Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 18 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość


Lara Burke
Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySob 7 Lis 2020 - 1:29;

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.


Sama nawet nie zauważyła, jak wiele zmian w jej życiu wprowadziło pojawienie się Dunbara pod tym mostkiem w Hogwarcie. Kompletnie nieświadomie cały czas towarzyszyło jej dziwne przeświadczenie, że za chwilę obudzi się z tego snu i znów będzie tą Larą, która wręcz rozpaczliwie potrzebowała pomocy. Tymczasem dzień mijał za dniem, a ona wciąż miała obok siebie kogoś, kto był w stanie wyciągnąć ją nawet z największego bagna emocjonalnego. Nic więc dziwnego, że nawet teraz, kiedy zwyczajnie miała ochotę kląć na czym świat stoi, siedząc obok Dżemiego, jakoś nie mogła tego zrobić. Bo nagle przestawała widzieć w tym sens. Bo wolała się delikatnie uśmiechać zamiast wprowadzać się w jeszcze większą złość. No i nie ma co ukrywać, jego uśmiech był tak zaraźliwym że nie sposób było przejść obok niego obojętnie. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak pozytywny wpływ na nią posiadał. Nadal towarzyszył jej uśmiech na ustach kiedy przedstawiał jej doskonały plan stania się kopią słynnego hrabi. - Raczej nie polecam tych soczewek. Z tego co zauważyłam bardzo łatwo dzięki nim wystraszyć ludzi - na całe szczęście, jego nie wystraszyła, bo dalej dzielnie siedział obok niej. A może to właśnie dlatego że nie mógł obecnie zobaczyć jej oczu? Prychnęła pod nosem na wzmiankę o Irytku. Nienawidziła serdecznie tego gada od momentu, kiedy jej noga pierwszy raz przekroczyła próg zamku. Na samą myśl, że mogła jeść coś, do czego on coś dorzucił, brało ją na mdłości. Już miała rozchylić palce swoich dłoni, aby sprawdzić, o co mu dokładniej chodziło, ale jednak nie było jej to potrzebne. Od razu po słowach przeszedł do czynów, gdzie po chwili z równie wielką gorliwością go całowała, kompletnie nie zwracając uwagi na cały świat wokół nich. Przecież przyzwolenie otrzymali od samego prefekta naczelnego! Grzechem by było nie skorzystać. Jakoś tak instynktownie przesunęła się do niego jeszcze bliżej, całkowicie zatracając w tej cudownej pieszczocie. Co jak co, ale doskonale wiedział, jak poprawić jej nastrój. Odsunął się w końcu, nawet nie wiedząc, dlaczego to robi. Oddech miała mocno przyspieszony, a wzrok wrócił do normalności, co przywitała z nieskrywaną ulga. Złapała dłoń chłopaka i podniosła się z zajmowanego miejsca. - Ruszaj tyłek, miałeś mi pokazać swój autorski taniec - uśmiechnęła się do niego zachęcająco, bo miała dziwne przeczucie, że jeśli, zostaną dłużej w tym miejscu, to skończy się to szlabanem za bardzo nieodpowiednie zachowanie. - A do mnie i sukni się nie przyzwyczajaj - dodała, by pociągnąć go w stronę parkietu.

Bal majowy:
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1488
  Liczba postów : 618
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyNie 11 Cze 2023 - 18:34;

Strój: o taki
Kulning: 81 (modyfikator za punkty z ONMS - 1, więc: 80) - dorzut na to, co dostanę: 6 - lunaskop

- Żyję w rezerwacie, zdaje się, że muszę umieć rozmawiać z każdym stworzeniem, które można tam spotkać - zauważył nieco wymijająco, nie zamierzając informować jej o tym, czy faktycznie był na tyle szalony, żeby dyskutować o czymś z sarnami, czy też nie. Była to, rzecz jasna, całkiem sprytnie odbita piłeczka, w sposób, który nie pokazywał jasno, co dokładnie myślał, ani o co dokładnie mu w tej chwili chodziło. Mówiąc najłatwiej, mogła sama o tym zdecydować, mogła sama powiedzieć, co sądziła, co przychodziło jej do głowy, mogła sama wysnuć z tego wnioski, układając je w taki sposób, w jaki jej się podobało. Nie miałby nic przeciwko temu, a i zapewne nawet by ją do tego zachęcił, uważając, że mogła się w ten sposób bawić o wiele lepiej, niż tylko otrzymując wszystko podane na tacy.
- Zdaje się, że powinno mi być z tego powodu niezwykle przykro - stwierdził Frederick, wzdychając przy tej okazji ciężko, a potem zerknął w stronę dyrektorki Hogwartu, zastanawiając się, czego mogła chcieć. Wkrótce zresztą uzyskał odpowiedź na te wątpliwości, unosząc przy tej okazji brwi. Wyglądało na to, że ich zachowanie zostało uznane za bezczelne i zapewne gdyby tylko studiował, zostałby przykładnie ukarany za tak karygodne traktowanie całej tej rekonstrukcji. Zupełnie, jakby sam pomysł nasyłania na siebie uczniów i absolwentów Hogwartu nie był w pewnym sensie mało uprzejmy i mógł ranić niektóre osoby.
- Może lepiej byłoby, gdyby dyrektor Wang nie wiedziała, w jaki jeszcze sposób urażam pamięć swoich przodków - stwierdził nieco tajemniczo, pokazując jednak, że był z niego w pewnym sensie rebeliant. Nie umiał sprzeciwić się woli rodziców, a jednocześnie robił rzeczy, które mu się podobały, co samo w sobie było nieco niemądre, prowadziło do różnych nieporozumień i ostatecznie szarpało łańcuch, na którym żył. Zabawna była myśl, że Shercliffe był nieco jak ten okrutny smok, który zdołał wyzwolić się w końcu spod więzów magii i teraz pokazywał wszystkim, gdzie ich miejsce.
- Wróżki uznały, że nie jestem zbyt atrakcyjny, więc postanowiły, że jako centaur zawojuję całą okolicę. I pewnie miały rację, bo wtedy tańczenie szło mi o wiele lepiej - przyznał, starając się nie zwracać nadmiernej uwagi na pnącza, na bliskość Leany, na to, że unosili się w powietrzu. W końcu jednak los się nad nim ulitował i rzucił ich na nowo na ziemię, by pchnąć ich w stronę rozpoczynających śpiewy czarodziejów.
- Zdaje się, że powinna pani pokazać wszystkim zebranym, jak przyzwać jednorożce. Albo wściekłe łupduki - powiedział, pozornie obojętnie, zerkając kątem oka na Laenę, by później wzniósłszy oczy ku niebu, dołączyć do śpiewów. Tylko po to, by spotkać się z rozpędzoną lunaballą, która przybiegła do niego niczym taran i postanowiła obdarować go lunaskopem, który wzięła Merlin raczy wiedzieć skąd.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 5247
  Liczba postów : 2350
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyNie 11 Cze 2023 - 18:35;

Strój: bardzo prosty
Taniec: 3 i 3

Chris nie próbował go zatrzymywać, nie próbował ściągać go do domu, wiedząc, że te kursy były dla Josha naprawdę ważne. Zrobił wszystko, żeby samodzielnie poradzić sobie z problemami, przed jakimi go stawiano w czasie, kiedy jego mąż się dokształcał. Żałował, że nie mógł spędzać z nim więcej czasu, być może nawet Mędrka raz, czy dwa była świadkiem tego, jak zielarz się o to dąsał, chociaż nie zamierzał zrzucać takich idiotyzmów na swojego męża. Nie byli dziećmi, które mogły z podobnych powodów robić sobie problemy, tak więc po prostu cierpliwie czekał na jego egzaminy, na to, aż ten upora się ze wszystkim, co sobie zaplanował. Owszem, żałował, że nie udało im się wspólnie wybrać w to, czy tamto miejsce, że niektóre rzeczy po prostu siłą rzeczy ominęły Josha, ale mieli przed sobą wiele kolejnych dni i właśnie tego Chris zamierzał się trzymać. Ciesząc się z tego, że teraz mogli wspólnie przyjść na bal, że mogli uczestniczyć w czymś, co kilka lat wcześniej było dla nich zapowiedzią pewnych zmian. Wtedy jeszcze tak o tym nie myślał, ale doskonale pamiętał wstążkę, którą wyczarował dla nich Alex, uznając najwyraźniej, że nieustanne kręcenie się wokół siebie było jednak nudne.
Kiedy Josh zadał mu takie, a nie inne pytanie, Chris zmierzył go uważnym, przeciągłym wejrzeniem. Sprawiał wrażenie, jakby chciał go w tej chwili zganić, jakby chciał mu powiedzieć, że takie zachowanie było co najmniej niepoważne, a później uśmiechnął się do niego samym kącikiem ust. W jego jasnych oczach pojawiły się niebezpieczne chochliki, tak dobrze znane jego mężowi, tak dobrze przez niego rozpoznawane, wskazujące na to, że w tej chwili naprawdę dobrze się bawił.
- Ja bym nie narzekał – stwierdził prosto, jakby to była oczywistość i dokładnie tak właśnie było. Nie zamierzał jednak niczego więcej dodawać, pozostawiając wszystko w formie domysłów, jedynie zawieszone gdzieś w próżni pomiędzy nimi, mając świadomość, że Josh prędzej czy później jakoś na to zareaguje. To zaś, że otaczała ich taka, a nie inna atmosfera, jedynie zdawało się wprawiać Christophera w lepszy, zdecydowanie zaczepny nastrój, dokładnie tak, jakby zamierzał droczyć się z mężem przez całą noc.
- Jak znowu spalisz sobie ubranie, to nie będzie moja wina stwierdził prowokacyjnie, uśmiechając się do niego, kiedy ostatecznie weszli na parkiet, a ich stroje od razu się zmieniły. Miał wrażenie, że ten, który na niego trafił, był przyciasny, a w miarę, jak robił kolejne kroki, miał tego coraz większą świadomość, odnosząc wrażenie, że ubranie po prostu zaraz rozejdzie mu się w szwach. To było absurdalne i nic dziwnego, że Chris zaczął się po prostu ciepło śmiać. – Jak nie wstążki, to inne przypadłości natury magicznej. Brakuje ci tylko rogów łosia – mruknął w stronę Josha, przekrzywiając przy okazji głowę.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyPon 12 Cze 2023 - 15:56;

Moja sukienka

Wodne Wianki: 4 - opisze w następnym poście

Pomyślała, że zrobiła coś nie tak, bo przecież mama zawsze powtarzała, że nie ładnie jest szeptać, gdy jest się w towarzystwie. Na jej twarz na nowo wyszły różowe plamy, a może wcale ten burak z jej twarzy nie schodził. W końcu Walker nie chciała nikogo urazić. Na uwagę ślizgonki tylko uśmiechnęła się debilnie. Ta podwodna wyprawa puchonki nie należała do najprzyjemniejszych.
Nie zamierzała przerywać im rozmowy, dlatego słuchała cichutko i wcale nie było jej na żarty, gdy tak swobodnie rozmawiali o krzywdzeniu jednorożców. Nie chciała, wiedzieć po ile chodzą rogi tych wspaniałych zwierząt, a Anabell z pewnością wyglądałaby uroczo jako dziewczyna jednorożec. Nie mogła jednak nacieszyć się tą wizją. Nie wiedziała co sądzić o Yurim. Wydawał się w porządku, ciekawe czym się zajmował, kłusownictwem? Była już na tyle zestresowana całą tą sytuacją, że z ulgą dała się porwać Goldbird, która tak swobodnie rozmawiała z mężczyzną — Cassandra zazdrościła jej tego.
W duchu ucieszyła się, że Ana nie preferowała skakania przez ogień, dlatego mogły odmówić Sikorsky'emu, trzeba było przyznać, że ślizgonka całkiem zręcznie to rozegrała.
- Pa. - Cassandrze udało się wydusić na pożegnanie, pomachała mężczyźnie i odważyła się szybko spojrzeć w jego stronę, aby następnie skupić się na Goldbird.
- Słyszałaś, polubił Cię. - Szepnęła do ślizgonki, obawiając się, że mężczyzna może to usłyszeć.
Na szczęście coraz bardziej oddalali się od stoiska z jedzeniem w stronę rzeki, gdzie dziewczyny miały puścić wodne wianki, ku ucieszę duchów żywiołów. Woda dziwnie bulgotała. Cassandra nie przygotowała swojego wianka, dlatego sięgnęła po zrobiony już i rzuciła go na rzekę, wpatrując się w wodę, mając wrażenie, że coś tam widzi.

@Anabell Goldbird i @Yuri Sikorsky
Powrót do góry Go down


Anabell Goldbird
Anabell Goldbird

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : Rude włosy
Galeony : 178
  Liczba postów : 396
https://www.czarodzieje.org/t22215-anabell-goldbird-budowa#730633
https://www.czarodzieje.org/t22218-anabell-goldbird#730825
https://www.czarodzieje.org/t22216-anabell-goldbird#730634
https://www.czarodzieje.org/t22227-anabell-goldbird-dziennik#731
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyPon 12 Cze 2023 - 17:41;

moja sukienka

WODNE WIANKI: 6 opisze w następnym poście jak Cass

- Słyszałam, słyszałam - kiwała głową na zgodę gdy to mówiła, zerkała raz na jakiś czas za swoje ramię, patrząc czy są już w odpowiedniej odległości, aby mówić w miarę swobodnie.
- Tylko przypominam, że to do CIEBIE robił maślane oczy, najwidoczniej nie jestem w jego typie, pfff - odrzekła naburmuszonym tonem i zarzuciła swoimi rudymi włosami w geście pełnym dezaprobaty, choć z drugiej strony nie robiła tego na serio. Nie brała tego za bardzo do siebie. W końcu spotkają się ponownie za jakiś czas, także nic nie było straconego, a nuż jeszcze Cassandra zagada do swojego nowego lubego hehe. No i gdy były już odpowiednio daleko a od niego, a bliżej do wianków mogła sobie porozmawiać na spokojniej z nowo poznaną koleżanką.
- Nie da się ukryć, że fajne z niego ciacho - dodała po chwili już swoim neutralnym tonem. Efekty z krasnoludzkiego jedzenia jednak miały swoje plusy hihi.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down


Larkin J. Swansea
Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 2528
  Liczba postów : 947
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyWto 13 Cze 2023 - 19:01;

Mężczyzna zmrużył nieznacznie oczy, słysząc jej pytanie, wyraźnie zastanawiając się nad jej słowami, nad tym, jak powinien je odebrać. Zaraz jednak przekrzywił lekko głowę, przypominając, że gotów był pisać wiersze tylko dla jednej osoby, będąc ciekaw, czy pamiętała odpowiedź, jakiej jej wówczas udzielił. Prawdę mówiąc, nie zamierzał nigdy być poetą, nie czując lekkości pióra, nie uważając, aby potrafił właściwie bawić się słowem, choć nie wykluczał tworzenia poematów przy świetle lampionu ku czci swojej wybranki, jeśli tylko odkryłby, że coś podobnego jest jej miłe. Był gotów zrobić wszystko, aby zatrzeć dawne, nieprzyjemne wspomnienia nowymi, o wiele przyjemniejszymi, niosącymi coś więcej niż tylko chęć rywalizacji.
- Nie zapomniałem, ale przyznaję, że nie miałem czasu. Mam nadzieję zdążyć na zakończenie roku - odpowiedział, wiedząc, że tak naprawdę powinien był wykończyć kolię już dawno. Nie miał na swoje usprawiedliwienie nic poza tym, że zwyczajnie skupił się na otwarciu pracowni, czego wciąż jeszcze nie dokończył. Nie sądził jednak, aby narzekanie na to Victorii było dobrym pomysłem. Ostatecznie nie miał zamiaru opowiadać jej o swoich porażkach, jak postrzegał przedłużający się staż, kiedy mieli możliwość spędzić wspólnie noc, tańcząc i świętując, o ile dziewczyna go nie pogoni po pierwszym tańcu.
Zaraz też sam spojrzał po swoim stroju, który za sprawą okolicznej magii zmienił swój wygląd i najwyraźniej rozmiar. Z każdym kolejnym krokiem czuł, jak materiał rozchodzi się na szwach i nie pomagały nawet metamorfomagiczne zdolności. Zacisnął zęby, czując mimowolną irytację, ale wtedy usłyszał kolejne słowa Victorii i dostrzegł, jak jej strój wyraźnie jest za luźny.
- Mogę pomóc, przytrzymując materiał - powiedział cicho, na moment rzeczywiście przytrzymując na jej plecach fragment stroju, zaraz kręcąc samemu głową. - Jednak nie mogę obiecać, że w tym czasie mój nie skończy w strzępach. Jeśli więc masz pecha, droga Victorio, to zdecydowanie udzielił się także mnie. Możemy jeszcze spróbować zejść z parkietu i poddać ten taniec - powiedział cicho, z cieniem wyzwania w głosie, nie mogąc się przed tym powstrzymać, zbyt ciekaw, jak bardzo magia postanowiła im przeszkadzać, a także za bardzo ciesząc się z tańca i możliwości rozmowy. Prowadził ją dalej w tańcu, uśmiechając się nieznacznie kącikami ust, nie mogąc tak naprawdę oderwać od niej spojrzenia.
- Jakie masz dziś buty? Także zaprojektowane przez twoją mamę, jak te, które są przetrzymywane w moim domu i czekają, aż przyjdziesz je uratować przed szalonym artystą - zapytał nagle, spoglądając na nią spod przymkniętych powiek, zastanawiając się, jak zareaguje, czy pamięta o parze butów, jaką niósł za nią, gdy skończyli tańcząc na cmentarzu i ratując psidwaka.

@Victoria Brandon

______________________

ti dedico il silenzio
tanto non comprendi le parole
Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 4493
  Liczba postów : 2044
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyWto 13 Cze 2023 - 19:04;

strój bordowy garnitur

Na prostą uwagę męża i jego przeciągłe spojrzenie Josh zareagował ciepłym śmiechem. Wyraźnie był gotów od razu zdejmować z siebie ubrania, gdyby tylko byli sami. Był czas, gdy tęsknił za swobodą, jaką znów zaczynał czuć i wiedział, że dokładnie tego potrzebowali. Czuł się częściowo winien, że z niektórymi problemami Chris został sam, ale jednocześnie wiedział, że gdyby działo się coś, z czym jego mąż nie mógłby sobie poradzić, powiedziałby mu o tym. Zamiast tego dał mu przestrzeń, aby mógł się dokształcić, aby mógł rozszerzyć swoją wiedzę i być gotowym do pomagania kolejnym młodym czarodziejom, jakich przyjdzie im uczyć. Był mu za to wdzięczny i starał się pokazywać to na każdym kroku i choć najchętniej zostałby z Chrisem w domu, spędzając czas na rozmowie, wspólnym przytulaniu i zabawie ze zwierzętami, był pewien, że wyjście na bal będzie o wiele ciekawszym pomysłem.
Niemal od razu dostał potwierdzenie, kiedy zaczęli tańczyć, a ubranie jego męża zaczynało rozchodzić się w szwach. Miotlarz nie próbował nawet ukrywać coraz to szerszego uśmiechu na swojej twarzy, a także błysku w spojrzeniu, jawnie mówiącym o tym, że czeka, aż szwy puszczą.
- To zależy, bo jeśli będziesz zaraz tańczyć nago, to mój brak koncentracji będzie w pełni twoją winą - zaśmiał się, przyciągając Chrisa do siebie, nie mając zamiaru dzielić się własnymi widokami z innymi, choć wierzył, że mimo wszystko materiał wytrzyma do końca tańca. Zaraz też poruszył głową, próbując dostrzec, o czym zielarz mówił. W polu widzenia pojawiły się w końcu kwiatki, połączone ze sobą, tworzące jakby welon, który wyraźnie miał wplątany we włosy.
- Zdecydowanie wolę tylko to. Tamte rogi strasznie ciążyły! - zaśmiał się cicho, przymykając przy tym oczy, aby spojrzeć podejrzliwie na męża. - Mam tylko nadzieję, że wszystkie kwiaty są właściwe i nie mówią niczego jak, zostańmy przyjaciółmi, albo ostatnie pożegnanie.
Podejrzewał, że rośliny, jakie w tym momencie wyrastały na jego głowie, nie miały tak naprawdę większego znaczenia. Być może były typowymi dla święta kwiatami, a może zbiorem polnych ozdób, które miały tworzyć coś na wzór wianku. Nie miało to jednak większego znaczenia tak długo, jak długo nie utrudniało tańca, ani nie wpływało na to, co się między nimi działo.
- Powiem to jeszcze raz i pewnie nie ostatni - powiedział nagle cicho, patrząc z powagą na Chrisa. - Dziękuję za wszystko, za wsparcie, obecność i to, że nie spaliłeś na tamtym święcie wstążki wyczarowanej przez Alexa. Przepraszam, że byłeś sam przez ostatnie tygodnie, ale postaram się nadrobić wszystko i następne przygotowania do Celtyckiej Nocy obiecuję w pełni spędzić z tobą, nawet jeśli będzie się to wiązało z przemianą domu w kwiatową konstrukcję, czy czymś podobnym.

@Christopher Walsh

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Thalia S. Heartling
Thalia S. Heartling

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,65m
C. szczególne : czarny tatuaż armband na prawym przedramieniu || zapach miodu, szpitala i kawy
Galeony : 349
  Liczba postów : 430
https://www.czarodzieje.org/t21575-thalia-s-heartling#701437
https://www.czarodzieje.org/t21580-thalia-poczta#701474
https://www.czarodzieje.org/t21579-thalia-s-heartling#701467
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 15:10;

strój: o tu
kostka na taniec: 4

W głowie od zawsze toczyła bitwę pomiędzy tym, czy faktycznie powinna się zachowywać jak jej matka, a tym, że przez wiele lat tego nie znosiła. Stale jednak udowadniała wszystkim i sobie przede wszystkim, że jej ambicje mogły ją doprowadzić na sam szczyt i przy tym nie musiała stracić samej siebie. Wyleczenie Nathaniela było niemal kamieniem milowym, którego pokonanie okazało się przełomem w jej myśleniu i pewności siebie, która na stale osiadła na jej barkach. Miała jeszcze wiele do zrobienia, długą drogę do przebycia, ale przekroczyła próg, który dla wielu był całkowicie nieosiągalny. Nie zamierzała kłamać – mile to łechtało jej ego.
Zamek i okolice wprawiały ją w zachwyt. Wiele zostawiła za sobą, ale wierzyła głęboko, że jeszcze więcej było przed nią. Starała się nie myśleć o tym, że choć sądziła, że już nigdy nie wróci w to miejsce, a jednak się tu znalazła – tak samo wcale nie musiało być z Kanadą. Jasno wyznaczyła pewne granice i choć nie miała pojęcia co dalej, jej stopa nie postanie na zostawionym w tyle kontynencie. W każdym razie na to liczyła.
Oczywiście — odparła i chwilę później poczuła ciężar tradycyjnej sukni, która zastąpiła zwiewny materiał kreacji, którą wybrała na ten wieczór. Nie brała udziału w rekonstrukcji, fakt, że jej praca pozwoliła jej na ten wieczór był już czymś niespodziewanym. Nie kwapiła się jednak wcześniej do brania wolnego, to były niepewne czasy, a ręce uzdrowicieli były niezastąpione.
Dała się porwać do tańca i nawet nie musiała o tym myśleć. Jej mięśnie pamiętały każdy krok, dała się ponieść muzyce i ruchom do tego stopnia, że niespodziewanie oboje unieśli się nad ziemię co skwitowała perlistym śmiechem. Wirowali nad innymi parami, a ona poczuła jak przepełnia ją czyste szczęście, tak lekkie i niemal zapomniane. Śmiech nie zszedł z jej ust nawet wtedy, gdy wylądowali z gracją z powrotem na ziemi, wciąż czuła się lekko. Pozwoliła, by typowa dla niej powaga została za zamkową bramą.
Miejmy nadzieję, że nie zapomniałam jak to jest się bawić — odparła pół żartem, bo naprawdę minęło sporo czasu odkąd pozwoliła sobie na takie wyluzowanie — Zgodnie z tradycją powinnam jeszcze puścić wianek na wodę, żeby znaleźć miłość swojego życia i męża — zachichotała — Mam nadzieję, że do trzech razy sztuka, bo już raz mi nie wyszło — dodała wciąż rozbawiona. Może i nadal unikała tematu, ale przecież przy nim już wcale nie musiała tego robić. Miłe uczucie, musiała przyznać.

Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6329
  Liczba postów : 2311
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:11;

Ogniska: A

Max miał dziwne wrażenie, jakby nie pasował do tego, co się działo. Zupełnie, jakby wpadł tutaj z jakiejś innej bajki i nie wiedział, co się z nim dzieje. Nie dość, że koncentrował się na egzaminach, że poprawiał po raz ostatni swoją pracę dyplomową i pracował w Mungu, to jeszcze borykał się z problemami ze zdrowiem Mulan, usiłował złapać kontakt z Solbergiem i zapominał się w tym, co się dookoła niego dzieje. Właściwie lewitował, starając się robić, to co zawsze, starając się udawać, że nic się nie dzieje, robiąc dobrą minę do złej gry, uciekając od pytań, od rozmów, od problemów, zapominając o tym, co Mushu powiedziała mu w szpitalu, zapominając o wszystkim, co się dookoła niego działo. Wolał istnieć w tej swojej idiotycznej bańce, chociaż jednocześnie wiedział, że życie nie mogło się tak toczyć. Znowu. Pewnie właśnie dlatego był teraz tutaj, mimo wszystko zgadzając się iść na ten bal, wiedząc, że tutaj wszyscy będą mieli Mulan na oku, a nie chciał, żeby siedziała i myślała znowu o tym, że życie ją omija. Rozumiał, że chciała zrobić jak najwięcej, przeżyć jak najwięcej i się nie zatrzymywać, a jednocześnie czuł, że to wyjście jest jakieś sztuczne.
Pewnie dlatego spojrzał uważniej na Longweia, kiedy ten znowu się odezwał, gdy już przyszło im tańczyć, ignorując kwestie dotyczące śpiewania, czy fakt, że nagle trafiły się im jakieś dziwaczne stroje, które do niczego nie pasowały. Nie pasował do niego również taniec, bo chociaż umiał się wygłupiać, teraz szło mu jakoś beznadziejnie, ale przynajmniej mógł westchnąć ciężko i skinąć lekko głową na uwagę Huanga. Bał się. Czuł się, jak gówno, znowu wrzucony w cholera wie, co, znowu miotając się, jak wściekły, nie wiedząc, co ma zrobić i nawet nie umiał sobie wyobrazić, co właściwie czuł jego przyjaciel, wiedząc, że może stracić siostrę, jeśli nic się nie zmieni. Wzruszył lekko ramieniem, ignorując ten durny strój, a później po prostu ściągnął Longweia z parkietu, wiedząc, że to wcale go nie bawiło, ciągnąc go za sobą pośród bawiących się, pomiędzy ogniska, które mimo wszystko jakoś bardziej do niego przemawiały.
- Chciałem kazać jej siedzieć na tyłku, ale to idiotyczne. Obiecałem jej, że będzie tak jak zawsze, ale nawet obojętność uzdrowiciela mi teraz nie pomaga – stwierdził prosto, wzruszając lekko ramieniem, zatrzymując się na chwilę i zerknął na Longweia, mając wrażenie, że obaj nie mają wcale ochoty rozmawiać. Że tu nie pasują. Nie umiał tego nazwać, ale może dlatego, kiedy ktoś zaczął zachęcać ich do skoków przez ognisko, które mogły przynieść im szczęście, Max uznał, że to dobre rozwiązanie.
- Tylko nie spal sobie tyłka – ostrzegł jeszcze Huanga, nim sam postanowił faktycznie skoczyć. Musiał się z tym nieźle wysilić, biorąc pod uwagę, jak ogień gwałtownie buchnął w górę, jak dym poniósł go gdzieś dalej i pięknie uderzył prosto w gałąź, wydając z siebie ciche warknięcie. Wylądowanie na ziemi nie było wcale takie proste, ale właśnie to uderzenie i swoisty absurd tej sytuacji, spowodowały, że Max zaśmiał się cicho, pocierając czoło, na którym malowała się wyraźna pręga po tym nieoczekiwanym ciosie. Zupełnie, jakby natura postanowiła go zdzielić w łeb z całej siły, żeby się ogarnął i przestał odwalać jakieś milczące melodramaty. W końcu nie był w tym samym, a skoro nawet Mulan chciała mimo wszystko żyć pełnią życia, to oni nie mogli robić z siebie umarłych za życia.
Pewnie właśnie dlatego padł na plecy, na mokrą trawę, gapiąc się w niebo, zdając sobie sprawę z tego, że gałąź musiała mu przyłożyć z całej siły, bo łeb zaczynał go poważnie boleć, powodując, że nie do końca wiedział, co ma ze sobą zrobić. Czuł jednak, że właściwie to w końcu ma okazję zrzucić z ramion wszystkie problemy, że skoro Mulan może szaleć, to on przecież może zrobić to samo. Na razie jednak leżenie na mokrej ziemi wydawało mu się całkiem dobrym pomysłem i początkiem tego balu, tego święta, które przecież miało całym sobą wyrażać nadzieję.

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 5247
  Liczba postów : 2350
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:20;

Strój: bardzo prosty
Słup majowy: 1

Problemy, które się ich do tej pory imały, postanowiły w końcu dać im spokój. A oni sami nauczyli się w końcu zachowywać nieco poważniej i nie w sposób, który cechował raczej nastolatków, a nie dorosłych ludzi. Pewnie właśnie to pozwoliło im w pełni zgodzić się z tym, że nie obrażali się na siebie, że nie oddalili się od siebie, kiedy Josh się uczył, a Chris biegał z Salazarem po jakichś rezerwatach, starając się znaleźć rozwiązanie problemów z Maximilianem. To, że te nie dobiegły jeszcze końca, było oczywiste i chociaż zapewne powinien zwrócić na to więcej uwagi, miał świadomość, że nie był w stanie samodzielnie przenosić gór, że nie był w stanie pokonać każdej przeszkody. Chciałby, żeby było to możliwe, ale zdaje się, że nikt nie był na tyle zadufany w sobie, by wierzyć w coś podobnego. Poza tym Morales musiał samodzielnie naprawić swoje błędy, a on i Josh zasługiwali na to, żeby w końcu cieszyć się życiem, żeby zapomnieć o tym, że dookoła nich wciąż toczy się debata polityczna, że smoki są na wolności, a czarodzieje mierzą się z problemami, których nie dało się łatwo opanować. Po prostu zasługiwali na to, żeby w końcu móc się śmiać, dokładnie tak, jak w tej chwili.
- Wydawało mi się, że zawsze jest moją winą – odparł na to, unosząc lekko brew, bawiąc się przy tym doskonale, przyglądając się również kwiatom, które pojawiały się na głowie jego męża, część z nich od razu rozpoznając, część z nich stanowiła dla niego swoistą tajemnicę, którą może byłby w stanie rozwiązać, gdyby nie uwaga Josha, na którą westchnął cicho, uznając, że skoro już sam wszedł w tą idiotyczną zabawę, to prosił się, żeby ją pociągnąć. – Obawiam się, że widzę tutaj jakieś łamanie serca… – mruknął, marszcząc brwi, ale jego jasne oczy błyszczały wyraźnie, zupełnie jak u chochlika, który w domyśle pozostawił uwagę, dlaczego tak się działo.
Zamilkł jednak kiedy Josh niespodziewanie znowu się odezwał i pokręcił lekko głową, żeby zaraz oprzeć się czołem o jego czoło, nie komentując tego w żaden sposób, po prostu przyjmując do wiadomości, uznając, że tak będzie najlepiej. Życie miało to do siebie, że rzucało nimi na boki, że ich zmieniało i często nie dawało im tego, czego potrzebowali. Teraz jednak mogli to nadrobić i to właśnie zamierzał zrobić Chris. Więc, gdy tylko było to możliwe, pociągnął Josha między innych czarodziejów, między inne atrakcje, by ostatecznie znaleźć się przy majowym słupie i skończyć z fioletową wstążką w dłoni, mając wrażenie, że rozpiera go radość. I poczucie, że Josh był zabójczo przystojny tej nocy.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4856
  Liczba postów : 2590
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:21;

Strój: ot, sukienka
Kukły z wikliny: 2 (nadzieja)

Pamiętała. W gruncie rzeczy pamiętała wiele ich rozmów, wiele słów, jakie wtedy padały, wiele uwag, jakie się kiedyś między nimi przetaczały. Jeśli jednak myślał, że coś podobnego byłoby jej miłe, to mimo wszystko się mylił. Była zbyt praktyczna, zbyt przyziemna, na podobne rzeczy, a sztuka faktycznie przemawiała do niej w zupełnie inny sposób, niż do innych, poematy były zaś poematami i zdaje się, że tylko tym. Nie była w stanie należycie ich docenić, gdyby zaś zostały skierowane ku niej, zapewne znudziłaby się przy ich pierwszej linijce, choć uprzejmie wysłuchała, nie czując przy tym tak naprawdę niczego. O wiele bardziej interesowała ją zwykła rozmowa, nic zatem dziwnego, że w tej chwili po prostu zapytała Larkina, czy faktycznie otworzenie pracowni było aż tak wymagające, że nie miał niestety chwili na to, żeby zająć się czymś innym. Nie był to w żadnym wypadku przytyk, a zwyczajna ciekawość. Ostatecznie ona nie musiała borykać się z podobnymi problemami, od razu trafiając w środek rodzinnego biznesu, odnajdując się w nim i nie musząc przejmować się niektórymi sprawami.
Tak jak teraz musiała przejmować się ich strojami, które zaczęły płatać im figle, jeśli mogła tak powiedzieć. Jeśli jej postanowił się zsuwać, to jego najwyraźniej uznał, że może po prostu pęknąć w szwach. Victoria zmarszczyła na to lekko brwi, ale nim zdołała mu odpowiedzieć, nim zdołała zaproponować, że może jednak sięgnie po czary, nim przestała uciekać spojrzeniem ku powoli rozchodzącym się szwom, Larkin rzucił jej wyraźne wyzwanie, na które parsknęła marszcząc lekko nos.
- Naprawdę coś takiego banalnego ci przeszkadza? – zapytała prosto, patrząc na niego, jakby chciała mu powiedzieć, że musiał się bardziej postarać, jeśli nie chciał z nią tańczyć. Nie zamierzała jednak negować pecha, jakiego musiała ze sobą przynosić, skoro znowu coś się działo, skoro znowu okazywało się, że musieli mierzyć się z jakąś magią płatającą im figla. Czuła, że jej strój zsuwa się jej z ramion, zastanawiając się, czy kręcące się dookoła wróżki miały w tym jakiś cel, ale po prostu wirowała zgodnie z krokami, by ostatecznie zeskoczyć z parkietu, odzyskując swój właściwy strój.
- Nie sądzisz, że to dziwnie niestosowne pytanie? – zapytała, spoglądając na niego przez ramię, tym samym odbijając jego prowokację, po czym uniosła nieznacznie długą suknię, by było jej wygodnie wędrować pośród ognisk i tańczących wszędzie ludzi, którzy zdawali się nie znać umiaru w swoim szaleństwie. Przez krótką chwilę mógł więc widzieć złociste kwiaty, które mieniły się na obcasach jej wysokich butów, które ostatecznie zniknęły pod zwiewnym materiałem sukni, kiedy Victoria skierowała się ku wiklinowym kukłom, dostrzegając ich ostatni taniec, to wirowanie, które miało, jak wszystko, co działo się tej nocy, przynieść wszystkim nadzieję. I jej z całą pewnością właśnie to niosło, to ciepłe, spokojne uczucie, jakie zdawało się ją przepełniać.
- To święto smakuje inaczej, gdy wiesz, że gdzieś tam świat płonie – stwierdziła cicho, kiedy Larkin znalazł się znowu obok niej. – Zupełnie, jakby ta noc miała wszystkim przypomnieć, że nic nie jest stracone na zawsze, że zawsze nastaje jutro.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3124
  Liczba postów : 1106
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:39;

skok przez ognisko A

Longwei widział, że Max przejmuje się stanem Mulan bardziej, niż pewnie pozostali znajomi dziewczyny, ale nawet się nie dziwił. Odnosił wrażenie, że traktował ją, jak własną siostrę, a to sprawiało, że Huang doskonale rozumiał, jak ten musiał szarpać się wewnętrznie, chcąc coś zrobić. Uzdrowiciel, który nie mógł znaleźć lekarstwa i opiekun smoków, który nie rozumiał w jaki sposób, jego siostra zachorowała przez spotkanie ze smokiem. Nie mówiąc już o sugestiach dziewczyny, wręcz propozycji dla niego, co powinien zrobić. Były rzeczy, które mógł zrobić dla jej przyjemności, ale też były takie, których nie był pewien, które były zbyt znaczące. Nic więc dziwnego, że spojrzał na Maxa, marszcząc ledwie widocznie brwi, kiedy usłyszał, co obiecał Mulan.
- Nie powinieneś składać deklaracji, gdy wiesz, że nie zdołasz ich wypełnić. Nie będzie, jak wcześniej, bo na wszystko będzie się nakładać aktualna wiedza, strach o bliskich i niepewność. Woda w tym samym punkcie rzeki nigdy nie jest taka sama - odpowiedział Longwei, ale w jego głosie próżno było szukać przygany. Ostatecznie sam starał się zachowywać normalnie, choć wszystko wokół pokazywało, że tylko ukrywał problemy, nie wiedząc, jak miałby o nich porozmawiać z właściwymi osobami.
- Mój tyłek już przywykł do ognia, uważaj lepiej na swój - odpowiedział jeszcze, uśmiechając się już swobodniej, kiedy Max ruszył wykonać swój skok przez ognisko. Początkowo wydawało się, że przeleci nad ogniem bez uszczerbku, ale nagle ogień buchnął i Huang widział tylko, jak mężczyzna uderza w gałąź. Już miał ruszyć, kiedy i jego skierowano przed ognisko, aby także skakał.
Bez zastanowienia, chcąc mieć to już za sobą skoczył, mimowolnie wyobrażając sobie, że przeskakuje ponad płomieniem jednego ze smoków. Nie wiedział, czy naprawdę tak wysoko skoczył, czy może wrażenie, że buchający przed jego twarzą ogień uniósł go jeszcze wyżej, ale po chwili sam z całej siły uderzył w gałąź czołem. Wylądował na obu nogach, choć przez chwilę musiał walczyć z zawrotami głowy i wrażeniem, że świat przed nim wiruje. Dostrzegł leżącego na trawie nieopodal Maxa i skierował się do niego, aby usiąść tuż obok, podpierając się na rękach za plecami.
- Jeśli tobie też świat zaczął wirować, to chyba nic nam nie będzie - powiedział, spoglądając na Gryfona, dostrzegając pręgę na jego czole i był pewien, że sam nie wygląda lepiej. Nie powiedział już nic więcej, po prostu wpatrując się w niego, przesuwając spojrzeniem od śladu po uderzeniu do orzechowych oczu, w których odbijało się światło płonących wokół ognisk. Milczał, choć coraz więcej pytań cisnęło mu się na usta, aż w końcu zacisnął palce na trawie.
- Jak wiele obiecałeś Mulan? - zapytał ledwie słyszalnie, nie będąc w pełni świadom, że pyta na głos.


@Maximilian Brewer

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Larkin J. Swansea
Larkin J. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 2528
  Liczba postów : 947
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:53;

strój taki
wiklinowe kukły 6

Nie chciał mówić o swoich porażkach, ale szczere spojrzenie Victorii i zainteresowanie tym, jak szło mu zakładanie swojego biznesu sprawiło, że w końcu westchnął lekko, uśmiechając się ledwie kącikami ust. Opowiedział jej o znalezieniu właściwego lokalu w Londynie, jednak nie na Pokątnej, a także o problemach, jakie napotkał przy organizowaniu zaplecza, które było przejściem na mugolską stronę sklepu. W końcu wyznał, że najwięcej trudności miał w trakcie stażu na sprzedawcę, do którego nie potrafił właściwie podejść, który musiał przerwać na czas radzenia sobie z problemami w samym lokalu, a do którego znów wracał. Przyznał także, że do tej pory nie musiał przejmować się pracą sprzedawcy jako taką i różniła się mocniej od tego, co znał.
Tak jak jej spojrzenie uciekało do jego rozchodzących się szwów, tak on próbował nie spoglądać na jej strój, który próbował się z niej zsunąć, choć nie było to łatwe. Dlatego z radością przyjął jej odpowiedź na nieznaczne wyzwanie, nachylając się nieznacznie w jej stronę, nie odrywając spojrzenia od jasnych oczu.
- Droga panno Brandon, nie odpuściłbym żadnego tańca z tobą. Pomyślałem jednak, że może ci być niewygodnie próbując utrzymać szatę we właściwym miejscu - odpowiedział nieco zaczepnie, krążąc wraz z nią po parkiecie, ciesząc się po prostu chwilą. Musiał przyznać, że częściowo brakowało mu bali, jakie kiedyś były urządzane i zastanawiał się, czy byłaby możliwość zorganizować coś podobnego, ale w obecnej sytuacji, gdy wszędzie można było natknąć się na młodego smoka, raczej nie był to najlepszy pomysł.
Dość szybko przestał jednak myśleć o tańcach, gdy usłyszał odpowiedź w sprawie butów. Aż uniósł brew, przyglądając się uważnie Victorii, jakby chciał ją zapytać, o czym tak właściwie w tym momencie myślała. Nie zdołał jej odpowiedzieć, gdy ruszyła między uczestnikami balu, unosząc suknię na tyle, żeby mógł zaspokoić swoją ciekawość. Zaśmiał się, przesuwając dłonią po swoich wargach, przyspieszając w końcu kroku, aby zbliżyć się do Victorii, kiedy ta podchodziła do wiklinowych kukieł. Chciał powiedzieć, że niestosowne mogło być ukazanie mu swoich kostek, ale nie zdołał się odezwać, przyglądając się tańczącym kukłom, wirującym w ostatnim tańcu. Położył na krótką chwilę dłoń na plecach Victorii, chcąc dać jej znać o swojej obecności, nie odrywając spojrzenia od rozgrywającej się przed nimi sceny.
- Ogień w swej niszczycielskiej sile niesie także odrodzenie, choć trudno o tym pamiętać, gdy świat zdaje się upadać - odpowiedział jej równie cicho, czując jak taniec kukieł inspiruje go do ruszenia za przygodą, do sięgnięcia w nieznane. -[b] Aż chce się włożyć rękę do ognia, aby sprawdzić, czy parzy...[b] - dodał cicho, czując, że jeśli tylko ktoś postawi przed nim teraz wyzwanie, nie będzie się wahać przed podjęciem się go.

@Victoria Brandon

______________________

ti dedico il silenzio
tanto non comprendi le parole
Powrót do góry Go down


Joshua Walsh
Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : runa algiz za lewym uchem, obrączka z bladoróżowej muszli, bransoletki na lewym nadgarstku
Galeony : 4493
  Liczba postów : 2044
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 18:56;

strój bordowy garnitur
majowy słup wstążka związuje nam ręce na 3 posty

Chris mógł widzieć, jak Josh wciąga powietrze, przygryzając nieznacznie dolą wargę na jego uwagę. Cóż, rzeczywiście to zawsze była jego wina, że był rozkojarzony, kiedy zielarz był obok. Wystarczyło jego spojrzenie, uśmiech, gest, aby miotlarz tracił skupienie na tym, co próbował robić. Choć byli już dorośli, choć minęło już wiele czasu od pierwszego uderzenia zauroczenia, nie mówiąc już o ślubie, Josh miał wrażenie, że z każdym kolejnym dniem jego fascynacja mężem tylko rosła, sprawiając, że głupiał, jak dzieciak. Tak jak tego wieczoru. Zaraz jednak pokręcił głową, jakby próbował strącić część kwiatów. Wszystko po to, żeby zaśmiać się, uznając, że w takim razie pewnie złamią cudze serca, ponieważ był pewien, że nie było mowy o ich własnych. Niemniej bawił się dobrze i cicho kibicował szwom na klatce piersiowej męża, czekając, aż puszczą i materiał się rozejdzie, ale ku jego niezadowoleniu, Chris wolał szybciej zejść z parkietu.
Ledwie stopy straciły kontakt z parkietem, zniknął także welon z kwiatów, co Josh przyjął z ulgą, do której nie zamierzał się przyznawać. Jakkolwiek był gotów uczyć się ich mowy, szukać nowych, ciekawych gatunków, aby zaskoczyć męża, nie chciał poddać się ich znaczeniom, jak swoistym wróżbom. Nie przejmował się także wcześniejszym milczeniem zielarza, w odpowiedzi na jego słowa. Nie potrzebował debaty na ten temat, a jedynie wyrzucić z siebie to, co mógł ubrać w słowa, resztę pokazując na każdym możliwym kroku.
Nie oponował więc, kiedy podeszli do drewnianego pala, gdzie trzeba było w skocznym tańcu złapać końce tej samej wstążki. Nie próbował także powstrzymać śmiechu, kiedy fioletowy materiał zaczął owijać się wokół ich rąk, nie pozwalając odsunąć się od siebie nawet na centymetr.
- Ty wiesz, że nagle stałeś się niesamowicie pociągający? - zaśmiał się miotlarz i korzystając z okazji, splótł palce dłoni z palcami męża. Zastanawiając się, gdzie mogliby iść, nie mogąc odsunąć się od siebie. Skok przez ognisko w takiej sytuacji zupełnie odpadał, a najedzenie wydawało się za wcześnie. Kiedy jednak rozglądał się wokół, starając się mimo wszystko powstrzymać przed bardziej czułymi gestami niż splecione dłonie, dostrzegł miejsce, w którym część gości śpiewała, sprawiając, że pojawiały się różne stworzenia.
- Mówiłem ci kiedyś, że jesteś jak Garrett z Magicznego Miecza, Legendy Camelotu? Chodź. zobaczymy czy potrafisz śpiewem przywołać zwierzęta, tak jak sprawiasz, że rośliny rosną. On całkiem dobrze śpiewał - zaproponował, ruszając w stronę kolejnej atrakcji, zupełnie nie przejmując się tym, że tak właściwie sam też będzie musiał śpiewać. W końcu najwyżej nikt nie przyjdzie.

"Christopher Walsh"

______________________


Peace in your gardens and light from your eyes
No one can hold me the way you do
Powrót do góry Go down


Marla O'Donnell
Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 3562
  Liczba postów : 1803
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySro 14 Cze 2023 - 22:13;

strój
wróżby:

Im więcej czasu spędzała z Gordim, tym miała większe poczucie, że chłopak zna się dosłownie na wszystkim – potrafił nie tylko z klasą się ubrać, ale i otwierać zamki, na które nie działała alohomora, oszacować czy ktoś jest łotrem czy nie, a żeby tego było mało to potrafił sprawić, że czuła się przy nim niezwykle swobodnie i nawet najdurniejszy plan, jak wypytanie pobliskich centaurów o Drejka, wydawał się strzałem w dziesiątkę. Uważała też, że Ślizgon bardzo słusznie zauważył, że centaury mogą sądzić, że mowa o nim, bo chociaż brakowało mu trochę centymetrów (wzrostu i w barach) w porównaniu do prefekta naczelnego to i tak był szalenie przystojnym młodzieńcem, który mógłby spodobać się dosłownie każdemu. – Jak się będą do ciebie przystawiać to przejadę im wózkiem po kopytach – zapewniła chłopaka, bo co jak co, ale nie zamierzała rezygnować z jego towarzystwa i patrzeć jak ktoś bezczelnie podpierdala jej partnera. Kiwnięciem głowy potwierdziła, że taktykę mają dopracowaną i uśmiechnęła się rozradowana, gdy tak szarmancko obiecał zgasić jegomościom ognisko w przypadku nieprzyjemnych wróżb.
Na polance na widok (nie)parzystokopytnych ogierów straciła nieco animuszu, jednak na całe szczęście Gordon był mistrzem small-talku i subtelnego zagadywania. Z trudem powstrzymała wybuch śmiechu, który prędko zamaskowała chrząknięciem i uważnie przyjrzała się twarzom wróżbitów, niemalże pewna, że jeden z nich nie tylko zamachał kopytami, ale i spąsowiał. Dlatego, niewiele myśląc, wtrąciła: – Tak, oboje tu z kolegą przeszliśmy ostatnio zawód miłosny i podobno nic tak nie pomaga wyleczyć złamanego serca jak zmiana środowiska. A przysięgam, to moje jest rozbite na milion kawałków przez tego drania Drake’a – westchnęła dramatycznie i łypnęła na przyjaciela czy aby nie przesadziła, ale eliksir się już rozlał i nie pozostało jej nic innego jak czujnie śledzić reakcję centaurów. Wypieki na policzkach u podejrzanego pogłębiły się, a żeby tego było mało to wbił w nią m o r d e r c z e spojrzenie, więc miała już stuprocentową pewność, że Psidwaczek miał rację.
Ulżyło jej, że to inny centaur im wróży to przynajmniej wiedziała, że to, co powie, będzie rzetelne, a nie wyssane z palca, żeby zrobić jej na złość. Pomimo zapewnień, że czeka ją super projekt i mnóstwo szczęścia, cała reszta sugerowała, że powinna spodziewać się najgorszego. – No nie, jeszcze mi wieprz dietę zasugerował – jęknęła kompletnie nieukontentowana tym, co usłyszała. – Wiesz co, mam lepszy pomysł – stwierdziła, bo nieprzyjemne proroctwa z dupy były po prostu skandaliczne. – Te ich horoskopy to są warte tyle co obietnice mojego ojca, że przestanie wrzucać żenujące zdjęcia na wizbooka – oznajmiła, kiedy odjechali kawałek dalej. – Czyli nic – dodała i sięgnęła po dłoń Gordiego. Przez chwilę udawała, że wczytuje się w jego linie papilarne (których nijak nie widziała), po czym zrobiła śmiertelnie poważną minę i obwieściła uroczyście: – Ja przepowiadam ci nie tylko piękną cerę, ale i rewelacyjny wieczór w towarzystwie utalentowanej jasnowidzki, którą poznasz po blond włosach i niesamowitym poczuciu humoru.

______________________



live simply, bloom wildly
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyCzw 15 Cze 2023 - 13:04;

Moja sukienka

Wodne Wianki: 4 - Magiczna Karimba (+2 OPCM)

Dźwięki były hipnotyzujące, jak samo spoglądanie w głąb rzeki, po której lekko sunął wianek. Szybko jednak Cassandra odwróciła spojrzenie od bulgoczącej, pluskającej co jakiś czas wody.
- Że co!?- Dobrze, że nic nie piła, ani nie jadła, bo to dla nikogo dobrze by się nie skończyło. - Jakie maślane oczy? Daj spokój. Niemożliwe.- Odparła z wielkim oburzeniem i wstydem, całkowicie zapominając o wianku, który wpadł właśnie na duszka, grającego ładną melodię na swoim niewielkim instrumencie. Walker nie mogła wyrzucić słów Anabell z głowy, jednocześnie jej jasne oczy powędrowały w stronę przyjaciela lasu, który otrzymał jej wianek, a właściwie ten, który rzuciła, bo osobiście nie zrobiłaby takiego ładnego; nie miała do tego głowy w obecnych czasach, przed egzaminami...
- O, patrz, patrz... Pomachał mi! - Krzyknęła przejęta, odmachując duszkowi, ale on wydawało się, że nagle znikł w odmętach wody. Cassandra już miała wykrzywić się w niezadowoleniu, smutku i wrócić do żenującej sytuacji z Yurim, jednak coś wypłynęło na powierzchnie rzeki. Nachyliła się po przedmiot, aby zaraz to pochwycić w swoje ręce magiczną karimbe.- Zostawił mi prezent! - Wyciągnęła instrument do Goldbird, aby mogła bliżej się przyjrzeć darowi od duszka, którym tak zachwycała się Cassandra.
- Daj spokój. - Szybko jednak wróciła do rozmowy, która toczyła się wokół przypakowanego mężczyzny. - Taki napakowany... O dziwnym imieniu i nazwisku. Pewnie on nie stąd.- Mówiąc, to miała wrażenie, że twarz jej stanęła w ogniu. Walker nie miała pojęcia, jacy mężczyźni byli w jej typie, czy w ogóle miała jakiś typ, rozmowa zresztą o mężczyznach wprawiała ją w całkowity dyskomfort. Starała się nie myśleć o takich rzeczach, jeszcze brakowało tego, żeby miała na głowie jakiegoś faceta, a i tak już sobie nie radziła z nauką, smokami, pracą...

@Anabell Goldbird
Powrót do góry Go down


Anabell Goldbird
Anabell Goldbird

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : Rude włosy
Galeony : 178
  Liczba postów : 396
https://www.czarodzieje.org/t22215-anabell-goldbird-budowa#730633
https://www.czarodzieje.org/t22218-anabell-goldbird#730825
https://www.czarodzieje.org/t22216-anabell-goldbird#730634
https://www.czarodzieje.org/t22227-anabell-goldbird-dziennik#731
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyCzw 15 Cze 2023 - 14:21;

moja sukienka

WODNE WIANKI: 6
Spoiler:
- biorę felix felicis

Uśmiechnęła się szeroko na jej słowa - Tak, tak, byłaś zbyt zajęta NIE patrzeniem na niego, to ja go zagadywałam - rzuciła wesoło wytykając język rozbawiona. Koniec końców ich trójca się rozeszła, także miały chwilę dla siebie, aby porozmawiać.
Spoglądała na wianek wrzucony do wody i uśmiechnęła się widząc jak duszek pomachał Cass, to było bardzo urocze. - Widzę - odrzekła spoglądając na całą tą sytuacje oczarowana, w sumie rzadko kiedy widziała duszka, który zostawiał dla kogoś prezent, także niewiele przez ten czas mówiła.
- Bardzo ładny prezent - A sama po chwili kucnęła i puściła gotowy wianek na wodzie, a może jej też coś ciekawego się przytrafi?
- Być może jest nawet przejezdnym to fakt - Powiedziała na głos, spoglądając po chwili na oddalający się wianek. A ten wpadł na głowę jakiegoś bardzo młodego duszka. Wyglądem bardziej przypominał kilkuletnie dziecko, przynajmniej na widok wianka się ucieszyło.  Po chwili zobaczyła jak duszek wychodzi i... rozcina swoją wodną powłokę, a następnie pokazuje gestem, by Ana wystawiła dłonie, co też tak uczyniła, nie za bardzo wiedząc, co się dzieje. A po chwili duszek gestem pokazał jej, aby wypiła wodę, która przed chwilą skąpała jej na dłonie. Po chwili również tak uczyniła, a gdy duszek po chwili zniknął, Ana wyprostowała się i pomachała mu na do widzenia, nawet jeśli już jej nie widział.
- Później z nim pogadamy, powiedziałam, że pogadamy przy ognisku, co nie? Dotrzymam słowa. Chcesz jeszcze pójść na Kulning, zanim pójdziemy na ognisko? Może jakieś ciekawe zwierze nam się objawi - uśmiechnęła się szeroko i puściła jej oczko, to spotkanie może być bardzo interesujace.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyCzw 15 Cze 2023 - 15:05;

Moja sukienka

Właściwie to Anabell miała racje. Nie za bardzo Cassandra przyglądała się Yuriemu, ale to dlatego, że czuła się zakłopotana, zawstydzona tym, że wygląda jak mała syrenka z bajek Disneya; chociaż gdyby tak wyglądała, nie miałaby powodu, aby czuć się niekomfortowo. W sumie dziękowała w duchu, że Goldbird była bardziej rozmowna niż ona, gdyby nie wpadła na ślizgonkę na tym balu, a potem natrafiła na mężczyznę sama... Pewnie uciekłaby z krzykiem, robiąc z siebie jeszcze większą idiotkę.
Również podobał jej się prezent, jaki otrzymała od duszka. Nie wiedziała jeszcze, jak się nauczy grać na magicznej karimbie, ale to chyba nie było takie trudne?
- Na Merlina on idzie tu! - Podekscytowanie Cassandry nie miało żadnych granic, brakowało, tylko żeby skakała niczym pierwszoroczniak, kiedy duszek, który dostał wianek Any, zaczął zmierzać w ich kierunku, a właściwie w stronę rudowłosej. Ponownie zakryła szybko dłonią swoje usta, bojąc się, że wystraszy istotę wody.
- Oh co on robi... - Tym razem już szepcząc, skrzywiła się, kiedy duszek postanowił rozciąć swoją powłokę. Przez chwile Walker myślała, że wylecą mu jakieś wodne flaki. Mogła się tak nie nawpychać tego dania z wodorostów.
- Chyba ty z nim pogadasz. - Dodała cicho, robiąc się lekko blada na twarzy, nie wiadomo czy z powodu zbliżającej się rozmowy z mężczyzną, czy dlatego, że duszek po prostu kazał Anabell napić się trochę tego jego przezroczystego ciała.- Ja nie umiem. - Dodała zawstydzona, a kolory z pewnością powróciły na jej twarz.
- Tak, tak chodźmy na Kulning. - Odpowiedziała szybko, ciekawa tego magicznego rytuału związanego z magicznymi zwierzętami, ale także miała nadzieje, że odwlecze się ich ponowne spotkanie z Sikorsky'im.

@Anabell Goldbird
Powrót do góry Go down


Anabell Goldbird
Anabell Goldbird

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : Rude włosy
Galeony : 178
  Liczba postów : 396
https://www.czarodzieje.org/t22215-anabell-goldbird-budowa#730633
https://www.czarodzieje.org/t22218-anabell-goldbird#730825
https://www.czarodzieje.org/t22216-anabell-goldbird#730634
https://www.czarodzieje.org/t22227-anabell-goldbird-dziennik#731
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyCzw 15 Cze 2023 - 15:23;

moja sukienka

kostki na kulning 44 opisze w następnym poście

- Hm, to było ciekawe doświadczenie - rzekła w zamyśleniu, strzepując z dłoni resztę wody, która się tam ostała. Wyglądało na to, że Cass była bledsza niż przed chwilą, może dlatego, że za bardzo się przejęła? W sumie nie była pewna, bo akcja z duszkiem zdecydowanie należała do niecodziennych.
- Jaaa? - specjalnie przeciągnęła to słowo ze zdziwieniem. - A ty nie? - podniosła brew ku górze ze zdziwieniem. W sumie nie wiadomo było czy to nie ich pierwsze i ostatnie spotkanie, także... warto by z tego skorzystać! - Moooże... Pomyśl, że to Twój brat, albo, że siedzi przed Tobą nago? To cię na pewno rozluźni albo rozbawi - zaproponowała z nadzieją, że to pomoże, a nawet jeśli nie... To przynajmniej próbowała!
Wstała więc i wzięła Cass pod rękę co by jej tu nie padła ja kłoda, bo pielęgniarka z niej kiepska także powątpiewała w swoje umiejętności pierwszej pomocy. I poszły zatem przed siebie ku przygodzie! A przygoda zapewne trwać długo nie będzie, ale niech ta chwila trwa najdłużej. Ale plus był jeden, bo gdy znowu wspomniała o Sikorsky'im to na twarzy Cass pojawiły się rumieńce, będzie żyć! Kamień z serca.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyPią 16 Cze 2023 - 11:52;

Moja sukienka

Kulning: 81, używam ceche: Świetne Zewnętrzne Oko (odejmuje -1 od wyniku) = 80 i 2 (parzysta), otrzymuje lunaskop.
Lunaballa:

Świat magiczny miał to do siebie, że zapewniał wszelakie doświadczenia, na które Cassandra niekoniecznie była gotowa. Pochodziła z rodziny w sumie mugolskiej. Co prawda rodzice byli czarodziejami, jednakże mama i tata od samego początku wychowywali ich w niewiedzy co do świata czarodziejskiego, dlatego, że gdyby dzieci okazały się niemagiczne, z pewnością nie byłoby do dobre doświadczenie dla młodych umysłów, czekających na list z Hogwartu.
Tak więc za każdym razem, chociażby przeżywania sytuacji takiej jak ta... gdy duszek natury przychodzi i rozcina sobie powłokę, aby dać się napić wody Anabell — było dziwne. Walker kochała magie, jednakże nadal nie potrafiła przywyknąć do tych wszystkich rzeczy, przez to też się jej obawiała — ludzka hipokryzja.
- No co ty...- Rady Anabell nie były pomocne. Wyobrażenie sobie, że Yuri to jej brat? Nie nic z tych rzeczy tak się nie dało. Zresztą od razu widziała Liama, nie mogła go przecież porównywać do rosłego, umięśnionego chłopa, nie to żeby jej bliźniak wyglądał chuderlawo... - Nago?! - Prawie się zakrztusiła swoją śliną. Takie rzeczy ją nie bawiły. Nie rozumiała, co ludzie z tym mieli, że polecali wyobrażać sobie siebie nago albo innych nago, jaki w tym fan raczej to było żenujące, zawstydzające i... Niestosowne? Prawda?
Nie miała nic przeciwko, gdy tak Goldbird ciągnęła ją za rękę. Chociaż musiało to wyglądać z daleka dość dziwnie, w końcu Cassie była sporo wyższa od rudowłosej.
Lubiła zwierzęta, dlatego starożytna technika przywołania zwierząt wydawała jej się naprawdę ciekawa, nie mogła nie spróbować, chociaż nie za bardzo jej się widziało śpiewanie, zwłaszcza że niedaleko tańczyli i dobrze się bawili inni uczniowie, a także grono pedagogiczne.
- Sama nie wiem, czy to dobry pomysł. - Mruknęła do siebie niepewnie. Już dawno przestała uczęszczać na kółko działalności artystycznej przez tę sytuację z ogórkami. No i... uważała, że nie ma w sobie ani krzty talentu. Nie lubiła też występować publicznie, a co dopiero śpiewać przed nowo poznaną ślizgonką. No ale była tylko ona... Stojąc na obrzeżach lasu, Cassie zaczęła nieśmiało nucić, z początku obawiała się, że ktoś ją usłyszy (no na pewno ktoś ją usłyszy!), starała jednak się nie rozpraszać, skupiając się głównie na drzewach, przyrodzie niż dźwięków dochodzącym z parkietu czy chichotów przy ognisku.
Nie mogła w to uwierzyć, że gdy tak z jej ust wydobywały się słowa w rytm jakieś melodii zasłyszanej z jednego z jej ulubionych zespołów, w stronę puchonki zaczęła dreptać Lunaballa.
- Jaka słodka. - Szepnęła, czekając, co zwierzątko zrobi... Magiczna rozkosz zostawiła prezent. Na Morgane, jak te wszystkie dzisiaj istoty lasu zostawiają prezenty Cassandrze! W sumie ten bal nawet jej się podobał, pomijając kilka dziwnych, niekomfortowych sytuacji. - Dziękuje. - Powiedziała jeszcze w stronę Lunaballi, która odwróciła się na moment, a w jej oczach odbijało się światło gwiazd i księżyca.
-Hmm... To lunaskop.- Może to jakiś znak, żeby Walker szła w kierunku Astronomii? Ostatnio dostawała takie dziwne prezenty albo ta magiczna karimba, czyli co ma znowu zapisać się na zajęcia z działalności artystycznej? Nie, chyba no nie...


@Anabell Goldbird
Powrót do góry Go down


Anabell Goldbird
Anabell Goldbird

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : Rude włosy
Galeony : 178
  Liczba postów : 396
https://www.czarodzieje.org/t22215-anabell-goldbird-budowa#730633
https://www.czarodzieje.org/t22218-anabell-goldbird#730825
https://www.czarodzieje.org/t22216-anabell-goldbird#730634
https://www.czarodzieje.org/t22227-anabell-goldbird-dziennik#731
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyPią 16 Cze 2023 - 13:34;

moja sukienka

kostki na kulning 44
myszy:

kostka 100 na zakończenie przywoływanie myszy

Przewróciła oczami na jej słowa, to miało ją rozluźnić przecież! No nic, może to nie ten czas, hm kto wie. Gdy dotarły na miejsce, Anabell odsunęła się dając miejsce Cass, zwłaszcza gdy zaczęła nucić pod nosem. Uśmiechnęła się gdy miłe dla uszu dźwięki i sama też na chwilę zamknęła oczy, przysłuchując się dźwiękom, ku jej zaskoczeniu po chwili pojawiła się lunabella wręczając jej koleżance prezent.
- Sporo dziś prezentów dostajesz - zauważyła zdziwiona, ona nie miała dziś takiego szczęścia i obawiała się, że tym razem nie będzie inaczej. Westchnęła zrezygnowana, po czym zrobiła kilka kroków do przodu i na chwilę zamknęła oczy dla lepszego skupienia się i przyzwania zwierzęcia, który może poprawi jej humor.
Przez dłuższą chwilę miała wrażenie, że nic się nie dzieje, ba! Miała przez chwilę obawy, że jej zaklęcie nie zadziałało, dopóki nie poczuła czegoś na swoim ciele. A były to małe stópki, które zaczęły chodzić po jej ciele. Zimna krew ją zalała i pierwsze co zrobiła, to krzyknęła przeraźliwie, skacząc z nogi na nogi.
- CZEMU AKURAT TO MUSZĄ BYĆ MYSZY?! - krzyknęła głosem przerażonym. Spodziewała się wszystkiego, ale na pewno nie stada myszy, które teraz wędrowały pod jej sukienką. Co jak co, ale miała nadzieję, że ten dzień będzie lepszy, ale nie! W pierwszej chwili spanikowała, więc zaczęła oganiać myszy rękami, ale dopiero po minucie czy dwóch jej mózg otrzeźwiał na tyle, aby przypomnieć sobie, że istnieje takie coś jak różdżka, użyła jej, jednocześnie używając zaklęcia: -Finite! - które zakończyły jej czasy w mgnieniu oka, a przyzwane zwierzęta zniknęły z jej ciała, co nie zmieniało faktu, że dalej czuła te małe stópki na całym swoim ciele. Zlał ją mokry pot trochę w teorii i trochę w praktyce, przez co ciężko zaczęła oddychać przez usta przestraszona. Nogi miała jak z waty gdy siadała tyłkiem na trawie. Skuliła się do pozycji embrionalnej, trzęsąc się na całym ciele. Lubiła zwierzęta okej, ale nie myszy i to pod ubraniami i nie w takiej sytuacji, zważając, że niedaleko była Cass, a Anabell właśnie przeżywała chyba jedną z poważniejszych traum w swoim życiu. Nikomu tego nie życzyła, nikomu.
- Nigdy więcej, nigdy, nic nie przyzwę, przysięgam - mamrotała pod nosem przestraszona.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down


Yuri Sikorsky
Yuri Sikorsky

Przyjezdny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
C. szczególne : Liczne tatuaże, lewa noga pokryta bliznami po walce z mantykorą
Galeony : 1004
  Liczba postów : 435
https://www.czarodzieje.org/t22182-yuri-sikorsky
https://www.czarodzieje.org/t22190-poczta-yuriego
https://www.czarodzieje.org/t22183-yuri-sikorsky#729667
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySob 17 Cze 2023 - 19:42;

Danie: Laverbread
Ilość rund efektu: Ostatnia runda

Skoki: H, 5

Kiedy dziewczyny odeszły i ja ruszyłem w stronę ogniska. Moje ubranie nadal przylegało do ciała ale wydawało mi się, że efekt zaczyna powoli być coraz słabszy. Kiedy znosiłem drzewo nie zastosowałem się do zasad bezpieczeństwa i do tej pory odczuwałem tego skutki. Tym razem postanowiłem podejść do tego z większym szacunkiem i ostrożnością. Nie spodziewałem się jednak, że drewno nadal będzie się na mnie mściło...
Kiedy dochodziłem do ogniska płomień buchnął wysoko wywołując okrzyk ludzi dookoła a już po chwili wszystko spowił dym.

Wszystko wokół ucichło a ja znowu byłem w Rosji. Stałem nad trupem przeciwnika, którego zamordowałem w walce a moje ręce były umazane krwią. Spojrzałem na nie i na przeciwnika z niedowierzaniem. Wtedy otworzył oczy.
-To twoja wina. Ty mi to zrobiłeś - powiedział.
Nagle znaleźliśmy się na cmentarzu. Leżał w trumnie a dookoła pełno było ludzi pogrążonych w żałobie. Poczułem klepnięcie w ramię. Za mną stała kobieta w zaawansowanej ciąży.
-Zabrałeś mi męża a mojemu dziecku ojca. Jesteś z siebie dumny?
Po jej policzkach spływały łzy a głos przepełniony był bólem.

Wizja zniknęła, dym się rozwiał a ja znowu byłem na balu, niedaleko ogniska jednak po tym co przeżyłem odeszła mi ochota na skoki. Usiadłem nieopodal i oparłem głowę na rękach. Całego mnie wypełniał smutek. Dobrze, że dziewczyny nie zdecydowały się przyjść tu ze mną i nie zobaczyły mnie w tym opłakanym stanie. Musiałem się pozbierać ale potrzebowałem na to na pewno dłuższej chwili.
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6329
  Liczba postów : 2311
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySob 17 Cze 2023 - 19:59;

- Gdybym nie obiecał jej, że postaram się nie robić z niej męczennicy, byłoby o wiele gorzej. I obaj o tym doskonale wiemy – zauważył, wywracając przy okazji oczami. – Nie udawaj, że sam też nie obiecałeś jej gór galeonów i całej masy innych rzeczy, żeby tylko czuła się dobrze – mruknął jeszcze, nim ostatecznie porzucił ten temat, starając się jakoś z niego wybrnąć, mając świadomość, że to wcale nie było takie proste. Wlekło się za nim, ciągnęło, nie mogło się w żaden sposób zmyć, tak samo, jak nieobecność Solberga. To wszystko gdzieś go ciągnęło, powodowało, że chwiał się w swoich postanowieniach, że gubił się w swoich krokach i właśnie zachowywał się w taki, a nie inny sposób.
Z drugiej jednak strony przy Huangu był szczery. Przynajmniej w tej właśnie chwili, kiedy nie próbował zgrywać, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało, że nic się nie zmieniło. Do tej pory chował się za maskami i zapewne właśnie to doprowadziło do miejsca, w którym właśnie się znajdowali, do miejsca, w którym patrzyli na siebie, ale nie do końca byli w stanie rozmawiać. Nie chciał wciągać go w swoje problemy, nawet jeśli w dużej mierze dotyczyły również jego, nawet jeśli to było coś, czym w dużej mierze byli po prostu związani. Byli w tym razem, byli w tym obaj, byli w tym na swój sposób zanurzeni i Max miał świadomość, że nie powinien zachowywać się jak skończony osioł.
Tym bardziej że pamiętał doskonale swoją rozmowę z Mulan, że pamiętał dyskusję z Olą. Przecież nie był skończenie głupi, a jednocześnie wychodziło na to, że jednak faktycznie był skończonym idiotą, co niesamowicie go w tej chwili drażniło. Być może z tego powodu to wspaniałe rąbnięciem łbem w drzewo było jak najbardziej wskazane, bo pozwoliło mu po prostu przypomnieć sobie, że zachowywanie się w taki sposób jeszcze nie zaprowadziło go w żadne sensowne miejsce. Zacisnął mocno powieki, a potem spojrzał na Longweia, kiedy ten obok niego usiadł.
- Zostanie ci fantastyczny ślad na środku czoła – mruknął Max, a później zmarszczył lekko nos i zamknął ponownie oczy, by westchnąć, kiedy Huang zadał mu pytanie. Nie rozmawiali o tym i dokładnie to doprowadziło ich do tego żałosnego miejsca, w którym właśnie teraz się znajdowali. Nic zatem dziwnego, że uznał, że już dość tej idiotycznej zabawy i wsunąwszy ręce pod głowę, zerknął na Huanga. – Obiecałem jej pewnie zdecydowanie za dużo. Że odejdzie na swoich warunkach, że będzie tak, jak było, że nie pozwolę, żebyś jakoś przez to ciężko przechodził. Bardzo chciała, żebyś był szczęśliwy. Wygląda na to, że to się dla niej najbardziej liczy.

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4856
  Liczba postów : 2590
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySob 17 Cze 2023 - 20:25;

Strój: ot, sukienka

Była ciekawa tego, czym zajmował się w ostatnim czasie, pamiętając również rozmowę z Charlotte, mając nadzieję, że nie okłamała jej, mówiąc, że Larkin w dużej mierze zajmował się własną pracownią. Słuchała go teraz uważnie, starając się ukryć fakt, że mimo wszystko zadziwiająco łatwo dekoncentrowała się przez to, co się działo. To nie oznaczało od razu, że nie interesowało jej to, co miał do powiedzenia, wręcz przeciwnie, kiwała ostrożnie głową, wtrącając swoje uwagi, zauważając również, że jego decyzje i działania musiały kosztować go wiele samozaparcia. To nie było wcale takie łatwe, zdecydować się w pełni na to, żeby faktycznie stworzyć własny biznes, żeby zająć się czymś ważnym i bliskim samemu sobie. Musiała przyznać, że teraz zdecydowanie postrzegała Larkina jako dorosłego, w pełni świadomego człowieka, a nie bawidamka, który zajmował się sztuką, bo tak wypadało, czy dlatego, że to ułatwiało mu pewne rzeczy.
- To znaczy, że jednak byłbyś w stanie jakiś taniec odpuścić – zauważyła, uznając, że w tym jednym wypadku to ona zwyciężyła, nie zamierzając jednak przeciągać dalej tej struny, tej rozmowy, mając świadomość, że tak naprawdę nigdzie by to nie prowadziło. Mogliby przeciągać ją w nieskończoność, jak ich dawną rozmowę na temat koszuli, ale miała świadomość, że to niewiele by dało, choć jednocześnie było na swój sposób kuszące. Tak samo, jak to, co ją otaczało.
Dlatego nic dziwnego, że po prostu ruszyła przed siebie, że weszła pomiędzy pozostałych bawiących się ludzi, obserwując wszystko to, co się działo, dostrzegając elementy, którymi zajmowała się w czasie przygotowań, znajdując w tym przyjemność. Wyglądało jednak na to, że to właśnie te kukły z wikliny miały w sobie jakąś magię, która ją do siebie przyciągnęła, która spowodowała, że nie mogła się zatrzymać, a później faktycznie spektakl ten przepełnił ją dziwną nadzieją, jakiej nie  była w stanie do końca zrozumieć. Odetchnęła głęboko, nim Larkin się odezwał, zerkając na niego, przesuwając wejrzeniem po jego ręce, kiedy wsparł dłoń o jej plecy, marszcząc lekko brwi. Doszła do wniosku, że gest ten jednak jej nie przeszkadzał.
- Cóż, może właśnie dlatego po tych wszystkich kłótniach, możemy w końcu normalnie rozmawiać. Chociaż muszę przyznać, że lubię cię jeszcze bardziej, kiedy się ze mną nie zgadzasz – stwierdziła, uśmiechając się do niego samym kącikiem ust, a następnie przekrzywiła nieznacznie głowę, by odgarnąć z czoła jakiś niesforny kosmyk włosów. – Jeśli chcesz to sprawdzić, zawsze możesz przekonać się, czy potrafisz skakać. Choć nie jestem pewna, czy poradziłbyś sobie z ogniskiem. Wtedy niewątpliwie dowiesz się, czy ogień parzy – dodała spokojnie, spoglądając w stronę osób, które próbowały właśnie swoich sił w podobnych zawodach, uśmiechając się ledwie widocznie, ciekawa, czy Larkin zareaguje na jej prowokację.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 5247
  Liczba postów : 2350
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptySob 17 Cze 2023 - 20:26;

Strój: bardzo prosty
Kulning: 11 - 1 za punkty z ONMS = 10 (pióro abraksana)

Nie wszystko wymagało komentarza, nie wszystko wymagało długiej rozmowy, która nigdzie by ich nie doprowadziła,  nie wszyscy musieli słuchać tego, o czym akurat dyskutowali. Mogli po prostu płynąć w ciszy, jaka pomiędzy nimi panowała, mając świadomość, że nie było w niej nic złego. Była dokładnie taka, jakiej oczekiwali, tak delikatna, jak potrzebowali, była spokojna i nie musieli jej w żaden sposób naruszać. Kiedyś pewnie by ich krępowała albo denerwowała, powodując, że nie wiedzieliby, co mieliby ze sobą zrobić, ale teraz zdecydowanie nie miało to żadnego znaczenia, kiedy po prostu płynęli przed siebie, nie mając problemu z ciszą, jaka ich otaczała. Nie mieli również najmniejszego problemu z niezbyt trafnymi i poważnymi komentarzami, za które dawniej Christopher z całą pewnością by się obraził, oburzył albo zrobił coś podobnego.
- Nagle? – zapytał, patrząc na Josha, jakby chciał mu powiedzieć, że to było co najmniej oburzające sformułowanie i zdecydowanie powinien się zastanowić nad tym, co mówił, a później zacisnął palce na jego dłoni. – Dziwne, bo ty też jesteś nagle niczego sobie – stwierdził, z miną świadczącą o tym, że musiał się poważnie zastanowić nad tym, dlaczego tak było. Zupełnie, jakby uważał, że jego mąż nie zaliczał się do ciekawych osób, jakby widział w nim jedynie cień samego siebie, czy coś podobnego.
Był pewien, że Josh się nieco oburzy, ale dokładnie o to mu chodziło, kiedy po prostu spleceni wstążką szli dalej, rozglądając się dookoła, starając się zorientować, co się dookoła nich działo. Chris odnosił wrażenie, że wszyscy ludzie w okolicy byli niesamowicie zadowoleni, że faktycznie takie świętowanie było im niezwykle potrzebne, że czegoś podobnego po prostu potrzebowali, wciąż nie mając pojęcia, co działo się ze smokami, wciąż bojąc się tego, co może ich spotkać. Nic zatem dziwnego, że po prostu czerpali przyjemność z takich rzeczy, jak te, które miały tutaj miejsce.
- Mówiłeś. Ale ostatnio udało mi się przywołać jedynie sarny – przyznał, śmiejąc się cicho, przypominając mu, jak opowiadał mu, że niespodziewanie został syreną i zastanawiał się, czy to w jakiś sposób poprawiło jego zdolności wokalne. Teraz miał okazję przekonać się, jak się sprawy miały, więc zamierzał spróbować swoich sił, wcześniej jednak dostrzegł LENKA, do której pomachał, uśmiechając się ciepło, nie chcąc jej jednak przeszkadzać w spotkaniu i rozmowie, jaką prowadziła.
- Tylko nie becz jak stary kozioł – mruknął do męża, żeby szturchnąć go zaraz w bok, a potem, tak jak Laena wcześniej ich uczyła, zaczął śpiewać, by wkrótce wyciągnąć dłoń do abraksana, który się do niego zbliżył. Bardzo ostrożnie przesunął palcami po jego szyi, marszcząc przy okazji brwi, gdy spostrzegł pióro, całkowicie niepasujące do umaszczenia stworzenia. Gdy to spadło u jego stóp, Chris uśmiechnął się lekko, ostatecznie rozumiejąc, że był to podarunek.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyNie 18 Cze 2023 - 11:37;

Moja sukienka

Coś było w słowach Anabell, naprawdę Cassandra dzisiaj dostawała prezenty i to z nietypowych źródeł. Pierwszy od duszka natury, drugi od magicznego zwierzątka. Może one czuły, że Walker ostatnio nie jest w dobrym nastroju, że tęskni za Doireann, nawet jeśli trochę minęło czasu. No i to wszystko ją tak martwiło, egzaminy, smoki i wiecznie zapracowany tato, Liam, który cały czas był zajęty. Cassandra potrzebowała uwagi trochę więcej niż przeciętna nastolatka wchodząca w wiek dorosły. Widocznie przyroda to wyczuwała.
- Właśnie nie wiem czemu...- Puchonka zmieszała się trochę na słowa ślizgonki. Nie chciała, żeby koleżance było przykro, chociaż sama Ana również otrzymała prezent od duszka wody, aczkolwiek dość nietypowy. Myślała o tym i wszystkim, gdy tak Goldbird również zaczęła przyzywać zwierzątka.
Przez dłuższą chwilę wydawało się, że nic nie przyjdzie. Jednakże one już szły, maszerowały na swoich małych nóżkach, czego Walker nie zauważyła, dopiero krzyk Anabell uświadomił ją, że już są! Myszy! Przestraszona zaczęła skakać, spoglądając pod nogi, w obawie, że na nią wejdą.
- Ugh... - Wzdrygnęła się, dochodząc do siebie, bo w końcu to nie ją to spotkało. Przeniosła swój wzrok na koleżankę, która nie wyszła z tej walki cało, ale w porę użyła zaklęcia, a to odgoniło myszy.
- Dobrze, że już sobie poszły. - Powiedziała już spokojnie, kucając przy ślizgonce. Położyła lekko dłoń na jej plecach również przestraszona, ale bardziej świadoma tego, co właśnie zaszło. Bała się mysz, jak każda, normalna, szanująca się dziewczyna, ale nie było to jej boginem.
- Anabell już dobrze, poszły sobie. - Chciała utwierdzić Goldbird w przekonaniu, że nie ma już czego się bać i jest bezpieczna. - Może chodźmy stąd. Do ogniska? Do ognia na pewno nie podejdą. - Powiedziała łagodnym głosem, przekonana o swojej racji, nadal z galopującym sercem w piersi, które powoli się uspokajało. Trudno, że zapomniała właśnie o tym, że przy ognisku chyba Yuri się dobrze bawi i wpadną w inne sidła. Obecnie zależało jej na poprawieniu samopoczucia koleżance.

@Anabell Goldbird
Powrót do góry Go down


Anabell Goldbird
Anabell Goldbird

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : Rude włosy
Galeony : 178
  Liczba postów : 396
https://www.czarodzieje.org/t22215-anabell-goldbird-budowa#730633
https://www.czarodzieje.org/t22218-anabell-goldbird#730825
https://www.czarodzieje.org/t22216-anabell-goldbird#730634
https://www.czarodzieje.org/t22227-anabell-goldbird-dziennik#731
Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 EmptyNie 18 Cze 2023 - 18:07;

moja sukienka

@Cassandra Walker

- To było okropne - Ze wszystkich możliwych zwierząt akurat przyzwała myszy?! Przeraził ją strach, to po pierwsze, a po drugie dotyk tych małych stópek było jednym z najgorszych przeżyć, jakie ostatnio miała. Aż się wzdrygnęła, niemal w tym samym momencie gdy Cass dotknęła jej ramienia. Tak szczerze najbardziej po prostu przeraził ją fakt, że coś po niej łaziło, było to małe i nie było to żadne śliczne zwierzątko! To nawet nie musiał być bogin, by się go przestraszyć, ot ludzka reakcja, jak coś po tobie zaczyna łazić i to bez ostrzeżenia...
Przez dłuższą chwilę głowę miała zawieszoną, starając się opanować nagłe uczucie przerażenia, które ją opanowało. Jednak z czasem to uczucie zaczęło stopniowo maleć. Dopiero po chwili odważyła się podnieść głowę i spojrzeć na Cass.
- Na brodę Merlina jak dobrze - odetchnęła z ulgą, a uczucie było to podobne do kamienia spadające z jej serca.
- Te myszy były okropne i te małe stópki chodzące po ciele brrr. Mam nadzieję, że nigdy więcej nic takiego nie przyzwę. - dodała po chwili ciszej, w sumie bardziej mówiła do siebie niż Cass. Poprawiło to jej nastrój, wiedząc, że jest już po wszystkim, a te okropne myszy, już sobie poszły.
- Ognisko? Ah, tak! Miałyśmy się tam spotkać z panem przystojniakiem - jej głowa nieco bardziej otrzeźwiała. Zaczęła również podnosić się na równe nogi i rozejrzała się dookoła z nadzieją, że nikt nie widział tego żenującego występu poza Cass. Po chwili również nachyliła się do koleżanki.
- Nie powiesz nikomu, że przyzwałam myszy? To... żenujące - rzekła do niej czując, ze jej policzki spowiły się rumieńcem. Skoro już miała to za sobą, to wolała raczej o tym zapomnieć i iść dalej do przodu, jedyne co może zrobić to mieć nadzieję, że następnym razem lepiej jej się uda coś przyzwać, a nie zwykłe myszy... Może chociaż Yuri miał lepsze doświadczenia w trakcie skakania przez ognie, oby...
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Nad Jeziorem - Page 14 QzgSDG8








Nad Jeziorem - Page 14 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 14 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 18Strona 14 z 18 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Jeziorem - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
jezioro
-