Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 EmptyPią Cze 11 2010, 17:18;

First topic message reminder :



Korytarz na pierwszym piętrze jest chyba najbardziej oświetlony ze wszystkich. Wszystko dzięki ogromnym oknom przez które wpada światło słoneczne, a także jasnym, niemalże żółtym ścianom. Na samym końcu znajdują się spore drzwi wykonane z ciemnego drewna. Prowadzą do Skrzydła Szpitalnego, miejsca przez uczniów dość często, mimo ze niechętnie, odwiedzanego.



Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 308
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1096
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 EmptySob Wrz 12 2020, 00:04;

Masochista? Czyli może jednak mieli jakieś wspólne punkty zaczepienia, bo póki co, Beatrice nie była w stanie znaleźć żadnych innych. Różnili się diametralnie i to stwierdził by każdy, kto tylko by na nich spojrzał. Naprawdę nie trzeba by było jakoś szczególnie mocno zagłębiać się w ich życiorys. Co dziwne, wcale nie przeszkadzało to Beatrice, bo zaskakująco łatwo było nawiązać jej kontakt z mężczyzną. Wcale nie było to tak oczywistym, jakby się mogło wydawać. Przyzwyczajona do pewnego typu zachowań, doszukiwała się ich w innych ludziach, świadomie bądź nie ignorując tych, którzy tych zachowań nie pokazywali. Tymczasem kompletnie oderwany od jej rzeczywistości Hux mimo wszystko potrafił ją zaintrygować swoją osobą.
- W najczystszej postaci masochizm - stwierdziła, uśmiechając się przy tym krótko. Postanowiła jeszcze delikatnie nawiązać do swoich wcześniejszych słów. - Może powinniśmy założyć jakiś klub masochistów? Ty wolisz Francję, a jesteś tutaj, ja nigdy nie marzyłam o uczeniu a również jestem tutaj - parsknęła krótko pod nosem i to tyle, jeśli chodzi o jakieś mocniejsze okazywanie emocji w wydaniu Dearówny w tym momencie. I prawie zaśmiała by się ponownie, słysząc kolejne słowa Huxleya, jednak powstrzymała się przed tym, pokazując mu tylko jeden ze swoich uśmiechów. Mógł on oznaczać wiele, ale w tym momencie nie uznała za stosowne odpowiadać, co obecnie reprezentuje. Czy pełną zgodę z jego słowami, czy raczej kompletne przeciwieństwo. Nierozstrzygnięte sprawy czasami powinny takimi właśnie zostać.
Błahe tematy szybko jednak zostały zastąpione tymi znacznie bardziej poważnymi. Choć nie każdy odniósł by takie wrażeni, bo w końcu to, co dla jednych wydaje się być trudnym, dla innych jest kwestią banalną. W tym momencie nie było kwestii spornych, bo faktycznie odczuwała szczere współczucie względem straty, jakiej doświadczył mężczyzna. Nikt nie powinien tracić bliskich, szczególnie w takich okolicznościach i Beatrice zawsze będzie to powtarzać. Tyle że czasu nie można było przecież cofnąć i sprawić, aby niektóre wydarzenia potoczyły się innym torem.
- Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak potwornie musiało to w ciebie uderzyć - mówi, choć od razu w jej głowie świta myśl, że może jednak jest w stanie. Co prawda odrzucenie i pogarda nie mogła równać się z utratą kogoś tak ważnego jak zapewne była ta kobieta dla Huxa, ale choć pozornie pozwalało jej to zrozumieć, co musiało się z nim dziać. Instynktownie podążyła wzrokiem za jego dłonią, co dziwne, nie pragnąc jej strącić i odepchnąć mężczyznę, byle tylko nie zagłębił się zbyt mocno w jej życie. Uśmiecha się delikatnie, co nie powinno się wydarzyć, a jednak miało miejsce.
-Życie to jedna wielka ściema i figiel - stwierdza krótko, uśmiechając się przy tym, jednak w zdecydowanie mniej pogodnym odruchu, niż wcześniej, kiedy wyrażała swoje ubolewanie względem straty, jakiej mężczyzna zaznał w życiu.
Skupiła swoje spojrzenie na tym, co było przed nimi, próbując wypatrzeć w ciemności jakichkolwiek nieprawidłowości, które nadawały by się pod odpowiedni paragraf w szkolnym regulaminie. Noc jest jednak zaskakująco spokojna i kompletnie bezbarwna w swojej prostocie.
-Spokojnie, moja przeszłość, nie jest żadną tajemnicą - stwierdziła na wstępie, kiedy padło kolejne pytanie. -Będąc z rodu Dearów, niejako byłam skazana na powiązania z ministerstwem bądź z eliksirami. Miałam jednak to szczęście, że od zawsze lubiłam eliksiry, więc ruszyłam tą drogą - uśmiechnęła się na wspomnie tego, jak prostym było życie w tamtych latach. A jednocześnie jak bardzo ograniczonym... - Przez lata pracowałam w rodzinnej sieci sklepów z eliksirami, najpierw jako eliksirowar a następnie jako kierownik. Ale - zawiesiła się na chwilę, próbując dobrze ubrać swoje myśli w słowa. -Życie potoczyło się taki sposób, że nie mogła już dłużej tam pracować. Jeździłam po świecie, bez większego celu, aż w końcu wpadłam na pomysł z Hogwartem. A teraz patroluję z tobą korytarz - zerknęła w jego kierunku autentycznie zaintrygowana, co będzie sądził na temat bardzo okrojonej wersji jej życiowej historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 129
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 EmptySob Wrz 12 2020, 00:57;

To prawda trudno było znaleźć między nami bliższe podobieństwa, ale w moim widzeniu świata nie jest to kompletnie ważne. Zawsze uważałem, że nie chodzi o podobieństwa w charakterze czy takich drobnostkach. To raczej akceptacja swoich poglądów i nawet jeśli nie wspólne zainteresowania to powolne rozumienie swoich pasji i podejścia do życia. To było ważne we wzajemnym dogadywaniu się w mojej opinii. Co oczywiście póki co zostawiłem dla siebie, bo na razie również nie byłem przekonany co do tego czy będziemy potrafić znaleźć jakąś nić porozumienia. Która nagle okazywała się być całkiem niezła. Nie przychodziło mi z trudnością nawiązywania kontaktów, co jest jasne jeśli chodzi o mój sposób bycia, czasem po prostu ludzie, którzy wydawali mi się mniej przystępni byli dla mnie mniej atrakcyjni jeśli chodzi o dalsze poznanie. Jednak w tym przypadku wcale tak nie było, co mnie przyjemnie zaskakiwało za każdą chwilą rozmowy.
- Zakładam, że nie tylko my z pracowników Hogwartu byśmy znaleźli się w tym klubie. Moglibyśmy... narzekać na nasze życie bez przeszkód i zahamowań - mówię entuzjastycznie na ten pomysł, unosząc wytatuowane ręce w geście radości. Rękawy szlafroka spadają na chwilę, a najróżniejsze rzeczy na mojej skórze bawią się na niej podekscytowane. Zerkam na moją towarzyszkę i jej kolejny uśmiech, chociaż nie widząc co on do końca znaczy, przynajmniej zadowolony, że go wywołuję.
Kolejny tor naszej rozmowy przywołuje przygnębiające dla mnie tematy i o ile poruszanie ich, wspominanie żony, nie jest już dla mnie tak bolesne jak kiedyś nie czuję się jeszcze na tyle swobodnie by dalej w nie wnikać. Dlatego kiwam jedynie głową ze spokojem, kiedy mówisz o stracie i moim samopoczuciu, stwierdzając, że wolę już uniknąć dalszych kompletacji. Moja dłoń opada delikatnie, nie chcą poruszać strefy komfortu. Przecież nie będę się zagłębiał w to co myślisz czy czujesz, dopóki tego nie będziesz na pewno chciała.
Kolejne słowa kwituję parsknięciem i wzruszeniem ramion.
- Niestety. Musimy się cieszyć z tego co mamy. Jeśli to czasem nie jest wiele - oznajmiam pokazując gestem na mury zamku, w którym uczymy. Tak naprawdę kompletnie nie skupiam się na szukaniu kogokolwiek, pogrążony głównie w rozmowie. Z resztą, może dobrze, że miałem obok siebie surowszą nauczycielkę. Często patrzyłem na uczniów pod pryzmatem swoich zachowań jak byłem młody. Szczególnie, że skupiam się na lekkiej opowieści, która wydaje się być mocnym uogólnieniem wszystkiego co Cię spotkało.
- Bardzo ładne streszczenie - chwalę z uśmiechem, przyjmując co mi dajesz na dziś. Może kiedyś, jak się lepiej poznamy dowiem się szczegółów co Cię spotkało. - Gdzie byłaś? Ja nie widziałem nic oprócz Anglii i Francji? - dopytuję o mniej inwazyjne kwestie tego co postanowiłaś mi zdradzić. Kieruję wzrok na Twoje dłonie, które lepiej widzę w świetle padającym z okien. Wyciągam też swoje z chęcią pokazania czegoś.
- Część z nich przykrywa co nieco. Widzisz? - mówię i pukam w tatuaż tojadu we wnętrzu dłoni, który bardzo niechętnie przesuwa się na bok, pokazując większą bliznę. - Sporo eliksirów na blizny próbowałem tworzyć, ale niektóre zwyczajnie przykryłem, skoro mam już ich tyle, że nie zwracają tak uwagi jak mogłyby one - mówię pozwalając wrócić roślinie na swoje miejsce. - Nie wyglądasz jak ktoś kto pracował w eliksirowarstwie. Masz jakiś dobry sposób na to? - dodaję  chcąc wiedzieć czy coś przeoczyłem. Ja nieustannie się z tym borykałem i poważnie się zacząłem zastanawiać czy to możliwe, że ktoś w takiej branży nadal miał tak idealne i bardzo ładne ręce. - Mogę? - pytam jeszcze wyciągając swoją, wytatuowaną i pooraną czasem oraz eliksirami dłoń, by dotknąć tej nieskazitelnej profesorki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 308
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1096
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 EmptySro Wrz 16 2020, 12:23;

Beatrice nigdy nie była tym typem osoby, która całkowicie od razu otwierała się na nowych ludzi, pozwalając im dostrzec wszystko to, co tylko chcieli. Nie, dla niej czas zawsze grał kluczową rolę. Nie lubiła od razu pokazywać wszystkiego. Nawyki z dzieciństwa, wciąż tak głęboko zakorzenione w jej umyśle, nakazywały być jej powściągliwą w ruchach, myślach, słowach. Najodpowiedniejszym zawsze było pokazywać dokładnie to, co rozmówca chciał zobaczyć, nie mniej, nie więcej. Dostosowywać się do aktualnych warunków, nie pozwalać sobie na zbytnią swobodę. Dopiero po naprawdę długim czasie ktoś mógł dostrzec, że za pozorowanym zachowaniem Dearówny, kryło się znacznie ciekawsze drugie dno. Ta strona, której nie pokazywała pierwszej lepszej osobie, zbyt świadoma jej wrażliwości. Może podobnie było i tym razem? Coś jednak, bardzo głęboko w jej umyśle, mówiło, że nie ma nic złego, przed pokazaniem Huxleyowi chociaż zalążka tego, kim była naprawdę. Pytanie pozostawało, czy był on w stanie to zaakceptować? Nie każdy lubił tę wersję Beatrice.
Uśmiechnęła się szerzej, słysząc jego słowa. Z zainteresowaniem obserwowała, jak dziwne tatuaże na jego skórze ożywają i równie entuzjastycznie, jak ich posiadacz, reagują na to, co powiedział.
- Sądzę, że naprawdę wiele osób byłoby zainteresowanymi przynależnością do tego klubu - stwierdza luźno, wyobrażając sobie, jakby takie spotkania miały wyglądać w rzeczywistości. - Wyobraź sobie tylko, jak Caine sączy ognistą i opowiada o trudach swojego życia. Bądź Paton narzeka na każdego kolejnego ucznia, jaki stanął na jego drodze - parsknęła pod nosem śmiechem, bo faktycznie ta wizja wydawała jej się być nad wyraz intrygująca w tej sytuacji.
Nie naciskała, świadoma tego, że poruszony temat może wywoływać w mężczyźnie zarówno te dobre jak i te złe wspomnienia. Sama też nie czuła się odpowiednią osobą do tego, aby dowiedzieć się więcej. Może kiedyś, w bardziej sprzyjających warunkach, on opowie o sobie więcej a i ona nie pozostanie mu dłużna. Z pewnością jej historia nie była tak intrygująca, jak jego, ale na pewno miała ciekawe zwroty akcji.
Za to o swoich podróżach, mogłaby mówić wiele i chętnie postanowiła podjąć ten temat. Świat stał się dla niej o wiele piękniejszym miejsce, kiedy tylko lepiej go poznała.
- Japonia, Włochy, Meksyk i Ameryka Łacińska. W europie przez dłuższy czas stacjonowałam w Grecji, Hiszpanii i Estonii - odpowiedziała zgodnie z prawdą i postanowiła dodać jeszcze trochę do swojej opowieści, nie wiedząc, czy nie ryzykuje w tym momencie zbyt dużo. - Był czas, kiedy wszędzie czułam się lepiej niż w Wielkiej Brytanii. Przez rok podróżowałam po świecie szukając... siebie - zakończyła dosyć kulawo swoją wypowiedź, uśmiechając się sama do siebie, na wspomnienie całkiem miłych podróży poznawczych. Chyba jednak ostatecznie i tak wolała Wielką Brytanię, skoro postanowiła tutaj wrócić.
Przeniosła spojrzenie na jego przedramię, które pokryte było różnego typu tatuażami. O ile wcześniej nie zastanawiała się nad ich znaczeniem tak teraz, kiedy dowiedziała się więcej, logicznym wydawało się ich zastosowanie w celu ukrycia niechcianych, przypadkowo popełnionych błędów. Uśmiechnęła się szerzej, spoglądając na swoje pozornie idealne przedramiona i zastanawiając nad tym, jakby Huxley zareagował, gdyby przedstawiła mu jeszcze jeden z jej małych sekretów. Podała mu swoją rękę, jak zwykle reagując kompletnie neutralnie na nowy kontakt fizyczny. Odruch wyuczony od lat.
- Mam swój mały sposób - powiedziała tajemniczo, po czym westchnęła głośno i przymknęła na chwilę powieki, aby lepiej się skupić. Czar metamorfomagiczny od zawsze skrywał przeróżne blizny na jej dłoniach. Niemalże wrósł w nią i potrzebowała chwili koncentracji, aby go zdjąć. Nie wiedziała, czy odniosła pożądany sukces, ale kiedy otworzyła oczy i spojrzała na swój nadgarstek, zrozumiała, że tak właśnie było. Paskudne blizny, na co dzień zupełnie niewidoczne, teraz pokazywały wyraźnie, jak wiele razy uległa przedziwnym wypadkom powiązanym z eliksirami. - Czasami dobrze mieć nie równo pod sufitem - skomentowała to krótko, przenosząc wzrok na jego twarz, zaintrygowana tym, jaka będzie jego reakcja na jej mały pokaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 129
  Liczba postów : 78
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 EmptyYesterday at 23:29;

Wyglądasz na taką dla której powściągliwość, przestrzeń osobista oraz oczywiście postrzeganie innych ludzi; to są rzeczy ważne w Twoim mniemaniu i szczerze mówiąc z góry zakładam, że nie przebiję się szybko przez to, ale też nie chcę szarżować w żaden sposób. Ze spokojem pozwolę Ci odkrywać karty w tempie jakim chcesz i w jakim czujesz się komfortowo. Chociaż nie byłbym sobą, gdybym nie próbował od czasu do czasu przyśpieszyć ten proces chociaż odrobinę.
- Pewnie po prostu każdy by przyszedł - stwierdzam wzdychając nad naszym wiecznie niedoskonałym życiem. Śmieję się razem z Tobą na to co mówisz, już mając tę wizję w głowie. - Akurat Caine narzekający na trudy życia to nie jest jednak nic ciekawego... Z tego co go pamiętał ze szkoły, nie był nigdy... przesadnie optymistyczny - mówię myśląc o starszym Gryfonie, na którego zwracam uwagę tylko kiedy młoda Perpa coś o nim mówi, albo orientuje się, że kręci się blisko pół- wili. Nigdy jednak nic do niego nie miałem, nie on jeden zabiegał o jej choćby minimalną atencję.
Skupiamy się na bardziej wesołych częściach naszej rozmowie, ignorując na razie (albo na dłużej) przygnębiające sprawy. Słucham o miejsca w których byłaś coraz wyżej unosząc brwi na to ile nich odwiedziłaś. - Zazdroszczę - oznajmiam szczerze, patrząc na Ciebie badawczo przez chwilę. - Ja musiałbym sprzedać brata, żeby wyjechać w taką podróż - stwierdzam przypominając sobie czasy kiedy byłem w Twoim wieku (no dobra, teraz też niezbyt daleko bym wyjechał, jestem tak samo oszczędny jak cichy). Zakładam, że są to plusy mieć nazwisko znanej rodziny czarodziejskiej. - A i tak niewiele bym za niego dostał - śmieję się na pomysł o próbie kupczenia moim bratem. - Gdzie było najfajniej? I co znalazłaś siebie gdzieś na Machu Picchu? Albo walczącą w Koloseum? - pytam na słowa, którymi próbowałaś niemrawo zakończyć swoją wypowiedź, dość rozbawiony z dość . Uznaję też, że pasowałabyś jakoś na magicznego gladiatora czy kogoś w tym stylu. - Czy jednak tutaj? - dodaję jeszcze, mając na myśli Wielką Brytanię.
Przyglądam się Twoim dłoniom, na początku mając rzucać pytające spojrzenia, dopóki Twoje dłonie nie zamieniają się magicznie. Z brwiami sięgającymi do krawędzi moich włosów, ze zdumienia. Palcem powoli dotykam bliznę, która właśnie pojawiła się na ręce, z wyraźnym zastanowieniem. Przez jakiś czas widać, że nie łapię co się wydarzyło i gapię się bez słów na Twoje ręce. - Ach, metamorfomagia - mówię uderzając się ręką w głowę, kiedy orientuję się jak długo nad tym myślałem. - Masz niesamowity talent, zaskakujesz mnie z minuty na minutę - stwierdzam, oglądając jeszcze raz rany na dłoniach kobiety (oczywiście wszystko z ciekawości zawodowej). - Niesamowite - powtarzam po raz kolejny, podnosząc wzrok na Ciebie, by wlepić w Ciebie zaaferowane, podekscytowane spojrzenie, którego oczywiście nie mogę powstrzymać, jako że moje emocje same z siebie wypływają. Pamiętając jednak o resztkach dobrego wychowania puszczam Twoje dłonie delikatnie, by nie naruszać więcej Twojej strefy komfortu.

______________________



It's a cruel and random world
but the chaos is all so beautiful
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na I piętrze - Page 14 QzgSDG8








Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na I piętrze  Korytarz na I piętrze - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Strona 14 z 14 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na I piętrze - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-