Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Felinus Faolán Lowell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 954
  Liczba postów : 6650
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Felinus Faolán Lowell QzgSDG8




Gracz




Felinus Faolán Lowell Empty


PisanieFelinus Faolán Lowell Empty Felinus Faolán Lowell  Felinus Faolán Lowell Empty19.04.20 1:40;


Felinus Faolán Lowell

DATA URODZENIA21 października 1999 roku.
CZYSTOŚĆ KRWI 25% (matka mugolka, ojciec czarodziej).
MIEJSCE URODZENIAWilmington, Wielka Brytania.
MIEJSCE ZAMIESZKANIA6/15 Newport Road, Londyn, Wielka Brytania.
W HOGWARCIE JEST OD KLASYpierwszej.
OBECNIE JEST NA ROKUIII studenckim (rok w plecy).
WYMARZONY DOM Zdaje się na wolę innych, wszak to nie od niego zależy.
WYBRANY WIZERUNEKBryan Dechart.

Wyglad

WZROST 178 cm.
BUDOWA CIAŁA W wolnych chwilach oddaje się wszelkim aktywnościom fizycznym, by wyładować stres. Nie jest zbyt mocno zbudowany, wyglądając szczupło, niemniej jednak w zdrowym tego słowa znaczeniu. Sześćdziesiąt sześć kilogramów.
KOLOR OCZU Brązowe - w ciepłym świetle przyjmują barwę mlecznej czekolady, natomiast w bladym wdają się być hebanowe.
KOLOR WŁOSÓW Brązowe.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Pomijając to, że jego charakterystyczną cechą są problemy wszelkiej maści, charakteryzuje się tylko i wyłącznie paroma pieprzykami na twarzy. Stara się również nosić okulary, lecz wychodzi mu to z różnym wynikiem - czasami nie weźmie, czasami o nich zapomni.
PREFEROWANE UBRANIA Wszystko zależy od okoliczności. Zazwyczaj stara się ubierać schludnie i zadbanie, preferując mniej barwne ciuchy. Nie bez powodu zatem w jego garderobie można znaleźć głównie czarne podkoszulki i spodnie, niemniej jednak, wychodząc do ludzi, preferuje ubranie wyprasowanej koszuli. Po domu nie zwraca uwagi na to, co na siebie narzuci. Mogą to być zarówno nijakie elementy własnej szafki, jak również te w najróżniejszych kolorach.



Charakter


Trudno jest początkowo określić charakter samego Felinusa. Na pewno jest dziecinny, co okazuje na lekcjach, często nie zwracając uwagi na konsekwencje, choć stara się to naprawić. Za tym kryje się coś więcej. Przeszłość, z którą miał do czynienia, odbijała się koniec końców na ostatecznym zachowaniu. Nie bez powodu zatem bywa niesamowitym aktorem w kwestii zakładania maski na własną twarz.

Nie, nie chce być aktorem.

Tak życie go nauczyło. Udawaj, by przetrwać. Udawaj, by nikt Cię nie pożarł. Wszak trudno jest być samotnym wilkiem, bez stada, który musi zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu. Nie zmienia to faktu, iż jednak, po odkryciu tej maski, tak naprawdę za nią ukrywa się dziecko - trochę skrzywdzone, trochę łaknące miłości, dobre i ciepłe, nawet jeżeli z wierzchu, pod wpływem obrony własnego "ja", czasami ostre. Łatwo jest się o nie skaleczyć. Jeżeli uda mu się zaufać w jakikolwiek sposób, tudzież dostrzec w kimś ten charakterystyczny błysk, jakoby ogniki stanowiące zwierciadło duszy, okazuje swoją bardziej łagodną stronę.

Uważa, że w każdym znajduje się pierwiastek dobra.

Przez co nie ma zamiaru tak łatwo pozostawić swojej rodziny. Mógłby, mógłby to zrobić. Mógłby porzucić własną matkę, jakoby ta nie stanowiła dla niego niczego więcej, ale nie potrafił. Czuje się za nią odpowiedzialny, czuje, że wymaga ona opieki; tak jak ona opiekowała się kiedyś nim, teraz przyszedł czas na opiekę właśnie nad nią. Nigdy by nie pozostawił bliskich. Emocje do tego, jak potraktował ojciec jego własną matkę, ucichły w tonie innych, bardziej ważniejszych rzeczy. Nigdy go nie rozumiał, a nawet jeśli starał się go zrozumieć, to nigdy nie mógł pojąć, dlatego on taki był. Zresztą, stara się o tym nie myśleć. Wiele wydarzeń w jego życiu miało miejsce głównie poprzez jego własny dryg do niebezpieczeństw, odreagowywania tego, co się stało. Mimo wszystko i wbrew wszystkiemu większość rzeczy zdaje się poprawiać - zwrócenie się o pomoc przynosiło tym samym należyte skutki.

Zachowanie Faolána można było porównać do czegoś w rodzaju adaptacji środowiskowej. Niczym organizmy, starał się przystosować do panujących wokół warunków, by zapewnić sobie w jakiś sposób dostatek i przetrwanie. Zresztą, nadal tak robi, ale w znacznie mniejszym stopniu. Lowell zaczął rozumieć, iż każda próba dostosowania się do innych powoduje zatracenie własnej tożsamości, tudzież zgubienie. Odkrywanie jej na nowo potrafiło zaboleć, wszak proces pozostawał niepewny w skutkach, ale za to konieczny. Po wielu wydarzeniach udało mu się dostrzec bardziej ludzką stronę w samym sobie, z której to zamierza skorzystać. Zacząwszy pojmować mnóstwo rzeczy, choć nadal wymagało to od niego sporego wysiłku, nie boi się już ludzkiego dotyku, tudzież interakcji z innymi. Lgnie do tego.

W głębi serca i duszy jest osobą po prostu miłą. Dobrą. Choć bardzo często ta dobroć przedostaje się przez miejsce na scenie, które bez dumy i grosza rozumu zagrzewał, w pewnym momencie rezygnując z tego kawałka desek. Szczerą - nie do bólu - i o ile nie dotyczy to bezpieczeństwa, sytuacji wyjątkowych. Dla innych przyjacielski, choć to zależy od tego, jakie pierwsze wrażenie uzyska od towarzysza rozmowy. Wobec zwierząt nie czuje się już tak pewnie, jak chciałby się czuć - odczuwając piętno pracy na gospodarstwie, godność została tam gdzieś porzucona, tudzież zagrzebana.



Historia


Kiedyś, na zwyczajnej lekcji na wsi, na której to mieszkał, gdzie ziemia była wydeptana przez zwierzęta gospodarcze, a powrót do domu – niezwykle urozmaicony, poprzez okoliczne pola i łąki, Felinus dostał zadanie do zrobienia. Kręcił się na krześle, jakby było mu niewygodnie, patrząc na znajdującą się przy tablicy koleżankę. Pani podyktowała całej klasie szybko i zwięźle polecenie, na podstawie którego musieli zrobić notatkę. Wizja pisania i kształcenia własnych umiejętności w tym zakresie zdawała się mieć większe znaczenie niż rzeczywistość.

Chłopiec nie zastanawiał się zbyt szczególnie nad tym, jakie symbole i jakie znaki kreśli przy pomocy własnej dłoni, przy pomocy długopisu, przy pomocy wkładu. Dopiero później, leniwym wzrokiem, brązowymi oczami, które to miały kolor mlecznej czekolady, odważył się przeczytać zanotowane wcześniej zdanie. Skakał, między literami, nucąc pod nosem jedną z melodii, które to szły ciągle w gospodarstwie rolnym, przez które miał bardziej opaloną skórę.

Napisz krótką notatkę biograficzną z własnego życia, opierając się tylko i wyłącznie na faktach.

Nie ucieszył się.

...

Na niebie widniało słońce. Jakimś cudem, albowiem pogoda w Wielkiej Brytanii jest zazwyczaj niekorzystna, nad gospodarstwem zlitował się ktoś, kto ewidentnie zasiadał powyżej całej hierarchii, tudzież sprawiał najróżniejsze cuda. Młody, całkiem młody, aczkolwiek zmęczony Felinus, siedział nad rzeczką, oddając się błogiemu spoczynkowi. Nic nie stanowiło dla niego przeszkody -  nie bał się również żadnych stworzeń, żadnych istot, które czasami widywał. Były to głównie ptaki, ale również inne, bardziej nastawione na zew krwi, drapieżniki - o których nie wiedział, o których słyszał, ale nigdy w sumie nie stanowiły realnego zagrożenia - no ba, nawet ich nie widział. Nasycone, zwyczajnie go omijały, nie dając się zauważyć, natomiast nigdy nie spotkał się z wygłodzonymi.

Dla niego czas zabaw skończył się w momencie, gdy mógł wykonywać po części jakieś proste polecenia. Nie rozumiał, dlaczego musi żyć bez ojca, dlaczego matka sama zajmuje się tym wszystkim, dlaczego chodzi przez cały czas zmęczona, jakby pozbawiona wcześniejszego wigoru oraz ducha. Nawet jeżeli ta odzywała się do niego po matczynemu, w pewien sposób sprawiała wrażenie różniące się od tego, które zakorzeniło się w pamięci dziecka. Martwiło go to. Co prawda nie aż tak, jak później, gdy zamartwianie przerodziło się w gniew wobec własnego ojca, ale odczuwał pewnego rodzaju smutek.

Zasnął.



Włosy, w których to zaplątało się siano, zdawały się nie być myte od dobrego tygodnia, nawet jeśli nie więcej. Ponownie, jeszcze raz, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, spowodował dziwne poruszenie się przedmiotów w stadni z końmi, w związku z czym... no cóż. Skończył, jak skończył. Mógł się jedynie cieszyć, że nie przestraszył tym samym zwierzęcia podczas szczotkowania do tego stopnia, iż to mogłoby go kopnąć i spowodować jakiś poważny uraz. Na razie się tym nie martwił, jak to przystało na pogodne ducha dziecko, które bacznie obserwowało własną mamę, po wejściu do skromnego, aczkolwiek własnego kącika - domu. Ta przygotowywała obiad, aczkolwiek wydawać by się mogło, iż ten nie jest zbyt obfity. Wręcz przeciwnie – jakby pozbawiony najbardziej podstawowych składników. Kuchnia natomiast znajdowała się w opłakanym stanie - niezadbana i nadająca się tylko do remontu.

Matka wzięła mniejszą porcję, dając własnemu dziecku to, co najlepsze.



Długo nie zajęło to, by ktoś się wreszcie zainteresował Felinusem, chociaż sprawa w tej kwestii była kompletnie odmienna, niż z początku jego matka zakładała. Znowu. Znowu spowodował, iż przez sam pobyt w sali, zepsuł ławkę. Nie wiedział jak – jakby ta informacja znajdowała się poza zasięgiem jego brązowych tęczówek, które skupiały się na tajemniczych panach w dziwnych płaszczach. Chłopiec, jakby bojąc się tego, iż coś złego może się stać, bacznie obserwował nieznane twarzyczki; w odmętach jego myśli i uczuć pojawiły się zaciekawienie, a także delikatny strach. Ta prawie płakała, ta nie chciała, tudzież myślała, że przyszli jej odebrać ostatnią najbliższą osobę, by przekazać ją następnie komuś innemu.

Nie wiedział, że jest czarodziejem.

...

To wszystko stawało się dla niego za dziwne, jak również nie rozumiał, dlaczego musi opuszczać dotychczasowe miejsce, w którym to wychował się w miłości od własnej matki. Felinus niezbyt radośnie podchodził do zwiedzania ulicy Pokątnej, na której to nabywał przedmioty potrzebne do nauki w Hogwarcie. Czyżby dotychczasowa szkoła mu nie wystarczała? Dlaczego był taki, a nie inny? Zastanawiał się nad tym dość mocno, ale nie przyniosło mu to niczego innego, niż większej ilości problemów, które musiał nosić na swoich plecach.

Ceremonia przyjęcia do poszczególnego domu wydawała się być bezproblemowa, ale... chłopiec zwyczajnie stał się cichy. Mniej komunikatywny. W szczególności w klasach początkowych, gdzie to musiał przełamać swoje pierwsze lody i wszystko zrozumieć. A na pewno nie miał łatwiej, skoro nie wiedział wcześniej o tym, jakie korzenie rzeczywiście posiada.

Felinus podążał za innymi, kreując własne, wyimaginowane ścieżki, co wpłynęło pozytywnie na jego dość wysoką kreatywność. Nigdy jednak nie skupił się na działalności artystycznej (no ba, nawet jego pismo jest dość trudne do odczytania, a co dopiero by było z malowaniem), podróżując od przedmiotu do przedmiotu – niczym włóczykij bez konkretnego celu w życiu. Żaden z nich nie sprawiał mu prawdziwej satysfakcji. Może tylko cieszył się z towarzystwa zwierząt podczas ONMS, co nie zmienia faktu, iż siebie w tym po prostu nie widział. Owszem, pochłaniał wiedzę niczym gąbka. Czy to jednak oznacza, że coś sprawiało mu większą radość, niż mógłby sobie wyobrazić? Nie wiedział.

Jedynie dobrze szło mu w leczeniu. Naturalna dobroć wobec najbliższych zaowocowała większymi osiągnięciami w tej dziedzinie nauki, lecz nadal, wiele mu brakuje do czegokolwiek. Postanowił jednak się z tym pogodzić, dokładając coraz mniej cegiełek do własnego samokształcenia.

Mimo to, starał się jakoś wytrwać - i koniec końców udało mu się odnaleźć to, co chciałby robić w życiu. Znalazł ambicję, którą zagrzebał wcześniej, zabierając Lydię do domu w Londynie, który to kupił po wielu latach oszczędzania. No ba - nawet podręczników nie kupował, byleby mieć za co załatwić własne cztery kąty, skąd nie zostałby potencjalnie wyrzucony na ulicę. Wszystko idzie w lepszym kierunku, skoro udało mu się znaleźć w jakiś sposób wymarzony zawód. Bycie nauczycielem z jego reputacją mogło być ciężkie do osiągnięcia, ale wcale nie takie odrealnione od otoczenia. Kto wie, być może by się udało? Tego nie wie, ale jeżeli nie spróbuje - zaprzepaści szansę na lepsze życie.



Rodzina


Lydia Hayward (Lowell) - matka. Postanowiła zaopiekować się Felinusem, mimo braku pieniędzy i problemów zdrowotnych. Wcześniej została "omotana" przez czarodzieja, który zwyczajnie ją po tym wszystkim zostawił. Rozgniewana, kazała mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nadać przez niego imię dla dziecka. O fakcie magiczności mężczyzny jednak nie wiedziała, dlatego zareagowała niepokojem na widok osób, które przedstawiły się, iż są z Ministerstwa Magii.
Kobieta odżyła po przeprowadzce od męża na rzecz domu znajdującego się w Londynie. Stała się bardziej komunikatywna, odpoczęła, a przede wszystkim znalazła nową pracę. Lydia charakteryzuje się zdolnością nadmiernego gadulstwa i zarażaniem pozytywną energią, czego Felinus jest doskonale świadom.

Artemis Greenwood - ojciec. Wykorzystał Lydię i tym samym ją zostawił bez wsparcia. Został mimo wszystko i wbrew wszystkiemu zmuszony do nadania imienia własnemu synowi. Nigdy nie otrzymał od Lowell wiadomości w sprawie płacenia alimentów. Felinus nie interesuje się jego życiem, a ostatnia próba komunikacji przeszła w niepamięć. Skupiwszy się na własnym życiu, student nie widzi miejsca w historii na potencjalne rozterki na jego temat.

Stanley Hayward († 22.02.2021) - ojczym. W 2017 roku wziął ślub z Lydią, zapewniając jej brak problemów z pracą fizyczną, aczkolwiek uzależniając skutecznie od majątku i tym samym przetrzymując ją obecnie przez kilka lat. Człowiek swoiście ufający swojemu jedynemu partnerowi, alkoholizmowi. Raz na tydzień zdarzało się, że przypadkowo omsknęła mu się ręka i trafiał w żonę. Ewentualnie, jak przychodził Felinus, to w niego. Nienawidził przybranego syna i nie bał się tego okazywać. Ponad pół roku po przeprowadzce Stanley popełnił samobójstwo z jednej ze starych, opuszczonych fabryk.

Joshua Walsh - daleki krewny od strony ojca. Lowell nie utrzymuje z nim jakiegoś szczególnego kontaktu, no ba, jest on praktycznie znikomy.


Ciekawostki


★ Nie lubił swojego imienia, ale ostatecznie cieszy się, że po ojcu nie odziedziczył nazwiska. Woli te po matce, gdyż przynajmniej świadczy o jego rzeczywistym pochodzeniu, a nie pozornym. Z czasem przyzwyczaił się do najróżniejszych odmian ksywek, w sumie przechodząc do tego na porządku dziennym.
★ Przepada mocno za kotami, jak i psami, wszak nigdy się ich nie bał, ale te podchodzą do niego różnie, w zależności od własnego widzimisię. Prawdopodobnie te wyczuwają konieczność pracy na gospodarstwie, gdzie zwierzęta hodowane były na ubój. Samemu Lowell ma obecnie psa leprehau imieniem Hinto.
★ Kiedyś miał kryzys pod względem własnych ambicji (w wyniku sytuacji panującej wówczas w domu), ale, znajdując ludzi, którymi mógł się otoczyć i dzięki którym wyszedł na prostą, odnalazł również chęci do ukończenia edukacji i podjęcia się konkretnego zawodu.
★ Uwielbia starą, mugolską muzykę, która przywodzi mu na myśl czasy dzieciństwa. Wychowując się w niemagicznym otoczeniu, trudno o inny scenariusz.
★ Próbując odosobnić się od mugolskiego świata, początkowo niespecjalnie przepadał za urządzeniami niemagicznymi, prędzej preferując te z czarodziejskiego świata. Konieczność kupienia domu w dzielnicy pozbawionej magii przyczyniła się do ponownego przyzwyczajenia studenta do techniki i technologii. Nieobce mu są zatem najnowsze nowinki ze świata osób pozbawionych zdolności rzucania czarów.
★ Potrafi przekazywać wiedzę w umiejętny sposób i bez większych problemów. Z łatwością przyswaja nowe rzeczy i się ich uczy, o ile znajdzie coś, co go rzeczywiście zainteresuje. Jest w stanie wówczas spędzić w bibliotece parę godzin dziennie, byleby zrozumieć intrygujący go temat lub dział.
★ Nie przepada dość mocno za podążaniem za innymi i zawsze stara się wytaczać ścieżkę indywidualisty, przez którą to pójdzie i na której to postawi swoje własne kroki, a na której nikogo wcześniej nie było. Często jest jednak świadom, że pewne rzeczy wymagają kompromisu, dlatego zachowała się w nim spora dyplomatyczność; pozostaje możliwość zrezygnowania z własnych racji na rzecz korzyści dla reszty osób.
★ Nie cierpiał prosić kogoś o pomoc, co było czystym wynikiem myślenia, że nikt nie jest w stanie go zrozumieć. Z czasem Felinus zauważał swój błąd, więc teraz, mimo wewnętrznych problemów, jest w stanie przyjąć pokorną postawę i zgodzić się na pewne rzeczy. Pomaganie w jego przypadku natomiast potrafi dowartościować, ujawniając bardziej łagodną stronę.
★ Pierwsze, co zrobił, po ceremonii w pierwszej klasie, to napchał się do syta, korzystając z bufetu dla uczniów. Potem, działając pod wpływem stresu, jadł wyjątkowo mało. Teraz przepada za zwykłymi posiłkami, wyglądając coraz to lepiej. Trudno, aby nie miał przy sobie czegoś słodkiego.
★ W wakacjach w Luizjanie 2020 roku, teleportując się z Mostu Czarnowidza, stracił jądra, choć na feriach zimowych 2020/2021 udało mu się, w wyniku zastosowania wynalezionego przez nauczyciela uzdrawiania eliksiru, je ponownie wyhodować. Jest jednak bezpłodny.
★ Czasami nie czuje ciepła w prawej ręce, co jest wynikiem bezpośredniego zetknięcia z czarnomagicznym zaklęciem - Toninentią. Wtedy, niezależnie od rzeczywistej temperatury, odczuwa jedynie chłód. Lowell stara się ją ćwiczyć tak, by przywrócić jej bezproblemowe, stuprocentowe działanie.
★ Pisze lewą ręką, a zaklęcia rzuca prawą. Mimo to pierwotnie był praworęczny, w związku z czym jego magiczna dłoń również jest prawa.
★ Wcześniej miał bardzo dużo blizn, które zyskiwał w najróżniejszych, niebezpiecznych sytuacjach. Z czasem nastała chęć zmian, a w związku z tym chłopak zdecydował się je usunąć. Teraz, na chwilę obecną, nie ma żadnych śladów po wcześniejszych wydarzeniach - i stara się ten stan utrzymać jak najdłużej.
★ Jest zaznajomiony z czarną magią, choć nie chwali się tym na lewo i prawo. Zna odpowiedzialność, z jaką wiąże się ta wiedza, dlatego nie korzysta z niej w pochopny sposób. Zgodnie z własną godnością i honorem użyłby jej tylko i wyłącznie w przypadku zagrożenia życia i gdy zaklęcia białomagiczne nie dałyby rady go usunąć.



Ostatnio zmieniony przez magnificent when innocent dnia 20.04.20 0:15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 954
  Liczba postów : 6650
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Felinus Faolán Lowell QzgSDG8




Gracz




Felinus Faolán Lowell Empty


PisanieFelinus Faolán Lowell Empty Re: Felinus Faolán Lowell  Felinus Faolán Lowell Empty19.04.20 23:40;

Proszę o sprawdzenie. :koni:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1191
  Liczba postów : 516
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Felinus Faolán Lowell QzgSDG8




Moderator




Felinus Faolán Lowell Empty


PisanieFelinus Faolán Lowell Empty Re: Felinus Faolán Lowell  Felinus Faolán Lowell Empty20.04.20 0:18;



HUFFLEPUFF!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!



______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Felinus Faolán Lowell QzgSDG8








Felinus Faolán Lowell Empty


PisanieFelinus Faolán Lowell Empty Re: Felinus Faolán Lowell  Felinus Faolán Lowell Empty;

Powrót do góry Go down
 

Felinus Faolán Lowell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Felinus Faolán Lowell QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-