Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Miejsce na ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość


Boris Lavrov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyNie Maj 15 2011, 00:06;

First topic message reminder :




Miejsce położone gdzieś w głębi polany, tuż obok lasu, dzięki czemu nie trzeba zapuszczać się daleko po chrust. Znajduje się tutaj palenisko zrobione z piasku i otoczone kamieniami. Dookoła stoją drewniane ławki, niezbyt okazałe, ale pewnie zrobione przez studentów w chwilach zwiększonej chęci na wygłupy. Jednak w miarę stabilne. Na kamiennym murku naprzeciwko siedzisk można często zauważyć jakieś napisy zrobione przez uczniów. Gdzieś obok stoi również drewniany stolik, zapewne skradziony z jednej z sal Hogwartu. To na nim wykładane są produkty potrzebne do zorganizowania ogniskowej uczty.


Ostatnio zmieniony przez Boris Lavrov dnia Nie Maj 15 2011, 12:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 1868
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2678
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySob Paź 24 2020, 05:44;

3

Być może nie klonowały się w żaden niekontrolowany sposób, być może nawet nie były w stanie mnożyć się w jakikolwiek inny sposób przez to, że nie były w swoim naturalnym środowisku, albo chociażby przez to, że były zbytnio zajęte gnębieniem mieszkańców Hogwartu. Jednak ich populacja wydawała się nie mieć końca, zwłaszcza, że te przeklęte złośniki dało się spotkać właściwie w każdym miejscu okalającym zamek. I jeszcze w nim samym. Jakby małe zgredy rodziły się tuzinami za każdy punkt domu stracony przez parę Lowell-Solberg.
- Trzymasz się? - zapytała dość ostrożnie, dziwiąc się, że doszło do tak otwartej napaści na czarodzieja. To jednak z pewnością nie był koniec. Serię prostszych uników przerwała jej równie przykra co szokująca niespodzianka, bo z jednego z nadlatujących pocisków gówna wyskoczył gniewny chochlik i postanowił dosięgnąć dziewczynę swoimi 'wpływami' w najbardziej rozpaczliwy chyba sposób, bo najzwyczajniej opluł ją, kiedy okazało się, że zdołała uniknąć i takiego ataku. Zdębiała. A chwilę później zeskoczyła z miotły, chwyciła ją w dłonie, zamachnęła się i uderzyła witkami w chochlika z taką siłą, że ten w trybie pilnym pofrunął w kierunku swoich pobratymców. Spadając, Morgan podsunęła sobie Błyskawicę pod tyłek i ponownie wzbiła się w górę. Posłała Mościckiemu zdruzgotane spojrzenie, dłonią wskazując miejsce, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się bezczelny i najwyraźniej niezwykle zdesperowany chochlik. Na wszystkie macki Godryka. Co tu się.

@Ignacy Mościcki

______________________

Love songs are for dreamers, honey
Miejsce na ognisko - Page 8 UEEDvST
And I may never wake up.

Morgan spędziła grudzień i połowę stycznia u babci na południu Szkocji.
Niektórym przyzna, że zniknęła ze względu na swój i jej stan zdrowia.
Raczej nie będzie chciała o tym rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 407
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 664
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyNie Paź 25 2020, 15:02;

rzuty:
5 →  podleciałeś trochę za blisko, albo do spotkania z podłożem zmusiły Cię intensywnie rzucane w Twoim kierunku błotne pociski. Zahaczasz nogami lub witkami miotły o podłoże i tracisz równowagę, ostatecznie lądując twarzą w łajnie. Chochliki już nawet nie próbują w Ciebie rzucać, tylko tańcują radośnie dookoła miejsca katastrofy. Do wylosowania tylko raz, przy kolejnych - wykonaj przerzut.

Ignacy nie miał niestety szansy dostrzec ani sekundy tego niecodziennego spektaklu, jakim był atak chochlika na dziewczynę z domu Godryka Gryffindora. Zapewne, gdyby miał szansę w jakikolwiek sposób zareagować, od razu poleciałby w jej kierunku, aby spróbować udzielić jej, chociaż minimalnej pomocy. Niestety zostało mu to skutecznie uniemożliwione przez inną grupę niebieskich stworków, która obrała go sobie za cel.
Podczas kolejnej próby pozbycia się kieszonkowego bagna, doszło do dosyć nieprzyjemnego incydentu. Przez to, że chłopak starał się jak najcelniej rzucić czar, został zmuszony do tego, aby dosyć mocno obniżyć pułap lotu, co z kolei oznaczało, że musiał lecieć praktycznie przy samej ziemi. Jak można się domyślić, nie był to zbyt dobry pomysł, z uwagi na to, jak wiele działo się w okolicy. Chochliki atakowały, niuchacze przeszukiwały resztki mebli w poszukiwaniu drogocennych bibelotów, a samo bagno bulgotało niepokojąco.
Dosłownie w chwili, gdy puchon przygotowywał się do rzucenia zaklęcia, w jego stronę poszybowała cała masa pojedynczych pocisków błotnych. Kilku pierwszych udało mu się jakimś cudem ominąć, jednak później szczęście go opuściło. Najpierw oberwał w twarz, a potem kilkakrotnie w ręce, co przyczyniło się do tego, że stracił równowagę i zaczął szorować nogami o podłoże.
Tylko dzięki refleksowi nabytemu przez wiele lat ćwiczeń w szkolnej drużynie, udało mu się w ostatnim momencie chwycić miotłę i odbić się w kierunku względnie stałego lądu. Chłopak starł sobie z twarzy błoto i rzucił nienawistne spojrzenie w stronę chochlików.
- To są, kurwa, jakieś żarty – wystękał, wchodząc z powrotem na miotłę i podlatując do Morgan.
Zdecydowanie potrzebowali nowego planu.

@Morgan A. Davies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 1868
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2678
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyPią Paź 30 2020, 17:31;

Od teraz po 2 rzuty na turę, z czego co najmniej 1 na czyszczenie bagna/kufer aż do osiągnięcia tam progu 2/2.

Kości na bagno (1/2 poprawnie rzucone zaklęcia):
1, 5 - podleciałeś trochę za blisko, albo do spotkania z podłożem zmusiły Cię intensywnie rzucane w Twoim kierunku błotne pociski. Zahaczasz nogami lub witkami miotły o podłoże i tracisz równowagę, ostatecznie lądując twarzą w łajnie. Chochliki już nawet nie próbują w Ciebie rzucać, tylko tańcują radośnie dookoła miejsca katastrofy. Do wylosowania tylko raz, przy kolejnych - wykonaj przerzut.
2 - przyszło Ci się siłować o własną różdżkę z chochlikiem, który bezczelnie podleciał sobie na najbliższą odległość i chyba uznał, że mądrze będzie Ci zabrać oręż zanim zniszczysz jego plany zawładnięcia nad światem. Opisz, jak sobie z nim radzisz. Przy drugim wylosowaniu - na jednym z podnóżków miotły zawiesił Ci się niuchacz, najwyraźniej nieświadomie ułatwiając Ci zadanie. Chwytasz go do klatki i masz jedno zmartwienie mniej.
3 - łajnobomby i naczynia to zdecydowanie nie koniec Twoich zmartwień. Podczas lotu przez nieuwagę zaczepiasz się o drzewo, przez co prawie rozrywasz sobie element ubrania, a do tego na chwilę jesteś unieruchomiony. Jeden z chochlików, wykorzystując Twoją wpadkę, wciąga Ci na twarz jakąś czapkę i zaczyna okładać Cię po głowie łyżką. Co te dzikusy mają w głowach? Przy drugim wylosowaniu dostaje Ci się po oczach popiołem z ogniska.
4 - podczas rzucania zaklęcia obrywa Ci się... talerzem. Niestety w dłoń, przez co upuszczasz różdżkę i musisz po nią zanurkować. Najlepiej zanim wpadnie w gówno. Po ponownym wyrzuceniu tej kości nic Ci nie przerywa i udaje Ci się należycie rzucić czar.
6 - Chłoszczyść, bądź inne zaklęcie, które miało zrobić porządek, udaje się całkiem nieźle, choć zdecydowanie nie jest to bałagan, który dałoby się ogarnąć 'na raz'. Na szczęście ominęły Cię tym razem większe przygody, ale co będzie dalej?
Kości na kufer (2/2 poprawnie rzucone zaklęcia):
1, 5 - nie wyszło tak, jak zakładał plan. Widelcowo-łyżkowy ostrzał zmusił Cię do takich manewrów, że ostatecznie wpadasz w jakieś drzewo, dość solidnie się obijając. Twoje chwilowe uziemienie wywołuje u chochlików jakiś szał bitewny, bo leci w Ciebie chyba pół zawartości kufra z zastawą naraz. Przy drugim trafieniu kości - przerzuć.
2 - staczasz pojedynek z rozpędzonym w Twoim kierunku chochlikiem, który najwyraźniej ma zamiar wbić Ci widelec w samo serce. Lepiej zareaguj, jeżeli nie chcesz skończyć w Skrzydle Szpitalnym.
3 - zaawansowanych taktyk część dalszy. Z unikniętej kuli łajna wyskoczył chochlik cały na biało ufajdany i postanowił Cię opluć zanim został zneutralizowany.
4 - za nisko latasz, przez co jakiś niuchacz wskoczył Ci na miotłę, a następnie dorwał Ci się do kieszeni i wyszarpał z niej 10 galeonów, po czym ewakuował się. Przy drugim wylosowaniu kości jesteś już trochę mądrzejszy i łapiesz niegodziwca do klatki zanim zdoła zbiec.
6 - zaklęcie udało się, ale tylko na tyle, że kufer został transmutowany w jakąś niegroźną i lekką formę. Zawartość nadal stwarza zagrożenie. Przestanie przy drugim trafieniu tej kości.
Kości na niuchacze (2/4 złapane):
1, 5 - było blisko, prawie się udało. Już zneutralizowałeś uciekającego niuchacza i chciałeś go chwycić do klatki, ale w ostatnim momencie chochliki porwały Ci z rąk klatkę i postanowiły spróbować włożyć Ci do niej głowę tylko sobie znanymi metodami. Opisz powietrzną walkę z napastnikami. Do wylosowania raz, potem przerzuć.
2, 3 - prawie się udało, choć do sukcesu brakowało ostatecznie jeszcze całkiem sporo. Nie byłeś w stanie dogonić uciekającego niuchacza, który pomysłowo postanowił robić slalom pomiędzy wszelkimi krzakami.
Dorzuć kość:
1, 2 - krzewy i ich ostre gałęzie dość mocno Cię odrapały, kiedy musiałeś ostro skręcać i lawirować po obranej przez futrzaka trasie.
3, 4 - ten mały drań doskonale wie, jak radzić sobie z pościgiem. Rzuca za siebie ciężkie przedmioty, trochę przecząc swojemu przywiązaniu do skarbów, a przynajmniej w momencie zagrożenia życia. Obrywasz/łapiesz w locie sakiewkę mającą w sobie 15 galeonów. Niestety niuchacz zniknął Ci w tym czasie z oczu. Upomnij się w odpowiednim temacie o uzyskane fundusze.
5, 6 - chochliki zdecydowanie nie odpuszczają, wychodząc na wojenną ścieżkę przeciwko wszystkiemu, co żywe i znajdzie się pod ręką. To się tyczy również Ciebie, bo podlatują i uprzykrzają Ci życie. Obrywasz łajnobombą/talerzem/nożem kuchennym. Upierdliwcy chyba bardzo chcą, żeby Ci się znudziły próby zaprowadzenia tutaj porządku.
4, 6 - łapiesz niuchacza, a do tego udaje Ci się pozbyć zagrożenia ze strony co najmniej kilku chochlików. Nieźle się pojedynkujesz w locie, robisz jakieś niebywałe akrobacje albo przynajmniej dopisuje Ci szczęście i refleks. Jak to zrobiłeś?

- Bojowe z nich śmierdziele. - przytaknęła, nie mając za bardzo pojęcia, co na to wszystko powiedzieć. Oddychała już dość ciężko i czuła skutki intensywnego wysiłku nie tyle od kontrolowania miotły co od użerania się z ekipą chuliganów. Powoli zaczynała mieć dość, a zadanie wcale nie stawało się z czasem łatwiejsze.
- Jeżeli ma być pokojowo to powinniśmy petryfikować je dwa razy szybciej niż latają. - pokojowo jak cholera, ale niby jakie były szanse na rozejm i pertraktacje, skoro do tego stopnia już rozbestwiły się i postanowiły napsuć krwi wszystkim wokół?
- A miała być spokojna, treningowa przebieżka. - dość otwarcie przyznała, że nie do końca na to była przygotowana, bo nawet na niej było już widać oznaki puszczających nerwów i braku sił. Jasne, póki co sugestia petryfikacji nie była zbyt poważna - zdecydowanie lepiej wychodziło jej po prostu unikanie wszelkich pocisków i wyłapywanie lekko zagubionych w tym wszystkim niuchaczy, przynajmniej w teorii. Tego też chciała się trzymać. Tylko na jak długo?
- Morfio. - rzuciła w pewnym momencie jakby do siebie, kiedy już oddaliła się od Ignacego, by pozbyć się sztućcowego zagrożenia. Śmignęła tym samym w sam środek obozu chochlików i wycelowała w kufer, nie ruszając już jednak samego pojemnika, a jego zawartość. Sztućce, pomijając te, w które chochliki były już uzbrojone, zmieniły się na gumowe i bardziej przypominały żelki, co byłoby całkiem urocze, gdyby nie to, że w większości były już usmarowane cuchnącą bagnistą breją.
Na tym jednak nie skończyła podbojów, decydując się, tak, jak zapowiedziała, na podwojenie starań. Mignęła pionowo w dół, nurkując wprost na niuchacza, który zastygł niemo i tylko przyglądał się końcowi swoich wybryków. Dziewczyna co prawda ostatecznie nie zdołała odpowiednio odbić się w górę, ale zdążyła pochwycić stworzenie do klatki, mocno wyhamować, zeskoczyć z Błyskawicy i wylądować stopami na twardej ziemi. Dla zamortyzowania upadku wykonała przewrót przez ramię. Dobierające się do miotły chochliki potraktowała Vera Verto, zmieniając je w srebrny komplet zastawy, którymi natychmiast zajął się jeden z niuchaczy, zbierając je do swojej przepastnej kieszeni, czy gdzie on tam kitrał te wszystkie skarby.
- Żeby mi tak z animagią, kurwa, szło. - warknęła sama do siebie, najwyraźniej w najmniej odpowiednim momencie trochę pękając w środku i zdradzając jedną ze swoich największych tajemnic. Dopiero po tym pojedynczym wybuchu mocno otrzeźwiała, a jej twarz zbladła od wypowiedzianych wyrazów. I zdecydowanie nie chodziło o przekleństwa. Zamrugała, wciąż nieprzytomnie celując różdżką gdzieś przed siebie. Jak i czy masz zamiar z tego wybrnąć, Davies?

@Ignacy Mościcki

Kość: 6,4, rzucane i dopisywane już po rozpisaniu kości, bo zapomniałem to zrobić XD

______________________

Love songs are for dreamers, honey
Miejsce na ognisko - Page 8 UEEDvST
And I may never wake up.

Morgan spędziła grudzień i połowę stycznia u babci na południu Szkocji.
Niektórym przyzna, że zniknęła ze względu na swój i jej stan zdrowia.
Raczej nie będzie chciała o tym rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 407
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 664
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySob Paź 31 2020, 19:03;

rzuty:
5 [przerzut] 2 → przyszło Ci się siłować o własną różdżkę z chochlikiem, który bezczelnie podleciał sobie na najbliższą odległość i chyba uznał, że mądrze będzie Ci zabrać oręż zanim zniszczysz jego plany zawładnięcia nad światem. Opisz, jak sobie z nim radzisz. Przy drugim wylosowaniu - na jednym z podnóżków miotły zawiesił Ci się niuchacz, najwyraźniej nieświadomie ułatwiając Ci zadanie. Chwytasz go do klatki i masz jedno zmartwienie mniej.

4 → łapiesz niuchacza, a do tego udaje Ci się pozbyć zagrożenia ze strony co najmniej kilku chochlików. Nieźle się pojedynkujesz w locie, robisz jakieś niebywałe akrobacje albo przynajmniej dopisuje Ci szczęście i refleks. Jak to zrobiłeś?



To zdecydowanie nie jest spokojna przebieżka – mruknął pod nosem, rozglądając się po okolicy.
Jeśli miał się w jakiś cudowny sposób pozbyć tych kieszonkowych bagien, to musiał się najpierw do nich dostać, a to najwidoczniej nie było wcale takim prostym zadaniem. Lot od frontu zdecydowanie nie wchodził tutaj w grę. Po tylu próbach, chochliki widzące go na horyzoncie, od razu by się rzuciły do ataku, a raczej nie miał ochoty wylądować w tym całym szambie, które bulgotało, w co poniektórych miejscach. Może lot przez pobliskie drzewa okazałby się odpowiednim posunięciem?
Sporo przeszkód, pomyślał. Biorąc pod uwagę zarówno chochliki, jak i niuchacze, które grasowały w okolicy, uatrakcyjnianie sobie trasy całą masą konarów, o które można się poobijać, nie było zbytnio zachęcające. Warto jednak było pamiętać o tym, że dzięki temu przez dłuższy czas pozostałby niewidoczny i być może udałoby mu się dostać do swojego celu. Ryzyko było spore, jednak puchon nie był pewny, czy było warto ryzykować.
Może atak od tyłu? Chłopak skierował swój wzrok na niewielki pagórek kilka metrów dalej. Gdyby rozproszył na chwilę chochliki, przez co nie wiedziałyby, gdzie mają patrzeć, to może udałoby mu się przemknąć, a następnie zaskoczyć ich od tyłu. Gdyby szczęście mu sprzyjało, to istniała nawet spora szansa, że pozbyłby się bagna, zanim te niebieskie stworki ogarnęłyby, co się dzieje.
Dobra, lecimy – powiedział do siebie, a następnie poleciał w stronę chochlików.
Starał się stosować jak najbardziej wymyślne manewry, raz po raz zmieniając tor lotu, jak i jego pułap. Ominęło go parę błotnych bomb, a nawet udało mu się spetryfikować parę chochlików w międzyczasie. Gdy leciał praktycznie przy samej ziemi, zdarzył się z jednym przedstawicielem wyżej wspomnianej rasy, a w międzyczasie schwytał także małego niuchacza, który stał mu na drodze, a teraz grzał się już w jego kieszeni. Niestety chochlicza amunicja zdawała się im nie kończyć, więc Ignacy zdecydował się przejść do kolejnej fazy planu.
Po wykonaniu paru akrobacji chłopak wykonał gwałtowny skręt i dosłownie zniknął z pola widzenia magicznych stworzeń. Jakimś cudem udało mu się je ogłupić na tyle, że zupełnie nie zwróciły uwagi na to, że był teraz za nimi. Puchon już szykował się do rzucenia zaklęcia czyszczącego, gdy dostrzegł kolejnego kreta zawieszonego na podnóżku jego miotły.
Westchnął cicho. Skąd on się tutaj w ogóle wziął? Właź tu, pomyślał, biorąc go na ręce, a następnie wpychając do kieszeni. Ugh, mógł ze sobą wziąć jakiś konkretny worek, bo jeszcze trochę, a zaczną mu wypadać z kieszeni.

@Morgan A. Davies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć, blizna po zębach na lewym ramieniu
Galeony : 1868
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 2678
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-morgan-a-davies#488355
https://www.czarodzieje.org/t18298-morgan-a-davies-dziennik#5208
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySob Paź 31 2020, 20:44;

5, 3 na nadprogramowego niuchacza, który obrywa widelcem od chochlików

Wygadała się jak ostatni debil, ale najwyraźniej Ignacy był zbyt przejęty całym zamieszaniem i za bardzo zaangażowany w opanowywanie go, żeby czymkolwiek się przejąć. Albo nie zwracał równowagi na przekleństwa rzucane w czasie zmagań?
Potem nie mogła za bardzo o tym myśleć, bo rzuciła się na nią zgraja niebieskich stworów i zamiast próby łapania niuchacza otrzymała wyzwanie w postaci natrętnych chochlików, które porwały jej klatkę z rąk. Zanim jednak cokolwiek mogły z nią zrobić, wykonała na miotle szeroki obrót i brutalnie wykopała im ją z objęć, następnie nurkując po spadającą zgubę. Tam też natknęła się na niuchacza po raz kolejny - tym razem jednak zdecydowanie nie był on w pełni sił - a przynajmniej nie w chwili, gdy już przedarła się przez agresywnie drapiące ją krzewy w drodze po uciekiniera.
- Mamy rannego! - zawołała z przejęciem, zdecydowanie rezygnując z pomocy stworzeniu na własną rękę. Zamiast tego, posłała swojego mało subtelnego akromantulowego patronusa do Swanna, by ten zareagował należycie na krzywdę swoich lub nie do końca swoich podopiecznych. Zeskoczyła z miotły i zaczęła rozglądać się po dotychczasowym polu bitwy. Chyba niuchaczy do złapania więcej już nie było. Tylko jeszcze wypadałoby zaprowadzić tu jakikolwiek ład.

Dorzut do 3: 1

@Ignacy Mościcki

______________________

Love songs are for dreamers, honey
Miejsce na ognisko - Page 8 UEEDvST
And I may never wake up.

Morgan spędziła grudzień i połowę stycznia u babci na południu Szkocji.
Niektórym przyzna, że zniknęła ze względu na swój i jej stan zdrowia.
Raczej nie będzie chciała o tym rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 407
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 664
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySob Paź 31 2020, 21:12;

rzuty:
4 -> podczas rzucania zaklęcia obrywa Ci się... talerzem. Niestety w dłoń, przez co upuszczasz różdżkę i musisz po nią zanurkować. Najlepiej, zanim wpadnie w gówno. Po ponownym wyrzuceniu tej kości nic Ci nie przerywa i udaje Ci się należycie rzucić czar.

Ignacy w istocie usłyszał zawołanie Morgan odnośnie do rannego niuchacza, jednak nie był w stanie na nie adekwatnie zareagować, ponieważ w dalszym ciągu skradał się przez małe obozowisko chochlików, chcąc pozbyć się raz na zawsze kieszonkowego bagna, które tak ich tego dnia męczyło. Leciał bardzo powoli, praktycznie centymetr po centymetrze, robiąc co w jego mocy, aby nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi.
Po chwili udało mu się dolecieć do takiego miejsca, z którego mógł bezpiecznie rzucić zaklęcia. Po wypowiedzeniu formułki czaro czyszczącego, bagno, w którym tkwili od dobrych kilkudziesięciu minut, zaczęło się samoczynnie doprowadzać do porządku, chociaż trudno było tutaj mówić o jakiejś zjawiskowej metamorfozie. W okolicy wciąż unosił się nieprzyjemny zapach, jednak zdecydowanie można było zauważyć minimalne różnice. Chochliki najwidoczniej zmęczyły się tak długą walkę i przeprowadziły taktyczny odwrót w głąb lasu, zapewne zaszywając się w jakichś norach lub koronach drzew. Czy można to było jednak uznać za pełną wygraną?
Jak bardzo źle jest? – spytał, gdy udało mu się wrócić do gryfonki.
Wprawdzie nie byłby w stanie za bardzo pomóc stworzeniu z uwagi na brak odpowiednich umiejętności i wiedzy z dziedziny zaklęć leczniczych, jednak to pytanie wydawało mu się dosyć naturalne. Chłopak rozsunął swoje kieszenie i sprawdził stan pozostałych niuchaczy, które trafiły w jego ręce. U jednego z nich znalazł małą broszkę. Huh, już raz znalazł taki przedmiot w posiadaniu takiego magicznego kreta. Albo ktoś miał niezłą kolekcję takich małych pierdółek albo niuchacze naprawdę miały na nie chrapkę. Cóż, trzeba będzie to oddać do woźnych, może uda im się znaleźć właściciela.
Gdy parze uczniów udało się doprowadzić względnie do porządku okolice ogniska, pozbierali swoją własność, a także sprawdzili, czy aby na pewno nie uciekły im żadne niuchacze, a następnie ruszyli w stronę zamku, aby przekazać rannego odpowiednim ludziom. Skoro nauczyciele nie byli zbyt skorzy do walki o terytorium Hogwartu, to może chociaż będą w stanie pomóc temu małemu biedakowi.

z/t x2

@Morgan A. Davies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Galeony : 320
Dodatkowo : Półwil
  Liczba postów : 296
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyWto Gru 01 2020, 21:57;

Gdyby nie uwielbiał szlajać się blisko lasu to nigdy w życiu nie wyszedłby na ten ziąb. Owinięty szczelnie szkolną grubszą szatą przypominał upośledzonego dementora chowającego twarz pod kapturem, czapką i zaspaniem. Ręce wcisnął w przeciwległe rękawy i człapał przed siebie, bo... Swann kazał. Nie pamiętał już o co chodziło, a jedyne co zostało mu w pamięci to "pomoc", "krukonka" oraz "zwierzę". Nie wiedział nawet czy to jego obowiązek, aby zaliczyć jakiś rozdział materiału czy profesor Albinos postanowił ożywić empatię i koleżeńskość Eskila i skłonić go do współpracy z jakąś dziewczyną. Ze wszystkich przedmiotów w Hogwarcie ONMS przychodziło mu z naturalną łatwością, jakże oczywistą dla osoby będącej w połowie stworzeniem. Nie kręcił nosem na ten dodatkowy obowiązek bowiem siłą rzeczy ciekawiły go wszelakie zwierzęta. Zakładał, że dziewczyna-której-imienia-nie-znał przyprowadzi ze sobą wspomniane stworzenie i przy okazji wyjaśni mu do czego jest jej potrzebny i jak to się stało, że profesor Albinos zapędził ich do współpracy. Wszelakie szczegóły rozmowy ulotniły się z jego głowy, a więc pojawił się w umówionym miejscu bez większej wiedzy co go czeka. Usiadł na lodowatej kamiennej ławce i za jakimś dwudziestym pierwszym razem udało mu się najpierw przywołać kilka średnio suchych gałązek, a potem wytworzyć maluczki ogień w ognisku. Nie starczy to na długo jednak był to idealny bodziec do zdrzemnięcia się przed przyjściem dziewczyny. Oparł policzek o swoje kolano i nim się obejrzał jego powieki opadły, a on po prostu przysnął. Nieznana mu dziewczyna powinna poczuć się zaszczycona, że on w ogóle się tu pojawił. Gdyby chodziło o inny przedmiot to z pewnością nie byłby przed czasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Złote okulary | Raczej stara trzymać się z tyłu i obserwować | Przez większość czasu towarzyszy jej jedno z jej zwierząt
Galeony : 175
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyPią Gru 04 2020, 12:25;

Jak na wzorową uczennicę - i odpowiedzialną opiekunkę - przystało, Smith nie omieszkała zasięgnąć rady odnośnie oswajania widłowęży u samego profesora Swanna. W końcu jakby na to nie spojrzeć - taki podróżnik jak on musiał mieć już do czynienia z tymi stworzeniami. Jessica dałaby swoją różdżkę złamać, że profesor-albinos był w samym Burkina Faso, w specjalnym leśnym rezerwacie tego gatunku węży. Okazało się jednak, że młoda Smith ma już całkiem spory zasób wiedzy o opiece nad widłowężami - co Swann skrupulatnie sprawdził - więc pozostała jej po prostu... Opieka i oswojenie. Socjalizacja z innymi czarodziejami - po to, żeby stworzonko potem nie było agresywne i rozpoznawało jak najwięcej 'zapachów'.
Dlatego też skorzystała z propozycji profesora i zgodziła się na spotkanie z... podobno bardzo lubianym przez zwierzęta Ślizgonem. Brunetka nie miała uprzedzeń co do Domu - znała w końcu bardzo dużo (o dziwo - ze względu na swoje wycofanie) empatycznych wychowanków Slytherinu.
We wskazane miejsce ruszyła ze swojego mieszkania w Hogsmeade - krokiem wolniejszym niźli chciała. Nie sądziła, że plastikowy transporter (dodatkowo owinięty w szalik) aż tak spowolni jej marsz. Nie chciała jednak swojego młodego widłowęża narażać na niepotrzebne wstrząsy i spadki temperatury. Z racji pochodzenia afrykańskiego - angielska zima mogła nawet opóźnić jego prawidłowy wzrost. Podobno - była to jednak hipoteza, której Jessica nie chciałaby sprawdzać.
Okutana w swój pluszowy płaszcz i błękitny szalik - pojawiła się na zamkowych błoniach, już z daleka dostrzegając czekającego na nią przy ognisku chłopaka. Od razu przyspieszyła kroku - nie chcąc, by Ślizgon czekał jeszcze dłużej. Nie mogąc ani z daleka - ani z bliska - dostrzec twarzy ucznia, otulonego w najlepsze kapturem, usiadła obok niego.
Cześć Eskil — przywitała się, lekko wychylając w jego stronę, dość niepewnie szukając jego oczu. Zamkniętych. Przygryzła wnętrze policzka - kładąc między nimi transporter z widłowężem i delikatnie dotykając ramienia chłopaka. — Długo czekasz? Wybacz ale... nie chciałam teleportować się z Tic Tac Toe.
To mówiąc - uchyliła wieko transportera, przez które wyjrzały trzy zaciekawione głowy pomarańczowo-czarnego widłowęża.
Muszę ich oswoić z innymi ludźmi — dodała, uśmiechając się delikatnie i poprawiając zdawkowym ruchem zaparowane okulary. Dalej nie mogła się zdecydować, która forma zwracania się do stworzenia była prawidłowa.

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Galeony : 320
Dodatkowo : Półwil
  Liczba postów : 296
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySob Gru 05 2020, 08:45;

Przysnął. Udało mu się przysnąć a tym samym stracił poczucie czasu. Delikatnie buchające ciepło z ogniska oraz szczelny zimowy płaszcz stworzyły idealne warunki, aby odespać sobie męczące dwie godziny ONMS, na których akurat to uważał z racji oczywistych. Kroki ani głos nie wytrąciły go ze spokojnego snu, dopiero ciężar czyjejś dłoni zmusił go do otwarcia zaspanych oczu i głośnego ziewnięcia. Dziewczęcy głos dochodził jakby z oddali a więc pierwszego zdania - wyjaśnienia chwilowego spóźnienia (?) - wpadło jednym uchem a wypadło drugim. Podniósł ciężką głowę, otworzył swoje jasne oczy i zakotwiczył wzrok na twarzy Jessici, próbując ją rozpoznać i przede wszystkim przypomnieć sobie czy ta Krukonka ma podstawy coś od niego chcieć. - Ooo… to z tobą się umówiłem? - zapytał jakże mądrze i przeciągnął się wyginając ramiona w różne strony świata. Potarł palcem powiekę i usiadł wygodniej na pieńku. - Ymm… to co ja miałem zrobić? - zapytał rozbrajająco szczerze spoglądając na zaparowane szkiełka od jej okularów. Wierzył, że dziewczyna go we wszystko wprowadzi i podsunie mu w najprostszych słowach co ma zrobić/odbębnić, aby uznać, że to tajemnicze zadanie zostało uznane za zwieńczone sukcesem. Dopiero po chwili jego wzrok powędrował do transportera. W ciągu jednej sekundy na jego twarzy pojawiła się zmiana. Otworzył szerzej oczy, a na ustach pojawił się ogromny uśmiech. - O KUŹWA, TO WIDŁOWĄŻ! - zawołał donośnie i jednym ruchem zsunął się na mokrą trawę, aby kucnąć przed wystającymi łebkami stworzenia. Nie był idiotą, nie wkładał tam rąk ani nie nadstawiał twarzy do kąsania. Wpatrywał się oniemiały w cudowne stworzenie. - Jaki młody! Skąd go masz? - zerknął na Jessicę rozentuzjazmowany, a tym samym wydawać się mogło, że jego uroda zaczęła się rzucać w oczy bardziej aniżeli chwilę temu. - Są świetne. Wow, jakie błyszczące łuski… Ile on ma? Dałaś im już imiona? - zarzucił ją pytaniami i co rusz zerkał na majestatycznego gada, którego umaszczenie cieszyło oczy. Nigdy nie widział widłowęża tak na żywo. - Kłócą się czy jeszcze nie? - usiadł ze skrzyżowanymi stopami i wpatrywał się w każdą głowę po kolei z ożywionym uśmiechem. Po zaspaniu nie było już śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Złote okulary | Raczej stara trzymać się z tyłu i obserwować | Przez większość czasu towarzyszy jej jedno z jej zwierząt
Galeony : 175
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptyNie Sty 03 2021, 10:45;

Zdezorientowanie - to określenie idealnie opisywało aktualny stan Smith, gdy chłopak właściwie dopiero się... wybudził. Dosłownie, właśnie go obudziła. I może uśmiechnęłaby się po prostu kącikowo i bez problemu powtórzyła wszystko, co mówiła jeszcze przed chwilą, ale... Usta pozostały lekko uchylone w wyrazie równie lekkiego szoku, gdy Ślizgon wychylił się z odmętów kaptura i wbił w nią jasne spojrzenie.
Był zdecydowanie młodszy. Co jednak nie przeszkadzało, by już uznać go za przystojnego - w taki sposób, w który określa się wręcz idealność znanych aktorów czy modeli. Jessica właściwie nie zwykła oceniać ludzi przez pryzmat wyglądu, a nawet - będąc dokładniejszym: nie zwracała na aparycję innych większej uwagi. W tym wypadku jednak - na Merlina... - n i e m o g ł a nie widzieć.
Szybko opanowała się jednak, chrząkając i nerwowo rozluźniając szalik owinięty wokół szyi. Wgapianie się w młodszego chłopaka z rozdziawionymi ustami nie tylko nie wyglądało dobrze, ale także poddawało w wątpliwość jej kulturę osobistą.
Właściwie to... — podjęła, chcąc streścić cel ich spotkania - który właściwie nie do końca był jasny. Jednak blondyn uśmiechnął się, kolejny raz zbijając ją z pantałyku. Jak można uśmiechać się aż tak pięknie? Zwłaszcza, kiedy rysy jego twarzy zaczęły niemal jaśnieć - i to na widok widłowęża.
Odchrząknęła znów, dla kurażu i opanowania - ciesząc się, że na dworze jest na tyle zimno, że mogłaby zrzucić to na karb kiełkującego przeziębienia. Nie miała problemu w obcowaniu z - teoretycznie - pięknymi ludźmi (w końcu i tak uważała się za poziom niżej od wszystkich) - jednak aparycja Ślizgona była naturalnie onieśmielająca. Szczęśliwie, mieli bardzo dobry temat do rozmów.
Od Pana Nanuka, z menażerii. Ma ledwo dwa miesiące, jeszcze intensywnie rośnie — poczęła odpowiadać krótko i treściwie na pytania, którymi zalał ją Eskil. Z niejaką dumą - i pewnym rozczuleniem nad jego reakcją - wyciągnęła dłoń do stworzonka, gładząc  smukłymi palcami wszystkie wężowe głowy po kolei. Najpierw od prawej do lewej, potem od lewej do prawej. Nie dając widłowężowi powodów do kłótni.
Tic Tac i Toe — przedstawiła jednocześnie każdy łepek, uśmiechając się delikatnie - choć tężejąc na każde krótkie spojrzenie, które rzucał jej piękny chłopiec. Przynajmniej nigdy nie była zbyt wylewna, więc wypadnie w jego oczach najwyżej jako poważna i sztywna Krukonka. — Na razie udaje nam się unikać większych kłótni. Nie mogę... faworyzować żadnego z nich.
Śmieszyło ją jej własne niezdecydowanie co do formy zwracania się wobec Tic Tac i Toe. On? Oni? Parsknęła krótkim śmiechem, zwracając szare oczy ku Ślizgonowi.
Pierwszy raz widzisz widłowęża na żywo? — spytała, jednocześnie wyłuskując swojego pupila z transportera. Odwinęła ze swojej szyi szalik do końca - by zaraz zawinąć stworzonko w ciepły materiał, tak, by wystawały z niego tylko jaskrawe głowy. — Są łagodniejsze niż wszyscy sądzą. Na temperament wpływa też temperatura, ożywiają się, gdy jest cieplej. Jak to węże.
Podsuń im dłoń, niech poczują zapach. Tylko uważaj na Tica, on bywa najbardziej... żwawy — zachęciła blondyna, jednocześnie wplatając w swoje słowa ostrzeżenie. Miała dziwne wrażenie, że jej widłowąż akurat w tym wypadku pozostanie równie spokojny jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : prawie zawsze ma na głowie kaptur albo czapkę
Galeony : 320
Dodatkowo : Półwil
  Liczba postów : 296
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 EmptySro Sty 06 2021, 18:28;

Rzeczywiście po chwili zastanowienia łatwo pojąć, że Eskil nie ma jeszcze chociażby tych osiemnastu lat. Z drugiej strony nadrabiał wzrostem, który mógł czasem zadziałać na jego korzyść - bardzo wiele starszych od niego dziewczyn było wzrostu piątoklasistek, co po prostu nie mieściło mu się w głowie. Sam Eskil właśnie trwał w najsilniejszym okresie dojrzewania, a co za tym idzie jego organizm potrafił oszaleć. Póki co zaspanie na twarzy też odejmowało mu lat. Nie przyjrzał się Jessice na tyle, aby zobaczyć na jej twarzy jakikolwiek ślad zaskoczenia. Przez ten czas pocierał powieki i powracał do rzeczywistości. Potrafił zasnąć w każdej pozycji i warunkach jednak proces wybudzania zajmował mu te cztery- pięć minutek. Podniósł na nią wzrok i dopiero wtedy zobaczył, że wpatruje się w niego zdziwiona. Uniósł pytająco brwi - może miał coś na twarzy? Po chwili jednak wzruszył ramionami, bo skoro nie zwracała mu na nic uwagi to znaczy, że nie ma się czym przejmować. - Od Nanuka? Tego z Hogsmeade? To on sprzedaje widłowęże? Wow, one są świetne. - chwalił bez mrugnięcia okiem, wyraźnie podekscytowany spotkaniem z nietypowym stworzeniem magicznym. Wbrew wszystkiemu nie urosła w nim potrzeba posiadania takowych jako własność. Eskil był na tyle w tej kwestii nieskomplikowany, iż wystarczyło mu cieszyć się z samych spotkań ze zwierzakami. Usłyszawszy ich imiona aż wybuchł śmiechem, jednak nie było w tym ani nuty kpiny. Z tego wszystkiego upadł na tyłek i potrzebował chwili aby się opanować. - Genialne imiona, o Merlinie. Tic, Tac i Toe. Ty je tak nazwałaś? Jeśli tak to słuchaj, masz może w podorędziu jakieś imię dla leniwego kameleona? - od razu wyczaił możliwość pójścia na łatwiznę w poszukiwaniu jakiegokolwiek pomysłu na nazewnictwo jego pupila. Robin miała się tym zająć (ale chyba o tym nie wiedziała), ale mieli tyle na głowie, że nie było kiedy o tym pomyśleć. Może ta Jessica dałaby radę? Naprawdę nie byłby aż tak przy tym wybredny. - No, pierwszy raz. - nie zabrzmiało to zbyt elokwentnie, ale taki już był. - Skoro tak to w lato mogą dać ci popalić. Chętnie je wtedy jeszcze raz zobaczę. - uśmiechał się non stop i było mu miło, że i dziewczyna wydawała się skora do dzielenia się o nich informacjami. Przykucnął z powrotem w takiej samej pozycji i pochylał się przy jaskrawych główkach z zafascynowaniem. - A który to? - zaśmiał się cicho. Zdjął rękawiczkę i podsunął rękę w kierunku jednej z główek. Nie było w nim ani grama wahania, a tym bardziej obaw. Brał pod uwagę potencjalne ugryzienie, ale to go nie powstrzymywało przed próbą wejścia z nimi w interakcję. - Co my mamy z nimi zrobić? Swann coś mówił, ale mówił tak dużo, że się wyłączyłem. - przyznał się do tego bez bicia, nie czując potrzeby udawania, że wie co mają robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Miejsce na ognisko - Page 8 QzgSDG8








Miejsce na ognisko - Page 8 Empty


PisanieMiejsce na ognisko - Page 8 Empty Re: Miejsce na ognisko  Miejsce na ognisko - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Miejsce na ognisko - Page 8 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-