Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Zoe F. Champion

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
Galeony : 0
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty07/06/13, 12:23 am;

First topic message reminder :



W okolicach Hogsmeade, tam gdzie już nie słychać gwaru rozmów z głównych ulic, a gdzieniegdzie tylko stoją piękne domy z mnóstwem wolnego miejsca wokół siebie, gdzieś za grupą drzew, na uboczu, znajduje się spory staw.  Niejedna osoba zapewne nazywa go jeziorem, ale to jest sztuczny zbiornik, a w jego lewej części znajduje się niewielka wysepka. Można do niej podpłynąć, ewentualnie przejść, jednak jeżeli ktoś bierze ze sobą jakieś rzeczy, należy trzymać je wysoko w górze, gdyż woda przeciętnej osobie w najgłębszym miejscu stawu sięga do połowy szyi. Niewiele osób też wie o jego istnieniu, bo uczniowie niechętnie zapuszczają się w tą pustą, 'wiejską' okolicę, zaś mieszkańcy... jakoś rzadko tam zaglądają i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Zoe F. Champion dnia 07/06/13, 12:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty18/05/20, 12:28 am;

Niby czystość krwi nie miała znaczenia, ale zdecydowanie wpływała na perspektywę postrzegania świata. I to chyba było najgorsze, bo pewne różnice bardzo ciężko było wytłumaczyć komuś kto nie obracał się w podobnym środowisku, nie miał podobnych doświadczeń. Tacy Rowle'owie czy Fitzgerald nie mieli problemów ze zrozumieniem jak wyglądały pewne sprawy w jej rodzinie. Głównie ze względu na to, że sami przeżywali to samo.
Nie zmienia to faktu, że o pewnych wydarzeniach i rzeczach z pewnością z chęcią by zapomniała, a nie widziała na to lepszego sposobu niż zatracenie się w pełni w chwilach spędzanych niezwykle blisko Puchonki, która skutecznie rozpraszała jej myśli i pozwalała się skupić jedynie na sobie i swojej bliskości. Swoje robił także alkohol z dodatkiem innej nieznanej jej jeszcze używki. Miała wrażenie jakby zaraz miała się zapaść w piaszczystej plaży i stać się jednością ze światem. Osobliwe uczucie, ale z pewnością dosyć miłe.
Przymknęła oczy, gdy tylko poczuła jak opuszki palców Nancy zaczynają przesuwać się po wciąż świeżych śladach po podrapaniu przez matagota. I w zasadzie niewiele brakowało, by sama zaraz zaczęła mruczeć jak jakiś kot.
- To OPCM, a nie uzdrawianie... Nie zadziała - odpowiedziała równie cicho, ale nie protestowała wcale, gdy poczuła delikatne pocałunki Williams na swoim policzku. Całkiem słodkie i niewinne. Nawet w momencie, gdy usta Puchonki w końcu odnalazły te należące do Strauss. Ochoczo odwzajemniła ten gest, który zdecydowanie trwał zbyt krótko w jej mniemaniu.
Również westchnęła, obejmując Williams i przytulając ją do siebie skoro ta tak chętnie się w nią wtulała. I delikatnie drżała z zimna, bo temperatura zdecydowanie nie należała do najwyższych. Krukonka jeszcze przez pewien czas, przyciskała ją do siebie, by oddać jej chociaż część swojego ciepła, ale w końcu wpadła na całkiem dobry pomysł, który nie obejmował wracania do domu.
- Możemy wracać, albo mogę rozpalić ognisko  - stwierdziła i nie czekając zbytnio na odpowiedź ze strony Nancy, wymsknęła się z jej objęć, całując jeszcze krótko jej wargi w przelotnym pocałunku. - Poczekaj tu tylko...
Całe szczęście, że w pobliżu stawu znajdował się swoisty mały lasek, w którym z pewnością mogła znaleźć nieco drewna, aby przygotować jakieś ognisko. Może nie tak widowiskowe jak te w Dolinie Godryka, ale zawsze coś. Wystarczyła jej jedynie chwila poszukiwań, by wszelkiego rodzaju gałęzie, które nadawały się do tego zostały przetransportowane na brzeg stawu za pomocą jednego z zaklęć i ułożyły się w całkiem pokaźny stosik. Teraz wystarczyło jedynie to podpalić. I mogła użyć Incendio, ale po co skoro wpadła na o wiele lepszy pomysł?
- Pokażę ci coś... - rzuciła jeszcze do Nancy, chcąc się nieco popisać, bo w końcu była to Celtycka Noc i chyba mogla nieco zaszaleć i zrobić, coś co mogłoby im zastąpić fajerwerki lub coś w tym stylu.
Wystarczył jedynie ruch różdżki, by rzucić niewerbalnie Firersneak i utworzyć w powietrzu potężnych rozmiarów ognistego węża, który przelatując przy ułożonych w stożek kawałkach drewna, podpalił je bez większego problemu. Następnie stwór wzniósł się nieco wyżej, wiedziony ruchami różdżki Krukonki, która chwilowo postanowiła nieco pobawić się efektem swojego zaklęcia i skłonić wężowatego do tego, by wił się w różnych kierunkach, tworząc ogniste wzory ze swojego ciała. Dopiero później zwolniła zaklęcie, sprawiając, że płonący potwór rozpłynął się w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty20/05/20, 07:50 pm;

Miała zdecydowanie za dużo własnych zmartwień na głowie, by przejmować się jeszcze problemami czystokrwistego świata. Wolna od tego ciężaru, nie zdawała sobie sprawy z tego, że powinna zainteresować się tym tematem szybciej niż później. Williams nie wiedziała o Strauss praktycznie nic. Dopiero niedawno zaczęły poznawać się nieco bliżej, zazwyczaj na lekcjach, albo na imprezach, gdzie ciężko było o jakąkolwiek dawkę prywatności. Za to teraz, kiedy w końcu miały siebie na wyłączność, rozmowa to było ostatnie co mogłoby przyjść jej do głowy. Zajęta szukaniem bliskości i jakiegokolwiek cielesnego kontaktu, i kompletnie nie w głowie były jej statusy rodzinne, tradycje, czy chociażby to, co poza pakowaniem się w kłopoty Strauss robi w wolnym czasie. Liczyło się tylko i wyłącznie to, że w danej chwili, w danym miejscu było po prostu idealnie i nawet tak nienaturalnie wirujący dookoła świat jej kompletnie nie przeszkadzał.
- Warto było spróbować... - Skomentowała cicho, wywracając przy tym oczami z rozbawieniem. Czy dębowe wstążki splątały je za sprawą czarnej magii? Oby nie, to zdecydowanie nie była dziedzina, której Nancy chciałaby dać się zauroczyć. W celtycką noc jednak pradawna magia rządzi się specyficznymi prawami, a przez jej puchońską głowę przemknęła myśl, czy aby na pewno ich wybuch namiętności był jedynie sprowokowany całą sytuacją, czy wywołany w jakiś magiczny sposób. Zdecydowanie nie chciała myśleć, że zostały do tego w jakiś sposób zmuszone, ale jej kulejąca pewność siebie, skrywana pod roześmianą buzią, zaczęła mimowolnie doszukiwać się podstępów. Westchnęła cicho, wtulając się w drobne ciało Violi, badając palcami fakturę jej dłoni.
Na wspomnienie o ognisku Nancy uniosła się na łokciu, uśmiechając się łobuzersko. Zdecydowanie nie były w stanie, w którym takie zabawy byłyby odpowiedzialne, ale było zimno... No i chociaż do świtu było coraz bliżej, to celtycka noc wciąż trwała! Przytaknęła więc ochoczo głową i przymykając oczy odwzajemniła kolejny krótki pocałunek, którym została obdarzona. Chciała zerwać się na nogi, by pomóc w szukaniu drewna, ale krukonka poradziła sobie z zadaniem szybciej niż Williams zdążyła się podnieść i złapać równowagę, solidnie zaburzoną przez wypity alkohol.
Zerknęła na swoją towarzyszkę z zainteresowaniem, zastanawiając się co takiego zamierza jej pokazać, a kiedy z jej różdżki wydostał się ognisty smok Nan tylko otworzyła oczy ze zdziwienia. I buzię chyba też.
- Woooow... - Mruknęła obserwując wijącego się gada, odruchowo szukając wolnej dłoni Violetty swoimi zimnymi palcami. Zafascynowana tym spektakularnym widokiem nie zastanawiała się nawet czy to kolejne halucynacje, czy autentycznie na niebie wiruje stworzony przez dziewczynę, magiczny wąż. - Jest piękny... - Przyznała cicho, jakby bała się, że głośniejsze słowo spowoduje jego zniknięcie, a kiedy faktycznie rozpłynął się w powietrzu aż westchnęła z pewną nostalgią. Ścisnęła mocniej dłoń Violi i kiedy ostatnie iskry na niebie zgasły, spojrzała na swoją towarzyszkę z błyskiem w oku.
- Miały być skoki przez ognisko! - Przypomniała jej słowa, które padły jeszcze kiedy były w Dolinie Godryka. Uśmiechnęła się przebiegle i zerknęła w szalejące płomienie, które mieniły się wszystkimi możliwymi kolorami, a drewno niebezpiecznie falowało, sprawiając wrażenie, że cała konstrukcja na przemian rosła i malała. A przynajmniej tak jej się wydawało... Sięgnęła po stojącą na ziemi butelkę i bez namysłu pociągnęła kolejne kilka małych łyczków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty21/05/20, 04:40 pm;

Miały czas. Do niczego się nie spieszyło i wszystko można było załatwić we własnym tempie. Chociaż niektóre sprawy wydawały się dużo bardziej naglące. Takie jak jej narzeczeństwo z Charliem, które mogło wejść w dużo poważniejszy etap ze względu na to, że nieuchronnie zbliżało się zakończenie siódmego roku. W końcu zaraz skończy obowiązkowy etap nauki i będzie dorosła... Idealny czas na małżeństwo, prawda? Nie chciała o tym myśleć, ale prawda była taka, że możliwe zostały jej ostatnie miesiące na to, by coś zaradzić w tej kwestii. Co nie było z kolei takie proste...
Czarna magia czy nie... coś chyba po prostu je do nich ciągnęło. Temu raczej nie dało się zaprzeczyć. Jakaś magia połączyła je już jakiś czas temu i nie chciała puścić. Przynajmniej nie tak łatwo jak agresywna wstążka z obchodów celtyckiej nocy. Mimo wszystko miała wrażenie, że i bez tego ich relacja mogłaby się potoczyć podobnym torem choć może nieco wolniejszym tempem. Choć z drugiej strony można było wątpić w to czy ze Strauss istniało coś takiego jak wolniejsze tempo.
Nawet nie chodziło o to, by robić coś konkretnego. Ognisko po prostu wydało jej się naprawdę miłym pomysłem choćby miały po prostu siedzieć przy ogniu i go obserwować. Najważniejsze było jednak to, że z pewnością dzięki temu zbytnio nie zmarzną. Chyba nieco się rozleniwiła, bo nagle jakoś przeszła jej ochota na skakanie nad ogniskiem, ale tak tylko trochę.
Wyczarowanie ognistego węża była zdecydowanie czymś z czego była dumna. Może i nie miała żadnego talentu artystycznego, ale przynajmniej potrafiła czarować i przy pomocy magii tworzyć rozmaite rzeczy, które mogły zachwycać. Tak chyba właśnie było z ognistym wężem, który swego czasu oddzielał ją od wiwerna, ratując życie, a teraz po prostu wił się ku uciesze Williams, chcąc zrobić cna niej jak najlepsze wrażenie.
Niemal zaśmiała się, gdy usłyszała jak dziewczyna wspomina skoki przez ognisko, w których chciały brać udział jeszcze w Dolinie Godryka. Ścisnęła mocniej dłoń dziewczyny i przyciągnęła ją bliżej siebie, by objąć ramieniem. Jednak zmęczenie i alkohol robiły swoje i sprawiały, że równie kuszącą opcją było zaśnięcie na kocu przy ognisku.
- A będziesz w stanie przeskoczyć, skarbie? - zapytała być może lekko się z nią drażniąc.
Czuła wyraźnie, że pity wcześniej alkohol zdecydowanie oddziaływał na Williams i nie wiedziała jak bardzo mogła na tym ucierpieć jej koordynacja ruchowa, która w podobnych rozrywkach była niezwykle istotna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty25/05/20, 07:04 pm;

Emocje powoli odpuszczały, a wraz z nimi, drobne ciało Nancy opuszczały również siły. Rzadko zdarzało jej się zarywać całe noce, a cały wieczór był pełen wrażeń, wysiłku i chyba wszystkich możliwych emocji. Radość ze spotkania z Violą, podekscytowanie celtycką nocą, niepewność jak to się wszystko potoczy, strach przed matagotem, panika zaplątanęj we wstążkę dziewczyny i ta nowa, ta dziwna, ta wywołująca ucisk w klatce piersiowej, gorąco i przyspieszony oddech, kiedy Strauss znajdowała się tak blisko.
Teraz uczucie zmęczania dodatkowo potęgował alkohol rozlewający się w żyłach i zagarniający sobie świadomość Williams, która bezwiednie oparła się na ramieniu swojej towarzyszki, by obserwować wijącego się ognistego pegaza. Smoka? Bazyliszka? Z każdym mrugnięciem magiczny stwór zmieniał w jej oczach swoją postać, aż w końcu rozpłynął się w powietrzu.
Z entuzjazmem dała się przyciągnąć bliżej dziewczyny. Choć ciepłe powietrze płynące ze strony ogniska przyjemnie muskało jej skórę, to ciepła Strauss pragnęła zdecydowanie bardziej. Wtuliła się w krukonkę, starając się skurczyć w sobie, żałując, że to ona jest wyższa i nie może się tak swobodnie usadowić w jej ramionach. Zazwyczaj ponadprzeciętny wzrost jej nie przeszkadzał, ale dzisiaj zdecydowanie wolałaby by być po prostu małą dziewczynką.
Wywróciła oczami słysząc jej pytanie. Cóż, chyba miała rację, Puchonka w zasadzie ledwo trzymała się na nogach zarówno ze zmęczenia jak i z upojenia. Niewiele procentów było jej trzeba do zaburzenia równowagi. Nie chciała natomiast otwarcie się do tego przyznać, dlatego mruknęła coś pod nosem, kierując swoją wypowiedź w ubrania krukonki, skutecznie uniemożliwiając ich zrozumienie.
Przymknęła oczy delektując się ciepłem zarówno buchających płomieni, jak i tym, które ogarniało jej ciało pod wpływem dotyku Violetty. Sama, stojąc tak, oparta jedną ręką o jej ramię, drugą sięgnęła do kruczych włosów, by zanurzyć w nich palce i musnąć jej kark w subtelnej pieszczocie. Nie miała siły już utrzymywać powiek w górze, dlatego przymknęła oczy, powoli dając się zawładnąć napływającemu do ciała zmęczeniu, a z gardłą wydobyło się, zupełnie nieplanowane, ciche mruczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty27/05/20, 02:37 am;

Sama przywykła już wystarczająco do tego, że nie spała do późnych godzin nocnych. Dopiero, gdy już udawało jej się zasnąć to mogła spać do oporu. O ile nic jej nie przeszkadzało. Żadne z tych zachowań nie było zdrowe, ale raczej niewiele mogła na to poradzić. Chociaż może by mogła, gdyby przykładała większą wagę do swojego zdrowia psychicznego, które ewidentnie zaniedbywała. W końcu nie działo się nic złego, prawda? Funkcjonowała normalnie. Według swoich norm, a to znaczy, że było wszystko w porządku.
Teraz jednak rozleniwiła się. Alkohol i długie godziny na nogach robiły swoje. Miała ochotę po prostu zwinąć się na kocu przy ognisku i tak zasnąć. Pod gołym niebem, czekając nadejścia świtu, by wtedy powrócić do Hogwartu. Lub nie. W końcu i tak nikt tu się nie zapuszczał więc zapewne wstałaby dopiero, gdyby promienie słoneczne zaczęły jej doskwierać.
Również żałowała tego jak wyglądała różnica wzrostu między nimi, która nie pozwalała jej wygodnie i komfortowo trzymać w ramionach wtulającą się w nią dziewczynę. Nie lubiła być tą niższą, mniejszą... słabszą? Przynajmniej takie było jej skojarzenie. I nie podobało jej się ono. Niestety niewiele mogła poradzić na to, że jej kości odmówiły dalszego wzrostu już w okolicach trzeciej klasy Hogwartu skazując ją na marne 168 centymetrów wzrostu. Chociaż zawsze mogło być gorzej, prawda?
Przytulała ją mocno do siebie, zaciskając palce na materiale kurtki, wiedząc, że na pewno nie będzie chciała jej szybko wypuścić ze swoich ramion. Nawet jeśli rozsądek podpowiadał jej, że raczej będzie musiała to zrobić szybciej niż później skoro dziewczyna najwyraźniej już zasypiała na stojąco z twarzą wciśniętą w zagłębieniu jej szyi. Uśmiechnęła się tylko, gdy usłyszała ten bliżej niezidentyfikowany pomruk. Tak. Zdecydowanie powinny już wracać. Nieważne jak miło było.
Sama zamruczała, gdy tylko poczuła palce Puchonki na swoim karku, wplątujące się powoli we włosy. Tak drobny gest, a jednak sprawił, że Strauss miała ochotę na więcej. Całe szczęście jednak zachowała wystarczająco samokontroli i trzeźwości (heh) umysłu, by nie poddać się temu uczuciu.
- Nans... Wracamy już. Praktycznie zasypiasz - mruknęła krótko po czym skierowała swoją różdżkę w kierunku ogniska, by zgasić je przy użyciu odpowiedniego zaklęcia.
Czemu wszystko, co dobre musi tak szybko się kończyć? Postanowiła również zająć się zebraniem koca i butelki zawierającej tajemniczy alkohol po czym objąwszy Williams w talii postanowiła skierować się w kierunku jej domu przy alei Amortencji. W zasadzie dopiero teraz zwróciła uwagę na tę nazwę. Ironia bardzo? I niestety, ale stanąwszy pod drzwiami mieszkania musiała rozstać się z Nancy choć najchętniej weszłaby za nią do środka i została o wiele dłużej. Zamiast tego jedynie pocałowała ją po raz ostatni tej nocy. Długo i zapamiętale, aby móc nacieszyć się wystarczająco smakiem jej ust przed odejściem do zamku.

z|t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty24/06/20, 01:44 am;

Zdarzenie losowe - Magia muzyki #5

Miała już serdecznie dość egzaminów i tego wszystkiego z nimi związane. Od zapachu pergaminu zaczynało robić się jej niedobrze, a na widok różdżki dostawała palpitacji serca. Owszem, nie miała dużo przedmiotów do zaliczenia, ale mimo to się nie wyrabiała. Nadrabianie całego semestru w parę dni było bardzo wymagające i angażujące niemalże każdą wolną chwilę, ale tego popołudnia powiedziała sobie dość. Oliwy do ognia dolało jeszcze to, że na zielarstwie nie popisała się za bardzo umiejętnościami i wyszła z cieplarni z dość mieszanymi uczuciami. Wchodząc do sali, najbardziej obawiała się teorii, nie martwiąc się zupełnie o część praktyczną, a tymczasem okazało się, że z identyfikacją roślin nie miała specjalnego problemu, a za to praktykę położyła niemal po całości. Kompletnie nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć, a brak oceny wywoływał lekkie zaniepokojenie. Resztę dnia na szczęście miała wolną i postanowiła spędzić ją z dala od książek, zdając sobie sprawę, że będzie tego później żałować. Chciała po prostu odpocząć i chociaż na chwilę odciąć się od stresu. Powinna pewnie szybko wracać do domu, żeby przy ogromnym kubku mocnej kawy, przysiąść nad ONMSem, który miała zdawać następnego dnia, ale jakoś jej się nie spieszyło. W końcu miała całą noc na nadrabianie materiału, a szkoda było nie korzystać z pięknej, letniej pogody i słońca przyjemnie łaskoczącego swoimi promieniami odsłonięte kawałki skóry.  Wyszła z zamku z zamiarem powrotu do domu jakąś okrężną drogą, ale ostatecznie nogi przywiodły ją w zupełnie inne miejsce.
Nie wiedziała, czemu udała się akurat w to miejsce. Przystanęła w pobliżu stawu, gdzie uderzyły w nią bardzo intensywne wspomnienia związane z pogańskim świętem. Za dnia wszystko wyglądało tak zwyczajnie. Zniknęła magia, celtycki klimat i również miłe towarzystwo... Westchnęła cicho i usiadła przy brzegu, by przez chwilę w zamyśleniu obserwować grę świateł odbijających się na tafli wody. Wyciągnęła nogi przed siebie i odchylając się nieco do tyłu, wyciągnęła twarz do słońca, zamykając oczy, ale szybko je otworzyła, bo pod zamkniętymi powiekami wspomnienia uderzyły w nią ze zdwojoną siłą.  
- Mój przyjacielu, byłeś mi naprawdę bliski - Zanuciła bezwiednie, kołysząc stopą w rytm piosenki. Zamilkła zaraz, zdziwiona tą swoją nagłą chęcią do śpiewania przebojów Christoffa Tailora. Wcale nie była fanką jego twórczości, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu nigdy nie wkręciła się jakaś głupia piosenka i nie chciała dać się zapomnieć. Nie dostrzegając jeszcze nic specjalnie niepokojącego w swoim zachowaniu, wzruszyła jedynie ramionami i położyła się na trawie, podkładając krzyżowane ręce pod głowę, by cieszyć się słońcem i tą melancholijną chwilą.
Absolutnie nie spodziewała się, że ktokolwiek poza nią może się tutaj pojawić...

@Violetta Strauss
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty26/06/20, 02:51 am;

Wkręciło jej się bycie Perpetuą

Egzaminy potrafiły być naprawdę stresujące. Zwłaszcza, gdy do któryś trzeba było powtórzyć naprawdę spore naręcze materiałów. Tym bardziej, że w niektórych dziedzinach Strauss nie była aż tak biegła, a ze względu na sesję egzaminacyjną musiała nadrobić swoją wiedzę. W zasadzie... nie musiała, ale skutecznie dołożyła sobie maksymalną ilość przedmiotów i musiała sobie jakoś z tym poradzić. Traktowała to raczej jak wyzwanie. I przynajmniej miała jakieś zajęcie, na którym mogła się w pełni skupić. Pochłanianie kolejnych książek było na swój sposób uspokajające i pozwalało jej nareszcie bezproblemowo zasnąć. Chociaż trudno było o tym mówić jeśli w porywach spała po trzy lub cztery godziny maksymalnie, gdy już po prostu trudno było jej wodzić wzrokiem za kolejnymi zapisanymi na papierze słowami, a rankiem musiała wstać na któryś z testów.
Nic więc dziwnego, że po dłuższym czasie była naprawdę przemęczona i zdecydowanie ten stan mógł mieć znaczący wpływ na jej psychikę. Być może był to wpływ niedawno przeglądanych podręczników do magii uzdrowicielskiej albo jakieś pokrętne mechanizmy, które chciały jej udowodnić, że żywi jakiś szacunek lub coś podobnego względem Whitehorn, ale pewnego dnia po prostu po przebudzeniu... czuła się zupełnie inaczej. I niechcący przejęła też nieco nawyków wspomnianej pani profesor.
Tego dnia wstała dosyć wcześnie po kolejnej dosyć małej dawce snu i przygotowała się do wyjścia z zamku. Nie czekały ją żadne egzaminy dzięki czemu miała dzień wolnego, który chciała poświęcić na krótki spacer i pooddychanie świeżym powietrzem, które z pewnością dużo jej da. Od razu się lepiej po tym myślało.
Co zadziwiające jednak ubrała się tego dnia nieco bardziej elegancko niż zwykle. Jej włosy również zdawały się jakoś bardziej w stanie kontrolowanym i lepiej ułożone niż w jej codziennym stanie wolnym. Wyjrzała jeszcze za okno. Wydawało się, że pogoda dopisywała, ale było dosyć pochmurno i zapewne wietrznie więc dla bezpieczeństwa zarzuciła na ramiona lekki kardigan... W ogóle jakim cudem znalazła kardigan wśród tych wszystkich bluz i skórzanych kurtek? Pojęcia nie miała.
Pociągnęła jeszcze usta czerwoną szminką, której nie używała znowu aż tak często, ale akurat miała na to jakaś ochotę po czym z dosyć radosnym i zadowolonym uśmiechem ruszyła w kierunku Hogsmeade. Nie wiedziała jednak czy z pewnością był to dobry pomysł. Już po jakimś czasie zauważyła, że nieco kuleje choć nie przypominała sobie tego, by w ostatnim czasie została poddana jakiejś kontuzji, która mogłaby się odbić na niej w podobny sposób. Do tego... czy właśnie czuła jakiś ból w prawym biodrze? O zgrozo. Pomimo jednak swojego stanu, który nie był aż tak uciążliwy udało jej się trafić nad staw. Jego okolica zawsze była spokojna i dlatego miała nadzieję, że będzie mogła dzięki temu odetchnąć i oczyścić myśli. Które tym razem samoistnie kierowały się ku pewnej Puchonce, sprawiając, że Violetta zarumieniła się z o wiele większą łatwością niż zwykle, co było niezwykle dobrze widoczne na jej dosyć bladej cerze. Nie spodziewała się jednak tego, że obiekt jej rozmyślań również postanowi wybrać się w to samo miejsce dokładnie w tym samym czasie.
Jej uśmiech jakoś automatycznie poszerzył się na sam widok Williams, a dosyć ciężka i ponura aura, która towarzyszyła jej od długiego czasu kompletnie zmieniła swój charakter teraz będąc pełną niewytłumaczalnej wesołości.
- Witaj, skarbie. Też wybrałaś się na przechadzkę? - zagadnęła ją o wiele bardziej melodyjnym głosem niż czyniła to zwykle. Można było odnieść wrażenie, że prawie każda cecha, która wydawała się charakterystyczna dla Strauss nagle zniknęła zastąpiona przez swoje przeciwieństwo. Głos zwykle utrzymywany w tej samej neutralnej tonacji często spokojny i nieprzesycony emocjami, które wolała skrywać w sobie teraz stał się nieco głośniejszy, bardziej śpiewny, ale przede wszystkim pobrzmiewała w nim nuta pewnej wesołości i całkowicie niewymuszonej uprzejmości. Co też się z nią działo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty29/06/20, 06:19 pm;

Absolutnie nie spodziewała się, że w tym miejscu spotka kogokolwiek ze swoich znajomych. Dlatego kiedy dotarł do niej bardzo znajomy głos, wypowiadający jakieś zupełnie niepasujące do niego słowa, najpierw zmarszczyła czoło, a dopiero chwilę później otworzyła oczy. Jej spojrzenie napotkało jakąś podejrzanie pogodną twarz Strauss i dosyć nietypowe jak na Krukonkę ubranie, choć to akurat można było usprawiedliwić trwającymi egzaminami. Chwila, czy ona właśnie nazwała ją skarbem?! Puchonka przez chwilę patrzyła na dziewczynę podejrzliwie, ale nie trzeba było dużo czasu, żeby na jej twarzy pojawił się szeroki, choć troszkę niepewny uśmiech.
- Hej... - Powiedziała cicho i uniosła się w górę, by usiąść, a następnie wstać. Jak zwykle nie wiedziała, jak powinna się zachować. Zdążyła się nauczyć, że Viola zdawała się nie być zachwycona, kiedy Williams chciała ją przytulić, jak to miała w zwyczaju kiedy witała się z bliskimi. Poprawiła włosy w nieco nerwowym geście, nie wiedząc za bardzo co zrobić z rękami i spojrzała gdzieś w bok, czując jak na jej policzkach wykwita właśnie rumieniec. Kiedy stała obok Strauss, wspomnienia celtyckiej nocy uderzyły w nią z podwójną siłą. Przez jej ciało przeszedł elektryzujący dreszcz, kiedy przypomniała sobie, co ostatnio robiły będąc w tym właśnie miejscu. Już od jakiegoś czasu nosiła się z myślą, że powinny o tym porozmawiać, bo kompletnie nie potrafiła odnaleźć się w tej całej sytuacji. Nie wiedziała jak traktować ich relację i nie rozumiała, jak to wygląda z tej drugiej strony. Myślała, że zbliżyły się do siebie po tej pamiętnej nocy, a jednak w szkole została odtrącona, choć wciąż skutecznie ze sobą współpracowały na zajęciach. Ciągle dostawała sprzeczne sygnały, ale nie miała w sobie na tyle odwagi, by zapytać o nie na głos.
Zorientowała się, że zapadła między nimi zbyt długa cisza, wypełniona oczekiwaniem, aż Nancy odpowie na zadane pytanie. Odchrząknęła i wziąwszy głęboki oddech, w końcu spojrzała na Violę i uśmiechnęła się ciepło. Otworzyła usta, by odpowiedzieć na to proste pytanie, ale zamiast 'tak, poszłam na spacer, żeby trochę odpocząć' z jej ust wydobyło się:
- Przemierzyłam cały świat od Las Vegas po Krym... - zmarszczyła czoło, skonfundowana tym, co właśnie się wydarzyło i spojrzała na Viole jeszcze bardziej zagubionym spojrzeniem niż przed chwilą. Na Merlina, o co tu chodzi?
- Mój przyjacielu, jak wyrazić to, co czuję... - dodała jeszcze, próbując przekazać, że nie ma bladego pojęcia co się dzieje i dlaczego cytuje piosenki Christoffa. Nawet nie wiedziała, że je tak dobrze zna! Odruchowo złapała się dłonią za szyję, jakby spodziewała się odnaleźć w ten sposób przyczynę dziwnego zachowania, ale absolutnie nic tam nie znalazła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty02/07/20, 09:29 pm;

Nie planowała tego spaceru, ani tego, że w ogóle zawita nad stawem. To wszystko wyszło tak jakoś samo z siebie. Tym bardziej, że z pewnością nie zachowywała się teraz normalnie. Chociaż kwestia ubioru to było już osobne zagadnienie, bo zawsze mogła po prostu sięgnąć po rzeczy pierwsze z brzegu, co jej się zdarzało nadzwyczaj często. Dlatego też niejednokrotnie zdarzyło się, że miała na sobie podziurawiony lub nieco rozdarty t-shirt. Lub bluzę, na której widniały niedoczyszczone plamy po zaschniętej krwi, pamiątki po treningach Quidditcha, w których coś poszło nie tak. Tym razem jednak było zupełnie na odwrót. W sumie, gdyby tylko mogła trzeźwo ocenić całą sytuację szybko doszłaby do wniosku, że ktoś wywrócił całą jej osobowość na lewą stronę. Inaczej tego nie mogła określić.
Może dlatego też kiedy tylko Nancy podniosła się z ziemi Strauss nie widziała nic zdrożnego w tym, by objąć ją na przywitanie. Lub też raczej nie miała nic przeciwko temu, by przyciągnąć do siebie Puchonkę i uściskać ją serdecznie. Postanowiła nawet pocałować ją przy tym w policzek, zostawiając po sobie ślad szminki, na jej skórze, który ze śmiechem starła swoim kciukiem nim się od niej odsunęła.
Dopiero po chwili sama spłonęła rumieńcem, który wprost idealnie odciął się swoim kolorem na jej bladej skórze. Wszystko przez to, że na nowo przypomniała sobie wydarzenia z celtyckiej nocy, które zapewne wprawiłyby ją w zakłopotanie, gdyby nie to, że jej uwagę przykuł sposób w jaki Williams się wysławiała. Z pewnością nie było to normalne. Przez chwilę nawet zapomniała o tym, że sama jeszcze nie tak dawno nie mogła się pozbyć z głowy tekstów Marleigh Hazelton, którą wyśpiewywała, gdy tylko próbowała coś powiedzieć. Widząc jednak, że i Nancy jest w pewien sposób zaniepokojona swoim stanem, ściągnęła brwi w nie tyle intensywnym namyśle, co zmartwieniu i przyglądając się uważnie dziewczynie sięgnęła do jej policzka, który wydawał się niezwykle rozpalony pod jej dotykiem. Choć zapewne nie na tyle, by być wyznacznikiem gorączki, która mogłaby trawić właśnie organizm Puchonki.
- Wszystko w porządku, złotko? Dobrze się czujesz? - spytała melodyjnie, by upewnić się czy aby faktycznie coś dziwnego nie dolega studentce. Spojrzała jeszcze na nią z troską malującą się na twarzy po czym przesunęła dłoń na czoło Nancy, by sprawdzić czy na pewno nie ma podwyższonej temperatury, która mogłaby być zwiastunem jakiejś tajemniczej choroby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty05/07/20, 04:51 pm;

Niemal każde spotkanie z Violettą wywracało wszystko do góry nogami. Nancy nie potrafiła rozgryźć tej dziewczyny, nie potrafiła zrozumieć co nią kieruje i dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Po celtyckiej nocy, która zdecydowanie potoczyła w najbardziej niespodziewany sposób, myślała, że coś między nimi się pojawiło. Później jednak Krukonka zdawała się unikać wszelkiej bliskości, z czym Nancy powoli się godziła, przyjmując do wiadomości, że to, co je połączyło było jedynie magią celtyckiej nocy, podsyconą druidzkimi specyfikami. Akceptowała to, nie chcąc zupełnie stracić kontaktu z dziewczyną i przestała wciskać się na siłę w jej strefę komfortu. I kiedy cała sytuacja zdawała się już być jasna, to Strauss, postanowiła porwać Williams w ramiona, a jakby tego było mało to jeszcze ucałować w policzek! I kolejny raz Nancy niemal fizycznie poczuła jak coś w środku wywraca się znowu do gory nogami. Niestabilna wieża zbudowana z jej interpretacji i domysłów runęła, rozsypując się na kawałki. I nie żeby mała cokolwiek przeciwko tym miłym gestom. Tęskniła za jej dotykiem, ale za knuta nic z tego wszystkiego nie rozumiała. Znowu. Mimo jej zagubienia w całej tej sytuacji nie było jednak siły, która mogłaby powstrzymać unoszące się w górę kąciki ust, układające się w ciepły uśmiech. Jej wzrok uciekł gdzieś w bok w lekkim zawstydzeniu, kiedy poczuła to znajome i jakże irytujące ciepło na policzkach.
Zaraz jednak cały urok tej chwili zniszczyła klątwa Christoffa, kiedy z Puchońskich ust wydobyły się jakieś brednie. I choć kompletnie nie była w stanie zrozumieć co się z nią dzieje, to zachowanie jej towarzyszki zdumiewało ją jeszcze bardziej. Już nawet pomijając czułe gesty, dziewczyna wypowiadała się w bardzo nietypowy jak na siebie, a jednocześnie niepokojąco znajomy sposób.
- Los okrutnie ze mnie drwił, gorzkich nauk nie oszczędził mi. - odpowiedziała na pytanie, wciąż nie panując do końca nad tym, co wydobywa się z jej ust. - Jestem starym trubadurem, który wiecznie wspina się pod górę. - dodała śpiewnie, co w zasadzie nie mijało się z prawdą niemal w ogóle. Jakaś żartobliwa magia wepchnęła ją wbrew woli w szatę Christoffa Tailora i chcąc nie chcąc, wypowiadała się wyłącznie jego tekstami piosenek. Czy może być bardziej pod górę, kiedy pierwszy raz masz okazję wyjaśnić parę kwestii z osobą, z którą potrzebujesz porozmawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty06/07/20, 01:35 am;

Gdyby tylko Strauss sama wiedziała czego chce i rozumiała w pełni mechanizmy swoich zachowań. Chociaż z pewnych rzeczy na pewno zdawała sobie sprawę. Głównie z tego, że jeśli mówić o wszelkich sprawach emocjonalnych to... cóż była w tym nieco upośledzona. Lubiła czyjąś bliskość, ale na własnych warunkach i w ograniczonej formie. I z pewnością bez większego zaangażowania, które w jej opinii stwarzało jedynie problemy i prowadziło do poważnych komplikacji. A tych jak powszechnie wiadomo lepiej było raczej uniknąć.
Obecnie raczej nie panowała w pełni nad wszystkimi swoimi odruchami, a już na pewno nie widziała w nich nic niestosownego czy też raczej odbiegającego od normy. Nawet jeśli normalnie zachowywała się diametralnie inaczej. Choć niewykluczone, że w momencie, gdy znajdowały się poza murami szkoły Krukonka traktowałaby studentkę nieco mniej obojętnie niż w czasie zajęć to jednak nie było powiedziane, że tak ochoczo i radośnie padłaby jej w ramiona, by następnie ucałować ją w policzek. Zapewne zrobiłaby coś mniej... ekspresyjnego, a bardziej niezręcznego. Przynajmniej w pierwszym momencie.
Przez chwilę przyglądała się Nancy z niewątpliwym zmartwieniem oraz lekką konsternacją, gdy próbowała odnaleźć źródło jej problemu. Zdawało jej się, że niejako rozumie mniej więcej to, co dziewczyna chciała jej przekazać. Jednak tylko jeśli uważnie wsłuchała się w jej słowa cytujące z umiłowaniem Tailora i dokonywała szybkiej i adekwatnej do sytuacji analizy oraz interpretacji tekstu.
- Och, skarbie... - powiedziała w końcu, wzdychając ciężko i spoglądając prosto w ciemnobrązowe oczy Puchonki. Coś czego normalnie pewnie również by nie zrobiła. - Czyżby dopadła cię jakaś klątwa?
Wydawało jej się to niezwykle prawdopodobne. Teraz nie myślała w ogóle o tym, że prawdopodobnie powinny porozmawiać jakoś na temat tego jak wpłynęła na nie noc celtycka i co zmieniła w ich relacji. Przede wszystkim skupiona była na obecnym stanie Williams i rozmyślaniach nad tym jak mogłaby jej pomóc w obecnej sytuacji. Oczywiście dziewczyna nie mogła jej powiedzieć wprost co się stało, ale ufała, że z pewnością znajdzie jakiś sposób na to, by chociaż naprowadzić ją na źródło problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty07/07/20, 01:35 pm;

W gruncie rzeczy Nancy również nie widziała, czego tak naprawdę by chciała. W świadomy sposób nigdy nikogo nie szukała, a jednak chwile bliskości, których tak dawno nie doświadczała, obudziły w niej jakąś tęsknotę i bolesną świadomość braku tej drugiej osoby tuż obok. Zapytana wprost z pewnością by zaprzeczyła, a jednak nieznajome dotąd emocje kotłowały się w środku, nie dając spokoju, szczególnie kiedy Krukonka była tuż obok. I jakby już samo to nie powodowało w niej niezręczności i zagubienia w tej całej sytuacji, to do tego wszystkiego jeszcze jakaś dziwna magia postanowiła spłatać im figla i utrudnić konwersację. Swoją drogą, chyba czas najwyższy, żeby ktoś ze szkoły się tym zajął, bo zmiany płci, wieku i zachowań zdarzały się ostatnimi czasy niespodziewanie często i z pewnością nie było to dzieło przypadku...
Tak bardzo korciło ją, by przytrzymać dłużej ten powitalny uścisk, by przytrzymać dłużej jej rękę na swojej twarzy, by wyciągnąć własną i złączyć ich dłonie, by nachylić się do niej i... Zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. To nie był dobry pomysł, a ona nie miała w sobie tyle odwagi, by kolejny raz na własne życzenie rozbudzić w sobie nadzieje, a później spotkać się ze ścianą. Miała poczucie, że w ten sposób mogła jedynie zepsuć jeszcze bardziej to, co między nimi było, a tego zdecydowanie nie chciała. Dlatego jedynie odgarnęła kosmyk włosów za ucho, by zająć czymś ręce i uśmiechnęła się do Violi uśmiechem pełnym niepewności i zagubienia, ale i tego charakterystycznego dla niej ciepła, bo mimo wszystko naprawdę cieszyło ją to spontaniczne spotkanie.
A potem znów odezwał się za nią Christoff.
- Przy wtórze klątw bosmana, głośnych krzyków aż od rana. - wyśpiewała, wzruszając ramionami w geście bezradności. Czy to miało jakikolwiek sens? Absolutnie. Czy mogła coś na to poradzić? Nawet jeśli, to nie potrafiła. Miała jedynie nadzieję, że tak jak poprzednie przygody z dziwnymi zaklęciami czy eliksirami, zamiłowanie do Tailora również szybko jej minie.
- Chciałem być piosenkarzem, chciałem mieć pełne sale. - dodała jeszcze, ironicznie i prychnęła z rozbawieniem. Cóż innego w tej sytuacji jej pozostało jeśli nie obrócenie tego wszystkiego w żart? Proszę bardzo, jeśli los ta chciał, to zostanie na ten dzień znanym piosenkarzem, czemu nie. Na powagę tego dnia i tak nie było już miejsca. I może to nawet lepiej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty07/07/20, 02:51 pm;

Chyba ktoś powinien im wręczyć Order Niezdecydowania i Umysłowego Confudusa. Zdecydowanie to był dobry pomysł jeśli wziąć pod uwagę to jak bardzo obie potrafiły skomplikować sobie życie przez to, że jakoś nie garnęły się do szczerej rozmowy o tym czego dokładnie nie wiedziały i jakie było ich spojrzenie na pewne sprawy. Może to pomogłoby im w wyklarowaniu pewnych rzeczy.
Te wszystkie dziwne zdarzenia, które ostatnimi czasy zdawały się być plagą Hogwartu stawały się coraz to bardziej uciążliwe. Plus jak widać na załączonym obrazku potrafiły znacząco zaburzyć proces i tak już niezbyt płynnej komunikacji. Oby tylko to wszystko się skończyło jak najszybciej. I nie było zaraźliwe, bo drugiej fazy śpiewania Marleigh raczej by nie zniosła. Już wolała być... Perpetuą? Przynajmniej na to wskazywało jej obecne zachowanie.
Nie wiedziała czy się śmiać czy zamartwiać stanem, w którym znajdowała się Puchonka. Tym bardziej, że jej słowa momentami nie miały naprawdę większego sensu poza tym, że stanowiły teksty dobrze znanych czarodziejom piosenek. To był naprawdę bardzo ciężki przypadek. Przez dłuższą chwilę zastanawiała się nad jakimś rozwiązaniem tego problemu po czym przypomniała sobie o tym jak Shercliffe został trafiony przekleństwem wulgaryzmów. I choć wydawało się to być naprawdę ciężkim przypadkiem to jednak udało jej się zakończyć działanie tego przy pomocy Finite. Może i tutaj udałoby jej się osiągnąć ten efekt?
- Skarbie... nie chcę cię do niczego zmuszać, ale jeśli chciałabyś mogłabym spróbować usunąć efekty tej klątwy - zaproponowała w końcu, bo miała wrażenie, że podobne rozwiązanie może i tutaj się sprawdzić. Choć oczywiście nie rzucałaby żadnych zaklęć bez wyraźnej zgody dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty08/07/20, 07:29 pm;

O tak, były w tej konkurencji niedoścignione, a jedna lepsza od drugiej. Nie od dziś było wiadomo, że brak rozmowy był największym wrogiem wszelkich relacji i Nancy doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Co ciekawe, gdyby ktoś z jej przyjaciół znalazł się w podobnej sytuacji, to rozmowa byłaby tym, co Puchonka poradziłaby w pierwszej kolejności. A jednak jeśli chodziło o nią samą, to nagle wszystko wydawało się jakieś trudniejsze i mniej intuicyjne. Obok Orderu Niezdecydowania i Umysłowego Confudusa powinna jeszcze postawić medal za bycie największą pierdołą w szkole. Owszem, to ona zaprosiła Violę na obchody celtyckiej nocy, ale to było najbardziej odważne działanie, na jakie było ją stać, a rozmowa o tym wszystkim znajdowała się już daleko poza jej możliwościami.
Kiedy człowiek pogodził się już z tym, że nie jest w stanie swobodnie się wypowiadać, to cała ta sytuacja zaczęła wydawać się całkiem zabawna. Nancy nie znała zbyt wielu piosenek Tailora poza tymi kilkoma hitami, znanymi każdemu, a jednak jej język zdawał się doskonale pamiętać wszystkie teksty i nieświadomie bawiła się, mieszając różne wersy, aby dopasować je mniej lub bardziej sensownie do prowadzonej rozmowy. Jej towarzyszka jednak wydawała się bardziej zmartwiona niż rozbawiona, co również nie do końca do niej pasowało. Czyżby i ona padła ofiarą jakiegoś zaklęcia? Troska, jaka od niej emanowała, zmartwione, ciepłe spojrzenie, przywodziły na myśl raczej profesor Whitehorn niż Strauss.
- Cóż więcej mógłbym chcieć? Bo jesteś tu. I proszę zostań już. - wyśpiewała, wciąż nie do końca panując nad słowami. Policzki ponownie oblały się rumieńcem, kiedy podświadomość postanowiła wypowiedzieć się za nią. I chociaż tego dnia Krukonka wydawała się być wyjątkowo wyrozumiała i współczująca, to paradoksalnie chyba jeszcze bardziej Nancy krępowało.
Nieśmiało odnalazła spojrzeniem ciemne tęczówki, ale nie rozpoznawała tego, co w nich widziała. Może to magia celtyckiej nocy namalowała w wyobraźni Puchonki jakiś odbiegający od rzeczywistości obraz Strauss? A może to przez zmęczenie egzaminami? Nie rozumiała tego wszystkiego, ale do tego zdążyła już się chyba przyzwyczaić. Była zagubiona w tej relacji, próbowała odnaleźć prawidłową ścieżkę, ale czuła się niczym dziecko błądzące we mgle.
Po chwili niezręcznej ciszy rozłożyła ręce na boki w geście poddania i kiwnęła zachęcająco głową, by Viola mogła rzucić zaklęcie i uwolnić ją od Christoffa, który i tak pewnie nie wyjdzie z jej głowy przez najbliższy czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty09/07/20, 12:05 am;

Pierdoła i kaleka emocjonalna to najlepsze na świecie połączenie. Wiadomo to nie od dziś. Z pewnością jednak takie combo nie mogło zwiastować udanej relacji. Choć czasami i bez większej komunikacji można było się w coś wplątać. Jeśli tylko obie osoby nie miały nic przeciwko niezbyt zobowiązującej znajomości bez żadnych obietnic. Jednak to była szansa jedna na milion, wymagająca idealnego zgrania się i podobnych intencji.
Może i ktoś mógłby uznać to za zabawne, ale przynajmniej chwilowo Strauss nie było do śmiechu. Nie cierpiała podobnych efektów magicznych, które jedynie utrudniały innym życie i nie pozwalały na swobodną ekspresję i komunikację. Była w tym beznadziejna, a jeszcze coś miałoby zakłócać to co miała? Magia czasami była niezwykle upierdliwa. Może jednak mugole mieli lepiej pod pewnymi względami?
Uśmiechnęła się łagodnie i promiennie, gdy tylko usłyszała słowa Nancy choć w zasadzie przemawiał przez nią w tej chwili Christoff. Z pewnością nie zamierzała jej zostawić, a już na pewno nie w tej sytuacji. Przez chwilę spoglądała jeszcze w jej oczy nim w końcu dobyła swojej różdżki, którą trzymała swojej dłoni niezwykle delikatnym choć pewnym chwytem. Zupełnie inaczej jak zwykle, gdy przygotowywała się do rzucenia zaklęcia. Teraz w jej ruchach widać było dużo większą subtelność i finezję, która zastąpiła jej zdecydowane i precyzyjne ruchy nastawione jedynie na funkcjonalność.
- Finite - nie korzystała z werbalnej formy zaklęć zbyt często, ale wolała teraz się nią posłużyć, aby Williams miała pewność jakiemu zaklęciu dokładnie zostaje poddawana. Miała nadzieję, że zadziałało ono i Puchonka zostanie uwolniona od śpiewającej klątwy... i nie będzie musiała uwalniać jej od niej pocałunkiem. Niemal od razu zarumieniła się, gdy tylko przypomniała sobie o tym jak w czasie celtyckiej nocy musiała wyplątać dziewczynę z własnej wstążki. I to w zasadzie był początek niezwykle przyjemnej reszty wieczoru oraz problemów z komunikacją...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty09/07/20, 06:10 pm;

Nancy z pewnością nie była taką osobą. Nie szukała przygód, a przynajmniej nie szukała ich w tym sensie. Być może nie przyznałaby się do tego na głos, ale bardzo chciała obietnic, chciała zapewnień i poczucia stałości oraz bezpieczeństwa. Nie była dziewczyną na przygodę jednej nocy, choć ta celtycka niemal ją do tego skłoniła. I choć rozum podpowiadał gdzieś z tyłu głowy, że ta relacja nie może skończyć się szczęśliwym zakończeniem, to jego głos niemal całkowicie zagłuszało dudnienie serca, kiedy Strauss stała obok, a ich ciała znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie. Rozsądek nigdy nie był mocną stroną Williams, a we wszystkim, co robiła, kierowała się niemal jedynie uczuciami, które często potrafiły przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie miała nad tym jednak kontroli i nic nie mogła na to poradzić.
Puchonka niezbyt się tym wszystkim przejmowała. Wychodziła z założenia, że skoro nie może nic poradzić na sytuację, w której się znalazła, to najlepszym wyjściem było obrócenie tego wszystkiego w żart. I choć początkowo Viola wyglądała bardziej na zmartwioną niż rozbawioną, to uśmiech wywołany kolejnym tekstem Christofa, wywołał radość również na twarzy Nancy. Być może paradoksalnie lepiej byłaby w stanie wyrażać swoje uczucia wspomagana przez Tailora? Może nieco pociągnąłby ją za język i niejako zmusił do powiedzenia paru rzeczy tak jak przed chwilą? Nie miała jednak możliwości się o tym przekonać, bo Krukonka rzuciła odpowiednie zaklęcie i Nancy była już zdana jedynie dla siebie.
- Teraz pijesz wino, pijesz aż do dna. - zanuciła, tym razem już zupełnie świadomie. Spojrzała na swoją towarzyszkę próbując zrobić przerażoną minę, ale nie wytrzymała długo i wybuchnęła śmiechem na ten swój, zapewne zupełnie nieśmieszny żart. - Nie no, zgrywam się. Mój głos już działa normalnie. Dziękuję. - dodała, uśmiechając się ciepło, kiedy odnalazła spojrzeniem ciemne tęczówki Violetty. Wpatrywała się w nie dłuższą chwilę, by zaraz kolejny raz uciec spojrzeniem gdzieś w bok. Ciężko było patrzeć w te oczy nie robiąc sobie kolejnych złudnych nadziei. Niestety, tym razem miało nie być magicznych pocałunków, wystarczyło zwykłe finite.
- A z tobą wszystko w porządku? - zapytała, zerkając na dziewczynę kątem oka, a jej głos zdradzał lekkie zmartwienie. Strauss też nie zachowywała się tego dnia tak jak zazwyczaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty10/07/20, 10:13 pm;

Strauss również nie szukała... przynajmniej nie aktywnie. Ot jeśli już zdarzyło jej się napotkać chętną osobę to nie miała większych oporów przed tym, by z tego skorzystać jeśli tylko miała taką ochotę. Krukonka była cóż... specyficzna. I to pod wieloma względami. Z pewnością jednak to co czuła Nancy było przynajmniej w większości odwzajemnione. Nie robiła sobie jednak nadziei na nic konkretnego i długoterminowego. Wiedziała, że jest to bez sensu, bo w końcu kto by z nią wytrzymał? Zresztą tylko patrzeć i czekać na to jak coś spierdoli jak to miała w zwyczaju.
W pierwszej chwili myślała, że jej zaklęcie nie dało żadnego efektu, gdy tylko usłyszała kolejne wersy Tailora. Nim jednak zdołała w jakikolwiek sposób na to zareagować Nancy roześmiała się, a Krukonce ulżyło, gdy tylko uświadomiła sobie, że był to żart. Westchnęła nawet cicho, ciesząc się, że była w stanie coś zdziałać i pomóc studentce w potrzebie.
- Nie ma za co, złotko - odpowiedziała jeszcze, uśmiechając się do niej.
Przez chwilę odwzajemniała jej spojrzenie, przez chwilę myśląc również o tym, że mogła próbować odczarować ją tak jak podczas celtyckiej nocy, ale jednak postawiła na bardziej... tradycyjne sposoby. Dopiero po chwili dotarło do niej pytanie dziewczyny, na które tylko się uśmiechnęła i skinęła głową.
- Wszystko w porządku, kochanie - potwierdziła, bo w swoim obecnym stanie nie bardzo widziała żeby cokolwiek było nie tak. Zamiast tego po prostu ujęła Williams pod ramię i spojrzała na nią pogodnie. - Zaczęło się robić chłodniej. Może powinnyśmy stąd pójść nim zacznie padać? - spytała, bo chłodny wiatr i stalowoszare chmury, które zaczęły zasnuwać niebo wyraźnie wskazywały, że niedługo może nadejść deszcz. Dlatego nie tracąc czasu obie oddaliły się w kierunku miasteczka.

z|t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 01:02 pm;

Laboratorium Medyczne - gra terenowa
Pogoda deszczowa, temperatura na zewnątrz: 15 stopni Celsjusza. Temperatura odczuwalna: 13 stopni Celsjusza.

Podzielił się początkowo swoim pomysłem z nauczycielką Norą Blanc.
Potem przeszło to dosłownie wszędzie.
Próba zrekompensowania utraty punktów w ostatnim czasie wydawała się być czymś niezwykle trudnym do wychwycenia; jego opinia była dość mocno zszarpana, zarówno w oczach rówieśników, ale nauczyciele jeszcze jakieś pokłady nadziei po prostu w nim znajdowali, umożliwiając kształcenie się w danym, wybranym kierunku. Nie bez powodu przechodził ciągle przez obraną ścieżkę, przygotowując mapę, a w sumie to dwie mapy, aby przypadkiem drużyny się na siebie nie natknęły. Droga o tej samej długości - co może pójść nie tak? Wystarczy, że rozpoczną w tym samym momencie i wszystko powinno być w porządku; dwie drużyny rozstawione po obu stronach barykady. Nie bez powodu wysokie trapery zatapiały się niemiłosiernie w błoto, pozostawiając na nim ślady, które następnie zakrywał - od czasu do czasu służył samemu sobie teleportowaniem się, ale w końcowym rozrachunku tejże sztuce nie ufał. Musiał przeczesać jeszcze raz teren i upewnić się, że każdemu uczestnikowi zabawy nic nie będzie po prostu groziło. Pomijając niektóre, niepokojące jęki podczas obchodu, przez co mogło być całkiem... nietypowo?
Nie bez powodu krople deszczu osadzały się na jego ciemnej parce moro, które po chwili po prostu spływały. Kruk siedział na przedramieniu, spoglądając zaciekawiony na całe otoczenie; chyba skrzydlata istota nie spodziewała się takiego pomysłu. Nikt tak naprawdę się nie spodziewał, kiedy to czekał w miejscu wyznaczonej zbiórki, jakoby czekając na chętnych do tego wszystkiego. Był gotów na razie zdawkowo udzielić odpowiedzi na jakieś pytania, o ile te by się w ogóle pojawiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1245
  Liczba postów : 1367
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 01:35 pm;

Domyślała się, że wszystko było zaplanowane i omówione z profesorami, nie sądziła, żeby to spotkanie było samowolą. Mimo wszystko uznała jednak, że powinna się tam wybrać i ich pilnować, czym podzieliła się z @Yuuko Kanoe, tym bardziej że jego główny organizator był w pełni pod zwierzchnictwem dziewczyny. Ustaliły zatem, że wybiorą się wspólnie na te zajęcia terenowe, by przekonać się, o co dokładnie chodzi, chociaż Victoria miała nadzieję, że nie będzie musiała próbować tarzać się w błocie, ani nikt nie zmusi jej do tego, by weszła do wody. To akurat byłby nieopisany wręcz koszmar, tak więc obserwowała bacznie okolicę, trzymając wciąż kciuki za to, że nie skończy jak worek treningowy. Przypomniała sobie, jak niedawno piłka wybuchnęła jej prosto w twarz i aż przełknęła ślinę, bo nie miała najmniejszej ochoty na podobne przygody. Nie mogła jednak nic poradzić na to, że żołądek nieco jej się skręcił na samą myśl i poprawiła kołnierz kurtki, która mogła uchodzić za sportową, ale na pewno nie umywała się do mugolskich cudów techniki. Jak zawsze Victoria była przerażająco wręcz elegancka i pewnie skończy ubłocona i ubrudzona, ale nadal nic nie przekonało jej do tego, by sięgnąć po nieco inną modę.
- Na Merlina, ależ dzisiaj chłodno - mruknęła, chuchając w dłonie. Nie przepadała za jesienią, kiedy było zimno, wilgotno i nieustannie padało. Wolała już zimę, mróz i śnieg, gdzie przynajmniej można było ubrać się ciepło i jakoś to przetrwać. Pogoda taka, jak dzisiaj, doprowadzała ją niemalże do szału i naprawdę wolała wtedy przesiadywać w zamku, żeby przypadkiem się nie przeziębić. Czasami jednak nie miało się po prostu wyboru. Zerknęła jeszcze na towarzyszącą jej prefekt Puchonów i tupnęła kilka razy, by na pewno się rozgrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1386
  Liczba postów : 1116
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 01:47 pm;

Było tego w chuj dużo. Spotkania, zadania, nie wiadomo co, zajęcia i wszystko na raz, ale właściwie Max nie narzekał, bo jednak miał co robić. Co prawda musiał teraz również ruszyć dupę do pracy, ale nie było tak źle, był w stanie sobie z tym wszystkim jakoś poradzić, a przynajmniej tak mu się wydawało, wychodził również z założenia, że im więcej się nauczy teraz, tym łatwiej będzie mu później, kiedy pozostanie mu jedynie się dokształcać. Zaczął w końcu poważnie myśleć o tym, co dalej, co brzmiało w chuj zabawnie, kiedy wskazywało się na niego, ale też nikt nie musiał wiedzieć, jak to dokładnie wyglądało i jakie były jego motywacje, czy coś, więc nie zamierzał się tym ani trochę przejmować. Po prostu zjawił się na miejscu spotkania, ziewając przy okazji, bo w sumie to mu się chciało w chuj spać, ale co tam i wcisnął dłonie w kieszenie skórzanej kurtki, by skinąć zaraz głową Felinusowi i ziewnąć, przymykając przy okazji powieki.
- Każesz nam dzisiaj zbierać jagody i korzonki? - mruknął, w stronę Puchona, a później przeciągnął się, zastanawiając się, co właściwie ma dalej robić. Dopiero się zbierali, a jemu jakoś nie chciało się za bardzo gadać, liczył na to, że Młody przywlecze tutaj dupę i będzie miał kogo męczyć, ale oczywiście mógł się co do niego mylić. Może miał dzisiaj ciekawsze rzeczy do roboty, niż bieganie po jakichś jebanych krzakach, żeby przekonać się, czy na pewno można w nich znaleźć coś przydatnego do tego, żeby zrobić z tego zajebisty eliksir. Zresztą, tak po prawdzie to on pewnie też miał lepsze rzeczy do roboty, jak chociażby zajebiste spanie, ale cóż, dorosłe życie nie wybierało, czy coś tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4685
  Liczba postów : 1889
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 04:38 pm;

To nie tak, że całkowicie nie ufała Felinusowi i Maxowi. Po prostu wszelkie kłopoty czy to z ich winy czy nie jednak jakoś się chłopaków trzymały i mimo wszystko wolałaby być na organizowanych przez nich zajęciach, by w razie czego móc zareagować, gdyby tylko działo się coś nieodpowiedniego. Zresztą to były zajęcia w terenie... Dodatkowa para oczu, by pilnować, że wszystko jest w porządku zawsze się przyda w takich okolicznościach.
Wiedziała, że pogoda nie była najlepsza. Dlatego też zawczasu ubrała się w dosyć ciepłe dresy, które towarzyszyły jej często w trakcie wykonywania prac przy roślinach. To był strój, którego nie bała się wybrudzić, gdyby tylko zaszła taka potrzeba. Choć miała nadzieję, że taka raczej nie zajdzie.
- Nie jest jeszcze tak źle. Chociaż myślę, że niedługo coraz mniej zajęć będzie organizowanych na świeżym powietrzu - stwierdziła, gdy tylko @Victoria Brandon wygłosiła swoją uwagę odnośnie pogody.
Faktycznie robiło się coraz zimniej, ale niespecjalnie jej to przeszkadzało. Dopiero po tym jak dotarły w okolice miejsca zbiórki zdała sobie sprawę z tego, gdzie się znalazła. I choć mieszkała w okolicy to nie była tu od... pamiętnej nocy, którą spędziła z wilami. Już na samo wspomnienie tych wydarzeń jej policzki pokryły się niekontrolowanym rumieńcem. Musiała przyznać, że za dnia staw prezentował się zupełnie inaczej niż w półmroku, przy świetle księżyca... ze złotowłosą wilą stojącą w sięgającej jej do bioder wodzie, która czekała jedynie na to, aż Kanoe do niej dołączy...
Nie. Stop. Zdecydowanie jej myśli wybiegły zbyt daleko. Starała się na chwilę zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości i zamiast tego odszukać wzrokiem Felinusa. To właśnie na nim i na zorganizowanych przez niego zajęciach powinna się w pełni skupić. I zdecydowanie nie powinna dać się rozproszyć wspomnieniom z wieczoru panieńskiego Sapphire.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1723
  Liczba postów : 3560
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 05:07 pm;

Zajęcia w terenie? Ależ oczywiście, że to było coś dla niej. Zawsze coś mówiło jej o tym, że wszelkie szkolne aktywności wykonywane na zewnątrz były najciekawsze. Wystarczy choćby spojrzeć na Quidditch, by dojść do tego wniosku. Niemniej jednak tym razem nawet nie wiedziała czego ma się spodziewać. Była jedynie pewna tego, że cokolwiek Felinus wymyślił - z pewnością będzie to interesujące.
Nie bardzo zwracając uwagę na panującą pogodę zjawiła się nad brzegiem pamiętnego stawu w nieco przetartych jeansach i przydużej ślizgońskiej bluzie, która przede wszystkim była ciepła. No i była to pierwsza rzecz, która znalazła się w zasięgu jej ręki, by mogła ją narzucić na siebie przed wyjściem z domu.
Niemal od razu jej wzrok natrafił na sylwetkę przygotowanego do wyruszenia w teren Puchona, do którego jednak nie zdecydowała się podejść. Bo i po co skoro i tak nie bardzo mogła wdać się z nim w jakąkolwiek rozmowę? Zamiast tego po prostu stanęła gdzieś z boku, czekając, aż całe to wydarzenie się rozpocznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty11/10/20, 07:21 pm;

Sam nie wiedział, czy cieszył się czy smucił z tego, że Felek postanowił zorganizować kolejne spotkanie kółka w tym miesiącu. Z jednej strony mógł na chwilę zrzucić z siebie ten ciężar, a z drugiej.... No cóż, zyskał zbyt dużo wolnego czasu, który zwykle poświęcał na organizację spotkań.
Z ciekawością ruszył jednak na miejsce zbiórki. Znał Lowella na tyle, że spodziewał się czegoś naprawdę nietypowego. Pogoda na zewnątrz nie zachęcała do gry terenowej, ale Max nie miał zamiaru się wycofywać. Ubrał coś, czego w razie co nie było mu żal zniszczyć, jakby Felek kazał mu czołgać się przez krzaki czy pływać w stawie. Chociaż na tę drugą okazję miał bokserki, które zawsze sprawdzały się najlepiej.
-Elo mordunio. Czym chcesz mnie dzisiaj zabić. - Przywitał się z uśmiechem z @Felinus Faolán Lowell. Nowe blizny były dzisiaj dobrze przykryte, ale pamięć o nich wciąż była w Maxie żywa.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 1846
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty12/10/20, 10:50 am;

Spotkanie Laboratorium Medycznego? Jemu nie trzeba było dwa razy powtarzać. Co prawda podobno nie miało to być zwykłe zebranie kółka, a jakaś super-hiper-mega zabawa. Szczerze w to wierzył, choć z tego co mu było wiadomo, to nie Max a Felek miał prowadzić to spotkanie. Był ogromnie ciekawy tego co będzie się tam działo i był to kolejny argument za tym, żeby koniecznie wybrać się w miejsce wskazane na tablicy szkolnych ogłoszeń.
Dotarł więc na obrzeża magicznej wioski, gdzie miała odbyć się ich zbiórka. Już z daleka dostrzegł znajome twarze, z którymi widywał się podczas ćwiczeń, organizowanych przez lab-med. Przywitał się krótko ze wszystkimi , po czym naturalnie przystanął przy Solbergu i Felinusie, wsuwając dłonie do kieszeni kurtki.
- No Panowie, pogodę mamy idealną na rozrywkę w terenie. - odezwał się z lekkim uśmieszkiem i rozglądając się wokoło, jakby próbując domyślić się co będą robić. Miejsce nie wydawało się zbyt szczególne, ale nie wiedział, że nie jest jeszcze ich docelowym. - Co, stary, znudziło Ci się organizowanie kółka i teraz zwaliłeś wszystko na Felka, hm? - zażartował, zwracając się do @Maximilian Felix Solberg, po czym zaśmiał się i przeniósł wzrok na Puchona obok (@Felinus Faolán Lowell), do którego tylko mruknął, jakby na znak, że tylko się zgrywa (co w sumie można było zauważyć i bez tego, od samego początku).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty13/10/20, 03:10 am;

Stał, obserwował, czekał na kolejne, chętne jednostki, które to zamierzały w dość nietypowych warunkach przejść przez spotkanie Laboratorium Medycznego. Czekoladowe oczy nie zdradzały niczego szczególnego, oprócz oczywiście wycofanej postawy organizatora tego całego zajścia. Siedzący na ramieniu kruk poniekąd zdawał się być zaintrygowany; ten nie mógł sobie odmówić dłuższego spojrzenia na dziewczyny, które to poczęły trochę narzekać na obecną pogodę. Czarnoskrzydła istota nie zamierzała tego jednak komentować, no ba, nie mogła nawet - zamiast tego siedziała cierpliwie na ramieniu, jakoby wyczekując jakichkolwiek, dodatkowych wydarzeń. Zresztą, sam Felinus nie wiedział, ile tak naprawdę osób zechce przyjść na jego zajęcia, co nie zmienia faktu, iż spokojny krok, wykonany w stronę początkowych gości, został przerwany na półpięcie. Strój Victorii Brandon nie był stosowny do tego, co będzie się działo, aczkolwiek nie zamierzał tego komentować. Ostrzegał na ogłoszeniu, że będzie to praca w terenie; jeżeli prefekt zamierzała przechadzać się przez okoliczne tereny w eleganckim ubiorze, nic mu do tego.
Przeniósł jednak wzrok na Kanoe, która zwracała na niego szczególną uwagę, kiedy to ostatnio naprawdę srogo przesadzał na lekcjach. Wiedział mimo wszystko i wbrew wszystkiemu, iż jest ona we współpracy ze Skylerem, którego ostatnio wyprosił ze swojego domu. Naprawdę ślepy by tego nie dostrzegł; wspólne rozmowy, bycie prefekt - to wszystko przyczyniało się do rozpowszechnienia dość ogólnej wiedzy na temat ich współpracy przywrócenia go do porządku. Jakby jakiś układ w ciele zawiódł i musiał zostać wymieniony.
Panno Kanoe, proszę się o mnie tak nie martwić na spotkaniu. Pojawi się na nim nauczyciel, z którym nawiązałem współpracę. — zagaił do niej, kiedy to wiedział, że tym razem to nie one będą mu się tak przyglądały. Poniekąd działało to na niego jak płachta na byka, kiedy to za każdym razem był posądzany o najgorsze możliwe rzeczy, gdy tak naprawdę tym razem to on miał zapewnić im wszystkim bezpieczeństwo rozrywki. Nie bez powodu ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, kiedy to usłyszał słowa Brewera na temat korzonek. Wspólna nauka z nim zaowocowała naprawdę sporym doświadczeniem, ale żeby posądzać go o tak proste rzeczy? — To nie jest Stowarzyszenie Miłośników Przyrody. Przygotowałem coś znacznie ciekawszego. — delikatne, mimowolne podniesienie kącika ust do góry wydostało się spod kopuły jego czaszki, gdzie skrywał emocje oraz reakcje, by następnie machnąć dłonią do Violetty, która pozostała gdzieś z boku, najwidoczniej nie widząc sensu nawiązania jakiegokolwiek kontaktu. Rozumiał jej podejście, w związku z czym nie narzucał się, a ostatecznie jego spojrzenie oraz kruka trzymanego na ramieniu, utkwiło na Lucasie oraz Maximilianie, którzy to również postanowili zawitać. Podniósł do nich dłoń i pofalował nią, przenosząc pierwsze uwagę na przedstawiciela rodziny Sinclair. Spokojnie, zauważając jego ironię, która nasuwała się na sam początek. — Lepszej nie mogłem sobie wyobrazić. Nikt nie wspomniał, że będzie łatwo. — schował ręce do materiałowej kieszeni kurtki, która na sobie miał, kiedy to kaptur skutecznie chronił go przed deszczem. Nie bał się wody, a co jakiś czas odnawiał na sobie zaklecie Calefieri, kiedy to czuł, jak przez palce przedostaje się bardzo nieprzyjemny chłód. Wolał go jednak uniknąć, zamiast sprawiać sobie dyskomfort podczas przygotowania tego wszystkiego. Spokój, determinacja, opanowanie, nawet jeżeli łączyły ich blizny z tego samego wydarzenia. Nieprzyjemne. — Dzisiaj takich atrakcji nie będzie. No chyba że bardzo ładnie poprosisz i zrobisz maślane oczy. — choć nie podejrzewał, czy aby na pewno ten mógłby się skupić, mając na sobie wzrok kruka; spojrzenie niebieskich ślepi mogło przeszywać duszę na wskroś. Sam Max nie lubił go w mieszkaniu, a co dopiero na zewnątrz, na otwartej przestrzeni. Przekrzywiający głowę, wpatrujący się w nicość posiadanego umysłu oraz sumienia.

@Victoria Brandon, @Yuuko Kanoe, @Maximilian Brewer, @Lucas Sinclair, @Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 1162
  Liczba postów : 8676
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty13/10/20, 03:26 am;

Przywitał się radośnie z @Lucas Sinclair w ten cudowny, deszczowy, zimny dzień. Na pewno pogoda dzisiaj sprzyjała wszelkim wyprawom, a znając Felka nie było szansy żeby wyszli z zajęć w stanie, w którym się na nich pojawili.
-Prędzej powiedziałbym, że Lowell chce zobaczyć jak zdejmują mnie z posady i zająć moje miejsce. - Również zażartował, przypominając sobie ostatnie spotkanie, jakie przeprowadził.
Wzrok padł na kruka siedzącego na ramieniu puchona. Zdecydowanie nie przyzwyczaił się jeszcze do tego stworzenia. Wolał Ivarę, która zawsze cieszyła się na jego widok i nie sprawiała wrażenia, jakby chciała zjeść jego duszę.
-Oh Felek, zrób to dla mnie. Przecież wiesz, jak kocham adrenalinkę. - Spojrzał na Lowella niczym kot ze Shreka, próbując zachować powagę. Minęło już przecież dobre kilka dni od kiedy ostatnio otarli się o śmierć. Świeże blizny raczej ukrywał przed światem. Nie miał zamiaru jeszcze chwalić się ich ostatnią wyprawą, a znamię na ręce było niestety mocno widoczne. Dlatego raczej ostatnimi czasy nie rezygnował z wygodnych bluz.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 QzgSDG8








Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty


PisanieStaw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade  Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Staw na obrzeżach Hogsmeade - Page 10 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-