Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Hariel Whitelight

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 195
  Liczba postów : 311
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Hariel Whitelight QzgSDG8




Moderator




Hariel Whitelight Empty


PisanieHariel Whitelight Empty Hariel Whitelight  Hariel Whitelight EmptyPią Wrz 03 2021, 19:46;


Hariel Atheed Whitelight

DATA URODZENIA30.09.1999
CZYSTOŚĆ KRWI 90%
MIEJSCE URODZENIADolina Godryka, Anglia
MIEJSCE ZAMIESZKANIADolina Godryka, Anglia
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKU I studencki (miałem przerwę)
WYMARZONY DOM Slytherin
WYBRANY WIZERUNEKLeon Dame

Wyglad

WZROST 1.84m
BUDOWA CIAŁA szczupła sylwetka, bardzo ładnie odznaczają się... kości
KOLOR OCZU jasny brąz, często zakryty okularami przeciwsłonecznymi
KOLOR WŁOSÓW złocisty blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE pieprzyk nad wargą
PREFEROWANE UBRANIA stylizuję się na poprzednie dekady; obecnie jestem w latach 80/90 w luźnych koszulach oraz workowatych spodniach

Charakter


Mamy na myśli dobro.
Ja również. Głównie swoje.

Nic nie robię.
Siedzę na ganku z książką w dłoni, zagłębiając się w tajemnie historii; takiej najwstydliwszej dla czarodziejów, której nikt ze słynnych rodów nie potwierdza. Skandale i plotki to mój żywioł. Czasem zachowuję wszystko dla siebie, czasem nakręcam, niby niefrasobliwie, ciekawą opowiastkę o kimś kogo wcale nie znam. Kiedy rodzice powtarzali: Historia Magii, stąd nauczysz się podstawowej wiedzy o naszym świecie, z pewnością nie mieli na myśli anegdot, które ja chłonę jak gąbka. Gdyby odrobinę więcej o mnie wiedzieli, zauważyliby moje żywe zainteresowanie rzeźbą i tańcem. Ale jestem tylko jednym z trzech ważniejszych pionków na ich rodzinnej szachownicy. Niezbyt absorbującym, nieszczególnie rokującym, ale przynajmniej mało kłopotliwym.

Nic mnie nie obchodzi.
Rozwalam się na krzesłach wygłaszając swoje własne mądre teorie. Albo nic nie mówię z rozbawieniem obserwując zaistniałe sytuacje. Jestem miły, uprzejmy, dobrze wychowany. Tym markuję swoje złośliwości i niedelikatne kłamstwa. Mimo wszystko trudno nie zauważyć, że uważam się za odrobinę lepszego od niektórych (bez większego powodu, nie licząc nazwiska). Nawet jeśli nie powiem tego wprost. Często też wcale nie ukrywam, że nie mam ochoty nad czymś się rozwodzić, bądź brać udział w konwersacji. Odpowiem oczywiście, zrobię o co prosisz, a potem i tak o tym zapominam. Idę swoją drogą, mało kto rozumie moje motywy. Ja sam nie potrafię sprecyzować do czego dążę i co zrobię; zazwyczaj czekam biernie na rozwój sytuacji. Od czasu do czasu zaogniam ją drobnymi uszczypliwościami. Lubię jak wokół mnie dzieje się pożoga, a ja mogę pić herbatę jako obserwator. Nawet jeśli jestem wszystkiemu winny.

Nic mnie nie rusza.
Relacje przepływają mi płynnie między palcami. Nie chcę pokazywać jak mi zależy, rzadko ujawniam jak bardzo jestem zraniony, z godnością przyjmuję ewentualne niepowodzenia miłosne. Staram się nie okazywać moich uczuć, bo tak jest zwyczajnie najprościej. Gotuję się wewnętrznie, próbując stłamsić wszystko w środku. Kryję to zbędnymi żartami albo dziwnym milczeniem. Mimo wszystko lubię ludzi. Odżywam w towarzystwie, przyciągając do siebie jak najwięcej osób. Głośnych i otwartych, albo zbyt zamkniętych w sobie. Lubię te skrajności. Kiedy za kimś nie przepadam zarzucam zawoalowanymi obelgami, podkładam kłody pod nogi z drugiego planu. A kiedy wybucham, nie dopuszczam do siebie nikogo; bo moja furia chociaż bardzo rzadka, jest zabójcza.

Nic nie wiem.
Nawet tego kim jestem. Na pewno dobrym kłamcą, a co oprócz tego. Może tylko marną kopią swojego brata? Może ochroniarzem swojej siostry do której odczuwam nietypową dla mnie opiekuńczość? Może jestem buntownikiem? A może wręcz przeciwnie. Może jestem artystą, a może historykiem. Może tym, a może tamtym. A nawet nie lubię morza.


Historia


Chociaż jestem drugim dzieckiem - rodziłem się powoli, w niedzielę, przysparzając wiele bólu swojej matce. Na dzień tygodnia zwalam swoje lenistwo. Na zbyt długi poród - niskie zainteresowanie mojej rodzicielki. Wiem, że obie te rzeczy nie są prawdą, ale uwielbiam mieć najróżniejsze wymówki. W rzeczywistości nikt z naszego rodzeństwa nie miał dobrych kontaktów z  rodzicami, a ja nie byłem wyjątkiem. Wcale mi to szczególnie nie przeszkadzało. Zawsze miałem brata, żywo zainteresowanego moją osobą, wiele opiekunek z którymi miałem świetne relacje. Służba, skrzaty domowe, lubiłem spędzać czas z osobami ponoć nieznaczącymi. Moje dzieciństwo i dorastanie umyka w cieniu starszego brata, który próbuje przeciwstawić się wszelkim rodzinnym tradycjom. A jeśli nie, zainteresowanie przechodzi na wychowanie idealnej córki. Ja jestem zawsze pałętającym się gdzieś obok dodatkiem. Nawet ładnym, nieźle wychowanym, niespecjalnie sprawiającym kłopoty. Drobne przejawy niesubordynacji są traktowane jak niewinne żarty. Zwyczajnie nie trzeba się mną przejmować. Przy rzadkich rodzinnych kolacjach opowiadam o sobie jedno zdanie, które wystarczy. Potem jestem jedynie widzem rodzinnych sporów. Przez naturalną niefrasobliwość nie słyszę nigdy - O spójrzcie, to dopiero syn, zero kłopotów, mądry, cichy. Jakby nie wart pochwał czy specjalnych złości. Ot, po prostu funkcjonuję. Niby uczę się francuskiego jak reszta rodzeństwa, ale wszyscy widzą, że talentu nie posiadam i komunikatywność to szczyt moich możliwości. Podsyłają mi książki o historii, ale rzadko je otwieram, pogrążony w tych lekturach, które lubię. Rodzice pozwalali mi na znacznie większą swobodę. Głównie dlatego, że nie sprawiam większych problemów, szukając jedynie kłótni by posłuchać, a uciekać panicznie kiedy mam brać w niej udział. W końcu trójka dzieci w którym jedno jest animagiem, drugie metamorfomagiem - co znaczy ten pośrodku bez żadnych specjalnych zdolności i bez zaangażowania w zdobywanie czegokolwiek więcej.
Jestem przyzwyczajony do swojej neutralności w rodzinie. Nie wierzę w wiele staroświeckich poglądów Whiteligtów. I często mówię: Dobrze, zaraz to zrobię, a potem tego nie robię wcale, bo ja po prostu chcę mieć święty spokój. Gdyby ktoś mi rozkazał: Żeń się z bogatą Brandonówną, mógłbym powiedzieć: Oczywiście, a potem sprowadzać kochanków i kochanki, równocześnie nadal obiecując poprawę. I ponieważ trudno wyegzekwować cokolwiek ode mnie - rodzina nie bierze mnie na poważnie.
Ekscytowałem się kiedy tiara przydzieliła mnie do Slytherinu po chwili niepewności czy ja gdziekolwiek pasuję. Całkiem lubiłem Hogwart. Nie lekcji, nauczycieli czy obowiązków. Ale atmosfera zawsze jest przyjemna. Nie idę jednak na studia, stwierdzając, że muszę poszukać własnej drogi. Na początku rodzice to akceptują - sami nie wiedzą w końcu co ze mną zrobić. Jednak po roku, dwóch latach, kiedy przesiaduję w posiadłości, od czasu do czasu nie wracając na noc, rzeźbiąc jakieś bzdety, leżąc całe dnie, by komuś modelować - okazuje się, że nawet ja mogę być problemem. Na słowa: Wracaj na studia, zrób coś ze sobą!, obiecuję zawsze: Oczywiście, racja, tak zrobię! I tego nie robię.
A potem zakochuję się bezgranicznie jak w durnych sztukach, głupawych książkach. Otwieram się tak jak nigdy, a potem moje serce jest złamane na miliony, drobnych kawałeczków. Tracę mój upór przy nieznośnym dziadku, który próbuje wypchnąć mnie z domu od samego początku. I ulegam. Przywdziewam z powrotem swoją pozorną beztroskość i wracam pokornie, by dokończyć studia. Żeby mi nikt nie zawracał głowy.

Rodzina


Jahoel Hadraniel Whitelight - ojciec. Surowy, konserwatywny, radykalny, grzejący posadę w Ministerstwie Magii. Nigdy nie miałem z nim wiele tematów do rozmowy. Rzadko wobec tego wymieniamy między sobą uwagi. Tolerowanie się jest najlepszym określeniem na nasze relacje.
Twyla Whitelight - matka. Mam z nią nieco lepsze relacje, a wcześniej pokładała we mnie wiele nadziei, dopóki nie zauważyła mojej niestałości. Do tej pory ma dla mnie niewielką słabość, pewnie dlatego pozwoliła mi tyle nic nie robić w rodzinnym majątku. Zakładam, że pokazywanie mnie na bankietach w pełnej krasie sprawiło, że dawała mi czasem przepustkę.
Camael Ariel Whitelight - starszy brat. Zawsze stawiał mnie na pierwszym miejscu i skutecznie zastępował figurę ojca, której inaczej nigdy bym nie miał. Jest dla mnie oparciem i przyjacielem. Często nas porównywali, bo oprócz pokrewieństwa, jesteśmy do siebie bardzo podobni z wyglądu. Większość życia był dla mnie prawdziwym wzorem - osobą, którą ponad wszystko podziwiałem, nawet jeśli nie mówiłem tego głośno. Dopiero ostatni rok w którym podjął się zbyt trywialnego jak na jego umiejętności zawodu, jestem nim nieco zawiedziony.
Nanael Orifiel Whitelight - młodsza siostra. Osoba przy której najczęściej zrzucam swoje bariery obojętności. Jest mi bardzo bliska i dzielę się z nią rzeczami, które zwykle trzymam tylko dla siebie. Na co dzień dokuczamy sobie często i gęsto, chociaż to jej w końcu wpadam w ramiona gdy mam zły dzień czy rok. Niezwykle przejmuję się problemami siostry. Tylko jej mógłbym bronić jak lew.
★ Liczne kuzynostwo, którym przytakuję na wszystko co mówią, słuchając jednym uchem i nie zwracając zazwyczaj uwagi na ich brednie.


Ciekawostki


★ Rodzice chcieli bym nauczył się dobrze języków, jak całe moje rodzeństwo, ale nie mam do tego talentu. W końcu dla draki szkolę się wybitnie w trollańskim. Spędzam nad tym długie godziny, wiele treningu. Jak nigdy. I udaje mi się opanować go perfekcyjnie. Gdy mam ochotę poirytować matkę i ojca, kiedy twierdząc, że mam słomiany zapał, bełkoczę i chrząkam w tym okropnym trollińsku, by zrobić im na złość.
★ Wracam do Hogwartu po latach przerwy związanej z odnajdywaniem siebie. Nie przejmuję się wcale tym faktem, lubię zawierać nowe znajomości, szczególnie, że mentalnie pewnie bardziej przypominam nastolatków z Hogwartu, nie asystentów, w których wieku mogę być.
★ Bardzo lubię rzeźbić. Szczególnie fascynują mnie figury ludzkie oraz zaklęcia pozwalające wprawiać je w ruch. Gdybym miał więcej samozaparcia i siły psychicznej jak mój brat, pewnie poszedłbym w tym kierunku, pozostawiając za sobą inne dziedziny, w których brylują Whitelightowie.
★ Jednak jestem słabym buntownikiem. Mimo wszystko oddaję się również Historii Magii. Przychodzi mi ona z łatwością, jak rodowitemu Whitlelightowi. Może i zapamiętuję głównie te nieprzystojne historie, ale cóż mogę na to poradzić?
★ Za to zaklęcia, wszelkiego rodzaju, idą mi bardzo słabo jak na pełnokrwistego czarodzieja.
★ Lubię tańczyć. Na wszelkich imprezach rodzinnych jestem chlubą na parkiecie. Dlatego o ile w domu jestem niemalże niezauważalny - na bankietach staję się pupilkiem rodziców. Maskotką. Może bardziej by mi to przeszkadzało gdyby nie fakt, że naprawdę odnajduję w tym radość.
★ Za młodu udawałem, że jestem półwilem. Pewnie z zazdrości o metamorfomagię siostry. Uczyłem się chodzić z większą gracją, próbowałem wyuczać swoje gesty na płynniejsze. Nadal coś mi z tego zostało. Albo to po prostu przez talent do tańca.
★ Chociaż poruszam się płynnie po lądzie, w wodzie kompletnie panikuję. Zawsze twierdzę, że w młodości byliśmy wszyscy regularnie podtapiani wraz z rodzeństwem, dlatego na plaży jedynie opalamy swoją szlachetnie bladą skórę, nie dotykając wody.  
★ Za to z gracją płynę się w powietrzu; chociaż brak mi odpowiedniej koordynacji, by być świetnym graczem w quddicha. Co nie znaczy, że nie próbuję.
★ Częściej można mnie znaleźć przy papierosie niż przy książce. Ten nałóg jest również rodzinny.
★ Mam mnóstwo najróżniejszych okularów przeciwsłonecznych, które noszę w pogodę i niepogodę.
★ Nasze imiona od aniołów to jedna z najdurniejszych rzeczy w naszej rodzinie. Nie używam swojego prawdziwego imienia przedstawiając się Harry.


Ostatnio zmieniony przez Hariel Whitelight dnia Wto Wrz 28 2021, 01:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 482
  Liczba postów : 916
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Hariel Whitelight QzgSDG8




Moderator




Hariel Whitelight Empty


PisanieHariel Whitelight Empty Re: Hariel Whitelight  Hariel Whitelight EmptyPią Wrz 03 2021, 21:18;



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Następne kroki:
stworzenie poczty
założenie relacji
rozpoczęcie gry
rozwój postaci




Życzymy

miłej gry!


______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Hariel Whitelight

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Hariel Whitelight QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-