Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Robin Doppler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia
Galeony : 1117
  Liczba postów : 962
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Robin Doppler QzgSDG8




Gracz




Robin Doppler Empty


PisanieRobin Doppler Empty Robin Doppler  Robin Doppler EmptySob Lis 07 2020, 22:10;


Robin Anke Doppler

DATA URODZENIA 15 maj 2001r.
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIAManchester, Wielka Brytania
MIEJSCE ZAMIESZKANIAManchester, Wielka Brytania
W HOGWARCIE JEST OD KLASY I
OBECNIE JEST NA ROKUI rok studiów
WYMARZONY DOM Dobrze jej w zieleni
WYBRANY WIZERUNEKAnna Taylor-Joy

Wyglad

WZROST 166 centymetrów, czyli nie za dużo i nie za mało
BUDOWA CIAŁA Dziewczęca, bez udziwnień. Nie mam zbyt wielkiego biustu, ani zbyt obszernych bioder. Tak wszystko w sam raz
KOLOR OCZU Takie są ładne, czekoladowe!
KOLOR WŁOSÓW Różne odcienie blondu. Przeważnie
ZNAKI SZCZEGÓLNE Mówią, że duże oczy. Czy ja wiem, czy są znowu takie duże...
PREFEROWANE UBRANIA Z racji dużej ilości podróżny po świecie, przywykłam do typowo mugolskich ubrań. Nie czuję się komfortowo w szatach, ale mundurek szkolny założę. Ale żeby coś szczególnie mnie poruszało, to raczej nie.  


Charakter


Cześć! Skoro tutaj jesteś, to znaczy, że chcesz mnie trochę bardziej poznać. Mimo, że tak trochę ciężko bezpośrednio mówić o sobie i swoim charakterze, to postaram się. Zacznę od tego, co wydaje mi się być jednym z istotniejszych elementów. Rzadko kiedy się smucę. Zazwyczaj uśmiech towarzyszy mi w większości przypadków, co w sumie mnie cieszy. Lubię mieć świadomość, że kociołek jest do połowy pełny a nie do połowy pusty. Mama twierdzi, że nie brak mi ambicji, co w sumie nawet widać, jak ktoś pozna mnie choć trochę bliżej. Zawsze stawiałam sobie poważne cele i śmiało dążyłam do ich realizacji. Co ważne, nie uważam, aby uczenie się, dla samego posiadania wiedzy, było istotnym w moim życiu celem. Uczyłam się i uczę tylko tego, co uważam za słuszne, bądź przydatne, nie dla samej chęci posiadania wiedzy. Potknięcia przyjmowałam jako dobrą lekcję tego, czego nie powinna robić, by znów nie popełniać tych samych błędów. Jednak nienawidzę iść do celu drogą okrężną. Zawsze, zanim zacznę robić cokolwiek, muszę dokładnie wszystko przemyśleć. Jakie są wady oraz zalety tego rozwiązania i co mogę z tego mieć. Nie lubię niepotrzebnego marnowania sił, czy to fizycznych czy psychicznych. Skoro można zrobić coś raz a dobrze, to po jakie licho próbować cholernie dużo razy, bez większego sukcesu? Chociaż nie można mi też odmówić uporu. Bardzo często nie spocznę, póki nie osiągnę zamierzonego celu. Więc może być tak, że jak poproszę cię o wywiad, to będę ci wiercić dziurę w brzuchu, póki jednak się nie zgodzisz. Nie to, że straszę, czy coś, ale tak jakoś, no informuję, jak to może być. No i coś, co muszę powiedzieć, a zapewne niewielu chciałoby słuchać. Naprawdę mam nadzieję, że osiągnę sukces jako dziennikarka. Marzy mi się podróżowanie, tak jak moja matka, byle tylko mieć nowe źródła inspiracji i nowe wywiady z kolejnymi, wspaniałymi osobami. Ponadto sądzę, że moja wrodzona umiejętność wyjścia cało z opresji może w tym pomóc. Serio, to jest coś niesamowitego! Jakoś tak dziwnie wychodzi, że bardzo rzadko opuszcza mnie szczęście. A może to tylko umiejętność logicznego myślenia? Matka mówi, że wiele odziedziczyłam od Austriackiej części rodziny. Niejednokrotnie wspominała, że niekiedy potrafię posłać tak samo wredne spojrzenie, jak moja babcia. Ja tam tak tego nie widzę. Po prostu kiedy spędziłam z nimi trochę więcej czasu, zauważyłam, że jestem do nich trochę podobna. Nauczyłam się chodzić z większą gracją, lepiej się wysławiać. Ale nie, z pewnością nie jestem wredna, jak się wydaje, że każda czystokrwista rodzina jest. To akurat zabobon, któremu swoją osobowością bardzo mocno przeczę. Wielokrotnie podczas moich podróży z rodzicami okazywało się, że chyba jednak posiadam w sobie ten spryt. Nawet w najgorszej sytuacji potrafiłam wyjść na swoje, bez większego szwanku, a przecież nie zawsze byłam pełnoletnią czarownicą podczas naszych licznych podróży! Sprytem i zaradnością często zaskakuje innych, radząc sobie w każdej sytuacji. Matka twierdzi, że to jej geny, ale osobiście nie jestem tego taka pewna.

Historia


No cóż, tutaj nie ma żadnej szałowej historii, która powaliłaby wszystkich na kolana. Urodziłam się 15 maja, 2001 roku w Manchesterze w Wielkiej Brytanii. To był okres czasu, kiedy moja ukochana matka wariatka już na stałe mieszkała w tym miejscu. Stwierdziła, że jest to niezbędne, skoro jest w ciąży i zamierza urodzić dziecko. To śmieszne, bo większość ludzi wróżyła mojej matce koniec kariery, kiedy się urodziłam. A ona pokazała wszystkim środkowy palec i kiedy skończyłam sześć miesięcy zabrała mnie ze sobą na swoją pierwszą wyprawę, podobnież była to Afryka. Wielu zastanawiało się nad tym "gdzie jest ojciec czy mąż, który ukróci to szaleństwo?!" No... był, razem z nami jeździł po świecie, szaleńczo zakochany w mojej matce. Tak więc do ukończenia szóstego roku życia zwiedziłam więcej, niż prawdopodobnie większość czarodziejów, przez całe swoje życie. Nigdy nie lubiłam rozstawać się z matką, więc ochoczo towarzyszyłam jej i ojcowi w kolejnych niesamowitych wyprawach. Jeśli wiedzieli, że któraś z nich będzie nieodpowiednia dla dziecka w moim wieku, byłam wtedy oddawana pod opiekę dziadków w Austrii. Tak, spędziłam tam bardzo wiele czasu. Poznawałam ich kulturę i zwyczaje. Uczyłam się mówić po Niemiecku i latałam na miotle w Parku Narodowym Wysokich Taurów. No muszę powiedzieć otwarcie, że nie mogłam narzekać na nudne dzieciństwo. Ale przez to na przykład nie miałam znajomych. Jakoś nigdy nie miałam czasu ani sposobności na nawiązanie jakiejś większej przyjaźni. W Wielkiej Brytanii bywaliśmy niezbyt często a jeśli już, to nie na długo. Wiele zmieniło się, kiedy w wieku ośmiu lat zaczęłam okazywać swoje magiczne zdolności. Nic wielkiego, ot lewitowałam płatek śniegu na Antarktydzie czy zmieniłam kolor sierści szympansa kiedy przebywaliśmy w Sierra Leone. Wtedy to moi rodzice doszli do wniosku, że potrzebna mi w życiu większa stabilizacja... a mnie szlag jasny trafiał na tę myśl. Wiedziałam, że to oznacza koniec podróżowania i zwiedzania świata. Bo rodzice zdecydowali, że tata w większości pozostanie w Wielkiej Brytanii a mama dalej będzie jeździć po świecie. Buntowałam się. Oj długo próbowałam wymusić na nich zmianę decyzji. Jednak nic podobnego nie nastąpiło.
I tak oto dochodzimy do moich jedenastych urodzin, gdzie otrzymałam list z Hogwartu. Rodzice bardzo się z tego faktu cieszyli, a ja nieszczególni. Bo wiedziałam, że to już definitywny koniec z podróżowaniem. Miałam nie małe problemy, aby z początu odnaleźć się w Hogwarcie. Nie rozumiałam zasad rządzących tym zamkiem, czy tego, w jaki sposób zachowywali się uczniowie. Byłam przesiąknięta kompletnie inną kulturą, tą, której przede wszystkim nauczono mnie w Austrii. Dostosowanie się do nowego sposobu życia zajęło mi chwilę czasu, ale w końcu dałam radę. No i tak sobie egzystowałam do końca szkoły. Każdy powrót do domu, czy to na ferie zimowe, czy to ze względu na wakacje, wiązał się z kolejnym wyjazdem z moją matką w nieznane. Po skończeniu szkoły ojciec nalegał, abym poszła na magiczne studia. Tylko jakoś tak... no nie chciałam tego robić. Dlatego wynegocjowałam z nimi umowę. Pójdę na studia magiczne, ale rok później i wcześniej zwiedzę te miejsca, których wcześniej nie miałam okazji. No i zgodzili się. I w taki oto sposób dochodzimy do momentu, kiedy ponownie moja noga zawitała w progach Hogwartu. Jestem rok starsza od moich rówieśników, ale kto by się tym przejmował? Mam swój plan i zamierzam go zrealizować. No, to teraz ty opowiedz coś o sobie.


Rodzina


Skoro już chciałbyś poznać moją rodzinę, oto ona:
Trzonem i jednocześnie głową rodziny niewątpliwie jest moja matka, Edith Doppler. Mogłeś o niej słyszeć, bo jest znaną podróżniczką, która jednocześnie wydała wiele książek podróżniczych. Urodziła się w 1970 roku, co wyraźnie nam pokazuje, że nie spieszyła się szczególnie mocno z wydaniem mnie na świat. Tak jak już wspomniałam, podróże to całe jej życie. Niektórzy (ci bardziej złośliwi) powiedzą, że Edith to wariatka. Ja powiem, że jest niesamowitą optymistką i nie bojącą się wyzwań. Zwiedziła cały świat i myślę, że jeszcze wiele przed nią. Niejednokrotnie zabierała mnie ze sobą w podróże, kiedy tylko miałam jakąkolwiek przerwę od szkoły. Meksyk, Brazylia, Chiny, Rosja, Serbia. Nie ma dla niej ograniczeń i za to ją kocham! Jest jeszcze mój ojciec, Myles Doppler i to jest niesamowite, bo to facet, któremu jako jedynemu udało się usidlić matkę! Niejednokrotnie miałam okazję słyszeć o jej „podbojach miłosnych”. Podobnież przez bardzo wiele lat umówiła, że nigdy się nie ustatkuje, bo wtedy skończy się jej życie. Co miał w sobie mój ojciec, że zmieniła zdanie, nie mam pojęcia. Pewne jest jedno, nie jest Brytyjczykiem, ale dla matki porzucił całe swoje wspaniałe życie w Austrii i przeprowadził się z nią do Manchesteru. Jego rodzina w Austrii zaliczana jest do jednej z tych czystokrwistych, ale na szczęście nie mają jakiegoś wygórowanego mniemania o sobie.  Co ciekawe, w Austrii dalej żyją moi wspaniali dziadkowie Elena i Günter Doppler. Niestety, ze względu na odległość, nie widujemy się zbyt często, ale za to jeśli już, to zazwyczaj zostajemy w Austrii na dłużej. Zarówno babcia, jak i dziadek to złote osoby, które uchyliłyby nieba każdemu, kto o to poprosi. A najśmieszniejsze jest to, że moja mama nigdy ich nie polubiła. Rzekomo jak ich pierwszy raz poznała, to Elena dolała do jej herbaty eliksiru słodkiego snu, bo tyle mama gadała. Lodów nie przełamały do dziś i mama często mówi o niej jako o "starej i złośliwej wiedźmie".

Ciekawostki

★ Moje imię, to nie jest przypadek. Edith była pewna, że urodzi syna i od razu nadała mu imię Robin. A to, że urodziłam się ja, planów nie zmieniło w żaden sposób. Dalej ma Robin, tylko… no trochę różniącą się od potencjalnego chłopaka.
★ Moje drugie imię to podobnież był straszny problem dla całej rodziny! Mama miała swoją wizję, ale to wtedy tata chyba pierwszy raz się jej postawił. I tak ono mam na drugie imię Anke, jak jego babcia.
★ Uwielbiam magiczne zwierzęta. Niestety problem polega na tym, że one mnie nie szczególnie. Dlatego mam tylko kota i sowę.
★ Bardzo lubię śpiewać! Czasami wydaje mi się, że idzie to bardzo dobrze, a jeszcze częściej mam wrażenie, że po prostu za dużo wypiłam tego wieczoru.
★ Uwielbiam uczyć się języków! Z racji posiadania rodziny w Austrii, władam biegle językiem niemieckim. Ponadto obecnie uczę się Hiszpańskiego oraz Francuskiego.
★ Bardzo lubię quidditch! Kto wie, może kiedyś spróbuję się z nim zmierzyć bardziej?
★ Czy tego chcecie, czy nie, wiem, że będę dziennikarką. Kwestia tylko kiedy… Na ten moment rozwijam się na wizzbooku.
★ Nie chcesz udzielić mi wywiadu? Proszę...
★ Kocham jeść! Jem dużo i o dziwo nie tyję. Wiem, że większość dziewczyn mnie w tym momencie znienawidzi.
★ Mam dużą rodzinę w Austrii, ale w Wielkiej Brytanii towarzyszy mi tylko matka oraz ojciec.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Robin Doppler QzgSDG8




Moderator




Robin Doppler Empty


PisanieRobin Doppler Empty Re: Robin Doppler  Robin Doppler EmptyWto Lis 10 2020, 11:29;



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Następne kroki:
stworzenie poczty
założenie relacji
rozpoczęcie gry
rozwój postaci




Życzymy

miłej gry!


______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Robin Doppler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Robin Doppler QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-