Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


Zoe F. Champion

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
Galeony : 0
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyPią Cze 07 2013, 00:23;

First topic message reminder :



W okolicach Hogsmeade, tam gdzie już nie słychać gwaru rozmów z głównych ulic, a gdzieniegdzie tylko stoją piękne domy z mnóstwem wolnego miejsca wokół siebie, gdzieś za grupą drzew, na uboczu, znajduje się spory staw.  Niejedna osoba zapewne nazywa go jeziorem, ale to jest sztuczny zbiornik, a w jego lewej części znajduje się niewielka wysepka. Można do niej podpłynąć, ewentualnie przejść, jednak jeżeli ktoś bierze ze sobą jakieś rzeczy, należy trzymać je wysoko w górze, gdyż woda przeciętnej osobie w najgłębszym miejscu stawu sięga do połowy szyi. Niewiele osób też wie o jego istnieniu, bo uczniowie niechętnie zapuszczają się w tą pustą, 'wiejską' okolicę, zaś mieszkańcy... jakoś rzadko tam zaglądają i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Zoe F. Champion dnia Pią Cze 07 2013, 00:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 17:17;

Na słowa Julii o ich "Białym małżeństwie" zdecydowanie przytaknął.
-Widzisz, jaki jestem wierny! - Wypiął pierś, jakby brak kontaktów intymnych z Brooks był największym osiągnięciem jego życia.
-Oczywiście, że nie stoi. Nie wiem tylko, czy moi rodzice będą zadowoleni na informację o drugim ślubie w przeciągu pół roku. - Wyszczerzył się pamiętając dobrze list Walsha po aferze z Tori. Miał świadomość, że bez zgody rodziców żadnego ważnego ślubu nikt mu nie udzieli.
Patrzył, jak Brooks żegna się i odchodzi. Następnie zaczęło się tyle dziać, że Max nie wiedział, na co najpierw patrzeć.
-Sophie! Jak dobrze Cię widzieć. Dawno Cię nie widziałem. - Przywitał się radośnie z siostrą Lucasa, po czym zwrócił wzrok na chochlikową rozróbę.
-No brawo. Widzę dziewczyny idą w nasze ślady. Ale my chociaż robimy to dyskretnie. - Rzucił do Felka patrząc na niewybredne zabawy krukonek.
Wtedy to do gromadki postanowił dołączyć.... Niedźwiedź. Felek zareagował od razu wyczarowując przed nimi wilka. Max uśmiechnął się pod nosem przypominając, jak to samo zrobił, gdy spotkali Boyda i Filina. Po chwili jednak okazało się, że zwierzak był tylko ich profesorem, a jego celem było opierdolenie Julii i jej koleżanki za znęcanie się nad chochlikami. Solberg raczej nie odczuwał żalu do tych wkurwiających istot, ale raczej nie rozwalał ich w obecności kadry. Życie jeszcze w miarę było mu miłe.
-Już tęsknię. - Przybrał smutną minkę, gdy Felinus również postanowił opuścić towarzystwo.
-Co to, nagle pół nauczycieli się zebrało? - rzucił do rodzeństwa Sinclair, gdy zauważył jak Perp dołącza do ich spotkania. Nie do końca podobało mu się otoczenie prefektów i wychowawców.

@Lucas Sinclair
@Sophie Sinclair
@Felinus Faolán Lowell

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1497
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Moderator




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 19:30;

Od kiedy zajmuje się również leczeniem Felinusa, co jakiś czas próbuję go zagadywać, mówić coś do ucznia i bliżej go poznać. Między innymi dlatego też dowiedziałem się, że razem ze swoim najlepszym przyjacielem (hmmm) angażuje się mocno w kółko laboratoryjne. Dlatego też od słowa do słowa opowiedział mi o swoim pomyśle na kolejne spotkanie i w końcu zaproponował czy nie chcę przyjść pomóc. Chociaż miałem dużo obowiązków z radością przyjąłem zaproszenie, bo naprawdę chciałam zobaczyć jak działają obecnie te szkolne kółka.
Zakładam dziś na siebie wąskie, czarne spodnie, różową bluzę na której od czasu do czasu pojawia się piękna tęcza a na to mój fioletowy płaszcz, z którego niby pada deszcz, ale przy dotknięciu woda znika i jej nie czuć. Nic również nie upada na ziemię.
Kiedy przybywam na miejsce spotkania ze zdumieniem stwierdzam, że jest tu niemal tyle uczniów co nauczycieli. Patrzę na Perpetuę i Leo, którzy właśnie rozmawiają z dwoma uczennicami, widocznie je pouczając. Uznaję, że nie będę się wbijał na trzeciego, ale co innego pomyślał Gunnar, który właśnie strącił ramię Perpy w niewinnej pomyłce. Śmieję się z tego i w końcu decyduję się podejść na chwilę do wszystkich. Wciąż chichocząc kiwam głową na przywitanie Leo i wysyłam całusa Perpie.
- Pan Ragnarsson jak zawsze na straży porządku. Myślę jednak, że profesorowie sobie i tym razem poradzą sami. Chodźmy, dowiemy się czy będziesz w mojej drużynie - mówię do Ślizgona i delikatnie klepię go po ramieniu, dając znak by szedł za mną i żeby nie stał teraz niezręcznie obok nauczycieli, kiedy kogoś ganią. Idąc z prefektem podnoszę wytatuowaną dłoń do Felinusa na znak, że jestem.


@Perpetua Whitehorn @Gunnar Ragnarsson

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 20:12;

Jeżeli ktoś chce dołączyć do zabawy, to do dnia 21.10.2020, godziny 22, może napisać tutaj posta ze spóźnieniem. Proszę mnie oznaczyć, przydzielę wówczas do drużyn!

Obserwował poczynania Krukonek we własnym zaciszu, wsłuchując się w słowa Maximiliana, który pochwalił się tym, że już prawie pół roku temu próbował się oświadczyć. Pewnie na żarty, aczkolwiek gdzieś w głowie Lowell zapisał sobie tę informację; odejście nie było zbyt gwałtowne, a prędzej puścił do niego oczko i się uśmiechnął na słowa o tym, że już tęskni. Wiedział o tym wszystkim doskonale, a jako że był niesamowitym manipulatorem, nie mógł powstrzymać się przed dodaniem kolejnego zdania. — No już, już, jak przeżyjesz te zajęcia, to się tobą zaopiekuję. — na odchodne zażartował, prosto, kiedy to wilk zniknął z zasięgu jego wzroku, a animag powrócił do swojej ludzkiej postaci. Opanowanie, powiązane głównie z nauką oklumencji, bywało niezwykle przydatne. Trudno jest go wytrącić z równowagi.
Powolne, sprawne ruchy różdżką, którą zakupił u Fairwynów, przyczyniały się do wyzwalania niewerbalnej magii uzdrowicielskiej. Szło mu w niej naprawdę dobrze; każdą jednostkę chochlików leczył, jeżeli zaszła taka potrzeba, ażeby profesor nie był w tym wszystkim sam. Jako osoba, która prowadzi obecne zajęcia dodatkowe z zakresu działania Laboratorium Medycznego, nie mógł pozwolić sobie ani na chwilę ignorancji w zakresie interwencji nauczycielskiej. Julię Brooks wcześniej ostrzegł o tym, że pojawi się opiekun, ale akurat profesora ONMS akurat się nie spodziewał. Zresztą, każdy mógł dołączyć do tej zabawy; nie tylko sami uczniowie oraz studenci. Nie zamierzał ograniczać nikomu możliwości wzięcia udziału, wiedząc doskonale, że będzie to pewnego rodzaju egzamin na jego zdolności w celu udowodnienia, iż plotki nie zawsze muszą się sprawdzać. W szczególności po tej całej bijatyce w miejscu psot, gdzie znajdowała się duża sofa; jakoś własne imię musiał zreperować, nawet jeżeli wiązało się to z dodatkowymi kosztami - fizycznymi bądź psychicznymi.
Nic się nie stało. — zmierzywszy wzrokiem profesora, ostatecznie uznał, że mu ta niedźwiedzia forma pasuje; może nie był gruby, a bardziej wysoki. Stanięcie na dwóch łapach ewidentnie udowadniało to, jakim wzrostem posługuje się Vin-Eurico. Kiedy zakończył swoje prace uzdrowicielskie, a różdżkę schował do kurtki, usłyszał dyskusję i słowa wywodzące się ze strony Brooks. Nie śmiał jej się w twarz, ale gdzieś pod kopułą czaszki znajdowały się korzenie złośliwości, które posiadał. Wobec większości z czystym byciem chamską osobą, ale dla nielicznych było to tylko przekomarzanie się. Na jej nieszczęście, gdy na nią patrzył i słuchał wywodu, trafiło na to pierwsze. Może tego nie okazywał, może oczy były spokojne, ale zastanawiał się, czy była tępa, czy może jednak aż tak głupia, by nie posłuchać jego uwagi. No cóż. W kolejną kłótnię nie zamierzał się wpakowywać, dlatego, kiedy nauczyciel ONMS zakończył wywód, odwrócił się na półpięcie, zauważając profesor Whitehorn. — Dzień dobry. — mruknął w miarę łagodnie i kiwnął głową, kiedy to działo się coraz to więcej dziwnych rzeczy, nad którymi nie miał żadnej kontroli, bo wynikały one z czystego przypadku. Lowell jedynie na to poprawił kurtkę i powrócił do swojego magicznego grona psotników, kiedy na miejsce przybył @"Hux Williams". Nie bez powodu posłał mu krótki, aczkolwiek znaczący tyle co nic uśmiech i przeszedł do swoich czynności życia codziennego.
Nie umarłeś z tęsknoty? — rzucił w stronę Maximiliana, chociaż być może nie musiał tak naprawdę mu o tym wspominać. Przymrużył oczy, rozglądając się po rodzince Sinclair; nie zamierzał pytać jednak Sophie o rzeczy powiązane z wydarzeniami w Luizjanie. — Minus pięćdziesiąt dla Ravenclawu. — może ciszej, może trochę bardziej konspiracyjnie, była to w sumie dobra wiadomość. O ile nie rywalizował, o tyle lubił patrzeć, jak inni tracą punkty, a nie tylko on.

...

Czekał do wybicia odpowiedniej godziny. Nie wybrał ją za wczesną, ale też, ze względu na zabawę w terenie i ogólne, szybsze ściemnianie się krajobrazu, nie wybrał jej za późną. Myśli kotłowały się głównie wokół przedstawienia ogólnych zasad rozgrywki oraz ewentualnych rzeczy, które należy przy niej zrobić. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust; kolejne minuty mijały niemiłosiernie wolno, ale nie zamierzał rozpoczynać wszystkiego, nie zważając uwagi na potencjalnie spóźniające się osoby. Im też szansy odbierać nie zamierzał. Był doskonale świadom tego, że nie każdy jest w stanie, ze względu na chochliki oraz niuchacze, zwyczajnie przybyć na czas. Pod tym względem stał się wyjątkowo tolerancyjny, a i też, nie zamierzał być organizatorem zabawy bez jakiejkolwiek litości; przecież to tylko i wyłącznie gra. To Huxa poprosił o drobną pomoc, a także o opiekowanie się drugą grupą, jako że ostatnio miał z nim ogólnie... dobry kontakt? Może nie tyle dobry, co bardziej neutralny, ale uznał, że sposobność nauczyciela od uzdrawiania i jego ogólny styl bycia mógł się przydać. Poza tym, nie mógł odtrącać od siebie wszystkich i udawać, że wszystko jest w porządku. Kolejne jednostki, które przetrwały przez deszcz, a także chwilowy ból podbrzusza, spowodowany zmianami temperatur oraz ciśnienia, przeszył jego ciało, na chwilę wyłączając z myślenia. Dopiero, gdy najprawdopodobniej wszyscy się zebrali, przeszedł do przedstawienia całego zamysłu zabawy.
Spokojne kroki. Zrównoważone, harmonijne, stawiane płynnie oraz z gracją, żeby wyjść przed wszystkie grupy i przywołać na siebie wzrok innych. Czekoladowe tęczówki przeszły po zgromadzonych spokojnie, bez emocji skrytych głęboko w duszy; czyste zero, jakoby maska przygotowana dla jednego, wielkiego zdarzenia. — Proszę wszystkich o uwagę! — powiedział trochę głośniej, ale nie był to krzyk; krzyczeć rzadko krzyczał. Słowa ta wypowiedział bez żadnego gniewu, a bardziej z należytą ostrożnością oraz rozwagą. Stanął przed nimi, mając na ramieniu kruka, który nieustannie mu towarzyszył, wbijając pazury w kurtkę moro. — Witam was wszystkich bardzo serdecznie na spotkaniu Laboratorium Medycznego. Przede wszystkim chciałbym podziękować nieobecnej pani Blanc, która postanowiła użyczyć mi oraz profesorowi Williamsowi manekiny. — wziął głębszy wdech, czekoladowe tęczówki na chwilę przenosząc w kompletnie inny punkt odniesienia. — Dzisiejsze zajęcia dodatkowe będą polegały na szukaniu i znajdowaniu rannych manekinów w terenie - pod drzewami, obok krzaków, niedaleko większych głazów. Waszym zadaniem będzie je uleczyć, odpowiednio opatrzyć i przetransportować do miejsca zbiórki w bezpieczny sposób. Użyć na nich magii leczniczej może tylko ta osoba, która go znalazła. Podkreślam, bezpieczny, czyli chociażby zaklęciem Mobilicorpus. Bez zbędnego tarzania ich w błocie, bez dziwnych zaklęć, wyrzucania w powietrze lub odcinania czegokolwiek i składania na miejscu. — nie kierował tych słów bezpośrednio do znanych samemu sobie jednostek, ale nie zamierzał tłumaczyć się następnie profesor, dlaczego jej manekiny są w dość dziwnym... stanie. A niektórzy mogliby wpaść na pomysł podzielenia manekina na część wtórne i schowania po kieszeniach, na co miałby ochotę po prostu uderzyć się w czoło. Chociaż, doceniłby za kreatywność. — W tym celu podzielę was na dwie drużyny, w których to wybiorę po jednym liderze. Lider ten otrzyma mapę, a opiekunowie, czyli ja i profesor Hux, zaprowadzą was na miejsce startu w odpowiednich częściach lasu. Trasa jest podobnej długości. — zapewnił, bo mogłoby się wydawać, że niesprawiedliwie podzieli cokolwiek, aczkolwiek takiego zamiaru zwyczajnie nie miał. Słowa swobodnie opuszczały jego wargi, kiedy to rozdawał dość prosty ekwipunek w postaci bandaży oraz gaz jałowych, które bez problemu mogły się zmieścić dosłownie wszędzie. Nawet i w dupie, gdyby ktoś się jakoś specjalnie postarał. — Ta zabawa w terenie pozwoli wam rozwinąć spostrzegawczość oraz działania, gdy warunki dookoła nie są perfekcyjne. Ze względu na to, iż jest to Hogsmeade, podczas rozgrywki nie wolno korzystać z jakiegokolwiek innego środku transportu niż wasze własne nogi. Zasada ta nie dotyczy mnie oraz profesora Huxa bądź w sytuacji, gdyby pojawiło się jakieś zagrożenie, któremu ja oraz profesor po prostu sobie nie poradzimy wspólnymi siłami z poszczególną drużyną. Zero teleportacji, zero mioteł, zero podnoszenia się w powietrze za pomocą zaklęć, pochodnych Aviatores, wspinaczka na drzewa wskazana maksymalnie do trzech metrów, chyba że to są obiekty obserwacyjne, stworzone ręką ludzką. Możecie za to korzystać z zaklęć wyostrzających zmysły, chroniących przed warunkami atmosferycznymi, z animagii natomiast tylko raz podczas trwania całej rozgrywki. — nie była to groźba, a bardziej zalecenie, skierowane raczej w stronę profesora Leonardo. Chciał, by rozgrywka była jak najbardziej sprawiedliwa. Wzięcie ze sobą mioteł czy też korzystanie z teleportacji nie mieściło się w zasadach samej koncepcji. — Cała zabawa rozpocznie się wtedy, gdy wyrazicie gotowość na miejscu oraz wystrzelimy flary z różdżki wraz z profesorem za pomocą zaklęcia Perriculum. Jeden sygnał będzie oznaczał koniec przygotowań, dwa sygnały - rozpoczęcie. — tłumaczenie tego wszystkiego powodowało, iż usta o mało co się nie wysuszyły, a gardło zaczęło drapać, w związku z czym wziął głęboki wdech oraz przygotował sobie listę, wyjmując drobny notatniczek z własnej kieszeni. Kościste palce pojawiły się na strukturze papieru, kiedy to kaptur chronił go przed deszczem; pogoda była idealna wręcz do tego, by sprawdzić to, jak wszystkim pójdzie cała ta zabawa.
Drużyna pierwsza rozpocznie przy ognisku w zachodniej części lasu. “Ogniskowce”. Proszę o wystąpienie: @Cassian H. Beaumont, @Victoria Brandon, @Arleigh Armstrong, @Orla H. Williams, @Yuuko Kanoe, @Ignacy Mościcki, @Wiktor Krawczyk, @Gunnar Ragnarsson, @Keyira Shercliffe oraz @Leonardo O. Vin-Eurico. — wypowiedział, prosząc wymienione osoby o wystąpienie przed nim, by mogli zebrać się w jedną, perfekcyjną całość. Oczywiście, spóźnialskich, którzy przyszli trochę później, także postanowił wepchnąć. — Dzisiaj będę monitorował wasze postępy oraz wszystko odpowiednio kalkulował. Liderem zostaje Victoria Brandon. — skinął głową, spoglądając tym samym na profesora Huxa, któremu przydzielił inne jednostki, przeszywając spojrzeniem czekoladowych oczu zgraję. Dłonią podał mapę, która posiadała szczegółowy rozkład ścieżek. Starał się przydzielać wedle tego, kto się lubi, ale nie zawsze mógł tego perfekcyjnie dokonać. — Druga drużyna rozpocznie przy grobie nieznanego czarodzieja we wschodniej części lasu. Dość charakterystyczne i owiane legendami miejsce… “Grabarze”. Proszę o wystąpienie @Maximilian Brewer, @Violetta Strauss, @Julia Brooks, @Aleksandra Krawczyk, @Maximilian Felix Solberg, @Lucas Sinclair, @Sophie Sinclair, @William S. Fitzgerald oraz @Perpetua Whitehorn. — i kolejna grupa się przed nim pojawiła. Pozostawało tylko wybrać lidera. Spokojne spojrzenie przemierzało przez osoby znajdujące się w drugiej drużynie, jakoby próbując wyłonić jednego, szczególnego. Starał się to zrobić losowo, ale czekał na jakiś przebłysk w oku któregoś z uczestników. Jego spojrzenie zawisło na jednym ze Ślizgonów, któremu wręczył mapę. — Liderem zostaje William S. Fitzgerald. Opiekować się wami będzie natomiast profesor Williams. — posłał krótki, słaby uśmiech w stronę ich zgrai, skupiając się na chwilę na swoim przyjacielu, by następnie odejść w odpowiednią stronę. — Miejsca startu nie są daleko. Jeżeli nie ma żadnych pytań, to możemy rozpocząć przygotowania. — kiwnąwszy głową w stronę profesora oraz opiekunki domu. — Uważajcie na siebie. — ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, gdy wziął ze sobą całą drużynę, w stronę ogniska, ale poczekał jeszcze chwilę. Najbardziej zamartwiał się tym, czy przypadkiem wcześniejsze obrażenia, zyskane na Nokturnie, nie przyczynią się do wystąpienia czegoś znacznie gorszego. Jakby nie było, porażenie prądem zawsze należało monitorować, a ten czarnomagiczny, pozostawiający ślad, dawał jeszcze bardziej do myślenia, kiedy przymknął na chwilę oczy, kiedy Ślizgon przeszedł obok niego. Prostym gestem dłoni przytrzymał go w miejscu, zanim oddał się grze terenowej. — Uważaj na tę rękę. — powiedział dość cicho, spoglądając spokojnie i ostrożnie, by następnie posłać mu spojrzenie, iż ma o wszystkim mówić, gdyby coś wystąpiło. Jemu bądź komukolwiek innemu. Wszystko powinno pójść dobrze, a raczej myślał, że pójdzie; pozostawało mieć nadzieję, że się jakoś wszyscy tam nie pozabijają.
Przeszedł do swoich i ich zaprowadził.

[zt wszyscy]

Ważne informacje:


Ostatnio zmieniony przez Felinus Faolán Lowell dnia Sob Paź 17 2020, 23:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 21:52;

Zajęcia terenowe. Jak gdyby w rezerwacie nie było ich dość, zjawiła się na miejscu zbiórki w stroju adekwatnym do tematyki spotkania i - przede wszystkim - aktualnych warunków pogodowych. Włosy związane w ciasny warkocz spływały jej przez ramię, a twarz ukryta pod kapturem była blada, choć wcale nie umęczona; pozbawiona makijażu, który w tej sytuacji i tak na nic by się jej nie zdał. Zabawy w błocie miały to do siebie, że kończyło się je zazwyczaj uwalonym ziemią od stóp do głów. Miała w tym na tyle doświadczenia, że wiedziała już jak unikać bardziej tragicznych efektów. Poprawiając różdżkę przytroczoną do uda specjalnym, skórzanym uchwytem, rozejrzała się po zebranych na miejscu uczniach i nauczycielach. Zainteresowanych było całkiem sporo, co wróżyło chyba całkiem niezłą zabawę. Jak to mówią - im więcej, tym weselej, prawda? Chociaż, biorąc pod uwagę drobne zamieszanie z udziałem uczennic, profesorów oraz, a jakże, Gunnara Ragnarssona, nie wszystko szło w dobrym kierunku.
Keyira przystanęła gdzieś z boku, czekając na rozwój wydarzeń, ale kryzys został dość szybko zażegnany. Na tyle, na ile mogła ocenić z odległości, ale przegapiła moment, by zgłosić swoją obecność wcześniej. Dlatego też zaczekała aż Felinus skończy mówić i dopadła go po tej wstępnej pogadance.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 1413
  Liczba postów : 3961
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 17 2020, 23:54;

Sytuacja z każdą chwilą stawała się coraz dziwniejsza. Nagle do rozmowy Krukonek z profesorem, zaczęły dołączać kolejne osoby. Nie wiadomo skąd, na zajęciach pojawiła się sympatyczna opiekunka Puchonów, a także, jakby inaczej, najbardziej nadgorliwy prefekt w całej szkole, który nie potrafił odpuścić żadnej okazji do tego, by dorzucić swoje kilka pensów. I jak zwykle, jego kilka pensów nic nie wniosło do dyskusji, tak jak podczas jego "heroicznej" postawy w sali, podczas lekcji WDŻ, kiedy to starał się strofować opiekunkę własnego domu. Smort!

Podchwytując wzrok Perpetuy widziała, że ten przygasł nieco i zbladł. Ten subtelny i ledwo zauważalny grymasik, był jak chmura zasłaniająca słońce w piękny dzień. Żałowała, że nauczycielka musiała być świadkiem tej szopki. Akurat ona jako jedna z nielicznych osób faktycznie nie miała prawa sobie zarzucić czegokolwiek, a pomimo wielu obowiązków, zawsze potrafiła znaleźć czas dla tych, którzy go potrzebowali. Z niemą ulgą i wdzięcznością przyjęła również fakt, że profesor Williams zachował się w wyjątkowy sposób, nie dołączając do tej dyskusji. Co innego można było z kolei powiedzieć o nauczycielu ONMS.

...że ukarałbym każdego ucznia, którego przyłapałbym na podobnym zachowaniu.

Pewnie i by ukarał. Żeby jednak do tego doszło, trzeba kogoś przyłapać. A żeby kogoś przyłapać, trzeba spędzać czas w szkole, a nie w lesie (choć obecna sytuacja trochę temu przeczyła). Jak widać wielka wiedza z zakresu ONMS nie zawsze szła w parze ze zrozumieniem pełnionej funkcji i wystarczyło się przejść pierwszym lepszym dziedzińcem, żeby zobaczyć uczniaków ciskających bombardami w latające bestie.

Miała wiele gorzkich słów, którymi chciała się podzielić, ale przełknęła je wszystkie. Już i tak pozwoliła sobie na dużo, a dalsze brnięcie w to, doprowadziłoby to zaognienia konfliktu, któremu daleko było do milusiej pogawędki.

- Słodki Jezu - szepnęła wyjątkowo cicho do siebie i przewróciła z zażenowania oczami, widząc jak Ragnarsson po raz kolejny wykazuje się swoją "heroiczną" postawą.

- Dzień dobry - przywitała się w końcu z opiekunką Hufflepuffu, kiedy już wysłuchała jej słów.

Wystąpiła naprzód w kierunku nauczycielki, zostawiając Arli z tyłu. Zrobiła to nieświadomie, jakby chciała ją zasłonić swoim kościstym ciałem.

No cóż, na liście osób, które zawiodły się na Krukonce dopisana została kolejna osoba. Powodzenia, pierwsze dziesięć pozycji już dawno zaklepała jej matka.

Co miała jej odpowiedzieć na zarzut o jej tonie? Że nie jest i przekonać się, że jednak jest w błędzie? A może mimo wszystko posypać głowę tym cholernym popiołem i przyznać się do błędu? Brooks nie wybrała żadnej z tych dróg i po prostu przemilczała pytanie.

Miała jej wiele do powiedzenia Byłyby to raczej niepochlebne słowa o niektórych ludziach pracujących w tej szkole, ale nie chciała się kłócić. Nie tutaj. I nie z nią, bo ona akurat na to, w najmniejszym stopniu nie zasłużyła. Przyszła tylko na zajęcia, a została wciągnięta w dramę, bogatszą o nowe wątki i epizodyczne występy.

- Jeżeli będzie taka możliwość to, chętnie zostanę po zajęciach, aby wyjaśnić z Panią Profesor incydent z chochlikami i niedźwiedzią szarżą w naszym kierunku - Nie mogła się powstrzymać przed wspomnieniem o "popisie" opiekuna Gryfonów.

W ogólnym rozrachunku do frustracji w jej sercu dołączyło teraz jakieś zniechęcenie i rozczarowanie. Cała ta sytuacja była dla niej książkowym przykładem potwierdzającym pewną ludową mądrość: "Graj w głupie gry, wygrywaj głupie nagrody". A ona, na Merlina, zagrała w głupią grę.

@Arleigh Armstrong  @Perpetua Whitehorn  @Leonardo O. Vin-Eurico @Gunnar Ragnarsson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Prudence Nordman

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 170
C. szczególne : Blizny, różnej długości, głębokości i szerokości, głównie na plecach i nogach, choć zdarzają się też na ramionach; dołeczki w policzkach
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 81
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t19758-prudence-nordman#595083
https://www.czarodzieje.org/t19760-listy-do-prudence#595113
https://www.czarodzieje.org/t19759-prudence#595111
https://www.czarodzieje.org/t19757-prudence-nordman#595026
https://www.czarodzieje.org/t19831-prudence-nordman-dziennik#602
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySro Paź 21 2020, 17:38;

Pamiętaj Nordman - zapisałaś się na grę terenową, teraz musisz na nią pójść. Musisz na nią pójść, nieważne, czy pamiętasz kiedy i gdzie się zaczyna, o której godzinie; jak wygląda skład drużyn. Zapisałaś się w ciemno głównie po to, żeby móc się pobawić, prawda? To teraz na to pójdź. A kiedy zaczyna się to wszystko, pamiętasz? No nie mów mi, że...
- Shit - mruknęłam tylko pod nosem, wybiegając z dormitorium i zbiegając po schodach; to nie tak, że prawie spadłam po drodze przez to, że bardziej skupiona byłam na tym, żeby zapiąć kurtkę, bo przecież miało padać i być okropnie zimno, a ja może i lubię te chłodniejsze dni, jednak bieganie, czy tam chodzenie, po otwartej przestrzeni przez Merlin-wie-ile? Szanujmy się, aż taką miłośniczką chłodu nie jestem, żeby ryzykować utratę zdrowia na to, by móc go wyraźnie poczuć na własnej skórze. Wystarczyłoby mi tak naprawdę otworzyć okno.
Spóźniłam się, całe szczęście nie jakoś niemiłosiernie długo i, co również było dobrą informacją, nie aż tak, żeby nie usłyszeć, jakie tak naprawdę stoi przede mną zadanie i, co też było ciekawe, gdzie rozpocznę swoją grę. No i z kim, chociaż to było mniej istotne. I tak będę świetnie się bawić, niezależnie od tego, z kim będę grać. Dlatego też, nie czekając już na jakieś specjalne zaproszenie, przeszłam za swoją grupą, idąc za nimi na miejsce, z którego mieliśmy zacząć. Ależ to będzie cudownie spędzony czas.

z/t => grób
dla pewności, @Felinus Faolán Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maelynn Breeden

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Bardzo często nosi ze sobą pluszowego lisa o imieniu "Malia", miewa napady lękowe i ataki paniki
Galeony : 147
  Liczba postów : 154
https://www.czarodzieje.org/t19754-maelynn-breeden#594818
https://www.czarodzieje.org/t19764-reyna#595583
https://www.czarodzieje.org/t19128-maelynn-breeden#557047
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyCzw Paź 22 2020, 22:42;

Siedząc sobie w dormitorium zapomniała o całym świecie. Przytulając do siebie Malię machała nogami, cicho sobie przy tym pogwizdując. Była sama, co działało na nią kojąco. Potrzebowała tej chwili ciszy i odosobnienia...która spowodowała zagubienie się w czasie. Niczego nieświadoma powoli się zaczęła przygotowywać do wyjścia. Kółko, do którego się ostatnio zapisała, miało spotkanie na świeżym terenie. Mieli chyba gdzieś iść, więc ubrała się stosunkowo wygodnie i ciepło. Zostawiła Malię na swoim łóżku, by jej nie wybrudzić i wyszła z dormitorium. Przechodząc obok zegarka w pokoju wspólnym, zatrzymała się jak wryta. Zamrugała kilka razy, patrząc się na godzinę z widocznym zaskoczeniem. Była pewna, że nie jest już tak późno. Przecież nie mogło być, nie tak dawno temu miała jeszcze dobre dwie godziny czasu do spotkania, a zegar wskazywał, że ma tylko dziesięć minut. Wzruszywszy ramionami i pogwizdując sobie opuściła pokój wspólny, nieco skocznym krokiem udała się w kierunku stawu w okolicy wioski. Zbytnio się nie śpieszyła, wciąż uważając, że ma sporo czasu. Po dotarciu na miejsce zobaczyła dużą grupę osób i Felinusa, który chyba im coś tłumaczył. Zaciekawiona przyśpieszyła nieco i znalazła się w zasięgu słyszalnego głosu puchona akurat gdy ten skończył instrukcje. Wszyscy poczęli się rozchodzić, a Mae przystanęła z widoczną konsternacją na twarzy. Co się tutaj działo, ruszają szybciej, niż było planowane? Skorzystała ze swoich szarych komórek, by zerknąć na swój podręczny zegarek i dostała olśnienia, wydając z siebie krótkie "ojj". Zaczepiła @Felinus Faolán Lowell, by poratował swoją koleżankę sierotę i jeszcze raz wytłumaczył, co mają robić. Otrzymawszy odpowiedź pozostało jej udać się ze swoją grupą i robić to co oni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4688
  Liczba postów : 1901
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyNie Lis 01 2020, 23:50;

3 -> Królewna Hrafnhildur

Magia szaleje w październiku. Tak właśnie było. Był to naprawdę szczególny czas, a im bliżej nocy duchów tym było gorzej. Zdecydowanie mogła się o tym przekonać w momencie, gdy ocknęła się pewnego ranka pełna energii i niezwykle wypoczęta. Już samo to było dziwne ze względu na fakt, że położyła się naprawdę późno, chcąc zająć się jeszcze paroma rzeczami. Musiała zadbać o kwiaty w ogrodzie, które wymagały specjalnej opieki im większe mrozy się zbliżały, przejrzeć raz jeszcze notatki z transmutacji, by móc napisać wypracowanie dla Craine’a oraz upewnić się czy na pewno jej księżniczka ma wszystko, czego potrzebuje. Naprawdę dbała o swoją kotkę, która w nocy zwinęła się w nogach jej łóżka.
Już miała się przygotowywać do porannego wyjścia do Hogsmeade, gdy nagle w czasie porannej toalety spostrzegła, że jej twarz była jakby… odmieniona. Nie mogła wyraźnie stwierdzić, co dokładnie było tego przyczyną, ale z pewnością zaszła w niej jakaś zmiana. Najbardziej jednak dotknął jej fakt, że wkrótce usłyszała ze swojego pokoju wołający ją kobiecy głos. Z pewnością nigdy wcześniej go nie słyszała. Rozpoznałaby go.
Chciała już to sprawdzić, ale wtem usłyszała tupot małych łapek na podłodze i spostrzegła przeciskającą się przez uchylone drzwi łazienki Shirayuki-hime. Kotka czule otarła się o jej nogi, a wkrótce z jej pyszczka dobiegł głos, który usłyszała chwilę temu. Czyżby… rozumiała mowę zwierząt?
To wszystko wydawało jej się naprawdę nieprawdopodobne. Musiała się chyba przewietrzyć. Przybierając lekki płaszcz na wcześniej założony kremowy sweter, udała się do drzwi i wyszła z domu. Coś było zdecydowanie nie tak.
Przez jakiś czas krążyła po okolicy nim w końcu nogi zaprowadziły ją nad pamiętny staw na obrzeżach miasteczka. Ten sam staw, z którym łączyły ją naprawdę intensywne wspomnienia, wywołujące na jej policzkach szkarłatny rumieniec i sprawiające, że serce zaczynało szybciej bić. Przysiadła na samym jego brzegu, wpatrując się w spokojną taflę. Zaraz jednak spojrzała jeszcze w kierunku znajdujących się niedaleko krzaków, z których dobiegł ją delikatny szelest, a po chwili spomiędzy plątaniny gałązek wyłonił się mały dziki królik.
Kanoe uśmiechnęła się na jego widok i wyciągnęła do niego zachęcająco dłoń, chcąc, by ten się do niej zbliżył. Przez chwilę zwierzę spoglądało na nią z zaciekawieniem, ale chętnie podkicało w jej stronę, zatrzymując się w niedalekiej odległości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maelynn Breeden

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Bardzo często nosi ze sobą pluszowego lisa o imieniu "Malia", miewa napady lękowe i ataki paniki
Galeony : 147
  Liczba postów : 154
https://www.czarodzieje.org/t19754-maelynn-breeden#594818
https://www.czarodzieje.org/t19764-reyna#595583
https://www.czarodzieje.org/t19128-maelynn-breeden#557047
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyNie Lis 01 2020, 23:55;

Zdarzenie losowe numer 13
Kostka: 6

Budząc się rano w swoim kochanym łóżku, poczuła, że coś jest nie tak. Usiadła z poczuciem niepokoju, poprawiając ręką włosy...o wiele dłuższe, niż miała wczoraj. Zamrugała, przyglądając się kaskadzie włosów sięgających niemalże do pasa. Wstała niepewnie i podeszła do lustra, gdzie przetarła swoje oczy kilka razy, uznając, że to, co widzi, jest jakimś snem. Zamiast małej, drobnej Maelynn widziała dorosłą kobietę o nienagannej muskulaturze, w dziwacznej, zielonkawej szacie z kapturem. Spojrzała na swoje łóżko i dostrzegła długą laskę. Jej umysł podpowiadał, że należy do niej, ale...kim na zardzewiałe trójzęby trytonów była? Kojarzyła skądś swoją...tą twarz, więc chwyciła laskę i udała się do biblioteki. Przewertowała księgę do legend i oto znalazła druidkę Shelię z Kornwalii. Dlaczego wyglądała jak ona, była ubrana jak ona...nawet głos miała inny. Nie chcąc zostać przyłapana przez nauczycieli na terenie zamku szybkim krokiem, stukając laską po podłożu wyszła z zamku i ruszyła w kierunku Hogsmeade. Zatrzymała się, dopiero gdy dotarła do małego stawu. Czuła, jak woda ją przyciąga, zachęca by podeszła bliżej. Przykucnęła nad taflą wody i wyciągnęła w jej kierunku rękę. Dotykając wodę poczuła, jak ogarnia ją fala energii, która pomknęła przez rękę do pozostalych cześci ciała. Nabrała głęboko powietrze i uwolniła nagromadzoną energię, która w postaci strumyka wody uderzyła w @Yuuko Kanoe. Dopiero po swoim wyczynie dostrzegła, że nie jest sama. Szybkim krokiem podeszła do kobiety i przystanęła praktycznie nad nią, łącząc ręce z przodu i obdarzając nieznajomą przepraszającym spojrzeniem.
-Najmocniej przepraszam, ja nie wiem co się stało, wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4688
  Liczba postów : 1901
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyNie Lis 08 2020, 00:11;

Przez chwilę przyglądała się temu jak królik zatrzymuje się w niewielkiej odległości od niej i zastanawia się nad tym czy wykonać kolejny krok. Puchonka uśmiechnęła się do niego jedynie zachęcająco, nie chcąc go spłoszyć. Choć wydawało jej się, że skoro znalazł się już na tyle blisko to raczej nie powinien mieć większego problemu z ludzką obecnością.
- Nie bój się. Nic ci nie zrobię... - zapewniła go jeszcze łagodnym głosem.
Zwierzątko popatrzyło na nią jeszcze przez chwilę nieco podejrzliwie, a po chwili usłyszała jego cichy głosik, który z jakiś magicznych względów rozbrzmiał w jej głowie. Chyba naprawdę zdobyła zdolność nie tylko rozumienia kociej, ale w ogóle zwierzęcej mowy.
- Obiecujesz?
- Obiecuję - tylko jedno słowo, a wystarczyło, aby króliczek ufnie zbliżył się do jej delikatnie wyciągniętej ręki.
Yuuko uśmiechnęła się nieco szerzej na ten widok i powoli sięgnęła palcami do przystrojonej długimi uszami główni zwierzątka, upewniając się czy na pewno zwierzątko nie ma nic przeciwko temu. I choć w pierwszej chwili wyglądał jakby wciąż nieco obawiał się dziewczyny to jednak szybko zaczął lgnąć do jej dłoni. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że nagle uderzył w nią strumień zimnej wody.
Wzdrygnęła się i wydała z siebie krótki krzyk, podobny nieco do pisku, zaskoczona całym tym zajściem. Królik również spłoszył się i uciekł w najbliższe krzaki. On przynajmniej nie skończył tak jak pewna Japonka.
- Nie szkodzi, naprawdę - stwierdziła, wstając z ziemi i sięgając po różdżkę, by osuszyć swoje ubranie. Spojrzała raz jeszcze w kierunku zarośli, w których zginął królik. - Możesz wyjść. Nic się nie stało!
Dopiero wtedy zwierzaczek nieufnie wysunął łepek spośród pożółkłych liści, starając się ocenić czy faktycznie w pobliżu nie ma żadnego zagrożenia przed którym powinien się schować. Na ten widok Yuuko jedynie uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na znajdującą się przed nią... druidkę?
- Chyba go nieco spłoszyłaś - przyznała, posyłając dziewczynie jeden ze swoich bardziej czarujących uśmiechów nim w końcu poruszyła różdżką, rzucając zaklęcie osuszające. O wiele lepiej czuła się bez mokrych ubrań.

@Maelynn Breeden
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySro Paź 06 2021, 18:27;

Samonauka - Zaklęcia i OPCM

Czekoladowe żaby: 1. Fantastyczne zwierzęta - Gnom (5.) / 2. Wampiry - Blodwyn Bludd (4.)

Stanowisko rzeczoznawcy niewiele miało wspólnego z nudną, urzędniczą pracą, a i niekiedy diagnostyka dotyczyła naprawdę ciekawych, niebezpiecznych artefaktów. Mimo że niegdyś marzył o aurorskiej karierze, tak z pewnością nie mógł narzekać na brak adrenaliny. Brakowało mu natomiast trochę czarodziejskich pojedynków. Nie miał wszak okazji tak często używać zaklęć typowo bitewnych, a że życie pisało różne scenariusze, nie chciał spocząć na laurach i zatracić wcześniejszego drygu. Korzystając z wolnego popołudnia, sięgnął więc po swojego wizbooka, zastanawiając się z kim mógłby potrenować, a wtedy w oczy rzuciło mu się zdjęcie rudowłosej dziewczyny, spoglądającej na niego bystrym, jakby zaczepnym wzrokiem. Nie musiał się długo zastanawiać. Stuknął różdżką w profil Nessy, by napisać do niej wiadomość i zaproponować spotkanie z różdżkami. Na szczęście i ona nie miała na dzisiaj żadnych planów.  
Umówił się ze znajomą ze szkoły nad stawem położonym na obrzeżach Hogsmeade, świadomie wybierając ustronne miejsce, w którym nikt nie będzie im przeszkadzał. Niestety nadal nie mógł korzystać z umiejętności teleportacji, toteż całą drogę przeszedł pieszo, po drodze racząc się smakiem czekoladowej żaby. Do karty tym razem nie miał szczęścia. Trafiła mu się powtórka gnoma i dokładnie pamiętał, co napisali na rewersie, ale i tak rzucił okiem na tekst, wyczytując z niego, że stworzenia te zwykle mierzą około trzydziestu centymetrów, mają kościste stopy i ostre zęby, a ich głowy przypominają wyglądem kartofle.
Wreszcie przystanął nad tafla wodą, rozglądając się wokoło. Okazało się, że nie musiał długo czekać, bo dosłownie chwilę później na horyzoncie dojrzał znajomą sylwetkę. – Nessa! – Rzucił do niej przyjaźnie, ruszając żwawym krokiem w jej kierunku. – Mamy jakiś konkretny plan czy ciskamy w siebie, czym popadnie? – Zapytał żartobliwym tonem, bo sam nie był zwolennikiem chaosu. Oczywiście nie miał nic przeciwko pojedynkowi, wręcz przeciwnie. Taka forma ćwiczeń chyba najbardziej do niego przemawiała. Mimo wszystko wolał jednak, by trzymali się pewnych zasad, a i sam nie zamierzał działać bez przemyślenia strategii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1519
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyWto Paź 12 2021, 02:28;


Po burzliwym spotkaniu z Georgem oraz Theodore nie sądziła, że prędko znów ich zobaczy. Nie interesowała się prywatnymi sprawami mężczyzn, mając jednak nadzieję, że udało się im rozwikłać wszelkie niegodności. Jasne dla niej było, że cenili się wzajemnie, niezależnie w którą z płaszczyzn kierowała się ich znajomość. Przez porcelanową buzię przemknęło zaskoczenie, gdy dostrzegła powiadomienie na wizbooku i odczytała wiadomość od Kain'a, jednak nie było ono w żadnym stopniu negatywne lub rozczarowujące, przeciwnie. Perspektywa rozwoju, praktyki własnych umiejętności w formie pojedynku była okazją, której osoba próbująca opanować magię bez transmutatora nie mogła sobie odmówić. Umówili się więc na ćwiczenia, które jakimś cudem w swój napięty grafik upchała.
Była prawie spóźniona i myśl ta irytowała ją zupełnie tak, jakby na stopach miała nowe, nierozchodzone buty. Los chciał, że jej uczeń miał problemy z opanowaniem materiału i zajęcia indywidualne trochę się przeciągnęły. Teleportowała się z cichym trzaskiem, czując drobne rumieńce na policzkach, które wywołał bieg przed szkolną bramę. Nieprzyjemne uczucie w żołądku szybko zniknęło, gdy zerknęła na zegarek — zaraz po postawieniu nóg na ziemi, a następnie rozejrzała się w poszukiwaniu czarodzieja. Na jego widok uśmiechnęła się krótko, ruszając w jego stronę.
- Theodore! Dobrze Cię widzieć. Cieszę się, że udało nam się znaleźć wspólny termin. I przepraszam, że czekałeś. Małe problemy edukacyjne.
Wzruszyła ramionami, poprawiając paski od małego plecaka, który tkwił na jej plecach. Rozejrzała się dookoła, oceniając widocznie wybrane przez nich miejsce i z zadowoleniem uznała, że faktycznie, nikt nie powinien im przeszkadzać. - Właściwie, to mam do Ciebie prośbę.. Chciałabym wykorzystać nasze ćwiczenia do samorozwoju. Pracuję nad magią bezrózdzkową od dłuższego czasu, a jak wiesz, sposób ten wymaga wieloetapowej praktyki. Miałbyś coś przeciw, gdybym traktowała Cię mniej zaawansowanymi czarami? - rzuciła bezceremonialnie, chcąc się upewnić. Oczywiście, mogli wykorzystać drewniane patyki i iść na całość, chociaż byłoby szkoda zmarnować okazję do praktyki wydzielania magicznej energii oraz jej koncentracji w trakcie aktualnego pojedynku. Nie miała już problemu z prostymi zaklęciami, radziła sobie ze złożonymi. Zaawansowane wciąż były odległe, chociaż codziennie ćwiczyła i małymi, malutkimi krokami widziała, że zmierza w dobrą stronę. - Nie mogę przewidzieć efektu, ale radzę sobie przyzwoicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Paź 16 2021, 15:38;

Nie zapomniał o tej dramatycznej kłótni z George’em, kiedy w obecności Nessy nieoczekiwanie i nie do końca chyba świadomie wypowiedział w emocjach o kilka słów za dużo. Wspomnienie ich ostatniego spotkania niewątpliwie wzbudzało pewien dyskomfort i poczucie zakłopotania. Kiedyś trzeba było jednak przełamać niesprzyjającą nikomu barierę milczenia, a że towarzyszyło mu mgliste skojarzenie z czasów szkolnych o talencie panny Lanceley do zaklęć i uroków, wreszcie zdecydował się do niej odezwać, proponując jej wspólny, rozwijający trening. Nie zaplanował go jednak tak dokładnie, mając nadzieję, że co do szczegółów dogadają się na miejscu.
- Hej! – Powitał dziewczynę serdecznym uśmiechem, po czym machnął ręką na jej przeprosiny, pokazując tym gestem, że nic złego się przecież nie wydarzyło. – Nie ma problemu. Od kiedy klątwa odebrała mi możliwość teleportacji i tworzenia świstoklików, niekiedy sam miewam problemy z punktualnością. – Skrzywił się lekko, bo zdążył już zatęsknić za umiejętnością swobodnej deportacji, z której to w normalnych okolicznościach, korzystał stosunkowo często. Zapuścił jeszcze ukradkiem żurawia na swą kartę z gnomem, wyczytując że w klasyfikacji Ministerstwa Magii przyznano stworzeniu kategorię „XX”, a jego alternatywa nazwa to Gernumbli gardensi, ale zaraz powrócił spojrzeniem na towarzyszkę, która uraczyła go dość nietypową prośbą. – W sumie nie mam nic przeciwko… ale pod jednym warunkiem! Sam zastanawiałam się nad nauką magii bezróżdżkowej, ale nie miałem ostatnio czasu, by zagłębić się w jej tajniki. Podpowiesz mi od czego najlepiej byłoby rozpocząć tę przygodę? – Zaproponował wymianę informacji, bo mimo że nie należał do ludzi interesownych, tak trudno było jednak natrafić na kogoś, kto miałby do czynienia z umiejętnością czarowania bez użycia kawałka drewna.
W oczekiwaniu na odpowiedź rudowłosej, wyciągnął z kieszeni dwa purpurowe pudełeczka, przesuwając jedno z nich w kierunku Nessy. – Damy radę. Częstuj się, trochę cukru przed ćwiczeniami praktycznymi na pewno nie zaszkodzi. – Nie wspominał, że tak naprawdę zależało mu przede wszystkich na skrywanych w opakowaniach kartach. Nic dziwnego, że naprędce wrzucił czekoladkę do ust, od razu koncentrując się na ruchomym zdjęciu. Niestety, kolejna powtórka. Miał już bowiem w swojej kolekcji jednego Blodwyn Bludda, o którym autorzy niestety nie napisali zbyt wiele. W oczy od razu rzuciła mu się informacja, że wampirzy wokalista urodził się w 1923 roku, a „blodwyn” w języku walijskim oznacza mniej więcej tyle, co „białe kwiecie”.To co? Chcemy przećwiczyć kilka zaklęć na sucho czy wolimy od razu przejść do pojedynku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1519
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyWto Paź 26 2021, 00:50;

Miała szczerą nadzieję, że mieli się lepiej, bo obydwoje na to zasługiwali. Wracać i rozdrabniać się nad tym, pytać? To nie było w stylu Nessy, zakłopotanie też nie było. Theo nie miał się więc czym przejmować i mógł napisać do niej dużo wcześniej. Zawsze pomagała w nauce, co dla niej samej było najlepszą praktyką, jaką mogła sobie wymarzyć.
- Oh.. Przykro mi, że Cię to spotkało. To musi być upierdliwe. - zauważyła z uniesioną przez chwilę brwią, szczerym, chociaż wciąż dość neutralnym głosem. Nigdy nie zdarzała wielu emocji, a w ostatnich latach radziła sobie coraz lepiej z ich wygaszaniem. Obserwowała go w milczeniu, bo nigdy mówcą nie było. W jakiś sposób widok jego swobodnego zachowania i braku dziwnej niezręczności sprawiał, że w duchu jej ulżyło. Przesunęła palcem po rudym paśmie włosów, zgarniając je za ucho z mruknięciem zamyślenia. Zaskoczył ją, kompletnie nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji, tego, że chciał opanować naukę posługiwania się czarami bez pomocy transmutatora.
- Na jakim poziomie zaawansowana jesteś? Jak Twoje umiejętności czarów niewerbalnych, poziom skupienia oraz umiejętność koncentracji w przypadku niespodziewanych obrotów wydarzeń? - zapytała, zamiast odpowiedzieć, patrząc na niego badawczo. Karmelowe tęczówki dość bezczelnie i z odrobiną zaciekawienia przesuwały się po jego twarzy, zatrzymując spojrzenie na oczach mężczyzny. Traktował to poważnie? Miał podstawową wiedzą? - Zaprezentuj mi swoje umiejętności, to będę wiedziała, co Ci powiedzieć. Wymień też podstawowe zasady rzucania czarów.
Dopowiedziała, gdy wręczył jej pudełko z przysmakiem, na którym zacisnęła ręce. Trzeba przyznać, że Lanceley odpływała czasem w stronę własnego świata, tonęła w chaosie myśli, gdy przychodziło do tego, w czym była naprawdę dobra. Do przekazywania wiedzy. - Zbierasz karty?
Potrząsnęła pudełkiem, nie otwierając go jeszcze jednak. Zamiast tego, cofnęła się pół kroku i oparła o drzewo, przesuwając wzrok na kołyszącą się na wietrze taflę wody. Nie była materiałem na mentora bezróżdkowej, ale mogła pokazać mu drogę i nauczyć podstaw, które miała opanowane do perfekcji. Zawsze na tym elemencie treningu skupiała się najmocniej, a koncentracja i medytacja sprawiała jej przyjemność, która dodatkowo rozwijała jej umiejętności gromadzenia oraz manipulacji energii.
- Pojedynek chwilę poczeka. Pokaż mi. - odpowiedziała ze wzruszeniem ramion, unosząc dłoń z pudełeczkiem do góry, leniwie zaczęła je otwierać w oczekiwaniu. Oczywiście nie zamierzała odpuścić szansy na przećwiczenie zaklęć z drugą osobą, ale jednocześnie, nie miała pojęcia, na które czary może sobie z nim pozwolić i co Theodore Kain w ogóle umiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Sty 01 2022, 21:27;

Niekiedy trudno było zapanować nad emocjami, ale kto nigdy nie utracił nad nimi kontroli, czy nie popełnił innej gafy w towarzystwie, niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Było mu o tyle bardziej komfortowo, że przeprosił, wyjaśnił sytuację, a najwyraźniej Nessa nie należała do tego grona osób, które szukałyby taniej sensacji i niepotrzebnie, w sposób krzywdzący dla zawinionych, powracała do niewygodnych tematów. Nic dziwnego, że spoglądał na nią z wdzięcznością i sympatią, gotów również zrekompensować jej swoje uprzednie zachowanie. Nawet, jeżeli tego od niego nie wymagała. Ot, dla uciszenia głosu własnego sumienia.
- Nie ma tego złego. Czasami dobrze zrobić sobie spacer, czy to dla zdrowia fizycznego, czy psychicznego. – Machnął ręką, bo o ile niekiedy zdarzało mu się na to upośledzenie teleportacyjne narzekać, tak doskonale zdawał sobie sprawę, że jego klątwa to błahostka, a wielu czarodziejów wylosowało znacznie gorszy los przy okazji tej przez nikogo nieoczekiwanej loterii. Konieczność łażenia wszędzie z buta na ich tle wcale nie brzmiała tak dramatycznie.
Przypatrywał się towarzyszce z zamyśloną miną, bo nie do końca potrafił określić swój poziom zaawansowania. Trzymał różdżkę dość pewnie, w pojedynkach czarodziejskich radził sobie doskonale, na czas reakcji też nie miał co narzekać. Do tego miał za sobą przecież wygrane turnieje jeszcze za czasów szkoły, ukończone kursy aurorskie, ale niektóre informacje umykały z głowy. Szczególnie takie jak teoretyczne podstawy. – Hmm… sam nie wiem? Jeśli mowa o zaklęciach transmutacyjnych, obroną przed czarną magią, urokach, to raczej nie trafiłem jeszcze na czar, którego nie byłbym w stanie opanować. – Nie to, żeby się przechwalał, broń Merlinie; jedynie stwierdzał fakty spokojnym, poważnym, rzeczowym tonem. – Magia niewerbalna też nie sprawia mi żadnych kłopotów. W pojedynkach radzę sobie dobrze, co raczej świadczy o wyrobionym refleksie. No i zdałem kursy aurorskie, więc chyba nie jest najgorzej, no nie? – Spojrzał na nią pytającym wzrokiem, próbując wyczytać cokolwiek znaczącego z łypiących na niego z zaciekawieniem karmelowych tęczówek. Niestety cała jego śmiałość jakby wyparowała, gdy rudowłosa zapytała o podstawowe zasady rzucania czarów. Czuł się jak uczeń na egzaminie, i to mocno niedouczony.
- Ehm? Szlag… Uznajmy, że zawsze wolałem praktykę niż teorię, okej? Mogę więc zaprezentować co nieco, uchylić rąbka tajemnicy… – Starał się wybronić. Pomimo zadowalających wyników w nauce i pracy nie pamiętał już teorii, suchych faktów. Dlatego też w pamięci zaczął wyszukiwać zaklęcia, które mogłoby lepiej, obrazowo wyeksponować jego obecny poziom. Nim sięgnął po różdżkę, wyszczerzył się jednak do Nessy i z tym samym uśmiechem na ustach, zabrał się za otwieranie kolejnego purpurowego pudełka. – Taa. Nie śmiej się, jako dzieciak marzyłem o tym, żeby zebrać całą kolekcję, a nigdy nie było mi to dane. Może tym razem się uda. – Rzucił niewinnie, a zaraz po tym przeklął cicho pod nosem, bo to już kolejna czekoladowa żaba, która umknęła nim w ogóle zdążył się za nią obejrzeć. Cóż, przynajmniej mógł dołączyć do swojego albumu urodzonego w 1923 roku wampira Blodwyna Bludda, którego czarodziejska społeczność zwykła nazywać Wampirem z Dolin. Tak, tak, nie mógł sobie darować, by choćby nie rzucić okiem na zawartą z tyłu karty notkę. Po tym schował jednak kartę do kieszeni, w pełni koncentrując się już na pojedynku… a raczej nieplanowanej demonstracji, bo ciskanie w siebie czarami niespodziewanie odłożyli na później.
- No dobra. – Stanął kilkanaście metrów dalej, w bezpiecznej odległości, żeby przypadkiem nie wyrządzić swojej sparingowej partnerce żadnej krzywdy. Zza paska spodni wyciągnął swoją różdżkę i ściskając w dłoniach kawałek umagicznionego, tarninowego drewna, oczami wyobraźni zwizualizował sobie oczekiwany efekt. Przestąpił o krok na przód, gwałtownych ruchem dłoni przecinając powietrze przed nim, kiedy wokoło jego ciała wyrósł ognisty okrąg. Spokojniejszym już gestem, subtelniejszym przekręceniem nadgarstka przejął kontrolę nad płomieniami, najpierw doprowadzając do ich żywego buchnięcia i rozszerzenia otaczającej go ochrony, by na sam koniec powolnie ją wygasić. Nie skomentował swego przedstawienia ani jednym słowem, zamiast tego ukłonił się przed panną Lanceley teatralnie, ze szczerym uśmiechem na ustach, dla rozładowania atmosfery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 1519
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptyPon Sty 24 2022, 20:31;

Była to kwestia wprawy, wyparcia, priorytetów. Nessa nie rozumiała poniekąd ich kłótni, ale ona dawno odcięła się od emocjonalnej strony swojej natury, stawiając przede wszystkim na samorealizację i podążanie do celu. Teraz nim była magia bezróźdkowa. Nie miała w zwyczaju wypytywania. Należało żyć i dać żyć innym, a Theodore i George już z pewnością na plotkowanie nie zasługiwali, dobrze o nich myślała. Nie musiał czuć wyrzutów, przeszłość nie miała znaczenia i nie było na nią żadnego wpływu. Była jedynie zanikającą iskrą w głowie.
- Mhm. - przytaknęła z przekonaniem, chociaż ruch temu towarzyszący był raczej skromnym, leniwie wprawiającym w ruch rude pasma przydługich już włosów. Teleportacja nie była przyjemna, kominki oraz magiczne pojazdy były dużo przyjemniejsze. A przejażdżka tymi ostatnimi to chyba lepiej działa na oczyszczenie głowy niż wspomniany przez niego spacer.
Przyglądała się jego twarzy ze spokojem, oczekując chyba deklaracji lub przedstawienia w inny sposób postępów, które miał za sobą. Nie poganiała go, bo wbrew wszystkiemu to pytanie było bardzo ważne, wyznaczające poniekąd Nessie pewne granice magiczne. Wiedziała wtedy, o ile może sobie pozwolić. Kąciki ust drgnęły ku górze, gdy słuchała kolejnych słów towarzyszącego jej dziś czarodzieja, a w karmelowych tęczówkach zalśniły maleńkie iskierki przekonania, że mogła wynieść z czasu spędzonego na praktykach z nim znacznie więcej, niż sądziła.

- To świadczy, że jesteś zdolny. I kompatybilny. Na stałe zajmujesz się aurorstwem?
Zapytała, robiąc krok w jego stronę po poprzednich pochwałach, przeciągając się przy tym lekko. Im trudniejsze było wyzwanie, im bardziej doświadczony czarodziej stal naprzeciw niej, im większe było zagrożenie z jego strony — tym entuzjastyczniej reagowała.
- A więc pokaż mi, co umiesz. Pewnie więcej niż ja. To dobrze, bardzo. Potrzebuję kogoś, kto da mi w kość i sprawi, że będę musiała się bardzo postarać.
Kompletnie zignorowała jego wymówki, jakby nie miały żadnego znaczenia. Doskonale rozumiała, sama wolała praktykę od teorii, chociaż los chciał, że ta pierwsza wyjątkowo łatwo wchodziła jej do głowy. Obserwowała też, jak wyjmował karty z żab i przyznała — chociaż tylko do swoich myśli — że faktycznie było coś w tym z chłopca. Uroczego, który wymieniał się na szkolnym korytarzu i całą paletą emocji reagował na znaleziska w pudełku z czekoladowym przysmakiem. Nie wyglądał na ukontentowanego. - Może następna będzie szczęśliwa.
Wzruszyła delikatnie ramionami, rozluźniając je następnie. Wbrew temu, co sobą reprezentowała i jaka niekompletna była, skupienie zawsze miała na wysokim poziomie. Zawsze obserwowała, starała się wyciągać wnioski analizować, według niektórych, nawet za mocno.
Obserwowała dokładnie, każdy ruch i każdy gest, każde ułożenie palców. Kontrolował swoje czary perfekcyjnie, element z magii żywiołów tańczył, jak mu zagrał, a powietrze wypełniło się ciepłem oraz jakąś magiczną aurą. Poczuła to na palcach, które mimowolnie zatańczyły w powietrzu, a maleńkie iskierki przeskoczyły na skórze.

- Lubię sposób, w który rzucasz czary i kontrolujesz magię.
Skomentowała, pozwalając sobie nawet na drobny uśmiech w jego kierunku, który na chwilę sprawił, że chłodna i poważna twarz złagodniała. Pozbyła się wierzchniego okrycia, ignorując towarzyszący im chłód, sięgając po różdżkę. Obróciła drewniany patyk w palcach, czując chłód srebrnych elementów z jaj żmijoptaków w rękojeści, nie mając jeszcze na tyle odwagi oraz pewności, aby korzystać tylko z magii bezróźdkowej. Zamierzała oczywiście próbować, ale transmutator lepiej, aby był w zasięgu, gdyby czar się nie udał. - Jakieś zasady, Theodore?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySro Sty 26 2022, 01:22;

Theo nie przepadał z kolei za podróżowaniem z użyciem magicznego proszku, choć wcale nie przez wzgląd na brak komfortu, a raczej nieumiejętność zanotowania w pamięci lokalizacji rozlicznych kominków podłączonych do sieci Fiuu. Do teleportacji zdążył się już przyzwyczaić; była to naturalna forma jego wojaży, z której korzystał zresztą najczęściej. Marzył także o zakupie magicznego pojazdu, bo uwielbiał siadać za kierownicą, ale niestety na budowie tych misternych konstrukcji nie znał się kompletnie, a ostatnio miał na głowie zbyt wiele obowiązków, by znaleźć jeszcze czas na rozmowę z ekspertem i wybór właściwego auta lub motocykla. Nie chciał przypadkiem zakupić kota w worku.
Na razie jednak musiał skoncentrować się na zadaniu, jakie postawiła przed nim Nessa. Niełatwym, bo mimo biegłego posługiwania się różdżką, nie pamiętał już tych wszystkich teorii wpajanych mu do głowy przez wymagające grono pedagogiczne. Na szczęście szybko okazało się, że rudowłosa nie zamierza go wcale egzaminować, a wystarczają jej podstawowe informacje o poznanych przez niego zaklęciach i odbytych kursach, dzięki czemu mógł odetchnąć z ulgą. – Emm… dzięki? – Mruknął niepewnie, kiedy jego twarz przyozdobił nie tylko niezręczny uśmiech, ale i delikatny róż pokrywający policzki. Nie spodziewał się usłyszeć z jej ust takiego komplementu, chociaż zmieszał się przede wszystkim, gdy w jego uszach wybrzmiało pytanie o aurorski fach. – Nie. Kiedyś chciałem, ale… – Przerwał, żeby znaleźć odpowiednie słowa. Nie chciał opowiadać jej tej całej, nieszczęsnej historii, po której przez lata skrywał w sercu żal do ministerstwa i czystokrwistych czarodziejów. – Niekiedy życie bywa niesprawiedliwe, prawda? – Mruknął więc zdawkowo, lakonicznie, delikatnie wzruszając przy tym ramionami, jakby naprawdę nie było o czym rozprawiać. Zresztą… może i rzeczywiście nie było o czym? Minęło już wiele czasu od momentu odrzucenia jego aurorskiej kandydatury, a praca w Banku Gringotta dawała mu ogrom satysfakcji, nawet jeśli początkowo nie był do niej wcale przekonany.
- Czy więcej, to bym polemizował. Wiesz, robota rzeczoznawcy jednak trochę rozleniwia. – Przyznał uczciwie, bo badanie artefaktów, nawet tych potężnych, nie wymagało aż tak częstego użycia czarów. Nie trzeba było również takiego refleksu jak w czarodziejskich pojedynkach. – Pozostaje mieć taką nadzieję. – Odpowiedział także wesołym tonem na uwagę panny Lanceley a propos trafionej karty z żab, a potem schował znalezisko do kieszeni spodni i ze znacznie większą werwą i odwagą chwycił po różdżkę, by dać popis swoich umiejętności i uraczyć towarzyszkę iście piromańskim widowiskiem. Płomienie tańcowały zgodnie z ruchem jego nadgarstka, a wokoło zaczęło unosić się przyjemne ciepło, ale nie podtrzymywał ognistego kręgu zbyt długo, żeby zostawić rezerwy na dalszą część treningu.
- Nie wiedziałem nawet, że mam własny sposób, ale pewnie u każdego wygląda to trochę inaczej, co? Styl, chwyt rękojeści, ruch dłoni… z wiekiem nabiera się różnych nawyków. – Rzucił wyraźnie zamyślony, zastanawiając się czy nie powinien sprawdzić kilku uroków przed lustrem, żeby móc zaobserwować jak prezentuje się jego postawa. – No to ładnie. Wiesz już jak czaruję i teraz będziesz miała przewagę. – Pozwolił sobie również zażartować, mimo że doskonale wiedział, iż jego mała demonstracja nie ma najmniejszego znaczenia. W starciu liczyły się przede wszystkim kreatywność, szybkość, precyzja i umiejętność odczytania zamiarów przeciwnika. – Hmm… w pojedynkach nie można pozwolić sobie na zbyt wiele błędów, więc może… do dwóch trafień? – Zaproponował z miejsca, bo i pierwsza myśl zwykle okazywała się tą najlepszą. – Wszystkie zaklęcia dozwolone, nawet te najbardziej skomplikowane. Tylko takie, które nie wyrządzą realnej krzywdy, bo chyba żadne z nas nie chce wylądować w szpitalu św. Munga. – Nie widział powodów, dla których mieliby szczegółowo omawiać każdą, najdrobniejszą zasadę, a przynajmniej on ufał Nessie na tyle, by nie obawiać się, że przetrzepie mu kości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 EmptySob Maj 14 2022, 15:37;

Dementor: Nie ma
Księżycowe łzy: Nie ma
Kelpie/langustnik: Nie ma

Po raz kolejny go popierdoliło po całości. Osłabiony, z pierdolnikiem w głowie i milionami problemów postanowił... Urządzić sobie kąpiel w jeziorze. Nie było to oczywiście bezcelowe. Po raz pierwszy od wynalezienia Somnium Sirenis uwarzył porcję i sam miał zamiar ją przetestować. Co prawda wiedział, że oryginalna wersja działa bez zarzutu i przeszła wszystkie testy potrzebne, by wprowadzić ją na rynek, ale dla nastolatka nie było to wystarczające. Siedząc w domu nad kociołkiem zmodyfikował więc lekko przepis, po czym zakorkowany eliksir przelał do fiolki i poszedł w świat wypróbować, co takiego udało mu się odjebać. Miał nadzieję, że nie spotka dementora i nie wyląduje w Mungu, całą resztę miał głęboko w dupie, gdy rozbierał się do bielizny nad brzegiem zbiornika, by następnie zanurzyć się po kolana i wychylić własny eliksir.
Na efekty nie musiał długo czekać. Ciężar ogona, który pojawił się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą miał nogi, nieco pociągnął go w dół, ale już po chwili balansował na powierzchni jak zawodowiec. Z uśmiechem na ryju podpłynął do brzegu, by schować fiolkę, która była jeszcze w większości pełna i zaczął powoli oglądać własne ciało, by sprawdzić, czy jakiekolwiek zmiany można zauważyć między tym, co oferowała oryginalna wersja, a tym co upichcił teraz. Jego krótkie włosy oczywiście urosły i zrobiły się lśniące jak jedwab, a wokół postaci chłopaka roztaczała się wyjątkowa, magiczna aura przyciągająca inne istoty jak magnes.

@Esti L. Caulfield

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 QzgSDG8








Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 12 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-