Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell
Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyPią 16 Paź - 1:52;

First topic message reminder :


Ognisko


Jeżeli szukasz miejsca, w którym możesz odpocząć i tym samym spędzić czas z przyjaciółmi lub samotnie, wraz z okoliczną, potencjalną zwierzyną, to właśnie ognisko, położone w zachodniej części lasu obok Hogsmeade, pozwoli wczuć Ci się w klimat biwakowania. Otoczone kamykami, miejsce na ogień stanowi dość bezpieczny obszar dla wygłodniałych języków ognia; wokół także zostały umieszczone większe kamienie, aby przypadkiem żar z paleniska nie przedostał się do liści. Czasami można zobaczyć ślady butów po poprzednich osobach, jak również dowody na to, iż ktoś wcześniej stawiał tam namioty. Nie należy zapominać jednak o tym, że pałęta się tutaj dość sporo insektów, które mogą stać się nieprzyjemnym aspektem przebywania w tymże miejscu. Okolica jest spokojna oraz cicha, choć czasami może niepokoić enigmą tajemniczości.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Hariel Whitelight
Hariel Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą | pachnie perfumami z nutą sosny | nosi super buty, które tworzą za nim kwiatkowy korowód | zawsze ma kolorowe okularki na nosie
Galeony : 426
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Administrator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 0:18;

Stylówka: taki piekny prawie-garniak i różowe okularki ale jestem w stylówce @Jessica Smith Ognisko - Page 7 1444931037
Prawda czy wyzwanie:  -
Efekty: bimber starego
Piosenka: -
Lokalizacja: stół z alko

- Oj to tylko na sekundę - mówię prędko do Jess zanim nie zacznie tu dłużej jęczeć, że jej chłopa całuję. I chociaż @Boyd Callahan zastanawia się na głos czy nie jest gejem, niespecjalnie mu wierzę, chociaż każdy wie że pocałunki ze mną są zawsze oszołamiające; dlatego jedynie rzucam mu pobłażliwy uśmiech. Chociaż wydawał się być jakiś znacznie piękniejszy niż zwykle! Zaczynam podejrzewać bardzo poważnie że coś jest w tych magicznych bimbrach... W tej chwili jednak Jess zgadza się na zamianę strojami. - Przednio! Możemy... - zaczynam i chcę zaproponować gdzie się ukryć, żeby Smith mogła się spokojnie przebrać. Ale najwyraźniej niepotrzebnie się staram, bo ta nagle ściąga cichy sobie od tak. - ...przebrać się na środku sali... - kończę wobec po czym zsuwam z siebie moje wąskie spodnie, podaję jej kurtkę i z trudem żegnam się z butami.
- Lepiej się martw co będzie jeśli się w spodnie nie zmieścisz - mówię do niej podając moje super slim, obcisłe spodenki. - Jak mi nie oddasz butów przed wyjściem wbijam ci na chatę i śpię z wami - ostrzegam Smith, celując w nią oskarżycielko palcem, jakby już miała zamiar to zrobić. Sam zaś zakładam z trudem miniówkę, pomagając sobie zaklęciem. Buty również powiększam po czym robię parę kroków w tą i z powrotem. - To sam mógłbym sobie zachować - stwierdzam przyglądając się obcisłej, prześwitującej bluzce, całkiem w moim stylu. Zanim jednak zdążę cokolwiek zrobić przypierdala się do mnie @Murphy M. Murray. Łapie mnie znienacka za nos i zadaje pytania, które są kompletnie bez sensu! Głównie dlatego, że pewnie nawet widział kiedyś na jakiejś imprezie jak całuję Marlę, kiedy on był tylko poczciwym BFF. - Ze sto lat temu! Sam to widziałeś! - krzyczę niezbyt pomocnie dla siebie i już wyciągam różdżkę z mojej kusej spódniczki, nawet rzucam jedyne zaklęcie które przychodzi mi na myśl - Subitopelo, które i tak przed niczym mnie by nie uratowało; ale wtedy interweniuje Bogdan. I może mówi pierdoły, ale przynajmniej opanowuje sytuację. - Wiem, że ty wcale nie dbasz o to jak wyglądasz, ale na to dzieło sztuki trzeba uważać - oznajmiam z irytacją do włochatego teraz Mariusza i dotykam swojego nosa. Wtedy też widzę, że wchodzi @Irvette de Guise, która zamiast grać w grę nawet unika odpowiedzi na proste pytanie. - Odpowiem za ciebie, nie masz zbyt wiele do wymieniania - krzyczę do niej i wywracam oczami. Jestem gotowy już oznajmić jaka jest odpowiedź, chociaż najpierw rozglądam się po sali czy przypadkiem nie ma tu nikogo kogo mogła nawet przypadkiem widzieć nago, ale słyszę najgorsze słowa na świecie. Musimy porozmawiać zawsze brzmi tragicznie, nawet jeśli jest niedopowiedziane. Zakładam że nie chce pochwalić mojej nowej stylówki. - A dziękuję bardzo, nie trzeba - mówię z uśmiechem na twarzy na tą propozycję de Guise i całuję również jej policzek na przywitanie. Truchtam w moich długich kozaczkach na jakąś przeciwną stronę stołu od Irvetty, szczególnie że nagle bardzo mam ochotę na jakieś Caprio z wódeczką. Pośpiesznie robię sobie drinka, znajdując się ponownie obok @Marla O'Donnell, która teraz stała z nieznajomym mi chłopakiem (@River A. Coon), do którego macham uprzejmie na powitanie. - Twój luby mnie o mało nie zabił - zdecydowanie przesadzam kiedy pochylam się konspiracyjnie do Marleny, zerkając na wyjście gdzie widzę jak uczeń z wymiany ignoruje zadaną mu prawdę - HEJ TY! CHODŹ TU- krzyczę do @Junpei Oki Yamashiro i pokazuję mu ręką, żeby zebrał tutaj tyłek. Poprawiam swoje różowe okularki, obciągam jednak ciut za kusą spódniczkę Jess. - Nie odpowiedział na pytanie, też mu daj jakieś wyzwanie jak Boyd dał Irvecie - totalnie sprzedaję chłopca z Mahoutokoro Marli, z szerokim uśmiechem, popijając swój wykwintny drink. W międzyczasie Bogdan zaczyna wodzirejować a ja rozglądam się dookoła za osobą z którą chciałem zatańczyć chociaż jeden kawałek.
Powrót do góry Go down


Marla O'Donnell
Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3124
  Liczba postów : 1769
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 15:03;

Stylówka: o taka
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: bimber starego (1/2) - ciągle mnie ciągnie do wódki; lubieżny ogórek (2/2)
Piosenka: ewrynajt
Lokalizacja: przy alkoholu

Biesiadowaniu przy stole nie było końca – stała wtulona w Murphy’ego, popijając drineczka z zadowoleniem, którym omal się nie popluła, gdy @Hariel Whitelight złapał ją za nos. – Tak, tak, idź do Boyda – dyplomatycznie odesłała go do drugiego jubilata, nawet nie ogarniając, że to, co powiedział, może jakkolwiek wkurwić jej wybranka serca. Beztrosko zagryzała ogórka i ledwo ogarniała co się dzieje, ale przyszedł czas na nieszczególnie przyjemny aspekt imprezy, czyli pilnowanie porządku, a było tym gorzej, że głównym prowodyrem zamieszania był jej chłopak. Nie zdążyła co prawda zareagować i Harry już rzucił jakieś zaklęcie, na szczęście Bogdan czuwał i powstrzymał Murpha przed dalszymi rękoczynami. – Słuchaj, jak ty masz tyle energii to możemy iść ją inaczej spożytkować – zamrugała zalotnie brwiami i przysunęła się do Murraya, pytając go jeszcze cicho co on odpierdala. I choć wydawałoby się, że od teraz będzie spokojniej to nic bardziej mylnego, bo do namiotu wciąż tłumnie schodzili się kolejni goście. Nie spodziewała się, że @Irvette de Guise zaszczyci ich swoją obecnością, a już na pewno nie że przyjdzie z hojnie wypełnioną galeonami kopertą. – Irvette, mą szeri, naprawdę szczodry gest, dziękuję – z uśmiechem cmoknęła Ślizgonkę w policzek. – Koniecznie spróbuj wina, czym namiot bogaty – wskazała dłonią na szeroką gamę alkoholi, od razu jednak odwracając się w stronę @River A. Coon. Rozpromieniona odwzajemniła słodkie całuski na powitanie. – O jak miło, że wpadłeś!! – ucieszyła się jeszcze, zasłuchując się następnie w poezję najwyższych lotów. W momencie, gdy padła kwestia o zakazie ze strony jej chłopca, posłała @Murphy M. Murray ostrzegawcze spojrzenie i próbując mu przekazać wzrokiem, że tylko szybko się przywita i faktycznie pójdą testować tylne siedzenia w ogniomiocie (co pewnie wyglądało jakby dostała oczopląsu). W międzyczasie dostrzegła @Jessica Smith robiącą striptiz, co skomentowała jedynie elokwentnym O KURWA. – Nie chwaliłeś się, że z ciebie taki poeta. I nie gadaj, że sam to robiłeś, jeśli tak to szapoba – ukłoniła się przed Gryfonem. – Bogdan to ten oto dżentelmen – wskazała na przyjaciela. – Wolny jak ptak, hot jak smok na jego koszuli, więc nie krępuj się, bo jeśli pierdolniesz mu takim poematem jak mi to będzie twój – zaśmiała się, popychając lekko Rivera w stronę Boyda. – Musisz mu wybaczyć, jestem taką partią, że nic dziwnego, że się o mnie chce bić – zachichotała do Hariela, ale po chwili nie było jej do śmiechu, bo jakiś imigrant postanowił zignorować polecenie wydane przez smoki. – No to koniec, czas na Dracarys – zawyrokowała i zerknęła na @Junpei Oki Yamashiro. – O SYNEK, ZAPRASZAMY – krzyknęła do niego i jego znajomego, ale wtedy Boguś wrzasnął coś, czego nie mogła przemilczeć. – HAABAAA HOGSMEADE – odkrzyknęła ubawiona i wskoczyła Murphy’emu na plecy. – Nie możesz się napierdalać z każdym, kto się do mnie zbliży, mam lepszą propozycję, żeby wykorzystać ten wieczór – szepnęła mu do ucha flirciarskim tonem, bo odkąd zeżarła ogórka miała przemożną chęć zaciągnięcia go w jakiekolwiek ustronne miejsce.

______________________



live simply, bloom wildly
Powrót do góry Go down


Elizabeth Brandon
Elizabeth Brandon

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161cm
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 393
  Liczba postów : 419
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 18:29;

Stylówka: taka kiecka
Prawda czy wyzwanie: wyzwanie - 17, gwiazda - śpiewam dla solenizantów
Efekty: -
Piosenka: pozwolę sobie wybrać Livin’ la vida loca
Lokalizacja: przed namiotem i potem na parkiecie

Na dobrą sprawę nawet nie wiedziała do kogo idzie na imprezę. Nie znała tych ludzi i gdyby nie umiejętności w zakresie namawiania Carly, to pewnie siedziałaby po prostu w swoi dormitorium. Wciąż nie była pewna, czy może tak o wparadować sobie na czyjąś balangę, ale skoro (jak została zapewniona) wszyscy byli zaproszeni, to w sumie czemu miała nie skorzystać? Zawsze to lepsze od bezsensownego siedzenia w czterech ścianach. Tak więc założyła kolorową kieckę, upewniając się przy tym, że nie odsłania zbyt wiele, zebrała najpotrzebniejsze pierdoły i razem z przyjaciółką i jakimś chłopakiem ruszyli na podbój. Oczywiście przedstawiła się najpierw nieznajomemu, bo jak to tak, skoro mieli iść w trójkę. Nie wychwyciła też, że coś jest nie w porządku z Norwood, bo ta nie wzbudzała w niej żadnych podejrzeń. A gdyby tylko się dowiedziała, chyba by ją stłukła jej własnym wałkiem za łażenie po jakichś rytuałach.
- Ty na pewno. Zobaczysz, że i rycerze się w końcu znajdą i sami będą się do ciebie pchać - odparła i wyszczerzyła się do Carly, choć nie byłaby wcale zdziwiona, gdyby dziewczyna rzeczywiście jakiegoś księcia sobie tego wieczoru znalazła. - No ale że ty bierzesz prawdę, to już chyba świat się kończy - stwierdziła z uniesionymi brwiami, bo naprawdę spodziewała się z jej strony wyboru wyzwania. Sama też zaraz sięgnęła po kartę, ale z tej drugiej puli. - Naprawię twój błąd - powiedziała i wystawiła Carly język, a następnie odwróciła głowę w stronę Maxa. - Ty mam nadzieję też wyzwanie? Bo tu nasza koleżanka coś słabo, ale… - I nie dokończyła, bo nagle Norwood kichnęła i dosłownie wyleciała w powietrze, jakby jutra miało nie być. Jeszcze nie weszli na imprezę, a już takie cyrki się odstawiały, czy to w ogóle dobrze o nich i o tym wszystkim świadczyło? Zawarła głowę w górę, chcąc spojrzeć na ich latawca i wydała z siebie zduszony okrzyk.
- Carly, twoja sukienka! Nie ruszaj się, bo zaraz odsłonisz za dużo!! Na Merlina, co my mamy teraz zrobić? - wydarła się po czym dopadła do Maxa i potrząsnęła jego ramionami z szeroko otwartymi oczami, wyraźnie oczekując odpowiedzi i działania. Nie mogli tak przecież zostawić dziewczyny w powietrzu i to jeszcze w kiecce! - A co jeśli mi też się tak stanie? Boże, muszę stąd uciekać, może coś tu rozpylili - rzuciła, rozglądając się na boki i dostrzegając gdzieś inną latającą osobę. Genialnie. Usłyszała, że akurat leci dobra nuta i wpadł jej do głowy super pomysł, który mógł odwrócić uwagę innych od Carly, więc zgarnęła mikrofon i wyjaśniła Maxowi co i jak. - Dobra, ja tam pójdę poskaczę dla solenizantów jak małpa w cyrku, a ty w tym czasie spróbujesz ją ścią- albo nie, widzę, że jakoś sobie poradziła - powiedziała, dostrzegając lądującą w ramionach jakiegoś chłopaka Norwood. Czy to był ten jej książę? - Nieważne. W każdym razie zatańczyć i zaśpiewać można nadal, jeśli chcesz to możesz się do mnie dołączyć, tylko nas jakoś ciekawie zapowiedz, jakieś one night only czy coś - dokończyła z szerokim uśmiechem i spojrzała w stronę parkietu. Było akurat sporo miejsca, idealnie na zrobienie z siebie debila show. I jak powiedziała, tak zrobiła. Specjalnie dla @Marla O'Donnell i @Boyd Callahan wyszła na środek parkietu i zaczęła popis wokalno-taneczny. Szło jej o tyle łatwiej, że w sumie to za bardzo ich nie znała i nie czuła się jakoś skrępowana swoimi wygibasami. Lubiła tańczyć i śpiewać, z procentami jeszcze nie zaszalała, więc nie miała problemu z utrzymaniem się na nogach i wyraźnym wyśpiewywaniem (czy raczej wykrzykiwaniem) tekstu piosenki. A co najważniejsze - naprawdę dobrze się przy tym bawiła.

@Maximilian Felix Solberg  @Scarlett Norwood
Powrót do góry Go down


Mulan Huang
Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, zmieniający kolor poruszający się tatuaż chińskiego smoka na niemal całe plecy, runa jera na lewym boku na wysokości żeber, ślad po zaklęciu Agere na prawym przedramieniu, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek
Galeony : 1172
  Liczba postów : 1410
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 22:29;

Stylówka: stylowo, łącznie z fryzurą
Prawda czy wyzwanie: ojebujemy harnasia na czas!
Efekty: lekko najebawszy
Piosenka: napisz jaka piosenka z playlisty właśnie rozbrzmiewa na pół Hogsmeade (opcjonalnie)
Lokalizacja: stół z alko i guess?

Mulan była prawdziwą Gryfonką. Z krwi i kości, a oznaczało to mniej więcej tyle, że naprawdę nie mogła sobie odpuścić takiej imprezy jak urodziny Boydzika i Marleny. W końcu wiadomo, że te dwie niezwykle barwne postaci wiedziały jak się bawić i umiały zorganizować prawdziwą imprezę. Dlatego też właśnie zjawiła się na ognisku w towarzystwie swojej nieocenionej świty. Dlatego też odjebani jak szczury na otwarcie kanału, znaleźli się na terenie przyjęcia.
- Smoki przy wejściu? Mają rozmach, skurwysyny - skomentowała, gdy tylko dostrzegła wejście, którego strzegły smocze figury.
Dodatkowo niezwykle miłym akcentem było to, że już na wejściu czekały ich wyzwania do wykonania. No nieźle. Na wstęp trzeba zasłużyć. Zaśmiała się jeszcze tylko, gdy Ola zwróciła się do nich czy na pewno nie robi błędu swojego życia, dając sobie strzelić dziarkę przez niemal ślepego Brewera.
- Jasno to ja tego nie widzę - rzuciła żartobliwie po czym skierowała swój wzrok w stronę @Marla O'Donnell. - Marlenko! Jakie wudżitsu? Cho, idziemy opierdalać harnasia!
Takie wyzwanie było dla niej o wiele ciekawsze niż zwykłe walenie wódy. Dlatego też chętnie podjęła wyzwanie polegające na chlaniu piwska z rury. Problem polegał jedynie na tym, że zdecydowanie nie doceniła możliwości swojej przeciwniczki, która zdecydowanie o wiele lepiej ciągnęła browca niż Mulan. Najwyraźniej musiała wcześniej przebyć jakiś skomplikowany polski trening, bo nie dość, że Huang skończyła druga to jeszcze lekko jej się świat kołysał po takim przedsięwzięciu.
- Dobra, Marlenko... Muszę stwierdzić, że jesteś istną królową połyku. Kłaniam się nisko! - powiedziała jeszcze, faktycznie zginając się w pół w szczerym ukłonie dla O'Donnell przy czym... zauważyła jak nagle znajdującą nagle w pobliżu Aleksandrę wyjebało niemal pod sam sufit namiotu.
Oczywiście jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało sięgnęła szybko po wygrzebaną spod futerka różdżkę i wycelowała Carpe Retractum w stronę Puchonki, aby przyciągnąć ją do siebie. Oby tylko efekt wynoszenia się pod niebiosa nie była jakoś szczególnie trwały. Choć zapewne nie byłoby to najdziwniejsze co można zobaczyć na czarodziejskich imprezach.
- Powinnam cię do siebie przywiązać czy coś? - spytała całkowicie poważnie, otaczając dziewczynę ramieniem i mocno zaciskając palce na jej talii. Pytanie to jednak było okraszone jak zwykle w przypadku Huang figlarnym uśmieszkiem, będącym niemal jej znakiem firmowym.
Mając nadzieję, że Krawczyk nigdzie jej nie ucieknie, zaciągnęła ją bliżej stołu, gdzie @Jessica Smith przygotowała już dla nich zestaw powitalny i chętnie sięgnęła po pierwszego z brzegu szocika.
- No to chlusta. Zdrowie solenizantów! - zawołała jeszcze, przechylając pierwszego kielonka.

/przepraszam za ewentualne mieszanie kolejności
Powrót do góry Go down


Renji E. Mimamoru
Renji E. Mimamoru

Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 41
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t21639-renji-e-mimamoru#705277
https://www.czarodzieje.org/t21661-renji-e-mimamoru#706255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 22:34;

Stylówka: truskawka (włosy nadal blond, nie poszalałby aż tak chłopak)
Prawda czy wyzwanie: wyzwanie: sprawiedliwość - wstawić zdjęcie na wizbooka
Lokalizacja: jakoś przy wejściu

- O nie, wyglądasz zbyt dobrze - wyrzucił z siebie, gdy tylko zobaczył  @Junpei Oki Yamashiro gotowego do wyjścia, a jednak zaśmiał się przy tym mimowolnie, nie potrafiąc odpowiednio przejąć się tym, że sam nie umie wcale tak dobrze dopasować się do europejskiego stylu, jak robił to jego przyjaciel. Podczas drogi na imprezę i tak musiał dopytać czy na pewno jest mu w tym kombinezonie wygodnie i czy nie przeziębi się lub nie zestresuje, gdy będzie musiał skorzystać z toalety, a jednak ledwo dotarli na miejsce, a już zwątpił, czy w ogóle jakakolwiek toaleta jest bądź będzie dostępna.
- Ojej, jak tutaj... - zaczął, ale zmarszczył nos w konsternacji, bo nawet po Japońsku nie mógł odnaleźć słowa, które dobrze oddałoby oglądany widok, bo choć przecież przez Mahoutokoro był obeznany z dziwnością, to to był zupełnie inny, nieznany mu jej rodzaj. - ...Europejsko - dokończył więc w końcu po angielsku, mając wrażenie, że sama zmiana języka pomoże mu w oddaniu odpowiedniego wrażenia, jakie teraz odczuwał, nie potrafiąc rozpoznać żadnej z puszczanych piosenek, ani nawet do końca nie wiedząc po czym powinni rozpoznać organizatorów urodzinowej imprezy.
- Wygląda jak dobra zabawa... O ile robi się to z własnej woli, a nie przez jakiś zatajony efekt w ciasteczkach. Tak czy inaczej ja chętnie bym spróbował, o ile to na pewno bezpieczne, bo nie chciałbym musieć kończyć imprezy zanim kogokolwiek poznam - rozgadał się, podekscytowanym spojrzeniem rozglądając się dookoła, ze szczerą fascynacją podziwiając wstawionych już o tak młodej godzinie hogwartczyków. - Ciekawe czy Jesús już tutaj jest. Bardzo bym chciał, żebyś mógł go dziś poznać, bo to będzie bardziej takie wiesz, naturalne, niż poznawanie Was na korytarzu lub na jakiejś lekcji, więc... - urwał, zatrzymując się błyskawicznie, gdy tylko kątem oka zobaczył, że Jun łapie jednego z latających wszędzie smoków.
- Mógłbyś się zamienić w kogoś, kogo nienawidzisz bardziej od swojego życia, żeby zdewastować to należące do niego - podsunął usłużnie z równie niewinnym uśmiechem co i wesołym spojrzeniem, które zdradzało, że nieszczególnie na poważnie brał wszelkie żartobliwe teksty chłopaka i zapewne podsunąłby mu jeszcze kolejny pomysł, gdyby nie musiał gaspnąć w przejęciu na nagły atak smoka, podczas którego mocno docisnął do siebie niesiony i ciasno spakowany prezent dla gospodarzy. - Bardzo poważnie podchodzą do wypełnienia zadania, jak na fakt, że nie wiedziałeś na co się piszesz, gdy chwytałeś za origami... - zauważył, niby krytycznie, a jednak nie wahając się zupełnie przed tym, by i samemu podskoczyć do złapania krążącego mu nad głową smoka. - "Wrzuć na wizbooka swoje kompromitujące zdjęcie i nawet nie próbuj się wykręcać, że nie wziąłeś go ze sobą" - przeczytał powoli, ściągając brwi w konsternacji, a jednak nie zdążył dopytać co dokładnie oznacza słowo "kompromitujące", bo już jakaś "intrygująca jednostka" ( @Hariel Whitelight ) zaczął krzyczeć w stronę jego przyjaciela, a i on sam oberwał ciepłem płomieni po łapach za zwłokę.
- My może się zamienimy? - odkrzyknął czepiającemu się Juna chłopakowi, proponując głośno, ale niezbyt wyraźnie przez wybijający się na pierwszy plan akcent, żywą gestykulacją próbując nieco nadrobić sens wymiany swojego zadania z June'ową prawdą. - Ja nie mam wizbooka, ale on go ma! - sprzedał przyjaciela beztrosko, pozwalając oczom ułożyć się w radosne półksiężyce, gdy uśmiechał się do odważnie europejsko ubranego chłopca.
Powrót do góry Go down


River A. Coon
River A. Coon

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174
C. szczególne : Ruchome tatuaże, drobna przerwa między lewą jedynką a dwójką, melodyjny głos, lekko włoskie zaciąganie, zapach (figa, cytryna, czarna porzeczka, cedr)
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 257
  Liczba postów : 557
https://www.czarodzieje.org/t21577-river-a-coon-williams#701443
https://www.czarodzieje.org/t21595-poczta-racoona#702795
https://www.czarodzieje.org/t21594-river-a-coon-williams-kuferek#702747
https://www.czarodzieje.org/t21603-river-a-coon-dziennik#702930
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 6 Wrz - 23:48;

Stylówka: pełna kulturka
Prawda czy wyzwanie: wyzwanie - Mag. Wierszyk na cześć solenizantów.
Piosenka: Ewrynajt
Lokalizacja: Przy alko (łapię Boyda) > skrawek dance flooru

Trudno było mu uwierzyć, że naprawdę miał aż tak duże szczęście, by już pierwszego dnia w Hogwarcie trafić na kogoś takiego jak Marla, nawet jeśli jeszcze do końca nie potrafił wyjaśnić na czym dokładnie polega jej fenomen. Możliwe też, że urok Gryfonki powinien pozostać tajemnicą bo czuć było od niego czystą magią, a ona przecież robiła największe wrażenie właśnie wtedy, gdy samemu nie potrafiło się nią sterować. Dawał się więc czarować, śmiejąc się cicho i śledząc zadowolonym spojrzeniem każdy Marlenkowy gest, by zaraz unieść w górę wolną dłoń, machając teatralnie palcami, gdy przyznawał się do samodzielnego wykonania obu prezentów, dzielnie jednak przemilczając fakt, że nie robił ich z myślą o dwójce solenizantów, nie mając przecież na to wystarczająco dużo czasu od pierwszego września.
- Nie potrzebuję zachęty, tylko ostrzeżenia - parsknął cicho rozbawiony, wykręcając nawet głowę za uciekającą już jednak  @Marla O'Donnell , a więc to z  @Hariel Whitelight  zdołał wymienić pół-porozumiewawcze spojrzenie, po którym puścił mu wesołe oczko w powitalnym geście, bo choć niezbyt kręcili go goście w spódniczkach, to i tak dał zaimponować sobie tą odważną stylówą. Potrzebował też w końcu tego drobnego rozproszenia, by w ostatniej chwili w udawanych resztkach obojętności opaść spojrzeniem na przedstawionego mu Bogdana, gubiąc nieco uśmiechu na rzecz cichego gaspnięcia przy rozpinanym tuż przed jego oczami guziku.
- Dopiero teraz poznajemy się prawidłowo - zauważył błyskotliwie, na oślep odstawiając zrobioną przez siebie popielniczkę na stolik, by zwolnioną w ten sposób dłonią przechwycić wdzięcznie podany mu kubek, z którego upił od razu kilka solidnych łyków, mogąc naiwnie liczyć na ugaszenie rozpalającej się w nim bez żadnej ogórkowej magii chęci. Niemal nie prychnął żubrówką z capri, gdy gryfoński duet zapowiedział nieznaną mu piosenkę, a jednak przełknął wszystko dzielnie, by samemu też zawtórować Marli wymruczanym w zadowoleniu "Haba Hogwart", zanim nie przesunął palcami po dekolcie wciąż rozpinającej się koszuli Bogdana.
- Come on, ragazzone, nie ma co tak stać, chcę poznać ev'ry najt - ponaglił go z przymrużonymi w lisiej prowokacji oczami, bezceremonialnie ciągnąc go te kilka tanecznych kroków od stołu, dopiero tam mogąc zawiesić wolną od trunku dłoń na gryfońskim karu, pozwalając sobie na tę chwilę milczącego tańca, w którym rozgadane w propozycjach było jedynie jego spojrzenie.  - Wypełniłem tylko połowę swojego zadania - przyznał się, uwieszając się na nim mocniej, a więc i bliżej, by sięgnąć słowami ponad muzykę wprost do bogdanowego ucha, to tak chcąc już dodać ciszej w prowokacyjnym pomruku: - Jaką karę mi wymyślisz?
Powrót do góry Go down


Jessica Smith
Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Krwawa 'obrączka' na lewej dłoni | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 245
  Liczba postów : 1683
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 7 Wrz - 18:23;

Stylówka: Outfit prosto z polskiej Ibizy → zamieniam się wdziankiem z @Hariel Whitelight
Prawda czy wyzwanie: Wyzwanie! Świat - więc proszę o dziarkę @Boyd Callahan
Efekty: bimber babuni + 2x ogór (mocarny 1/2, a potem lubieżny 1/2)
Piosenka: -
Lokalizacja: Stół z alko → kawałek dance flooru

Świat jej delikatnie wirował, a na granicy widzenia mieniły się kolorowe mroczki, jakby w jej głowie rozkręcała się jeszcze jedna, równie gruba impreza... A może to tylko kolory fikuśnego stroju Hariela tak dosłownie wpadły jej w oko. Poszła z resztą - dość trzeźwo! - za przykładem Whitelighta i mamrocząc cicho zaklęcia, sama dopasowała do siebie ZA DUŻE spodnie i eleganckie obcasy.
Oczy rozbłysły jej figlarnie, gdy Boyd jednak postawił swoją orientację jasno.
Na podłodze w sypialni, ale tylko w towarzystwie twojej koszuli — dorzuciła swoje trzy knuty do filuternej gadki, samej sięgając po odłożonego wcześniej drinka z Żubrówki, żeby wyzerować go z klasą, do ostatniej kropli. Kubki smakowe wywiesiły już białą flagę.
Dość już rozkradłeś, Harry — odparła, mrużąc oczy na ostrzeżenie @Hariel Whitelight. Jednocześnie wbiła sobie do głowy, żeby rzeczywiście te buty mu oddać - bo bardzo nie chciałaby znowu zsunąć się na drugi plan, co w towarzystwie blondyna było niemal pewne.  Właściwie to w stu procentach pewne - bo zaraz doskoczył do Hariela pieklący się Murphy, na co Jess zareagowała autentycznym karpikiem. No bo kogo jak kogo, ale Murraya nie uważała za faceta, który ma problem ze swoim męskim ego - wszystko z reguły przyjmował na lajcie, co w związku z Marleną było z resztą obowiązkową zaletą, biorąc pod uwagę jej szeroki krąg znajomych.
Jak to się stało, że nagle ponownie sprzątnięto jej sprzed nosa Callahana - nie do końca wiedziała. Może to było w momencie, kiedy w końcu dała się przydybać smokowi rozdającemu pytania i zadania - gdzie w swoim stanie myślała jedynie o wyzwaniach. Już odwracała się do miejsca, gdzie jeszcze chwilę temu stał Boyd, żeby wycelować w niego uzyskanym markerem i poprosić o jakąś dziarską dziarkę - ale zobaczyła jedynie jak tego porywa jakiś blond knypek. Dosłownie, bo znacznie niższy od niej na obcasach.
Wzrokiem nie grzeszącym błyskotliwą myślą - a raczej iskrzącym się całkiem wyraźnie zazdrością - łypnęła na @Marla O'Donnell, która z wprawą zawodowej swatki napuściła właśnie @River A. Coon na Bogdana (który też się z resztą zbytnio nie opierał, porwany wyraźnie przez melanż).
Taka zdrada krwi wymaga — zapowiedziała odważnie - chowając flamaster za fiszbinę koronkowego stanika i poprawiając chwyt na różdżce. Tanecznym, powłóczystym krokiem - wspomaganym przez wysokie obcasy - podpłynęła do upatrzonej pary, gdzie River uwiesił się na Gryfonie, właśnie nachylając (wspinając?) mu się do ucha. Jakieś gorące, dławiące uczucie podeszło jej do samego gardła - i bynajmniej, nie był to ni bimber ni Żubrówka.
Bezceremonialnie odebrała trzymany przez Coona trunek przy bogdanowym karku - jednocześnie zarówno wychylając zawartość kubeczka, jak i wyplątując Boyda z ramion Rivera (w czym na pewno pomogła jej moc mocarnego ogórka kiszonego).
O D B I J A N Y !!! — zawołała, żywiołowo okręcając się wokół chłopaków, żeby ostatecznie ułożyć sobie na biodrach dłonie... Włocha. Uśmiechnęła się do chłopaka zawadiacko, wyginając wargi w filuternym uśmiechu - choć szare oczy błyszczały prawdziwym lodem, jakby momentalnie wytrzeźwiała. Sama nachyliła się do ucha młodszego Gryfona, muskając jego płatek wilgotnymi wargami. — Rodzina Smith przesyła pozdrowienia... — wymruczała po włosku i przystawiając chłopakowi różdżkę między żebra, dodała, pięknie artykułując: — Imite Sella.
Z chorobliwie wielką satysfakcją odsunęła się od Rivera-fotela, odstawiając jeszcze wcześniej zawiniętą mu szklaneczkę na jego podłokietniku-ramieniu. Niczym wisienkę na torcie. Nie wierząc jednak w trwałość swojego transmutacyjnego uroku, odwróciła się na pięcie, chwytając poły koszuli Boyda i stając lekko na palcach, bezpardonowo wpiła się w jego usta. Mocno - ale krótko.
Jak teraz ze mną nie wyjdziesz, możesz zapomnieć o dalszym ciągu — zapowiedziała, mimowolnie muskając językiem dolną wargę. — I wybraniu miejsca dla tatuażu — dodała, zerkając wymownie na marker wetknięty za koronki bielizny.
Powrót do góry Go down


Esmeralda V. Igua Lopéz
Esmeralda V. Igua Lopéz

Przyjezdny
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163cm
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 33
  Liczba postów : 47
https://www.czarodzieje.org/t21638-esmeralda-vanesa-igua-lopez#705261
https://www.czarodzieje.org/t21678-poczta-esmeraldy#706664
https://www.czarodzieje.org/t21669-esmeralda-vanesa-igua-lopez#706556
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 7 Wrz - 18:51;

Stylówka: taka o
Prawda czy wyzwanie:  prawda – śmierć
Efekty:
Lokalizacja: alkohole

Nie pamiętała skąd dowiedziała się o tej imprezie, może z wizzbooka, a może usłyszała gdzieś na korytarzu zamku. Nie sądziła jednak, żeby to było jakkolwiek ważne, liczyło się to, że w ogóle się dowiedziała. Ta wymiana była dla niej czystą kartą, ale wcale nie była pewna, czy jej potrzebuje, czy w ogóle ją chce. Zawsze lubiła to, że każdy ją znał, uwielbiała być w centrum uwagi, kochała wręcz jak szeptano o niej za jej plecami, bo choć nikt nie miał pewności, to każdy podejrzewał, że rodzinne interesy Lopézów, do legalnych nie należały. Ale też nikt nigdy nie odważył się cokolwiek z tym zrobić, a im rzecz jasna było to na rękę.
Nie wiedziała czy zastanie tam Jesúsa, nowości porwały go całkowicie, choć zamierzała w najbliższym czasie mu o sobie przypomnieć. Nie przeszkadzało jej to, że nikogo nie zna, była ciekawa zwyczajów Brytyjczyków, tego jak imprezują, a zdolność sugestii, sprawiała, że czuła się bardziej niż pewnie, niezależnie od sytuacji. Nie miała problemu ze znalezieniem odpowiedniego miejsca, krzyki i muzykę słyszała już chyba milę wcześniej. Ubrana z największą dbałością, szła przez Hogsmeade, stukając białymi obcasami w bruk uliczek. Dotarła na miejsce i uniosła idealnie wyregulowaną brew. Odebrała karteczkę od latającej figurki, wybierając pytanie i prychnęła pod nosem. Nie znała przecież tam nikogo, więc zamierzała wybrać losowo. Najpierw jednak weszła do środka, rozglądając się dookoła.
Hola, kto tu jest gospodarzem? — zaczepiła przypadkową osobę (@Hariel Whitelight) przy stole z alkoholami, które niespecjalnie wyglądały zachęcająco, a kiedy chłopak wskazał jej blondwłosą dziewczynę, podeszła do niej — Esmeralda — przedstawiła się i wyciągnęła ozdobną torebkę prezentową w stronę @Marla O'DonnellNajlepsza meksykańska tequila, żebyś poczuła trochę słońca — powiedziała i mrugnęła do niej — Skoro już wiem kim jesteś, to w takim razie hm, marry Marla, kill Boyd, nie wiem kim jest Boyd i fuck niech będzie ten blondyn, z którym zamieniłam przed chwilą dwa słowa — wzruszyła ramionami, mówiąc z twardym hiszpańskim akcentem.
Podeszłą ponownie do stołu z alkoholem, bowiem od abstynentki było jej daleko i już miała sięgnąć po jakiś trunek, kiedy rudowłosa dziewczyna obok oburzyła się po francusku. Esme zmarszczyła brwi i na nią spojrzała, cofając też od razu rękę od butelki.
Une telle merde? — rzuciła do @Irvette de Guise, bo tak się składało, że mówiła także po francusku. Jej rodzina zadbała, żeby potrafiła mówić w kilku językach. Nagle zaczęła żałować, że dała tę tequilę w prezencie.
Powrót do góry Go down


Marla O'Donnell
Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3124
  Liczba postów : 1769
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 7 Wrz - 22:23;

Stylówka: o taka
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: lubieżny ogórek (1/2)
Piosenka: hej sokoły
Lokalizacja: przy alkoholu gdzieś

Posłała @Jessica Smith całuska, gdy ta zgromiła ją wzrokiem za niewinne podpuszczanie Rivera. Ech, i tak to jest jak się załatwia ziomkom dobrą zabawę… Nie przejęła się jednak zbytnio, od razu drepcząc wesoło do Murphy’ego i zachęcając go na małe fikumiku, co przerwało im nadejście @Mulan Huang. – No wściekli się – jęknęła do Murraya, z gracją (czyli omal się nie wywalając) zeskoczyła z jego pleców i odeszła kawałek na bok, aby kulturalnie opierdolić z koleżanką browara z rury, oczywiście wygrywając ten zacięty pojedynek, bo co tu dużo mówić – może i nie miała smykałki do większości pożytecznych rzeczy, ale irlandzkie geny sprawiały, że była wybitnym alkoholikiem koneserem napojów wyskokowych. Poklepała Mulan dziarsko w ramię, otarła z mordy resztę piany i ukłoniła się nisko. – Dzięki stara, tytuł wicemistrza głębokiego gardła leci do ciebie – uśmiechnęła się szeroko, zachęcając ją jeszcze do skosztowania pysznych ogórków, domowego bimberku i przekąsek oraz ogólnie dobrej zabawy. W międzyczasie też dopingowała @Elizabeth Brandon w jej doskonałym popisie wokalno-tanecznym. – Następnym razem nie będzie żadnej didżejki tylko ciebie zatrudnimy – pochwaliła Puchonkę, beztrosko całując ją jeszcze w policzek, po czym odwróciła się w stronę jakiejś niebiańskiej istoty (@Esmeralda V. Igua Lopéz). – Och, cześć! Marla – wyciągnęła dłoń, aby zgarnąć elegancką torebkę z jakąś dojebaną tequilą, zapewne droższą niż jej całe wynajmowane mieszkanie. – Czuj się jak u siebie, a jakbyś potrzebowała kogoś transmutować w zużytego mopa to wiesz do kogo uderzać – puściła jej oczko i odprawiła do stołu z alkoholem, serdecznie polecając brzoskwiniową amarenę, czyli trunek idealny dla kogoś tak dystyngowanego jak zagraniczna piękność.
Wróciła szybko do Hariela, który słusznie zauważył, że imigranci lecą se w chuja, czego nie mogła olać. @Renji E. Mimamoru zaczął coś krzyczeć o zamianie wyzwań i jak przystało na prawilną gospodynię tej imprezki, postanowiła rozwiązać sprawę sprawiedliwie. – OBOJE MACIE WYZWANIE ŚMIERĆ, ANULOWAĆ TO MOŻE TYLKO POCAŁUNEK @Hariel Whitelight – oznajmiła nowym kolegom, wskazała na anielskiego Harry’ego, a sprawnym ruchem różdżki posłała smoki, aby dopilnowały, aby wykonali swoje zadanie. I nawet nie zdążyła się dobrze zastanowić co by się tu napić, bo nagle w miejscu @River A. Coon pojawił się zużyty fotel; nie musiała wysilać ostatnich szarych komórek, żeby połączyć to z Jessicą przyssaną do Bogdana. – No do kurwy, Dżesika, przecież on i tak jest napalony na ciebie jak dzik na żołędzie – jęknęła i wspaniałomyślnie odczarowała urok. – Wszystko git? To ten, taki zwyczaj powitalny. A tak serio chyba jednak ten Bogdan nie taki wolny jak ptak… Także pardon, nie miej jej tego za złe, to dobra dziewczyna, zawsze mówi cześć i jest uczynna, ale sam rozumiesz – gdybyś mógł zaliczyć kogoś takiego jak Boyd to też byś walczył zawzięcie – wyjaśniła prędko Riverowi. – Słuchaj, masz – wręczyła mu niedopitego drinka. – Chodź, poznasz tego mojego zazdrosnego chłopaka, ale na niego się nie napalaj, bo umiem transmutować w o wiele bardziej wysublimowane rzeczy niż fotel – ostrzegła go od razu i przyciągnęła do @Murphy M. Murray, którego w ramach niepotrzebnego pokazu pocałowała prosto w usta, w które wyszeptała subtelne bądź cierpliwy, za godzinę ci wszystko wynagrodzę. – Czas na oficjalne poznanie. Murphy, River. River, Murphy. Teraz możecie dać sobie buzi prosto w czółko. I macie super zadanie – prawda czy wyzwanie dla mnie? – spytała Gryfonów, oddając im zaszczyt wybrania czym powinna się podjąć.

______________________



live simply, bloom wildly
Powrót do góry Go down


Junpei Oki Yamashiro
Junpei Oki Yamashiro

Przyjezdny
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175
C. szczególne : Resting sad face. Bardzo subtelne cytrusowo-lawendowe perfumy.
Galeony : 17
  Liczba postów : 35
https://www.czarodzieje.org/t21645-junpei-oki-yamashiro#705427
https://www.czarodzieje.org/t21676-shiroi#706658
https://www.czarodzieje.org/t21670-junpei-oki-yamashiro-kuferek#706571
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyCzw 8 Wrz - 0:27;

Stylówka: zielony kombinezon, kwiecista lekka marynarka, perły
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: -
Piosenka: -
Lokalizacja: przy Harrym

Potrzebował tego komplementu, aby poczuć się pewnie; znał swoje umiejętności w zakresie krawiectwa, a zachodnia kultura ubioru nie była mu aż tak obca, dzięki różnorodnym gościom przewijającym się przez lata przez dom. Mimo wszystko, dopiero słowa Renjiego miały moc przekonać go, że faktycznie wyglądał dobrze. I tylko dzięki temu nie zwątpił nawet wtedy, gdy przyjaciel usłużnie podsuwał mu powody do zmartwień, które w innych okolicznościach mógłby łatwo przejąć i rozdmuchać do poziomu realnego problemu.
- Możesz zapytać, jak to działa. A ja będę cię pilnował w razie czego - Choć sam nie był tym specjalnie zauroczony, to obiecał bez zawahania, i tak nie widząc się w innym miejscu, jak u boku przyjaciela. Mógł czuć się niezręcznie, ale z nim przynajmniej nie czuł się jeszcze dodatkowo głupio. Gdy więc Jesús został wspomniany, żołądek Juna zacisnął się w obawie, że przecież faktycznie nie było lepszego miejsca dla rozwiązłego Meksykana niż wielka impreza. I nie chodziło o to, że nie chciał poznać listownego znajomego swojego przyjaciela, wręcz przeciwnie, umierał z ciekawości, jaką był osobą. Jednocześnie sama myśl o tym spotkaniu już potrafiła go zestresować - z pewnością nie czuł się wystarczająco ciekawą osobowością, by się nie przejmować.
A gdyby mógł zamienić się na jeden dzień życiem z Jesusem, to być może już nigdy nie musiałby się nim przejmować...
Zaraz podskoczył nerwowo, chwytając za rękaw Renjiego, gdy okazało się, że łaskoczący płomień nie był jedyną ani najgorszą karą, jaką miała ich czekać. Zrobił wielkie oczy, gdy najpierw  @Hariel Whitelight zaczął do nich wołać, a następnie gdy jego tak zwany przyjaciel zaczął odpowiadać mu coś zupełnie niedorzecznego.
- Bakayarou! Nie ma mowy - syknął w jego stronę, zupełnie nie podzielając wesołości kryjącej się w oczach Mimamoru. W najlepszych okolicznościach mógł użyczyć mu swojego wizbooka do podzielenia się jego żenującym zdjęciem - tyle że nawet nie było czasu tego zaproponować, bo w konflikt włączyła się kolejna osoba -  @Marla O'Donnell. - Dlaczego ludzie, wyglądający na popularnych, na nas krzyczą? Czym jest wyzwanie "śmierć"? Proszę, oby było dosłowne - szepnął do Renjiego wciąż we własnym języku, czując jak wyzwala pełnię swojego dyskomfortu, gdy podążał za towarzyszem wiernie niczym cień, nie mając odwagi do przejęcia inicjatywy.
Jego wzrok na moment uciekł ponownie do @Hariel Whitelight, który tak bezdusznie ich wydał i stał się w zasadzie przyczyną tej absolutnie strasznej sytuacji, w której się znaleźli. Jakie to było bezlitosne ze strony gospodyni, aby to właśnie jego ustanowić rozwiązaniem problemów? Z jeszcze większym powątpieniem spojrzał na podejrzane alkohole, które ani nie wyglądały, ani nie pachniały zachęcająco. Potrzebował więcej czasu, by się zastanowić, by przeanalizować, przez którą z tych opcji lepiej było później całe życie się potępiać. To była jednak impreza - tu nie posiadano czasu na myślenie.
- To nie... ja pocałunek, bo żołądek i... - wybełkotał w stronę anielskiego chłopaka, nagle tracąc zupełnie umiejętność wypowiadania się w angielskim, choć zawsze był w tym dobry. Junpei czuł jak palce mu lekko drżały, gdy wahał się, czy ułożyć dłoń na boku chłopaka, czy tego rodzaju dotyk był już niewskazany, szczególnie przy tak kusym stroju; przeciąganiem zupełnie nieświadomie czynił ten moment jeszcze bardziej niezręcznym. W końcu jednak nachylił się ku ślicznemu Europejczykowi, by krótko musnąć jego usta z nadzieją, że tyle wystarczy do uzyskania odkupienia.
Powrót do góry Go down


Boyd Callahan
Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne :
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 857
  Liczba postów : 1730
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyCzw 8 Wrz - 11:53;

Stylówka: elegancka plus góralski kapelusz Murpha <3
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: bimber starego, Heńka i wujka Ryśka (2/2), ogór wzmagający atrakcyjność (2/2)
Piosenka: -  
Lokalizacja:  WYCHODZĘ

Zaaferowany wołaniem HABA razem z tą częścią tłumu, która znała Evrynajt, bez protestów dał się porwać na parkiet nieznanemu, rozochoconemu chłopakowi, który zresztą wydawał mu się być idealnym towarzystwem. A że niekoniecznie trafiającym w jego gusta - nieważne. Zgubił po drodze nie tylko resztki rozsądku, ale i Jessicę, za którą nawet nie zdążył się rozejrzeć, bo został zaatakowany ramionami Gryfona i rzeczywiście bardzo rozgadanym spojrzeniem. Nie był tylko pewny, czy na pewno dobrze rozumie ten język, a może po prostu nie mógł się skupić, bo sporą część uwagi musiał poświęcać na utrzymanie się w pionie - bo coś mu podpowiadało, że gdyby teraz raz zaliczył glebę, to mógłby nie powstać, a przecież miał do zrobienia jeszcze tyle...! Mieszały się w nim odruchy picia duszkiem wódy z Capri, rzucania sprośnych tekstów do każdego kto się napatoczył, jak i zagrzewania imprezowiczów do zabawy, aż sam nie wiedział za co się zabrać. Ostatecznie przeważył w nim duch starego, bo chyba tego właśnie bimbru obalił najwięcej.
- Polej wódy - polecił chłopakowi w ramach "uzupełnienia wyzwania", a zanim zdążył dodać coś odpowiednio zalotnego, do akcji niespodziewanie wkroczyła Dżesika, zgrabnie podpierdalając mu partnera. Fuknął coś niezadowolony, bo co to za zwyczaje, jak już odbijać, to powinna jego - zanim jednak zdążył na dobre się oburzyć, dziewczyna odjebała taki POWER MOVE, że aż go wmurowało w podłogę. Rach-ciach i River A. Coon zmienił się w Arm C. Hair, a w jego odczuciu dużo bardziej spektakularna od samego czaru była DZIKOŚĆ, jaka nagle wstąpiła w Jess. Nie miał pojęcia, czy to była magia ogóra, bimbru, czy tylko i wyłącznie jego uroku osobistego, ale nie wnikał. Po tak stanowczym pocałunku (no kurwa, nareszcie) i groźbie nie śmiałby powiedzieć ani pół słowa więcej niż:
- Takjest - po czym szpagatami zapierdalać w stronę wyjścia, porywając Dżesikę ze sobą oraz ignorując wszystko i wszystkich dookoła. Ofiarę tej zbrodni namiętności zostawili bez wyrzutów sumienia w względnie bezpiecznym towarzystwie łagodzącej sytuację Marleny, którą Bogdan zdążył tylko w biegu cmoknąć w czółko na pożegnanie i przekazać jej skomplikowanym machnięciem ręki że kocha ją jak Irlandię, ale musi się natychmiast ewakuować.

|zt z dżesiko
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 5705
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyCzw 8 Wrz - 16:34;

Stylówka: zielono mi
Prawda czy wyzwanie:
Efekty:
Piosenka:
Lokalizacja: przy alko

- Kiedy ja wcale nie chcę siedzieć sam w domu – oznajmił, uśmiechając się szeroko, ale jednocześnie Ola i Longwei mogli poczuć, jak nieco mocniej zacisnął palce na ich skórze. Mówił prawdę, choć jeszcze żadnemu z przyjaciół nie przyznał się do tego, że po wakacjach zostały mu stany lękowe i senne koszmary. Do tego dochodził problem z niedowidzeniem, ale tę kwestię zamierzał omówić mimo wszystko z kimś innym, zastanawiając się jednocześnie, czy właściwie naprawdę powinien to robić. Niezależnie od wszystkiego, oczy miał skryte za ciemnymi okularami, toteż nie mogli dostrzec cienia niepewności, jaki się w nich na moment pojawił, zaraz też przerwany, gdy przyszło im do prawdy i wyzwania.
- Od razu, że ślepy! – powiedział jeszcze, wyraźnie oburzony, dodając, że on ciemno też nie widział, po czym sięgnął po pisak i ostatecznie postanowił przymierzyć się do karku Oli, wysuwając czubek języka, by na jej skórze napisać piękne, cudowne i wspaniałe: Maximilian, co pasowało do Mulan i Longweia, które znajdowały się już na dłoniach dziewczyny. To, że było to koślawe, to jedno, a to, że Ola nagle odleciała im w powietrze, to drugie i Max aż parsknął w głos, nie wiedząc, co się tutaj właściwie dzieje, dostrzegając po chwili, że ktoś jeszcze lewitował, ale nie zdążył właściwie nic zrobić, bo najpierw usłyszał, jak go wołają, a potem Longwei gdzieś go pociągnął.
- Trzymajcie się dziewczyny, jak idę trzymać włosy Osłowi, jak zacznie rzygać – oznajmił, kierując się za nim w stronę stołu, gdzie udało mu się w końcu dostrzec solenizantów, ale nie mógł do nich pójść, bo był kotwicą dla Huanga, którego obserwował ze szczerym rozbawieniem, dochodząc do wniosku, że mimo wszystko pasował tu, jak pięść do oka, ale właściwie w niczym to nie przeszkadzało. To, czy miał się dobrze bawić, miało okazać się już wkrótce, ale na razie Max po prostu mu towarzyszył, oglądając się, gdy zdał sobie sprawę z tego, że ktoś go wołał.
- Przecież, że wiem! Zgaduję, że jutro będą niebieskie! – rzucił jeszcze za Freddie, chociaż prawda była taka, że w zaistniałych okolicznościach rozpoznawał ją bardziej po głosie, niż jakoś inaczej, nie do końca widząc, co ta robiła. Jeśli pokazywała mu, że był jebnięty, to miała całkowitą i absolutną rację, co do tego nie było najmniejszych nawet wątpliwości.
Hariela właściwie nie słyszał, ale zdawał sobie za to sprawę z tego, że Osioł wyraźnie potrzebował jakiejś kotwicy. Wyglądało na to, że nie pił zbyt wiele i właściwie jego rozbawienie było w tej chwili dość komiczne. Tak jak i potrzeba, by ktoś był przy nim, ale Max go nie puszczał, trzymając dalej przy sobie, jednocześnie jednak zaczynając doświadczać czegoś dziwnego. Jakby otoczenie zaczęło falować, wprawiając go w niepokój – nie był pewien, czy nadmiar wydarzeń, czy ilość ludzi, czy to jego ślepota, ale coś zdecydowanie nie było do końca tak, jak być powinno.
- Mamy prezent, ale teraz to będzie wiódł pijany ślepego, więc nie wiem, dokąd dotrzemy. I musisz coś zjeść, ale nie jakiegoś tam byle ogórka, bo za chwilę mi tu zaczniesz rzygać ogniem. Chodź, idziemy zostawić Marlenie butelkę, a potem znajdziemy ci coś do jedzenia. Na Olę pewnie łatwo trafimy, skoro fruwa pod samym sufitem – stwierdził, pociągając Longweia w swoją stronę, przez co pewnie ten na chwilę stracił równowagę, ale udało mu się w końcu dostać do solenizantów i zostawiwszy im butelkę znalazł w końcu Mulan, do której się uśmiechnął bardzo szeroko, holując za sobą jej brata. – Panie wybaczą, ale szukamy żarcia dla pewnego smokoluba, który postanowił opróżnić pół barku na raz.

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down
Online


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyPią 9 Wrz - 21:58;

Stylówka: Taka o!.
Prawda czy wyzwanie:  Następna tura.
Efekty: -
Piosenka: -
Lokalizacja: stoi w wejściu, jak przystało na społeczną amebę

||Przepraszam za dziurę w czasoprzestrzeni. Ognisko - Page 7 4049199986||

  Niesamotna dupa do nie wyrwania, to jest Doireann, spostrzegła chłopaka, którego męska linia rodziny wykazywała się niesłychanym brakiem pomysłowości w doborze imion w niemalże tym samym momencie, w którym wyżej wspomniany napotkał ją wzrokiem. Ciche i zdecydowanie zaskoczone ochjeju wydarło się z jej pierisi, bo oto poczuła w sobie dwa całkiem nowe, dotąd nieznane jej uczucia. Pierwszym było poczucie nierealności sytuacji; bo oto spotkała kogoś, kogo ściśle wiązała tylko z kuchennymi przestrzeniami poza nimi. I to nie w klasie, czy na szkolnym korytarzu, a gdzieś całkowicie indziej, przez co jej mózg musiał przez chwilę przetrawić, że Payton był istotnie stworzeniem z własną wolą i dwiema nogami, z którymi mógł robić, co tylko chciał. Drugie uczucie wiązało się zapewne bezpośrednio z pierwszym - bo oto pojawił się popłoch i wstyd, jaki czuć mogła piętnastolatka, która chowając się z przyjaciółkami za krzakami w parku zauważyła, że oto jej matka patrzy się prosto na nią. Zdawała sobie sprawę z tego, że w sumie to i jej nie powinno być na imprezie - ba, nawet bardziej, niż Ślizgona. W miejscu trzymał ją tylko ciężar fikusa i postanowienie, że przestanie spierdzielać za każdym razem, kiedy tylko coś ją zainteresuje.
  - Oh! - odpowiedziała westchnieniu chłopaka sapnięciem odrobinę zbyt głośnym i neurotycznym. Trochę chciała go przeprosić i powiedzieć, że już nie będzie, ale nie do końca wiedziała, czego nie będzie. - Bo… Bo ja… B-Bo mnie Marla zaprosiła i t-tak jakoś… - dukała pod nosem ze spojrzeniem wbitym w przestrzeń pomiędzy ich butami. Tylko po to, by zaraz gwałtownie poderwać wzrok i spojrzeć na Ślizgona w pełnym niezrozumieniu. - Znaczy, wiesz, jeśli Marla będzie chciała, żeby przeżył, to będzie musiała polewać go chociaż raz w tygo— - zawiesiła na moment głos, robiąc pauzę pełną jej niewysłowionego zażenowania. - Mówisz o butelce. Jeju. - gdyby miała wolną rękę, zaczęłaby drapać się nerwowo po policzku. Zamiast tego mogła jedynie przestąpić z nogi na nogę. - Ja n-nie zawsze łapię… Wiesz, tak z biegu te żarty. Przepraszam.
  Doireann spojrzała ku wnętrzu namiotu, próbując odgadnąć, kto jeszcze ze znajomych jej osób czai się gdzieś po kątach. Z jakiegoś powodu spodziewała się znaleźć tutaj Drake'a. Może Solberga? O Maxie wiadomo było przecież, że pije dużo - a ona bardzo chciałaby zrobić kolorowy baner, napisać ckliwy list i powiedzieć mu, że może wcale nie powinien aż tyle w siebie wlewać.
  - Jest tutaj gdzieś alkohol? Pomijając ten o. - spytała, nawiązując do potoku myśli, którymi zapomniała się podzielić, a następnie poruszyła ręką, która dzielnie dzierżyła Łzy Morgany.

Powrót do góry Go down


Aleksandra Krawczyk
Aleksandra Krawczyk

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu;
Galeony : 3162
  Liczba postów : 1771
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyPią 9 Wrz - 23:29;

Stylówka: taki o
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: ogórek - jestem niezdarna (1/2)
Piosenka: -
Lokalizacja: przy stole z alko

Wszystko potoczyło się szybko. Nawet bardzo szybko. Przyszli, wylosowali wyzwania i nagle dwójkami rozeszli się w różne strony. Wiedziała już, że na karku ma napisane imię Maxa, które idealnie komponowało się z dwoma pozostałymi widniejącymi na jej dłoniach, ale za cholerę nie wiedziała jak ma "zejść" na dół po tym jak wywaliło ją na dobre dwa metry w górę po kichnięciu. Latanie przez całą imprezę jakoś niekoniecznie jej się uśmiechało. Odwróciła się gwałtownie na znajomy krzyk i na chwilę aż zaniemówiła. Potem jednak roześmiała się, bo najwidoczniej nie tylko ona miała problem z pozostaniem na ziemi.
- Na Merlina, TAK! O co chodzi? I co najważniejsze - jak się kieruje?! - krzyknęła do @Scarlett Norwood, machając rękami w powietrzu, przez co musiała wyglądać bardzo mądrze. Nie mogła powstrzymać westchnienia ulgi, że zdecydowała się przyjść na imprezę w spodniach, bo tak patrząc na strój koleżanki i ich obecne położenie... I wtem znalazła się na dole, poczuła grunt pod stopami i palce @Mulan Huang na talii.
- Nie wiem, czy to rozwiąże problem. Co jak polecisz razem ze mną? - odpowiedziała pytaniem na pytanie i uniosła brew, starając się zachować powagę. W sumie nie mogła wykluczyć, że przy ewentualnym następnym kichnięciu nie pociągnie dziewczyny za sobą, tylko pojawiłby się mały problem - co, gdyby to nie mogła utrzymać się w powietrzu? Upadek byłby ryzykowny zważywszy na ilość osób i rzeczy w namiocie, a nie potrzebowali więcej ofiar niż tych po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu. Udała się razem z Mulan w stronę stołów z alkoholem, gdzie czekały już przygotowane dla nich powitalne poczęstunki i uśmiech sam wykwitł jej na twarzy. - No czuję się jak w domu - stwierdziła zadowolona, łapiąc w jedną rękę szklankę, a w drugą ogórka. Widziała, że organizatorzy zadbali o przedni trunek w postaci Żubrówki, a gdzieś tam na stole mignęła jej jeszcze Amarena i coś, w czym już z daleka rozpoznała bimber. - Zdrowie! - zakrzyknęła tylko, unosząc nieco szklankę z wódką i wypijając ją na raz. Jessica miała rozmach nalewając im tak od serca, ale Krawczyk nawet nie sięgnęła w stronę jakiejś popity, zamiast tego zagryzając alkohol ogórkiem. Gdzieś tam w międzyczasie dołączyli do nich @Maximilian Brewer z już ładnie się bawiącym @Longwei Huang. Od razu podsunęła im ich pakiety startowe i było chyba jasne, co powinni z nimi zrobić.
- Żarcie nie zając, nie ucieknie. Było na jedną nóżkę, to teraz na drugą tak dla równowagi, a wy to powinniście dodatkowego karniaka pić - powiedziała i sięgnęła po butelkę wódki, żeby po chwili nalać jej sobie i Mulan, ponieważ panowie mieli. Złapała szklankę. - No dobra, Longwei może jednego, skoro opróżnił pół barku, ale ty Max pijesz dwa i nie ma żadnych wymówek. Najlepsza Żubróweczka wjechała na salony - dodała, ręką pokazując na odpowiednią butelkę, zapominając przy tym, że przecież trzyma w niej szklankę. Trochę alkoholu wylało się na podłogę, przy okazji nieco ochlapując też samą dziewczynę, ale ta zupełnie się tym nie przejęła. - Chluśniem bo uśniem - powiedziała wreszcie i wychyliła zawartość swojej szklanki, ale niestety kiedy chciała zrobić krok w stronę stołu, żeby ją odstawić, potknęła się i poleciała na najbliższą osobę. Już widziała, jak lecą oboje na spotkanie z podłogą face to face.
Powrót do góry Go down


Payton Kingston III
Payton Kingston III

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.83
C. szczególne : no więc odstające uszy i mina księcia, a także okulary na nosie dla lansu w sensie, żeby mądrzej wyglądać, zawsze pachnie inaczej bo kocha olejki, perfumy i takie rzeczy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 323
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t21592-payton-kingston-iii
https://www.czarodzieje.org/t21601-chanel
https://www.czarodzieje.org/t21591-payton-kingston-iii*-/'-$
https://www.czarodzieje.org/t21733-payton-kingston-iii-dziennik
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySob 10 Wrz - 17:57;

Stylówka: outfit
Prawda czy wyzwanie:  -
Efekty:  zazdrosny jestem i zabroczy #bimberzpodlasia
Piosenka: -
Lokalizacja: przed namiotem

Nawet będąc pod wpływem procentów, czuł się jakoś tak głupio, mając przed sobą Doireann. Jakby właśnie został przyłapany przez siostrę, która zaraz poleci na kablować mamie, że Payton pije alkohol. Na Merlina przecież był pełnoletni i na szczęście nie miał rodzeństwa, z tego, co mu wiadomo, ojciec świętej pamięci chyba sobie nie dorobił na boku jeszcze jakiegoś bękarta?
Stał całkiem prosto, czasami lekko bujając się na nogach, ale to może w rytm muzyki. Trochę się schlał, ale jego żołądek był gotowy przyswoić jeszcze więcej procentów, tak więc krzakowi do rzygania mówimy spadówa.
Słowa puchonki dochodziły do niego z lekkim opóźnieniem, mając tyle sensu co jego alkoholowa gadka. Tak więc uśmiechnął się, nie miał pojęcia, za co go przeprasza ta delikatna istotka stojąca przed nim, ubrana jak do kościoła.
- Wiesz, ja to jestem taki zabawowy facet. - Prychnął śmiechem, zastanawiając się, co powiedział wcześniej takiego śmiesznego. Postanowił jednak długo się nie zastanawiać, w takim stanie nie było sensu myśleć.
- Doireann, nie znałem cię z tej strony, ale z chęcią poznam. - Spojrzał na jej dłoń, w której z odwagą godną prawdziwej damy dzierżyła Łzy Morgany. - Zapraszam do stolika. - Zrobił teatralny ukłon, zapraszając do namiotu puchonkę, po czym jednak wyprostował się i zmrużył oczy. - Zaraz, zaraz... A gdzie twój rycerz o zacnym szlachetnym imieniu godnym samego rycerza okrągłego stołu? - Miał na myśli Tadeusza, chyba chłop nie był tak głupi, żeby puszczać samą Doireann na imprezę gryffońskich bliźniaków siejących chaos i alkoholizm CallahanDonel, DonnellCallahan.

@Doireann Sheenani
Powrót do góry Go down


Jesús O. del Espiño Reyes
Jesús O. del Espiño Reyes

Przyjezdny
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Dołeczki w policzkach, żywa gestykulacja (+ chwilami język migowy), mocny akcent, podwójny tatuaż armband na prawym przedramieniu; szpila prawdy jako wisior
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 32
  Liczba postów : 70
https://www.czarodzieje.org/t21635-jesus-o-del-espino-reyes#705254
https://www.czarodzieje.org/t21665-all-my-prayers-poczta-jesusa#706397
https://www.czarodzieje.org/t21636-jesus-o-del-espino-reyes-kuferek#705255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySob 10 Wrz - 22:12;

Stylówka: jeansy z dziurami i biała bluza
Prawda czy wyzwanie:  -
Efekty: piwo Harnaś, pewność siebie? Kinda norma Jesusa
Piosenka: -
Lokalizacja: obok Renjiego

Coś słyszał o tej imprezie już wcześniej, a jednak zakładał, że to będzie grupa zbitych ziomków, do których nie będzie miał ochoty się podczepiać. Dopiero na wyjściu na piwo, które zorganizowała część ekipy z Tecquali, usłyszał o hucznie urządzonej zabawie - co więcej, znajoma wspomniała, że miała się tam wybrać Esmeralda, co już samo w sobie stanowiło doskonały powód, by jednak sprawdzić towarzystwo Hogwartczyków. Zebrał się po zaledwie kilku piwkach i już zaraz szukał hogsmeadzkiego ogniska, na szczęście teraz ożywionego donośną muzyką.
- RENJI! - Ucieszył się głośno, niemal pozwalając, by wetknięte w usta cygaro wypadło; złapał je na szczęście i odpalił stuknięciem różdżki, by w oparach ciężkiego, acz ciepło-słodkiego dymu podejść do @Renji E. Mimamoru. - My się spotykać w cudownych okolicznościach, chcesz cygaro? Kubańskie, najlepsze, moje rodzinne - pochwalił. - Och, pijesz coś? Ty spróbuj tego, ja tego, zobaczymy - zaproponował, niezbyt rozumiejąc czemu chłopak tak się modli przed najprzeróżniejszymi alkoholami i dlaczego pozerkuje na jakąś całującą się parkę. Wcisnął chłopakowi bimber Heńka i samemu zgarnął jakieś piwo, od razu biorąc kilka potężnych łyków. - To jak ta impreza? Znaczy widzę, że ciekawa - zauważył wesoło, również obracając się do @Hariel Whitelight i @Junpei Oki Yamashiro, by gwizdnąć do nich w tylko nieco prześmiewczej zachęcie.
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 2773
  Liczba postów : 1086
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyNie 11 Wrz - 18:28;

Stylówka: elegancko!
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: pijany + ogórek od Oli - mam ochote na cimcirimci (1/2)
Piosenka: -
Lokalizacja: stół z alkoholami
Dodatkowe łatwo wyprowadzić go z równowagi po rytuale Graala, klątwa Dagoneta(1/2)

Longwei zupełnie nie wiedział, co się dzieje, ale wiedział, że nie powinien był pić. Kręciło mu się w głowie i nieznacznie mdliło, przez co trzymał się mocno Maxa, a jednocześnie myślał zadziwiająco trzeźwo. Wiedział, co powinien zrobić i rejestrował zmiany zachodzące w jego przyjacielu, jak to, że i Brewer mocno zacisnął palce na jego dłoni. Niestety, reagował na to o wiele za późno. W efekcie wpatrywał się nieco nieprzytomnie w @Hariel Whitelight, zastanawiając się, czy na pewno do niego mówi, nie rozumiejąc, dlaczego ten daje mu ogórka, kiedy właśnie walczył o zachowanie zawartości żołądka w jego wnętrzu. Zorientował się, że jakaś dziewczyna coś mówiła, chyba do Maxa, po czym sam spojrzał na niego, przypominając sobie, co ten powiedział chwilę temu. Chwilę w odczuciu pijanego Huanga, a zdecydowanie o wiele wcześniej.
- Jeśli nie chcesz być sam w domu… Mogę towarzyszyć ci przez jakiś czas - powiedział nagle, wchodząc właściwie w słowo Maxowi, nie zwracając uwagi na to, jak dziwnie mogły zabrzmieć jego słowa. On jedynie chciał jakoś pomóc, choć nie był w stanie powiedzieć, dlaczego miał pomagać, czy naprawdę coś się takiego stało, czy po prostu miał w pamięci słowa rodziny, że jeśli chce sprowadzać zwierzęta do domu, to powinien znaleźć sobie własne mieszanie.
- Pijany ślepego? - zapytał jeszcze, śmiejąc się nagle głośno, zostawiając otrzymany ogórek na stole, po czym złapał się Maxa drugą ręką, gdy nagle go zachwiało i o mało, nie przewróciłby się. W końcu jednak udało im się złożyć butelkę alkoholu na ręce gospodyni imprezy, a Longwei dał radę złożyć jej życzenia, zachowując elegancką postawę, choć po jego spojrzeniu na pewno było widać, jak bardzo pijany był. Jednak w kolejnej sekundzie byli przy @Mulan Huang i fruwającej niemal Oli, którą młodsza z rodzeństwa Huang trzymała mocno przy sobie, na co Longwei uniósł kciuk do góry, aprobując to, co się działo, chociaż nie wiedział właściwie, co się działo.
- Ona ma dobry pomysł! Czekaj Max! Teraz na pewno się nie zgubię, nie znając nikogo, skoro będę do ciebie przywiązany, znaczy przypięty, ale nie musimy się trzymać, żeby się trzymać… Związani… Zabawne jak pomyślę o tym ślubie, co był, a go nie było, prawda? - Longwei śmiał się, odpinając część ozdobnych łańcuszków, którymi przypiął się do przyjaciela, jakby to miało w czymkolwiek mu pomóc. Zaraz jednak zostali pociągnięci przez Olę na nowo do stołu z alkoholem, gdzie dziewczyna podawała im znów ogórki, a Huang zastanawiał się, dlaczego właśnie ogórki mieli jeść.
- Nie czuję się dobrze - powiedział cicho Longwei, kładąc brodę na ramieniu Maxa, próbując uniknąć konieczności wypicia. - Ja… Nie piję normalnie - zaśmiał się nagle, czując się tak, jakby śmiał się za niego ktoś inny, na co nie mógł poradzić w żaden sposób. Tak jak na to, że mimowolnie wziął kieliszek w dłoń i ogórka, podanego przez @Aleksandra Krawczyk. Od razu zjadł pół, czując się mimo wszystko głodny, ale ledwie zdołał przełknąć, poczuł, jak gorąc zalewa jego ciało, kumulując się w jednym, bardzo konkretnym miejscu, na co aż mimowolnie jęknął. Takiego pragnienia nie pamiętał, kiedy czuł, a to zdecydowanie nie było odpowiednie miejsce, aby próbować jakkolwiek je zaspokoić.
- To… Nie był za dobry pomysł - mruknął jedynie, wyraźnie nie zamierzając zjeść drugiej połowy ogórka, mając jedynie nadzieję, że nikt nie zwróci uwagi na jego czerwone uszy i błyszczące bardziej niż powinno spojrzenie.

@Maximilian Brewer

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Mulan Huang
Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, zmieniający kolor poruszający się tatuaż chińskiego smoka na niemal całe plecy, runa jera na lewym boku na wysokości żeber, ślad po zaklęciu Agere na prawym przedramieniu, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek
Galeony : 1172
  Liczba postów : 1410
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyPon 12 Wrz - 21:07;

Stylówka: stylowo, łącznie z fryzurą
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: lekko najebawszy, supersilny ogór
Piosenka: -
Lokalizacja: jeszcze stół przy alko


Trzymały się dzielnie zgodnie z tym, co polecił im Max. Nawet nie wnikała w to czy wspomniany osioł faktycznie zacznie rzygać czy też nie. Być może właśnie z powodu amnezji nie czuła aż takiego przywiązania do Longweia, który obecnie był dla niej jedynie ziomeczkiem, który się z nimi bujał, a nie bratem. Bardziej skupiła się w tym miejscu na Oli, którą jednak chciała przytrzymać na ziemi.
- Spróbować nie zaszkodzi - stwierdziła, sięgając po leżącą w pobliżu serwetkę do żarcia, którą przetransmutowała w kawałek liny, aby móc solidnie przywiązać do siebie Krawczyk, łącząc ją ze sobą w nadgarstkach.
Teraz musiała jedynie naprawdę ostrożnie wypić amarenę, żeby przypadkiem nic nie rozlać. Od razu po wypiciu tego jakże szlachetnego trunku sięgnęła po ogórka, aby jakoś zagryźć ten cudowny i wyjątkowy smak.
I chyba dobrze, że sięgnęła po tego ogórka, bo oto Aleksandra stwierdziła, że poleje im wszystkim wódeczki. Złota dziewczyna. Cudowny materiał na żonę i idealna reprezentacja Polski na salonach międzynarodowych.
W zasadzie nawet nie patrzyła na Longweia, który zaczął się konkretnie najebywać, bo oto właśnie Ola podchodząc bliżej do stołu potknęła się i... poleciała w jej stronę jak długa. Gryfonka kompletnie się tego nie spodziewała i dlatego właśnie rąbnęła mocno o podłoże z Krawczyk na sobie.
- Okej, teraz to już ewidentnie na mnie lecisz - zażartowała, wyszczerzając się radośnie do dziewczyny po czym chwyciła ją w talii, aby podnieść się z ziemi i postawić ją na nogi.
Powrót do góry Go down


Scarlett Norwood
Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rytualny krwawy znak na wskazującym palcu lewej dłoni
Galeony : 2997
  Liczba postów : 1349
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 13 Wrz - 17:35;

Sukienka? O mój słodki Merlinie, sukienka! Carly spojrzała na Liz, jakby chciała ją zapytać, co właściwie ma w tej chwili zrobić, orientując się jednocześnie, że nie było nawet szans na to, żeby jakoś z tego wszystkiego wyszła z twarzą, na co aż radośnie zachichotała, bo mimo wszystko takiego obrotu spraw się nie spodziewała. Wiedziała, że impreza może być ciekawa, że może się tutaj wiele wydarzyć, ale jednak nie wpadła na to, że nagle zacznie latać, a smoki będą na nią parskać, bo okazało się, że w efekcie nie odpowiedziała na ich pytanie.
- Powiedzcie im, że pod prysznicem zawsze śpiewam o kaczuszkach! – krzyknęła, próbując się utrzymać we względnie bezpiecznej pozycji, jednocześnie zwracając się do Oli, że nie miała najmniejszego nawet pojęcia, co powinna zrobić w zaistniałej sytuacji.
Kiedy już spadła na ziemię, czy raczej wprost na swojego byłego chłopaka, odetchnęła w pierwszej chwili z ulgą. Zaraz jednak zapaliła się w niej złość, jakiej nie znosiła, a która mimo wszystko zawsze, ale to zawsze, motywowała ją do działania. Zerknęła zatem na Jinxa spod przymkniętych powiek, rzucając pospiesznie wejrzenie Maxowi, który jeszcze nie ruszył się z miejsca i niemalże syknęła w stronę Liz, że ta ucieczka to była z jej strony paskudna zdrada, po czym uśmiechnęła się całkiem uroczo. Miała świadomość, że jeśli tylko chciała, mogła być naprawdę uroczą jednostką, mogła być naprawdę słodka, jak skończona idiotka, nic zatem dziwnego, że zaraz zatrzepotała rzęsami.
- Masz takie niewyobrażalne szczęście, Jinx – zamruczała, jakby chciała mu powiedzieć, że faktycznie niebo specjalnie dla niego sypało pięknymi, spadającymi gwiazdami, a następnie rozchyliła lekko wargi, zastanawiając się wyraźnie nad tym, co właściwie powinna zrobić i w tej chwili powiedzieć. Postukała się lekko palcem po wargach, marszcząc jednocześnie z namysłem brwi, starając się znaleźć odpowiedź na pytanie, a potem westchnęła przeciągle.
- Och, na pewno zasługujesz! Tylko sama nie wiem, co należy się wspaniałemu, przystojnemu, rycerskiemu zdrajcy? – zapytała równie uroczo, jak chwilę wcześniej, ale na tyle głośno, żeby jej znajomi znajdujący się w ich pobliżu doskonale ją słyszeli. Nie była pewna, co powinna zrobić w zaistniałej sytuacji, ale bawiła się całkiem dobrze z myślą, że mogłaby w tej chwili ujawnić pewne brudy Jinxa i może właśnie to spowodowało, że powstrzymała kolejne kichnięcie, tym samym pozostając jeszcze w ramionach swojego byłego chłopaka, sprawiając wrażenie prawdziwego Kopciuszka w swojej pięknej, wykonanej z samej chmury, sukience.

@Eugene 'Jinx' Queen @Maximilian Felix Solberg @Elizabeth Brandon

______________________

I come from where the wild
wild flowers grow
Powrót do góry Go down


Renji E. Mimamoru
Renji E. Mimamoru

Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 41
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t21639-renji-e-mimamoru#705277
https://www.czarodzieje.org/t21661-renji-e-mimamoru#706255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 14 Wrz - 13:19;

Stylówka: truskawka (włosy nadal blond, nie poszalałby aż tak chłopak)
Prawda czy wyzwanie: wyzwanie: sprawiedliwość - wstawić zdjęcie na wizbooka -> śmierć/całowanie Hariela
Efekty: bimber Heńka, starego i sąsiada
Lokalizacja: alko

Głośne pełne japońskiego zaskoczenia "HEEEE???" wyrwało się z jego piersi, nawet jeśli zasłaniająca odruchowo usta dłoń próbowała nieco stłumić pełną emocji reakcję. Przeskoczył spojrzeniem od przyjaciela do gospodyni i od gospodyni do przyjaciela, by zaraz powtórzyć nieco cichsze "Hee?", gdy zerknął na wskazanego przez Gryfonkę "Hariela". Przez krótką, naprawdę głupią chwilę, pomyślał, że naprawdę będzie musiał dokonać jakiegoś czynu ocierającego go o śmierć, jeśli nie zechce pocałować wybranego do wyzwania blondyna, więc i z pełnym większego zrozumienia "Aaaa..." opuścił przeczytaną z wyzwaniem "śmierć" karteczkę.
- He?! Kore wa nani? - wyrwało mu się w zaskoczeniu, gdy otwierał szerzej oczy na widok zbliżającego się w stronę drugiego chłopaka Junpeia, samemu odrzucając od razu tę opcję, bo i przecież nie chcąc, by jego pierwszy prawdziwy pocałunek wyglądał w ten sposób. Nie tak lekkomyślnie; nie z kimś, kto zupełnie tego nie doceni i kto przed chwilą całował kogoś innego. I nawet jeśli mimowolnie pomyślał o tym, jak zazdrości teraz Junpeiowi tej chwili, to mocniej speszył się świadomością, że naprawdę pożałowałby tej decyzji, więc i wykręcił się szybko w stronę stolika z alkoholami, będąc pewnym, że skoro daje radę wypić trzy porcje sake, to i z mniejszymi kieliszkami bimbru też sobie poradzi. Odstawił przyniesiony prezent na blat, nie chcąc teraz przeszkadzać ewidentnie zaangażowanym w inne sprawy gospodarzom i gotów już był zacząć ostrożne wąchanie każdej butelki po kolei, by jednak zupełnie dać rozproszyć się nagłym wykrzyczeniem jego imienia.
- Jesús - wypalił, od razu łapiąc go błyskającym spojrzeniem pełnym maślanej bezmyślności, która od ich pierwszego spotkania łapała go coraz częściej. - Tak - zgodził się z uśmiechem, nawet jeśli w życiu nie wypalił nawet żadnego papierosa, teraz cygaro widząc  absolutnie pierwszy raz w swoim życiu, dlatego choć przejął je dość pewnie do dłoni, to nie zrobił z nim nim więcej, przyduszając się już samym unoszącym się wokół nich dymem. - Tak - przytaknął raz jeszcze, nie spuszczając z niego wzroku i bez cienia zawahania przyjmując do wolnej dłoni podany mu kieliszek bimbru, by opróżnić go w tym samym momencie, w którym Jesús zgarnął też pierwsze łyki swojego piwa. - T-tak - przytaknął po raz kolejny, tym razem ledwo wyduszając z siebie dźwięk, bo i wypity bimber przytkał go zupełnie, wymuszając nie tylko skrzywienie się, ale i kaszlnięcie w nieudolnej próbie pozbycia się trawiącego jego gardła pożaru, który.... szybko przeszedł na całe jego ciało w świadomości, że dwóch całujących się mężczyzn jest czymś, co Jesús postrzega jako ciekawe.
- To ja mogłem być - wypalił więc szybko, cygarem wskazując w stronę całującej się z przypadku parki - To wszystko to kara, bo my nie zrobiliśmy... etoo... Nie zrobiliśmy tego, co było na karteczkach dla nas - spróbował wyjaśnić, odstawiając kieliszek na blat, by od razu wypełnić go zawartością kolejnej butelki, opróżniając go zaraz w pośpiechu, musząc otrzeć kilka piekących kropel z brody. - Całowanie albo picie... - doprecyzował, marszcząc nos pod atakującą go goryczą, a jednak uparcie nalewając i trzeci kieliszek, chcąc trzymać się zasad, które nakazywały mu wypić je wszystkie ciągiem. - Ty co masz? Do zrobienia coś czy pytanie? - podpytał, odruchowo wkładając cygaro między usta, by zaraz się z tego wycofać, pod falą powolnie uderzającego w niego alkoholu pozwalając sobie na zaczepny uśmiech i wspięcie się na palcach, by konspiracyjnie nachylić się do Jesusa. - Ja Tobie mogę dać zadanie, jak Ty chcesz - zaproponował, wtykając cygaro ponownie między meksykańskie wargi. - Ty mnie naucz jak palić.
Powrót do góry Go down


Jesús O. del Espiño Reyes
Jesús O. del Espiño Reyes

Przyjezdny
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Dołeczki w policzkach, żywa gestykulacja (+ chwilami język migowy), mocny akcent, podwójny tatuaż armband na prawym przedramieniu; szpila prawdy jako wisior
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 32
  Liczba postów : 70
https://www.czarodzieje.org/t21635-jesus-o-del-espino-reyes#705254
https://www.czarodzieje.org/t21665-all-my-prayers-poczta-jesusa#706397
https://www.czarodzieje.org/t21636-jesus-o-del-espino-reyes-kuferek#705255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 14 Wrz - 14:08;

Stylówka: jeansy z dziurami i biała bluza
Prawda czy wyzwanie:  Umiarkowanie, wyzwanie, piję z Marlą! I ofc bardzo potrzebny dorzut, 5 i przegrywam
Efekty: piwo Harnaś, pewność siebie? Kinda norma Jesusa
Piosenka: -
Lokalizacja: obok Renjiego

- Nooo, nie stopujesz siebie za dużo - zauważył ze śmiechem, zerkając znad swojego piwa na pospiesznie zerującego trzy kieliszki chłopaka. Zerknął raz jeszcze na tamtą parkę, trochę próbując sobie podstawić Renjiego do tego obrazka, ale wreszcie tylko ściągnął brwi w mimowolnym niezadowoleniu, bo to brzmiało jakoś głupio - takie obściskiwanie się z zupełnym randomem tylko dlatego, że wylosowało się takie zadanie. Z drugiej strony, czy nie zachęcałby do tego chłopaka, gdyby mowa była o całowaniu przypadkowej dziewczyny?
- A, joder, nie sprawdziłem, to to jest? - Dopytał, dopiero przypominając sobie o karteczce, którą wcisnął mu na wejściu jakiś smoczek - wcześniej zakładał, że to tylko coś na zasadzie biletu wstępu czy wizytówki, czy czegokolwiek zupełnie niepotrzebnego. - Wyzwanie - ucieszył się, przenosząc roziskrzone spojrzenie na swojego towarzysza, któremu alkohol ewidentnie służył w kwestii pewności siebie... chociaż akurat u Renjiego niepewność wydawała się aż niemożliwie urzekająca. - Esto suena perfecto... Ja ciebie naucz, ale po kolei - zaznaczył więc, odwracając się już, by ukryć szeroki uśmiech, zaciągnąć się cygarem i po prostu zawołać @Marla O'Donnell, do której kierowała go karteczka. Wyzwanie z piciem piwa Harnaś wydawało się Jesusowi banalne i przecież doskonale wiedział, że umie pić naprawdę zjawiskowym tempem, a jednak... a jednak coś ewidentnie musiało pójść nie tak i Jesús naprawdę nie wiedział czy to dlatego, że kątem oka dostrzegł Esme, czy przez obserwowanie swojej ślicznej przeciwniczki, czy przez oglądanie się na Renjiego, by sprawdzić czy nie uciekł w tym czasie do kogoś innego.
- A la mierda todo esto, eso es una mierda y no estoy de acuerdo - wyrzucił z siebie, początkowo jeszcze pobłażliwie i bardziej do siebie, by ostatecznie jednak ze szczerą złością spojrzeć na Marlę, która pewnie nawet nie mogła go zrozumieć. - Esto debería verse completamente diferente, no sabes cómo divertirte. Wy nie macie takich porządnych imprez - oznajmił w końcu, nie mając ochoty się bawić w dokładne tłumaczenie, bo już i tak zgarnął kolejną butelkę piwa, kapslem strzelając gdzieś daleko i zupełnie bezmyślnie, gdy wracał do Renjiego z hiszpańskimi przekleństwami dalej na ustach. - Estúpida - mruknął, zerkając na blondynkę przez ramię. - To trzeba inaczej robić, to nie było sprawiedliwości, ale nie będę już rozpieprzał ich pieprzonej zabawy - zadecydował, dla zademonstrowania wyższości przed samym sobą upijając kilkoma łykami prawie całą butelkę. - Ty ze mną tańcz, ja z tobą palę - zaproponował, wskazując na parkiet.
Powrót do góry Go down


Renji E. Mimamoru
Renji E. Mimamoru

Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 41
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t21639-renji-e-mimamoru#705277
https://www.czarodzieje.org/t21661-renji-e-mimamoru#706255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 14 Wrz - 14:57;

Stylówka: truskawka (włosy nadal blond, nie poszalałby aż tak chłopak)
Prawda czy wyzwanie: wyzwanie: sprawiedliwość - wstawić zdjęcie na wizbooka -> śmierć/całowanie Hariela
Efekty: bimber Heńka, starego i sąsiada
Lokalizacja: alko > parkiet

Westchnął cicho w mimowolnym zawodzie, że zadanie wylosowane przez Jesusa nie miało prawa być jakkolwiek związane z nim samym, więc choć przytaknął mu odruchowo, to i ściągnął brwi, gdy tylko ten odwrócił się do niego plecami. Zerknął na solenizantkę z wyrzutem, absurdalnie wręcz zazdrosny o dawaną jej uwagę, niezbyt przyjmując do świadomości, że ta dyktowana była wylosowanym zadaniem. I przez moment chciał nawet podejść blisko, zacheerleaderować swojemu korespondencyjnemu koledze, a jednak już przy trzecim kroku zachwiał się mocniej, zdezorientowany siłą uderzającego mu do głowy alkoholu. Przystanął więc chwiejnie w miejscu, łapiąc oba swoje kciuki, by z determinacją wpatrywać się w Jesusa tak, jakby naprawdę mógł mu tym pomóc zwyciężyć. Dlatego też jego przegraną odebrał równie osobiście, co sam Reyes, nawet jeśli sam nauczony był już od dziecka znosić każdą porażkę z honorem i pokorą.
Niemniej, gdy tylko Jesús był już bliżej, przytaknął mu mimowolnie, zaraz robiąc to już z większa gorliwością, nie potrafiąc nie uwierzyć ślepo w to, że naprawdę doszło do rażącego naruszenia zasad i tylko meksykański znawca piwnych wyścigów był w stanie dostrzec kryjące się za tym zadaniem oszustwo.
- Ale... - zaczął, ale przymknął się błyskawicznie, samego siebie karcąc za idiotyczne wątpliwości, które mogłyby wszystko zniszczyć, bo niezależnie od tego, jak mocno tego pragnął, musiał być świadomy, że "ze mną" nie oznaczało wcale tego, o czym chciał myśleć. Prawda była taka, że nawet nie biorąc pod uwagę tego, jak bardzo miał ochotę zatańczyć z Jesusem, odczuwał też podejrzanie przemożną ochotę na taniec w sam sobie, więc po prostu ruszył w stronę parkietu, raz czy dwa nieco zbaczając z prostej linii na zygzak.
- Tańczyć Ty byś też mnie mógł - wypalił jeszcze po drodze, bo choć potrafił tańczyć w tym tradycyjnym sensie znaczenia, to nijak nie potrafił odnaleźć się w tych zupełnie obcych dla siebie nutach europejskich piosenek. - ...nauczyć- dodał, bujając się już lekko, z opóźnieniem orientując się, że zapomniał dodać kluczowego słowa do swojej wypowiedzi. - Ty to w ogóle byś mógł mnie nauczyć dużo... - pociągnął dalej, mając wrażenie, że coś grzejącego go od środka nie pozwala mu zamilknąć, gdy natarczywie lepił się do Jesusa spojrzeniem, nie wiedząc zupełnie co powinien zrobić z dłońmi, skoro wcale im teraz nie ufał, jeśli nie przeczesując nimi włosów, to chociaż poprawiając nimi materiał ubrań. - ...gdybyś my tylko byli w bardziej osobistym miejscu.
Powrót do góry Go down


Jesús O. del Espiño Reyes
Jesús O. del Espiño Reyes

Przyjezdny
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Dołeczki w policzkach, żywa gestykulacja (+ chwilami język migowy), mocny akcent, podwójny tatuaż armband na prawym przedramieniu; szpila prawdy jako wisior
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 32
  Liczba postów : 70
https://www.czarodzieje.org/t21635-jesus-o-del-espino-reyes#705254
https://www.czarodzieje.org/t21665-all-my-prayers-poczta-jesusa#706397
https://www.czarodzieje.org/t21636-jesus-o-del-espino-reyes-kuferek#705255
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 14 Wrz - 16:09;

Stylówka: jeansy z dziurami i biała bluza
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: piwo Harnaś, pewność siebie? Kinda norma Jesusa
Piosenka: -
Lokalizacja: parkiet z Renjim

- A czego ty mnie będziesz nauczać? - Dopytał, odstawiając pustą butelkę na stół i przechodząc na parkiet, gdzie bardzo chciał się roześmiać i rozluźnić pod lekkimi nutami nieznanych sobie piosenek... ale co wcale mu nie wychodziło, bo złość dalej uparcie się go trzymała, gdy docierało do niego, że pewnie trochę za dużo osób widziało tamto tragiczne wyzwanie.
- Tak? - Uśmiechnął się szerzej, zamierzając się pocieszać przynajmniej tym, że Renji zdawał się nie patrzeć na niego jakoś gorzej po tamtej wpadce i dalej widział w nim coś na kształt autorytetu. Jesús pewnie złapał więc jego dłonie i poprowadził go do obrotu, uznając, że to doskonały wstęp do tej nauki, którą chłopak był zainteresowany. - To... możemy iść stąd razem - podsunął, gwałtownie orientując się, że to genialny pomysł, bo przynajmniej ucieknie od swojego upokorzenia. - Ja tobie pokażę jak palić i w spokoju spróbujesz najlepszego z cygar - zdecydował, zwalniając i przyciągając sobie jasnowłosego nieco bliżej, żeby nie musieć przekrzykiwać muzyki. - O... - wyrwało mu się cicho, gdy wpatrywał się w ciemne tęczówki chłopaka, zamiast nich widząc już jednak rozkołysane gałęzie drzew, a zamiast muzyki słysząc szelest tylko pozornie delikatnego materiału. - Wiem, gdzie możemy razem iść. ¡Vamos!

/zt dla Jesusa i Renjiego
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 5705
  Liczba postów : 2293
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptySro 14 Wrz - 21:38;

- Nie chcę – mruknął tylko, kiedy Longwei złożył mu nieco nieoczekiwaną propozycję, ale nie zamierzał tego w żaden sposób rozwijać, bo to wcale nie była na to najlepsza chwila, tym bardziej że starszy mężczyzna był już wyraźnie co najmniej lekko wskazujący, a to na pewno nie pomagało mu podejmować właściwych, słusznych i logicznych decyzji.
Dlatego też Max nie wracał do tej sprawy, orientując się jedynie, że wszystko dookoła nich działo się zadziwiająco szybko, ktoś się przebierał, ktoś gdzieś wychodził, alkohol lał się strumieniami, smoki się czegoś domagały, chociaż trudno było powiedzieć czego. Max nie był nawet do końca pewien, gdzie właściwie znajdował się Boyd, czy zdążył zamienić z nim chociażby jedno słowo, czy nie, bo ludzie dookoła nich zmieniali się, jak w jakimś kalejdoskopie, a on nie był w stanie tego zatrzymać. Cóż, jak to już bywało na imprezie, czy coś, ale faktycznie miał dziwne wrażenie, że tym razem nie czuje się komfortowo. Tkwił w nim jakiś bliżej nieopisany lęk, który powodował, że momentami serce zaczynało walić mu jak oszalałe.
Nie wiedział, co tak bawiło Huanga, ale mimo to pociągnął go za sobą, dochodząc do wniosku, że ten zdecydowanie nie powinien za dużo pić, kiedy zaś zaczął się do niego przypinać, Max stwierdził jednoznacznie, że powinien jednak na niego bardzo uważać. Nie chciał, żeby ten wariat zrobił sobie krzywdę, ostatecznie byłaby to zapewne jego wina, a przynajmniej po części, bo go nie upilnował. A przynajmniej tak postrzegał to w tej chwili, więc uznał, że proszę bardzo, mogą się tak spiąć, rzucił jeszcze w ramach żartu coś na temat zaklęcia trwałego przylepca, uznając, że to byłoby obecnie świetne rozwiązanie, a potem parsknął, kiedy Ola wpakowała mu kolejny alkohol do rąk, tylko po to, żeby wszystko przełknąć niemalże na raz i jedynie lekko się wzdrygnąć.
- Pali całkiem odpowiednio, nie powiem – stwierdził, jako wielki znawca, po czym przekrzywił lekko głowę, stwierdzając, że gdzieś tutaj musiały być jeszcze jakieś dodatkowe rozrywki, a on koniecznie chciał się przekonać, jakie tak właściwie, więc po prostu śmiejąc się z tego, co odwalały dziewczyny, uznał, że to najwyższa pora, żeby pobawili się w pociąg i poszukali sobie zajęcia.

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down
Online


Aleksandra Krawczyk
Aleksandra Krawczyk

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu;
Galeony : 3162
  Liczba postów : 1771
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyPią 16 Wrz - 15:20;

Stylówka: taka o
Prawda czy wyzwanie: -
Efekty: ogórek - jestem niezdarna (2/2)
Piosenka: -
Lokalizacja: gdzieś koło alko -> fotobudka
Na jaką wysokość mnie wyrzuca?: 4,2m Ognisko - Page 7 1754368413

Oczywiście, że coś znowu musiało pójść nie tak. Wypiła dopiero dwie kolejki i daleko jej było do stanu, w którym nie potrafiłaby kontrolować swoich ruchów, ale mimo to i tak jakimś sposobem się potknęła i jak długa poleciała przed siebie. A żeby było śmieszniej - wyjebała się prosto na Mulan i razem z nią runęła na ziemię.
- Ja to już nie wiem na kogo, gdzie i kiedy lecę - sapnęła, z pomocą dziewczyny podnosząc się z podłogi. - Jak nie wyrzuca mnie w powietrze, to teraz lecę a ciebie i zaliczamy bliskie spotkanie z podłogą... - mówiła dalej, otrzepując się z kurzu i innych paprochów, które przyczepiły się do jej ubrania przy upadku. - Dlatego myślę, że lepiej będzie to rozciąć. Jestem dzisiaj jakoś wyjątkowo niebezpieczna dla otoczenia, nie wiem, chyba powinnam załatwić sobie taki oczojebny znak latający nad głową, że ludzie nie powinni się do mnie zbliżać - dodała i prychnęła rozbawiona, ale jakiś cień goryczy wdarł się w jej głos. Było to na dłuższą metę nie tylko irytujące, ale też przeszkadzało w dobrej zabawie. Miała co prawda nadzieję, że to tylko chwilowe, ale cholera wie...
Póki jeszcze wszystko było w porządku, ochoczo podążyła w ich pociągu w poszukiwaniu innych atrakcji, bo też ile można stać przy stole i pić. W każdej chwili mogli tam wrócić, ale żal byłoby spędzić w jednym miejscu całą imprezę. Po zatoczeniu kilku kółek po parkiecie trafili w końcu do fotobudki i szeroki uśmiech samoistnie rozpromienił jej twarz.
- O, dawajcie, zrobimy sobie jakieś głupie fotki! - powiedziała i praktycznie rzuciła się na różne kapelusze, okulary i inne duperela, które mieli do dyspozycji. Zaraz też stała z oplątanym wokół szyi różowym szalem boa i jakimiś kolorowymi okularami na nosie. I już chciała podchodzić do ścianki, żeby ustawić się do zdjęcia, ale gdzieś w połowie drogi nie dość, że się znowu potknęła, to jeszcze niemal w tym samym momencie kichnęła dwa razy i... po raz kolejny wyrzuciło ją w powietrze, ale to tak, że tym razem zwisała głową w dół ze znacznie większej wysokości. - Będzie mnie chociaż widać? - spytała i westchnęła, kiedy okulary zsunęły się z jej nosa i spadły na podłogę. Czy była na tyle blisko sufitu, żeby po nim chodzić? Musiała znaleźć jakiś sposób, żeby się przynajmniej odwrócić i znajdować się nogami do dołu, jak normalny człowiek.

@Maximilian Brewer @Longwei Huang @Mulan Huang
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ognisko - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 EmptyWto 20 Wrz - 22:26;

Stylówka: Taka o!.
Prawda czy wyzwanie:  Prawda - koło fortuny.
Efekty: -
Piosenka: -
Lokalizacja: Dalej stoi w wejściu.

.  Doireann mogła jedynie zastanawiać się, co zrobiłaby, gdyby Ślizgon naprawdę byłby jej bratem. To jest, nie żeby nie czuła do niego siostrzanej miłości, bo nią obdarzała ludzi chojnie i trochę bezmyślnie. W przypadku, gdyby owa miłość wynikała bardziej z obowiązku, niż z dobroci serca, pewnie… chciałaby go zabrać z tego okropnego miejsca, gdzie po stole leje się alkohol nieznanego pochodzenia, a w krzakach zapewne dzieje się coś, czego pomimo świetnej znajomości biologii nie była w stanie nazwać. I chociaż neurotyczna wyobraźnia podpowiadała jej, że należało spierdzielać, by - zapewne wbrew jego woli - zadbać o cnotę Paytona, tak starała się uspokoić, że raczej nikt niczego mu nigdzie nie dosypał, a w zaroślach jest ino jakiś wściekły szop. To w końcu porządne przyjęcie u porządnych Gryfonów, nie jakaś nędzna ćpalnio-impreza z poliamorycznymi Ślizgonami we Wrzeszczącej Chacie. Nie, żeby na jakiejś była…
  Nim jednak zmieniła zdanie i chwyciła Ślizgona, jak na porządną damę nie w opałach przystało i nie zabrała go do domu (Hawka, nie swojego), żeby nakarmić go zupą (swoją), a potem dać zdrzemnąć się na kanapie (również tej Keatonowej), chłopak powiedział to, w co mogła śmiało uwierzyć. No zabawny był z niego gość. I chociaż sama nie wybuchnęła śmiechem, tak odpowiedziała na to uśmiechem uprzejmym i pełnym życzliwości.
  - Och, bo t-ta strona nie umie pić. - przyznała, poprawiając sobie fikusa w ręce. Doniczka była raczej rzeczą nieporadną do trzymania i ciążącą - i myśl o postawieniu jej gdzieś na blacie sprawiła jej więcej radości, niż wizja kulturalnego picia przy stole wraz z Kingstonem. I chociaż chciała, nie weszła jeszcze do namiotu, zatrzymana pytaniem chłopaka. - Thaddeus? - wiedziała, że nie musiała przypominać jego imienia. Bardziej potrzebowałą wypowiedzieć je na głos, by jakoś wyobrazić je sobie siedzące przy stole, wraz z całą zgrają zacnych panów w błyszczących zbrojach. Szybko też uznała, że jej narzeczonemu byłoby ładnie na koniu i pełnym rynsztunku. - Jest jeszcze w Rosji. - dodała szybko, uznając, że to nie czas na myślenie o rycerskich romansach. Poza tym wspomnienie odległego, zimnego kraju nie sprzyjało żywotności motylków w brzuchu. - Dużo go omija. - dodała, jakby od niechcenia. - Przegapił urodziny przyjaciółki, wcześniej był jeszcze bal. Ja wiem, że… Och, że nauka u boku tak dobrego trenera to niesamowity przywilej, ale jednak ta Rosja mogłaby czasami go wypuścić. - wcale nie wyglądała, jakby chciała tutaj skoczyć swój monolog, jednak w tym momencie pojawił się obok niej mikrofon. Wzdrygnęła się, a potem z nieco pobladłą miną wysłuchała pytania. I zgodnie z prawdą odpowiedziała: - Ktokolwiek wyso- Drake. Drake jest wysoki.

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Ognisko - Page 7 QzgSDG8








Ognisko - Page 7 Empty


PisanieOgnisko - Page 7 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ognisko - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-