Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Skwer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Skwer  Skwer - Page 6 EmptyWto 21 Maj - 19:47;

First topic message reminder :



To miejsce można nazwać centrum parku. Miejsce typowo rekreacyjne, do którego w ciepłe dni lgną tłumy ludzi. Najlepiej przyjść tu wieczorem, gdy między ławkami samoistnie rozpalają się Niebieskie Płomienie. Świetne miejsce do odpoczynku, swobodnej nauki czy wyjście na lody.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Melinoe Wright

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15326-melinoe-wright#412568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15385-melka-butelka#412588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15329-melinoe-wright#410801
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPon 6 Lis - 13:17;

Nie zwróciłam uwagi na to, że trzymasz ręce na moich ramionach, podobnie tak jak ty na to, że torebka z apteki przeleciała ci prosto nad głową. Z drugiej strony nie dziwiłam się - niecodziennie wpadało się w drugiego człowieka na ulicy, więc musiałam wywołać niemały szok. Słucham tego co do mnie mówisz, chociaż szczerze powiedziawszy jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam, dopóki nie zadałeś mi absurdalnego pytania. Gdybym się lepiej czuła, pewnie roześmiałabym się z tego suchego żartu, teraz jednak uśmiecham się ledwo, jak skończona sierota.
- Wpadając w ludzi na ulicy. - Odpowiadam i zmęczona siadam na tej brudnej ziemi, bo walka o moje zakupy nie miała najmniejszego sensu. Pozwoliłam ci nawet poczuć się jak żętelmen, chociaż mnie do damy z salonów dzisiaj było daleko. - Nie mogę się przewrócić, skoro już siedzę na ziemi. - Zwróciłam uwagę na ten drobiazg, spoglądając na twoje poczynania i zastanawiam się czy już cię kiedyś gdzieś widziałam. Do imion nie mam pamięci, do twarzy tylko częściowo, ale nie przypominasz mi ucznia. Przynajmniej nie takiego, z którym jeszcze jestem w zamku.
- Poradziłabym sobie sama, nie marnuj czasu. - Stwierdzam wreszcie, powstrzymując przed kichnięciem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptySob 11 Lis - 18:17;

- Trochę kiepska ta twoja metoda - stwierdził i ponownie zaśmiał się krótko, odczuwając pewną nerwowość związaną z sytuacją, w której się znalazł. Wpadanie na siebie na drodze zawsze rodziło tę krztynę niepewności i Claude nie wiedział, jak powinien się zachować. Oczywiście schylił się, by pomóc pozbierać dziewczynie rozrzucone rzeczy, wśród których dostrzegł pojemnik z maścią, kilka fiolek eliksirów oraz jakieś zioła, o których niestety nie miał bladego pojęcia. Nigdy nie był dobry z zielarstwa... - Masz duże szczęście, że twoim zakupom nic się nie stało. Wszystkie fiolki wyglądają na nienaruszone - powiedział, obracając jedną w dłoni i ostatecznie wkładając ją do papierowej torby. - Pomóc Ci wstać? - zapytał jeszcze troskliwie, martwiąc się o stan zdrowotny nieznajomej. W rezultacie nawet nie czekał na odpowiedź, tylko ponownie zacisnął dłonie na jej ramionach, pociągając ją razem ze sobą w górę. - Nie sądzę, żeby pomaganie damie w opałach było stratą czasu - odparł na jej słowa, po czym uśmiechnął się szeroko. Na zimnym wietrze również jego nos zaczynał przyjmować barwę zbliżoną do czerwieni, a piegi na bladej twarzy zdawały się wręcz świecić. - Idziesz do zamku, czy do mieszkania? - zapytał, gotów towarzyszyć jej pod samą bramę wejściową lub pod drzwi kamienicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melinoe Wright

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15326-melinoe-wright#412568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15385-melka-butelka#412588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15329-melinoe-wright#410801
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPon 13 Lis - 1:02;

Blondynka nie zdążyła się nawet przyjrzeć poczynaniom nieznajomego, gdy ten - z zaskakującą delikatnością jak na siłę, której użył; a może jednak się myliła? - podniósł ją za ramiona do góry. Stojąc przez chwilę zdezorientowana, z całkiem niemądrym wyrazem twarzy, wpatrywała się w niego jak w obrazek. Mogłaby przysiąc, że kojarzy jego twarz, chociaż nie była pewna ani skąd ani nawet czy była taka możliwość.
- Bolą mnie ramiona. - Uznała wreszcie, gdy myślami powróciła na ziemię, a ramiona zapiekły nieco; w końcu czy zamierzał czy nie podnosząc ją za chude ramiona, palcami w jakiś sposób musiał zacieśnić uścisk, a wystające kości były najlepszym do tego sposobem. - Właściwie, wszystko mnie boli, więc się nie przejmuj. - Począwszy od ciała, kończąc na ciężkiej w chorobie egzystencji na padole ludzkim i dobrowolną wycieczką w odległe zakątki Hogsmeade. Odebrała papierową torbę, dopiero teraz odsuwając się pół kroku do tyłu; do tej pory prawie stykała się nosem z jego ramieniem.
- Do zamku, chociaż zajmie mi to trzy razy więcej czasu niż powinno, a na samą myśl o tym już brakuje mi siły. - Jęcząc i narzekając, jak na królewnę przystało, podeszła do najbliższej ławki, ociężale opadając na nią. - Nie wiem jak ci podziękować za pomoc. - Dodała po chwili, przypatrując mu się ponownie. - Daj się chociaż zaprosić na herbatę, to chyba szczyt moich możliwości w tym stanie. - Rzadko zdarzało jej się proponować komukolwiek, a co dopiero nieznajomemu, wspólne wyjścia na cokolwiek, teraz jednak nie miała lepszego pomysłu na odwdzięczenie się. Mógł ją zostawić i nie zareagować - a mimo to poświęcił swój cenny czas, który w przypadku Ślizgonki był niemal na wagę złota. Tym bardziej dziwiła się altruizmem Claude'a, sama z nim nie miała za bardzo po drodze.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPon 13 Lis - 17:02;

Dla Claude'a udzielenie pomocy dziewczynie w potrzebie było zachowaniem tak naturalnym, że ani przez moment nie zastanawiał się nad swoim postępowaniem. Dopiero kiedy wyraziła słownie, że mógł nieco zbyt mocno potraktować jej ramiona podczas tego podnoszenia, zreflektował się i puścił ją, również cofając się o jeden malutki krok, by dać jej i sobie odrobinę więcej przestrzeni osobistej. Uśmiechnął się przepraszająco i starał się zażartować:
- Hej, ale szukaj pozytywów! Jeszcze chwilę temu nie czułaś nic, a teraz już oboje mamy pewność, że żyjesz. - Może nie wyszedł mu z tego wybitny kawał, ale zaśmiał się krótko. Do tej pory nie zdążył przyjrzeć się przypadkowo spotkanej dziewczynie, lecz teraz, gdy nabrał nieco dystansu, a z jej twarzy zniknął szalik, mógł obejrzeć jej buzię w pełnej okazałości i stwierdzić, że była bardzo ładna. Sprawa ze strony Claude'a wyglądała jednak tak, że większość panien była w jego guście, gdyż znajdował w każdej z nich przynajmniej jedną cechę fizyczną, która przyspieszała bicie jego serca. W przypadku Melinoe były to zdecydowanie oczy i ten mały nosek, zaczerwieniony od zimna. Zamrugał gwałtownie orientując się, że przez kilka sekund patrzył na nią tak intensywnie, że jeszcze moment i pociekłaby mu ślinka. Zamknął lekko uchylone usta, po czym uśmiechnął się, przysiadając obok niej na ławce. Odczucie zimnego, prawdopodobnie nieco wilgotnego drewna przez spodnie skutecznie ostudziło jego myśli.
- Z chęcią wybrałbym się z Tobą na herbatę, tak - odparł na jej propozycję z nieskrywanym zdziwieniem. Przecież zrobił tylko to, co do niego należało, wcale nie potrzebował od niej jakichś oznak wdzięczności. Skoro jednak zaproponowała... - Ale moment, masz na myśli teraz? - zapytał jeszcze, nieco marszcząc brwi. - Na mój gust to powinnaś wrócić do łóżka i zakopać się w pościeli - dodał. Nie uważał, by szlajanie się po miasteczku w takim stanie byłoby rozsądnym posunięciem z jej strony, jako że przez większość czasu ledwo trzymała się na nogach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melinoe Wright

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15326-melinoe-wright#412568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15385-melka-butelka#412588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15329-melinoe-wright#410801
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPon 13 Lis - 20:02;

Te mierne żarty, pomimo choroby, przywoływały na jej usta uśmiech i gdyby tylko nie bolało ją gardło, a z nosa nie ciekłyby smarki, to śmiałaby się za każdym razem. Zamiast tego przywoływała na twarz kolejne pseudo-uśmiechy, spoglądając spod nieco przymrużonych powiek na swojego wybawcę. Nie zwróciła nawet uwagi na to jak długo zawiesił na niej wzrok, bo była do tego przyzwyczajona; jako tancerka występująca na deskach teatru przed nierzadko dużą publicznością wręcz pławiła się w obcych spojrzeniach. Jedynym co ją peszyło był fakt, że ma czerwony nos i nie wygląda zbyt wyjściowo - dlatego po jakimś czasie odwzajemniania spojrzenia, odwróciła wzrok w przeciwnym kierunku.
- Oczywiście, że teraz. - Odparła, opierając się plecami o drewnianą barierkę. - Powinnam. A masz pewność, że spotkamy się ponownie? Zawsze możemy nie spotkać się po raz kolejny, bo zapomnisz jak się nazywam. Albo ja podam ci fałszywe dane... lub zgubimy do siebie kontakt i pozostanie rozgoryczenie, że mogliśmy jednak pójść za ciosem i spotkać się od razu. - Zerknęła wgłąb papierowej torby z lekami, wygrzebując z niej syrop. Po krótkim przestudiowaniu etykiety i przypomnieniu sobie słów aptekarki ten jedynie był na kaszel, z kolei na zbicie temperatury nie dostała chyba nic.
- Nie pociąga cię wizja herbaty z nieznajomą? - Kontynuowała po chwili, wrzucając buteleczkę z powrotem do torby. Pomimo złego samopoczucia nie odpuściła sobie okazji do niewinnego flirtu, szczególnie, że Claude był nadzwyczaj uroczy. - Zresztą, z takim wybawcą chyba nic mi nie grozi. - Po raz kolejny otuliła się szalikiem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyCzw 16 Lis - 20:30;

Suche żarty trzymały się Claude'a wyjątkowo dobrze, ale prawdopodobnie wynikało to wyłącznie z chęci pociągnięcia rozmowy (bowiem dziewczyna mimo choroby i prawdopodobnie niezbyt dobrego samopoczucia wydała mu się nad wyraz interesująca!), a jako że sam był osobą nieco... Mało taktowną i czasem niezbyt bystrą w kontaktach międzyludzkich, jedyne co mu zostało to suchary. Skoro jednak dziewczyna reagowała na nie pozytywnie, a przynajmniej nie wywracała oczami z zażenowania, pozostało mu cieszyć się, że chociaż na starcie nie bierze go za półgłówka.
Chyba.
Również odwrócił na chwilę wzrok, skupiając się bardziej na tym, czy byli w parku sami, czy może ktoś ich obserwował? Nie miało to żadnego większego znaczenia, ale chciał zająć myśli czymś innym niźli wgapianiem się w jej w twarz jeszcze nieznajomej. Na dźwięk jej słów ponownie obrócił głowę w jej kierunku. Kilkakrotnie otwierał usta, by coś powiedzieć, ale ostatecznie rezygnował - teoretycznie dziewczyna podawała dość dobre argumenty, sugerując mu, że podobna okazja może się nie powtórzyć więcej. W praktyce Claude'a po prostu bardzo łatwo można było przekonać do swoich pomysłów.
- Skoro tak mówisz - stwierdził, po czym uśmiechnął się do niej przyjaźnie. - Jeśli tylko podołasz, z wielką chęcią pójdę z Tobą na herbatę. Jednak wolałbym, abyśmy weszli do jakiegoś lokalu już jako znajomi - powiedział. - Ja jestem Claude, Claude Faulkner - przedstawił się, podając jej dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : czyste, błękitne tęczówki, lekko wyczuwalny szwedzki akcent, zapach mięty na skórze i ubraniu
Galeony : 619
  Liczba postów : 1778
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyNie 14 Lip - 15:48;

/samonauka #1 lipiec

Fakt, że rozpoczęły się wakacje, a egzaminy zostały zdane na całkiem dobrym poziomie nie powstrzymały Finna przed ćwiczeniami. Odkrył w sobie maniakalną potrzebę samoudoskonalenia godną ucznia Ravenclawu a nie Huffelpuffu. Wiele się zmieniło od dnia przywdziania Tiary Przydziału. Stwierdziwszy, że miło będzie poćwiczyć zaklęcia na świeżym powietrzu obrał kurs na Hogsmeade. Skierował kroki do centrum parku, bowiem potrzebował dużej ilości ludzi. Usiadł sobie na ławeczce, oddalonej zaledwie kilka metrów od wesołej rodzinki składającej się z rodziców i trójki dzieci. Wyciągnął zeszyt, oparł łokcie o kamienny stół i przez chwilę wczytywał się w definicję zaklęcia Inaudio. Zapoznawał się w szczegółowo rozpisany sposób wykonywania gestu magicznego, który wyglądał na naprawdę skomplikowany. W istocie też takowy był. Bez inkantowania odwzorowywał ruchomy rysunek w powietrzu. Okrąg wyciągnięty ostatnią prostą w górę. Widząc zainteresowanie rozgadanej rodzinki, zanurzył się w bezruchu w lekturze. Inaudio pomagało podsłuchiwać, jednak zważywszy na szczegółowość gestu jak i spory nacisk magiczny na zmysł słuchu, odradzano powielanie zaklęcia. Mogło to wywołać niepożądany szum w uszach, jeśli się przeholuje. Zapoznał się z etymologią inkantacji, aby zrozumieć czemu użyto takich a nie innych sylab. Które za co odpowiadają, jak to zaklęcie powstało? Przekartkował i doczytał sobie ostrzeżenia, uwagi i zalecenia przy użytkowaniu Inaudio. Nie należało ono do programu nauczania, a z pewnością nie do podstawowego. W myślach, bez użycia gestu, inkantował z zamkniętymi oczami. Poprawiał dźwięk i akcent, który zmieniał brzmienie "au" na przypominające dialekt zagraniczny. Po jakichś dwudziestu minutach studiowania zerknął dyskretnie w kierunku rozbawionej i rozgadanej rodzinki. Wyczaił moment, kiedy wszyscy byli odwróceni w innym kierunku (no tak, latawce w parku, środek lata, można podsłuchiwać do bólu) i dyskretnie wykonał gest zaklęcia wraz z szeptem - Inaudio. Zwrócił wzrok na dorosłych i wytężył słuch. Zamrugał gwałtownie, kiedy usłyszał niemalże donośny głos mężczyzny tuż przy uchu mimo, że ten znajdował się kilka metrów dalej. Wyczuwał mrowienie w okolicy uszu, ciepłe zaklęcie wsiąkło w małżowiny, by wzmocnić zmysł. Słuchał i liczył czas. Dowiedział się o problemie zawodowym mężczyzny, o wzdęciach i chorobie skórnej, był niemym świadkiem gdy żona go opierdzielała za jakieś błędy sprzed kilku lat i... cisza. Skrzywił się, bowiem zaklęcie trwało zaledwie siedem minut z dwudziestu maksymalnych przewidywanych. Ponownie przekartkował zeszyt, do którego przepisał najważniejsze informacje. Musiał coś przeoczyć - taki czas był niedopuszczalny. Nie mógł folgować z Inaudio, a więc wrócił do studiowania inkantacji. Upewnił się, że nie tu popełnił błąd, a przy ruchu nadgarstka. Gdyby ręka mu zadrżała bardziej w prawą stronę, mógłby nawet i tymczasowo ogłuchnąć. Wypuścił dyskretnie powietrze z płuc i ignorując wszędobylski hałas ponowił ćwiczenie gestu. Tym razem bez różdżki, sama dłoń. Znów sprowadził na siebie zainteresowanie dzieciarni, wszak niecodziennie można spotkać młodego człowieka machającego ręką w powietrzu. W wakacje, w centrum parku. Zignorował, powtórzył gest ośmiokrotnie zanim nie nabrał pewności, że nie popełni błędu. Gotów do kolejnego ćwiczenia musiał niestety się wstrzymać. Znieruchomiał, udawał, że czyta tak długo aż dzieciaki stracą nim zainteresowanie. Zaczaił się na kolejny moment, kiedy dorośli wpadli w gorącą dyskusję i... teraz - Inaudio, plus dyskretnie wykonany gest. Nabrał powietrza w płuca, gdy oddalony głos z każdą chwilą nabierał na sile. Tym razem to kobieta wiodła prym, bo właśnie opieprzała męża za opieszałość. Zerkał na zegarek, słuchał. Nie był zainteresowany treścią i problemami prywatnymi tych ludzi - sprawdzał jak długo jest w stanie słyszeć ich tak wyraźnie. Skrzywił się, gdy nagle dwoje dzieci wydarło się jak opętane z powodu kłótni o latawiec. Słyszał to cholernie wyraźnie i aż syknął. Tego nie brał pod uwagę. Potrząsnął głową i skierował wzrok w przeciwną stronę, skąd szła kobiecina z dziesięcioletnią wnuczką. Skoncentrował się na ich głosach i na szczęście odkrył, że obie paplają w języku francuskim, czyli tym, którego Finn nie znał. Kontrola na czas i... nagle głosy zaczęły cichnąć. Siedemnaście minut. Pomasował skronie i zakrył na chwilę uszy. Mimo, że dotknął granicy stosowania zaklęcia, słyszał lekki szum. Odczekał aż efekt uboczny minie, wstał, zamknął zeszyt i nie bacząc czy wypada - teleportował się. Musi poćwiczyć w innym miejscu.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptySob 16 Maj - 19:01;

Cały dzień czekał na to, żeby w końcu wyrwać się ze szkolnych murów i wybrać na jakiś spacer. I to nie byle jaki, to miał być bardzo długi spacer. Spakował do plecaka swoją najnowszą książkę; było ich tyle, że już sam nie pamiętał, o czym była i jakiego gatunku. Zawsze po prostu wybierał na chybił trafił. Opisami i fabułą interesował się przy zakupie, a później już czytał wszystko jak leci. Lubił też tą ciekawość pomieszaną z niepewnością, co też udało mu się wylosować dzisiejszego dnia.
Skoro książka, to potrzebował jeszcze parku. Chęć chodzenia zaprowadziła go do Hogsmeade, gdzie właściwie też nie bywał nader często. Wielokrotnie obiecywał sobie, żeby odwiedzić tak popularny wśród hogwarckich uczniów sklep ze słodyczami, ale zawsze było mu jakoś nie po drodze. Dzisiaj też nie miał na to weny, ale uznał, że może wstąpi tam po powrocie. Chciał kupić coś dla siostry, żeby sobie nie pomyślała, że starszy brat o niej nie zapomniał. Wybór odpowiednich smakołyków z pewnością będzie ciężki, bo Sev nawet nie wiedział, w jakich słodkościach gustuje jego siostra. Oto jak jest obeznany w temacie. Trzeba było przyznać, że odkąd trafili do Hogwartu, to ich kontakt nieco się ograniczył, ale na pewno nie ochłodził. Nadal byli równie zżyci, jednak, jak to bywa, każde z nich znalazło zaraz jakichś "swoich" znajomych, a szkoła była na tyle duża, że nietrudno było się omijać nawet kilkukrotnie w ciągu dnia.
Rozmyślania zaprowadziły go do jakiegoś parku, skweru. Nie dziwił się ilości obecnych tam osób, pogoda wybitnie sprzyjała do przesiadywania na ławce, jednak jednocześnie pojawił się mały problem: gdzie tu usiąść? Dosiadanie się do kogokolwiek nie wchodziło w grę. Puchon był otwarty na innych ludzi, jednak dopiero po bliższym zapoznaniu. Ogólnie to był wręcz książkowym przykładem introwertyka ze skłonnością do długich, samotnych spacerów. Wiedziony tą myślą wybrał trawnik ukryty gdzieś za krzakami, gdzie w spokoju mógł usiąść na trawie i nareszcie rozpocząć czytanie książki. Słyszał jedynie jakieś dolatujące głosy, ale to akurat mu nie przeszkadzało - najważniejsze, że nikt nic od niego nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 79
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptySob 16 Maj - 20:09;

Była na nogach od godziny siódmej rano, a właśnie mijała pora obiadowa. Choć żołądek skręcał się z głodu to ograniczała się jedynie do podjadania chrupkiego pieczywa, aby oszukać swój organizm, że wcale nie jest głodny. Gdzieś na tyłach głowy tkwiła myśl, że to niezdrowe, że diety wyglądają inaczej, a jednak nie potrafiła się przemóc, aby iść do jakiejś knajpki i porządnie się najeść. Sprawy nie ułatwiał fakt, że oszczędzała kieszonkowe na zakup elfika w magicznej menażerii. Mama wysłała jej w tym miesiącu tylko dwadzieścia galeonów, a wszystko przez to, że ostatnie wypracowanie napisała na Nędzny. Cały stres, głód i intensywny dzień przekładał się na widoczne na jej twarzy zmęczenie. Skręciła w skwerek i usiadła na losowej ławce. Zdjęła z ramienia ciężką torbę, wyciągnęła miniaturowego żółwika i ułożyła go na swoim udzie. Wystawiła twarz do słońca i westchnęła. Usłyszawszy szmer za swoimi plecami niemal podskoczyła. Obróciła się i dostrzegła rząd krzaków, a jednak wydawało się jej, że ktoś za nimi siedzi. Przełknęła głośno ślinę i przechyliła głowę, aby zerknąć między jedną gałązką a drugą. Siedział tam chłopak, którego kojarzyła z widzenia, a więc z pewnością należał do tego samego domu co on.
- Se...Severis? - wolała się upewnić czy to on. Wstała i pokazała się mu, że siedzi po drugiej stronie krzaków. - Czemu siedzisz w takim miejscu a nie na ławce? - dostrzegła, że zajął się lekturą, a więc od razu tknęło ją przekonanie, że mu przeszkadza i nie powinna się odzywać ani nawet witać tylko zamilknąć i przenieść się kilka ławek dalej. Krańce jej uszu od razu poczerwieniały i tym samym zdradziły jej zawstydzenie. Uciekła wzrokiem i podniosła z ławki malutką Gaję, a po chwili ułożyła ją sobie na ramieniu, tuż obok zwiniętych w kok włosów.
- Ł-ładne miejsce, prawda? - nie chciała niezręcznej ciszy, a więc zagadała na losowy temat, a jeśli tylko zobaczy, że naprawdę mu przeszkadza to pomknie na drugi koniec parku i będzie udawać, że nic się nie wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyNie 17 Maj - 9:07;

Z początku w ogóle nie usłyszał swojego imienia, tak był pochłonięty drugim rozdziałem. Ta książka zawierała to, co bardzo lubił: długie rozdziały. Co prawda było to dość uciążliwe, kiedy akurat miał mało czasu na czytanie i wielokrotnie zdarzało się, że musiał kończyć w połowie rozdziału, co, wbrew pozorom, nie było takie złe. Z reguły właśnie końcówka rozdziału była najciekawsza i kończyła się w taki sposób, żeby czytelnik nie mógł oderwać się od lektury i czytał bez przerwy, wiedziony ciekawością. A jeśli kończył w połowie rozdziału, to zawsze mógł go pobieżnie przelecieć wzrokiem od początku, jeśli zapomniał, o czym traktował. Dlatego też z początku nie zarejestrował w ogóle głosu dziewczyny ani tego, że przekręciła jego imię. Zresztą, i tak by o to nie robił problemów.
Podniósł wzrok i spojrzał w kierunku źródła dźwięku. Poprawił okulary, które zsuwały mu się z nosa, jak zwykle, i dopiero zobaczył Bonnie. Kojarzył ją tylko z widzenia, jakoś nigdy nie mieli okazji zamienić słowa, mimo że należeli do tego samego domu. Odłożył książkę na bok i skupił się na przypomnieniu sobie tego, o co został właśnie zapytany.
- Ee... - Przeczesał dłonią niesforne włosy. Powiedzieć prawdę czy nie? Bonnie nie wyglądała mu na mola książkowego, więc może nie do końca zrozumie, dlaczego zabunkrował się w krzakach, zamiast siedzieć na ławce jak człowiek. - Nie było wolnych miejsc - dokończył zgodnie z prawdą. Zebrał się z tej trawy i przysiadł na ławce obok dziewczyny. Głupio, żeby rozmawiała do niego siedzącego na trawie. Jeszcze by pomyślała, że Sev nie życzy sobie jej towarzystwa, a było wręcz przeciwnie. Nie zwykł ignorować potencjalnych rozmówców, a skoro ta mała Sherlock znalazła go w takim miejscu, to był skory do rozmowy.
- Ładne - przytaknął. - Że też natknąłem się na nie przypadkiem, wcześniej tu nie byłem. A ty? Spacerujesz? - dodał z zainteresowaniem. W sumie było mu miło, że do niego zagadała. Zawsze była taka cicha, takie miał przynajmniej wrażenie, więc sam fakt tego, że pierwsza zagadała, sprawił, że nawet zapomniał o tym, co przed chwilą było z książce. Może coś się stało i dziewczyna potrzebowała porozmawiać z kimś obcym? Albo myślała, że w krzakach siedzi jakiś pies i okazało się, że tym "psem" jest właśnie on i już głupio było jej udać, że niczego nie widziała? W jego głowie zaraz zaczęły kłębić się tysiące myśli, jak zawsze. Wszystko było spowodowane tym, że nie chciał nigdy stwarzać (nieświadomie) krępujących sytuacji podczas rozmowy.
Przeniósł na nią wzrok
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 79
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyNie 17 Maj - 11:26;

Gdy postanowił usiąść na tej samej ławce co ona to czym prędzej zabrała swoją torbę, aby zrobić mu więcej miejsca. Usiadła niepewnie obok i oparła dłonie o brzeg ławki.
- Rzadko chodzisz do Hogsmeade? - zapytała, wszak wydawało się jej dziwne, że ktoś z Hogwartu mógłby nie chodzić do tak popularnego miasteczka. Słyszała o tym miejscu same miłe rzeczy, a każdy kogo pytała szczerze polecał jej odwiedziny. Sevi wyglądał na studenta, choć nie miała pewności. - Odpoczywam. Od rana jestem na nogach, słońce daje dziś popalić, więc zaszyłam się w cieniu i czekam aż stopy przestaną mnie boleć. - wyjaśniła i wsunęła się na środek ławki, aby plecami dotknąć oparcia. Park był piękny i zadbany, pomimo przechodzących co chwila rodzin z dziećmi nie było tu tak głośno. Śmiałaby podejrzewać, że w okolicach ławek ktoś bawił się zaklęciami wyciszającymi, co znacznie sprzyjało zrelaksowaniu się.
- Uczysz się czy po prostu czytasz dla przyjemności? - zaczęła wątpić czy chłopak należy do Hufflepuff'u. Zaciekawił ją czemu wybrał naukę w parku, w dniu słonecznej soboty i to jeszcze w ukryciu. Gdy chodziła po miasteczku to widziała, że chmara studentów wpadała a to do Miodowego Królestwa, a to do kawiarenek, knajp i pubów. Zazdrościła studentom większej swobody w przemieszczaniu się między Hogwartem a Hogsmeade, jednak pocieszała się myślą, że od następnego roku ona sama stanie się pełnoprawną studentką i nie będzie musiała meldować się opiekunce domu za każdym razem, gdy wyrusza poza teren zamku. Chciała zwiedzić jeszcze wiele miejsc, jednak przeceniła swoje możliwości. Musiała odpocząć, a pusty żołądek nie przyspieszał tego procesu. Uciekła wzrokiem na kostkę brukową, jakby Severinus ją onieśmielał. Nie miała nawet pewności czy w ogóle zna jej imię, jednak głupio było jej się teraz przedstawiać skoro już zaczęli trochę rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptySro 20 Maj - 19:49;

Musiał przez chwilę się zastanowić i wytężyć umysł, nie tylko po to, żeby odpowiedzieć Bonnie na pytanie, ale również sam był ciekaw, czy bywał tu częściej niż raz w miesiącu. Po chwili zastanowienia stwierdził, że nie bywa tutaj nawet raz w miesiącu. Nawet nie pamiętał, kiedy w ogóle był tutaj po raz ostatni.
- Po prawdzie to tak rzadko, że prawie w ogóle - odpowiedział, znowu mierzwiąc czuprynę, tym razem we wstydliwym geście. - Prędzej mógłbym tobie twierdząco odpowiedzieć, gdybyś zapytała, czy często czytam w krzakach - dodał żartem. Cóż miał odpowiedzieć? Już sam fakt, że chodził na samotne spacery, mógł się wydawać innym dziwny. Co prawda wiedział, że istnieją typy osobowości podobnych do niego, ale nie wiedział, czy Puchonka też do nich należała, a trochę głupio było o to pytać. Uznał, że na ich etapie znajomości (o ile w ogóle można to nazwać jakimkolwiek etapem, skoro przed chwilą zamienili pierwsze kilka słów w życiu) to pytanie wydaje się zbyt osobiste. Postanowił przerzucić zainteresowanie na nią. - A ty? Często?
Intrygowało go to, czy dziewczyna też preferuje samotne spacery. Może znaleźliby jakieś cechy wspólne? Zawsze chętniej od razu się prowadzi rozmowę dzięki temu.
- O, no to widzę, że chyba mnie trochę rozumiesz. Jak widzisz, w krzakach też jest cień, więc mogę powiedzieć, że również się ukrywam - mruknął cicho, zerkając na malutkiego żółwika. Zastanawiał się, czy jest prawdziwy, czy to jakaś figurka.
Sięgnął z powrotem po książkę, w razie gdyby dziewczyna zainteresowała się nią na tyle, żeby bardziej pociągnąć temat. Jeśli chodzi o niego, to o książkach mógłby rozmawiać cały wieczór. A najlepiej, kiedy mógł wymieniać się przemyśleniami z osobą, która przeczytała ten sam tytuł.
- Dla przyjemności. Mugolski kryminał. Lubisz może?
Pytanie Bonnie tylko przypomniało mu, że powinien dokończyć swoją rozprawkę z astronomii. Czy nie po to właśnie wybrał się do parku, żeby się tym zająć na świeżym powietrzu? Wmawiał sobie, że przebywanie wśród natury pozytywnie wpływa na jego wenę, ale w większości przypadków kończyło się na tym, co robił dzisiaj. Pierwotnie miał tu przyjść w celach naukowych, ale w trakcie drogi oczywiście zdążył o tym zapomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 79
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptySro 20 Maj - 21:30;

Nie mogła nadziwić się, że nie odwiedzał Hogsmeade tak często jak reszta świata wszak to miejsce bardzo barwne i ciekawe pod wieloma względami. Nie wnikała jednak w powody, bo przecież nie musiał się jej z niczego tłumaczyć. Przyłapała się na chichotaniu, gdy wspomniał o czytaniu w krzakach, bowiem ze wszystkich dziwnych zachowań świata tego się akurat nie spodziewała. Mimo wszystko miała bardzo wyrozumiałą osobowość, a więc nie oceniała Puchona z tego powodu. Po paru chwilach rozmowy mogła zauważyć, że chłopak miał miłą ekspresję twarzy i wyglądał na bardzo przyjaznego. Samo to, że nie wykrzywił się na widok jej wyglądu i nadwagi zdradzał, że był taktowny i szanował nawet takie grubaski jak ona.
- Czy często czytam w krzakach? - zapytała ze śmiechem wydostającym się spomiędzy jej ust. - W krzakach nie, ale na pagórkach tak. - choć wiedziała o co dokładnie pyta to jednak wymsknął się jej niewinny żarcik. Szło jej z nimi coraz lepiej, a to oczywiście zasługa Boyda, który zajmował już sporą część jej myśli.
- Jakoś tak nie mam nigdy czasu czytać czegoś poza lekturami. - skrzyżowała nogi w łydkach i zamachała nimi beztrosko. Czuła się już nieco swobodniej wszak śmiech, nawet najmniejszy, ma sporą moc sprawczą. - Pochłaniam książki dotyczące zielarstwa, a kryminały... coś ty, boję się ich trochę czytać. - roztarła wnętrzem dłoni gęsią skórkę, która wkradła się na jej odsłoniętą skórę na ramieniu. - Tyle tam krwawych i dokładnych opisów... ale przynajmniej te mugolskie książki nie wyją prosto w twarz, gdy ktoś umiera ani nie plują iskrami. Spotkałam taką książkę i mam po niej uraz. - streściła krótką i ciekawą (miała nadzieję) historyjkę. Nie należała do odważnych osób, a krwawe opisy czy szczegóły wywoływały w niej uczucie lęku. Miała wystarczająco dużo problemów, aby jeszcze dokładać sobie strachu przy czytaniu kryminałów. - Sama nie wiem jakie lubię czytać książki poza tymi szkolnymi. - przyznała bez bicia. Może powinna relaksować się przy jakiś powieściach? Powstawał problem odnalezienia takiej dziedziny książek, które nie zechcą jej pogryźć, gdy zajrzy do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 60
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPią 22 Maj - 11:14;

Na jej chichot zareagował uśmiechem. Sam nie wiedział czym on był spowodowany, ale na pewno nie brzmiał wrednie, a dziewczyna od razu zyskała jego sympatię. To go ucieszyło, bo zapowiadało się na to, że to nie będzie jednoosobowa rozmowa. Bonnie wyglądała na nieśmiałą, ale może to były tylko pozory? W sumie on sam też uchodził za nieśmiałego, bo z reguły nie odzywał się pierwszy ani nie podchodził do obcych, ale to wszystko dlatego, że nie przepadał za rozmowami z obcymi. Jakby nie patrzeć, Puchonka nie była mu obca, w końcu byli z jednego domu.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy po jej odpowiedzi wywnioskował, jak dwuznaczne pytanie zadał.
- Cóż, polecam spróbować. Jak widać, tylko ci najbardziej spostrzegawczy są w stanie znaleźć kogoś w krzakach - pociągnął żarcik, mając na myśli ją samą. Myślał, że te chaszcze były wystarczająco gęste, żeby nie dało się go zauważyć. Koniec końców dobrze, że to ona go znalazła, a nie ktoś obcy, kto jeszcze mógłby się czepić, że gniecie trawę. - O, pagórki są świetne. Zawsze można z już z daleka dostrzec, czy ktoś się zbliża - dodał z uśmiechem.
- Zielarstwo? - Gdyby był lisem, zastrzygłby uszami. Czyżby znalazł kompana do wspólnych rozmów o zielarstwie? - Myślę, że to może być nasz wspólny temat. Gdybym mógł, tobym zamieszkał w cieplarni, mimo że moja wiedza nie jest jakaś wybitna. A jak jest u ciebie? Sporo wiesz? - Miał nadzieję, że Bonnie nie poczuje się przytłoczona jego pytaniami. Niestety, czasami miał do tego tendencje, no ale zielarstwo było coś, co naprawdę kochał. - Fakt, kryminały mają to do siebie... Dlaczego czasami dobrze sięgnąć po jakąś książkę historyczną, tam nie ma takich okrutnych opisów. - Doskonale wiedział, że książki historyczne uchodzą na okropnie nudne (wystarczy spojrzeć na lekcje historii magii w ich szkole), ale jeśli się skupić, to potrafią wciągnąć. Nie kojarzył książki, o której mówiła Puchonka, ale zanotował sobie tytuł i postanowił ją przeczytać. Chociażby dlatego, że ona ją przeczytała. - Powiem tak, w książkach o zwierzakach na pewno nie uraczysz żadnej brutalności. No, oczywiście poza tą prawdziwą, typu walki zwierząt, ale na pewno nie ma tam krwawych opisów. Masz, spróbuj tą. - Sięgnął do plecaka i wyjął tytuł, który wcześniej zaczął. Była to opowieść o jakimś psie, ale po dwóch rozdziałach niewiele mógł o niej opowiedzieć. Podał jej książkę z uśmiechem. - Śmiało. Opowiesz mi potem, czy się tobie spodobała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 79
  Liczba postów : 375
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Skwer - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 EmptyPią 22 Maj - 21:09;

Łatwo było uśmiechnąć się do chłopaka po tym drobnym acz uroczym komplemencie. Miał taki szeroki i szczery uśmiech, a tacy ludzie nie powinni być źli. Wydawało się jej, że napotkała niezwyczajnie sympatyczną osobę i dzięki temu przestała czuć się już tak skrępowana.
- A brałeś pod uwagę, że na tej ławce, tuż obok twoich krzaków mogła przysiąść sobie jakaś obściskująca się para albo gęgające starsze wiedźmy, psioczące na zbyt głośne bzyczki? - zapytała z zaciekawieniem malującym się na twarzy. - Taki zestaw przechodniów musiałby być zbulwersowany twoją kryjówką. - ale i tak szanowała jego potrzebę ciszy i spokoju przy czytaniu książki. Być może nie podzielała tak mocno tej pasji to jednak potrafiła ją respektować i nie robić nikomu wyrzutów, że przesiaduje w chaszczach i być może podgląda?
- Oooo, naprawdę? - ożywiła się, wyprostowała plecy i z wyraźnym entuzjazmem usiadła przodem do Severinusa. - Och, nie za duszno w cieplarni? Można się tam nieźle napocić albo zostać znienacka przytulonym przez jakąś tentaktulę albo diabelskie sidła. - zażartowała, a jej twarz rozjaśnił wesoły uśmiech. Podczas indywidualnej, spokojnej i miłej rozmowie pozwalała odkryć w sobie więcej cech - może walczyła z brakiem pewności siebie i milionem kompleksów, to jednak kto posądziłby taką szarą myszkę o poczucie humoru?
- Nie jestem ekspertem, jeśli o to pytasz. Po prostu lubię ten przedmiot, a rośliny mnie wyciszają i uspokajają. - i to była szczera prawda. - Poza tym moja mama wykłada ten przedmiot w amerykańskiej szkole magii to zaszczepiła we mnie tę słabość. - dodała ciekawostkę, aby też wyraźniej pokazać skąd wzięło się w niej akurat takie zamiłowanie. Nie spodziewała się, że dostanie książkę do poczytania. Odebrała ją z jego rąk i od razu zapoznała się z tytułem. - Dziękuję, postaram się szybko ją przeczytać... ale nie muszę czytać jej w krzakach? - zapytała ze śmiechem na ustach. Ot, wolała się upewnić, że nie musi spełniać jakichś szczególnych wymogów czytania severinusowych książek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Skwer - Page 6 QzgSDG8








Skwer - Page 6 Empty


PisanieSkwer - Page 6 Empty Re: Skwer  Skwer - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Skwer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Skwer - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-