Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Chata Znachorki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Posiada kolczyk w nosie. || Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 370
  Liczba postów : 923
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptyNie 3 Lip 2022 - 17:34;

First topic message reminder :


Chata Znachorki


Z zewnątrz budynek wygląda na zwykłą, niepozorną, drewnianą chatę, dla której czas nie był najłaskawszy. Nie trzeba posiadać wprawnego oka, by zauważyć, że dach nad lewą izbą ledwo powstrzymuje się przed zapadnięciem, a przeżarte przez korniki okiennice po jednym dotknięciu obrócą się z kurz. Prawa część chaty jest w znacznie lepszy stanie, nie mniej wciąż niejeden konserwator zapłakałby nad jej stanem. Kiedy jednak, zmuszeni chorobą, czy innym uszkodzeniem ciągłości kości, przekroczycie próg walącego się domu, spostrzeżecie, że wewnątrz, pomimo surowego wnętrza i pewnego bałaganu, wszelkie zniszczenia nie są widoczne.

Zapewne zaraz potem na przywitanie wyjdzie wam wysoka, szczupła kobieta, o absurdalnie długich, białych włosach i zmartwionym, acz pokrzepiającym uśmiechu, gotowa pomóc najlepiej, jak tylko potrafi. Rozsiewa wokół siebie aurę, dzięki której nawet ciężko ranna osoba jest w stanie uspokoić się i z pełnym zaufaniem oddać w opiekuńcze ręce wili.

Kostki przy ukąszeniach żądlaka:


______________________


What makes this fragile world go round? Were you ever lost? Was she ever found?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptyCzw 28 Lip 2022 - 19:12;

Podłapał myśl Jess, przypominając sobie natychmiast własne, wcale nie tak odległe doświadczenia związane z amortencją, mimo że nigdy nie miał okazji spróbować eliksiru - parę lat temu wystarczyły mu same opary, żeby przestać myśleć w zupełności logicznie.
- No, ta trumna... albo sama Izolda... musiała być jakoś... eee... nasączona amortencją? Jak ta jemioła świąteczna w szkole, nie? Człowiek mógł się jej tylko nawąchać i mu odpierdalało, chociaż nie aż tak mocno - potwierdził jej teorię, bo wydawała mu się sensowna. Spojrzał jeszcze na dziewczynę trochę zaskoczony, słysząc jej stwierdzenie o rzekomej większej przydatności afrodisii - która, według niego, odbierała ludziom jeszcze więcej rozumu niż amortencja i mogły jej towarzyszyć gorsze konsekwencje. Chociaż, kiedy się nad tym zastanowił, jednak przytaknął. - Nie nazwałbym chyba zmuszania kogoś do seksu logicznym zastosowaniem, ale... tak. No masz rację.
Rozważania o znalezisku Jess pochłonęły ich na tyle, że na moment zapomniał w ogóle o tym, w jakich znajdują się okolicznościach; skupiony na obserwowaniu frywolnych bąbelków, słuchał wyjaśnień Smith o wykorzystaniu eliksiru do miłosnych machlojek na dawnych dworach (również bardzo sensownych) i w związku z tym nasuwało mu się tylko jedno pytanie:
- To po co nadal to produkują... - mruknął, niekoniecznie nawet oczekując odpowiedzi, bo wydawało mu się, że takowa nie istnieje - nawet te pozornie nieszkodliwe pomysły, na które sami wpadli, wcale nie wydawały mu się takie dobre.
- O, w końcu ktoś rozszyfrował porządnie tę nazwę - uśmiechnął się na amor(alną)tencję, chociaż wesołość została zdominowana przez jakąś taką nostalgię i ukłucie niepewności związane ze wspomnieniem znajomego, miętowego zapachu, który, był przekonany, wypełniłby dla niego całą chatkę, gdyby jednak otworzyli tę butelkę. A może wcale nie?  - Też wolę nie wiedzieć - zgodził się z Jessicą, odwracając wzrok od odłożonej na pościel fiolki, żeby przypadkiem się jednak nie skusić - czy nie tęsknię za Shawem, oczywiście - dodał bardzo poważnie, żeby zagłuszyć niewesołe myśli o zakończonych związkach i inne takie; a kiedy spojrzał na Smith, układającą się wygodniej na leżance, nie umknął mu ten grymas bólu towarzyszący zmianie pozycji. 
- Boli? Zawołać znachorkę? - wtrącił, zerkając przez okno na wilę, która wyszła przed chatkę, żeby pozbierać jakieś rosnące na zewnątrz zioła i inne niezidentyfikowane badyle, a że był przekonany, że Smith - w bólu czy nie - nie chciałaby przerywać rozmowy o takim odkryciu w takim kluczowym momencie, kontynuował rozmyślania, by doprowadzić je do końca i jakichś wniosków: - Noo... gdyby miała działać jakoś bardziej to nie stawiałbym na prawdziwość, a na siłę. W końcu tak ci najebała w głowie, że chciałaś k ł a ś ć s i ę w g r o b i e. Nie zdziwiłbym się, gdybyś to teraz wypiła i postanowiła się zabić, żeby połączyć z Izoldą na wieczność, czy coś - stwierdził, a kiedy przypomniał sobie raz jeszcze ich przygodę nad mogiłami, uświadomił sobie, że przecież nie byli tam dla zabawy i bez celu, tylko dlatego, że:
- Fauny gadały, że w tych grobach będzie wskazówka o Graalu - powtórzył mniej więcej słowa Jess sprzed paru godzin i wskazał na fiolkę - Szukałaś napisu, a może to... to. Może amortencja jest wskazówką...? - zaryzykował, choć nie miał - na razie - żadnego pomysłu, w jaki niby sposób eliksir miłosny miałby ich naprowadzić na trop avalońskiego artefaktu. Dlatego więc liczył na Krukoński umysł Jess.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptyCzw 28 Lip 2022 - 20:30;

Sama również nie miała okazji kosztować amortencji - na całe szczęście. Natomiast nie raz trafiło jej się nawdychać oparów - nigdy jednak z jakimś oszałamiającym skutkiem. Jak dzisiaj.
Trup nasączony amortencją... — aż się wzdrygnęła - ale musiała przyznać rację chłopakowi. — Masz słuszność, coś na pewno w tym... w niej... uh, było. Poza tym...! — Przypomniała sobie nagle, a oczy jej rozbłysły. — Pamiętasz jak pisałam Ci o księżniczkach ze złotymi włosami i tym, że musiały być wilami? To była Izolda Złotowłosa, przydomek nie mógł być przypadkowy. A urok wili połączony z amortencją to chyba wszystkim bez wyjątku zamiesza pod kopułą, nawet po śmierci — wywnioskowała sprytnie, choć dalej mogły to być jedynie domysły. Wolała się jednak drugi raz nie spotkać z Izą, nawet jeśli miałaby się przekonać o prawdziwości swoich domysłów.
O słodka książko... Boyd, kto tu mówi o zmuszaniu? — Zmieszała się, od razu przyozdabiając się rumieńcem, że w ten sposób została zrozumiana, gdy wspomniała o pochodnej amortencji. Poprawiła okulary zdrową dłonią, dla kurażu. — Afrodisia zwiększa popęd, myślę, że na przykład pary starające się o dziecko mogą z tego korzystać... — doprecyzowała swoją myśl, żeby nie wyjść na jakiegoś zwyrola - nawet mimo tego, że Boyd ostatecznie jej przytaknął.
Nie miała żadnej odpowiedzi na pytanie po co nadal ktokolwiek miałby produkować najsilniejszy znany eliksir miłosny - po prostu wzruszyła w odpowiedzi ramionami, bo nie nasuwał jej się żaden logiczny wniosek. Robienie z kogoś bezmyślnego, śliniącego się zombiaka... było zwyczajnie bezmyślne.
Polecam się — rzuciła, gdy zaprobował jej nazewnictwo, również się uśmiechając - i również wytracając swój uśmiech, kiedy Gryfon wyraźnie odpłynął na moment myślami. Poczuła jednak zamiast niepokoju bądź zakłopotania - wyraźne ukłucie sympatii i swego rodzaju powiązania. Zrozumienia być może bardziej. Miała podskórne wrażenie, że mogą jechać na tym samym wózku - a przynajmniej podobnym modelu.
Nie, nie wołaj — odparła szybko, delikatnie przytulając do siebie posiniaczone ramię. — Zrobiła już wszystko co mogła, nie mogę chodzić naćpana eliksirami. Muszę przywyknąć — stwierdziła całkiem trzeźwo, istotnie, tak jak Boyd podejrzewał - nie chcąc przerywać tej płomiennej dysputy nad ich odkryciami. Wysłuchała z naprawdę dużą uwagą wniosków Callahana, mrużąc przy tym w zamyśleniu oczy. Kiedy słusznie zwrócił uwagę na to, że mogiły były częścią poszukiwania Złotego Graala, zaczęła punktować palcem w powietrzu, jakby wskazywała właśnie coś ważnego.
Tak tak tak, musisz mieć rację — przytaknęła, biorąc na powrót do ręki odłożoną fiolkę eliksiru, jakby mogła w niej samej znaleźć jakąkolwiek wskazówkę. Nie było na szkle jednak żadnej widocznej inskrypcji. — To musi być jakaś gra skojarzeń, jeszcze nie żadna odpowiedź — stwierdziła, przygryzając wnętrze policzka. — Wątpię, żebyśmy teraz do czegokolwiek doszli, musimy poczekać na... hm, kolejną część poszukiwań. Myślę, że nie tyle amortencja, co miłość może być jedną ze wskazówek. Legendy arturiańskie... całkiem gęsto splatają się z tym uczuciem. Albo właśnie z jego cieniem, jak amortencją czy afrodisią. Tristan i Izolda... Spisek czarodziejki Brisen przeciwko Lancelotowi, który przez pochodną afrodisii i wielosokowego wziął Elaine z Corbenic za swoją ukochaną Ginewrę... — zaczęła gorączkowo wyrzucać z siebie informację, na bieżąco przetwarzając je intensywnie w swojej głowie, nieustannie łącząc wątki, niczym wielkie puzzle. Ostatecznie westchnęła ciężko, jakby zniecierpliwiona. — Graala podobno nie zdobędzie nikt nieprawy. Lancelot, choć był najznamienitszym z Rycerzy, nie mógł go znaleźć przez swoją 'grzeszną' miłość do żony króla Artura. Z kolei Galahad, jego syn z NIEPRAWEGO łoża zdobył Graala jako najczystszy z rycerzy... Chyba zagalopowałam się trochę w tych wątkach... — jęknęła, rozmasowując zdrową dłonią skronie. — Tristan i Izolda... — wróciła do samego początku. — Łączące ich uczucie było zakazane. Sztuczne, ale jednak wystarczająco ich połączyło za życia, tak, że nawet po śmierci chcieli być razem... Czyli co, nawet coś pozornie nieprawdziwego może okazać się prawdziwe? To by jedynie potwierdzało tezę, że na Avalonie rzeczywiście może być Graal — stwierdziła, ściągając usta w wąską kreskę. Jednocześnie uniosła spojrzenie na Boyda, uśmiechając się przepraszająco. Że też nie spojrzał na nią jak na wariatkę i nie uciekł z chaty bocznymi drzwiami.
Sorki, jak już zacznę to mogę tak bez końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 879
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptyPią 29 Lip 2022 - 0:16;

/po poszukiwaniach w lesie, @maximilian felix solberg - grzecznie się uzdrawiam Chata Znachorki - Page 2 1444931037 


Tylko ciche dziękuję usłyszał Jinx, który prowadził ją z lasu błogosławionych do miejscowej znachorki, bo nie miała sił wydusić z siebie nic więcej. Rany po ataku drzewa bolały ją niemiłosiernie i bała się, że jeśli otworzy usta to cały Avalon usłyszy jej wrzask. I choć nie była to jej pierwsza kontuzja (i pewnie też nie ostatnia) to żeby zachować resztki godności zaciskała mocno zęby, co chwilę ocierając oczy, z których płynęły łzy, bo czuła się gorzej niż na największym kacu czy po oberwaniu tłuczkiem. Przywoływała w myślach wszystkie miłe chwile, byleby tylko nie skupiać się na tym cholernym pieczeniu, a kiedy w końcu stanęli pod chatką uzdrowicielki, spoglądała niepewnie to na przyjaciela to na budynek, który wyglądał jakby miał się zaraz zapaść. Gdyby tylko miała więcej energii, zapewne zaczęłaby głośno narzekać, że to zdecydowanie nie jest pomieszczenie, w którym otrzyma pomoc, a raczej miejscówka jakiegoś psychopaty, gdzie zakończy swoje krótkie, ale jakże intensywne życie. Eugene był jednak nieugięty i wprowadził ją do środka i już sama nie wiedziała czy jej obawy były uzasadnione.
Kobieta, która do niej podeszła, wydawała się być godna zaufania – zresztą, czy miała jakiekolwiek inne wyjście niż oddać się w jej ręce? Mogliby natychmiast wrócić do domku, ale tam byłaby skazana na towarzystwo trzech jakże uroczych dżentelmenów, ale nijak znających się na uzdrawianiu, którzy jedyne (a raczej aż) co mieliby do zaoferowania to alkohol, aby zapić ból i milion pytań co do chuja. Podobne usłyszała od wili, tylko w nieco bardziej cenzuralnej wersji. Z trudem wyjaśniła najpotrzebniejsze fakty i nawet nie musiała się starać, aby pominąć nieistotne fragmenty, bo była zbyt otępiała z bólu.
I chociaż nie cierpiała smaku większości eliksirów ani ziół, z wdzięcznością przyjęła różne specyfiki, byleby tylko poczuć upragnioną ulgę. Po parunastu minutach w końcu ból zelżał, czego najlepszym dowodem był niemrawy uśmiech, rozświetlający spoconą i zmarnowaną twarz. – Czyli te wyjce są nieuniknione – wysiliła się na żart, aby rozładować napiętą atmosferę i pokazać Jinxowi, że aż tak tragicznie nie jest. – Powiedz, że chociaż ty coś znalazłeś – zagaiła i poprawiła się niezdarnie na leżance, na której czekała na dalsze opatrywanie ran.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptySob 30 Lip 2022 - 1:06;

- No przecież! Musiała być, jebaniutka, wilą. Podstępna pinda - podsumował z dezaprobatą Izoldę, bo po prostu nie mógł się nie zgodzić z teorią Jess o Izce dysponującej nie tylko sporym zapasem amortencji, ale i urokiem wili - wnioski nasuwały się wręcz same, jeden po drugim; a ich pozornie bezsensowne i prowadzone tylko dla rozrywki dywagacje o księżniczkach sprzed kilku dni wcześniej okazały się być bardzo pomocne. Nawet jeśli ustalenie, że bohaterka legendy omamiła ukochanego na kilka różnych sposobów nie przybliżało ich w żaden sposób ani do świętego Graala, to zwyczajnie f a j n i e było dokładać do siebie kolejne elementy układanki i o nich dyskutować.
Nawet jeśli rozmówczyni speszyła się, kiedy zeszli na kontrowersyjny temat afrodisii. Postanowił więc nie drążyć tematu na poważnie i nie dzielić się anegdotą o tym, jak na morsotece Fredka pod wpływem tegoż specyfiku dodanego do drinka straciła rozum na tyle, że była gotowa zdjąć mu gacie na środku imprezy.
- Wiesz co, takie pary to raczej powinny się zastanowić, czy zamiast majstrować dzieciaka to nie lepiej znaleźć se kogoś innego, z kim nie będą musiały się wspomagać afrodisią - skwitował tylko jak zwykle konkretnie, uznając to wyjaśnienie za mocno naciągane. Ale przecież nie ten eliksir był tutaj głównym tematem ich dyskusji - skupiali się na amortencji, choć na chwilę zahaczyli nawet o te lecznicze, od których Jessica najwyraźniej postanowiła stronić. Uważał, że to dosyć durne, ale niekoniecznie czuł się zobowiązany do tego, żeby ją pouczać w tej kwestii. Nie chciała, to nie.
- Okej... ale weź pod uwagę, że to może być twoja jedyna okazja, żeby się naćpać na legalu - skomentował, dochodząc do wniosku że on zdecydowanie by na jej miejscu skorzystał z jakiegoś solidnego zapasu otępiających eliksirów, po których żywot był beztroski i bezbolesny. W przeciwieństwie do żywota biednych, wiecznie wystawianych na jakieś próby losu bohaterów przytaczanych przez Jessicę legend. Wysnuł swoją teorię ot tak, od niechcenia, i nie spodziewał się zupełnie, że dziewczyna odpali się jak Incendio i zacznie tak gorączkowo łączyć ze sobą tak różne wątki i sięgać do tylu różnych odniesień; trochę się w tym jej monologu pogubił, bo nie do końca ogarniał, kto był kim, ale słuchał, słuchał bardzo uważnie, starając się zapamiętać kluczowe informacje i wyciągnięte przez nią wnioski, nawet jeśli wiedział, że sam nic mądrego na tym etapie nie wniesie, bo rozumowanie Jess zdecydowanie przekraczało jego możliwości. Ani trochę mu nie przeszkadzało, że tak się rozkręciła i że mogła bez końca. Całkiem urocze było to jej intensywne rozpracowywanie avalońskich legend i, co najważniejsze, zdawało się zupełnie odwracać jej uwagę od zmasakrowanej, bolącej dłoni.
- Śmiało - zachęcił wcale nie z grzeczności, w końcu wszelaka kurtuazja była mu obca - Nie wiem jak to robisz, ale wcale nie przynudzasz. Jakbyś prowadziła wykłady z historii magii, to może nawet je zaliczył - dodał, wspinając się na prawdziwe wyżyny komplementów, bo historia była jego największą zmorą, odkąd pamiętał.
- Nawet coś pozornie nieprawdziwego może okazać się prawdziwe - powtórzył zdanie, które zdawało się być najważniejsze spośród wszystkich, które opuściły usta Jess i uśmiechnął się - No. Myślę, że to powinien być nasz ostateczny wniosek na dziś. I wiesz co... - zastanowił się przez sekundę, czy to co chce powiedzieć na pewno ma sens - Ta amortencja może być też jakąś próbą. Skoro tylko prawilna morda może dostać Graala, a sam eliksir jest mocno amoralny, to nikt o szczerych zamiarach, i tak dalej, by go nie wykorzystał w praktyce. Może o to chodzi - zasugerował, rzucając jej pytające spojrzenie, bo wcale nie był pewny tych swoich teorii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eugene 'Jinx' Queen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173
C. szczególne : Przekute uszy; czasem noszony kolczyk w nosie; drobne tatuaże; pomalowane paznokcie; bardzo ekspresyjny sposób bycia
Galeony : 91
  Liczba postów : 170
https://www.czarodzieje.org/t20861-eugene-queen
https://www.czarodzieje.org/t21285-bless
https://www.czarodzieje.org/t21141-eugene-queen-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t21427-eugene-jinx-queen-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptySob 30 Lip 2022 - 20:00;

/po poszukiwaniach w lesie, @Maximilian Felix Solberg - odprowadzam Marlenę i przy okazji próbuję ogarnąć runy

Żeby moją przyjaciółkę atakowały drzewa, to jest już skończone świństwo; po zwierzęciu można się spodziewać mało przyjaznej reakcji i wtedy spierdalać w podskokach, ale no do głowy by mi nie przyszło, żeby jeszcze uważać na każdą gałąź. A gałęzi w Avalonie jest w końcu w chuj i jeszcze trochę. Marlena trzymała się jednak bardzo dzielnie, kiedy na totalnym przyspieszeniu przemierzaliśmy las, aby dostać się do chaty uzdrowicielki. Co jakiś czas w zmartwieniu kontroluję stan i grymasy pojawiające się na twarzy przyjaciółki. Myślę sobie nawet, że jak tak dalej będą kończyć się wszystkie moje fajne wypady, to nabiorę doświadczenia przynajmniej w eskortowaniu rannych. Lub ich grzebaniu.
- No kurwa, masz wybór, żebym ja cię próbował leczyć - przedstawiam Gryfonce alternatywę, a tym samem niepodważalny argument, dla którego musimy wejść do licho wyglądającej chatki i oddać się w ręce znachorki. Sam nie wiem, dlaczego zakładam, że uzdrowicielka będzie jakąś starą, pomarszczoną goblinką albo obleśnym satyrem - kiedy więc drzwi otwiera nam smukła długowłosa kobieta na moment zapominam, że to na jej niezrównanych zdolnościach leczniczych powinienem się skupić, a nie wielu, wielu innych atutach. Tylko z tego powodu zapominam języka w gębie i zamiast wspomóc Marlę w streszczaniu historii, wgapiam się głupio w przepiękną kobietę i jej zgrabne nogi łagodny uśmiech z myślą, że tak troskliwa osoba na pewno poradziłaby sobie z każdym problemem. Dopiero jej oddalenie się w celu wybrania mikstur mnie otrzeźwia.
Głaszczę lekko ramię Marli, domyślając się, że pewnie w tym stanie średnio ma ochotę słuchać pierdolenia o głupotach, więc siedzę w ciszy i oczekiwaniu, czy cokolwiek z podanych specyfików pomaga.
- Mam nadzieję, że szkoła ich nie poinformuje, bo jesteśmy za blisko Wielkiej Brytanii i jeszcze Fiadh zjawi się osobiście - chichoczę, oddychając z większą ulgą, bo skoro Marla ma nastrój na żarty, to przynajmniej na pewno nie umiera. Nie pokazuję tego po sobie tak bardzo, ale serio strasznie mi teraz głupio, że ją namówiłem na tę wyprawę i jeszcze sam ją posłałem w stronę drzew - wniosek z tego taki, że chujowy ze mnie lider. - Och, tak, coś tak - przypominam sobie, bo z tego wszystkiego zapomniałem o symbolach znalezionych na jednej z mogił. Wyciągam notes z przepisanymi runami i podtykam je pod nos przyjaciółki, żeby sama zobaczyła, czy coś z tego rozumie. - Oczywiście, że jestem normalną osobą i nie wziąłem ze sobą żadnego podręcznika run czy innych języków niepotrzebnych, więc ja nie wiem, jak niby mam to zrozumieć. No ale dam sobie rękę uciąć, że to jest wskazówka, o którą nam chodziło. Po co byłoby napisane w języku, którego nikt nie używa i zarośnięte kolczastymi chwastami... o właśnie, żeby nie było, też przelałem trochę krwi. - Pokazuję Marli moje bojowe ranki, żeby wiedziała, że oboje stoczyliśmy walkę z roślinnością. - Ej, może na wizbooku znajdę jakiś profil pasjonata run... Nie sądziłem, że kiedyś powiem tak absurdalne zdanie, ale oto jesteśmy - wzruszam ramionami z rezygnacją, wyciągając wizbooka, by sprawdzić, czy coś pomocnego tam będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu | Złote okulary (tłumaczki) | Rude włosy | Brisingamen, Ijda Sufiaan i druidzki amulet na szyi | Delikatny zapach frezji
Galeony : 147
  Liczba postów : 1597
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptySob 30 Lip 2022 - 21:32;

Była po prostu w swoim żywiole - postawiona przed zagadką (zagadkami!) na którą zwyczajnie nie miała jednej, jasnej odpowiedzi. Tutaj na rozwiązanie złoży się zapewne wiele czynników, których umiejętne połączenie będzie warunkowało efekt - zupełnie inaczej niż odpowiadanie na zagadki Kołatki w Wieży Ravenclawu, czy zaczytywanie się w spisane sfinksowe łamigłówki. Musiała wykazać się bystrością umysłu - przez co zmarszczyła nos z dezaprobatą na wspomnienie Boyda o "okazji naćpania na legalu".
Naszurać to się mogę eliksirem otwartych zmysłów ewentualnie — stwierdziła, wynajdując w swojej głowie odpowiednią nazwę naparu, który znacznie poszerzał percepcję. — Tylko wtedy prawdopodobnie bym zemdlała z bólu, więc... kiepski deal. — W przeciwieństwie do Callahana nie była zwolenniczką otępiania się eliksirami - wręcz pozerkiwała przy tej kwestii na chłopaka z pewnym powątpiewaniem. Ostatecznie jednak stwierdziła, że nie ma absolutnie prawa oceniać Boyda - którego zapewne tego rodzaju eliksiry swego czasu utrzymywały w pionie.
Zaraz potem była z resztą zbyt zajęta intensywnym rozmyślaniem na głos nad tajemnicą avalońskiej amortencji, legend arturiańskich, dawno nieżyjących kochanków i poszukiwań Świętego Graala - a przede wszystkim wynalezienia jakiegoś wspólnego mianownika między tym wszystkim. Na tym etapie Smith robiła za orkiestrę - a Callahan za dyrygenta, bo wystarczyło jedno jego pytanie, żeby dziewczyna dosłownie się uruchomiła, aż nie wytraciła pary. Nawet wypieków dostała z tego całego monologu - albo uwagi rzuconej przez Boyda, którą wzięła za naprawdę bardzo miły komplement.
W razie czego, to nie liczę sobie za korepetycje jak za zboże — rzuciła jeszcze pozornie beztrosko - chcąc niejako, choć trochę zamaskować swoje zadowolenie, żeby nie wyjść na zadufaną (paradoksalnie, mówiąc przy tym wyjątkowo jak nadęta i pewna siebie pinda). Błyszczące za okularami szare oczy mówiły jednak jedno: Cieszę się, że tak uważasz.
A więc mamy wniosek — skwitowała radośnie, przyklaskując w dłonie - i omal nie przygryzając sobie języka, kiedy zdążyła już zapomnieć przez ten moment o swoim nie-do-końca-zdrowym ramieniu. Jęknęła przez zaciśnięte usta, walcząc ze łzami wzbierającymi w kącikach oczu. Odetchnęła jednak głęboko - i podjęła, jak na dzielną Krukonkę przystało, całkiem rzeczowym tonem, odnosząc się do sugestii towarzysza: — Khm, tak, możliwe, że to pierwsza z kilku prób. Chyba, że... — zawahała się, ponownie wlepiając spojrzenie we flakonik eliksiru. — Może właśnie po jej wykorzystaniu dostaniemy jaśniejszą wskazówkę... Ech, do prdele, dobra, najlepiej na razie się wstrzymać. — Sama szybko powstrzymała kolejny natłok rozmyślań i wniosków, tym razem bardzo delikatnie przemieszczając swoje posiniaczone ramię, żeby przycisnąć je do swojego brzucha - i ostrożnie zsunąć się z siennika, na równe nogi. Była przy tym niemniej skupiona, chwytając - chwiejny - pion. Z absolutnym skupieniem wgapiła się w swoje buty, marszcząc przy tym w zamyśleniu czoło - po chwili jednak rozpromieniła się.
Dam radę iść — oświadczyła, wyraźnie zadowolona ze swojego rekonesansu.

// @Maximilian Felix Solberg oto właśnie kończymy wątek po poszukiwaniach w lesie! Żeby nie było Chata Znachorki - Page 2 1754368413
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent / super magiczna proteza lewej ręki / szpetne blizny na klacie i jeszcze szpetniejszy tatuaż "fillin are my live" na przedramieniu / pachnie czarodidasem ale ładniej niż august
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 321
  Liczba postów : 1650
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t17855p26-sowa-boyda#top
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik
Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 EmptyNie 31 Lip 2022 - 13:28;

- Nie wiem czy tak otwarty umysł dałoby się otworzyć bardziej - skwitował tylko żartobliwie, chociaż wcale nie niezgodnie z prawdą i zupełnie zignorował fakt, że Smith brzmi jakby mówiła poważnie i że patrzy na niego z jakąś naganą w spojrzeniu; całe szczęście, na wzroku się skończyło i powstrzymali się od zagłębiania w dalszą dyskusję na ten temat. W końcu było zrozumiałe, że Jess jako Krukonka wolała teraz znosić obezwładniający ból niż poczuć ulgę kosztem przytępienia myśli, a że do tego miała najwyraźniej na tyle zajebiście silną psychikę, żeby to zrobić - to nic, tylko takiej pozazdrościć.
I współczuć; bo chociaż przez większość czasu odkąd odzyskała przytomność trzymała się całkiem dzielnie, nie narzekała ani przez moment i nawet była w stanie skupić się na tęgiej rozmowie, dużo bardziej wymagającej niż zwykły small talk, to przy każdym mniej ostrożnym ruchu nie dało się nie zauważyć cienia bólu przebiegającego po twarzy i zaciskanych zębów.
Nie bardzo wiedział, jak może jej w tym cierpieniu pomóc, poza byciem w gotowości do wezwania znachorki i próbami rozproszenia rozmową, więc na tym się skupił, bo kolejne próby przekonania Jess do poproszenia o więcej eliksirów byłyby z góry skazane na porażkę; podłapał żart o korepetycjach, stwierdzając w odpowiedzi że gdyby tylko zobaczyła z jak beznadziejnym gumochłonem ma do czynienia, to natychmiast podniosłaby stawkę na taką, na którą nie byłoby stać go nawet po spieniężeniu znalezionej w górach grudki złota, a kolejnym pytaniem o amortencję zachęcił rozmówczynię do jeszcze chwili grubych rozkmin. Ostatecznie dziewczyna miała jednak rację - dywagować tak mogli w nieskończoność, doszukując się coraz to kolejnych wskazówek i ukrytych znaczeń, a najrozsądniej pewnie byłoby zatrzymać karuzelę wniosków i po prostu poczekać, co będzie dalej i co jeszcze uda im się odkryć w kolejnych etapach przetrząsania zakamarków Avalonu.
Kiedy Jessica wstała z łóżka, wcale nie był przekonany czy to taki świetny pomysł i czy rzeczywiście da radę iść i powinna wrócić do domku; pewnie gdyby znali się lepiej, zrobiłby jakąś małą awanturę, że ją pojebało i ma tu zostać dopóki nie poczuje się całkiem dobrze - nie czuł się jednak upoważniony do tak radykalnych kroków, więc nie pozostało mu nic innego, niż upewnić się trzy razy CZY NA PEWNO i odprowadzić rekonwalescentkę pod same drzwi jej domku.
- Ee... jakbyś czegoś jeszcze potrzebowała... albo się nudziła, to pisz - na odchodne zaoferował bliżej nieokreślony zakres pomocy i poszedł zająć się swoimi sprawami, których właściwie nie miał za wiele.

| ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Chata Znachorki - Page 2 QzgSDG8








Chata Znachorki - Page 2 Empty


PisanieChata Znachorki - Page 2 Empty Re: Chata Znachorki  Chata Znachorki - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Chata Znachorki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Chata Znachorki - Page 2 JHTDsR7 :: 
Avalon
 :: 
Ellan Vannin
-