Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Paź 16 2020, 01:52;

First topic message reminder :


Ognisko


Jeżeli szukasz miejsca, w którym możesz odpocząć i tym samym spędzić czas z przyjaciółmi lub samotnie, wraz z okoliczną, potencjalną zwierzyną, to właśnie ognisko, położone w zachodniej części lasu obok Hogsmeade, pozwoli wczuć Ci się w klimat biwakowania. Otoczone kamykami, miejsce na ogień stanowi dość bezpieczny obszar dla wygłodniałych języków ognia; wokół także zostały umieszczone większe kamienie, aby przypadkiem żar z paleniska nie przedostał się do liści. Czasami można zobaczyć ślady butów po poprzednich osobach, jak również dowody na to, iż ktoś wcześniej stawiał tam namioty. Nie należy zapominać jednak o tym, że pałęta się tutaj dość sporo insektów, które mogą stać się nieprzyjemnym aspektem przebywania w tymże miejscu. Okolica jest spokojna oraz cicha, choć czasami może niepokoić enigmą tajemniczości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 194
  Liczba postów : 272
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySob Sty 23 2021, 19:32;

Chociaż Zosia nie stroniła od ludzi i bardzo lubiła spędzać czas zarówno z przyjaciółmi jak i zawierać nowe znajomości, to nie była typem imprezowiczki - jej siedemnaste urodziny przeszły raczej bez echa, nie licząc uroczystego rodzinnego obiadu i tego właśnie wypadu, który zaproponowała jej Julia; przez chwilę nieco obawiała się, że ta wyciągnie ją do klubu, które to, szczerze mówiąc, wydawały jej się raczej mało atrakcyjnym miejscem do spędzania czasu, bo choć nigdy w żadnym nie była, kojarzyły jej się z głośną muzyką i spoconym tłumem wstawionych ludzi. Oczywiście, uważała że wszystkiego trzeba w życiu spróbować, więc na pewno nie odmówiłaby i chociaż sprawdziła, jak to wygląda naprawdę, niemniej z dużo większą przyjemnością przystała na pomysł mini-biwaku w Hogsmeade. Julka obiecała, że wszystko zorganizuje, Zoe więc musiała tylko stawić się na miejscu i... najpierw oniemiała z zachwytu, a potem dobre dziesięć minut rozpływała się nad tym, jaki to fantastyczny pomysł i jak pięknie jest przy ognisku; wreszcie zasiadła obok koleżanki przy ogniu i z szerokim uśmiechem odebrała od niej patyk, by zaraz nadziać na niego apetyczną kiełbaskę sojową. Miło, że Brooks o tym pamiętała i nie zaserwowała jej padliny. - Dzięki. - mruknęła, zbliżyła patyk nad ogień i rozgadała się: -A, no wiesz... w grudniu słabiej się czułam, zwykłe przeziębienie, ale babcia spanikowała i zabrali mnie do domu już przed świętami, strasznie się wynudziłam... Dopiero jak przyjechało więcej rodziny, wszyscy kuzyni i tak dalej, to już było wesoło, dostałam mnóstwo książek, aż nie wiem od której zacząć, więc leżą wszystkie na kupce, no i jeszcze super zestaw nici, strasznie się wkręciłam w haftowanie ostatnio, mogę ci coś wyhaftować na koszulce jak chcesz. A Nowy Rok... Wiesz, u nas to trochę słodko-gorzko jest zawsze, bo niby fajne święto i moje urodziny, ale też rocznica śmierci mojej mamy więc... no. Trudno świętować na maksa w takich okolicznościach. Podejrzewam, że ona by chciała żebym się cieszyła i dobrze bawiła, ale jakoś nie potrafię do końca. A co u ciebie? Masz w ogóle czas na cokolwiek czy tylko szkoła i boisko? Jesteś teraz taką sławną pałkarką, że to cud, że znalazłaś dla mnie chwilę! Jestem zaszczycona. Już się zamykam, a ty opowiadaj, bo na pewno masz ciekawsze życie niż ja. O. W ogóle to mam dla ciebie prezent! - oświadczyła na koniec swojego monologu, wygrzebując z kieszeni obszernego wełnianego swetra malutki pakunek; w środku była zawieszka z zatopionymi w żywicy kwiatami lawendy - rośliną, która niezaprzeczalnie kojarzyła jej się z Julką. Zgodnie ze swoją tradycją, w tym roku też przygotowywała prezenty własnoręcznie, a motywem były właśnie kwiaty pasujące do danej osoby. Wręczyła jej podarunek i zaraz przystąpiła do wyjaśnień: - Wesołych zeszłorocznych świąt! Nie miałam pojęcia, czy nosisz biżuterię, więc zrobiłam samą zawieszkę. Jak nie chcesz nosić łańcuszka, to może będzie z niej dobry breloczek? Do kluczy. Do mugolskiego mieszkania trzeba mieć klucze, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1413
  Liczba postów : 3961
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPon Sty 25 2021, 10:38;

W życiu ponoć wszystkiego należy spróbować. W większości przypadków odnosiło się to imprez i narkotyków, rzadziej do nauki transmutacji, ale starsza z Krukonek była pewna, że jeszcze będzie niejedna okazja, by zapoznać Zośkę ze światem pokus. Na razie jednak nie było potrzeby rzucać Panny Brandon na głęboką wodę, a i sama Julka niespecjalnie miała ochotę na imprezy w większym gronie. Taki kameralny wypad do lasu był dla niej znacznie ciekawszy, niż ocieranie się o spoconych ludzi w jakimś klubie czy stanie przez kwadrans w kolejce do toalety. Albo do wodopoju.

Owinięta w folię kaszanka powoli grzała się w żarze ogniska, kiełbaski przyjemnie skwierczały, niebo nad ich głowami było dziś wyjątkowo czyste i nawet księżyc postanowił tej nocy wpaść z wizytą. Dziewczyna schłodziła za pomocą zaklęcia butelkę z ognistą oraz z napojem, chwyciła dwa kubeczki i przygotowała im po delikatnym drinku. Podała jeden z kubków solenizantce i stuknęła się z nią w niemym toaście, po czym zaczęła wsłuchiwać się w słowa dziewczyny. Lubiła mówić, to trzeba było oddać. Zasuwała językiem jak jakiś aukcjoner z farmy w Ohio, a potok informacji zalewał umysł Angielki. Dobrały się jednak idealnie, bo Brooks wolała słuchać. Wlepiła więc orzechowe spojrzenie w Brandonównę i ze szczerym zainteresowaniem kiwała głową, od czasu do czasu obracając kiełbaską czy upijając whisky z pepsi.

- O, nieźle – skomentowała nowe hobby Krukonki. Sama była antytalentem w większości zajęć manualnych, wymagających zwinnego posługiwania się palcami. Gra na gitarze, haftowanie i wiele innych ciekawych zajęć znajdowało się poza zakresem jej możliwości. – A z tych książek, które dostałaś. Trafiłaś na coś godnego uwagi? Może coś od ciebie pożyczę. – Książki na prezent urodzinowe? Jakież to było Brandonowe!

Znudziło jej się trzymanie patyka, więc po prostu oparła go o zwalisty mień, na którym siedziały, jeden z końców wbiła w ziemię i pozwoliła kawałkowi padliny kapać tłuszczem do ogniska. Nie spieszyło jej się z jedzeniem, nie była szczególnie głodna. Wkrótce jednak miało się to drastycznie zmienić.

- U mnie? Nuda. Szkoła i treningi. Ale nie narzekam, lubię rutynę. – Uśmiechnęła się szeroko. Tak właśnie wyglądały u niej ostatnie miesiące. Albo siedziała nad książką lub jakimś kociołkiem, albo latała. Co jakiś czas zdarzyło jej się co prawda zrobić coś nieco ciekawszego. Uznała jednak, że opowiadanie świeżo upieczonej dorosłej, że czasem człowiekowi się zdarza wziąć kwasa i napierdalać chochlą w kamienne gargulce, myśląc, że bierze się udział w krucjacie, nie będzie najlepszym pomysłem. Niektórych rzeczy warto się uczyć samemu poprzez praktykę, nie z opowieści.

Prezent od Zosi był równie niespodziewany, jak obecność Saracenów w Armstrong Castle. Starsza z Krukonek niepewnie sięgnęła po malutki pakunek i ostrożnie zdjęła papier, w który był zawinięty. Jej oczom ukazał się kwiat, konkretniej lawenda, zatopiona w żywicy.

- Ja… dziękuję – powiedziała lekko zmieszana, nie do końca wiedząc, jak się zachować i co powiedzieć. – Nie trzeba było.  Ale jest cudowna, naprawdę. – Wyszczerzyła się jak głupia do sera. I skinęła twierdząco głową, w odpowiedzi na pytanie o klucze do mieszkania. A więc do wytartego otwieracza do piwa, dołączy uroczy lawendowy brelok. Przez krótką chwilę miała ochotę skrócić dystans między nimi przytulić tego cudownego słodziaka, ale ostatecznie stanęło na wzniesieniu szklanki w toaście. – No to Twoje zdrowie, Zoe. Żebyś nigdy nie straciła tego wewnętrznego ciepła, które w Tobie siedzi.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 194
  Liczba postów : 272
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyCzw Sty 28 2021, 17:07;

Nie przerywając nadawania, odebrała od Julki kubek z drinkiem - z jej pierwszym drinkiem, jeśli nie liczyć tych pół-kieliszków wina, które od jakiegoś czasu skrzaty podawały jej podczas oficjalnych rodzinnych kolacji, i które na jej gust były zdecydowanie zbyt kwaśne i cierpkie - i gdy skończyła na chwilę mówić, upiła ostrożny łyczek w ramach degustacji, nauczona doświadczeniem, że alkohol raczej średnio jej smakuje. No, widocznie po prostu nie trafiła na ten odpowiedni. I piła go bez coli. - D O B R E - wyartykułowała niemalże z namaszczeniem, gdy pyszny, słodziutki, rozgrzewający od środka napój rozlał się po jej wnętrznościach i posłała Julce błogi uśmiech, po czym uraczyła się jeszcze jednym łykiem i zabrała się za wyliczanie pozycji, o które wzbogaciła się jej biblioteczka. - Hm... kilka powieści z epoki wiktoriańskiej, to nie wiem czy w twoim guście... biografię Artemisii Lufkin, pewnie liczą, że się zainspiruję jej losem i nagle postanowię osiągnąć sukces... dużo o zielarstwie, lubisz zielarstwo? Idzie w parze z eliksirami w sumie, nie? Ja to zawsze coś wybuchnę albo zrobię gluta nawet jak przestrzegam przepisu, a przynajmniej próbuję. O, dostałam jeszcze wspaniały, gruby sennik, co prawda wszystko co w nim piszą wyklucza się z tym, co jest napisane w tym senniku który już mam, ale cóż... Co ci się ostatnio śniło? W ogóle, to przyjdź do mojego dormitorium i sobie pooglądaj, bo przytaszczyłam je wszystkie ze sobą. Wiesz co, jak już się nauczę teleportować, bo w końcu mogę, to muszę się wybrać do jakiejś mugolskiej księgarni i zobaczyć, o czym oni tam piszą. W życiu nie miałam w rękach mugolskiej książki, wyobrażasz sobie? - gdyby nie musiała raz na jakiś czas zaczerpnąć powietrza, mogłaby opowiadać bez przerwy; chwilę na wzięcie oddechu połączyła sprytnie z kolejnym łykiem drineczka i obróciła pieczołowicie swój patyk, żeby dla odmiany przypiec tekturową kiełbaskę z drugiej strony. Wbiła pełne zainteresowania spojrzenie w Julkę, gdy ta zabrała się do opowiadania o sobie; nie trwało to zbyt długo, bo jej rozmówczyni była dość lakoniczna i konkretna. Czy Zosi to przeszkadzało? Ani trochę. Miała tylko nadzieję, że ta dysproporcja nie przeszkadza przypadkiem jej rozmówczyni. Wyszczerzyła się w odpowiedzi. - Brzmisz jak przykładna Krukonka, nauka i praca, moja babcia byłaby dumna. Ja też w sumie jestem, czytałam w Proroku, jak cię chwalili. Musisz trenować codziennie? Jak jest przerwa w sezonie, czy jak to się nazywa, to też? - zainteresowała się, bo nawet jeśli niewiele wiedziała o quidditchu, to wystarczyła jej wiedza, że to ważna część życia Julki, zamierzała więc wypytać ją o wszystko. Po wręczeniu jej prezentu czekała w lekkim napięciu na reakcję dziewczyny z wielką nadzieją, że nie dostrzeże w jej oczach zawodu, jeśli upominek okaże się nietrafiony; Brooks chyba trochę się zmieszała, ale i ucieszyła, a kiedy natychmiast przypięła breloczek do kluczy, Zosia nie potrzebowała już więcej potwierdzeń, że jest zadowolona. - Fantastycznie dopełnia się z tym dzyndzlem - oceniła, po czym bezpardonowo przesunęła się bliżej i rzuciła na Julkę z serdecznym uściskiem, przy okazji rozlewając sobie na sweter trochę whisky z trzymanego wciąż kubeczka. -O, kochana, z tym drinkiem to zaraz wewnętrznego ciepła będę miała aż za dużo. - zachichotała, po czym odsunęła się i powtórzyła gest toastu - Ale dobrze! Za mnie w takim razie i za ciebie też, żebyś zawsze była niepokonana, nie tylko na boisku. I za twoją grzywkę, która jakimś cudem zawsze dobrze się  układa, kiedy tylko cię widzę. - uśmiechnęła się, stukając szklanką z towarzyszką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1413
  Liczba postów : 3961
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyWto Lut 02 2021, 19:12;

Jak powiedział jej nie tak dawno pewien Irlandczyk, „Czego masło lub whisky nie leczy, nie da się wyleczyć”. Tym razem whisky nie miała jednak leczyć, choć pewnie jakaś niewielka jej ilość mogłaby się przydać nazajutrz, aby klinem rozjaśnić szorstki poranek. Z uśmiechem przyjęła recenzję pierwszego w życiu drinka Zoe. Co jak co, ale whisky z colą pasowały do siebie idealnie. Jak Zoe i wianki. Lub pałka i tłuczek. Albo upalne słońce i rześki morski wiatr w Soton. Idąc śladem przyjaciółki, również zanurzyła usta w szklance. Przyjemne ciepło rozgrzało jej wnętrze, niemal tak skutecznie, jak wesoły szczebiot Brandonówny.

- Co nie?! – zapytała z udawanym zdziwieniem, zupełnie jakby odkryły najlepszą rzecz na świecie, od czasów krojonego chleba.

Kiwając głową jak piesek na desce rozdzielczej, słuchała o kolejnych pozycjach, o które powiększyła się jej biblioteczka. A była to kolekcja wyjątkowo bogata. Sama książki magiczne kupowała niezwykle rzadko. Zdecydowanie wolała je wypożyczać, aby nie zagracać pokoju ciężkimi tomiskami. Czarodziejska literatura może i była wyjątkowo trwała, ale niestety, magom chyba nikt nie powiedział, że mają wiek XXI, a nie XVI i może warto by było zastąpić drewno i skórę, z którym robiono okładki, nieco lżejszymi materiałami.

- O, nieźle. Czytałam o Lufkin! Co prawda na karcie z czekoladowych żab, ale jednak – wyszczerzyła się do solenizantki i obróciła patykiem leżącą w żarze kaszankę. Jeszcze trochę i powinna być gotowa.

Opowieść blondynki była poprzetykana licznymi pytania, ale dziewczyna mówiła tak szybko, że nie na każde była w stanie odpowiedzieć. Kiwała więc po prostu głową jak wcześniej i pozwalała jej mówić. Kiedy jednak Zoe oznajmiła, że nigdy nie czytała mugolskiej książki, musiała jej przerwać. Właściwie to nie była specjalnie zdziwiona, w końcu Brandonowie to czystokrwisty ród, który z mugolskim światem ma niewiele wspólnego, ale taki wachlarz doświadczeń i możliwości, zamknięty w mugolskiej literaturze, niedostępny dla Zoe? Na to pozwolić nie mogła!

- Chętnie ci podrzucę kilka książek! – oznajmiła z entuzjazmem, o który by się nie podejrzewała. – Tylko powiedz mi, jakie książki lubisz. Kryminały, obyczajówki, romanse, może sci-fi? Science-Fiction to taki gatunek literatury, opowiadający o nowych technologiach, podróżach kosmicznych i tego typu rzeczach – wyjaśniła, zdając sobie sprawę, że dla czarodziejów pojęcie „sci-fi” to czarna magia.

Brooks nazywano różnie, najczęściej mugolakiem, ale przykładną Krukonką? Tego jeszcze nie grali. Jeżeli miałaby kogoś nazwać przykładnym kruczkiem, to kuzynkę Zoe, Vicks. Ta sprawiała wrażenie, jakby nawet jej ruchy i oddech były zaplanowane i służyły czemuś większemu, a producenci świeczek składali jej pokłony, bo dzięki jej nocnemu zakuwaniu, mieli co włożyć do garnka.

- Dziękuję – zarumieniła się lekko, gdy Zosia wspomniała o „Proroku”. Wciąż nie do końca wiedziała, jak się w takich chwilach zachowywać. – Teoretycznie nie muszę, bo treningi klubowe są co drugi dzień, ale chcę. Jak nie latam w klubie, to w szkole, albo ćwiczę sobie sama. Jestem za niska i za szczupła na pałkarkę, więc muszę czymś nadrabiać. No i ćwiczyć więcej niż reszta.

Różdżka poszła w ruch i zawinięta w folię kaszanka, zgrabnie wylądowała na papierowym talerzyku. Po rozcięciu folii w twarz uderzyła ją para oraz charakterystyczny zapach. Miała nadzieję, że Zoe się na nią nie pogniewa za spożywanie kaszy i krwi niewinnych zwierząt, upchanych w jelito.

- Przerwa trwa trzy miesiące, ale wtedy trenuje się więcej, żeby się przygotować do następnej rundy – wyjaśniła, polewając keczupem tę pyszną abominację.

Ciepło, które biło od Zoe było tak duże, że równie dobrze, mogłyby zagasić ognisko i nawet nie poczułyby różnicy.

- Jaka kochana duszyczka – pomyślała, kiedy młodsza z Krukonek wtuliła się w nią, rozlewając przy tym whisky. Na szczęście były czarodziejkami, tak więc wystarczył jeden ruch różdżką Brooks i rzucenie zaklęcie tergeo, żeby sweter Zoe znów był suchy.

- Ha, to nie cud! – Stuknęła się tryumfalnie szklaneczką. Ze wszystkich słów, te o grzywce były najmilsze. – To mugolski lakier do włosów!

@Zoe Brandon

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPon Mar 01 2021, 17:06;

Zbieranie składników
Krew salamandry: x1.
Moje kochane mini-kostki: 1, J, 3

Wydarzenie:

Ilość poparzeń:

Początkowa wyprawa, polegająca na zdobyciu krwi salamandry, nie poszła mu wcale tak najlepiej, jak mógł się tego spodziewać. Za każdym razem, gdy zaciskał palce na jakimś przedmiocie, czuł nieprzyjemne pieczenie, jakoby będące wynikową nieodpowiedniego działania pod tym względem. Nie bez powodu zatem, kiedy to Lowell szykował się do kolejnej wyprawy po malowniczych terenach Hogsmeade, teoretycznie jakoś względnie bezpiecznych, zadecydował się wziąć jakiekolwiek rękawiczki, byleby nie mieć do czynienia z nieprzyjemnymi obrażeniami, powiązanymi bezpośrednio z dotykaniem salamandr w dość nieumiejętny sposób. Może wiedział co nieco o tych zwierzętach (musiał, skoro potrzebował składnika), co nie zmienia faktu, iż jego szczęście nijak miało się do tego, na czym mu w szczególności zależało, w związku z czym nie bez powodu rozpoczął kolejne poszukiwania, pod patronem przyrządzenia nowego eliksiru o dziwnych, aczkolwiek koniecznych właściwościach. Może nie do końca posiadał odpowiednie umiejętności, ale gotów był zająć większość swojego czasu w celu zdobycia tego, co wydawało się być konieczne, by w osoczu transportowane były prawidłowe magiczne działanie eliksiru wiggenowego.
W torbie znajdował się standardowy ekwipunek - trochę leczniczego, który to szedł ostatnio w taki sposób, jakby miał wystarczyć dla całego Hogwartu, trochę probówek, no i też, wody, bandaże, jakieś picie, dzięki któremu mógłby się ogrzać bądź uzupełnić zapasy własnej energii. Z dnia na dzień było coraz to lepiej, kiedy wreszcie znajdował siły na wydobycie własnej dupy spod pościeli, no i też, nowe jądra przyczyniły się do zmniejszenia bólu, wręcz całkowitego ich wyeliminowania. Dziwnie było spać przez całą noc, kiedy to nie musiał się wiercić na boki, byleby nerwy przestały napierdzielać, wysyłając sprzeczne ze sobą sygnały. Wszystko wydawało się być bardziej spokojne, pozbawione tego, co męczyło go od momentu, kiedy utracił tę część ciała podczas pobytu na wakacjach w Luizjanie.
Tym razem jednak nie było wcale tak łatwo. O ile wcześniej, po godzinnej wędrówce, był w stanie odnaleźć ślady, o tyle jednak teraz, w tymże przypadku, nie bez powodu zdawał się wędrować tak, jakby co najmniej stracił pamięć. Owszem, mógł zawrócić i skupić się na wcześniejszym legowisku, ale nie chciał straszyć stworzeń swoją obecnością. Za dużo stresu otrzymały w wyniku porwania jednego z nich i wydobycia z niego krwi, w związku z czym ciche westchnięcie, kiedy to na śniegu znajdowały się tylko kroki wcześniejszych spacerowiczów, zaczął czuć przeszywający go w nieprzyjemny sposób chłód. Nim się obejrzał, a dłonie były zaskakująco zimne, przeżarte wręcz otoczeniem, które to skutecznie kradło z jego strony własne ciepło. Nie bez powodu Lowell opatulił się kurtką bardziej, nie chcąc na to pozwolić, choć trudno było nie odnieść wrażenia, iż to wszystko przedzierało się aż do kości, pozostawiając na nich bardzo nieprzyjemne uczucie.
Dopiero po dłuższej wędrówce udało mu się odnaleźć kolejne legowisko salamandr, które to smacznie sobie spały. Lowell podjął się stanowczych kroków, aczkolwiek polegających praktycznie na tym samym, co wcześniej robił; zaklęciem przeniósł jedną z salamandr na płócienny materiał, by tym samym poprzez prawidłowe chwycenie przez rękawiczki i zastosowanie zaklęcia wampir, zdobyć wymagany składnik. Subtelnie, do fiolki, by jej przypadkiem nie zanieczyścić, ciepła posoka spływała poprzez znieczulone miejsce, by tym samym wystarczyła do kolejnych eksperymentów, które to miał pod kopułą własnej czaszki. Zwierzę przebierało łapkami, a przynajmniej robiło to częściowo w powietrzu, dopóki ten nie zdecydował się go puścić i zaleczyć odpowiednio, gdy uznał, iż taka ilość jest po prostu wystarczająca. Zresztą, wiedział doskonale, iż te stworzenia żyją do momentu, dopóki pali się ich ogień, w związku z czym nie bez powodu wiedział, iż powracanie do starych legowisk nie ma żadnego sensu. Bo nawet jeżeli ogień mógł znajdować się całkiem blisko i narodzić kolejne istoty. A wyglądało na to, że jednak w środku tańczą te charakterystyczne płomienie, w związku z czym nie mógł przyczyniać się do rzeczy robionych w postaci hop siup i gotowe.
Zakończywszy proces, zakorkował naczynie odporne na ogień, by tym samym udać się z powrotem do Hogwartu. Było mu cholernie zimno, a do tego czuł się tak, jakby coś powoli zaczynało się go chwytać. Mimo to zakończył wyprawę z należytym sukcesem - pomijając oczywiście kolejne oparzenia, których to się nabawił. Te nie były na tyle poważne, by musiał się nimi zamartwiać - rzucenie paru zaklęć uzdrawiających, w tym tego tworzącego powłokę chłodzącą, załatwiło częściowo sprawę. Choć dłonie nadal go piekły, w związku z poprzednim bliskim kontaktem z tymi istotami magicznymi.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyCzw Cze 24 2021, 09:35;

Nie mogła się doczekać tego wypadu. Niby taki zwykły i kompletnie normalny, ale prawda była taka, że w ich wykonaniu nigdy nic nie było zwykłym czy normalnym. Genialne pomysły nigdy nie opuszczały ich głów, a oni chętnie oddawali się w ich objęcia wymyślając coraz to fajniejsze sposoby na urozmaicenie sobie czasu. A teraz, kiedy wszystko jakoś się poukładało, mogło być tylko lepiej. Robin szczerze w to wierzyła. W końcu wróciła na odpowiednie tory w relacji z Eskilem i lepiej niż nigdy dogadywała się z Hunterem. Czy mogła wobec tego życzyć sobie czegokolwiek więcej? Nawet nie próbowała sobie niczego podobnego wyobrazić.
Oblane egzaminy trzeba zdać, a zdane oblać. Słyszała te słowa niejednokrotnie w swoim życiu, ale jeszcze nigdy nie były one tak prawidłowe jak właśnie teraz. KIedy ona sama pozaliczała wszystko bez większego problemu, Hunter popisał się świetną wiedzą w wielu zakresach no i Eskil zdał sumy! Niby prosty pretekst, ale przecież zamierzała go wykorzystać do cna! Więc kiedy tylko nadarzyła się odpowiednia ku temu okazja, od razu wysłała im wiadomości, że zobaczą się w Hogsmeade i nie przyjmuje w ogóle do wiadomości odmowy z ich strony. Gotowa była grozić im i rzucać przeróżne zaklęcia, byle tylko osiągnąć zamierzony przez siebie cel. W ogóle nie rozważała możliwości odmowy z ich strony. Wszystko wracało na właściwe tory, więc i oni powinni.
Mieli się spotkać na brzegu wioski bo przecież każde z nich przybywało z innej strony. Sama z plecakiem na plecach nie miała trudności z dostrzeżeniem kroczących w jej stronę dwóch wielkoludów. Szeroki uśmiech od razu rozkwitł na jej wargach, a serce zabiło szybciej. Jak ona mogłaby niby bez nich funkcjonować?!
- Plan jest niesłychanie prosty, więc słuchajcie uważnie, bo nie chce mi się powtarzać - obwieściła im, jakby zwyczajowe cześć było już kompletnie niemodne. Ucałowała Eskila w policzek na powitanie i potem zajęła się pocałowaniem Huntera. To dziwne, ale w obu przypadkach musiała naprawdę mocno wspiąć się na palce, żeby w ogóle sięgnąć do ich twarzy. Spojrzała na zarośniętego (jak zwykle…) Eskila, marszcząc brwi. - Nie dość, że urosłeś, to jeszcze zarosłeś! - rzuciła z pretensjami w głosie. Popatrzyła na Huntera, jakby za chwilę i w nim miała zacząć szukać jakichś namacalnych zmian. Kiedy takowych nie dostrzegła, po prostu ruszyła przed siebie.
Dojście do miejsca na ognisko nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Na szczęście oddalili się od wszystkich ludzi i ogólnie od miejsc zamieszkania. Otoczyła ich bardziej zdziczała przyroda przez co odgradzali się od świata. Robin bardzo to odpowiadało. Chciała nacieszyć się wyłącznie ich towarzystwem. Poza tym, miała plan. A buteleczka veritaserum, brzęcząca w jej plecaku, powoli jej o tym przypominała.
- To co, ile macie żarcia i dlaczego tak mało? - zapytała od razu, ponownie szczerząc się w ich stronę, kiedy zrzuciła swój plecak na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyCzw Cze 24 2021, 12:59;

Miał po dziurki w nosie widoku uczących się ludzi. Gdzie się nie obrócił to ktoś coś recytował, powtarzał, a więc siłą rzeczy skazany był tego słuchać. Dzięki temu coś w jego głowie zostało i efektem końcowym zdał SUMy i nie miał aż tak złych stopni. Wiele rzeczy składało się na takie wyniki, z których jego babcia byłaby dumna. Powtarzał rok, Hunter cisnął to z Zielarstwa, Robin z transmutacji, Beatrice z Eliksirów, Felinus z Zaklęć i OPCM… czasem ich za to nienawidził, ale dzięki nim miał powód do świętowania. Naprawdę udało mu się zdać ten rok! To wyjątkowe szczęście bowiem absolutnie nie wierzył, że dostanie promocję do następnej klasy. Kiedy otrzymał wiadomość od Robin to ani myśl było mu odmawiać. Chciał wyjść z zamku. Chciał wyjść jak najdalej od miejsca gdzie kazali mu się uczyć. Może Robin zamierzała świętować z nim zdane egzaminy? Nie miałby nic przeciwko. Z tego tytułu okradł… wziął na wieczne nieoddanie parę rzeczy z kuchni. Oczywiście mrożone piwo kremowe, ulubione kandyzowane ananasy, lekko spłaszczone w transporcie pączki, czipsy o smaku wasabi, po których można było raz czy dwa zionąć ogniem, miękkie słodkie pianki (:*).
Przyszedł i on z plecakiem, po drodze do Hogsmeade napotykając Huntera, którego w imię powitania szturchnął w ramię. Udawało im się całkiem nieźle kolegować choć czekał na ten dzień kiedy będzie mógł mu dogryzać i się przy tym nie gotować. Teoretycznie już ułożył sobie wszystko w głowie, co nie znaczy, że zobojętniał na tę dwójkę. Mimo wszystko dawał radę jakoś przejść z tym do porządku dziennego, dzięki czemu mogli się spotkać i spędzić razem wolny czas. - Zróbmy zawody kto zje więcej czipsów o smaku wasabi. Jestem pewien, że nie dacie rady ze mną wygrać. - gadał do Huntera kiedy człapali w umówione miejsce. Na widok Robin jak zawsze na moment wypadał z rytmu spokojnego oddychania lecz równie szybko się zreflektował i przywdział leniwy uśmiech. - Popsułaś powitanie. - zamarudził kiedy po buziaku otrzymał stwierdzenie, że zarósł (kiedy witała Huntera to akurat celowo schylał się poprawić coś przy bucie). - Już jestem umówiony na ścięcie. Włosów, znaczy się. - wyszczerzył się po eskilowemu, zrzucił plecak na trawę i rozwalił się wygodnie tuż obok. - Zdałem SUMy i czekam na gratulacje. - wypiął dumnie pierś, pozostawiając kwestie odpowiedzi w kwestii żarcia w interesie Huntera. Zadarł głowę i oczekiwał słów pochwalnych za jego wrodzony geniusz i nieźle wyniki. Raptem trzy albo cztery Nędzne! - Może we wrześniu zostanę prefektem slytherinu.- roześmiał się ze swojego jakże cudownego żartu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyCzw Cze 24 2021, 19:23;

Wakacje zbliżały się wielkimi krokami. Egzaminy powoli dobiegały końca, ale na szczęście Hunter miał już wszystkie za sobą i mógł odetchnąć z ulgą. W tym roku poszły mu zadziwiająco dobrze (może dlatego, że tym razem sam wybierał przedmioty, które chciał zdawać). Ważne, że nie trzeba było więcej zakuwać. Nie to żeby siedział nad książkami w dzień i w nocy... Miał ciekawsze rzeczy do roboty. Na przykład pracę, w której przybywało coraz to więcej zamówień i potrzeba było automatycznie więcej rąk do pracy. A jeśli chodzi o pielęgnacje roślin w szklarni to tego nigdy nie odmówi. Tak samo jak proporcji Doppler...
Już wcześniej, zanim jeszcze połączyło ich coś więcej niż przyjaźń miał trudności z powiedzeniem "nie" dziewczynie. Owszem, czasami krytykował jej pomysły - tak już miał, że zawsze mówił dokładnie to co sądził - jednak nie zdarzyło mu się, aby całkowicie nie przystać na to co stworzyło się pod kopułą jej czaszki. Teraz, kiedy była mu bliższa niż wtedy, jeszcze ciężej było to zrobić. Dlatego też, jak tylko otrzymał od niej list, nawet nie próbował udawać, że nie podoba mu się pomysł spędzenia czasu we trójkę. Z Eskilem udało im się o dziwo przejść na "poziom kumpelski", a więc dlaczego miałby mieć coś przeciwko. W końcu muszą jakoś odreagować te kilka miesięcy, w ciągu których tak wiele sie działo i nie chodzi tu tylko o intensywną naukę. Wielka torba na jego ramieniu, która podskakiwała żwawo na jego biodrze, kiedy kroczył jedną z uliczek magicznej wioski mieściła w sobie wiele dobroci, między innymi przekąski i słodycze, idealne na piknik czy też zwykłą posiadówkę na łące. Ale nie zaszkodziło spakować wielkiego bordowego koca, który mógł służyć zarówno jako materiał, na którym można usiąść, jak i do okrycia, późnym wieczorem, gdy zrobi się chłodno. Nieznacznie podskoczył, kiedy poczuł szturchnięcie Eskila, po czym wyciągnął długą łapę w jego kierunku, żeby trzepnąć go lekko w potylice - ot takie kumpelskie przywitanie.
- Nienawidze wasabi. Nie masz jakichś solonych albo z pomidorami i ziołami? - mruknął z wyraźnym niezadowoleniem i chociaż pomysł jedzenia na czas mu się podobał, to zdecydowanie nie chciał po tym zionąć ogniem z tyłka. - A kto powiedział, że chcemy wygrać z Tobą, obrażtuchu. Brzusio Ci rośnie, uważaj bo niedługo urodzisz małego gumochłona. - rzucił jeszcze żartobliwie, jak zwykle drażniąc się z nim, tylko po to, żeby za chwile szturchnąć go w bok, podobnie jak on jego na przywitanie.
Kiedy zobaczył w oddali Robin, nie mógł zapanować nad tym, że micha od razu mu się cieszyła na jej widok. Tak było ostatnio  za każdym razem, kiedy tylko Ślizgonka znajdowała się w pobliżu. Wywrócił lekko oczami na jej słowa, wciąż ciesząc sie jak głupek, po to aby chwilę później czule ją przywitać, nie zważając na obecność Eskila, przypominającego im ostatnio na każdym kroku, żeby "nie migdalili się tyle".
- Jego krytykujesz, a mnie nie pochwalisz? Specjalnie dziś rano się dla Ciebie goliłem. Nigdy nie doceniasz... - jęknął z udawanym urazem, by za moment zaśmiać się ze słów Eskila. - Co mamy? Hmm, kwachy, karaluchy, paszteciki, troche ciastek z farszem warzywnym i kierowe orzechy. - zaczął wymieniać, jednocześnie sięgając klapy torby, aby zacząć wyciągać na jedną z ławeczek cały arsenał. - I nawet mnie nie wkurzaj, że [i] mało, bo gostek w Miodowym Krolestwie patrzył na mnie jak na debila, jak mu mówiłem co ma zapakować. - zwrócił się do Robin, rzucając w jej kierunku na koniec gałą czekoladową, którą kupił po jednej dla każdego z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Cze 25 2021, 08:54;

Była prostym człowiekiem. Naprawdę nie potrzebowała wiele do szczęścia, aby wiedzieć, że wszystko układa się w jak najlepszym porządku. Nic więc dziwnego, że widok tej dwójki na raz, w tym samym miejscu i momencie, był dla niej czymś po prostu cudownym. Jak ona w ogóle mogła kiedykolwiek sądzić, że nie będą w stanie się porozumieć i dogadać?! Przecież to było tak nierealne, jak to, że jutro spadnie z nieba deszcz hipogryfów. Uczczenie zdanych egzaminów było świetnym pretekstem i w myślach Robin jeszcze raz pogratulowała sobie za ten pomysł.
Pokazała tylko język Eskilowi na słowa o jej rzekomym popsuciu przywitania, ale uśmiech wciąż nieustannie gościł na jej wargach, tak szeroki i szczery, jak dawno nie miał miejsca.
- Brak krytyki to też niejako pochwała? - ni to pytała, ni to obwieszczała, patrząc z rozbawieniem na Huntera. Może w taki sposób uda jej się wybronić? No cóż, kto nie ryzykuje, to nie traci! Z dużą dozą czułości przejechała dłonią po jego policzku. Na pewno w jej oczach widział to, jak ważnym się dla niej stał i nie potrzebowała zbyt wiele słów, żeby to wyrazić.
Dotarli na miejsce, więc mogła być szcześliwa. Kiedy oni ględzili o tym, ile to i jakiego żarcia przynieśli, Robin bez większego zastanowienia wycelowała różdżką w puste palenisko. Rzuciła niewerbalnie odpowiednie zaklęcie, a po chwili zaczął w tym miejscu wesoło trzeszczeć ogień. Odwróciła się w stronę chłopaków akurat by bardziej odruchowo złapać rzucaną przez Huntera czekoladową gałę. Wytrzeszczyła na niego oczy.
- Nic złego nie powiem! Już mnie nie bierzcie za taką najgorszą. W końcu was tutaj zaprosiłam, nie? Więc o żarcie też zamierzała zadbać - pokręciła głową i również zaczęła opróżniać zawartość swojej torebki. Na przyniesiony przez Huntera koc wysypywały się góry paszteciów dyniowych, kilka butelek soku, pudełka czekoladowych żab i w ogóle jeszcze więcej łakoci.
- Jak ty zostaniesz prefektem, to ja rzucam szkołę! - zaśmiała się głośno w odpowiedzi na słowa Eskila, po czym otworzyła paczkę fasolek wszystkich smaków. Polowała przez chwilę aż w końcu zdecydowała się na cukierka w kolorze czerownym, który okazał sie być o smaku buraczanym. - Chce ktoś? A może coś do picia? - zapytała, niby bez żadnego podtekstu w głosie, ale prawda była taka, że gotowa była ich obsłużyć, byle tylko dolać veritaserum Hunterowi. - Może po prostu uznał, że jesteś debilem, niekoniecznie dlatego, że tyle kupowałeś? - zasugerowała jeszcze swojemu chłopakowi, by po chwili wyszczerzyć się w jego stronę. Naprawdę, bardzo cieszyła sięz faktu, że pomimo zmiany ich relacji, to nie zmieniło się to, jak potrafili się względem siebie zachowywać. Miała dziwne wrażenie, że Eskil w ich towarzystwie na pewno nie powinien się czuć skrępowanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Cze 25 2021, 19:47;

Ostatnimi czasy polubił ostre przyprawy, a co za tym idzie obżerał się słodyczami. Fakt faktem, zaokrąglił się na buzi, ale nie wyglądał z tego powodu gorzej bo przecież półwile nie potrafią wyglądać gorzej nawet jeśli próbują. - O, to znaczy, że więcej wasabi dla mnie i dla Robin. - ucieszył się, klepiąc dłonią niesiony plecak. Pokręcił głową na znak, że absolutnie nie ma żadnych innych czipsów ani tym bardziej płetwalek, którymi niedawno się też objadał, oczywiście między lekcjami. Kolejny i następny raz go szturchnął za tak rzucane w jego stronę ostre teksty, którym nie umiał odpowiednio się odgryźć. Stracił trochę wprawy w tej kwestii bo choć się tak jakby kolegowali to jeszcze czasem wydawało się wyczuć ze strony Eskila pewną dozę skrępowania. Nie mógł jednak znieść tych wymienionych między nimi czułości. Niestety dostrzegł na twarzy Robin ogromną czułość kiedy położyła dłoń na policzku Huntera i to był ten moment kiedy postanowił interweniować. - Dość. - wpierdzielił się dosłownie między nich, zmuszając ich do odsunięcia się od siebie. - Jak będziecie mi się migdalić na moich oczach to będę się okrutnie mścić! - pogroził im palcem, zerkając to na jedno, to na drugie, a jego mina sugerowała, że byłby zdolny okazać swoją złość poprzez coś nietypowego, jeśli tylko wysili swój leniwy mózg do pracy. - Jesteście mi oboje winni chociaż to.. chociaż to macanie się poza moim wzrokiem! - burzył się, pieklił, ale było to krótkotrwałe bowiem bardziej się z nich cieszył niż miał na nich złościć. Jego ciało było już zmęczone przygnębieniem, a więc choć im teraz się wygrażał to w oczach królowała ulga, że są tutaj wszyscy razem. Zaraz to jednak się zreflektował bo nie chciał rozmawiać na trudne tematy więc przetransportował się w docelowe miejsce i tam począł wypakowywać zapasy z plecaka. - Wziąłem pianki! - zebrał z okolicy trzy gałązki i kiedy Robin rozpalała ognisko, on nadziewał miękkie słodkości w ilości siedmiu na jeden patyk. Sobie oczywiście nałożył około dwunastu, bo czemu miałby się ograniczać? - A co masz do picia? Ten ziomek z Miodowego Królestwa na każdego gapi się jak na idiotę. Ostatnio widziałem jak profesor Walsh coś od niego kupował, a tamten miał minę jakby pozjadał wszystkie rozumy. - wtrącił, nie zerkając na nich tylko starannie ozdabiając gałązki odpowiednią ilością pianek. Nie mógł się doczekać ich smaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Cze 25 2021, 20:32;

Magiczna wioska wydawała się już być oklepana i nudna, jednak z takim towarzystwem, w jakim znalazł się w miejscu ogniska, mógłby nawet zwiedzać stare ruiny, gdzie nie został kamień na kamieniu. Zawsze lubił spędzać czas zarówno z Robin jak i przez ostatnie tygodnie odkrył, że również z Eskilem potrafią bardzo dobrze się dogadywać (choć często wyglądało to jakby się właśnie sprzeczali). A wiec wypad we trójkę sprawiał wrażenie świetnego pomysłu.
Prychnął nieznacznie słysząc słowa Ślizgonki, jednak jego rysy twarzy wyraźnie złagodniały, kiedy dziewczyna dotknęła jego wygolonego policzka. Uśmiechnął się kącikiem ust, a oczy mu zabłysły, gdy napotkały jej intensywne spojrzenie czekoladowych tęczówek. Już nachylał się, aby wycisnąć jeszcze jednego całusa na jej ustach, kiedy nagle wyrósł między nimi Eskil.
- Zaraz zobaczysz jak ja potrafię się mścić, jak się w tej chwili nie odsuniesz - mruknął do niego po pierwszej złości, która przyszła do niego od razu, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że ten wpieprzył się im w paradę. Zaraz jednak przymknął na moment oczy i robiąc głęboki wdech uniósł otwarte dłonie do góry. - Żadne "macanie", nie przesadzaj. Ale dobra, nie ważne. Daj te pianki. - rzucił do niego na koniec, chwytając jedno z opakowań i dwa patyki, na które nadział "słodkie chmurki" i podszedł do ognia, trzymając po jednej gałązce w każdej ręce.
- Też bym się czegoś napił. Po drodze zaschło mi w gardle. Nalejesz mi soku? Robię Ci pianki - zwrócił się do Robin, przykucając przy ognisku i trzymając patyki ze słodkościami nad trzaskającymi płomieniami. Słysząc komentarz dziewczyny a propos jego zakupów w Miodowym Królestwe zmrużył nieco oczy i posyłając jej lodowate spojrzenie, opuścił nieco jedną z gałązek tuż nad ogień. - Lubisz takie "wypieczone", prawda? - spytał słodko się przy tym uśmiechając, a gdzieś w kącikach jego ust czaiła się ukryta złośliwość.
- I jeszcze trzymają takiego pracownika? Nie wiem po co. Sprzedawać słodycze każdy potrafi... - podsumował wywód na temat ekspedienta, który ponoć jest mądrzejszy od samego Merlina. Nie znosił ludzi, którzy tak się pysznią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySob Cze 26 2021, 16:18;

Była kompletnie nieświadoma tego jaką dyskusję prowadzili między sobą chłopaki. A nawet gdyby wiedziała to prawdopodobnie niespecjalnie przejęła by się tym faktem. Ostre jedzenie nigdy jej szczególnie nie zachęcało i nic pod tym względem nie miało się zmienić w najbliższym czasie. Zamiast tego wolała skupić się na zdecydowanie mniej ostrych rzeczach, które tutaj przynieśli ze sobą.
Kompletnie nie spodziewała się tego, jak na ten prosty gest względem Huntra, zareaguje Eskil. Kiedy wciął się prosto między nich, po prostu parsknęła głośnym śmiechem. Skuliła się nieco ze śmiechu, by po chwili ponownie wyprostować, patrząc z nieskrywaną w żaden sposób ironią na półwila.
- Okrutnie? Opowiedz o tym, bo może będę jednak zainteresowana - szczerzyła swoje zęby w jego stronę, ale jednak, zgodnie z jego wolą, odsunęła się od Huntera. To na pewno pod jakimś względem musiało być trudne dla Ślizgona i rozumiała to. o tym wszystkim, co między tą trójką się zdarzyło, to nic nie wskazywało na to, aby miało być jeszcze kiedyś normalnie. Tymczasem jakoś wyszli na prostą i należało się z tego powodu cieszyć.
Zaglądała do swojej torby, kiedy pytali ją o to, jakie napoje ma. Kilka różnych by się tam znalazło. - Do wyboru jest sok pomarańczowy, dyniowy, albo truskawkowy, ale tego wam nie dam bo jest za dobry. Albo może jeszcze piwo kremowe, naprawdę zimne - obwieściła, dalej grzebiąc w torebce. Kiedy powiedzieli jej na co mają ochotę, wyciągnęła odpowiednie butelki i wycelowała w nie różdżką. Kapsle poleciały w bliżej nieokreślonym kierunku, akurat w momencie, kiedy usłyszała pytanie od Huntera. Automatycznie przybrała bardzo podobny do niego uśmiech, mrużąc przy tym oczy.
- Przypal je, a ja ci przypalę dupę, kochanie - dodała jeszcze. Pokręciła głową z dezaprobatą i spojrzała w bardzo wymowny sposób na Eskila, jakby tym spojrzeniem chciała powiedzieć widzisz co ja muszę przechodzić? Odwróciła się do nich plecami tak, aby zasłonić swoim ciałem butelki. Precyzyjnie odmierzyła odpowiednią ilość veritaserum, który dostała od Półwila na urodziny. Wlała to do butelki Huntera, bez nawet najmniejszego skrępowania. Będzie śmiesznie, prawda? Podeszła do nich z zamiarem podania im napojów. - W razie czego jeszcze kilka różnych jest - dodała jeszcze po czym sama pociągnęła ze swojej butelki, w której to znajdowało się piwo kremowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySob Cze 26 2021, 22:02;

Być może przesadzał z reakcją wobec tak drobnej czułości między nimi jednak… nie potrafił tego zlekceważyć. Choć największe emocje opadły to mimo wszystko cała ta sytuacja zostawiła w nim odrobinę cienia. Zmrużył gniewnie oczy przy złośliwej odpowiedzi Huntera jednak obaj wiedzieli, że słowa i reakcje wywołane zostały przez porywczość ich charakterów. Melodyjny śmiech Robin całkowicie wyrwał ich z tego mierzenia się wzrokiem. - Nie ma takiej opcji bo moje pomysły ci się podobają. - prychnął w jej kierunku i chwilę później nadziewał piankę za pianką na znalezione niedługie gałązki. - To ja chcę piwo kremowe!- zamówił wesoło wszak to jego ulubiony napój, którego z reguły nie odmawiał. Wywrócił oczyma widząc ich przekomarzanie się i siłą rzeczy, musiał przyznać, że ich więź musiała być prawdziwa bowiem dało się wyczuć drgnienie powietrza gdy sobie dogryzali. - Zachowujecie się jak dzieciaki, a to niby ja jestem tu najmłodszy. - wystroił buzię w uśmiech i zamiast stać z gałązką nad ogniskiem to jej kraniec wbił pod odpowiednim kątem a trawę, a podstawę gałązki zabezpieczył znalezionymi kamykami - to kreatywne myślenie prokastynatora, co ma się przemęczać sterczeniem jak Hunter? - Jak będziesz palić mu dupę to spal mu też brwi. Pamiętasz jak przez tydzień chodził z wygolonymi brwiami? Wmawiał nam, że to smok mu je spalił, a wszyscy wiemy, że tego samego dnia na eliksirach komuś wybuchł kociołek. Tak się dymiło, że prefekci musieli zaklęciami wietrzyć lochy. - gadał, bo lubił oraz potrafił. Nie zainteresował się w żaden sposób zachowaniem Robin, nawet nie zarejestrował tego, że się od nich na moment odwróciła. Gdyby jak kiedyś tak mocno przypatrywał się jej czekoladowym tęczówkom to zorientowałby się, że ta coś knuje. Gdy oferowała butelki, zerknął na tę kierowaną w stronę Huntera. - O, co będziesz pić?- zamiast sięgnąć po swoją butelkę zabrał z dłoni Robin tą przeznaczoną dla Huntera. Słysząc już jego protest i czując na skórze tę złość (bo to pierwszy raz kradł mu piwo czy herbatę…? Cały czas trzyma w kufrze jego termos, ups) od razu upił kilka solidnych łyków, odkrywając, że to sok. - Na Merlina, jesteśmy poza zamkiem, daj mu piwo, a nie soczki. Ten jakiś przeterminowany, ma dziwny smak. - oddał butelkę z sokiem Robin, a potem zerknął na Huntera, ocierając wierzchem dłoni usta. - Widzisz! Uratowałem cię przed tym smakiem… ej, Robin, czemu masz taką dziwną minę? - podrapał się po zarośniętej łepetynie. Absolutnie nie miał pojęcia, że wypił właśnie sok z Veritaserum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySob Cze 26 2021, 22:24;

Taki już był, że niespecjalnie interesowało go to, że Eskilowi nie podobało się ich powitanie. Przecież nie macali się na jego oczach, więc niech troche zluzuje majty. Już zdążył zapomnieć jak chłopak jest nerwowy i jak bardzo lubi być roszczeniowy w stosunku do innych, próbując za wszelką cenę postawić na swoim, aby dostać to czego chce. Na szczęście atmosferę rozluźnił śmiech Robin, przez co Hunt wyraźnie odpuścił, sięgając po pianki, które przygotował na dwóch patykach - dla siebie i dla niej.
- W takim razie chce truskawkowy - wypalił od razu, jak tylko usłyszał, że nie da im soku o tym smaku, po czym wyszczerzył się do niej szeroko i wysłał jej niewidzialnego buziaka, a Eskilowi pokazał język. Zaraz potem jednak usłyszał opowieść o jego przypalonych brwiach. Mima mu zdecydowanie zrzedła. - Bo to był smok! Jedna Puchonka nie przypilnowała swojego gamonia w Wielkiej Sali i trafiło na mnie. A dla Twojej wiadomości jeszcze nigdy mi kociołek nie wybuchnął. - zwrócił się z wyraźnym jadem do Clearwatera, po to aby na koniec zmrozić go wzrokiem. Nic sobie wtedy nie robił z tych przypalonych brwi (i tak wyglądał zajebiście!), a ten już musiał mu zepsuć humor tą wzmianką.
Przez tą krótką wymianę zdań, i on nie zauważył realizacji niecnego planu Robin, przez co kiedy podeszła aby dać im butelki, niczego nie podejrzewał. I nawet już sięgał po swój napój, kiedy to Eskil zwinął mu go sprzed nosa i od razu przechylił.
- Kurwa, Eskil, słowo daje, przypiedziele Ci kiedyś - jęknął do niego, kiedy ten jeszcze trzymał butelkę w górze. - I masz oddać mi termos! Lubiłem go! - dorzucił po chwili, a kiedy ten zwrócił się do Robin, sam na nią spojrzał bardziej uważnie.
- Dobrze się czujesz? Pobladłaś - spytał dziewczyny, wstając na równe nogi i odkładając na bok patyki z piankami, podszedł do niej przyglądając się jej niewyraźnej twarzy. - Zjadłaś coś nieświeżego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyNie Cze 27 2021, 16:14;

Ewidentnie atmosfera znacząco się rozluźniła, kiedy Robin wybuchnęła śmiechem. Czuła, że męskie ego i jednego i drugiego osobnika zostało naruszone i prawdopodobnie nie wytrzyma większej ilości napięcia, co na pewno zakończy się w nieciekawy sposób. Zdecydowała się na działanie, które jak czas pokazał, okazało się bardzo skuteczne. Chyba w te sposób przywróciła im zdolność trzeźwego myślenia i dzięki temu mogli wrócić do normalności. Dalej szczerzyła zęby patrząc to na jednego to na drugiego. Eskil miał rację; do głupich rzeczy nie trzeba jej było długo namawiać, więc prawdopodobnie bardzo chętnie przystałaby na jego ewentualnie chory pomysł.
- Skoro my zachowujemy się jak dzieci, to już przynajmniej wiesz, od kogo się uczymy - swobodnie odpowiedziała na zaczepkę ze strony Eskila. A chwilę później wybuchnęła głośnym śmiechem, kiedy ten wspomniał o zdarzeniu jakie miało miejsce, czego skutkiem było strata brwi przez Huntera. Śmiała się nawet wtedy gdy ten zawzięcie próbował wyjaśnić, co faktycznie miało miejsce. Ale Robin znacznie bardziej podobało jej się to, co powiedział Eskil. Kociołek wybuchł Hunterowi w twarz.
- Tak tak, to z pewnością był smok - wydyszała, kiedy nieco uspokoiła się ze swoim śmiechem. Wcale to nie było łatwym zadaniem. Łzy popłynęły po jej policzkach, bo jak żyw przed oczami stanął jej ten obraz, który naprawdę był komicznym.
- Eskil, nie! - z przerażeniem obserwowała, jak ślizgon zabrał przeznaczony dla Huntera napój i od razu niemalże w całości wypił go duszkiem. Jej oczy rozszerzyły się i, jak zauważył Hunter, jakoś tak pobladła. Pokręciła głową, kiedy zapytał ją, czy zjadła coś nieświeżego. Ale cały czas wpatrywała się w Eskila. Jak na Merlina, miała im powiedzieć, że właśnie półwil przez przypadek naszprycował się veritaserum?! I jeszcze wyjdzie na to, że pierwotnie to Huntera chciała potraktować tym eliksirem! Czy tak czy siak, wcale nie prezentowało się to dobrze. Nie wiedziała, czy powinna w tym momencie śmiać się, czy może jednak płakać. W końcu zdecydowała się na delikatny uśmiech. - Eskil, masz przesrane - uśmiech poszerzał się na jej twarzy, wraz z kolejnymi mijanymi sekundami. Przeniosła swoje spojrzenie z powrotem na Huntera. - Chciałam tak dla żartów tylko, podać ci veritaserum, ale Eskil cię ochronił przed tym - i w końcu się zaśmiała, bo zrozumiała jak głupia jest ta sytuacja. - Jak masz naprawdę na imię? - zapytała Eskila, dalej się śmiejąc, pewna tego, co za chwilę usłyszy. Bo nie było szans na to, aby pomyliła się i nie do tej butelki dolała eliksiru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyWto Cze 29 2021, 19:52;

Temat ich zażyłości był dlań dosyć wrażliwy bowiem ta dwójka nie miała pojęcia co tak naprawdę mu w duszy gra. Choć reakcja Huntera miałaby szansę nakręcić jego zdenerwowanie tak śmiech Robin był antidotum na te nerwy. Mógł więc paplać, gadać od rzeczy i wyciągać na wierzch śmieszne historyjki z udziałem jedynego wśród nich Dear'a. - Uczycie się od mistrza. - przyjął przytyk dziewczyny jako komplement bo choć zachowywał się czasem/często (niepotrzebne skreślić) dziecinnie to jednak potrafił spojrzeć na siebie z dystansem jeśli miał ku temu odpowiednie okoliczności. Podobał mu się śmiech Robin (serce przy tym nie bolało z tęsknoty, uff!) i oburzenie, a następnie gorliwe wyjaśnienie Huntera. Lubił ich oglądać, nawet jeśli jedno drugiemu wysyłało buziaki, a drugie przez moment miało rozczulony wyraz twarzy. Cieszył się, że mógł z nimi siedzieć bo to zagłuszało jego poczucie samotności. Taka mała sielanka, bańka oddzielająca od świata gdzie mogli być razem we troje i nie martwić się niczym. Od dawna wiedział, że potrzebuje w życiu i jedno i drugie, bo ograniczać się nie lubił, nigdy. By uczcić dawne czasy kiedy dokuczali sobie z pasją, postanowił ukraść sok truskawkowy Huntera i przy tym się szczerzyć. - Okay, oddam ci jutro ten termos. - zgodził się aż nazbyt potulnie jak na Eskila Clearwatera, a więc mogli być pewni, że coś się za tym kryje - ten charakterystyczny błysk w jego jasnych oczach mówił wyraźnie, że uruchamia się w nim tryb psocenia. Nie spodziewał się, że wypicie soku truskawkowego wywoła w Robin takie emocje. - No co? - uniósł brew i oczekiwał wyjaśnień jeszcze zanim dziewczyna wyjaśniła mu co właśnie zrobił. Nie, wróć, co ona właśnie zrobiła! - EJ NO! - wkurzył się, a jak, energicznie potarł usta, ale co się stało to się nie odstanie. Nie czuł żadnej różnicy, ale sama świadomość wypicia silnego eliksiru prawdy, który jej podarował na urodziny.... rumieniec złości nabierał swojej intensywności wraz z coraz to szerszym uśmiechem Robin. Jemu do śmiechu nie było... jeszcze! Pech chciał, że nie może jej za to obwiniać. WRR!
- To, że ten głupi eliksir zmusi mnie do mówienia prawdy nie znaczy, że muszę odpowiadać na pytania! - wybronił się pięknie, bo brak odpowiedzi nie jest równoznaczny z kłamstwem. Skrzyżował ręce na ramionach i zerknął na Huntera. - Wisisz mi wielką przysługę! - oznajmił i wyprostował kark oraz kręgosłup, aby wyglądać nieco godniej. Po chwili na jego ustach pojawił się paskudny uśmieszek, który mógłby konkurować z wyszczerzem Irytka. Wrócił wzrokiem do Robin. - Oj, teraz uważaj na pytania, moja droga. Bo jak pocisnę prawdę to się nie pozbierasz. Wierz mi, wielu rzeczy nie chcesz wiedzieć, a to czy odpowiem na jakieś pytanie to moja dobra wola. Tylko eliksir mnie zmusi do powiedzenia prawdy. - zabrzmiał... dojrzale. Znaczy się, może nie w pełni dojrzale, ale przynajmniej nie obrażał się, nie dał sobie tym popsuć humoru, a widział w tym możliwość odegrania się. Wierzył jej w podanie veritaserum. Nauczył się czytać z jej twarzy jakiś czas temu, a więc nie śmiałby podejrzewać jej o kłamstewka. - To słucham! - teraz to on się zaśmiał, złośliwie, choć nerwy go od środka zżerały kawałek po kawałku i wprawne oko (czyli ta dwójka również) jest w stanie to z niego wyhaczyć. - Nie, nie powiem jak mam naprawdę na imię bo cóż... oboje znacie to imię. - wywrócił oczami i udawał zniecierpliwionego. Serce mu w piersi przygotowywało się już na zawał, ot tak, na zaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySro Cze 30 2021, 13:58;

Nie znosił, kiedy Eskil zachowywał się jak rozpieszczony dzieciak, jednak to prawda, że Robin znała ich już wystarczająco dobrze, aby załagodzić wytwarzające się napięcia między nimi. W końcu jakby nie patrzeć, była spoiwem, przez które w ogóle się tych dwóch poznało. A więc to normalne, że miała już na nich swoje sposoby, a jednym z nich właśnie był rozbrajający śmiech, dzięki któremu chłopaki uniknęli sprzeczki. W końcu przyszli tuta, aby fajnie spędzić czas, a nie kłócić się. Tak samo mógł się wkurzyć o te jego insynuacje co do jego spalonych brwi, ale koniec końców sam się zaśmiał, bo rzeczywiście to co stało się naprawdę, podczas jednego ze śniadań, brzmiało absurdalnie - więc nie dziwił się, w sumie, że ta dwójka mu nie wierzyła.
Według niego, bardzo sprawiedliwie podzielili się zadaniami. Chłopaki poszli piec pianki, a Robin zajęła się napojami. Jednak kto by przewidział, że w głowie dziewczyny tli się niecny plan napojenia Deara eliksirem prawdy? Ale równocześnie Ślizgonka nie spodziewała się, że Eskil uwielbia kraść rzeczy należące do Hunta. I widząc panikę w jej oczach, kiedy młodszy chłopak przechylił butelkę, Hunter zdezorientowany, nie wiedział co się dzieje. Przez chwilę ta milczała, a potem widząc ten uśmiech na jej ustach Dear nie miał wątpliwości, że Eskil naprawdę ma przesrane. Sam brunet słysząc o veritaserum w pierwszym momencie wytrzeszczył lekko oczy, po to by za chwilę zamrugać kilka razy i zacisnąć lekko zęby.
- Ładne mi żarty. Normalnie ubaw po pachy... - mruknął, koniec końców wywracając oczami, kiedy Clearwater uznał, że jest mu coś winien. - No na pewno nie. Sam jesteś sobie winien. Trzeba było nie kraść nie swoich rzeczy - oznajmił, bez krzty jakiejkolwiek wdzięczności, bo przecież nadal uważał za karygodne to, że Eskil sprzątnął mu sprzed nosa sok przeznaczony dla niego. Może to go czegoś nauczy wreszcie.
Jednak wilowaty zdawał się nic sobie nie robić z faktu, że jest pod wpływem eliksiru prawdy, który może go naprawdę pogrążyć. A usłyszawszy pytanie Robin na temat jego pełnego imienia, nie był w stanie powstrzymać uśmieszku, który wpełzł mu na usta.
- Szczerze mówiąc, to zależy jak silna była akurat ta porcja. Jeśli była prawidłowo uważona i nabrała mocy - zmusi Cię do odpowiedzi na każde zadane Ci pytanie - uściślił, zwracając się do niego, usatysfakcjonowany tym, że jednak chłopak nie miał racji i nie wymiga się od odpowiedzi. Zerknął na Robin, aby po chwili usadowić się wygodnie na jednej z ławeczek, naprzeciwko Eskila. - Dobra, to sprawdźmy może czy na bardziej rozległe pytanie, jesteś w stanie udzielić odpowiedzi. Eskil, jakbyś miał opisać moją kuzynkę Beatrice w trzech zdaniach, co byś o niej powiedział, oprócz tego, że uczy w Hogwarcie? - spytał dość niewinnie, z nadzieją, że dowie się prawdziwej opinii o Trice, od jej prawnego podopiecznego, siedzącego właśnie przed nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Lip 02 2021, 13:26;

Zawsze było to dla niej zaskakującym, jak bardzo potrafili się jednocześnie dogadywać i nie dogadywać, w zależności od tego, w jakiej sytuacji się właśnie znajdowali. Niekiedy cała trójka zgrywała się idealnie i współpracowała jak dobrze naoliwiony mechanizm tylko po to, aby za chwilę wyraźne tarcia między poszczególnymi trybami maszyny, zgrzytały między sobą. Tak jak i teraz, kiedy tak płynnie przechodzili pomiędzy kolejnymi etapami. Kłótnia wisiała w powietrzu tylko po to, aby po chwili stała się idealnym pretekstem do wspólnego śmiechu i radości. A potem kolejna drama zawisła w powietrzu, kiedy Robin przyznała się do tego, co zrobiła. Już widziała iskry ciskane w jej kierunku ze strony zarówno jednego, jak i drugiego. Śmiała się dalej, praktycznie zwijając w kłębek, do bla niej sytuacja była wręcz kuriozalna. Może w końcu Eskil nauczy się, aby czasami zastanowił się nad swoim zachowaniem? Bo jak na razie, to rzadko kiedy zdarzało mu się używać tego organu, który ludzie nazywali mózgiem.
Nie bardzo wiedziała ile czasu śmiała się tak serdecznie i szczerze w odpowiedzi na zaistniałą sytuację, jednak próbowała się uspokoić, kiedy to Hunter zaczął wyjaśniać, co tak naprawdę Eskila spotkało. A wtedy nie wytrzymała i ponownie parsknęła naprawdę głośnym śmiechem. Bo przecież eliksir wcale nie był uwarzony wczoraj czy przedwczoraj. Robin dostała go na urodziny, a przecież te były ponad miesiąc temu.
- Dał mi go na urodziny, a sam wygrał jeszcze wcześniej - wyjaśniła, kiedy po dłuższym czasie uspokoiła się trochę bardziej. Brzuch ją bolał od tego nagłego wysiłku fizycznego! Otarła łzę, która popłynęła po jej policzku. Wzięła głęboki oddech, aby spróbować nieco się uspokoić. To wcale nie było łatwe zadanie. - Masz przekichane - oznajmiła półwilowi, również siadając na jednej z ławek. W ustach jej zaschło, więc napiła się swojego piwa kremowego, które nie miało w składzie dodatkowych elementów.
Słuchała pytania, które Hunter postanowił zadać Eskilowi i już wiedziała, że będzie grubo. Rozszerzyła usta w wyrazie zaskoczenia, bo zadane przez niego pytanie było jednym z tych naprawdę ciężkich i coś jej podpowiadało, że przed odpowiedzią na nie Półwil nie da rady się wymigać. Nie zamierzała być dłużną, sama też chciała wykorzystać tę sytuację, skoro już się trafiła okazja.
- Też mam bardzo ciekawe pytanie w zanadrzu - zapewniła oboje z szerokim uśmiechem na ustach. W głowie rodziło jej się tysiące możliwości tego, w jaki sposób może się to wszystko potoczyć. Może powinna czuć przynajmniej delikatne wyrzuty sumienia, ale nie czuła ich wcale. Jakby nie patrzeć, Clearwater sam był sobie winien. Nie bez powodu się mówiło, że za kradzież się płaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Lip 02 2021, 18:42;

Zmrużył gniewnie oczy i posłał takie oto spojrzenie nikomu innemu jak Hunterowi. To nigdy się nie zmieni bowiem stanowiło to bezpieczny poziom relacji. Wiedział, że pod tą fasadą złośliwości potrafią się dogadywać. Zdołał się o tym wielokrotnie przekonać. - Okay, to następnym razem jak Robin wpadnie na durny pomysł to będę ją zachęcać, abyś był jej ofiarą. Masz to zapewnione, a wierz mi, potrafię przekonywać. - wyszczerzył się od ucha do ucha i na minutkę (albo dwie) skoncentrował się na intensywności swojego spojrzenia, by popatrzeć na chłopaka nieco dłużej, bardziej gorliwie, aby chociaż odrobinkę ta wilowatość pokazała swoje oblicze - choćby w spokojnym upiększeniu jego własnych rysów twarzy czy rozjaśnieniu oczu. Nie miał pojęcia czy to w ogóle zadziała, bo nie ćwiczył, ale mniej więcej wiedział już jak roztoczyć tę aurę. Puścił mu oczko, a potem zerknął na Robin i westchnął głęboko. - Przestaniesz się kiedyś chichrać? Płuca zaraz wyplujesz albo co gorsza, spłoszysz dziką zwierzynę z okolicy. - docinał jej, dosyć nieudolnie, bo i tak był na przegranej pozycji. Czy żałował tej kradzieży? Trudno to stwierdzić. Nie poczuł na własnej skórze tego bólu związanego z veritaserum (a zapewne za moment się to wydarzy), aby usłyszeć wyrzuty sumienia. Dzielnie przyjmował swoją postawę wyluzowanego kolesia, który nie obawia się żadnych pytań, a gotów jest odpowiadać okrutnie, aż oboje tego pożałują. - No i co z tego? Veritaserum nie dojrzewa jak wino. To tylko eliksir. - prychnął choć podana przez Huntera informacja trochę go zestresowała, bo nie chciał być zmuszany do odpowiadania na każde pytanie. Usłyszawszy pierwsze, westchnął głęboko. Obrócił pianki na patyku, ponaglając je niemo do szybszego roztapiania się. - Na gacie Merlina, aleś wymyślił. - pogratulował "pomysłowości". - Nawet nie musiałbym kłamać bo mówię głośno co o niej myślę. - wzruszył ramionami. - Jest zajebista, choć jej totalnie nie ogarniam. No i jest straszna. Serio, jak ona czasem na mnie spojrzy, ot tak, przelotnie to ja się zastanawiam czy przypadkiem nie odkryła, że znowu coś odwaliłem. Nie cierpię kiedy wrzeszczy. - przy ostatnim zdaniu wykrzywił usta w grymasie, bo akurat tego nie planował mówić. - No i... - zawsze będzie brzmiał jak dzieciak z tym swoim "no i..." - jest jedynym nauczycielem, którego tak na serio lubię. Jest w porzo. - potrząsnął głową i... zabrał Robin piwo, aby upić stamtąd łyk. Popatrzył prosto w jej oczy. - Nigdy więcej nie napiję się tego, co mi podajesz do ręki. - zapewnił, ale w kącikach jego ust czaił się uśmieszek. - Dawaj następne pytanie. - ponaglał, udając oczywiście bardzo odważnego gościa, który nie ma nic do ukrycia. To wszystko było prostą zasłoną dymną bo cholernie bał się pomysłowości dziewczyny. Słowami nie mógł kłamać, ale postawą ciała owszem. Przysunął gałązkę do ust i końcówkami zębów odgryzł kawałek gorącej pianki. Smakowała wybornie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Lip 02 2021, 23:35;

Jakoś nie przejął się ani tymi zimnymi spojrzeniami Eskila, ani jego późniejszymi słowami, bo doskonale wiedział, że Ślizgon i tak zawsze wykorzysta możliwość zrobienia mu na złość, choćby po to, żeby było śmiesznie, a teraz kiedy będzie miał ku temu jeszcze lepszy powód - jeszcze prędzej się to zdarzy. Dlatego w odpowiedzi na jego pewne siebie wygrażanie się, wywrócił tylko oczami, robiąc minę w stylu "tak, tak, jasnee".
Zauważył, że dla niego śmiejąca się Robin ostatnio była najcudowniejszym widokiem. Nawet jeśli naśmiewała się z niego samego (ale oczywiście na zewnątrz zawsze się za to wkurzał, bo jakże inaczej?). Tym bardziej kiedy zanosiła się śmiechem przez Eskila, nie był w stanie powstrzymać uśmiechu, cisnącego się na jego usta. A ten poszerzył się jeszcze dodatkowo, kiedy dziewczyna powiedziała mu o tym, że dostała eliksir od samego Clearwatera.
- Oo, stary. To nieźle. Dałeś jej broń do ręki - skomentował, również parskając śmiechem i nachylając się ku Eskilowi, żeby pokrzepiająco poklepać go po plecach. Masz przekichane - Racja, masz - zawtórował Robin, przysuwając się bardziej do ogniska, aby jeszcze odrobinę "przyrumienić" pianki. Zaraz jednak odpowiedział im o działaniu veritaserum, na co oczywiście Eskil nie mógł uwierzyć w autentyczność tych słów. Prychnął.
- Trochę jednak na eliksirach się znam. Nie tylko na zielsku. - posłał znaczące spojrzenie Robin, po czym usłyszał dość szybką odpowiedź na swoje "rozległe i niewinne pytanie".  -Musiałem się upewnić. Bo to, że jest zajebista, słyszałem tylko po pijaku i nie wiedziałem do końca czy to serio tak myślisz - wyjaśnił, nieco rozbawiony tym faktem, jednocześnie widząc jak Ślizgon bierze piwo kremowe od Robin. Nie, jednak to niczego go nie nauczyło... Westchnął i odsunął się od paleniska, podając jeden z patyków dziewczynie, by móc po chwili dodać w jej kierunku:
- Dobra, teraz Twoje pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySob Lip 03 2021, 17:10;

Cała sytuacja była coraz fajniejsza. I Robin zaczynała się coraz bardziej cieszyć z pomysłu jakim było wspólne spotkanie we trójkę. Nie, nie zamierzała żałować tego, co zrobiła, przez co Eskil musiał mówić szczerze, czy tego chciał, czy nie. Sam był sobie winien, definitywnie.
- Oj uważaj, bo się jeszcze ktoś ciebie przestraszy - rzuciła w stronę Eskila, kiedy ten zaczął grozić Hunterowi. Prawda była natomiast taka, że w sumie w razie ewentualnego kolejnego durnego pomysłu, to przecież była pierwsza do jego wykonania i nie potrzebowała zachęty ze strony żadnego z nich. Chyba znali ją już na tyle, aby szybko połapać się w sytuacji.
Z lubością wymalowaną na twarzy obserwowała jak Eskil wije się sam w sobie, bo chyba zaczynał rozumieć, w jak beznadziejnym położeniu się znalazł. Szczególnie gdy Hunter zadał to swoje pytanie. Słuchała z uwagą tego, co odpowiadał pólwil, przyjmując od Huntera patyk z nadziewanymi na niego piankami. Ostrożnie zdjęła jedną z nich akurat w momencie, gdy Eskil stwierdził, że boi się ich opiekunki domu. Ponownie zaśmiała się głośno i nie do końca kontrolując swoje ruchy spowodowała, że uwolniona właśnie z patyka pianka spadła prosto na ziemię. Nie żałowała jednak, bo dalej się śmiała, zwijając w kulkę.
- O jakie to słodkie, Eskil boi się profesor Dear - nabijała się otwarcie, bo w sumie dla niej nie wydawała się ona straszną osobą. Stanowczą, owszem, ale na pewno nie straszną. Poza tym nigdy nie miała z nią tak zażyłych relacji jak Hunter czy Eskil, więc nie wiedziała, co jeszcze może powiedzieć. - Ej! - zaprotestowała głośno, gdy ukradł jej piwo. Tym samym, kompletnie nieświadomie, podpisał na siebie wyrok śmierci. Początkowo uważała, że chce być miła i zadawać kulturalne pytania, ale teraz kompletnie zmieniła zdanie.
- Nie wiem jak ty, ale ja zamierzam się dobrze bawić tą jego szczerością. - oznajmiła, przenosząc swój wzrok na Huntera. Zmrużył niebezpiecznie oczy, a jeden z kącików jej ust, uniósł się ku górze. Ponownie zdjęła z patyka jedną piankę i tym razem ją zjadła ze smakiem. Odłożyła patyk tak, aby reszta pianek nie uległa jakiemukolwiek zniszczeniu i otrzepała swoje dłonie. Dopiero wtedy przeniosła swoje spojrzenie na Eskila, a ten na pewno musiał zrozumieć, że nie kryje się w nim nic dobrego. Oj, zamierzała sprawić, że będzie się wił jak piskorz, niezdolny do nieodpowiedzenia na zadane pytanie, będzie tylko spojrzeniem mógł błagać ich o litość.
- Eskil a teraz opowiesz nam o najbardziej żenującej sytuacji, jaka cię w życiu spotkała, ze wszystkimi pikantnymi szczegółami - nie pytała. Oznajmiała, że to zrobi. A jeśli próbowałby się wymigać, już miała w głowie odpowiednie zaklęcia, gotowe do zaserwowania przemądrzałemu Ślizgonowi…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySro Lip 07 2021, 20:42;

Prychnął bardzo wymownie, oczywiście w kierunku Huntera, bo kogóż innego - Oczywiście, że dałem jej broń do ręki. Doskonale wiedziałem, że użyje tego prędzej czy później dlatego ugadałem z nią, że nie używa tego na mnie. Uratowałem ci właśnie tyłek, wysil się na wdzięczność. - domagał się chociażby krztyny bo teraz będzie skazany na cierpienia związane z brakiem kłamstw. Oczywiście zaklinał się, że to nic takiego, ale był zbyt dumny, aby przyznać jakiego ma teraz pietra. Pomysłowość tej dwójki nie zna granic, sam przecież przekonał się o tym na własnej skórze. Ba, gdyby Hunter padł ofiarą veritaserum to wspiąłby się na wyżyny swojej kreatywności, aby wyciągnąć od niego najciekawszą prawdę. - Oczywiście, że się ktoś przestraszy. Jak chcę to potrafię. - powstrzymał się, aby nie wytknąć języka w kierunku Robin, ale wtedy uznałaby go już za totalnego dzieciaka. Próbował tu zasłonić się dumą, ale cóż, póki veritaserum działa to musiał samotnie powalczyć na froncie i stawić czoła tym ślizgońskim wariatom. Jak on ich uwielbiał... i czasami nie cierpiał. Złapał upadłą piankę i rzucił nią w rechoczącą Robin. - A idź ty, siło nieczysta! - oburzył się i spurpurowiał na policzkach z zawstydzenia do takiego stopnia, że nawet ślepiec by to zauważył. Po jego plecach przebiegł zimny dreszcz kiedy chwilę później zobaczył jej spojrzenie. Cholera. Może jednak wiać? To nie byłby taki zły pomysł. Mógłby schować się między drzewami, nie trafiłaby go zaklęciami. Jakby tutaj się ewakuować... wcale nie chciał słyszeć jej pytania. Naprawdę nie chciał. Poznawszy jego treść zaklął bardzo brzydko pod nosem i zacisnął pod pachami pięści, bo to był cios poniżej pasa. - Jesteś bezwzględna. - rzucił w jej stronę z pretensją, a veritaserum potwierdzało, że naprawdę tak myśli. Niekoniecznie cały czas, ale w chwili obecnej jak najbardziej. Zmrużył gniewnie oczy, a musiało to wyglądać przezabawnie skoro był niemal purpurowy na twarzy z zawstydzenia. Męczyli go tym strasznie, a to dopiero drugie pytanie! Szukał czegoś bardzo żenującego, co jednocześnie nie sprawiłoby, że zapadłby się pod ziemię... najlepiej coś, co mogłoby wzbudzić ich wyrzuty sumienia... i wtedy przypomniał sobie co go najbardziej zażenowało i jęknął głośno. - Nie, nie... no weź, nie każ mi tego mówić. - aż zasłonił oczy, ale z nerwów się zaśmiał. - Nie chcę nawet o tym myśleć. Byłaś przecież przy tym. - jeszcze trochę, a będzie można na jego policzkach podsmażyć sobie jajecznicę. - Felinus. No wiesz o co chodzi. To z Felinusem, wtedy jak no, ćwiczyliśmy. To, czego się dowiedziałem. - jęknął i "upadł" na plecy, po prostu kładąc się na trawie w tym niemym akcie cierpienia i zasłaniając twarz. - Chcę o tym zapomnieć! - zawołał, co było najświętszą prawdą. Nie chciał podawać szczegółów, bowiem tamta tajemnica (dotycząca oczywiście braku felinusowych jajek) sprawiła, że Eskil długi czas nie potrafił na niego normalnie spojrzeć i cierpiał strasznie po uzyskaniu tej wiedzy. - To jego tajemnica, nie pytajcie o więcej bo mnie Felinus ukatrupi. - dodał jeszcze, bardziej dla wiadomości Huntera bowiem Robin doskonale orientowała się w sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2000
  Liczba postów : 771
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyNie Lip 11 2021, 23:07;

Jakoś nie robiło to na nim wrażenie, że Eskil tak bardzo poświęcił się wypijając ten eliksir, którego on miał stać się ofiarą, bo zrobił to zupełnie nieświadomie, a oczekiwał za to wielkich ukłonów. Przecież to jasne, że gdyby sytuacja była odwrotna i to Dear był teraz pod wpływem veritaserum, Eskil wykorzystałby to tak samo jak ta para Ślizgonów w tej chwili. No mercy.
Na słowa Robin o przestraszeniu się półwila, aż przypomniał sobie jak pierwszy raz miał tę przyjemność mieć do czynienia z harpią. Zdecydowanie można było się przestraszyć. Dlatego na odpowiedź chłopaka tylko kiwnął z aprobatą w stronę dziewczyny, niestety ale tym razem będąc zmuszonym stanąć po jego stronie.
- Fakt, potrafi być czasami, zwłaszcza, kiedy wydłużają mu się pazury
A potem zaczęli swoje przesłuchanie, które niestety, ale Eskil musiał przejść, odpowiadając tylko i wyłącznie zgodnie z prawdą i bez mrugnięcia okiem odpowiedzieć a nie, tak jak mu się zdawało wcześniej, wymigać się od odpowiedzi. Całą trójką znali się już na tyle dobrze, że przecież te słowa wcale nie robiły na nich aż takiego wrażenia. Mimo wszystko chyba przyjaźnili się, a więc choćby i pojawiła się lekka drwina z ich strony, to przecież nie zdradziliby jego tajemnic. To tylko taka zabawa, aby lekko go poirytować. Zresztą Robin i Eskil też świetnie by się bawili, wypytując jego samego.
Nie miał pojęcia o czym mówią, kiedy temat wszedł na sytuację z Felinusem. Nie było go przy tym, a zatem nie był wtajemniczony. A za to był cholernie ciekawy. Widząc pewnego rodzaju zażenowanie na twarzy Clearwatera, zmarszczył brwi i przeniósł wzrok na Robin.
- Czekaj, czekaj. Jak to tajemnica Lowella, to ja nie chcę chyba o niej wiedzieć. Zabawniej byłoby poznać jakieś jego sekrety... - mruknął na koniec, kręcąc głową z niedowierzaniem i przysiadając na jednym z kamieni, aby móc wreszcie skonsumować swojej przypieczone pianki. - Eh, wcale nie taki wspaniały ten eliksir. Myślałem, że będzie śmieszniej, a tu lipa. - dorzucił po chwili, sięgając po butelkę piwa kremowego i odkorkowując ją, aby się napić.
Zaraz jednak jego wzrok padł na pobliski brzeg rzeki, który całkiem niedaleko odsłonił się przed nimi, jak tylko Hunter wstał z miejsca. Teraz słyszał dość wyraźnie szum wody, obijającej się o kamienie, co od razu podpowiedziało mu pewien pomysł.
- Kto chętny na kąpiel? - spytał, uśmiechając się tajemniczo najpierw do Doppler (jednocześnie przypominając sobie ich pobyt w gorących źródłach w Norwegii), a później na Eskila, rzucając mu wyzwanie w spojrzeniu, po to aby odłożyć piwo i puścić się biegiem ku rzece.  Już kiedy był blisko brzegu zrzucił koszulkę, a nad samą wodą, ściągnął spodenki zostając w samych bokserkach, po chwili rozwiązując buty i pozbywając się ich ze stóp. A potem już bez zastanowienia wleciał do wody, by zatopić się w niej do pasa.
- Chodźcie, jest zajebiście! -zawołał do nich, odwracając się twarzą ku brzegu, gdzie widniały jego porozrzucanie ubrania i buty. To było naprawdę orzeźwiające, a już na pewno ciekawsze niż maltretowanie Eskila o rzeczy, które przecież tak naprawdę nie miały zbyt wielkiego znaczenia.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1204
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptySro Lip 14 2021, 08:55;

Jakoś nieszczególnie przejmowała się wymianą zdań między nimi, gdzie rzekomo Eskil szlachetnie obronił Huntera przed samą Robin. Podejrzewała jednak, że gdyby sytuacja wyglądała tak, że to rzeczywiście Hunter wypiłby veritaserum, a półwil się o tym dowiedział, wykorzystałby sytuację bez najmniejszych skrupułów. A teraz zgrywał wielce szlachetnego i wspaniałego człowieka. Pfi! Też coś...
Bawili się przednio przepytując Eskila i Robin naprawdę nie miała z tym żadnych problemów. Taki był pewny siebie, taki twardy, czym więc było trochę szczerości w gronie najlepszych przyjaciół... No właśnie nie powinien się tak pieklić, bo przecież nie robili nic złego, prawda? Tylko nieco zabawiali jego kosztem, ale to już kompletnie inna sprawa. To dziwne, że w tej popapranej relacji, wszystko dalej potrafiło być aż tak zagmatwanym, choć wcale nie zamierzała na to narzekać. Miała dziwne przeczucie, że gdyby nie oni, to w jej życiu zapanowałaby śmiertelna wręcz nuda. A do tego nie można było dopuścić, prawda?
Kiedy Eskil zaczął wspominać o tajemnicy Lowella, ten obraz stanął ponownie przed jej oczami. Znów widziała, jak jeden i drugi chcieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, byle tylko udowodnić, kto jest silniejszy ze swoją umiejętnością. Nie zapamiętała tego dobrze. Szczególnie tego, co wtedy działo się z nią samą pod wpływem tak intensywnych wibracji magicznych. To był ten moment, kiedy zaczęła żałować swojego pomysłu z wypytywaniem chłopaka. Poczuła ogromną ulgę, kiedy Hunter postanowił to zakończyć.
- Dobra, nie ma co mówić więcej na ten temat - zawyrokowała, po czym pokiwała głową zgadzając się ze słowami Huntera jakoby użycie tego eliksiru nie było aż tak dobrym pomysłem, jak wszyscy początkowo zakładali. - Możesz odpocząć, koniec przesłuchania. - posłała delikatny uśmiech w stronę jednego i drugiego. Tak, zdecydowanie nieco się w tym wszystkim zapędzili. Trzeba było znaleźć umiar.
Podniosła spojrzenie na Huntera kiedy ten wspomniał o kąpieli. Wcześniej nawet nie zwróciła uwagi na fakt, jak blisko rzeki się znajdowali. A po chwili Hunter już biegł w tamtą stronę. Robin spojrzała na Eskila z konsternacją wymalowaną na twarzy.
- Nie wiedziałam, że on jest chory psychicznie... - parsknęła śmiechem po tych słowach i pokręciła głową z niedowierzaniem. - To co, idziesz, czy się cykasz? - zapytała jeszcze kontrolnie półwila z wyzywającym uśmiechem na ustach, po czym sama ruszyła w stronę rzeki. Ze znacznie większą gracją niż zrobił to Hunter pozbyła się bluzki, krótkich spodenek, butów. Kiedy już była w samej bieliźnie, powoli zaczęła zanurzać się w wodzie. - O Merlinie, jaka zimna! - zapiszczała głośno, bo serio, kompletnie nie spodziewała się takiej temperatury! Przecież było lato, to nie fair!
Nie była pewna, ile czasu zajęła im dalsza, świetna zabawa. Niemniej każdy z nich na pewno napawał się wspólnym towarzystwem i tym, jakie możliwości ono kreowało. To pokazywało tylko, że wakacje zapowiadają się wspaniale
+
Zt. x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia | amulet z jemioły zawsze na szyi
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
Galeony : 4502
  Liczba postów : 1970
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyCzw Wrz 30 2021, 23:51;

Klątwa: nieaktywna

  Zawieszenie treningów drużynowych przez całą tą wiksę z klątwami sprawiło, że nagle miał więcej czasu – część z niego poświęcał rzecz jasna na ułożenie sobie planów treningowych na zapas, a resztę zazwyczaj na jakieś indywidualne ćwiczenia. Nie latał w końcu tylko i wyłącznie pod banderą szkolnej drużyny, a nawet jeśli liga także ze względów bezpieczeństwa zdecyduje się na chwilowe zawieszenie, to o formę musiał dbać tak czy owak. Klątwa czy nie, żaden jej spadek nie wchodził w grę.
  Szczęście w nieszczęściu ta jego nie uniemożliwiała zupełnie treningów, musiał mieć tylko baczenie na to czy w pobliżu nie ma żadnych magicznych stworzeń, którym mogłaby się nie spodobać jego obecność. Zwykle tak starał się dobierać miejsca, żeby nie musieć się o to obawiać, gdyby klątwa akurat była danego dnia aktywna. Dziś zdecydował się w czasie okienka między zajęciami wybrać na obrzeża Hogsmeade, gdzie nie powinno być z tym problemu
  Jak każdy z treningów ten rozpoczął od solidnej rozgrzewki z ziemi – kilka okrążeń wokół łąki w miarowym, dość mocnym tempie. Potem przyszła pora na rozruszanie kolejnych partii mięśni począwszy od nóg, a skończywszy na rękach. Wskoczył na swoją wierną Błyskawicę dopiero w momencie, gdy uznał, że jest już wystarczająco rozciągnięty. Będąc już w powietrzu także nie od razu zabrał się za konkrety, ale wykonał jeszcze kilka ćwiczeń typowo rozciągających, jak chociażby wymachy ramion, bo przezorny zawsze ubezpieczony, a on nie chciał nabawić się kontuzji tylko dlatego, że był niewystarczająco rozciągnięty. Nigdzie zresztą mu się nie spieszyło.
  Dziś zdecydował się postawić na pracę nad swoją zręcznością w powietrzu, a także precyzyjnością lotu, bo jeden centymetr bliżej czy dalej mógł czasem zadecydować o udanym uniku i tym samym ominięcia chociażby bolesnego spotkania z tłuczkiem. Las był idealny do tego celu – rosnące gęsto drzewa niejako wymuszały na nim precyzję, jeśli nie chciał przydzwonić w jakiś pień czy inną gałąź. Rozpoczął od stosunkowo wolnego lotu, starając się manewrować między drzewami tak, żeby żadnego nawet nie musnąć. Oczywiście wraz z stopniowym przyspieszaniem zaczynało się to robić coraz trudniejsze, wymagając niemal zegarmistrzowskiej precyzji. Nie zbliżył się nawet do maksymalnej prędkości jaką mogła rozwinąć jego miotła, bo to zakrawałoby w tych warunkach trochę na samobójstwo, ale finalnie i tak rozwinął dość konkretną szybkość – postronny obserwator prawdopodobnie zaobserwowałby śmigającą między drzewami barwną plamę.
  Omijał niekiedy pnie dosłownie o milimetry, parę razy się wręcz otarł, a raz zahaczył przypadkiem o jakiś wystający sęk, co na szczęście kosztowało go jedynie rozdarciem bluzy. Niebezpieczniej zrobiło się w momencie, gdy jakimś sposobem nie zauważył gałęzi praktycznie na wysokości swojej twarzy i musiał się w tamtej chwili ratować zwisem leniwca, żeby nie skończyć bez zębów albo nawet gorzej. Poziom adrenaliny nieźle mu skoczył, a serce przyspieszyło, gdy podciągnął się, żeby z powrotem dosiąść miotły. Uznał też, że to odpowiedni moment, aby zakończyć swój trening – wyraźnie zaczynał tracić koncentrację, a to aż się prosiło o wypadek.
  Wyleciał z powrotem na łąkę, gdzie wykonał parę ćwiczeń na rozprężenie mięśni. Po tym zebrał się i wrócił do Hogwartu, żeby doprowadzić się do porządku przed lekcją.

   | z/t

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Ognisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 EmptyPią Paź 08 2021, 11:21;


Poprzednia lekcja Uzdrawiania polegała przede wszystkim na tamowaniu krwotoków. Doskonale pamiętał moment, gdy cała krew dosłownie została wyrzucona w ich stronę, powodując tym samym powstanie sceny godnej Halloween. Na szczęście nie napierali aż tak na takie atrakcje, w związku z czym z kolejnymi dniami wolnymi od pracy - jako że zbliżał się wieczór poprzedzający nastanie weekendu - mogli nieco poświęcić się kolejnej nauce.
Jeżeli Theo chciał móc udzielić pierwszej pomocy, nie mógł poprzestać na jednorazowym treningu, w związku z czym Lowell, który wyglądał już trochę lepiej, mógł bez problemu udzielać kolejnych korepetycji. I tak brał na siebie znacznie mniej - nawet nie tknął remontu domu znajdującego się na mugolskiej ulicy, nawet nie brał żadnych korepetycji za pieniądze, obowiązkowych, w związku z czym gospodarował sobie czasem w taki sposób, by móc czerpać z niego jak najwięcej odpoczynku. Choć i tak było ciężko.
- Stary, mam nadzieję, że dzisiaj unikniemy rozbryzgania krwi, serio. Jeszcze Halloween się nie rozpoczęło, a Ziutek chyba chciał nam coś przekazać... - pokręcił widocznie głową, gdy prostym zaklęciem brał ze sobą fantom, który miał być znowu torturowany. Westchnąwszy lekko, gdy stawało się mgliście, próba znalezienia idealnego miejsca do ćwiczeń nie była jakoś udana. Po pierwsze, chatę już od razu zajęli uczniowie i studenci, którzy chcieli trochę pokorzystać z życia, do Opuszczonej Wieży ani się nie kwapił, a na domiar złego jego mieszkanie było w rozsypce. Idealnie. Nic dziwnego, że szli przez zawilgocone tereny, dostrzegając palenisko, które od razu zostało potraktowane ponownym rozpaleniem kawałków drewna. Aexteriorem pięknie odgrodziło nieprzyjemne warunki, pozwalając im na ćwiczenia na świeżym powietrzu. Może w taki sposób uda im się osiągnąć lepsze wyniki?
- Więc tak... Haemorrhagia Iturus zaliczone, możemy przejść dalej. Na czym chciałbyś się skupić poza tym zaklęciem? Coś konkretnego cię interesuje? Możemy nauczyć się naprawiać kości poprzez zaklęcia, to też jest przydatne, bo te mogą się przemieszczać i powodować wewnętrzne uszkodzenia tkanek... - magia lecznicza była jego konikiem i nie zamierzał się z tym kryć, kiedy to wyciągnął jedną z czekoladowych żab, częstując biednego, nieporadnego, przyszłego uzdrowiciela jedną ze słodkości. Co jak co, ale samemu nadal zjadał cukier na potęgę, co mogło poniekąd alarmować. Żaba nie uciekła, zniknęła wręcz od razu w buzi Felinusa, a samemu lekko się uśmiechnął, pokazując Theo kartę. - Ej, patrz! Gunhilda z Gorsemoor, znana uzdrowicielka. Jak tematycznie, wynalazła lek na smoczą ospę, co zmniejszyło ilość śmierci... - zmarszczył brwi, bo samemu już od dawna w sumie nie słyszał o tym, by plaga tej choroby postępowała.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ognisko - Page 2 QzgSDG8








Ognisko - Page 2 Empty


PisanieOgnisko - Page 2 Empty Re: Ognisko  Ognisko - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ognisko - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-