Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Chantal de Lúrien
Chantal de Lúrien

Absolwent Gryffindoru
Rok Nauki : I
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyPon Sie 05 2013, 23:26;

First topic message reminder :


Glówna ulica


Wzdłuż niej ciągną się kamienice, w których mieszkają czarodzieje. Niedaleko można znaleźć sklep spożywczy, park tojadowy, księgarnię, cukiernię i nawet jakiś pub. Jest zaprojektowana w dość starym stylu i ma w sobie odorbinę magicznego klimatu.



Ostatnio zmieniony przez Chantal de Lúrien dnia Wto Sie 06 2013, 00:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Kwi 26 2022, 14:17;

W czasie kiedy Sal traktował swój starczy organizm szkodliwą nikotyną, Krukonka starała się nie zabić podczas parkowania. No i nie potrącić potencjalnego nabywcy, bo to konkretne niepowodzenie transakcji musiałaby zapisać na swoje konto. Tak więc koślawa próba zatrzymania się mogła dać hotelarzowi pierwszą wskazówkę, skąd taka, a nie inna decyzja o chęci rozstania się ze sportowym pojazdem.

- I vice versa – odpowiedziała, zanim to zamyśliła, gdy padło pierwsze pytanie. Dziewczyna ponownie weszła do pojazdu, żeby rzucić okiem na deskę rozdzielczą. Przy okazji ze schowka wyjęła wełniane rękawiczki i paczkę mugolskich gum do żucia. – 864 mile. Lądowe, nie morskie. Gumy? – zaproponowała, wyciągając przed siebie paczkę. Chwilę później już stała przed otwartą maską. Ba, nawet wręczyła mężczyźnie kluczyki, przy których wciąż dyndał quidditchowy brelok, prezent świąteczny od Fitzgeralda. – Jak chcesz, to możesz się przejechać i sprawdzić, czy wszystko gra. A jak masz jakieś pytania, to śmiało, postaram się odpowiedzieć.

„Postaram się” stanowiło tutaj słowo-klucz, bo nie znała się kompletnie na autach. Gdyby tematem rozmowy były sportowe miotły, to mogłaby mu wytłumaczyć kąt nachylenia każdej witki oraz jaki ma to wpływ na stabilność i prędkość lotu. Rozmawiali jednak o aucie, które kupiła, bezmyślnie, pod wpływem impulsu za klubową premię po wygraniu mistrzostwa. Stąd też kolor auta. Ciemnozielony ze złotymi dodatkami – na cześć dzielnych Harpii z Holyhead.
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 3185
  Liczba postów : 2024
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Kwi 26 2022, 20:57;

Nie określiłby swojego organizmu mianem starczego, chociaż przez wzgląd na ostatnie wydarzenia i z pewnością nieciekawe samopoczucie, rzeczywiście nie wyglądał najkorzystniej. Podkrążone ślepia, zasiniona skóra pod oczami i ogólne zmęczenie wymalowane na twarzy dodawały mu co najmniej kilku lat, ale mimo to starał się skoncentrować na przyjemnościach, a do takowych niewątpliwie należał potencjalny zakup nowej fury, przy której mógłby w wolnym czasie pogrzebać.
Pochylony nad kołem upatrzonego w ogłoszeniu nabytku poczekał cierpliwie na odpowiedź, po której skinął porozumiewawczo głową. – Dzięki. – Podniósł również dłoń, odmawiając gumy do żucia, nie do końca chyba przytomnie i obecnie, wszak jego myśli skupiły się już wokół analizy interesującej go oferty. Znikomy przebieg przypomniał mu bowiem o proponowanej przez dziewczynę cenie, która tym bardziej sprawiała wrażenie zaniżonej. Nie to, żeby narzekał na taką szczególną okazję, ale najwyraźniej nadal próbował doszukać się skrywanego przez sprzedawczynię haczyka. – Pochopny zakup? – Zagadnął, żeby z subtelnością wybadać grunt, a niezgrabne lądowanie, którego był przed chwilą świadkiem, nasuwało pewne podejrzenia. – Zdecydowanie chcę, dlatego zastanawia mnie dlaczego się go pozbywasz. – Zerknął ukradkiem na twarz Brooks, odbierając od niej kluczyki, ale przed jazdą próbną wolał zbadać stan pojazdu, bacznie obserwując to, co znajduje się pod maską. – Rozumiem, że samochód bezwypadkowy… Któreś części były wymieniane albo naprawiane? – Kontynuował wywiad, wyciągając zza paska spodni różdżkę. Delikatnie zastukał nią o element układu chłodniczego, uciekając się do prostego zaklęcia diagnostycznego pozwalającego ocenić żywotność i zużycie skrywanych pod pokrywą silnika urządzeń.
Masz przy sobie dokumenty? Umowę z salonu, polisę ubezpieczeniową, przegląd techniczny? – Im dłużej przyglądał się zdezorientowanej twarzyczce Julii, tym dalej odsuwał od siebie myśl, że młodziutka miotlara mogłaby kogoś okantować, ale w papiery zawsze dobrze było spojrzeć, chociażby dla potwierdzenia pochodzenia auta i porównania podbitego na nadwoziu numeru identyfikacyjnego.
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Kwi 26 2022, 21:33;

Brak księżyca wpływał niemal na wszystkich, w mniejszym lub większym stopniu. Sama Brooks czuła wieczne znużenie, z którym radziła sobie za pomocą zaklęć i dyptamowego smakosza. I radziła sobie całkiem sprawnie. Tego samego nie można było powiedzieć o Salu, który wyglądał jak pół pustnika zza krzaka. Może gdyby tak poszedł czasem pobiegać, spalić parę kalorii zamiast parę szlugów, to czułby się lepiej? Albo, gdyby nie był takim kozakiem z czarnej magii. W tym pierwszym przypadku mogłaby mu pomóc. W tym drugim już niekoniecznie.
- Pochopny – zgodziła się z mężczyzną skinięciem głowy. – Miałam z tyłu głowy jakąś romantyczną wizję na temat aut, ale koniec końców, po co się fatygować samochodem, skoro istnieje teleportacja i świstokliki? No i miotły – dodała, odpowiadając jednocześnie na kolejne pytanie.

Sal, jak na typowego faceta się odpalił i zaczął zasypywać milionem pytań. I w gruncie rzeczy rozumiała go doskonale, co nie zmieniało faktu, że sprzedawca był z niej żaden. Zresztą, gdyby było inaczej, mogłaby wytargować za auto naprawdę pokaźną sumkę, a zamiast tego ona opychała go za bezcen, starając się zrobić miejsce w garażu na domową siłownię. Na to zresztą zamierzała wydać zarobione pieniądze. I na zabawki dla psa. I karmę dla kotów, które odwiedzały ją regularnie. Choć tak właściwie, to Harrego, który hogwarckie cwaniactwo przeniósł na rewiry Doliny Godryka i został jej nieoficjalny kocim panem i władcą.

- Bezwypadkowy, wszystkie części nowe, garażowany. Właścicielka jeździła nim jedynie do „Lumos” na steki. A dokumentacja, czy cokolwiek tam jest, znajduje się w teczce na tylnej kanapie – wyrzuciła z siebie praktycznie na jednym wdechu, licząc, że uda jej się w końcu dopiąć tę transakcję i odhaczyć choć jeden z punkt z długiej listy rzeczy, które przez ostatnie miesiące odkładała na tył kruczej główki. – A Tobie po co auto? Czyżby długie podróże w kierunku zachodzącego słońca z kimś wyjątkowym? A, właśnie! Jak coś, to fotele da się tak rozłożyć, by działały jak łóżko. Gdyby cię przypadkiem złapało znużenie podczas podróży – puściła mu jeszcze oczko, wciskając do ust kolejną gumę.
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 3185
  Liczba postów : 2024
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptySro Kwi 27 2022, 01:07;

Nie zdołał jeszcze rozgryźć zagadki bezkresnego, czarnego niczym smoła nieboskłonu ani w pełni zrozumieć dlaczego zniknięcie księżyca na niektórych czarodziejach odciskało o wiele silniejsze piętno niż na innych, chociaż podczas nocy spędzonej na moczarach przeszło mu przez myśl, że osłabienie organizmu i wyniszczające psychicznie samopoczucie może być powiązane ze znajomością czarnej magii. Teoria nabrała jeszcze sensu, kiedy Paco spostrzegł, że z podobnymi problemami boryka się lwia część jego zaufanych współpracowników i niemal wszyscy, którzy w mniejszym lub większym stopniu przynależeli do nokturnowej, przemytniczej kliki. Nie zyskał pewności, ale tak naprawdę przyczyna nie miała znaczenia. Wolał skoncentrować się na skutkach, które z biegiem czasu niestety coraz mocniej dawały mu się we znaki. Próbował ratować się szaleńczymi ilościami smoczego espresso, mugolskimi środkami nasennymi, warzonymi przez Maximiliana eliksirami i łapaczem snów zwisającym nad łóżkiem, ale z każdym dniem tracił kolejne pokłady energii i tylko myśl o rychłym wyjeździe za granicę rodziła w nim odrobinę ostrożnego optymizmu. Czuł się jednak dokładnie tak jak wyglądał, a konsekwencji robił dobrą minę do złej gry.
- Romantyczną wizję… – Powtórzył po niej przeciągle, wyraźnie rozbawiony, wymownie unosząc jedną brew. – Po co? Por el arte. – Teatralnie uniósł dłoń, gestykulując jak na prawdziwego artystę przystało, a chociaż odpowiedział jej w swym ojczystym, hiszpańskim języku, przez wzgląd na podobieństwo kluczowego dla wydźwięku jego komentarza słowa, nie potrzeba było chyba wykwalifikowanego tłumacza. Nawet nie ukrywał się ze swoją miłością do motoryzacji, a mimo że po nieudolnym lądowaniu i zdezorientowanej twarzyczce sprzedawczyni widział, że ta nie podziela jego pasji, tak czuł że jako zakochana w miotłach gwiazda quidditchowej sceny, powinna zrozumieć dlaczego z zachwytem spogląda na niezdrapany jeszcze lakier stojącego obok nich Pioruna. Zdradzało go jednak nie tylko oczarowane niemalże nowiutką furą spojrzenie, ale i lawina pytań jaką zasypał Merlinowi ducha winną dziewczynę.
Po konkretnej, acz lakonicznej wypowiedzi Brooks Paco zdał sobie jednak sprawę z tego, że o osiągach czy tuningowaniu tej poczciwej bryki nie ma raczej co rozprawiać, dlatego postanowił nastolatce odpuścić, wszelkich niezbędnych informacji doszukując się w przypisanej do numeru rejestracyjnego samochodu dokumentacji. – Szanuję za steki… – Podczas koncertu The Charmberries rozmowa ewidentnie im się nie kleiła, a okazywało się że jednak nawet w tym duecie dało się odnaleźć wspólne upodobania. – …za to niekoniecznie za wybór konkurencji. Zapraszam do El Paraíso. Dobrze mieć porównanie. – Pozwolił sobie żartobliwym tonem zareklamować własny hotel i wykwintną restaurację, w której menu nie mogło przecież zabraknąć jednego z jego ulubionych dań. – Daj mi chwilę. – Poprosił, sięgając po wypełnioną papierami teczkę. Krótka pogawędka przekonała go, że niepotrzebnie doszukuje się w niskiej cenie przekrętu, dlatego nie silił się na dokładne przeglądanie zawartości aktówki, skupiając się wyłącznie na najistotniejszych tabelach i specyfikacjach.
Na dłuższą chwilę zatonął pośród wypełnionych cyferkami kolumn, kiedy z głębokiego zamyślenia wyrwał go głos Julii. – Może. – Rzucił tajemniczo, z niby to rozmarzonym uśmiechem przyklejonym do ust, który w rzeczywistości wyrażał więcej niż tysiąc słów. - Po prostu lubię przy nich sam pogrzebać, a prowadzenie auta daje więcej satysfakcji niż teleportacja… – Próbował pokrótce wyjaśnić, ale kiedy Brooks napomknęła o rozkładanych fotelach mających spełniać rolę łóżka, z trudem powstrzymał cisnący się na usta śmiech. – Chyba zaczynam lepiej rozumieć tę romantyczną wizję. – Zaakcentował jej własne słowa w odpowiedzi na dość jednoznaczny gest, acz z przyzwoitości i szacunku do białogłowej nie miał zamiaru tematu rozwijać. Zamiast tego poskładał obszerną dokumentację do kupy, rzucając teczkę w jej pierwotne miejsce, po czym uraczył Krukonkę prowokującym spojrzeniem i wyzywającym uniesieniem głowy. – Gotowa na przejażdżkę? – Zaproponował, oczekując zgody czy jakiegokolwiek innego rodzaju potwierdzenia. Nie zasiadł jednak od razu za kierownicą. Mimo że nie miał żadnych praw do szmaragdowej piękności, tak zachował się szarmancko, otwierając jej właścicielce drzwi, by zaprosić do wspólnej podróży. – Lepiej zapnij pasy. – Tym razem to on puścił jej oczko, woląc uprzedzić, że uwielbia wcisnął pedał gazu w podłogę.
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptySro Kwi 27 2022, 09:33;

Brooks żadnym geniuszem nie była, ale obecność dementorów oraz sam fakt, że zniknął cholerny księżyc wystarczyły, aby wysnuła proste wnioski, że wszystko to jest wywołane działaniem czarnej magii. Zresztą, biorąc pod uwagę wydarzenia od odkrycia Camelotu, trudno było myśleć o tym w inny sposób. Pozostało jej tylko się cieszyć, że sama całkowicie nie interesowała się tą dziedziną magii, bo dzięki temu mogła w miarę normalnie funkcjonować. A Merlin jej świadkiem, że nie miała zamiaru zasypiać na stojąco, jak to miało miejsce jeszcze kilka miesięcy temu. Salazar z kolei mógł być wdzięczny towarzystwu Solberga, który coś konkretnego na tę przypadłość potrafiłby uwarzyć choćby z kawałka rzepy i brody bezdomnego.

- Ah, artysta – skwitowała z wyszczerzem na twarzy. – Mogłam się domyślić. Po ubiorze i klasie wypisanej na twarzy.

Jakoś nieszczególnie często zastanawiała się, czemu mężczyzn tak bardzo ciągnęło do babrania się w mechanicznych częściach, i po prawdzie lubiła to u nich. Było w tym coś takiego pierwotnego i męskiego, co działało na jej kobiece serce. I choć ojciec starał się zarazić ją swoją pasją do motoryzacji, a mała Julka dzielnie mu towarzyszyła, trzymając latarkę czy podając klucze, to jednak dużo bardziej kręciło ją bieganie po podwórku zamiast siedzenie na tyłku. I tak zostało do dziś.

- A, bardzo chętnie – odpowiedziała na zaproszenie i zamierzała z niego niedługo skorzystać. Zwłaszcza że hotel mężczyzny mieścił się w Londynie, tak więc mogła o niego zahaczyć podczas kolejnej wizyty na Pokątnej. Dobrych steków nigdy wiele. A jeżeli były tak smaczne, jak to je zachwalał Morales, to tym lepiej!

Ze znużeniem obserwowała poczynania Sala, który to doglądał auta za pomocą zaklęć diagnozujących. Mógłby równie dobrze użyć ich na Brooks, by sprawdzić jej entuzjazm do samochodów i znalazłby to samo, czyli nic. Auto miało niecały rok i większość tego czasu spędziło w garażu, tak więc jedyne, co mogło mu dolegać, to depresja z powodu tego, że nikt nim nie jeździ. Cóż, może niedługo zyska lepszego właściciela, który zadba o to, by dostarczyć mu wystarczającą ilość ruchu.

Na komentarz o romonatycznej wizji wydała z siebie ciche prychnięcie rozbawienia, dodając krótkie touche, zanim to wsiadła do pojazdu i zgodnie z zaleceniami zapięła pasy.

- Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że sportowe miotły są dwa razy szybsze od tego auta? W każdym razie szanuję Twoją troskę o moje bezpieczeństwo. To miłe i godne dżentelmena, za którego Cię uważam.
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 3185
  Liczba postów : 2024
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Maj 10 2022, 19:08;

Nawet nie ukrywał wdzięczności, jaką darzył młodego acz umiejętnego elkisirowara, chociaż widywał ostatnio Maximiliana dosyć często i nietrudno było mu zauważyć, że i jemu brak księżyca mocno daje się we znaki. Zdecydowanie potrzebowali odpoczynku; nic więc dziwnego że Morales nie mógł się doczekać zaplanowanego na końcówkę kwietnia wyjazdu.
- Trafniej byłoby chyba powiedzieć mecenas sztuki. – Poprawił dziewczynę żartobliwym tonem, wszak artystycznych zdolności natura mu poskąpiła, za to niewątpliwie można by go określić mianem estety. Nie koncentrował się wyłącznie na osiągach pojazdu, ale również na jego historii i aspektach wizualnych i nie uważał przy tym, by przywiązanie do koloru lakieru odbierało mu chociażby odrobinę męskości. Potrafił babrać się w mechanicznych częściach godzinami, ale jednocześnie uwielbiał pławić się w otaczającym go pięknie.
Nie musiał ponawiać zaproszenia, za to skinął głową z uśmiechem na słowa Brooks, odrywając na chwilę wzrok od wnętrza maski, którą zresztą zamknął po zastosowaniu przedtem kilku zaklęć diagnostycznych. Naprędce przejrzał również dokumentację, a wreszcie mogli oboje przejść od pożytecznego do przyjemnego, udając się na próbną przejażdżkę Piorunem. – Dwa razy szybsze? – Zerknął ukradkiem z uznaniem na twarzyczkę młodszej towarzyszki, kiedy zapinał pasy. – Chyba wiele mnie omija, ale akurat do mioteł nigdy nie miałem drygu. – Nie zwykł przyznawać się do swych słabości, jednak tym razem słowa naturalnie uwolniły się z jego ust. Po tym jak przeliczył sobie w myślach możliwe prędkości przez moment zapałał nawet chęcią do nadrobienia zaległości i usadzenia tyłka na jednym z najpopularniejszych magicznych środków transportu, ale niestety równie szybko przypomniał sobie o serii niefortunnych prób opanowania swobodnego lotu na czarodziejskich szczotach, co zdecydowanie zniechęciło go do głębszych analiz.
- Właściwie możesz potraktować tę wycieczkę jako jazdę pożegnalną. Kupię go. – Zapewnił Julię, pomiędzy przekręceniem kluczyka w stacyjce a wygodniejszym ułożeniem stopy na pedale sprzęgła. Nie potrzeba było długo czekać, kiedy płynnie włączył się do ruchu, od wejścia testując przyspieszenie bryki. Gaz praktycznie wcisnął do podłogi, zmuszając ich plecy do zderzenia z oparciem foteli, po czym pomknął ulicą Tojadową, nie bacząc nawet na to że jeden z kierowców począł trąbić na niego, najwyraźniej przypominając mu o obowiązującym ograniczeniu prędkości. Po szaleńczym slalomie pomiędzy innymi samochodami można by odnieść wrażenie, że za kierownicą zasiadł ktoś niepoczytalny, jednak mimo złamania co najmniej kilku przepisów drogowych, widać było że Paco utrzymuje pełnię kontroli nad Piorunem. Dopiero gdy rozpędził szmaragdową piękność niemalże do maksimum jej osiągów, wzbił się w powietrze, unikając naziemnego, niezbyt komfortowego tłoku. – Na pewno nie będziesz za nim tęsknić? Może jakieś ostatnie słowa na pożegnanie? – Rzucił zaczepnie do pasażerki, jeszcze przez kilka minut racząc się dobrodziejstwami sprzedawanego przez nią towaru, zanim to wylądował i zaparkował auto dokładnie w tym samym miejscu, w którym rozpoczęli trasę.
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pierścień działania na palcu,pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 1866
  Liczba postów : 4886
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Maj 10 2022, 20:05;

Artysta, mecenas, granica była cienka, o ile istniała. W końcu czyż mecenasi nie byli artystami? Artyzm był bowiem stanem umysłu, pierwiastkiem duszy, który sprawiał, że człowiek był bardziej podatny na piękno, dostrzegał je, pragną się nim otaczać. Według tej definicji Julka również była artystką i krzewicielką piękna. Rzecz jasna na obrazach czy rzeźbach znała się jak świnia na nawigacji, ale za to dostrzegała piękno w lataniu. Jeżeli manewrowanie z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę między innymi rozpędzonymi graczami i odbijanie w tym samym czasie tłuczków nie było sztuką, to już nie wiedziała, co nią jest.

- Tak więc PANIE MECENASIE, mam nadzieję, że auto spełni Pana wszelkie estetyczne kryteria – odpowiedziała lekko, przyglądając się przeglądowi pojazdu w wykonaniu meksykańskiego estety.
Będąc już w pojeździe, Krukonka odruchowo spojrzała w lusterka, zapominając na moment, że to nie ona prowadzi. Jeżeli auta miały jakąś przewagę nad miotłami, to były nią właśnie lusterka. Ileż to ciosów w plecy czy głowę by sobie oszczędziła, gdyby po prostu widziała lecący za nią tłuczek! Niestety, zasady były, jakie były i jedyne pocieszenie stanowił fakt, że inni gracze, których atakowała, również tych lusterek nie posiadali.

- Dwa razy szybsze. Najnowsze miotły sportowe latają z prędkością 180 mil na godzinę. A te najlepsze, podrasowane przez zawodowców, nawet 200. Tak więc fakt, omija cię bardzo wiele – podzieliła się z mężczyzną wiedzą na temat sportowego sprzętu z niemałą dumą na twarzy. W porównaniu do „Boydena” zielony Piorun był jak kulawy kucyk przy wyścigowym ogierze. Leszczynowe witki, goblińskie obręcze, personalizowane podnóżki i specjalnie profilowany trzonek. Od zera do setki w cztery sekundy. Latając na czymś takim, człowiek czuł, że żyje. Zwłaszcza że przy takiej prędkości, bardzo łatwo mógł za chwilę nie żyć.
Odetchnęła z ulgą, kiedy Sal dodał informacje o zakupie. Przez chwilę miała dziwne przeczucie, że mężczyzna zamierza popełnić rytualne seppuku i zabrać ją ze sobą do grobu. W odpowiedzi mruknęła tylko cicho, pozwalając mężczyźnie na wyciśnięcie z auta całkowitego maxa. Co jak co, ale pod jego skrzydłami, Zielony Szerszeń w końcu będzie miał życie, na jakie zasługiwał. Pełne rozmazanych na szybie owadów i magicznych oktanów.

- Na pewno – potwierdziła, przyglądając się światu z wysokości. Ten widok był najpiękniejszą rzeczą na świecie, niezależnie od tego, czy siedziało się na Nimbusie, czy w samochodzie. – Żegnaj – poklepała auto po oparciu, po czym opuściła szybę i wystawiła głowę za okno. Brakowało jej tego charakterystycznego szumu w uszach i chłodu na policzkach, który były dla niej nierozerwalną częścią każdego lotu.
Powrót do góry Go down


Salazar Morales
Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 3185
  Liczba postów : 2024
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyCzw Maj 12 2022, 03:08;

Prawdopodobnie mogliby sobie przybić piątkę, gdyby tylko wdali się w filozoficzne dysputy o artyzmie, mecenacie i krzewieniu piękna, ale Salazarowi niełatwo było skoncentrować się na rozmowie w obliczu tak piorunującej urody… i nie, nie chodziło akurat o pannę Brooks, chociaż z pewnością nie sposób było odmówić jej dziewczęcego wdzięku. Morales na dobre utkwił jednak wzrok w samochodowych częściach, od których naprawdę trudno było go odciągnąć. Dopiero wyraźnie zaakcentowanie określenie, powtórzone przez krukońską przyjaciółkę Maximiliana przywołało go do porządku, przypominając zarazem że na romantyczne sam na sam z nowo zakupioną furą będzie musiał jeszcze chwilę zaczekać.
- Spełni. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. – Odpowiedział jej z uśmiechem, wszak póki co przegląd należało zaliczyć do wyjątkowo wręcz udanych. – Stan idealny… Może nie zapałaliście do siebie sympatią, ale przynajmniej odpowiednio o niego zadbałaś. – Pochwalił towarzyszkę przygody, która już wcześniej przyznała że nie za często wyprowadzała swojego czterokołowca na spacer. Niemalże znikomy przebieg to jedno, ale patrząc po stosunkowo niezgrabnym lądowaniu, jakie Julia zaserwowała na początku ich spotkania, spodziewał się chyba znaleźć co najmniej kilka rys na lakierze. Na szczęście żadna nie rzuciła mu się w oczy, a w konsekwencji – chociażby chciał – nie miał kompletnie do czego się przyczepić.
- Za kółkiem zawsze czułem się jak ryba w wodzie, ale do mioteł jakoś nigdy nie miałem drygu. – Postanowił odwdzięczyć się szczerością, skoro i tak poznał już wątpliwe umiejętności nastolatki w zakresie motoryzacji. – Dla takich wrażeń może warto byłoby jednak nadrobić zaległości. – Dodał również z nieskrywanym, kiedy wreszcie porzucili samobójczy slalom między autami na rzecz swobodnego lotu w przestworzach. Potrafił docenić więź panny Brooks z miotłami i quidditchem. Przede wszystkim bowiem szanował ludzi pracowitych i z pasją, nawet jeżeli ta nijak nie pokrywała się z jego upodobaniami. Wcisnął pedał gazu w podłogę, wyciągając z zielonego cuda maksimum możliwości, które niestety na tle sportowych kijów i tak plasowały się marnie, a wreszcie płynnie wylądował przy skrzyżowaniu magicznych ulic, odblokowując pasy.
Wysiadł z samochodu, zgarniając po drodze teczkę z dokumentacją, pośród której widział wcześniej przygotowane szablony umowy. – Dwieście galeonów? Dobrze pamiętam? – Podpytał jeszcze, by nie sięgać ponownie do ogłoszenia, a gdy tylko uzyskał potwierdzenie, uzupełnił kwotę i złożył podpisy na obydwóch egzemplarzach pisma, jeden zachowując dla siebie. – Dorzucam zaproszenie na steka i open bar na koszt firmy. – Zaproponował darmową degustację w ramach odwiedzin w hotelu, przekazując dziewczynie do ręki wypchaną galeonami sakiewkę. Poczekał na odpowiedź, a potem pożegnał się ze sprzedawczynią uściśnięciem dłoni. Chwilę później siedział już w fotelu zakupionego pojazdu, ale zanim ruszył wyszarpnął z kieszeni spodni fiolkę z przypominającą dawką eliksiru pieprzowego, naprędce wychylając jej zawartość. Nie miał ochoty znosić nawrotów upierdliwego lebetiusa, ani tym bardziej wysłuchiwać narzekania Solberga.

zt.
+
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3292
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Sty 31 2023, 12:53;


Myślami krążył wokół tego, co chciał powiedzieć, zastanawiając się, w jakie słowa powinien ubrać swoje obawy. Teoretycznie nie miał podstaw do tego, aby uważać, że powinien wszystko postawić jasno. Ostatecznie jego życie miłosne, czy status społeczny nie powinny być pierwszą rzeczą, która interesuje innych. Nie uważał również, żeby Atlas jakkolwiek wykazywał zainteresowanie jego osobą, żeby musiał to od razu negować. Jednak po ich spacerze w sylwestra i pojedynczą chwilą w mieszkaniu. Huang nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś jest nie w porządku, że mimo wszystko był w roli potencjalnej ofiary i musiał, dla swojego spokoju, wszystko wyjaśnić.

- Atlas – zaczął w końcu, uśmiechając się uprzejmie, ale jego głos i spojrzenie pozostały poważne. – Jest coś, co myślę, że powinienem wyjaśnić, czy powiedzieć, ale może zacznę od czegoś mniejszego. Prosiłbym, żebyś nie zdrabniał mojego imienia. Wiem, że jest to coś zwyczajnego dla większości osób, ale dla mnie… Po prostu nie jesteśmy tak bliskimi przyjaciółmi, ani rodziną, żebym czuł się z tym komfortowo – poprosił, spoglądając z ukosa na wyższego mężczyznę, unosząc nieznacznie głowę, aby zaraz unieść swoją prawą dłoń, spoglądając na krwawy okrąg, otaczający jego serdeczny palec.

- Wierzę, że nie zrobiłbyś nic wbrew mojej woli, nawet jeśli byłaby dyktowana magią, jak ostatnio przez jemioły i mam nadzieję, że nie mylę się w tym temacie. Jednak żeby być z tobą szczerym, ja… Mam męża – wyrzucił w końcu z siebie, pokazując obrączkę Atlasowi, uśmiechając się przy tym nieco szerzej. – Jest to dość pokręcona historia i sam jeszcze w pełni przyzwyczajam się do tej myśli, ale Max, z którym wybrałem się na sylwestra, to właśnie z nim jestem związany – dodał, wtykając po chwili dłonie w kieszenie płaszcza, czując się jeszcze dziwniej, niż wcześniej. Wiedział, że robił dobrze, mówiąc o tym Atlasowi, że być może dzięki temu nie zdoła go w żaden sposób urazić, a jednocześnie coś w nim się buntowało, krzyczało, że nie był w obowiązku mówić każdemu, że jest zajęty, że nie jest to niczyja sprawa. Pozostało mu jedynie wierzyć, że nie wygłupiał się w tej chwili, ani że w żaden sposób nie wpłynie to na ich relację.

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 3540
  Liczba postów : 1232
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyCzw Lut 02 2023, 19:48;

Gdyby Atlas dostawał galeona za każdym razem, kiedy ktoś w jego towarzystwie czuł się w pozycji ofiary, myszy znajdującej się pod czujnym spojrzeniem wygłodniałego krogulca, byłby jeszcze bogatszy, niż dotychczas. Zdawało się, że błędem jego funkcjonowania w rzeczywistości, było dawanie ludziom pełni swojej uwagi, bowiem w aspekcie swojej natury i posiadanych w sobie genów sprawiał nieprzerwanie wrażenie adoratora, miłosnego zalotnika, by nie użyć słowa desperata, co przecież nijak miało się z prawdą. Sam siebie uważał przecież za miłościwego boga, który ze szczerej szlachetności dobrego serca miłuje wszystkich tak samo i każdego z osobna, niczym mugolski Jezus, choć wcale nie był gotów za miliony cierpieć katusze. Wychodząc spacerowym krokiem na ulicę w towarzystwie Huanga dalej uśmiechał się cieplutko, był uradowany tym spotkaniem, dobrostanem zwierzaków i faktem, że poznał tak czarującego opiekuna zwierząt, z tak dobrym sercem i ręką do ich wychowania.
Przeniósł wzrok na ciemnowłosego, kiedy ten podjął swoją wypowiedź i przyglądał mu się z nieodgadnioną miną, wcale nie przestając się uśmiechać. Spojrzenie prześlizgnęło się zaraz na wystawioną ostentacyjnie dłoń, na co drgnęły mu brwi, bo miał wrażenie, że w Huangu jest trochę więcej subtelności, bo przecież zdążył zauważyć zarówno jego krwawą obrączkę, jak i znamiona, czy też tatuaże.
- Hm. - wydał z siebie jedynie dźwięk, by nie sprawić wrażenia, że go nie słuchał wcale, zbierał jednak słowa, by uniknąć nieporozumień. W końcu spojrzał na niego ponownie, znów z ciepłym uśmiechem, przymykając lekko oczy i zatrzymując się w miejscu, coby powagi sytuacji stało się zadość.
- Nie ma najmniejszego problemu, panie Huang. - uniósł delikatnie brwi, nie gubiąc ciepłego uśmiechu - Gratuluje posiadania małżonka, rozumiem, że wspomina go Pan, bo chce mi go przedstawić? - przechylił lekko głowę- Niebywale schlebia mi, że najwyraźniej ma mnie Pan za takiego czarusia, że mógłby stracić Pan dla mnie głowę, ale wydaje mi się, że jest Pan na tyle dorosły, by panować nad swoimi żądzami. Ze swojej strony zapewniam, że nad swoimi panuję, więc nie rzucę się na Pana w zacisznym zaułku, by niecnie wykorzystać. - zaśmiał się perliście jak syrena- Pocałunek pod jemiołą naprawdę nic dla mnie nie znaczył...
To było dość urocze, w oczach Atlasa, że ludzie naprawdę sądzili, że chciał ich wszystkich poderwać i wykorzystać. Z drugiej strony mogło to uderzyć w jakieś jego smutne struny, gdyby posiadał w sobie choć odrobinę współczucia, że wystarczy być dla kogoś uprzejmym i poświęcać mu uwagę, by ten zaczął spodziewać się niecnych zamiarów- Z pewnością nie zamierzam się oświadczać. - dodał, kładąc dłoń na piersi, w ramach podkreślenia swojej prawdomówności.
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3292
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Lut 05 2023, 02:32;

Uczucie, jakie pojawiło się na moment w mieszkaniu, gdy Atlas znalazł się zdecydowanie za blisko niego, ponownie wypełniło Longweia. Uczucie, które kazało mu wcześniej zrobić krok w tył, a teraz krzyczało, żeby uważał na mężczyznę przed nim. Huang sam miał wciąż uśmiech na twarzy, choć po chwili przestał on docierać do jego oczu w miarę wypowiedzi Atlasa. Nagła zmiana z nie zwracania się do niego po imieniu, a wręcz przejście na bardzo formalny ton, nie przeszkadzały Longweiowi. Było to czymś, co tak naprawdę preferowałby na porządku dziennym, uznając to za coś dobrego, za formę okazywania szacunku innym, ale wiedział, że w tej chwili nie o to chodziło. Odniósł wrażenie, że Atlas był zwyczajnie urażony jego słowami i stąd wzięła się jego przerysowana reakcja. Ostatecznie Longwei nie prosił o zaprzestanie zwracania się do niego imieniem, a jedynie o niezdrabnianie go.
Dodatkowo coś w słowach Atlasa było takiego, że Huang miał ochotę zarzucić mu kłamstwo. Cieszył się, że pocałunek dla niego nic nie znaczył, bo dokładnie taki był - nic nie znaczący, dyktowany magią, choć jednocześnie opiekun smoków miał do samego siebie żal, że poddał się tej magii tak łatwo. Jednak zachowanie Rosy w ich mieszkaniu zdawało się przeczyć jego słowom w tym momencie, nawet jeśli mężczyzna traktował to, jak zwykłą uprzejmość.
- Prosiłem po prostu o mówienie do mnie pełnym imieniem, ale skoro wolisz zachować całkowitą formalność, może i tak być, panie Rosa - powiedział spokojnie, wpatrując się z powagą w wyższego mężczyznę. - Czasem uprzejmość może być źle zrozumiana i gdybym nie miał podobnego zdarzenia w swoim bagażu doświadczeń, z pewnością nie próbowałbym teraz nakreślić wyraźnie granic relacji. O poddaniu się żądzy nie ma nawet mowy, bowiem gdyby nie magia, do pocałunku nie doszłoby w żaden sposób. Nie jest pan w moim typie - dodał, wzruszając nieznacznie ramionami, gestem pytając, czy idą dalej.
- Wspominałem o Zoe? Traktowałem dziewczynę, jak własną siostrę, a jednak ona uważała, że odwzajemniam jej uczucia. Każde kolejne spotkanie i rozmowy jedynie ją w tym upewniały, choć wciąż nie wiem w jaki sposób. Wszystko wyjaśniło się w mało przyjemny sposób i od tamtej pory jestem być może przewrażliwiony - streścił krótko historię, która stała się głównym powodem do jasnego określania granic.

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 3540
  Liczba postów : 1232
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyPon Lut 06 2023, 19:37;

Uśmiechnął się do Azjaty ciepło, przechylając lekko głowę w geście niemal przepraszającym.
- Nie jestem najlepszy w ...półśrodki. - powiedział, szukając dobrych słów, niestety dla obu angielski nie był rodzimym językiem- Nie potrafię być pół-przyjacielski. Albo traktuję pana jak kogoś bliskiego, darzę szczerą przyjaźnią, sympatią i ciepłem, albo... nie. - zmarszczył lekko brwi. Jego życie pozostawało, pomimo wielu szarości, w jeszcze większej ilości aspektów bardzo czarno-białe- To prawdopodobnie był mój błąd, szalenie brakuje mi przyjaźni z ludźmi o podobnych poglądach i zamiłowaniach. - westchnął i zachęcił gestem, by kontynuowali spacer- Nie ukrywam też, że pocałunki, trzymanie się za ręce czy okazywanie umiłowania nie jest dla mnie przejawem zakochania. Miłość to coś więcej niż gesty. Przynajmniej w ...moim mniemaniu. - położył dłoń na piersi i wziął głęboki wdech, patrząc w zamyśleniu w dal- Uwielbiam ludzi, takimi jacy są, uwielbiam ich uwielbiać. Fakt, że połasiłem się na tak prędką przyjaźń z panem... - uśmiechnął się miękko - ...jest tylko przejawem mojej własnej słabości. Może samotności w tym obcym kraju. - nie wyglądał ani odrobinę na urażonego. Było coś takiego, wśród ekspatów, że znajdując się w obcej kulturze łatwiej było im się zaprzyjaźniać ze sobą nawzajem, jako, że doświadczali podobnego rodzaju szoków kulturowych. Chyba na tej fali świadomości Atlas zwyczajnie popłynął za daleko. Pozostawił komentarz o tym, że oczywiście, że nie był w typie Huanga, bo już dawno nie był już studentem, ale nie należał do osób oceniających preferencje związkowe, małżeńskie czy seksualne innych ludzi.
- Zoe Brandon? - zamyślił się, pukając palcem w podbródek, bo zdawało mu się, że znał tę dziewczynę- Córka Huxleya..? - ostatnie, czego by się spodziewał po dziewczynie, to narzucanie się starszemu mężczyźnie, który był tak powściągliwy w okazywaniu jakichkolwiek sympatii. Z drugiej strony była niezwykle wylewna i gadatliwa, więc kto wie, może tak jak i w przypadku Rosy, Huang po prostu założył zbyt wiele? Nie interesował się prywatnymi sprawami czy rozterkami sercowymi swoich uczniów na tyle, by zapamiętać ten niuans na dłużej.
- Przykro mi, że miał pan takie doświadczenia. Młodzież, szczególnie w takim nastoletnim, studenckim wieku, eksploruje swoje wejście w dorosłość na różne sposoby. - zafilozofował na podstawie własnych doświadczeń i pedagogicznych szkoleń, jakie miał za sobą podczas podejmowania ścieżki kariery nauczyciela i wychowawcy.
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3292
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Lut 07 2023, 13:51;

Słyszał, że uraził mężczyznę. To uczucie - urażona duma, czy coś podobnego — wybrzmiewało w każdym słowie mężczyzny, sprawiając, że Longwei spinał się jeszcze mocniej. Odnosił wrażenie, że gdyby tylko był mniej pewny tego, na co chciał pozwalać innym, a na co nie, zgodziłby się, żeby Atlas dalej zachowywał się przy nim, jak mu się żywnie podobało. Zupełnie, jakby drugi mężczyzna próbował wywołać w nim poczucie winy, co jednocześnie było absurdalne. Ostatecznie nie na tym polegała przyjaźń.
- Jeśli oddajesz wszystko każdemu, co zostawiasz dla najważniejszej osoby? Jeśli twoja definicja przyjaźni to przekraczanie każdej granicy drugiej osoby, to jest to jedynie samolubna przyjaźń. Pozbawiona szacunku do drugiej strony, ubrania w uprzejme uśmiechy i miłe słowa - powiedział spokojnie, patrząc przed siebie z lekkim uśmiechem. - Dla mnie podobne gesty, jak pocałunek, czy obejmowanie, są zarezerwowane dla osób najważniejszych, nie przyjaciół, czy znajomych. Można rozmawiać o zwierzętach, dzielić się pasją i nie przekraczać granic, tak jak można mówić po imieniu, bez zdrobnień czy formalności. Jeśli naprawdę chce się przyjaźni - dodał, nie spoglądając nawet na Atlasa. Z jego słów wywnioskował, że być może było to ich ostatnie spotkanie, jako znajomych i sam nie wiedział, co bardziej go irytowało - postawa Atlasa w tym momencie, czy jego słowa. Nie dawał jednak tego po sobie znać, zachowując uprzejmy, formalny uśmiech i neutralny ton.
- Nie wiem kim jest Huxley - odpowiedział, spoglądając kątem oka na mężczyznę, zaraz kręcąc głową. Ze strony Zoe nie było to żadne wchodzenie w dorosłość, a zwykłe zauroczenie, a tak przynajmniej on to rozumiał. Wakacyjna miłość, która zakończyła się zbyt późno przy próbie pocałunku. Nie zamierzał jednak tłumaczyć tego Atlasowi, który nie musiał wiedzieć wszystkiego, tym bardziej, że wyraźnie nie przyjął jego słów do wiadomości. Skupił się zupełnie nie na tym, o co chodziło Longweiowi i opiekun smoków zastanawiał się, czy jest sposób, żeby do niego trafić i czy właściwie chciał się w ten sposób szarpać.
- Wiek i dojrzałość nie idą ze sobą często w parze - stwierdził jedynie, nie przepadając za podobnym uogólnianiem, mając przykład pośród znajomych, że dojrzałość wiązała się z doświadczeniami, nie wiekiem. Wejście w dorosłość w wielu przypadkach następowała za wcześnie i nie zawsze wiązało się to z miłosnymi uniesieniami.


______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 3540
  Liczba postów : 1232
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyCzw Lut 09 2023, 21:05;

Atlas westchnął, bo choć rzadko posuwał się do okazywania zniecierpliwienia, to trochę męczyła go ta dyskusja. Nie miał siedmiu lat i nie potrzebował pouczania odnośnie tego, jaki powinien, a jakiego nie powinien mieć światopoglądu.
- Intrygujące jest to, jak łatwo przychodzi wytykanie komuś przekraczania granic, samemu jednocześnie narzucając mu swój światopogląd. - powiedział z namysłem- Ma Pan, Panie Huang, swoje przyzwyczajenia, preferencje, miary oczekiwanego od innych szacunku. Ja mam swoje. Hołduję Pańskim - pozostając przy swoich. Zaakceptujmy to po prostu. - to było takie łatwe, wystarczyło nie wchodzić sobie w paradę. Skoro Styl życia Atlasa nie odpowiadał Longweiowi, a styl życia Longweia był dla Atlasa nie do naśladowania, nie było możliwości uklejenia z tego cudu. Ostatnią rzeczą, do której Austriak by chciał się zmusić, to zmiany swoich nawyków i swojej osobowości, by przypodobać się komuś, komu ewidentnie ani nie brakowało towarzystwa ani nie tęskno mu było do znajomych. Może powinien, skoro to jemu było brak i to on cierpiał na brak przyjaciół, a jednak arogancja półwila sięgała dalej, niż logiczne myślenie. Wciąż - ta arogancja była nieodłącznym elementem jego charakteru i trudno oczekiwać przyjaźni, skoro bazowa część osobowości pozostawała kwestią sporną.
- Och, Huxley Williams, ojciec Zoe. - zmarszczył lekko brwi -Proszę wybaczyć, ma Pan tyle bliskich relacji z uczniami Hogwartu, że nie pomyślałem, że może Pan nie znać przynajmniej części kadry. - dodał tonem lekkim, jednocześnie zaciekawiony tym, jakie to musi być okropnie trudne i męczące, problemy pierwszego świata, że się wszyscy rzucają tak na tego biednego Huanga, najwyraźniej oferując mu swą dozgonną miłość, a on nieszczęsny kijem się musi opędzać. Co za straszny świat.
- Oczywiście. - zgodził się, jako, że ten slogan w żaden sposób nie podważał postawionej przez niego tezy. Młodzież eksplorowała u progu dorosłości swoje życie na różne sposoby. Dojrzałość była zaś cechą zdobywaną wraz z doświadczeniem życiowym, a to niekoniecznie wzrastało z upływem lat. Co jednocześnie po raz kolejny usprawiedliwiało w jego oczach nieco roztrzepaną, pomimo dziewiętnastu lat, Zoe, która, choć u progu dorosłości to wciąż zachowywała się jak dziecko. Zerknął na Longweia z myślą, że może ten powinien ostrożniej podchodzić do relacji z uczniami i uczennicami, ale na próżno by strzępił język, skoro już poślubił jednego z nich.
Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3292
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyCzw Lut 09 2023, 23:53;

Longwei spojrzał z ukosa na mężczyznę, po czym pokręcił lekko głową. Nie widział powodu do odpowiadania, do wchodzenia w dalszą dyskusję z drugim mężczyzną. Wyglądało na to, że zupełnie nie docierały do niego jego słowa, które dodatkowo odebrał jako narzucanie mu swojego podejścia. Było to na swój sposób zabawne, biorąc pod uwagę jego reakcję na jasne postawienie granic, które były zwyczajne dla wszystkich. Jednak irytacja, jaką Longwei czuł, zmieniła się szybko w lodowatą wściekłość, sprowokowaną doborem słów starszego mężczyzny, który w tym momencie zachowywał się jak dzieciak. Jakby nagle nie pamiętał, o kim była mowa, których studentów wspominał.
Huang zatrzymał się, spoglądając na Atlasa z wyraźnym chłodem w spojrzeniu. Zwykle, nawet będąc zirytowany, uśmiechał się łagodnie, uprzejmie, ale nie w tej chwili. Arogancja, bezczelność, ignoracja - te trzy słowa nasuwały mu się na myśl, gdy patrzył na profesora, zastanawiając się mimowolnie, jakim cudem był w stanie uczyć innych. Jeśli w podobnie dziecinny sposób podchodził do swoich uczniów i studentów… Nie. Z pewnością nie tak rozmawiał z innymi, skoro także przy nim niewiele wcześniej zachowywał się zupełnie inaczej.
- Zdaje się, że nie słucha pan uważnie. Moje relacje są ze studentami, nie uczniami, co jest znaczącą różnicą. Jeśli zamierzasz w podobny sposób prowadzić rozmowę, panie Rosa, sądzę, że można ją po prostu tu zakończyć - mówił prosto, chłodnym tonem, nie próbując nawet silić się na ocieplenie tonu. Dla niego mężczyzna przekroczył w tym momencie wszystkie granice i jeszcze zachowywał się, jakby to on był całkowicie niezrozumiały.
- Dziękuję za porady w sprawie moich pupili, upewnię się, żeby znaleźć kogoś innego do dalszej współpracy - dodał jeszcze, zgadzając się tym samym na warunki Atlasa, skoro ten nie bawił się w półśrodki. Skłonił nieznacznie głową na pożegnanie, nim odwrócił się na pięcie, aby cofnąć się kawałek i wejść do jednego ze sklepów, zamierzając odreagować irytację, przygotowując większą kolację.

/zt x2

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32609
  Liczba postów : 104748
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptySob Kwi 01 2023, 15:58;


   
 
   
ul. Tojadowa

   

   
Było późno, większość świateł na ulicy Tojadowej od dawna były zgaszone, tylko nieliczne lampy wciąż świeciły w oknach, a domownicy krzątali się jeszcze w ostatnich czynnościach, by w końcu także oddać się senności. Pewnie dlatego nikt nie usłyszał trzepotu potężnych skrzydeł, nikt nie poczuł ognia – zanim było za późno. Płomienie wdzierały się do mieszkań, sprawiały, że szyby w oknach pękały, trawiły powieszone zasłony. Gorąc ogarnął ulicę, doprawiając ją duszącym dymem, a Departament Wypadków i Katastrof tym razem się spóźniał, zaalarmowany nierychło. Nieszczęście spotkało mieszkańców Londynu, wybawiając ich z domów w środku nocy, napawając przerażeniem o własne życie i strachem o dobytek. Niektórzy gasili płomienie na własną rękę, inni wynosili domowe zwierzęta i dzieci, nie myśląc o przedmiotach, które w porównaniu z życiem niewiele miały wartości. Pojawili się magistrażacy, uzdrowiciele i inni przedstawiciele służb oraz Ministerstwa. Szloch, drżenie przy nocnym, marcowym wietrze i strach ogarniał wszystkich. Zniszczenia były widoczne już na pierwszy rzut oka, i choć Ministerstwo zaręczało, że da odszkodowanie – trzeba urodzić się wczoraj, by faktycznie im wierzyć.  
Poranek wcale nie przyniósł ukojenia, promienie słońca potwierdziły skalę szkód i tego, z czym przyszło mierzyć się mieszkańcom ulicy Tojadowej. Jedno było pewne, ta noc na długo pozostanie niezapomniana, a zapach siarki będzie drażnił nozdrza jeszcze przez jakiś czas.

   
Skutki i efekty
Każdy mieszkaniec ul. Tojadowej (@Maximilian Brewer, @Longwei Huang, @Benjamin Auster, @Violetta Strauss, @Hemah E. L. Peril, @Zacharius Rhee, @Nathaniel Bloodworth) ma obowiązek rzucić kostką i wylosować efekt zniszczeń spowodowany przez nocy pożar. Jeśli w jednym domu/mieszkaniu mieszka więcej niż jedna osoba - możecie umówić się kto losuje, natomiast reakcję muszą napisać wszyscy.

Ingerencja ta jest traktowana jak każda ingerencja Mistrza Gry i brak reakcji w ciągu dwóch tygodni skutkować będzie utratą połowy galeonów. Reakcja na tę ingerencję musi być minimum postem na 2tys znaków (oczywiście post może być znacznie dłuższy lub być wątkiem) i należy oznaczyć @Ruby Maguire.

Rzuć kostką literką:
A – nocny ogień sprawił, że szyby Twojego mieszkania, które wychodziły na główną ulicę popękały. Zakręć kołem tłuczkowej zagłady, żeby dowiedzieć się gdzie wbija Ci się szkło.
B – to była dziwna noc, dużo osób ucierpiało, a Ty masz wrażenie, że nieszczęście Cię ominęło. Nic bardziej mylnego, jest problem z zalaną piwnicą, po tym jak rury pękły pod wpływem gorąca. Przez cały jeden dzień nie możesz dostać się do mieszkania.
C – ogień wdarł się do Twojego domu niszcząc dorobek, rzuć kostką k6, by wiedzieć ile przedmiotów z kuferka tracisz i straty odnotuj w odpowiednim temacie.
D – ogień, wszędzie ogień i chyba czas się do niego przyzwyczaić, odpowiednio zabezpieczyć. Nie wybiegasz z domu na czas, a płomienie Cię dosięgają. Rzuć kostką k100 na skalę poparzeń, jeśli wynik będzie większy niż 70 – musisz napisać post w św. Mungu.
E – wybiegasz z domu słysząc krzyki sąsiadów i ogólną panikę. Za późno jednak się orientujesz, że coś jest nie tak, a duszący dym drażni Twoje drogi oddechowe. Przez dwa kolejne wątki masz kłopoty z mówieniem i głos jak palacz z pięćdziesięcioletnim stażem.
F – niesamowite, okazuje się, że to Ty jesteś tym szczęściarze, któremu Ministerstwo zdecydowało się pomóc. Otrzymujesz od nich 100 galeonów! Odnotuj to w odpowiednim temacie, może i Twój dom ucierpiał, ale teraz łatwiej będzie Ci naprawić szkody.
G – słyszysz krzyki i wybiegasz z mieszkania, okazuje się, że Czarodziejskie Pogotowie Ratunkowe jeszcze nie dotarło na miejsce, a Twój sąsiad jest mocno poparzony i błaga Cię o pomoc.
H – ogień to niszczący żywioł i przekonujesz się o tym właśnie wtedy, gdy widzisz jak sufit Twojego domu się zapada i niszczy Twój dorobek. Oby dało się coś uratować, ważne jednak, że uciekłeś stamtąd na czas.
I – ogień oszczędził większość Twojego dorobku, ale niestety wdarł się do jednego pokoju zanim magistrażacy go opanowali. Jedno pomieszczenie jest do niczego, a za remont musisz zapłacić 50 galeonów, odnotuj stratę w odpowiednim temacie.
J – słyszysz przerażone szczekanie psa jednego z Twoich sąsiadów. Jeśli zdecydujesz się go uratować rzuć kostką k100 na skalę poparzeń, jeśli wynik będzie większy niż 70 – musisz napisać post w św. Mungu.   
   

   


   

______________________

Główna ulica - Page 5 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem, runa jera na brzuchu
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6921
  Liczba postów : 2346
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptySob Kwi 01 2023, 22:00;

Skutki i efekty: G (dla mnie i Longweia)

To nie było coś, czego by się spodziewał. Prawdę mówiąc, nie spodziewał się niczego, jedynie licząc na spokojny wieczór, na spokojną noc, po wymagającym dniu. Nauka do końcowych egzaminów, próby doprowadzenia do końca swojej własnej pracy dyplomowej i na dokładkę praktyki w szpitalu, to było całkiem sporo jak na jednego biednego studenta. Może nie był przemęczony, może nie czuł się aż tak potwornie źle, jak mu się wydawało, ale naprawdę miał serdecznie dość tych wszystkich anomalii, problemów i smoków, które latały nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co i czego oczekiwały. Zapewne niczego, po prostu zostały spuszczone ze smyczy i zachowywały się teraz jak wielkie psy, nad którymi nikt nie miał kontroli. Jasne, że Longwei wyjaśniłby mu to inaczej i zapewne tłukły mu do głowy, że powinien bardziej skoncentrować się na sprawach związanych ze smokami, ale Max koncentrował się raczej na kwestiach związanych z obrażeniami, jakie te zadawały, a nie na czymś innym.
Tak czy inaczej, Max nie spodziewał się tego, że obudzi się w płonącym budynku. To był jego największy koszmar, coś, co powodowało, że chciało mu się rzygać, ale nie mógł w tej chwili koncentrować się tylko na sobie. Nie mówiąc o panice, jaka mimo wszystko gdzieś go atakowała, wkurwiając go tak bardzo, jak to było możliwe. Nic zatem dziwnego, że chcąc wydostać się stąd jak najszybciej, wyciągnął swojego współlokatora z jego pokoju, wiedząc, że ten niewątpliwie zgarnie po drodze również zwierzęta, nie pozwalając im na to, żeby coś im się stało, a później po prostu opuścili mieszkanie.
Tylko nie było im dane dotrzeć nigdzie daleko, bo doleciały do nich krzyki jednego z ich sąsiadów i chociaż Max miał wrażenie, że za chwilę ocipieje z uwagi na pożar, wiedział, że nie może zostawić kogoś w potrzebie. Tym bardziej że sam stał całkiem pewnie na nogach i nie miał się czego obawiać, nie miał powodów do tego, żeby panikować, żeby uciekać i
twierdzić, że nic nie może zrobić. Dlatego też po prostu ruszył z pomocą, orientując się, że mężczyzna, który wzywał pomocy, był mocno poparzony.
- Spokojnie, zajmę się tym - powiedział prosto, dość stanowczo, być może z uwagi na smoczą klątwę, a może dlatego, że wiedział, co robić i upewniwszy się, że okolica jest bezpieczna, po tym jak zdołał przenieść mężczyznę na bezpieczną klatkę schodową z pomocą Longweia, skoncentrował się na właściwych zaklęciach. Fringere, Levatur Dolor, Duritio, by uśmierzyć ból i znieczulić te obszary ciała, które były najmocniej poparzone. Nie miał czasu, żeby wyleczyć mężczyznę w płonącym budynku, musiał więc jedynie jakoś go ustabilizować i dopiero później, już na ulicy, skoncentrować się w pełni na swoich działaniach. Nie było jeszcze pomocy, więc musiał udzielić jej sam. Starał się złagodzić ból, ochłodzić miejsca, które uległy oparzeniom, próbując jednocześnie ocenić ich stopnie, koncentrując się na tych znajdujących się najbliżej szyi, upewniając się, że mężczyzna oddychał należycie, na tyle, że nie potrzebował nieustannie jego pomocy. Dopiero kiedy na miejscu zjawili się uzdrowiciele, oddał mężczyznę w ich ręce, wiedząc, że dopiero eliksiry, maści i cała reszta uzdrawiających cudów zdoła go ostatecznie postawić na nogi, ale mimo to był zadowolony z tego, co zrobił. I przynajmniej dzięki temu nie koncentrował się w pełni na pożarze, którego obecność zepchnął na dno świadomości, koncentrując się na tym, do czego był powołany.
- W porządku? - zapytał cicho Huanga, patrząc na niego kątem oka, wiedząc, że to nie był czas na długie rozmowy.

@Ruby Maguire

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Benjamin Auster
Benjamin Auster

Absolwent Slytherinu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : zagojone blizny po cięciach na przedramieniu zakryte zazwyczaj koszulą z długim rękawem
Galeony : 2097
  Liczba postów : 517
https://www.czarodzieje.org/t22014-benjamin-auster
https://www.czarodzieje.org/t22020-skrzynka-bena
https://www.czarodzieje.org/t22013-benjamin-auster#720723
https://www.czarodzieje.org/t22025-benjamin-auster-dziennik#7211
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Kwi 02 2023, 12:48;

kostki: E

Benjamin siedział w pokoju, popalając papierosa. Pomimo niedawnych wydarzeń, powodziło mu się całkiem dobrze. Oddawał się pisaniu tak zwanego dzieła swojego życia (dzień jak co dzień), gdy nagle poczuł dziwny zapach. Początkowo zupełnie go zignorował, choć z czasem przybierał on tylko na sile. Nagle uświadomił sobie, że jest tylko gorzej i gorzej a na korytarzu usłyszał kroki. Kurwa, pali się.
Jego pierwszym odruchem było sięgnięcie po różdżkę leżącą na stole, zaś drugim porwanie książki, nad którą tak maniakalnie pracował przez ostatnie kilka tygodni. W końcu nie chciał, żeby jego największa obawa stała się prawdą. Rozejrzał się w pośpiechu po mieszkaniu, jednak oprócz tych dwóch rzeczy nie miał już nic cennego. Podbiegł jeszcze szybko do klatki z sową i uwolnił ją, a następnie otworzył okno. Sowa o mianie sowa wyleciała z płonącego budynku.
Szkoda, że i ja nie mam skrzydeł - pomyślał przelotnie. Nawet nie ubrał butów, wybiegł boso na korytarz.
Przeklął siarczyście, gdy się na nim pojawił. Słyszał krzyki sąsiadów  i widział, że wszyscy panikowali i biegli w kierunku wyjścia, jednak gdy się tak rozglądał poczuł, jak dym dostaje się do jego płuc. Mocno się zakrztusił, ledwo utrzymując się na nogach. Bardzo mocno przytulił do siebie książkę i wyszedł z budynku, praktycznie porwany przez tłum sąsiadów.
Gdy był już na ulicy, rozejrzał się. Smoki, to musiały zrobić te cholerne smoki! Nie było innego wytłumaczenia. Ogień okalał cały budynek, jego dom. Kurwa mać. Najważniejsze było to, że żył. Choć tak cholernie bolało go gardło.
Rozejrzał się i westchnął z ulgą, dostrzegając znajomą twarz. Świetnie, nawet nie wiedziałem, że jesteśmy sąsiadami. Podszedł do pana Huanga i spróbował coś powiedzieć, ale nagle dostał porządnego ataku kaszlu. Kątem oka dostrzegł, że ktoś udzielał pomocy komuś bardzo poparzonemu. I po raz pierwszy od dawna, poczuł strach. Musiał mieć wiele szczęścia, skoro udało mu się uciec z płonącego budynku bez żadnych oparzeń. Poczuł się też potwornie głupio dostrzegając, że nikt z wychodzących z budynku nie ma przy sobie żadnego dobytku. Tylko on miał tę swoją głupią książkę.
- M… mogę pomóc? - zapytał z trudem mężczyzny, który udzielał pomocy, z całej siły starając się nie patrzeć na poparzenia. Czuł przy tym, że bardzo boli go gardło a głos, którym przemówił brzmiał jakby właśnie wypalił z piętnaście paczek papierosów pod rząd.

@Ruby Maguire

______________________

Shut your mouth, baby, stand and deliver
Holy hands, will they make me a
sinner?
Like a river, like a river
Shut your mouth and run me like a river



Powrót do góry Go down


Longwei Huang
Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, tatuaż chińskiego smoka na lewej ręce, runa jera na karku, blizny na łydce i na plecach, łagodny uśmiech
Galeony : 3292
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Kwi 04 2023, 18:04;

Uważał, że nie powinno się lekceważyć smoków, ale też nie widział powodu, dla którego miałby przypominać o tym każdemu, na każdym kroku. Martwił się o najbliższych, martwił się o stan Maxa, o to czy nie miewa znowu wizji, z którymi próbowałby radzić sobie sam, ale również o to, jak radził sobie na praktykach. Podejrzewał, że mieli coraz więcej urazów związanych z atakami smoków i to jedynie pogarszało samopoczucie Huanga. Nie wiedział czy był w stanie pomagać bardziej, niż już to robił. Wyłapanie smoków nie było proste, a ich zachowanie tylko pokazywało, że nie będą posłusznie czekać na opiekunów. Nie spodziewał się jednak, że którejś nocy przyjdzie im obudzić się w płonącym budynku.
Wyrwany ze snu przez Maxa, złapał świnksa pod pachę, a po chwili gdziekon teleportował się do kieszeni w jego koszuli z piżamy. Nie zwracając już uwagi na to, jak wyglądają, wybiegł z mieszkania za przyjacielem, pilnując stworzeń, dostrzegając, że pozostali sąsiedzi również próbują się ewakuować. Jednak Huang czuł niepokój związany z wyjściem na ulicę. Owszem, pozostanie w płonącym budynku nie było rozsądne, ale wyjście na otwartą przestrzeń, gdzie mogli zostać zaatakowani przez smoki. Szczęśliwie nie było widać ani słychać w okolicy żadnych bestii – ich ryku, łopotu skrzydeł. Można więc było zakładać, że mimo wszystko podpaliły okolicę i odleciały.
Dostrzegł, że Max podszedł do jednego z sąsiadów, aby mu pomóc i Longwei nie był w stanie oderwać od niego spojrzenia. Podziwiał jego spokój, opanowanie, kiedy po prostu ruszył robić to, do czego się przygotowywał cały czas. Niemal nie zauważył, że ktoś do nich podszedł, dopiero po chwili spoglądając na Austera.
- Myślę, że poradzi sobie sam do czasu zjawienia się pomocy. Jest uzdrowicielem - odpowiedział mężczyźnie, kiedy zaproponował pomoc. - Lepiej, żeby odsunął się pan trochę dalej, żeby nie wdychać tego dymu - dodał jeszcze do Benjamina, nim uspokajając świnksa, wrócił spojrzeniem do Brewera.
Nie był w stanie powstrzymać się od tego, gdy upewnił się, że nie ma w pobliżu większego zagrożenia, niż płonący budynek. Wpatrywał się w Maxa, w to jak sprawnie rzucał odpowiednie zaklęcia, pomagając mężczyźnie po poparzeniach. Wyraźnie nie wahał się, ufał własnej wiedzy i zbieranemu doświadczeniu. Wszystko to sprawiało, że Huang zaczynał inaczej spoglądać na przyjaciela, dostrzegać te cechy, które były z pewnością widoczne od razu dla pozostałych. Jak chociażby to, że naprawdę był przystojny, a jego oczy nie były brązowe, tak zwyczajnie, a raczej... Orzechowe.
- Przystojnie - odpowiedział na pytanie Maxa, nagle orientując się, że się wgapia w niego i nie odpowiada logicznie. Odchrząknął, czując, że płoną mu uszy ze zmieszania, uciekając na chwilę spojrzeniem. - Pewnie, w porządku jest. Nam nic się nie stało, zwierzaki nie wyglądają jakby nawdychały się dymu, więc poza tym, że płonie nam budynek, to wszystko jest dobrze, tak - odpowiedział szybko, starając się zatrzeć pierwszą reakcję. Pierwszą, niesamowicie dziwną i zdecydowanie nie na miejscu reakcję.
Szczęśliwie niewiele później przybyła pomoc i mogli skupić się na czymś innym.

/zt z Maxem

@Ruby Maguire

______________________

I won't let it go down in flames
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1823
  Liczba postów : 2382
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptySob Kwi 08 2023, 23:59;

Kostka: H (ogień to niszczący żywioł i przekonujesz się o tym właśnie wtedy, gdy widzisz jak sufit Twojego domu się zapada i niszczy Twój dorobek. Oby dało się coś uratować, ważne jednak, że uciekłeś stamtąd na czas.)

Odgłosy dobiegające z zewnątrz zaburzyły wieczorny spokój – ku jego niezadowoleniu, oczywiście. Zaledwie kilka dni temu postanowił spróbować swoich sił jako tłumacz freelancer, bez obrzydliwego nadzoru banku Gringotta, bez nudnej rachunkowości i grubych murów w centrum ulicy Pokątnej. Tylko on i języki – dokładnie tak jak lubił. Tłumaczył pierwszy rozdział książki francuskiego autora i zastanawiał się właśnie nad jednym zdaniem, kiedy z zewnątrz dobiegł go huk i krzyki, a chwilę po tym zapach spalenizny. Już wtedy podniósł się z miejsca razem z Avadą śpiącą mu do tej pory na kolanach i zaniepokojony podszedł do okna.
Mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale jemu uratowała dziś zdrowie, a być może i życie, bo miejsce, w którym siedział jeszcze przed momentem zupełnie zniknęło pod gruzami zawalonego sufitu. Gdyby tylko miał wolną rękę, nie zastanawiałby się dwa razy i zamiast szukać przejścia, rozjebałby ścianę bombardą. Niestety prawda dłoń nie nadawała się ani do rzucania zaklęć, ani do trzymania wyrywającego się ze wszystkich sił kuguchara, toteż przycisnął Avadę do piersi i starając się ignorować podrapane ręce i twarz, przecisnął się do wyjścia, co zajęło mu wyjątkowo dużo czasu i kosztowało cholernie dużo nerwów. Raz po raz kawałki sufitu odpadały, grożąc, że zwalą mu się na głowie. Musiał mieć cholernie dużo szczęścia, że jak na razie wyszedł z tego właściwie bez szwanku.
Zdezorientowany wybiegł na ulicę, na której gromadzili się sąsiedzi w mniej lub bardziej opłakanym stanie.

@Emily Rowle
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 21
  Liczba postów : 1832
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Kwi 09 2023, 00:10;

Musiała w końcu zmienić mieszkanie. Wiedziała, że chce przenieść się do mugolskiej dzielnicy, ale prawdę mówiąc, nie miała pieniędzy. Wynajęcie czegoś na właśną rękę (nie jako współlokator) trochę ją jeszcze przerażało. Zresztą wiązało się z formalnościami, których mogła zwyczajnie nie być w stanie wypełnić.
Zaczęła rozważać inne, magiczne miejsca. Dlatego właśnie kręciła się w tej okolicy, po prostu rozważając różne opcje i chcąc zobaczyć na własne oczy jak wyglądają poszczególne zakamarki.
Naprawdę nie miała pojęcia, że to tu teraz mieszka jej były.
Oczywiście, zauważyła jego nieobecnośc w sąsiedztwie. Nie dziwiło jej to, że zdecydował się sprzedać, oddać, czy cokolwiek tam zrobił z mieszkaniem. Sama kiedy była we własnym czuła, że coś wiecznie chucha jej nad uchem, jakby duchów przeszłości zwyczajnie nie dało się stamtąd przepędzić. Póki co jednak nie miała zbyt wielkiego wyboru. Nigdy też nie dojrzała do tego, żeby rozważyć sprzedaż tego miejsca.
Jej pierwsze mieszkanie. Niezliczona ilość wspomnień. To że w tej chwili chciała ich unikać, nie oznaczało, że mogła się ich całkowicie wyzbyć.
Musiała jednak znaleźć coś spokojnieszego. Najwidoczniej coś nad nią czuwało i dało wyraźny znak, że to nie jest to miejsce. Pożar przy pierwszej wizycie nie był raczej dobrą oznaką.
Pobiegła w kierunku domu powoli pochłanianemu przez płomienie. Przede wszystkim rozglądała się za kimś, komu trzeba by było pomóc.
- Hej, wszystko dobrze? - krzyknęła do mężczyzny, który akurat wybiegł z budynku i dopiero po chwili zobaczyła kogo ma przed oczami.
Jakim. Cudem.
Wyciągnęła różdżkę gotowa do leczenia na którym kompletnie się nie znała i ewentualnego gaszenia pożaru który wyglądał jednak jak coś nie do okiełznania.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1823
  Liczba postów : 2382
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Kwi 09 2023, 00:27;

Średnio ogarniał, co się wokół niego dzieje. W uszach wciąż brzęczał mu huk walącego się sufitu i pisk Kedavry, której nie był w stanie teraz pomóc. Twarze na zewnątrz wszystkie wyglądały mu jak jedna i ta sama, a cały panujący na ulicy chaos wirował mu przed oczami, doprowadzając do zawrotów głowy.
— O tak, zajebiście — to pytanie dosłownie prosiło się o taką odpowiedź. Rzucił nią, nim jeszcze rozejrzał się, żeby sprawdzić skąd dobiegało. I choć coś podpowiadało mu, kogo zobaczy obok siebie, jakaś jego część do samego końca nie dawała temu wiary.
— Co Ty tutaj robisz, Ems? — to nie było pytanie z tych pełnych niechęci, nie, to była mieszanka szczerego zaskoczenia i zmartwienia, bo naprawdę wolałby, żeby przebywała w jakimś lepszym miejscu, na przykład takim, które nie grozi, że zrzuci jej na głowę którąś z kamienic. — Przytrzymaj ją — rzucił do niej półprzytomnie, wciskając w jej ręce rozszalałą kocicę. Miał problem z tym, żeby jedną ręką dać sobie z nią radę i ani myślał puścić ją wolno, wiedząc, że uciekłaby w cholerę, zbyt zestresowana, żeby zwyczajowo zostać przy jego boku.
— Kedavra została w środku, idzie mi chujowo. Z jedną ręką jestem praktycznie bezużyteczny. Uważaj, wyrywa się i drapie — wyjaśnił szybko, dochodząc do wniosku, że Emily należą się chyba jakieś wyjaśnienia, chociaż pobieżne i chaotyczne. Z podrapanego policzka sączyła się krew. Tak naprawdę nie wiedział, w jaki sposób chce wyciągnąć onyo z zawalonego budynku... mogąc utrzymywać barierę magiczną, byłby bezpieczny, ale wtedy nie był w stanie złapać celu swojej misji. Był w kropce.

Możesz rzucić kostką na wyrywanie się kota, gdzie parzysta oznacza, że udaje ci się ją utrzymać
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 21
  Liczba postów : 1832
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Kwi 09 2023, 00:46;

- Spacerowałam, ale chyba ma to średnie znaczenie - zauważyła, bo o powodzie jej obecności w dzielnicy zdecydowanie mogli pogadać później. Zresztą koniec końców było to po prostu zrządzenie złośliwego losu który nigdy nie dał im spokoju. Nic, co powinno zaskakiwać.
Próbowała złapać kota i chociaż na chwilę udało jej się przytrzymać przestraszone stworzenie, to nie trwało to jednak długo. Szybko straciła nad nią kontrolę i mała uciekła jak najdalej stąd. Może to i lepiej, łatwiej będzie ją znaleźć, niż upilnować.
- Co? Czemu z jedną ręką? - zapytała głupio, bo to też nie był temat który miał teraz znaczenie. Z jedną to z jedną, na szczęście ona miała obie. - Dobra, nieważne. Możesz czarować, tak? To ja będę szukać kota a ty pilnuj, żebyśmy nie spłonęli - nie czekając na potwierdzenie ruszyła szybko przed siebie. Bardziej niż skomplikowanego planu potrzebowali teraz szybkiego działania.
Prawda była taka, że w tej kwestii mogła mu zaufać. Mogli sobie zaufać, mieć pewność, że w razie czego skomunikują się bez problemu. A przede wszystkim prześladowała ją dziwna pewność, że zbyt wiele nad nimi czuwa, żeby mogło im się faktycznie stać coś poważnego, kiedy byli razem.
W końcu z kim innym mogłaby wejść do płonącego budynku bez obawy, że nie wyjdzie żywa?
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1823
  Liczba postów : 2382
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyNie Kwi 09 2023, 11:24;

— Potem — odpowiedział jej tylko, podobnie jak ona uznając tę informację za zbędną. Do tego dochodził jeszcze fakt, że nie bardzo miał ochotę o tym rozmawiać i gdyby nie ta beznadziejna sytuacja, wciąż trzymałby swój stan w tajemnicy – przed nią i przed każdym, przed kim tylko mógł.
Oddawanie rozwścieczonej Avady, która nigdy nie miała najprzyjemniejszego charakteru w ręce drobnej i niewątpliwie słabszej od niego Emily nie było może szczególnie rozsądne. Zaklął pod nosem, patrząc jak napuszony ogon znika w gąszczu pobliskich krzewów, ale nie miał dziewczynie za złe, że nie podołała zadaniu. To były jego zwierzęta, jego odpowiedzialność. I on zawiódł. W gruncie rzeczy lepiej było, by kocica zwiała gdzie pieprz rośnie, niż tkwiła w samym sercu pożaru. I tylko świadomość, że kompletnie nie może zapanować nad sytuacją doprowadzała go do absolutnego szału.
— Onyo — poprawił ją odruchowo, choć nie miało większego znaczenia to, czy spodziewała się tam zastać kota, czy fenka. Wydobywszy różdżkę, poprowadził Emily na tyły domu i używając bombardy, zrobił dziurę w ścianie kuchni. Pękało mu serce, ale w gruncie rzeczy jedna dziura więcej nie miała większego znaczenia, już nie.
— Ostatnio widziałem ją pod fotelem w salonie — oznajmił dziewczynie, obejmując ich oboje tak silnym protego, na jakie tylko było go stać. Zaraz uświadomił sobie, że przecież nigdy tu nie była, nie miała więc pojęcia gdzie iść. — Do drzwi, potem przez jadalnię. Salon jeszcze stał, kiedy stąd wychodziłem.

Możesz rzucić literką, gdzie samogłoska oznacza tarapaty
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 21
  Liczba postów : 1832
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyPon Kwi 10 2023, 21:54;

F

Gdzieś z tyłu głowy zdążyło pojawić się uczucie żalu, że nie może się trochę bardziej rozejrzeć. Nie miała nawet czasu do końca się zaciekawić jak teraz ułożył sobie życie Nate, a w końcu wszystko zaczynało się od przestrzeni, którą otaczaliśmy się na codzień. To by powiedziało jej wiele i była ciekawa każdego szczegółu zniszczonego przez ogień. Nieważne, czego by tu nie próbował zbudować, właśnie poszło z dymem. Miała nadzieje, że on nie bierze sobie symbolizmu do serca tak jak ona.
Kiwnęła głową, szukając onyo w każdym widocznym miejscu po drodze, w końcu z łatwością mógłby w strachu uciec gdzieś indziej. Na szczęście w przeciwieństwie do kotki, na niego chyba ten lęk zadziałał paraliżująco, bo dalej znajdował się pod kanapą dzięki Merlinowi nie ruszoną jeszcze ogniem. Natychmiast zgarnęła zwierze na ręcę, wbrew jakiemukolwiek oporowi z jego strony. Musieli się spieszyć, czuła, że dym mimo wszystko trochę ogłusza jej osąd i zaraz ich działania nie będą aż takie sprawne.
Na szczęście udało jej się wybiec z pupilem na rękach i trzymając go kurczowo (nie chcą popełnić błędu z kotką) zaczęła pokasływać i powoli dochodzić do siebie.
- Co teraz? - zapytała głupio, nie bardzo wiedząc, jak kontrolować te cała sytuację. Nie wyglądało na to, żeby ten pożar dało się łatwo ugasić.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Bloodworth
Nathaniel Bloodworth

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Lewa ręka: pochłaniacz magii, sygnet rodu | prawa ręka: od łokcia w dół pokryta paskudnymi bliznami, runiczne tatuaże na ramieniu | blizna pod łopatką
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1823
  Liczba postów : 2382
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t22257-nathaniel-bloodworth-dziennik
Główna ulica - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 EmptyWto Kwi 18 2023, 19:17;

H

Nie spodziewał się, że zaprosi ją tutaj w takich okolicznościach. Po prawdzie nie spodziewał się, że w ogóle ją tutaj zaprosi, była ostatnią osobą, której spodziewał się w nowym domu otworzyć drzwi... albo ścianę. Symbolizm może i nie był mu bliski, ale te mury... cóż, one już tak. Nie bez powodu przeprowadził się w to miejsce, nie wyremontował absolutnej ruiny tylko dlatego, że była usytuowana w dobrej lokalizacji – nie, było to miejsce, w którym według wszelkich przesłanek żyli jego rodzice. Które wybudowali własnymi rękoma. Długo szukał informacji na temat tego, który z licznych na tojadowej domków jest tym noszącym ślady Blaisów, a kiedy już ją znalazł – początkowo nie wierzył, że może być aż tak źle. Ostatecznie nieszczególnie przypominała oryginalny budynek, zwłaszcza wewnątrz, ale mury... tak, miały dla niego szczególne znaczenie. Odetchnął więc z ulgą, kiedy dało się słyszeć syrenę czarodziejskiego pogotowia ratunkowego, które miało szybko uporać się z ogniem, nim ten za bardzo się rozpanoszy. I tylko zawalonego sufitu – a razem z nim właściwie całego piętra – było mu najbardziej żal.
Osłaniał Emily zaklęciem, starając się mieć oczy dookoła głowy, by w razie kolejnej fali rozpierdolu móc zareagować wystarczająco szybko. Odetchnął z ulgą, kiedy zobaczył wielkie uszka Kedavry wciśnięte między ręce Emki.
— Wszystko w porządku? Jesteś cała? — zignorował jej pytanie, oglądając ją dokładnie. Zdjął pasek od spodni, transmutował go w smycz i przypiął ją do lisiej obróżki. Prawda była taka, że nie miał pojęcia, co teraz, nie wiedział więc, co powinien jej odpowiedzieć. Miał teraz wyłącznie ochotę znaleźć Avadę, zostawić zwierzęta w bezpiecznym miejscu i spędzić tę parszywą noc w upswingu, pocieszając się butelką whisky. Był wściekły i zupełnie bezradny.
— Mam u ciebie spory dług. — A znaczyło to mniej więcej tyle, co „dziękuję”, z którym niezbyt się lubił. Przejął lisa od dziewczyny — Pójdę poszukać Avady, poradzę sobie.
Nic z tego nie było prawdą, ale z kłamstwem był za pan brat. Założył na twarz naprawdę dobrą maskę... zbyt dobrą. Bo kto w obliczu takich wydarzeń może zachować aż taki spokój?
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Główna ulica - Page 5 QzgSDG8








Główna ulica - Page 5 Empty


PisanieGłówna ulica - Page 5 Empty Re: Główna ulica  Główna ulica - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Główna ulica - Page 5 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
-