Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Flora Selene Lyons

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : animagia (pies)
Galeony : 8
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sie 28 2014, 14:59;

First topic message reminder :




Skryte za lasem miejsce, do którego jest bardzo trudne dojście – tylko nielicznym udaje się odnaleźć to magiczne jezioro. Zbiornik przez cały rok jest pokryte spękanym lodem. Przy brzegu znajdują się większe kry, natomiast im dalej w stronę środka, tym mniej dryfujących bryłek lodu.


UWAGA: Aby wejść, obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 13:37;

Biorąc pod uwagę wiele czynników, nie wymagał od partnera akceptacji zaproszenia, ale też naprawdę ucieszył się, że będzie miał go obok siebie podczas tego wydarzenia. Sam Max nie był specjalnie fanem ślubów. Bardziej cieszyło go szczęście Beatrice i to w tym widział dzisiaj powód do świętowania, a nie w deklaracjach przed sądem czy jakimikolwiek bóstwami. Dla nastolatka ceremonie te były zbędne i w pewien sposób obłudne, ale oczywiście nie miał zamiaru dzielić się dziś z nikim swoimi spostrzeżeniami. Cieszył się, że mógł być częścią tego ważnego dla Beatrice dnia i nie miał zamiaru jakkolwiek tego zepsuć, a fakt że miał przy sobie ukochaną osobę tylko poprawiał mu humor, choć uraz nogi partnera wciąż męczył jego duszę.
Spojrzał na niego, gdy buziak wylądował na policzku, a czekoladowe tęczówki nie kryły się z ciepłymi uczuciami. Sam nie był taki pewien, ale słowa Felka często miały tę właściwość, że potrafiły go jakoś uspokoić.
-No... Postaram się. - Przytaknął, bo choć nie było to zbyt łatwe, to nie chciał też denerwować się tym wydarzeniem bardziej niż sami państwo młodzi, choć na szczęście nie miał pojęcia, jaki mini kryzys odbywa się w zamkowych komnatach. Sam skinął głową w kierunku pary uzdrowicieli z delikatnym uśmiechem na ustach. Niespecjalnie potrzebował innego towarzystwa w tej chwili, ale wiedział, że prędzej czy później i tak będą się musieli z kimś zsocjalizować.
-To jest dobry pomysł. Też nie wiem jak to działa, ale podejrzewam, że to po prostu jedna wielka impreza. Tylko bez przypałów ma się rozumieć. - Zażartował jeszcze, bo jakby nie było nie chciał nikomu psuć tego uroczystego dnia. -Hmmm, może wejdziemy do środka i się zobaczy? Nie wiem która godzina i ile mamy jeszcze czasu. - Specjalnie nie potrzebował jakiejś rozrywki. Miał obok siebie ukochanego, a drobne czułe gesty, jakimi się obdarzali zdecydowanie wystarczały mu za jakąkolwiek rozrywkę.
Wnętrze pałacu robiło takie same wrażenie jak elewacja z zewnątrz i Max nie potrafił nie zachwycić się tą tansmutacyjną sztuką, jakiej był świadkiem.
-Jak myślisz, ile zajęło im zrobienie tego wszystkiego? - Zapytał Felka, bo nie mógł tak po prostu zignorować tematu. Doceniał sztukę, a ta była na najwyższym poziomie. Dokładnie coś, czego spodziewał się kiedyś zobaczyć od Whitelighte`a.

Nie musieli długo czekać, nim dano znak, że ceremonia za chwilę się rozpocznie. Udali się więc w miejsce, gdzie miało odbyć się uroczyste złożenie przysiąg i zajęli siedzenia na tyle blisko, by móc wszystko dokładnie widzieć. Oczywiście pierwszy przy ołtarzu pojawił się Camael w towarzystwie.... Palce Maxa zdecydowanie zbyt mocno ścisnęły dłoń partnera, gdy ten ujrzał, kto świadkuje panu młodemu. Szybko jednak zdał sobie sprawę z tego, co zrobił i przybrał względnie obojętną postawę, ale widok tej mordy skutecznie podniosła mu ciśnienie. Ciśnienie, które dość szybko nieco spadło, gdy na miejscu pojawiła się panna młoda w towarzystwie @Nessa M. Lanceley. Max odruchowo puścił do kobiet oczko, nie zastanawiając się nawet, czy to zauważyły. Obydwie wyglądały przepięknie i uśmiech na twarzy ślizgona automatycznie zagościł widząc Beatrice, która szła w stronę swojego partnera.
Przysięgi zostały wymienione, pocałunek tak samo, a cały tłumek cieszył się razem z młodymi. Max nie uronił łezki, choć poczuł jakieś dziwne wzruszenie ściskające mu gardło.
-Chyba czas złożyć młodym życzenia, no nie? - Spojrzał niepewnie w stronę Felka, gdy oficjalna część dobiegła końca. Podniósł się z miejsca i powoli ruszył w stronę świeżo upieczonej Pani Whitelight. Zdecydowanie nie miał zamiaru przyzwyczajać się do jej nowego nazwiska. Dla niego to zawsze będzie Dear i nawet obrączka i prawo nie były w stanie tego zmienić.
W końcu stanął przed nowożeńcami i oczywiście najpierw podszedł do @Beatrice Whitelight bezsensu.
-Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Pięknie wyglądasz. Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi. - Nie potrafił w życzenia i też nie miał zamiaru tego ukrywać. Miał jednak nadzieję, że kobieta wie, że naprawdę Max życzy im wszystkiego co najlepsze. Nachylił się, by ucałować jej policzek. -Pamiętaj o mojej obietnicy Odetto. - Szepnął jej jeszcze na ucho tak, by małżonek nie usłyszał, po czym wyszczerzył się i posłał jej jeszcze raz oczko.
-Widzę, że plan zajęcia Twojego miejsca się nie powiódł, ale świetne wyczucie stylu. - Zażartował w stronę @Camael Whitelight, po czym taktownie, przy pomocy zaklęcia zmienił kolor własnego garnitury na czarny. -Wszystkiego co najlepsze. Naprawdę gratuluję. - Uściskał również Pana młodego, po czym wręczył im obydwu podarunki. -Mam nadzieję, że choć trochę trafiłem. - Dodał jeszcze, po czym zrobił miejsce innym pędzącym z życzeniami, a sam zwrócił się na chwilę do @Nessa M. Lanceley
- Powinienem się domyślić, że to Tobie przypadnie ten zaszczyt. Wyglądasz olśniewająco. Jak się czujesz w roli jednej z najważniejszych osób na ślubie? - Zapytał, nie mogąc zignorować obecności starej znajomej. Zdecydowanie wolał zwrócić się w jej stronę niż w stronę świadka pana młodego.

// w Becia i Cam, w paczuszce znajdziecie spinki do mankietów dla Camaela oraz bransoletkę dla Beatrice. Są one połączone zaklęciem Proteusza, żebyście mogli przesyłać sobie drobne informacje heart

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 17:36;

Nie mieli okazji dalej porozmawiać bo zebrali się już wszyscy - włącznie z Camaelem. Szturchnął lekko Nell i pokazał jej zbliżającą się Beatrice. Na jej widok opadła mu szczęka, bo wyglądała olśniewająco i dzięki ci, Merlinie - we własnej skórze. Zerknął z ciekawością na idącą obok niej rudowłosą kobietę, bo z tego co się orientował to Beatrice nie mówiła mu kim ona jest. Nadrobi to, ale już później. Z zaciekawieniem gapił się na Whitelighte'ów kiedy ślubowali sobie wierność. Na kilka dłuższych chwil zapomniał o wszystkich swoich troskach - a miał ich ostatnio wiele - bo teraz czuł, że naprawdę uczestniczy w ślubie z bajki.
Kiedy tylko okazało się, że można już podchodzić z prezentami to zabrał szybko Nell gdzieś na bok, gdzie za jednym z okwieconych filarów stało wielkie pudło prezentowe z kokardą i bukiet goździków.
- Dobra, ty musisz dać te kwiaty, ja to drugie. - na całe szczęście udało mu się zorganizować kujona, który zmniejszył wagę pudła, dzięki czemu mógł je wziąć na ręce - ledwie się na nich mieściło, a i wrzynało krańcami w łokcie.

Zatrzymali się przy nowożeńcach (@Camael Whitelight oraz @Beatrice Whitelight). Pojawił się najpierw pudło i kwiaty, a potem Eskil i Nell. Chłopak wyszczerzył się od ucha do ucha znad pudła.
- Nie pytajcie mnie skąd to wziąłem bo nie będę mógł powiedzieć. - postawił pudło obok nich, a sięgało ono do kolan (wewnątrz znajdował się nowiutki Prawie Niekończący Się Antałek Miodu Pitnego marki Hymer).
- Gratulacje, najlepsiejszego na nowej drodze życia, a i żebyście nigdy się nie nudzili. - życzył w typowy dla siebie sposób i bardzo mocno najpierw uściskał Beatrice, szepcząc przy tym "wyglądasz zajebiście, zwłaszcza w swojej buzi", a potem uścisnął mocno rękę Camaelowi, dodając przy tym "a gdzie nowoślubny publiczny buziak z piękną żonką?". Poczekał aż Nell wręczy im kwiaty i po chwili mogli zabrać się na sam koniec ołtarza, gdzie stanęli na uboczu.

Gdy już się zatrzymali za gronem ustawiających się w kolejce gości to odetchnął z wielką ulgą, jakby przez cały czas wstrzymywał oddech. Poprawił uwierający go w szyję krawat.

@Nell Ripley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 20:03;

W zasadzie mało komu opowiadała o czasach życia i mieszkania w bidulu - właściwie głównie dlatego, że nikt nigdy nie podejmował tematu, a nie dlatego, że specjalnie go ukrywała ale i tak była gdzieś w środku zaskoczona ilością zainteresowania jakie Clearwater poświęcał temu, co mówiła. Zazwyczaj była introwertyczką, przebywała najchętniej sama ze sobą albo z którymś z członków gangu pięciu palców, ale oni, no cóż, oni to coś innego. Skinęła lekko głową, przyznając mu rację, chociaż taka była też rzeczywistość, że niespecjalnie sióstr słuchała. Zawsze śmiała się, że jak ktoś szuka prawdy w tym co mówią religijni fanatycy to jest półgłówkiem i nawet jej go nie żal, ale choć tak otwarcie wyrażała dezaprobatę co do instytucji kościoła, to zupełnie inne podejście miała do samego istnienia Boga.
Mówi się, że każdy naukowiec, kiedy zabrnie wystarczająco daleko w swoją dziedzinę nauki, zaczyna wierzyć w jakąś siłę wyższą, jakiś byt, stwórcę, bo natura, bo fizyka, bo fakt istnienia jest zbyt cudowny i matematycznie doskonały, by był dziełem przypadku, iskry w kosmosie zapoczątkowującej wielki wybuch.
- N-nie czuje sie źle. Masz bardzo ładne oczy, mówił Ci to już ktoś? - przyznała krzywiąc się nieco, jakby uważała za absurdalne, że właśnie powiedziała to zdanie. Uniosła brwi i potrząsnęła głową, zmuszając się do tego, żeby przestać się na niego patrzeć i zwrócić twarz w stronę ołtarza.
Po obejrzeniu ceremonii, która wydawała się nazbyt normalna - Nell nie wiedzieć czemu spodziewała się, że w tak bajkowym miejscu zaślubiny odbędą się lewitując w powietrzu, kto wie, może nawet do góry nogami, a panna młoda przyfrunie na pegazie czy coś.
Pociągnięta z ławy za filar, przyjęła na ramiona bukiet goździków i choć spojrzała pytająco na Clearwatera ten zdawał się być przekonany, że to odpowiednie kwiatki. Trochę paląc głupa poszła za nim, by wręczyć młodej parze kwiatki i pożyczyć czego tam podsłuchała od innych, że życzą i uciekła za swoim nieszczęsnym kompanem przygody zwanej weselem Whitelightów gdzieś na szary koniec pomieszczenia.
- No już po wszystkim, sie wyluzuj. - szturchnęła go łokciem - Jak będziesz taki spięty, to nie wygrasz ze mną w zawodach kto zje więcej cytrynowych ciasteczek. - puściła mu perskie oko, chcąc go jakoś rozproszyć.

@Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 477
  Liczba postów : 2101
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 20:58;

  Siedząc na swoim miejscu obserwował uważnie całą ceremonię i czuł się dziwnie nieswojo ze świadomością, że jego w nie tak już odległej przyszłości też to czeka. Delikatnie zaciskał palce na dłoni Samanthy i patrzył na wchodzącą Beatrice, przy okazji tłumacząc swojej partnerce wszelkie zaklęciowe zawiłości, aby później zgrabnie przejść do tłumaczenia jej kim są państwo młodzi, jakie mają relacje i z jakiego powodu zapewne również znaleźli się zaproszeni na tym ślubie.
  - …a z Beatrice mieliśmy kilka dziwnych, szkolnych przeżyć z uczniami, ale opowiem Ci o tym później. – szeptał najciszej jak potrafił, ale na tyle aby rudowłosa wszystko usłyszała, ale postanowił zakończyć, kiedy przeszło do przysięgi. Musiał przyznać, że było tu dość jasno. Lodowe tafle odbijały się od jego białych oczu tworząc je jeszcze bardziej świecącymi. Co jakiś czas zerkał na Sam i uśmiechał się lekko, zupełnie jakby chciał jej coś powiedzieć, ale sam nie do końca wiedział co.
  - Ładnie wyglądają. – mruknął, a gdy doszło co do czego i poślubowali sobie to co mieli, to wraz z innymi wstał i zaczął bić brawo, choć nieco bardziej leniwie niż inni rozentuzjazmowani goście. Ślub jak z bajki, kto by pomyślał, choć z drugiej strony tak bardzo do tej dwójki pasował.
  - Chodź, im szybciej złożymy życzenia tym lepiej. – patrząc na kolejkę jaka miała zamiar się ustawić do młodych, zdecydowanie wolał być jednym z tych pierwszych i mieć to z głowy. Nie był dobry w takich momentach i miał szczerą nadzieję, że Sam go wspomoże w składaniu życzeń.
  - Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze życia. – rzucił z nieco większym entuzjazmem niż jego standardowe, codzienne i spokojne. W końcu była to chwila radości, stąd też czemu miałaby choć trochę nie udzielić się Voralbergowi.
  - Beatrice, Camael, zapewne później będziemy mieli jeszcze okazję porozmawiać, niemniej przedstawiam moją narzeczoną Samanthę. – głupio było tego nie zrobić, skoro już składali sobie życzenia i byli oboje zaproszeni na ich ślub. Później wręczył oczywiście prezent w postaci bukietu kwiatów pannie młodej i kopertę z prezentem* w ręce pana młodego (choć oczywiście był przeznaczony dla obojga!). A później pozostało jedynie odsunąć się i zaczekać, aż kolejka się zakończy.

*prezentem jest weekendowa wycieczka do Paryża, w skład której wchodzą noclegi, spa i kolacja w jednej z najlepszych paryskich restauracji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 22:04;

Lowell niespecjalnie wiedział, jak śluby tak naprawdę wyglądają - z oczywistych względów na żadnym nie był. A i też, poprzedni ślub Lydii przyczynił się nie tyle do lekkiej niechęci, co prędzej awersji. Nieprzyjemności pokwitowanych przez fakt wiązania się z jednym człowiekiem na więcej niż tylko i wyłącznie słowo mówione. Bo to kwestie prawne, bo to kwestie majątkowe; to kwestie naprawdę wielu zmian zachodzących w życiu. Czy sam byłby gotowy na taki krok? To zależy od wielu czynników. W obecnym stanie, w jakim to się znajdował - pomijając uraz nogi nieustannie wołający o niepotrzebną atencję ze strony jej posiadacza - nie potrzebował tego. I cieszył się, że ma obok siebie kogoś, z kim może celebrować życie, choć z oczywistych powodów z czasem zaczęło ono być męczące. Za dużo walki o przetrwanie kolejnego dnia, za dużo nieszczęść sprowadzanych na głowę. Asystent nauczyciela uzdrawiania miał już tego serdecznie dosyć; serdecznie dosyć miało już również ciało, które może i należy do wyglądających zdrowo, ale są to tylko i wyłącznie pozory.
Zamek znajdujący się na lodzie bez wątpienia posiadał w sobie kunszt transmutacji, umiejętności przemiany jednego przedmiotu w drugi - czyli to, z czym Felinus zawsze będzie miał problemy. Doceniał jednak piękno, choć jak dla niego to wszystko pozostawało nieco zbyt... pozbawione jakiejś subtelności. Takie odczucie posiadał i nie potrafił się go z łatwością wyzbyć; nie inaczej czuł się podczas pobytu w bogatym pałacu, gdzie orientalny kunszt bawił oczy za każdym razem, gdy te zaznawały ciepłego światła.
I patrząc na tę ceremonię, miał tylko i wyłącznie nadzieję, że oboje na siebie trafili bezbłędnie - życie potrafi weryfikować więzi. Potrafi sprowadzać ludzi na dno, udowadniając, jak bardzo niewygodne stać się mogą ich decyzje. Był już raz tego świadkiem, błędu porównywalnego do ojczyma i matki nie zamierzał ponownie oglądać. Był jakoś dziwnie... spokojny. W stosunku do poprzednich uśmiechów, w stosunku do barwy tęczówek jawiących w sobie światło... zdecydowanie zbyt spokojny. Trawił w sobie to wszystko, analizował, być może nawet i robił rachunek sumienia. Nie ma ludzi nieomylnych i nie da się docenić dni pięknych bez dni pochmurnych, deszczowych, nastawionych na szarawość nieba, które tak łatwo opanowuje Wielką Brytanię. Ceremonia dobiegła końca.
- Tak, tak. - powiedział po wyjściu z pewnego, wewnętrznego transu, podróży przez elementy mniej lub bardziej znane; czas na życzenia i prezenty dla państwa młodych. Czas, by ustawić się w kolejce, choć ta kolejka nie była relatywnie długa, skoro udało im się dotrzeć jako pierwsi. A skoro Maximilian zajął się początkowo Beatrice, nic dziwnego, że asystent nauczyciela uzdrawiania skupił się na mężczyźnie, którego potocznie lubił nazywać w rozmowach syrenką. - Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Pasujecie do siebie idealnie. - wypowiedziawszy te słowa, "dobry" w takich życzeniach nie był. Nie wynikało to w żaden sposób z nieśmiałości, po prostu to był pierwszy ślub, na jakim to miał okazję się pojawić. Po tym, jak miejsce przy Beatrice się zrobiło, zrobił krok w jej kierunku i od razu tego pożałował, ustawiając na prawej nodze większość własnego ciężaru; utykanie pojawiło się jednak raz, nie więcej na obecną chwilę. - Szczęśliwych kolejnych lat ze sobą. Niech się wam wiedzie jak najlepiej. - życzenia nie najlepsze, ale też, problem tutaj polegał na czymś innym; nie znał ich. Gdyby nie Maximilian, to w ogóle by go tutaj nie było, w związku z czym składanie osobie, z którą człowiek nie ma jakiegoś większego kontaktu, życzeń po ślubie jest... ciężkim umysłowo zajęciem. Kątem oka dostrzegł Viro, ale nie zamierzał również do niego podchodzić.
Zamiast tego stał i obserwował subtelnie, nienachalnie, w oczekiwaniu na partnera, jak kolejna dorosła para składa życzenia i na krótki moment, o ile cenił cudzą prywatność i prywatność korespondencji, zastanowił się, czy ma problemy ze słuchem, czy jednak niespecjalnie. Postanowił tego nie komentować, niech myśli będą dla innych cudze, obce, niemożliwe do odczytania, bo często rozsądniejsze jest pozostawienie ich tylko i wyłącznie dla samego siebie. A nie dla ogółu. Ta sama mimika twarzy. To samo stanie, z lżejszym jednak naporem w kierunku prawej nogi. Gdy natomiast odsunął się ze Solbergiem po odpowiednich rozmowach, a i powietrze uległo rozrzedzeniu tak samo jak niewielka garstka tłumu kolejkowego, wziął głębszy wdech.
- Stresujące trochę. - mruknąwszy, prychnął pod nosem, uśmiechając się pod koniec z lekką, widoczną nutą rozbawienia. - Ciekawe, czy jest strefa dla palaczy, co nie? - spojrzał w jego kierunku i poczuł tę chęć sięgnięcia po papierosa, skupiając swoje tęczówki na krótki, acz widoczny moment na tych jaśniejszych, połyskujących od refleksów tutejszego miejsca. Jeden krok, drugi krok, na obecną chwilę nie utykał. Na razie. - Ile trwa takie wesele? Kojarzysz może? - pytanie opuściło usta z dziecięcą łatwością.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1519
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyWto Sty 04 2022, 22:33;

@Beatrice Whitelight @Egon Franke @Camael Whitelight @Maximilian Felix Solberg @Felinus Faolán Lowell

Westchnęła mimowolnie, kiwając głową na prośbę przyjaciółki, gdy ta wzięła jej słowa na poważnie i zaczęła się przygotowywać. Beatrice nie było trzeba dużo, jej uroda była widoczna bez tony makijażu lub fikuśnych dodatków, chociaż Nessa musiała przed samą sobą przyznać, że w tej sukni wyglądała zjawiskowo. Dopasowany materiał podkreślał wszystkie atuty sylwetki czarownicy. Przesunęła czarnego loka w placach, poprawiając ozdobę.
- Wyglądasz pięknie. Cam ma więcej szczęścia niż rozumu.
Skwitowała z delikatnym uśmiechem, łapiąc za szczotkę i rozczesując nieco poczochrane pasma, aby opadły na błyszczący materiał. A zegar tykał. Dear nie zamierzała być uciekającą panną młodą, więc musiały się pośpieszyć, bo ich lodowy twór był pokaźny i dotarcie do komnaty z ołtarzem chwilę miało zająć — oczywiście bocznymi przejściami, aby goście nie widzieli jej przed odpowiednim momentem. W końcu lodowa królewna miała wywołać westchnięcia zachwytu i spojrzenia pełne zazdrości.
Gdy stanęły przed drzwiami, spojrzała na nią uważniej. Zlustrowała śliczną buzię wzrokiem, przygotowując rękę, aby mogła się chwycić i żeby mogły dotrzeć do ołtarza. Wygładziła ręką swój czarny i prosty garnitur, czując zdenerwowanie w piersiach, do którego przecież nie było podstaw. Camael nie był takim idiotą i samobójcą, żeby ją wystawić.

- Nadszedł Twój czas Panno Dear.
Skomentowała tylko cicho, gdy drzwi się otworzyły.
Droga do ołtarza była spokojna i bezproblemowa, orkiestra przeszła samą siebie aranżacją dźwięku, a w lodowym pałacu akustyka sprawiała, że melodia docierała do każdego ucha, delikatnie tłumiąc stukot ich obcasów w posadzkę. Był tam. I chyba dlatego odetchnęła. Nie musiały być jednej krwi, żeby być rodziną. Miała wrażenie, że oddaje w obce ręce kogoś dla siebie najważniejszego i nic nie może na to poradzić, bo przecież serce jej Trice pragnęło tego najmocniej na świecie. Widziała to w jej obliczu, gdy ukradkiem spojrzała na profil czarownicy, na błyszczące oczy i kołyszące się leniwie włosy, na lejący się materiał sukni. Była doskonała, Lanceley nie mogła pozbyć się tej myśli. I tej, że już nie będzie główną osobą, która przecież poniekąd miała ją chronić, że będzie musiała podzielić się obowiązkami. Zatrzymały się przy ołtarzu, ścisnęła delikatnie jej dłoń i wbiła w nią nieco może wzruszone spojrzenie, obdarzając szczerym i łagodnym uśmiechem, budząc do życia mały dołeczek w policzku. Jej zwykle niewzruszone, pozbawione emocji oblicze nabrało ciepło, gdy z westchnięciem odprowadziła jej buzię wzrokiem, bezgłośnie mówiąc, że też ją przecież kocha i podając jej dłoń eleganckiemu czarodziejowi. Spojrzenie, które mu posłała było takim, którego nie dało się zapomnieć. Nessa wiedziała, że Camael je zrozumie. Nie musiał przecież o nią przesadnie dbać i spełniać tych wszystkich rodzicielskich przykazań, wystarczyło, żeby sprawiał, że na ustach Beatrice pojawiał się uśmiech, że ją uszczęśliwiał, że był jej przyjacielem. Nie wątpiła, że z całą resztą Dear poradzi sobie sama. Odsunęła się nieco, słuchając uroczystości. Pogrążyła się we własnych myślach.

Ceremonia była naprawdę piękna jak z bajki.
Posłała młodym krótki uśmiech, zostawiając ich na pożarcie gościom oraz życzeniom. Po zerknięciu na orkiestrę sprawdzeniu kilku zamkowych detali i wymienieniu kilku krótkich przywitań mogła znaleźć Egona. Miała wyrzuty sumienia, że przyciągnęła go tu i musiał z początku spędzać czas samemu. Rozejrzała się w poszukiwaniu wysokiego blondyna, a do jej uszu dobiegł znajomy głos Maxa. Odwróciła głowę w jego stronę, lustrując znajomą sylwetkę spojrzeniem, odnajdując oczy. Dobrze było go widzieć.

- Dziwnie. Nie jestem osobą stworzoną do pełnienia tak.. Widocznych funkcji? Niemniej jednak jej wesele musi być idealne i jest sporo detali do przypilnowania. Dobrze Cię widzieć Max, wyrosłeś. - odpowiedziała ze spokojem, charakterystycznym dla siebie dystansem i odrobinę kamiennym wyrazem twarzy, chociaż jej oczy pokazywały znacznie więcej emocji, niż zwykle. Więcej, niż by chciała. Nie mogła przecież powiedzieć, jak było naprawdę. Poprawiła rękawy dopasowanej marynarki, krzyżując ręce pod piersiami, co podkreśliło głęboki dekolt. Posłała Egonowi pociągłe spojrzenie, gdy ten wreszcie się odnalazł w tłumie weselnych gości. - Mam nadzieję, że nie przykrzyło Ci się samemu? To jest Max. O, a to Felinius, który jak ja, pracuje w Hogwarcie.
Przedstawiła sobie mężczyzn, obdarzając tego drugiego dłuższym zainteresowaniem i kiwnięciem głową. Orkiestra zagrała nieco głośniej, zmieniając melodię. Zbliżał się czas na spadające, błyszczące gwiazdki z lodu, które czekały tylko na odpowiednio pomyślane zaklęcie, aby przyozdobić parkiet i uwolnić dodatkowe efekty, nad którymi z okazji ich ślubu pracowała. Zacisnęła usta, rozglądając się, czy aby na pewno wszystko było gotowe, zerkając też, ile jeszcze osób chce się z nimi przywitać, chociaż ostatecznie karmelowe oczy rudzielca zatrzymały się na twarzy jasnowłosego czarodzieja o błękitnych oczach. - Będziesz musiał mi wybaczyć wiele dzisiejszego wieczoru, bo mam trochę do upilnowania, trochę zaklęć do rzucenia. Takie tam, pałacowe obowiązki. Podobała się wam ceremonia?
Zapytała już na sam koniec wszystkich troje, przesuwając wzrokiem po ich twarzach, przystępując z nogi na nogę, poprawiając niewielką torebkę na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 00:32;

Co jak co, ale popsucie flirtu Nanael nigdy nie miało zadręczać mojego sumienia. Nie przykładałam nawet za dużej uwagi do tego, że jak już to raczej popsułam go Nate'owi, który może jednak przyszedł na tę imprezę sam. W końcu nie miałam aż takiej siły odstraszania, żeby pozbyć się jego oficjalnej parnerki aż tak łatwo.
- Tylko cię chronię przed kiepskim towarzystwem. Chociaż widzę, że sam radzisz sobie całkiem nieźle. Też popełniłeś ten koszmarny błąd i przyszedłeś tu sam? -czy jednym z nielicznych plusów aranżowanych zaręczyn nie miał być fakt, że w końcu było z kim przyłazić na tego typu imprezy? Nie zapytałam o to na głos, bo nawet ja miałam na tyle taktu, a skoro był tu sam, trudno było powiedzieć na jakim jest teraz etapie. - Widzisz, przynajmniej są jakieś stałe. Na moje pocieszenie zawsze możesz liczyć - bo przecież zawsze miałam być sama, szukać okazji, łazić w kółko bez konkretnego celu. Już nawet nie wiedziałam, kiedy to przestało smakować wolnością, a zaczęło przypominać zwyczajną pułapkę.
Ja też patrzyłam na ten zamek jak na jakieś wyzwanie. Śluby chyba każdemu troche mieszały w głowie, były czymś radosnym, ale intensywnym i trudno to było traktować jak kolejną, zwyczajną imprezę, kiedy ktoś przed tobą przysięgał sobie miłość do końca życia, a ty wciąz nie wiedziałeś jak wytrzymać czyjeś towarzystwo dłużej niż miesiąc.
Po ceremonii czekałam spokojnie w kolejce, gotowa wręczyć swój prezent, który miał być po prostu bezpieczny. Nie byłam z parą młodą na tyle blisko, żeby wymyślić coś spersonalizowanego.
- Ej, skoro ty też masz już swoje lata, z ciekawości. Chciałbyś tego w jakimś stopniu? Tak na serio - zerknęłam na Nathaniela, bo chociaż był już przecież zaręczony, to mi chodziło o ślub z miłości, czyli (przynajmniej jak twierdzili państwo młodzi) prawdziwy - wiążacy się z monogamią, przywiązaniem, poważnym zobowiązaniem i całkowitą rezygnacją z normalnego życia. Byłam ciekawa, czy mnie też to dopadnie? Ostatnimi czasy nie poznawałam swoich własnych myśli i bałam się, co przyjdzie następne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Egon Franke

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 11:50;

Obserwował całą ceremonię, stojąc gdzieś z boku. Nie był fanem aż tak wystawnych przyjęć, kojarzyły mu się z jego szlachetnie urodzoną babką, a z Hildą wolał mieć jak najmniej do czynienia. Nawet we wspomnieniach. Wszystko tu było niesamowicie piękne, bogate, bajeczne i wystawne. Za dużo blichtru, świecidełek, diamentów i migoczących rzeczy jak na jego gust. Preferował raczej miejsca ciche, surowe, chłodne - by nie powiedzieć, że po prostu dzikie. Pomimo eleganckiej prezencji, postawnej budowy i wytwornego garnituru i tak zawsze na takich uroczystościach, niezależnie od tego czy to wesela, gale czy bankiety, czuł się jak grudka węgla w czystym śniegu. Nawet mimo tego, że wizualnie bliżej mu było do śniegu.
Jego twarz nie przestawiała wiele, gdyby nie to, że czasem się poruszył, mógł sprawiać wrażenie jakiegoś posągu wyczarowanego dla żartu, wspartego o jedną z kolumienek gdzieś w kącie sali. Śledził wzrokiem ludzi, dostrzegając znajome twarze @Maximilian Felix Solberg oraz towarzyszącego mu @Felinus Faolán Lowell, uśmiechnął się jednym kącikiem ust, pozostając jednak w swoim odseparowanym kącie. Nie był tu gościem państwa młodych, nie znał tego środowiska, nie widział w niczyich oczach tego wyczekiwania, które się nosi kiedy pojawia się na takich imprezach i ma okazje spotkać dawno niewidzianą rodzinę czy przyjaciół.
Kiedy drzwi uchyliły się, ukazując migoczącą w pełnej krasie pannę młodą, musiał przyznać, że wyglądała pięknie i zjawiskowo jak zresztą cała ta scena. Mimo to jednak, jego jasne oczy wcale się na niej nie skupiały; całą swoją uwagę poświęcał komuś zupełnie innemu i choć Beatrice była księżniczką tej imprezy, królową w jego oczach była towarzysząca jej dama. Nie powstrzymał lekkiego uśmiechu, jaki towarzyszył jego jasnym oczom, śledzącym jej ruch. Była wspaniałym dżentelmenem, kobieta na każdą okazję. Jak to mawiali Polacy? I do tańca i różańca.

Po ceremonii dał jej chwilę na odnalezienie się w gronie przyjaciół i znajomych. Nie był tu jej ochroniarzem ani przyzwoitką, żeby dyszeć jej w plecy jak lodowa góra, kiedykolwiek ktoś z nią rozmawiał. Mimo to, kiedy posłała mu to przeciągłe, karmelowe spojrzenie puścił jej oko i odkleił od filaru, kierując kroki w jej stronę, przyjmując je jako niewerbalny znak, że ma teraz chwilę czasu.
Dotknął lekko jej pleców, samymi opuszkami palców, nachylając się nad jej malutką postacią.
- Pięknie wyglądasz w tym garniturze. - powiedział cicho w okolice jej ucha, muskając policzkiem jej policzek w formie nienachalnego przywitania.- Absolutnie. Oglądałem sobie jako kompletny laik w temacie, wasze dzieło. - wykonał ręką nieokreślony gest, chyba mający sugerować, że sobie po prostu wszystko oglądał.
Słysząc, jak ich sobie przedstawia, uśmiechnął się ciepło i uścisnął chłopakom ręce.
- No cześć, kto by się spodziewał, że się tu spotkamy. - Felka to nie widział od czasów wakacji, ale z Maxem jeszcze niedawno błąkali się po Camelocie. Cud, że na trzeźwo.
- Wybaczyć? - przeniósł spojrzenie na rudowłosą, a w oku zakręcił mu się jakiś błysk na wspomnienie mandarynki jedzonej na schodach gdzieś w sercu arabskiego miasteczka ciemną nocą- Nie mam Ci czego wybaczać. Masz swoje obowiązki, ja tu jestem jedynie kwiatkiem w Twojej butonierce. - dotknął palcem kieszonki garnituru. Starym zwyczajem to kobieta była dopełnieniem mężczyzny, klejnotem lśniącym u jego ramienia, ale nie żyli w osiemnastym wieku. Franke wydawał się równie urzeczony co rozbawiony całą koncepcją. Korzystając z atutu swojego wzrostu spojrzał ponad głowami, by zorientować się, czy goście już zmierzają w dalszą stronę, czy jeszcze kłębią się w pobliżu młodych, składając im życzenia.

@Nessa M. Lanceley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 12:48;

Jakby nie patrzeć Max też nie był gotowy na ślub. Po pierwsze, no cóż, nie był gotowy, a po drugie nadal nie widział sensu tych ceremonii. Skoro jednak inni chcieli w ten sposób celebrować swoje uczucie to kim był by im tego zabronić. Z szacunku dla Beatrice miał zamiar jednak trzymać swoje opinie dla siebie dzisiaj, przynajmniej przy młodej parze. Nie chciał przecież zakłócać ich szczęścia swoimi wywodami na temat bezsensowności podobnych akcji. Wolał cieszyć się ich szczęściem niż dopierdalać swoje trzy grosze w tak ważnej chwili.
Ceremonia była krótka acz treściwa i nie jeden wzdech wzruszenia dobiegł uszu nastolatka. Młoda para w końcu została oficjalnie małżeństwem, a gościom nie pozostało nic innego jak pogratulować i wręczyć podarki nim rozkręci się impreza weselna, na którą Max czekał ze względu na to, jakie jeszcze cuda transmutacji mogły dziś ujrzeć jego oczy. Poczekał aż Feli złoży życzenia Beatrice i Camaelowi, samemu nieco podsłuchując to, co miał do powiedzenia jeden z gości. Źrenice Maxa automatycznie się powiększyły, a jednocześnie chłopak nie powiedział ani słowa uśmiechając się w duchu. Jaki jeszcze hit sezonu im dzisiaj zaserwują?
Zamiast jednak czekać na bombę informacyjną, Solberg podszedł do Ness, która stała lekko z tyłu panny młodej pilnując, by wszystko potoczyło się zgodnie z planem.
-Jesteś wręcz do tego stworzona. Perfekcyjna organizacja i spokój są jak najbardziej przydatne w takich chwilach. - Musiał podkreślić, że rudowłosa była odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Często zapominał, że kobiety przyjaźniły się ze sobą jeszcze za czasów szkolnych Beatrice. -Dzięki, staram się dbać nieco bardziej o siebie ostatnio. - Posłał jej szczery uśmiech, bo faktycznie, choć słabo sypiał z wiadomych względów, to jednak powoli starał się ruszać ku lepszemu i nawet mu to jakoś wychodziło.
-Siema stary! - Dopiero teraz dostrzegł Egona, który najwidoczniej towarzyszył Lanceley podczas tej imprezy. Max był nieco zdziwiony, jaki świat jest mały, ale bardziej w tej chwili liczył na to, że Franke dochowa profesjonalnej dyskrecji co do ich znajomości. -Nie mam pojęcia, ale zdecydowanie nie myślałem, że spotkam Cię przy jakimkolwiek ołtarzu. - Zażartował, witając się z Egonem, którego wiedzę i kunszt niesamowicie szanował a też i towarzystwo rzeczoznawcy naprawdę sobie cenił.
-Ceremonia? Nie mam zbytnio porównania, ale była naprawdę piękna. No i widać, że młodzi są szczęśliwi, a to chyba najważniejsze, no nie? - Odpowiedział na pytanie Nessy, nie do końca wiedząc jak powinien zareagować. -Długo tworzyłaś z Whitelightem to dzieło sztuki? - Zapytał wskazując wokół, bo był pewien, że rudowłosa nie tylko miała za zadanie pomóc Beatrice się ogarnąć przed wielkim wydarzeniem. Jakby nie było dziewczyna była mistrzynią transmutacji swojego pokolenia i Max mógł tylko marzyć o dorównaniu jej w tej sztuce.
-Hmmm, jeżeli nie ma strefy, zawsze możemy wyjść przed pałac i zapalić. W sumie nie jest to głupi pomysł, sam chętnie się trochę potruję. - Feli jak zawsze trafił w to, co Maxowi chodziło po głowie. Wesele weselem, ale nałóg sam się przecież nie nakarmi, prawda?

@Felinus Faolán Lowell , @Nessa M. Lanceley , @Egon Franke

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 506
  Liczba postów : 374
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 12:51;

Nie jestem pewien, czy tego właśnie podświadomie chciałem, czy przypadkiem nie zdobyłem tego, czego tak bardzo pragnąłem uniknąć. Niezależnie od intencji, było już za późno, bo choć wbrew deklaracjom dałem Ci z siebie więcej, niż planowałem, nie potrafiłbym już tego odebrać z powrotem. I choć nie mogę powiedzieć Ci tego wprost, to zdany jestem na Twoją łaskę, bo tylko Ty możesz oddać mi wolność, której wcale przecież już nie chcę. I choć mówisz o granicach cierpliwości, choć nakreślasz je nawet opuszkami palców sunącymi ponad moją skórą, to przekroczenie ich nie jest możliwe z żadnej strony, bo wbrew sobie przybiegnę zawsze, gdy tylko mnie zawołasz, za każdym razem zatracając część samego siebie.
- Ja? - powtarzam za Tobą tępo, nie mając nawet wystarczająco dużo czasu, by w pełni okazać swoje zdziwienie, więc zamiast teatralnego ułożenia dłoni na piersi musiało wystarczyć Ci moje lekkie ściągnięcie brwi w dezorientacji i półobecne spojrzenie, gdy uwaga uciekła w stronę nadchodzącego Camaela. Niemal otwieram usta, jednak szybko dociera do mnie, że nawet przez resztę tego dnia mogę nie być w stanie wyjaśnić Ci, jak ważne dla mnie jest to, by być przy Tobie sobą, więc desperacko łapię się tej myśli, że naprawdę przyznałeś się do błędu i choć raz tym błędem nie była decyzja, by dać mi kolejną szansę.
- Z dala od Puchonów - rzucam więc tylko ostrzegawczo, nieco uspokojony Twoimi ostatnimi słowami i robię już dwa kroki w tył, uśmiechając się mimowolnie pod wnioskiem, że może faktycznie wszystko będzie dobrze, póki wyciągamy wnioski z naszych błędów. - I zachowaj dla mnie pierwszy taniec - dodaję, balansując gdzieś na granicy prośby i rozkazu, odwracając się zaraz gwałtownie, by nie pokazać Ci zmartwienia na mojej twarzy, który mógłby zdradzić, że nie wiem zupełnie jak pogodzić obowiązki świadka, z obowiązkami partnera, czując, że już na początku imprezy zawodzę na obu polach.
- Mieliśmy drobne problemy - przyznaję, przystając u boku @Camael Whitelight i uśmiechając się mimowolnie pod myślą, ile jeszcze razy powtórzę dziś to zdanie. - Ale wszystko jest już dobrze - kończę pewnie, choć cicho, ze spojrzeniem półobecnie przesuwającym się po obecnych w sali gościach i z dłońmi subtelnie sprawdzającymi po raz setny wybrzuszenie pudełka z obrączkami w kieszeni mojej marynarki. - A Ty za chwilę będziesz zbyt szczęśliwy, by martwić się przeszłością - odpowiadam jeszcze ciszej, uśmiechając się mimowolnie, bo chyba w końcu zaczynając rozumieć jaki cel mają publiczne przysięgi. Koncentracja ucieka mi co chwilę, gdy myśli rozpraszająco kłębią mi się w głowie, mocno splatając się z emocjami, jednak mimo głupiego wzruszenia chwilą, w której magiczność nigdy nie chciałem wierzyć, na czas przygotowuję pilnowane z uporem maniaka obrączki, by przekazać je Państwu Whitelight w stworzonej do tego sekundzie.
I choć raz w pełni rozumiem, że to nie wokół mnie musi skupiać się uwaga, więc tylko uśmiecham się ciepło, niemal współodczuwając pełnię szczęścia młodej pary, by zaraz już niczym pomocny cień pracować tuż za nimi, zgrabnie przejmując przekazywane im podarki, by ich dłonie pozostały wolne, gotowe do całej serii uścisków i gratulacji. Mimo tego, że raz czy dwa kusi mnie dodać drobny komentarz czy bardziej krytyczną uwagę, to powstrzymuję się w myśl tego, że wystarczająco kamieni rzuciłem już pod nogi przyjaciela i teraz, gdy skręcił już w zupełnie nową drogę, pozostaje mi tylko pilnować, by się nie potknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 13:39;

Dopierdalanie trzech groszy zwieńczyła jedna sytuacja - i nic dziwnego. Sam Lowell oczywiście nie miał nic przeciwko ślubom, choć sam obecnie do żadnego się nie poczuwał. Poczuwał się zamiast tego do prawidłowego celebrowania, choć to zostało skutecznie zaburzone, a zdenerwowanie pod sklepieniem skóry rosło nieustannie. Choć niewidocznie, zbierając sobie pożywkę z tego, że stał w jednym miejscu i obserwował, jak dalej toczy się to wszystko. Tak naprawdę to wszystko było składową; bo o ile wobec partnera się uśmiechał, o ile traktował go z odpowiednią czułością, o ile był w stanie przybrać na swoją twarz maskę, tak robił to po to, by pewne rzeczy przemilczeć do pewnego momentu. Szczęście, że nie trwało to zbyt długo, a również mógł skupić się na innych, bardziej prawidłowych rzeczach, jak chociażby rozmowa ze świadkową i jej partnerem. - Nessa, hej! - postanowił obdarzyć ją miłym dla oka uśmiechem i charakterystycznymi dołeczkami, widząc, że każdy uczestnik tego całego wydarzenia postarał się bardziej o swój zewnętrzny wygląd. A na pewno bardziej niż wtedy, gdy idzie się nauczać sforę mniej lub bardziej nieogarniętych dzieciaków. - Nie wątpię, że sporo pracy było przy wystroju tego wszystkiego. Ale cieszy to oko. - choć nie były to jego klimaty, tak jednak wiedział, że cudzą robotę trzeba doceniać. Za chłodem nie przepadał, być może dlatego pierwsze skojarzenia nie były tak mocno... ochocze? Prawdopodobnie tak.
- Egon! - lekko się uśmiechnął, może nie tyle zapominając o tym, czego był świadkiem, a po prostu odsuwając to gdzieś na bok. Zmysł odcięcia się od emocji i ich segregacji na to akurat pozwalał, choć nie wątpił w to, że za jakiś czas, prędzej czy później, zdecydowanie postanowi wylać to, co mu na sercu leży. - Kiedy to ostatnio było... w Arabii? Gdzie ta wspólna sesja oglądania gwiazd pod gołym niebem, co? - zażartował, choć wiedział, że propozycja leżenia nago pod sklepieniem ciał niebieskich wcale nie była taka nierealna. Mimo to - mimo wszystko i wbrew wszystkiemu - poczuwał się do tego, by się szanować. - Ale dobrze was widzieć. Ładnie do siebie pasujecie. - kiwnąwszy głową, w sumie dobrze było widzieć, że innym się powodzi. Czy to w związku, czy to w życiu, czy to w zdrowiu; każda z tych sfer była ważna.
- Oczywiście, że się podobała, też nie mam porównania, ale! Jestem w stanie stwierdzić, że była niesamowita. I też, Beatrice i Camaelowi się podobało, czego więcej trzeba do szczęścia? - widać to było po nich, w związku z czym wszelkie swoje niechęci do śniegu, zimy i tej pory roku odstawił gdzieś na bok. Liczył się ich dzień, ich szczęście, a nie jego własna, prywatna opinia, którą równie dobrze mógł wsadzić sobie w miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetna nazwę, a gdy Maximilian się zgodził, poczuł ulgę. Poczuł ulgę, że może odetchnąć i na chwilę usunąć sobie obraz całkiem wyróżniającej się na tle innych osób, która go wpieniła. - Wybaczcie, wyjdziemy na zewnątrz zaczerpnąć trochę miłego powietrza. Miłej zabawy! - mruknąwszy w stronę Nessy i Egona, twardym i żwawym krokiem wyszedł przed pałac, bez żadnego skrępowania chwytając po różdżkę. Raz czy tam dwa razy zdarzyło mu się utykać podczas tego marszu. Głębszy wdech, wydech, zastanowienie, przemyślenia; naprawdę nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
Dlatego, gdy odpalił papierosa i zamknął na chwilę powieki, prostym ruchem nadgarstka wydobywając z końca drewnianego patyczka, gdy ustawili się nieco dalej od wejścia, zaklęcie Muffliato. To było pierwsze, co mu przyszło do głowy, gdy ustawili się gdzieś za krzakami, bo temat rozmowy wolał pozostawić dla siebie.
- Kurwa! Co za debil, ja nie mogę. - powiedziawszy te słowa, Lowell wziął tak głębokiego bucha, że aż się zakrztusił, odkaszlując ze zdenerwowaniem własną, częściową głupotę. Zazwyczaj był miły, to fakt, ale to, co usłyszał, przebywając nieopodal pary młodej, zdawało się przekroczyć wszelkie możliwe granice. Też, denerwował się zaskakująco bardziej, być może intensywniej; być może to przez to, jak wszystko było idealne, być może to przez od czasu do czasu nogę, przez którą utykał. Powód nie był ważny, ważne było zdenerwowanie, którego doświadczył. I które pulsowało pod skórą skrupulatnie, szukając ujścia właśnie w słowach. - Słyszałeś, prawda? Co on powiedział? - zaciągnął się znowu, tym razem ostrożniej, by przypadkiem nie mieć kolejnych problemów z korzystaniem z organu zwanego płucami. Chłód uderzał w garnitur, Felinus natomiast zacisnął zęby i wystawił nieco własne kły, powstrzymując się przed warknięciem, które próbowało z cichym pomrukiem przedostać się przez gardło. - Są pewne tematy, o których się NIE ROZMAWIA. A tu jeb! Nie, chuj w dupsko i na imię, jeszcze przy składaniu życzeń, no ja pierdolę, patrzcie, super, że bierzecie ślub, ale my jesteśmy zaręczeni, patrzcie na nas. Poradnik w postaci "jak spierdolić humor na weselu", pisane dłonią Voralberga. - pokręcił głową, ogarniając kędzierzawe kosmyki włosów. Możliwe, że denerwował się jakoś intuicyjnie bardziej niż nowożeńcy, ale nie zamierzał w sobie tłumić tej goryczki, której dzisiaj zaznał. Potrzebował poplotkować i ponarzekać - niczym stara baba, choć wcale nią nie był. Nawet jeżeli wcześniejszy brak jąder mógł to sugerować.
- No wkurwiony jestem, no, jakby ktoś mi tak zrobił na moim weselu, to bym przez okno wyjebał. - westchnąwszy, strzepał popiół, który przez podmuch wiatru poleciał wprost na garnitur. Idealnie, jeszcze tego mu brakowało; chwyciwszy za różdżkę, usunął pewien mankament, biorąc głębszy wdech. Mógł się wyciszyć z dziecięcą łatwością, ale nie chciał. Po to miał w sobie te emocje, by je z siebie wyrzucać i nimi częściowo żyć, bo i choć mógł się ukrywać z tym, co go zirytowało, tak czy to było zdrowe? Otóż nie. W tym momencie zaburczało mu w brzuchu. - I głodny. Matko, głodny jestem też. - wycedził przez usta, jęcząc pod nosem z niedowierzaniem. Tyle przeciwności losu, że aż szkoda gadać. - Na litość, przepraszam, jestem wkurwiony. - gdy zeszły te złe emocje - przynajmniej w jakiejś części - wbił spojrzenie w papierosa, od którego to dym roznosił się tuż dookoła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 257
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 18:45;

Skrzętnie zapamiętywała szeptane przez Alexa słowa. Interesowała się wszelkimi rodzajami koligacji, a skoro państwo młodzi byli jego przyjaciółmi to tym bardziej chciała zapamiętać jak najwięcej detali. Uśmiechała się tajemniczo pod nosem, gdy opowiadał o znajomościach szkolnych. Kiwała głową, ale nie odzywała się za wiele bowiem wszechobecne piękno ołtarza odbierało jej wszelką mowę. Z zapartym tchem obserwowała pannę młodą i musiała uczciwie przyznać, że jej kreacja była nieziemska. Uśmiechała się i po cichu nie mogła się doczekać aż stanie naprzeciw Alexa i przyrzecze mu dozgonną miłość.
- "Ładnie" to niedopowiedzenie, kochanie. Prezentują się zjawiskowo. - odszepnęła i pozwoliła poprowadzić się ku nim zanim kolejka miała osiągnąć całą długość ołtarza i prowadzącej doń ścieżki. Ściskała dłoń mężczyzny i ułożyła na ustach ładny uśmiech.
- Bardzo miło mi was poznać. Życzę wam tak dużo szczęścia, aby było w stanie roztopić wszelki lód w nowym rozdziale życia. - uściskała najpierw pannę młodą, następnie pana młodego lecz nie zajmowali im za dużo czasu. W oczekiwaniu na uroczyste przejście do sali weselnej przysunęła się bliżej ramienia Alexa i uniosła nań wzrok.
- Myślisz, że podtrzymają tradycję rzucania bukietem ślubnym? - zaśmiała się cicho, a pierścionek zaręczynowy na jej palcu serdecznym mówiła wszem i wobec, że dzisiaj łapać go nie musi. Alex ubiegł wydarzenia.


---------------------
@Alexander D. Voralberg oraz państwo młodzi, których nie taguję bo zapewne oszaleją od ilości tagów yay
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów oraz drugi pierścień (pochłaniacz magii), podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 2657
  Liczba postów : 1827
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 22:55;

Uniósł brew, lecz nic nie powiedział. Nie czuł się w obowiązku bronienia Nanael przed kąśliwymi uwagami Heaven, zwłaszcza kiedy tej pierwszej nawet przy nich nie było i nie mogła ich dosłyszeć. To, że była ładna i była siostrą przyjaciela, nie stawiało go w pozycji rycerza. Mało co było w stanie go w niej postawić.
Chronisz mnie. Och, Heaven, jesteś urocza. — Wykrzywił wargi w uśmiechu i objął ją ramieniem, na moment przyciągając ją do swojego boku kiedy skierowali kroki w stronę zamku. — Potrafię świetnie bawić się w swoim własnym towarzystwie, a jeszcze lepiej wychodzi mi szukanie sobie nowego. Zaręczam, że nie będę się nudzić.
W ostateczności nie zamierzał też pozwolić na to, by Dear umarła tutaj z nudów, ale nie zamierzał przyznać tego na głos.
Zamek był imponujący, lecz im bliżej się go znajdował, tym bardziej malał jego zachwyt, a rosło napięcie. Śluby go stresowały, były niewygodne, czasem – choć nie przypuszczał, by tak było w tym wypadku – kierowały na niego jako kawalera w coraz słuszniejszym wieku uwagę z tego rodzaju, którego ani trochę nie łaknął. Zresztą sam fakt, że żeni się jego przyjaciel i to z kobietą, z którą do niedawna toczył cichą wojenkę, nie napawał optymizmem. Zerknął dyskretnie na Heav i odniósł wrażenie, że dziewczyna chyba czuje się podobnie, bez względu na to, jaka była tego przyczyna. Mimo wszystko dobrze było mieć ją przy sobie. Razem z młodą Dear zajął miejsce siedzące, wybierając takie, które zapewniało dobry widok, ale nie sugerowało, że jest kimś z rodziny.
Trudno było mu nazwać to, co czuł w czasie ceremonii. Poniekąd była to po prostu pustka. Odpływał myślami gdzieś daleko poza całe wydarzenie i łapał się, że choć zaproszenie na ten ślub było dla niego istotne, nie potrafi należycie się skupić. Że nie chce tego robić. Na wpół świadomie zapierał się rękami i nogami, nie dopuszczając do siebie głębszych przemyśleń, bronił przed emocjami. Pieprzone jezioro.
Zerknął na Dear kątem oka, gdy zadała nietypowe pytanie. Prychnął, raczej z rozbawienia, choć udał głęboko poruszonego.
— Nie. — Odpowiedział dość szybko i zdecydowanie. Przeniósł wzrok na Camaela i Beatrice, którzy oddawali się pierwszemu małżeńskiemu pocałunkowi. — Ale gdyby osoba, na której by mi zależało by tego chciała – zrobiłbym to.
Jak daleko od ślubu znajdował się jeszcze we wrześniu? Jemu i Emily układało się wtedy tak dobrze, że gotów był na wiele, nawet jeśli zwykłe wyrażenie własnych uczuć przychodziło mu z tak ogromnym trudem. Teraz dochodził do wniosku, że to dobrze, że zebrał się do tego po tak długim czasie; w innym wypadku kto wie, na jakim byliby wtedy etapie. Cierpiał, ale coraz częściej dochodził do wniosku, że tak właśnie miało być; że tak być musiało. Wiedział o tym od samego początku, bez przerwy zadawał sobie pytanie jak długo potrwa ta utopia, kiedy Emily wreszcie przejrzy na oczy. Nie powinien być zdziwiony, że nastapiło to zanim zmarnowała z nim najlepsze lata swojego życia. Zdążył już nieco się otrząsnąć.
— Tylko mi się nie oświadczaj, Dear — ukrył się za marnym żartem i z fałszywym uśmiechem przyklejonym do warg podniósł się i ustawił w kolejce, a kiedy w końcu udało mu się dotrzeć do pary młodej, uściskał Camaela jak brata, którym mu był, a Beatrice ucałował w policzek, szepcząc przy tym „nie spierdol tego”.
— Nie życzę Wam szczęścia, ja Wam je daję. — Powiedział, wręczając im torebkę z prezentem. W środku znajdowało się białe wino z rodzinnej winnicy, które w pod światło lśniło złotym blaskiem. Spersonalizowana etykieta nadawała mu dodatkowego smaku. — Nieskończonej miłości i miodowego miesiąca spędzonego w sypialni.

| W winie znajduje się fiolka felix felicis. Wypite we dwójkę, będzie miało oczywiście słabsze działanie. W pojedynkę – normalne, o ile ma się mocną głowę Lodowe jezioro - Page 8 1754368413

______________________


Is the devil so bad
if he cries in his sleep?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5696
  Liczba postów : 3286
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptySro Sty 05 2022, 23:39;

Może nie wszystko było tak dobrze, jak mogłoby być, może nie wszystko było nawet tak dobrze, jak im się wydawało, że jest przez wzgląd na mylące tchnienie ulgi. Na pewno jednak było lepiej, więc Ezra zaśmiał się dużo lżej, dużo śmielej, uspokojony, że drobny konflikt nie przerodził się w prawdziwą kłótnię, która mimo wszystko mogłaby zakłócić spokój i szczęście nowożeńców.  
- Gryfoni lepiej mnie dopełniają - odparł z szelmowskim błyskiem w oku, wykorzystując nieco wrodzonej skłonności do kokieterii, by zupełnie już załagodzić ostrzejsze rysy, które mogły się uchować na jasperowej twarzy na skutek niezadowolenia. I utrzymywał na Viro swoje spojrzenie, ledwie co nawet odwracając się ku kroczącej dumnie w stronę ołtarza Beatrice, wierząc że właśnie to oddanie będzie gwarantem bezpieczeństwa - bo gdyby nawet przypadkiem pochwycił ponownie wzrok Leonardo, prawdopodobnie całą ceremonię czułby potrzebę pozerkiwania ku ostatnim rzędom, aby upewnić się, że wwiercane w plecy spojrzenie to jedynie wytwór jego wyobraźni i głupich nadziei. A najważniejsze działo się w końcu przed nim; i nie spodziewał się zupełnie, że złożenie przysiąg przez osoby, z którymi wcale nie był mocno związany, wzbudzi w nim tak silne poczucie, że to właśnie było to, czego w głębi serca zawsze pragnął. Że chciał kogoś, kto patrzyłby na niego z taką miłością, z jaką Beatrice patrzyła na Camaela i chciał mieć w sobie taką niezachwianą pewność, jaką zdradzał Camael, gdy nakładał obrączkę na palec kobiecej dłoni.
Nie spieszyło mu się, by jak najwcześniej dotrzeć do Państwa Whitelight, doskonale zdając sobie sprawę, że było wiele osób, które bardziej zasługiwało na pierwszeństwo. Koniec końców jednak znalazł się blisko początku kolejki z samego faktu, że i tak od początku kręcił się w z pobliżu ze względu na Viro. W oczekiwaniu posłał więc uśmiech Maxowi i Felkowi, pomachał Nessie z jej partnerem i... spiął się w konsternacji na niosące się mimo wszystko słowa Alexandra, który najwyraźniej zapomniał się, czyja była to uroczystość. Mruknął więc sobie niby pod nosem cięte "wyrazy współczucia", w gruncie rzeczy wcale nie przejmując się tym, czy jego głos zostanie posłyszany w szerszym kręgu; bo to z pewnością nie on powinien się zawstydzać. Zaraz jednak przywdział na twarz uśmiech pozbawiony złośliwości, bo i ta była tylko przebłyskiem w jego humorze i szybko o niej zapomniał, gdy stanął przed parą młodą.
- Piękna ceremonia - skomplementował miękko, próbując nie przejmować się obecnością Viro i nie zbaczać na niego spojrzeniem. - A wy jesteście piękną parą i zasługujecie na wszystko, co najlepsze. - Pochylił się, by pozostawić całusy na policzkach Beatrice i Camaela, zaraz w ich dłonie wkładając drobne podarki. - Jeden prezent jest na czas, kiedy obowiązki dadzą za mocno w kość i będziecie potrzebować chwili prostej rozrywki, by przypomnieć sobie, jak oczywiste jest szczęście, które sobie wzajemnie dajecie w każdym wspólnym momencie. - Nie miał pewności, czy ważne przez rok bilety na przedstawienie "Nikt nie jest idealny!" przypadną nowożeńcom do gustu, więc i zaraz biała sakiewka obwiązana złotą wstążką znalazła się w ich dłoniach. - I po prostu na przyszłość. Pomyślałem, że sami będziecie wiedzieć, jak najlepiej spożytkować pieniądze, kiedy już dostaniecie te trzy komplety naczyń, ekspres do kawy i alkoholi do wypełnienia całej winiarni. - Szerszy uśmiech pojawił się na jego ustach, gdy już wycofywał się na bok, wiedząc, że i tak zajął trochę więcej czasu, gdy ten przecież tak bardzo się liczył. - Jeszcze raz szczęścia.
Dopiero wtedy prześlizgnął się spojrzeniem po swoim partnerze, mrugając do niego zaczepnie i nie odchodząc zbyt daleko, by w razie czego pomóc mu wymyślić pretekst, dlaczego nie mógł dłużej dotrzymywać towarzystwa parze młodej.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 610
  Liczba postów : 609
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 00:07;

autor: @Beatrice L. O. Whitelight

Jacob Dear nie był człowiekiem, który rzucałby słowa na wiatr. Kiedy coś sobie postanowił, to robił wszystko, aby doprowadzić swoje założenie do celu. Dlatego, kiedy listownie obiecał swojej córce pojawienie się na jej ślubie, słowa musiał dotrzyma. Nie szczególnie przejął się brakiem odpowiedzi z jej strony. Nie spodziewał się ciepłego powitania po tym, w jakich okolicznościach widzieli się po raz ostatni. Ale w końcu nawiązanie koneksji z takim rodem jak Whitelight, wymagało od niego chociażby udawania, że popiera to, co jego córka robiła.
Razem z Victorią zamówili świstolkila, którym mieli przybyć do Wielkiej Brytanii na kilka godzin przed domniemaną ceremonią. Jego koneksje w Ministerstwie Magii pozwoliły na to, aby bez większego problemu dowiedział się o tym, gdzie ma mieć miejsce uroczystość. Był zaskoczony faktem, że aż tak wielu o tym mówiło. Słyszał, jak niepochlebnie wyrażano się na temat stosunku jego przyszłego zięcia ze swoją własną rodziną. Niemniej, był człowiekiem, który nie okazywał emocji więc i w tym wypadku swoimi przemyśleniami podzielił się jedynie z żoną.
Nie spodziewał się, że jego córka umieści go na liście gości, niemniej uważał, że powinna spodziewać się ich pojawienia. Tymczasem spotkało go pierwsze rozczarowanie, gdy z braku innych pomysłów przysądzono im miejsca gdzieś daleko z tyłu. Uznał to za ogromny nietakt i zniewagę ze strony gospodarzy.
-  Jak ona śmiała… - rzucił w eter na tyle głośno, że przynajmniej kilku innych ludzi to słyszało i spojrzało na niego z niesmakiem. Na jego zimnej twarzy nie było widać, czy w ogóle ich spojrzenia go obchodziły.
Najpierw zobaczył kogoś, kto prawdopodobnie musiał być panem młodym, bo od razu, z nieodpowiednim pośpiechem pognał w stronę ołtarza. Jacob pokręcił z dezaprobatą głową widząc to. Niedługo później zobaczył swoją córkę, w towarzystwie o słodka Morgano… Nessy. Wiedział, że ta na pewno nie zachowa się racjonalnie, ale nie spodziewał się, że ośmieszy ich ród aż tak! Że pozwoli, aby to kobieta! poprowadziła ją do ołtarza! Zdenerwowany zaistniałą sytuacją, nawet nie zwracał uwagi na uroczystość. Nie przejmował się tym, co aktualnie miało miejsce. Chwilę po zakończeniu zaślubin, wstał z zajmowanego miejsca i razem z Victorią u boku, ruszył w kierunku pary młodej. Stanął w kolejce tak, jak na kulturalnego mężczyznę przystało. W środku wrzało w nim, ale nie okazywał tego w żaden sposób. Potrafił trzymać swoje emocje na uwięzi.
- Witaj Beatrice. Camaelu - zaczął, gdy w końcu przyszła ich pora. Skinął głową mężczyźnie, który od teraz miał się zwać mianem męża jej córki. Następnie swoje zimne spojrzenie skierował wprost w czarne oczy Beatrice. - W końcu zrobiłaś to, co do ciebie należało, córko. Zrozumiałaś, jak ważne są odpowiednie powiązania. Myślę, że teraz najważniejsze będzie nawiązanie odpowiednich relacji pomiędzy naszymi rodami. Camaelu, gdzie mogę znaleźć Twoich rodziców? - przeniósł swoje wyniosłe spojrzenie na tego mężczyznę, nieco przechylając głowę na bok, jakby faktycznie nie mógł się doczekać odpowiedzi z jego ust. W zasadzie, tak było. Im szybciej załatwią swoje sprawy, tym szybciej wrócą do Australii.
@Nessa M. Lanceley
@Camael Whitelight
@Beatrice L. O. Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego; tatuaż z Oazy Cudów na łopatce; rozległa blizna na ramieniu po rozszczepieniu w Kolumbii; obrączka
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 1040
  Liczba postów : 1038
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 01:18;

Nie sądził, że kiedykolwiek wcześniej czuł takie szczęście. Nie powstrzymywał uśmiechu, przez kilka dłuższych sekundy nie odrywał też ust od warg swojej ukochanej, a kiedy brawa nie zamierzały ucichnąć, przerwał małżeński pocałunek i spojrzał jej głęboko w oczy. Miał wrażenie jakby dopiero tego dnia stał się całością, jakoby właśnie to było czymś, co pozwalało mu odetchnąć pełną piersią, kiedy wiedział, że kobieta przed nim była na dobre i na złe, aż ich śmierć nie rozłączy.
Pani Whitelight — powiedział, podając jej rękę i pomagając zejść z niewielkiego podwyższenia. Wyglądała pięknie, a on nawet nie próbował oderwać od niej wzroku, jakby wciąż niedowierzając, że to wszystko działo się naprawdę, że przysięgali sobie wieczność. Uśmiechnął się do niej szeroko, a kiedy szli w odpowiednie miejsce, by przyjąć wszystkie podarki, nawet nie myślał, by puścić jej dłoń.
Doskonale znał wszelkie maniery, które należało zachować. Właśnie dlatego z lekkim uśmiechem, czekał aż ustawi się kolejka, by złożyć im gratulacje i zamierzał uprzejmie dziękować za każdy podarek, choć osobiście uważał, że te były zbędne. Gratulacje również, choć doceniał gest.
Cóż, teraz już niestety za późno na ten plan. — odparł do @Maximilian Felix Solberg i się roześmiał, nie wiedział bowiem, że jakikolwiek plan w ogóle istniał, zerknął więc kątem oka na swoją żonę — Dziękujemy, to wiele dla nas znaczy. — zwrócił się także do @Felinus Faolán Lowell, który stał obok jeszcze zeszłorocznego ucznia. Starał się nie myśleć ile razy jeszcze tego popołudnia przyjdzie mu wypowiadać te słowa, przypominając sobie, że nawet jeśli to był ich dzień, to i oni musieli dopełnić pewnych formalności. Posłał więc równie szeroki uśmiech do @Eskil Clearwater i tak samo podziękował, jedynie unosząc brew na jego prezent i delikatnie kręcąc głową. — Nie będziemy, ale żyrandole już zostaw w spokoju. — powiedział za to i mrugnął do chłopaka jednym okiem, wcale nie przejmując się tym, że stale zapewniał Trice, że nie ma pojęcia co się stało z jej lampą pod koniec wakacji. Kolejny był nauczyciel zaklęć i z tego co kojarzył – psycholożka, która od czasu do czasu miewała dyżury, dzięki Merlinowi, w Hogwarcie, skinął im więc głową, tym razem przekazując werbalne podziękowania swojej towarzyszce, a następnie uniósł nieznacznie brew, kiedy dotarły do niego słowa Alexandra. — Cóż, przyjmijcie więc moje gratulacje — powiedział, nie myśląc specjalnie o tym, że nie bardzo taktowne to się wydawało, bowiem w tłumie dostrzegł kogoś, kogo miał nadzieję nigdy nie widzieć. W mgnieniu oka się spiął, choć próbując nad sobą panować i niemalże machinalnie obejmując Beatrice w talii, lekko ją do siebie przyciągając. Jej rodzice nie byli tu mile widziani.
Nie mógł jednak teraz nic z tym zrobić. Nie mógł przeprosić gości – nawet jeśli by go zrozumieli. Jednak był tu dla nich, tak jak oni byli dla niego. Stał więc w miejscu, starając się po sobie nie pokazać nic, i tylko Viro tudzież Trice, stojący tak blisko niego, mogli wiedzieć, że coś było na rzeczy.
Trice, twoi rodzice tu są. — mruknął do niej, bo przecież nie mógł postawić jej nagle przed faktem, kiedy przed nimi staną, a wiedział, że taka chwila będzie miała miejsce. Nie miał pojęcia, że poniekąd o tym wiedziała i najpewniej po raz kolejny przeklinałby ten kawalerski, gdyby tylko wiedział, że w czasie gdy go nie było, dostała list od ojca. Nie zareagował jednak mocniej, przyklejając na twarz kolejny uśmiech, który stał się szczery, gdy tylko podszedł do nich @Nathaniel Bloodworth. — Cieszę się, że przyszedłeś, dziękuję — powiedział, odwzajemniając uścisk przyjaciela, a kiedy przyszedł czas na @Ezra T. Clarke, nie uszły jego uwadze ukradkowe spojrzenia posyłane do Viro, niemniej jednak podziękował z całego serca, wypominając mężczyźnie, że jeszcze czeka ich partia krwawego barona, by w końcu mógł się odegrać.
Chwilę potem, Camael poczuł, jakby zaklęcie ocieplające ten lodowy zamek się wyczerpało. Jakby ktoś rzucił finite i co gorsze – chłód ten tak samo szybko pojawił się w niebieskim spojrzeniu Whitelighta. Machinalnie przyciągnął Trice bliżej siebie i spojrzał na Jacoba Deara z wyższością. Wiedział, że mają tupet, ale nie sądził, że okażą się aż tak bezczelni. A kiedy z ust mężczyzny padło słowo „córka”, nienawiść w oczach Camael stała się iście lodowa.
Myślę, że straciłeś szanse na te relacje, kiedy wydziedziczyłeś swoją córkę i pojawiłeś się nieproszony na tym ślubie. — lodowe ściany mogły się schować przy chłodzie tonu, którym wypowiadał te słowa. Nie był głupi, doskonale wiedział, że ich obecność miała jedynie wyprowadzić Beatrice z równowagi. Relacje tych dwóch rodów były niezachwiane od lat. Nie zamierzał pozwolić na polityczne gierki na własnym ślubie.

| Starałam się ująć wszystkich, którzy coś do mnie powiedzieli, ale jeśli kogoś pominęłam, to przepraszam!

______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 610
  Liczba postów : 609
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 01:26;




Wesele!
Zaraz po ceremonii wszyscy są kierowani w nieco inną, może trochę głębszą, część lodowego zamku. Na całość nałożone zostało specjalne zaklęcie, które pozwoliło nie martwić się chłodem i pozwolić, by wszelkie kreacje były widziane bez płaszczowych przeszkód.

TYCH, KTÓRZY SĄ JEJ JUŻ ŻĄDNI, ZAPRASZAMY DO ZABAWY!


Miejsca do siedzenia

Stołów jest wiele, a z dokładnym rozmieszczeniem, możecie zapoznać się tutaj, by wiedzieć z kim będziecie dzielić miejsce przy posiłku. W rogu pomieszczenia gra jedna z lokalnych kapel, którą Camael wraz z Beatrice postanowili wesprzeć, Wasz wzrok może także przyciągnąć niewielkie pianino, które tylko czeka, aż ktoś na nim zagra. Oczywiście nie braknie również strefy dla palaczy.


Tort

Tort nie odbiega swoim wyglądem od całej reszty istnie lodowego ślubu Beatrice i Camaela. Magiczna iluzja, która sprawia, że ciasto dosłownie wygląda jak zrobione z lodu, utrzymuje się do samego końca – aż nie zostanie włożone do ust, gdzie rozpływa się ulubionym smakiem jedzącego. To jednak nie koniec jego wspaniałych właściwości! Żeby się dowiedzieć co przyniesie Wam na ten wieczór, rzućcie kostką k6:

1 – może to ta ślubna atmosfera, a może tort, ale aż czujesz miłość w powietrzu… i kompletnie nie możesz się jej oprzeć. Jeśli przyszedłeś tu ze swoim partnerem – cóż, Twoje uczucie zdecydowanie urosło i koniecznie musisz mu to pokazać, a może powiedzieć? Jeśli przyszedłeś sam – ofiarą Twojej wielkiej miłości pada wybrana przez Ciebie osoba.

2 – coś jest w powietrzu, a patrząc na parę młodą, wprost nie możesz się powstrzymać przed wzniesieniem toastu! Zanim się nad tym zastanowisz – już stukasz łyżeczką w kieliszek a wzrok zdecydowanej większości zostaje skierowany właśnie na Ciebie, teraz już musisz powiedzieć kilka słów.

3 – aż Cię rwie do tańca! Może to kwestia tej skocznej melodii, którą właśnie zaczął grać młody zespół, jednak wprost nie możesz się powstrzymać od wyciągnięcia kogoś na parkiet! I chociaż tego dnia królami parkietu jest młoda para, tak trzeba przyznać, że od nich nie odstajesz.

4 – widzisz to pianino? Nieważne, że nigdy nie grałeś, a może właśnie wręcz przeciwnie? Czujesz dziwne przyciąganie do instrumentu, zupełnie tak jakby Cię wołał. Kto wie, może odkryjesz swój głęboko ukryty talent, albo znajdziesz zupełnie nową pasję?

5 – połączyły się dwa ważne i całkiem stare rody, a Ty – czujesz się jak członek jednego z nich i nieważne jaki jesteś na co dzień, nagle masz wrażenie, że spływa na Ciebie pewnego rodzaju wyniosłość, której nie możesz się pozbyć.

6 – nagle stajesz się chodzącą encyklopedią, cóż, jeśli chodzi o transmutację lub eliksiry (możesz wybrać, która dziedzina) i nie możesz się oprzeć, by z kim się podzielić tymi jakże fascynującymi ciekawostkami, które pojawiły się w Twojej głowie.

Efekt utrzymuje się min. jeden post, choć oczywiście, jeśli tylko ktoś będzie chciał dłużej – śmiało!


Jedzenie

Za ślubne specjały ogromne podziękowania dla @Nanael O. Whitelight i jej geniuszu!

Zmrożone babeczki – wydają się bardzo twarde, ale nic bardziej mylnego – już pierwszy gryz zaczyna rozpływać się w ustach czekoladowo-owocowym smakiem, łączącym głębię ciasta z teksturą lodów. (podgląd)

Palone kostki lodu – chrupkie przekąski, które można maczać w dowolnym sosie - karmelowym, czekoladowym, serowym, owocowym, ostrym. Perfekcyjne połączenie zimnego z gorącym i wspaniała przystawka, która zmniejsza ryzyko wystąpienia kaca nawet przy solidnym spożyciu alkoholu! (podgląd)

Lewitujące kanapeczki – unoszą się nad talerzem i nieustannie zmieniają część swoich składników, by jak najlepiej dopasować się do preferencji jedzącego. Niezależnie od dobranych elementów, zawsze pozostają lekkie i można zjeść ich cały talerz! (podgląd)

Dostępne potrawy ze spisu:

POKUSA SYRENY – Zupa ze specjalnej odmiany muli, których muszle pod wpływem gotowania nabierają niepowtwarzalnego smaku, są chrupiące i delikatne. Doprawiona odrobiną startych pędów wnykopieńków i kilkoma kroplami wywaru z asfodelusa to prawdziwa uczta dla podniebienia.

ZUPA Z PLUMPKI – Gotowana bez warzyw, za to z wątróbką tej ryby i roztartymi mleczami, posypana proszkiem z chrobotków. Dodaje energii i poprawia nastrój.

LATAJĄCY HOLENDER – Najlepszej jakości homar, przyrządzony z nadzieniem z morskich roślin, moczony w odsączonym z parzących właściwości sosie z jadu meduzy, lewituje nad talerzem, jeśli ma się szczęście, zdąży się go zjeść zanim z niego ucieknie i przefrunie dalej niż to konieczne.

PŁONĄCE PIEROŻKI – Wyjątkowo ostro przyprawione mięso zawijane w ciasto kształtem przypominające pierogi, lecz dużo mniejsze. Najczęściej podawane wraz z bulionem. Ich magiczna wersja zawiera tajny składnik (podobno smocze łuski), który w efekcie pozwala na tymczasowe zianie ogniem – po zjedzeniu postać przez jeden post zieje ogniem, szybko znadź kogoś, kto naprawi stopniały lód!

POTRAWKA MOCZYGĘBY – Gotowane w sosie rybnym ośmiorniczki zapobiegające skutkom kaca.


Napoje

Za ślubne specjały ogromne podziękowania dla @Nanael O. Whitelight i jej geniuszu!

Poza nimi, możecie jednak śmiało założyć, że do dyspozycji są napoje bezalkoholowe z tego spisu, a także te zakrapiane alkoholem z tego spisu.

Lodowa whisky – specjalna wariacja na bazie ognistej whisky. Pali równie mocno, co oryginał (jeśli nawet nie mocniej…), ale przyzdobiona jest drobno pokruszonym magicznym lodem, który łagodzi odczucie. Zdecydowanie łatwiej się nią upić! (podgląd)

Bloodlight – drink stworzony w ramach prezentu dla Beatrice i Camaela. W wysokiej szklance cały czas miesza się głęboka purpura z lodowym błękitem, podobnie jak mieszają się też smaki - dla każdego odczuwalne nieco inaczej, ale zawsze perfekcyjnie pasujące do gustów pijącego. (podgląd)

Ice age – dość  neutralny w swoim smaku drink, który zwiększa apetyt i poprawia humor. Dorzucenie większej ilości magicznych kostek lodu dodaje słodyczy, z kolei delikatne podpalenie powierzchni drinka zmienia smak na wytrawniejszy. Jest również w wersji bezalkoholowej! (podgląd)

Mrożona miłość – kostki lodu z zamkniętymi wewnątrz kwiatami, które z czasem zaczynają się rozpuszczać w szklance. Sam drink jest dość kwaśny, a przynajmniej do momentu, w którym kwiaty nie zakwitną, czym dodają słodyczy. Wypicie go powoduje przywołanie przyjemnych wspomnień… a poza tym, zapewnia świeży oddech! Jest również w wersji bezalkoholowej! (podgląd)


Parkiet

Wszyscy oczywiście mogą tańczyć ze sobą, nie da się jednak ukryć, że najpewniej para młoda okaże się rozchwytywana – tuż po swoim pierszym tańcu, rzecz jasna. Para młoda nie może odbijać siebie nawzajem! Zaczynamy zasadą „kto pierwszy ten lepszy”, pierwsza osoba, chcąca zatańczyć z Beatrice, bądź Camaelem rzuca kostką k100 i wpisuje swój wynik na górze/dole posta, by każdy wiedział co wylosowała. Jeżeli ktokolwiek będzie chciał odbić Becię lub Cama – także rzuca kostką k100, jeżeli wynik będzie wyższy niż poprzedniej osoby – udało się odbić, jeśli niższy, cóż, może następnym razem. Osoba, która będzie miała najwięcej postów przetańczonych z parą młodą, zostanie uznana za zwycięzcę tej małej konkurencji i może się spodziewać nagrody niespodzianki!

Wszystkich chętnych, biorących w tym udział, prosimy o nienajdłuższe posty w forumowej karierze, coby nie trwało to w nieskończoność!

Poza odbijaniem, przewidujemy też małą nagrodę dla kogoś, kto zatańczy z największą liczbą gości na weselu. Będziemy wdzięczne za zbieranie jak pokemony w spoilerze osób, z którymi zaliczyło się taniec, to znacznie ułatwi nam zadanie. Para młoda rzecz jasna się nie liczy w tej konkurencji!


Muzyka

Zachęcamy do rzucania kostką literką na to – jaki wykonawca aktualnie jest grany przez młodą kapelę. Kostką może rzucać każda osoba, jednak co przynajmniej trzy posty innych osób! Jeśli nie pamiętacie jaką muzykę grają wykonawcy, zachęcamy do zerknięcia w ten temat.
A – Ain Eingarp
B – Britney Bitsch
C – Christoff Tailor
D – Druzgotek
E – Episkey
F – Fatalne Jędze
G – Głos Serca
H – Hildebert Asmodeus Wenzel
I – Invisible Wyverns
J – Luumos

Oczywiście istnieje możliwość poproszenia zespołu o konkretny zespół, a nawet konkretną piosenkę! Żeby jednak wiedzieć, czy Was w ogóle posłuchali – rzućcie kostką k6, wynik wyższy niż 3 oznacza, że zagrali dokładnie to co chcieliście, wynik równy 3 oznacza, że wykonawca owszem, ten, o którego poprosiliście, za to piosenka zupełnie inna (wybierzcie jaka), natomiast wynik niższy od 3 – zespół gra co chce, możecie rzucić literką i kierować się powyższą rozpiską, by wiedzieć co.

Jeśli ktoś jeszcze nie zdążył dołączyć – to śmiało! Życzenia również jeszcze możecie składać, postaramy się odpisać wedle możliwości na wszystko!

@Alexander D. Voralberg @Arthemis D. Verey @Azazel Whitelight @Ezra T. Clarke @Huxley Williams @Jasper 'Viro' Rowle @Nathaniel Bloodworth @Nessa M. Lanceley @Patricia D. Brandon @Perpetua Whitehorn @Raffaello Swansea @Eskil Clearwater @Hunter O. L. Dear @Hariel Whitelight @Nanael O. Whitelight @Heaven O. O. Dear @Maximilian Felix Solberg @Leonardo O. Vin-Eurico @Leliel Whitelight

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 506
  Liczba postów : 374
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 10:44;

Osobiście uważam, że zaufanie jest tym, na co trzeba zapracować, a nie czymś, co można stracić, a jednak i tak instynktownie wciąż wstrzymuję się od zerknięcia w Twoją stronę, pozwalając sobie na to dopiero wtedy, gdy sam podchodzisz do mnie Pary Młodej. Posyłam Ci uśmiech, może nieco cieplejszy, niż miałem w zamiarze, bo i nie potrafię przegonić emocji wyraźnie tkwiących w moim spojrzeniu, gdy moja uwaga otulała się wokół Ciebie ciasno z uporem, który nikt poza Rowle zrozumieć nie mógł.
I choć moje spojrzenie wciąż magnetyzuje ku Tobie, to przyobiecałem sobie przecież, że postaram się być lepszym przyjacielem, niż do tej pory, więc uwagą uciekam zadowolony do  @Camael Whitelight, by powolnie ściągnąć brwi w niezrozumieniu dla tej zmiany jego postawy, którą przeoczyć mógłby każdy, kto nie znał go na tyle dobrze jak ja. Mrużę czujniej oczy i podążam za śladem jego spojrzenia, by zrozumieć wszystko w pełni, gdy tylko australijska para ośmiela się zabrać głos.
- Och, widzę, że Państwo bez prezentów, a nawet i bez życzeń - wtrącam się, niby czując, że nie powinienem, a jednak zwyczajnie już nie wytrzymując, święcie przekonany o tym, że pomagam przyjacielowi. - To, moi piękni i młodzi, może wykorzystam ten drobny zastój kolejki, by dać Wam prezent od siebie - ciągnę dalej, doskonale wiedząc, że nic tak nie boli czystokriwstych jak całkowite ich zignorowanie, więc jednym machnięciem różdżki transmutuję już pomniejszony przeze mnie zaklęciami zeszyt, którego pilnowałem schowanego w tej samej kieszeni, w której przez większość dnia trzymałem złote obrączki. - Un mariage heureux est une longue conversation qui semble toujours trop brève*. Życzę Wam, by nigdy nie zabrakło wam słów - recytuję gładko, na Wasze ręce składając osobiście spisany przeze mnie słownik miłości, w którym umieściłem mniej lub bardziej poetyckie wyznania i czułości w trzydziestu różnych językach świata. I nie próbuję nawet wstrzymać radości strzelającej z zieleni moich oczu, bo ciepło rozlewa się po mojej poetyckiej duszy, gdy zdaję sobie sprawę, że nie mogłem znaleźć lepszej chwili na przekazanie tak biednego prezentu, jak właśnie przed nosem materialistycznej pary. - Czy nadal nieproszonych gości mam posyłać pod taflę jeziora? - podpytuję jeszcze, chętnie wyciągając różdżkę w gotowości, gdy łapię spojrzenie  @Beatrice L. O. Whitelight, to jej aprobaty oczekując przed wytransmutowaniem dziury w podłodze lodowego zamku, nawet jeśli Panna Młoda, słysząc o mnie różne historie, może nie do końca zdawać sobie sprawę, że tylko blefuję.

*Szczęśliwe małżeństwo to długa rozmowa, która zawsze wydaje się zbyt krótka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1622
  Liczba postów : 1760
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 13:45;

Gdyby miała opisać to, co właśnie się z nią działo, prawdopodobnie nie znalazłaby odpowiednich ku temu słów. Wiedziała jedno, przepełniało ją ogromne szczęście, którego praktycznie nie była w stanie kontrolować. Prócz tego towarzyszył jej milion innych emocji. Kiedy obrączka z białego złota lśniła na jej palcu, nie przejmowała się już niczym. Stało się. W końcu, po tak wielu przeciwnościach losu, ona i Camael zostali małżeństwem. Naprawdę, nie była w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której to jej szczęście miałoby ulec dramatycznemu wręcz pogorszeniu.
Uśmiechnęła się ciepło w kierunku męża, dalej nie mogąc w to wszystko uwierzyć. Ledwo przywykła do nazywania go narzeczonym, a tu proszę, nastąpiła kolejna zmiana, której miała podołać. Promieniowała tak ogromnym szczęście jak prawdopodobnie nigdy wcześniej w swoim życiu. Metamorfomagiczny czar działał za nią, jeszcze bardziej uwydatniając to szczęście na licu Beatrice. Chętnie podała dłoń mężowi, po czym oboje zaczęli przyjmować miliony gratulacji ze strony najbliższych dla nich osób.
Uśmiechnęła się czuło w kierunku @Maximilian Felix Solberg, gdy ten, wraz z towarzyszącym mu @Felinus Faolán Lowell podeszli do nich jako jedni z pierwszych. Dla niej nie liczyło się to, co mówił Max. Znała go już na tyle dobrze, że wiedziała iż sama jego obecność tutaj wyraża więcej, niż to, co pragnął przekazać słowami. Bez najmniejszego skrępowania uściskała go mocno po czym parsknęła lekkim śmiechem, słysząc jego słowa, których nikt inny nie miał usłyszeć.
- Będziesz pierwszym do którego się zgłoszę, o ile Nessa nie zdąży wcześniej go zabić - wyszeptała mu również na ucho, dalej przy tym chichocząc. Niemniej, miała szczerą nadzieję, że to ostatnie spośród gróźb, jakie tego dnia zostały posłane w kierunku jej męża. Następnie również uściskała Felinusa, oczywiście nie zapominając podziękować zarówno za przybycie, jak i za życzenia.
Kiedy obok nich pojawił się @Eskil Clearwater w towarzystwie @Nell Ripley jej uśmiech, o ile to było możliwe, jedynie się poszerzył. Z nieukrywanym strachem patrzyła na ogromny prezent, który postanowił jej wręczyć.
- Jeśli to wybuchnie, to biorę sobie tych tutaj obecnych za świadków, że przerobię cię w końcu na eliksiry - zagroziła mu i prawdopodobnie mógłby w tę groźbę uwierzyć, gdyby nie to jak się przy tych słowach szeroko uśmiechała. Tak, zdecydowanie jej groźby nie mogły zrobić teraz na nim żadnego wrażenia. Nie, kiedy była tak bezbrzeżnie szczęśliwa. Uściskała go, podziękowała cicho prosto na ucho, a tylko tych dwoje mogło wiedzieć, że kryło się w tym więcej, niż zwykłe podziękowanie za interesujący prezent.
Przyszła kolej na @Alexander D. Voralberg i @Samantha Carter. Szczerze mówiąc Beatrice nie spodziewała się, że nauczyciel zaklęć pojawi się na ich uroczystości, jednak niezmiernie ten fakt doceniała. Tym bardziej nie spodziewała się, że usłyszy o ich zaręczynach. Uniosła jedną brew nieco zaskoczona.
- To wspaniała wiadomość. W takim razie i dla was gratulacje - odpowiedziała, naprawdę zadowolona. Nie wiedziała, co jeszcze mogłaby w tej sytuacji powiedzieć, jednak na jej szczęście, ci już się oddalili, ustępując miejsca innym gościom, którzy również pragnęli złożyć na ich ręce życzenia. Przekazała otrzymane prezenty do Nessy i Viro.
Nigdy nie były z @Heaven O. O. Dear szczególnie blisko, ale w tym wypadku cieszyła się, że przedstawicielka jej rodziny, zdecydowała się pojawić. Uściskała ją przyjaźnie, podziękowała za gratulacje i życzenia, obiecując jednocześnie, że później na pewno znajdą czas na chociaż chwilę rozmowy.
Kolejka gości zdawała się nie mieć końca, a w tym momencie jedyne, o czym marzyła Beatrice, to zjedzenie czegoś. W końcu czekało na nich tyle wspaniałych potraw, że ślinka ciekła na samą myśl o nich.
Przyszła kolej na @Nathaniel Bloodworth. Wciąż czuła się nieco dziwnie na myśl, że nie musi mu już dogryzać, czy w jakikolwiek sposób pokazywać niechęci względem niego. W końcu zakopali wojenny topór na rzecz wyższego dobra, jakim niewątpliwie było szczęście Camaela. Uściskała i jego, a słysząc słowa wyszeptane na ucho, zaśmiała się dźwięcznie. ”Nie zamierzam” mógł tylko usłyszeć Nejt, a widząc pytające spojrzenie Camaela, wzruszyła tylko delikatnie ramionami. Nie, nie zamierzała mu mówić, co usłyszała od Bloodwortha.
@Ezra T. Clarke uściskał ich i ucałował, składając na ich dłonie zarówno prezenty, jak i przepiękne życzenia.
- Bardzo dziękujemy, zarówno za życzenia jak i za prezenty. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił - powiedziała, posyłając w jego kierunku szczery uśmiech.
Wtedy właśnie usłyszała słowa Camaela. Od razu powiodła wzrokiem po zebranych ludziach. Serce zamarło jej na moment, gdy w końcu dostrzegła swojego ojca, w towarzystwie matki. Nie, to nie mogło mieć miejsca. Po prostu w to nie wierzyła. Jak on śmiał niszczyć ten dzień?! Pomimo, że nie odezwał się do niej nawet słowem, wiedziała, że nic dobrego z tego nie wyniknie.
I faktycznie, tak jak się spodziewała, kiedy tylko Jacob i Victoria Dear pojawili się przed nimi, nic dobrego nie mogło mieć miejsca. Uśmiech na jej ustach pozostał, ale nie miał w sobie nawet krztyny wesołości, która była tam wcześniej. Słyszała słowa wypowiadane przez Camaela, jak i te, które wydostały się z ust Viro. Niemniej, w tym konkretnym momencie, nie miały one dla niej żadnego znaczenia.
- Panowie, dziękuję wam - zwróciła się do męża, ucałowała jego policzek, by po chwili położyć dłoń na ramieniu Viro i spojrzeć mu w oczy. Dopiero po dłuższej sekundzie, przeniosła swoje czarne spojrzenie wprost w oczy własnego ojca. - Dziękuję za twój list, ojcze. Był bardzo pouczający. Dlatego teraz, ja postaram się udzielić lekcji Tobie, jak na nauczycielkę przystało, bo prawdopodobnie nie odrobiłeś zadań. - z premedytacją wymieniła swój zawód, bo doskonale wiedziała, jak bardzo Jacob nim gardził ze względu na jej starszego brata, Liama. - Nie będzie żadnych relacji, między rodami. Nie będzie żadnych powiązań ani korzyści, jakie mógłbyś pragnąć. Zapomniałeś? Wydziedziczyłeś mnie. Powiedziałeś, że gardzisz takim dzieckiem i że nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego. Dlatego teraz, udasz się do wyjścia i czym prędzej wrócisz do swojego perfekcyjnego życia i perfekcyjnych dzieci. Ja nią nie jestem. I wiedz, że nie powtórzę tego drugi raz, tylko po prostu użyję różdżki - mierzyła się z nim spojrzeniem, nie mając kompletnie nic do stracenia. Nie mając strachu w swoim ciele. Definitywnie, minęły czasy gdy mógł ją zastraszyć i pokazać jej, gdzie jest jej miejsce. Nigdy więcej nie zamierzała na to pozwolić.
- Matko, dziękuję ci za ogromne wsparcie, którym mnie obdarowałaś podczas tego wszystkiego. A teraz won stąd. - wysyczała w kierunku swojej rodzicielki. Tak, dla niej ten temat był zakończony i jakby dla potwierdzenia swoich słów, czy bardziej efektownego zwrotu wypadków, obróciła się w kierunku @Jasper 'Viro' Rowle, który to już składał na ich ręce kolejne życzenia. Próbowała przywrócić na swoje lico uśmiech szczery i niezmącony żadnym zmartwieniem, jednak miała z tym delikatny problem. Niemniej, słowa, które skierował w ich stronę przyjaciel jej męża, naprawdę chwytały za serce i nie mogła ich po prostu zbyć byle podziękowaniami. Dlatego uściskała go, naprawdę szczerze i ucałowała policzek.
- Merlinie, chodźmy już jeść, bo konam z głodu. Zjadłabym chyba hipogryfa z pazurami - rzuciła jeszcze. W międzyczasie jej rodzice po prostu zniknęli. Jakby nigdy ich tutaj nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 14:17;

Kiedy już odchodzili od nowożeńców to towarzyszyły mu dwie myśli: obietnica przerobienia na składniki i świadomość, że Nell uważa jego oczy za ładne. Szczerze mówiąc to nie wiedział czy ktokolwiek kiedykolwiek tak je określił. Czy wcześniej Nell nie sugerowała, że są natarczywe podczas gdy on naprawdę nie wkładał w to konkretnego zamiaru? CHwilę później cwałowali na drugi koniec pomieszczenia, gdzie okazało się, że jednak jego spięcie jest widoczne. Choć rozmawiał z Nell to wpatrywał się w dwójkę osób - rodziców Beatrice, a potem na samą pannę młodą. Nie słyszał co mówiła, ale wyraz jej twarzy i ledwie poruszające się usta gdy cedziła słowa koiły na odległość jego spięcie. Ponownie usłyszał westchnienie swojej ulgi, ale dopiero na widok oddalających się seniorów. Próbował złapać wzrok @"Beatrice Whitelight" i gdy tylko się to udało to pokazał jej uniesiony w górę kciuk. Informacja na odległość. Dopiero wtedy wrócił wzrokiem do Nell, będąc przy tym już bardziej rozluźnionym.
- Robię się nerwowy kiedy jestem głodny. - kiedy tylko państwo młodzi ruszyli do zamku, skinął na Nell, aby poszli za całą rzeszą osób do wnętrza lodowego zamku. Widząc wyposażenie i dekoracje, wymsknęło mu się atrakcyjne "o ja pierdzielę, ale zajebiście", być może zbyt głośne i niewskazane w takim towarzystwie. Nie miał problemu z odnalezieniem stolika przy którym mieli usiąść. Niezbyt chętnie przypomniał sobie o tym co Trice wkładała mu do głowy przed ślubem "zachowuj się!" więc zanim usiadł to odsunął krzesło Nell, aby zajęła miejsce jako pierwsza. Nachylił się wówczas nad jej ramieniem.
- Ja tylko udaję teraz dżentelmena, to jednorazowy wybryk. - nie musiał zniżać głosu do szeptu. Usiadł po chwili obok niej, a oczy zapłonęły na widok pysznego jedzenia. Lewitujące kanapeczki aż prosiły się o pożarcie. Sięgnął po talerz i postawił go obok nich, przy okazji zabierając pierwszą kanapeczkę. Wodził wzrokiem po całej małym pałacu.
- Planuję zamęczyć pannę młodą tańcami. Przyjmiesz wyzwanie i zamęczysz Camaela? - zapytał Nell, niejako wywierając na niej presję aktywnego uczestniczenia w zabawach na weselu, a i co więcej, do interakcji z panem młodym, będącym przy tym nauczycielem transmutacji. Ups?

@Nell Ripley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5696
  Liczba postów : 3286
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyCzw Sty 06 2022, 17:29;

Czekał cierpliwie, rozumiejąc, że musi dać szansę, by Viro zrehabilitował się w oczach Camaela jako świadek - nie mógł w końcu ręczyć, że później jeszcze go zwróci, gdy atmosfera stanie się swobodniejsza, a goście rozproszą się pomiędzy parkiet, stoły czy zapewniające więcej prywatności lodowe komnaty. Widział, że gdzieś tam pojawiło się jakieś spięcie, ale nie wtrącał się w cudze wojny, swoich mając wystarczająco wiele. Dopiero kiedy para młoda ruszyła wreszcie w głąb zamku, tym samym dając sygnał zakończenia części sztywno-oficjalnej, zrównał swój krok z Viro. Wyciągnął do niego rękę, zaczepiając palce o jego palce prawie nieśmiało, w formie prośby i zachęty, nie chcąc zuchwalszym chwytem wywołać u niego reakcji meta-alergicznej.
- Całkiem podobasz mi się przy ołtarzu - zagaił z żartobliwym uznaniem, zaraz jednak uświadamiając sobie, że w tym ferworze nieprzyjemnych zdarzeń zupełnie zapomniał, że i on miał obowiązek wobec partnera. - Ogólnie całkiem dziś mi się podobasz. Trudno oderwać wzrok nawet w obliczu Państwa Młodych - zreflektował się więc z tym kocim zadowoleniem, kciukiem pocierając jasperową skórę, komplementem chcąc zetrzeć już wszystkie złe wrażenia, włącznie z tym, jak łatwo było mu stracić uwagę przy Vin-Eurico. Miła muzyka już rozbrzmiewała, a dania pachniały kusząco, nawet dla niezbyt dobrze funkcjonującego żołądka Ezry. Ściągnął wreszcie z siebie marynarkę, wieszając ją na oparciu krzesła, mając nadzieję, że to pomoże mu w nieco swobodniejszym samopoczuciu. Nie mógł jednak nic poradzić na wrażenie, że został usadzony w niewłaściwym miejscu, zbyt blisko centrum zainteresowania.
- Głupio mi siedzieć przy tym stole, kiedy rodzina została usadzona dalej - zdradził cicho Viro, tym samym sugerując, że to nie będzie miejsce, w którym pozostaną bardzo długo. A nie wiedział jeszcze, że miejsce za jego plecami zostało tak nieprzemyślanie zarezerwowane dla Leonardo. Dopóki jednak nie miał tej świadomości, mógł złapać jedną z palonych kostek lodu i zamoczyć ją w karmelowym sosie, z podziwem, czego to jeszcze czarodzieje nie wymyślili.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 506
  Liczba postów : 374
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyPią Sty 07 2022, 00:58;

Nigdy nie miałem okazji poznać Beatrice tak naprawdę, do tej pory raczej ślepo wierząc w to, że mój najdroższy przyjaciel zobaczył w niej coś, co warte było wyrzeczenia się swojej wolności już na zawsze. I to nie tak, że nigdy nie widziałem jej w złości, bo do tego musiałbym być ślepcem, pracując w tej samej szkole, jednak dziś, w tym jednym momencie, gdy z precyzją i dokładnością układała każde słowo kierowane do swoich rodziców, na moment dostrzegłem ten błysk wyjątkowości, który wyraźnie zdradzał jak żywotny płomień nosiła w sobie Pani Whitelight. I choć nie był to mój pierwszy szczery uśmiech w jej stronę, to pierwszy raz spojrzałem na nią z pełnią podziwu, przysięgając sobie, że nigdy w nią nie zwątpię, nie chcąc widzieć u boku przyjaciela nikogo poza nią, a więc i chętnie przyjmując na swój policzek drobny całus jej wdzięczności.
- Ezra - witam się znów z Tobą cicho, na wydechu ulgi, zwyczajnie lubiąc jak Twoje imię układa się na moich ustach i ochoczo splatam nasze dłonie pewniej, myśląc o tym, że po wszystkich tych podarkach, które przez nie przeszły, w końcu mogły trzymać coś, czego nie będzie musiał zaraz oddać. - To... - zaczynam, od razu urywając głupio, musząc zaśmiać się gdzieś na granicy szczerego zadowolenia i wibrującej rozbawieniem paniki, bo kilka sprzecznych reakcji próbowało przepchnąć mi się przez usta, kompletnie odbierając mi umiejętność ułożenia ich w konkretną, bo tylko jedną odpowiedź. W ostatniej chwili powstrzymuję się od komentarza, że i Ty z pewnością dobrze wyglądałbyś przed ołtarzem, zwłaszcza oglądany przeze mnie z odległości zaledwie wyciągniętych ku sobie dłoni, więc tylko uśmiecham się przyduszony własnymi myślami, zupełnie tracąc dla Ciebie resztki rozsądku, gdy rozczulony spoglądam w zieleń Twoich oczu.
- Nie przyzwyczajaj się. Pomogłem sobie nieco metamorfomagią - przyznaję poufnie, normalnie nie zdradzając takich informacji, a jednak teraz jeszcze tkwiąc w przyjemnym ogłupieniu Twoimi słowami, nie spuszczając z Ciebie wzroku nawet wtedy, gdy odsuwam Ci krzesło przy zarezerwowanym dla Ciebie miejscu. - Mógłbym Ci powiedzieć, że Ty za to podobasz mi się zawsze do granic możliwości - zaczynam ostrożnie, zaczepnie muskając przyjemnie odznaczone na białej koszuli szelki, niby mówiąc mocno teoretycznie, by dopiero samemu siadając potwierdzić "I byłaby to prawda". Od razu też jednak cmokam cicho z niezadowolenia, kręcąc głową do samego siebie nad tym jak ułomne wydają mi się słowa, które kiedyś spełniały wszelkie potrzeby moich myśli. - Ale chciałbym powiedzieć znacznie więcej - przyznaję więc, zagarniając z niesionej tacy dwie szklanki mrożonej miłości, gotów wypić obie zawartości, jeśli tylko nie wyrazisz chęci, by ją ode mnie przyjąć. - Za każdym razem jak wymawiam Twoje imię… - próbuję raz jeszcze, pochylając się ku Tobie, by faktycznie upewnić się, że tylko Ty słyszysz intymnie wybrzmiewające w szepcie słowa. - ...czuję się jakbym otwierał okno, wpuszczając powiew wiosennego powietrza - kończę, nieco bardziej zadowolony, bo i mocniej skupiając się na przyjemnym cieple wewnątrz, niż na prawdziwej wartości poetyckiej mojej wypowiedzi, w końcu rozumiejąc, że czasem przekazywane emocje ważniejsze są od wyliczonych akcentów.
- Jesteś tutaj, bo zgodziłeś się mi towarzyszyć, więc nie możesz żałować swojej pozycji - upominam Cię z drobnym uśmiechem, który zbladł nieco, gdy zarzucając rękę na oparcie Twojego krzesła kątem oka dostrzegam meksykańskiego miśka przy stole za Tobą, tym chętniej próbując złapać Twoje spojrzenie, w jakiejś naiwnej nadziei, że uda mi się utrzymać Twoją uwagę nawet wtedy, gdy rozpoznasz ćwierćolbrzyma po jego głosie. - Będziesz miał widok z pierwszego rzędu, gdy rozpocznę przemowę wznosząc toast, chociaż… Czuję, że mógłbym napisać ją od nowa, zupełnie od nowa, od samego początku, wykreślając nawet pierwsze słowo - przyznaję, jeszcze godzinę temu będąc w pełni zadowolony ze swojego dzieła, teraz gotów już będąc podrzeć je na strzępy i zacząć od zera. - Cierpienie pisarza świadomego opiera się na tym, że gdy skończy pisać, zdaje sobie sprawę, że może to samo zrobić jeszcze lepiej. Powiedz mi…  - urywam na moment, by w poszukiwaniu jeszcze większej uwagi muskam dłonią Twoje ramię, gładząc je w łagodnej zaczepce. - Powiedz mi, czy jeszcze czekasz na moje opus magnum, które Ci przyobiecałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5696
  Liczba postów : 3286
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyPią Sty 07 2022, 18:32;

Nie chciał nazywać tego taktyką, nawet jeśli za przymilnym tonem i zauroczenie ciepłym spojrzeniem kryła się konkretna myśl, konkretny powód, a nie czysty odruch, by prostym komplementem przypominać, że Viro nie został uwięziony w relacji jednostronnej, nawet jeśli ewidentnie dawał w niej z siebie więcej. Więcej niż było trzeba, więcej niż Ezra oczekiwał i więcej niż czasem mógł przyjąć. Zaśmiał się więc cicho, kręcąc głową, bo i przekonany, że nie była to jedynie kwestia metamorfomagii - nie mógł się jednak sprzeciwić, dopóki magiczna iluzja nie opadła.
- Powiedziałbyś tak dlatego, że widzisz mnie tylko w dobrych momentach - wciął się za to zaraz usprawiedliwieniem, jeśli nie potrafił uczynić Viro wystarczająco ważnym, to przynajmniej próbując umniejszyć samemu sobie. Nie było go tu w końcu, kiedy uzależnienie poważnie pustoszyło jego organizm, wżerając się już nawet w duszę. Nie widział go w chorobie ani większym zmęczeniu, nie widział, kiedy dosłownie rozpadał się, wyczerpany z nadziei. Znał tylko wzorzyste koszule, dopasowane szelki i zawadiacki uśmiech, więc i wcale nie musiał kłamać, wciąż jednak tkwiąc w pewnej bańce. Ezra ze skiniem przyjął szklankę ze ślicznym drinkiem, jeśli nie dla smaku, to chociaż jego wyglądu i ukrycia drobnego zmieszania intymnym wyznaniem, od którego mocniej zabiło mu serce. - Viro... - spróbował więc sam posmakować brzmienia jego imienia, chcąc odgadnąć wrażenia, które ten krótki zbitek liter na nim robił, jakby wierząc, że pomoże mu to w podjęciu właściwej decyzji, gdy znów zostanie rozdarty pomiędzy dwa ważne dla niego serca. Nie potrafił jednak ubrać tego w słowa tak dobrze, jak Viro.
- Wierzę, że nawet jako wielka improwizacja byłaby doskonała. A jeśli nie kwestionujesz w niej sensu miłości, na pewno parze młodej także się spodoba - zażartował, wcale jednak nie wykluczając, że Rowle mógłby chcieć poddać się poetyckiemu uniesieniu, więc i chętnie podejmując temat jego opus magnum. - Oczywiście - potwierdził bez zawahania. - Kiedy składałem ci obietnicę w antykwariacie, kierowałem się głownie przeczuciem i desperacją twojego spojrzenia, zawsze tak dogłębnie mnie ujmującą - wyolbrzymiał i przeinaczał, bo choć może ich pierwsze spotkanie zatarło mu się nieco w pamięci pod wpływem wielu następnych, to wciąż pamiętał wrażenie. I pamiętał, że to on wychodził z uczuciem mieszaniny podziwu i konsternacji nad specyficznym sposobem formownia myśli, z już wtedy tlącą się iskierką zainteresowania, której przyzwoitość nie pozwalała mu rozniecić do pełnoprawnego płomienia. - Teraz jednak znam cię lepiej, wiem, że nawet o pogodzie mówisz tak poetycko. I wiem, że mógłbym spędzić cały wieczór tylko na słuchaniu ciebie i wcale by mi się to nie znudziło. Więc tym bardziej nie mogę się doczekać, kiedy w swoje ręce dostanę wreszcie rękopis tego, co uznasz za wystarczająco dobre, by pierwszy raz podpisać to własnym nazwiskiem. - W kocim uśmiechu kryło się zapewnienie, że odrobił swoje zadanie, by poznać jakiś jego sekret, więc wiedział o tych kilku książkach, które krążyły gdzieś pod obcym nazwiskiem. I była to też kwestia czasu, nim miał dostać je we własne ręce. - I zamierzam nie tylko przeczytać twoje opus magnum. Dołożę wszelkich starań, żeby pomóc ci je wydać, ponieważ... - zasługujesz. - Ponieważ każdy powinien dostać szansę, by zakochać się w twoich słowach

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyPią Sty 07 2022, 19:02;

Gdyby raczył podzielić sie z nią swoimi rozważaniami odnośnie tego, czy ktoś kiedyś nazwał jego oczy ładnymi, ochoczo dodałaby jeszcze kilka komplementów, no bo cóż, jak świat stoi, prawda prawdą jest, półwil nie-półwilowi nierówny. Piękny jak z obrazka, czy tego chciał, czy nie chciał. A Nell najwyraźniej na piękno wrażliwa nader, może powinna artystką zostać, a nie gonić za karierą podrzędnego szmuglera, złodziejaszka i oszusta.
Uniosła brwi z jedynie ramion wzruszeniem, przecież ani zmusi go do wylewności, ani specjalnie wywierać presję będzie. Skoro o jedzeniu mowa, to przecież Ripley głupia nie jest i tematu zmieniać nie będzie. Odsłoniła zęby susząc uśmiech, bo cały dzień dziś szykując się do tej hucpy, zastanawiała się nad cudami i cudeńkami, jakie zastanie na swoim talerzu do końca wieczora.
Zgodziła się niemym kiwaniem głową, ze swoim blondwłosym partnerem, że wszystko wyglądało raczej zajebiście. Kiedy podeszli do stolika przywitała się z obecną przy nim kadrą nauczycielską, mamrocząc cicho do Clearwatera, że nie pisała się na kumplowanie z belframi, ale już na widok tortu to i o belfrach zapomniała - szczególnie, że wydawali się bardzo mocno pogrążeni w rozmowach, których bardzo próbowała nie podsłuchiwać!
- Patrz, bo uwierzę. - wystawiła mu język, na to zapewnienie, że nie był dżentelmenem i pokręciła głową. Szybko przyłączyła się do niego, we wciąganiu kanapeczek, ale kiedy tylko pojawiła się okazja skosztowania niezwykłego, lodowego tortu zaraz zabiło jej mocniej serce.
I to tak całkiem dosłownie zabiło mocniej.
Aż zakręciło się jej w głowie.
Przeniosła śnięte spojrzenie na Bystrą Wodę i zapłonęła gwałtownym rumieńcem, jak przecież chyba nigdy w życiu, opuszczając wzrok niczym speszona dzierlatka na widok mężnego rycerza.

kostka: 1 - miłość do @Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1687
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyNie Sty 09 2022, 17:05;

tort: wznoszę toast LOL ale w następnym poście dopiero bo teraz mi nie podeszło

Tak jak przewidywał jedzenie było boskie. Plan był prosty: najeść się, zatańczyć raz z Nell, a potem dorwać się do Beatrice i zamęczyć ją tańcami. Potrzebował do tego trochę lepszego humoru. Przekonany był, że w takim miejscu jak to jedzenie i alkohol muszą mieć w sobie jakiś rodzaj magii. To znowuż skłaniało do próbowania wielu rzeczy, a kiedy jego nastrój osiągnie odpowiedni poziom to klękajcie narody, nie będzie litości. Cieszył się, że Nell podzielała jego miłość do jedzenia. To brzmiało obiecująco skoro mają spędzić w swoim towarzystwie całą noc. Zapomniał jej wspomnieć, że zostają tutaj do bladego rana, a i ona ma gwarantowane miejsce na nocleg. Cóż, dosyć istotna informacja o której teraz absolutnie nie pomyślał.
- No mówię serio, ja jestem dżentelmenem pod groźbą przerobienia mnie na składniki alchemiczne. - błysk w oku jasno mówił, że zaczyna żartować. Piękno otoczenia i cudowne jedzenie zachęcały do strojenia sobie żartów. Może nie będzie potrzebować aż tak dużo alkoholu aby poprawić sobie nastrój... oby!
Kiedy Nell otrzymała kawałek tortu to i on wyciągnął rękę po swoją porcję. Kochał słodycze, a był przekonany, że nie zawiedzie się w smaku. Z początku nie zwrócił uwagi na jej nagłe zamilknięcie i brak odpowiedzi na propozycję męczenia tańcem państwa młodych. Podjadał tort i dopiero po chwili jej czerwona buzia dała mu do zrozumienia, że coś tu jest nie tak.
- O co ci chodzi? Przecież to tort, nie powinnaś być taka czerwona. - odłożył widelczyk (bo jeszcze nie dotarła do niego ta chęć wzniesienia toastu, ale zapewne pojawi się to lada moment ku zapewne wielkiej uciesze państwa młodych) i pochylił się w kierunku Nell.
- Jeśli zaraz mi powiesz, że źle się czujesz to gwarantuję ci, że przylezie tu ta druga półwila i będzie cię leczyć. Nie chcemy tego, prawda? To bierz parę wdechów, wzniesiemy toast i pójdziemy zostać władcami parkietu. - szeptał w jej stronę część planu, a i cichą groźbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 506
  Liczba postów : 374
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 EmptyPon Sty 10 2022, 00:14;

Uśmiecham się mimowolnie, bo choć dla postronnego obserwatora nasza zabawa imionami mogłaby wydać się pozbawiona sensu, to mi samemu niepisaną przyjemność sprawia samo doszukiwanie się jak nasze imiona do siebie pasują i na ile się uzupełniają, jakbym nawet w tym potrzebował doszukać się pewności, że Twoje imię lepiej leży przy moim, niż przy niepotrzebnie przerośniętym Le-o-nar- do. Chętnie badam jaką wędrówkę po podniebieniu pokonuje język podczas wymawiania dwusylabowych imion i jaką różnicę można odnaleźć w realizacji wibrującego w piersi eR, myślami będąc jednak przy tym jak bardzo chciałbym już zbierać swoje imię wprost z Twoich ust, pragnąc posyłyszeć je w każdej możliwej do przeciągnięcia nucie.
- Och, a więc to desperacją Cię ująłem - zauważam, niby chcąc udać niezadowolonego, a jednak nie do końca potrafiąc to zrobić, myślami będąc jeszcze przy Twoich poprzednich słowach, którym czuję, że powinienem poświęcić więcej uwagi. Pod tym odkryciem milknę nieco, chcąc zachłannie zebrać każde Twoje słowo, by w spokoju rozłożyć zdania na sensy i podsensy. Mruczę cicho na znak, że słucham, jakbyś jeszcze nie potrafił wyczytać tego z mojego spojrzenia i wolną od szklanki dłonią gładzę Twoje ramię, potrzebując gdzieś ciągle tej bliskości, by ani przez chwilę nie zapomnieć, że mogę w niej trwać będąc sobą.
- Na razie wolę, byś z moich  tekstów czytał tylko listy - zdradzam, nie będąc pewnym, czy naprawdę wyczułem w Twoich słowach aluzję do moich wątpliwej jakości dzieł, od których wolę trzymać Cię z daleka, a jednak na wszelki wypadek i tak sugeruję, że potrzebuję tej odrobiny kontroli, chcąc utrzymać Twój efekt zakochania, który tak przyjemnie rozgrzał mi serce nadzieją. - Ale muszę przyznać.. Ten ślub, ceremonia, sposób w jaki potrafią na siebie patrzeć... - wyliczam na wydechu, muskając spojrzeniem Parę Młodą, by tym chętniej powrócić do zieleni Twoich oczu. - Niezwykle to wszystko inspirujące i chyba to... kwestionowanie jest tym, co dopełnia tę inspirację - dodaję powoli dwa do dwóch, pozwalając by ogień ekscytacji powoli rozpalił się w moich oczach, gdy historia sama tworzy się w mojej głowie - ta ostatnia historia, której brakowało mi wciąż do ukończenia mojego dzieła. - Ezra, posłuchaj - przywołuję resztki Twojej uwagi, która mogła uciekać jeszcze gdzieś ku muzyce, jedzeniu czy nawet i przeklętemu Leonardo, bo teraz, gdy zagarniałem już ręką Twoją dłoń, potrzebowałem całej Twojej koncentracji na sobie. - Dwie osoby tak pewne ogromu swojej miłości, pewnego dnia postanawiają podjąć się próbie - zaczynam, niemal szeptem, jakby ktoś naprawdę mógł podsłuchać naszą rozmowę, zabierając mi ostatni element perfekcyjnej układanki. - Wymazują siebie nawzajem ze swoich pamięci, aż stają się dla siebie zupełnie obcymi ludźmi, by sprawdzić, czy zakochają się w sobie na nowo, czy jednak ich związek jest jedynie dziełem przypadku... Każdy czytając zostanie zmuszony do zadania sobie pytania czy faktycznie jest z osobą, którą wybrałby ponownie, czy ta wydawała mu się po prostu jedynym dobrem wyborem w momencie, w którym się wtedy znajdowali - tłumaczę dalej, gubiąc nagle część swojego szczęścia, gdy zdaję sobie sprawę, że akurat Ciebie wcale nie chcę zachęcać do takich refleksji, więc instynktownie przyciągam sobie Twoją dłoń bliżej mojej piersi, byś poczuł jak ciężki wdech zaraz łapię. - Naprawdę masz mnie za osobę, która na weselu przyjaciela podważyć by mogła sens miłości? - pytam, może i z nutą wyrzutu, by zasugerować Ci poprawną odpowiedź, a jednak wcale nie jestem jej pewien, zwyczajnie wiedząc, co sam chcę usłyszeć. - Nie mam prawa podważać czegoś, w co dopiero zaczynam wierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodowe jezioro - Page 8 QzgSDG8








Lodowe jezioro - Page 8 Empty


PisanieLodowe jezioro - Page 8 Empty Re: Lodowe jezioro  Lodowe jezioro - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Strona 8 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodowe jezioro - Page 8 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-