Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 201
  Liczba postów : 586
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySob Lis 07 2020, 01:29;

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.


Sama nawet nie zauważyła, jak wiele zmian w jej życiu wprowadziło pojawienie się Dunbara pod tym mostkiem w Hogwarcie. Kompletnie nieświadomie cały czas towarzyszyło jej dziwne przeświadczenie, że za chwilę obudzi się z tego snu i znów będzie tą Larą, która wręcz rozpaczliwie potrzebowała pomocy. Tymczasem dzień mijał za dniem, a ona wciąż miała obok siebie kogoś, kto był w stanie wyciągnąć ją nawet z największego bagna emocjonalnego. Nic więc dziwnego, że nawet teraz, kiedy zwyczajnie miała ochotę kląć na czym świat stoi, siedząc obok Dżemiego, jakoś nie mogła tego zrobić. Bo nagle przestawała widzieć w tym sens. Bo wolała się delikatnie uśmiechać zamiast wprowadzać się w jeszcze większą złość. No i nie ma co ukrywać, jego uśmiech był tak zaraźliwym że nie sposób było przejść obok niego obojętnie. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak pozytywny wpływ na nią posiadał. Nadal towarzyszył jej uśmiech na ustach kiedy przedstawiał jej doskonały plan stania się kopią słynnego hrabi. - Raczej nie polecam tych soczewek. Z tego co zauważyłam bardzo łatwo dzięki nim wystraszyć ludzi - na całe szczęście, jego nie wystraszyła, bo dalej dzielnie siedział obok niej. A może to właśnie dlatego że nie mógł obecnie zobaczyć jej oczu? Prychnęła pod nosem na wzmiankę o Irytku. Nienawidziła serdecznie tego gada od momentu, kiedy jej noga pierwszy raz przekroczyła próg zamku. Na samą myśl, że mogła jeść coś, do czego on coś dorzucił, brało ją na mdłości. Już miała rozchylić palce swoich dłoni, aby sprawdzić, o co mu dokładniej chodziło, ale jednak nie było jej to potrzebne. Od razu po słowach przeszedł do czynów, gdzie po chwili z równie wielką gorliwością go całowała, kompletnie nie zwracając uwagi na cały świat wokół nich. Przecież przyzwolenie otrzymali od samego prefekta naczelnego! Grzechem by było nie skorzystać. Jakoś tak instynktownie przesunęła się do niego jeszcze bliżej, całkowicie zatracając w tej cudownej pieszczocie. Co jak co, ale doskonale wiedział, jak poprawić jej nastrój. Odsunął się w końcu, nawet nie wiedząc, dlaczego to robi. Oddech miała mocno przyspieszony, a wzrok wrócił do normalności, co przywitała z nieskrywaną ulga. Złapała dłoń chłopaka i podniosła się z zajmowanego miejsca. - Ruszaj tyłek, miałeś mi pokazać swój autorski taniec - uśmiechnęła się do niego zachęcająco, bo miała dziwne przeczucie, że jeśli, zostaną dłużej w tym miejscu, to skończy się to szlabanem za bardzo nieodpowiednie zachowanie. - A do mnie i sukni się nie przyzwyczajaj - dodała, by pociągnąć go w stronę parkietu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPią Gru 17 2021, 08:34;

Ból dokuczał jej w znacznej części ciała, ale starała się dzielnie nie zwracać na niego uwagi. Wiedziała, że to wypadek, że chłopak nie zrobił tego specjalnie i naprawdę widać było po nim, że obecnie wolałby być wszędzie, tylko nie przy niej i nie musieć rozpamiętywać to, co miało miejsce. Pewnie dlatego nie miała mu za złe, że coś podobnego w ogóle miało miejsce. Że upadła i teraz była mocno poobijana. Tak naprawdę, jego postawa bardzo mocno ratowała chłopaka przed jej gniewem. No bo jak tu gniewać się na chłopaka, który tak wyraźnie żałował swojego występku? Nie była pewna, czy robił to specjalnie, czy przez przypadek, jednak był w tym cholernie przekonujący, musiała to przyznać.
- Ok, w takim razie oboje możemy uznać, że nic się nie stało - zaproponowała delikatnie, jakby nieśmiało, wyciągając dłoń w jego kierunku, w ramach wyraźnego zawarcia rozejmu, nawet jeśli nie pojawiła się jeszcze między nimi żadna wyraźna wojna.
Zaśmiała się, gdy wspomniał o wskrzeszeniu szans na wygraną. Szczerze to ona nawet nie wiedziała, że rozgrywają się tutaj jakieś zawody, a co dopiero o tym, że miała szansę w nich wygrać! Kto by się tym w ogóle przejmował? Na pewno nie ona.
- Daj spokój. Nawet nie wiedziałam, że tutaj ma miejsce jakiś konkurs - przyznała szczerze, machając ręką, jakby chciała pokazać, że to naprawdę nie ma dla niej żadnego większego znaczenia. Przyszła tutaj dla rozrywki, nie dla wygranej. Co prawda doznała zamiast tego kontuzji, ale żeby to było pierwszy raz w jej życiu.. Robiąc to, co robiła, liczyła się z faktem, że przyniesie jej to wiele bólu i różnorakich uszkodzeń ciała. Teraz po prostu trafiło się kolejne. Tylko tyle. Więc miała szczerą nadzieję, że chłopaka nie zjedzą wyrzuty sumienia.
- W takim razie uznajmy, że poznaliśmy się dopiero teraz i nic wcześniej się nie stało, co? - powiedziała, wyciągając również dłoń w jego kierunku i unosząc jedną brew do góry. Miała błysk w oku, zachowywała się naturalnie, choć była nieźle obolała. - Tak, faktycznie, Robin jestem - nie miała powodów aby się na niego gniewać. A raczej, miała je, ale nie zamierzała w żaden sposób używać. Co się stało, to się nie odstanie, ona zamierzała przejść nad tym do porządku dziennego, zapomnieć o niemiłym incydencie i tyle.
- To co, podczas kolejnego spotkania będziemy łamać szczęki? - zaproponowała z szerokim uśmiechem. Widać było wyraźnie, że nabija się z tego wszystkiego, bo co innego im pozostawało? Tylko śmiech mógł ich tutaj uratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Gru 21 2021, 22:46;

Brak mi zdecydowanie pewności siebie. Może kiedyś nie miałbym problemów z tą sytuacją, ale teraz czuję się winny i tam, gdzie nie pójdę, ciągle dzieje się coś... nieprawidłowego. Wystarczy spojrzeć, wystarczy iskra, iskrą natomiast jestem ja - by płomienie zaczęły siać zniszczenie czysto metaforycznie, pochłaniając strawę do strzępek, do kości i do ostatnich tkanek, które temu procesowi niespecjalnie chcą się poddawać. Żałuję, że do tego doszło - taki jestem. Wycofany, unikający, chcący prowadzić własną egzystencję w cieniu innych, jedynie bacznie im się przyglądając, a nie uczestnicząc bezpośrednio. Długo nie trwa moje szczęście, gdy postanawia wejść tym samym do akcji Irytek, którego szczerze nienawidzę.
- Hawk na innych ludzi wpada, ale na kutasa Murphy'ego jeszcze bardziej się zdarza! - jak zawsze, jak żeby inaczej, mam dość jego dogryzania względem wydarzeń, które miały miejsce w schowku. Chodzę przez to bardziej zestresowany i pozbawiony chęci do czegokolwiek, bo choć i mogę ignorować to, co ten mówi, tak naprawdę inni muszą tego słuchać. I dowiadywać się mniej lub bardziej wymyślnych kłamstw. - Jemu przy dziewczynach zazwyczaj nie stoi, niech się zatem Robin obok niego przebywać nie boi! - jeszcze dorzucił parę dodatkowych komentarzy, zanim do odleciał w nieznane, dając nam wreszcie spokój.
- P-Przepraszam za niego... dość m-mocno się uwziął... - mówię, dukam nieco, kiedy nie tyle wstyd, co po prostu żenada ze względu na zaistniałą sytuację zdawała się zagęścić wokół atmosferę. Biorę głębszy wdech, chłodne powietrze pozwala mi na nieco trzeźwiejsze myślenie przy stłuczeniu znajdującym się na boku. - T-Tak, ale chyba... chyba nawet  bierze się w nim u-udział nieświadomie. - wskazuje podbródkiem na nauczyciela, który patrzy na najróżniejsze osoby poruszające się po tafli jeziora, gdy ze sobą jakoś rozmawiamy. Jakoś, bo w moim przypadku nie idzie to najlepiej. Podnoszę brwi na propozycję ze strony Ślizgonki.
-  W sumie... W sumie to b-bardzo dobry pomysł. - nie uśmiecham się, ale po tonie głosu można rozpoznać, że jest to coś, co mi pasuje i ewidentnie wolałbym na tym przystać. Na szczęście się nie mylę pod względem imienia blondwłosej dziewczyny, na co mogę odetchnąć z częściową ulgą, gdy ściskam jej dłoń. - S-Sobie będziemy wzajemnie łamać czy... k-komuś innemu? Myślę... myślę, że jest to dość ważny aspekt... - pytam się, bo raczej za przemocą nie przepadam i wolałbym uniknąć posiadania złamanej szczęki, bo nie przepadam za uzdrowicielami i nie posiadam odpowiednio wysokiego progu bólowego, by móc z czymś takim łazić na porządku dziennym.
Łyżwy odhaczone, nietypowe spotkanie także, a jedyne, o czym marzę, to kubek gorącego kakao z kuchni i zimny okład na stłuczenie. Przygoda? Myślę prędzej, że wypadek, ale im bardziej się zamartwiam, tym gorzej wyglądam; rozchodzimy się po czasie i po tych przeciwnościach losu, wobec których nie możemy zrobić nic więcej.

6/5
@Robin Doppler

[ zt x2 ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyNie Gru 26 2021, 21:47;

Jazda na łyżwach kojarzyła się Ripley z wczesnym dzieciństwem. Zanim miała przyjemność spędzać każde święta w magicznej szkole, pozostawała wciąż dzieckiem marginesu, wychowywanym w przytułku, na który rzadko kiedy starczało dotacji ze skarbca królowej. Nie to, że było im źle, ale rozrywek zimowych wcale nie było dużo. W każdym sezonie starsze dziewczynki zabierały dzieciaki kilka razy na taką wycieczkę krajoznawczą, która polegała na przejażdżce autobusem w stronę lasu Waltham, by pobawić się na zamarzniętej tafli zbiornika Banbury i powygłupiać się w śniegu pokrywającym otaczające go pagórki.
Patrząc na rówieśników, czyniących przepiękne popisy na lodzie w pamięci wciąż miała rosnącą ekscytację, kiedy autobus przebijał się przez ruchliwy Tottenham i mijał wielki sklep ikea. Bo to znaczyło, że byli tuż tuż!
Niestety los już ma takie gorzkie poczucie humoru, żeby dać Ci dwie lewe ręce w tym, co Cię zaczyna ekscytować i to najlepiej w takim momencie, w którym wystarczyłaby odrobina motywacji i wsparcia, by mała Nellie wyrosła na, kto wie, mistrzynię łyżew figurowych. Po dziś dzień pamiętała, jak wyrżnęła czołem w drewnianą balustradę otaczającą akwen i nosiła wielkiego siniaka chyba aż do wiosny. Czasem jak udało się jej opalić latem, to mogła przysiąc, że wciąż widzi pręgę blizny, która została jej po tym wypadku - nic tam jednak nie było, poza odznaką złamanego serduszka małej artystki.
Stała więc w jednej z większych zasp otaczających naszykowaną przez profesurę część wielkiego jeziora, w wyświechtanych narciarskich spodniach (no co, było zimno) i kultowej już, za dużej o pięć rozmiarów kurtce z szeleszczącego ortalionu. W kieszeniach mieściło się wszystko, istniała nawet szansa, że sama Ripley mogłaby do kieszeni tego przerośniętego elementu garderoby wpełznąć i zamieszkać w nim. Poruszając palcami w trzewikach coraz bardziej marszczyla brwi, walcząc ze sobą. Widziała jednak, że wszyscy bawią się bardzo dobrze niezależnie od tego jak im idzie na tym lodzie, a ona przecież miała poczucie równowagi i umiała jeszcze, chyba, ustać na nogach?
Chwilę później wiązała zawzięcie sznurówki wypożyczonych łyżew, wyglądając jak pstrokata buka zakopana do połowy w ziemi. Spod napchanego kołnierza dało się słyszeć ciche ćwierkanie łamane przez gdakanie, w odpowiedzi na co krukonka mamrotała coś do swojej kurtki.
- No, to teraz z górki. Lewa. Prawa. Lewa. - podyktowała sobie zadaniowo, jak z większością projektów, o których się przymierzała. I wydawało się, że to dobra taktyka, bo zarówno jak i lewa, a potem prawa, działały.
Przez krótką chwilę.
Zaraz ten rytm wyznaczony zupełnie się pomieszał, kiedy najpierw z lewej, a potem z prawej, przemknął koło niej jeden, a potem drugi ktoś, kto pozostał jedynie smugą w kolorze kurtki. Wszystkie dobre chęci ustania na nogach zakończyły się gwałtownie twarzą w zaspie. Może to i lepiej, bo tak siarczysta kurwa wypadła jej zupełnie niechcący z ust, że na pewno roztopiła dużo śniegu.
Wyciągnąwszy głowę ze śniegu zobaczyła najpierw czyjeś eleganckie, wyglądające na całkiem ciepłe, zimowe buty, a potem obleczone spodniami kolana, a potem... a potem ręce w kieszeniach. Kiedy w końcu jej wzrok dotarł do twarzy chłód zdołał ucałować jej nos mrozem, pozostawiając różowy ślad, a wilgoć z rozmarzającego pod wpływem temperatury śniegu, zaczynała zamarzać na rzadkich rzęsach.
- Nie śmiej się.

21

@Ezra T. Clarke
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kaldred Sindre

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 180 cm
Galeony : 76
  Liczba postów : 176
https://www.czarodzieje.org/t21040-kaldred-sindre#676149
https://www.czarodzieje.org/t21083-kaldred-sindre-poczta#677970
https://www.czarodzieje.org/t21013-kaldred-sindre#674871
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Gru 28 2021, 20:01;

K100: 97
K6: 5 - nieparzysta
Końcowy wynik: 97+5=102

Jazda na łyżwach po jeziorze? Wraz z chwilą, kiedy o tym usłyszałem, wiedziałem gdzie spędzę grudniowe wieczory. Nauka i oceny to jedno, ale możliwość przypomnienia sobie zwykłej mugolskiej czynności obok zamku pełnego magii było dla mnie czymś ważniejszym. Dzięki temu mogłem się poczuć...normalnie. Zapomnieć na chwilę o wszystkich sprawach i problemach zaśmiecających moją głowę. Jedyne czego się obawiałem to brak odpowiedniego rozmiaru łyżew. Na mugolskim lodowisku musiałem czasami dość długo czekać, by móc sobie pojeździć. Dlatego łatwość, z jaką skrzaty obdarowały mnie idealnie dopasowanym rozmiarem wprowadził mnie wręcz w zachwyt. Postanowiłem zacząć od zwykłej jazdy w kółko, by się rozgrzać. Sunąłem przed siebie, mijając co jakiś czas innych uczniów, radzących sobie w lepszy czy gorszy sposób. Zauważyłem po chwili obecność nauczyciela, który podobno oceniał zmagania na lodzie. Uznałem to za dobry sposób by przypodobać się Foresterowi i nieco poprawić swój wizerunek w oczach profesorów Hogwartu. Miałem już zacząć, gdy mój wzrok padł na jednej z dziewczyn, która wyglądała bardzo znajomo. Zmrużyłem oczy jakby nie dowierzając, podjechałem do niej i zatrzymałem się, robiąc najpierw małe kółko. Przekrzywiłem głowę, poświęcając jej chwilę uwagi. Wydawała mi się, że była osobą, którą zostawiłem za sobą w Ilvermorny...i całe szczęście na wydawaniu się skończyło. Mój podjazd i następnie odjechanie bez słowa mogło być odebrane jako gwiazdorzenie, co jakoś zbytnio mnie obecnie nie interesowało. Ba, taki przecież był mój cel: pokazać co potrafię. Zacząłem od podstawowych ruchów, kilka obrotów, podskoków, połączenie obydwu ruchów...czułem się dość sztywno, z jakiegoś powodu nie mogąc się rozluźnić i po prostu oddać się chwili. Kilka minut jeżdżenia i próbowania później uznałem, że w taki sposób to zaprezentuje jedynie sztywność mojego kręgosłupa. Wziąłem głęboki wdech i przymknąłem oczy, rozluźniając swoje ciało. Wciąż z zamkniętymi oczami zacząłem sunąć po lodzie, tworząc przeróżne figury. Uważacie to za niezbyt męski widok? Cóż, zachowajcie swoją opinię dla siebie. Robiłem co chciałem, nie zwracając uwagi na innych i co sobie pomyślą, jak nagle się zatrzymam i zacznę tańczyć w miejscu. O, to się tak da? Przyznam, wygląda to dziwnie, jednak wywołuje dużo frajdy. Musicie spróbować jak już przestaniecie odbijać się od ściany do ściany. Gdy już się rozluźniłem na tyle, że mogłem w końcu rozpocząć główną część pokazu, przywołałem w wyobraźni taniec reprezentacji Francji z zimowej olimpiady i w dużej mierze go powtórzyłem. Pewno powiecie, że był to plagiat...no niby macie racje, ale co z tego? Raczej Forester nie oglądał mugolskich olimpiad, a nawet jeśli to wątpiłem by każdą z nich pamiętał i porównywał do tego co kto robi na lodowisku. Byłem skuteczny? Nawet bardzo. Przejmowałem się odgapianiem od innych? W najmniejszym wypadku. Owe przedstawienie uważałem za jedno z najładniejszych i byłem dumny z siebie, że chociaż w małej części dałem radę je powtórzyć. Na sam koniec została mi dość ciężka do wykonania figura : podniesienie drugiej osoby podczas jazdy. Wybrałem nie do końca przekonaną koleżankę, odjechałem kawałek by mieć miejsce do rozpędzenia się i kilka chwil później...jechałem trzymając dziewczynę pod pachami. Po kilku metrach odstawiłem ją delikatnie na lodowisko, kończąc swój występ w konkursie. Pozostałem jeszcze na lodzie, bawiąc się i relaksując przy dźwiękach skrobania o lód.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5840
  Liczba postów : 3357
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPią Sty 07 2022, 00:07;

K100:22 + 10 za DA = 32
K6: 4

Musiał przyznać, że profesor Forester zwyczajnie się nie starzał; nie miał pojęcia, jakim sposobem ten pogodny nauczyciel, po tak wielu latach spędzonych w Hogwarcie, dalej utrzymywał werwę i entuzjazm, ale jego propozycje artystycznych aktywności wciąż Ezrę pozytywnie zaskakiwały i inspirowały. Cóż, przynajmniej w większości przypadków. Propozycja zorganizowania konkursu tańca na lodzie podobała mu się z jednego prostego względu - on sam nie musiał w niej brać udziału, a za to ile radości mogło przynieść oglądanie śmiałków, decydujących się na podjęcie łyżwiarskiej rękawicy.
Doskonale pamiętał swoje własne próby utrzymywania równowagi (bo na grację nie było nawet co liczyć) na lodowej powierzchni kilka lat wcześniej, jeszcze kiedy trzymał się chociaż odrobinę nadziei, że nie każdy sport powinien traktować jako swojego wroga numer jeden. I choć na przestrzeni dorastania okazało się, że faktycznie znalazło się wąskie grono aktywności, które mu wychodziły, to łyżwiarstwo do tego elitarnego grona zwyczajnie się nie załapało - najpewniej czuł się po prostu na stabilnym gruncie, nie w powietrzu, ani na lodzie. Świadomość swojego absolutnego braku zdolności nie przeszkadzała mu jednak, aby z entuzjazmem obserwować porażki uczniów i studentów - wszak nie  byłby sobą, gdyby okazja do żartobliwego wyzłośliwiania się przemknęła mu koło nosa.
I tym właśnie sposobem wpadł na krukońskie dziewczę (@Nell Ripley), które dosyć pokracznie zaczęło swoją przygodę z tańcem na lodzie. Nic zatem dziwnego, że obrał ją sobie za dobry obiekt do obserwacji - i być może dobrze zrobił, bo nawet jego rozbawienie na moment otarło się o zmartwienie, gdy nastolatka wylądowała w śnieżnej zaspie. Na wszelki wypadek postanowił to sprawdzić, nie chcąc by na jego warcie dziewczyna zrobiła sobie krzywdę.
- Nie śmieję się, to tylko dobry humor, którym chcę się z tobą podzielić! - odparł, oczywiście dość wyraźnie się śmiejąc. Był to ewidentny plus pozycji nauczycielskiej. - Nie wiem, czy wiesz, ale cała sztuka jazdy na łyżwach polega na utrzymywaniu się na nogach - podpowiedział usłużnie, gdy tylko jasna czupryna wyłoniła się z zaspy. Wyciągnął też zaraz obitą w ciepłą rękawiczkę rękę, by pomóc jej podnieść się do pionu, ani na moment jednak nie pozbywając się z ust szerokiego uśmiechu. - No i proponuję nie patrzeć w dół, bo podobno należy patrzeć tam, gdzie chce się dojechać. A gleba to nie twój cel, jak podejrzewam. [/b][/b]

______________________

i feel the love in your touch
and i trust what's inside your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka, pół wila w oczach Paytona
Galeony : 1529
  Liczba postów : 962
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyNie Sty 16 2022, 02:25;

Koło realizacji twórczych

k100: 95 (dorzut: parzysta)
modyfikatory: +30 za cechę gibki jak lunaballa (zwinność)
suma: 125 

Siedziała zawinięta w koc w dormitorium, niemalże wyrywając z bezsilności włosy podczas pisania eseju na obronę przed czarną magią, kiedy jej uszu dobiegły podekscytowane głosy młodych Gryfonek, że nad jeziorem poczciwy Forester organizuje codziennie casting na najlepszego łyżwiarza. Nie musiała się zbyt długo zastanawiać nad tym co z tą informacją zrobić - rzuciła notatki na swoje niepościelone łóżko, przebrała szkolny mundurek na coś wygodnego i ciepłego i wybiegła z gryfońskiego królestwa, szpagatami zmierzając na błonia. Trochę żałowała, że Murphy był w pracy i nie mogli iść tam razem. 
Doskonale pamiętała z dzieciństwa jak każdej zimy Fiadh zabierała ją na lodowisko, gdzie udawały, że są wytwornymi, zgrabnymi łyżwiarkami, przed którymi kariera stała otworem, a każdą udaną figurę głośno oklaskiwały i rzucały w swoją stronę wyimaginowane kwiaty, wiwatując i krzycząc wniebogłosy. I tym razem zamierzała pokazać klasę i udowodnić, że królowa łyżew jest tylko jedna. Ona sama.
Dygnęła radośnie przed Howardem, zgarnęła łyżwy dostępne dla tych, którzy nie posiadali swoich (od razu zanotowała w głowie, że to kolejna rzecz, którą musi kupić, nawet kosztem obiecanych łajnobomb dla Ruby) i stanęła na brzegu jeziora oddychając głęboko. 
Choć pierwsze kroki na lodzie stawiała nieporadnie, tak z każdym kolejnym ruchem sunęła po powierzchni z coraz większą gracją, odzyskując pewność siebie. Okazało się, że jazda na łyżwach jest dla niej jak oddychanie - zupełnie naturalna; nie musiała się zastanawiać w jaki sposób ustawić stopy, aby wykonać obrót, skręt czy zjawiskowy piruet. Utrzymanie równowagi nie stanowiło dla niej żadnego problemu, toteż jechała dalej z wielkim uśmiechem na twarzy, nie przejmując się ani mrozem ani konkursem, w którym właśnie brała udział. Mknęła przed siebie, odnajdując w jeździe namiastki dawnych lat i beztroski, tego szczęścia wypełniającego każdy skrawek jej duszy. Była w raju i znów czuła się jak mała dziewczynka, która pod okiem mamy doświadczała czegoś pięknego - łyżwy, podobnie zresztą jak Quidditch, dawały jej poczucie wolności i pozwalały na ekspresję skrywanych głęboko emocji.
Może i nie była tancerką stulecia i daleko jej było do powabu takiej wili, ale na lodzie odnajdywała się równie dobrze jak w transmutacji czy na miotle. Dlatego niesiona ekscytacją, podjechała do jakiejś nieznanej Puchonki, która radziła sobie znacznie lepiej niż pozostali i zapytała czy ma ochotę na rozegranie przed nauczycielem jakiegoś fenomenalnego układu w duecie, jednocześnie popisując się przed nią zmyślnym podskokiem. Gdy ta się zgodziła, złapała ją za rękę i wyobrażając sobie, że ma przed sobą milionową publiczność, uniosła ją nad sobą, z dumą prezentując figurę, której nie powstydziliby się profesjonaliści. Dziewczyna jednak nie była aż tak wprawną łyżwiarką, jak jej się wydawało - straciła równowagę i niefortunnie odbiła się od barierki, wpadając do lodowatej wody. 
Na całe szczęście, nikt nie zauważył tej paskudnej wpadki, dlatego powstrzymała krzyk zatrwożenia i ukłoniła się przed wszystkimi, zaraz potem pędząc do nowopoznanej towarzyszki, żeby wyłowić ją z czeluści jeziora.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySro Sty 26 2022, 21:20;

Widząc, jak brunet w najlepsze zrywa boki z jej nieszczęścia uszy pokraśniały jej intensywnie, a temperatura czaszki podniosła się tak mocno, że niemal widać było parującą z włosów wilgoć.
- No no, już, zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu, bo się uduszę. - powiedziała markotnie, chwytając jednak jego rękę i podnosząc się chwiejnie na nogi. Uścisk solidny, żelazny jak kajdany, zelżał dopiero, kiedy była pewna, że trzyma stabilnie pion. Podparła się pod boki, nieco zbyt zamaszyście przez co znów się zachwiała wytrzeszczając oczy niczym żaba na drucie wysokiego napięcia, zaraz jednak znów złapała równowagę i zrobiła minę, jakby wcale to przed chwilą się nie wydarzyło.
- Oohoo, widzę, że trafiłam na znawcę. - uśmiechnęła się przymilnie, choć lisi, chytry błysk szybkolotnego kruka błysnął jej w oku- Będzie mi niezwykle miło, jeśli członek kadry pedagogicznej zaprezentuje mi, jak to się robi! - klasnęła zachęcająco, ale również zachowawczo - nie szalejmy, nie chcemy się wywalić nie ruszając się z miejsca - w dłonie i kłaniając się lekko wskazała ręką budkę z łyżwami do wynajęcia.
Para z uszu na całe szczęście przestała jej buchać, bo to też i nie wypada wcale tak się boczyć, szczególnie na swojego nauczyciela będącego jednocześnie krukońskim bożyszczem, byłym prefektem, mistrzem wielu tytułów i pozycji, aktorem i gwiazdą estrady. Przecież Siostra Bernadetta by ją od czci i wiary odżegnała, za tak karygodne zachowanie.
Patrząc wyczekująco na Ezrę powoli, lewa, prawa, zaczęła przesuwać się w stronę budki z łyżwami, coby już od samego progu móc chłonąć jego wiedzę i talenta. Była bowiem śmiertelnie przekonana, że kto jak kto, ale osoba z takim zapleczem musicalowym musi mieć doskonałą koordynację, a jako nauczyciel działalności artystycznej - w związku z niewątpliwym artyzmem sztuki tańca na lodzie - musi być po prostu boski w te klocki.
Kto wie, może nawet uda im się jakieś miejsce wygrać? Starym dobrym sposobem na: utalentowani w pierwszym rzędzie, reszta z tyłu kiwa się na boki i nuci uła-ha uła-ha.

@Ezra T. Clarke
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka, pół wila w oczach Paytona
Galeony : 1529
  Liczba postów : 962
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyCzw Lut 10 2022, 04:05;

Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, gdy dostrzegła błysk radości w oczach Emrysa na wzmiankę o słodyczach. Nic tak nie łączyło ludzi jak wspólne jedzenie czekolady, powtarzała zawsze jej mama i wychodziło na to, że miała rację. – Raczej nie powinno, bo dość często używam tego zaklęcia, więc mam wprawę – uspokoiła chłopca, a zaraz potem konspiracyjnie nachyliła się, aby wyłapać jego wyznanie wyszeptane tak jakby się tego wstydził. – To normalne, że trwają chwilę, jesteś w Hogwarcie zaledwie kilka tygodni i nie miałeś możliwości poćwiczyć. Uważam, że i tak powinieneś być z siebie zadowolony, bo jakkolwiek się udają. Radzisz sobie lepiej niż niejeden młody czarodziej – pochwaliła go z ciepłym uśmiechem, nie mogąc się pozbyć nieznośnej myśli, że większość pierwszorocznych, z którymi miała do czynienia, charakteryzowała się bardzo niefajną przypadłością, a mianowicie brakiem wiary w siebie i nieumiejętnością doceniania swych sukcesów. – Ja w twoim wieku ledwo byłam w stanie utrzymać różdżkę w dłoni, bo ciągle mnie parzyła. Także wyobraź sobie jak źle wychodziło mi rzucanie zaklęć – zaśmiała się, sięgając po termos z gorącą czekoladą, którą rozlała do kubków. Podała mu jeden, a gdy moczyła usta w słodkim, gęstym napoju, słuchała tego, co wie o inkantacji, którą planowała z nim dzisiaj przećwiczyć. - Tak! Transmutacja zawsze polega na przemianie obiektu, musi być on namacalny i istnieć. Nie zmieniasz próżni, tylko dokonujesz modyfikacji - częściowej albo całościowej. Quartario zmniejsza ciężar - potwierdziła słowa Emrysa. - Tak w ogóle, nie jestem wybitną nauczycielką. Więc jeśli czegoś nie zrozumiesz to daj mi znać, nie przywykłam do uczenia innych. Czasem mogę mówić zbyt chaotycznie, ale nie bój się pytać. Bo po to tu jestem - żeby ci pomóc - wlepiła w Krukona przejęte czekoladowe tęczówki, chcąc upewnić się, że nie będzie krępował się z zadawaniem pytań czy traktować ją jak - nie daj Merlinie - takiego Patola.
Ze skupieniem obserwowała chwyt, jaki jej prezentował. Z trudem powstrzymywała zachwyt, bo miał zaledwie jedenaście lat, a radził sobie lepiej niż (czasem) ona. - Dobry trop, jednak chodzi o chwyt alfa. Bo to transfiguracja prosta, zmieniamy tylko jedną cechę substratu, w tym wypadku ciężar. To działa na tej samej zasadzie co zmiana rozmiaru. Musisz więc wyprostować łokieć, o tak - pokazała mu na czym to polega, zerkając na twarz Krukona, aby upewnić się, że rozumie. – Spróbuj teraz na sucho. Chwyt i wymowę.


@Emrys A. R. Landevale

Spoiler:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31908
  Liczba postów : 89566
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySro Kwi 27 2022, 23:55;


Każdego ucznia i studenta Hogwartu los przyprowadzi prędzej czy później nad jezioro - czy to w poszukiwaniu cichego zakątka do nauki, miejsca do wygrzewania się na słońcu lub po prostu najkrótszej drogi w kierunku polany, na której odbywały się czasem zajęcia z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami.
Z jakiegoś powodu trafił też w tą okolicę niedawny bohater meczu quidditcha i wychowanek Slytherinu, Archie Darling.
Słońce świeciło wysoko w kwietniowym zenicie, nic też nie wskazywało na to, że brzeg jeziora mógł być jakkolwiek niebezpieczny. Coś jednak rozdrażniło druzgotki, które kotłowały się zaraz pod taflą wody, gryząc siebie nawzajem oraz wszelkie ryby czy magiczne stworzonka chcące się do nich zbliżyć czy je wyminąć.
Kotłowanina rozgniewała jednak najbardziej prominentnego mieszkańca tutejszego akwenu - wielką kałamarnicę, która napędzając swoje cielsko wszystkimi mackami ruszyła w stronę zbiorowiska druzgotków z wyraźnie nieprzyjaznymi zamiarami.

Rzuć 2x kostką k6.
Wynik pierwszej kostki:
1 - rozpędzona kałamarnica wbiła się w druzgotki, które po chwili oporu zdały sobie sprawę, że jest on bezcelowy. Podczas ucieczki jednak macka mięczaka trafiła jedno ze złośliwych stworzeń wyjątkowo mocno, wyrzucając je na brzeg prosto w kierunku Ślizgona. Rozgniewany druzgotek gryzie Cię w [wynik drugiej kostki] miejsc.
2 - kałamarnica kotłuje się przez chwilę z druzgotkami, ostatecznie pokrywając przybrzeżną taflę warstwą magicznego atramentu, którego część pada także na Ciebie. Przez [wynik drugiej kostki] fabuł mienisz się kolorami tęczy, ale też dość brzydko pachniesz.
3 - powtarza się scenariusz z kostki numer jeden, druzgotek jednak zamiast Cię gryźć postanawia jak najszybciej wrócić pod wodę. Nie omieszkuje jednak zabrać ze sobą pamiątki - tracisz sakiewkę z [wynik drugiej kostki]x10 galeonów.
4 - powtarza się scenariusz z kostki numer dwa, czując jednak co się świeci postanawiasz zasłonić się Zaklęciem Tarczy. Nie jest ono idealne, ale chroni Cię przed większością atramentu - i dobrze, gdyż ten rodzaj okazuje się silnie żrący. Jeśli [wynik drugiej kostki] to 5 lub 6, tracisz różdżkę z powodu opryskania jej kwasem. Na wynikach 1-4 masz jedynie podziurawione ubranie.
5 - druzgotki momentalnie się rozpierzchają, kałamarnica też jakby nieco mniej leniwie odpływa gdzieś w głębiny tak szybko, jak się pojawiła. Czujesz na sobie wzrok kelpie - skąd się tutaj wzięła? - która wyskakuje z wody i zaczyna Cię wciągać w topiel. Po jakimś czasie się uwalniasz, jednak jesteś przemarznięty i, przede wszystkim, pogryziony. Czeka Cię wizyta w skrzydle szpitalnym - i post na 1000 + [wynik drugiej kostki]x500 znaków.
6 - w całym tym zamieszaniu jakim była jeziorna wojna domowa, nie zauważyłeś nawet jak podkradł się do Ciebie langustnik ladaco i dziabnął w łydkę. Przez kolejne [wynik drugiej kostki] wątki masz ogromnego pecha.

______________________

Nad Jeziorem - Page 8 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archie N. Darling

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : Bardzo jasne oczy, kolczyk w języku, dużo biżuterii, kokosowy zapach, irlandzki akcent, dźwięczny głos
Galeony : 687
  Liczba postów : 427
https://www.czarodzieje.org/t21279-budowa-archie-n-darling#686920
https://www.czarodzieje.org/t21280-and-my-darling#686976
https://www.czarodzieje.org/t21278-archie-n-darling-kuferek#686919
https://www.czarodzieje.org/t21282-archie-n-darling-dziennik#687
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyCzw Kwi 28 2022, 00:12;

Kostki: 3 i 5

Jestem przyzwyczajony do kalifornijskiej pogody - dużo, dużo bardziej słonecznej niż to, czym przywitała mnie Wielka Brytania. Ciężko mi zatem powstrzymać się od spacerów, kiedy już pogoda robi się nieco przyjemniejsza; dalej nie jest idealnie, ale przynajmniej świeci słońce, trochę też przygrzewa, a ja nie zamierzam przecież bezsensownie narzekać. Chcę lepiej zwiedzić okoliczne tereny Hogwartu, które do tej pory pozostawały dla mnie tajemnicą, skrytą w twardości zmarzniętej ziemi i błocie wiosennych deszczy. Przechadzam się bez większego celu, by złapać powietrze, a może też trochę spokoju.
Mam świadomość, że brak Księżyca dziwnie wpływa na Wielką Brytanię i słyszałem coś o hogsmeadzkich zbiornikach wody, które dziwnie wylewają i powodują podtopienia... Ale nie kojarzę tego w żaden sposób z innymi jeziorami czy stawami, więc całkiem pewnie kręcę się w okolicy szkolnego jeziora, próbując wypatrzyć w niespokojnych ruchach wody macek słynnej kałamarnicy, która podobno wcale nie jest taka groźna. Nie spodziewam się zobaczyć druzgocącej (!) jatki, a już w ogóle głupieję, kiedy walka przenosi się poza jezioro... Próbuję pospiesznie wyciągnąć różdżkę, bo jakiś druzgotek pada na trawę tuż obok mnie, ale zaraz coś szarpie mnie za szatę i nim się orientuję, kolejny z małych potworków na mnie wisi. Sytuacja musi wyglądać doprawdy komicznie, bo ja spróbuję go strzepnąć - nie mając dostępu do różdżki, bo druzgotek mi zablokował kieszeń - a on próbuje ode mnie uciec, razem jednak skaczemy i plączemy się dobrą chwilę, dopóki stworzenie wreszcie nie zmyka z powrotem pod wodę. Ja z kolei zwijam się jak najszybciej do zamku; próbuję udawać, że nie jestem spanikowany, ale wbiegam po schodkach szybciej niż normalnie, a przy tym zaraz po wejściu do Hogwartu ściągam kurtkę i wierzchnią szatę, by odnieść ją do prania, zanim zarażę się czymś obrzydliwym od tamtego druzgotka. Dopiero wtedy orientuję się, że chociaż różdżka w kieszeni była bezpieczna, to sakiewka z pięćdziesięcioma galeonami już nie... i tylko klnę pod nosem, bo może pieniędzy mi tak znowu nie brakuje, ale jednak wykorzystałbym je nieco lepiej niż jakiś podwodny stworek!

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySro Maj 18 2022, 17:10;

Kostka: gryzie mnie langustnik, ale rozegram później

Odkąd tylko pamiętała, należała do praktycznie wszystkich szkolnych kółek, bo uznawała to za najlepszą drogę do chłonięcia wiedzy, której od zawsze była głodna. Oryginalne zadania stawiane przed ich członkami pozwalały na liźnięcie odrobiny praktyki, zamiast gnicia przed książkami, czego wcale nie była wielką fanką. Dopiero wyjazd do Beauxbatons oderwał ją od szkolnych aktywności, tam z kolei nie miała czasu na angażowanie się w podobne sprawy, bo skupiała się przede wszystkim na rozwoju kiełkującej kariery. Teraz kiedy wróciła i uporządkowała swoje sprawy, znowu miała czystą kartę i mogła na nowo być trochę sobą, cokolwiek by to nie znaczyło. Postanowiła zacząć od rzeczy, które kiedyś sprawiały jej przyjemność... a jeśli miała przy tym pomóc szkole, to może korona wyjątkowo nie spadnie jej z głowy?
Prawdę mówiąc, miała małą nadzieję, że jednak uda jej się trafić na kelpie. Teoretycznie nie rysowała ani nie malowała pejzaży, ale tak wyjątkowy widok byłby idealną pozycją do jej małej kolekcji. Dlatego też nad jezioro przyszła nie tylko z różdżką, ale też szkicownikiem i kilkoma podstawowymi ołówkami.
Kici kici, kelpie — zawołała cicho, przykucając w miarę blisko brzegu, ale nie tak, żeby stworzenie mogło wciągnąć ją do środka, gdyby postanowiło się jednak pojawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySro Maj 18 2022, 22:16;

nico

  - Aerudio - oznajmił falom i wodzie Shaw, machając różdżką w okrężnym ruchu dookoła swojej głowy. Powietrze zaświstało dookoła niego, wydając jakże znajomy dźwięk, tym razem jednak jeszcze w akompaniamencie plusku wody, która obijała się o powietrzną tarczę. Tym razem też żaden langustnik nawet nie próbował się do niego zbliżyć - w sumie, biorąc pod uwagę dość niebezpieczne dla nieostrożnych macek używane przez Shawa zaklęcie, tym lepiej dla wszelkich skorupiaków i druzgotków.
  Darren zauważył kruczą amatorkę jezioracznych landszaftów dopiero wtedy, gdy postanowił zrobić sobie krótką przerwę - nawet nie z powodu zmęczenia, ale raczej ślizgającego się po jeziorze, majowego zefirku, który mimo dość przyjemnej temperatury bywał uciążliwy, szukając praktycznie każdej szpary w szatach by spowodować nieco drżenia czy gęsiej skórki na ciele Krukona.
  Amatorkę pejzaży na razie należałoby jednak nazwać amatorką spotkań z kelpie, bo właśnie tego stwora postanowiła wołać, kucając nad brzegiem wodnego zbiornika.
- Ostatnio chyba nie trzeba się zbytnio starać, by spotkać kelpie - powiedział cicho, starając się stawiać kocie kroki po piasku nad brzegiem jeziora, na wszelki wypadek gdyby Krukonce zdarzyło się jednak przywabić tutaj jakąś wyjątkowo płochą kelpie, choć Shaw nie był pewien czy takie w ogóle istniały.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyCzw Maj 19 2022, 18:22;

Odwróciła wzrok od tafli jeziora, kiedy usłyszała zgrzyt żwiru rozdeptywanego – choć delikatnie – czyimiś butami, tuż przed tym, kiedy rozbrzmiały słowa. Nie odpowiedziała od razu, z początku po prostu zawiesiła na nim spojrzenie, próbując przypasować imię do znajomej twarzy. Nie było to takie znowu trudne, nawet jeśli średnio orientowała się w aktualnej ekipie prefektów, to doskonale kojarzyła go z czasów sprzed wyjazdu. Pełne krytycznej oceny spojrzenie złagodniało.
Widocznie za mną nie przepadają. — powiedziała, wydymając wargi w grymasie rozczarowania. Ale zaraz porzuciła swój wielki smutek na rzecz wzruszenia ramion. — Może jestem zbyt koścista? No, w każdym razie chyba nie mam na co narzekać. Może chciałbyś jakąś poudawać? — znacząco potrząsnęła zamkniętym nadal szkicownikiem i w końcu uśmiechnęła się do niego na tyle zaczepnie, że trudno było powiedzieć, czy aby na pewno żartuje. W gruncie rzeczy nie pogardziłaby dobrym portretem na tle szkolnego jeziora, w ostatnim czasie częściej malowała, niż rysowała i zdążyła wyjść z wprawy. Postukała ołówkiem w okładkę, ale w końcu porzuciła go niechętnie i złapała za różdżkę. Leniwie wstała i przeciągnęła się.
Myślisz, że protego to jakakolwiek ochrona? Może lepiej byłoby powiększyć kamienie i zrobić coś na kształt wałów? — tak do końca to nawet na niego nie patrzyła, nazbyt pochłonięta próbą rozwiązania szkolnego problemu. Rzuciła niewerbalne protego, ale to przecież zaraz zniknęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyCzw Maj 19 2022, 22:22;

  - Mam być kelpie? - Shaw uniósł brew, zastanawiając się, czy to propozycja z rodzaju tych obraźliwych lub wręcz przeciwnie - Wciąganie pod wodę zagubionych duszyczek brzmi dość nudno - wzruszył leniwie ramionami, rozbudzając się jednak nieco w chwili, gdy kolejna Swansea rzuciła jakieś ochronne zaklęcie, które po chwili jednak i tak wyparowało.
- Pewniej machaj tą różdżką to i Protego wytrzyma dłużej - stwierdził z głosem doprawionym szczyptą zainteresowania. Zaklęcia to była mimo wszystko jego broszka - i to przede wszystkim te poświęcone defensywie.
- Nie wiem, co na to trytony - powiedział bardziej w stronę jeziora niż do Leighton - bo chyba tak nazywała się dziewczyna - Krukon - Może spróbuj Accenure - zaproponował, machnięciem Mizerykordii tworząc przed sobą niewidzialną ścianę, o którą zaczęły obijać się fale gigantycznego jeziora - Ale to w sumie też zaraz zniknie - dodał kwaśno, widząc już krople wody przedostające się przez pierwsze szpary w powierzchni zaklęcia. Przez ostatnią pracę nad Aurum Cavea oraz, ergo, nad swoją pracą dyplomową, zaczął podchodzić do czarowania w sposób o wiele bardziej suchy, doceniając tym samym coraz bardziej transmutacyjne formułki i wzory. Może więc zaproponowana przez Krukonkę transfiguracja nie była tak złym pomysłem?
  Shaw teatralnie westchnął i oklapł. Miał nadzieję, że chociaż dwa miesiące przed końcem edukacji ucieknie od robótek pro bono na rzecz Hogwartu - wyglądało jednak na to, że kolejny raz jedyną zapłatą będzie czas spędzony z dziewczyną, której imienia nawet nie był pewny.
- Poszukam kamieni - powiedział kwaśno, celując różdżką w taflę jeszcze dość płytkiej tutaj wody i wyciągając z dna kolejnymi ruchami co większe, mniej więcej wielkości buta, otoczaki.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyCzw Maj 19 2022, 23:41;

Odpuściła sobie komentarz, że przecież niezły z niego ogier, więc na kelpie w sam raz, nie miała ochoty na błazenadę, bo i nie znała go na tyle, żeby wiedzieć, czy rozbawi go to tak samo, jak ją. A skoro już się napatoczył, to naprawdę nie miała ochoty, żeby sobie szedł, zwłaszcza że sam z siebie był skłonny udzielać porad w kwestii rzucania zaklęć (no i wciąż trochę liczyła na dobry szkic). Nie była w tym zbyt mocna, we wszystkim była znacznie lepszym teoretykiem niż praktykiem, dlatego, choć nieszczególnie dała to po sobie poznać, ucieszyła się na wskazówkę, która mogła jakoś poprawić jej umiejętności. Zresztą zaraz zastosowała się do jego sugestii i bariera rzeczywiście wytrzymała trochę dłużej, kiedy poprawiła ruch różdżki – jednak wciąż nie na tyle, żeby miała móc chronić brzeg jeziora, po tym jak już sobie stąd pójdą.
Mon Dieu, no przecież się nie utopią — zauważyła ze szczerym rozbawieniem, zwieszając na dłużej wzrok na tafli jeziora, trochę tak, jakby mimo wszystko spodziewała się, że wychyli się z niej trytonia głowa i pięść, która zacznie jej wygrażać. — W innym wypadku może lepiej dla nich, to byłyby strasznie kiepskie trytony. — Dodała trochę ciszej, z pewnym zaskoczeniem odnajdując w sobie eugenistyczne zapędy, przynajmniej wobec wodnych stworzeń wykazujących inteligencję. Nie świadczyło to o niej chyba najlepiej. — A w ogóle to mogłyby pomóc, nie sądzisz? Od tylu lat żyją z nami w zgodzie, a jak świat staje na głowie, to nie są w stanie ogarnąć swoich durnych wodnych koni?
Ściszyła głos, bo ostatnie czego chciała to jakaś drama z trytonami wywołana tym, że przypadkiem ją dosłyszały. Na pewno miały tam jakieś osobniki, które rozumiały ludzką mowę, skoro czarodzieje mogli nauczyć się ich języka, to na odwrót musiało to działać zupełnie identycznie.
A wtedy nie zamknę się przypadkiem w środku? Myślałam raczej o barrera — pokiwała głową z namysłem — może gdyby jakoś to... zamrozić. Ale wtedy chyba straciłoby na działaniu. Może spowolnić? Arresto momentum pewnie załatwiłoby sprawę, ale i tak co najwyżej na kilkanaście minut. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czego oni od nas oczekują.
Powoli zaczynała się frustrować, bo każdy kolejny pomysł był skazany na porażkę. Brakowało jej umiejętności praktycznych, ale nawet w teorii nie potrafiła znaleźć wielu skutecznych rozwiązań. Przestąpiła z nogi na nogę, przyglądając się, jak Krukon wyciąga z wody kolejne kamienie. Ciekawe ile z nich kryło w sobie pozostałości dawnego życia, albo, co lepsze, kryształy?
I kiedy tak stała i zastanawiała się nad tym, co mają w sobie kamienie, całkiem przypadkiem wpadła na to, czego nie mają, a co mieć mogą.
Arcanum Adscribo! — zawołała nagle, a różdżka w jej dłoni wypuściła kilka barwnych iskier i rozgrzała się, ewidentnie myśląc, że próbuje rzucić zaklęcie. — No przecież, że tak. One nawet nie muszą być duże, wystarczy, że będzie ich dużo i zamkniemy w nich zaklęcia obronne, jakiekolwiek. Wtedy wystarczy, że coś ich dotknie, uruchomi czar i już nie przejdzie dalej.
Była absolutnie podekscytowana tym, że udało jej się wymyślić coś, co miało szansę powodzenia. Oczy błyszczały, na policzki wstąpiły delikatne, słabo widoczne rumieńce i ani trochę nie starała się nad sobą panować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPią Maj 20 2022, 16:31;

  Kolejna próba rzucenia Protego okazała się już być absolutnie przyzwoita - niestety jednak rzeczywiście zaklęcie to miało to do siebie, że nie było trwałe. Nie mogli też otoczyć jeziora pełną, olbrzymią barierą - nawet nie ze względu na umiejętności, ale zbiornik wodny był przecież używany przez choćby pierwszorocznych podczas dostawania się tutaj z Hogsmeade.
  Shaw uśmiechnął się lekko w odpowiedzi na komentarz o topiących się trytonach. Nie dało się ukryć, że syrenom to nie groziło - mimo wszystko Shaw jednak nie był zapamiętany jako "ten prefekt, który wkurwił ryboludzi". Albo ludzioryby.
- Reklamacje co do przydatności naszych trytonów kieruj do Wang - stwierdził, odskakując nagle dobre pół kroku do tyłu. Jeden z kamieni które wyciągał na brzeg okazał się druzgotkiem - zaskoczonym ruchem różdżki cisnął nim dobre kilkanaście metrów, wgłąb jeziora oczywiście - Tymi też mogliby się zająć - powiedział kwaśno, nie przejmując się jednak tak jak Swansea uczuciami trytonów i nie zniżając głosu.
  - Jak się postarasz, to możesz nieco inaczej wygiąć tą ścianę z Accenure - powiedział. Była to już jednak nieco bardziej zaawansowana magia, ale na dobrą sprawę nie miał pojęcia co sobą reprezentuje pod zaklęciarskim względem Leighton. Chwilę potem uniósł lekko brwi do góry, bo wyglądało na to, że czekało go dość poważne zaskoczenie - Arcanum Adscribo? - powtórzył, a Mizerykordia w jego dłoni również zadrżała po wypowiedzeniu inkantacji, jednak bardziej rozczarowana niż iskrząco podekscytowana - Arcanum nie należało przecież do żadnych czarnomagicznych tajników - To nie taka prosta magia - stwierdził, opuszczając różdżkę. Kamieni wystarczyłoby na ustawienie miniatury Stonehenge, co dopiero rzucenia paru zaklęć obronnych - Ale pomysł bardzo dobry - przyznał, posyłając Locomotorem kilka otoczaków w kierunku Swansea - Ja wezmę teren stąd do tamtego kamienia, ty stąd do tamtego mostku? - zaproponował, wskazując na może trzydziestometrowy kawałek nabrzeża - a wyciągnął akurat około trzydzieści skałek. Musiał też przyznać, że był pod jakimś tam wrażeniem (choć bez przesady). Leighton, o ile dobrze pamiętał, przed swoim zniknięciem nie wyglądała na kogoś specjalnie zainteresowanego zaklęciami, a tu proszę, co za teoretyczne przygotowanie - Shaw nie miał też powodu wątpić, że szło ono w parze z praktycznymi umiejętnościami.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPią Maj 20 2022, 23:44;

Z Wang to akurat nie miała ochoty zadzierać, kobieta pojawiła się tutaj w czasie jej nieobecności i ewidentnie udało jej się zaprowadzić w szkole względny porządek, a to budziło szacunek i odrobinę lęku. Nie wiedziała o niej zbyt wiele, poza tym, że plotki na jej temat są dość wybujałe. Była aurorka i jasnowidzka? Dobre sobie.
To chyba coś jak ich... zwierzątka, no nie? A ludzie mówią, że to mój noctis jest paskudny — pokręciła głową z niedowierzaniem. Skoro trytony mogły cieszyć się z hodowli druzgotków, to Pan Kot w ogóle nie powinien mieć żadnych kompleksów – jeśli jakieś miał, oczywiście. Choć patrząc na tego leniwego rozpieszczucha, można było łatwo wnioskować, że ma w poważaniu opinię całego świata.
Naprawdę? — dla odmiany zareagowała na kolejną jego wskazówkę, całkiem szczerze zaintrygowana jakie możliwości mogło dawać to zaklęcie, kiedy opanowało się je w stopniu pozwalającym na wprowadzanie modyfikacji. Sama nie miała z czarem najlepszych doświadczeń, kiedyś na lekcji zdarzyło jej się zamknąć w środku i nieszczególnie potrafiła potem wyjść. Całkiem żenująca historia. W każdym razie uznała, że Bennettowa powinna zmienić program nauczania i wprowadzić tam takie elementy, bo były znacznie bardziej interesujące, niż większość zaklęć defensywnych samych w sobie.
Skinęła głową, uznawszy, że to sprawiedliwy podział i kucnęła przy kupce kamieni. Znalazła tam jeden wyjątkowo małych rozmiarów, który prawdopodobnie leżał już na brzegu.
Arcanum adscribo. Rictumsempra — wyszeptała, zbliżając końcówkę różdżki do kamyczka. Innym zaklęciem i gwałtownym ruchem różdżki posłała kamyczek w stronę Krukona, licząc, że ten nie zdąży się uchylić. Zachichotała pod nosem bez względu na efekt i zabrała się do faktycznej pracy, bez ociągania się i durnych żartów, do których wyraźnie miała dzisiaj nastrój.
Arcanum adcsribo. Protego. Arcanum adscribo. Barrera. — I tak w kółko. Dla pewności mruczała pod nosem formułki, bo Darren miał zdecydowaną rację, że nie kojarzył jej z wybitnymi zaklęciarskimi umiejętnościami. Wiedziała to, co mogła wyczytać z książek, ale magia była przecież czymś znacznie więcej, niż ciągiem liter. Żyła swoim życiem – zupełnie jak sztuka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyNie Maj 22 2022, 19:00;

  - Masz noctisa? - spytał zainteresowany Krukon, słysząc kiedyś o mrokotwórczych umiejętnościach tej kociej rasy - Chyba bym zszedł na zawał gdyby mi kiedyś jakiś wyłączył światło - dodał, ryjąc końcem różdżki runę Arcanum Adscribo w jednym z otoczaków i dodając do tego Arresto Momentum. Bo przecież kto mu zabroni.
- A czemu nie? - wzruszył ramionami Darren, sam nieco zdziwiony zaskoczoną postawą Leighton. Chwilę później jednak się zreflektował - ostatnio coraz częściej zapominał o tym, że mimo wszystko w zaklęciach był utalentowany ponadprzeciętnie, i to zwykle on był w takich rozmowach jednostką wychodzącą poza schemat, a nie ktoś, kto nie spędził trzech lat z ostatnich pięciu nad księgami czaroznawczymi w bibliotece. I nie było w tym nic złego oczywiście, ale Shaw zaczynał się martwić, że zaczynał brzmieć jak nadęty, przemądrzały Krukon, albo gorzej - Patton Craine - To ty powinnaś rzucać zaklęcia, nie zaklęcia powinny rzucać tobą - No, chyba że dostaniesz akurat Levicorpusem.
  Parę chwil później, gdy Shaw był pochylony parę metrów dalej nad kolejnym kamulcem - tym razem zaklinanym za pomocą Protego Maxima, bo czemu by nie, Darren poczuł że coś uderza go w ramię, a chwilę później ląduje obok jego stopy. Ledwo zdążył się odwrócić i spojrzeć w dół, a runę Arcanum Adscribo zakrył mu pomarańczowy promień zaklęcia, które śmignęło Krukonowi prosto między oczy, odrzucając go widowiskowym saltem na mniej więcej trzydziestocentymetrową wodę i powodując szaleńczy atak łaskotek, które nie pomagały w chęci niezmoczenia się jeszcze bardziej. Chichocząc przez dobrych parę sekund Shaw, stojąc na czworaka, nie dał rady nie wytaplać całej swojej szaty w wodzie i mokrym piasku.
  Kiedy urok ustał, Darren wyszedł z jeziora - już ani trochę nie rozbawiony, nieco zdenerwowany i całkowicie mokry. Spojrzał na Swansea, ale ostatecznie jedynie potężnie westchnął, brodząc do porzuconej przy barierze z kamyczków różdżki.
- Lei, jeszcze nie miałem okazji zamienić nikogo w wiewiórkę - powiedział bezbarwnym tonem, pochylając się po Mizerykordię, która zadrżała w oczekiwaniu na kolejne zaklęcie.
Krukon zrobił krótki obrót nadgarstkiem, ale ostatecznie z patyczka wydostał się jedynie strumień ciepłego powietrza i piany, która zbierała resztki piasku z jego szaty - Następnym razem uprzedź mnie przed waleniem urokami w plecy, co? - spytał, zasiadając na kamienistym brzegu i ściągając jeden z butów, wylewając z niego z powrotem do jeziora zebraną tam zupę ze skarpet.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyNie Maj 22 2022, 23:39;

Nie jest tak źle, chyba że nadepniesz mu na ogon. Kiedyś wlazłam przez to bosą stopą prosto w środek miski pełnej kociego żarcia. — wrażenie co najmniej, jakby się wdepnęło we wnętrzności nieboszczyka, ale nie wprowadzała Darrena w urokliwe szczegóły tamtej sytuacji, ani tym bardziej w to, jak trudno pozbyć się zapachu kociej karmy z ludzkiej skóry. Plus był jeden – Pan Kot nigdy wcześniej, ani nigdy później nie towarzyszył jej tak chętnie dokąd tylko poszła, jak w tamtym czasie.
Zaśmiała się dźwięcznie, niezwykle kulturalnie zasłaniając usta dłonią, tak jakby miało coś zmienić w tym, że było ją słychać prawdopodobnie nawet z błoni.
Wygląda na to, że zaklęcie Tobą rzuciło — nie potrafiła odmówić sobie tego komentarza, ale zaraz przybrała skruszoną minkę i dodała — przepraszam!
Naprawdę nie spodziewała się aż tak skutecznego efektu zaklęcia. Zrobiło jej się trochę głupio, ale tylko trochę, bo komizm sytuacji mimo wszystko zdecydowanie przeważał. Postanowiła po prostu nie zauważać, że Darren był trochę zły za ten jej wybryk i zaczarowała jeszcze kilka kamieni, uprzednio układając je ładnie jeden przy drugim, tak żeby żaden paskudnik ladaco nie dał rady wsadzić pomiędzy nie swojego odnóża, a już tym bardziej aparatu gębowego, którym zwykł siać spustoszenie. Tudzież pecha.
Dlaczego akurat w wiewiórkę? Osobiście preferowałabym jakąś... może kunę — w końcu podniosła się z kucków i usiadła na brzegu koło niego, trącając go lekko ramieniem. — Może być kuna? Nie sądziłam, że tak cię odrzuci, chciałam tylko trochę połaskotać — wytłumaczyła się ze swojego przewinienia i uniosła różdżkę, rzucając niewerbalne silverto, którym zaczęła go osuszać. — Może rzut bez ostrzeżenia faktycznie był trochę niehonorowy. Teraz to już w ogóle nie zgodzisz się mi zapozować, nie? — Na wszelki wypadek spojrzała na niego pytająco i uśmiechnęła się nieznacznie, wcale jeszcze nie rezygnując ze swojego pomysłu. — Nie musisz być w roli kelpie, ani nawet tutaj. Portret z kubkiem kawy brzmi jak niezła rekompensata, przynajmniej w moim świecie — podrapała się po głowie, mierzwiąc nieco włosy. Przy okazji zauważyła, że te Darkowe nieco rozwiały się pod wpływem zaklęcia, ale starała się nie dać nic po sobie poznać. Spory w jej rodzinie zwykle rozwiązywało się w taki właśnie sposób – przez sztukę. Chyba nie znała innego, bardziej normalnego i przede wszystkim skuteczniejszego sposobu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPon Maj 23 2022, 21:24;

  - Przeprasza! - krzyknął, wyrzucając ręce do góry, nie ukrywając nawet oburzonego tonu - oraz tego, że przemoczone rękawy bezpardonowo opryskały wodą z jeziora także prowodyrkę całego zamieszania - Nie wytrzymam - dodał o wiele bardziej zrezygnowanym tonem, wracając do wylewania wody z drugiego tym razem buta i osuszania pary obuwia za pomocą zaklęć osuszających - Odpierdol się. Accio - rzucił jeszcze w kierunku jakiegoś zbytnio ciekawskiego trytona patrzącego na niego spod wody, ciskając w niego owym butem i przywołując go od razu krótką inkantacją.
- A nie wiem czemu w wiewiórkę - westchnął, wracając do osuszania świeżo zmoczonego adidasa - Od dwóch lat straszę tak pierwszoroczonych - powiedział, stukając się w odznakę prefekta - teraz, i niedługo jeszcze - naczelnego - Może być kuna, ale tego jeszcze nie testowałem - wyznał, przesuwając się na tyłku o dziewięćdziesiąt stopni i siadając tym samym twarzą naprzeciw Swansea - Może wyjść mi łasica albo jakiś szczur - ostrzegł, po kolejnych słowach dziewczyny wracając jednak do suszenia szaty.
  Wyglądało więc na to, że dziewczyna nie była aż tak doświadczona w kwestii zaklęć, za jaką uchodziła na początku. Darren był prawie - prawie! - pewien, że byłby w stanie nieco pomniejszyć siłę tego i owego zaklęcia, ale Rictusempra w swojej podstawowej wersji była przecież pełnoprawnym czarem pojedynkowym, nawet jeśli jednym z najprostszych.
  - Jak to "zapozować"? - spytał, mrużąc oczy i kładąc nacisk na ostatnie słowo. Takiej propozycji jeszcze nigdy nie otrzymał - choć w sumie czasami zastanawiał się, co musiałby zrobić żeby zostać twarzą kolejnej kampanii reklamowej fasolek Bertiego Botta - Kawy? - kontynuował, tym razem unosząc brwi. Ciekaw był, czy Leighton wiedziała na kogo trafiła - kofeinologa hartowanego w ogniu ministerialnego Biura Bezpieczeństwa oraz niewyspania związanego z brakiem księżyca na niebie - Sprzedane - westchnął zrezygnowany. Miał tylko nadzieję, że Swansea miała w zanadrzu coś więcej niż jakąś tanią lurę z Dziurawego Kotła.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Maj 24 2022, 20:55;

W odruchu zasłoniła się dłońmi, ale i tak ani trochę nie pomogło jej to uchronić się przed zimną wodą z jeziora, na szczęście w znacznie mniejszej dawce, niż ta, którą przyjął Darren. Gdyby była na miejscu Darrena, głowa napuchłaby jej od loków, przyjmując niewyobrażalne rozmiary i grożąc, że fryzura pochłonie w całości i ją, i jej towarzysza. Nie lubiła się z wilgocią, mieszkanie na Wyspach Brytyjskich było pod tym względem utrapieniem. Była zmuszona wstawać o pół godziny wcześniej niż w Beauxbatons tylko po to, żeby zapanować nad stanem swojej fryzury – no bo nieszczególnie wyobrażała sobie tego nie zrobić.
Początkowo pomyślała, że przekleństwo rzucone tuż po tym, jak się dosiadła, jest wycelowane w nią i zaśmiała się znowu w celu odparcia słownego ataku w najlepszy możliwy sposób. Kiedy jednak zauważyła spłoszony trytoni ogon, wybuchnęła prawdziwym śmiechem. Kto by pomyślał, że głupie zadanie postawione przed zainteresowanymi przez opiekuna kółka może zapewnić jej aż tak dużą dawkę endorfin? Inaczej sprawy miały się zapewne w przypadku Darrena... ale czy naprawdę zamierzała się tym przejmować?
Koszatniczka? — wyciągnęła rękę, licząc, że dobiją targu i jeśli nie uda mu się wyczarować kuny, to przynajmniej nie skończy gorzej niż myszka. Potrafiła sobie wyobrazić, że to całkiem niezłe, być takim małym zwierzątkiem; mogłaby wcisnąć się w każde miejsce, które pozostawało dla niej zamknięte i jedyny mankament to to, że musiałaby unikać własnego kocura.
No... wiesz, zapozować — elegancko zaprezentowała, jak to się robi, przybierając kilka wymyślonych naprędce póz. W pierwszej chwili oparła brodę na dłoniach, potem wyeksponowała prawy profil, a na koniec przytrzymała różdżkę górną wargą (bez wątpienia wyglądała wtedy jak glonojad, oby uroczy), nie odmawiając sobie przy tym zbieżnego zeza, po którym wybuchnęła śmiechem. — Jak chcesz, wszystko mi jedno, ja chcę tylko poćwiczyć, kompletnie wyszłam z wprawy, a kelpie nie chcą być moimi modelami. I dobrze, i tak nie lubię koni — te ostatnie słowa wypowiedziała znacznie głośniej i wyraźniej, kierując je prosto w stronę jeziora. Niech wiedzą, że jeśli ktoś tutaj coś traci, to oczywiście same kelpie, na pewno nie ona.
Mimo wszystko nie spodziewała się, że po tym podtopieniu Darren zgodzi się z nią gdziekolwiek pójść, dlatego przeniosła na niego zaskoczone spojrzenie, a na twarzy stopniowo rozlał jej się uśmiech. Skinęła głową i podniosła się, otrzepując spódniczkę mundurka z kamieni i piachu. Postanowiła dokończyć przerwane dzieło Darrena, kiedy ten będzie kończyć osuszanie i pozaklinać jeszcze kilka kamieni. Udało jej się zrobić to dwóm z nich, trzeci bowiem okazał się być sprytnie zakamuflowanym langustnikiem, który widocznie postanowił uciąć sobie drzemkę i był co najmniej niepocieszony, że ktoś ośmiela się zakłócić jego spokój, w dodatku w brutalny sposób próbując wypełnić go niechcianą magią. Kiedy tylko rzuciła czar, skorupiak podskoczył jak oparzony i uczepił się jej ręki, gryząc ją do krwi. Powstrzymała się od piśnięcia, ale za to odskoczyła i to w dodatku – być może pod wpływem parszywego błogosławieństwa, jakie łaskawie udzielił jej langustnik – prosto w wodę, mocząc sobie cały tyłek. Strzepnęła zwierzę w odmęty jeziora i zerwała się na równe nogi. Teraz tylko brakowało, żeby przy próbie osuszenia zaklęcie podwiało jej spódniczkę na samą mordę.
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że aktualnie wszystko jest możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2892
  Liczba postów : 3018
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Maj 24 2022, 23:02;

  Shaw nawet zbytnio nie ukrywał, że podczas całego procesu suszenia parę razy cisnął kroplami wody w jej kierunku z premedytacją. Czuł się jednak w tym dość usprawiedliwiony - no chyba że Leighton w ten dość mało subtelny sposób chciała mu dać znać o tym, że jego szacie przyda się pranie. Teraz już Krukon musiał to zrobić, bo kolana i rękawy, czyli okolice które były najbliżej dna, mimo szybkiej interwencji zaklęć czyszczących waliły nieco mułem.
  Dalsze informacje o pozowaniu Darren przyjął z zadziwiającym spokojem. Prawdę mówiąc od jakiegoś czasu chodził mu po głowie pomysł zakupienia własnego, magicznego portretu - w końcu mógłby porozmawiać z kimś na poziomie. Czy było to zachowanie megalomaniackie i zapatrzone w sobie do trzeciej potęgi? Oczywiście że tak, ale jeśli nie wolno było zrobić takiej rzeczy Mistrzowi Pojedynków, to na chuj mu był ten tytuł, bo dwieście galeonów nagrody na pewno nie było aż tak kuszącą zdobyczą.
I tak, od skojarzenia do skojarzenia, Shaw nieco się rozchmurzył. Niewiele było trzeba by uspokoić Krukona, szczególnie że niedługo potem Swansea prawie że "sobie głupi ryj rozbiła".
- No dobrze, tylko pamiętaj o tej kawie - ostrzegł ją dosłownie chwilę przed tym, jak jego uwagę zwrócił nagły ruch po swojej lewej, czyli tam, gdzie dziewczyna odeszła by zaczarować ostatnie kamyczki. Wyglądało na to, że użarł ją langustnik, co było dość ironicznym chichotem historii, biorąc pod uwagę wydarzenia dosłownie sprzed chwili. I nie tylko - również wpadła w jezioro, a pamiętając o układzie damskiego, hogwarckiego mundurka, to musiała mieć o wiele bliższe spotkanie z zimną przecież wodą od Darrena, który pod szatą nosił jeszcze spodnie.
  - Jednak szukasz tam tych kelpie? - spytał głosem, za którego fasadą skrywał się cień złośliwego, duszonego w gardle chichotu. Do tej uroczej scenki rodzajowej brakowało jeszcze tylko tego, żeby zaczęli nawzajem oblewać się wodą - ale biorąc pod uwagę natężenie langustników i właśnie kelpie, to może lepiej było po prostu się wysuszyć i na razie odpuścić przebywanie w okolicy jeziora, bo kończyło się to jak na załączonym obrazku - Wyłaź, bo całkiem cię pożądlą i będziesz miała pecha do końca roku - ostrzegł ją, machnięciem różdżki rzucając także na nią zaklęcie suszące - ale Mizerykordia dziwnym trafem, najwyraźniej zmęczona kolejną serią grzecznych uroków, odmówiła mu posłuszeństwa, a zamiast ciepłego podmuchu wiatru Krukon rozpętał prawdziwy, gorący szkwał.
- Och - powiedział, szybko kierując różdżkę na pustą przestrzeń nad taflą wody - Pech już chyba działa.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Maj 24 2022, 23:41;

O jakże los z niej zakpił, jakże chichrał się i to – przynajmniej w jej głowie – śmiechem Darrena. Bo i kto inny w tym konkretnym momencie mógłby mocniej niż on pragnąć, by skończyła w taki właśnie sposób? Stopą i kolanem zaryła prosto w cuchnący muł, lodowata woda od razu wdarła się pod bieliznę, a sprawca całego tego nieszczęścia bezczelnie przyglądał się temu wszystkiemu, zanim odpłynął w sobie tylko znanym kierunku. Jak z każdego nieszczęścia, jakie odważyło się ją spotkać, starała się wyjść z tego z godnością – zarówno z jeziora, jak i z całej sytuacji. Uniosła wysoko brodę, zachowała możliwie kamienną minę (przynajmniej na tyle, na ile pozwoliło jej przybierające na intensywności drżenie, kiedy zawiał lodowaty wiatr) i rzuciła chłoszczyść na zabłocone zakolanówki. Zaklęcie zadziałało chyba zbyt dobrze, bo te w całości pokryły się pianą, zamiast po prostu zmyć z siebie brud. I właśnie wtedy, kiedy myślała już, że to w tym objawił się jej pech, Darren zrobił dokładnie to, co sama uczynić się obawiała. Poczuła podmuch wiatru, ale nie jakiś tam zwykły, skąd, nad Hogwart przybył huragan Darek i rzecz jasna zadarł jej szatę pod samą brodę. Włosy, które zgodnie z przewidywaniami zaczęły kręcić się niemożebnie i zwiększać objętość, wystrzeliły we wszystkie strony świata, targane intensywnymi podmuchami. Wpadały jej do ust, oczu nosa i skutecznie uniemożliwiały zasłonięcie swoich wdzięków aż do momentu, kiedy zaklęcie zostało skierowane w inną stronę. Wypluła kilka loków, przygładziła mundurek i odgarnęła burzę włosów z twarzy.
Chyba działa — wydusiła przez zaciśnięte zęby, wyraźnie niezachwycona zaistniałą sytuacją. Jedno trzeba było przyznać – teraz bez wątpienia byli już kwita. Z westchnieniem schyliła się po porzucony na piasku notatnik, który na szczęście nie ucierpiał w zmaganiach z siłami natury.
Idziesz? — entuzjazm nieco z niej wyparował, ale to nie znaczyło, że zrezygnowała z zabrania go na kawę, nawet jeśli wcale nie umawiali się, że będzie to już za chwilę. Było właściwie wręcz przeciwnie – nie miała najmniejszej chęci, aby zostać teraz sama, Merlin jeden wie, co przyniesie pech i jeśli miała się z nim zmagać, wolała mieć kogoś przy swoim boku. Oczywiście nie zamierzała się do tego przyznawać, ostatnie co by zrobiła, to proszenie go o pomoc i to w takiej desperacji. — Jak się nieco postarasz, to wygniesz ścianę accenure, albo rozpętasz huragan? — uniosła brew, przyglądając mu się z pewnym zainteresowaniem. Zastanawiała się, czy był perfidny, aby zrobić to specjalnie, czy jednak magia wymknęła mu się spod kontroli. Bo jeśli to drugie, to była chyba w hogwarckiej mniejszości, która mogła zobaczyć to na własne oczy.
Sama nam zrobię tej kawy — stwierdziła, bo i straciła ochotę na wychodzenie do zalanego miasteczka. Ciepła zamkowa kuchnia zdawała się być znacznie lepszym wyborem.

[ z t. x2 ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy; ciemnogranatowe blizny na prawym biodrze
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 2774
  Liczba postów : 1802
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptySob Gru 31 2022, 18:09;

Zadanie Koła Realizacji Twórczych
Wynik: 69 + 30 (za cechę) = 99 → dorzut na ostatnią figurę: 2

Jazda na łyżwach, chociaż niewątpliwie wiązała się z wodą, nie była dla Victorii ani trochę przerażająca. Było w tym coś szalonego, coś, czego nie umiała nazwać i nawet nie próbowała tego zrobić, zupełnie, jakby ignorowała fakt, iż lód powstawał z reguły na stawach i innych zbiornikach wodnych. Była jednak przekonana, że tutaj, w Hogwarcie, pod bacznym spojrzeniem profesora Forestrea, naprawdę nie spotka jej nic złego. Nim jednak ostatecznie zdecydowała się wejść na lód, przez kilka dni upewniała się, że jest to bezpieczne i wszystko jest dopilnowane, zapięte na ostatni guzik i nie ma mowy o tym, by na łyżwach poruszało się na raz zbyt wiele osób. Mając pewność, że nie zostanie zabita, kiedy tylko sama postanowi nieco pojeździć, założyła ostatecznie łyżwy i dołączyła do tej niewielkiej garstki osób, która już teraz ślizgała się przed siebie. Nieco lepiej, nieco gorzej, ale najwyraźniej sprawiało im to całkiem sporo frajdy, a to powodowało, że nawet Victoria była skłonna do tego, żeby się uśmiechnąć.
Może łyżwiarstwo nie było czymś, do czego przykładała wielką wagę, ale umówmy się, było jedną z tych dziedzin, które na upartego dałoby się włączyć w poczet kwestii transportowych. Większość członków jej rodziny wiedziała zatem, jak poruszać się na łyżwach, zaś ona, podobnie, jak i jej siostry, dodatkowo robiły to ze sporą gracją. Jazda na łyżwach była swoistą sztuką, podobnie, jak taniec, nic zatem dziwnego, że jej mama zadbała o to, żeby sobie to wszystko przyswoiła. Nie było to wymaganie, które jakoś przeszkadzałoby Victorii, więc po kilku pierwszych, prostych okrążeniach, gdy próbowała jedynie rozgrzać mięśnie, przeszła do zdecydowanie bardziej skomplikowanych ruchów.
Nie znała niesamowicie dobrze jakichś fantastycznych figur, bo to by poważnie wykraczało poza jej zainteresowania, ale podstawy podstaw znała i miała pojęcie, jak wprowadzić je w czyn. Dodatkowo treningi związane z miotlarstwem i szczupła sylwetka pozwalały jej na lawirowanie pomiędzy pozostałymi łyżwiarzami, kiedy starała się choćby jechać tyłem, czy wykonać jeden z prostych obrotów. Można było nawet powiedzieć, że z jakiegoś powodu całkiem się w tym zatraciła, zupełnie, jakby to miał być jakiś dodatkowy element, który pozwalał jej na zapomnienie o otaczającym ją świecie.
Victoria nie była do końca pewna, kiedy dołączyła do niej druga dziewczyna, nie wiedziała również, jak dokładnie ta się nazywała, ale ostatecznie faktycznie jeździły razem, próbując wyraźnie osiągnąć więcej, niż podstawy podstaw. Jak to jednak w życiu bywa, nie wszystko jest tak piękne i bezpieczne, jak się wydaje i coś poszło na sam koniec nie tak. Brandon była już zmęczona i pewnie właśnie dlatego nie zdołała podtrzymać dziewczyny, a ta w dość fantazyjny sposób wyleciała za barierki. Na szczęście prędko wyciągnięto ją na nowo na powierzchnię, a Victoria postarała się pomóc jej się osuszyć, by później zdecydować, że zabierze ją ze sobą do skrzydła szpitalnego. Serce mocno jej biło z przerażenia, którego wcześniej nie czuła i była pewna, że i tak nie zostanie dłużej sama na lodowisku. Dlatego też prędko odpięła łyżwy i nie oglądając się już za siebie, nie zwracając nawet uwagi na osoby, które gratulowały jej tego, że szło jej naprawdę dobrze, skierowała się wraz ze swoją towarzyszką do zamku. Ciepłego, bezpiecznego i suchego.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1299
  Liczba postów : 699
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyWto Sty 03 2023, 00:45;


Świąteczny wynik: 19 - 15 (za niechęć do sportu) => 4

Po pierwsze: fajnie, że Howard zorganizował takie lodowe szaleństwo na jeziorze blisko szkoły. Wacek widział się jako człowieka zimy. Ta pora roku zawsze sprawiała mu niemało radości, a ponad to były atrakcje niemal niedostępne w takie - dajmy na to - lato. Ono było mizerne i miałkie. Słońce grzało niemiłosiernie. Wszyscy mówili: o nie, czemu jesteś taki blady? Albo chcieli pić nad wodą (co jest niebezpieczne!) po czym i tak kończyło się piciem nad jakimś jeziorkiem, spokojnym wchodzeniem do wody i włamaniem się do mugolskich wodnych zabaw. A kto nie zjechał pijany w wodną toń ze ślizgawki rowerku wodnego. Cóż, nie wiem czy jest smak letniego wieczoru. Po drugie: łyżwiarstwo to bardzo elegancki sport i o ile całym tym ruchem Wacław gardził, tak też chciał zaskoczyć Drejka i zatańczyć z nim w sylwestra. To wymagało poświęcenia i partnera. W najgorszym wypadku Puchon będzie wyglądać jak w teledysku Maty. Jeszcze gdyby wyglądał jak Młoda Leokadia to pół biedy, ale brunet celował raczej w Michała Milowicza.
   - No, więc ten, będziesz prowadził, nie? - Zapytał, biorąc łyżwy z budki ze skrzatami czy innymi wynajętymi pokrakami załatwionymi przez profesora. Puchon czuł się niezręcznie tak w gruncie rzeczy. Rzeczywiście nie miał do tańca drygu, co najwyżej niekiedy miewał chęci. Też fakt, jedną rzeczą kręcenie dupą w klubie, drugą - polonez czy inny elegancki taniec. Jeszcze inną belgijka czy jakiś kujawiak. Tsa, taniec był bardzo dziwnie ułożony w duszy Wodzireja.
   - Mordo, bo ty w ogóle umiesz w taniec? - Dopytał, bo Wacek umiał w lody, ale umieć w lody a jazdę na lodzie. Bardzo dużo sprzecznych rzeczy w tak małej głowie. Jednym słowem - tragedia. A zaczęło się tylko od bycia na lodzie czy tam. Właśnie, bo co oni w ogóle mieli zrobić? Coś z lodowiskiem, tak, z lodowiskiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cairo Kelly Morgan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 192
C. szczególne : jest WIELKI - w każdym tego słowa znaczeniu
Galeony : 46
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t21809-cairo-k-morgan#713187
https://www.czarodzieje.org/t21856-korespondencja-ckm#715278
https://www.czarodzieje.org/t21810-cairo-morgan-kufer#713188
Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 EmptyPon Sty 09 2023, 12:27;

Kiedy się dowiedział, że Wacek chce iść na łyżwy, ucieszył się jak dziecko na boże narodzenie. Kair zawsze lubił łyżwy. Już od smarka pocinał po zamarzniętych, okolicznych akwenach wodnych na takich łyżewkach metalowych co to dziadek z kawałka blaszki wyciął i na rzemykach mocował do Kairowych bucików. Nie były wybitnie stabilne, ale właściwie przez nie wyrobił sobie bardzo mocne kostki i wybitne wyczucie równowagi. Zanim się dowiedział, że jest czarodziejem, marzył, by wyjechać do Kanady i być zawodowym graczem hokeja na lodzie. Był wprawdzie trochę za wysoki, ale to, według niego, przy takim łyżwiarskim talencie, żaden problem.
Wziął od skrzatów łyżwy, z lekkim zażenowaniem, bo znalezienie rozmiaru dla jego stóp-kajaków zajęło im niebagatelną chwilę i wyszczerzył do Wodzireja jak zwierze.
- No spoko! - w ogóle nie odczuwał podobnego dyskomfortu. Kair był absolutnie najbardziej pomocnym kumplem, choć na tańcach męsko-męskich nie znał się wcale, ale nie mogły się różnić aż tak od damsko-męskich, prawda?- Poprowadzę. - skinął głową, kiedy przycupnęli na ławce, by założyć łyżwy, a ta skrzypnęła pod ciężarem kairowej dupy- Człowieku, jak ja tańczę, to ludzie schodzą z parkietu, tak im wstyd! - zrobił dumną minę. W końcu jak był konkurs na otwarcie Pure Lux to wygrał w cuglach. Oczywiście właściciel tylko robił ich w bambuko z tym konkursem, bo nie było żadnej nagrody, co Kair osobiście uważał za niehonorowe, ale co się będzie kłócił z kochankiem gangstera.
- Chodź. - wyciągnął do niego rękę, by wspólnymi siłami dostali się na powierzchnię lodowiska- Jak dobrze jeździsz na łyżwach? - dopytał, ruszając powoli, przodem do Wacka tyłem do kierunku jazdy, ciągnąć go za rękę- Chcesz się dziś nauczyć po prostu gibać, czy jakieś gwiazdy tańczą na lodzie w axlami i podnoszeniem? - błysnął zawadiackim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nad Jeziorem - Page 8 QzgSDG8








Nad Jeziorem - Page 8 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 8 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Strona 8 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Jeziorem - Page 8 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
jezioro
-