Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Zoe F. Champion

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyPią Cze 07 2013, 00:23;

First topic message reminder :



W okolicach Hogsmeade, tam gdzie już nie słychać gwaru rozmów z głównych ulic, a gdzieniegdzie tylko stoją piękne domy z mnóstwem wolnego miejsca wokół siebie, gdzieś za grupą drzew, na uboczu, znajduje się spory staw.  Niejedna osoba zapewne nazywa go jeziorem, ale to jest sztuczny zbiornik, a w jego lewej części znajduje się niewielka wysepka. Można do niej podpłynąć, ewentualnie przejść, jednak jeżeli ktoś bierze ze sobą jakieś rzeczy, należy trzymać je wysoko w górze, gdyż woda przeciętnej osobie w najgłębszym miejscu stawu sięga do połowy szyi. Niewiele osób też wie o jego istnieniu, bo uczniowie niechętnie zapuszczają się w tą pustą, 'wiejską' okolicę, zaś mieszkańcy... jakoś rzadko tam zaglądają i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Zoe F. Champion dnia Pią Cze 07 2013, 00:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 94
  Liczba postów : 2634
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 17:17;

Na słowa Julii o ich "Białym małżeństwie" zdecydowanie przytaknął.
-Widzisz, jaki jestem wierny! - Wypiął pierś, jakby brak kontaktów intymnych z Brooks był największym osiągnięciem jego życia.
-Oczywiście, że nie stoi. Nie wiem tylko, czy moi rodzice będą zadowoleni na informację o drugim ślubie w przeciągu pół roku. - Wyszczerzył się pamiętając dobrze list Walsha po aferze z Tori. Miał świadomość, że bez zgody rodziców żadnego ważnego ślubu nikt mu nie udzieli.
Patrzył, jak Brooks żegna się i odchodzi. Następnie zaczęło się tyle dziać, że Max nie wiedział, na co najpierw patrzeć.
-Sophie! Jak dobrze Cię widzieć. Dawno Cię nie widziałem. - Przywitał się radośnie z siostrą Lucasa, po czym zwrócił wzrok na chochlikową rozróbę.
-No brawo. Widzę dziewczyny idą w nasze ślady. Ale my chociaż robimy to dyskretnie. - Rzucił do Felka patrząc na niewybredne zabawy krukonek.
Wtedy to do gromadki postanowił dołączyć.... Niedźwiedź. Felek zareagował od razu wyczarowując przed nimi wilka. Max uśmiechnął się pod nosem przypominając, jak to samo zrobił, gdy spotkali Boyda i Filina. Po chwili jednak okazało się, że zwierzak był tylko ich profesorem, a jego celem było opierdolenie Julii i jej koleżanki za znęcanie się nad chochlikami. Solberg raczej nie odczuwał żalu do tych wkurwiających istot, ale raczej nie rozwalał ich w obecności kadry. Życie jeszcze w miarę było mu miłe.
-Już tęsknię. - Przybrał smutną minkę, gdy Felinus również postanowił opuścić towarzystwo.
-Co to, nagle pół nauczycieli się zebrało? - rzucił do rodzeństwa Sinclair, gdy zauważył jak Perp dołącza do ich spotkania. Nie do końca podobało mu się otoczenie prefektów i wychowawców.

@Lucas Sinclair
@Sophie Sinclair
@Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 103
  Liczba postów : 195
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 19:30;

Od kiedy zajmuje się również leczeniem Felinusa, co jakiś czas próbuję go zagadywać, mówić coś do ucznia i bliżej go poznać. Między innymi dlatego też dowiedziałem się, że razem ze swoim najlepszym przyjacielem (hmmm) angażuje się mocno w kółko laboratoryjne. Dlatego też od słowa do słowa opowiedział mi o swoim pomyśle na kolejne spotkanie i w końcu zaproponował czy nie chcę przyjść pomóc. Chociaż miałem dużo obowiązków z radością przyjąłem zaproszenie, bo naprawdę chciałam zobaczyć jak działają obecnie te szkolne kółka.
Zakładam dziś na siebie wąskie, czarne spodnie, różową bluzę na której od czasu do czasu pojawia się piękna tęcza a na to mój fioletowy płaszcz, z którego niby pada deszcz, ale przy dotknięciu woda znika i jej nie czuć. Nic również nie upada na ziemię.
Kiedy przybywam na miejsce spotkania ze zdumieniem stwierdzam, że jest tu niemal tyle uczniów co nauczycieli. Patrzę na Perpetuę i Leo, którzy właśnie rozmawiają z dwoma uczennicami, widocznie je pouczając. Uznaję, że nie będę się wbijał na trzeciego, ale co innego pomyślał Gunnar, który właśnie strącił ramię Perpy w niewinnej pomyłce. Śmieję się z tego i w końcu decyduję się podejść na chwilę do wszystkich. Wciąż chichocząc kiwam głową na przywitanie Leo i wysyłam całusa Perpie.
- Pan Ragnarsson jak zawsze na straży porządku. Myślę jednak, że profesorowie sobie i tym razem poradzą sami. Chodźmy, dowiemy się czy będziesz w mojej drużynie - mówię do Ślizgona i delikatnie klepię go po ramieniu, dając znak by szedł za mną i żeby nie stał teraz niezręcznie obok nauczycieli, kiedy kogoś ganią. Idąc z prefektem podnoszę wytatuowaną dłoń do Felinusa na znak, że jestem.


@Perpetua Whitehorn @Gunnar Ragnarsson

______________________

Every day is Halloween isn't it? For some of us.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Nieliczne pieprzyki na twarzy, blada skóra, spokój i obojętność. Blizny: dwie na prawej łydce i pośladku, ślad po ugryzieniu na lewym przedramieniu i obojczyku, ślad po pazurach w obszarze prawej miednicy. Nie posiada jąder.
Galeony : 295
  Liczba postów : 1378
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 20:12;

Jeżeli ktoś chce dołączyć do zabawy, to do dnia 21.10.2020, godziny 22, może napisać tutaj posta ze spóźnieniem. Proszę mnie oznaczyć, przydzielę wówczas do drużyn!

Obserwował poczynania Krukonek we własnym zaciszu, wsłuchując się w słowa Maximiliana, który pochwalił się tym, że już prawie pół roku temu próbował się oświadczyć. Pewnie na żarty, aczkolwiek gdzieś w głowie Lowell zapisał sobie tę informację; odejście nie było zbyt gwałtowne, a prędzej puścił do niego oczko i się uśmiechnął na słowa o tym, że już tęskni. Wiedział o tym wszystkim doskonale, a jako że był niesamowitym manipulatorem, nie mógł powstrzymać się przed dodaniem kolejnego zdania. — No już, już, jak przeżyjesz te zajęcia, to się tobą zaopiekuję. — na odchodne zażartował, prosto, kiedy to wilk zniknął z zasięgu jego wzroku, a animag powrócił do swojej ludzkiej postaci. Opanowanie, powiązane głównie z nauką oklumencji, bywało niezwykle przydatne. Trudno jest go wytrącić z równowagi.
Powolne, sprawne ruchy różdżką, którą zakupił u Fairwynów, przyczyniały się do wyzwalania niewerbalnej magii uzdrowicielskiej. Szło mu w niej naprawdę dobrze; każdą jednostkę chochlików leczył, jeżeli zaszła taka potrzeba, ażeby profesor nie był w tym wszystkim sam. Jako osoba, która prowadzi obecne zajęcia dodatkowe z zakresu działania Laboratorium Medycznego, nie mógł pozwolić sobie ani na chwilę ignorancji w zakresie interwencji nauczycielskiej. Julię Brooks wcześniej ostrzegł o tym, że pojawi się opiekun, ale akurat profesora ONMS akurat się nie spodziewał. Zresztą, każdy mógł dołączyć do tej zabawy; nie tylko sami uczniowie oraz studenci. Nie zamierzał ograniczać nikomu możliwości wzięcia udziału, wiedząc doskonale, że będzie to pewnego rodzaju egzamin na jego zdolności w celu udowodnienia, iż plotki nie zawsze muszą się sprawdzać. W szczególności po tej całej bijatyce w miejscu psot, gdzie znajdowała się duża sofa; jakoś własne imię musiał zreperować, nawet jeżeli wiązało się to z dodatkowymi kosztami - fizycznymi bądź psychicznymi.
Nic się nie stało. — zmierzywszy wzrokiem profesora, ostatecznie uznał, że mu ta niedźwiedzia forma pasuje; może nie był gruby, a bardziej wysoki. Stanięcie na dwóch łapach ewidentnie udowadniało to, jakim wzrostem posługuje się Vin-Eurico. Kiedy zakończył swoje prace uzdrowicielskie, a różdżkę schował do kurtki, usłyszał dyskusję i słowa wywodzące się ze strony Brooks. Nie śmiał jej się w twarz, ale gdzieś pod kopułą czaszki znajdowały się korzenie złośliwości, które posiadał. Wobec większości z czystym byciem chamską osobą, ale dla nielicznych było to tylko przekomarzanie się. Na jej nieszczęście, gdy na nią patrzył i słuchał wywodu, trafiło na to pierwsze. Może tego nie okazywał, może oczy były spokojne, ale zastanawiał się, czy była tępa, czy może jednak aż tak głupia, by nie posłuchać jego uwagi. No cóż. W kolejną kłótnię nie zamierzał się wpakowywać, dlatego, kiedy nauczyciel ONMS zakończył wywód, odwrócił się na półpięcie, zauważając profesor Whitehorn. — Dzień dobry. — mruknął w miarę łagodnie i kiwnął głową, kiedy to działo się coraz to więcej dziwnych rzeczy, nad którymi nie miał żadnej kontroli, bo wynikały one z czystego przypadku. Lowell jedynie na to poprawił kurtkę i powrócił do swojego magicznego grona psotników, kiedy na miejsce przybył @"Hux Williams". Nie bez powodu posłał mu krótki, aczkolwiek znaczący tyle co nic uśmiech i przeszedł do swoich czynności życia codziennego.
Nie umarłeś z tęsknoty? — rzucił w stronę Maximiliana, chociaż być może nie musiał tak naprawdę mu o tym wspominać. Przymrużył oczy, rozglądając się po rodzince Sinclair; nie zamierzał pytać jednak Sophie o rzeczy powiązane z wydarzeniami w Luizjanie. — Minus pięćdziesiąt dla Ravenclawu. — może ciszej, może trochę bardziej konspiracyjnie, była to w sumie dobra wiadomość. O ile nie rywalizował, o tyle lubił patrzeć, jak inni tracą punkty, a nie tylko on.

...

Czekał do wybicia odpowiedniej godziny. Nie wybrał ją za wczesną, ale też, ze względu na zabawę w terenie i ogólne, szybsze ściemnianie się krajobrazu, nie wybrał jej za późną. Myśli kotłowały się głównie wokół przedstawienia ogólnych zasad rozgrywki oraz ewentualnych rzeczy, które należy przy niej zrobić. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust; kolejne minuty mijały niemiłosiernie wolno, ale nie zamierzał rozpoczynać wszystkiego, nie zważając uwagi na potencjalnie spóźniające się osoby. Im też szansy odbierać nie zamierzał. Był doskonale świadom tego, że nie każdy jest w stanie, ze względu na chochliki oraz niuchacze, zwyczajnie przybyć na czas. Pod tym względem stał się wyjątkowo tolerancyjny, a i też, nie zamierzał być organizatorem zabawy bez jakiejkolwiek litości; przecież to tylko i wyłącznie gra. To Huxa poprosił o drobną pomoc, a także o opiekowanie się drugą grupą, jako że ostatnio miał z nim ogólnie... dobry kontakt? Może nie tyle dobry, co bardziej neutralny, ale uznał, że sposobność nauczyciela od uzdrawiania i jego ogólny styl bycia mógł się przydać. Poza tym, nie mógł odtrącać od siebie wszystkich i udawać, że wszystko jest w porządku. Kolejne jednostki, które przetrwały przez deszcz, a także chwilowy ból podbrzusza, spowodowany zmianami temperatur oraz ciśnienia, przeszył jego ciało, na chwilę wyłączając z myślenia. Dopiero, gdy najprawdopodobniej wszyscy się zebrali, przeszedł do przedstawienia całego zamysłu zabawy.
Spokojne kroki. Zrównoważone, harmonijne, stawiane płynnie oraz z gracją, żeby wyjść przed wszystkie grupy i przywołać na siebie wzrok innych. Czekoladowe tęczówki przeszły po zgromadzonych spokojnie, bez emocji skrytych głęboko w duszy; czyste zero, jakoby maska przygotowana dla jednego, wielkiego zdarzenia. — Proszę wszystkich o uwagę! — powiedział trochę głośniej, ale nie był to krzyk; krzyczeć rzadko krzyczał. Słowa ta wypowiedział bez żadnego gniewu, a bardziej z należytą ostrożnością oraz rozwagą. Stanął przed nimi, mając na ramieniu kruka, który nieustannie mu towarzyszył, wbijając pazury w kurtkę moro. — Witam was wszystkich bardzo serdecznie na spotkaniu Laboratorium Medycznego. Przede wszystkim chciałbym podziękować nieobecnej pani Blanc, która postanowiła użyczyć mi oraz profesorowi Williamsowi manekiny. — wziął głębszy wdech, czekoladowe tęczówki na chwilę przenosząc w kompletnie inny punkt odniesienia. — Dzisiejsze zajęcia dodatkowe będą polegały na szukaniu i znajdowaniu rannych manekinów w terenie - pod drzewami, obok krzaków, niedaleko większych głazów. Waszym zadaniem będzie je uleczyć, odpowiednio opatrzyć i przetransportować do miejsca zbiórki w bezpieczny sposób. Użyć na nich magii leczniczej może tylko ta osoba, która go znalazła. Podkreślam, bezpieczny, czyli chociażby zaklęciem Mobilicorpus. Bez zbędnego tarzania ich w błocie, bez dziwnych zaklęć, wyrzucania w powietrze lub odcinania czegokolwiek i składania na miejscu. — nie kierował tych słów bezpośrednio do znanych samemu sobie jednostek, ale nie zamierzał tłumaczyć się następnie profesor, dlaczego jej manekiny są w dość dziwnym... stanie. A niektórzy mogliby wpaść na pomysł podzielenia manekina na część wtórne i schowania po kieszeniach, na co miałby ochotę po prostu uderzyć się w czoło. Chociaż, doceniłby za kreatywność. — W tym celu podzielę was na dwie drużyny, w których to wybiorę po jednym liderze. Lider ten otrzyma mapę, a opiekunowie, czyli ja i profesor Hux, zaprowadzą was na miejsce startu w odpowiednich częściach lasu. Trasa jest podobnej długości. — zapewnił, bo mogłoby się wydawać, że niesprawiedliwie podzieli cokolwiek, aczkolwiek takiego zamiaru zwyczajnie nie miał. Słowa swobodnie opuszczały jego wargi, kiedy to rozdawał dość prosty ekwipunek w postaci bandaży oraz gaz jałowych, które bez problemu mogły się zmieścić dosłownie wszędzie. Nawet i w dupie, gdyby ktoś się jakoś specjalnie postarał. — Ta zabawa w terenie pozwoli wam rozwinąć spostrzegawczość oraz działania, gdy warunki dookoła nie są perfekcyjne. Ze względu na to, iż jest to Hogsmeade, podczas rozgrywki nie wolno korzystać z jakiegokolwiek innego środku transportu niż wasze własne nogi. Zasada ta nie dotyczy mnie oraz profesora Huxa bądź w sytuacji, gdyby pojawiło się jakieś zagrożenie, któremu ja oraz profesor po prostu sobie nie poradzimy wspólnymi siłami z poszczególną drużyną. Zero teleportacji, zero mioteł, zero podnoszenia się w powietrze za pomocą zaklęć, pochodnych Aviatores, wspinaczka na drzewa wskazana maksymalnie do trzech metrów, chyba że to są obiekty obserwacyjne, stworzone ręką ludzką. Możecie za to korzystać z zaklęć wyostrzających zmysły, chroniących przed warunkami atmosferycznymi, z animagii natomiast tylko raz podczas trwania całej rozgrywki. — nie była to groźba, a bardziej zalecenie, skierowane raczej w stronę profesora Leonardo. Chciał, by rozgrywka była jak najbardziej sprawiedliwa. Wzięcie ze sobą mioteł czy też korzystanie z teleportacji nie mieściło się w zasadach samej koncepcji. — Cała zabawa rozpocznie się wtedy, gdy wyrazicie gotowość na miejscu oraz wystrzelimy flary z różdżki wraz z profesorem za pomocą zaklęcia Perriculum. Jeden sygnał będzie oznaczał koniec przygotowań, dwa sygnały - rozpoczęcie. — tłumaczenie tego wszystkiego powodowało, iż usta o mało co się nie wysuszyły, a gardło zaczęło drapać, w związku z czym wziął głęboki wdech oraz przygotował sobie listę, wyjmując drobny notatniczek z własnej kieszeni. Kościste palce pojawiły się na strukturze papieru, kiedy to kaptur chronił go przed deszczem; pogoda była idealna wręcz do tego, by sprawdzić to, jak wszystkim pójdzie cała ta zabawa.
Drużyna pierwsza rozpocznie przy ognisku w zachodniej części lasu. “Ogniskowce”. Proszę o wystąpienie: @Cassian H. Beaumont, @Victoria Brandon, @Arleigh Armstrong, @Orla H. Williams, @Yuuko Kanoe, @Ignacy Mościcki, @Wiktor Krawczyk, @Gunnar Ragnarsson, @Keyira Shercliffe oraz @Leonardo O. Vin-Eurico. — wypowiedział, prosząc wymienione osoby o wystąpienie przed nim, by mogli zebrać się w jedną, perfekcyjną całość. Oczywiście, spóźnialskich, którzy przyszli trochę później, także postanowił wepchnąć. — Dzisiaj będę monitorował wasze postępy oraz wszystko odpowiednio kalkulował. Liderem zostaje Victoria Brandon. — skinął głową, spoglądając tym samym na profesora Huxa, któremu przydzielił inne jednostki, przeszywając spojrzeniem czekoladowych oczu zgraję. Dłonią podał mapę, która posiadała szczegółowy rozkład ścieżek. Starał się przydzielać wedle tego, kto się lubi, ale nie zawsze mógł tego perfekcyjnie dokonać. — Druga drużyna rozpocznie przy grobie nieznanego czarodzieja we wschodniej części lasu. Dość charakterystyczne i owiane legendami miejsce… “Grabarze”. Proszę o wystąpienie @Maximilian Brewer, @Violetta Strauss, @Julia Brooks, @Aleksandra Krawczyk, @Maximilian Felix Solberg, @Lucas Sinclair, @Sophie Sinclair, @William S. Fitzgerald oraz @Perpetua Whitehorn. — i kolejna grupa się przed nim pojawiła. Pozostawało tylko wybrać lidera. Spokojne spojrzenie przemierzało przez osoby znajdujące się w drugiej drużynie, jakoby próbując wyłonić jednego, szczególnego. Starał się to zrobić losowo, ale czekał na jakiś przebłysk w oku któregoś z uczestników. Jego spojrzenie zawisło na jednym ze Ślizgonów, któremu wręczył mapę. — Liderem zostaje William S. Fitzgerald. Opiekować się wami będzie natomiast profesor Williams. — posłał krótki, słaby uśmiech w stronę ich zgrai, skupiając się na chwilę na swoim przyjacielu, by następnie odejść w odpowiednią stronę. — Miejsca startu nie są daleko. Jeżeli nie ma żadnych pytań, to możemy rozpocząć przygotowania. — kiwnąwszy głową w stronę profesora oraz opiekunki domu. — Uważajcie na siebie. — ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, gdy wziął ze sobą całą drużynę, w stronę ogniska, ale poczekał jeszcze chwilę. Najbardziej zamartwiał się tym, czy przypadkiem wcześniejsze obrażenia, zyskane na Nokturnie, nie przyczynią się do wystąpienia czegoś znacznie gorszego. Jakby nie było, porażenie prądem zawsze należało monitorować, a ten czarnomagiczny, pozostawiający ślad, dawał jeszcze bardziej do myślenia, kiedy przymknął na chwilę oczy, kiedy Ślizgon przeszedł obok niego. Prostym gestem dłoni przytrzymał go w miejscu, zanim oddał się grze terenowej. — Uważaj na tę rękę. — powiedział dość cicho, spoglądając spokojnie i ostrożnie, by następnie posłać mu spojrzenie, iż ma o wszystkim mówić, gdyby coś wystąpiło. Jemu bądź komukolwiek innemu. Wszystko powinno pójść dobrze, a raczej myślał, że pójdzie; pozostawało mieć nadzieję, że się jakoś wszyscy tam nie pozabijają.
Przeszedł do swoich i ich zaprowadził.

[zt wszyscy]

Ważne informacje:
Dziękuję mysie za dołączenie do rozgrywki! :luff:
Starałam się Was wszystkich przydzielić głównie wedle tego, kto się z kim lubi bądź jakie relacje rodzinne posiada. @”Julia Brooks” oraz @”Arleigh Armstrong” zostały rozdzielone ze względu na sytuację z chochlikami.
Uczniów i studentów segregowałam wedle schematu: Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuff oraz Slytherin. Każdy, kto dołączał, trafiał na koniec listy swojego domu. Lider został wyłoniony przez literkę, kolejno tutaj i tutaj.

Drużyna “Ogniskowce”:
@Cassian H. Beaumont
@Victoria Brandon
@Arleigh Armstrong
@Orla H. Williams
@Yuuko Kanoe
@Ignacy Mościcki
@Wiktor Krawczyk
@Gunnar Ragnarsson
@Keyira Shercliffe
@Leonardo O. Vin-Eurico

Waszym opiekunem jest: @Felinus Faolán Lowell. Rozgrywkę rozpoczynacie tutaj: *klik*


Drużyna “Grabarze”:
@Maximilian Brewer
@Violetta Strauss
@Julia Brooks
@Aleksandra Krawczyk
@Maximilian Felix Solberg
@Lucas Sinclair
@Sophie Sinclair
@William S. Fitzgerald
@Perpetua Whitehorn

Waszym opiekunem jest: @Huxley Williams. Rozgrywkę rozpoczynacie tutaj: *klik*


Wszystkie zasady pojawiły się już na miejscu. Miłej gry. Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 693347448


Ostatnio zmieniony przez Felinus Faolán Lowell dnia Sob Paź 17 2020, 23:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Galeony : 532
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 550
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 21:52;

Zajęcia terenowe. Jak gdyby w rezerwacie nie było ich dość, zjawiła się na miejscu zbiórki w stroju adekwatnym do tematyki spotkania i - przede wszystkim - aktualnych warunków pogodowych. Włosy związane w ciasny warkocz spływały jej przez ramię, a twarz ukryta pod kapturem była blada, choć wcale nie umęczona; pozbawiona makijażu, który w tej sytuacji i tak na nic by się jej nie zdał. Zabawy w błocie miały to do siebie, że kończyło się je zazwyczaj uwalonym ziemią od stóp do głów. Miała w tym na tyle doświadczenia, że wiedziała już jak unikać bardziej tragicznych efektów. Poprawiając różdżkę przytroczoną do uda specjalnym, skórzanym uchwytem, rozejrzała się po zebranych na miejscu uczniach i nauczycielach. Zainteresowanych było całkiem sporo, co wróżyło chyba całkiem niezłą zabawę. Jak to mówią - im więcej, tym weselej, prawda? Chociaż, biorąc pod uwagę drobne zamieszanie z udziałem uczennic, profesorów oraz, a jakże, Gunnara Ragnarssona, nie wszystko szło w dobrym kierunku.
Keyira przystanęła gdzieś z boku, czekając na rozwój wydarzeń, ale kryzys został dość szybko zażegnany. Na tyle, na ile mogła ocenić z odległości, ale przegapiła moment, by zgłosić swoją obecność wcześniej. Dlatego też zaczekała aż Felinus skończy mówić i dopadła go po tej wstępnej pogadance.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : ciemna prosta grzywka, tatuaże, zapach lawendy
Galeony : 61
  Liczba postów : 533
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19483-julia-brooks#576912
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 23:54;

Sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz dziwniejsza. Nagle do rozmowy Krukonek z profesorem, zaczęły dołączać kolejne osoby. Nie wiadomo skąd, na zajęciach pojawiła się sympatyczna opiekunka Puchonów, a także, jakby inaczej, najbardziej nadgorliwy prefekt w całej szkole, który nie potrafił odpuścić żadnej okazji do tego, by dorzucić swoje kilka pensów. I jak zwykle, jego kilka pensów nic nie wniosło do dyskusji, tak jak podczas jego "heroicznej" postawy w sali, podczas lekcji WDŻ, kiedy to starał się strofować opiekunkę własnego domu. Smort!

Podchwytując wzrok Perpetuy widziała, że ten przygasł nieco i zbladł. Ten subtelny i ledwo zauważalny grymasik, był jak chmura zasłaniająca słońce w piękny dzień. Żałowała, że nauczycielka musiała być świadkiem tej szopki. Akurat ona jako jedna z nielicznych osób faktycznie nie miała prawa sobie zarzucić czegokolwiek, a pomimo wielu obowiązków, zawsze potrafiła znaleźć czas dla tych, którzy go potrzebowali. Z niemą ulgą i wdzięcznością przyjęła również fakt, że profesor Williams zachował się w wyjątkowy sposób, nie dołączając do tej dyskusji. Co innego można było z kolei powiedzieć o nauczycielu ONMS.

...że ukarałbym każdego ucznia, którego przyłapałbym na podobnym zachowaniu.

Pewnie i by ukarał. Żeby jednak do tego doszło, trzeba kogoś przyłapać. A żeby kogoś przyłapać, trzeba spędzać czas w szkole, a nie w lesie (choć obecna sytuacja trochę temu przeczyła). Jak widać wielka wiedza z zakresu ONMS nie zawsze szła w parze ze zrozumieniem pełnionej funkcji i wystarczyło się przejść pierwszym lepszym dziedzińcem, żeby zobaczyć uczniaków ciskających bombardami w latające bestie.

Miała wiele gorzkich słów, którymi chciała się podzielić, ale przełknęła je wszystkie. Już i tak pozwoliła sobie na dużo, a dalsze brnięcie w to, doprowadziłoby to zaognienia konfliktu, któremu daleko było do milusiej pogawędki.

- Słodki Jezu - szepnęła wyjątkowo cicho do siebie i przewróciła z zażenowania oczami, widząc jak Ragnarsson po raz kolejny wykazuje się swoją "heroiczną" postawą.

- Dzień dobry - przywitała się w końcu z opiekunką Hufflepuffu, kiedy już wysłuchała jej słów.

Wystąpiła naprzód w kierunku nauczycielki, zostawiając Arli z tyłu. Zrobiła to nieświadomie, jakby chciała ją zasłonić swoim kościstym ciałem.

No cóż, na liście osób, które zawiodły się na Krukonce dopisana została kolejna osoba. Powodzenia, pierwsze dziesięć pozycji już dawno zaklepała jej matka.

Co miała jej odpowiedzieć na zarzut o jej tonie? Że nie jest i przekonać się, że jednak jest w błędzie? A może mimo wszystko posypać głowę tym cholernym popiołem i przyznać się do błędu? Brooks nie wybrała żadnej z tych dróg i po prostu przemilczała pytanie.

Miała jej wiele do powiedzenia Byłyby to raczej niepochlebne słowa o niektórych ludziach pracujących w tej szkole, ale nie chciała się kłócić. Nie tutaj. I nie z nią, bo ona akurat na to, w najmniejszym stopniu nie zasłużyła. Przyszła tylko na zajęcia, a została wciągnięta w dramę, bogatszą o nowe wątki i epizodyczne występy.

- Jeżeli będzie taka możliwość to, chętnie zostanę po zajęciach, aby wyjaśnić z Panią Profesor incydent z chochlikami i niedźwiedzią szarżą w naszym kierunku - Nie mogła się powstrzymać przed wspomnieniem o "popisie" opiekuna Gryfonów.

W ogólnym rozrachunku do frustracji w jej sercu dołączyło teraz jakieś zniechęcenie i rozczarowanie. Cała ta sytuacja była dla niej książkowym przykładem potwierdzającym pewną ludową mądrość: "Graj w głupie gry, wygrywaj głupie nagrody". A ona, na Merlina, zagrała w głupią grę.

@Arleigh Armstrong  @Perpetua Whitehorn  @Leonardo O. Vin-Eurico @Gunnar Ragnarsson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8








Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-