Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wyciszony pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 17 z 19 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość


Drake Bennett
Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 30
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 301
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyWto 2 Kwi - 23:07;

First topic message reminder :




Na to pomieszczenie nałożone jest zaklęcie wyciszające. Nie słychać nic z zewnątrz i wewnątrz, bowiem czar jest bardzo skomplikowany i zmaksymalizowany. Świetne miejsce do nauki, ćwiczeń czy potajemnych schadzek.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Leliel Whitelight
Leliel Whitelight

Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : niewidome oczy, blada cera
Galeony : 270
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21087-leliel-whitelight#678519
https://www.czarodzieje.org/t21092-cosmo#678832
https://www.czarodzieje.org/t21088-leliel-c-whitelight#678523
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptySob 5 Mar - 18:00;

Staż nauczycielski
Etap III

Nikogo nie dziwiło, że ostatniego dnia stażu, akurat ona musiała zderzyć się z przypadkowymi meblami na swojej drodze. Nie było to przecież nic nowego. Jednakże wcześniej, w przeciwieństwie do dzisiejszego dnia, krew nie sączyła jej się fontanną z nosa. Leliel niewiele zapamiętała ze swojego ostatniego dnia stażu, bo i większość spędziła w Skrzydle Szpitalnym pod opieką pielęgniarki. Miała natomiast czas na uzupełnienie dokumentacji, z którego to czasu skorzystała.
Zaskoczyła ją natomiast hojna premia dyrektora. Nie spodziewałaby się, że pomimo, iż ostatni dzień spędziła zamiast nad opieką nad uczniami, to w łóżku, ją też będą obowiązywać takie benefity. Szczęśliwie, doceniono cały jej wkład w życie szkoły i starania, jakie wykazała po drodze stażu każdego dnia, a nie tylko finalnego, bardzo dla niej trefnego.
Szkołę opuściła z zadowoleniem, wiedząc, że niedługo wróci do niej jako nauczycielka.

Kostki: 1 > parzysta, 5 (+100 galeonów)


| zt
Powrót do góry Go down


Audrey Walsh
Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 242
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyWto 28 Cze - 12:23;

|| Staż nauczycielski (retrospekcja 2020) - Etap I

Kursu może i nie zdała śpiewająco, ale ostatecznie papier odebrała i ze spokojną głową mogła podejść do stażu - długa droga już za nią, więc pozostała jej jedynie taka formalność, nim podejmie się pełnoetatowej pracy nauczyciela. Zupełnie szczerze - nie mogła się już doczekać. Entuzjazm ją roznosił, kiedy zaczynała swój pierwszy tydzień jako stażystka. Oczywiście, na dzień dobry nie została dopuszczona do prowadzenia lekcji, jednak ewidentnie się do tego paliła - rzetelnie asystując pełnoprawnym profesorom. Zamiast na wiedzy - skupiła się jednak na obserwowaniu schematów zachowań, które uczniów charakteryzowały. Miała wiedzę na temat astronomii, mniej-więcej wiedziała jak skutecznie swoją naukę przekazać - ale jednak co praktyka, to praktyka. A i co uczeń, to uczeń - nie każdy był tak samo chętny. Musiała nauczyć się jak interesująco, ale też w prosty sposób przedstawić swoją wiedzę. Dlatego też podjęła się klasycznej taktyki: prób i błędów, w myśl zasady "Kto pyta, nie błądzi". Zorganizowała pozalekcyjne zajęcia dla chętnych, gdzie prócz ponadprogramowych ciekawostek - skrupulatnie robiła notatki, jakie podejście gwarantuje najkorzystniejsze reakcje u uczniów. Zwyczajnie pytała, czego chcieliby się nauczyć - i motywowała nawet tych leserów, co przychodzili tylko w nadziei na widmo podniesienia sobie ocen semestralnych przez fakultety. Jej zaangażowanie widocznie nie przeszło bez echa, bo prócz satysfakcji - przytuliła jeszcze dodatkowe galeony.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down


Audrey Walsh
Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 242
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptySro 6 Lip - 9:43;

|| Staż nauczycielski (retrospekcja 2020) - Etap II

Miała za sobą kolejny tydzień stażu - kompletnie traciła poczucie czasu w czasie jego trwania i nawet nie odliczała dni do końca. Zwyczajnie czuła się jak ryba w wodzie, lawirując po szkolnych korytarzach jako (bądź co bądź) kandydatka na nauczycielkę. Doskonale dogadywała się ze swoimi współpracownikami, którzy zdawali się być równie otwarci co ona sama. Jej zaangażowanie przejawiało się nie tylko wobec uczniów, którym poświęcała lwią część swojego czasu, organizując fakultety wyrównawcze, ale i koła zainteresowań astronomią i astrologią - wyszła też z pewnymi projektami dla reszty profesury. Każdy kto nie był ignorantem - a w Souhvězdí można było zliczyć ich na palcach jednej ręki - uznawał fakt, że ułożenie ciał niebieskich miało znaczący wpływ na różne dziedziny magii. Audrey więc - kiedy już uporała się ze swoimi rutynowymi obowiązkami - zazwyczaj i tak zostawała na posterunku, żeby uskuteczniać plany wspólnych lekcji z innymi nauczycielami. Zielarstwo, eliksiry, wróżbiarstwo, numerologia... Do swojego lokum wracała dopiero naprawdę późnym wieczorem - ale przynajmniej zasypiała z przyjemnym uczuciem satysfakcji.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down


Stéphane de Guise
Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent, krwawa obrączka na palcu. a do tego rudy jak Irweta
Galeony : 309
  Liczba postów : 89
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyNie 10 Lip - 17:11;

staż nauczycielski etap I
retrospekcja w Bubatą
kostka nr 1 / płacę 20g

Traktował staż nauczycielski jako przykry obowiązek - dużo roboty, mało pieniędzy, wszyscy dookoła mądrzejsi od niego i nieustannie dbający o to, żeby pamiętał, jaka jest jego pozycja w szkolnej hierarchii - gdzieś pomiędzy pełznącym rurami szczuroszczetem a powszechnie nielubianym woźnym. Obowiązków miał dużo, bo niby był tutaj, żeby się ich dopiero nauczyć, a najlepiej zdobywać wiedzę w praktyce; wypłatę dostawał nędzną, bo dlaczego niby mieliby płacić dużo komuś z zerowym doświadczeniem; powszechną niechęć współpracowników zaskarbił sobie sam, kiedy pierwszego dnia próbował podlizać się opiekunowi stażu i zaoferował, że zrobi mu kawę. I jak ostatni gumochłon pomylił cukier z solą. Od tego momentu pierwszy tydzień pracy był dosłownie koszmarem, a pech, który przyczepił się do niego na początku, nie chciał odpuścić: Stefan robił idiotyczne błędy, wszędzie się spóźniał, przekręcał imiona uczniów i był jedną, wielką chodzącą porażką, z której inni podśmiewali się w pokoju nauczycielskim. Do śmiechu było też z pewnością dyrektorowi który oznajmił, że de Gusie wykonuje swoją pracę tak tragicznie, że jest zmuszony obciąć mu pensję - i obciął drań tyle, że kwitek z sumą wypłaty wynosił m i n u s dwadzieścia galeonów. To dopiero lukratywna posada.


Ostatnio zmieniony przez Stéphane de Guise dnia Czw 18 Sie - 12:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Audrey Walsh
Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 242
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 11 Lip - 9:41;

|| Staż nauczycielski (retrospekcja 2020) - Etap III

Czas mijał dosłownie jak z bicza strzelił - nim się obejrzała, staż miała już praktycznie za pasem. Zdecydowanie zdążyła się już zżyć z uczniami, doszło nawet do tego momentu, że trudno jej było przejść korytarzami szkoły bez zaczepek studentów i gawędzenia - nie tylko o postępach w nauce. Naprawdę czuła się na miejscu i chyba nie tylko ona - mogła się cieszyć nie tylko sympatią uczniów, ale i reszty kadry. Zapewne głównie przez swoje nadprogramowe godziny, których wcale nie spędzała bezproduktywnie, a wręcz przeciwnie.
Poza jednak tym co tygryski lubiły najbardziej - musiała ganiać z dokumentami, co istotnie uważała za stratę czasu. Choć ktoś to musiał zrobić, a jako jeszcze stażystka doskonale się do tego nadawała. Popylała więc z plikiem pergaminów po korytarzach, które nagle okazały się składowiskiem kartonów wszelakich. Momentalnie się zestresowała - WIEDZĄC, że w końcu na jakiś z nich wpadnie. Autosugestia zadziałała mocniej aniżeli Audrey by chciała i ostatecznie zahaczyła o jedną z tekturowych przeszkód, a dokumenty, które tak kurczowo ściskała... wpadły do wiadra z wodą. Dokumenty dla dyrektora. Wspaniale.
Napędzana istną adrenaliną, wyłowiła papierzyska z wody, składając modły do egipskich bogów, żeby nie rozlały jej się w dłoniach. Sięgnęła od razu po różdżkę, pocieszając się tym, że próbując wysuszyć mokre dokumenty na pewno ich przynajmniej nie spali - do czego miała ewidentną smykałkę... i na szczęście nie spaliła, nie zdezintegrowała - a wysuszyła. Czyli nie zakańczała swojego stażu wtopą, na całe szczęście.

Kostka: 5 (6) + 4 (upominek)
Powrót do góry Go down


Stéphane de Guise
Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent, krwawa obrączka na palcu. a do tego rudy jak Irweta
Galeony : 309
  Liczba postów : 89
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyNie 7 Sie - 11:32;

staż nauczycielski etap II
retrospekcja w Bubatą
6,1 / opłata za kostkę

Staż szedł mu jak po gruzie, również w drugim tygodniu nie opuszczały go perypetie. Profesor, pod którego opieką miał uczyć się nauczania, poprosił go przed jedną z lekcji o przyniesienie ze swojego gabinetu unikatowej, samonalewającej chochli która w dodatku posiadała zdolność dosalania zupy wedle gustu osoby ją dzierżącej - niesamowicie przydatny przedmiot, jeśli się co niedzielę serwowało rosół dla dużej rodziny. Stefan pognał więc ile sił w nogach po gadżet, odnalazł bez problemu w eleganckim kredensie profesora i schował pieczołowicie do torby, zanim pognał z powrotem do klasy gotowania. A po drodze... chochla najwyraźniej wyparowała, bo zwyczajnie jej nie było. Przeszedł wzdłuż i wszerz wszystkie beauxbatońskie korytarze, zaglądał w każdy zakamarek szkoły - na próżno. Zagadka zniknięcia chochli nie wyjaśniła się nigdy, a Stefan musiał ją najzwyczajniej w świecie odkupić oraz wysłuchać półgodzinnego kazania od swojego opiekuna, bardzo oburzonego tym skandalicznym wydarzeniem. Dramat.
Powrót do góry Go down


Stéphane de Guise
Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent, krwawa obrączka na palcu. a do tego rudy jak Irweta
Galeony : 309
  Liczba postów : 89
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyCzw 18 Sie - 12:41;

staż nauczycielski etap III
retrospekcja w Bubatą
3

Codziennie rano wstawał, spoglądał w lustro i powtarzał sobie jak mantrę: To dziś, Stefan. Dziś będzie ten dzień, w którym w końcu czegoś nie spierdolisz. I codziennie miał nadzieję, że w końcu się okaże, że ma rację. Niestety, było dokładnie na odwrót.
Pod koniec stażu, kiedy załatwiał jakieś sprawunki w ministerstwie, zaczepił go ważniacko wyglądający wąsaty mężczyzna, który rozpoznał w nim jednego ze stażystów w szkole i poprosił o przekazanie szalenie ważnego, poufnego listu samemu dyrektorowi Beauxbatons. De Gusie pomyślał naiwnie, że TO, to będzie jego szansa na pokazanie, jaki jest odpowiedzialny i niezastąpiony, zgodził się więc z radością i obiecał przekazać korespondencję. Po czym list zgubił, w tak samo niewyjaśnionych i dziwnych okolicznościach jak tydzień wcześniej zaczarowaną chochlę. Po prostu ewidentnie nie nadawał się na posłańca. Swoich rzeczy nie gubił nigdy, cudze - najwyraźniej zawsze.
Według dyrektora, rozeźlonego jak nigdy, kiedy usłyszał o zajściu i zaginionym liście, nie nadawał się on również do pracy w tej szkole i zapewnił go, że jeśli tylko znajdzie innego kandydata na stanowisko asystenta profesora, choćby pośród domowych skrzatów, to zatrudni go bez mrugnięcia okiem a Stefana wyrzuci za drzwi. Auć. Było to bolesne, ale nie bezzasadne - w końcu robił z siebie gumochłona dosłownie na każdym kroku.
Ostatecznie więc staż ukończył, ale pracy musiał poszukać w innej szkole.
Powrót do góry Go down


Sabryna Honeyghan
Sabryna Honeyghan

Przyjezdny
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 186cm
Galeony : 210
  Liczba postów : 40
https://www.czarodzieje.org/t21633-sabryna-honeyghan
https://www.czarodzieje.org/t21706-havier-tukan-sabryny
https://www.czarodzieje.org/t21637-sabryna-honeyghan
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 12 Wrz - 1:14;

Szkoła Magii Tecquala, Meksyk, Wrzesień 2016
Kostka: 3;


Początek roku szkolnego dla uczniów Tecquali był tylko jednym z przykrych obowiązków, które musieli spełniać dla jej pomyślnego ukończenia. Odbębnić dwa semestry i do widzenia, znowu wakacje. Dla Ciebie, Sabryno, prawie to brzmiało tak samo. Znowu wróciły wspomnienia z czasami spędzonymi w szkole i błądzeniem ręką po jej ścianach. Chociaż tak naprawdę Ciebie było mniej w środku niż faktycznie każdy to widział. Może dlatego, że Cię nie dostrzegali lub po prostu byli zajęci swoimi sprawami. Ale to w sumie dobrze, bo nawet jeśli coś schrzaniłaś to nikt nie widział co tak naprawdę się stało. Byłaś pod tym względem kompletnie bezpieczna. Najwięcej czasu spędzałaś jednak z profesorem Ramirezem, zmierzającym już na emeryturę znawcą magicznych stworzeń, który najbardziej ukochał sobie gromoptaki za swoje ulubione zwierzęta. Praktycznie mało rozmawialiście, więcej było prostych poleceń "przygotuj, posprzątaj, sprawdź jak im idzie". Było Ci to na ręke, bo w sumie jeśli coś było minimalnie lub trochę źle - profesor puszczał to w niepamięć. Tak, jakby po prostu nie pamiętał. A może faktycznie zaczynał mieć problemy z pamięcią? Tego nie wiedziałaś, bo tak długo nie było twojej osoby w Tequali. Wszystko uchodziło Ci płazem, bo nikt Cię nie dostrzegał. To dobrze.
Powrót do góry Go down


Drake Lilac
Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 216 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt
Galeony : 852
  Liczba postów : 2048
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 31 Paź - 23:37;

Prawda, nie zachodził często do tego pokoju, ale właśnie to ze względu na jego właściwości postanowił tu teraz przyjść. Nie chcąc przez przypadek narobić niepotrzebnego hałasu podczas ćwiczeń transmutacji, zamknął się w tym pomieszczeniu tymczasowo blokując drzwi zaklęciem. Między innymi dlatego że postanowił tym razem skupić się na ćwiczeniu zaklęcia, które zmienia głos użytkownika na taki, który należy do innej osoby. Jego inkantacja na szczęście była dosyć prosta i wpadała w ucho dzięki czemu nie miał żadnych trudności z przypomnieniem jej sobie. - Diversis Voce - Szczerze to nawet półgłówek po samej inkantacji mógłby się domyślić jak owo zaklęcie działało dokładnie. Zaczął więc od czegoś łatwego i spróbował przybrać głos Ruby z którą rozmawiał dosyć często, więc nie było to dla niego większe wyzwanie. Po zastosowanym zaklęciu zaczął od testowania prostych słów takich jak "wąż, ruda, szmata" dopiero potem przeszedł do łamańców językowych, co było poniekąd jego największym błędem. Nie wyrabiał i ze względu na sporą ilość przejęzyczeń, nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem przez co jego zaklęcie szlag trafił i musiał zacząć od początku. Najlepiej z innym głosem, który znał nieco gorzej, ale nadal dobrze kojarzył. Chcąc czy nie, padło na Felinusa. Może nie był to głos który mu wyszedł perfekcyjnie, ale za to na pewno był bardzo zbliżony i ktoś kto asystenta uzdrawiania nie słyszy częściej niż raz na tydzień może nawet by uwierzył że to jego głos. Tak długo jak nie tracił panowania nad swoimi emocjami podczas testowego czytania proroka w którym tak jak zwykle natrafił mniej czy bardziej kontrowersyjny artykuł. Chociaż w porównaniu z świetnie zachowanymi numerami czasopisma z lat dziewięćdziesiątych, to obecne pozycje są jeszcze akceptowalne. Całe szczęście Rita Skeeter już się aż tak nie udziela, bo to co pisała zapewne nie jednego doprowadziło do ślepej furii. Na ostatnie podejście do tego zaklęcia wybrał głos, który zazwyczaj słyszał tylko przelotem bo nie rozmawiał z tą osobą za często. Padło na Norwooda, którego zazwyczaj słyszał w tle bo nie rozmawiał z nim za często. Nawet nie dlatego że go nie lubi ani coś w tym stylu, bo to przecież nie prawda. Półwil nic mu do tej pory ani nikomu kogo lubi chyba nie zrobił, więc nic do niego nie miał. Z drugiej strony okazji też nie miał za bardzo z nim pogadać, bo jak zna życie to pewnie okazałby się całkiem spoko ziomkiem. Niestety naśladowanie Jamiego już wychodziło mu tragicznie, a głos był najwyżej zbliżony. Nie było za to nawet opcji żeby ktoś kto zna ślizgona go pomylił z tym głosem, który Drake wytworzył zaklęciem. W sumie ćwiczenie tego zaklęcia było też dobrym ćwiczeniem głosu i przygotowaniem do zawodu w którym mówić będzie musiał naprawdę dużo. Chyba... W sumie miał zamiar uczyć zaklęć, więc może nie będzie tego aż tyle w porównaniu na przykład z tym ile muszą się produkować profesorowie od Historii Magii. Po napiciu się wody z termosu który dostał od Brooks, spakował manatki, odbezpieczył pokój i wyszedł z niego ruszając do Wielkiej Sali na jakieś szamanko.

|zt.
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2882
  Liczba postów : 1150
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 4 Lis - 22:32;

Staż nauczycielski - etap 1
Sainte-Marie-de-Campan, 2020

Początek stażu: 4

Praca stażysty może nie była szczytem marzeń, ale zdawał sobie sprawę z tego, że odbyć go musi, by nabrać doświadczenia w pracy na stanowisku i nauczyć się poprzez obserwację jak funkcjonuje praca członka ciała pedagogicznego. Od początku starał się nie zapadać ludziom w pamięć, choć z jego fizis nie było to zadanie łatwe. Musiał wcześnie przychodzić i późno wychodzić, oraz wiele czasu spędzać między zwierzętami, by nie rzucać się specjalnie w oczy. Początki nie były trudne, dostawał zadania związane z przygotowywaniem zwierząt do lekcji oraz materiałów dla studentów, a potem także sprawdzanie ich wypracowań i prac domowych. Nie miał z tym problemu, poza tym, że z czasem taka kolej rzeczy zaczynała mu się zwyczajnie nudzić. Tęskno patrzył przez okno sali egzaminacyjnej, kiedy po raz kolejny sprawdzał stos wypracowań, marząc o tym, by brać czynny udział w prowadzeniu zajęć i obserwować jak młodzież nawiązuje kontakt ze zwierzętami.
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2882
  Liczba postów : 1150
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 11 Lis - 13:12;


Etap 2: 5 - samonotujące pióro

Czas mijał wolno, może trochę zbyt wolno jak na ambicje i chęci do pracy, jakie składał w sobie Atlas. Oczywiście rozumiał powagę i potrzebę zajmowania się też rzeczami błahymi i małymi, jednak nie mógł powstrzymać się przed myślą, że to tak specjalnie, bo on to by już chciał poobcować z uczniami, z ludźmi, pokazywać swoje intencje, interakcje, patrzeć jak młodzież zachwyca się naturą tak, jak on sam się nią zachwycał.
Pewnego dnia, zmierzając z naręczem egzaminów i prac domowych do sprawdzenia w stronę Biblioteki, jego wzrok przykuł błysk stalówki na jednej z mijanych, mosiężnych ławek. Przykucnął z wielką ostrożnością, by nie upuścić dokumentów i wziął w rękę samopiszące pióro. Nie był w stanie ukryć rozbawienia, tlącego się w jasnych oczach - bez wątpienia takie cacuszko przyda mu się do uporania z ilością papierów, które uzbierały mu się przez ostatnie dwa tygodnie.
Rozejrzał się badawczo, jako że nie byłby dobrym pedagogiem, gdyby zza zakrętu wyskoczył jakiś uczeń w poszukiwaniu swojej zguby - odczekawszy jednak dłuższą chwilę bez natknięcia się na kogoś, kto mógłby uchodzić za właściciela tego pióra, wetknął je między swoje papiery i udał do swojego pokoju, by pozwolić mu, temu pióru właśnie, odwalić za niego całą brudną robotę.
Powrót do góry Go down


Atlas Rosa
Atlas Rosa

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy, złoty pierścionek z jasnym szmaragdem na palcu wskazującym lewej ręki
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2882
  Liczba postów : 1150
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 18 Lis - 15:09;

Etap 3: 2 dorzut: nieparzysta

To już niemal koniec drogi stażowej, Atlas miał szczęście nauczyć się wiele podczas swoich praktyk, głównie w sprawie obcowania z uczniami i podejścia do nich, ale również tego, jak współpracować z innymi nauczycielami. Podsumowaniem wszystkiego był obopólny szacunek, co wydawało się dość oczywiste - niestety, nie dla wszystkich członków kadry, którzy ambicje stawiali wyżej od bezpieczeństwa i nierzadko traktowali mniej doświadczone osoby z wyższością, co Rosa uważał za bardzo niedojrzałe zachowanie. Wszystkim wychodziło na dobre, jeśli cały zespół wspierał się po to, by wszyscy myli coraz lepsi, wtedy finalnie każdy z tego zyskiwał. Zamiast tego okazywało się, że członkowie kadry lubili stawiać na sabotaż, tylko po to, by samemu wypaść lepiej niż inni.
Kiedy dowiedział się o sytuacji ze znerwicowanym wice-dyrektorem i jego zaginionym wazonie niewiele myśląc, udał się na ryneczek, by zastąpić go innym, ładnym drobiazgiem. Zdenerwowanie nie pomagało w pracy, a winowajca wazonowego nieszczęścia jak nie chciał się pojawić i przyznać tak się nie pojawił. Niestety, w swojej dobroduszności został przyłapany na transmutowaniu wazonika, by upodobnić go do tego zaginionego, co finalnie kosztowało go jeszcze więcej dramatu, niż to było warte. Całym szczęściem to ostatnie dni stażu, bo atmosfera po tej sytuacji zagęściła się na tyle, że trudno byłoby mu znieść dalsze przebywanie w tym towarzystwie. Decyzja o rezygnacji z nauk w tym przybytku z początku wydawała mu się trudną, jednak nastawienie niektórych członków grona pedagogicznego było poniżej godności.
Nie planował za nimi tęsknić.
Kiedy nadszedł czas rozstań, pomimo wcześniejszych wazonikowych niesnasek, uścisnął rękę z wicedyrektorem i z zadowoleniem przyjął sumę stu galeonów jako prezent za współpracę.

Upominek pożegnalny: 6 +100g

+
Powrót do góry Go down


Mary Horvath
Mary Horvath

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 167
Galeony : 92
  Liczba postów : 46
https://www.czarodzieje.org/t21847-marie-horvathova#714484
https://www.czarodzieje.org/t21854-panna-horvath?nid=9#716285
https://www.czarodzieje.org/t21848-mary-horvath?nid=1#714481
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 16 Gru - 17:01;

Staż nauczycielski
Wrzesień 2012

Etap I: 1 -20g

Ale fajnie. Kto by się nie cieszył, że po takim maratonie porażek mógł w końcu, W KOŃCU rozpocząć praktyczny staż w szkole i uczyć srele. Albo na początek podglądać jak robią to inni, bardziej doświadczeni nauczyciele. I tak już pierwszego dnia zjawiła się w sali wchodząc razem z uczniami, przysiadając cichutko na stołku i poprawiając swoją spódnicę za kolano, obserwując co tam w trawie piszczy, ale najwyraźniej zapomniała, że gościu sam niedawno był jej nauczycielem eliksirów, a jego nużący głos nie zmienił się magicznie po paru miesiącach.
No i tak?
- Prawda, panno Horvath?
- Hm? - Marysia wyprostowała się słysząc swoje imię i oczy otworzyła, spoglądając na belfra, ale już pytania nie powtórzył. I w tym feralnym momencie Mary wiedziała, że jest głęboko w dupie.
Nie tylko miała przesrane u kadry nauczycielskiej, ale najwyraźniej uczniowie, którzy pewnie też ją pamiętali, co poniektórzy, sprawnie rozprzestrzeniali plotki na jej temat, raz nawet pomagając jej kiedy upuściła notatki. O nie, nie to, żeby ktoś ją potrącił, skąd. Marie sama je upuściła i zbierając swoje bambetle doznała ulgi, kiedy jeden z uczniów postanowił jej z uśmiechem pomóc. Czego natomiast nie wiedziała, to tego, że jej przykleił do pleców kartkę, którą nosiła przez sześć godzin, podniesiona na duchu, że może świat nie jest taki zły, pomimo, że ciągnęła rzepę w olimpiadzie. Tak było.
Łatwo stać się ofiarą, kiedy jest się na językach wszystkich i każde potknięcie jest bacznie obserwowane. Bo potyka się każdy. Ale niektórzy po prostu bardziej są przy tym widoczni. I tak Marie zaciskała zęby, szorując po godzinach kociołki z uczniami, którzy w ten sposób odbywali swoje kary za przewinienia, albo sortowała zdechłe szczury pod względem grubości tkanki tłuszczowej. A koniec końców ominęła ją nawet premia, ale na jej rozdanie i tak się spóźniła, ucinając sobie drzemkę w jednej z klas, kiedy ją zmęczył już płacz nad swoim losem.
A może by tak rzucić wszystko i wyjechać na Morawy...?
Powrót do góry Go down


Mary Horvath
Mary Horvath

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 167
Galeony : 92
  Liczba postów : 46
https://www.czarodzieje.org/t21847-marie-horvathova#714484
https://www.czarodzieje.org/t21854-panna-horvath?nid=9#716285
https://www.czarodzieje.org/t21848-mary-horvath?nid=1#714481
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptySob 31 Gru - 15:21;

Etap II: 2

Ile można znosić przytyki, zwłaszcza, gdy się jest taką duszą zdeterminowaną i za młodu może jeszcze bardziej upartą, niż wypada. Marie skończyła się cierpliwość, której względem siebie miała dużo, a widocznie dla innych mniej. Czy to dobrze świadczyło o niej jako o pedagogu? Cóż, sytuacja była wyjątkowa, nie oczekiwała, żeby uczniowie podkładali jej codziennie nogi przy wchodzeniu do klasy. Skupiła się więc na swoich zadaniach, codziennie nastawiając radio na magirocka, który swoim tempem tylko wzburzał jej energię w taki sposób, w jaki tego potrzebowała. Może to wtedy akurat zaczęła palić jak smok, częściej niż dotychczas? Bardzo możliwe, pewnym jednak było, że przychodziła do klasy jako pierwsza, wychodziła ostatnia i jeszcze się wyrabiała z wszystkimi zadaniami szybciej. W związku z czym zyskała sporo czasu na siedzenie dalej w książkach, ale w innym już zakresie, a hajs stażysty zgadzał się i tak. Żyć nie umierać. I tak jej przeleciał cały semestr, na pilnym zapierdalaniu i pokazywaniu w myślach wszystkim innym tego, co o nich sądzi, bo nie wypadało jeszcze mówić o tym na głos.
Powrót do góry Go down


Artie Gadd
Artie Gadd

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : pierścienie i sygnet + blizny na palcach; bandaż na lewej ręce; sińce pod oczami; częste krwotoki z nosa; pieprzyki na twarzy; blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Galeony : 39
  Liczba postów : 413
https://www.czarodzieje.org/t22039-arthur-gadd#721478
https://www.czarodzieje.org/t22041-listy-artiego#721652
https://www.czarodzieje.org/t22022-arthur-gadd#720896
https://www.czarodzieje.org/t22042-arthur-gadd#721654
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyNie 5 Mar - 23:56;

Inspiracja była dość specyficznym i trudno uchwytnym uczuciem, które nadchodziło znienacka, a w chwili kiedy nie miało się co z nią zrobić, umykała niemal tak prędko, jak nadchodziła. Może dlatego tak bardzo się cieszył z tego, że akurat miał ferie, nie miał nic do roboty i siedział w pokoju wspólnym nad kolejną z książek; wystarczył ten jeden, charakterystyczny zapach i spojrzenie na osobę, którą mógł bezproblemowo nazwać muzą. Jedno, niezobowiązujące spojrzenie. Jeden skradziony uśmiech i odruchowe podniesienie książki tak, żeby nie było widać jego twarzy. Wcale nie patrzyłem, Orpheus. Nie widzisz mnie.

Chciał zniknąć szybko i niepostrzeżenie; zaszyć się w dormitorium i zagrać kilka razy to, co narodziło się w jego głowie. Zagrać, zapamiętać, szybko zapisać nuty. Działało za każdym razem; pamiętał, a jeżeli nie wychodziło, to grał jeszcze raz. Kolejna próba. W momencie kiedy był już pewny, że opanował swoje dzieło, patrzył na swoje notatki, po raz ostatni poprawiał niedociągnięcia na kartce, grał ostatni raz i głośno wypuszczał powietrze z płuc.

Patrzyłem, Orpheus. Chcesz poznać dzieło?

Nie wiedział nawet, czy powinien tak do niego mówić. Czy w ogóle mówili do siebie cokolwiek? Czy wymieniali się chociaż raz większą ilością słów, które mogliby nazwać rozmową? Faktyczną rozmową, a nie tylko wymienieniem ledwo kilku zdań, po których wracał do swojego milczenia?

- Orpheus - mówił cicho, chociaż chciał mówić pewniej i głośniej, ale nie chciał zwrócić na siebie uwagi innych. - Ja... napisałem coś. Chcesz posłuchać? - wskazał na trzymany w dłoni futerał ruchem głowy. Spodziewał się pozytywnej odpowiedzi, dlatego po prostu wyszedł z pokoju wspólnego i zaczął kierować się na piąte piętro. Pokój, który często był pusty, a do tego idealnie cichy. Pokój, w którym miał wrażenie, że dwa razy mocniej czuje bicie własnego serca, a każdy oddech staje się coraz głębszy. Głośniejszy. Jakby wbrew jego woli.

Nadal nie był przyzwyczajony do zaklęć wyciszających.

Zajął miejsce na fotelu, dopiero patrząc za siebie, czy jego muza faktycznie szła za nim. Wyciągnął instrument i pociągnął za kilka strun, jakby na rozgrzewkę. - To... jedno z dłuższych dzieł, jakie napisałem.

Może dlatego był trochę bardziej spięty?

@Orpheus N. Valden


Ostatnio zmieniony przez Artie Gadd dnia Sob 11 Mar - 5:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Orpheus N. Valden
Orpheus N. Valden

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : Obdysianowy kolczyk, wiszący na jego lewym uchu. Nie rozstaje się również z licznymi sygnetami, oraz pierścionkami na jego dłoniach.
Galeony : 29
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t22031-orpheus-nicholas-valden?nid=2#721213
https://www.czarodzieje.org/t22034-poczta-orpheus#721229
https://www.czarodzieje.org/t22032-orpheus-nicholas-valden
https://www.czarodzieje.org/t22036-orpheus-n-valden-dziennik#721
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 6 Mar - 1:10;

Orpheus od lat wiedział co zrobić, aby dostać to, czego zechce. Rozumiał to, jak podejść do ludzi w taki sposób, żeby zwrócili na niego uwagę. Jeśli tego nie robili, wystarczyła chwila zaangażowania, żeby opleść ich sobie na tyle wokół palca, żeby przeczytać ich charakter jak otwartą księgę. Maska, którą pokazywali przed nim nie znaczyła nic ani dla niego, ani dla nich. Ostatecznie, nie można było skrzywdzić uczuć rzeźby. Ponieważ wszystko to, co dowiadujemy się o człowieku na pierwszym spotkaniu, jest tym, co oni chcą nam o sobie powiedzieć. Więc... co dokładnie zrobić, jeśli osoba przed nami, nie mówi nam ani jednego słowa? Jeśli ich ekspresja pozostaje niezmienna, a postać przed nami, pomimo obnażenia spod maski (lecz jest to określenie dość banalne i zbyt często powtarzane w kiepskich książkach czy filmach, pozbawione głębszego znaczenia, które oddałoby w pełni to, co ukazuje Gadd), pozostaje niezwykle nieuchwytna? Jednakże... i jego dało się zwieść. Zawsze istniał sposób, żeby zwrócić jego uwagę, nawet, jeśli usilnie. Czy to użycie perfum raz czy dwa zbyt mocno, aby oddały silniejszy zapach, czy nieco głośniejsze, charakterystyczne stąpnięcie lakierek o podłogę. Ponieważ jeśli nie chcesz porozumiewać się ze mną słowami, znajdę każdy możliwy sposób, abyś zakomunikował mi to co chcesz, własnym spojrzeniem.

Może właśnie dlatego zawsze tak niemożliwie się cieszył, kiedy tylko udawało mu się skraść jego atencję. Niewyobrażalne ciepło rozrywało jego klatkę piersiową, kiedy tylko przesuwał wzrokiem po nowych szkicach i mógł w nich dostrzec własną sylwetkę. Kiedy Artie tylko próbował ułożyć ciało Orpheusa pod odpowiednim kątem, jednocześnie nie kładąc na nim milimetra swojej skóry. Traktował to więc jak grę o to, który pierwszy odpuści. Czy będzie to Gadd, który pozwoli Oriemu podejść do siebie i całkowicie opleść się swoimi słowami, czy to właśnie Valden zrezygnuje za pędzenia za nim? Tak długo jak stali w złotym środku, nie wydarzy się żadna tragedia. Jednakże jak długo można stać w bezruchu?

Jak dużo czasu musi minąć, abyś przestał patrzeć, a zaczął słuchać? Słowa to mogą być twoje nowe nuty, Arthur.

Ostry uśmiech jednak zagościł na jego ustach, kiedy tylko dostał to, czego oczekiwał. Zawsze działało. Zawsze, kiedy tylko Artie zawiesił na nim swój wzrok, momentalnie był łapany. Czy to przez Orpheusa, czy to własną głowę... To blondyn musiał zdecydować sam. Valden mógł tylko zapleść dłonie za sobą i wbić w niego utkane z lodu spojrzenie.

- Boisz się wymówić moje imię? Nie zniknę, gdy źle zaakcentujesz samogłoskę.
Nawet, jeśli mówił to tylko po to, aby okrutnie się z nim podroczyć. Uwielbiał to. Uwielbiał ten ostrożny sposób, z jakim Arthur próbował zwrócić jego uwagę. Utkany z wełny i śniegu. Zbyt miękki, a jednocześnie, tak nieprzyjemnie zimny.
- Po co pytasz, jeśli i tak znasz odpowiedź? Po prostu mnie zabierz.
Przecież poszedłby za nim wszędzie. Nie można było to nazwać beztroskim zaufaniem, a prędzej niecodziennym zaciekawieniem. Arthur był na tyle intrygujący, żeby zawsze mieć swój prywatny czas w grafiku Orpheusa. Zawsze miał na niego czas, ponieważ wiedział, że jeśli on go nie znajdzie, Artie wcale się o to nie postara. Prawdopodobnie kiwnąłby głową w zrozumieniu i znalazł kolejną inspirację do własnej twórczości.
Pytanie jednak, czy istniała w jego oczach lepsza muza, niż sam Orpheus?

W samym pokoju, jedynie ostrożnie zamknął drzwi za ich dwójką. Delikatne dłonie zaraz zaplotły się na ramionach, kiedy splótł je na własnej klatce piersiowej. Przesunął się jednak w stronę siedzącego blondyna ostrożnie nachylając się nad nim. Badając jego mimikę. Smakując rzadkie powietrze w pokoju. Wciąż z lisim uśmiechem na ustach, zaraz to jednak zrobił wokół Artiego, i mebla na którym siedział, niewielkie kółeczko, aby przycisnąć ramię do jego oparcia. Nawet jeśli wiedział, że Gadd nie ucieknie, chciał mieć go na wyciągnięcie dłoni. Przecież był złapany.
- A jednak, błyszczą ci oczy. Jesteś podekscytowany, prawda? Wdech i wydech.
Nie dotykał go. Nawet materiał jego ubrania nie był jakkolwiek blisko Arthura. Dbał o te szczegóły.
- Opowiedz mi coś o nim. Zapoznaj mnie. Jaki dałeś mu tytuł? Ile zajęło ci napisanie go? O czym myślałeś? Chcę poznać kawałek twojej głowy, zanim zaczniesz grać.

@Artie Gadd
Powrót do góry Go down


Artie Gadd
Artie Gadd

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : pierścienie i sygnet + blizny na palcach; bandaż na lewej ręce; sińce pod oczami; częste krwotoki z nosa; pieprzyki na twarzy; blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Galeony : 39
  Liczba postów : 413
https://www.czarodzieje.org/t22039-arthur-gadd#721478
https://www.czarodzieje.org/t22041-listy-artiego#721652
https://www.czarodzieje.org/t22022-arthur-gadd#720896
https://www.czarodzieje.org/t22042-arthur-gadd#721654
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 6 Mar - 1:48;

Milczał. Nawet nie wiedział, czy traktuje to jako swoją pełną odpowiedź, czy ledwo jako zaczepkę w stronę starszego chłopaka, co trochę go frustrowało. Valden mówił. Pięknie mówił, równocześnie dużo mówił, co w niektórych sytuacjach po prostu doprowadzało go do szału, bo nie potrafił go w skuteczny sposób odepchnąć od siebie. Może i nie chciał, zważywszy na to, ile tak naprawdę dawał jego artystycznej stronie? Jakie korzyści płynęły z ich niezobowiązującej relacji, w której nie musiał nic mówić, żeby dostawać to, co chciał? Choć balansował na krawędzi, niemal wychodząc ze swojej strefy komfortu, nie potrafił za bardzo nic z tym zrobić. Nie potrafił ze zdecydowaniem znaleźć się po jednej ze stron tej specyficznej barykady, przez co denerwował się na samego siebie. Nie chciał odpuszczać swoim murom, ale im częściej miał przy sobie tego człowieka, tym bardziej odczuwał, że prędzej czy później będą się nadawały jedynie do rozbiórki. A do tego za wszelką cenę nie mógł dopuścić.

Jakby nie panował nad swoimi odruchami, zacząłby w tym momencie panikować. Powstrzymywała go cała ta sytuacja. Fakt, że niedługo skończy już siedemnaście lat; że nie jest już małym chłopcem, a do tego jakakolwiek emocja okazana w tej sytuacji spisze go na całkowite straty, do czego nie mógł dopuścić. Był tylko artystą. Nie mógł pokazać swojej muzie, że ma jakiekolwiek emocje.

Był tylko Arthurem Gadd. Krukonem na szóstym roku, uparcie pogłębiającym całą swoją wiedzę magiczną i muzyczną. Jeszcze szesnastolatkiem, który chyba za punkt honorowy ustanowił sobie brak okazywania emocji i dostateczną asertywność.

Przecież oczy to odbicie duszy. Oczy nie umkną uważnemu obserwatorowi, jakim bez wątpienia był Orpheus. Czy właśnie przez ten drobny szczegół sprawił wrażenie, jakby naprawdę go posłuchał? Wdech i wydech; krótkie spojrzenie w odpowiednią stronę, zanim całkiem przekręcił głowę w przeciwną. Tam, gdzie go nie było. Czasem miał go naprawdę dosyć.

Przeciągnął palcami po kilku następnych strunach, w losowej kolejności, byleby te tylko wydały charakterystyczny dźwięk. Chciał tylko zagrać i się stąd wydostać. Wrócić do bezpiecznego kąta. Wrócić do czytania. Teraz wystawiał się jak na srebrnej tacy i strasznie nie podobało mu się to uczucie. Jeszcze te pytania; dlaczego w ogóle to robił? Za każdym razem wpadał w jego sidła i nadal nie potrafił odpowiednio wyjść z tych niefortunnych sytuacji.

- Solis Occasus - odchrząknął, kiedy tylko dwa słowa opuściły jego usta w niemal identycznym tonie, jak w pokoju wspólnym, w wieży. Cichym, ostrożnym; jakby obawiał się jakiejkolwiek reakcji. Albo większej ilości pytań. - O-około godziny - zignorował ostatnie pytanie; poprawił się na siedzeniu, siadając całkiem prosto. Znowu nerwowo. Powinien móc przynajmniej nad tym zapanować, ale nie potrafił. Nawet odpowiedź na pytanie nie przeszłaby mu tak łatwo przez gardło. Kiedy wchodziłeś... kiedy mnie mijałeś, słońca delikatnie muskało twoją skórę, a ja chciałem złapać ten moment w utworze. Może dlatego jest taki długi?

W głowie brzmiało to lepiej. W głowie powinno to zostać. Nie miał najmniejszej ochoty się tym dzielić. - Zagram i... po prostu wyjdę.

Ale to ty go tutaj zaprosiłeś, Arthur. Szedł za tobą. A teraz chcesz go tak po prostu zostawić?

@Orpheus N. Valden
Powrót do góry Go down


Orpheus N. Valden
Orpheus N. Valden

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : Obdysianowy kolczyk, wiszący na jego lewym uchu. Nie rozstaje się również z licznymi sygnetami, oraz pierścionkami na jego dłoniach.
Galeony : 29
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t22031-orpheus-nicholas-valden?nid=2#721213
https://www.czarodzieje.org/t22034-poczta-orpheus#721229
https://www.czarodzieje.org/t22032-orpheus-nicholas-valden
https://www.czarodzieje.org/t22036-orpheus-n-valden-dziennik#721
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 6 Mar - 21:23;

Oczywiście, że spotkał się z beztroskim milczeniem. Było to zachęcenie do rozmowy, prawda? Do kolejnej opowieści, uwikłanej ze strony Valdena. Wszystko, aby podtrzymać ich dwóch na poziomie zainteresowania. Bardzo posesywnie i nieprzyjaźnie szukał on aprobacji i uwagi młodszego ucznia, przez co szukał on coraz to kolejnych opowieści. Nawet, jeśli były tylko przytoczonymi snami, bądź nieudanymi marzeniami. Nie pozwoliłby jednak mu się nigdy odepchnąć. Ostatecznie, Orpheus uparcie wierzył w to, że jest tak niezwykle blisko od wbicia się złotą igłą w serce Artiego. Wystarczy ta okrutna cierpliwość, którą ofiarowywał całą owemu blondynowi, oraz możliwie jak najwięcej słów, które mogłyby być jakkolwiek angażujące, bądź o możliwej, artystycznej wartości. Sztuka artyście bliska.

Dlaczego więc, skoro tak niemożliwie przez blondyna doceniony, nie mógł się doczekać jego zainteresowania?
Bo przecież patrzysz, Artie. Jednakże nic nie widzisz.

Był tylko Artystą? Nie, nie. Absolutnie. Arthur był wschodzącym księżycem. Był zimny i oddalony od niego od lata świetlne, jednakże nie potrafił on zaświecić bez obecności Orpheusa. Samozwańcze słońce wierzyło samolubnie i egoistycznie, iż to właśnie on wyciąga z niego co najlepsze, nie pozwalając mu na artystyczne wypalenie. Chciał uwierzyć, iż miał swoją własną przydzieloną strunę w lirze Gadda, która najczęściej towarzyszyła utworom nazwanym na jego cześć, że istnieje specyficzna nuta, która wiecznie będzie mu się kojarzyć z jego nazwiskiem. Był jego muzą, a to zobowiązywało w niemy sposób ich obu.

Oczywiście. Od momentu, w którym tylko znaleźli się w pokoju, Valden uważnie go studiował. Przesuwał wzrokiem po jego dłoniach, oczach, ustach. Szukał emocji w człowieku, a nie tylko w poszczególnych gestach. Dlatego więc tak uporczywie szukał odwzorowania Artiego w jego oczach, próbując znaleźć coś więcej, niż tylko to, co prezentowała jego zewnętrzna skorupa. Ah. Gadd był niezwykle okrutny, czyż nie? Orpheus mógł się tylko czuć zwodzony za nos, kiedy tak chciwie próbował wiedzieć coś więcej i więcej, nigdy nie dostając wystarczająco. Nie na tyle, żeby móc się jego nauczyć...
Jednakże niewyobrażalnie cieszył go fakt, że Arthur wciąż był w stanie go posłuchać. Wdech i wydech. Przecież wszystko jest w porządku. Nikomu nie dzieje się żadna krzywda.

I ta losowa melodia wydawała się w tym momencie nieznośna. Całkowicie nieprzemyślana i obca, doprowadzała Valdena do szału. Nie chciał on szukać znaczenia w bezimiennej muzyce, ponieważ nie miała ona znaczenia. Chciał on słów, a ich nie potrafił doczytać się w nutach. Nie znaczyło to nic, tak długo, jak Artie nie nadał temu ważności istnienia.

- Co to znaczy, Artie? Nie są w języku, który znam, więc pewnie przyłożyłeś bardzo dużo uwagi do wybrania dwóch, odpowiednich słów. Oświetl mnie, Arthur. Mówisz rzeczy, których nie rozumiem, a przecież nie jesteśmy prostymi ludźmi. Zachęcam cię do przedstawienia mi swojej sztuki. Nie pozwolisz mi wejść do swojej głowy, aby przejrzeć twój proces twórczy?
Zapytał, wciąż miękko i spójnie. Jego głos był ostrożny, utkany z jedwabiu. A Orpheus przykładał niezwykłą uwagę do tego, żeby każda, nawet najkrótsza cisza pomiędzy nimi, była dokładnie wypełniona. Poza tym... Student zwyczajnie interesował się tym, co jego artysta miał zamiar mu zaprezentować.
- Tylko godzina? To niesamowite. Artie, oh, Artie. Jesteś taki niewielki, a już iskrzy w tobie geniusz, czyż nie? Co dodaje ci przysłowiowych skrzydeł?
Ściągnął jednak nieco brwi w niezadowoleniu na brak dłuższego odzewu. Niedobrze. Niedobrze. Przesunął się więc ponownie, a dźwięk obcasów uderzających o podłogę niewyraźnie przepełniał to wyciszone pomieszczenie. Wciąż, przystanął on zaraz przed nim, żeby tylko przykucnąć, jedną dłoń zakładając na własne kolano, a drugą zaciskając u boku fotela, aby podtrzymać równowagę. Prawdopodobnie był zbyt blisko...
Jednakże jeszcze ani razu go nie dotknął.
-Porozmawiaj ze mną. Co dla mnie przygotowałeś, Artie? Starasz się tak bardzo, aby tworzyć mi piosenki. Zamykasz nas tutaj, nie pozwalając nikomu innemu usłyszeć, grając mi prywatne koncerty. Dlaczego więc ciągle ode mnie uciekasz? W mowie nie ma konsekwencji. Czy byłoby ci łatwiej, gdybyś mógł mi to wszystko pisać?

Czy to uczucia są twoją klątwą?
Czy potrzebujesz je przeanalizować w swojej głowie?
Artie, przecież ja dam ci czas. Tyle, ile tylko potrzebujesz.

Ponownie, przymrużył jedynie oczy, jednocześnie uśmiechając się ostro w jego strony. Tak niezwykły kontrast pomiędzy tym, co sobą reprezentował. Jego słowa utkane z promyków słońca, a skóra skąpana w mleku. Tylko jego ekspresja wydawała się jadowita...
- Hmm? Znowu ode mnie uciekniesz? Hej...
Zaczął więc miękko, nieco przechylając głowę.
- Zostań ze mną jeszcze... Pozwól mi się obserwować przy pracy. Wykorzystajmy minuty, w których jesteśmy tu razem. Dobrze?

Są między nami tylko centymetry. Dlaczego się nie poddasz? Chcę, żebyś to zrobił.

@Artie Gadd
Powrót do góry Go down


Artie Gadd
Artie Gadd

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : pierścienie i sygnet + blizny na palcach; bandaż na lewej ręce; sińce pod oczami; częste krwotoki z nosa; pieprzyki na twarzy; blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Galeony : 39
  Liczba postów : 413
https://www.czarodzieje.org/t22039-arthur-gadd#721478
https://www.czarodzieje.org/t22041-listy-artiego#721652
https://www.czarodzieje.org/t22022-arthur-gadd#720896
https://www.czarodzieje.org/t22042-arthur-gadd#721654
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 6 Mar - 23:15;

Czy w pomieszczeniach wygłuszonych jest cieplej, czy to tylko wrażenie, które do niego dotarło nagle i niespodziewanie? Znowu to się działo. Czuł, ba, słyszał własne serce, które pragnęło jedynie wydostania się z zamknięcia między żebrami. Och, ile on by dał, żeby to tak po prostu wyskoczyło i dało mu się w spokoju wykrwawić. Najlepiej w tym momencie. Nie musiałby znosić sytuacji, w której sam się postawił. Dlaczego to w ogóle sobie zrobił? Czy po prostu nie zdawał sobie sprawy z głupoty, jakiej się dopuścił? I to właśnie miało czynić z niego Krukona? Ten cały brak myślenia, impulsywność i decyzje nieprzemyślane, chociaż w środku uparcie twierdził, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co robi?

Nie wiedział. Nie miał pojęcia, na jaką głęboką wodę sam się wrzucił; przede wszystkim chciał się po prostu z niej wydostać, ale to mogło nie przynieść powodzenia. Dookoła nie było lądu, a on czuł, jak coś ciągnie go w dół. Wprost na dno. Nie mógł krzyczeć; nikt nawet by go nie usłyszał, więc czy w tym w ogóle mógłby być cel? Jakby nigdy nie zaproponował, nic by się nie wydarzyło. Jakby nie widział w nim takiej inspiracji, nawet by nie próbował. Dlaczego ten musiał okazać się tak idealnym materiałem na muzę? Dlaczego był idealną muzą? Tak odległą i nieuchwytną, a jednak znajdującą się tuż przed nim?

Za blisko. Zdecydowanie za blisko. Poczuł ucisk w żołądku i szum w czaszce; odruchowo odsunął się na drugi koniec fotela, mocno przywierając do niego plecami. Całkowicie spuścił głowę, skupiając się jedynie na swoich nogach. Jeszcze to imię, które było jego własne, ale zdał się do niego nie przywyknąć. Jakby nie było w ogóle jego. Poczuł nieprzyjemny dreszcz, schodzący wzdłuż kręgosłupa. Mógłby przysiąc, że momentalnie poczuł się słabiej. Jakby w ogóle nie chciał tu przebywać.

- Solis Occasus znaczy tyle, co zachód słońca... z łaciny - ściszył ton jeszcze bardziej. Niecelowo. Samo z siebie. Jakby panująca w pokoju cisza zupełnie wybiła go z rytmu. Jakby znajdujący się tuż przed nim Orpheus zabierał mu jego własny ton. Chciał stąd po prostu... wyjść. Uciec. Jak najdalej. Najlepiej też nie wracać, a przynajmniej nieprędko. Nie chciał odpowiadać na pytanie, o skrzydłach. Nie miał zamiaru otwierać się przed kimś, z kim nawet nie rozmawiał. Tylko słuchał. Dawał się porywać temu delikatnemu zapachowi truskawek, przenikliwym spojrzeniu i widoku niemal nieskalanej skóry. Dawał się porywać głosowi, który dla innych nie mógł brzmieć tak samo, jak brzmiał dla niego. Był niczym delikatny śpiew pierwszych ptaków, które przywoływały wiosnę. Śpiewał tylko dla niego. Śpiewał tak, jakby miał skończyć się świat, a ostatnim zadaniem Artiego było spisać wszystko to, co piękne. Uwiecznić w sztuce. I w niczym więcej. Dlatego tak bardzo się wycofywał, nie potrafiąc mu nawet odpowiedzieć.

Dopiero na prośbę o rozmowę podniósł głowę. Nieco mocniej zacisnął palce na lutni, a drugą dłoń, jakby na odruch, podniósł do poziomu swojego nosa, delikatnie przejeżdżając palcem pod nozdrzami, żeby po tym geście sprawdzić, czy aby na pewno nie krwawił. Jeszcze nie tym razem. Na ten moment był jeszcze względnie stabilny. Chociaż nie potrafił nic powiedzieć, więc patrzył. Jak zwykle. Analizował. Z przełknięciem śliny, jego głowa wróciła do poprzedniej pozycji, a on powtórzył wcześniejsze polecenie. A może raczej prośbę? Wdech i wydech...

- Mógłbym mówić... ci wiele. Ale sporo też wiesz. Ja mam swoje cele i... ty swoje masz też - czy to można było już zaliczyć pod mechanizm obronny? Zaczął mówić. Więcej niż zwykle. Trochę głośniej. Do tego wierszem. - Tylko... co mam ci mówić? Że masz w oczach błysk? Muszę się natrudzić, wolę... - przełknął ślinę - ... zamknąć pysk - dopowiedział już ciszej, niż wcześniejsze słowa. Wdech i wydech. - Nie... znam słów na tyle, żeby dobrać je ot tak. Nie przepadam za tym stylem, wolę... cicho być, jak mak - to była chyba najdłuższa wypowiedź, jaką do niego skierował. Faktyczna odpowiedź na jego pytania. Faktyczne pokazanie stanu, w jakim się znajdował.

Jak gdyby tylko był w stanie, zrobiłby dziurę w tym głupim fotelu, żeby tylko móc wypaść z drugiej strony. Wyjść. Zaszyć się. Nie wychodzić do niego przez jakiś czas. Najlepiej w ogóle zniknąć.
- Daj mi... proszę, tylko zagrać. Chcę stąd zniknąć, nie wiem, jak - prawie szeptał. Czy to stres? Czy po prostu niechęć do ludzi brała górę? - Wiem, nie umiem ciebie nabrać... Daj mi milczeć, jak na znak.

Pozwolił wybrzmieć szeptanym słowom, zanim znów dało się usłyszeć wdech i wydech. Kolejne złapanie i pociągniecie za struny, tym razem nie w losowej kolejności. Tym razem były to pierwsze nuty piosenki, którą napisał już dawno. Zapętlone kilka pierwszych pociągnięć w odpowiedniej odległości czasowej.

Stresował się. Chciał móc tylko zagrać i wyjść. Dlaczego to nie mogło być takie łatwe? Czy Valden celowo to wszystko utrudniał?

@Orpheus N. Valden
Powrót do góry Go down


Orpheus N. Valden
Orpheus N. Valden

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : Obdysianowy kolczyk, wiszący na jego lewym uchu. Nie rozstaje się również z licznymi sygnetami, oraz pierścionkami na jego dłoniach.
Galeony : 29
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t22031-orpheus-nicholas-valden?nid=2#721213
https://www.czarodzieje.org/t22034-poczta-orpheus#721229
https://www.czarodzieje.org/t22032-orpheus-nicholas-valden
https://www.czarodzieje.org/t22036-orpheus-n-valden-dziennik#721
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 13 Mar - 21:13;

Była taka możliwość. Jednakże, jako iż Orpheus cierpiał na wieczne zlodowacenie, raczej z przyjemnością wyciągał ciało w stronę nawarstwiającego się ciepła. Chociaż z drugiej strony, co jeśli to właśnie był tylko młodszy Krukon? Valden usilnie ignorował jego zdenerwowanie, jakby starając się odciąć od tego, że to on mógłby być tego wszystkiego powodem.

Nie mógł on jednakże tego wszystkiego zrozumieć. Indywidualizm i introwertyzm Artiego doprowadzał go do wiecznego skonfundowania, a wieczna chęć ucieczki działała na starszego niczym magnez. Ponieważ ostatecznie, chciał go tylko przytrzymać bliżej siebie na nieco dłużej, jakby to mogło dopomóc ich relacji. Przecież... jeśli Orpheus przestanie się starać, to równie dobrze można wyrzucić do kosza wszystko to, nad czym tak dokładnie pracował. Szlifowanie ich relacji, targanie jego głosu na zewnątrz, szukanie kolejnych interakcji... Nie mogło to wszystko być ucięte nożem, czyż nie? Sam Valden nie czuł potrzeby ucieczki. Nie chciał on palić mostu pomiędzy sobą, a Gaddem. Oznaczało to tylko, że to wszystko jest tylko warte dalszej próby przeciągnięcia go na "swoją" stronę, czyż nie?

Ale przecież go nie dotknął, czyż nie? Trzymał się na krótką, jednakże wystarczającą odległość. Był duszący, jednakże nie niemożliwy do zniesienia. Był niczym dym z dopiero co zdmuchniętej świeczki. Dopiero co otworzonym piekarnikiem, ze spalonym ciastem w środku. Był żarem. Ogniem. Oczywiście, że niekiedy był ciężki do zniesienia. Jednakże, czy nie był tego wszystkiego warty? A może to po prostu Orpheus miał o sobie zbyt wielkie mniemanie?

- Ładnie to brzmi. Lubię zachody słońca. Zdecydowanie bardziej, niż wschody. Od wielu lat wydawały mi się znacznie cieplejsze, wiesz? Nie wiedziałem, że znasz się na łacinie... To ciężki język?
Zapytał więc ponownie, wciąż będąc ignorantem, jeśli chodziło o świat mugoli. Ich kultura, język, sposób życia... To nic nie miało znaczenia. Jednakże, Valden wciąż próbował wykazać się możliwie jak największym zainteresowaniem, pomimo niemego obrzydzenia samym tematem. Przełknął on palące uczucie w gardle i ponownie uśmiechnął się miękko, próbując znaleźć temat w tym, co mogło być możliwie nieco bliższe duszą blondynowi. Jednakże... widział jego spojrzenie.

I ah. Orpheus wiedział lepiej niż każdy, że nie otrzyma on tej prostej rozmowy, o której tak bardzo marzył. Był złotem, w którym Gadd próbował rzeźbić, jednakże ten uciekał, kiedy metal wydawał się zbyt gorący. Był melodią zbyt piękną, żeby zmusić się do odsłuchania jej, ze względu na strach przed niezrozumieniem jej przesłania. Był sztuką, jednakże nie był osobą. Może to było tym, co tak niesamowicie go drażniło? Pomimo chęci bycia ukochanym i uwielbianym, nie mógł znieść myśli, że to właśnie Artie, ze wszystkich ludzi, nie próbował go zobaczyć .

- Każdy je ma. Czy to oznacza, że nie mogę interesować się tym, co dokładnie masz mi do powiedzenia? Artie. Kiedy czytam to, co wkładasz mi w dłonie, chcę słyszeć w myślach twój głos. Jak mogę do tego dotrzeć, kiedy do mnie nie mówisz? Jak mam znać twoją intonację i dykcję, skoro ledwo otwierasz usta?
Nie krzyczał jednak na niego, nie podnosił głosu. Zwykle niesamowicie podekscytowany ton teraz pozostawał miękki i ostrożny. Wyuczony. Wszystko po to, żeby mieć pewność, że podchodzi do niego z niesamowitą delikatnością. Zamrugał jednak kilkukrotnie słysząc następujące słowa. Czy... naprawdę się udało...? Nie przerwał mu więc ani razu, jedynie splatając ostrożnie dłonie ze sobą, przy tym wlepiając w niego swoje spojrzenie.
- Nie chcę słyszeć o sobie. Powiedz mi coś o sobie. Jaki jest twój ulubiony kolor? Jak uważasz, koty czy psy mają przyjemniejszą w dotyku sierść? Jaka jest twoja ulubiona dnia..? Jak niewiele o tobie wiem.
Westchnął więc miękko, dopiero po chwili będąc w stanie dostrzec to, jak niepewnie blondyn dobierał swoje słowa. Jak rymowały się, niczym mówione wierszem. I... ponownie nie był niczego pewny. Czy to jego prawdziwe, spontaniczne słowa? Czy jednak były ułożone przez niego dni temu, gotowe, aby być wypowiedziane w ciężkiej sytuacji? Nie chciał jednakże niczego blondynowi zarzucać, więc chwilowo jednak tylko odwrócił wzrok. Jakby przełknąć w gardle nieprzyjemne emocje, które zalewały mu język. Przecież... nic złego się nie stało.

- I znowu znikniesz? Będę cię szukał. A kiedy cię odnajdę, ponownie zaskoczysz mnie nowym utworem. Pozostawiasz mnie niesamowicie głodnym swojej obecności.
Jednakże przyznanie tego, przeszło mu przez zaciśnięte gardło niesamowicie ciężko. Chciał skupić swoje emocje na radości związanej z tą krótką chwilą, jednakże... jego szczęście wydawało się być limitowane. Ponieważ wiedział, że wszystko zostanie ucięte nożem. Pozwolił sobie na wtargnięcie Artiego do własnej głosy i serca, a teraz płaci za to niesamowicie wielką cenę. A wszystko dlatego, że niesamowicie się nim wzruszył. Nim i jego sztuką.
- ...Nie chcę ci na to pozwolić. Przepraszam.

Przeprosił, ponieważ potrafił sobie wyobrazić jak niesamowicie trudne to musiało być dla niego. Jednakże wiedział już od dawna, że na ciszę mu nie pozwoli. Jeśli Artie chciał zapisywać mu pieśni, on splecie tematy do rozmowy. Znajdzie słowa, które zainteresują blondyna na tyle, że będzie musiał on na nie odpowiedzieć. Może zwyczajnie nie rozumiał, iż Gadd nie potrzebował towarzystwa do szczęścia. Nie znał jego priorytetów. Jednakże, jak mógłby o nich wiedzieć, kiedy nigdy o nich nie rozmawiali?
Wciąż... Orpheus odpuścił. Własnej głowie, jak i jemu. Siadając na podłodze przed nim, podparł jedynie dłoń na policzku, teraz uśmiechając się miękko, kiedy mógł go przestudiować w pełni. Zwracając uwagę na jego palce, które z wyczuciem szarpały strunę. Przymknięte oczy, zasłonięte jasnymi rzęsami, teraz jedynie wpatrujące się w struny przed sobą. Skulona sylwetka i nerwowy oddech, który wypełniał przerwę pomiędzy nutami. Mimo wszystko, Artie był niesamowicie piękny. Skupiony na swojej pracy, Orpheus nie chciał przerywać mu ani na sekundę.

Czy to w porządku, jeśli i muza adorowała swojego artystę?

@Artie Gadd
Powrót do góry Go down


Artie Gadd
Artie Gadd

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : pierścienie i sygnet + blizny na palcach; bandaż na lewej ręce; sińce pod oczami; częste krwotoki z nosa; pieprzyki na twarzy; blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Galeony : 39
  Liczba postów : 413
https://www.czarodzieje.org/t22039-arthur-gadd#721478
https://www.czarodzieje.org/t22041-listy-artiego#721652
https://www.czarodzieje.org/t22022-arthur-gadd#720896
https://www.czarodzieje.org/t22042-arthur-gadd#721654
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 17 Mar - 16:26;

Ostrożny. W tym momencie nie było na niego innego określenia; on sam nie wiedział, jak ma się zachowywać, a dyskomfort przez bliskość całkowicie mu wystarczył do tego, żeby uciec się do wszelkich środków, które pomogą postawić mu się w lepszej sytuacji. I czuł się inaczej; może trochę głupio, kiedy tak przemawiał wierszem, a Orpheus mówił do niego pełnymi zdaniami. Czy to stres? Może po prostu niechęć do bycia w centrum uwagi? Albo w ogóle jedno i drugie?

Nawet jak nie czuł już jego obecności przed sobą, nie pozwolił sobie na rozluźnienie. Oczekiwał, aż to przyjdzie samo; wypełni go tak, jak w tym momencie wypełniała go muzyka, działająca zdecydowanie odstresowująco. No dalej, Artie. Wdech, wydech... Widzisz? Jest lepiej. Jest lepiej... jest...

- Jasnoniebieski. Taki, jak niebo zaraz po wschodzie słońca latem - nie przerywał kolejnych pociągnięć za struny, jednak robił to teraz... wolniej. Delikatniej; dokładając więcej strun, więcej not. Wdech i wydech, uspokajał się. Prostował. Wracał do wygodniejszej pozycji. - Wolę... koty. Zdecydowanie koty. Lgną do mnie - nie silił się na głośniejszy ton głosu, ale kiedy usiadł już w pełni wyprostowany, spojrzał na swoją muzę, chcąc kierować następne słowa do niego. Otworzył tylko usta, wydobywając z nich ledwo pojedynczą samogłoskę, zanim opuścił głowę. Przestał grać. Cicho westchnął.

Nie był jeszcze w stanie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego.
- Wieczór. Późny wieczór. To moja ulubiona pora dnia.

Gdyby nie czuł dziwnego ścisku w żołądku, pewnie nawet by się teraz uśmiechnął, albo chociaż uniósł w górę kąciki ust. Nie rozumiał tego. Ten stan, w którym nawet nie był w stanie na niego patrzeć. Gubił wtedy słowa i bardziej się denerwował. Chociaż teraz może odnotować poważny sukces — udało mu się odstresować, do tego powiedzieć kilka kolejnych słów. I to nie w rymie!

- Przepraszam, po prostu... nie czuję się komfortowo w centrum uwagi. Wolę... - ponownie spróbował na niego spojrzeć. Podniósł głowę i nieco mocniej zacisnął dłoń na instrumencie. - Pozostawać w cieniu.

Tak jak to robił teraz. Opuścił głowę, wraz z wydechem wypuszczając z płuc nadmiar powietrza, które zebrało się w jego płucach. - Solis Occasus. Dedykowane... tobie - prawie szeptał; powstrzymywał się od dopowiedzenia "jak praktycznie każdy z moich utworów". Odczekał chwilę, pozwalając słowom wybrzmieć, zanim zaczął grać faktyczny utwór. Ten, który chciał mu pokazać od samego początku.

Kiedy skończył, odczekał kilkanaście sekund, zanim schował instrument do futerału i znów wycofał się do oparcia fotela. Odchrząknął cicho; nawet nie podniósł głowy. Nasłuchiwał. Nie spodziewał się, że będzie aż tak zestresowany po zrobieniu czegoś, co przecież kochał robić.

@Orpheus N. Valden
Powrót do góry Go down


Danny Baxter
Danny Baxter

Nieokreślony
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 179
C. szczególne : Kilkudniowy zarost banan na mordzie i tatuaże
Galeony : 67
  Liczba postów : 25
https://www.czarodzieje.org/t22148-danny-baxter#726545
https://www.czarodzieje.org/t22178-kefir
https://www.czarodzieje.org/t22153-danny-baxter#726592
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptySro 26 Kwi - 15:20;

STAŻ - I POST

kostka: 2
Na Merlina, jakie te Włochy były piękne! A Włoszki? C’mon! Daniel pierwsze tygodnie w szkole spędził w okularach przeciwsłonecznych. Nie, nie dlatego, że aż tak go raziło to włoskie słońce. Po prostu nie mógł oderwać wzroku o ślicznych buzi tutejszych kobiet, a nie chciał wyjść na zwyrola. Szczególnie że dopiero zaczął pracę jako asystent i nie chciał jej tak szybko stracić. Podejście do quidditcha było we włoszech zupełnie inne, niż na wyspach. Ludzie cieszyli się tutaj grą, nie traktowali jej jak wojny i bardzo mu to odpowiadało. Nie pasował mu za to nauczyciel, jego przełożony. Ten miał podejście starego wuefisty, w stylu: „Łapcie kafel i haratajcie w kłidicza”. Baxter miał milion pomyslów na to, jak zapewnij młodziakom frajdę, a przy okazji nauczyć ich czegoś nowego. Niestety, jeszcze wiele wody musiało w rzece upłynąć, nim będzie mógł robić coś innego, niż pastowanie mioteł czy łapanie tłuczków i zamykanie och w skrzynkach. Szczególnie teraz, gdy przez swoje niezdarstwo pierwszego dnia nabawił się przezwiska „Niezdara” i jeszcze bardziej musiał się starać udowodnić, że jednak jest Baxterem, a nie żadnym podrabiańcem. Do tego wszystkiego spóźnił się na spotkanie (wcale nie dlatego, że bajerował Franczeskę od zielarstwa), przez co ominęła go premia. No jak tu żyć, kiedy na każdym kroku wiatr w oczy i kotwica w plecy?
/zt
Powrót do góry Go down


Gwen Honeycott
Gwen Honeycott

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 173
Galeony : 1534
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t22493-gwen-honeycott#746421
https://www.czarodzieje.org/t22524-aero#747360
https://www.czarodzieje.org/t22492-gwen-honeycott-kuferek#746415
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPią 15 Wrz - 22:19;

2019/2020
Początek stażu
Kostka: 2 -20g

Początki stażu nie wyglądały najlepiej. Wciąż jeszcze miała w sobie smak i ducha studenckiego życia i trudno jej było wkręcić się w uczucie bycia pedagogiem, być może dlatego od samego początku ani prowadzący jej staż ani pozostali nauczyciele nie byli skłonni patrzeć przychylnie na jej działania. Folgowała sobie odrobinę w obowiązkach i zdarzało się jej czasem zapomnieć o utrzymywaniu się w roli asystentki.
Nie obeszło się to bez echa, kiedy zaczęły być rozdysponowywane zadania na ten semestr, spadała jej na głowę cała papierkowa robota, mimo, że aż paliła się do tego, by w końcu zacząć pracować z uczniami w kuchni. Niewdzięczna praca i mały próg cierpliwości nie pomagały jej wcale by poradzić sobie z tym nie fair układem, a ona sama nie znosiła niesprawiedliwości, jednak starała się myśleć o tym, że to cena, którą musi zapłacić za to, by móc stać się nauczycielem. Poczuła się wyraźnie urażona, kiedy przyszedł czas rozdawania końcoworocznych premii, a ją ta premia ominęła, oburzające!


c.d.n
Powrót do góry Go down


Viego Honeycott
Viego Honeycott

Absolwent Slytherinu
Wiek : 35
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Nosi długi rękaw
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
Galeony : 152
  Liczba postów : 125
https://www.czarodzieje.org/t22508-viego-honeycott#746819
https://www.czarodzieje.org/t22514-slodka-poczta-viego#746878
https://www.czarodzieje.org/t22497-viego-honeycott-kufer-slodkosci#746486
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyPon 18 Wrz - 23:51;

Sierpień 2021

I etap stażu - I


Złe dobrego początki, co nie? Chociaż Viego tak wcale nie myślał, bo od kiedy wrócił do tej szkoły to ciągle potykał się o własne nogi. Dodawał za mało jajek do każdego ciasta i w ogóle zdawało mu się, iż cały świat wychodzi mu na przeciw. On za to staczał się i zwijał się jak mała kulka, kiedy wokół, w zamku działo się tak dużo. Biedak na tym nie nadążał i widać to po nim świetnie. Większość osób zdawała się być jak: jak on w ogóle zdał studia. Byli wielce niepocieszeni jego osobą, a złe nastawienie łatwo dało się odczuć w pierwszych próbach prowadzenia zajęć.
  Nawet gotowanie dla uspokojenia nie działało, a jedynie przypominało o każdym źle wypowiedzianym słowie albo o każdej odpowiedzi na pytanie z ust Viego, kiedy ten się chociaż na moment zawahał, dając młodzieży poczuć od siebie słabość. W pierwszym tygodniu chłop bardzo się nie popisał. Wielce w siebie zwątpił. Cóż, nigdy się nie podejrzewał o wielkie umiejętności pedagogiczne, tego sobie zarzucić nie mógł.
Powrót do góry Go down


Emily Rowle
Emily Rowle

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : -72
  Liczba postów : 1811
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptyWto 19 Wrz - 0:25;

Kostki

15 sierpnia 2023.

Staż rozpoczął się od szkolenia. Mieli nauczyć się, jak budować relacje z uczniami, jak skutecznie przekazywać wiedzę, jak budzić szacunek. Tego dnia trudno było jej się skupić, była zbyt przytłoczona tym wszystkim. Cieszyła się na tę pracę, ale trochę nie mogła sobie wyobrazić, jak tak po prostu wejdzie do Hogwartu w roli nauczyciela. Kto potraktuje ją poważnie? Małą, z dziecinną buzią, niedawno sama była tu studentką. Wiedziała, że trudno będzie jej się przebić, bo sama w swoich szkolnych latach pewnie traktowałaby taką nauczycielkę bardzo swobodnie.
W dodatku wszystkie te niepewności związane z jej pochodzeniem. Czystokrwista czarownica nauczycielką mugoloznawstwa, co jak co, ale to było trochę dziwne. Czuła, że niektórzy mogą mieć z tym problem, może niektórzy uczniowie mugolskiego pochodzenia będą próbowali ją zagiąć? Nie miała pojęcia czego się spodziewać, jak to będzie obserwować młodzież będąc po zupełnie innej stronie. Nawet kiedy stała z nimi ramie w ramie, nie odnajdowała się w tym tłumie zbyt dobrze. Teraz mogło być tylko gorzej.
Słuchała, notowała, starała się zapamiętać każde słowo, ale nie śmiała się odezwać. Stres ją pochłaniał i zdawała się na innych, a kolegów z kursu zupełnie ignorowała, bo emonowali dużo większą pewnością siebie niż ona. Widziała, że prowadząca patrzy na to trochę krzywo i obiecała sobie, że w dalszej części stażu bardziej się postara. Narazie jednak nie wyglądało to dobrze.
Powrót do góry Go down


Tancred Seaver
Tancred Seaver

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Runiczne tatuaże na torsie, plecach i ramionach. Kilka blizn i oparzeń różnej wielkości, rozłożonych po całym ciele, za wyjątkiem twarzy. Srebrny naszyjnik z zawieszonym na nim pierścieniem.
Dodatkowo : oklumencja
Galeony : 106
  Liczba postów : 67
https://www.czarodzieje.org/t22498-tancred-seaver#746517
https://www.czarodzieje.org/t22531-baldur#747675
https://www.czarodzieje.org/t22489-tancred-seaver#746252
Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8




Gracz




Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 EmptySro 20 Wrz - 14:48;

Staż nauczycielski - pierwszy post, lipiec 2023

Kostka: 6

Staż w moim nowym miejscu pracy rozpoczął się dość ciekawie. Okres wakacyjny pozwalał mi na dużą dawkę swobody, kiedy uczniowie i większość kadry nauczycielskiej przebywała w Venetii. Mogłem nieco poznać ułożenie pomieszczeń zamkowych w czasie wolnym, póki co starając się nie pchać paluchów gdzie popadnie. Mój wkład w pracę, głównie papierkową i porządkową, był dość mocno zauważany i pochlebiany. Nawet zdołałem przekonać parę osób do swoich sposobów w rozwiązywaniu danego problemu. Uczyłem się i zdobywałem wiedzę, jednocześnie dzieląc się swoją - współpraca wręcz idealna, jeśliby mnie ktoś zapytał.
Cały tydzień minął mi szybciej, niż bym się spodziewał. Było to naprawdę miłe i pouczające przeżycie, kompletnie odmienne od moich oczekiwań. Spodziewałem się pracować pod starymi dziadami, którzy nie dadzą sobie przemówić do rozsądku w żadnym kontekście. Takich oczywiście nie brakowało, jednak spotkałem się z osobami, którzy mieli umysł otwarty i wręcz cieszyli się, kiedy próbowałem dodać coś od siebie. Na potwierdzenie tego, jakbym mógł mieć jeszcze jakieś wątpliwości, otrzymałem premię w wysokości dwudziestu galeonów. Nie była to jakaś ogromna suma, jednak biorąc pod uwagę mój planowany miesięczny przychód, stanowiła jego jedną piątą. To już brzmiało o wiele bardziej lukratywnie.

z/t
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Wyciszony pokój - Page 17 QzgSDG8








Wyciszony pokój - Page 17 Empty


PisanieWyciszony pokój - Page 17 Empty Re: Wyciszony pokój  Wyciszony pokój - Page 17 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wyciszony pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 19Strona 17 z 19 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wyciszony pokój - Page 17 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-