Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Opuszczone szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : pół wila
Galeony : 4381
  Liczba postów : 2482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Administrator




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptySro Kwi 13 2016, 17:04;

First topic message reminder :


Opuszczone szklarnie

Wiele lat temu, gdy plaga akromantul daleka była od nawiedzenia Doliny Godryka, miejsce to należało do starszego botanika. Hodował on tutaj najróżniejsze gatunki roślin, sprowadzane z różnych zakątków świata. W czasie ataku zwierząt, teren ten został zupełnie zniszczony i zaniedbany. I choć z czasem dolina odżyła, szklarnie już nigdy nie stanęły na nogi. Dawny właściciel nie zgłosił się po swoje ukochane rośliny, a te zaczęły żyć własnym życiem. Wszyscy w miasteczku wiedzą, że miejsce to, choć bogate w unikatową florę, może być bardzo niebezpieczne.


Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - W ostatnich latach, tuż przy wejściu do szklarni, bogato zaczęła rosnąć tam brzytwotrawa. Bardzo łatwo ją uznać za normalną trawę, co może być wysoko niebezpieczne. Jest, właśnie dla Ciebie. Wchodzisz nie zauważając, tego, co masz pod nogami, przez co bardzo boleśnie kaleczysz się w kostki. Roślina przecina twoją skórę na tyle mocno, że krew bogato spływa na ziemię. Jest to bolesne, ale jeśli masz minimum 10 punktów z uzdrawiania (albo osoba, która Ci towarzyszy), możesz się natychmiast wyleczyć. W przeciwnym razie, musisz odwiedzić osobę, która tyle ich posiada, by w domowym zaciszu Cię uleczyła.
2 - Gdzieś w samym rogu pomieszczenia, na ziemi, zauważasz torebkę nasion. Te intrygują Cię na tyle, że postanawiasz je zabrać, mimo, że są nieopisane. Aby móc je odpowiednio zasadzić przy swoim domu, musisz mieć 15 punktów z zielarstwa (możesz poprosić o to domownika, który posiada tą liczbę). Po miesiącu zacznie z nich kiełkować mała wierzba, po dwóch, będzie już bić swymi gałęziami. W tym czasie powinieneś wybadać roślinę i znaleźć jej tajny punkt, dzięki któremu przestanie bić. W ciągu pół roku, wierzba osiągnie półtora metra wysokości, w dalszym czasie będzie rosnąć, maksymalnie do dwóch metrów. Rosnąc w ogródku, w przyszłości na pewno będzie stanowić idealny system do obrony przez złodziejami, próbującymi włamać się do twego domu!
3 - Zbyt lekkomyślnie postanawiasz usiąść na pozostałościach jednej z ławek. Być może zagadujesz się ze swym kompanem, a może po prostu zamyśliłeś się, spoglądając na otaczającą Cię roślinność. W efekcie, nawet nie poczułeś, jak diabelska roślina, zaczęła Cię stopniowo oplatać. W końcu dociera do Ciebie co się dzieje i próbujesz się wyszarpnąć, niestety diabelskie sidła łapią Cię jeszcze mocniej, wciągając w swą plątaninę pod ścianą. Oplatają Cię mocniej i mocniej...
Spoiler:
Rzuć jedną kostką raz jeszcze, by dowiedzieć się, jak idzie Ci ucieczka. Za każde posiadane 10 punktów z zielarstwa w twym kuferku, możesz dodać sobie oczko.
1, 2, 3 - Nie idzie Ci najlepiej. Bez względu na to, czy teoretycznie wiesz, jak z nimi walczyć, jest wprost fatalnie. Panikujesz, nie możesz się rozluźnić, a roślina z tego czerpie! Nie wydostaniesz się stąd, póki inny gracz Ci nie pomoże. I bez względu na to, jak szybko to zrobi, roślina i tak zdąży Ci złamać dwa żebra. Nie obejdzie się bez wizyty w Mungu i napisaniu tam chociaż 2 postów.
4, 5, 6 - Byłeś pilnym uczniem? Wygląda na to, że tak, bo wiesz, jak bronić się przed mackami sideł. Odpowiednio się rozluźniasz, a uścisk rośliny stopniowo maleje. Wychodzisz z tej przygody bez szwanku. Twoja wiedza na temat Diabelskich Sideł się powiększa, dzięki czemu otrzymujesz 1 punkt z zielarstwa do statystyk.
7, (...) - Tak dobrze mogło pójść tylko komuś z dużą wiedzą na temat botaniki. Momentalnie się rozluźniasz, a kiedy roślina odpuszcza, szybkim ruchem różdżki odcinasz odpowiedni kawałek sideł. Nie zrobiłeś tego bez powodu - teraz możesz zabrać je i dzięki temu, zacząć je hodować w swym domu. Może mają strzec twój dom przed niebezpiecznymi ludźmi? A może po prostu chcesz je na kimś użyć... to nie nasza sprawa. Za 2 miesiące z odciętego fragmentu wyrosną spore sidła, dobrze przemyśl gdzie je umieścisz.
4 - Dostrzegasz, że rośnie tutaj sporo fruwokwiatu, tego samego, który bardzo ładnie prezentuje się w ogródkach, a który wcale nie jest taki tani. Zbierasz go dla siebie, albo po prostu na sprzedaż, ciesząc się, że masz taką idealną okazję. Próbujesz zabrać go jak najwięcej i dość automatycznie wyrywasz kolejne liście. W tym wszystkim nie zauważasz, gdy nagle zamiast chwycić fruwokwiat, łapiesz mandragorę! Wyrywasz ją z ziemi, a ta zaczyna przeraźliwie krzyczeć! Na szczęście jest ona dość młoda, mimo tego, że od razu wypychasz ją ponownie do ziemi, w uszach teraz słyszysz tylko dziwne brzęczenie. Tymczasowo zostajesz ogłuszony - na ten, oraz jeden, następny wątek, nic nie możesz słyszeć. Z tego wszystkiego, nawet zapominasz zabrać fruwokwiaty.  
5 - To miejsce nie tylko kusi czarodziejów zafascynowanych botaniką, ale i dzikie zwierzęta, szukające w tym miejscu pożywienia. Kiedy ty, zajęty jesteś obserwowaniem roślinności, jedna z naprawdę sporych Sklątek Tylnowybuchowych, zakrada się za tobą. Albo widzi w tobie wroga, albo pożywienie. Raczy Cię sporym promieniem ognia. Udaje Ci się co prawda uskoczyć i poczuć ten płomień zaledwie w drobnym stopniu, ale sklątka nie odpuszcza i dalej rzuca płomieniami, podpalając sporą część roślinności.
Spoiler:
Rzuć dodatkową kostkę:
Parzysta – W porę reagujesz, szybko wyciągasz różdżkę i odpowiednimi zaklęciami udaje Ci się nie tylko uporać ze sklątką, ale i pożarem, jaki ta wywołała. To doświadczenie pozwala Ci zarobić punkt z zaklęć!
Nieparzysta – Popełniasz błąd i zamiast w pierwszej kolejności opanować sklątkę, ty próbujesz powstrzymać błyskawicznie rozprzestrzeniający się ognień. Zwierze to wykorzystuje i atakuje Cie kolejnym płomieniem - celując dość trafnie w twoją różdżkę. Jesteś poparzony i musisz stąd uciekać. Zrób w domu okład i kup nową różdżkę - ta już do niego się nie nada.  
6 - Miejsce to, jest siedliskiem nie tylko roślin, ale i owadów. Postanawiasz zebrać nieco krzewu księżycowej rosy, który, jak powszechnie wiadomo, ma działanie bardzo uspakajające. Być może ta aura spokoju przyciągnęła owady, które wykazują się podobnymi właściwościami. Zza drzewa wylatuje parę trzminorek, które latając wytwarzają syrop. Jego aromat wzbudza w tobie niebywale melancholijny nastrój. Czujesz, jak ogarnia Cię ogromna apatia, a kolejno smutek. Musi wyprowadzić Cię stąd druga osoba, do tego czasu myślisz o samych najgorszych rzeczach. Plus z tego wszystkiego taki, że wychodząc wciąż masz ze sobą księżycową rosę, gotową do zasadzenia pod domem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 00:46;

Marszczę z zastanowieniem brwi na jej odpowiedź. Po raz kolejny ja sobie flirtuję bardzo miło, a ta próbuje mi uzmysłowić, że mój urok kompletnie na nią nie działa. Dobrze też, że nie czytam jej w myślach, bo jakbym się dowiedział, że porównuje mnie do jakiegoś pacana zemdlałbym jeszcze bardziej zjawiskowo niż cała ekipa Gryfonów i usnął na miejscu.
- Wiem, wiem powtarzałaś już to. Powiesz jeszcze kilka razy i sama uwierzysz - mówię i macham ręką zbywając jej słowa. Nieudolnie odpalam papieros, podczas gdy ta znowu coś tam mamrocze, by upewnić mnie w przekonaniu, że byłaby odporna nawet jakbym był półwilem.
- Takie masz mniemanie o sobie, że mężczyźni muszą płakać z radości po orgazmach z Tobą. Albo płaczą z żenady i dlatego postanowiłaś nie dawać nikomu szansy - mówię rozbawiony aż chichocząc na taką myśl. - Żartuję oczywiście, wybacz za mój rubaszny żart. Z pewnością to pierwsze jest bliższe prawdy. Rozumiem, że nie jesteś zainteresowana, wystarczy mi powiedzieć raz , ale taka moja natura, zazwyczaj trudno mi się powstrzymać, nie musisz się tym przejmować jeśli nie chcesz - dodaję jeszcze zanim nie wchodzimy do tej okropnej szklarni, gdzie aż krzywię się od nadmiaru dziwnych krzaków.
- Fajnie, miło mieć silne zainteresowania. Co w przyszłości zamierzasz... nie wiem sadzić? - zagaduję jeszcze byle podtrzymać konwersację i jakoś rozjaśnić zaspany umysł. Jestem też całkiem ciekawy co zielarze potem chcą robić, bo kompletnie nie interesowała mnie ta tematyka. Patrzę na nią z niedowierzaniem ukrytym w spojrzeniu w okularach kiedy komplementuje to miejsce. Jednak wyglądało na to, że naprawdę tak myśli. - To szalej tu Ruda, ja sobie przycupnę - mówię jeszcze zanim ta znika gdzieś w głębi. Podchodzę do parapetu gdzie siadam sobie i opieram głowę o szybę, by poczillować. Na sekundkę. Która wystarczy bym zaczął lekko przysypiać, nieświadomy, że tuż obok mnie wiją się diabelskie sidła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 914
  Liczba postów : 1061
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 01:16;

Nie potrafiła bezczelnie i prosto w twarz jakkolwiek przyznać że chłopak mógłby mieć kiedyś u niej szansę. Nie była z tych osób, a raczej po prostu wolała studzić jego zapały. Po ostatnim "związku" sparzyła się dość mocno i potrzebowała znów poczuć, że ma jakąś kontrolę nad sytuacją. Przynajmniej tak jej się wydawało.
-Uważasz, że nie wierzę we własne słowa? - Zapytała raczej szczerze zainteresowana tym, co siedzi w jego głowie, by następnie znów przyjąć twarz bez wyrazu, gdy usłyszała ten niewybredny żarcik. Początkowo nie wiedziała, jak ma na niego zareagować.
-No cóż, trzeba znać swoją wartość. A co do orgazmów i rzekomej żenady, to już nie mnie oceniać. - Powiedziała dyplomatycznie, ani na chwilę nie tracąc rezonu. Nie miała oczywiście zamiaru przyznać, że jest kompletnie niedoświadczona. Jeszcze tego jej brakowało, żeby Harry w przypływie rycerskości zaproponował jej zmianę tego stanu rzeczy. Chciała jeszcze skomentować te jego bezcelowe przeprosiny, ale ostatecznie ugryzła się w język i zajęła tym, co interesowało ją zdecydowanie bardziej - roślinami.
-Akurat nie ja wybrałam sobie tę pasję, ale tak, warto mieć coś, co się kocha. Masz coś takiego? - Zapytała, chyba po raz pierwszy naprawdę łagodnie spoglądając w jego twarz i próbując wyczytać z niej cokolwiek. -W przyszłości zamierzam sadzić wszystko. Mam przejąć rodzinne szklarnie i mam nadzieję, że wszystko potoczy się zgodnie z planem. Tak naprawdę jednak... - Zamilkła na chwilę, zastanawiając się, czy dzielić się tą informacją ze ślizgonem, ale ostatecznie uznała, że przecież nic jej to nie kosztuje. -Tak naprawdę jednak chciałabym stworzyć zupełnie nowy, silnie magiczny szczep o właściwościach uzdrawiających. Mam na oku dwa gatunki. Są to rośliny śródziemnomorskie, choć osobiście dodałabym do nich czegoś ze wschodu lub w ostateczności z Ameryki Południowej. Te połączenia kulturowe mogą wzmocnić znacząco działanie właściwości tych roślin i uważam, że odpowiednio połączone mogą dać przełom w badaniach nad Oblivitrą nie jest to jednak takie... - Tu urwała w pół słowa czując, jak rumieniec wychodzi znów na jej policzki. -Wybacz, trochę mnie poniosło. Mogłabym opowiadać o tym zdecydowanie zbyt długo. - Urwała zdając sobie sprawę, że Harry może wcale nie być zainteresowany jej paplaniną na ten temat, a ona nie chciała go zbytnio zanudzać. Wystarczyło już, że porwała go w to mało przyjemne miejsce. Do jasnej Morgany, zaczynało padać jej na mózg!
Widząc, że w pierwszych sekundach nic ich nie atakuje, Irv przytaknęła i zapuściła się w krzaki zostawiając Whitelighte`a gdzieś za sobą. Przez dłuższą chwilę zachwycała się tutejszą florą, nie mając bladego pojęcia, że jej towarzysz praktycznie usypia, gdy nagle znalazła coś, co przykuło jej uwagę i sprawiło, że na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Zacisnęła palce na nasionach delikatnie, acz stanowczo by ich nie uszkodzić, a jednocześnie donieść je wszystkie do Harry`ego.
-Harry! Patrz co znalazłam! - Zaczęła drzeć do niego japę, przeciskając się w miejsce, gdzie ostatnio widziała chłopaka, co zajęło jej zdecydowanie dłuższą chwilę niż się tego spodziewała. O mało co nie upuściła nawet kilku nasion, ale w ostatniej chwili udało jej się zreflektować i uchronić ten skarb przed ponownym zaginięciem w tutejszej zieleni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 01:52;

Zastanawiam się chwilę nad odpowiedzią, by wymyślić co naprawdę uważam.
- Myślę, że wierzysz. Ale wiele osób wmawia sobie niektóre rzeczy, bo tak jest łatwiej. A ty pewnie nie lubisz przyznawać się do słabości - wygłaszam moją własną opinię na temat Irvette i uśmiecham się po tym lekko. - To tylko moje zdanie, co ja tam wiem, ledwo Cię znam - dodaję jeszcze na niejakie pocieszenie, bo psycholog ze mnie żaden, chociaż jestem dość empatyczną osobą.
Dziewczyna znowu przywdziewa swój mur po moim rubasznym żarciku i nie odpowiadam już jej dyplomatyczną odpowiedź, a jedynie klepię lekko po ramieniu dziewczyny. Szybko też zmieniamy temat najwyraźniej na taki co ją niezmiernie interesował - badyle i inne krzaki.
- Nie ty wybrałaś? - pytam zastanawiając się czy jest u nas podobnie akurat z tą kwestią. - Wybraną przez rodzinę dla mnie jest Historia Magii. Całkiem mnie fascynują jej niektóre aspekty. A oprócz lubię tańczyć i rzeźbić, ale wiesz jak to bywa... rzadko robię to drugie, a to pierwsze po pijaku - mówię i macham ręką, bo nie mam za wiele ciekawego do powiedzenia o swoich zainteresowaniach oprócz tego, że tłamszę je niezwykle skutecznie. Słucham za to z chęcią co ma mi do opowiadania Irvette, bo może nie interesują mnie magiczne szczepy czy inne rzepy, ale miło jest posłuchać jak dziewczyna wydaje się być czymś niezwykle zajarana.
- Och, nie przeszkadzaj sobie. Brzmi to fascynująco. Przyznam szczerze, że nie rozumiem z tego tak wiele, by prowadzić z Tobą... cóż jakąkolwiek sensowną rozmowę na ten temat, ale zawsze chętnie słucham! - mówię szczerze, jeszcze zanim ta nie pomknie biegać po tej okropnej, opuszczonej szklarni.
Ja zaś przysypiam sobie w najlepsze i dopiero kiedy ręka opada mi wzdłuż ciała przez sen, dopadają mnie diabelskie sidła. Rozbudzam się natychmiast i w pierwszym odruchu chcę zabrać natychmiast rękę, ale te zaciskają się mocniej na mojej skórze. Chcę się wić i krzyczeć, ale jakaś jedyna rozsądna szara komórka w mojej głowie podpowiada mi, że to jest zły pomysł. Biorę głębokie wdechy i staram się rozluźnić jak mogę. Jakimś cudem mi się to udaje, okropna roślina puszcza, a ja natychmiast podrywam się z miejsca, zanim znowu zdąży mnie oplatać.
- IRVETTE! - krzyczę i biegnę w kierunku gdzie słyszałem jej głos. Kiedy tylko widzę rudą czuprynę rzucam się do niej przytulając mocno, spragniony pocieszenia po tej paskudnej przygodzie. - Diabelskie sidła mnie zaatakowały! - tłumaczę rozżalony, przyciskając dziewczynę do wątłej piersi. Żaden ze mnie Gryfon. Kiedy odrobinę się uspokajam, wypuszczam ją z ramion i staram się zreflektować. - Och... co krzyczałaś? Co znalazłaś? - pytam nadal lekko podenerwowany, przygładzając fryzurę i poprawiająco okulary na nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 914
  Liczba postów : 1061
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptySro Wrz 15 2021, 14:48;

Nie wiedziała, czego się spodziewała, ale na pewno nie takiej odpowiedzi. Była ona dość logiczna i rozsądna jak na to, co Irvette o chłopaku myślała.
-A kto lubi się do nich przyznawać? - Zapytała, tym samym po części przyznając mu rację, co do tej części wypowiedzi. -Nie musisz mnie dobrze znać, by mieć opinię na mój temat. - Dodała, nie mając mu za złe tego, że widział ją tak, a nie inaczej. Zresztą wcale nie mijał się z rzeczywistością. Dla Rudej słabości zbyt łatwo mogły być wykorzystane przeciwko niej, więc im mniej o nich mówiła, tym bezpieczniej się czuła.
Badyle zdecydowanie były jej działką i mogła gadać o nich godzinami. To, co jedni widzieli jako zdechnięty liść, dla Irv było czymś więcej. Natura ją uspokajała i pozwalała pozbierać myśli, gdy te znajdowały się w chaosie.
-Moja rodzina od pokoleń zajmuje się hodowlą i dystrybucją wszelkich magicznych roślin. - Wyjaśniła zwięźle wiedząc, że dla osoby, która nie interesuje się tematem, nazwisko de Guise nie mówi zbyt wiele. -Historia magii? Nie powiedziałabym. - Odparła ze zdziwieniem na twarzy. Powoli zdejmowała maskę niewzruszenia, pozwalając, by większe emocje przejawiały się poprzez jej mimikę. -Taniec i rzeźba? Jak tak pomyślę, pasujesz mi na taką artystyczną duszę. - Dodała, gdy chwilę nad tym pomyślała. Tak, jakby miała w ślepo strzelać w zainteresowania chłopaka, na pewno wybrałaby coś artystycznego. -Rzeźba zawsze wydawała mi się wyjątkowo trudna do opanowania. Dużo masz już dzieł na swoim koncie? - Zainteresowała się szczerze tematem. Chętnie obejrzałaby to, co Harry wydłubał. Może i nawet kiedyś przyszedłby czas, by poprosiła go o jakieś podstawowe lekcje z tej dziedziny.
Sama za to rozgadała się o swoich planach na przyszłość. Podchodziła do tego ambitnie, choć zdawała sobie sprawę z tego, jak wiele pracy ją czeka, by osiągnąć to, co zamierzała.
-Nie chcę Cię zanudzać. W każdym razie szczepianie roślin to trochę praca jak nad ludzką genetyką. Oczywiście z ludzi dużo trudniej uzyskać pożądany efekt, a szkoda. - Pozwoliła sobie zażartować i zaśmiała się krótko. Skłamałaby jednak mówiąc, że nigdy nie myślała o tym, że dużo łatwiej byłoby się z niektórymi dogadać gdyby byli tak mili w obyciu jak rośliny.
Nieświadoma niczego hasała sobie po zieleninie, a Harry w tym czasie przysypiał atakowany przez diabelskie sidła. To się nazywała sprawiedliwość losu! Gdy usłyszała jego krzyk, od razu schowała nasionka do torebki i ruszyła w stronę Harry`ego. Chłopak jednak dopadł ją pierwszy, a Ruda nie miała szansy nic powiedzieć, bo już znalazła się w jego objęciach. Szczerze musiała przyznać, że tego to się za żadne skarby nie spodziewała. Miała tylko nadzieję, że nie była to żadna dziwna sztuczka z jego strony. Nie była przyzwyczajona do tak gwałtownego naruszania jej przestrzeni osobistej. Mimo to obudziła w sobie ludzkie odruchy i objęła go, gdyby naprawdę potrzebował pocieszenia.
-Diabelskie sidła? Mon Dieu... Powinniśmy się tego spodziewać. Nic Ci się nie stało? - Zapytała, a gdy wypuścił ją z objęć, bacznie go zlustrowała spojrzeniem, by znaleźć jakikolwiek ślad po nieprzyjemnym spotkaniu z rośliną. -Słucham? - Spytała, na chwilę zapominając o własnym znalezisku. -Ah tak, popatrz... - Wyjęła z torby nasionka, po czym otworzyła delikatnie dłoń, by Harry mógł się im lepiej przyjrzeć. -Jestem pewna, że to jakieś drzewo, choć nie mam pewności jakie. - Dodała jeszcze, raz na jakiś czas rzucając spojrzenie wokół, by sprawdzić, czy nic ich nie atakuje. Po tym, co trafiło się Harry`emu była już dużo bardziej czujna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptyCzw Wrz 16 2021, 23:37;

Dobrze, że nie wiem jak niskie mniemanie ma o mnie Irvette!
No dobra, szczerze mówiąc raczej nie przejąłbym się tym specjalnie, jak zwykle. Ludzie lubią mnie nie doceniać i całkiem przyzwyczaiłem się do tego. Nie lgnę do pochwał i komplementów, wolę sam ja opowiadać innym.
- Mi nie przeszkadza przyznanie się do słabości, o! Ale racja. Jednak chodzi mi o głównie o taką wiesz - przed samym sobą - tłumaczę kładąc dramatycznie rękę na sercu. Z kolei ja jestem pozytywnie zaskoczony, że Irv nie obraża się za lekkie upominanie, a nawet je rozsądnie komentuje. Uśmiecham się do niej uprzejmie i kiwam głową na mądre słowa.
- A co? Wyglądam Ci na potężnego maga? - pytam z chichotem kiedy stwierdza, że żaden ze mnie historyk. Okazuje się, że faktycznie mieliśmy swoje zainteresowania ukierunkowane przez rodzinę i szczęśliwie żadne z nas specjalnie nie narzekało. Kiedy Irvette zaczyna wypytywać o to co ja lubię zaczynam przechadzać się po cieplarni nagle bardzo zainteresowany wszystkimi glonami wokół. Prycham rozbawiony kiedy widzi we mnie artystyczną duszę. Wcale taką nie byłem, chyba że przesadną frywolność i brak większego wstydu należy do tej cechy. - Nie rzeźbiłem nic od dawna - mówię jedynie, odrobinę urywając konwersację na ten temat, widocznie niechętny do dawania korków z rzeźby.
Uśmiecham się delikatnie na porównanie Irvette i odrywam się od gapienia na jakąś całkiem nieinteresującą roślinę. - Co byś w sobie zmieniła? Gdybyś mogła wszczepić sobie coś zmieniającego charakter? - zagaduję tylko poniekąd nawiązując do jej wypowiedzi, a bardziej meandrując w poważniejsze sprawy.
Po chwili już chrapię sobie wyczillowany na oknie, co o mało nie przypłacam życiem. Po krótkiej przebieżce po tej paskudnej dżungli, pocieszam się trochę w ramionach Irvette, która na szczęście przytula mnie, może z niezbyt dużym uczuciem, ale zawsze jakoś. - Nic. Pamiętałem, żeby się uspokoić, chociaż kosztowało mnie to sporo energii - mówię z westchnięciem, w końcu reflektując się odrobinę i nawet przypominając sobie, że chciała mi pokazać jakaś zdobycz. Zerkam na jej rękę i ku swojemu zdumieniu, widzę jakieś zwykłe nasionka. - Hm... super - prawie podzielam je entuzjazm. - Musisz zasadzić i już za trzy lata dowiemy się co to za skarb - zauważam z uśmiechem i wcale nie rozglądam się czujnie, bo jak to ja, już niemalże zapomniałem o sytuacji. - To wszystko już mamy? Wymęczyła mnie walka o życie - oznajmiam opierając łokieć o ramię de Guise, bo u mnie było średnio z tym całym szanowaniem przestrzeni osobistej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 914
  Liczba postów : 1061
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptyPon Wrz 20 2021, 03:01;

Szczerze mówiąc sama nie wiedziała co o nim sądzić. Z jednej strony ten człowiek i jego podejście do życia nieco ją irytowały, z drugiej - fascynował ją głównie przez wzgląd na to, jak potrafił sobie zjednać Irvette bez większego wysiłku, choć oczywiście do tego nie miała zamiaru się mu przyznawać. Nie było to jednak naturalne dla niej, że tak nagle zmieniała podejście do obcego człowieka.
-Nie przeszkadza Ci przyznanie się do własnych słabości? Oprócz kobiet i nikotyny, jakie w takim razie jeszcze są? - Zapytała stukając się palcem w policzek i patrząc na niego przenikliwie, choć na jej ustach widniał szczery uśmiech. Była ogromnie ciekawa tego, jaką odpowiedź może usłyszeć. -Przyznanie się przed sobą może być trudne, ale jest bardzo ważne. Samoświadomość to pierwszy krok do lepszej kontroli nad własnym życiem i o ile masz rację mówiąc, że nie lubię chwalić się moimi słabościami przed innymi, tak bardzo dobrze wiem na co mnie stać, a na co nie. - Ponownie rozwinęła swoją myśl odkrywając nieco swoje karty. To nie tak, że chciała specjalnie zgrywać jakąś niedostępną, ona po prostu z natury nie potrafiła i nie lubiła zbytnio się uzewnętrzniać, a przy kimś, kogo nie znała, było to praktycznie niemożliwe. Praktycznie, choć jakiś cień szansy zawsze istniał.
-Nie potrafię oceniać mocy czarodzieja po samym jego wyglądzie, ale bardziej wyglądasz mi na artystę. - Wyznała, choć gdy głębiej się nad tym zastanowiła, historyk ze sztukmistrzem mógł mieć więcej wspólnego niż komukolwiek się wydawało. Prawda była jednak taka, że jego podejście do życia zdecydowanie pasowało dziewczynie do kogoś, kto potrafi docenić piękno sztuki i wydobyć je z wybranego przez siebie materiału. Chociaż rzeźby to ona się nie spodziewała. Nie ciągnęła jednak tematu widząc, jak Harry sam nie chce go rozwinąć.
-Co? - Zapytała niekulturalnie, kompletnie nie spodziewając się tego pytania, a gdy tylko zdała sobie z tego sprawę, spłonęła niekontrolowanym rumieńcem. Jak ona tego nienawidziła! -Co bym mogła w sobie zmienić? To bardzo złożone pytanie. - Zaczęła powoli, kupując sobie trochę czasu na przemyślenie odpowiedzi. Gdyby Harry inaczej sformułował zdanie i zapytał o to, co by mogła zmienić w swoim życiu, odpowiedziałaby od razu, ale w tej chwili potrzebowała nieco więcej analizy problemu. -Myślę, że....Że chciałbym się nieco mniej przejmować. Wiesz, czym innym jest podążanie za czymś w co wierzysz, a czym innym gdy robisz to z obawy przed konsekwencjami. Chciałabym mieć tę odwagę, by po prostu się nie przejmować i w każdej sytuacji być sobą. - Wyznała, po raz pierwszy od wielu lat nieco odwracając wzrok od swojego rozmówcy. Czuła, jak policzki ją pieką, ale nie potrafiła zostawić tego pytania bez odpowiedzi. Wiedziała, że musi wypowiedzieć to na głos nie tyle dla zaspokojenia ciekawości swojego towarzysza, co dla siebie samej. -A Ty? Co byś zmienił? - Odbiła piłeczkę, tym razem odważnie patrząc w jego oczy, choć nie była w tym agresywna. Wyraźnie łagodniała w jego obecności, co w pewien sposób strasznie ją wkurwiało.
Kolejny raz tego dnia miała się zaskoczyć, gdy chłopak wylądował w jej ramionach po spotkaniu z diabelskimi sidłami. Choć biorąc pod uwagę jego wzrost, to raczej ona wylądowała w jego objęciach. -Nie łatwo wyluzować w takiej sytuacji. Dobrze jednak, że nie dałeś się ponieść panice. - Uspokajała go tak długo, jak było to potrzebne, choć czuła się nieco niekomfortowo, gdy jej przestrzeń została tak mocno naruszona, tak nagle i to przez obcego człowieka. Coś czuła, że po tej wyprawie będzie potrzebowała solidnego odpoczynku we własnym towarzystwie, by to wszystko jakoś przetrawić.
-Trzy lata? Daj spokój. Jak tylko zacznie wypuszczać pędy jestem pewna, że dam radę to zidentyfikować! - Powiedziała, bacznie przyglądając się nasionkom. Tak naprawdę to chciała dowiedzieć się, co dorwała już przed posadzeniem, by zadbać o odpowiednią pielęgnację, ale do tego potrzebowała konsultacji swojej rodziny, a nie wiedziała, jak bardzo będzie to teraz możliwe. -Myślę, że lepiej stąd faktycznie idźmy. Wrócę tu kiedy indziej. - Nie miała zamiaru poddawać się co do przeszukiwania tego miejsca centymetr po centymetrze, ale dziś obydwoje byli chyba zbyt wymęczeni na coś takiego. Nie powiedziała nic, gdy oparł się o jej łokieć czując, że w tej chwili już ta drobna niedogodność naprawdę nie ma znaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 85
  Liczba postów : 149
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 EmptyYesterday at 01:32;

- Co, tak chcesz mnie poznać? Kto powiedział, że kobiety to moja słabość? - pytam z uśmiechem kiedy ta wypytuje o moje słabości. Przez chwilę jednak zastanawiam się i dopiero po krótkim czasie znajduję jedną z wielu odpowiedzi, którą mógłbym podać. - Niezdecydowanie. - W końcu do tej pory nie mogę się określić co mam robić w przyszłości, więc skaczę z kwiatka nie przejmując się jaki huragan mogę wywołać po drodze. - Robisz wszystko, by wypaść jak najlepiej, to musi być dość nudne życie - zauważam odrobinę oceniająco kiedy ponownie mój zarzut przekształciła w swoją zaletę.
Oczywiście, nikt nie potrafił ocenić mocy czarodzieja po samym wyglądzie. Oczywiście próbowali. Część po wyglądzie, inni po nazwisku. Nienawidzę odgórnej oceny, bo mam wrażenie, że często jest dla mnie skrajna w dwie różny strony - kompletnego bawidamka, bądź osoby, która powinna reprezentować sobą znacznie więcej. Ja zaś nie czułem się artystą, dlatego nie kontynuowałem tematu. Gdybym nim był - pewnie trajkotałbym o glinie z namiętnością podobnej do Irvette kiedy pierdzieliła o badylach. Ja zaś zamykam się w sobie kiedy tylko pojawiają się pytanie dotyczące moich zainteresowań.
Znacznie bardziej wolę się skupić na tym co mogłaby w sobie zmienić. Jej odpowiedź nie jest jakoś szczególnie zaskakująca, bo wygląda na osobę, która dba o pozory w niepomierny sposób. Dlatego uśmiecham się do niej delikatnie i kiwam lekko głową na znak, że rozumiem. - Myślę, że wybrałbym przeciwny biegun Twojej wypowiedzi. Ja chciałbym zacząć się bardziej przejmować. Może w końcu bym coś ustalił... co chcę robić ogólnie. Z życiem- mówię odpowiadając szczerością na szczerość.
W końcu jednak udaje mi się przeżyć spotkanie z diabelskimi sidłami, a Irvette zachowuje się bardzo uprzejmie nie szydząc z mojego strachu. Nawet jeśli nie mogę się potem skupić na jej durnej roślince o której pitoliła nieustannie. Na szczęście decydujemy się na koniec przygody. Wyciągam rękę, by złapać dłoń Irv i wspólnie wyjść z tego przeklętego miejsca.

zt x2

______________________


You look like an angel
Walk like an angel

You're the devil in disguise

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Opuszczone szklarnie - Page 4 QzgSDG8








Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 4 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Opuszczone szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Opuszczone szklarnie - Page 4 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-