Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Frederica Moses

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Freddie Moses

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : dresikowaty - luźny styl, wzrost, miętówki w mordzie;
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 298
  Liczba postów : 315
https://www.czarodzieje.org/t19792-frederica-moses#599664
https://www.czarodzieje.org/t19793-freddie#599831
https://www.czarodzieje.org/t19791-frederica-moses#599644
https://www.czarodzieje.org/t19873-frederica-moses-dziennik#6063
Frederica Moses QzgSDG8




Moderator




Frederica Moses Empty


PisanieFrederica Moses Empty Frederica Moses  Frederica Moses EmptyCzw Lis 05 2020, 22:34;


Frederica Moses

DATA URODZENIA.29.10.2002
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIABirmingham
MIEJSCE ZAMIESZKANIABirmingham
W HOGWARCIE JEST OD KLASY II
OBECNIE JEST NA ROKU VII
WYMARZONY DOM Huff byłby super i tylko nie Slyth
WYBRANY WIZERUNEKAmanda Googe

Wyglad

WZROST 180
BUDOWA CIAŁA wychudzona
KOLOR OCZU zielone
KOLOR WŁOSÓW brązowe, cienkie, zwykle w wysokim koku
ZNAKI SZCZEGÓLNE oprócz nieprzeciętnego wzrostu jak na kobietę, wiecznie je miętówki; delikatne piegi na nosie
PREFEROWANE UBRANIA  sukienki? spódnice? szaty czarodziejów? cóż za głupie pomysły; wszyscy wiedzą, że dresy są jedyną i uniwersalną modą; ewentualnie leginsy; no i wielkie kurtki, w których można zatopić swoje kości


Charakter

Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem zgrabna.
A przecież czy to nie powinno charakteryzować każdą dziewczynę? Mój uśmiech jest niepokojący, jakbym właśnie miała zrobić coś złego. Moje ruchy są szybkie i nieskoordynowane. Nigdy nie wiesz co zamierzam wykonać. Łapię się czegoś kurczowo, a moja sylwetka gibie się śmiesznie na boki, niczym niezbyt przystosowana do podmuchów wiatru trzcina, Gwiżdżę z nudów, rozkładam się gdzie mogę bez tony gracji. Beknę jeśli widzę, że to wywoła zażenowanie. Kopnę mocno w dezaprobacie. Bliżej mi do grubiańskich mężczyzn po alkoholu niż do skromnej nastolatki.

Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem urocza.
Pewnie dlatego, że klnę, mówię donośnym głosem, śmieję się zawsze grzmiąco i wulgarnie. Mam w zwyczaju udawać, że nic mnie nie obchodzi. Żadne konwenanse, na które kładę nogi na stół. Ani zwyczaje, przy których trącam łokciem nieznajomą osobę. Głośno wyrażam swoje zdanie i nienawidzę kiedy ktoś kłamie równie donośnie co ja mówię. Bo nawet jeśli mówię słowa przykre, w moim mniemaniu są zawsze szczere. Mam w zwyczaju chować głęboką urazę i krzywić się na jakiekolwiek zachowanie, które mi nie odpowiada. Nie jest to jednak niesprawiedliwe, zawsze uważam, że to co robię musi mieć jakiś cel. Czy to walka z nierównym traktowaniem, czy może ocena czyjegoś okropnego zachowania, albo nawet pokazanie komuś gdzie jest jego miejsce. Często swoją złość lubię wyrażać czystą agresją, w trakcie której rzucam różdżkę na ziemię. A potem przez mój dar i nadmiar emocji sama na nią padam.

Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem otwarta.
Chyba, że w negatywnym sensie. Bo moja agresywna otoczka wskazuje na kogoś kto chce oddzielać się od wszystkiego jak tylko może. Mam wybrane osoby, za które kiedyś mogę oddać życie i przewidzieć przyszłość, by tylko uchronić ich przed nawet najdrobniejszym wypadkiem. Z którymi żartuję często i radośnie, śmieję się ze swoich i innych potknięć. Będę lojalna do końca, nawet jeśli wpędzi mnie to w jeszcze większe bagno. Wśród tej garstki osób wydaje się być kimś zabawnym,  żartobliwym, ekscytującym. Dla nich wszystkich jestem wierna jak nikt inny i potrafię z wielkim sercem wybaczać. To inni, obcy są dla mnie murem, którego nie mam zamiaru przekraczać, zasłaniając się złością, irytacją i pogardą; tych rzeczy nie szczędzę nikomu, komu uważam, że przyda się odrobina szczerych słów.

Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem ambitna.
Przesuwam się z klasy do klasy na najbardziej miernych ocenach, będąc dobra jedyna z tego co akurat wpadnie mi w ręce. Przyjmując pomoc od kogokolwiek kto ma chęć to zrobić, mimo mojej pozornie twardej postawy. Jestem pracowita tylko jeśli chodzi o mój dar, czując zwyczajny smutek, że nie potrafię wytrenować go tak jak inni. Tli się we mnie irytacja, że pomimo żmudnych godzin nad samokontrolą nadal jedynie bawienie się emocjami sprawia, że mogę cokolwiek zrobić. Może tak naprawdę jestem beznadziejnym banałem? Ukrytym za wulgaryzmami, darem i niechęcią do wszystkiego? Kolejnym, niezrozumiałym dzieckiem czekającym na durną rękę wyciągniętą w moją stronę, która ma mi jakoś pomóc; i chociaż odrzucam te wszystkie dłonie z zapalczywością, chciałabym znaleźć takie, które mnie nie oceniają? Szczerze mówiąc ja w to nie wierzę.

Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem zdolna.
Mimo że zanurzam się w przyszłość, bez mrugnięcia okiem. Bez niego, ponieważ upadam jak trup z pianą na twarzy, łapię się kurczowo krzeseł, mówię  grobowym głosem nieznaczące przepowiednie, starając się uparcie złapać oddech. Postaram się jak mogę, by spojrzeć w Twoją przyszłość tylko jeśli Cię kocham lub nienawidzę. Zazwyczaj mówią, że to ślepy talent, wybierający co gorsze jednostki. A jeśli mam być w czymś najgorsza to będę w tym. Najgorsza i najpaskudniejsza, a równocześnie najbardziej prawdziwa.


Historia

Dom
Nigdy mi się nie wydawał do końca domem. Mój ród z wielkiego i znanego stawał się z roku na rok coraz słabszy, coraz gorszy i mniej znaczący. Szary dwór wypchany jest antykami, o których szepczemy o sprzedaży; żyjemy wśród dywanów, na wpół zjedzonych przez moli z bahankami gnieżdżącymi się za zasłonami w mniej uczęszczanych pokojach, chorobach poukrywanych w zakamarkach szkockiej rezydencji. Czy zawsze byliśmy takimi nieudacznikami w jasnowidzeniu i życiu? Czy to my jesteśmy niepotrzebnym wspomnieniem, darem którego nikt nie potrzebuje i nikt w niego nie wierzy? Czy po prostu staliśmy się żałośni z biegiem czasu… Tego nie wiem, ale cała moja młodość przeplatała się z trudami pogodzenia faktu, że jesteśmy czystokrwistym, niegdyś bardzo szanowanym rodem, z tym że najzwyczajniej w świecie powoli sięgamy dna. Zajmujemy mało prestiżowe miejsca w Ministerstwie, bo wypada nas od czasu zaprosić. Prowadzimy parę sklepów z wróżbami. A wszyscy wokół szepczą mi, że jestem wyjątkowa. Głaszczą po oklapniętych włosach, klaszczą kiedy wiję się na ziemi. Przedstawiają mnie jako przyszłość rodu. Dopóki nie zaczynam krzyczeć, wyrywać włosy z głowy, niszczyć stare obrazy i domagać się tylko jednego - by mnie kurwa zostawić w spokoju.

Hogwart
Więc pozwalają mi jechać do szkoły. Niesamowitej, pięknej, z tradycjami. Dla mnie była nijaka, nudna, irytująca. Byłam słabsza we wszystkim i dało się to odczuć. Nawet przedmioty, w które powinnam być dobra okazywały się dla mnie być zbyt wymagające. Bo w końcu nie potrafiłam nigdy do końca dysponować moimi zdolnościami. Cóż mogłam zrobić jako osoba przegrywająca we wszystkim co tylko napotka na swojej drodze? Jedynie znajomi sprawiają, że nie uciekam przy pierwszej sposobności, kiedy tylko jestem pełnoletnia. Jednak nie potrafią mnie utrzymać w szkole do końca. Chcę spróbować czegoś innego. Zarówno dla siebie, dla swojego daru, a nawet dla rodziców, by wykazać chociaż odrobinę większą przydatnością.

Edynburg
Był dla mnie miastem w którym spędziłam cudowne miesiące. Zaszyłam się w niewielkim pokoju nad magicznym  barem, gdzie pracowałam jako kelnerka, ale równocześnie znacznie prężniej prowadziłam biznes na którym zarabiałam swoim darem. Tylko i wyłącznie środki uzależniające pomagały mi w doprowadzenia się do dobrego stanu. Bardzo szybko dzięki nim udawało mi się wywołać jakiekolwiek wizje za parę galeonów, nurzając się w nierealnych odmętach narkotyków magicznych. Ale po kilku miesiącach moje usługi stają się bardziej znane, aż dochodzą do mojej rodziny. Mój ojciec wyciąga mnie stamtąd siłą, zamyka w domu i mogę wyjść dopiero kiedy kończę z nałogami, ucząc się lepszej wersji swoich wizji. Których kompletnie nie mogę kontrolować, co jest podobno normalne. Skoro nie potrafiłam nic do tej pory nie ma dla mnie ratunku. Jeśli to prawda nienawidzę normalności, ale pokornie jak nie ja wracam na studia. Bo co innego mogłabym robić, jeśli nie szukać miejsca dla siebie na tym irytującym skrawku ziemi.


Rodzina


★ Matka jest równie wysoka co ja, z równie nijakimi włosami i smutnymi oczami. Wiem, że mnie kocha, chociaż chciałaby, żebym umiała coś lepiej. Po mojej przerwie od domu i Hogwartu oddaliliśmy się od siebie znacznie. Prowadzi niewielki sklepik na Pokątnej z ezoterycznymi rzeczami.
★ Ojciec jest łysiejący, chudy jak tyczka i powolny. Dba o mnie, martwi się i jest mną równocześnie zwiedziony jak i ze mnie dumny. Co tworzy dziwną mieszankę i niełatwą relację polegającej na miłości i braku zaufania. Ma posadę w Ministerstwie Magii. Ciepłą, ale mało istotną.
★ Rodzeństwo dość liczne, by ktoś narodził się z darem.


Ciekawostki


★ Poprzedni rok spędziłam w domu i dopiero wracam kończyć siódmą klasę; wszystko przez próby uregulowania gwałtownych napadów swojego daru - oficjalnie; nieoficjalnie - magiczne używki, by go kontrolować i konieczność odwyku;
★ Często noszę mugolską, wysłużoną nereczkę. W niej mam oprócz takich bzdetów jak pióra i kałamarze, niewielki naszyjnik z obrazkiem. To siostra mojego dziadka, która oszalała po wybudzeniu ze swojego daru.
★ Moje wróżby to zazwyczaj pierdoły. Zawsze się sprawdzają, owszem. Ale rzadko mówią o czymś więcej niż ewentualnych wypadkach dni codziennych, pogodzie, kolejnym obiedzie...
★ Noszę miętowe dropsy ropuchy albo miętuwełko, by używać ich po jakichś zbyt agresywnych wizjach. Zwykle jem je nieustannie i nimi też pachnę.
★ Mimo mojej lekko chłopięcej i niechlujnej otoczki lubię malować paznokcie. Często, chociaż krótkie, są ciemne, ale mają magiczne wzorki. Nie wiem dlaczego mam akurat do nich cierpliwość.
★ Nasza rodzina była szanowana, ale teraz już nie jest. Mieliśmy w niej zbyt wiele kłamców, którzy twierdzili, że mają dar jasnowidzenia, chociaż były to podrzędne wróżby. Dlatego wiele osób nie wierzyło na początku w mój dar. Teraz już jednak jest to szeroko uznawane.
★ W pierwszej klasie miałam ćwiczyć indywidualnie swoje zdolności, więc nie byłam w Hogwarcie, dopiero w kolejnym roku dołączyłam do uczniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 163
  Liczba postów : 99
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t19370-poczta-xaviera#572475
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Frederica Moses QzgSDG8




Gracz




Frederica Moses Empty


PisanieFrederica Moses Empty Re: Frederica Moses  Frederica Moses EmptyPią Lis 06 2020, 06:01;



HUFFLEPUFF!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Następne kroki:
stworzenie poczty
założenie relacji
zaczęcie gry
rozwój postaci




Życzymy

miłej gry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Frederica Moses

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Frederica Moses QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-