Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 15 z 16 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick
Bell Rodwick

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 11 Cze 2010 - 17:18;

First topic message reminder :



Korytarz na pierwszym piętrze jest chyba najbardziej oświetlony ze wszystkich. Wszystko dzięki ogromnym oknom przez które wpada światło słoneczne, a także jasnym, niemalże żółtym ścianom. Na samym końcu znajdują się spore drzwi wykonane z ciemnego drewna. Prowadzą do Skrzydła Szpitalnego, miejsca przez uczniów dość często, mimo ze niechętnie, odwiedzanego.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob 6 Wrz 2014 - 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Hope Crowe
Hope Crowe

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 750
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.org/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.org/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.org/t11769-hope-h-crowe#315742
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySob 15 Maj 2021 - 19:57;

Lekko zmieszana i podenerwowana nie wiedziała jak ma się zachowywać ani co mówić w jego towarzystwie. Nie chciała być taka wredna, a przynajmniej odrobinę mniej niż zwykle było by ok. Niezadowolona z całej tej sytuacji zmrużyło delikatnie oczka po czy wbiła wzrok w ziemię. Odpowiedź jej się spodobała. Teraz musiała zadać kolejne pytanie. Wzięła głębszy wdech i wyciągnęła ręce z książką w jego stronę.
No bo..-zaczęła mówić, ale urwała w pół zdania i spojrzała na niego. Drgnęła po czym ponownie wzięła głębszy wdech. -No bo ja jestem raczej średnia, kiepska wręcz mogła bym powiedzieć. -zaczęła zdanie od nowa a po skończeniu go spojrzała na Puchona. Z eliksirów była na prawdę słaba i chciała to poprawić. Chciała być lepsza, starała się. Na prawdę się starała ale przerwa w ogóle jej nie pomogła.
-Jestem studentką a najprostsze eliksiry sprawiają mi trudności.-dodała po czym opuściła ręce z książką zażenowana sama sobą. Było jej tak bardzo wstyd za samą siebie, aż trudno jej było opisać jak teraz się czuła. -Chodzi mi o to, może..-zaczęła mówić uważnie dobierając każde słowo. -Może mógł byś dać mi jakąś wskazówkę, na co zwracać uwagę bym poprawiła swoje umiejętności.-dokończyła mówić i odetchnęła z ulgą, że w końcu wyżuciła to z siebie.

Powrót do góry Go down


Felinus Faolán Lowell
Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySob 15 Maj 2021 - 20:12;

Spoglądał na nią - dziewczyna ewidentnie była czymś poddenerwowana, a przedmiot sporu być może by wyszedł prędzej czy później. Mimo to nie naciskał. Nie zamierzał oceniać z góry, nie znając całkowicie jej sytuacji, w związku z czym być może trafił na jej gorszy dzień? Hormony potrafią płatać figle, czego doskonale był świadom w wyniku utraty przez siebie jąder, co przyczyniło się do terapii odpowiednimi lekami. Jego wzrok nie był pusty, a prędzej zastanawiający się, choć nie dopuszczał do tego, by cokolwiek więcej wydostało się z tęczówek barwy iście czekoladowej. Nie założył rąk na piersi, choć niezwykle chciał; powstrzymywał te wszystkie odruchy, porzucając swój własny komfort. Owszem, chciał się częściowo odciąć, bo poświęcanie czasu komuś, kto postanowił podejść do niego od razu z wystawionymi kłami, no cóż, nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Gdzieś powód jednak musiał istnieć, w tym dziwna nadzieja, iż nieznajoma jakoś zdoła ostudzić własne emocje, oddając się w objęcia czystego racjonalizmu.
Brak doświadczenia był normalny - bycie średnim, kiepskim, także. Mimo to zastanawiał się, o co w tym wszystkich chodzi, no ba - przewracał raz po raz między palcami sykla, którego postanowił wyjąć z kieszeni, jakoby to miało zająć mu jakkolwiek ręce. Notatki zaczął odpowiednio chować; odezwał się dopiero wtedy, gdy uzyskał ku temu okazję. Pytanie, jakoby dokończenie całej prośby, w świetle tego, co się wydarzyło, pokazywało podejście, którego naprawdę nie chciał komentować. Z chęci uniknięcia konfliktu i zwyczajnego podejścia, że część rzeczy jakoś jest w porządku.
- Na którym roku jesteś? - zapytawszy się, jakoś ta musiała zdać końcowe egzaminy, czego doskonale był świadom. Poprawienie własnych ubrań nie niosło ze sobą niczego więcej, niż zwyczajnej chęci zaprzątnięcia sobie umysłu innymi kwestiami niż tego, że jakaś wewnętrzna duma została zachwiana w dość nieprzyjemny dla umysłu sposób. Westchnąwszy, informacje, które uzyskał, były raczej zdawkowe, wręcz nie istniały. Udzielanie porad w tej kwestii zdawało się mieć sens tylko wtedy, gdyby znał jej umiejętności. Nie posiadając zdolności prześwietlenia cudzego umysłu, mógł tylko się domyślać. - To zależy od eliksiru i od twojego doświadczenia, zdolności przygotowywania składników i ustalania relacji między nimi w procesie jego tworzenia. Nie ma jednej, uniwersalnej wskazówki na wszystkie mikstury. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Dziewczyna musiała się określić, jeżeli chciałaby cokolwiek uzyskać, chociażby tę stosowną, prawidłową wiedzę. - Z jakimi eliksirami nie dajesz sobie głównie rady? Zwykłe, lecznicze? Jakie to są, w twoim przygotowaniu, najprostsze eliksiry? - obsypał ją pytaniami, by bardziej rozpoznać grunt, po którym się poruszał. - Głównie kwestią przygotowania wywaru jest trzymanie się przepisu. - i pewnych przepisów sanitarnych, ażeby przypadkowo coś nie dostało się do kociołka.

Powrót do góry Go down


Hope Crowe
Hope Crowe

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 750
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.org/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.org/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.org/t11769-hope-h-crowe#315742
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySob 15 Maj 2021 - 21:24;

Stała tak w milczeniu wpatrując się uważnie w przedstawiciela Hufflepuff. On również milczał, napięcie można było wyczuć w powietrze. Ogarniało cały cichy i pusty korytarz. Kiedy ten się w końcu odezwał drgnęła niespokojnie i odwróciła wzrok.
-Jestem na I roku, powtarzam klasę.-przyznała niepewnie i opuściła głowę ze wstydu. -To.. to nie tak, że nie zdałam.-dodała pospiesznie chcąc usprawiedliwić siebie jak i brak swoich umiejętności w wielu dziedzinach. Eliksiry nie były tym w czym była tak naprawdę najgorsza. -Musiałam wrócić na 2 lata do domu.-powiedziała po dłuższej chwili milczenia. W końcu chłopak zaczął mówić a ona z uwagą słuchała przyglądając mu się. Kiedy ten zakończył swoją wypowiedź przechyliła głowę lekko w prawą stronę.
-Na przykład eliksir po-zatruciowy lub wzrostu.-odpowiedziała nieco spokojniejsza. Ton jej głosu już nie był tak oschły i ironiczny co dało się usłyszeć. Mówiła spokojniej, wolniej i przykładała sporą wagę do każdego słowa nie chcąc w żaden sposób obrazić nieznajomego.
-Bo wiesz, znam przepisy, składniki. Wiem co i jak robić tylko że to nigdy mi nie wychodzi. Na końcu zawsze okazuje się że eliksir nie nadaje się do spożycia.-wyjaśniła mu po czym spuściła głowę by nie patrzeć na niego. Sytuacja nie była dla niej najlepsza, nie wiedziała do końca co i jak ma mówić ani tym bardziej jak ma się zachować. Nie chciała go przestraszyć a tym bardziej urazić mimo iż wiedziała że tak się prędzej czy później stanie. Wpajane zachowania i zasady brały górę a ona nie dawała sobie z tym rady. Nie panowała nad tym i już.

Powrót do góry Go down


Felinus Faolán Lowell
Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySob 15 Maj 2021 - 22:02;

Stanie w milczeniu, przyglądanie się, niby oschła atmosfera, którą należało jakoś wypędzić poprzez otworzenie okien na korytarzu i spowodowanie przeciągu. To wszystko zdawało się zahaczać o dwie skrajne strony, co koniec końców odbijało się na ogólnej rozmowie. Felinus nie czuł się specjalnie zachęcony do pomocy, w szczególności po takim potraktowaniu, wszak nieznajoma pokazała swoją ignorancję. Dumę musiał schować mimo wszystko i wbrew wszystkiemu do kieszeni, poprawiając własne okulary; ten dzień wydawał się być skomplikowany bardziej niż węzeł gordyjski, ale nie zamierzał z początku panikować, wsłuchując się tym samym w to, co miała mu do przekazania wychowanka domu Salazara Slytherina. I o ile ze wszystkimi praktycznie (no, prawie) miał dobry kontakt, o tyle jednak parę jednostek nakazywały zachowanie szczególnej ostrożności podczas inicjowania czegokolwiek i jakkolwiek.
- To zrozumiałe, dorosłe życie czasami może przytłoczyć. - powiedział, choć nie zamierzał się na razie zwierzać z tego, że sam powtarzał jedną klasę, gdyż musiał powrócić do domu, by zaopiekować się gospodarstwem i matką. Westchnięcie przeszyło ciszę, która zdawała się być momentami nieuchronna, a która to jeszcze związywała ręce i nakazywała przejęcie poszczególnych schematów zachowania. Tyle dobrze, że głos dziewczyny nie stawał się już na tyle oschły, że można było przeprowadzić normalnie konwersację. Nie miał prawa oceniać jej powrotu do rodzinnego domu i doskonale o tym wiedział, dlatego słuchał kolejnych słów opuszczających jej wargi.
Przypomniał sobie naprędce przepis na po-zatruciowy i wzrostu, kiwając głową. Należące do kategorii wczesnoszkolnych, nie powinny sprawiać żadnego problemu. A najwidoczniej sprawiały, aczkolwiek żadna nuta ironii nie wydobyła się ani z jego własnej mimiki twarzy, ani z tonu głosu, który to nadal pozostawał niezmienny. Nie ma ludzi idealnych i doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego nie stawiał rychłych osądów, pozwalając na to, by świadomość przejęła powoli prym pod względem jego własnych myśli.
- Może kwestia utrzymania prawidłowej temperatury podczas warzenia? Czystości kociołka, z którego korzystasz? Świeżości składników? - spojrzał na nią, wychwytując najczęstsze błędy wykonywane podczas tworzenia mikstur. Temat znowu rozległy jak rzeka, ale skoro coś nie szło wedle myśli nieznajomej, to gdzieś musiał zaistnieć błąd. - Wbrew pozorom nawet drobinka kurzu potrafi odwrócić działanie eliksiru, więc jeżeli masz pewność, że robisz wszystko wedle receptury, skupiłbym się właśnie na czynnikach zewnętrznych. Słabej jakości elementy odzwierzęce lub roślinne, zanieczyszczona baza, utrzymywanie nader wysokiej lub nader niskiej temperatury, wszak sprzęt potrafi pokazać fałszywe wyniki. - nic nie jest nieomylne. - Pozostałości po innym eliksirze... - zaczął wymieniać, odliczając spokojnie na palcach to, co miał okazję powiedzieć. Czemu jej to tłumaczył? A dlatego, bo widział, że dziewczyna unika kontaktu wzrokowego, co spowodowane było albo wstydem za wcześniejsze potraktowanie, albo problemami w kontaktach międzyludzkich. Samemu kiedyś zachowywał się bardziej perfidnie i każdy zasługiwał, koniec końców, na odrobinę zrozumienia. - Ogólnie jest tego dużo. Jeżeli chcesz się poduczyć warzenia, polecam praktykę. - mruknął. - Obecnie mam zawalony odrobinę grafik, jeżeli nie przyjdzie tutaj Nora w ciągu paru minut, zapiski będę musiał pozostawić w Skrzydle Szpitalnym, a następnie udać się na lekcje. - wziął głębszy wdech.
Czy było warto? Może i było, o czym miał się, zresztą, przekonać. Powrót do szkoły był ciężki, bo starał się odpracować to, co utracił. Również podbudowanie chęci o walkę zdawało się znajdować pod znakiem zapytania. Działał i to się przede wszystkim liczyło, dlatego każdy dzień miał praktycznie zawalony. Początkowe sprzątnięcie sali, za niedługo czekają go listy wysyłane poprzez sowy szkolne do wychowanków Hufflepuffu... brał na siebie zdecydowanie za dużo.
- Felinus Lowell. Jeżeli będziesz chciała kiedykolwiek czegoś się nauczyć pod moim okiem, by eliksiry nadawały się do spożycia, możesz mi wysłać sowę lub napisać na Wizzengerze. Postaram się znaleźć wówczas wolną chwilę. - nie czuł, by podanie ręki było prawidłowe, jakoby odczuwając wrażenie, iż naruszyłby prywatność dziewczyny, dlatego pochował w pełni wszystkie własne przedmioty, zakładając cienki długopis za własne ucho. No, a przynajmniej się starał, bo oprawki wcale tego nie ułatwiały. Kiwnął jednak głową, odmierzając kolejne sekundy, by tym samym przestać opierać się o ścianę; charakterystyczny dźwięk wybrzmiał, a grupki uczniów powoli wydostawały się z poszczególnych klas. - Do zobaczenia, być może wkrótce. - pożegnanie nie było nader ciepłe, a Felinus podniósł leniwie kącik ust do góry. Trudno było odsunąć wcześniejsze wydarzenie i udawać, że nic się nie stało, ale też, potrzebował chwili dla siebie.
Poszedł zatem do Skrzydła Szpitalnego - pozostawiwszy papierki, ruszył tym samym w kierunku sali, w której to miały odbywać się zajęcia. Nie wiedział, co o tym sądzić, być może nie chciało mu się już myśleć, ale na pewno czuł się skonfundowany tym całym zajściem, jakie miało miejsce.

6/6
@Hope Crowe

[ zt ]
+
Powrót do góry Go down


Hope Crowe
Hope Crowe

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 750
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.org/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.org/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.org/t11769-hope-h-crowe#315742
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 16 Maj 2021 - 17:04;

Przyglądała mu się mrużąc powieki i z wielką uwagą słuchała każdego jego słowa. Ok, może i miał rację. To znaczy na pewno miał rację i będzie musiała posiedzieć nad eliksirami. Sprawdzić czy ten kurz czy cokolwiek innego psuje wszystko na co tak ciężko pracowała. Po prostu będzie musiała dostosować się do tego co powiedział Puchon. Tak będzie najłatwiej, wtedy wszystko się okaże. Jeżeli wyjdzie, że miał rację wtedy Hope mu podziękuje i tyle.
-Rozumiem.-powiedziała spokojniejszym tonem głosu i westchnęła bezgłośnie. Kiedy ten się przedstawił przekrzywiła lekko głowę w prawą stronę i rozchyliła szerzej powieki na słowa o pomocy w ćwiczeniach eliksirów. Był skłonny jej pomóc? Douczać ją w swoim wolnym czasie? To było bardzo niespodziewane, zaskoczyło ją tą.
-Hope Crowe.-również się przedstawiła i zamilkła na chwilę. W sumie to powinna skorzystać, wtedy poprawiła by sobie oceny przed końcem roku. -Dobrze, ja przemyślę to i napiszę w razie czego.-powiedziała po krótkiej chwili milczenia nieco zmieszanym tonem. Spuściła głowę gdy ten już odchodził. -Dziękuję..-wymamrotała mając nadzieję, że nikt poza nią tego nie słyszał. Odetchnęła z ulgą gdy Felinus zniknął w korytarzu. Wyprostowała się po czym wzięła kilka głębszych wdechów i pospiesznie oddaliła się w stronę swojego pokoju ściskając nieszczęsną książkę do eliksirów. Nie była przekonana co do tego wszystkiego, ale puki nie spróbuje nie przekona się. Także nie miała wyboru.

Powrót do góry Go down


Rylan A. Coulter
Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySob 2 Paź 2021 - 17:02;

Dziś czuł się nad wyraz niespokojnie. Był zmęczony i niewyspany. Migrena trawiła jego ciało kolejny dzień, a szczury, na przekór temu o co zabiegał przez ostatnie kilka dni kompletnie go ignorowały. No jego i polecenia wydawane przez krukona. Jednocześnie chcąc odczytać ostatnią wizję kompletnie zabłądził pośród słownika symboli i czuł się jeszcze bardziej przygnębionym niż powinien. Wszystkie jego znaki, które pokazały się podczas snu miały negatywne aspekty. Doskonale zdawał sobie sprawę, że to przez to co sam sobie dopowiada, ale... Niespecjalnie miał, jak temu zaradzić. Sennik schował głęboko, na sam spód torby tak by w takim humorze kompletnie się nim nie zajmować.
Jednocześnie w głowie rozkładał sobie plan następnego tygodnia i mimo tego, że miał rozpocząć już jakiekolwiek przygotowania do Halloween, to poza uzgodnieniem wszystkiego z Narcyzem... Nie miał na to czasu. W tygodniu czekała go rozmowa rekrutacyjna, w międzyczasie miał amsę zajęć i prac domowych, a wszystko to zdawało się być okraszone masą zaległości, które musiał odpracować. Żeby nie wspomnieć o tym, że dobrze byłoby uśmiechnąć się do Vinza i przypomnieć o samym sobie. Zwłaszcza, że ostatnio kryształowa kula...
Otrząsnął się z transu. Znów wpadł w pętlę planowania Merlin jeden wie czego, a nie chciał budować czegoś, na czymś co jeszcze nie istnieje. Zbyt łatwo zapominał o tym, że na dobrą sprawę z samym asystentem Historii Magii nie miał nic wspólnego poza wspólną pomocą. Dodatkowo dzieliła ich bariera stanowisk i delikatna różnica wieku, prawie, niezauważalna w dalszej perspektywie, ale jednak.
Westchnął jedynie głośno rozglądając się po korytarzu jakby szukając ulgi w obrazach, które dawał mu świat. Nie trwało to za specjalnie długo, bo... Swój wzrok skupił na kroczącej na poły smutno na poły dość zachowawczo puchonce, którą chcąc nie chcąc znał z lat wcześniejszych. Nigdy nie mieli ze sobą bliższych relacji za specjalnie, ale to głównie z tego powodu, że ich jedynym punktem zaczepienia były wspólne zajęcia. Skinął w jej stronę głową witając się.
- Cześć Nancy! - Posłał jej ciepły, acz niewyraźny uśmiech. Sam musiał wyglądać podobnie niespokojnie. - Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - Zagaił chyba zbyt bardzo troskliwie. Takie wypytywanie mogło przynieść więcej szkody niż pożytku, ale może. Był cień szansy, że będzie miał, jak jej pomóc.


@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down


Nancy A. Williams
Nancy A. Williams

Absolwent Hufflepuffu
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Galeony : 233
  Liczba postów : 1606
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 8 Paź 2021 - 19:45;

Mimo że minęło już trochę czasu od kiedy wróciła do szkoły, wciąż nie mogła się przyzwyczaić do tego dziwnego uczucia, że nie powinno jej tu być. Zawsze uważała się za osobę niezbyt ambitną, szczególnie jeśli chodziło o naukę, ale prawda chyba była nieco inna. Chociaż wmawiała sobie, że zawalenie roku mogło się zdarzyć każdemu, że przecież to nie koniec świata i nie ma czym się przejmować, to jednak nie mogła się z tym tak łatwo pogodzić. Zadręczała się myślami o tym, że w niczym nie jest wystarczająco dobra, że wszystko, w co się angażuje, kończy się fiaskiem i do niczego się nie nadaje. Na zmianę z wyrzutami sumienia związanymi z powtarzaniem klasy pojawiała się jednak ulga, że dzięki tej sytuacji mogła odłożyć dorosłe życie i pracę jeszcze o kolejne kilka miesięcy. Wciąż nie miała pojęcia, czym chciałaby się zająć tak na stałe. Wieczory i weekendy spędzała w sklepie ze sprzętem do quidditcha, ale przecież nie mogła tam pracować do końca życia. Wypłata starczała jej ledwo na wynajem pokoju w Puchońskiej Komunie, a po zakończeniu szkoły powinna niestety poszukać czegoś sama, zwalniając miejsce dla innych borsuczych studentów w potrzebie. Rozmyślając o tym wszystkim, snuła się po szkole z posępną miną. Niespecjalnie zwracała uwagę na mijanych uczniów,  chowała się za włosami i patrzyła pod nogi, bojąc się, że spotka jakiegoś znajomego, któremu znowu będzie musiała się tłumaczyć, dlaczego nie odzywała się przez całe wakacje. Nie miała na to jeszcze siły i wolała unikać kontaktów, przynajmniej dopóki jakoś się nie pozbiera. Nie przewidziała jednak, że może zaczepić ją ktoś inny.
Była tak pogrążona w swoich myślach, że kompletnie nie zauważyła Krukona, który nagle wyrósł na jej drodze. Gwałtownie uniosła głowę, słysząc swoje imię i dosłownie wpadła na Rylana.
- Merlinie! Znaczy Rylan! Przepraszam! - Zalała się czerwienią, plącząc się we własnych słowach. Odsunęła się pół kroku w tył i spojrzała na chłopaka, nieco zaskoczona tą niespodziewaną troską z jego strony. Kojarzyła go z lekcji, ale poza tym nie mieli wcześniej okazji porozmawiać o czymkolwiek innym niż o zadaniu domowym. A przynajmniej nic takiego sobie nie przypominała. - Ja? W porządku! Super! Zamyśliłam się tylko, przepraszam. - Odpowiedziała, nerwowo poprawiając mundurek. Czy aż tak było po niej widać kiepskie samopoczucie? Cóż, nigdy nie była zbyt dobra w ukrywaniu emocji. Westchnęła ciężko. - Muszę wyglądać naprawdę ponuro, skoro postanowiłeś się zatrzymać i upewnić, że wszystko w porządku, co? - Zapytała spoglądając na Krukona z delikatnym uśmiechem, który jednak nie sięgnął oczu.

@Rylan A. Coulter
Powrót do góry Go down


Rylan A. Coulter
Rylan A. Coulter

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 170
Galeony : 325
  Liczba postów : 201
https://www.czarodzieje.org/t20738-rylan-a-coulter
https://www.czarodzieje.org/t20742-rylan-a-coulter#658468
https://www.czarodzieje.org/t20740-rylan-a-coulter
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyCzw 21 Paź 2021 - 15:56;

Ze względu na to na czym opierała się znajomość chłopaka z Nancy ciężko było mu przyznać przed samym sobą, że naprawdę dawno jej nie widział. Co więcej... Początkowo yparł nawet pierwszą myśl, która dość frywolnie wskoczyła do jego głowy, bowiem będąc absolutnie szczerym to chłopak przez długi okres roku nie zauważył nieobecności dziewczyny. Dopiero po czasie doszły do niego jakiekolwiek informacje. Z drugiej strony to, że Coulter czegoś bądź kogoś nie zauważył nie odbiegało za specjalnie od wytyczonego przez niego standardu, na którym niestety operował. Nie należał do najbardziej wyczulonych na zmiany w otoczeniu osób, chyba że licząc te energetyczne, kiedy czuł, że przekracza jakąś barierę i napotyka nieznaną sobie siłę.  
Po drugiej stronie barykady zaś był jego dar, który nad wyraz zdawał się reagować agresywnie na wszelkiej maści rzeczy, ludzi i zdarzenia, które nie pasowały albo do siebie, albo do przyjętego schematu. W zamian za wykrycie takiej nieprawidłowości obdarzał chłopaka nagłymi napadami migren i wizjami.  
Zareagował lekkim uśmiechem, kiedy puchonka zaczęła się gubić we własnych słowach. Niemniej jednak nie chciał dać dziewczynie odczuć, że jakkolwiek to zauważył, dlatego przeczesując spokojnie włosy w tył, tak by obdarzyć wzrok dziewczyny swoją pełną twarzą czekał aż ta uraczy go odpowiedzią jakiej sama chciała udzielić, bez pośpiechu i popłochu. Kiedy już wydawać by się mogło, że skończył chłopak jeszcze raz posłał jej ciepłe spojrzenie i podtrzymując uśmiech odparł.  
- Ciężko mi to wytłumaczyć, ale... - Zaczął mówić jakby szukając dobrych słów. - Martwiłem się, że coś jest nie tak, bo wyglądałaś jakbyś na chwilę wróciła do pierwszej klasy i szukała swojego miejsca na tym korytarzu, czy gdziekolwiek indziej. - Finalnie wydusił z siebie całość nie zastanawiając się nawet czy ma to sens. Po chwili jednak analizując całość stwierdził, że powiedział to, co w sumie chciał. Przekazał to dość bezpośrednio, ale nie wiedział jak lepiej to ująć. Nie lubił też zbytniego owijania w bawełnę. - Wierz mi, wiem chyba lepiej niż inni jak ciężko jest sobie znaleźć miejsce. - Rzucił bezwiednie odchodząc od dziewczyny i sadzając na jednej z ławek jednocześnie wskazując jej drobnymi gestami by ta przycupnęła z nim.  


@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down


Nancy A. Williams
Nancy A. Williams

Absolwent Hufflepuffu
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Galeony : 233
  Liczba postów : 1606
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySro 10 Lis 2021 - 20:47;

Faktycznie, czuła się trochę tak, jakby była tutaj po raz pierwszy. Może i znała większość korytarzy, wiedziała, dokąd prowadzą mijane schody i co kryje się za tymi wielkimi, drewnianymi drzwiami po prawej stronie, ale patrzyła na to wszystko, jakby po raz pierwszy. Teraz zwracała uwagę na szczegóły, które przez lata jej umykały, chłonąc ducha zamku jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Opuszkami palców badała strukturę murów, zastanawiając się, czy zawsze były one tak nieprzyjemne w dotyku i zimne? Zastanawiała się, jak by to było, gdyby wszystko poszło tak, jak powinno, gdyby mama nie trafiła do Munga, gdyby poszła na egzaminy, gdyby zdała. Miała już tu nie wrócić, zasady Hogwartu pozwalały na odwiedziny absolwentów tylko w określonych okolicznościach. Może jako była kapitan dostałaby zaproszenie na mecz decydujący o Pucharze Quidditcha? Albo może odbyłby się jakiś bal absolwentów? Z ekscytacją czekałaby na ten dzień, zastanawiając się, co też się zmieniło za murami szkoły, a co pozostało takie jak dawniej. Los jednak miał na nią inne plany, na które wcale się nie zgadzała, nawet jeśli to uczucie, podobne do tego, które towarzyszyło jej pierwszego dnia w szkole, kiedy miała założyć na głowę Tiarę Przydziału, było w pewien sposób ekscytujące.
- To bardzo miłe, że się zmartwiłeś. - Ten niespodziewany przejaw troski ze strony Krukona wywołał delikatny uśmiech na twarzy Williams. Poczuła się, jakby ktoś ją okrył puszystym, cieplutkim kocykiem i było to niesamowicie miłe uczucie. Ostatnio starała się unikać kontaktów ze znajomymi i, mimo że robiła to całkowicie świadomie, zaczynała już czuć się nieco samotnie. Uświadomiła sobie, że nie znała się zbyt dobrze z tym uczuciem i wcale jej się ono nie podobało. Może powinna sobie odpuścić i przestać budować mury? Przecież w głębi duszy wiedziała, że nikt jej nie będzie oceniał przez to, że nie zdała, a jednak nie potrafiła pozbyć się tych natrętnych myśli. - Ja zwykle nie miałam z tym problemów, więc to pewna nowość... - Stwierdziła, wzruszając delikatnie ramionami, kiedy już usiadła obok Rylana i wyciągnęła nogi przed siebie. W zasadzie to było bardzo trafne stwierdzenie. Zwykle nie miała czasu na takie włóczęgi, a nawet jeśli akurat nie miała ani treningu, ani lekcji, ani zmiany w sklepie, to potrafiła wykorzystać swój czas, nawet jeśli miał to być spędzony na drzemce. Teraz faktycznie snuła się, nie potrafiąc się niczym zająć, a myśli galopowały po jej głowie, wywołując migreny. - Jak sobie z tym radzisz? - Zapytała, niby mimochodem, wbijając wzrok w czubki butów.

@Rylan A. Coulter
Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPon 29 Lis 2021 - 14:51;

Jak to miała w zwyczaju, biegła na kolejne zajęcia. Naprawdę w ostatnim czasie miała masę rzeczy na głowie i powoli zaczynało jej już brakować na wszystko czasu. Niemniej, nie poddawała się. Nie mogła. Coś podobnego nie wchodziło nawet w grę. Musiała dać z siebie wszystko bo inaczej nie byłaby sobą.
Nie zwracała uwagi na to, że schludność jej mundurka pozostawiała niewiele do życzenia. Tak samo nie przejmowała się swoimi nie do końca zaczesanymi włosami. Na jej głowie był naprawdę mocny rozgardiasz, ale przecież nie o to chodziło. Lekcje były obecnie dla niej najważniejsze i tylko na tym skupiała swoją uwagę. Tak, to było najrozsądniejszym rozwiązenim.
Lekcja miała rozpocząć się za kilka minut, a Robin biegła przez korytarz z ciężką torbą przewieszoną przez ramię. Mijała tłumy uczniów, ale nie zwracała na nich uwagi. Jedynie odpowiadała krótkie “cześć” gdy ktoś ją zaczepił i nic poza tym. Natomiast sama zauważyła Cassie. Na widok kuzynki szeroki uśmiech pojawił się na jej wargach.
- Hej! - zawołała do niej, gotowa biec dalej, ale coś w postawie Puchonki nie bardzo jej odpowiadało. Zatrzymała się w pół kroku, przez co wpadł na jej plecy jakiś rosły Gryfon. Obróciła się, a ten już zanosił się z krzykiem, jednak widząc jej minę, od razu usunął się z jej drogi. - Ej, Cassie! - zawołała w stronę dziewczyny. Coś jej nie grało. Ona nie powinna wyglądać w taki sposób. Nigdy tak nie wyglądała. Albo przynajmniej takie momenty umkneły uwadze Robin. Szybko pokonała dzielącą ich odległość, delikatnie marszcząc brwi. - Cassie, wszystko w porządku? - zapytała od razu, nie bawiąc się w półśrodki. Nie nawykła do tego. Zdecydowanie bardziej wolała mówić wprost, co jej leżało na sercu. A dobro jej rodziny i przyjaciół było zawsze na pierwszym miejscu. - Wydajesz się jakaś nieswoja - dodała, przyglądając się jej uważnie. Tak, zdecydowanie coś było nie w porządku, a ona musiała się dowiedzieć, co to było.

@Cassandra Walker
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyWto 30 Lis 2021 - 21:27;

To wszystko tak nie miało się zacząć, a jeszcze bardziej nie spodziewała się tego, jak się skończy. Zrobiła bardzo duży błąd — powiedziała szczerze co w jej głowie siedzi, a wyglądało na to, że od początku była w kłamstwie, w błędzie. Dlatego snuła się po korytarzu blada, ze źrenicami rozszerzonymi ze strachu i z zagubieniem.
I chociaż nie miała na sobie mundurku, ponieważ na żadne zajęcia się nie spieszyła, a niedawno co siedziała sobie w pokoju wspólnym Hufflepuffu, to z pewnością wyglądała schludniej niż Robin.
Nie z początku dotarły do niej słowa Doppler. Na pewno nie chciała właśnie to z nią rozmawiać, nawet jeśli, albo może dlatego, że były kuzynkami. Nie tylko to, że nie tolerowała za bardzo ślizgońskiego towarzystwa, powodował niechęć do Robin, ale także to, że uważała, że tata bardziej kocha Doppler niż ją. Tu z pewnością nie mogła się mylić. Chyba. Dzisiaj niczego nie mogła być pewna.
Idąc korytarzem, przetarła już dawno łzy. Nie chciała, żeby inni widzieli, że płakała, ale po Walker zawsze było to widać, aż za bardzo. Miała napisane niemal na twarzy, że przed chwilą ryczała.
Drugi raz usłyszała swoje imię i musiała niestety zakotwiczyć się w tej rzeczywistości. Spojrzała niepewnie w stronę kuzynki. Na pewno zauważyła, że coś jest nie tak, dlatego Cassie postanowiła w myślach zbesztać siebie.
- Wszystko okey, a czemu Cię to interesuje? - Palnęła trochę niemiło, będąc bliska rozbeczenia się, jednakże dzielnie się trzymała, chociaż oczy zaszkliły się od łez.
- Chyba się spieszysz? - Nie od razu ogarnęła, że Robin jakaś taka zalatana była, zresztą tak wyglądała.

Powrót do góry Go down


Robin Doppler
Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 3 Gru 2021 - 12:17;

Nie spodziewała się, że z ust swojej kuzynki od razu usłyszy taki atak werbalny. Nie pasowało jej to do obrazu słodkiej i miłej Puchonki, który miała przed oczami, ilekroć myślała na temat Cassie. Coś takiego było kompletnie niepodobnym do niej i od razu wzbudziło czujność w Ślizgonce. To, że nie wszystko jest w porządku z dziewczyną, dostrzegła od razu. Znała ją na tyle, by wiedzieć, kiedy było wszystko okey, a kiedy nie. I nie zamierzała udawać, w porównaniu do niej. Poza tym, podkrążone i czerwone oczy wyraźnie demonstrowały, jak bardzo daleko od normalności była panna Walker.
- Wiesz, jesteś moją kuzynka - odpowiedziała, unosząc jedną brew ku górze. Poprawiła wisząca na jej ramieniu torbę, która była zdecydowanie zbyt ciężka, ale nie zamierzała się na to uskarżać. - To normalne, że troszczę się zarówno o Ciebie jak i o Liama - dodała po chwili, dalej bacznie się jej przyglądając.
Faktycznie, spieszyła się, niemniej uważała, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Nauka owszem, stanowiła dla niej jeden z priorytetowych obecnie obowiązków, ale nadal, więzi rodzinne były zdecydowanie wyżej w jej prywatnej hierarchii wartości.
- To może poczekać - odpowiedziała krótko. W duchu jęknęła, bo jednak nie powinna spóźniać się na lekcje, ale czuła moralny obowiązek względem Cassie, czy Puchonka tego chciała czy nie. I wiedziała, że nie może zostawić jej tutaj samej w takim stanie, kiedy ta wyraźnie każdym swoim gestem i słowem sugerowała, że raczej to nie jest opcja dla niej w tym momencie.
- Więc zechcesz mi powiedzieć, co się stało? Dlaczego płakałaś? - zapytała prosto z mostu. Nie bawiła się w półśrodki, bez względu na to, czego one miały dotyczyć. Tak samo teraz, mówiła otwarcie to, co widziała i sugerowała, że jest tutaj dla niej, gotowa pomóc. Zaplotła ręce na wysokości swojej klatki piersiowej, kompletnie nie zwracając uwagi na mijających ich w popłochu uczniów, którzy spieszyli na lekcje, na które ona na pewno nie zdąży. Jednak nie żałowała.
Powrót do góry Go down


Cassandra Walker
Cassandra Walker

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 1.71 m
C. szczególne : włosy przeważnie układają się w fale, farbowane na lato na blond, kolczyki w uszach i pomalowane usta, pierścionki na palcach
Galeony : 338
  Liczba postów : 281
https://www.czarodzieje.org/t20559-cassandra-walker
https://www.czarodzieje.org/t20560-poczta-cassie
https://www.czarodzieje.org/t20558-cassandra-walker
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 12 Gru 2021 - 12:35;

Była w rozsypce. Zazwyczaj nie miała w zwyczaju wyjeżdżać ze słowami, gdzie można byłoby wyczuć, chociaż odrobinkę agresywności. Wolała uciec, popłakać się czy zapaść się pod ziemie. Jednak po kłótni z Doir nie panowała nad sobą, jeszcze musiała napatoczyć się jej kuzynka, za którą nie przepadała. Nie lubiła Robin od samego początku, a ta niechęć do ślizgonki rosła wraz z czasem, a gdy ojciec zgodził się, aby Doppler wprowadziła się do niego, to był niczym cios w serce. Tylko że do Georga nie mogła mieć pretensji, a właśnie do Robin, co ona sobie myślała? Że zajmie miejsce bliźniaków, a co gorsza córki Walkera? Ślizgońskim wężom nie można było ufać. Nie za bardzo więc widziało jej się, żeby się przed nią żalić. Jeszcze Doppler wykorzysta to na swój sposób, aby nękać puchonke.
Słuchała troskliwych słów kuzynki i w ogóle jej się to nie podobało. Pewnie kłamała. Zmrużyła podejrzliwie oczy, które lśniły od łez. Nie za bardzo wiedziała co powiedzieć, żeby się pozbyć dziewczyny, a przy okazji nie rozpłakać lub nie wywołać kłótni. Wtedy na pewno Robin doniosłaby ojcu, w końcu właśnie byli spokrewnieni!
- Pokłóciłam się z przyjaciółką. - Odparła krótko, co mogła więcej powiedzieć? Nie za bardzo ufała w dobre intencje swojej kuzynki. - Wiesz... - Przeniosła spojrzenie na uczniów biegnących na zajęcia. - Chyba się spóźnisz, a to trochę długa historia. - Może ten argument jednak przekona Robin, aby ta zostawiła Cassandre w spokoju. Jeśli jednak nie... Walker nie była z tych, co mówią prosto z mostu, chyba że wybuchną, jak to miało miejsce w pokoju wspólnym Hufflepuffu.

Powrót do góry Go down


Felinus Faolán Lowell
Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 30 Sty 2022 - 3:07;

Ostatnimi czasy wydarzyło się wiele złych rzeczy - i trudno było im jakkolwiek zaprzeczyć, kiedy to Lowell był ich ofiarą. Nieszczęście lubi pluć w twarz w najmniej oczekiwanych momentach, co wiąże się ostatecznie z wieloma problemami. Tego się jednak nie spodziewał - i niespecjalnie chciałby się do tego przyznawać, kiedy to spoglądał na kolejne notatki dotyczące działalności Laboratorium Medycznego. Doskonale pamiętał tamten moment: chwycenie za Christinę, próba teleportacji, a przede wszystkim trzask towarzyszący tej umiejętności. Ponownie zepsuł, ponownie przyczynił się do problemów zdrowotnych. I jak wcześniej utracił jądra, tak w tamtym przypadku to noga stała się dysfunkcyjna i pozbawiona możliwości uzyskania pełnego spektrum działania. Gdyby działał wedle poprzednich, starych myśli, które nawiedzały jego umysł, zapewne uważałby to za własną winę. Teraz, kiedy spotkania rzeczywiście powodowały widoczne zmiany, wiedział, że biegu czasu nie zmieni i obwinianie się będzie jedynie strzałem w kolano. Marnowaniem energii, próbą zmiany biegu wydarzeń na bardziej korzystny.
Szedł zatem jednym z wielu pięter znajdujących się w Hogwarcie, niosąc poprzez używanie zaklęcia parę mniej lub bardziej zapełnionych fiolek z eliksirami. Pozostałości po zajęciach zawsze wymagają odpowiedniego sprawdzenia i odzyskania materiału - w tym przypadku szklanych buteleczek - co osobiście praktykował. Nic zatem dziwnego, że działał, bo i choć opierał się o lasce, co wyglądało źle przy jego obecnym wieku, tak chciał coś robić więcej niż tylko i wyłącznie dokładać zbędnej roboty innym osobom.
Wychodził właśnie zzs jednym z rogów całkiem pokaźnego piętra, chcąc udać się do Skrzydła Szpitalnego; płachta bluzy z tańczącym derwiszem delikatnie unosiła się z kolejnymi krokami, natomiast tatuaż spokojnie oddawał w ramiona drzemki, raz po raz biorąc głębokie wdechy. Felinus już przyzwyczaił się do jego obecności - do snujących się po ciele wilczych łap, do spojrzenia przyjemnie złotych ślepii, a przede wszystkim do zmiany, która stanowi spektrum zaprzeczenia wobec tego, co mówił, gdy dwie nagie sylwetki współdzieliły jedną wannę po incydencie na Nokturnie.
Kompletnie wpadnięcia na kogokolwiek się nie spodziewał - w jednym momencie nie dość, że stracił panowanie nad krokami, to jeszcze eliksiry postanowiły polecieć do przodu, kierowane mniejszym opanowaniem ze strony asystenta nauczyciela uzdrawiania. Starał się je trzymać rzecz jasna blisko siebie, aczkolwiek nie był w stanie powstrzymać nagłego zetknięcia ze sylwetką, którą to znał dosłownie aż za dobrze. W pierwszym odruchu pojawiły się jednak słowa uprzejmości.
- Och, przepraszam! - mruknął niemal od razu, kiedy to pozostawał na bardzo krótki moment oszołomiony. Do upadku na cztery litery nie doszło, więc nie mógł aż tak bardzo narzekać, kiedy to spojrzenie czekoladowych tęczówek postanowiło się przyjrzeć jegomościowi bardziej. Felinus - trochę odruchowo oczywiście - przekrzywił własną głowę niczym pies ciekawy, ale też i zmartwiony. - Wacław! W porządku? - zapytał się dla pewności, kiedy to powoli starał się ogarnąć powstały po kolizji bałagan. Zawsze podchodził z troską do innych i nie zamierzał bagatelizować czegokolwiek, co mogłoby mieć ze sobą potencjalne efekty uboczne.

Mechanika:

Powrót do góry Go down


Wacław Wodzirej
Wacław Wodzirej

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | dziwny wąs pod nosem | pieprzyk po lewej stronie nosa | blizna na lewej ręce | zawsze gotów rzucić w Ciebie kasztanem
Galeony : 1862
  Liczba postów : 1007
https://www.czarodzieje.org/t21017-waclaw-wodzirej#675364
https://www.czarodzieje.org/t21021-poczta-wacka#675681
https://www.czarodzieje.org/t21018-waclaw-wodzirej#675372
https://www.czarodzieje.org/t21057-waclaw-wodzirej#676702
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 30 Sty 2022 - 16:23;

Ludzie są prości. Mają proste schematy działań. Wacuś też tak miał, więc gdy dowiedział się o tym, że Kryśka co miesiąc będzie doznawać szoku i bólu gorszego niżeli okres... Spierdolił. Względnie taktownie, ale uciekł od niej, bo musiał to sobie przemyśleć. Raz sądzisz, że znajoma jest w robocie na kacu, a ona nagle staje się niebezpieczną kuleczką futerka. Świat był pojebany, magiczny to już zwłaszcza. Zaś ten nieskładny ciąg myśli łączy się ze sobą luźna pewną konkluzją motywowaną strachem. Ciężko myśleć prosto, skoro jest się w nowej sytuacji, na którą się nie pisało. O istotach, o których wie się mało a nagle jakby trzeba będzie zacząć z nimi żyć.
Zapewne nie wyrzucą Gryfonki ze szkoły, bo to nie jej wina tak poniekąd. Najpewniej też dyrekcja dopilnuje, aby nie biegała bez kagańca po korytarzach w środku nocny. Tylko czy to miało dać Wacusiowi poczucie bezpieczeństwa? Nawet jeśli tak to nie dawało. Stąd blady uśmiech, zlęknione zapewnienie, że wszystko jest w porządku i odejście z konwersacji. Ciągle powracające i niszczące myślenie. Widok twarzy Grim, który nie zbrzydł, ale karykaturalnie się zmienił. Była niższa od Puchona, ale nagle stała się o wiele, wile groźniejsza.
Idąc korytarzem, obgryzał paznokcie w jakimś niezdrowym nawyku, którego nabawił się te kilka chwil temu. Ręce były przylgnięte do ciała w pełnym napięciu, a ich bliskość rozgrzewała skórę pod cienkim materiałem hawajskiej koszuli. Pewnie strach i zmęczenie tak mroziły szpik kostny od wewnątrz, wywołując gęsią skórkę. Albo zwyczajnie zamek dalej nie zdawał się przystosowany do studentów, którzy chcieli manifestować swoje jestestwo czymś więcej niżeli szatą z herbem domu. Pustki wokół zdawały się łagodzić zmysły i doznania. Albo przejścia były wypełnione szkolną gawiedzią, ale Wacław przechodził wśród tłumu nie rejestrując nikogo wokół. On nawet nie wiedział, gdzie idzie. Miał tylko poczucie, że musi odejść jak najdalej od Gryfonki i chyba pierwszy raz w życiu stwierdził, że nie ma gdzie iść. Wspólny Pokój odpadał, bo tam ktoś mógłby się zainteresować złym samopoczuciem. Ono w sumie nie było złe, bardziej podłe i niezrozumiałe. Bardzo nowe i inne, bo Wacuś nawet nie miał ochoty zachlać sobie teraz mordki. Sam sobie nie dowierzał, ale też sam przed sobą nie umiał przyznać, czego teraz chce.
Wpadł na kogoś. Usłyszał przeprosiny. Dotarło doń pytanie.
- Nie-e - powiedział, czując jak samogłoski łamały mu się w głosie. Oczy zaczęły piec nieprzyjemnie, rozmazując promienie światła w rogówce jakąś przezroczystą fasadą. Niektórzy uznaliby, że oczy im się pocą. Wacław jednak czuł, że chce mu się bardzo płakać. Zrobił ten jeden, niepewny krok w stronę Felinusa, a kolejne przyszły z baletową gracją. Mokre rzęsy zatopiły się w materiale koszuli asystenta, twarz Wacława chciała uzyskać tam schronienie przed całą podłością świata. Rękami objął mężczyznę bez zastanowienia, wtulając się w niego z największą potrzebą oswojenia się z tym momentem. - Nie czuję się tu już bezpiecznie - wyłkał niepewnie.

@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down


Felinus Faolán Lowell
Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 30 Sty 2022 - 18:14;

Przeszłość snuje się po nim w zastraszającym tempie. To, jak pewne wydarzenia łączą się w jedną całość - logiczną całość, od tego warto zacząć - potrafi być przerażające. Samemu nie był w stanie przewidzieć, że teleportacja zakończy się w tak paskudny sposób, że będzie opierał się na lasce, większość rzeczy zacznie sprawiać mu trudność, a ciągłe utykanie zmusi prędzej czy później do korzystania z jakiegokolwiek podparcia. Wniosek? Bycie czarodziejem wcale nie jest takie proste, żeby można było od razu stwierdzić, że potrafi się wszystko. Bo nawet jeżeli potrafi się większość rzeczy, a człowiek próbuje o siebie zadbać, wystarczy iskra nieszczęścia, która to rozpali się i zacznie pochłaniać większość struktur życia codziennego, aby obserwować ból. Ból, spalenie i cierpienie. Procesu, jaki to panuje nad ciałem podczas spalenia, nie da się odwrócić. I tak się poniekąd czuł, ale nie pozwalał na to, by uczucie zrezygnowania spowodowało niechęć wobec wstania z łóżka - w końcu miał wsparcie naprawdę ogromu osób.
Dlatego, kiedy to zobaczył Wodzireja, nie był zaślepiony własnymi problemami, których to struktury nieustannie podważane były przez słowa, jak również napierane przez ogromną siłę chcącą spowodować pęknięcia na materiale przypominającym szkło. Mimo że mogło się wydawać, iż nie jest specjalnie silny, tak naprawdę jego mocną stroną stawały się struktury umysłu i opanowanie ich do prowizorycznej perfekcji. Oklumencja pozwalała na stłumienie wewnętrznej chęci buntu, choć i tak czy siak nie czuł jej już zbyt mocno silnej. Terapia pomagała, a za niedługo minie rok od korzystania z piór i skrzydeł należących do kogoś innego.
Zbytnio czasu na reakcję nie posiadał. Do jego umysłu dotarło pierwsze słowo, niespecjalnie podobne do tryskającego wenerami radością Puchona, co spowodowało zapalenie pierwszej czerwonej lampki. Czerwień raziła wystarczająco, by nie zwrócić uwagi na to, że coś musi być nie tak. W porządku nie było, a spojrzenie czekoladowych oczu zetknęło się z bardziej widocznym błyskiem w tych należących do studenta, który wynikał nie z radości. Prędzej z ich zawilgocenia.
- Co się stało? - niemal natychmiastowo wyczulił swoje zmysły, kiedy to atmosfera posiadała w sobie ziarenko poczucia, iż coś się jednak stało. Coś mało przyjemnego i poważnego. Od razu skupił się zdecydowanie, rozglądając po otoczeniu instynktownie i bez błysku w oczach, co pozostawało naturalne względem tego, jak bardzo często miał do czynienia z niebezpieczeństwem. Coś się stało tutaj? Parę minut temu? W życiu prywatnym? Powodu nie znał, ale mięśnie nie pozostawały rozluźnione, a prędzej spięły się w akcie, jakoby ktoś miał zamiar uderzyć w najmniej odpowiednim momencie. Zanim jednak otrzymał odpowiedź, Wodzirej z początkową niepewnością w pierwszym stukocie podeszwy o podłogę postanowił ukryć własną twarz w materiale koszuli, co dało mu do zrozumienia, że przeszłość nie powinna definiować jego własnych reakcji i od razu przygotowania do rzucenia prostego Protego lub bardziej zaawansowanych ofensywnych.
Nie czuł się skrępowany objęciem, mimo że kiedyś zareagowałby niczym poparzony i niemal od razu by odskoczył. Pozwalał Wodzirejowi na wypłakanie się, choć podejrzewał, że zdecydowanie lepszą opcją pozostawałoby przejście do jakiegokolwiek gabinetu lub pomieszczenia w Skrzydle Szpitalnym.
- Czekaj, Wacław, przejdźmy do gabinetu w skrzydle, dobrze? - zaproponował, obejmując go jedną ręką w przyjacielskim geście. Podejrzewał, że chłopak , który de facto zawsze pozostawał pozytywny i nie przejawiał większych problemów, potrzebował jakiegokolwiek wsparcia. I może to wykraczało poza jego kompetencje asystenta nauczyciela, tak jednak wewnętrzne poczucie opieki nad każdym, tudzież matkowanie, nie zamierzało odpuścić. Gdyby mógł, wepchnąłby pod własne skrzydła naprawdę ogrom ludzi, byleby nie pozwolić na to, aby stała się im skrzydła. Prawda jest taka, że nie mógł doglądać dwadzieścia cztery godziny na dobę każdego ucznia, zaniedbując swoje życie prywatne, dlatego wiele rzeczy dochodziło do niego albo z plotek, albo z przypadkowej obserwacji, albo z samego zgłoszenia się kogoś z problemem zbyt mocno obciążającym barki. - Dlaczego nie czujesz się tutaj bezpiecznie? Co się do tego przyczyniło? - proste pytania, które mogłyby rzucić więcej światła na sprawę; zachęcił tym samym Wodzireja do wykonania kolejnych kroków, aby do Skrzydło Szpitalne stało się ich otoczeniem, a nie korytarz, który kompletnie nie nadaje się do rozmów.
A jeżeli gabinet miał być zajęty - miał jeszcze jedną opcję.

Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyWto 26 Kwi 2022 - 17:06;

Za oknem lało jak z cebra dlatego większość rozumnych osób chowało się po dormitoriach i pomieszczeniach ocieplanych. Eskil za to szwendał się korytarzami i potrząsał saszetką z kocią karmą, nawołując raz po raz "Zmooora, gdzie jesteś, chodźtukuźwawracajmitu" zaglądając przy tym pod każdą ławkę, za każdy stojący pancerz rycerza, za donicami z dziwnymi kwiatami ale jak kot sobie poszedł tak go nie było. Wzdychając ciężko pytał nawet i wiszące obrazy o zagubionego zwierza jednak na niewiele to się zdało. Odkąd utracił wilowy urok to jego więź ze zwierzętami osłabła. Z tego też powodu pierwszy raz w życiu jakiekolwiek domowe zwierzę od niego uciekło. Znając życie Zmora wlazła gdzieś, gdzie nie powinna i czeka na zbawienie, a zakapturzony w ciemnozieloną bluzę właściciel musiał poświęcić całe wolne popołudnie na przeszukanie zamku. Zwolnił kroku napotykając na swojej drodze jakąś dziewczynę. Nie znał jej, widział może parę razy, ale nie miał problemu aby zagadnąć.
- Ej, widziałaś może niedawno przechodzącego tędy kota? Czarny, włochaty, zielone ślepia i wredny wyraz pyska mylony z mordem. - dosyć barwnie opisał swoje zwierzę wszak matką tego zwierza była Morderczyni - kot, który zżarł mu kameleona.
- I nie, nie chodzi mi o kota profesor Whitelight. Ona ma matkę Zmory, której szukam. Polazła gdzieś i cholera wie gdzie jest... kot, nie profesor. - wcisnął rękę do kieszeni spodni i ze zmarnowaną miną rozglądał się po korytarzu. A co, jeśli kot polazł zapolować sobie na pupila innej osoby?
@Esme Cecil
Powrót do góry Go down


Esme Cecil
Esme Cecil

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : śniada cera, okulary, gęste loki spięte w luźny kok, zniszczone trapery
Galeony : 83
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t21328-esme-cecil
https://www.czarodzieje.org/t21334-do-esme#689607
https://www.czarodzieje.org/t21331-esme-cecil#689559
https://www.czarodzieje.org/t21335-esme-cecil-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyWto 26 Kwi 2022 - 22:46;

Gdy została zaczepiona, wracała z kolacji. Potrzebowała chwili, żeby go rozpoznać, ale potem była pewna, z kim ma do czynienia. Miała nosa do ludzi i to w bardziej dosłownym znaczeniu, niż mogłoby się wydawać. Świetnie zapamiętywała zapachy, w tym te prywatne, a zapach blondyna z szóstego roku… no cóż, był wyjątkowy. Przypominał jej woń sosnowego gaju upalnym latem, ale był nawet od niego bardziej organiczny, naturalny. Bardziej wilgotny.
Czasami słyszała rozmowy dziewcząt na temat chłopaka. Nie raz wyrażały ekscytację jego rysami twarzy, kształtem i barwą oczu, sposobem uśmiechania się, pięknem włosów. Esme nie gorszyło to, bo choć jej uczucia do Ślizgona w calu nie były romantyczne, to zdarzało jej się, bardziej lub mniej intencjonalnie, widząc go w klasie, na korytarzu, w Wielkiej Sali, wybierać taką trasę, aby móc znaleźć się wystarczająco blisko, bo poczuć jego woń.
Co prawda zapach Żywicowego Ślizgona zmienił się, poza wciąż obecną tajemniczo przyjemną nutą Esme mogła wyczuć odór mokrego zwierzęcia. Zmianie uległ cały jego wygląd. W kontraście do obrazu chłopaka, który miała w pamięci, aktualny Żywicowy Ślizgon kojarzył jej się z uciekinierem zamkniętego zakładu. Był przygarbiony, miał niezdrowo szarawą cerę i wielkie ciemne źrenice. Aktualnie wciąż rozglądał się dookoła, trzymając w ręku tylko jakąś małą torebkę, a jego głos brzmiał w lekko charczący sposób, mimo że przybierał przyjazny i wesoły ton.
- Kota? - przemiana chłopaka zaintrygowała ją na tyle, że miała problem ze skupieniem się na jego słowach. Czy jeśli zapyta go wprost, to uzyska odpowiedź? „Gościu, co Ci dolega?” mogłoby być odebrane jako przytyk.
- Koty siedzą przy kuchni – powiedziała z roztargnieniem.
Chodziło jej o to, że w trakcie burzy, gdy pojawiały się grzmoty i robiło się wilgotno, zwierzęta te częściej niż zwykle pojawiały się w podziemiach, w pobliżu kuchennej ściany. W kuchni znajdowały się największe ogniska Hogwartu, dwa wielkie piece, które ogrzewały ścianę tak silnie, że ciepło rozchodziło się po stronie korytarza na kilka metrów. Zwierzęta uciekały na dół przed niekontrolowanym hałasem grzmotów, a potem przylegały do ocieplanych kolumn i arrasów.
Esme dużo poruszała się po zamku, ponieważ uczenie się teorii najsprawniej szło jej w trakcie chodu. Czytając nowe tematy w podręczniku lub przygotowując się do egzaminów krążyła między wieżą a podziemiami, a ostatnie intensywne deszcze pozwoliły jej zauważyć specyficzne zachowanie hogwarckich pupili.
- Pokażę ci. Możemy pójść zobaczyć, czy nie ma tam...Zmory.
Nieszczęsny wygląd chłopaka sprawiał, że nie miała ochoty zostawić go w poszukiwaniach samego.

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptySro 27 Kwi 2022 - 20:28;

Powrócił spojrzeniem do dziewczyny i jej dużych ciemnych oczu, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. Podczas kiedy on naprodukował cztery zdania ona wydawała się wracać powoli do rzeczywistości. Czekał cierpliwie bo nigdzie mu się nie spieszyło. Jeśli kot nie chce być znaleziony to się go nie znajdzie. Gorzej jeśli przylezie jakiś inny, wygłodniały to jak mu wtedy odmówi?
- Tak, kota. Wielkie, włochate, miauczące gębę. - powtórzył, za pomocą dłoni pokazując mniej więcej wielkość poszukiwanego stworzenia. Przypomniał sobie jak zeszłego roku zaścielił cały Hogwart ogłoszeniem o zaginięciu kameleona. Czy to powoli staje się tradycją?
- Kuchnia? A po co w kuchni? - nie skojarzył dwóch wielkich pieców z kocią atencją. Kuchnia kojarzyła się z milionem zapachów, tłokiem i ciasnotą. Wchodził tam głównie po szybkie śniadanie jeśli nie udawało mu się obudzić na czas posiłku w Wielkiej Sali.
Kiedy Krukonka zaproponowała pomoc w odnalezieniu kota to odetchnął z ulgą. Miło jest podzielić się trudem poszukiwania z inną osobą. Uczniowie Ravenclawu mają bystre umysły więc szanse na odnalezienie kotowatego wzrastały o solidną liczbę procent.
- No dobra. Włóczy się od wczoraj i wypadałoby już jej poszukać. Nigdy dotąd nie chciało się jej wychodzić na takie wycieczki. - rozmasował knykciami powieki, próbując tym samym pozbyć się z twarzy znużenia. Dni wyglądały identycznie. Nie wyrabiał już z tą rutyną i nudą. Potrzebował adrenaliny ale jego ekipa doszczętnie się rozwaliła. Niełatwo być samemu.
- Zeszłego roku szukałem kameleona. Po tygodniu okazało się, że kumpel go sobie pożyczył. - nie wiedział po co jej to mówi. Przeczesał palcami włosy i zakręcił się na pięcie odwracając się przodem do korytarza prowadzącego w kierunku kuchni.

@Esme Cecil
Powrót do góry Go down


Esme Cecil
Esme Cecil

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : śniada cera, okulary, gęste loki spięte w luźny kok, zniszczone trapery
Galeony : 83
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t21328-esme-cecil
https://www.czarodzieje.org/t21334-do-esme#689607
https://www.czarodzieje.org/t21331-esme-cecil#689559
https://www.czarodzieje.org/t21335-esme-cecil-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyCzw 28 Kwi 2022 - 7:04;

Skierowała się w kierunku schodów prowadzących do podziemia, rozglądając się po kątach.
- Zobaczysz – rzeczy lepiej jest pokazywać, w ten sposób same się bronią. Co jeśli wyolbrzymiła tą całą kocią migrację?
- Wywieszałeś ogłoszenia w tamtym roku – uśmiechnęła się. Dobrze, że tym razem chłopak zgubił większe i bardziej pospolite zwierzę, nie miała pojęcia o tym, jak zachowują się jaszczurki. Gdyby jej zaginęło coś żywego i tak małego szybko postawiłaby na nim krzyżyk, zakładając, że jakiś zwyrolski pierwszak spuścił je w toalecie.
- Te plakaty były super. I jak się ma ten twój kameleon? - kiedyś na tydzień cała szkoła była obklejana plakatami o zaginięciu. Jeśli zostawały zdzierane ze ścian, to na ich miejscu pojawiały się kolejne kopie. Esme wydawało się to na początku zwariowane, myślała że to jakiś głupi żart. Potem, gdy rozniosło się, że sprawa jest na serio,  wciągnęła się na jeden dzień w uważniejsze skanowanie otoczenia licząc, że a nuż zostanie znalazczynią. Okazało się to jednak wyzwaniem ponad jej zdolności.

[zt x2 do Kuchni]

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6336
  Liczba postów : 2321
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyNie 9 Paź 2022 - 12:00;

To, co działo się na lekcji uzdrawiania, poważnie go zirytowało. Nie mówiąc o tym, że znowu zaczął się zastanawiać, co do chuja miał zrobić, żeby jakoś zapanować nad tą pierdoloną klątwą, która przyczepiła się do niego, jak jakiś jebany rzep do psiego ogona. Wiedział, że sam się w to częściowo wpakował, to nie ulegało wątpliwości, ale nie mógł teraz wypierdolić całego swojego życia do góry nogami tylko dlatego, że coś raz jeden zrobił źle. To było niesprawiedliwe, a Max, mówiąc szczerze, miał już dość tego, że wszystko, co go otaczało, było właśnie takie. Pojebane, w chuj nie takie, jak być powinno, wkurwiające i w ogóle nie wiadomo, co jeszcze. Potarł zmęczony czoło, mając wrażenie, że naprawdę powinien zająć się choćby zakuwaniem, a nie szwendaniem się chuj wie gdzie, ale prawda była taka, że nie umiał wysiedzieć na miejscu, że nie umiał tak po prostu się na czymś skupić, bo ciągle wracał do tego, jak bardzo coś się znowu zjebało. Jakby nie mógł mieć jebanego spokoju w życiu i musiał notorycznie rozbijać się po kątach, czy robić jakieś inne gówna.
Zwolnił, kiedy spostrzegł znajomą twarz, uśmiechając się przy okazji pod nosem, dochodząc do wniosku, że nic nie szkodziło mu zwyczajnie zająć głowy prostą rozmową. To zawsze było coś, na czym mógł się zwiesić, a podejrzewał, że i tak o ostatniej lekcji uzdrawiania było całkiem głośno w całym zamku, w końcu udało im się wszystkim nieźle odjebać i było naprawdę trudno powiedzieć, kto z nich okazał się najgorszym wrzodem na dupie. Wszyscy zjebali, a przynajmniej takie wrażenie odnosił Max, mając świadomość tego, że powinien bardziej uważać. Nie chciało mu się kłócić, ale być może byłby do tego skłonny, gdyby nie to, że był z wielu powodów zwyczajnie zmęczony.
- Jak tam profesorskie życie? - zwrócił się zupełnie bezpardonowo do Felinusa, do którego podszedł, wsuwając dłonie w kieszenie spodni i ostatecznie zakołysał się lekko na piętach. Teoretycznie wiedział, że nie powinien traktować go, jak kumpla, ale było to dość skomplikowane, skoro jeszcze nie tak znowu dawno wspólnie robili pojebane rzeczy, ucząc się przy okazji magii leczniczej. Dlatego też zwracał się do niego tak, jak dawniej, choć pewnie gdyby ten sobie zażyczył czegoś innego, Max byłby w stanie to spełnić, przy tej okazji wznosząc oczy do nieba albo odwalając coś podobnego.

@Felinus Faolán Lowell

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4889
  Liczba postów : 2620
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyCzw 13 Kwi 2023 - 18:23;

Wracała właśnie z zajęć z transmutacji, wiedząc, że będzie musiała później wybrać się na chwilę do pracy. Nie miała dzisiaj co prawda czasu na to, żeby poświęcić swoją uwagę w pełni zamówieniu, które właśnie wykonywała, ale było kilka rzeczy, na które musiała i tak rzucić okiem. Z tego jednak powodu nie spieszyła się jakoś szczególnie mocno, po prostu schodząc powoli po schodach, kierując się do wyjścia ze szkoły, mimowolnie zastanawiając się, jak to będzie, kiedy nie będzie mogła już dłużej tutaj przebywać. Wciąż miała przed sobą cały rok studiów, wciąż mogła uznać, że potrzebuje jeszcze więcej nauki, choć jednocześnie miała świadomość, że to w ogóle do niej nie pasowało. Właściwie Victoria była pewna, że kiedy tylko skończy się ostatni semestr jej studiów, po prostu pożegna Hogwart i ruszy własną drogą, nie skupiając się na niczym wielkim, na niczym konkretnym, co wiązało się ze szkołą. To, po prostu, stanie się jej przeszłością.
Zatrzymała się, kiedy wydało jej się, że ktoś ją wołał i rozejrzała się po uczniach, których właśnie mijała, starając się zidentyfikować osobę, która chciała z nią porozmawiać. Nikomu tego nie odmawiała, tym bardziej że była prefektem i pomoc innym uczniom była dla niej czymś naturalnym, czymś, co robiła właściwie zawsze, z zamkniętymi oczami i obudzona w środku nocy. Przez chwilę zastanawiała się, jak poradzi sobie z brakiem tego obowiązku, do którego w pełni przywykła, ale ostatecznie machnęła na to ręką, bo tak naprawdę nie miało to aż tak wielkiego znaczenia. W końcu nie było to coś, co musiała robić zawsze, coś, co było jej pisane, co było do niej po prostu przywiązane. Niemniej jednak teraz mogła się tym zajmować, mogła skupić się na tym, co miała przed sobą, a skoro faktycznie ktoś ją wołał, to zamierzała poczekać i pomówić z tą osobą, której głos wydawał się jej teraz znajomy.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1986
  Liczba postów : 2478
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyCzw 13 Kwi 2023 - 22:09;

Przez ostatni tydzień panikowała więcej, niż przez całe swoje życie i wcale jej się to nie podobało. Najpierw ten wypadek na treningu łyżwiarstwa, szpital, złamana ręka i wszystko inne, dwa dni po wyjściu oberwanie tłuczkiem u Brooks i znowu szpital! A po tym wszystkim zmienienie przyjaciela w kamień! Naprawdę wszechświat próbował skrócić jej życie przynajmniej o dwadzieścia lat i nie była tego fanką. A teraz jeszcze to!
Wiedziała, miała takie przeczucie od początku, gdy tylko upadła, że coś stało się z jej butami do jazdy figurowej na wodzie. Czuła przy lądowaniu, że wypadek nie był jej winą, ani wody, ani timingu. Że on leżał w sprzęcie… Teraz jej przeczucia się potwierdziły. Rozanow zgodził się do wznowienia treningów do zawodów. Mieli na nowo pracować nad jej skokami, wypadła trochę z obiegu przez wypadek i musiała wrócić do formy. Nawet jeżeli po wyjściu ze szpitala ćwiczyła jak wół i aż do porzygu (całkiem dosłownie), to ciało i tak było inne. Musiała się do niego przyzwyczaić w ruchu na wodzie.
Już wkładając buty czuła, że coś jej nie pasuje. Nie umiała tego opisać ale WIEDZIAŁA, że coś jest nie tak. A gdy weszła na wodę… Po prostu się wywróciła. Przy trzeciej próbie wstania nawet jej trener przyznał, że to nie jej kontuzja, a faktycznie problem z butami.
Panika.
I to na tyle było z treningu, a zaczęło się szukanie specjalistów, którzy mogliby coś zaradzić. Co się okazuje? Zdecydowanie za mało osób prowadziło naprawę tych butów, z kolei robione były tylko na zamówienie pod stopy łyżwiarki i nowa para w żaden sposób nie mogłaby dotrzeć na sezon.
Panika razy dwa.
Tak więc w pędzie Remy wróciła do Hogwartu, zbierać z biblioteki wszystkie książki o tworzeniu magicznych przedmiotów, historii łyżwiarstwa figurowego magicznego, wszelkich magazynów traktujących o tych butach a także podręczników o wyrabianiu latających, magicznych przedmiotów, bo jakby nie patrzeć, buty te miały taką właściwość. Unosiły się nad taflą wody.
Zapełniła całą torbę na zakupy wszystkimi swoimi znaleziskami i właśnie szła z nimi przez korytarz, gdy kątem oka zauważyła znajomą osobę. Osobę, która była w cholerę mądra.
I miała rodzinny biznes. Traktujący o przedmiotach LATAJĄCYCH.
Co z tego, że nie były to buty, może chociaż ona mogłaby coś tu zdziałać, kiedy nikt inny nie miał terminu. No, to znaczy miał, na lipiec po sezonie.
- Victoria! – zawołała za nią. Musiała wyglądać jak siedem nieszczęść. Z tą ręką w gipsie, ciągnąc za sobą ciężką torbę w drugiej, popsutymi butami przewieszonymi przez ramię i ogromnym zmartwieniem na twarzy, które zastąpiło jej typowy uśmiech, którego teraz nawet nie było co szukać. – Victoria stało się coś strasznego! Potrzebuję twojej pomocy!

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4889
  Liczba postów : 2620
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 14 Kwi 2023 - 18:52;

Musiała przyznać, że Harmony nie wyglądała w tej chwili najlepiej, żeby nie powiedzieć, że wyglądała raczej okropnie, dlatego też Victorii nie było trudno uwierzyć w to, że wydarzyło się coś, co dziewczynę całkowicie pokonało. Zamrugała lekko, by zaraz sięgnąć po różdżkę i nieco jej pomóc, zabierając od niej te wszystkie torby, pozwalając, żeby spokojnie ułożyły się z boku korytarza, porządkując i od razu sprawiając wrażenie, jakby były lżejsze i zdecydowanie lepiej zapakowane. Niemniej jednak Brandon podejrzewała, że problem, z jakim przyszła do niej Gryfonka, daleki był od tych książek, źle odrobionej pracy domowej albo czegoś podobnego. Spodziewała się czegoś o wiele poważniejszego, o wiele bardziej skomplikowanego i takiego, które mogło w jakimś stopniu zaważyć na jej życiu, nic zatem dziwnego, że odsunęła się wraz z nią na bok korytarza, lustrując ją uważnym spojrzeniem jasnych oczu.
- Co się stało? – zapytała prosto i rzeczowo, bo z lamentów i płaczu, czy rozdzierania szat, nic by nie przyszło. Wiedziała, że niektórzy potrzebowali czegoś podobnego, że w ten sposób wyrażali swoje emocje, ale ona nie należała do tego grona i nie sądziła, żeby w ostatecznym rozrachunku Harmony również na czymś podobnym zależało. Nie zwróciłaby się do niej, gdyby miała po prostu ochotę popłakać albo zrobić coś podobnego.
- Możemy wejść do klasy, jeśli wolisz tam rozmawiać – powiedziała, wskazując na jedną z pustych sal, wiedząc, że korytarz nie był najlepszym miejscem do prowadzenia poważniejszych rozmów. W końcu tutaj dosłownie wszyscy mogli ich usłyszeć, mogli się dowiedzieć, co się z nimi działo, mogli nastawiać uszu i zachowywać się bezczelnie. Nawet jeśli za chwilę miały zacząć się zajęcia, to zawsze mógł być ktoś, kto postanowi sobie ich posłuchać, chociażby dla własnej przyjemności, a to nie było coś, co Victoria byłaby w stanie tolerować. Drażniło ją, kiedy inni wtykali nos w nie swoje sprawy, drażniło ją, gdy próbowali dowiedzieć się czegoś, co leżało daleko poza zakresem ich obowiązków, czy zainteresowań, tym bardziej jeśli nie chcieli pomagać innym, a jedynie roznosić po okolicy plotki, jak jakąś zarazę.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Harmony Seaver
Harmony Seaver

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 156 cm
C. szczególne : Wiecznie obecny, promienny uśmiech (SeaverSmile™). Często chodzi z łyżwami przewieszonymi przez ramię. Bransoletka z charmsami. Tatuaż na lewym przedramieniu - fiolka zamknięta zwojem, z którego wypływa syrenka, otoczona falami. Blizna w kształcie kluczy nad sercem.
Galeony : 1986
  Liczba postów : 2478
https://www.czarodzieje.org/t21971-harmony-seaver
https://www.czarodzieje.org/t21984-poczta-harmony-seaver#719486
https://www.czarodzieje.org/t21972-harmony-seaver#719257
https://www.czarodzieje.org/t22000-harmony-seaver
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 14 Kwi 2023 - 21:12;

Harmony zdecydowanie nie należała do tych osób, które stając twarzą w twarz z problemem po prostu by się załamały i płakały. Owszem, przeżywała swoje emocje bardzo mocno, głośno i nie siląc się na ich powstrzymywanie, bo zwyczajnie miała ich do tego za dużo. Ale nie była to załamująca ręce księżniczka. Im więcej waliło się na łeb na szyję, tym ona miała więcej motywacji i samozaparcia, żeby ten problem rozwiązać. Im bardziej coś ją smuciło, tym bardziej popychało ją to, żeby to naprawić i rozwiązać. Miała wewnętrzną potrzebę działania i upór osła, nie dla niej było siedzenie i żalenie się nad niesprawiedliwościami.
Musiała to naprawić. Włączyło jej się zadaniowe myślenie i zrobiłaby wszystko, żeby doprowadzić swoją wizję do końca. I niezmiernie ją cieszyło, że Victoria była gotowa jej pomóc, bo tak mocno, jak była zdeterminowana, żeby naprawić te buty, tak mocno zupełnie nie miała pojęcia, jak się za to zabrać.
- Dziękuję – powiedziała, gdy Krukonka pomogła jej z podręcznikami. – I za czas też… Tak, chyba dobrze byłoby wejść do sali.
Nieszczególnie przejmowała się tym, czy ktoś ją podsłucha czy też nie. Wszelakie plotki puszczała mimo uszu lub sprawnie je zamykała, poprzez całkiem dosłownie zamknięcie ust temu, kto je rozpowiadał. Ale miała dużo podręczników, długą historię i dwa buty, których magiczny rdzeń czy jakkolwiek to działało uległ uszkodzeniu tuż przed zawodami.
Zdecydowanie lepiej było usiąść.
Gdy Victoria zajęła miejsce, Harmony zaczęła swoją opowieść, podkładając jej pod nos książkę za książką, które udało jej się zdobyć. Powiedziała wszystko o wypadku, o czymś magicznym, co uszkodziło się w butach, o tym, że nikt ich nie mógł naprawić na czas, a zawody się zbliżały i że nie miała pojęcia, jak to w ogóle miało działać, za to była pewna, że nie działało, kwitując wszystko:
- Macie biznes z transportem magicznym, wiem, że to do końca nie to samo ale… Miotły też mają swój rdzeń, żeby latały, prawda? Te buty też to mają, żeby unosiły się nad taflą wody… Ten rdzeń musi być pewnie dobrze zbalansowany, a u nich coś się z nim stało. Na pewno nie uszkodził się w pełni, bo unoszą się nad wodą, tylko zupełnie poza kontrolą i tracą balans, jakby woda spod nich uciekała. Myślisz, że umiałabyś coś zdziałać? – kończąc, położyła w końcu na stole swoje buty do jazdy figurowej na wodzie. – Wiem, że to bardzo duża prośba ale sezon zaraz się zaczyna. Proszę, to dla mnie bardzo ważne. Zrobię wszystko w zamian! Wszystko! Obiecuję! Tylko proszę, proszę, proszę! Możesz spróbować je naprawić? – Victoria mogła zobaczyć w jej oczach zarówno ogromną determinację jak i błaganie, desperacje i zawzięcie, dziewczyna naprawdę była gotowa zrobić wszystko, żeby tylko buty zostały naprawione.
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4889
  Liczba postów : 2620
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 EmptyPią 14 Kwi 2023 - 22:04;

Victoria przyglądała się uważnie Harmony, mając świadomość, że faktycznie musiała mierzyć się z czymś, co ją na swój sposób przerastało, aczkolwiek na tę chwilę nie miała pojęcia, czym to było. Właśnie z tego powodu zaproponowała jej, żeby przeszły do sali, gdzie nikt nie będzie mógł podsłuchać, o czym tak naprawdę rozmawiały, a później uniosła lekko brwi, gdy Gryfonka zaczęła swoją opowieść. Nie mówiąc o tym, że z uwagą śledziła każdą kolejną książkę, która się pojawiała, starając się zrozumieć, gdzie dokładnie leżał problem. Miała świadomość, że buty, o których mówiła Harmony, były niesamowicie ważne i zależała od nich jej przyszłość, wiedziała, że kryła się w nich jej kariera, więc było to coś, co należało powierzyć w ręce fachowców, a ona nie była do końca pewna, czy właśnie nim była.
- Pokaż je - powiedziała jednak, bo nie znosiła się poddawać, nim jeszcze wiedziała, jak wygląda wyzwanie. Miała świadomość, że miotła nie jest butami, ale zaklęcia, rdzenie, elementy, które zmuszały te nieszczęsne buty do tego, by faktycznie unosiły się nad wodą, by robiły to, czego dziewczyna sobie życzyła, musiały być podobne do tych, jakimi zaklinano miotły. W tym była dobra, zakładała więc, że zdoła rozplątać ten problem, docierając do jego źródła. Musiała jedynie dowiedzieć się, jakie zastosowano zaklęcia, czy wykorzystano dodatkowy rdzeń, jak przy różdżce, a jeśli tak, w jakim ten znajdował się obecnie stanie. Niektóre dało się czasami naprawić, inne należało wymienić i tutaj pojawiał się problem, czy byłoby to możliwe. Zakładała, że jej tata byłby w stanie sprowadzić wszystko, co potrzeba, ale na to również potrzeba było czasu, co trzeba było brać pod uwagę, starając się oszacować nie tylko potencjalny koszt, ale również czas potrzebny na to, żeby przywrócić wszystko do stanu używalności.
- Pewnie nie pamiętasz, czy i jak uderzyłaś nimi o dno? Co dokładnie masz na myśli mówiąc o balansie? Spróbuj mi opisać dokładniej, jak wygląda ten problem, czy jest bardziej jak nie sterowność, czy nadsterowność? Czujesz się, jak wtedy, kiedy łyżwa niespodziewanie ucieka w bok? Potrzebuję jak najwięcej informacji i opisu tego, gdzie utraciły swoje właściwości. I czy oba, czy tylko jeden - powiedziała na to rzeczowo, nie odmawiając pomocy, ale jednocześnie nie obiecując, że coś z tego się uda.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Korytarz na I piętrze - Page 15 QzgSDG8








Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 15 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 15 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 16Strona 15 z 16 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na I piętrze - Page 15 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-