Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Galeony : 306
  Liczba postów : 299
http://www.sophiejones.blog.onet.pl
Ulica - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 10 Empty


PisanieUlica - Page 10 Empty Ulica  Ulica - Page 10 EmptyWto 29 Cze 2010 - 21:33;

First topic message reminder :


Ulica


***


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 516
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Ulica - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 10 Empty


PisanieUlica - Page 10 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 10 EmptyPon 23 Sie 2021 - 0:42;

Nie odpowiada na moje ważne pytania o operze, bo jest zbyt skupiony na rozmyślaniu o dwóch dżentelmenach z wakacji. A bardzo chciałam wiedzieć czy zaprosiłby jakąś inną typiarę na wspólną operkę.
- No znam, całowałam się z nim - przypominam lekko burkliwie, bo nie mam zamiaru mu tłumaczyć kto to jest. Wszyscy mieliby same problemy, a przecież to tajemnica i nikt się o tym nie dowie! Widzę, że trybiki w głowie Boyda powoli pracują kiedy rozmyśla o tym drugim kawalerze. Jednak okazuje się, że słusznie zaczęłam swoje tłumaczenia, bo Gryfon znacznie lepiej przyjął fakt oddziaływania magii. Cokolwiek nie uznał sobie po moich słowach. Próbuję nie myśleć o tym ile naprawdę pominęłam - zarówno jeśli chodzi o pociągającego asystenta wróżbiarstwa, jak i Amerykanina z którym spałam.
- Ja pierwsza go pocałowałam, zostaw go w spokoju - mówię jeszcze, lekko kopiąc Callahana, kiedy podniosłam nawet nogę do tego czynu. Może było to brutalne stwierdzenie, ale nie chciałam, żeby coś zrobił mojemu przyjacielowi.
Czekam w napięciu na to co powie, by zwalić na niego całą ważną decyzję. Szło nam naprawdę świetnie - od wzajemnego napierdalania, przez łzy i niezrozumienie, niby zdrady, aż w końcu do normalnej rozmowy. Szczerze mówiąc irytowało mnie, że tak szybko się poddałam argumentacji Boyda, w końcu byłam dwa miesiące na niego tak zła, tak zraniona. Czemu jak ostatnia pizda siedziałam teraz na ziemi? Powinnam dać mu jakieś dwa miesiące milczącej kary. A tak czekam co powie po swojej dramatycznej pauzie jak na szpilkach. I czuję ulgę kiedy słyszę jego odpowiedź. Siorbię bardzo seksownie nosem, rozluźniając się odrobinę. Przez usta przemyka mi lekki uśmieszek na rubaszne słowa Gryfona.
- Zapomnij, kurwa - mówię uprzejmie i wyciągam rękę, by lekko uderzyć go w zdrowe ramię. Wzdycham i patrzę znowu poważnie na chłopaka.
- No dobra, to... - zaczynam niepewnie zastanawiając się jak teraz gładko ująć wszystko w zgrabną puentę. - Mówisz mi co się u Ciebie dzieje zawsze. Nie ogarniamy się z innymi. Próbujemy się mniej napierdalać... Nie żebrzesz o seks kiedy mi się nie chce... I godzisz się z Brooks. I nadal mam Cię na oku, żeby nie było, że wracam do Ciebie jak pizda - wymieniam swoje warunki (czy mam do niech prawo - nie wiem, ale daję). - I co miesiąc przynosisz mi kwiaty ze słowami Fryderyko, jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi, bo najwyraźniej jestem w chuj niesamowitą dupą - dodaję jeszcze już całkiem żartobliwie. Kładę podbródek na chudych kolanach, patrząc pytająco na Gryfona. Przez chwilę, bo prędko łapię za ten tępy ryj i przysuwam do siebie, żeby cmoknąć nadal lekko zakrwawione usta, by rozwiały one kołaczące się w głowie wątpliwości.

______________________


I have seen the

future, and it sucks!

Gdzie jest Freddie?:

Freddie pojechała na romantyczny miesiąc/rok/życie miodowe z Boydem, zwiedzać świat, a potem osiąść w Irlandii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 517
  Liczba postów : 1543
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Ulica - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 10 Empty


PisanieUlica - Page 10 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 10 EmptyPon 23 Sie 2021 - 23:45;

Machnął ręką na burknięcie Fredki, niezbyt zadowolony z jej odpowiedzi, ale ostatecznie uznał, że nie ma co zaprzątać sobie głowy tym typem, w końcu nawet gdyby podała mu jakieś egzotycznie brzmiące nazwisko, to i tak nic by nie zrobił z tą informacją. Szczerze mówiąc, szczegółów romantycznej schadzki z Taylorem też wolałby nie poznawać i skrzywił się, zniesmaczony, kiedy dziewczyna nie doceniła jego gotowości do zmiecenia potencjalnego konkurenta z powierzchni Ziemi i zaczęła stawać w obronie gagatka.
- Dobra, kurwa, bez szczegółow, wcale nie chcę sobie tego wyobrażać - poprosił uprzejmie, starając się wyrzucić cisnący się do wyobraźni obraz Freddie rzucającej się z lubieżnymi zamiarami na tego durnego Aleca; sama świadomość, że coś z nim robiła, wystarczająco go dotknęła, a wiedza, że w dodatku to ona była tego inicjatorką, wcale nie pomogła. Nie widział jednak sensu w dalszym roztrząsaniu sprawy - w końcu mieli jeszcze sporo dużo ważniejszych kwestii do obgadania.
Nie spodziewał się, że Fredka również będzie miała całą listę wymagań, ale nie protestował, kiedy zaczęła je wymieniać, bo właściwie wszystkie brzmiały rozsądnie (choć przy wzmiance o żebraniu przez chwilę udawał wielkim teatralnym gestem, że z żalu umiera na zawał); może oprócz punktu, który nakazywał mu pogodzić się z Brooks - wcale nie miał ani ochoty, ani zamiaru tego robić, bo nadal chował wielką urazę do Krukonki i nie sądził, by jakiekolwiek przeprosiny czy rozmowa mogły to zmienić. Julka okazała się być po prostu człowiekiem bez godności i honoru,  a on takich nie szanował. W dodatku był przekonany, że ona sądzi o nim dokładnie to samo; ich wzajemna niechęć faktycznie mogła stanowić spory problem, zważywszy na to, że była najlepszą przyjaciółką jego d z i e w c z y n y, ale to chyba nie był najlepszy moment, by o niej dyskutować. Może ponegocjują to innym razem.
- Proste - zaaprobował krótko i przypieczętował ich umowę głupim wyszczerzem, który sam cisnął mu się na usta, a na potwierdzenie tego, że traktuje to wszystko śmiertelnie poważnie, wyrwał ze szpary w bruku jakiegoś mlecza i, wręczając go ukochanej, oznajmił uroczyście:
-Fryderyko, jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi, bo najwyraźniej jestem w chuj niesamowitą dupą.
A potem się całowali.


/KONIEC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 535
  Liczba postów : 7678
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Ulica - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 10 Empty


PisanieUlica - Page 10 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 10 EmptyToday at 16:23;

Ścieżka kariery - czarnoksiężnik

Kostki: D --> J i 5

Nadszedł grudzień i o ile Max nie spodziewał się, by od początku miało dziać się coś niezwykłego tak nie mógł odmówić sobie małej rozrywki, którą magiczne społeczeństwo postanowiło zorganizować.
W pojedynkach Max nie od dziś wiedział, że radzi sobie chujowo, ale przecież szedł tam dla czystej przyjemności. W dodatku dowiedział się, że cały dochód ma iść na jakiś szczytny cel charytatywny, a że jakieś okruchy pieniędzy jeszcze mu zostały po zrobieniu świątecznych zakupów, to uznał, że jak już jest i tak biedny, te kilka sykli mu różnicy nie zrobi.
Pojawił się na Pokątnej i szukał stanowiska, do którego powinien się zgłosić. Pogoda nie była najprzyjemniejsza. Pierwszy śnieg zaczynał padać z nieba, a że Solberg jeszcze nie przestawił się na tryb zimowy, nie był też stosownie do tego ubrany. Stawiając uważnie kroki, by przypadkiem się nie poślizgnąć, kierował się uważnie przed siebie, raz po raz zerkając w szklane okna sklepowych witryn. W końcu ujrzał jakieś zgromadzenie i wiedziony ciekawością oraz intuicją podłączył się pod ten tłumek. Okazało się, że trafił dokładnie tam, gdzie chciał. Po dłuższej chwili udało mu się zarejestrować i czekał na swoją kolej w międzyczasie przyglądając się pojedynkom innych czarodziejów i próbując podpatrzeć jakąś strategię. Jakiś koleś siedzący obok niego widocznie był zdenerwowany własnym udziałem w tej akcji, po nerwowo trząsł nogą i ciągle coś do siebie bełkotał. Max pomyślał, że musiał przegrać jakiś dziwny zakład, bo nieopodal stała grupka osób, które szeptały coś między sobą wskazując na niego i podśmiechując się cicho.
Nie miał pojęcia ile czasu minęło, gdy w końcu nadeszła jego kolej. Był w pełni skoncentrowany i pewnym chwytem dzierżył swoją Fairwynową różdżkę. Pierwsze zaklęcia poleciały dość szybko, i nie potrzeba było wiele, by zorientować się, kto nadaje temu starciu tempa. Max w większości bronił się przed atakami przeciwnika, nie mając zbyt wiele okazji, by samemu przejść w ofensywę. Czuł, że każda inkantacja coraz bardziej go męczyła i choć kusiło go by wypróbować to, czego uczył go Shawn, powstrzymywał się, wciąż odpierając ataki. Niestety w końcu jedno z zaklęć trafiło w byłego ślizgona, gdy ten nie zdążył w porę wystosować obrony. Solberg przeleciał kilka metrów lądując na zimnej kostce. Różdżka wypadła mu z ręki i w tym momencie sędzia zarządził koniec pojedynku.
Były ślizgon zobaczył przed sobą wyciągniętą dłoń przeciwnika i korzystając z niej podniósł się na nogi z lekkim uśmiechem. Pogratulował kobiecie wygranej, bo naprawdę pojedynkowała się jak zawodowa czarownica i poszedł do stanowiska, by wypełnić resztę formalności związanych ze swoją przegraną.
Gdy tylko odszedł od tego zgromadzenia odnalazł w tłumie kobietę, która tak pięknie sprała mu dupsko i zaczął podpytywać o kilka taktyk, których używała. Interesowało go też, jak nieznajoma wypracowała sobie taką szybkość rzucania zaklęć, bo Maxowi dosłownie zaczynało brakować tchu, gdy próbował wybronić się przed kolejnymi urokami lecącymi w jego stronę. Usłyszał kilka ciekawych porad, które miał zamiar wprowadzić w życie i jeszcze raz podziękował jej za tę walkę.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ulica - Page 10 QzgSDG8








Ulica - Page 10 Empty


PisanieUlica - Page 10 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ulica - Page 10 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-