Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Galeony : 306
  Liczba postów : 299
http://www.sophiejones.blog.onet.pl
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Ulica  Ulica - Page 9 EmptyWto 29 Cze - 21:33;

First topic message reminder :


Ulica


***


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Galeony : 717
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptyWto 17 Mar - 20:58;

- Nie wiem. - przyznała z rozbrajającą szczerością- Ale ktoś, kto spędza czas na szyciu małych skarpetek i małych kapelusików musi być bardzo interesujący. - uśmiechnęła się z ulgą, że jednak nie uważał tego za kompletnie odszczepione od rzeczywistości. Nie wiedziała jak tragicznie mu się ten obraz kojarzy więc nie czuła powinności zaprzestania kontynuowania tego tematu. - To dość fascynujące, nie sądzisz? Madog, jak byłam małą dziewczynką jeszcze, mówił mi, że poznam w życiu wielu różnych ludzi, ale z nich wszystkich to ci najdziwniejsi najbardziej zapadają w pamięć. - czy coś takiego. Madog sprzedawał jej mnóstwo historii, teorii i powiedzonek. Niektóre zostawały w głowie głębiej, niektóre umykały prędko, o innych przypominała sobie znienacka zupełnie nie wiedząc co takie myśli wygrzebało z jej głowy- Szukałam tego Laluna Matriksa, ale chyba go nie ma. Powinien był być między księgarnią a sportowym. Miał ponoć najpiękniejszą wystawę tyciuńkich ubranek. - powiedziała w zamyśleniu. To trochę też dlatego, że sama nic specjalnie nie umiała robić i idea tego, że ktoś był tak utalentowany, żeby szyć malutkie ubranka dla słodkich małych zwierzątek wydawała jej się godna pozazdroszczenia. Oczywiście w ten dobry sposób, jej się chyba nie zdarzało zazdrościć jakoś negatywnie.
Uniosła obie dłonie do twarzy zasłaniając palcami policzki, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego jak bardzo musiały być czerwone bo były naprawdę, naprawdę bardzo ciepłe.
- Piętnaście?! - miauknęła cienko - Obiecuje, że mam więcej. - zrobiła wielkie oczy, co wcale nie pomogło uwierzyć, że mówi prawdę. Sąsiedzi Cadoganów wiele lat temu kiedy Jurka przyszła na świat rozpuścili po północnej Walii taką plotkę, że sobie ją Iestyn ze swoją żoną skleili w probówce, że nie była prawdziwym człowiekiem. Wiadomo, że nikt nie szanował doświadczeń genetycznych jakie przeprowadzali w piwnicach swojego dworu, nie było jednak żadnych podstaw do tego, by sądzić, że mutowali tam niemowlęta. Eurgain miała okazji w młodszych klasach usłyszeć te złośliwe docinki z ust rówieśników, Madog jednak tłumaczył jej, że dzieci często powtarzają to co usłyszą od swoich rodziców i niekoniecznie tak sądzą, niekoniecznie to prawda. Teraz na wszystko w życiu reagowała już tak samo. Uśmiechała się i kręciła głową - zbyt wiele lat beczała po kątach, nie miała już łez. Na pewno nie dla siebie.
- Nie masz dewizy rodowej? - spojrzała na niego z zainteresowaniem- Powinieneś sobie jakąś wymyślić. Ja wymyśliłam. - przyznała się ze wstydem- Nigdy nie pamiętam tej naszej, więc czasem zmyślam jakieś. Zazwyczaj, żeby mieć argument jak się z kimś o coś licytuje. - powiedziała konspiracyjnym szeptem- To moja wielka tajemnica, nikomu nie mów. - powiedziała z ogromną powagą.
Nazywała go Dżemim, bo tak też powiedział jej, że nazywali go przyjaciele z zagranicy. Może nie była obcokrajowcem, ale Dżemi wydawał się znacznie słodszy niż Jerry, a już z pewnością bardziej niż poważny Jeremiasz.
- Stawiam węc czekoladę, za Twą bohaterskość. - skinęła głową spoglądając na niego i z jakimś głupim uśmieszkiem cisnąć się z nim pod parasolką obserwowała strugi deszczu dookoła nich- Jest coś bardzo uspokajającego w deszczu. - powiedziała cicho, z dziwną melancholią w głosie. Zazwyczaj swoją nostalgiczną, samotną stronę pozostawiała w dworku na półwyspie Llyn, taka pogoda jednak wykręcała z niej zupełnie niespodziewane kropelki zagubienia- Czasami jak jest bardzo wielka burza, to idę do ogrodu i wołam Kubusia, to kucyk, żeby wszedł do dworku. Niby to dzikie zwierze, ale kto chciałby być sam w taką ulewę... - mówiła na głos ale wydawała się mówić całkiem do siebie. Kiedy się ocknęła spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko- A jak się ma Twoja sowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptySro 18 Mar - 11:29;

- Sam nie wiem... - podrapał się po policzku, gdy tak podekscytowana opowiadała mu o maluczkich skarpetkach i garniturkach. - Jak dla mnie to świetny materiał na horror w mugolskim filmie. - oznajmił zanim zdołał pomyśleć, że mogłoby to zostać jakoś negatywnie odebrać. - Coś w tym jest, że najdziwniejsi zapadają w pamięć. Kwestia tego czy to dziwactwo jest inspirujące czy jednak niesmaczne. - wypowiedział własne zdanie, które akurat właśnie poznał kiedy padło na głos. Znając życie zapewne czułby się niekomfortowo w takim sklepie, a ubrane szczury będą już nieodłącznie kojarzyć mu się trochę negatywnie pomimo sposobu w jaki przedstawiała to Cien. Podziwiał ją, że zadała sobie tyle trudu, aby w taką pogodę wyruszyć na pieczołowite poszukiwania. Gdyby zwracał większą uwagę na otoczenie to może dałby radę jej pomóc, ale tak nie było więc przystroił się w bezradną minę, bo cóż innego mógł zaproponować? Co najwyżej uroczystą kawę.
- Wierzę, mówię po prostu jak to wygląda wizualnie. - zapewnił, kiedy zabrzmiała jakby miała spanikować. Nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu, a plotek o jej rodzinie nie znał, bowiem nie należał do świata czystokrwistych rodów zamieszkujących ogromne rezydencje, wybudowane kilkaset lat wcześniej. Nawet jeśli ktoś mu miał kiedyś mówić o Cadoganach to szczerze powiedziawszy, nie pamiętałby szczegółów.
- Jakąś bym znalazł. - wykrzywił się, a ton wypowiedzi jasno dawał do zrozumienia, że ta znaleziona dewiza byłaby paskudna... wszak nie tolerowali żadnych odmienności i czarodziejów nie akceptowali. Nie chcieli nic na ich temat słyszeć ani tym bardziej mieć takowego pod dachem. - Będę milczał jak grób. - by udowodnić dane słowo zademonstrował przy ustach gest zapinania suwaka. Czy wiedziała, że mogłaby wykorzystać swoją niewinną urodę i słodkie spojrzenia, by zwiększyć swoją charyzmę? Aż się opieprzył sam w myślach, by nie patrzeć tak powierzchownie.
Wzmianka o Kubusiu wywołała na jego twarzy dodatkowy rodzaj uśmiechu. Dzielnie szedł obok jej ramienia i chyba dzięki spoglądaniu wprost nie musiała widzieć jak mocno drgają kąciki jego ust. - Ulewę najlepiej ogląda się z ciepłego i suchego miejsca. Ja się... Kubusiowi nie dziwię, że też chciałby się schować. - i właśnie dlatego, że posiadała takiego kucyka - gdzie zwyczajni czarodzieje zadowalali się ropuchą - sprawiało, że Cien zapadała w pamięć. Starał się nadążyć za jej słowotokiem i miał nadzieję, że jakoś mu się to udawało. Odwrócił wzrok, gdy zapytała o sowę. - Ona... - zaczął, ale miał problem by dokończyć. Wbił spojrzenie w swoje buty i teraz omijał wszystkie kałuże, raz po raz narażając się na dodatkowe przemoknięcie, gdy wychodził spod osłony parasola. Po tamtym uśmiechu nie było już śladu, a nie chciał też teraz spoglądać na dziewczynę i oglądać zmiany jej mimiki. - Musiała zostać uśpiona. - mruknął i wzruszył ramionami, jakby miał tym samym zapewnić siebie, że to nie jest żadna tragedia i wcale się tym nie przejął. - Przedwczoraj. - dodał i głęboko westchnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Galeony : 717
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptySro 18 Mar - 20:20;

Spojrzała na niego z uwagą.
- Nigdy nie widziałam mugolskich filmów. Mógłbyś mi jakieś pokazać? - oto proszę szczyt jej umiejętności w materii proponowania komuś netflix & chill w czasie wolnym od szkoły.- Nie lubię horrorów, ale z Tobą się nie będę bała. - posłała m bajecznie szeroki uśmiech. Nie chciała nawet, żeby to brzmiało tak cheesy, wyszło jednak jak wyszło. Podrywał go nawet nieświadomie, mimo, że myśl o podrywaniu Jeremyego Dunbara napawała ją stresem, strachem i ogólnym poceniem się głowy. Intensywnym! Plus rumieniec. Rozłożyła ramiona w bezradnym geście na jego słowa- Cóż, nie możemy niczego oceniać dopóki tego sami nie sprawdzimy, prawda? Bez znalezienia sklepu nigdy się nie dowiemy, czy jest to miejsce inspirujące czy niesmaczne. - popukała się w zamyśleniu w podbródek. Nie widziała nic nadzwyczajnego w ubieraniu szczurów w małe ogrodniczki, ale pamiętajmy, że to była dziewczyna która wychowywała się ze skrzatem domowym bawiąc ze zmutowanymi zwierzątkami, które robili jej rodzice.
Pokręciła głową, piętnaście czy pięćdziesiąt, wszystko jedno póki ma się siły. Krokiem dziarskim przemierzała z Dunbarem pod rękę ulicę Pokątną z takim zadowoleniem, że brakowało by zaczęła sobie nucić coś pod nosem jakby rzeczywiście umysłowo zatrzymała się na wczesnym dzieciństwie. Obserwowała zmieniającą się mimik jego twarzy z zainteresowaniem, kwaśny jej wyraz sprawił, że się aż nad tym zamyśliła- Wiesz, nic nie wiem o Twojej rodzinie. Czy to niegrzeczne pytać? - miała nieodgadnioną minę kiedy zadała to pytani. Oczywiście nie chciała być wścibska, jako młoda i dobrze wychowana - co prawda przez domowego skrzata, ale to zawsze coś - dama wolała niczym rozmócy nie urazić, jednakże ciekawość była raczej silnym zapalnikiem w jej głowie, a ona sama ulegała swoim małym pragnieniom jak pasjom, których w życiu nie miała wcale tak wiele- Możesz wymyślić... soją dewizę. Swojego rodu. Tego zaczynającego się od Dżemiego. - uśmiechnęła się lekko. Zaśmiała się na jego gest i pokręciła głową. Podobało się jej jak swobodnie zaczynała cuć się w jego towarzystwie, choć zupełnie nie umiała jeszcze dojść do tego dlaczego tak jest.
- Oj prawda? Czasem muszę go zaganiać do domu na siłę, wiesz, mamy takie schody przed wejściem i wrota, a to w końcu jest kucyk i niespecjalnie chce wchodzić do budynku - rozgadała się znowu wypluwając z siebie stanowczo za dużo słów o tym, czy łatwo czy trudno gania się kucyka po ogrodzie w deszczu i że najniebezpieczniejsze to są zdradzieckie mokre liście przy których wspomnieniu zmrużyła groźnie oczy, co jedynie dodało jej urokliwego wyglądu zajadłej małej dziewczynki wariatki narzekającej na leśne gnomy. Wywód jednak skończył się i zrobiło się jej strasznie głupio kiedy wyznał jej co się stało z jego sową. Wbiła spojrzenie w ziemię szukając odpowiednich słów
- Przykro mi. - podniosła na niego wzrok - Naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptySro 18 Mar - 21:26;

Dopadł go efekt deja vu, gdy zapytała o możliwość obejrzenia mugolskiego filmu.
- Musielibyśmy iść do mugolskiej części Londynu, bo tam są kina. Telewizory i laptopy nie działają w magicznych miejscach. - odpowiedział powoli, z jakąś ostrożnością w głosie, bowiem nade wszystko przypominało mu się wyjście z Emily, gdzie tak świetnie się bawili, a gdzie wieczór skończył się... krwawo. Powinien posłuchać teraz porady Skylera i nie zrażać się, a brnąć dalej chociażby w kolejne randki z czarodziejkami z tych "wyższych" rodów, zwłaszcza gdy wykazują zainteresowanie światem niemagicznym. On sam przecież tak bardzo nie lubił mugoli... a ciężko było odmówić. Podrapał się po skroni i popatrzył z uwagą na dziewczynę, jakby wahał się czy zdobyć się na szczerość czy nie. Póki co wolał nie psuć jej humoru.- Schlebiasz mojemu gryfońskiemu ego. - dodał zamiast niewygodnych prawd i dumnie wypiął pierś. - Nie ma nic złego w pytaniach, Cien. - wzruszył ramionami i kopnął jakiś kamyk, który miał nieszczęście napatoczyć się między kałużami na jego trasę kroków. - Moja rodzina mnie nie chce, co tu dużo mówić. - silił się na beztroski ton, ale to umknięciem wzrokiem na bok go zdradziło. To był bardzo przykry temat dla Jeremy'ego i o ile sam go nie poruszał to czuł czasem potrzebę wykrzyczenia światu jak bardzo niesprawiedliwie został potraktowany przez własnych rodziców i braci. To zawsze będzie cierniem w jego sercu. Zerknął kątem oka na Cien. - Zacznę od "Zawsze się uśmiechaj. - i tak też zrobił, ale tym razem połową twarzy i na krócej. Szturchnął ją lekko w bok, tak zaczepnie, jakby niemo chciał jej zasugerować, by nie zrażała się nutą smutku jaka się między nimi pojawiła. - Chyba muszę poznać kiedyś legendarnego Kubusia. Będę pomagać mu na schodach. - zaoferował ot tak, iście spontanicznie, bo to był powód do kolejnego spotkania. Łatwo przychodziła mu rozmowa z Cien. Miała takie duże oczy, w których non stop coś się działo. Oglądanie całej tej scenerii wykradało coraz więcej jego uwagi. - Dzięki. Pokorzystam jeszcze z Szona, hm? Jest piękny. - uśmiechał się, ale było w tym coś smutnego, choć nie przytłaczało, bo na to by nie pozwolił. Nie chciał, by Cien zmienił się humor. - Nie miej takiej miny, wolę uśmiech. - poprosił i nieświadomie zwolnił kroku, by móc się przyjrzeć jej uważniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Galeony : 717
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptySro 18 Mar - 22:03;

Zmarszczyła lekko nos, kiedy wspomniał o warunkach obejrzenia mugolskiego filmu. Nie miała pojęcia jakie miał za sobą doświadczenia, a już z pewnością nie wiedziała, że podąża śladami cudzych butów, innego dziewczęcia, które wydeptało tę samą ścieżkę magicznej Calineczki zainteresowanej niemagicznym światem. Gdyby wiedziała - kto wie? Może ta rozmowa toczyłaby się zupełnie inaczej...
- Mh. - skrzywiła się lekko - Nie wolno mi podróżować do niemagicznych miejsc. - powiedziała dziwnym głosem. Nie patrzyła na niego przez chwilę, bijąc się z myślami. To jedna z dziwnych zasad w jej domu, była praktycznie dorosła, a jednak wciąż w głowie miała wyryte dawne zasady o których mówił jej Madog- Obiecałam Madogowi, że nie będę lekkomyślnie podróżować wśród mugoli. - powiedziała tak cicho, że szelest kurtki i szum deszczu niemal zagłuszał jej słowa. Nie wiedziała dlaczego kazał jej to obiecać, nie miała pojęcia o wielu rzeczach o których wiedział stary domowy skrzat. Powodem dla którego nie wolno jej było udawać się w niemagiczne strony było coś istotnego, znał go jednak tylko Madog. Jeśli Jerry skusi się poznać Kubusia, kto wie, może będzie miał okazję zapytać skrzata sam? A może wręcz przeciwnie, namówi ją by jak to gryfon, złamać zasady i oboje udadzą się na wspaniałą wycieczkę? - Dla chcącego nic trudnego, coś się wymyśli. Jakoś. - spojrzała na drogę i jeden z szyldów sklepowych przykuł jej uwagę. Nie powiedziała jednak nic w tym temacie, pozwalając mu podjąć się odpowiedzi, która chyba nie była dla niego wygodna. Po raz kolejny pożałowała wypytywania się i swojej ciekawskości, skarciła się w myślach by więcej tego nie robić chyba, że to będzie absolutnie konieczne. Problem pojawiał się w tym, że w jej głowie zawsze wszystko jest absolutnie konieczne. Była jedynaczką, która dostawała wszystko - a choć były to rzeczy dziwne, a nie jak można by się spodziewać luksusowe zabawki i pieniądze, to jednak nauczyła się, żeby ciągle pytać i że każdy jej odpowie. Musiała popracować nad swoją głową.
- To głupia rodzina. - odpowiedziała po chwili ciszy i uśmiechnęła się - Ja bym im nawet pokazała środkowy palec. - powiedziała z powagą, unosząc brwi, jakby w jej głowie to była rzeczywiście najwyższych lotów obelga. W jakim ona żyła świecie?Jakimś kosmicznym, w którym szczurze sukienki są słodkie, a ludzi obrażało się najgorzej przez pokazywanie środkowego palca. Alicja z krainy czarów. Zaśmiała się zaraz słysząc jego dewizę i uśmiechnęła się tak wspaniale, jakby chciała wyrównać a nawet nadrobić jego tylko połowiczne zadowolenie. Złapała go pod ramię kiedy ją szturchnął, nie tak łatwo teraz będzie ją szturchnąć!
- I super, teraz musisz spróbować z powagą: - odchrząknęła marszcząc brwi i robiąc śmiesznie poważną minę, z wystawionym groźnie wskazującym palcem- W mojej rodzinie mawia się "zawsze się uśmiechaj", a dewiz rodowych się nie olewa! - chciała go rozbawić, choć nie miała pojęcia czy jej poczucie humoru w jakikolwiek sposób będzie mu odpowiadać. Była troche odmienna. Westchnęła na jego propozycję jakby nie wiedział na co się pisze.
- Może być ciężko. - mruknęła pod nosem i dodała cicho coś, co brzmiało jak "Kubuś ma wielką dupę" było jednak wypowiedziane takim szeptem, że trudno powiedzieć, czy naprawdę powiedziała właśnie to. Pokiwała zaraz głową już knując w głowie jakiś szalony plan.
- Oczywiście Dżemi. Mój Szon jest Twoim Szonem. - zaanonsowała oficjalnie- Pięknym. - dodała z błyskiem zadowolenia w oku, zachowała jednak nutę powagi w pamięci starej sówki Dunbara- Zawsze smutno jak nam umierają zwierzątka. - powiedziała zaciskając lekko dłoń na jego ramieniu- Teraz przynajmniej nie jest jej źle. - powiedziała chcąc go pocieszyć, zaraz się jednak zawstydziła i spaliła rumieńcem- Nie chciałam powiedzieć, że było jej z Tobą źle!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptySro 18 Mar - 22:41;

Ze wszystkich odpowiedzi świata takiej nie spodziewał się usłyszeć. Teraz to jego brwi powędrowały ku górze, wszak zakaz podróżowania do niemagicznych miejsc musiał nałożyć jej skrzat. Tak dedukował, wszak jej rodzice zmarli, a opiekował się nią Madog. A może to stary zakaz, którego przestrzegała nawet po śmierci rodziny? To dopiero zagwozdka.
- Zabrzmiało, jakby jakiś mugol na ciebie czyhał. - ton jej głosu uległ takiej zmianie, że nie mógł tego nie zauważyć i to go zaintrygowało. W nim też piekliła się czasem chora ciekawość, ale starał się wykazać taktem i nie wypytywać zbyt zachłannie o powód takiej decyzji. Oczywiście przegrał walkę sam ze sobą i po chwili wypalił: Czemu masz taki zakaz? Jeśli pójdziesz tam z kimś, kto ma zwyczaje mugoli w małym palcu to ani się nie zgubisz ani nic ci się nie stanie. Przecież to tylko jeden film. - a zazwyczaj wybierał takie kina, gdzie miał stuprocentową pewność, że nie natknie się na żadnego ze swoich braci, którzy tak jak on należeli do bardzo towarzyskich osób i wieczorami wychodzili w świat. Przyłapał się na tym, że szli Pokątną i absolutnie żadne z nich nie rozglądało się w poszukiwaniu cukierni bądź kawiarni. Jakoś mu to teraz nie przeszkadzało, a i deszcz chyba się trochę nad nimi ulitował bo nie trzaskał już tak głośno kroplami o przezroczysty parasol dziewczyny. - Staram się ich olewać tak jak oni mnie i jakoś to idzie. - odpowiedział zamiast zapewnienia, że środkowy palec widzieli jakieś tysiąc razy, a przebyte kłótnie wciąż oscylowały przy dwucyfrowej liczbie. W innych okolicznościach zapewne w duchu by się zaśmiał, że nazwała jego rodzinę "głupią", co było sporym niedopowiedzeniem. Byli zacofani, nietolerancyjni i zamknięci na amen w swoich czterech ścianach, gdzie każdy miał swoje miejsce, a nic nie mogło go zmienić bez wiedzy głowy rodziny. Z dwojga złego na dobre mu wyszło zerwanie z nimi kontaktów. Nie szturchał jej, a przyznał sam przed sobą, że miło jest iść bliżej siebie, no i cieplej, gdy trzymała go pod ramię.  - Jak założę rodzinę to będę poważny. Wydziergam tę dewizę w jakimś szyldzie i powieszę go nad kominkiem. - oznajmił, nie dając się wciągnąć w powagę, a z typowym dla siebie odruchem próbując wprowadzić więcej wesołości, by przegnać tę smutną nutę.
- Tachałem pijanego Boyda, to z Kubusiem też dam radę. - odrobina przechwałek nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a był łasy na zachwyt i aprobatę, więc czasem próbował to u rozmówcy wywołać. Ze świstem nabrał tchu, przystroił się w wyniosłą minę i oparł prawą rękę na wysokości swojego mostka (aż się skrzywił, gdy zaróżowione wnętrze jego dłoni dotknęło jakiegokolwiek materiału), by okazać jak wiele dla niego ten zaszczyt znaczy. - Szon dostanie w spadku po Amandzie cały zapas dobrej karmy. - jej uśmiech był zaraźliwy, a jej zdolność ekspresyjna robiła na nim spore wrażenie. - Wiem, wiem. - zaśmiał się cicho i jakby odruchowo zakrył (tą obolałą oczywiście, bo się zagapił) dłonią jej palce oparte o jego ramię. - Przynajmniej nic ją już nie boli. - dodał pojednawczo i popatrzył gdzieś przed siebie, ale już bez tej nuty przygnębienia. Miał w mieszkaniu pióro Amandy, ot, na pamiątkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Galeony : 717
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Ulica - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 EmptyCzw 19 Mar - 0:44;

Powróciła do niego wzrokiem po chwili rozglądania się po uliczce i zamrugała powoli.
- Nie no, chyba nie czyha... - zmarszczyła brwi. To by wyjaśniało zakaz... Podrapała się w zamyśleniu po podbródku, nigdy się w zasadzie nie zastanawiała dlaczego miała taki zakaz, a to już z dwadzieścia lat prawie chodzi po tym świecie. I to nie tak, że mugoli na ziemi nie ma, co więcej, nie tylko byli ale też sprowadzali na świat tak sympatycznych ludzi jak Dżemi, więc dlaczego?- Nie wiem... - przyznała niepewnie, opierając złożone palce o swoją dolną wargę w geście zamyślenia niczym Sherlock Holmes - Muszę spytać Madoga. Wiem, że nie przepada za mugolami, ale nie wiem czemu. Pamiętam, że moi rodzicie zapraszali często mugoli do naszego dworku. - pokiwała głową przypominając sobie te niewielkie przyjęcia w ogrodach. Wtedy również nie wolno jej było zbytnio wychodzić z domu i z nimi rozmawiać. Uśmiechnęła się jednak do bruneta i wzruszyła ramionami- Jak się dowiem, to Ci opowiem! - chyba nie istniała rzecz, która mogłaby zgasić jej energię i entuzjazm. Nawet zmartwienie na jego twarzy nie powodowało w niej osłabienia ekspresji, nawet więcej, wydawało się, że próbowała go swoją aurą zarazić chcąc chyba zadośćuczynić swoim creepy poszukiwaniom szczurzych ubranej i niegrzecznemu narzucaniu się. Ale sam zaproponował ciastko!
- Masz zwyczaje mugoli w małym palcu? - zapytała, a oczy zalśniły jej zaciekawieniem. Powstrzymała się tylko resztką silnej woli by sie całkiem nie zbłaźnić w swoim żenującym poczuciu humoru i nie sprawdzić jego małego palca- Opowiesz mi? Co to jest suszarka? Na co porusza się samochód? A samolot, jak to jest, że lata taki duży bez magii? - wydawała się autentycznie zainteresowana, a każde kolejne pytanie jakim go zasypywała przepełnione było ekscytacją. Ścisnęła go za ramię nieco bardziej- O rany no to strasznie są głupi. Bo jesteś super. Jakbym ja miała szansę znać oba światy to bym chyba oszalała ze szczęścia. - chwyciła się wolną dłonią za policzek z rozmarzoną miną. Wszystkie te nieodkryte, niepoznane rzeczy!
Droga im się schodziła jak nigdy, jakby wcale żaden deszcz im nie przeszkadzał, a żadne z nich wcześniej nie miało jakichś swoich planów. Ceinwedd w ogóle nie odczuwała niewygody związanej z opadami, co więcej, miała dobry pretekst żeby iść blisko Dunbara, musieli się przecież zmieścić pod jedną parasolką...
- A nie wątpię! - ścisnęła lekko jego biceps oceniając jego możliwości. Była niestety pewna, że jak Kubuś posadzi dupsko to Jerry nie da rady, ale jego przynajmniej słuchała różdżka i nie musiałby go ciągnąć na sznurku... Mimo, że się uśmiechnęła rumieniec na policzkach wcale nie osłabł - co więcej, wydawało się nawet, że nabrał na sile kiedy dotknął jej palców na swoim bicepsie.
- O! Znam to miejsce! - powiedziała nagle, pokazując szyld kawiarni po drugiej stronie ulicy- Chodźmy, mają wspaniały sernik. Bez rodzynek! - uśmiechnęła się i pociągnęła go za sobą.

2 x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ulica - Page 9 QzgSDG8








Ulica - Page 9 Empty


PisanieUlica - Page 9 Empty Re: Ulica  Ulica - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ulica - Page 9 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-