Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Flora Selene Lyons

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : animagia (pies)
Galeony : 8
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 28 Sie 2014 - 14:59;

First topic message reminder :




Skryte za lasem miejsce, do którego jest bardzo trudne dojście – tylko nielicznym udaje się odnaleźć to magiczne jezioro. Zbiornik przez cały rok jest pokryte spękanym lodem. Przy brzegu znajdują się większe kry, natomiast im dalej w stronę środka, tym mniej dryfujących bryłek lodu.


UWAGA: Aby wejść, obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 15:06;

Żaba numero Dos: Dumbledore

No jasne, że były to narazie tylko gdybania. Jakby nie było, znając Solberga, ten mógł wylądować w ciemnej dupie, a nie w tropikach, ale nawet gdyby to i tak chętnie by tam ze sobą Theo zabrał. Temat wakacji musieli jednak na chwilę odłożyć w imię śmieszków i obrażania Roweny i siedmiu goblinów.
-Też tak uważam! Nie wiem tylko, czy ktokolwiek wytrzymałby, gdyby jednak dał coś od siebie do tych łajnobomb. - Zaśmiał się, bo był naprawdę wdzięczny, że jednak producenci odrzucili ten wyborny pomysł, jakim było użycie potu goblina.
Jakby nie patrzeć, nekrofilia i handel często szły ze sobą w parze, a gdy rozmawiali na ten temat, ciężko było nie przejść do mniej moralnych pomysłów, które w głowie Maxa pojawiały się często i naprawdę błyskawicznie. Na szczęście Theo rozumiał jego sposób bycia i nie wysłał go jeszcze na oddział zamknięty psychiatryka
-Tak, a co? -  Wyszczerzył się w jego stronę, gdy Kain spytał, czy Felix właśnie wymyślił mu nowy zawód. -Może laski płaskie, ale ile mniej z nimi problemów. - Dodał jeszcze bardzo taktownie, samemu śmiejąc się ze swojego niskiego humoru. Nikt nigdy nie powiedział, że był mistrzem komedii.
Jeśli chodziło o tę dziedzinę widać byli swoim kompletnym przeciwieństwem. Max już dawno zrozumiał, że nie polubią się z różdżką, więc nawet nie próbował stać się zaklęciarzem pierwszego stopnia. Po prostu zajmował się tym, co lubił i na resztę miał zajebiście wyjebane. Choć w tej chwili w sferę jego zainteresowań zaliczały się głównie wszelkiej maści używki.
-No ja mam nadzieję! Nie mam zamiaru transportować Cię do Munga. - Wystawił mu język, po czym złapał pudełko z żabą i otworzył. Od razu chwycił słodkiego płaza za nogę, by ten mu nie spierdolił i odgryzł ją, przyglądając się karcie. -Dumbledore? Serio? Nudniej się nie dało? - Powiedział, bo na temat tego człowieka nieźle męczyli ich w szkole i nie potrzebował karty, by pamiętać, że czarodziej ten był kawalerem Orderu Merlina pierwszej klasy i autorem dwunastu zastosowań smoczej krwi oraz oczywiście byłym dyrektorem pierdolnika zwanego Hogwartem.
Pierwsza próba poszła Theo naprawdę dobrze, choć można było wręcz powiedzieć, że Maxowi nie poszła najlepiej. Fala, jaką posłał w kierunku kumpla była raczej z tych słabszych, ale nie zmieniało to faktu, że Kain poradził sobie z nią bezbłędnie.
-Widziałem, widziałem. W takim razie lecimy dalej, panie odporny na żywioły. Czas na powietrze. - Po tych słowach wypowiedział inkantację i wyczarował trąbę powietrzną, przez którą tym razem Theo musiał się przebić.


Kostki Theo:

Kostki Max:

Kostki Maxia: 95 i nieparzysta

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 17:20;

Pomimo sympatii, jaką darzył Maxa, nie był pewien czy akurat do ciemnej dupy chciałby się z nim wybrać, co nie zmienia faktu, że z niecierpliwością zamierzał oczekiwać na nieco konkretniejsze, wyjazdowe plany. Na razie mogli sobie jedynie gdybać, ale mieli ze sobą przecież kontakt na wizbooku, więc wierzył że rzeczywiście uda im się dogadać jakiś wspólny termin. – Chyba właśnie o to w nich chodzi… Chociaż jeśli mam być szczery, to nigdy nie rozumiałem sensu tej magicznej zabawki. Strasznie to głupie. – Podzielił się z nim swoją jakże profesjonalną i rzeczową opinią na temat łajnobomb, dla których nie widział żadnego praktycznego zastosowania. Wiedział, że niegdyś uczniowie podkładali je w klasach dla żartu, ale akurat jego samego nigdy nie bawiły podobne psikusy. Zdecydowanie wolał już śmieszki z Solbergiem, nawet jeśli ostatnimi czas był to humor niskich lotów. A propos… - Czasami mnie załamujesz… – Skwitował temat nekrofilii, handlu ludźmi i niewybrednych określeń, jakimi raczył go Solberg, ale jego twarz nadal promieniała szerokim uśmiechem, co niejako pozostawało w sprzeczności z wyrzuconymi przez niego słowami. Właściwie nie uważał, by jakikolwiek temat mógł być uznany tematem tabu i nie miałby nic przeciwko kontynuowaniu rozmowy, gdyby nie to, że musiał w pełni skoncentrować się na nowo poznanym, transmutacyjnym zaklęciu.
- Miejmy nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby… – Chyba by się załamał, gdyby teraz trafił do szpitala, bo miał na głowie tyle obowiązków, że po rekonwalescencji nie miałby pojęcia, w co najpierw ręce włożyć. Nic więc dziwnego, że posłał Maxowi ostrzegawcze spojrzenie, które miało mu uświadomić, że nie powinni podejmować zbędnego ryzyka. – Jaja sobie robisz, Max. Poważnie narzekasz na Dumbledore’a? Sam chciałbym go trafić… – Wtrącił jeszcze w międzyczasie, ze słyszalną nutą rozczarowania w głosie, bo już przy kupnie pierwszych czekoladowych żab, tuż po odnowieniu kolekcji, ubzdurał sobie że uzbiera wszystkich założycieli Hogwartu plus Albusa. No nic, na swoją szansę będzie musiał najwyraźniej jeszcze trochę poczekać.
Nie odezwał się już ani słowem więcej, przyjmując odpowiednią postawę, na ugiętych delikatnie w kolanach nogach, przygotowując się zarazem na kolejny atak Solberga. Chłopak uprzedził, że tym razem będzie musiał zmagać się z żywiołem powietrza, ale Merlinem a prawdą, Theo nie potrafił i tak obiektywnie ocenić, która z sił natury przysporzy mu największych kłopotów. Starał się nad tym nie zastanawiać, skupiając myśli wyłącznie wokół próby rzucenia skutecznego zaklęcia. Ponownie więc wyczekał aż Ślizgon machnie swoją różdżką, po czym idąc w jego ślady, wykonał charakterystyczny manewr nadgarskiem, wykrzykując głośno te dwa magiczne wyrazy: Partis Temporus!
Przez moment wydawało mu się, że czar podziałał. Huragan rozstąpił się bowiem przed nim podobnie jak wcześniejsza fala wody… Po chwili zrozumiał jednak, że tym razem los wcale nie posłał w jego kierunku uśmiechu. Tornado zamknęło go wewnątrz okręgu, a mimo że Theo usilnie próbował rzucić transmutacyjne zaklęcie raz jeszcze, był zbyt roztrzęsiony, by skumulować magiczną moc w jednym miejscu i stworzyć sobie tym samym drogę ucieczki. – Kurwa, Max! Zatrzymaj to gówno! – Wydarł się tak głośno jak tylko potrafił, w duchu trzymając kciuki za to, żeby chłopak w ogóle zdołał go w tym bałaganie usłyszeć. Sytuacja nie rysowała się dla niego za ciekawie, a niestety nie mógł na poczekaniu wymyślić żadnego innego zaklęcia, które pozwoliłoby zażegnać krążące wokół niego zagrożenie.

Kostka 34 / 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 17:50;

Ciemna dupa mogłaby być naprawdę ciekawym miejscem na wakacje, ale racja, lepiej było poczekać na konkretniejsze plany, choć te mogły stworzyć się dopiero w momencie, gdy Max już będzie na miejscu. Gdziekolwiek to miejsce miało by być.
-Ja też nie. W sensie... To po prostu śmierdzi i tyle. - Przyznał, bo doświadczenie z łajnobombami jednak miał chociaż w zdecydowanej większości wypadków znajdował się po tej złej stronie żartu. -Tylko czasami? - Wyszczerzył się, dobrze wiedząc, że prawdopodobnie odpowiedzią było "przez większość czasu". Nic nie mógł jednak na to poradzić. Bez dystansu do życia i siebie, już dawno skoczyłby pod rozpędzony Hogwarcki Express.
-W razie co znam kolesia na recepcji. No i mam zajebisty patent na udobruchanie pielęgniarek. - Swoje w tym roku w Mungu odleżał i mógł naprawdę powoli zacząć pisać poradnik "Jak leżeć w szpitalu", który składałby się z jednego zdania "Jak najkrócej". Naprawdę liczył jednak, że nic się dzisiaj nikomu nie stanie, choć ciężko było powiedzieć, że mieli zamiar bezpiecznie się tu bawić. -Narzekam, bo wiem o nim więcej niż o własnej matce. Gdyby to ją wjebali na kartę to byłbym kurwa serio pod wrażeniem. - Zaśmiał się, czytając o tym, jak to Dumbledore był gryfonem i kumplował się z Flamelem, a do tego dzielnie pokonał Grindelwalda w 1410r., tym samym stając się zajebistą postacią w historii magicznego kurwidołka.
Pogadanki pogadankami, ale jeżeli chcieli przywołać kapitana planetę, mieli jeszcze przed sobą kilka zaklęć z żywiołami do przerobienia, a czas nieubłaganie pędził do przodu i o ile Max nie miał raczej planów na dalszą część dnia, to pewnie Theo miał bardziej interesujące życie.
Huragan wyszedł Maxowi, co tu dużo mówić, zajebisty w pizdę. Niestety, jako że Solberg zaklęciarzem był raczej średnim, tak duża moc szybko wyrwała mu się spod kontroli, a on nie miał pojęcia, jak nad tym zapanować. Porwało mu bluzę i fajki, o żabie którą chciał zjeść już nie wspominając. Nie mógł jednak w tej chwili gonić własnych rzeczy, bo Theo został uwięziony w środku żywiołu.
-JA PIERDOLĘ! Próbuję no! - Powiedział, starając się jakoś odzyskać władzę nad zaklęciem, ale nie wychodziło mu to najlepiej. W końcu jednak wiatr zaczął słabnąć, a rozczochrany Theo wrócił na ziemię. -Żyjesz jakoś? Próbujemy jeszcze raz? - Zapytał, czekając na to, jak ziomek będzie się czuł na siłach.

Kostki:

Kostki Maxa: 78 i nieparzysta

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 19:00;

Prawdę mówiąc, sam nie wiedział, gdzie chciałby się wybrać, ale rozmowa o plażach i kąpielówkach od razu przywołała na myśl jakieś cieplejsze, egzotyczne rejony. Może Malediwy albo Dominikana? Musiałby poszperać trochę w internecie, a zresztą… miejsce nie miało tak dużego znaczenia. Liczyło się towarzystwo, a jeżeli miał dołączyć do Maxa, to przynajmniej miał gwarancję, że ono będzie przednie. – No właśnie, bez sensu. – Najwyraźniej obaj nie mieli na temat łajnobomb zbyt wiele do powiedzenia, skoro obaj nie byli ich fanami. – Czasami lepiej nie drążyć tematu. – Odpowiedział również rozbawionym tonem na pytanie swojego kumpla, nie chcąc niweczyć jego dobrego humoru, chociaż… wątpił by istniały jakiekolwiek słowa, które mogłyby do takiego finału doprowadzić.
- Lepiej żebyś nie musiał ich molestować. Serio, pobyt w szpitalu św. Munga to ostatnie o czym marzę. Byłem tam niedawno w odwiedzinach… nienawidzę nawet tego zapachu, który unosi się na jego korytarzach. – Mruknął, krzywiąc się na samą myśl o tym przeklętym miejscu. Gdyby tylko musiał przeleżeć tam kilka dni albo i dłużej, czułby się pewnie jak w więzieniu. – No tak, Dumbledore’a znają wszyscy… ale to tylko podnosi wartość karty, Max. Taka prawda. Trafiłeś białego kruka, farciarzu. – Westchnął głośno, bo naprawdę mu tego znaleziska pozazdrościł. Mógł jedynie modlić się do Merlina, by w najbliższym czasie los uśmiechnął się również do niego… ale znając życie, znowu trafi jakieś „płaskie laski”.
Pogadanki zeszły na drugi plan, kiedy zaczęli ciskać w siebie zaklęciami, a potężny huragan zamknął Theo w swoim wnętrzu, zmuszając jego serce do znacznie szybszego, panicznego bicia. Przeklął jeszcze kilka razy, nim Solberg wreszcie zapanował nad wypuszczonym z różdżki wietrzyskiem, Nawet nie zauważył, że ten zabrał ze sobą jego rzeczy. Nie był w stanie, bo intensywny ruch powietrza przesłaniał mu pełen ogląd na to, co działo się wokoło niego. – NO WRESZCIE! – Wytknął za to donośnym głosem kumplowi jego niekompetencję, chociaż z drugiej strony nie mógł odsunąć od siebie myśli, że ten trening wyjdzie na korzyść im obu. Wyglądało bowiem na to, że jego ślizgoński kumpel także musiał poćwiczyć kontrolę nad zaklęciami żywiołowymi.
- Żyję, ale co to za życie. – Pozwolił sobie gorzko zażartować, ale zaraz skinął mu głową na znak, że gotów jest podjąć to ryzyko. – Tylko mnie nie zabij, dobra? – Przypomniał się jeszcze, a potem powrócił do standardowego schematu. Właściwe ułożenie ciała, zaciśnięcie palców na kawałku tarninowego drewna i pełnie skupienie na oczekiwanym celu. Kurczowo trzymał się planu, tym razem wizualizując sobie we własnej wyobraźni wytworzoną w tornadzie wyrwę, a kiedy Max przystąpił do ataku, machnął różdżką energicznie, mając nadzieję, że tym razem osiągnie znacznie lepszy efekt. Oczywiście nadal trzymał się werbalnej formy zaklęcia, zdając sobie sprawę, że dzięki niej łatwiej skumulować magiczną energię. Czy był usatysfakcjonowany? Nie do końca. Z jednej strony czuł, że rzucony przez niego czar jest o wiele słabszy nawet niżeli ten poprzedni, a jednak… trafił chyba z większą precyzją, bo udało mu się wytworzyć wyłom w uderzającym w niego huraganie. Stworzył sobie przejście, z którego skorzystał bez zawahania, ale niestety nie zdołał utrzymać efektu Partis Temporus wystarczająco długo, a silny wiatr odsłonił jego kurtkę, porywając ze sobą nowy numer Proroka Codziennego, którego Theo nie zdążył jeszcze do końca przeczytać. Cóż… przynajmniej nie stracił zebranych dzisiaj kart z czekoladowych żab, a i – jakby nie spojrzeć – zanotował pewien progres.
- Niewiele brakowało, ale do ideału jeszcze daleko… – Wyprzedził potencjalne słowa krytyki, spoglądając ukradkiem na twarz Solberga. – To co? Do skutku? – Zaproponował również ciąg dalszy, bo nadal czuł się nienasycony, żądny tej jednej, perfekcyjnej próby, która pozwoliłaby mu się oswoić z transmutacyjnym zaklęciem.

Kostki: H / 8 / 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 19:31;

A spróbowałby tylko zwątpić w przednie towarzystwo Solberga to by dostał z huraganu tak, że by się do końca roku nie pozbierał. Faktycznie, dobrego humoru Maxa raczej nie dało się dziś popsuć, choć na pewno i tutaj się były ślizgon mylił, ale miał nadzieję, że chociaż ta doba będzie w całości spędzona dobrze.
-Też wolałbym nie. Jeszcze na pewno nie raz tam wyląduję, nie chcę żeby mnie gorzej traktowali za molestowanie. - Zaśmiał się, po czym dodał już nieco poważniej. -Zapach szpitali jest okropny. Co prawda już się trochę przyzwyczaiłem po tylu latach, ale kurwa, nie mogą tam czegoś miłego rozpryskać w powietrzu? - Na samą myśl skrzywił się widocznie, bo o ile nie mógł narzekać na opiekę medyczną, tak już to, co działo się wokół nie zawsze było równie przyjemne.
-Serio to taka rzadka karta? Może opchnę kiedyś komuś, jak będę przymierał głodem. - Zdziwił się, a jednocześnie przynajmniej miał jakieś zabezpieczenie na przyszłość. Jakiś fanatyk czekoladowych żab na pewno chętnie wręczyłby mu kilka galeonów za tego białego kruka, jakim był stary, siwy i bardzo martwy już dziad.
No cóż, tym razem nie mieli takiego szczęścia jak na początku. Może woda była łatwiejsza do kontroli, a może po prostu Max był aż takim debilem. Nie zmieniało to jednak faktu, że Theo znalazł się w dość średniej sytuacji i to od Solberga zależało, czy ulegnie ona poprawie, czy tak średnio. Ostatecznie jednak udało mu się poprawić sytuację i sprowadzić kumpla na ziemię. -Wybacz, kurwa. Nie moja wina, że ta różdżka pasuje do mniej jak oko do dupy. - Zdegustowany spojrzał na swój patyczek. Wciąż nie czuł się najlepiej używając magii, ale już od tego tak nie stronił jak jeszcze kilka tygodni wcześniej. -Tego nie obiecuję, ale spróbuję pierdolnąć w Ciebie nieco słabiej. Pasuje? - Wyszczerzył się, po czym przeszli do kolejnej próby. Max wciąż miał problem z kontrolą żywiołu, przez co jego własności zwiało jeszcze dalej, ale przynajmniej Theo osiągnął jakiś postęp nie dając się porwać trąbie powietrznej.
-No widać zdecydowanie poprawę! Dajemy do skutku! - Powiedział, po czym ponownie przymierzył się do rzucenia zaklęcia. Starał się skupić, by tym razem i jemu coś wyszło choćby minimalnie lepiej.

// kostki jak wyżej.

Kości Maxia: 41, parzysta

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 15 Wrz 2021 - 19:53;

Theo nie wątpił, Theo rozumiał… ale przede wszystkim nie chciał oberwać huraganem w ryj. Jeżeli miał być jednak zupełnie szczerym, to na towarzystwo Solberga naprawdę trudno było narzekać, a co więcej, ostatnimi czasy wydawało mu się nawet, że zacieśnili więzi. W sumie nie było to nic dziwnego, skoro rozmawiało im się naprawdę zajebiście, a i wiedzieli, że mogą na sobie wzajemnie polegać. Musiał przyznać, że Felinus znalazł sobie idealnego partnera, bo Max potrafiłby rozkręcić chyba nawet trupa.
- Ty uważaj żebyś za molestowanie nie wylądował w Azkabanie. – Rzucił wesoło, sprzedając mu przy tym kuksańca w brzuch, i dopiero po chwili zorientował się jak idealnie wybrzmiały jego słowo. – Oho, nie czuję jak rymuję. – Zaśmiał się więc, ale uśmiech spełzł mu z twarzy, kiedy zaczęli rozmawiać o charakterystycznej, niezbyt przyjemnej dla nozdrzy woni szpitala. – Może po prostu nic już na ten smród gnijącego ciała i wszystkich eliksirów zmieszanych ze sobą nie działa. – Wzdrygnął się na samą myśl o tym zapachu, żałując że jego wyobraźnia nie postanowiła sobie wziąć tym razem wolnego. Poważnie, miał wrażenie, że naprawdę poczuł ten odór.
- Tak od kogoś słyszałem. W poprzedniej odsłonie wszyscy narzekali, że trafiają samych Albusów, dlatego po odnowie kolekcji autorzy chcieli chyba zrobić ludziom na przekór i uczynili z niego unikat. – Podzielił się plotką sprzedaną mu przez innego znajomego, ale niestety nie mógł nijak potwierdzić tej informacji. – W sumie ciekawe za ile dałoby się go opchnąć. – Zamyślił się również, bo kto wie, niewykluczone że na tych kartach można by zarobić krocie. Inna sprawa, że póki co to sam wydawał na nie ciężko zarobione galeony, tylko po to by odbyć sentymentalną podróż do szkolnych czasów.
Próba zaklęcia nie przyniosła może najgorszych rezultatów, ale był perfekcjonistą, więc nadal brakowało mu postawienia kropki nad „i”. Nie chciał dostąpić nawet uczucia wiatru we włosach, a już na pewno tracić swojego dobytku. Tak, numer Proroka Codziennego nie był może dla niego tak cenny, ale liczył się sam fakt, że nie zdołał utrzymać zaklęcia odpowiednio długo. – Luźno. Mi też nie poszło najlepiej, chociaż widać było już jakiś postęp. – Przekonał kumpla, że to nie jego wina. Właściwie wręcz przeciwnie. Starał się przecież jak mógł, by podnieść poprzeczkę wyżej, a to że jeden jedyny raz stracił kontrolę nad wypuszczonym samodzielnie huraganem… no cóż, zdarza się nawet najbardziej doświadczonym czarodziejom. – Nie no, nie pierdol. Nie musisz się hamować. Ciśniemy! – Dodał również z entuzjazmem, bo nie należał do tego grona ludzi, którzy poddawali się po pierwszej porażce. Ba, otrzepał tylko rękaw kurtki z kurzu i już był gotów do kolejnej wymiany.
Zanim zasygnalizował jednak Solbergowi, że mogą kontynuować trening, przeanalizował swoje wcześniejsze błędy. W pierwszym nieudanym czarze brakowało precyzji, w drugim siły, ale w szczególności potrzeba mu było większego skupienia. Nie obserwował więc już tak bacznie ruchów samego Maxa, zatrzymując wzrok przede wszystkim na mknącym w jego kierunku z zawrotną żywiole. Wyobraził sobie, że wokoło nie ma nic innego. Tylko on i potężny huragan. Dzięki temu odciął się od innych bodźców, mogąc skoncentrować całą swoją energię na wytworzeniu niezbędnej do ucieczki wyrwy. – Patris Temporus! – Wykrzyknął dziarsko, ściskając jeszcze mocniej swoją różdżkę, którą przeciął brutalnie powietrze. Wziął głębszy oddech, spoglądając na blask, jakim rozświetlił się koniuszek tarninowego drewna, a potem… niczym Mojżesz przeszedł spokojnie między przedzielonym na pół tornadem, przekonując się że może stawić czoła nie tylko morskim falom. - Zajebiście! Mamy to! – Zakomunikował Solbergowi swój sukces, w razie gdyby chłopak nie zdołał go zauważyć, a potem schował swoją różdżkę za pasek spodni, zamiast tego wyciągając wcześniej trafioną w pudełku kartę. Omiótł wzrokiem notkę umieszczoną na tyle, dowiadując się z niej, że Grogan Kikut uczył się pod herbem Hufflepuffu, zaś pełniąc stanowisko Ministerstwa Magii, utworzył nowe wydziały: Wydział Zwierząt, Wydział Istot i Wydział Duchów. Również za jego czasów po raz pierwszy zaproponowano trytonom status istot.

Kostka: 95
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 16 Wrz 2021 - 19:43;

No i to szanował! Choć faktycznie oberwanie huraganem w ryj raczej nie należało do marzeń nikogo, więc i Solberg powinien się skupić na swoim zadaniu, a nie tylko na śmieszkach, bo jeszcze faktycznie się tu połamią i tyle z nich będzie.
-Spokojnie, jak tam wyląduję to raczej za coś ciekawszego. - No nie brzmiało to jak jakiekolwiek pocieszenie, ale skoro miał już siedzieć, to chciał się upewnić, że nie będzie to jakaś pierdoła a coś, za co faktycznie będzie mu się należało. -Ty może napisz tomik poezji, a nie się artefaktami zajmujesz. - Zaproponował ze śmiechem na ten niewątpliwy talent kumpla, który postanowił się nagle objawić. -Nie zdziwiłbym się. Ale no chyba jest jakieś zaklęcie pochłaniające zapachy? Czy nie ma? - Nagle zwątpił i musiał się upewnić, bo wierzył, że Theo jest w tym temacie bardziej obeznany. O co zresztą w wypadku Solberga nie było tak trudno skoro ten nie do końca się zaklęciami interesował.
-Ja pierdolę ze skrajności w skrajność. I serio ludzie się jarają Albusem? Jak on nawet przystojny nie jest! - Pokręcił głową wciąż nie rozumiejąc tego fenomenu, ale chyba po prostu nie był typem zajaranego kolekcjonera. Brał te karty, bo kiedyś mogły być coś warte, a poza tym zawsze było co czytać jak się akurat telefonu do kibla zapomniało wziąć, a jakaś się w kieszeni zapodziała. -Nerkę? Albo płuco? - Wyszczerzył się, choć szczerze nie miał pojęcia, ile taka karta mogła być warta.
Zaczęli dobrze, potem zeszli na psy, by w końcu jakoś się po tym pozbierać. No nie było najgorzej, ale Max oczywiście chciał lepiej. -Jak ciśniemy to ciśniemy! - Powiedział, wypuszczając nieco słabszy, lecz wciąż dobry huragan, z którym Theo poradził sobie tym razem bezbłędnie. Solberg patrzył, jak ten rozdziela szalejący żywioł, by wyjść z niego bez szwanku.
-No no, jak widać trening czyni mistrza. To co, przechodzimy do wielkiego finału? - Zaproponował z charakterystycznym błyskiem w oku, by następnie popisać się tym, co kochał najbardziej - wyjebanym ognistym wężem, który pędził w stronę Kaina.

Kostki:

Kostki Max:

Kostka Maxia: 95 Lodowe jezioro - Page 6 3831175897

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 16 Wrz 2021 - 20:32;

- Byle nie za napad na Gringotta, bo jeszcze i mnie pociągną do odpowiedzialności. – Odpowiedział z udawanym wyrzutem, ale zaraz ponownie wybuchnął śmiechem, wyobrażając sobie różne dziwne przewiny, jakie mogłyby widnieć na liście gończym za Solbergiem. W sumie to molestowanie recepcjonistek w szpitalu św. Munga chyba dość szybko wskoczyło na pierwsze miejsce w jego małym rankingu. – Świat czarodziejów nie zasłużył sobie na mój talent. – Dodał również z dumą i bananowym uśmiechem przyklejonym do twarzy, kiedy Max dla żartu zaproponował mu zmianę zawodu. Intrygujące rozwiązanie, ale jednak wolał pozostać przy badaniu artefaktów, bo na tym przynajmniej się znał.
Zamilknął natomiast na dłuższą chwilę, próbując sobie przypomnieć zaklęcie, o jakim jego kolega wspomniał przy okazji szpitalnego, nieprzyjemnego zapachu. – Hmm… No niby jest, ale musieliby chyba zatrudnić specjalnie jakiegoś ziomka, który biegałby tylko po korytarzach, co chwilę odnawiając jego efekt. – Próbował zwizualizować sobie takie przedsięwzięcie, żeby ocenić czy miałoby ono jakiś sens, ale ostatecznie stwierdził, że nie była to gra warta świeczki. Z podobnego założenia wyszła najwyraźniej również i dyrekcja placówki uzdrowicielskiej. - Skąd wiesz, za młodu może i był? Wszędzie dają zdjęcie jak był już stary i siwy, a przez to trudno powiedzieć… – Westchnął, bo faktycznie nigdzie nie widział fotografii z przeszłych, chociażby szkolnych czasów Albusa. – Może wątrobę? Twoja pewnie i tak nie nadaje się już do użytku. – Zakpił sobie z towarzysza, choć może nie było to do końca rozsądne posunięcie, biorąc pod uwagę fakt, że chłopak miał zaraz cisnąć w niego kolejnym żywiołowym zaklęciem.
A propos treningu… ostatnia próba wyszła Kainowi wręcz idealnie i prawdopodobnie właśnie dlatego chłopak wolał na niej poprzestać. Nie potrafił jednak odpowiedzieć obojętnością na entuzjazm Maxa, skoro sam często narzekał, że nie ma zbyt wielu okazji do ćwiczeń i wspólnych magicznych pojedynków. Pokiwał głową, jakby się jeszcze wahał, ale po chwili wyciągnął znowu swą różdżkę. – No dobra, ostatnia wymiana, ale potem kończymy, niezależnie od tego jak wyjdzie. Nie ma co się przeforsowywać. – Odezwał się jego głos rozsądku, a chwilę później stał już naprzeciw Ślizgona, ściskając między palcami podłużny kawałek tarniny. Poczekał aż Solberg wyprowadzi atak, przechodząc do – jak to zgrabnie określił – wielkiego finału… ale nie spodziewał się, że ten zdecyduje się na wykorzystanie ognia… Ognisty wąż sunął w jego kierunku w niebezpiecznym tempie, a co gorsza oślepił go blask żywych płomieni. Nic więc dziwnego, że mimo ogromnych chęci, zatracił całą koncentrację, a rzucone przez niego zaklęcie może i zadziałało, ale wyłącznie przez kilka sekund. Wyrwa szybko zniknęła, a buchająca bestia zbliżyła się w jego kierunku, spalając na popiół kawałek jego koszulki i parząc boleśnie jego tors. – Ahwh… Kurwa! – Poza przekleństwem, które mimowolnie wypłynęło na jego usta, wydał z siebie również niezidentyfikowany, pojękujący dźwięk świadczący o skali dotykającego go cierpienia.
W panicznym ruchu nadgarstkiem, niewerbalnym zaklęciem, udało mu się ugasić tlący się na ubraniu ogień, ale niestety magia uzdrowicielska nie była jego najlepszą stroną. – Ja pierdolę, jak to piecze! Zrób coś, Max! – Wykrzyczał do niego, nie siląc się nawet na żadne „proszę”. Nie było go stać na podobne uprzejmości, kiedy ból przeszywał cały jego organizm, nie pozwalając skupić się na niczym innym jak na rozgrzanej do czerwoności skórze.

Kostki: 32 / 2

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyPią 17 Wrz 2021 - 10:05;

No tak, jak już miał siedzieć, to bez wciągania w to osób trzecich. Przynajmniej tych, których darzył sympatią, choć odsiadka ze znajomym mogłaby być nieco przyjemniejsza.
-Spokojnie, napady mnie nie jarają za bardzo. - Nie wiedział, czy było to jakiekolwiek pocieszenie dla Theo, ale taka była prawda. Z kradzieżą nie miał problemów, ale żeby od razu porywać się na Gringotta? Raczej wolał inaczej w życiu kombinować. Jakby nie było uwielbiał swoją wolność i nie chciał się jej tak łatwo pozbywać. -Och przepraszam Panie Ważny, nie sądziłem, że jesteśmy tak niegodni. - Przyjął służalczą postawę, po czym spojrzał na kumpla i się roześmiał. Dobrze, że humorem się dobrali, bo inaczej ich znajomość raczej szybko zmierzyłaby do końca.
Sam nie potrafił nazwać tego zaklęcia, choć był pewien, że coś takiego musi istnieć. Na pewno nie chodziło o zaklęcie, które dobrze znał, a które po prostu rozpylało przyjemny zapach w powietrzu. Theo miał jednak rację, zbyt wiele energii trzeba by wtedy poświęcać, żeby to zaklęcie wciąż odnawiać. Skinął więc głową przyznając mu rację, że jest to raczej nieopłacalny biznes.
-Tego raczej nikt z żywych nie potwierdzi, więc zostaję przy swoim. - Wątpił, by jeszcze po tej ziemi stąpał ktoś, kto pamiętał młode czasy byłego dyrektora Hogwartu. Raczej każdy kojarzył go właśnie w takiej postaci, w jakiej został uwieczniony na karcie, która znajdowała się w kolekcji czekoladowych żab. Na słowa o wątrobie skrzywił się i to bardzo. Ciężko było mu zapomnieć jakie miał problemy po wydarzeniach z marca. -Zdecydowanie by się przydała. - Uśmiechnął się, choć było to nieco słabsze niż wesołość, jaką przejawiał przez całe ich spotkanie. Skupił się więc na poprawnym wyprowadzeniu zaklęcia.
Sam mógłby napierdalać żywiołami do usranej śmierci. Coś było w tych zaklęciach, że darzył je większą sympatią niż całą resztę. -Dobra, jak finał to finał. - Zgodził się jednak, bo nie było co się przemęczać. Mogli jednak po raz ostatni przekonać się, jak dobrze Theo opanował to ciekawe zaklęcie transmutacyjne.
Ognisty wąż był zajebisty i Max nie miał zamiaru tego ukrywać. Uwielbiał to zaklęcie. Mógł je rzucać dniami i nocami i pewnie by mu się nie znudziło. Teraz jednak nie chciał się tylko nim chwalić, ale miało służyć też celom naukowym. Niestety, element zaskoczenia zadziałał na niekorzyść Theodore`a i ten stracił skupienie, a w wyniku tego został dość niemiło poparzony. Solberg od razu przerwał inkantację i podbiegł do kumpla, który na szczęście zdołał ugasić już płonące na nim ubranie.
-Już, już spokojnie. - Powiedział, choć jego serce wcale nie było spokojne. Nie mógł jednak teraz o tym myśleć. Zajął się więc od razu leczeniem kumpla. Na szczęście tyle jeszcze potrafił. -Gdzieś szczególnie Cię poparzyło? - Zapytał, by w pierwszej kolejności zająć się tym miejscem, po czym zaczął tworzyć bańki chłodzące i zajmować się niwelowaniem szkód. Całe szczęście, nie było to aż tak poważne, by sobie z tym nie poradził. Dość dużo musiał jednak się namachać różdżką, by doprowadzić Theo do poprzedniego stanu.
-Dobra, na dzisiaj zdecydowanie kończymy. Chodź, zmywamy się stąd. - Powiedział, przy okazji jeszcze raz pytając, jak ten się czuje, a gdy okazało się, że nie potrzebuje wizyty u uzdrowiciela, opuścili tę piękną miejscówkę.

//zt x2

+

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 611
  Liczba postów : 610
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Specjalny




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 16:14;



Slub Beatrice i Camaela

Zmrok zapadł wyjątkowo szybko tego dnia. Wszyscy goście doskonale znali godzinę rozpoczęcie uroczystości, jednak miejsce do końca pozostawało tajemnicą.  Na godzinę przed, otrzymali oni informację, że państwo młodzi oczekiwali ich w Hogsmeade, w niedalekiej odległości od lodowego jeziora. Nie bez powodu zostało wybrane takie a nie inne miejsce, na tą okazję. Wszystko miało wpasować się w klimat rodem z najpiękniejszych baśni, bo zarówno Beatrice jak i Camael uważali, że ich związek był niczym z bajki.
Specjalnie na tę okazję została przygotowana playlista (>>tutaj<<) którą bardzo serdecznie polecamy do lepszego wczucia się w klimat ślubu oraz wesela!


Ścieżka



Każdy, kto teleportował się na miejsce wydarzenia, w pierwszej kolejności mógł dostrzec ścieżkę prowadzącą dalej, w głąb wybranego przez Beatrice i Camaela miejsca. Każda wolna powierzchnia została przyozdobiona setkami żywych świetlików, które cały czas się poruszały i latały wokół gości, tworząc jeszcze bardziej magiczną aurę.



Zamek



Idąc dalej ścieżką, każdy mógł zauważyć imponujących rozmiarów lodowy zamek. Został on stworzony od podstaw na życzenie Beartice oraz Camaela, przez ich wspaniałych świadków, Nessę i Viro. Oczywiście sam Camael również przyłożył do tego tworu swoją różdżkę. Od razu można było zauważyć, że wymagało to od nich wiele czasu oraz pracy. Każdy element został dopieszczony w najmniejszym detalu. W oczy przybyłych rzucał się perfekcjonizm państwa młodych. Sam zamek zawierał w sobie lodową salę balową, komnaty, oraz wiele innych pomieszczeń, które zostały przygotowane dla zaproszonych gości. Co ciekawe, temperatura w całym zamku jest stała, w granicy 22 stopni Celsjusza, a dzięki zastosowanym zaklęciom, zamek nie rozpuszcza się mimo tego.



Ołtarz



Miejsce, w którym dojdzie do zaślubin zostało dopracowane w każdym, nawet najmniejszym detalu. Krzesła zostały dokładnie policzone i przygotowane z nadwyżką. Do odpowiednich miejsc gości odprowadzały domowe skrzaty, przyodziane w dopasowane do całej stylistyki niebieskie togi. Skrzaty zostały wynajęte przez państwa młodych na to wydarzenie z Hogwartu. W tle rozbrzmiewała delikatna muzyka klasyczna, wyczuwało się przyjemnie nerwową atmosferę oczekiwania. Gdzieniegdzie można było dostrzec latające w powietrzu żywe chochliki, które dodatkowo rozświetlały pomieszczenie.



Info na koniec

Posty Beatrice i Camaela pojawią się w momencie gdy przynajmniej znaczna część zaproszonych gości się pojawi, tj nie wcześniej niż dzisiaj późnym wieczorem/jutro rano. Po ceremonii zaślubin odbędzie się też wesele, a tam na wszystkich będzie czekać naprawdę wiele atrakcji!
@Alexander D. Voralberg @Arthemis D. Verey @Azazel Whitelight @Ezra T. Clarke @Huxley Williams @Jasper 'Viro' Rowle @Nathaniel Bloodworth @Nessa M. Lanceley @Patricia D. Brandon @Perpetua Whitehorn @Raffaello Swansea @Eskil Clearwater @Hunter O. L. Dear @Hariel Whitelight @Nanael O. Whitelight @Heaven O. O. Dear @Maximilian Felix Solberg @Shawn E. Reed



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 17:32;

ścieżka z @Nell Ripley

Umierał z głodu. To naprawdę dokuczliwy problem w tak szczególnym dniu. Nie mógł przecież pozwolić, aby burczenie w brzuchu zakłóciło zaślubiny. To, co tutaj stworzono przechodziło ludzkie pojęcie. Cały czas stacjonował w okolicy jakby chcąc się upewnić, że nie dostrzeże nigdzie uciekającej panny młodej. Camaela wcięło, nie widział go od wczoraj, ale z tego co słyszał to miał spotkanie kawalerskie. Kiedy dołączyła do niego Ripley to niemal się przy niej zmaterializował. Ratowała mu niejako życie bowiem sama myśl, że miałby siedzieć sam przy stole w trakcie takiego wesela sprawiała, że robiło mu się słabo. Musiał mieć kogoś obok siebie więc niejako przymusił Krukonkę do towarzystwa. Na szczęście jakoś bardzo się nie opierała, uff.
- Sophie odwaliła na nas kawał dobrej roboty. - skomplementował jej wygląd, a i mając świadomość, że samemu prezentuje się nieźle.
- Ta dziewczyna ratuje mi tyłek już dziesiąty raz. Świetnie wyglądasz, ale musimy iść tam. Zobacz ile świetlików. Uważaj by nie wlazły ci we włosy bo będziesz świecić jak choinka. - zerknął w kierunku wyjścia ze ścieżki jakby obawiał się, że przyjdzie tu Jacob z żoną i będzie trzeba ich jakimś cudem stąd przepłoszyć. Nie dostał pozwolenia na ich zgrabne przetransportowanie ze świstoklikiem i miał nadzieję, że gość nie popsuje humoru Beci. Nie w tym dniu, tak ważnym! Ruszył spacerkiem bardzo urokliwą i piękną ścieżką, która zasługiwała na miano romantycznej. Uciekał myślami od tego spostrzeżenia i skoncentrował się na idącej obok niego Nel. Wyglądała naprawdę nieźle.
- Zajebisty zamek. Tworzyła go trójka mistrzów transmutacji. To nazywa się dopiero niezła ekipa? - szli po odśnieżonych deskach i oboje oświetleni byli na niebiesko, co świetnie komponowało się z ich strojami. Co rusz zerkał na lodowy zamek i za każdym razem zapierał dech w piersiach.
- Dobra, sprawa wygląda tak. Dopóki chociaż połowa osób nie będzie na parkiecie to trzeba się zachowywać bo inaczej Beatrice mnie ukatrupi. Potem można wyluzować. - nakreślił jej cicho plan i zaoferował ramię jako znak, że teraz trzeba się jednak ogarnąć i jak najbardziej zbliżyć do idealności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 18:10;

z @Eskil Clearwater

Nie spodziewała się, że przyjdzie na wesele swoich nauczycieli. Coś tam Bystra Woda wspominał o tym, ale niekoniecznie zapamiętała szczegóły, z tego prostego powodu, że wesela nie były jej forte. Chyba nigdy na żadnym nie była i raczej nie sądziła, by to miało się zmienić. List od Eskila zaskoczył ją na tyle, że nawet nie odpisała, a udawszy się na zakupy z Sophie, czuła się jak słoń w składzie porcelany.
To też nie tak, że była jakimś barbarzyńcą neandertalczykiem, który nigdy nie założył na siebie sukienki - ale sukienki były zasadniczo niepraktyczne. Były bardzo wygodne, szczególnie latem, ale trzeba się było pilnować przy siadaniu, chodzeniu, bieganiu, a jak wiadomo Ripley nie miała nigdy na nic czasu i w tym całym pędzie życia trudno było się spodziewać, że znajdzie czas na pilnowanie czy coś jej gdzieś nie podwiewa i nie gorszy ludzi.
Wybrała sukienkę praktyczną, wygodną, taką co w niej można i potańczyć i dobrze zjeść bez obawy, że wujkowie i ciotki zaczną oceniać, że Eskil przyszedł na party z ciężarną nastolatką.
W pokoju udało jej się nawet uczesać włosy tak, żeby wyglądały, jakby ktoś je tak specjalnie ułożył, a nie na podwórku zawiało smarki, na które ułożyła fale.
- No przyznaje - powiedziała, kiedy ją Bystra Woda zlokalizował- Jak się przy tobie nie udławię dziś jedzeniem, to będzie świetnie. - oboje zdawali sobie sprawę z tego, że najwyraźniej miała znacznie wyższą wrażliwość na wilowe uroki. Należało mieć nadzieję, że na imprezie nie będzie więcej potomków wili, bo jej się mózg przegrzeje.- Ostatni raz nosiłam sukienkę na urodzinach siostry przełożonej Matyldy. - uniosła brwi i rozejrzała się po ścieżce.
Miała dziwne wrażenie, że ślizgon jakoś niespodziewanie szybko dzieli się z nią niespodziewanie dużą ilością informacji, ale nie miała z tym problemu. Tempo akurat było uznanym plusem, nawet jeśli wydawało się, że może był trochę poddenerwowany całą imprezą. Kto wie, może mu zwalili na głowę jakieś obowiązki, których wcale nie chciał robić?
Wyciągnęła z niedużej torebki landrynki i wsadziła mu kilka do kieszeni marynarki mówiąc, że jakby nie dawali jedzenia to przynajmniej mają landrynki, po czym pakując jedną do buzi poszła pomacać drzewa. Chciała ukucnąć i obejrzeć te robaczki co pełgały oświetlając ziemię, ale roztropnie przypomniała sobie, że nie jest w dresie i to chyba nie za dobrze świecić majtkami na wejściu.
- Zajebiste. - oceniła, tym samym potwierdzając jego słowa. Drobne światełka wzbiły się z powierzchni kory drzewnej i osiadły na jej palcach, by za chwilę odfrunąć i rozproszyć się po przestrzeni. Fascynująca ta magia, naprawdę. Spojrzała na zamek kiedy zwrócił na niego uwagę i wzięła go pod rękę, czując jak oblatuje ją gęsia skórka i przechodzi dreszcz. Branie pod rękę to już bardzo dużo bliskości fizycznej.
- Dobra, mamy deal, ale jak sie napruje z którymś Twoim wujkiem, to odstawiasz mnie do domu. - ostrzegła chyba żartem i jak zwykle wyciągnęła mały palec, coby obietnicy złożyć zadość. To już będzie druga, żeby sobie nie myślał, że Ripley ma złą pamięć.- Nie wiem jak Ty, ale ja nie mogę doczekać się jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 18:42;

ołtarz, ławki z @Nell Ripley

Nie chciał znaleźć się w sytuacji gdzie nie będzie miał do kogo gęby otworzyć więc sięgnął po koło ratunkowe w postaci Nell. Co z tego, że znał ją zaledwie od paru dni. To mu nie przeszkadzało, jeśli alternatywą miała być samotność. Przynajmniej będzie miał z kim pogadać, potańczyć, a nuż jego humor utrzyma się na tym dobrym poziomie do samego rana. Naprawdę nie chciał niczego zepsuć, a więc akurat dzisiaj planował zachowywać się wzorowo... przynajmniej do czasu aż towarzystwo nie będzie wstawione.
- Masz zakaz dławienia się. - zażartował, co wyszło mu trochę słabo, ale wpisał sobie w pamięci nie spoglądanie na Nell zbyt długo skoro jej to przeszkadzało. Nie miał ochoty na żadne spory, zwady, kłótnie, niesnaski. Wszystkie problemy i rozterki próbował zrzucić na dalszy plan.
- Siostra Matylda brzmi jak stara kobieta. - oznajmił i prowadził ją dalej, wzdłuż ścieżki. Do jego uszu dobiegały pojedyncze trzaski teleportacyjne zwiastujące przybycie kolejnych gości. Nie miał w sumie żadnych obowiązków. Świadkowie Beatrice i Camaela nie pozwalali niczym się zająć bo panowali nad sytuacją. Nie przeszkadzało mu to bo mógł skoncentrować się na luźniejszych kwestiach. Wywrócił oczyma kiedy wcisnęła mu do kieszeni landrynki.
- Zerkałem na kartę menu, oczywiście ukradkiem. Jedzenie będzie wybitne, z najlepszej restauracji w Dolinie Godryka. A tort... to już w ogóle przechodzi ludzkie pojęcie. Tylko jak coś, to nic nie wiesz. - puścił jej oczko. Cóż rzec, to nie będzie skromny ślub, a z najwyższej półki. Nie zdziwiłby się gdyby wspomniano o tym zdarzeniu w Proroku Codziennym. Halo, niecodziennie ktoś buduje sobie wszechpotężny lodowy zamek na środku...
- Wiesz, że chodzimy po zamarzniętym jeziorze? - zapytał, wskazując jej brodą ośnieżony teren wokół zamku. Po chwili skręcili do ołtarza gdzie panowała idealna cisza. Prowadził Nell do drugiej ławki, czyli do miejsca przeznaczonego dla cóż... członków rodziny. Poczekał aż dziewczyna usiądzie i dopiero wtedy do niej dołączył. Wszędobylskie piękno poprawiało humor.
- Beatrice mnie adoptowała. Nie mam tu żadnych wujków ani ciotek. - szepnął w jej stronę, prostując nieco informacje na temat jego koligacji z państwem młodych. Odruchowo zniżał już głos, jakby podświadomie okazując szacunek do tak wybitnego miejsca jakim jest przepiękny ołtarz. Nie mógł się wszystkiego doczekać. Posłał myśli w kierunku Beatrice, zastanawiając się czy już zaczęła wrzeszczeć z nerwów i stresu czy jednak nie.
- Mówisz tak, bo słyszałaś burczenie w moim brzuchu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 19:22;

@Eskil Clearwater

Możliwe, że nawet byłoby jej przykro, gdyby się dowiedziała, że Clearwater zaprosił ją już tylko dlatego, że był zdesperowany i nie chciał skończyć sam, nie mając się do kogo odezwać. To nie najbardziej pozytywne uczucie wiedzieć, że gorsze od Twojego towarzystwa jest już tylko nie mieć żadnego towarzystwa. Na szczęście nie była zbyt zaabsorbowana analizą zaproszenia, była prostą dziewczyną, powiedzieli "darmowe jedzenie", a Ripley żyła według prostej zasady "If it's free it's for me!". Jak dają to bierz, jak biją - uciekaj. Poza tym piękny ślizgon wydawał się być spoko gościem, poza tym, że był piękniejszy od wszystkich spoko gościów z którymi się zadawała, więc spodziewała się tańców i hulanek, może jedzenia ciasta na czas, a to wie, pod koniec imprezy może nawet będzie bogatsza o kilka znaczących koneksji? Ktoś będzie chciał coś kupić, ktoś inny sprzedać, mózg Nell działał na pełnych obrotach całe życie.
- Tego niestety nie mogę obiecać. Pierwszy raz jestem w zamku z bajki. - uniosła brwi zastanawiając się, czy cukierek był arbuzowy, czy melonowy. To bardzo zbieżne smaki.- Siostra Matylda wtedy kończyła osiemdziesiąt sześć lat. Było to w dwa tysiące dziewiątym. Więc możesz sobie wyobrazić, że sukienką był praktycznie habit. - zakonnice generalnie uznawały sukienki nie krótsze niż te do kostek, ale mała Nell miała tendencje do chodzenia po drzewach, przewracania się i czołgania pod ławami w kościele, więc szybko uznały, że może lepiej, żeby nosiła spodnie.
Z rozmarzonym spojrzeniem słuchała o wspaniałym jedzeniu, oglądając niesamowite i błyszczące ozdoby wokół nich. Była ciekawa konstrukcji tych lewitujących świetlików, tego czy produkowały ciepło jak zwykłe mugolskie lampiony, czy w powietrzu utrzymywała je wyłącznie magia.
- Myślisz, że dadzą mi zabrać po imprezie jednego do domu? - zapytała, wskazując jedno ze światełek. Skoro panna młoda była jego adopcyjną matką, to może miał u niej wystarczające chody, żeby rozdawać dekoracje po ludziach. Kto nie próbuje ten nie wygrywa, czy jakoś tak.
- Mówię tak, bo słyszę burczenie w swoim. - odpowiedziała, nachylając się równie konspiracyjnie, kiedy już usiedli w ławie - [b]Ale skoro w Twoim też burczy, to chyba wiemy co robimy jak tylko przestaną się całować.[/b - pokiwała brwiami sugestywnie i wcale nie miała na myśli również całowanie się, a właściwie zorganizowany atak na koryto.
Była całkiem zachwycona tym, że pomimo zimowego wystroju i pięknej, chłodnej atmosfery, to wcale nie było zimno. Fascynowało ją w zasadzie wszystko, szczególnie od kiedy dowiedziała się, że całość powstała za pomocą magii. Zapamiętała dobrze, by zapytać, którzy to mistrzowie transmutacji zajmowali się tym arcydziełem i zasięgnąć ich rady w kwestiach związanych z jej małymi, bezużytecznymi wynalazkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów oraz drugi pierścień (pochłaniacz magii), podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 2672
  Liczba postów : 1832
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 22:08;

Na ślubie pojawił się punktualnie, nie był to jednak wyłącznie efekt wyjątkowej dbałości o maniery i dobrze nastawionego zegarka. Właściwie był tutaj na długo przed czasem, w innej części jeziora. Siedział na molo otoczony zaklęciami chroniącymi go przed zimnem i wypalając bez mała jednego błękitnego gryfa za drugim, wpatrywał się w skutą spękanym lodem taflę jeziora. Nienawidził tego miejsca jak żadnego innego na świecie, z całego serca, do cna. Musiał przyzwyczaić się do tego, że znów wrócił w to miejsce, pogodzić się z myślą, że będzie mu towarzyszyło przez cały wieczór. Zamierzał wylać dziś z siebie pokłady optymizmu i dobrej energii, o jakie sam siebie by nie podejrzewał – zamierzał zrobić wszystko, by dla Camaela i Beatrice ten dzień był wyjątkowy. A już na pewno nie chciał być tą osobą, która w jakikolwiek sposób go zepsuje. Karmił się więc nikotyną, jakby licząc, że wraz z nią wtłoczy do płuc odpowiednią dawkę wewnętrznego spokoju i podniósł się ze swojego miejsca dopiero w momencie, kiedy poczuł, że może bez większego problemu założyć na twarz przekonującą maskę uśmiechu. Ruszył linią brzegu, a potem odbił w bok, w stronę coraz wyraźniejszych świateł. Przygładził marynarkę w kolorze ciemnej, butelkowej zieleni, poprawił włosy, układając je w swój typowy przemyślany nieład i ruszył ścieżką pośród świetlików, które strącał bezlitośnie, ilekroć jakiś spróbował przysiąść na jakimkolwiek skrawku jego ciała. Zatrzymał się przed zamkiem i dokonując oględzin od podstaw aż po czubek najwyższych wieżyczek, zagwizdał z podziwem.

| Można mnie zaczepić, można mnie też zaciągnąć do zamku.

______________________


Is the devil so bad
if he cries in his sleep?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanael O. Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Niezwykle jasne i mocno pomalowane oczy, styl vintage, taneczna gracja przy każdym ruchu, wiecznie perfekcyjnie pomalowane paznokcie
Dodatkowo : Metamorfomagia
Galeony : 1101
  Liczba postów : 351
https://www.czarodzieje.org/t19962-nanael-o-whitelight#612606
https://www.czarodzieje.org/t20214-now-or-never#628807
https://www.czarodzieje.org/t19963-nanael-o-whitelight#612607
https://www.czarodzieje.org/t20225-nanael-o-whitelight-dziennik#
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 22:38;

Była dużo bardziej spięta, niż chciałaby przyznać - sama idea tego ślubu drażniła ją właściwie od samego początku, a jednak dopiero teraz stała się rzeczywista. Nanael mogła wypierać moment, w którym Camael postanowił wyprowadzić się ze swojego domu i zamieszkać z Beatrice' mogła też beztrosko śmiać się przy wybieraniu dla brata odpowiednio eleganckiego garnituru. Nic nie potrafiło zmienić faktu, że ślub miał odbyć się już zaraz, a do niej coraz mocniej docierało, że naprawdę tego nie chce. Nie chciała tracić brata, którego dopiero niedawno odzyskała po wyjazdach i po chorobach. Nie chciała widzieć, że nie była mu potrzebna jako dziecko i nie była mu potrzebna jako dorosła. Nie chciała świadomości, że samo hasło "wesele" nakręci rodziców na znalezienie kogoś dla niej i dla Hariela - ale pewnie bardziej dla niej, bo to ona była traktowana tak, jakby sama nie miała szans osiągnąć szczęścia i potrzebowała do tego asysty starszych od siebie.
Pocieszała się tym, że uwaga miała skupiać się na Camaelu i Beatrice, więc ona miała szansę przemknąć od kieliszka do kieliszka. Resztę zmartwień chciała sobie zostawić na później, teraz tylko... będąc, bo tego od niej oczekiwano. Nie miała żadnego partnera i nie chciała nikogo prosić o dodatkową pomoc, więc ostatecznie po prostu przespacerowała się nad lodowe jezioro, raz za razem poprawiając czarną pelerynę, spod której można było dostrzec jej sukienkę - dopasowaną tematycznie, bo mroźną i połyskującą zaczarowanymi śnieżynkami i sopelkami, od której bił przyjemny i tylko pozorny chłód. Włosy zostawiła rozpuszczone, pozwalając by falowały się i metamorfomagicznie połyskiwały błękitnymi kosmykami, jakby jeszcze bardziej chciała wpasować się w zimową tematykę.
- Przepraszam - zagadnęła, przystając przy początkowo nierozpoznanym mężczyźnie, by dopiero po chwili zorientować się, że to @Nathaniel Bloodworth. - Imponujące, prawda? - Uśmiechnęła się uprzejmie, widząc jego zainteresowanie lodowym zamkiem, więc nie chcąc tego bagatelizować. - Widziałeś może Camaela? - Bo z tym ostatnio było ciężko, a plotki o zwariowanym wieczorze kawalerskim łatwo się rozchodziły.

______________________



Do you ever get a little bit tired of life?
Like you're not really happy,
but you don't wanna die
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptySro 29 Gru 2021 - 23:40;

Nie pamiętałam kiedy ostatnio byłam na rodzinnej imprezie. Na tej jednak wypadało się zjawić, może nie byłam z moją kuzynką szalenie blisko, ale lubiłyśmy się, szczerze się lubiłyśmy, a to jak na tę rodzine było całkiem sporo. Nie znałam za bardzo jej faceta, ale wydawał się w porządku i chociaż był z czystokrwistej rodziny, plotki wskazywały na to, że to nawet był ślub z miłości. Może i takie trafiały się od czasu do czasu.
Wraz z prezentem w ręku i bez żadnego partnera pojawiłam się przed szklanym pałacem, zastanawiając się, czy nie zanudzę się tu całkiem sama. I wtedy przed oczami jakby wyrosła mi para, której wiele można było zarzucić, ale nie to, że jest mało interesująca, więc mimo szczerej niechęci do jednej połowy, skierowałam kroki w ich stronę.
- Widze gust coraz gorszy, Nate. Chyba skończyły ci się sensowne opcje w okolicy? - podpytałam, zakładając, że przyszedł tu razem ze ślizgonką, bo jednak większość pojawiała się na ślubach w parach. I słusznie, bo potem odnalezienie się na takich imprezach samemu było koszmarem - większość miała towarzystwo i średnio kogokolwiek interesowało poznawanie nowych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5696
  Liczba postów : 3287
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 10:37;

Nie był pewny, która przysięga okaże się mocniej wiążąca tego pięknego weselnego dnia; ta składana przez natchnionych strzałą amora Camaela i Beatrice czy może jednak ta, którą Ezra przyjął po wylądowaniu w Arabii, mówiąca o tym, że Viro Rowle po dopełnieniu obowiązków świadka miał zostać martwym człowiekiem. Nie miał nawet czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ ten gonił go nieubłaganie - zdobyty świstoklik przeniósł go co prawda do Londynu, ale choć była to już połowa sukcesu, to wciąż czekał go kawałek drogi do Hogsemade, tym bardziej, że najpierw musiał trafić do domu w Dolinie Godryka, by w pośpiechu zmienić dwudniowe ubrania na odświętny strój i złapać przezornie przygotowany wcześniej prezent. W tej sytuacji poznanie jeszcze bardziej na ostatnią chwilę miejsca ceremonii uznawał za niepotrzebne utrudnienie. Humoru nie poprawiał mu fakt, że każda teleportacja zdawała się próbować wyrwać mu żołądek z ciała, przez co przy nawet najmniejszej odległości od razu łapały go okropne fale mdłości. A im więcej tych skoków wykonywał, tym silniejsze uczucie powracało.
A wszystko to było zasługą Viro.
I naprawdę chciał mieć czas po prostu się zatrzymać i zachwycić setkami świetlików osiadłych w bajkowym braku realizmu wzdłuż krętej ścieżki, i chciał móc spokojnie wymienić kilka płytkich słów na temat tego jak imponująco wyglądał lodowy zamek nim rozbrzmi melodia rozpoczynająca całą ceremonię. Ale przede wszystkim chciał wśród gromadzących się gości znaleźć tę osobę, która wbrew wydarzeniu, które wszystkich zebrało, znajdowała się w centrum jego zainteresowania.
- Masz szczęście, że państwo młodzi cię jeszcze potrzebują - mruknął półgłosem, z bliskości przeszywając Viro chłodno-ostrym spojrzeniem, nie mięknącym nawet po zahaczeniu o podarowane na święta spinki do mankietów. Jedną dłoń ułożył intuicyjnie na talii partnera, tkwiąc pomiędzy tlącą się złością i wyrzutem a chęcią przyciągnięcia go do siebie na krótkie muśnięcie wargami policzka. - Nie tak miało wyglądać łapanie świstoklika gdziekolwiek.

@Jasper 'Viro' Rowle

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 507
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 12:13;

@Ezra T. Clarke

Choć początkowo gotów byłem użalać się nad samym sobą, że moje plany perfekcyjnego wieczoru kawalerskiego legły w gruzach, myśląc, że moją pokutą za przygotowanie Świstoklików pod lekkim wpływem czerwonego trunku, jest samotność w luizjańskim kasynie, tak szybko zaczęły docierać do mnie pierwsze wyraźniejsze zażalenia od innych gości weselnych. Ostatnie dwa dni wymagały ode mnie prawdziwego testu mojej gryfońskiej odwagi, gdy prosto w twarz przyjmowałem groźby czy obelgi, jednak to zmartwienie o bliskie mi osoby, których nie potrafiłem odnaleźć, wyniszczało mnie najbardziej, przez co dziś, w dniu kulminacyjnym, metamorfomagią musiałem chować swoje zmęczenie i zacienione od braku snu ślady troski.
Na miejscu ceremonii pojawiłem się oczywiście znacznie wcześniej, gotów w każdej chwili przybrać Camaelową rolę, by zwieść, jeśli nie samą Beatrice, to przynajmniej weselnych gości, nawet jeśli zmartwienie o przyjaciela wyżerało mi wnętrzności. Co chwila dłoń sama uciekała mi do kieszeni, by sprawdzić czy wciąż znajduje się w niej pudełko z obrączkami, gdy snułem się po lodowym zamku, nieustannie szukając jakiejś drobnej skazy, którą mógłbym naprawić, jak na złość musząc stwierdzić, że wszystko poza mną było już tutaj perfekcyjne. I łatwiej niż mogłem się spodziewać przyszło mi witanie poszczególnych gości, z lekkością kłamiąc o tym, gdzie to znajduje się teraz Para młoda.
I dopiero, gdy widzę Ciebie, czuję jak z twarzy spada mi maska odgrywanej roli, bo nie potrafię ukryć tego, jak dużą ulgę przyniosło mi Twoje spojrzenie, nawet jeśli wyraźnie zabarwione zostało rozczarowaniem.
- Ezra - wyrzucam z siebie, jak zawsze błyskotliwe przypieczętowując imieniem Twój widok i ja w amoku przyciągam Cię do siebie, nie mając w sobie teraz na tyle trzeźwości umysłu, by choćby dostrzec, że Ty sam dawkujesz mi swoją bliskość. Choć trzymałem się w sobie dzielnie przez ostatnie godziny, tak teraz czułem, że niechybnie rozsypię się z atakującej mnie ulgi, jeśli nie pocałuję Cię na powitanie całą porywczością swoich emocji, więc i nie myśląc nad tym wcale obejmuję dłonią twój kark, by przyciągnąć Cię do przeciągniętego pocałunku, kciukiem nieco zbyt natarczywie gładząc linię Twojej szczęki. - Jesteś cały? Dobrze się czujesz? Dotarła do Ciebie jakaś moja wiadomość? - wyrzucam z siebie, niby dopytując, niby oczekując odpowiedzi, a jednak wszystko co potrzebne wyczytując z najpiękniejszej zieleni Twoich oczu, gotów ignorować wszelką Twoją złość, bo i wcale nie chcąc tracić tego widoku choćby i na sekundę dłużej. I gdy otwieram już usta, chcąc ułożyć już zgrabniejszą wypowiedź z próbą przeprosin, wbrew sobie muszę oderwać wzrok w bok, ku zbyt dobrze znanemu sobie patronusowi. Sam nie wiem czy głośniejszy był niebieski kot czy moje gaspnięcie, zanim nie wyciągnąłem pospiesznie różdżki, próbując uciszyć zdradzającego moje kłamstwa magicznego obrońcy, wychwytując jedynie informację o miejscu, w którym jego twórca się znajduje.
- Nie, nie, nie.... - mamroczę, zaciskając dłoń mocniej na Twoim boku, instynktownie przysuwając się nieco bardziej, bo i wiedząc, że zaraz będę musiał się odsunąć. - Muszę- Wrócę - obiecuję Ci chaotycznie, wyciągając się po jeszcze jeden krótki pocałunek, zanim nie wycofuję się w końcu, znikając bez wyjaśnień wraz z trzaskiem pospiesznej teleportacji. [zt]

------------------------------------------------------------------------------------
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1622
  Liczba postów : 1760
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 12:41;

To jeszcze nie jest post z samej uroczystości zaślubin

Przebywanie w wielkim, lodowym zamku, niewątpliwie miało swoje plusy. Wszystko tutaj zostało od podstaw stworzone przez Nessę, Viro oraz Camaela a Beatrice od przynajmniej kilku godzin z nieksrywanym zachwytem na twarzy, obserwowała wszystkie detale. Musiała przyznać, że cała trójka wykonała kawał niesamowitej wręcz pracy i podziwiała to, czego dokonali. Dzięki temu naprawdę była skłonna uwierzyć, że ich ślub oraz wesele będą niczym z bajki.
No, prawie mogła w to uwierzyć…
Siedziała w jednej z lodowych komnat, w której to miała przygotować się do ślubu. Pomimo tego, że do samej uroczystości zaślubin pozostało zaledwie dwadzieścia minut, nie przejmowała się tym wcale. Miała dużo czasu. Dlatego jej włosy wciąż były w paskudnym nieładzie, na twarzy nie było nawet grama makijażu. Pewnie większość kobiet w takiej sytuacji mogłaby zacząć panikować, bo przecież “nie pójdę tak do ołtarza!”. Problem polegał na tym, że większość kobiet nie mogła zmienić całkowicie swojego wyglądu w zaledwie ułamku sekundy, a Beatrice jak najbardziej miała tą możliwość. Co więc mogło powodować, że bezwiednie stukała odzianą w pantofel stopą o podłogę? Podgryzała skórki u paznokci prawej dłoni? Oddychała zdecydowanie szybciej, niż powinna, choć usilnie próbowała się uspokoić?
Jeszcze raz namierzyła czarnymi ślepiami swoją przyjaciółkę, bez której wiedziała, że nie dałaby rady. @Nessa M. Lanceley była jej ostoją, żywym zapewnieniem, że wszystko będzie dobrze. Musiało być, bo Nes zawsze była obok niej w kluczowych momentach. Tak, jak i teraz, gdy miała ochotę rwać włosy z głowy.
- Na pewno go nigdzie nie widziałaś? - zapytała po raz milionowy tego dnia. I nie musiała wymawiać imienia, aby obie doskonale wiedziały, kogo Beatrice miała na myśli.
Nie miała żadnych znaków życia ze strony Camaela od dwóch dni.
W ich wspólnym domu, w Dolinie Godryka, znalazła pospiesznie napisane słowa, które informowały o tym, że Camael został porwany na swój wieczór kawalerski, że włos mu z głowy nie spadnie i wszystko będzie jak należy. Nawet się ucieszyła, że będzie mógł mieć podobne przyjęcie, a znając Viro, ten na pewno zadbał o to, by zabawa była najbardziej niesamowita z możliwych. Wcześniej postanowili również, że nie zobaczą się wcześniej niż przy ołtarzu, jednak kiedy przez ponad dobę, nie otrzymała od swojego narzeczonego nawet słowa, wiele emocji zaczęło w niej krążyć. Wpierw była to złość na mężczyznę, za to, że całkowicie ją olał, później pojawiła się chęć zemsty, która została w niej spotęgowana listem, jaki to otrzymała od swojego ojca na dzień przed ślubem. Następnie zaczęła się obawiać, że coś musiało się stać! Nie widziała innej opcji, jakby kompletnie zapomniała, że wszyscy byli dorosłymi czarodziejami, którzy dawali sobie radę z gorszymi przeciwnościami losu. Teraz, jedyne czego pragnęła, to zamordować Viro i Camaela. Jeszcze nie zdecydowała w jakiej kolejności.
Po raz kolejny zerwała się z miejsca, od razu zaplatając dłonie na wysokości klatki piersiowej. Podeszła do jednego z okien, gdzie mogła obserwować gości przybywających na uroczystość. Była zbyt daleko, by móc rozróżnić pojedyncze twarze.
- A co jak się nie pojawi?! - obróciła się niesłychanie szybko w stronę Nessy. W jej oczach była widoczna dziwna mieszanka uczuć, serce biło jej zdecydowanie za szybko. - Na Merlina, przysięgam, że jeśli zejdę tam i nie zobaczę go przy ołtarzu, to od razu teleportuję się do Kolumbii, a ty razem ze mną! - Tak, zdecydowanie zaczynała cholernie panikować. Jedyne czego potrzebowała, to jakiegokolwiek zapewnienia, że Camael żyje i że nie zapomniał o tym, co miało mieć miejsce za dwadzieścia zasranych minut!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 18:35;

Wesele. Nigdy w życiu nie był na żadnym weselu i nieco się stresował szczególnie, że nie była to impreza pierwszej lepszej osoby a Beatrice. Oczywiście nie wyobrażał sobie u swojego boku nikogo innego niż swojego partnera, dlatego też to on był dziś jego osobą towarzyszącą.
Odziany w biały garnitur i niosąc ze sobą niewielką paczuszkę, pojawił się na miejscu wraz z ukochanym.
Lodowe królestwo od razu zrobiło na nim niemałe wrażenie, przez co Max na kilka sekund o mało co nie zamarł domyślając się ile pracy musiało zostać włożone, by przygotować całą tę otoczkę. Domyślał się, że pan młody dość mocno maczał w tym swoje palce transmuciarza.
-Myślisz, że prezent im się spodoba? To otoczenie jest trochę zbyt fancy, nie wiem czy tu pasuję. - Zaśmiał się lekko, ściskając nieco mocniej dłoń Felka, gdy szli przez oświetloną świetlikami ścieżkę. Co jak co, ale romantyczny klimacik potrafili zrobić i Max nie mógł powstrzymać się przed złożeniem krótkiego pocałunku na policzku swojego partnera.

@Felinus Faolán Lowell

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217cm
C. szczególne : Wzrost; blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 3787
  Liczba postów : 2127
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 18:37;


Nie do końca pamiętał samo dostawanie zaproszenia, więc nic dziwnego, że czuł się nieco nie na miejscu, gdy przedzierał się przez armię świetlików pod pałac, który wyglądał jak wyrwany z mugolskiej bajki... i Leo mimowolnie zaczął nucić "Let it go", gdy wchodził już do środka, szukając miejsca na dość pospiesznie sklecony prezent, który w gruncie rzeczy składał się z pakietu meksykańskich alkoholi i ładniutkich fiolek eliksiru otwartych zmysłów. Nie był tu raczej niezbędny - tak właściwie, to wcale nie wracałby jeszcze do Wielkiej Brytanii, gdyby właśnie nie ten ślub, bo przecież kompletnie nie opłacało mu się pałętać po Hogwarcie podczas świątecznej przerwy; nie zamierzał jednak rezygnować z okazji dobrej zabawy i był całkiem pewny, że ślub dwójki nauczycieli to doskonała okazja, by wkupić się raz jeszcze w łaski miejsca, które musiał opuścić tak... szybko, smutno i, jak mu się wtedy wydawało, trwale.
Teraz nic nie wydawało się trwałe i nie chodziło wcale o to, że lodowy zamek gdziekolwiek się topił, bo wręcz przeciwnie - wyglądał perfekcyjnie, a Leo nawet nie potrafił sobie wyobrazić ile wiedzy transmutacyjnej i architektonicznej musiało pójść na zbudowanie czegoś takiego. Wolał też nie testować żadnej ściany, w efekcie pomniejszając swój płaszcz i wciskając go do kieszeni czarnego garnituru, jakby nawet sam materiał godny ćwierćolbrzyma miał spowodować jakieś załamania w świeżutko wybudowanej budowli.
Pewnie po prostu przysiadłby sobie gdzieś z boku i na samym tyle, by nie blokować nikomu widoku i też nie rzucać się za bardzo w oczy, a jednak nieważne co wydarzyłoby się przez ostatni (prawie) rok i nieważne jak mgliste w swojej chaotyczności były dla niego ostatnie miesiące... Ezra Clarke nie był osobą, której mógłby nie rozpoznać, a jeśli już to zrobił - nie mógłby go zignorować.
- Och, idealnie! Zastanawiałem się właśnie kto będzie śpiewał "Let it go", kiedy Beatrice będzie szła do ołtarza - zagadnął, czując niemal boleśnie spięcie mięśni, gdy głupio zestresował się samym podejściem do mężczyzny, ale też nie potrafiąc powstrzymać uśmiechu - częściowo zakłopotanego, ale częściowo też... cóż, leosiowego, bo absolutnie nie wyobrażał sobie zobaczenia tutaj Ezry, nawet jeśli pewnie powinien wcześniej na to wpaść. - Ale widzę, że załatwili sobie prawdziwego gwiazdora wieczoru!

______________________

As I arrived I thought I saw you leavin', carryin' your shoes
Decided that once again I was just dreamin' of bumpin' into you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 492
  Liczba postów : 236
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19519-endeavour#578320
https://www.czarodzieje.org/t20660-arthemis-d-verey
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyCzw 30 Gru 2021 - 21:13;

Garnitur: klik

  Nie wierzył w to. Jeden z jego najlepszych kumpli, wiecznych studentów, Piotrusiów Panów, ciągłych kawalerów Camael Whitelight postanowił w końcu wziąć ślub. Słodki Merlinie przecież wszyscy wiedzieli jak to się skończy: wspólne wyjścia będą działały pod płaszczykiem czujnego oka żony, a sam Cam choć będzie udawał niezależnego mężczyznę, to nie będzie mógł się uwolnić spod jarzma pantofla. Tak to widział. No ale co miał powiedzieć, mężczyzna wpadł jak śliwka w kompot, jak krem w piwo, jak Dumbledore z Wieży Astronomicznej. Nie było już co zbierać, wiec co mu pozostało jak nie zacząć po prostu, po ludzku, po PRZYJACIELSKU zacząć cieszyć się jego szczęściem.
  Od dawna wiedział z kim pójdzie na to jedyne w swoim rodzaju wydarzenie i dla nikogo zapewne już nie było zaskoczeniem, że na terenie ślubu pojawił się wraz z @Patricia D. Brandon. Trzymając ją pod rękę wkroczył na świetlistą ścieżkę i aż uniósł brwi ze zdziwienia tego… jak pięknie to wszystko wyglądało. Kilka razy mrugnął, zwalniając tempa i oglądając każdy metr przebytej drogi z niemałym zachwytem. Nawet nie próbował go ukrywać. Gdyby tylko wiedział, że to dopiero początek atrakcji…
  - Mają rozmach. – stwierdził i choć wiedział, że zarówno Whitelightowie i Dearowie byli czystokrwiści, to jakoś nie spodziewał się po nich takiej otoczki. Cofnął swoje słowa, kiedy dotarli do końca, a przed nimi pojawił się potężny, lodowy zamek. No aż się zatrzymał. – Cholerni transmutanci. – mruknął, uśmiechając się szeroko i przyglądając się konstrukcji, bardzo trwałej i jakże szczegółowej. To było coś pięknego! Potrafił docenić detal.
  - Chodźmy, zobaczmy co przygotowali w środku. – uśmiechnął się do Pat, ciesząc się że przyszła dziś z nim. Jej obecnośc wprawiała go dodatkowo w dziwny sentyment i roznosiła w nim uczucie ciepła, tak potrzebne na tak piękną okazję jaką był ślub (cokolwiek o nich osobiście sądził).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5696
  Liczba postów : 3287
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyPią 31 Gru 2021 - 10:29;

Czuł, że wybaczał mu zbyt szybko i zbyt łatwo; bo choć przy własnym imieniu, rozbrzmiewającym w virowych ustach tak łechtającą ego ulgą, udało mu się utrzymać chmurny wyraz twarzy, to gwałtowny pocałunek był już jak bombarda uderzająca w zimną ścianę w jego spojrzeniu. Jedno uderzenie nie wystarczało bynajmniej do jej rozsypania, Ezra czuł jednak jak poważnie zatrzęsła się w fasadach. Dłoń początkowo ułożoną na boku mężczyzny przeniósł na jego klatkę piersiową, nie odpychając go daleko, ale zagarniając sobie w ten sposób odrobinę więcej przestrzeni.
- Cóż, bywało lepiej. Wysłałeś mnie do pieprzonej Arabii. Sowa mogła mieć problem, żeby dolecieć, a jesteś przecież ponad patronusy - wytknął mu z nutą niepotrzebnej zgryźliwości, potrzebując jej jak zbroi, aby nie dać się obezwładnić rozczuleniu nad troską i zmartwieniem, które z taką szczerą prostotą podawał mu Viro w pytaniach. Była wciąż jedna wątpliwość, która nie dawała mu spokoju od dłuższego czasu i która mogła zaważyć na jego prędkim wybaczeniu, jednak nim zdążył zapytać, Viro już teleportował się z trzaskiem na wezwanie niebieskiego kota. - No chyba sobie ze mnie- aha. Super. Po prostu zniknij - prychnął, przymykając na chwilę powieki i biorąc głębszy wdech, żeby własną irytację nieco rozrzedzić zrozumieniem; bo choć byłby wdzięczny za jakikolwiek większy sens w słowach przed ucieczką, to nie miał prawa złościć się na to, że wobec Camaela, wobec Pana Młodego jego nastroje i pretensje schodziły na drugi plan. Musiał więc pocieszyć się na razie tylko posmakiem pocałunku na ustach i przyjemną świadomością, że przez te dwa dni Rowle znalazł też czas na martwienie się o niego - nawet jeśli poza samym zamartwianiem się faktycznie nic to nie przyniosło.
Trochę głupio było mu stać samotnie w tym lodowym pałacu, gdy wszyscy wokół gromadzili się przy radosnych rozmowach; jednocześnie w tym tłumie ludzi nie dostrzegał nikogo, z kim chciałby zamienić słowo lub dwa. To towarzystwo ostatecznie znalazło jego.
Nie miał pojęcia, jak długo wpatrywał się tępo w @Leonardo O. Vin-Eurico, próbując przeprocesować nie tylko wypowiedziane przez niego słowa, ale i samą jego obecność. Nieoczekiwaną, niechcianą, a przede wszystkim cholernie bolesną - bo na widok tego charakterystycznego uśmiechu od razu ścisnęło mu się serce, zupełnie tak, jakby od zerwania nie minęło kilka miesięcy, a zaledwie parę dni. Nie potrafiąc więc wydobyć głosu uwięzionego stresem w krtani i nie wiedząc, co innego może zrobić, wyciągnął rękę, musząc upewnić się, że nie było to jedynie przywidzenie. W końcu znajdowali się w zamku wyjętym rodem z baśni, jego partner zniknął mu sprzed nosa, a Ezra po tym szalonym świstokliku mógł mieć poważny uraz głowy. Jego dłoń nie zapadła się jednak w żadnej zjawie, ale zatrzymała się na ciele, z którego pulsowało żywe ciepło.
- Och, jesteś prawdziwy. Świetnie. - Zrobił krok w tył, jakby został oparzony. W zieleni jego spojrzenia wiele było zagubienia; nie brał nigdy pod uwagę, że Leonardo mógł jeszcze wrócić, a przynajmniej nie tak szybko, nie dopóki Ezra wciąż miał własne uczuciowe życie w rozsypce i pamiętał jeszcze, jak to jest tęsknić do tego konkretnego mężczyzny. Komplement rozmył się dla niego zupełnie, nie będąc dla niego kwestią istotną do komentowania. - Co ty... kiedy...? Przepraszam. To znaczy, nie zrozum mnie źle, dobrze widzieć, że z tobą dobrze, ale nie winisz mnie chyba, że nie skaczę z radości na twój widok... - zauważył chaotycznie, zły na siebie za to zmieszanie, które tylko Leonardo potrafił w nim wywołać w takim stopniu. Pokręcił głową, nie mogąc pojąć, jak wielką katastrofą były jego ostatnie dni - i to było idealne ich zwieńczenie. - Jesteś z kimś? - wyrwało mu się pytanie w zupełnym zapomnieniu, że przecież on był, że pomimo odrębnego zaproszenia zdecydował się przyjść w roli osoby towarzyszącej Viro - a to było zobowiązujące. Nie mógł jednak wyzbyć się tych śladów zazdrości, że być może ktoś inny miał moc ściągnąć Vin-Eurico ponownie do Anglii, podczas gdy on nie potrafił go w niej zatrzymać.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217cm
C. szczególne : Wzrost; blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 3787
  Liczba postów : 2127
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyPią 31 Gru 2021 - 12:37;

Uniósł brew w mimowolnym zaskoczeniu, gdy obserwował podnoszoną przez Ezrę dłoń i absolutnie nie wiedział czego się spodziewać - nie zdziwiłoby go raczej uderzenie, to jednak wyglądało na tyle pokracznie, że Leonardo był gotów oburzać się co kilka miesięcy rozłąki zrobiło z umiejętnościami, jakie na pewno zdołał w swoim byłym partnerze zaszczepić. Ostatecznie jednak okazało się, że to tylko test, a on... wcale nie był pewien, czy go zaliczył, śmiejąc się tylko cicho pod tym ezrowym uświadomieniem sobie, że zagadujący go ćwierćolbrzym to nie jest halucynacja.
- Ze mną dobrze? - Zaśmiał się tylko głośniej, by po chwili dla kontrastu spoważnieć. Początkowo nie miał pojęcia skąd Krukon to wytrzasnął, ale przecież rzeczywiście starał się wyglądać dobrze. Od tego był dobrze skrojony garnitur, magiczny żel wkomponowany w ciemne loczki, trochę kosmetyków i uśmiech, który nawet jeśli był bardzo leosiowy, to dalej pozostawał wybrakowany.
Myślał, że Ezra będzie na niego zły, a wtedy łatwiej byłoby mu po prostu umknąć gdzieś dalej i nie nawiązywać więcej kontaktu pod pretekstem powstrzymywania się od denerwowania go. Nie spodziewał się takiego zakłopotania, nie spodziewał się tej niepewności w doskonale sobie znanych zielonych tęczówkach i nie spodziewał się pytania o to, czy z kimś jest, bo Merlinie... chyba by umarł, gdyby był w sytuacji, w której musiałby przytaknąć.
- Nie - zaprzeczył więc, wsuwając dłonie w kieszenie garniturowych spodni, jakby to miało pomóc mu się rozluźnić. - I nie przepraszaj mnie za nic. Jak raz zacznie się wszystkich od siebie odpychać, to później ciężko przestać - dodał, wzruszając lekko ramionami. - To trochę spontaniczny powrót, więc nie za bardzo miałem kiedy cię uprzedzić... i nie wiem czy powinienem? - Zmieszał się trochę, dopiero dopuszczając do siebie myśl, że może wypadało się odezwać, a nie tylko wracać. - Dłuższy powrót. W sensie... to nie na ślub, to tak ogólnie. Do Hogwartu też wracam! Słyszałem, że jest asystent ONMSu, który jest półolbrzymem, to będzie ciekawe. I że Gryffindor ma dużo lepszy start - paplał bezmyślnie, wreszcie po prostu wywracając oczami nad samym sobą, bo to tego miał nie robić - miał się nie plątać i miał się nie przejmować. - Jak u ciebie? Milka jest już pewnie wielka, hm?

______________________

As I arrived I thought I saw you leavin', carryin' your shoes
Decided that once again I was just dreamin' of bumpin' into you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 818
  Liczba postów : 1545
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 EmptyPią 31 Gru 2021 - 13:05;

Miałaby przepuścić ślub swojego absolutnie ulubionego młodego dżentelmena z genialną eliksirowarką? Pomijając już fakt, że została na niego oficjalnie zaproszona - po prostu nie było takiej opcji. Nie pozostawiając opcji jakiejkolwiek negocjacji, złotowłosa zaprzęgła - tradycyjnie - swoją siostrę Roseanne do opieki nad Florence; a @Huxley Williams wzięła pod ramię, gdy nastał odpowiedni czas i teleportowała ich na miejsce zaślubin.
Absolutnie nie chciała przyćmić panny młodej - toteż porzuciła wszelkie kreacje w białych kolorach, decydując się na kwiecistą sukienkę. Choć przyjęła zaproszenie z czystym entuzjazmem, tak... Ostatni ślub w jakim uczestniczyła był jej własny. A posmak pozostał po nim gorzki - mimo faktu, że ostatecznie wszystko wyszło na dobre. Toteż choć przybyła nad lodowe jezioro uśmiechnięta i rozkosznie rozpromieniona - tak radość ta jakoś nie potrafiła sięgnąć jej oczu. Mogła mieć jedynie nadzieję, że z czasem ten cień w jej jasnych tęczówkach po prostu się gdzieś zgubi. Może właśnie w zielonych oczach towarzyszącego jej Huxleya.
Chcąc nie chcąc mam flashbacki — przyznała się mężczyźnie, marszcząc delikatnie brwi. — Chociaż wierzę, że akurat Camael dobrał się z Beatrice lepiej... — Łypnęła na Huxy'ego porozumiewawczo spod ciemnozłotych rzęs. Oboje raczej doskonale pamiętali wspólny wypad do restauracji w Arabii - i to jak zabawnie cała ich czwórka współgrała. A raczej to jak Whitelight z Dear przejmowali się drobnostkami - które takie stare wygi jak Perpetua i Huxley mieli za zabawne, młodzieńcze incydenty. Różnica pokoleń, widocznie.
Złotowłosa próbowała przybrać na usta lekkoduszny uśmieszek - akurat kiedy gdzieś między połami jej sukni przemknął świetlisty kot. Doskonale znany jej z resztą patronus młodego Whitelighta - mimowolnie spięła się, automatycznie przyciskając do siebie ramię Merlinowi ducha winnego Williamsa. Za lśniącym kocurem zniknął zaraz Viro Rowle, i to w nagłym pośpiechu - co już w ogóle zapaliło ostrzegawczą, czerwoną żaróweczkę w umyśle Perpetuy. Czy to już moment, kiedy mogła się nazwać przewrażliwioną matką...?
Idź, zajmij nam jakieś dobre miejsca — poleciła Huxleyowi, wspinając się na palce, by ukraść mu jeszcze krótki pocałunek - i popchnąć go w kierunku miejsca ceremonii. Sama z gracją odwróciła się na pięcie, żeby się cofnąć i pomknąć w sarnich susach w stronę, gdzie mignął jej @Jasper 'Viro' Rowle.

@Camael Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodowe jezioro - Page 6 QzgSDG8








Lodowe jezioro - Page 6 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 6 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodowe jezioro - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-