Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Opuszczone szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptySro Kwi 13 2016, 17:04;

First topic message reminder :


Opuszczone szklarnie

Wiele lat temu, gdy plaga akromantul daleka była od nawiedzenia Doliny Godryka, miejsce to należało do starszego botanika. Hodował on tutaj najróżniejsze gatunki roślin, sprowadzane z różnych zakątków świata. W czasie ataku zwierząt, teren ten został zupełnie zniszczony i zaniedbany. I choć z czasem dolina odżyła, szklarnie już nigdy nie stanęły na nogi. Dawny właściciel nie zgłosił się po swoje ukochane rośliny, a te zaczęły żyć własnym życiem. Wszyscy w miasteczku wiedzą, że miejsce to, choć bogate w unikatową florę, może być bardzo niebezpieczne.


Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - W ostatnich latach, tuż przy wejściu do szklarni, bogato zaczęła rosnąć tam brzytwotrawa. Bardzo łatwo ją uznać za normalną trawę, co może być wysoko niebezpieczne. Jest, właśnie dla Ciebie. Wchodzisz nie zauważając, tego, co masz pod nogami, przez co bardzo boleśnie kaleczysz się w kostki. Roślina przecina twoją skórę na tyle mocno, że krew bogato spływa na ziemię. Jest to bolesne, ale jeśli masz minimum 10 punktów z uzdrawiania (albo osoba, która Ci towarzyszy), możesz się natychmiast wyleczyć. W przeciwnym razie, musisz odwiedzić osobę, która tyle ich posiada, by w domowym zaciszu Cię uleczyła.
2 - Gdzieś w samym rogu pomieszczenia, na ziemi, zauważasz torebkę nasion. Te intrygują Cię na tyle, że postanawiasz je zabrać, mimo, że są nieopisane. Aby móc je odpowiednio zasadzić przy swoim domu, musisz mieć 15 punktów z zielarstwa (możesz poprosić o to domownika, który posiada tą liczbę). Po miesiącu zacznie z nich kiełkować mała wierzba, po dwóch, będzie już bić swymi gałęziami. W tym czasie powinieneś wybadać roślinę i znaleźć jej tajny punkt, dzięki któremu przestanie bić. W ciągu pół roku, wierzba osiągnie półtora metra wysokości, w dalszym czasie będzie rosnąć, maksymalnie do dwóch metrów. Rosnąc w ogródku, w przyszłości na pewno będzie stanowić idealny system do obrony przez złodziejami, próbującymi włamać się do twego domu!
3 - Zbyt lekkomyślnie postanawiasz usiąść na pozostałościach jednej z ławek. Być może zagadujesz się ze swym kompanem, a może po prostu zamyśliłeś się, spoglądając na otaczającą Cię roślinność. W efekcie, nawet nie poczułeś, jak diabelska roślina, zaczęła Cię stopniowo oplatać. W końcu dociera do Ciebie co się dzieje i próbujesz się wyszarpnąć, niestety diabelskie sidła łapią Cię jeszcze mocniej, wciągając w swą plątaninę pod ścianą. Oplatają Cię mocniej i mocniej...
Spoiler:
Rzuć jedną kostką raz jeszcze, by dowiedzieć się, jak idzie Ci ucieczka. Za każde posiadane 10 punktów z zielarstwa w twym kuferku, możesz dodać sobie oczko.
1, 2, 3 - Nie idzie Ci najlepiej. Bez względu na to, czy teoretycznie wiesz, jak z nimi walczyć, jest wprost fatalnie. Panikujesz, nie możesz się rozluźnić, a roślina z tego czerpie! Nie wydostaniesz się stąd, póki inny gracz Ci nie pomoże. I bez względu na to, jak szybko to zrobi, roślina i tak zdąży Ci złamać dwa żebra. Nie obejdzie się bez wizyty w Mungu i napisaniu tam chociaż 2 postów.
4, 5, 6 - Byłeś pilnym uczniem? Wygląda na to, że tak, bo wiesz, jak bronić się przed mackami sideł. Odpowiednio się rozluźniasz, a uścisk rośliny stopniowo maleje. Wychodzisz z tej przygody bez szwanku. Twoja wiedza na temat Diabelskich Sideł się powiększa, dzięki czemu otrzymujesz 1 punkt z zielarstwa do statystyk.
7, (...) - Tak dobrze mogło pójść tylko komuś z dużą wiedzą na temat botaniki. Momentalnie się rozluźniasz, a kiedy roślina odpuszcza, szybkim ruchem różdżki odcinasz odpowiedni kawałek sideł. Nie zrobiłeś tego bez powodu - teraz możesz zabrać je i dzięki temu, zacząć je hodować w swym domu. Może mają strzec twój dom przed niebezpiecznymi ludźmi? A może po prostu chcesz je na kimś użyć... to nie nasza sprawa. Za 2 miesiące z odciętego fragmentu wyrosną spore sidła, dobrze przemyśl gdzie je umieścisz.
4 - Dostrzegasz, że rośnie tutaj sporo fruwokwiatu, tego samego, który bardzo ładnie prezentuje się w ogródkach, a który wcale nie jest taki tani. Zbierasz go dla siebie, albo po prostu na sprzedaż, ciesząc się, że masz taką idealną okazję. Próbujesz zabrać go jak najwięcej i dość automatycznie wyrywasz kolejne liście. W tym wszystkim nie zauważasz, gdy nagle zamiast chwycić fruwokwiat, łapiesz mandragorę! Wyrywasz ją z ziemi, a ta zaczyna przeraźliwie krzyczeć! Na szczęście jest ona dość młoda, mimo tego, że od razu wypychasz ją ponownie do ziemi, w uszach teraz słyszysz tylko dziwne brzęczenie. Tymczasowo zostajesz ogłuszony - na ten, oraz jeden, następny wątek, nic nie możesz słyszeć. Z tego wszystkiego, nawet zapominasz zabrać fruwokwiaty.  
5 - To miejsce nie tylko kusi czarodziejów zafascynowanych botaniką, ale i dzikie zwierzęta, szukające w tym miejscu pożywienia. Kiedy ty, zajęty jesteś obserwowaniem roślinności, jedna z naprawdę sporych Sklątek Tylnowybuchowych, zakrada się za tobą. Albo widzi w tobie wroga, albo pożywienie. Raczy Cię sporym promieniem ognia. Udaje Ci się co prawda uskoczyć i poczuć ten płomień zaledwie w drobnym stopniu, ale sklątka nie odpuszcza i dalej rzuca płomieniami, podpalając sporą część roślinności.
Spoiler:
Rzuć dodatkową kostkę:
Parzysta – W porę reagujesz, szybko wyciągasz różdżkę i odpowiednimi zaklęciami udaje Ci się nie tylko uporać ze sklątką, ale i pożarem, jaki ta wywołała. To doświadczenie pozwala Ci zarobić punkt z zaklęć!
Nieparzysta – Popełniasz błąd i zamiast w pierwszej kolejności opanować sklątkę, ty próbujesz powstrzymać błyskawicznie rozprzestrzeniający się ognień. Zwierze to wykorzystuje i atakuje Cie kolejnym płomieniem - celując dość trafnie w twoją różdżkę. Jesteś poparzony i musisz stąd uciekać. Zrób w domu okład i kup nową różdżkę - ta już do niego się nie nada.  
6 - Miejsce to, jest siedliskiem nie tylko roślin, ale i owadów. Postanawiasz zebrać nieco krzewu księżycowej rosy, który, jak powszechnie wiadomo, ma działanie bardzo uspakajające. Być może ta aura spokoju przyciągnęła owady, które wykazują się podobnymi właściwościami. Zza drzewa wylatuje parę trzminorek, które latając wytwarzają syrop. Jego aromat wzbudza w tobie niebywale melancholijny nastrój. Czujesz, jak ogarnia Cię ogromna apatia, a kolejno smutek. Musi wyprowadzić Cię stąd druga osoba, do tego czasu myślisz o samych najgorszych rzeczach. Plus z tego wszystkiego taki, że wychodząc wciąż masz ze sobą księżycową rosę, gotową do zasadzenia pod domem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, powoli powracający naturalny koloryt skóry. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 360
  Liczba postów : 3190
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptyPią Paź 23 2020, 00:18;

Kostka: 1, hehs

Felinus nie ufał zwierzętom. Owszem, część z nich jest bezpieczna i nie sprawia problemów, ale czarodziejski świat tak naprawdę nie jest łaskawy. Wystarczy jeden błąd przy oswajaniu, nawet głupi i pozornie nieważny, poddawany istnym wątpliwościom, by móc zaobserwować, jak życie zwyczajnie rozbija się na kawałki. Nie bez powodu obserwował uważnie otoczenie - nie bez powodu, posiadając zdobyte doświadczenie w tej kwestii, starał się tym samym uchronić samego siebie i Mae przed potencjalnymi wpływami własnego nieszczęścia. Te było spore, w związku z czym Faolán nie czuł się aż tak pewnie, w przeciwieństwie do hasającej sobie po okolicznych polanach dziewczyny, z którą postanowił poszukać poszczególnych roślin. Świadomość tego, jak kruchą rzeczą jest tak naprawdę ludzkie życie, wcale mu w tym wszystkim nie pomagała. I o ile przy przyjacielu mógł sobie pozwolić na więcej nieprawidłowości we własnych działaniach, tak teraz był z Puchonką, której to umiejętności w ogóle nie kojarzył. Zaklęcia? Eliksiry? Zielarstwo? To wszystko stanowiło dziwne pytanie, na które nie mógł znaleźć odpowiedzi. Nie bez powodu nieustannie odcinał się od własnych emocji, zakładając maskę spokoju i równowagi; tak jak jego kroki, które stawiał uważnie, a nad którymi to zastanawiał się pięciokrotnie.
Bardziej przydatny jest Regenerujący. Ma szersze spektrum zastosowania. — oznajmiwszy, skupił spojrzenie czekoladowych oczu na dziewczynie, by potem począć jeszcze raz chodzić i szukać trzech z możliwych roślin. Wiggenowy eliksir był naprawdę przydatny, a do tego, jak się okazuje, możliwość zdobycia składników wydawała się być drobnym, aczkolwiek miłym zaoszczędzeniem. Już w przypadku pięciu prób zachowałby w portfelu okrągłe trzydzieści pięć galeonów, co go niezmiernie cieszyło. Poza tym, doświadczenie, jakie to mógł zyskać, przyczyniało się do wzmożonej chęci poszukiwania poszczególnych roślin, chociaż żadnego asfodelusa, drzewa wiggen ani tojadu nie widział. Smutne, ale prawdziwe.
Wiele rzeczy jest kruchych, ale liczy się to, jak je naprawić. — nie bez powodu Felinus brnął właśnie w uzdrawianie, o czym większość wiedziała. Może resztę nauk zaniedbał, chociaż starał się zdobyć wiedzę z każdej z możliwych, jako że są one wszystkie ze sobą połączone, to właśnie zdolność użycia magii leczniczej była u niego czymś niezwykle wyćwiczonym. Może nawet i darem, chociaż podejrzewał, iż tak naprawdę główną rolę w tym wszystkim odgrywało doświadczenie. Nie dość, że leczył się sam, to jeszcze zazwyczaj składał do kości innych. Czy to po spotkaniu z pustnikami na Śmiertelnym Nokturnie, gdzie miał zmiażdżony obojczyk, a do tego blizna okalała cześć prawej miednicy przechodząc do ud, czy to składając porażoną czarnomagicznym zaklęciem kończynę górną do użytku. Wiele go spotkało, aczkolwiek nie zamierzał z tego fachu rezygnować. Nadal zastanawiał się nad tym, jako zawód powinien obrać, aczkolwiek nie wiedział. Nic nie wiedział; myśli bezskutecznie kotłowały się pod kopułą czaszki, mając problem z rozwiązaniem całej układanki i znalezieniem prawidłowej odpowiedzi. — Interesujesz się eliksirami, zielarstwem, a może czymś innym? — zagaił.
Pójście w kolejne odmęty lasu w Dolinie Godryka było obarczone ryzykiem - i to nie bez jakichkolwiek dowodów. Nie bez powodu Lowell szedł spokojnie, z zachowaną równowagą, a wzrokiem starał się dostrzec potencjalne zagrożenie, gdy krajobraz ulegał przemianie. W oddali pojawił się obiekt - obiekt nieznany, przepełniony dookoła aurą enigmy, a kiedy to znaleźli się wystarczająco blisko, okazało się, że była to opuszczona szklarnia. Z liczną roślinnością, okalającą ściany okraszonego upływem czasu budynku, stanowiła niezwykle ciekawy obiekt. Nie bez powodu jednak ciemne obrączki źrenic starały się wychwycić cokolwiek, co mogłoby ich zaatakować, ale bez żadnego skutki. Dłoń mimowolnie zacisnął na różdżce, kciukiem muskając rękojeść. — Możemy sprawdzić. Pójdę pierwszy, dobrze? — nawet jeżeli zadał to pytanie, to poszedł pierwszy. Nim się jednak zorientował, a poczuł może nie tyle ostrza brzytwotrawy, a bardziej ciepłą posokę; trawa skutecznie przecięła tkanki, przyczyniając się do obfitego krwawienia w okolicy kostek. Odporność na ból i pławienie się w nim swoje jednak robiła, dlatego, zachowując spokój z delikatnym zaciśnięciem zębów, wydał prostą dłonią znak, by się tutaj nie zbliżała. — Brzytwotrawa. — odpowiedział tylko, zanim już przeszedł przez nią do wnętrza szklarni, by tym samym pokazać Breeden, czym się to różniło; dopiero po dłuższych oględzinach możliwe było zauważenie różnicy; ciemniejsze zabarwienie wskazywało na magiczną roślinę. — Przejdź dookoła, tylko ostrożnie, bo to jednak nie jest miłe. — powiedziawszy, przykucnął gdzieś z boku, opierając się o struktury cieplarni, by tym samym rzucić zaklęcia uzdrawiające na swoje kostki i tym samym przerwać płynięcie szkarłatnej cieczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maelynn Breeden

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Bardzo często nosi ze sobą pluszowego lisa o imieniu "Malia", miewa napady lękowe i ataki paniki
Galeony : 109
  Liczba postów : 130
https://www.czarodzieje.org/t19754-maelynn-breeden#594818
https://www.czarodzieje.org/t19764-reyna#595583
https://www.czarodzieje.org/t19128-maelynn-breeden#557047
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptySob Paź 24 2020, 00:31;

Kostki : 3(4)

Uśmiechnęła się uroczo, słysząc poradę w sprawie użyteczności eliksirów i kiwnęła głową w geście podziękowania. Wciąż się uczyła i wszelka porada była jej cenna. Uważała, że starszy kolega wie, co mówi, nawet pomimo tego, że nie znała jego zdolności. Było to dość nietypowe dla wiecznie nieufnej i zamkniętej Mae. Zaczynała się otwierać na innych, w dość niebezpieczny łatwowierny sposób czy też zobaczyła w Felinusie to "coś"?
-Gdyby tak można było wszystko naprawić poprzez rzucenie głupiego reparo...świat byłby o wiele bardziej ciepły.
Jej uśmiech widocznie przygasł, pozostając jedynie cieniem wcześniejszego. Zatrzymała swój wzrok na jednym punkcie, pustymi oczami wpatrując się w wiewiórkę siedzącą na gałęzi drzewa. Po chwili zamrugała, westchnęła i ruszyła dalej.
-Eliksirami, zielarstwem i czymś innym.
Odpowiedziała zaczepnie, wystawiając mu język. Był ciekawy, to musiała mu przyznać. Zadawał pytania, samemu pozostając tajemniczym panem. To, w jaki sposób się poruszał...bał się, że coś ich napadnie czy wolał pierwszy wybadać teren, bo jej nie ufał? Zmrużyła nieco oczy, pozwalając swojemu umysłowi na stworzenie teorii spiskowych. Pytanie powróciło, gdy Felinus jako pierwszy wszedł do szklarni. Niby się zapytał, ale nie liczył się z odpowiedzią. Wykrzywiła usta i wzięła oddech, chcąc ogłosić swoje niezadowolenie jego postawą, jednak sikająca krew powstrzymała jej użalanie się.
-Ojej, ojej, ojej.
Przystawiła ręce do ust i potupała kilka razy nogami, nieco spanikowana widokiem krwi. Wszelkie zaklęcia tamujące krwawienie wypadły jej z głowy i jedynie z przerażeniem patrzyła się na towarzysza, na którym zranienie nie zrobiło większego wrażenia. Ba, nawet sam się wyleczył. Posłusznie obeszła brzytwotrawę, stawiając kroki niczym polujący żuraw i znalazła się w środku. Obdarzyła zmartwionym spojrzeniem kucającego puchona i nawet zrobiła krok w jego kierunku, gdy piękno tego miejsca wybiło jej z głowy wszelką troskę. Otworzyła usta i wydała z siebie westchnienie pełne zachwytu.
-Tutaj jest jeszcze piękniej.
Rzuciła niemalże szeptem i zrobiła kilka kroków do tyłu, w kierunku ławki, którą wcześniej zauważyła. Powoli usiadła na niej, nie przyglądając się zbytnio, na czym siada. Zbyt skupiona oglądaniem roślinności nie zauważyła oplatających ją pnączy. Dopiero po chwili, gdy ucisk zrobił się mocniejszy i jej ciało zareagowało alarmująco, spojrzała na siebie i krzyknęła przerażona. Poczęła się szarpać z widocznym przerażeniem w oczach, a roślina coraz mocniej ją wgniatała w ławkę. Jej umysł oszalał i ogłupiał, a panika rosła wraz z uciskiem diabelskich sideł. Przymknęła oczy, godząc się z byciem pokonanym przez jakąś głupią roślinę i...czy ucisk przestał narastać? Wzięła głębszy wdech i spróbowała rozluźnić swoje rozdygotane ciało. Pnącza powoli zaczęły ustępować, a do Maelynn wreszcie dotarło, co powinna była zrobić od razu. Gdy roślina się wycofała, energicznym ruchem zerwała się z ławki i podbiegła do Felinusa, niemalże się na niego rzucając. Wtuliła się w niego, trzęsąc się jak galareta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, powoli powracający naturalny koloryt skóry. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 360
  Liczba postów : 3190
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptySob Paź 24 2020, 14:11;

Może rzeczywiście potencjalny błysk w spojrzeniu zwierciadeł źrenic można było zauważyć; zazwyczaj jednak nie udostępniał takich rzeczy. Łatwiej dla niego unikać emocji, które doprowadzają do upadku i nadmiernej melancholii, chociaż ostatnio oswajał zagubionego i pełnego obrażeń, trzeciego wilczura. Pierwszy z nich, wyjątkowo agresywny, został opanowany podczas nauki czarnomagicznych zaklęć; drugi, stanowiący ostoję spokoju i stabilność, reprezentował go na co dzień. To właśnie ten trzeci, ten najbardziej w tym wszystkim pokrzywdzony, ten reprezentujący przyszłość, której szukał i nie mógł jednak spojrzeć na nią aż tak pozytywnie, wymagał największej dozy uwagi u opieki. Wymagał odpowiedniego podejścia, by przypadkiem nie spowodować jeszcze większego urazu i skrzywienia na psychice, nawet jeżeli ostatnimi czasy było z nim znacznie lepiej. Widział w nim samego siebie, ale nie wiedział, co ostatecznie kryje ciemność, którą się otaczał. Serce jego już dawno temu zostało poddane zepsuciu, w  związku z czym tylko nielicznym udostępniał to, co naprawdę znajduje się pod sklepieniami jego skóry oraz mięśni. To, co nie dotyczy stricte umysłu, a narządu bijącego skrupulatnie pod sklepieniami żeber.
Trudno się z tym nie zgodzić. — odpowiedział prosto, spoglądając na przygaszone ogniki w jej oczach, które to przyczyniały się do zadawania niemych pytań pod kopułą jego czaszki. Wiedział, że byłby wtedy świat znacznie piękniejszy. I cieplejszy. Ludzie nie dzierżyliby w sobie tylu negatywnych emocji, ale czy wówczas ten świat nie byłby przypadkiem... zbyt prosty? — Ale kiedy coś przychodzi z łatwością, człowiek tego nie docenia. Mógłby wówczas niszczyć i naprawiać z powrotem, udając, że nic się nie stało. I nie widziałby w tym niczego złego. — podwinął rękawy, gdzie na prawej ręce znajdowały się liczne blizny, których jakoś specjalnie się nie wstydził, by tym samym poprawić sobie ruchomość kończyn górnych. Nie zamartwiał się żadnymi spojrzeniami; gdyby miał się nimi zamartwiać, już dawno by go tutaj nie było. Albo uciekłby za granicę, albo znalazłby się pięć metrów pod ziemią, gryząc piach. Przynajmniej drobnoustroje miałyby się czym posilić, zważywszy uwagę na to, że coś musi doprowadzić do rozkładu ciała i tkanek. Poniekąd dowód na to, że nawet jeżeli może leczyć, to pozostawia to piętno, którego nie może się wyzbyć, dlatego nie bez powodu skupiał się na razie głównie na tym, by odnaleźć jeden z trzech poszukiwanych składników. — Czymś innym? — zapytał się uprzejmie, przenosząc spojrzenie czekoladowych oczu chwilowo na nią, by tym samym potem wejść do szklarni, bez problemu przecinając sobie kostki w taki sposób, że z mięśni płynęła szkarłatna posoka. Nie wymagał od niej odpowiedzi; wiedział, że ludzie dzierżą w sobie najróżniejsze sekrety. Nie przeszkadzało mu ranienie samego siebie, gdyż był tak naprawdę do tego przyzwyczajony; ból nie sprawiał mu żadnego problemu. Nie przyczyniał się do żadnej poważnej reakcji, jakoby obecnie był cięty. Może jakiś grymas niezadowolenia pojawił się na jego wiecznie spokojnej twarzy, ale nic poza tym. Nie martwił się; nie miał powodu, by się martwić, skoro i tak mógł się z łatwością zaleczyć.
Widział reakcję Mae, ale zbytnio się nią nie przejmował. Większość osób tak reagowała; czy to Hux, kiedy na szlabanie pociął się do kości brzytwotrawą, czy to zapewne wtedy, gdy profesor odnalazł go z dwoma złamaniami otwartymi i kałuży krwi po starciu z boginem, który połączył swoje psychodeliczne szepty z płomieniami pożerającymi dosłownie wszystko. — Nie jesteś przyzwyczajona do widoku krwi? — zapytał się, ale, jeżeli dziewczyna nie chciała, nie musiała ciągnąć tego tematu. Dla niego to było coś naturalnego, coś kompletnie normalnego. Tyle w życiu swym krótkim obrażeń i ludzi uleczył, że nie czuł się jakoś specjalnie zobowiązany do tego, by się zamartwiać drobną brzytwotrawą. Niedawno przecież pustniki zmiażdżyły mu obojczyk i rozszarpały skórę przy miednicy; dlaczego zatem wejście w ostrą, przypominającą sztylety pod względem działania, trawę, miało być obarczone większą reakcją?
Nie mogę zaprzeczyć. Może tutaj znajdziemy jakieś rośliny, których szukamy... a może nawet i nie te. — przyznał jej i kiwnął głową, próbując się rozglądnąć za potencjalnymi składnikami, kiedy to promienie słoneczne przechodziły przez lekko zaszronione już pod wpływem czasu szyby, kiedy to panna Breeden usiadła na ławce. Usłyszał ruch, szelest, śmiejący się los wprost w jego twarz; odwrócił momentalnie wzrok w jej stronę, kiedy to zauważył Diabelskie Sidła, powoli oplątujące jej drobną sylwetkę. Powoli, swoimi pnączami, zaciskały się na łydkach, udach, by następnie przejść na klatkę piersiową i kończyny górne. Nie zauważyła tego; nie bez powodu podniósł głos, spoglądając może nie tyle z przerażeniem, a bardziej ze spokojem w oczach w jej stronę. Potrafił zawsze zachować zimną krew, kiedy to oczyszczał swój umysł i przechodził do zapomnienia o samym sobie. Każde takie odcięcie wiązało się z poszczególnymi konsekwencjami, aczkolwiek się nimi aż tak nie zamartwiał; liczył się końcowy efekt. — Mae, diabelskie sidła...! — ostrzegł ją, ale było za późno, kiedy to roślina znalazła sobie w niej potencjalną ofiarę. Na to wszystko było już za późno; początkowe ruchy Puchonki nie przyczyniały się do zelżenia uścisku spragnionego czułości magicznego pnącza. Nie bez powodu Felinus chwycił za różdżkę, zaciskając na niej palce w dość szybkim tempie, by tym samym pogładzić ją kciukiem i tym samym wydobyć z niej zaklęcie. — Lumos Solar. — słowa te wypowiedział z należytą dozą ostrożności, obserwując, jak światło o właściwościach tego dziennego wydobywa się z końca drewnianego patyczka, poprzez rdzeń z serca buchorożca. Na całe szczęście, nie dość, że roślina ustała ze swoim wgniataniem w ławkę, to jeszcze, czując na sobie światło, poczuła konieczność ukrycia się i tym samym przeniknięcia w odmęty zapomnienia. Może Lowell nie był najlepszy z zaklęć, ale od kiedy zmienił różdżkę, nawet jeżeli wspomagała ona sztuki zakazane, czuł, że ma większa kontrolę nad tym, co opuszcza jego rdzeń magiczny. — W porządku? — zapytał się jej, kiedy to poczuł na sobie dotyk, z którym zawsze miał problem. I o ile ostatnimi czasy naprawdę osiągnął postępy, to czasami stare dzieje, których jeszcze nie zamknął, budziły się właśnie przy niespodziewanym kontakcie fizycznym. Dziewczyna trzęsła się widocznie, a skurcz mięśni mógł poczuć na własnej skórze, kiedy to ją objął, by poczuła się choć na chwilę bezpiecznie. Był w stanie zrezygnować z własnej wygody; wiedział też, że dziewczyny bardziej to wszystko przeżywają. A on, posiadając doświadczenie w zakresie naprawdę wielu takich sytuacji, podchodził zazwyczaj obojętnie. — Już jest wszystko dobrze. Roślina zniknęła i cię nie skrzywdzi. — dodał pocieszająco, rozglądając się jednocześnie za innym, potencjalnym zagrożeniem.
Będą musieli uważać.

@Maelynn Breeden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maelynn Breeden

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Bardzo często nosi ze sobą pluszowego lisa o imieniu "Malia", miewa napady lękowe i ataki paniki
Galeony : 109
  Liczba postów : 130
https://www.czarodzieje.org/t19754-maelynn-breeden#594818
https://www.czarodzieje.org/t19764-reyna#595583
https://www.czarodzieje.org/t19128-maelynn-breeden#557047
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptySob Paź 24 2020, 23:38;

Oddech słyszalnie jej przyśpieszył. Otwierała usta niczym ryba próbująca nabrać powietrze, a jej ręce bardzo mocno chwyciły za ubranie towarzysza. Ściskała go coraz mocniej, niczym diabelskie sidła oplatając tułów Felinusa. Trzęsła się bardzo mocno i nie reagowała na ewentualne zaczepki czy zapewnienia, że wszystko jest w porządku. Obecnie nic dla niej nie było w porządku, bo dostała ataku paniki. Jej umysł odpłynął i schował się w bezpiecznych otchłaniach nieświadomości, a to, co wyczyniało ciało dziewczyny, było niejako odbiciem tego, co przed chwilą przeżyła.Po chwili uścisk zmalał a puchonka opadła na ziemię i siadła na swoich piętach. Poczęła się kiwać do przodu i do tyłu, obejmując swój tułów w podobny sposób jak przed chwilą towarzysza.
-Calia, ja...dlaczego...przepraszam...nienawidzę...
Wysepleniła głosem brzmiącym jak mocno zaspany. Drżenie mięśniowe ustało, a zamiast niego pojawiły się skurcze mięśni klatki piersiowej, towarzyszące dzikim chichotom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, powoli powracający naturalny koloryt skóry. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 360
  Liczba postów : 3190
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptyNie Paź 25 2020, 00:05;

Śmiech, wściekłość, rezygnacja.
Nigdy nie pozwalał, by lęki przejęły kontrolę nad jego umysłem. Jako przyszły oklumenta nigdy nie dał żadnych uprawnień emocjom, jak i własnym demonom przeszłości, w pełni uprawnień do korzystania z tego, co znajduje się pod kopułą czaszki. To była jego własność, a nie własność klatki, do której to zdawał się sam siebie wtrącać, by się uwolnić. A raczej zamknąć przed światem zewnętrznym, nie odczuwając za dużo jakichkolwiek emocji. To był w jego przypadku klucz do sukcesu; umiejętność zachowania trzeźwości umysłu w dość ciężkich sytuacjach, kiedy to czas wydaje się zatrzymać na ten jeden jedyny moment, kiedy jest to najmniej potrzebne; nie bez powodu poczuł, jak ucisk dłoni Maelynn skutecznie zawisnął na ubraniach, jakie na sobie dzierżył. Nie mógł odczytać z niej nic, dopóki się trzęsła, przywołując wszystkie mięśnie do odczuwalnego skurczu; twarz dziewczyny pozostawała poza zasięgiem jego czekoladowych oczu. Przeczuwał, że to namiastka czegoś znacznie gorszego, ale nie wiedział; nie wiedział tak naprawdę nic o pannie Breeden, kiedy to znalazł się z nią w cieplarni, a kiedy to wydawać by się mogło, że chwila ciągnęła się w nieskończoność. Jakoby piasek, który nieustannie znajduje gdzieś wyjście, sypiąc się do określonego momentu - oczekiwanie na kolejną falę sekund było niemiłosiernie utkaną przez kogoś z góry grą, w której to nie rozdawał żadnych kart.
Maelynn. — starał się do niej powiedzieć spokojnie, zanim ta upadła (podtrzymał ją, by przypadkiem nie doszło do jakiejś większej krzywdy) i poczęła się kiwać na boki. Jakby piętno przeszłości odezwało się właśnie w tym momencie, ale przecież nie wiedział absolutnie nic. Wyglądało to na atak paniki, z którego musiał ją wyrwać, ale nawet podręcznikowe przykłady wydawały się być teraz kompletnie bezużyteczne. Przywołując pod kopułą czaszki należyte czynności, znalazł te, do których mógł się bez problemu odwołać; kontrola oddechu oraz przywołanie Mae z powrotem do rzeczywistości, chociaż zdania i głos był niepokojący. Na swoje nieszczęście nie posiadał żadnego roztworu eliksiru uspokajającego; szlag by to. Był gotów na ewentualną teleportację, gdyby nie udało mu się przywołać z powrotem czynności znajdujących się na pograniczu rzeczywistości, ale wolał tego uniknąć. Położył własną dłoń na jej ramieniu, by następnie, w miarę możliwości, jeżeli udało mu się, ścisnąć jej palce własnymi bladymi. — Mae, jesteś tutaj, w szklarni. Ze mną. Oddychaj spokojnie, nic ci nie grozi. — zapewnił ją, chociaż nie mógł mieć pewności, że to zadziała. — Odnajdź pięć niebieskich rzeczy w cieplarni. Proszę. — proste polecenie. Oby przyniosło jakikolwiek skutek.

@Maelynn Breeden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maelynn Breeden

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Bardzo często nosi ze sobą pluszowego lisa o imieniu "Malia", miewa napady lękowe i ataki paniki
Galeony : 109
  Liczba postów : 130
https://www.czarodzieje.org/t19754-maelynn-breeden#594818
https://www.czarodzieje.org/t19764-reyna#595583
https://www.czarodzieje.org/t19128-maelynn-breeden#557047
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptyNie Paź 25 2020, 11:49;

Jej świadomość mknęła po mrocznych stronach swojego umysłu. Mówili, że już jej to minęło i podobny napad się nie wydarzy, a praktyka pokazała coś zupełnie innego. Zagrożenie życia i z Mae zrobiło się warzywo. Świadomość zbyt zajęta wspomnieniami o liście, cmentarzu, szpitalu, terapii, koszmarach...wilkołak napadający ją i rozszarpujący na drobne kawałeczki. Ciało poczęło się szarpać na te wizje, wykrzywiać z bólu, jakby to wszystko działo się naprawdę. Trwało to dobrą chwilę, aż nagle się urwało. Niczym koniec taśmy filmowej, obrazy zniknęły i nastała ciemność. Do jej świadomość dotarł jakiś cichy głosik, kompletnie niezrozumiały. Począł się powtarzać w pętli, stając się coraz głośniejszy i wyraźniejszy. Pięć...niebieskich...rzeczy...
-Pięć...niebieskich...rzeczy....
Wydukała na głos, odzyskując częściową kontrolę nad sobą. Czuła się jak wybudzona z głębokiego snu, kompletnie wyczerpana i bez jakiejkolwiek wiedzy gdzie jest i kim jest. Zamrugała i obdarzyła krótkim spojrzeniem Felinusa, po czym bardzo powoli rozejrzała się po szklarni.
-Niebieski kwiatek, nie...niebieska koszulka...nie...niebieski wilkołak, drapu gardło, śmierć.
Początkowo wyglądało, że spełnia polecenie Felinusa, jednak bardzo szybko jej świadomość wróciła do głębokich sfer umysłu, jakby był zbyt przerażony tym co się działo w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, powoli powracający naturalny koloryt skóry. Spokojne, harmonijne spojrzenie. Blizny, opisane w dzienniku postaci.
Galeony : 360
  Liczba postów : 3190
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 EmptyNie Paź 25 2020, 15:31;

Nigdy nie jest aż tak dobrze, by nie mogło znów być źle.
Wiedział o tym doskonale. Wiedział, że demony przeszłości mogą odezwać się w najmniej spodziewanym momencie; nie bez powodu starał się wyczytać cokolwiek, ale bez jakichś większych rezultatów. Siedząca obecnie przed nim dziewczyna miała atak paniki, a wszystkie rzeczy, które znajdowały się pod jej kopułą czaszki, wydawały się być przerażającą rzeczywistością. Rzeczywistością, która potrafi przygwoździć do ściany i zacisnąć chude palce na miękkiej szyi, wbijając swoje pazury skutecznie i bez większego politowania. Potrafi wydobyć z człowieka to, co najgorsze - to, co sprawia ból, to, co przyczynia się do melancholii, skutecznie pozostawiając na nim jeszcze większe piętno; zastanawiał się, ale nie pozwalał na to, by jakiekolwiek emocje dotarły do jego myśli i namieszały w nich skutecznie. Próby były pozbawione rezultatów; uczucia kotłowały się w sercu, a sam zachowywał spokój; spokój tak wyćwiczony, że kompletnie już zapominał o tym, że musi odcinać się od tego, co skrywa jego dusza. Robił to automatycznie; jakby odruchowo, jakby instynktownie, nie zastanawiając się nad tym przez dłuższą chwilę. Organizm wyćwiczył taką czynność, w związku z czym mógł być z siebie dumny, ale nie teraz.
Nie wtedy, gdy dziewczyna przed nim miała atak paniki; nie wtedy, gdy zastanawiał się, w jaki inny sposób może pomóc, skoro początkowe polecenie nie zadziałało, a Mae powróciła do tego, co znajdowało się pod kopułą jej czaszki. Żadnych eliksirów spokoju nie posiadał; nie znał żadnego zaklęcia, które mogłoby jej ulżyć w tym wszystkim i pozwolić nad sobą zapanować. Nie wiedział nic, ale podejrzewał, że trauma powiązana jest właśnie z wilkołakami. Nie mógł jednak snuć teorii; nie pozostało nic innego; nie bez powodu rozpiął własną bluzę, pozostając w podkoszulce, by następnie okryć panną Bredeen. — Chwycę cię za rękę i zabiorę do Munga. — zaproponował, ale prędzej była to decyzja, na którą nie mogła wpłynąć, kiedy to kaptur spoczywał na jej głowie, zapewniając jej chociaż odrobinę anonimowości. Wiedział, że to nie jest coś, co człowiek ma zamiar przekazać całemu światu. Czuł solidarność z nią poniekąd; sam ukrywał swoją utratę jąder, chociaż nie odczuwał już takiego wstydu, jak na początku. Gdyby jednak coś się stało, wolałby mieć wszystko okryte, niż paradować bezwstydnie.
Chwycił ją za dłoń, splótł ostrożnie palce, by tym samym skupić się na teleportacji łącznej i, zgodnie z zasadą ce-wu-en, dostać się do miejsca, o którym to mówił. Do izby przyjęć, zważywszy uwagę na to, że każde miejsce pamiętał doskonale. Przepracowanie tam dość długich miesięcy okazało się teraz być wyjątkowo przydatne; nie zamierzał potencjału mapy myśli tak łatwo zmarnować.

[zt x2 -> recepcja]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Opuszczone szklarnie - Page 3 QzgSDG8








Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty


PisanieOpuszczone szklarnie - Page 3 Empty Re: Opuszczone szklarnie  Opuszczone szklarnie - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Opuszczone szklarnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Opuszczone szklarnie - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-