Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Głęboko w Zakazanym Lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : Metamorfomagia
Galeony : 180
  Liczba postów : 402
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPon Maj 09 2011, 20:39;

First topic message reminder :


Głeboko w Zakazanym Lesie

Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1776
  Liczba postów : 4176
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySob Mar 23 2019, 17:40;

Dawno nie czuł się tak bezsilnie. Myślał, że udało mu się to wypracować z Neirinem - w końcu nauczył się, jak względnie nad sobą panować w towarzystwie apetycznej przekąski. Zaczynał rozumieć własną siłę, własne granice, ale też możliwości. Puchon rozumiał go tak dobrze, że nie musieli martwić się o jakąkolwiek barierę językową... o ile w ogóle można w ten sposób nazwać komunikację wilkołaka z czarodziejem.
Teraz miało być zdecydowanie trudniej. Proste, zwierzęce zachowania nieszczególnie wystarczały, kiedy Fabien nie mógł ich zobaczyć. Warkot nie zdradzał wszystkiego. Zakazany Las nie był przyjazny dla niewidomych, a znajdujący się w nim likantrop perfekcyjnie się wpasowywał. Mefistofeles rozluźnił się nieznacznie pod wpływem pieszczot, chociaż sam już nie wiedział po co one są. Uspokajały jego, czy może Fabiena? W końcu przyjemna obecność zwierzęcia często wpływała kojąco na ludzi... łatwiej otworzyć się wobec pozornie bezmyślnej istoty, niżeli człowieka.
Daleko... bardzo daleko.
Nie było tutaj bezpiecznie. Nox również westchnął, ostrożnie szturchając chłopaka. Łapą musnął jego nogi, zachęcając do tego, żeby wstał. Nie wiedział jak, nie ufał sobie, nie ufał jemu... I nie ufał temu wirującemu w powietrzu zapachowi. Rozpraszał, zamiast ekscytacji przynosząc niepokój.
Myślał, że po Liamie taka sytuacja się już nie wydarzy... Obiecał sobie, że następnym razem zrobi coś więcej. Pamiętał, jak na młodego borsuka wpłynęły wydarzenia z tamtej nocy i nie zamierzał dopuścić do tego, by kolejna osoba ucierpiała. Nie odsuwał się od Fabiena, gotów posłużyć za podparcie, ale głównie po prostu oferując swoje towarzystwo w drodze powrotnej. Swoją nadzieję dostrzegł w skrawku materiału Fabienowej podkoszulki, którą ostrożnie złapał pomiędzy zęby. Pociągnął delikatnie, z żalem przypominając sobie, że własną bluzę pozostawił daleko na błoniach.
Chodź.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySob Kwi 04 2020, 21:45;

W związku z reorganizacją tematów fabularnych na Czarodziejach, ten temat zostanie schowany do archiwum. Kiedy skończycie grę, bardzo proszę o informację zwrotną do @Riley Fairwyn na PW.

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySro Lis 18 2020, 11:31;

- Jeśli myślisz, że pozwolę ci iść tam samej, to chyba cię Merlin opuścił. - prychnęła, na komentarz Ofelii. Nie chciała tam iść, zrobiłaby wszystko, żeby ją zniechęcić do tego pomysłu, ale było już za późno. Mogłaby próbować zatrzymać ją siłą, ale to blondynka była lepsza w zaklęciach. Poza tym obiecała, że jej pomoże i miała zamiar mimo wszystko słowa dotrzymać. Ostatni raz spojrzała smętnie w stronę zamku, licząc, że może ktoś zauważy dwójkę nieodpowiedzialnych studentów, łamiących szkolny regulamin i zdąży zareagować. Czy to był ostatni raz kiedy widzi mury szkoły? Żałowała, że nie zdążyła nikogo poinformować o tym co zamierza zrobić. Przyjaciółka dała jej tak mało czasu na decyzję, że nie zdążyła nawet napisać krótkiego listu na wypadek gdyby nie wróciła. Ciekawe kiedy jej współlokatorzy zaczną się martwić. To oni pewnie pierwsi zauważą, że coś jest nie tak i dadzą znać profesor Whitehorn. Czy w ogóle istniała szansa, żeby odnaleźć je w tym lesie? Informacja o tym, że zamierzają udać się do jaskini, na pewno zawęziłaby pole poszukiwań. Mogła pogadać z Violą, przecież cała szkoła wiedziała, że ma doświadczenie w szwendaniu się po lesie, może coś by jej doradziła? A jeśli nie to na pewno była odpowiednią osobą, żeby je kryć, a w razie dłuższej nieobecności mogła jakoś zareagować. Ah, jaka była głupia, że nie zostawiła w pokoju, chociażby krótkiej notatki...
Nie mogła jednak stać tak bez końca, Willows już znikała między drzewami, a rozdzielanie się w lesie byłoby najgorszym możliwym pomysłem. We dwójkę jeszcze były w stanie jakkolwiek się bronić, osobno ryzykowałyby dużo więcej. Niepewnym krokiem ruszyła za przyjaciółką, odruchowo chwytając ją za rękę, żeby przypadkiem się nie rozdzielić, a w drugiej dłoni trzymała miotłę. Zabrała ją, bo stwierdziła, że nimbus może się przydać jeśli będą zmuszone przed czymś uciekać. - Skąd wiesz, w którą stronę powinnyśmy iść? - zapytała szeptem, czujnie rozglądając się dookoła. Każdy cień wydawał jej się podejrzany, każdy szelest przyprawiał o gęsią skórkę. Wszystkie te odgłosy lasu, które zazwyczaj tak uwielbiała, teraz robiły upiorne wrażenie. Z rozchylonych ust buchały kłębki pary, świadczące o tym, że temperatura znacząco spadła. Heldze dzięki za te grube skarpety! Kto wie, ile czasu im zejdzie, zanim znajdą to czego potrzebują.
Trzaśnięcie gałązki, kilka metrów od niej spowodowało, że podskoczyła ze strachu, ale to tylko młody jelonek postanowił je nastraszyć.
- Naprawdę nie wiem, jak mi się odwdzięczysz za tą wyprawę... - mruknęła, kiedy minął jej stan przedzawałowy. Była nieodpowiednim człowiekiem na nieodpowiednim miejscu. Nie była przecież mistrzem zaklęć, nie umiała leczyć, ani nie potrafiła przyrządzić przydatnego eliksiru... Mogła wskazać na białego kwiatka i powiedzieć "Patrz, rumianek. Możesz zaparzyć sobie z niego herbatkę". Oby jakoś im to mogło pomóc...

@Ofelia Willows


Ostatnio zmieniony przez Nancy A. Williams dnia Czw Lis 26 2020, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySro Lis 18 2020, 16:20;

W pewnym sensie postawiłam Nancy w sytuacji bez wyjścia, dałam jej mało czasu na zastanowienie, ale naprawdę nie chciałam przegapić tej pełni. Było to też z jakiejś strony dziecinne. Jeżeli nie jestem na tyle dojrzała, żeby wejść do Zakazanego Lasu po zebranie niebezpiecznych roślin, to nie powinnam w to mieszać innych bliskich mi osób. Kuło mnie serce, gdy czułam dłoń dziewczyny na mojej. Wplątałam ją w naprawdę dużą głupotę...
Nancy o wiele bardziej wie, jak obchodzić się z tymi roślinami - moja wiedza zielarska obejmuje tylko podstawowe zioła służących do eliksirów leczniczych i oczywiście, jak na złość, dzisiaj nie szukam żadnej z tych dobrze poznanych mi roślin. A z drugiej strony, nie jestem pewna, czy brunetka poradzi sobie w jakikolwiek sposób. Ma miotłę, to fakt, ale ilość drzew z pewnością przeszkodzi jej w szybkim oddaleniu się od danego niebezpieczeństwa. Ja sobie poradzę magią - umiem czarować ofensywnie, defensywnie, a do tego znam bardzo dobrze magię leczniczą, więc moim priorytetem będzie, aby nie dojść do żadnego rozdzielenia naszej dwójki. Jednak jak by się tak stało, to Williams będzie w pewnym sensie bezbronna. Obawiam się, że nawet kilka Akromantul mogłoby być dla brunetki zabójcze...
- Po prostu idźmy przed siebie... - Odpowiedziałam szeptem na obawy dziewczyny. Nie wiedziałam zbytnio, czy idziemy w dobrym kierunku. Nie byłam nawet pewna, czy ta jaskinia istnieje naprawdę. Jeżeli to zwykłe pomówienia, to wpakowałam siebie i Nancy w niezłe gówno. - Wiem, że jest ciemno, ale lepiej nie mieć teraz żadnego źródła światła... to by tylko zwróciło uwagę drapieżników i innych potencjalnych zagrożeń... - Zwróciłam uwagę dziewczynie, a po ostatnich słowach przeszedł mnie kłujący dreszcz. W tej sytuacji lepiej dmuchać na zimne. Nie wiadomo na co możemy wpaść w takim niebezpiecznym miejscu. Słyszałam kiedyś nawet o Wiwernie zamieszkującym te lasy, ale nie jestem pewna, czy to tylko głupie plotki. Przecież kadra nauczycieli chyba nie pozwoliłaby, żeby taki wielki gad, czy coś w tym stylu, mieszkał zaraz przy placówce edukacyjnej... prawda???
Gdy ja również usłyszałam ten dziwny odgłos, zlękłam się i wycelowałam różdżkę w źródło hałasu. Widząc młodego jelonka, który zaraz potem się ewakuował, odetchnęłam z ulgą:
- Hmmm, może na stałe zasiądę jako pałkarz w puchońskiej reprezentacji..? - Zachichotałam cicho, po czym znowu zaczęłam iść w wybranym przez siebie kierunku. - Widzisz ten Zakazany Las nie jest wcale taki straszny - Wyszeptałam mimo tego, że stale czułam wszechogarniający mnie niepokój. Może jednak uda nam się przejść bez żadnych zbędnych konfrontacji, a przy okazji znajdę jaskinię ze Łzą Księżyca, która akurat kwitnie? Chyba w takiej sytuacji wyczerpię limit szczęścia na najbliższą dekadę...

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Lis 20 2020, 00:10;

Każdy las jest żyjącym organizmem i z pewnością czujecie tę ciężką atmosferę obcości cudzego terenu, im dalej się zapuszczacie, nieświadomie zbliżając się do ciemnego, wilgotnego serca, które wabi Was instynktownie swoim rytmem. Prawda jest taka, że wpatrujące się w Was w ciemności ślepia, które możecie dostrzec na ułamek sekundy, zanim nie znikną w mroku spłoszone daną im uwagą, nie należą do żadnych stworzeń, które chciałyby się do Was zbliżać. I choć w pewnym momencie naprawdę blisko możecie usłyszeć rozdzierające ciszę wieczoru wycie, tak jednak nagle wzburzona wibracją biegu ziemia uspokajała się z każdą sekundą, dając do zrozumienia, że wyczuwające Was stworzenie postanowiło odbiec ciężkim cielskiem w drugą stronę.
Może z czasem zrozumiecie, że to nie dużego i oczywistego należy się bać, a właśnie tego drobnego i niepozornego.
Pierwsza okazja ku temu wcale nie nadarzyła się tak szybko, bo zanim dostrzegłyście niezwykle dorodne skupisko Lulka, wydeptana przez Was ścieżka z mchu zdążyła już w połowie powrócić swoją sprężystością ku naturalnym układom zieleni, bezpowrotnie zacierając ślady Waszej wędrówki.


Rzućcie kością k100 na spostrzegawczość.
By dostrzec niebezpieczeństwo któraś z Was potrzebuje 50 punktów.
Wynik (nie suma!) k100 + ilość punktów z ONMS = Ilość zdobytych punktów.

Jeśli dostrzegacie niebezpieczeństwo:
Lulek zdaje się rosnąć jedynie wtulony w gęsto rosnące w tej części lasu drzewa, zupełnie jakby broniły się nawzajem przed panującym dookoła mrokiem. W ostatniej chwili dostrzegasz podejrzany układ drobnych gałązek, rozpoznając w nich cały gang Nieśmiałków, które swoją licznością zdominowały nie tylko pnie drzew, ale też łodygi i kielichy kwiatów Lulka.
Na Wasze szczęście wszystkie zdają się tkwić w niezmąconym niepokojem śnie.
Ustalcie w jaki sposób zdecydujecie się zawalczyć o interesującą Was roślinę i czy spróbujecie zdobyć ją bez wybudzania pilnujących jej stworzonek, czy może wręcz przeciwnie - od razu przejdziecie do ataku.
Jeśli nie dostrzegacie niebezpieczeństwa:
Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, by po prostu zerwać potrzebą Wam roślinę, prawda? W końcu nie zaburzycie równowagi flory Zakazanego Lasu, przez skradnięcie jednej rośliny, skoro widzicie wyraźnie, że wszędzie wkoło rośnie mnóstwo kwitnącego Lulka.
Zdecydowanie za późno dostrzegacie podejrzany układ drobnych gałązek, dopiero w ich ruchu rozpoznając w nich cały gang Nieśmiałków, które swoją licznością zdominowały nie tylko pnie drzew, ale też łodygi i kielichy kwiatów Lulka, zdając się mieć zupełnie odmienne zdanie co do ważności pojedynczej rośliny, nie czekając wcale na pokojowe rozwiązanie Waszego wtargnięcia na ich teren.
Nieśmiałki atakują Was całą chmarą, niemal kaskadowo wskakując na Was jeden po drugim, byle tylko ostrymi pazurami dać Wam nauczkę za chęć niszczenia ich własności.
W jaki sposób się bronicie?


______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyCzw Lis 26 2020, 22:11;

kostka: 26 + 25 z kuferka

Być może nawet kilka akromantul mogłoby bez problemu rozprawić się z Williams, która faktycznie, nie miała zbyt dużej wiedzy na temat zaklęć obronnych, albo jakichkolwiek innych, ale hej! Przynajmniej miała dobry sposób na ucieczkę! Gdyby miały biec przez ciemny las, to sama pewnie poradziłaby sobie całkiem nieźle. Trenowała niemal codziennie, a na wyścigu przełajowym organizowanym przez Harringtona była w ścisłej czołówce. Miała natomiast wrażenie, że Ofelia nie poradziłaby sobie tak dobrze. Jej przyjaciółka nie była zbyt wysportowana, pewnie potknęłaby się o pierwszy wystający korzeń, wpadła w czyjąś norę lub w ogóle rozbiła sobie czoło na jakiejś niższej gałęzi. Po to wzięła miotłę. Posadzi Willows przed sobą i być może nie zostaną skazane na zjedzenie przez jakieś wygłodniałe stwory...
"Po prostu idźmy przed siebie" nie brzmiało jak dobrze przemyślany plan, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Wizja błądzenia po omacku po lesie, licząc, że przypadkiem wpadną na to czego szukają niezbyt jej się podobała, ale już nic nie mogły z tym zrobić, dlatego pozostawało jedynie wytężyć wzrok i rozglądać się za roślinami.
Mimo zdenerwowania nie mogła się nie uśmiechnąć na wzmiankę o drużynie. Wspomnienie meczu wciąż budziło w niej pewien smutek, ale powoli oswajała się z myślą, że po prostu przed następnym muszą jeszcze bardziej się przyłożyć. - Oh, naprawdę? Podobało ci się? Trochę cię podszkolimy i będziesz świetna, masz do tego dryg! - rozmowa rozładowała nieco napięcie, choć Nancy cały czas mówiła ściszonym głosem. Las jednak nie dał o sobie zapomnieć ani na chwilę.
- Widziałaś to? - zatrzymała się w miejscu, czując, jak paraliżuje ją strach. Widziała wielkie ślepia? Czy to głowa płata jej figle i podsuwa nieistniejące obrazy? Mogłaby to sobie wmówić, gdyby nie wycie, którego nie mogła już zrzucić na swoją wyobraźnię. Z całych sił walczyła, by nie wskoczyć na miotłę i nie wracać do domu. Już była bliska poddaniu się emocjom, kiedy odgłos wielkich łap zaczął się oddalać. - Nie jest taki straszny, co? Szukajmy tego zielska i spadamy. - Szepnęła, rozluźniając uścisk na ręce przyjaciółki. Miała nadzieję, że nie połamała jej palców, a jedynie zatamowała dopływ krwi...
Mimo wszystko sprzyjało im jakieś szczęście, bo akurat nieopodal natknęły się na pierwszą roślinę, która miała im się przydać. Charakterystyczne żółte liście, z fioletowymi żyłkami nie pozostawiały wątpliwości. - Patrz, lulek! - Strach i niepewność zostały zastąpione podekscytowaniem. Ta przygoda gwarantowała istny rollercoaster emocji. Już miała sięgać do łodygi, ale coś przykuło jej uwagę. - Czekaj... tu są chyba nieśmiałki... - Ich obecność dość mocno utrudniała sprawę. Nie mogły tak po prostu zerwać rośliny, bo to z pewnością mocno by je zdenerwowało, a wbrew pozorom stworzenia te potrafiły być niebezpieczne. - Musimy im coś zaoferować, żeby zostawiły kwiatek i się nie zdenerwowały. Uwielbiają korniki, tylko skąd je wziąć... - zastanawiała się przyciszonym głosem. - Mam pomysł! - Uklękła na ziemi. Wystarczyło wytężyć nieco wzrok, by zauważyć, że leśna ściółka niemal w całości żyje i się porusza. Wyjęła różdżkę i wycelowała nią w dreptającą po gałązce mrówkę. - Invertebra verto. - wypowiedziała zaklęcie, które miało zamienić robaczka w kornika. - Pomóż mi! Musimy ich mieć naprawdę dużo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyNie Lis 29 2020, 16:17;

Kostka: 71

Atmosfera w lesie wydawała się coraz mroczniejsza. Miałam wrażenie, że słyszę puls, puls tego strasznego miejsca. Każde stąpnięcie na runo wydawało ten charakterystyczny dźwięk zmiażdżonych wysuszonych igieł i liści, który powodował u mnie dreszcz i większy niepokój. Miałam wrażenie, że stale ktoś nas obserwuje i co jakiś czas oglądałam się dookoła, a wyobraźnia płatała mi figle. Nieraz musiałam przetrzeć oczy, żeby zrozumieć, że to tylko wykrzywione drzewo ułożyło się w kształt dementora, inferiusa, czy szyszymory. Trzymałam się Nancy, tak samo kurczowo, jak ona mnie. Z każdym krokiem dochodziło do mnie, w co nas wplątałam.
Po dłuższym czasie dopiero zauważyłam, że ścieżka, którą wydeptałyśmy, jest już prawie niewidoczna. Może gdybyśmy teraz zawróciły, to powrót może byłby łatwiejszy i uszłybyśmy z tej wyprawy bez szwanku.
- Najlepsze przeżycie w moim życiu!!! - Odpowiedziałam z wyczuwalnym sarkazmem i przesadzoną radością, po czym znowu zachichotałam. Nagle zamarłam, widząc ślepia czegoś, co chowało się w ciemnościach lasu. Momentalnie przybrałam pozycję bojową i skierowałam różdżkę w tamtą stronę, ale coś, spłoszone naszą atencją, uciekło. Przez wszechobecną ciemność nie zdążyłam się nawet temu przyjrzeć, a adrenalina sprawiła, że nie czułam bólu zgniecionych palców, przez Nancy. Dopiero wycie mnie nakierowało na trop identyfikacji tego stworzenia.
- Czy to... to był Ponurak..? - Wyszeptałam pytająco, wciąż patrząc w tamto miejsce. Doskonale wiedziałam, co ten kundel symbolizował. Kiwnęłam głową na słowa Williams i znowu ruszyłam w stronę wcześniejszego kierunku.
Cały czas myślałam, czy to na pewno był zły omen? Czy któraś z nas albo my obie nie doczekamy świtu? Z tego całego zdenerwowania i złych myśli otaczających mój rozum, mimowolnie zaczęła drgać mi powieka, a ja starałam się, żeby Nancy niczego po mnie nie poznała. Nie chciałam, żeby morale naszej wyprawy spadły jeszcze bardziej, jednak one momentalnie skoczyły w górę, gdy zauważyłyśmy wielkie skupisko Lulka. Gdy już miałam się schylać, to zauważyłam lokatorów na kwiatach i liściach.
- Tak... Widzę... - Morale znowu spadły, nie chciałam, żeby te słodkie stworzonka wydłubały mi oczy. Wyciągnęłam różdżkę.  Może Expulso je załatwi wszystkie za jednym zamachem, albo Relashio? Chociaż ono by tylko wywołało pożar, którego kwiatki by nie przetrwały. - To, czym je zaatak......... och, no tak... - Kiwnęłam głową na polecenie Williams. Może atak to jednak zły pomysł. Pacyfistyczne wyjście powinno być lepsze.
Nie znałam tego zaklęcia transmutacyjnego, więc zaczęłam grzebać w runie, co raz znajdując obrzydliwe robaki - dżdżownice, żuczki, pająki, czy inne stworzonka i podawałam je Nancy, żeby ta je zamieniła w jakieś inne obrzydliwości. Szło nam sprawnie, a ja starałam się zachowywać jak najciszej, żeby nie obudzić, czy sprowokować Nieśmiałków...
Jak korników było wystarczająco dużo, machnęłam różdżką i korniki zaczęły układać się w ścieżkę. Miałam nadzieję, że nieśmiałki zaczną się nią kierować, zjadając po drodze żuki, a my będziemy mogły bezpiecznie zerwać kwiaty Lulka. Ostatni z korników został podstawiony wręcz pod nos nieśmiałków. Liczyłam, że to je obudzi. Stanęłam z Nancy z boku, czekając na dalszy rozwój wydarzeń, stale obserwując poczynania małych stworzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyNie Gru 06 2020, 17:07;

Kilka Nieśmiałów wybudziło się ze snu zaalarmowane szeptami, a jednak nie drgnęły wcale, przyglądając Wam się niepewnie, zapewne nie rozumiejąc co dwie ludzkie samice robią w środku zakazanego lasu, grzebiąc w wilgotnej ziemi. Niektóre z nich zaczęły wycofywać się powolnie na drzewa, to ich chcąc bronić za wszelką cenę, nie przejmując się wcale delikatnymi płatkami Lulka; a co odważniejsze trwały wciąż nieruchomo, próbując zrozumieć Wasze zachowanie. Te, które dały rozbudzić się dopiero wraz z podanym im pod nos podwieczorkiem, zdawały się nawet Was nie dostrzegać, od razu podążając szlakiem darmowej i zupełnie niewymagającej nic od nich uczty; ale te, które przyglądały się Wam z góry, wpierw podziękowały Wam położeniem kilku złocistych od jesieni liści miłorzębu tuż przed Waszymi stopami, zanim same nie dołączyły do podarowanego im posiłku.

Możecie teraz śmiało spróbować zerwać potrzebne Wam kwiaty, ale! Żeby nie było tak łatwo i kolorowo:
Każda z Was rzuca kością k6. Jeśli suma waszych wyników jest parzysta - udaje Wam się zebrać po jednej porcji Lulka na głowę. Jeśli suma jest nieparzysta - nieśmiałki uznają, że jesteście zbyt zachłanne (w końcu dostałyście od nich w podzięce zupełnie bezużyteczne liście miłorzębu!) i macie do wyboru wycofać się z jedną porcją lub podjąć walkę o drugą.

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySob Gru 12 2020, 23:56;

Kostka: 4 + Fela 1

Czuła jak jej ciało pokryło się gęsią skórką na słowa Ofelii. Ze wszystkich stworzeń, które mogły tu spotkać, ponurak był chyba najmroczniejszą opcją. Jeśli rzeczywiście się tu kręcił, to prawdopodobnie nie ujrzą już poranka. Zwiastun śmierci na szczęście na razie się nie pokazał i obszedł je łukiem, co było troszkę pocieszające. Może poszedł zwiastować śmierć komuś innemu? Gdzieś z tyłu głowy nawet pojawiła się u Nancy myśl, że może powinny pójść za nim i zobaczyć czy ktoś nie potrzebuje pomocy, ale wiedziała, że to wcale nie jest dobry pomysł. Musiały załatwić to, po co tu przyszły i jak najszybciej uciekać.
Na szczęście udało im się udobruchać nieśmiałki małym poczęstunkiem, dzięki czemu mogły zebrać lulka i czym prędzej udać się po pozostałe dwie rośliny. Opiekunowie drzewa byli naprawdę uroczy, a Williams chyba jeszcze nigdy nie widziała ich w takiej ilości. Podniosła przyniesione przez nich liście miłorzębu i skłoniła się delikatnie w podzięce za ten szczodry gest. Jeśli wrócą do domu całe i zdrowe to będzie miała przynajmniej jakąś pamiątkę po tej niebezpiecznej przygodzie.
- Zbieraj kwiatki i idziemy dalej. Chcę tu być najkrócej jak to możliwe. - popędziła trochę Ofelię, delikatnie chowając liście do kieszeni. Chwilowo było miło, ale zielone stworki mogły się w każdej chwili rozmyślić, nie było więc czasu do stracenia. - Tylko ostrożnie, pamiętaj, że może podrażniać skórę, jest trujący. - dodała, obserwując, jak przyjaciółka zbiera potrzebne części rośliny. Powoli przeniosła spojrzenie na żółte liście, naznaczone fioletowymi żyłkami. Może też powinna sobie trochę zabrać? Tak z ciekawości? Czy to by było coś złego? Lulek miał bardzo interesujące zastosowania, odpowiednio przygotowany miał właściwości odurzające, a te w niektórych sytuacjach był całkiem przydatne... Ciekawe czy działał ta jamo jak oprylak? Jeśli weźmie troszkę i sprawdzi to chyba nic się nie stanie, prawda?
Nawet się nie zorientowała kiedy ręka jakoś tak sama wyciągnęła się w kierunku rośliny, żeby ostrożnie chwycić za łodyżkę, ale pomruk niezadowolenia wyrwał ją z zamyślenia. Spojrzała na nieśmiałki, które zaczynały robić się jakieś nerwowe i niechętnie cofnęła rękę. Cóż. Nie tym razem.
- Masz już tyle, ile potrzebujesz? Myślę, że musimy iść, bo zaczynają się denerwować... - rzuciła ostatnie spojrzenie na kuszącą roślinę, ale nie sięgnęła kolejny raz. Prowokowanie było zdecydowanie złym pomysłem. W jedną rękę chwyciła za to miotłę, w drugą różdżkę i zaczęła ostrożnie się wycofywać. - W którą stronę teraz? - zapytała, rozglądając się dookoła. Miała nadzieję, że Willows nie prowadzi ich na oślep i ma plan dalszego działania, bo ona sama wcale nie była już pewna skąd przyszły i w którą stronę powinny się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPon Gru 21 2020, 18:15;

Nieśmiałki ucieszyły się ze sprawionego prezentu. Na chwilę zapomniałam nawet o całej tej złowrogiej atmosferze, kiedy to obserwowałam magiczne stworzenia schodzące z łodyg, jak i gałęzi miłorzębu. Dopiero słowa Nancy sprawiły, że wróciłam na ziemię:
- Och, tak. Pamiętam. Wolałabym ich nie dotykać gołą ręką - Kiwnęłam głową i powoli podeszłam do wysokiego zioła i wyjęłam z torby pusty, szklany słoik. - Diffindo! - Zaczęłam ścinać potrzebne części rośliny. Następnie już niewerbalnym Wingardium Leviosa przeniosłam je do wcześniej przygotowanego pojemnika. Zastopowałam na chwilę czarowanie, aby upewnić się, że to, co zbieram, jest szukaną przeze mnie rośliną. Wyszukiwałam takich szczegółów jak purpurowe zażylenie korony kwiatu, czy widoczna lepkość łodygi. Sprawdziłam jeszcze, czy liście są odpowiedniego jajkowatego kształtu.
- Tak... Już kończę... - Kiwnęłam głowę na słowa drugiej puchonki, a następnie spojrzałam się na nieśmiałki, które zdecydowanie chciałyby odzyskać swoje siedlisko. Niestety kwiatów prawdopodobnie nie starczy dla Nancy, ale nie chciałabym się dla nich wdawać w niepotrzebną walkę z tymi magicznymi stworzeniami i jestem też pewna, że Nancy nie chciałaby ich skrzywdzić. Pamiętam, że kiedyś uczono nas, że w obronie drzew potrafią nawet wydłubać oczy czarodziejowi. Zamknęłam słój, a następnie bez żadnych gwałtownych ruchów odeszłam od zagajnika z towarzyszką. Odetchnęłam z ulgą, jak znalazłyśmy się w bezpiecznej odległości.
- Dobra, poszło w miarę gładko. -  Uśmiechnęłam się pokrzepiająco w stronę przyjaciółki. - Intuicja podpowiada mi, że powinnyśmy skręcić... w tę stronę??? - Spojrzałam się pytająco w jakąś stronę lasu i niepewnie zaczęłam stawiać kroki, łapiąc Williams za rękę, żeby była blisko. Nie chciałabym jej zgubić gdzieś za plecami.
Nie byłam pewna czy się przypadkiem nie cofam. Moja orientacja w terenie nigdy nie została poddana takiej próbie, przez co było to dla mnie niezwykle trudne i obciążające. Mimo to nie chciałabym dać znać przyjaciółce, że nie wiem, gdzie nas kieruję, wprowadziłoby to ją w niepotrzebny nadmiar stresu. Została jeszcze łza i tojad i możemy wracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Sty 01 2021, 20:19;

To nie może być trudne. Nie na tym poziomie edukacji. Bez trudu powinnyście rozpoznać tojad mocny, nawet jeśli ten już nie kwitnie o tej porze roku. Jego ciemne, wysokie łodygi wybijają się wyraźnie na tle jasnej skały, wabiąc Was łatwym łupem. Chyba nie oprzecie się tej pokusie, skoro spacerujecie już od dłuższego czasu, czując już na kostkach drobne otarcia od przeczesywania rzadko uczęszczanej ścieżki. Musicie pamiętać, że potrzebujecie najbardziej trującej części rośliny - korzenia.

Możecie spróbować rzucić kością k100, by wyrwać tojad z korzeniami, łapiąc go na środkowej lub górnej wysokości łodygi. Roślina jest już jednak osłabiona i istnieje wysokie prawdopodobieństwo ułamania łodygi w trakcie tego procesu (wynik poniżej 90).

Możecie też rzucić kością litery i spróbować zerwać tojad z korzeniami łapiąc nasadę łodygi. W ten sposób niemal całkowicie odwracacie prawdopodobieństwo sukcesu (porażkę oznacza jedynie wyrzucenie litery I lub J). Haczyk polega na tym, że dół łodygi zakryty jest brzytwotrawą, której w słabym oświetleniu nie potraficie odróżnić od zwykłej trawy i która rośnie tak blisko tojadu, że ścięcie jej wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem uszkodzenia delikatnej łodygi. Wysokość wyrzuconej litery oznacza stopień zdobytych obrażeń, gdzie A - płytkie, ledwie zaczerwienione draśnięcia, a I/J - rozcięcia do kości.

Przy jaskini widzicie tylko 2 łodygi. Każdy rzut kością równa się konieczności napisania przepisowego posta i rozpatrzenia sukcesu/niepowodzenia. Podejście do łodygi kością k100 jest jednorazowe, ponieważ każdy wynik poniżej 90 oznacza jej złamanie i konieczność rezygnacji lub podejścia do rzutu kością litery, do której liczba podejść jest dowolna ( 1 rzut = 1 post). Należy jednak pamiętać, że ilość, a także intensywność obrażeń może wiązać się z ryzykiem zdobycia choroby potencjalnie wchłoniętej przez brzytwotrawę.

Dodatkowo: Każda z Was rzuca kością k6 na głośność. Jeśli suma Waszego wyniku wynosi:
2-3: nic się nie dzieje.
4-5: z jaskini możecie usłyszeć ciche, pojedyncze warknięcie
6-9: warczenie towarzyszy Wam do czasu pierwszego skaleczenia się brzytwotrawą
10-12: warczenie z każdą chwilą narasta, aż z cichego pomruku przemienia się w agresywny, mokry warkot.

@Skyler Schuester #mistrzskaj

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyWto Sty 05 2021, 18:31;

kostki: G i 4

Zamiast intuicji Nancy zdecydowanie wolałaby posłużyć się mapą, ale skoro sama również takiej nie wzięła, to nie miała prawa narzekać. Czy w ogóle można było gdzieś dostać mapę zakazanego lasu? Najlepiej taką z opisanymi siedliskami różnych roślin? Byłby to całkiem przydatny przedmiot w ich sytuacji, ale Ofelia wolała przeprowadzić tą skrajnie niebezpieczną akcję na całkowitym spontanie i bez przygotowania, a Williams, niczym potulny baranek poszła za nią, bez zbędnych pytań. Teraz mogła mieć tylko nadzieję, że będą miały więcej szczęścia niż rozumu. Mocno ściskała palce przyjaciółki, idąc szybkim krokiem przez kolejne partie lasu. Prawdopodobnie zachowywały coraz mniej ostrożności, ale jedyne czego chciała, to jak najszybciej załatwić sprawę i wracać do zamku. Albo przynajmniej usiłować odnaleźć do niego drogę...
Kiedy dostrzegła tojad, ledwo pohamowała okrzyk radości. Nigdy nie myślała, że ucieszy się tak na widok jakiejś rośliny. Od razu poznała charakterystyczne listki i pociągnęła przyjaciółkę w kierunku skał, gdzie jak gdyby nigdy nic, rosło dokładnie to, czego potrzebowały. Wyglądało na to, że tym razem nikt rośliny nie pilnował, więc wszystko powinno pójść sprawnie.
- Jest! O, a tutaj drugi! Mamy szczęście! Potrzebujemy tylko korzeń, więc trzeba to zrobić ostrożnie, żeby nie ułamać łodygi. Złapię u samej nasady, powinno pójść bez problemu. - Od razu zabrała się do pracy. Zdjęła rękawiczki, żeby nic nie ograniczało jej ruchów i włożyła łapę w trawę. Chwilę tam pogrzebała, złapała za dół łodygi i pociągnęła w górę, wyrywając tojad z korzeniami i jednocześnie rozcinając swoją dłoń na czymś niesamowicie ostrym. Ból rozlał się po ręce, promieniując w górę kończyny, a Nancy krzyknęła - zdecydowanie za głośno. Roślina upadła na ziemię, a tuż obok niej zaczęła kapać krew. - Kurwa, brzytwotrawa! - Rzadko z ust Williams padały takie słowa, ale tej nocy nagromadziło się w niej tyle emocji, że przekleństwo samo wyrwało się na wolność. - Fela, zrób coś, zapach krwi nam na pewno nie pomoże... - Rzuciła przyjaciółce błagalne spojrzenie, czując, jak krew przecieka jej przez palce uciskającej ranę dłoni. Nigdy nie miała wysokiego progu bólu i ledwo trzymała się na nogach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyWto Sty 12 2021, 18:11;

Kostki: 68 i 6

Wędrówka była bardzo wyczerpująca psychicznie i fizycznie. Byłam pewna, że dla mojej towarzyszki jest tak samo ciężka, jak dla mnie. Listopadowy chłód i mokry mech również dawał się we znaki. Spojrzałam szybko na moje przemoczone buty i starałam się nie myśleć o moich lodowatych stopach. Na których co raz czułam mokrą podeszwę obuwia. Prawdopodobnie nie znajdziemy tak łatwo drogi powrotnej. Chyba że na miotle Nancy wbijemy się za korony tych mrocznych drzew i postaramy się wypatrzeć wież zamku. To powinien być najrozsądniejszy sposób, ale aktualnie nie mam jeszcze tego, po co tu przyszłam.
Nie jestem pewna ile czasu wędrowałyśmy od zagajnika Druzgotków, ale fakt, że wyszłyśmy z tego cało, napawał mnie optymizmem. Szczęście nam na pewno sprzyjało. Nie dość, że zauważyłam na skale tojad, to znajdował się on przed wyjściem do jaskini. Może uda nam się w niej znaleźć łzę księżyca i powrócić do zamku nie trafiając na straszne stworzenia tego miejsca.
- Los nam sprzyja! Nie dość, że znalazłyśmy tojad, to i jakąś jaskinię. Może znajduję tam się łza? - Uśmiechnęłam się, patrząc, jak przyjaciółka zabiera się za tojad, który z pewnością był osłabiony przez wszechobecne zimno. Nagle zamarłam, gdy sytuacja drastycznie się zmieniła. Wpadłam w lekką niemoc, widząc kapiącą krew Nancy. Wszystkie zaklęcia powypadały mi z głowy, a jęki przyjaciółki z pewnością mi nie pomagały się skupić. - Uspokój się, to niegroźna, ale głęboka rana - Powiedziałam, starając się zachować spokój, pewnie troszkę za głośno, ale nie zdawałam sobie wtedy sprawy z czychającego na nas zagrożenia. Złapałam za różdżkę i zaczęłam inkantować zaklęcia:
- Episkey! Vulnus Alere! Haemorrhagia Iturus! - Zaklęcia były za słabe, żeby całkowicie zasklepić ranę, ale ta przynajmniej przestała krwawić i wyglądała o wiele lepiej niż chwilę przedtem. Wyczarowałam jeszcze bandaż, którym trochę niestarannie opatrzyłam pozostałość rany i na koniec rzuciłam zaklęcie znieczulające, żeby Nancy nie myślała o bólu. - Lepiej? - Uśmiechnęłam się, po czym spojrzałam na drugi tojad, który pozostał nietknięty. - Spróbuję go zerwać tak, aby się nie skaleczyć, ale obawiam się, że może złamać się łodyga. - Westchnęłam, po czym złapałam go na środkowej wysokości i leciutko ciągnęłam ku górze, lecz mimo to łodyga się złamała. Już miałam również wypowiedzieć brzydkie słowo, ale w ostatnim momencie się powstrzymałam i wzięłam głęboki wdech.
- No nic... Jeden musi nam wystarczyć. - Wyjęłam z torby następną szklaną fiolkę, ale ta wyślizgnęła mi się z ręki, przez co feralnie upadła na wystający z gleby korzeń, roztrzaskując się nim, robiąc mnóstwo hałasu. - O nie... - Powiedziałam cicho, po czym machnęłam różdżką i tojad samoistnie wpadł luzem do torby. Trzeba jak najszybciej zmienić położenie. Czułam jakbyśmy były w centrum zainteresowania mieszkańców tego ekosystemu. Przeszła mnie gęsia skórka.
- Chodź.. musimy się przemieścić. Później wrócimy do tej jask... - Podeszłam do Nancy, łapiąc ją za zdrową dłoń, ale przerwałam gdy zdałam sobie sprawę, że z jaskini słyszę jakieś dziwne odgłosy, które zaczęły agresywnie narastać w jakieś warczenie. - Schowaj się za mną... i miej miotłę w gotowości... - Wyszłam naprzeciw, ściskając i celując różdżką w mrok, a w moim głosie można było wyczuć przerażenie. Strach próbował przejąć władzę nad moim ciałem, ale z trudem udawało mi się go zachować. Musimy wyjść z tego cało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Sty 15 2021, 20:19;

Bezmyślność człowieka pomaga mu zapomnieć o tym, że nigdy nie jest tak naprawdę sam. A Wy? Zapomniałyście już o błyszczących w świetle księżyca ślepiach, które obserwują Was z oddali? Zagrożenie w pełnym obcych Wam stworzeń lesie dostrzegacie tylko wtedy, gdy to warczy na Was głośno, nisko i wilgotnie, jakby na gardle już czuło gęstość Waszej krwi?
I czy nie przyszło Wam do głowy, że ze wszystkich czyhających na wasze życie stworzeń, to najgłośniejsze jest tak naprawdę jedynym, które nie chce Was skrzywdzić, jedynie ostrzegawczo warcząc, byście odeszły od pilnowanego przez niego skarbu?
Bo nawet w uproszczonym przemianą umyśle Wilkołaka, wszystko to zdaje się logiczne, instynktowne, w pełni naturalne. Zwierzęco wręcz oczywiste.
I żadne przygotowanie do ucieczki nie jest w stanie uratować Was przed prędkością Wilkołaka, który milknie gwałtownie, by zawarczeć w gniewie podczas długiego skoku, powalając jedną z Was wprost w kępkę brzytwotrawy.


Rzućcie kością k6
Osoba z wyższym wynikiem - możesz dostrzec wypalone kwasem plamy na sierści Wilkołaka i słabe, blado-srebrne światło tlące się we wnętrzu jaskini. Możesz. Nie musisz. W końcu Twój przerażony umysł może spanikować zupełnie i nie dostrzec nawet tego, że Wilkołak mógł rozszarpać Was obie w ułamku sekundy, a jednak nie zrobił tego nawet teraz.

Osoba z niższym wynikiem - Brzytwotrawa jest ostra niczym sztylet, nie znaczy to, że jest jednak tak samo sztywna, więc wygina się giętko pod ciężarem Twojego ciała, rozcinając ubrania i skórę Twoich pleców, by zachłannie chłeptać Twoją krew. Ciężkie wilcze łapy uziemiają Cię skutecznie z pazurami subtelnie przebijającymi się przez warstwy ubrań na piersi, a wielki pysk wisi tuż nad Twoją twarzą zionąc w nią gorącym oddechem, pozwalając wilgotnej ślinie rozciągać się wraz z niskim warkotem, by urwać się z tworzonej nitki i rozbić gęstą kroplę o Twój policzek.

I atakująca Was Wilczyca po prostu czeka.
Zupełnie jakby pytała: A co zrobicie Wy?
#mistrzsky

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Sty 22 2021, 20:53;

kostka: 6

Gdyby za każdym razem kiedy mówiła sobie "muszę poćwiczyć uzdrawianie" dostawała knuta, to byłaby już bogata. To była podstawa, coś, co powinien znać każdy czarodziej, a kapitan szkolnej drużyny to już w szczególności. Ile to razy na jej oczach zdarzał się wypadek, a ona nic nie mogła zrobić. Mimo chęci jednak wciąż nie udawało jej się zebrać motywacji. Podświadomie chyba czuła, że skoro jest beznadziejna w tych zwykłych zaklęciach, to tymi uzdrawiającymi mogłaby tylko drugiemu człowiekowi zaszkodzić. Miała dużo możliwości do nauki, Ofelia znała się świetnie na magii leczniczej, Max proponował jej korepetycje, a Perpetua, opiekunka jej domu specjalizowała się właśnie w tej dziedzinie. Tyle możliwości, a ona z żadnej nie skorzystała. Teraz mogła kolejny raz tego żałować. Wypominała to sobie, kiedy zaciskając zęby, obserwowała, jak jej towarzyszka rzuca kolejne czary, by zatamować krwawienie i zaleczyć ranę. Chwilę później jej dłoń została owinięta bandażem, a ból nieco zelżał. Odetchnęła z ulgą.
Tylko że to wcale nie był koniec problemów, wręcz przeciwnie. Narobiła tyle hałasu, że pewnie słychać ją było w chatce gajowego, albo i dalej. Do tego Ofelia upuściła szklaną fiolkę, która roztrzaskała się na kamieniu. Wstrzymała oddech i chyba nawet serce przestało jej na chwilę bić, kiedy wsłuchiwała się w dźwięk tłuczonego szkła, który rozszedł się echem między drzewami. Zapadła chwila głuchej ciszy. A potem usłyszała najbardziej przerażający dźwięk w swoim życiu.
Słysząc ten mokry, głęboki warkot wszystkie włosy na jej ciele podniosły się do góry. Zdążyła zacisnąć dłoń na ręce przyjaciółki, tak mocno, że odcięła jej dopływ krwi. A potem wszystko zadziało się tak szybko, że mogła tylko stać i patrzeć. Ogromny wilkołak, który pojawił się znikąd, zaatakował Ofelię, wyrywając ją z uścisku Nancy i powalając na ziemię. Przez chwilę stała osłupiała, w kompletnym szoku, nie będąc w stanie poruszyć nawet palcem, nie mówiąc o dobyciu różdżki i odnalezieniu w zamroczonym umyśle jakiegokolwiek zaklęcia. Dopiero krzyk Ofelii obudził ją z transu. Musiała jej pomóc!
- Barrera! - rzuciła najprostsze zaklęcie defensywne, które pewnie w żaden sposób nie było im w stanie pomóc, ale innych nie znała. Miała nadzieję, że chmura pyłu w oczach wilka da im chociaż sekundę do namysłu. Tylko że działała raczej bezmyślnie i instynktownie. Podbiegnięcie do napastnika, by próbować zrzucić go siłą z przyjaciółki było najpewniej głupotą, ale nie miała czasu, tu liczyła się każda chwila. Oczami wyobraźni już widziała rozszarpane ciało Ofelii i swoje tuż obok. - Zostaw ją! Puść! Błagam! - krzyczała bezradnie, szarpiąc za sierść, która i tak już była nieco powycierana i... wypalona? Nie myślała o tym jednak zbyt długo, bo jej spanikowany umysł nie był teraz zdolny do żadnych analiz. Po policzkach poleciały jej łzy, kiedy zdała sobie sprawę, że jest tak bezużyteczna, że właśnie p r o s i wilkołaka, żeby zostawił jej przyjaciółkę, bo nic innego nie potrafiła. Oto czarownica ostatniego roku w Hogwarcie, brawo, gratulacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyWto Sty 26 2021, 00:49;

To była chyba pierwsza sytuacja zagrożenia w moim życiu. Nigdy bym się nie spodziewała, że ja - jeszcze niedawno wzorowa studentka wplączę się w coś takiego. Mam tylko nadzieję, że to nie będzie najgłupsza rzecz, jaką zrobię ten pierwszy i ostatni raz w życiu.
Wilkołak wyłaniający się z cienia mnie sparaliżował. Czułam, jakby czas się dla mnie zatrzymał, ale mimo to wciąż wszystko płynęło dalej. Ogrom zwierzęcia mnie przeraził wystarczająco, żebym zapomniała jak zrobić wdech. Byłam wręcz pewna, że to są moje ostatnie minuty życia, niestety zdawałam sobie sprawę, że wraz z moim żywotem tutaj, polegnie również Nancy jeżeli szybko się nie wycofa. Na szczęście miała miotłę, więc mogła łatwo uciec, gdy ja zajmę trochę czasu potworowi.
Bestia ruszyła bez zastanowienia prosto na mnie, a moja krucha postura nie wytrzymując impetu, poddała się sile zwierzęcia. Uderzenie było na tyle mocne, że czułam, jak odlatuje. Przez kilka sekund musiałam nie kontaktować. Z bezwładu wyrwał mnie zastrzyk adrenaliny. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że moje plecy są całe pocięte przez brzytwotrawę. Nie czułam bólu prawdopodobnie przez nagłe pobudzenie mojego organizmu do walki o życie. Jednak wpatrzone ślepia przed moją twarzą i przegniły oddech potwora ponownie mnie sparaliżowały, a z oczu zaczyna lecieć mi strumień łez.
- U-uciekaj, głupia! - Wyjąkałam przez łzy, widząc próżną walkę przyjaciółki o mnie, ale na to było już za późno. Różdżka przy upadku musiała wylecieć mi z ręki. - Zostaw mnie i uciekaj! Proszę... - Zebrałam się na te ostatnie słowa, a mój głos mimowolnie drżał tak mocno, że Nancy prawdopodobnie ledwie rozumiała, co mówię. Jednocześnie nie chciałam, żeby mnie zostawiała - nadal była we mnie wola życia, więc gdy dym z zaklęcia zaczął opadać, zauważyłam różdżkę, zaraz obok, ale niestety odległość była na tyle duża, że nie byłam w stanie jej dosięgnąć. I tak z całych sił starałam się wychylać, na tyle ile mogłam, przez duszący mnie nacisk wilczych łap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Sty 29 2021, 19:29;

Jest taki rodzaj bólu, który wydziera z naszych gardeł krzyk tak przerażający, że wszystkich wokół przeszywają dreszcze. I nawet w wilczej postaci da się wyczuć to desperackie drżenie cierpienia, gdy skowyt splata się ciasno z dławiącym skomleniem, a przytępiona agonią świadomość popycha ciężkie cielsko do wybicia się z drobnego dziewczęcego ciała, by uskoczyć w bok, gdy tylko szarpnięcia naruszają świeże poparzenia.
Wilczyca instynktownie uskakuje raz jeszcze, powalając Nancy na ziemię, nieszczególnie starając się zawalczyć o jakąkolwiek krzywdę, a jednak i tak mimowolnie naznaczając jej mięśnie ciężarem swojego ciała, ostrymi pazurami rozszarpując ubrania w miejscach, w których złapała równowagę do kolejnego wybicia, by przysłonić sobą wejście do jaskini.
Smukłe łapy drżały ze zmęczenia, jakby chciały dotrzymać towarzystwa wibracjom nieustającego warkotu, który wyraźnie nakazywał uczennicom ucieczkę z miejsca, w którym w ogóle nie powinno ich być. Zdecydowanie nie pod osłoną mroku. Nie w noc, w którą księżyc w pełni skrapiał swoim dojrzałym światłem leśną ściółkę.
I ostrzegawcze warczenie nie ustawało nawet wtedy, gdy łapy ugięły się pod poranionym cielskiem, a wilczy łeb opadł na ziemię, jedynie w zdeterminowanym spojrzeniu zachowując więcej życia.

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptySob Sty 30 2021, 00:42;

Bezsilność jest chyba najgorszą z emocji. Patrzeć na krzywdę bliskich i nie móc nic z tym zrobić to jak najgorszy koszmar, jaki mogła sobie wyobrazić. Czy tak wyglądałby bogin Nancy? Nigdy nie miała z nim do czynienia, ale spokojnie mogła przewidzieć, że jeśli go spotka, to zobaczy podobny obraz. Obezwładniająca rozpacz i rezygnacja odebrały jej całą bojowość. Czuła się jakby była pod wodą, nie docierały do niej żadne dźwięki, zagłuszane przez buzującą w żyłach krew i adrenalinę. Nie zrozumiała słów rzuconych przez Ofelię, dopiero gdy ta je powtórzyła, do Williams dotarł do ich sens. Coraz bardziej pochłaniała ją pustka, emocje były tak silne, że organizm je wyparł, poddała się i chyba tylko dlatego nie kazała Willows się zamknąć i nie gadać głupot. Nie było opcji, żeby ją zostawiła. Przyszła tu tylko po to, żeby jej pomóc wrócić cało do domu i oto zawiodła na całej linii.
Wilkołak zawył, a Nancy była w tym momencie pewna, że oto nadchodzi ostatni, nieunikniony atak, który zaraz odbierze najpierw jedno życie, a potem drugie. Zamknęła oczy jak ostatni tchórz, bo nie chciała tego oglądać. W jednej chwili straciła grunt pod nogami i upadła na plecy, zapadając się pod ciężarem ogromnego, wilczego cielska. Ciekawe jak wygląda śmierć. Czy wszystko się wtedy kończy i nie ma nic dalej? Czy jeśli ma niedokończone sprawy, to zostanie kolejnym zamkowym duchem? Chyba nie chciałaby błąkać się po szkole całą wieczność. Czy spotka dziadków po drugiej stronie? A może obudzi się w innym ciele? Nigdy się nad tym tak naprawdę nie zastanawiała, nawet nie wiedziała, która z tych opcji byłaby najbliższa jej sercu. Tylko że nie powinna mieć teraz czasu na takie rozważania. Czemu atak nie nadchodził? Czemu wciąż była świadoma?
Otworzyła powoli jedno oko, potem drugie, by spojrzeć w wilcze ślepia. Cały czas z przerażającej paszczy wydobywał się warkot, ale dopiero teraz Williams zdała sobie sprawę, że brzmi on jakoś dziwnie, wcale nie aż tak złowieszczo jakby się mogło wydawać. Zauważyła, że w tych oczyskach wcale nie ma żądzy mordu, zęby nie chciały rozszarpać jej gardła, a łapy nie zaciskały się na jej ciele, wręcz przeciwnie, uścisk zelżał, ręce zadrżały, a chwilę później bestia zwaliła się na nią, wyciskając powietrze z płuc. Kątem oka widziała, jak Ofelia sięga po różdżkę, ale ku swojemu zaskoczeniu wcale nie chciała, by przyjaciółka rzuciła zaklęcie.
- Czekaj! On... Coś mu się stało, on... cierpi? - Stwierdziła z zaskoczeniem, leżąc nieruchomo pod bezwładnym ciałem. Jeszcze przed chwilą przerażający potwór, teraz bezbronne stworzenie. Patrząc na ten żałosny widok, obudziło się w niej współczucie. Z niemałym trudem wyczołgała się spod przygniatających ją łap i uklękła obok wilka, który okazał się być wilczycą. Dopiero teraz zwróciła uwagę na wypalone futro, rozpaczliwy warkot i zdeterminowane spojrzenie. Coś było nie tak. - Gdyby chciała na skrzywdzić, to by to już dawno zrobiła... Nie zapominajmy, że to człowiek... Trzeba jej pomóc. - Stwierdziła łamiącym się z emocji głosem. Nie miała pojęcia co robić. Instynkt kazał jej uciekać ile sił w miotle, ale Puchońskie serce nie mogło zostawić tu człowieka w potrzebie. Nie skrzywdziła ich, choć mogła to zrobić. Czyż nie powinny jej pomóc? Rozejrzała się, jakby spodziewała się znaleźć jakąś odpowiedź na to pytanie. Dopiero teraz zwróciła również uwagę na blask dochodzący z jaskini. Wciągnęła gwałtownie powietrze, nie wierząc w to co widzi. Wypalone czymś żrącym futro, jaskinia, pełnia, wszystko łączyło się w całość. Tam musiała rosnąć łza... - Znalazłyśmy... - Szepnęła, wskazując w kierunku, z którego wydobywało się światło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyCzw Lut 04 2021, 19:14;

Nie wiedziałam, czemu wilkołak zachowuje się tak nienaturalnie. Powalił mnie, ale czy oprócz tego nie powinien mnie rozszarpać, ugryźć czy coś innego, co robią inne wilkołaki? Był on nadwyraz opanowany, jakby wcale nie chciał mnie skrzywdzić. Może za tą przerośniętą postacią kryje się osoba, która potrafiła opanować likantropię?  
Wilczyca nagle ze mnie zeskoczyła ze mnie, żeby ruszyć na Nancy, która postanowiła zostać ze mną do końca. Momentalnie spróbowałam wstać, ale dopiero gdy brzytwotrawa wyszła z moich pleców, poczułam kujący ból i cieknącą krew po plecach. Jęknęłam dosyć głośno, pomimo że moja żuchwa zacisnęła się najmocniej, jak potrafiła. Pomimo mroczków przed oczami, złapałam za różdżkę. Chwiejąc się, wycelowałam w potwora, który nagle upadł na Nancy. Chyba zemdlał? Mimo tego wszystkiego wycelowałam różdżką w jego głowę. Chciałam go oszołomić, nie może nas więcej skrzywdzić.
- Drętw-... - Zamachnęłam się, niemal kończąc inkantację, ale głos koleżanki mnie zamurował. Nie rozumiałam, czemu kazała mi przestać. Ze zszokowanym wyrzutem na twarzy słuchałam Nancy. - Gdyby chciała..? Nancy ona, on, ono, nie wiem - nad sobą nie panuje! Trzeba to mocniej uszkodzić, zanim wstanie i rzuci się na nasze krtanie! - Wyjąkałam z siebie, starając się wytłumaczyć moją wersję towarzyszce. Spojrzałam się w stronę jaskini, rzeczywiście to musiała być łza. Postawiłam krok w kierunku jaskini, ale zaraz po tym kolana ugięły się pode mną, prawdopodobnie z bólu i wycieńczenia. Muszę zając się ranami - rzuciłam te same zaklęcia na moje poharatane plecy, które w tym przypadku również nie były wystarczające, a następnie podałam bandaż koleżance. - Opatrzysz mi tył? Od razu powiedz, jak to wygląda... Bardzo źle..? - Spytałam się, próbując ustabilizować mój załamujący się oddech. - A ty? Jakieś rany? Na Merlina, oby nie zadrapania? - Przyjrzałam się zniszczonym ubraniom Nancy w poszukiwaniu jakichś ran, ale nie byłam w stanie niczego zauważyć. Wyjęłam z torby dwa pomniejszone słoiki z uwięzionym zaklęciem niebieskich płomieni:
- Zanim wejdziemy, weź te dwa słoiki - jest w nich zaklęcie niebieskich płomieni. Ten ogień cię nie oparzy, ale zrani roślinę. Trzymaj je w pogotowiu! Staraj się używać podstawowych zaklęć z zielarstwa i defensywnych, żeby trzymać ją na dystans. Jeżeli te pnącza cię poparzą swoim kwasem, to skutki będą co najmniej straszne. - Powiedziałam z grobową miną, starając się rzetelnie ostrzec dziewczynę. - To jak.. Gotowa? - Spytałam łapiąc Nans za dłoń, żeby dodać jej trochę otuchy przed wejściem do groty, a następnie postawiłyśmy pierwsze kroki w stronę światła w mroku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31625
  Liczba postów : 78886
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyWto Lut 16 2021, 23:48;

Możliwe, że to pierwszy raz w waszym życiu, gdy zdajecie sobie sprawę, że nie zawsze warto pomagać. Że czasem trzeba być ślepym na cudzą krzywdę, bo zwyczajnie nie ma się sił walczyć o kogokolwiek poza sobą. I może następnym razem, gdy zobaczycie przejaw społecznego znieczulenia, przypomnicie sobie tę chwilę i pomyślicie, że po prostu rozumiecie, po czym odwrócicie wzrok raz jeszcze. Bez problemu udaje Wam się wyminąć omdlałą z bólu i zmęczenia Wilkołaczyce, choć raz po raz możecie dosłyszeć jeszcze ciche skomlenie w sennych majakach.

Podłoga jaskini lśni słabo od rozlanej na niej wilgoci, choć bardziej czujecie i słyszycie to przez lepkie pomlaskiwanie podeszw Waszych butów, niż faktycznie jesteście w stanie dostrzec to własnymi oczami. Jeśli odważycie się wejść nieco głębiej, podążając na bladym światłem rośliny, dostrzegacie niezwykle dorodny, choć poszarpany okaz Łzy Księżyca, której urwane pnącza wiją się na ślepo, pozwalając żrącej posoce kwasu rozlewać się leniwie wokół tworzonego przez nie kokonu.


Opiszcie Wasza próbę zdobycia kropli z serca. Pamiętajcie, że przyniesione płomienie chronią Was przed atakiem pnączy, ale nie rozwiązują kokonu chroniącego serce -  do tego potrzebne jest Wam prawdziwe światło księżycowe, bo próba zdobycia kropli siłą skończy się zniszczeniem serca.

Rzućcie kością k6 na głowę na dodatkowe wrażenia: :
1-2: Wilgoć w jaskiniach jest zupełnie naturalna i nieszkodliwa, nic więc dziwnego, że nie zwracacie na nią większej uwagi, co najwyżej może wzdrygając się gdy jakaś dorodniejsza kropla rozbija się o czubek głowy. Że coś jest nie tak dostrzegacie dopiero wtedy, gdy zamiast chłodu pod stopami zaczynacie czuć lekkie ciepło, a zaraz już piekący gorąc. To rozcieńczony kwas z pnączy roztopił Wam podeszwy butów i jeśli niczego z tym nie zrobicie, szybko nabawicie się porządnych oparzeń. [Kostka wylosowana przez jedną osobą automatycznie działa też i na drugą. Druga osoba nadal musi rzucić własną kostką]

3-4: Absolutnie nic się nie dzieje i bez przeszkód docierasz do źródła światła

5-6: Stalagmit? Przypadkowa dziura? Zwykłe potknięcie? Niezależnie od tego co się właściwie stało, efekt jest taki, że słoik z płomieniami roztrzaskuje Ci się pod nogami

______________________

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 EmptyPią Lut 19 2021, 21:24;

kostka: 2

Myślała, że zna Ofelię na wylot. Przyjaźniły się od pierwszej klasy, przez wiele lat mieszkały w jednym dormitorium, dzieliły się każdym sekretem, niemal umiały czytać sobie w myślach. Kiedy Willows tak bardzo się zmieniła? Po przeprowadzce Nancy do Puchońskiej Komuny, czy wcześniej? I która z tych opcji była gorsza? To, że wcześniej tego nie zauważyła, czy to, że mogła się teraz za to obwiniać? Już sam fakt zainteresowania blondynki czarnomagicznym kadzidłem był niepokojący, ale dotychczas Williams myślała, że to tylko kwestia zaspokojenia ciekawości, odkrycia tego co zadziałało na nią w rezerwacie w Dolinie Godryka, teraz jednak zaczynała dostrzegać coraz więcej dziwnych zachowań przyjaciółki. Gdzie zniknęła jej empatia i chęć pomocy drugiej osobie? Wilkołaczyca wyraźnie cierpiała i nie mogła, prawdopodobnie nawet nie chciała zrobić im krzywdy. Może i przypominała potwora, ale pod tą powłoką krył się człowiek, któremu ciężko było odmówić pomocy.
- TO mocniej uszkodzić? Fela, co się z tobą dzieje? TO jest człowiek... - Szepnęła z niedowierzaniem. Kiedy Ofelia zrobiła się taka obojętna? Skąd w niej tyle chłodu? A może to ona, nie blondynka, zachowywała się niestosownie do sytuacji? Może faktycznie powinny dziękować Merlinowi, że wilkołaczyca jest tak osłabiona i zostawić ją na pastwę losu? Nie mogła w to uwierzyć. Nie chciała. Nie miała jednak specjalnie wyjścia, bo każda kolejna chwila w Zakazanym Lesie była ryzykowna, a przy kolejnym ataku mogły nie mieć tyle szczęścia. Stając przed dylematem, komu pomóc, przyjaciółce czy wilczycy, wybór był oczywisty, ale czy niezbędny?
- Tak, daj. Nie jest tak źle. - W jej głosie dało się wyczuć zrezygnowanie i smutek. Opatrzyła rany na plecach, najlepiej jak umiała, ale niezbyt dokładnie. Nie miała wprawy. - Ze mną wszystko w porządku. - Odpowiedziała lakonicznie, wciąż nie mogąc się pogodzić z tym co robiły. Starała się słuchać instrukcji, ale docierało do niej co drugie słowo. Kiedy Fela zapytała o jej gotowość, spojrzała jeszcze raz na skomlącą wilkołaczycę, czując jak łamie jej się serce. Nie była gotowa. Może to była kompletna głupota, może brak odpowiedzialności, ale nie mogła wejść do jaskini, udając, że nie widzi tego cierpienia. Ignorując ewentualne sprzeciwy towarzyszki, podeszła do likantropki i kucnęła w niewielkiej odległości od jej pyska.
- Levatur dolor. Vulnus alere. - Znała tylko podstawy magii leczniczej, ale lepsze to niż nic. Nie wiedziała, czy te dwa proste zaklęcia są w stanie jakkolwiek pomóc, ale choć trochę oczyściły jej sumienie. Wykopała ręką zagłębienie w ziemi, do którego nalała jeszcze wody za pomocą aquamenti i ostatni raz spojrzała na wilczycę. - Przepraszam... Nic więcej nie mogę zrobić. - Szepnęła, odwracając wzrok i wstała, by podejść do Ofelii. Po drodze podniosła porzuconą na ziemi miotłę i stanęła przed wejściem.
- Miejmy to już za sobą. - Mruknęła, biorąc do ręki jeden ze słoików i powoli ruszyła w głąb jaskini. Ostrożnie stawiała kroki, uważając, by niczego nie dotknąć gołą ręką. Krople kapiące na głowę za każdym razem wywoływały wzdrygnięcie, ale na szczęście była to zwykła woda skraplająca się na skałach. Wszystko wydawało się być w porządku, do momentu kiedy ziemia zaczęła być niepokojąco ciepła.
- Czujesz to? Jakoś tak... Ciepło... - Szepnęła, wskazując na swoje stopy i dopiero po chwili zrozumiała co się dzieje. Podeszwy butów dosłownie rozpuszczały się pod wpływem działania kwasu i zaraz mogło zacząć robić się naprawdę nieciekawie. - Uważaj! - W panice krzyknęła, zapominając o tym, że powinny zachować ciszę. Momentalnie wskoczyła na miotłę, łapiąc Ofelię za ramię i wciągając ją za siebie na Nimbusa. - Jesteś cała? Ten kwas jest naprawdę silny, myślę, że to on tak osłabił wilkołaczycę, nas wykończy zdecydowanie szybciej. - Powiedziała, odruchowo zerkając w kierunku wyjścia, ale były już za głęboko, by dostrzec, co się dzieje na zewnątrz.
Ruszyła dalej, lecąc w niewielkiej odległości od ziemi, powoli, czujnie obserwując okolicę. Nie potrzeba było dużo czasu, by dotrzeć do serca groty i odnaleźć to czego szukały. Łza Księżyca, jedna z najbardziej niebezpiecznych roślin, wiła się tuż przed nimi, chlapiąc dookoła śmiercionośnym kwasem. - Jest... Piękna. - Westchnęła z zachwytem, obserwując hipnotyzujące ruchy pędów. Budziła respekt i wcale nie zachęcała, żeby podejść bliżej. Zaszły jednak za daleko, żeby się wycofać, a poza tym coś czuła, że Willows nie wyjdzie stąd bez tego, po co przyszła.
- Co robimy? Nie możemy dotknąć tych pnączy, są uszkodzone, co znaczy, że każdy kontakt z nimi skończy się co najmniej poparzeniem. Mamy niebieskie płomienie, ale ciężko przewidzieć jak zadziałają... Czy nie spalą kwiatu? Albo – co gorsza – spalą tylko część pnączy, a reszta nas zaatakuje? Jeśli uda nam się wpuścić tutaj światło księżyca, to same się odsuną, ale nie widzę tu żadnych prześwitów w skale... - Zastanawiała się na głos, rozglądając się dookoła. - Trzeba przyjrzeć się bliżej, może gdzieś znajdziemy otwór, który wystarczy powiększyć? - Zaproponowała i po uzyskaniu aprobaty od towarzyszki, poleciała w górę, by uważnie zbadać sklepienie jaskini. Niestety nie znalazły żadnej szczeliny, którą wystarczyłoby powiększyć, musiały działać bardziej ofensywnie.
- Nic tu nie ma... Same musimy zrobić otwór, inaczej nie dostaniemy się do serca. Może tam, bardziej od wejścia? Żeby nic nie uszkodziło łzy. - Zaproponowała i chwyciła mocniej za trzonek, by w razie potrzeby móc swobodnie manewrować i uniknąć spadających kamieni. - Będę nas asekurować, rzucaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 QzgSDG8








Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty


PisanieGłęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty Re: Głęboko w Zakazanym Lesie  Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Głęboko w Zakazanym Lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Głęboko w Zakazanym Lesie - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-