Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość


Nathaniel Flynn
avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Galeony : 306
  Liczba postów : 299
http://www.sophiejones.blog.onet.pl
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Ulica  Ulica - Page 11 EmptyWto Cze 29 2010, 21:33;

First topic message reminder :


Ulica


***


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPią Lip 14 2023, 21:36;

Litera: B

Oczywiście, że mógłby siedzieć i nic nie robić, i z całą pewnością tak byłoby najłatwiej. Tylko że jakoś wcale nie chciał być tak żałosny, nie chciał po prostu czekać na to, co nadejdzie. Owszem, wdał się już w skandaliczne zachowania, zamalowywał cudze napisy, a nawet pisał do Proroka Codziennego, zapewne drażniącym tym wszystkim swoją matkę, ale miał to teraz gdzieś. Wcale a wcale go to nie obchodziło, tym bardziej kiedy słyszał te wszystkie debilne hasła na temat tego, że zabicie smoka na pewno ich uwolni i spowoduje, że będą szczęśliwi, silni i nie wiadomo, co jeszcze. Większość osób, która opowiadała takie skończone bzdury, nie miała pojęcia o naturze magicznych stworzeń i nie wiedziała zupełnie, czym właściwie jest rój. Owszem, Frederick miał cichą nadzieję, że każdy, kto się w tym babrał dostanie odpowiednią nauczkę i smok po prostu odgryzie mu łeb, ale na razie się tym nie kłopotał.
To, że jakimś cudem spotkał tutaj Pannę Wariatkę, jakoś wcale go nie zdziwiło. Odnosił wrażenie, że los postanowił faktycznie nieustannie ich ze sobą spotykać, a on nie miał tutaj nic do gadania i musiał po prostu przyjąć to do wiadomości. Tak samo, jak to, że jego rodzice nadal uważali, że zaręczyny z Josephine były najlepszym na świecie pomysłem. To, że zamierzał im w związku z tym wywinąć jakiś numer, nie miało teraz znaczenia, bo o wiele ważniejszy był smok, protest i to, że ludzie dookoła niego wyraźnie szykowali się do działania, wyraźnie zamierzali głośno wyrażać swoje niezadowolenie z niektórych posunięć Ministerstwa. Gdzieś tam mignął mu Vesper, na widok którego uniósł nieznacznie brwi i nawet go pozdrowił, dostrzegając uśmiech krewniaka, który wyraźnie pochwalał jego obecność w tym miejscu.
- Nie spodziewałem się, że aż tyle osób uważa, że smok jednak powinien przeżyć. Kto by się spodziewał, że ktoś jednak rozumie, jak cenne jest życie - mruknął, bardziej do siebie, niż do kogokolwiek innego, chociaż Laena zapewne mogła go usłyszeć. Nie zamierzał w końcu ukrywać przed nią, czy kimkolwiek innym, swojego stanowiska w tej sprawie.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySob Lip 15 2023, 22:09;

Kostka: A -> do rozegrania później XD

Co przywiało ją na debatę? Chyba po prostu oburzenie, że ktoś chciałby zabić smoka i twierdził, że było to rozwiązanie logiczne, dobre i bez konsekwencji, bo na pewno nie wiedza z zakresu jak się na debatach zachowuje i co się robi. Jedyne protesty jakie przez całe swoje życie urządzała to te dotyczące jedzenia potraw, których nie lubiła, kiedy jeszcze była dzieckiem. Nie mogła jednak pozostać głucha na takie wydarzenie. Słyszała wrzące głosy chcące ukrócić żywot potężnej bestii.
Głupota.
Po prostu czysta głupota i choć nie zwykła takich słów często używać, dając każdemu kredyt zaufania, na to chyba nie miała innego określenia. A może po prostu udzielił jej się w tej kwestii humor i podejście Fredericka, z którym to przecież ostatnio zamalowywała graffiti? Była ciekawa, czy także pojawi się na debacie, w końcu miał całkiem stanowcze zdanie na ten temat i na całe szczęście pełne podobnego niedowierzania do strony chcącej smoka uśmiercić.
Cóż, zastanawiać się długo nie musiała, czy mężczyzna się pojawi, bo po krótkim zgubieniu się w tłumie wpadła na nikogo innego, niż właśnie wysokiego, wygadanego blondyna, który zaskakująco dobrze odnajdował się w tym zgiełku. O lisie mowa.
- Nie podejrzewałabym pana o bycie fanem imprez masowych – zażartowała, choć musiała przyznać, że mężczyzna nie tylko wyglądał, jakby się w tym miejscu odnajdował, ale w dodatku do niego pasował. Równie dobrze co do ciszy rezerwatu, tylko w zupełnie inny sposób, którego określić nie potrafiła.
Prychnęła na jego komentarz, nawet nie kryjąc roześmiania.
- Jak dla mnie to kwestia zdrowego rozsądku – uśmiechnęła się psotliwie. – Tak dużo osób szanuje swoje życia na tyle, by nie narażać się smokowi. Musi pan przyznać, że to godna uznania świadomość sytuacji.
Powrót do góry Go down


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Lip 16 2023, 12:15;

- Świetnie się składa, bo nim nie jestem - powiedział prosto, zachowując się jak zawsze, choć w jego postawie było mimo wszystko coś wyniosłego. Nie lubił ludzi, nie znosił z nimi przebywać i go drażnili, i nawet teraz kiedy robił coś dla większego dobra, kiedy starał się osiągnąć coś więcej, niż jedynie jakieś skończone wariactwo, nie czuł się do końca komfortowo w warunkach, w jakich obecnie przebywał. Smok był jednak istotniejszy, niż jakaś banda oszołomów, która starała się wymyślić dobre hasła do skandowania albo wymachiwała dookoła niego transparentami, które sprawiały wrażenie, jakby były wykonane przez przedszkolaki. I Frederickowi wcale nie przeszkadzało ocenianie tych dzieł sztuki, nie przeszkadzało mu twierdzenie, że nie są zbyt piękne, chociaż sam nie znał się na tej dziedzinie wiedzy i nie był zbyt utalentowany, choć również nie można było powiedzieć, że zupełnie sobie nie radził.
- Równie dobrze mogłaby pani powiedzieć, że tak wiele osób szanuje własne życie i właśnie z tego powodu zbiera się w Dolinie, żeby powiedzieć wszystkim, jak okropny jest ten smok. Być może byłoby lepiej, gdyby pomaszerowali prosto do rezerwatu, ostatnio nie miałem okazji sprawdzać, gdzie grasują najbardziej niebezpieczne gatunki - odparł, zerkając kątem oka na czarodzieja, który najwyraźniej usłyszał jego słowa i przez krótką chwilę lustrował go nieco przestraszonym spojrzeniem, jakby chciał zapytać, z kim ma właściwie do czynienia. Frederick jedynie uśmiechnął się kącikiem ust, nie zwracając na to zbyt wielkiej uwagi.
- Nie ma pani dzisiaj farb? Żadnego transparentu? - zapytał, nim odwrócił głowę, słysząc obok siebie padające kilkakrotnie własne nazwisko. Uniósł lekko brwi, gdy zapytano go, czy faktycznie to on, jeden z Shercliffeów, a kiedy z pewną dozą rozbawienia i cieniem irytacji, skinął głową, potwierdzając tę rewelację, ktoś poprosił go, żeby wygłosił swoje zdanie na temat smoka, żeby pokazał wszystkim, jak należy go traktować. Było to komiczne, choć jednocześnie pokazywało, że wciąż istnieli czarodzieje, którzy szanowali jego rodzinę i liczyli się z jej zdaniem.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySro Lip 19 2023, 12:38;

Poruszanie się wśród wszystkich tych ludzi i transparentów nie należało do najprostszych. Laena też nie przepadała za tłumami, chociaż odkrycie tego faktu o sobie będąc właśnie w jednej wielkiej fali ludzi nie było najlepszym przeżyciem. Oczywiście, nie zamierzała się wycofać! Po pierwsze chodziło tu o uchronienie prastarego smoka, a po drugie – zdecydowanie nie chciała dawać Frederickowi atutowej karty tym, że sobie pójdzie. Nie planowała sprawiać mu tej satysfakcji w wygraniu tej małej potyczki.
- Owszem, mogłabym – przyznała, powoli kiwając głową, jednak błysk w jej oczach jasno zdradzał, że na pewno na przyznaniu mu pełnej racji miało się to nie skończyć. – Chociaż wtedy musiałabym chyba dodać, że mają wyjątkowo wysoce rozwiniętą wyobraźnię. Ja na przykład zupełnie nie wyobrażam sobie, jak wypowiedzenie wojny staremu smokowi mogłoby się skończyć dobrze dla zdrowia i życia – dodała z nieskrywanym rozbawieniem, starając się przy tym ignorować cały tłum, w którym poruszanie się i komunikowanie zdecydowanie nie było najprostsze. Choć musiała przyznać, że reakcje niektórych osób na zasłyszenie braku społecznych filtrów Fredericka były po prostu prześmieszne, mimo że zupełnie dla niej niezrozumiałe. – Najniebezpieczniejszy gatunek? Nie trzeba sprawdzać, mogę panu śmiało powiedzieć, że jest teraz w Dolinie. Na nasze szczęście dziś są najbardziej niebezpieczni dla siebie – uśmiechnęła się szeroko, podsumowując jego słowa.
- Niestety – udała bardzo zmartwioną minę. – Bez pańskiego artystycznego rozmachu łuski nie wyglądały już tak dobrze – zażartowała i chciała coś jeszcze dodać, ale im przerwano.
Nie orientowała się jeszcze za bardzo w tych całych rodach i brytyjskich tradycjach, więc to, dlaczego potrzebowali akurat Shercliffe’a do wywiadu nie było dla niej takie oczywiste. W przeciwieństwie do przezabawnego faktu, że mężczyzna trochę się irytował jednocześnie próbując zachować profesjonalizm.
Nie zamierzała mu w tym pomagać.
Była istotką psotliwą i zdecydowanie dobrze bawiła się, testując granice Fredericka, przy tym nie czuła się z tym faktem źle, bo przecież on swoimi tekstami robił dokładnie to samo. Obydwoje znali zasady tej gry i uczestniczyli w niej za każdym razem, sprawdzając siebie chyba już tylko dla czystej satysfakcji, a może i trochę ciekawości, czy tym razem działa. „Tym razem” okazało się sytuacją podarowaną jej od losu, więc kiedy on starał się zachować pełen profesjonalizm, ona w tle prychnęła sobie cicho na tę jego niezadowoloną minę i, zakrywając ręką usta by nie śmiać się za głośno, kiwała głową na jego słowa, jakby właśnie przytakiwała na bardzo ważnym wykładzie na uczelni. A gdy skończył, już całe ramiona chodziły jej od chichotu z całej tej sytuacji, kiedy zaczęła szybko i niezbyt głośno bić mu brawo.
- Fascynujące ujęcie tematu! – wyszczerzyła się głupkowato, nie mając zamiaru odpuścić sobie tej fantastycznej okazji do przekomarzanek. – Powinien pan wspomnieć o najnowszym pomyśle na diecie w rezerwacie, dlaczego pominął pan tak odważny pomysł przed publiką?
Powrót do góry Go down


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySro Lip 19 2023, 22:08;

Frederick, nawet jeśli był w stanie zauważyć, że jego towarzyszka nie czuła się do końca komfortowo z tym, co się dookoła niej działo, nie zamierzał jej pomagać. Nie był z całą pewnością rycerzem w lśniącej zbroi, był raczej jednym z tych złych charakterów, które po prostu doskonale bawiły się kosztem innych. Nie był krystalicznie czysty, znał się na rzeczach i sprawach, na których na pewno nie powinien znać się nikt prawy, a jego stwierdzenia wielokrotnie innych przerażały i powodowały, że nie mieli pojęcia, jak powinni reagować w jego obecności. Zapewne podobnie, jak w tej chwili, kiedy niektórzy faktycznie przyglądali się im z zaciekawieniem, ale również cieniem niepokoju, którego nie dało się w żaden sposób ukryć.
- Ach, sugeruje zatem pani, że najniebezpieczniejszym gatunkiem jest człowiek rozumny, o nadmiernej wyobraźni, która pozwala mu dostrzegać sukcesy tam, gdzie natura ich nie przewidziała – odparł, w ten sposób odbijając piłeczkę. – Jeśli tak spojrzeć na tę sprawę, to zapewne dla tych wielkich myślicieli, my, ludzie iście pierwotni, szanujący naturalny porządek rzeczy, jesteśmy równie zacofani, co gumochłony – dodał, bez najmniejszego skrępowania, nie przejmując się tym, że inni na nich patrzą. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie, nieporuszony niczym statua, chociaż ci, którzy go znali, byliby w stanie dostrzec lekkie skrzywienia, lekkie drżenie nozdrzy, które wskazywało na irytację.
Zdążył jeszcze zauważyć, że może w takim razie powinien pomóc jej z kolejnym transparentem, czy czymś podobnym, a później westchnął bezgłośnie, gdy otaczający ich ludzie uparli się na to, żeby go wysłuchać. Bawiło go to, o tyle, że gdzieś w tłumie był faktycznie jego krewny, ale skoro jako ta rosła brzoza wyróżniał się na tle zebranych, nie zamierzał im ostatecznie odmawiać. Zamiast tego wypowiedział swoje uwagi i całe stanowisko, z powagą, która najwyraźniej potwornie bawiła Laenę, a następnie łypnął na nią, gdy zaczęła mu gratulować.
- Ma pani rację. Może powinniśmy w takim razie wskoczyć na mównicę i wygłosić swoje stanowisko w sprawie? Jestem pewien, że chętnie wysłuchają kogoś, kto pochodzi z daleka i zna się na dzikiej naturze – zauważył i chociaż w jego głosie dało się wyczuć, że rzuca jej wyzwanie, jednocześnie był w tym wszystkim naprawdę poważny. I nie zamierzał odpuszczać, skoro już złapał zwierzynę, to nie zamierzał jej puszczać, jak lis, który chwycił bażanta.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPią Lip 21 2023, 13:23;

Laena z kolei nie oczekiwała ratunku, w dodatku była na tyle upartą osobą, że mimo dyskomfortu uparłaby się na zostanie, co więcej sprawdzając, kto dłużej wytrzymałby w tłumie. Można więc powiedzieć, że jej reakcja w obecności Fredericka to pójście w zaparte i nie było to tak dalekie od prawdy. Tak samo z czynów jak i ze słów nie zamierzała się wycofywać, a już na pewno nie stracić język w gardle. Było nawet na odwrót! Reakcje kilku ludzi dookoła, którzy zasłyszeli tę rozmowę, tylko bardziej ją motywowały, żeby ją kontynuować, jakby była ciekawa, czy dadzą radę niechcianych słuchaczy zbić z tropu jeszcze bardziej.
- Sugeruję, że samookrzyknięci wielcy myśliciele powinni najpierw przetestować swoje teorie na mniejszym kalibrze. Co pan tam mówił o niebezpiecznych gatunkach w rezerwacie? – zerknęła na niego ciekawsko, uśmiechając się przy tym z cieniem złośliwości i podstępu, jakoby naprawdę miała zamiar zaprowadzić tam czarodziejów z Doliny. To tylko bardziej skonsternowało protestujących obok nich, aż trudno było się nie zaśmiać. – Niestety, jak to pan ujął, może i nie zostałam obdarzona wielką wyobraźnią i darem widzenia wspaniałych sukcesów, ale w moim prymitywnym pojmowaniu świata uważam, że jako ten żywy gumochłon będę dużo szczęśliwsza, niż spalony filozof – odparła, równie pewnie i bez skrępowania. Nie bała się wyrażania swoich opinii ani nie przeszkadzało jej, że ktoś mógł ich słuchać, bo nie uważała, by w mówieniu prawdy było coś niewłaściwego. Ot, szczerze wyraziła swoje zdanie, a to, że przyprószyła je odrobiną odszczekiwania się i ich zwyczajowej już zabawy, cóż, było czymś, co interesować powinno tylko ich i przechodniów wina, że postanowili tego słuchać.
Oczywiście, przyjęła bez zająknięcia propozycję pomocy i nawet beztrosko zapytała się, na kiedy powinna się szykować z kolejną, plastyczną inicjatywą. Za to na jego wypowiedzi już aż tak powagi zachować nie potrafiła, nie mogła przestać porównywać go do lisa złapanego przez tłum w sidła, teraz zmuszonego do sprytnej walki o wydostanie się z tego fiaska. Nie wycofała się też przed jego spojrzeniem, jedynie wzruszyła ramionami, jakby chciała się nonszalancko zapytać „ależ o co chodzi”, wszak tylko pokazywała swoje prawdziwe odczucia.
- PowinniŚMY? – uniosła na niego brwi, teraz już naprawdę nie mając zamiaru nigdzie uciekać. – Miłośnik wszystkich magicznych istot i rozmawiająca z sarnami, na pewno będą chcieli wysłuchać tej opinii. W sumie! Nie ma na co czekać! Proszę prowadzić do mównicy! – jeżeli ktoś miał pierwszy spękać, nie planowała być to ona. W dodatku była bardzo ciekawa, czy Frederick tylko blefował, czy zaraz by się nie wycofał, a może ich gra i duma faktycznie doprowadziłaby ich aż na samą mównicę?
Powrót do góry Go down


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPią Lip 21 2023, 19:40;

Frederick był ostatnią osobą, która by się w czymś poddała. Był niesamowicie uparty i uwielbiał się stawiać, choć wiecznie żałował, że nie stosował tego do własnych rodziców, których mimo wszystko nadal się obawiał. Mieli nad nim władzę, jakiej nie rozumiał, ale otaczający go tłum nie był w stanie w żaden sposób nim kierować. Owszem, nie czuł się dobrze, kiedy otaczało go tak wielu ludzi, nie czuł się doskonale, kiedy go słuchano, ale jednocześnie nie czuł również żadnego zażenowania z powodu tego, jakie wypowiadał słowa. Był szczery, według wielu osób po prostu grubiański, ale dokładnie taki był i nie zamierzał tego zmieniać. Parł naprzód, chcąc osiągnąć to, co akurat w danej chwili było według niego najważniejsze.
- Nie jestem pewien, czy zdradzanie tym wielkim filozofom, co dokładnie może oczekiwać w rezerwacie, aby na pewno jest takie właściwe. Podejrzewam, że dość prędko przekonaliby się, że niektóre gatunki są w stanie w pojedynkę powalić człowieka na ziemię. W ich obliczu wolę pozostać jedynie marnym lisem – powiedział na to, kłaniając się lekko, jakby chciał pokazać Laenie, że w tym momencie zwyciężyła i wzięła nad nim górę, ale tak naprawdę w tej chwili się z nią zgadzał. Nie był krystalicznie czysty, nie był tak wspaniały, jak można było to wnioskować z jego słów, ale nie był skończonym głupcem i doskonale wiedział, co się stanie, jeśli zabije się stworzenie, za którym podążała reszta stada. To był po prostu pragmatyzm, to była świadomość tego, jak niebezpieczne było igranie z przyrodą, jak niebezpieczne było wsadzanie kija w mrowisko. Nie kochał tego smoka jakąś chorą, niezwykłą miłością, ale był pewien, że doskonale wiedział, co ich spotka, jeśli go zabiją. Co planowali tak bezczelnie zrobić.
- Zdawało mi się, że miała pani całkiem sporo do powiedzenia w kwestii tego smoka – zauważył, niemalże wpadając jej w słowo, a następnie podał jej dość bezczelnie ramię, pokazując tym samym, że naprawdę nie zamierzał się wycofywać. Skoro już i tak napisał do Proroka, był w stanie powtórzyć to wszystko, co mówił, o wiele głośniej. Był skłonny wejść na tę mównicę i poprzeć wypowiadane słowa swoim nazwiskiem, wiedząc, że to właśnie może innych spiorunować i postawić w stan najwyższej gotowości.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Ruby Maguire
Ruby Maguire

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : golden retriever energy | irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów
Dodatkowo : kapitanka drużyny Gryfonów
Galeony : 541
  Liczba postów : 1561
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Administrator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyWto Lip 25 2023, 12:59;

kostka: D

To było ważne wydarzenie – Ruby była prozwierzęca najbardziej jak się dało całą swoją przyszłość wiązała ze stworzeniami i nie wyobrażała sobie niczego innego. Nawet w domu miała mini zoo. Doskonale wiedziała, że smoki ostatnimi czasy wariowały, ale nie potrafiła zrozumieć dlaczego Ministerstwo stwierdziło, że śmierć jest odpowiednim rozwiązaniem. Głęboko wierzyła w to, że sprawę można było rozwiązać zgoła inaczej i właśnie dlatego pojawiła się na proteście. Swoją drogą, Maguire dobrze się czuła w chaosie i tłumnych miejscach, więc dreszczyk adrenaliny sprawił, że wysoko unosiła swój transparent.
Ministerstwo myśli, że smoki to figurki!! — zawołała, zgodnie z tym co miała na swoim transparencie. Stała całkiem blisko podwyższenia i kiwała głową na każde słowo, które wychodziło od przemawiających. Zgadzała się z nimi, była przeciwna śmierci, nawet jeśli smoki wariowały, nie uważała, że był to powód, by je zgładzić. Była zdania, że nic nie działo się bez powodu, szczególnie kiedy w grę wchodziły magiczne stworzenia. Nie uważała, że jakiekolwiek zwierzę mogło zaatakować z nudów, nie, tak robili tylko ludzie. Zwierzęta zawsze miały powód. Nawet jeśli rozchodziło się o tego głównego, prastarego osobnika – czy rzeczywiście był aż tak zły, może był niezrozumiany? A może ona była taka naiwna? W gruncie rzeczy była rozdarta, wiedziała, że wielu czarodziejów straciło dobytki, że niektórzy utracili nawet życie, ale nie potrafiłaby nawoływać do śmierci, za nic w świecie. Czy i na nią także nie spadło nieszczęście w związku ze smokami, a raczej na całą jej rodzinę? Potrafiła jednak odróżnić dobro od zła, zagłada smoków zaliczała się do tego drugiego.
Nagle ni stąd ni zowąd została wciągnięta na podwyższenie i stanęła przed tłumem ludzi. Będąc wśród nich nie zorientowała się między jaką liczbą tak naprawdę stała. Nie lubiła być w centrum uwagi – no nie w takim sensie jak teraz w każdym razie. Przełknęła jednak ślinę, pozerkując na czarodzieja po prawej, który pokazywał jej kciuki w górę. Wytarła spocone dłonie w spodnie.
Byłam tam, kiedy płonął rezerwat w Dolinie. Byłam też w Hogsmeade, kiedy stworzenia szukały dla siebie miejsca po pożarze lasu pod wioską. Widziałam ogrom zniszczenia, widziałam przerażenie w oczach stworzeń i czarodziejów, widziałam i czułam oddech śmierci na karku. I chyba właśnie dlatego mam dość jej oglądania, śmierć nie jest rozwiązaniem i nie chcę mieć krwawych dłoni, tylko dlatego, że nie zabrałam głosu. Chcę by Ministerstwo nas usłyszało, by przestało myśleć, że smoki to nie żywe stworzenia, a figurki, które tak chętnie kupujemy. Mówię dość!
Zeszła z podwyższenie z szybko bijącym sercem, kiedy dostrzegła, że znalazła się obok samego Vespera Shercliffe'a, który już dziękował jej za przybycie i przemowę. Uśmiechnęła się nieco krzywo, gdy na moment oślepił ją blask fleszy pobliskiego dziennikarza. Świetnie…

|zt

______________________

without fear there cannot be courage
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Lip 30 2023, 00:06;

Otaczający ich tłum nie był najbardziej komfortowym miejscem na świecie, ale musiała przyznać, chociażby i po cichu i sama przed sobą, że gdy wymieniali między sobą swoje racje i zabawy słowne, robiło się jakoś bardziej znośnie. A nawet i śmiesznie, gdy inni czarodzieje wydawali się dość zdegustowani takim tokiem rozmowy, jakby ta w ogóle ich dotyczyła. Nie sądziła, że tak zabawnym mogło być obserwowanie reakcji innych i nawet trochę jej wywoływanie, gdy jakieś słowo powiedziało się „przypadkiem” zbyt głośno czy dosadnie. Może było to z jej strony trochę złośliwe, ale przede wszystkim na pierwszym miejscu nikt nie powinien podsłuchiwać wymiany zdań nie przeznaczonej dla niego, skoro więc już to robili – czemu z tego nie skorzystać.
Chociaż ich reakcje i tak nie mogły się równać z satysfakcją, jaką poczuła, gdy Frederick skłonił się lekko, jakby właśnie przyznawał jej rację. Więc i ona dygnęła delikatnie, jakby chciała podziękować za tę jakże wyrównaną partię, jaka się między nimi stoczyła.
I chyba z tego właśnie zadowolenia nie spodziewała się, że tak szybko to jej przyjdzie przegrać kolejną.
Była prawie pewna, aż do ostatniej sekundy, że mężczyzna będzie blefować z wejściem na mównicę. Owszem, wziął ją trochę z zaskoczenia z podaniem ramienia, ale i ona nie zamierzała się wycofać. Nigdy nie grała w pokera, jednak w tamtej chwili zachowała idealnie pokerową twarz, gdy złapała go pod ramię, unosząc nosek z dumą i ze złośliwymi iskierkami w oczach dała się poprowadzić, myśląc, że zaraz wymięknie, zaraz się zdradzi, wycofa i stwierdzi, że to nie gra warta świeczki.
Była pewna aż do momentu, w którym zatrzymali się przed mównicą, gdzie pokręciła z niedowierzaniem głową i aż prychnęła na głos.
- No to mamy na dzisiaj remis – zaśmiała się i tym razem to ona kiwnęła w jego stronę z uznaniem. – Dobrze rozegrane.
I, akceptując swoją przegraną w tym rozdaniu, weszła z Frederickiem na mównicę, zdając sobie sprawę, jak udupiona była. Owszem, miała doświadczenie w mówieniu do grupki ludzi – maksimum trzydziestu uczniów o wróżbiarstwie. Tłum przed nimi ani nie składał się z trzydziestki studentów, ani nie zebrał się tutaj do debatowania na temat poprawności w widzeniu przyszłości.
- Moi drodzy! – zaczęła głośno, pochylając się lekko do mikrofonu, ukradkowo posyłając rozbawione spojrzenie do mężczyzny, nie mogąc uwierzyć, że faktycznie planowali się zbłaźnić przed protestującymi. Cóż, trzeba było iść za ciosem. – Zebraliśmy się tutaj, bo wszyscy dobrze wiemy, jak to się może skończyć! Nikt z nas nie potrzebuje daru jasnowidzenia, by wyobrazić sobie niedaleką przyszłość, jeżeli pozwoli na atak na smoka! I chyba nie musimy na głos mówić, że będzie ona równie krótka co zamknięcie oczu! – dziękowała w duchu, że przeszła te kursy nauczycielskie i miała już jakieś doświadczenie w temacie wymyślania na bieżąco jak dobrać słowa, żeby były zrozumiałe. – Nie możemy pozwolić, by nasz rząd doprowadził do agresji na smoka! Tak! Agresji! Atakując go bez ostrzeżenia, to my będziemy agresorami! Czy tak postępują cywilizowani czarodzieje?! Czy po to walczyliśmy o pokój, żeby samemu wywoływać wojnę?! Oh, bo skoro tu jesteście, na pewno zdajecie sobie sprawę, że ta będzie nieunikniona! I to nie tylko nieunikniona – nieprzewidywalna! Wiemy, że moce magiczne avalońskiego smoka są potężne, ale czy możemy przewidywać co się stanie, jeżeli postanowimy go zaatakować? To on tutaj rozumie magię lepiej od kogokolwiek z nas i jakakolwiek forma agresji byłaby proszeniem się o testowanie zasięgu jego mocy na nas! Bo na kim odbije się ten atak? Myślicie, że na wysłanej grupce to jego uśmiercenia się skończy? Że smok nie będzie mściwy? Że nie będzie chciał dać nam nauczki? Albo że nie ma możliwości sprowadzenia swoich pobratymców?! Jest tak wiele pytań na temat jego mocy i zachowania, które… – spojrzała na Fredericka, unosząc złośliwie brwi. – Które na pewno przybliży nam pan Shercliffe!
Powrót do góry Go down


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Lip 30 2023, 11:49;

Właściwie powinni zastanowić się nad tym, co robili, nad tym, czy powinni prowadzić takie niemądre dyskusje w tłumie innych czarodziejów. Problem polegał na tym, że Frederick nigdy, w całym swoim życiu, nie przejmował się tym, jak był postrzegany. Prawdę powiedziawszy, nie przejmował się prawie niczym, po prostu płynąc przez życie, trwając w przekonaniu, że skoro był Shercliffem, wiele rzeczy mogło mu ujść płazem. Jednocześnie jednak miał świadomość, że właśnie z tego powodu, że właśnie z uwagi na to, kim był, kim się urodził i co sobą prezentował, miał o wiele więcej do powiedzenia, miał o wiele więcej do zrobienia i mógł dzięki temu pomóc innym ludziom. To zaś w pełni mu odpowiadało i nie było sensu w tym, żeby w ogóle to ukrywał.
Uśmiechnął się kącikiem ust, kiedy zwyciężył w tym ich małym pojedynku, a później westchnął cicho, kiedy weszli razem na mównicę, mając świadomość, że on również będzie musiał wystąpić przed tym całym tłumem. Nie podobało mu się to, był naprawdę skrajnie introwertyczny, nie znosił ludzi, nie znosił na nich patrzeć, nie znosił z nimi przebywać, ale skoro chodziło mimo wszystko o coś więcej, niż jego marne samopoczucie, to mógł zrobić coś, co zmieniało jego podejście do całej sprawy. Mógł się, mówiąc najprościej, poświęcić. I chociaż rzucił Laenie spojrzenie świadczące o tym, że później się policzą za ten jej występ, za to, że teraz to ona z gracją wsadziła go na beczkę prochu, robiąc z niego jakiegoś specjalistę. Domyślał się również, że specjalnie użyła jego nazwiska, co przykuło spojrzenia części czarodziejów i nawet wydawało mu się, że między nimi potoczył się szept zainteresowania.
- Wydaje mi się, że nie muszę tłumaczyć, jak niebezpieczne są smoki. Ani, że nie muszę wyjaśniać, co dokładnie się dzieje, kiedy zagrożone są ich jaja albo młode. Nie wiemy, jak dokładnie ten konkretny smok wpływa na pozostałych przedstawicieli swojego gatunku, ale wiemy, że atakowanie smoków nigdy nie kończy się dobrze. Rozdrażnione zwierzę prędzej, czy później zaatakuje i będzie walczyć tak długo, jak długo będzie miało na to siły. Jeśli, czego nie wykluczam, smok, którego niektórzy tak bardzo pragnąć zaatakować, jest w stanie wezwać do siebie pozostałych przedstawicieli swojego gatunku, to nikt nie przetrwa tej wojny - stwierdził prosto, bez ogródek, nie zamierzając niczego owijać w bawełnę i pozwolił sobie również na krótki, aczkolwiek treściwy wykład o smoczej naturze. Mówił prosto, bez zbędnych ozdobników, niesamowicie dosadnie, chcąc, żeby ci, którzy się jeszcze wahali, dowiedzieli się, co może ich wszystkie czekać, jeśli zostanie popełniony chociaż jeden błąd.
- Myślę, że każdy z nas zna metaforę kuli śnieżnej i wie, co się dzieje, kiedy rusza lawina. Dokładnie to nas czeka, jeśli ktoś postanowi smoka zaatakować, więc musimy zrobić wszystko, by po prostu odesłać go na długi sen - dodał na sam koniec, nim zeskoczył z mównicy, nie zamierzając tam przebywać, wyciągając rękę do Laeny, żeby pomóc jej zejść na ziemię.

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPon Lip 31 2023, 09:31;

Rzeczy, które się robiło, można było podzielić na „dzięki temu” i „pomimo tego”. Wystąpienie na mównicy bez dwóch zdań zaliczało się do tej drugiej kategorii, choć Laena musiała przyznać, że spojrzenie Fredericka zapowiadające zemstę bardziej ją rozbawiło niż zmartwiło. Zresztą skomentowała je tylko uśmieszkiem i własny, lekkim skinieniem głowy w stronę podwyższenia, jakby popędzała go do jego kolejki w głoszeniu faktów, które powinny być zdrowym rozsądkiem.
Niestety, gdyby zdrowy rozsądek górował w tej społeczności, w ogóle nie byłoby potrzeby takich demonstracji. I chociaż mężczyzna wyglądał, jakby wolałby być gdziekolwiek teraz indziej, jego słowa brzmiały jak wyuczone i przygotowane na długo wcześniej, o czym to kobieta nie mogła nie wspomnieć.
- Niech pan przyzna, pan mnie od początku wkręcał i tak naprawdę miał to wszystko zaplanowane – zaśmiała się szeptem, nim jeszcze zdążył zejść z mównicy. – To była świetna przemowa.
Skomplementowała go, bo uważała, że zasługi powinno się oddawać tam, gdzie należały. Chciała jeszcze podziękować za pomoc z zejściem, jednak, gdy przyjęła zaoferowaną przez Fredericka dłoń i była w połowie stopnia w dół, ktoś, komu musiała się jednak ich przemowa bardzo nie podobać, rzucił w nią łajnobombą.
Tak więc „dziękuję” ugrzęzło jej w gardle razem z nagłym, zaskoczonym wciągnięciem powietrza. Aż się zaśmiała, lądując na ziemi.
Chwilę milczała, trochę w szoku, trochę jednak obrzydzona, gdy w końcu pokręciła z niedowierzaniem głową, mówiąc:
- Teraz mi już pan nie wmówi, że nie było to zaplanowane – prychnęła, wyciągając różdżkę, żeby rzucić chłoszczyścia bo wyglądała właśnie, jakby wróciła z zapasów ze smokiem.
Powrót do góry Go down


Frederick Shercliffe
Frederick Shercliffe

Dorosły czarodziej
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 189
Dodatkowo : Animagia
Galeony : 1404
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t21919-frederick-shercliffe#718423
https://www.czarodzieje.org/t21926-alchiba#718462
https://www.czarodzieje.org/t21921-frederick-shercliffe#718425
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPon Lip 31 2023, 20:01;

Toczyli rywalizację, jakiej właściwie Frederick nie rozumiał, ale musiał przyznać, że była na swój sposób intrygująca. Właściwie była nawet pociągająca i miała w sobie coś, przed czym nie chciał się w ogóle bronić. Sprawiało mu to zwyczajną przyjemność, bo nie było wielu osób, które byłyby skłonne podejmować się z nim tej idiotycznej gry, które byłyby skłonne z nim się sprzeczać i przeciągać tę wyimaginowaną linę. Nie skomentował jednak jej uwagi, unosząc lekko brwi, jakby chciał jej powiedzieć, że sama musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, czy faktycznie to wszystko zaplanował, czy to ukartował, czy może jednak nie. To, że był przyzwyczajony do podobnych wystąpień, nie było dla Leany takie oczywiste i jasne, nie było dla niej czymś oczywistym, nie było dla niej czymś, do czego byłaby przyzwyczajona, więc spokojnie mogła zakładać, że zawczasu faktycznie przygotował całą tę przemowę. I właściwie bawiło go to, że kobieta tak podchodziła do tej sprawy, bawiło go to, jak to wszystko się toczyło.
Nie bawiło go jednak ani trochę to, że wybuchła łajnobomba. To nie było ani przyjemne, ani zabawne i aż syknął cicho, przypominając w tej chwili bardziej lisa, niż kiedykolwiek wcześniej. Można było spokojnie powiedzieć, że Frederick zachowywał się, jakby zamierzał za chwilę znaleźć człowieka, który robił coś podobnego. Nie znosił tego typu zachowania, strachliwego skakania gdzieś za cudzymi plecami, jakby zakładało się, że to właśnie mogło w czymś pomóc, że mogło dać komuś zwycięstwo, chociaż do tego było zdecydowanie daleko.
- Nie jestem tak żałosnym pomiotem, żeby uciekać się do rzucania w kogoś szambem – stwierdził z wyraźnym cieniem irytacji, rozglądając się dookoła, a że był raczej wysoki i postawny, to w swoim gniewie mógł budzić respekt. I wcale, jak było widać, nie obchodziło go, czy ktoś się przestraszy, czy ktoś uzna go w tej chwili za nieodpowiedzialnego szaleńca, czy coś podobnego. Nie życzy sobie podobnych idiotycznych ruchów i było to po nim doskonale widać, gdy wciąż śledził uważnie spojrzeniem otaczający ich tłum.

+

______________________

I'm real
and the pretender
I have my flaws
I make mistakes
But I'm myself
I'm not ashamed
Powrót do góry Go down


Laena Aasveig
Laena Aasveig

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Duże, kryształowo-błękitne oczy, często chodzi z wiankami na głowie
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 224
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t22055-laena-aasveig
https://www.czarodzieje.org/t22057-l#722340
https://www.czarodzieje.org/t22056-laena-aasveig
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPon Lip 31 2023, 21:34;

Zabawy słowne, dziwne, z pozoru prowadzące donikąd gierki, sprzeczanie się, zaczepianie i walka na siły w sumie nie wiadomo o co była dla niej równie przyjemna, ciekawa i w tej ponurej, angielskiej rzeczywistości niecodzienna u innych. Frederick był autentyczny, przy całym swoim doborze słów i próbie wyprowadzenia rozmówcy z równowagi, wciąż niezaprzeczalnie prawdziwy. Było to coś, co ją bardzo przyciągało (i nie chodziło tylko o los, który uwielbiał ich sobie stawiać naprzeciw), zapraszało do kolejnych rund zabawy, sprawiało, że niesamowicie miło spędzało jej się z nim czas.
Więc jak widać równowaga w przyrodzie być musiała i stąd też nadeszła łajnobomba. Chciała z niej sobie zażartować, obrócić w część śmiesznej sytuacji, ale gdy zobaczyła, jak bardzo oburzyło to Fredericka, cóż. Po pierwsze zrobiło jej się niezmiernie miło, że stanął po jej stronie. A po drugie mogła załagodzić sytuację w znany im już obydwojgu sposób rozmowy.
- Ustaliliśmy już wcześniej, że gumochłonem, a to daleko od żałosnego pomiotu – zwróciła lekko uwagę i rzuciła kolejnego chłoszczyścia, tym razem na rękaw. – Co pan na to, ja tu się tylko szybko wyczyszczę i wyjdziemy z tego tłumu? A jak przy okazji uda się znaleźć winowajcę, to zaproponujemy mu wizytę w rezerwacie na sprawdzenie swoich sił? – zaproponowała żartobliwie, chcąc wrócić na tory wesołej rozmowy, gierki, no i przy okazji zyskując czas na ogarniecie nieszczęsnej sukienki.

/zt x2
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32432
  Liczba postów : 102331
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPią Sie 25 2023, 23:36;

Ingerencja startowa

@Terry Anderson

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami, a tak się stało, że kompletnie zapomniałeś o kupieniu nowych przyrządów do astronomii. Wiesz, że profesor będzie domagał się Twojej głowy, jeśli pojawisz się na zajęciach bez nich, więc udałeś się na Pokątną, by się doposażyć.

@Peter E. Maguire

Prawnik też człowiek, czasem z Wizengamotu wyjść musi, prawda? Pokątna to dobre miejsce dla czarodzieja. Blisko roboty, można dostać wszystko, czego się pragnie i można też przypadkiem spleść swoje losy z pewnym młodym puchonem. Puchonem, który właśnie wchodzi samotnie do sklepu z akcesoriami do astronomii w momencie, gdy dwójka zakapturzonych postaci, wychylających się z okolic Nokturnu, szepcze i wskazuje na niego palcem. Chłopak jest tego nieświadomy, ale Ty widzisz sytuację dokładnie i nie masz wątpliwości, że ta para raczej nie planuje wręczyć mu ulotki pobliskiego lunaparku. Od Ciebie zależy, jak potoczą się losy tego chłopca.


// Panownie, wątek od tego momentu jest wasz. Jeśli będziecie mieć pytania lub Peter uzna, że ignoruje zajście i nie obchodzi go Terry, dajcie znać @Maximilian Felix Solberg

______________________

Ulica - Page 11 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySob Sie 26 2023, 20:55;

Terry zawsze zostawiał szkolne zakupy na ostatni możliwy moment. Powodów było wiele: z jednej strony chciał jak najdłużej cieszyć się wakacjami i korzystać z odzyskanej na dwa miesiące swobody, z drugiej każda wycieczka do Londynu stanowiła ogromne przedsięwzięcie związane z ogromnymi kosztami. W końcu musieli pokonać prawie cały kraj, nie mówiąc już o samych wydatkach na rzecz szkolnej wyprawki. Właśnie dlatego co roku starali się z rodzicami tak to wszystko zorganizować, żeby za jednym zamachem załatwić niezbędne sprawunki i odstawić chłopaka na pociąg do Hogwartu. Nie inaczej było i tym razem. W ostatnim tygodniu sierpnia państwo Andersonowie zarezerwowali malutki pensjonat w okolicy Greenwich i razem z synem wybrali się w siedmiogodzinną podróż na południe kraju. Droga była długa i męcząca, a poirytowanie jedynie rosło na myśl o tym, jak niepotrzebny jest cały ten cyrk. Na miłość boską, przecież Hogwart jest w Szkocji, być może wcale nie tak daleko od ich domu. Na pewno można się tam dostać w jakiś inny sposób niż pociągiem ze stacji King’s Cross. To absurdalne, że muszą pokonać prawie siedemset kilometrów tylko po to, żeby Terry mógł wrócić pociągiem razem z resztą uczniów. Chłopak wiedział, że coroczna wycieczka do Londynu stanowi spory kłopot dla jego rodziców, którzy muszą brać urlop specjalnie na tę okoliczność, a przecież mogliby wykorzystać go na tysiąc lepszych sposobów. Miał jednak świadomość, że nie ma sensu kłócić się z nimi w tym temacie – kiedyś próbował, ale tylko pogorszył sprawę. Rodzice nie chcieli, by czuł się w jakikolwiek sposób ciężarem, nawet jeśli obiektywnie jego czarodziejskie zdolności nic tylko utrudniały im życie. Nie pozostało mu więc nic innego, jak zacisnąć zęby i liczyć, że może za rok pozwolą mu pojechać samemu. 
Pierwszego dnia po przyjeździe do Londynu Terry wybrał się na Pokątną celem zamówienia wszystkich niezbędnych pomocy szkolnych. Na niektóre z nich trzeba było czasem poczekać dzień czy dwa, wolał więc załatwić to w miarę najwcześniej. Pożegnał się z rodzicami przed wejściem do Dziurawego Kotła (po raz kolejny zapewniając, że w środku faktycznie jest czarodziejski pub, a opustoszały budynek widoczny dla mugoli to tylko zmyłka), obiecując spotkać się z nimi za kilka godzin. 
Wymieniwszy funty na galeony, odwiedził najpierw księgarnię, gdzie zakupił wszystkie niezbędne podręczniki, następnie uzupełnił zapasy składników na eliksiry w aptece, a także wstąpił do zakładu Madame Malkin po nowy krawat, bo stary gdzieś mu przepadł. Skreślał z listy pozycję za pozycją, aż wreszcie została mu tylko wizyta w sklepie z akcesoriami do astronomii. Zadowolony z szybkiego tempa, w jakim udało mu się pozałatwiać obowiązki ruszył żwawo w kierunku niepozornie wyglądającej witryny, na której poustawiano teleskopy i modele planet oraz gwiazdozbiorów. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to zdąży jeszcze zahaczyć o Magiczne Dowcipy Weasleyów nim będzie musiał wracać do rodziców…

//pozwoliłam sobie trochę nagiąć czasoprzestrzeń - mamy ostatni tydzień sierpnia, rok szkolny zaczyna się za kilka dni
@Peter E. Maguire
Powrót do góry Go down


Peter E. Maguire
Peter E. Maguire

Dorosły czarodziej
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 187
Galeony : 64
  Liczba postów : 51
https://www.czarodzieje.org/t22412-peter-e-maguire
https://www.czarodzieje.org/t22428-poczta-petera-maguire#741777
https://www.czarodzieje.org/t22425-peter-e-maguire#741475
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySob Sie 26 2023, 23:13;

Potrzebował chwili wytchnienia, a chociaż zatruwanie płuc nikotyną nie było odpowiednikiem nabierania świeżego powietrza w płuca, to właśnie tego potrzebował. Wyszedł z pracy, a że była to dość wczesna pora, czuł na sobie spojrzenia innych pracowników. Zamierzał wrócić, spokojnie, w końcu nigdy nie kończył pracy, kiedy coś zostało jeszcze do dokończenia. Dokumenty nie były w pełni skompletowane, a Peter zawsze kończył to, co rozpoczynał. Nawet jeżeli wiązało się to ze żmudnym przeglądaniem papierów.  
Przystanął tylko na moment, rozpalając papierosa i niespiesznie rozglądając się po ulicy. Ruch o tej porze był większy, jednak podejrzewał, że wpływ na to miało zbliżające się rozpoczęcie roku szkolnego. Nie, to nie przywoływało wspomnień jego czasów szkolnych, nie miał bowiem w zwyczaju powracać do przeszłości i roztkliwiać się nad tym, co minęło. Jego uwagę przekuła dwójka zakapturzonych postaci, która nie ukrywała się ze swoim zainteresowaniem jedną z osób, która znajdowała się niedaleko wejścia do jednego z pobliskich sklepów. To nie mogło skończyć się dobrze.
Angażowanie się w sprawy innych ludzi to chleb powszedni dla jego osoby, w końcu z tego zarabiał, prawda? Nie spojrzałby sobie w oczy gdyby odwrócił się na pięcie i pozwolił sprawom potoczyć się swoim tokiem. Nie zastawiał się nad możliwymi scenariuszami, ponieważ nie miało to sensu, ponieważ mogło być ich wiele. Dlatego kiedy tamta dwójka wychyliła się z alejki i ruszyła w kierunku chłopaka, Peter przyspieszył. Stanął między nimi jeszcze zanim mogli cokolwiek zrobić. Rzucił papierosa na ziemię i zgasił go wierzchem buta, lewą dłoń trzymając na różdżce, gotowej w razie potrzeby. Wolał nie załatwiać spraw w ten sposób, był bowiem człowiekiem słów i faktów. -Miejcie, chociaż odwagę nie celować chłopakowi w plecy.-Powiedział spokojnie.

@Terry Anderson
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Sie 27 2023, 22:00;

Sklep z przyrządami do astronomii najwyraźniej nie należał do najchętniej odwiedzanych lokali przy ulicy Pokątnej. Znajdował się w wąskim, niskim budynku, który sprawiał wrażenie wciśniętego między sąsiednie budowle. Łatwo można było go przegapić, jeśli człowiek nie wiedział, czego szukać. Omszała kamienna elewacja sugerowała, że właściciel widocznie nie poświęcał zbyt wiele uwagi na estetykę zakładu i wpływ jaki wygląd może mieć na przyciągnięcie potencjalnych klientów. Z drugiej strony każdy uczeń Hogwartu chcąc nie chcąc musiał zaopatrzyć się w teleskop, mapy nieba i inne instrumenty astronomiczne, a na Pokątnej nie było innego sklepu, który oferowałby tego typu asortyment. Śmiało można było zatem założyć, że zakład mógł liczyć na stały dochód przynajmniej raz w roku – w okolicy końca wakacji.
Dotarłszy do celu, Terry zatrzymał się na chwilę przed wejściem do środka, by przyjrzeć się nieco witrynie sklepowej. Większość sklepikarzy prześcigała się wzajemnie, by za pomocą wystaw przyciągnąć wzrok przechodniów i zachęcić ich tym samym do zakupów w danym miejscu. Nie dziwił widok zaczarowanych fajerwerków oświetlających reklamowany produkt, samogrających magicznych instrumentów czy wykonujących skomplikowane sztuczki wytresowanych zwierzaków. W porównaniu z tymi wszystkimi zabiegami witryna sklepu astronomicznego wypadała dość… mdło. Za zabrudzoną szybą można było dostrzec jeden teleskop, który sprawiał wrażenie ustawionego w tym miejscu co najmniej dwa wieki temu, a także dwa modele – jeden przedstawiający układ planet, drugi – jak się Terry’emu wydawało – gwiazdozbiorów. Kiedyś być może te modele ruszały się, obrazując bieg ciał niebieskich, teraz jednak pokrywała je gruba warstwa kurzu. Chłopak był prawie pewien, że nic się tutaj nie zmieniło, odkąd odwiedzał sklep po raz pierwszy, cztery lata temu. 
Nie chcąc niepotrzebnie przeciągać wizyty chwycił za klamkę i już miał wchodzić do środka, kiedy poczuł za sobą gwałtowny ruch, jakby ktoś z impetem zatrzymał się tuż za nim. Odwrócił się zdezorientowany, by ujrzeć tuż obok siebie nieznajomego czarodzieja, górującego nad dwójką zakapturzonych postaci. 
-Przepraszam Pana, czy wszystko w porządku? – zapytał zbity z tropu, błądząc wzrokiem między nim, a pozostałą dwójką. Znajdowali się kawałek od głównej alei, w znacznie mniej uczęszczanej części ulicy Pokątnej, która choć nie była owiana sławą tak złą jak Śmiertelny Nokturn, to jednak nie należała do miejsc najprzyjemniejszych. Terry mimowolnie sięgnął do kieszeni po różdżkę, choć doskonale pamiętał, że nie może używać czarów poza szkołą. Musi przecież istnieć wyjątek umożliwiający samoobronę, prawda?
„Ale po co te nerwy? Przecież my się tylko chcieliśmy grzecznie przywitać, co nie młody?” -  odezwał się jeden z zakapturzonych typów. Głos miał ochrypły, jakby przepity od Ognistej Whisky, a jego pogardliwy śmiech nie brzmiał ani trochę zabawnie.
„Także nie ma potrzeby się unosić. A teraz zjeżdżaj, lalusiu, zanim ubrudzisz sobie ten cacuś krawacik.” - wychrypiał, unosząc różdżkę i mierząc prosto w pierś stojącego miedzy nim a chłopakiem czarodzieja.
Powrót do góry Go down


Peter E. Maguire
Peter E. Maguire

Dorosły czarodziej
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 187
Galeony : 64
  Liczba postów : 51
https://www.czarodzieje.org/t22412-peter-e-maguire
https://www.czarodzieje.org/t22428-poczta-petera-maguire#741777
https://www.czarodzieje.org/t22425-peter-e-maguire#741475
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyWto Sie 29 2023, 20:26;

Nie odpowiedział chłopakowi, chociaż jego słowa doszły do jego uszu. Nie mógł poświęcić mu swojej uwagi, gdyż wystarczyła tylko chwila nieuwagi, a oberwałby zaklęciem prosto w plecy. Tak to właśnie działało... Ogłuszyć, zabrać co się dało i uciec... Lub po prostu sponiewierać, aby jakaś żałosna cząstka ich osobowości poczuła się lepiej, na moment, aby ponownie wrócić do tego dołka, który nazywają życiem i rozpocząć cały ten proces na nowo.
-Panowie wybaczą za moje pochopnie wyciągnięte wnioski... Jednak pozwolę sobie przystać na tym, że nie miało być to grzeczne spotkanie. Czego dorośli mężczyźni mogliby chcieć od tego chłopaka?-Uniósł jedną brew, chociaż widok wyciągniętej różdżki wywołał w nim mieszane uczucia, oczywiście nie były one na tyle silne, aby odzwierciedlić się na jego posągowej twarzy. Może tylko lekkie zirytowanie, tak, to byłoby dobre określenie na to całkowicie niepotrzebne poruszenie na ulicy. Może nie znajdowali się na głównej drodze, jednak byli dość blisko głównej arterii tego miejsca. Przechodnie przechodzili i zwracali na nich uwagę, wydawało mu się, że nawet dwie osoby stanęły po drugiej stronie i wskazywały na nich palcem, szepcząc między sobą.-Popełniliście podstawowe błędy, jeżeli oczywiście waszym zamiarem było wejście w interakcję z tym chłopakiem. Po pierwsze, już z daleka było widać wasze zainteresowanie, bowiem wskazywanie na kogoś palcem było głupim pomysłem, jeżeli chcieliście zajrzeć do jego kieszeni. Po drugie, jest tutaj za dużo ludzi, abyście mogli pozostać całkowicie niezauważeni. Po trzecie, w tym momencie mam idealny widok na wasze twarze. Po czwarte uważam, że nie jest zbyt mądrym posunięciem, wyciąganie różdżki w kierunku urzędnika Ministerstwa. Możecie być pewni, że kiedy tylko pierwsze zaklęcie wystrzeli z waszych różdżek, czeka was coś o wiele gorszego.-Papierologia była o wiele gorsza od tego, co mogło ich czekać. Pomimo że różdżka wbijała się w jego pierś, zrobił krok do przodu. Mógłby zanudzić ich na śmierć, przywołując paragrafy dotyczące magicznego prawa... Miał to chyba nawet wypisane na twarzy. Jego dłoń mocniej zacisnęła się na jego własnej różdżce, która do tej pory służyła jako wymowne ostrzeżenie. Chociaż kto bałby się lalusia w szpanerskim garniturze? Nikt, szczególnie że jego największą bronią było recytowanie prawa.

@Terry Anderson
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySro Sie 30 2023, 20:17;

Przez piętnaście lat swojego życia ani razu nie znalazł się w sytuacji, w której zagrażałoby mu realne niebezpieczeństwo. Wiele razy pakował się w tarapaty, to na pewno, lecz nigdy na taką skalę, która narażałaby go na konsekwencje sroższe niż szlaban czy kilka siniaków. Być może miał szczęście, w końcu na świecie nie brakowało zagrożeń, do tej pory żył jednak w błogiej nieświadomości co do emocji przeżywanych w kontakcie z faktycznym napastnikiem. Podwórkowe bójki nijak nie oddawały mieszaniny paniki i petryfikującego strachu, które uderzały do głowy, zagłuszając jakiekolwiek inne bodźce. Terry wiedział, czego można się spodziewać po bójce, ale konfrontacja z podejrzanymi czarodziejami spod ciemnej gwiazdy? Kto wie do czego tacy są zdolni, należało zatem przyjąć najgorsze. A w tym przypadku najgorsze rysowało się w  n a p r a w d ę  mrocznych barwach.

Chciałby móc powiedzieć, że zachował stoicki spokój i nie dał po sobie poznać, jak bardzo bał się o finał całego zajścia. Że na widok napastnika celującego bezceremonialnie w ich stronę, wcale nie oblał go zimny pot, przez który omal nie upuścił własnej różdżki. Prawda była jednak dużo bardziej żenująca. Być może nie bez powodu tiara przydziału nie umieściła go w Gryffindorze, bo w tej chwili Terry wcale nie wykazywał się męstwem czy odwagą. Ot, stał schowany za plecami nieznajomego mężczyzny, który heroicznie przybył mu na ratunek. 

„Nie twój interes mądralo.” – warknął zakapturzony typ jeden, jak go w myślach określił Terry. To właśnie on celował do nich z różdżki, stał też nieco bliżej, wysunięty ciut przed kompana, który do tej pory nie odezwał się ani słowem. 
„A teraz powiedziałem, zjeżdżaj stąd, bo będzie Cię trzeba zeskrobywać ze ścian”

W przeciwieństwie do opanowanego mężczyzny blokującemu im drogę, typ numer jeden wydawał się nieobliczalny, rozdrażniony i zniecierpliwiony przedłużającą się wymianą zdań. Być może liczył na szybka akcję i nieźle się wkurzył, kiedy coś stanęło mu na drodze. Terry sam nie wiedział, czy to lepiej, czy gorzej dla niego – zirytowany przeciwnik prędzej popełni błąd, ale nie będzie się też wahał przed radykalnymi czynami. 

Wbrew pozorom ze stanu absolutnej paniki otrząsnęła go właśnie odpowiedź nieznajomego, który zamiast wdać się w zatarg począł beznamiętnie tłumaczyć oponentowi, jakie błędy popełnił w planowaniu najścia. Chłopak spojrzał na niego z niedowierzaniem.
- W jaki sposób ma nam niby pomóc udzielanie im rad?! – zapytał z wyrzutem, ale zacisnął mocniej palce na różdżce, opanowując drżenie rąk i skupiając cała swoją uwagę na przeciwnikach. Jeśli będzie musiał, to się obroni. W końcu po coś ich uczą OPCM w tej szkole. Coś w wypowiedzi czarodzieja musiało jednak podziałać na rzezimieszków, bo zakapturzony typ numer dwa, do tej pory niezbyt zaangażowany w całe zajście, poruszył się i trącił towarzysza. 

„Chodź Jęzor. To menda z Ministerstwa, nie ma sensu rąk brudzić” 

Typ numer jeden chyba też to zrozumiał, bo po chwili wahania opuścił różdżkę i splunąwszy na odchodne pod nogi nieznajomego teleportował się razem z kompanem. Terry z ulgą wypuścił z siebie powietrze. 
- Jasna cholera, ale było blisko co? – po czym zreflektował się i dodał – To znaczy, dziękuję Panu za pomoc. Naprawdę pracuje Pan w Ministerstwie czy to taki blef? 
Powrót do góry Go down


Peter E. Maguire
Peter E. Maguire

Dorosły czarodziej
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 187
Galeony : 64
  Liczba postów : 51
https://www.czarodzieje.org/t22412-peter-e-maguire
https://www.czarodzieje.org/t22428-poczta-petera-maguire#741777
https://www.czarodzieje.org/t22425-peter-e-maguire#741475
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Wrz 03 2023, 13:14;

Nie powiedziałby, że jest przyzwyczajony do takich sytuacji. Na pewno sam nigdy nie robił tego pierwszego kroku i nie rozpoczynał niepotrzebnych rozmów, które mogły prowadzić do sporów słownych, a nawet przepychanek, które wymagały użycia czarów. Był prawnikiem, więc niejednokrotnie spotykał się z obelgami skierowanymi w jego kierunku. Czasem zdarzały się incydenty na ulicy, w których ktoś niezwykle niezadowolony z jego działań postanowił zaatakować go poza murami Ministerstwa, bo tak było wygodniej, prawdopodobnie łatwiej. Takie sytuacje miały miejsce zazwyczaj kiedy stawał po stronie oskarżającego i wygrywał. Wyniki takich procesów nigdy nie są korzystne dla obu stron, dlatego wyćwiczył w sobie ten dziwny instynkt, który pozostawał w gotowości.
Jak na to, czego doświadczył podczas swojej wcale nie długiej kariery, ta rozmowa była przyjemna i osłodzona. Jedyny dyskomfort, jaki czuł to ten, który nadchodził wraz z powiewem lekkiego powietrza, kiedy najbliższy z napastników otwierał usta. W tym momencie chciał zapalić swoje ulubione papierosy i uchylić szklaneczki z whisky, w fotelu idealnie dopasowanym do jego sylwetki. 
Ta sytuacja mogła potoczyć się w zupełnie innym kierunku. Kiedy mamy do czynienia z kimś nieobliczalnym i najwidoczniej, bardzo rozdrażnionym osobnikiem, należy nie spodziewać się niczego i wszystkiego jednocześnie. Niemal chciał poczuć tę samą swobodę w decyzji co ów mężczyzna przed nim. Możność bycia lekkomyślnym, nieprzejmującym się konsekwencjami własnych czynów... Cóż za dziwne i nieznane dla Petera uczucia, niemal kuszące w tej otoczce nieokrzesania. 
Podniósł lekko dłoń, uciszając chłopaka, nie trącą kontaktu wzrokowego z napastnikiem. Nie potrzebował interwencji z jego strony, szczególnie że nie wiadomo do czego jest zdolny ich przeciwnik. Jego wzrok powiódł za towarzyszem napastnika, który najwidoczniej miał kilka szarych komórek więcej od swojego kompana. Nie drgnął kiedy mela przeciwko wylądowała obok jego świeżo wypastowanych butów. Odprowadził mężczyzn wzrokiem, jeszcze przez chwilę pozostając w bezruchu. W końcu nie chciał oberwać w plecy klątwą, nie mamy przecież do czynienia z honorowymi czarodziejami.
Dopiero po chwili się odwrócił w kierunku chłopaka, mierząc go wzrokiem z góry na dół.-Niektórzy gubią się przy przytoczeniu im zwykłych oczywistości.-Zaczął spokojnie.-Mogło ich to albo zgubić powodując wycofanie lub rozwścieczyć. Mieliśmy jednak do czynienia z dwoma osobnikami, w których jeden wykazywał, chociaż odrobinę samozachowawczości.-Rozejrzał się po sklepie, przed którym stali, a za którego witryną wpatrywały się w nich przynajmniej dwie pary oczu. Ukłonił się lekko, powodując tym samym speszenie i pospiesznie odwrócenie wzroku. -Peter Maguire.-Wyciągnął w kierunku chłopaka dłoń, chociaż mógł odejść, na odchodne dając mu kilka rad, aby taka sytuacja następny raz się nie powtórzyła. Chociaż i to było zbyteczne.-Tak, pracuje jako prawnik w Wizengamocie.-Nie było powodów do ukrywania prawdy, w końcu jego nazwisko, a czasem i zdjęcie zrobione ukradkiem lub w pośpiechu widoczne było w gazecie. Ukradkiem lub w pośpiechu, ponieważ nie godził się na upublicznianie swojego wizerunku tak ochoczo jak inni prawnicy.
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyWto Wrz 05 2023, 13:51;

Lekkomyślność stanowiła nieodłączny element jego osobowości, pomimo więc wielu nauczek od losu, Terry nadal podejmował w życiu spontaniczne decyzje, kierując się nie tyle rozumem, co chęcią dobrej zabawy czy popisania się przed przyjaciółmi. Może wynikało to z dziecięcej jeszcze beztroski, a może z przeświadczenia, że nic naprawdę złego nie może się przecież stać. Należał do osób impulsywnych, które łatwo można było wyprowadzić z równowagi. Dlatego właśnie opanowanie, jakim dorosły czarodziej wykazał się podczas całej konfrontacji, zrobiło na piętnastolatku niemałe wrażenie. Mężczyzna wydawał się nieporuszony, niemal znudzony całym zajściem, co w połączeniu z eleganckim strojem nadawało mu w oczach Puchona wygląd niemal superbohaterski. Badass. Z drugiej strony, jeżeli faktycznie był pracownikiem Ministerstwa, to z pewnością miał do czynienia z podobnymi sytuacjami na tyle często, że nie robiły już one na nim większego wrażenia. Prawdopodobnie przywykł do buzującej w żyłach adrenaliny i stawaniu z niebezpieczeństwem twarzą w twarz. Na samą myśl o równie ekscytującej pracy na policzki blondyna wypłynęły dwa pokaźne rumieńce. Patrząc na niego, zdawałoby się, że przed chwilą wcale nie bał się o swoje organy czy galeony.
-Kurcze, nie wpadbym na to. Świetna strategia! -  pokiwał energicznie głową. Czarodziej zdecydowanie wiedział, co robi, nawet wysławiał się w taki poważny sposób. A może wszyscy dorośli czarodzieje tak mówili? Terry poczuł ukłucie wstydu, że wcześniej kwestionował metody swojego obrońcy. Co on tam wiedział o radzeniu sobie ze zbirami, od początku powinien się zdać na nieznajomego.
- Terry Anderson. – uścisnął wyciągniętą w swoją stronę dłoń, czując się przy tym bardzo dorośle. Zdecydowanie nie spodziewał się zawarcia dzisiaj podobnej znajomości, ale nie spodziewał się także, że zostanie zaczepiony przez dwójkę zbirów…
- W Wizengamocie? O rany, czyli jest z Pana taki czarodziejski Matt Murdock. – omsknęło mu się, zanim zdążył pomyśleć co mówi. Nie chciał wyjść na dzieciaka przed tak nadzwyczajną osobą. Nie spodziewał się też, żeby prawnik z Wizengamotu był zaznajomiony z mugolską popkulturą.
- Był Pan na patrolu? Czy może rozpracowuje Pan sprawę przeciwko tym dwóm? – było jasne, że Terry nie miał zielonego pojęcia o pracy prawników, a całą wiedzę czerpał z idealizujących zawód seriali telewizyjnych.
W swoim zaaferowaniu całą sytuacją, nie zwrócił nawet uwagi na mały tłum gapiów, który zgromadził się po drugiej stronie ulicy, a który teraz powoli rozchodził się, wracając do swoich spraw. Oby tylko o całym wydarzeniu nie napisali w Proroku; nie zniósłby prześmiewczych żartów, których ofiarą na pewno by został, gdyby w szkole dowiedzieli się, że został zaatakowany i nie był w stanie samodzielnie się obronić. To byłby koniec jego życia społecznego w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down


Czarodziejowa Dusza
Czarodziejowa Dusza

Galeony : 894
  Liczba postów : 918
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyNie Paź 08 2023, 19:30;

@Elaine Morieu

Sytuacja wyglądała na opanowaną. Tłum przechodniów, który zatrzymał się, aby móc poobserwować zaistniałą sytuację, powoli ruszył naprzód. Parę osób poczęło o czymś rozmawiać, posyłając co chwile spojrzenia w kierunku mężczyzny i chłopaka, a później na odchodzących dwóch mężczyzn. O co tu chodziło? Czy to były jakieś porachunki pomiędzy czarodziejami, do których eskalacji brakło tak niewiele? Ten młody wisiał komuś pieniądze? Jeszcze wiele teorii miało dzisiaj powstać, a część z nich miała być opowiadana w Dziurawym Kotle. Zapewne gdzieś przez następny tydzień, bo później ludzie o tym zapomną.
Z tłumu wyszedł, jak zwykle spóźniony, patrol magimilicji. Dwaj panowie podeszli do chłopaka i mężczyzny, każąc wyjaśnić, o co poszło. Zarówno jeden jak i drugi mieli bardzo wredne miny, dobitnie mówiące, że zepsuliście im patrol i aby tłumaczenie było dobre. Mieli wielką ochotę wpisać komuś mandat, a skoro tamta dwójka już sobie poszła, a wy zostaliście...ktoś musiał ponieść konsekwencje. Papiery w raporcie musiały się zgadzać, chociażby miały w nim znaleźć się skończone brednie. Popatrzenie się krzywo na funkcjonariusza na służbie - o, tyle wystarczyło, aby z sakiewki zniknęła ładna sumka galeonów.
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPon Paź 09 2023, 22:53;

Terry jeszcze nigdy nie miał do czynienia z czarodziejską policją, mało tego, chłopak do tej pory nie wiedział, że w ogóle istnieje taka jednostka. Słyszał o aurorach, ale prestiż, którym cieszyły się osoby wykonujące ten zawód sugerował, że nie są oni odpowiedzialni za błahe pilnowanie porządku na ulicach. Rozsądne więc wydawało się założenie, że musi istnieć jakiś odpowiednik policji, choć Puchon nigdy nie poświęcił mu ani jednej myśli. Teraz jednak miał okazję przekonać się na własnej skórze, że magimilicja nie tylko funkcjonuje, ale i niewiele różni się nieprzychylnością od swojego mugolskiego odpowiednika. Chłopak spojrzał z ukosa na towarzyszącego mu czarodzieja, licząc, że może z racji wykonywanego zawodu uda mu się dogadać z funkcjonariuszami, jednak nawet eleganckie ciuszki i papiery z wizengamotu nie dały rady przekonać mężczyzn, by odstąpili od przesłuchania.
– No więc tak jak Panu mówiłem, tych dwóch zjawiło się znikąd, nie wiem czego chcieli. – tłumaczył po raz kolejny, odnosząc wrażenie, że druga strona albo celowo nie chce go zrozumieć, albo jest zwyczajnie tępa. Starał się niemniej trzymać nerwy na wodzy, nie wiedział bowiem, z jakimi konsekwencjami może się spotkać brak szacunku wobec funkcjonariusza czaropolicji.
– Nie, nie widziałem ich twarzy. – odpowiadał na kolejne pytania, świadomy upływającego w zawrotnym tempie czasu. Rodzice dadzą mi popalić za spóźnienie. Kiedy opadły emocje, chłopak zaczął boleśnie odczuwać przedłużające się formalności związane z całym zajściem. Zapewne pominie ten nudny aspekt, relacjonując wydarzenie znajomym, przedstawiając spotkanie tak, by wyglądało na szalenie emocjonującą przygodę. Mogliby dać mi już spokój, przecież nic nie zrobiłem.

@Elaine Morieu
Powrót do góry Go down


Czarodziejowa Dusza
Czarodziejowa Dusza

Galeony : 894
  Liczba postów : 918
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyPon Paź 09 2023, 23:12;

@Elaine Morieu

Magipokicjantom niezbyt pasował styl wypowiedzi chłopaka. Jeden z nich zaczął bazgrać coś w notesiku, po czym teatralnie przewrócił kartkę. Ta poczęła zwisać do góry nogami, i jeśli Terry kwapił się do próby odczytania, mógł dostrzec słowa "utrudnianie śledztwa na miejscu zbrodni". No bo przecież ośmielił się powtórzyć swoje zeznanie, do tego w taki sposób, jakby policjanci byli mugolskimi głupkami! Bardzo niewiele brakło do eskalacji sytuacji, tym razem z funkcjonariuszami prawa, kiedy jeden z nich wykorzystał swoje trzy szare komórki i doszedł do tego samego wniosku, co wcześniejszą dwójka - gówniarz to mały problem, ale urzędas, który najpewniej znał prawo lepiej niż oni, mógł stanowić robotem. W geście swojej laskowosci, o której jakże dobitnie i teatralnie poinformowali ofiary swojej pazerności, wystawili jedynie upomnienie. Pamiętajcie dzieci, nie wolno stać na chodniku, bo to jest sprzeczne z prawem. Utrudnia komunikację, czy coś.
Mężczyźni opuścili waleczne duo, pozostawiając ich że świstkiem papieru i zapewni niezbyt zadowolonymi minami. Miała tu dziś miejsce świetna lekcja dla Terry'ego - życie jest niesprawiedliwe, im szybciej to zrozumiesz, tym mniej się zawiedziesz.

@Terry Anderson
Powrót do góry Go down


Terry Anderson
Terry Anderson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : mocny szkocki akcent, piegi na całym ciele, kilka pryszczy na twarzy, w trakcie mutacji
Galeony : 426
  Liczba postów : 555
https://www.czarodzieje.org/t22400-terrance-anderson#739510
https://www.czarodzieje.org/t22405-poczta-terry-ego#739699
https://www.czarodzieje.org/t22401-terrance-anderson#739613
https://www.czarodzieje.org/t22440-terry-anderson-dziennik#74317
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptyWto Paź 10 2023, 22:49;

Być może do tej pory żył w naiwnej bańce, ale zawsze postrzegał policjantów jako wzór cnót, osoby godne zaufania, pomocne i empatyczne. W końcu ktoś, kto para się tak altruistycznym zajęciem jak obrona słabszych i niewinnych nie mógł w wyobrażeniach chłopca być gburem, despotą czy okrutnikiem – to się zwyczajnie nie kleiło! Czuł więc przedziwny dysonans między zachowaniem policjantów, a wizerunkiem przykładnego funkcjonariusza, który stworzył sobie w głowie dorastając w Edynburgu. Widocznie jego konsternacja musiała wypłynąć na piętnastoletnią twarz, bowiem przesłuchujący go policjant zaczął zadawać pytania jeszcze mniej przyjaznym tonem, skrobiąc coś w trzymanym przez siebie notesiku. Terry mógłby postawić dziesięć galeonów, że mężczyzna nie notował jego zeznań. Kusiło go, by zwrócić czarodziejowi uwagę, że przecież to nie oni zapoczątkowali całe zdarzenie, ale w porę ugryzł się w język, widząc wysmarowane na karteczce słowa „utrudnia śledztwo”. Zmarszczył brwi i od tej pory ograniczył swoje odpowiedzi do lakonicznego „tak” lub „nie”. 
Kiedy było już po wszystkim, stał sam, przed sklepem z przyrządami do astronomii, w witrynie którego pojawiła się nie wiedzieć, kiedy karteczka „chwilowo nieczynne”. W ręku trzymał mandat, czy może pisemne upomnienie – sam nie wiedział, jak dokładnie działa czarodziejskie prawo. Chciał zapytać o to poznanego dzisiaj pracownika Wizengamotu, ten jednak pożegnał się pośpiesznie i odszedł, prawdopodobnie wracając do pracy po przydługiej przerwie na lunch. Terry pokręcił głową i ruszył przed siebie, zmierzając w kierunku Dziurawego Kotła i przejścia do mugolskiej części Londynu. Rodzice nie uwierzą, jak im opowie, co go spotkało. 
+
/zt
Powrót do góry Go down


Thalia S. Heartling
Thalia S. Heartling

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,65m
C. szczególne : czarny tatuaż armband na prawym przedramieniu || zapach miodu, szpitala i kawy
Galeony : 349
  Liczba postów : 430
https://www.czarodzieje.org/t21575-thalia-s-heartling#701437
https://www.czarodzieje.org/t21580-thalia-poczta#701474
https://www.czarodzieje.org/t21579-thalia-s-heartling#701467
Ulica - Page 11 QzgSDG8




Administrator




Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 EmptySob Gru 30 2023, 21:25;

Przesadziła. Wbrew pozorom, a może właśnie zgodnie z nimi, Thalia wcale nie piła często i nie piła dużo. Dała się jednak namówić na świętowanie sylwestra nieco wcześniej – bo jutro miała całonocny dyżur – ze swoimi współpracownikami, co swoją drogą było z ich strony bardzo miłe. Zdawała sobie sprawę, że bywała trudna, a w pracy nie zamierzała udawać, że wcale nie stoi twardo na ziemi i ceni czas nader wszystko – na jej oddziale czas był walutą droższą od złota. Dlatego też, że zrobiło jej się miło, że jednak ją za to cenią i cóż, lubią, zgodziła się, choć wiedziała, że nie powinna przez wzgląd na jutrzejszy dyżur. Równie zaskoczona była kiedy się okazało, że bardzo dobrze się bawiła i jednak świetnie się czuła w towarzystwie osób, które rozumiały jej specyficzny, oprószony medycznymi słówkami i nawiązaniami humor, czego nie mogła powiedzieć o wszystkich.
Teraz jednak stała, podpierając się muru najbliższej kamienicy i uświadamiała sobie, że wypiła zdecydowanie za dużo, zdecydowanie za szybko i dobry Merlinie, pomieszała absolutnie wszystko. Wiedziała, że mogło być znacznie gorzej, bo przecież mogła nie kontaktować wcale, a jednak była tak pijana, że teleportacja do domu absolutnie nie wchodziła w grę, tym bardziej, że spał dzisiaj u niej brat, który z jakiegoś powodu, nie pamiętała teraz czemu, nie mógł spać u siebie. Chyba plaga bahanek, tak, to musiało być to.
Muszę coś zjeść, pomyślała, kiedy tak stała minut dziesięć, a może i dwadzieścia. Z doświadczenia przecież wiedziała, że jedzenie powinno jej pomóc, nawet jeśli miała je zwrócić niedługo po trafieniu do żołądka. Nagle ją olśniło i zrozumiała dlaczego alkohol tak bardzo na nią tego wieczoru zadziałał. Pomijając oczywiście ostatnie dwanaście godzin pracy, to miała tyle roboty w związku z okresem świątecznym – bo kiedy ludzie mieli za dużo czasu wolnego, to ich inteligencja znacznie na tym cierpiała, a za nią ciągnęły się wszelkie urazy – że nie zdążyła zjeść nic kompletnie od południa. Świetnie. Ruszyła więc dziarsko, a przynajmniej tak jej się wydawało do najbliżej budki z absolutnie niezdrowym jedzeniem, która była jeszcze otwarta o tej porze i liczyła w dłoni galeony, wyjęte z kieszeni. I właśnie wtedy znienacka odbiła się od czegoś, od kogoś, a kiedy uniosła głowę wyszczerzyła się od ucha do ucha.
O jednak nie zapadłeś się pod ziemię! — zawołała do przyjaciela, który ostatnimi czasy nie odzywał się wcale, aż zaczynało ją to niepokoić. Teraz jednak była w stanie większej nieważkości niż zazwyczaj, więc nie wyrzuciła mu tego od razu, na samym wstępie jakby zrobiła, gdyby alkohol nie mieszał jej myśli.


______________________

call me in the morning to apologize
every little lie gives me butterflies
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Ulica - Page 11 QzgSDG8








Ulica - Page 11 Empty


PisanieUlica - Page 11 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 11 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ulica - Page 11 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokątna
-