Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 19 z 21 Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 29
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyCzw 3 Mar - 19:01;

First topic message reminder :





W krętych podziemnych korytarzach można znaleźć wiele opustoszałych pomieszczeń. Nie brakuje tu więc także od wieków nieużywanych klas. Jedna z nich znajduje się w krętych lochach. Jej wnętrze jest dość niewielkie i zwykle pogrążone w zupełnym mroku. Poniszczone i zakurzone ławki ułożone są jak w aulach, natomiast ściany zdobią jakieś stare obrazy na których nie znajdziesz żywych postaci. Nawet one opuściły to miejsce. Niełatwo tu dotrzeć, ale ma to też swoje plusy, istnieje naprawdę niewielkie prawdopodobieństwo, że jakiś inny uczeń w tym samym czasie będzie chciał odwiedzić to miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2792
  Liczba postów : 3015
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 17 Mar - 12:27;

  Pomiędzy pracą, remontem, nauką i spędzaniem czasu z Jess Krukon nie spodziewał się, że znajdzie jeszcze choć parę chwil na wykonywanie jakichś zadań na kółko. Jednak po otrzymaniu listu od Percivala - którego pamiętał głównie ze spotkań - zdecydował się znaleźć nieco czasu i odwiedzić nieużywaną salę w lochach.
  Po zajęciach zahaczył jeszcze o Wielką Salę - mimo obecności biegłego w sztuce kulinarnej skrzata w Exham Priory, wciąż doceniał umiejętności hogwarckich kuzynów Grzywki, szczególnie że teleportacja do jego rezydencji tylko po to by zjeść posiłek niezbyt mu się uśmiechała, biorąc pod uwagę marsz przez zimne i mokre błonia poza barierę umożliwiającą deportację i aportację z i na tereny zamku.
  Do klasy wszedł żując jeszcze w buzi tosta. Uniósł rękę w powitalnym geście. O d'Este kojarzył tyle, że w ostatnim czasie całkiem nieźle podciągnął się w zaklęciach - co Krukona cieszyło. Dziedzinę tę uważał za pierwsze i najważniejsze narzędzie każdego czarodzieja, którego używać można było w praktycznie każdej innej dziedzinie i w której każda inna kategoria magii miała swoje korzenie - nawet osobom zajmującym się czymś tak absurdalnym jak wróżbiarstwo zdarzało się przecież wspomagać swoje "trzecie oko" przy okazji rozpylanych magicznie aromatów albo zaklęć wyciszających.
  - Serwus - powiedział po przełknięciu w końcu resztek posiłku, siadając na jednym z wolnych krzeseł i rzucając torbę obok niego. Zerknął na stosik galeonów. Z tego co pamiętał, mieli zakląć je w taki sposób, by przywodziły na myśl świętego Patryka.
Bułka z masłem, możemy...
Darren założył lewą kostkę na prawe kolano, wyciągając z wewnętrznej kieszeni bluzy Mizerykordię i obracając ją kilkukrotnie w palcach. Chrząknął, uśmiechając się lekko.
- Jakieś pomysły co do tych bibelotów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 17 Mar - 21:34;

Percival nie czekał długo, nie minęła chwila, a usłyszał skrzypnięcie drzwi do klasy, w których pojawił się Darren, nieróżniący się niczym od obrazu, który zapisał w pamięci.  
  - Eluwa, smacznego – przywitał się i dodał miłą wstawkę odnośnie jego tosta, choć może niepotrzebnie, skoro zaraz po tych słowach Krukon ostatnim gryzem zjadł całą kanapkę.
  Szybko zaś przyszło mu myśleć nad tym, co trzeba było zrobić z tymi fantami, które przyniósł i miały one w jakiś sposób kojarzyć się z świętym Patrykiem.
  - Nooo, jeśli mam być szczery to koniczyny mówią już same za siebie, wiele nie trzeba z nimi robić, żeby przywodziły na myśl patrona Irlandii. Co do galeonów, to myślałem nad zaklęciem Impervius, choć w takim kontekście, że monety nie odpychałyby ręki jakiegoś dzieciaka, tylko przed nią uciekały, tak jakby ktoś inny je pociągał w przeciwną stronę. Oprócz tego można by wygrawerować na nich właśnie koniczynkę, wtedy wiadomo byłoby, że to nie tylko kopię prawdziwych pieniędzy, ale jakaś taka referencja do tego święta. To są takie moje pierwsze pomysły na ten temat, a dużo o tym nie myślałem, jak masz jakieś inne to wal. – Percy opowiedział mu o swoim koncepcie, nawet nie łudząc się, że należał on do jakiś oryginalnych, żeby taki był to musiałby dłużej kminić temat. Wziął jedną monetę i obrócił ją sobie pomiędzy palcami, przyglądając się jej złotej powłoce.
  - Można by pomyśleć też nad Geminio, które duplikowałoby monety przy dotyku. – Dodał jeszcze, zwróciwszy wzrok na Darrena, ciekaw co sam wymyślił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2792
  Liczba postów : 3015
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySob 20 Mar - 10:37;

  Darren wysłuchał propozycji Percivala, kiwając głową. Były proste, acz skuteczne - to się ceniło. Co prawda Impervius odpychający monetę, nie dłoń mógł stanowić nieco większą trudność niż standardowe zaklęcie, ale w końcu "wyzwanie" było nawet w nazwie koła.
Wygrawerowanie na galeonach koniczynki także było prostym i skutecznym pomysłem, tak jak ich powielanie pod wpływem dotyku. Ten ostatni pomysł Krukonowi spodobał się najbardziej - nawiązywał w końcu bardzo obrazowo do fałszywego złota leprechaunów, które znikało po krótkim czasie od obdarowania nim szczęściarza.
- No to roboty - powiedział Shaw, przyciągając do siebie połowę monet - Ja będę pieczętował w nich Cantus Musica, żeby po dotknięciu grały... hmm... - Darren zastanowił się przez chwilę, przypominając melodie kolejnych irlandzkich piosenek i przyśpiewek, szukając takich, które pasować będą do dnia świętego Patryka - ...Rocky Road to Dublin będzie chyba okej? - dodał pytającym lekko tonem, po chwili przechodząc do rzucania na kolejne galeony Arcanum Adscribo połączonego z zaklęciem odtwarzającym mniej lub bardziej muzykalną melodię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 24 Mar - 10:35;

zadanie klubu magicznych wyzwań - marzec

Nie przypuszczała, że znajdzie czas, a przede wszystkim chęci by wejść w szeregi koła naukowego. W zasadzie nigdy nie przykładała dużej uwagi do tych organizacji, skupiając się jedynie na zajęciach i pracach domowych, które stanowiły jej obowiązek jako ucznia. Nagłe zainteresowanie transmutacją niejako wymusiło na Olivii, by rozszerzyć swoją wiedzę w tej dziedzinie, natomiast pomysł przystąpienia do koła pojawił się, kiedy na tablicy ogłoszeń dostrzegła notkę o spotkaniu takowego. Znajdując na liście członków kilka znajomych nazwisk, bez wahania zapisała się do klubu magicznych wyzwań. 
Z podobnym zdecydowaniem kilka dni później postanowiła podjąć się pierwszego zadania, jakie przygotował dla nich Opiekun, a tym większą radość z tego czerpała, że dotyczyło Dnia Świętego Patryka. Jako rodowita Irlandka co roku je celebrowała, najczęściej w gronie przyjaciół i rodziny. Ucieszyła się, że ktoś w szkole o nim pamięta, wyłączając z tego Irlandczyków dla których było równie ważne jak gwiazdka czy nowy rok. 
Salon wspólny wydawał się być idealnym miejscem, które mogła ozdobić, zwłaszcza, że wielu uczniów lubi spędzać tu czas. 
Wchodząc do sali od razu w oczy Gryfonki rzuciły się sztuczne galeony połyskujące w świetle oraz broszki w kształcie konieczny. Ta miała bardzo symboliczne znaczenie, wykorzystana przez Świętego Patryka do zobrazowania istoty Trójcy Świętej. Obecnie jako shamrock utożsamiana jest po prostu z Irlandią, chociaż stanowi ten motyw ozdobny czapek Gwardii Irlandzkiej, elitarnych oddziałów piechoty Armii Brytyjskiej. Nic więc dziwnego, że na ich widok Olivia mimowolnie się uśmiechnęła, a w jej głowie od razu zrodził się pomysł ci z nimi zrobić.
Dla zachowania świątecznego nastroju, przekraczając próg pomieszczenia rzuciła zaklęcie CANTUS MUSICA pozwalając by wypełniła je znajoma melodia, w rytmie której mimowolnie tupała nogą.
Pierwsze czym się zajęła było przyozdobienie broszek, które choć kształt miały prawidłowy wydawały się - jak na gust Callahan - zwyczajnie nudne. W duchu dziękując samej sobie za spryt wyciągnęła z torby kilka przyborów oraz ozdób, w tym brokat w kolorze złota i zieleni, czerwone, małe kokardki oraz śliczne kapelusiki, które nosili leprechauny. Nudząc pod nosem piosenkę, z przekrzywioną głową i językiem wystawionym poza usta starała się precyzyjnie ozdobić brokatem każdy listek konieczny robiąc złotą obwódkę a w środku wypełniając ją zielenią. Była to bardzo żmudna i wymagająca praca, brokatem Gryfonka ubrudzona była wszędzie - na nosie, czole, policzkach oraz rękach, jednak wydawała się tym zupełnie nie przejmować. Gdy wszystko było już gotowe, posprzątała w sali prostym Chłoszczyć
Na koniec wypowiedziała - Colovaria - celując końcem różdżki w swoje włosy, które zaraz zmieniły kolor na zielony, dodając Olivii uroku, a jednocześnie nawiązując do trwającego święta. Wracając do swoich zajęć, każdej mijanej osobie wręczała broszkę oraz kilka galeonów życząc wesołego święta. Tym ozdobiła również niektóre pomieszczenia w Hogwarcie,dodatkowo dzięki zaklęciu FALSĪS wyczarowując kilkanaście niewielkich hologramów leprechaunów. 


ZT


Ostatnio zmieniony przez Olivia Callahan dnia Pią 26 Mar - 15:24, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 24 Mar - 13:17;

  Percy popatrzył w górę w zadumaniu, jakby wyszukując w głowie odpowiednich tytułów. Nagle oczy mu zabłysły i uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie scenę serialu, z którego zna tę piosenkę.
  - Fajny pomysł! Piosenka jeśli to jest to co myślę jest spoko, możesz też dodać Boys of The Brigade, również pasuje. - Odpowiedział i poszedł za przykładem Darrena i wyciągnął różdżkę w celu zaczęcia czarowania tych nieprawdziwych monet.
  Zacząłem od Imperviusa, jako że było to cięższe zaklęcie do nałożenia, aniżeli Geminio. Sama specyfika uroku nie była skomplikowana, nie sprawiało mu ono problemów, aczkolwiek przedstawione zadanie nie było jedynie rzuceniem tego zaklęcia i basta, koniec. Musiał tak pokombinować, żeby zaklęcie nie odpychało wszystkiego naokoło, a raczej samą siebie od wszystkiego – czyli żeby były pozornie nieuchwytne i uciekały przed licznymi palcami studenciaków, którzy zobaczyli w nich szansę na obiad od kilku dni. Studenckie życie nie rozpieszczało, wie o tym każdy.
  Pierwsza próba nie była udana – to znaczy zaklęcie działało, lecz dokładnie tak jak powinno, a ja starałem się uzyskać odwrotność jego działania. Rzuciłem finite i raz jeszcze, próbując dodając wstawki przed inkantacją typu „reverso”, „reverse” i tak dalej. Drugie podejście również nie było udane, lecz przy odpowiednim kombinowaniu, wzdychaniu i medytowaniu udało mi się uzyskać odpowiedni efekt za trzecim razem. Na co jeszcze nałożyłem Geminio i moja część skończona.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2792
  Liczba postów : 3015
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyWto 30 Mar - 13:26;

@Percival d'Este

  Same zaklęcia rzucane przez Darrena były - przynajmniej dla niego - nie tak trudne. Największym wyzwaniem było odpowiednie wyregulowanie części poświęconej Cantus musica. Co prawda dzień świętego Patryka nikomu nie kojarzył się ze SPOKOJNYM świętowaniem - ba, co to to nie - ale nie chciał nikogo też ogłuszyć zbyt mocnym zaklęciem. Oczywiście musiało ono też być w ogóle słyszalne, i tutaj leżał cały pies pogrzebany. Znalezienie odpowiedniej równowagi pomiędzy dwoma głośnościami. Krukonowi udało się jednak tego dokonać mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Percival dokończył zaczarowywanie swojej porcji galeonów.
- Jakieś jeszcze propozycje, czy po prostu wymieniamy się stosikami i czarujemy dalej? - spytał Shaw, testując jedną z monet, która po dotknięciu zagrała parę pierwszych tonów irlandzkiej przyśpiewki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyWto 30 Mar - 23:02;

  Skończywszy zaczarowywanie swoich monet, niemal w tym samym czasie co Darren, Percival popatrzył z zadumaniem na jego galeony, zastanawiając się czy ma jeszcze jakieś alternatywy.
  - No mi nic nie przychodzi do głowy, jak sam masz jakieś pomysły to dajesz. Póki co możemy się wymienić. – Odpowiedziałem, po drodze zgarniając jego garść złocistych monet i przechodząc do czarowanka.
  Przez chwilę zapanowała między nimi dość nieznośna dla Gryfona cisza, podczas której ten główkował czy nie zagadać, jakoś zainicjować rozmowę, ale z drugiej strony nic mu nie przychodziło na myśl – przecież nie będzie strzelać jakąś żałosną gadką o zaklęciach czy święcie, na które przygotowywali fanty, szanujmy się.
  I tak długo się zastanawiał, że zdążył skończyć swoją robotę i jak popatrzył, to Krukon też, więc problem poniekąd sam znikł.
  - No dobra, to mamy już chyba wszystko ogarnięte, chyba że wymyśliłeś coś jeszcze. Jeśli nie, to z tego co zrozumiałem mamy po prostu porozdawać te monety dzieciakom na korytarzach czy coś takiego? – Zapytał chcąc się upewnić co do samego kółkowego zadania, gdyż w głowie zawsze jakoś się bardziej skupiał na samym etapie czarowania, aniżeli z tym co dalej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2792
  Liczba postów : 3015
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySob 10 Kwi - 23:08;

@Percival d'Este

  Wyglądało na to, że skończyli tą trudniejszą część pracy - czyli zaklęcie monet. Połączenie zaklęć Darrena i Percivala dawało całkiem przyzwoity efekt, zarówno wizualny, jak i dźwiękowy. Galeony po dotknięciu - kiedy komuś już udało się je złapać - grały irlandzkie, skoczne melodie, często zresztą słyszane na ulicach Dublina czy Corku podczas dnia świętego Patryka.
- Ta, wygląda na to że zostało je nam rozdać - powiedział, podnosząc się i zgarniając część galeonów do torby, a przynajmniej próbując. Ostatecznie ściągnął je tam Locomotorem - nie miał czasu gonić każdej monety osobno, a nie chciał też zużywać za szybko rzuconych na nie uroków, gdyż nie oszukiwał się, że zaklęte naprędce galeony utrzymają swoje magiczne właściwości dłużej niż kilka dni, może tydzień.
- Sala wejściowa i błonia brzmią okej? - spytał Shaw Gryfona, mając na myśli oczywiście tereny w których mieli zamiar rozdawać monety. W łażeniu po piętrach Krukon nie widział większego sensu - a z własnego doświadczenia wiedział, że osoby obecne w Wielkiej Sali chciały po prostu zjeść drugie śniadanie albo podwieczorek w spokoju, i nie przejmować się jakimiś wpychanymi im do łap grającymi galeonami.

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyWto 13 Kwi - 18:27;

Skończyli, a więc mogli wreszcie przejść do ostatniej części tego spotkania. Percy skinął mu głową, zatwierdzając jakby jego stwierdzenie i wstając z ławki, poczynił to, co Darren, czyli za pomocą zaklęcia zebrał swoją część monet i schował w worku.
  Rozciągnął się i ziewając, skinął głową Darrenowi, zgadzając się na właśnie te lokalizacje, które w sumie brzmiały najsensowniej.
  - Kozak. To możemy się nawet rozdzielić - ja pójdę na błonia, ty możesz stanąć pod salą wejściową. Tak nam pójdzie najszybciej i najsensowniej.- Powiedziawszy to, poszli razem do wyjścia i rozeszli się dopiero na parterze, ruszając w dwie różne strony. Percival rozdawał monety każdemu kogo spotkał na swojej drodze, niektóre też wysypał na bruk dziedzińca, tak żeby w promieniach słonecznych świeciły złotym blaskiem i przyciągały uwagę przechodniów. Na błoniach został nawet raz pogoniony, kiedy przeszkodził dwóm jaskółeczkom w oddawaniu się cielesnym przyjemnościom (nie tak ekstremalnym, proszę sobie nie wyobrażać), ale na ogół poszło całkiem nieźle. Kiedy oddał ostatnią zaczarowaną monetę, z uśmiechem na twarzy ruszył do zamku, przekazać Darrenowi, że zadanie wykonane i w razie potrzeby pomóc mu porozdawać swoje - choć Gryfon podejrzewał, że Shaw i tak uwinął się z tym zdecydowanie szybciej od niego, mając nieco korzystniejsze miejsce, więc gdyby się nie spotkali, ruszył po prostu przed siebie, mogąc uznać zadanie za wykonane w stu procentach.

zt od siebie, ty masz jeszcze jeden pościk do napisania heart

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Dodatkowo : Mistrz Pojedynków I Edycji Profesjonalnej Ligi
Galeony : 2792
  Liczba postów : 3015
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Moderator




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySob 17 Kwi - 8:45;

  Pomysł z rozdzieleniem się nie był najgłupszy, dlatego Krukon skwapliwie nań przytaknął, odprowadzając Percivala wzrokiem do półotwartych drzwi wejściowych, samemu przystając zaś przy schodach prowadzących do głębszych części zamku. Darren wyciągnął różdżkę i krótkim machnięciem sprawił, że cztery monety zaczęły fruwać dookoła niego, podskakując delikatnie w powietrzu i lewitując do każdego ucznia który wychodził z lochów, schodził z Wielkich Schodów czy opuszczał korytarz prowadzący na sale, umieszczone na parterze. Osobom przychodzącym z błoni Shaw oczywiście galeonów nie oferował - spodziewał się, że Gryfon tychże już obdarował - chyba, że sami się zgłosili. Ostatecznie złoto zapewne kusiło niejednego, nawet jeśli miało się rozpłynąć po kilkunastu godzinach uciekania przed właścicielem i grania irlandzkich przebojów.

EOT

______________________

An investment in knowledge pays the best interest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyWto 27 Kwi - 22:16;

To był dla niego naprawdę ciężki okres. Nigdy nie pomyślałby nawet, że może tak stresować go czyjaś decyzja. Bo chyba to właśnie odbędzie się podczas rozmowy z Robin - obwieszczenie werdyktu co do ich relacji. Czy nadal będą kontynuować to co zaczęli, czy w ogóle będą jeszcze przyjaciółmi, czy dziewczyna będzie w stanie mu jakkolwiek zaufać po takich przebojach, jakie jej zafundował razem z Eskilem? To były dziwne miesiące. Wszystko się zjebało, łącznie z jego głową, która powoli nie wytrzymywała tak wielkich rewolucji, ciągłego napięcia i natłoku myśli. Musiał naprawdę porządnie schlać się z wilowatym, żeby pozbyć się tego wszystkiego, a i tak to działało tylko przez chwilę.
Poczuł prawdziwą ulgę, kiedy otrzymał list od Robin. Naprawdę bał się, że Ślizgonka przekreśliła go całkowicie i już nie ma zamiaru w ogóle się z do niego zbliżać, ani się do niego odzywać. Nie zniósłby tego. Jednak było inaczej i choć nie miał pojęcia do czego ta rozmowa ich doprowadzi, był świadomy, że im wcześniej ją przeprowadzą tym prędzej dowiedzą się co dalej z nimi. A naprawdę miał wielka nadzieję, że jeszcze ci oni istnieją...
Pojawił się więc w nieużywanej sali, którą zaproponował Doppler na miejsce spotkania. Było tu cicho, spokojnie, a więc wydawało mu się, że idealnie. Przeważnie w towarzystwie Ślizgonki był pewny siebie i zawzięty, nie pozwalając, aby to ona postawiła na swoim. Tym razem plan był taki, że zrobi absolutnie wszystko, aby tylko mu wybaczyła. Nie wiedział jeszcze jak to rozegra, ale potrzebował jej i to była jedyna pewna rzecz w tym wszystkim. Tylko jak ją do tego teraz przekonać, skoro w pewien sposób nadszarpnął jej zaufania? Westchnął i oparł się o jedną ze starych, zakurzonych ławek. Drgnął, kiedy drzwi się otworzyły i zaraz zobaczył jasnowłosą dziewczynę.
- Cześć - odezwał się pierwszy, choć nigdy w ten sposób sie nie witali tak naprawdę. Jednak to spotkanie, ta rozmowa nie była taka jak te wcześniejsze... - Chyba... chyba ostatnio jednak czegoś zapomniałem powiedzieć. - zaczął po chwili, przyglądając się jej uważnie, po czym dodał: - Przepraszam, że tak późno się o tym wszystkim dowiedziałaś. - tak, jedyne co wtedy nad strumieniem nie padło to przeprosiny. Wszystko jej wyznali, próbowali wytłumaczyć, ale ostatecznie chyba nie wykazali prawdziwej skruchy. Sam Hunter zdawał się do teraz nie wiedzieć tak naprawdę co to takiego. Ale teraz to pojął. To przepraszam było niezwykle szczere z jego strony, ale czy to cokolwiek zmieni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 28 Kwi - 11:01;

Próbowała sobie przypomnieć, czy zdarzało jej się czuć równie chujowo jak w tamtych dniach, jednak z marnym skutkiem. Od rozmowy z Hunterem i Eskilem minęło kilka dni, a ona wciąż nie wiedziała, co zrobić, jak to wszystko przetrawić i co ważniejsze, jak powinna na to zareagować. Unikanie ich na szkolnych korytarzach było po prostu straszne i ledwie dawała radę to zrobić, jednak ilekroć widziała z oddali jednego, czy drugiego Ślizgona, wszystko do niej wracało, zjedzone posiłki podchodziły do gardła, a ona sama upewniała się w przekonaniu, że „to za wcześnie”. Próbowała brać udział w normalnych, codziennych zajęciach, ale wychodziło jej to słabo. Nie mogła się na niczym skupić, bo kiedy tylko próbowała, to w jej głowie pojawiały się myśli dotyczące któregoś z nich. Błędne koło nie miało końca, więc wyczerpana uznała, że dosyć tego i musi spróbować jakoś to naprostować. Inaczej zwariuje.
Ręka trzęsła się jej zauważalnie, kiedy kreśliła na pergaminie słowa do Huntera. Nie wiedzieć czemu, jednak tym razem z tym listem zdecydowała się wysłać feniksa Azazela. Nie umiała znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla swojego działania. Może chciała pokazać, ze feniks jeszcze żyje? A może po prostu pokazać, że… nie, nie wiedziała co. Ale wiedziała, że tę wiadomość do Huntera musi dostarczyć Azazel. Odpowiedź przyszła zaledwie kilka minut później, a ona wiedziała, że z pewnością nie zrobi tego dnia już nic konstruktywnego i jutrzejszy dzień zapowiadał się równie nieproduktywnie, przynajmniej do rozmowy z Hunterem.
Kompletnie nie wiedząc, czego może się spodziewać, kroczyła w stronę nieużywanej sali, którą to Hunter wyznaczył na miejsce ich spotkania. Serce waliło jej ze zdenerwowania, ale próbowała nie dać po sobie tego poznać. Przed drzwiami zatrzymała się jeszcze na jedną chwilę, aby zebrać myśli. Oczywiście nic to nie dało, więc w końcu po prostu popchnęła drzwi i weszła do środka. Niemalże od razu usłyszała pozornie kompletnie normalne i proste „cześć”, jednak wiedziała, że w ich wykonaniu to jest zupełnie irracjonalne.
– Cześć – nie wiedzieć czemu, odpowiedziała w tym samym tonie. Poszła za jego przykładem i podeszła do jednej z pustych ławek, które znajdowały się naprzeciwko niego. Zgrabnie wskoczyła na jej blat i usiadła. Jak zwykle jej stopy nie miały prawa mieć styczności z podłożem, więc zaczęła machać nimi delikatnie w powietrzu, jednocześnie słuchając tego, co miał jej do powiedzenia. Skinęła głową, kiedy usłyszała przeprosiny, ale nie powiedziała nic. Dalej zawzięcie machała stopami, wpatrując się w każdy punkt w pomieszczeniu. Chciała mu tyle powiedzieć, wyjaśnić, ale nie wiedziała, od czego zacząć. Dopiero po dłuższej chwili spojrzała prosto w hunterowe oczy.
– Hunt, wiesz, że mi na tobie zależy? – zapytała wprost, ciągle patrząc na niego swoimi czekoladowymi tęczówkami. Czuła jak żołądek podjeżdża jej do gardła, ale twardo próbowała być dzielna i nie dać po sobie poznać, jak bardzo się stresowała. – To, co zrobiliście z Eskilem i co mi powiedzieliście, o dziwo tego nie zmieniło. Tylko… muszę wiedzieć i musisz powiedzieć mi szczerze. Jak do tego doszło i co to dla ciebie znaczyło? – musiała poznać odpowiedź na to pytanie. Nie wyobrażała sobie podjęcia jakiejkolwiek próby ratowania tego, co między nimi się wytworzyło, bez odpowiedzi na to konkretne zagadnienie. Wiedziała, że kiedy byli w trójkę nad tym potokiem, to wszystkimi szarpały emocje i każdy zachowywał się w nieodpowiedni sposób, a już szczególnie ona. Teraz musiała rozmawiać szczerze, bo tylko to mogło ich uratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 28 Kwi - 16:34;

Trzeba było przyznać, że feniks, którego zobaczył na parapecie, a który przyniósł list od Robin, dał mu pewne zaczątki nadziei co do tego, że jednak dziewczyna go jeszcze nie przekreśliła. Chyba, że chciała tym sprawić, że poczuje się jeszcze gorzej, bo przecież ptak przypominał mu o tamtym spotkaniu na dachu, które de facto wiele między nimi zmieniło. Nie chciał tego zaprzepaścić, choć wydawało się, że właściwie już wcześniej to zrobił, idąc do łóżka z Eskilem i ukrywając to przed nią. Cóż, z pewnością mieli wiele rzeczy do omówienia i ustalenia.
Ostatnio tak zestresowany był chyba podczas egzaminu na teleportacje. Denerwował się, kiedy nie był czegoś pewny - wtedy nie był pewny czy opanował tę magiczną zdolność, a teraz nie wiedział czy po tej rozmowie nie straci Robin na zawsze. Okropnie się z tym czuł, i siedząc tak samemu w pustej sali, nie mógł w żaden sposób się uspokoić. A przybycie dziewczyny wcale nie poprawiło sytuacji. Z początku nie wiedzieć czemu, wydawało mu się, że unikała jego wzroku. A może po prostu nie patrzyła na niego tak długo i z taką charyzmą i iskrą w oku, jak to miała wcześniej w zwyczaju? Nie wiedział, miał już paranoje i powoli ta niepewność siadała mu na mózg, kompletnie zniekształcając rzeczywistość. Obserwował jak siada na stoliku, aby po chwili odezwać się i szczerze przeprosić. Nie spodziewał się jednak, że w odpowiedzi usłyszy tak pozostawiające nadzieję słowa, od których coś drgnęło w jego klatce piersiowej. Nadal był dla niej ważny, nawet mając na sumieniu przespanie się z Eskilem. Słuchał jej dalej w milczeniu, by na ostatnie zdania, odwrócić wzrok i jego noga zaczęła nerwowo drżeć. Przyglądając się pająkowi, który właśnie ktał sieć na jednym z rogów pomieszczenia, westchnął ciężko, a następnie wrócił wzrokiem do Robin. Szczerość. To to czego ostatnio zdecydowanie mu brakowało, a widział w oczach dziewczyny, że to jedyne czego w tej chwili potrzebowała.
- A więc, mówiliśmy Ci jak to się stało. Ktoś podrzucił nam czekoladki z amortencją, nażarliśmy się ich i cholernie trudno było się oprzeć. Natomiast po jakimś czasie... ja ze swojej strony czułem to tak, że strasznie korciło mnie, aby sprawdzić czy to tylko kwestia naćpania eliksirem. Bo mimo, że amo wyparowało, to mnie dalej ciągnęło do niego. - urwał na moment, obserwując jej reakcje. Nie chciał, żeby sprawiało jej to jeszcze więcej bólu, ale chciała wiedzieć jak wszystko przebiegało, więc jej mówił. - Miałem do niego jakąś słabość. Nie wiem, nie umiem teraz tego opisać. Może to przez tą jego wilowatość, nie mam pojęcia. A potem poleciało jak domino, od jednej chwili zapomnienia do… Dobra, nie ważne! To przeszłość, rozumiesz? - zwrócił się do niej bezpośrednio, odnajdując swoją dłonią jej palce, ułożone na blacie stolika tuż obok jego własnych. Chwycił jej rękę, by spojrzeć na nią prawdziwie oddanym wzrokiem. - Później zakochałem się w Tobie i nie mam zamiaru poświęcać tego na rzecz tamtej chwilowej słabości. - oznajmił stanowczo, a nawet nie zauważył jak ważne słowa zawarł w swojej wypowiedzi. Jednak nagle zaczęło irytować go, że musi spowiadać się z tego co było wcześniej, choć teraz patrzy tylko w jednym kierunku. Robin w tej chwili była jedyną osobą, która mogła zarówno go uszczęśliwić, jak i sprawić, że jego życie stanie się bez sensu. Wystarczył jeden jej ruch…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 28 Kwi - 18:28;

Robin posiadała tę uciążliwą świadomość faktu, jak wielkie znacznie dla jakiejkolwiek jej wspólnej przyszłości z Hunterem, miała właśnie ta rozmowa, którą mieli przeprowadzić. Może właśnie dlatego odczuwała taki niepokój. Oboje w końcu musieli podjąć pewne decyzje i z pewnością nie miały to być decyzje łatwe. Wysłanie feniska zamiast Sariela było jakiegoś dziwnego rodzaju gałązką oliwną. Symbolem nadziei na to, że może jednak nie wszystko jest jeszcze stracone. Nie chciała go tracić. Nie mogła sobie tego wyobrazić. Hunter stał się dla niej ważny i nie kłamała, kiedy to właśnie mówiła. Zanim jeszcze tutaj przyszła, obiecała sobie, że nie okłamie chłopaka w żaden sposób. Że każde wypowiadane przez nią słowo będzie prawdziwe i płynące z głębi jej serca. W innym wypadku kompletnie nie mieliby tu czego szukać. Ona nie chciała akceptować kolejnych kłamstw i ze swojej strony mogła obiecać, że chłopak więcej ich nie uświadczy. Jednak, nim to miało się stać, musieli poznać całkowitą prawdę.
Też się denerwowała tym spotkaniem i jednocześnie cholernie nie mogła się doczekać, kiedy będzie już po wszystkim. To dziwne, jak skrajne uczucia jej w tamtym momencie towarzyszyły. Jednocześnie chciała i nie chciała tej rozmowy. Tak, jakby faktycznie miała być decydująca i ostateczna. Na Merlina, chyba jeszcze nie zdawała sobie do końca sprawy z tego, że faktycznie tak mogło być.
Przyglądała się Hunterowi spokojnym wzrokiem, próbując wyczytać reakcję na jej prośbę. Wiedziała, że to będzie trudne, ale musieli przez to przebrnąć. Wydawało jej się, że dostrzegła zniechęcenie czy cholera wie, co jeszcze. Próbowała to rozszyfrować, jednak bez większego rezultatu. Dlatego w milczeniu czekała na jego słowa. A w końcu te napłynęły. Nie odwracała od niego wzroku, nie próbowała udawać niczego. Szczerość była podstawą. Skrzywiła się nieco kiedy wspomniał o swojej chęci sprawdzania tego wszystkiego, jednak nic poza tym. O słodka ironio, miała ochotę się zaśmiać, kiedy wspomniał o swojej rzekomej słabości do Eskila. Jakie to było… znajome. Zerknęła na swoją dłoń, kiedy wziął ją między swoje palce. Kolejne słowa zmusiły ją do tego, aby wróciła do niego z powrotem spojrzeniem. Dziwne, jak wiele szczerości potrafiły zawierać w sobie te jasne tęczówki. I ten moment, kiedy uświadomiła sobie, że po raz pierwszy szczerze powiedział o tym, co do niej czuł. Coś poruszyło się w jej wnętrzu. Ucisk jeszcze się wzmógł, chociaż nie pojmowała dlaczego. Może miało to coś wspólnego z tym, co ona chciała mu powiedzieć.
– Jakbym nie czuła tego samego do ciebie, to nie byłoby mnie tutaj w tym momencie – powiedziała w końcu, zdając sobie sprawę z faktu, że właśnie to kierowało jej stopy tego dnia w stronę nieużywanej sali. Fakt, że sama również była zakochana w Hunterze, czy tego chciała czy nie i bez względu na to, co on zamierzał z tym zrobić.
– Zanim jednak cokolwiek powiesz, czy zrobisz, najpierw ja muszę coś powiedzieć, bo po prostu muszę być z tobą szczera. Bez tego nic nie będzie miało znaczenia. – dalej patrzyła w jego oczy, chociaż w tym momencie naprawdę chciała odwrócić wzrok. Nie podobał jej się fakt, że trzymał jej dłoń, po poczuła, jak palce pocą się jej ze zdenerwowania. Ale skoro powiedziała „a” to należało wypowiedzieć też kolejne literki alfabetu, a przecież Robin nie należała do strachliwych. Dlaczego więc w tym momencie bała się jak diabli? Wzięła głębszy oddech, jakby to miało pomóc jej uspokoić swoje nerwy. – Hunter, też nie byłam z tobą do końca szczera i też ma to związek z Eskilem niestety. Bo po pogrzebie jego babci, nie wiem jak to wyszło, dalej tego nie rozumiem, ja… my się całowaliśmy. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam i wiem, że byliśmy już wtedy razem. Nie ma na to usprawiedliwienia. Ale wiem, że to się więcej nie powtórzy. Bo do niego nie czuję tego, co czuję do ciebie. – mówiła wolno i wyraźnie. Serce waliło jej jak oszalałe, kiedy wyznawała mu tę prawdę. Delikatnie przygryzła nieświadomie policzek od wewnętrznej strony, czekając na to, co powie, bądź zrobi Hunter.
– Wiem, że to na pewno cię zaboli, ale musiałeś wiedzieć. Przepraszam, że mówię to dopiero teraz – dodała po dłuższej chwili, a potem zamilkła, oczekując na werdykt, jaki Hunter zamierzał wydać. Bo teraz cała sytuacja zależała tylko od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 28 Kwi - 21:05;

Nie chciał myśleć o tej rozmowie jak o jakiejś ostatniej czy decydującej, ale przecież to ostatnie bardzo dobrze ją określało. Bo przecież nie mogli pozostać tak w zawieszeniu, niewyjaśniające sobie swoich emocji zarówno tych, które kierowały nimi wcześniej, kiedy popełniali błędy jak i uczuć, które targały nimi w tej chwili. Oni naprawdę nie mogli jak normalni ludzie zakochać się i zwyczajnie bez dramatów być ze sobą? Czy to takie trudne? Najwidoczniej dla nich tak...
Mógł przewidzieć, że Robin bedzie chciała wiedzieć jak zaopatruje się na to co się zdarzyło miedzy nim a Eskilem. Już doszedł do tego, że Robin wiąże jednak seks z uczuciami, a więc nie dziwota, że musi jasno usłyszeć czy to miało dla niego takie znaczenie. Jednak Hunter był dość... prymitywny pod tym względem. Niestety, ale jemu wystarczył tylko i wyłącznie pociąg fizyczny, aby iść z kimś do łóżka. W przypadku Eskila było jednak coś jeszcze, coś nieokreślonego, co z pewnością teraz nie nazwałby uczuciem. Bardziej właśnie słabością przed którą próbował uciec i na ten moment wydawało mu się, że mu się to udało. Dlatego właśnie opowiedział jej konkretnie o tym wszystkim co wydarzyło się między nimi, zgodnie z założeniem, starając się być całkowicie szczerym. W jego mniemaniu powiedział wszystko. I naprawdę był w stanie w tej chwili przysiąc jej na swoją matkę, że nie czuje nic do Eskila.
Za to ujęła go za serce jej odpowiedź, która ponownie dołożyła kolejną cegiełkę nadziei do całej konstrukcji, która budowała się z każdą minutą tej rozmowy. Nie był w stanie nie uśmiechnąć się kącikiem ust, słysząc te słowa, które dotarły do niego z lekkim opóźnieniem. Ścisnął mocniej jej palce, nieprzygotowany kompletnie na to co zamierzała mu powiedzieć chwilę później. Kolejna tajemnica? Tym razem jej? Uniósł lekko brwi, próbując zapanować nad zdziwieniem. Nie mógł nic wyczytać z jej spojrzenia, przez co w swoim własnym posłał jej tylko nieme pytanie. Widział, że się denerwowała, co nie wróżyło nic dobrego. A potem zaczęła i z każdym kolejnym słowem czuł, że coraz bardziej zaciska się jego gardło.
...ma to związek z Eskilem... całowaliśmy się... byliśmy już wtedy razem...
W jednej chwili zamarł na dłuższą chwilę, wysłuchując jej co prawda do końca, ale ostatnie zdanie już w ogóle do niego nie dotarło. Czuł jak fala wściekłości, która w tej chwili najbardziej była wycelowana w Eskila (!) rzuca nim o podłogę i miażdży mu mózg. Otępiały, nie był w stanie się poruszyć, tylko automatycznie zacisnął szczękę, aby po chwili oprzytomnieć. Momentalnie puścił dłoń Robin, by odwrócić powoli od niej wzrok.
- Dlaczego? - zapytał cicho, co było zupełnie do niego niepodobne, tak jak to, że w tej chwili patrzył w kierunku drzwi, jakby kompletnie ignorując jej osobę, choć zwrócić się do niej z konkretnym pytaniem. Nie chciał na nią patrzeć z jednego prostego powodu. Był wściekły i to było widać w jego oczach, tak jak zresztą każdą emocję, którą przeżywał w środku. Jednak zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że nie ma prawa w tej chwili być na nią zły. Sam dopuścił się czegoś podobnego (choć to dwie różne kwestie, w zupełnie innym czasie choć z jedną i tą samą osobą) i chyba byłby hipokrytą, gdyby w tej chwili zaczął na nią wrzeszczeć. Zresztą nie chciał tego. Jeszcze przed chwilą powiedzieli sobie bardzo ważne słowa, a potem... Zacisnął mocniej palce na materiale swoich spodni na udzie, choć nie wiedział nawet kiedy jego ręka się tam znalazła. - Czyli teraz jeśli będziesz chciała go pocieszyć, to będziesz go całować, tak? - spytał po chwili, przerażająco spokojnie, choć można było usłyszeć w tych słowach nutę wyrzutu. - Będzie teraz bardzo smutny, kiedy dowie się, że coś do mnie czujesz. Więc, pójdziesz do niego i będziesz go pocieszać? - nie chciał tego robić. Nie chciał jej tymi słowami ranić, choć zapewne tak się stanie, ale nie miał w tej chwili jak odreagować tej złości inaczej niż nimi. Dlatego tłumił to w sobie, na zewnątrz spokojnie, a w środku intensywnie i boleśnie. Ale wciąż na nią nie patrzył. Nie mógł. Nie chciał aby zobaczyła jak bardzo go to przygniotło, a to dlatego, że jakby nie patrzeć "odegrała się" za tę sytuację z Eskilem. I miała do tego prawo. Nie mógł być wściekły. Ale był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 28 Kwi - 23:53;

Ona też nie chciała myśleć o tym spotkaniu w ten sposób, niestety bolesna świadomość tego, co ich czekało, wciąż pojawiała się w jej głowie. Miała dosyć trwania w zawieszeniu i tej niepewności. Wkurwiał ją fakt, że ciągle nie wiedziała na czym stoi i czego powinna się spodziewać. Ten emocjonalny rollercoaster powoli ją wykańczał, każdego dnia po trochu aż w końcu dojdzie do momentu, kiedy nie zostanie z niej nic. Nie chciała tego. Chciała spokoju i pewności że będzie dobrze. Nie musiało być już teraz i zaraz, ale kiedyś ten spokój musiał nastąpić. Chyba zasługiwała mimo wszystko na trochę szczęścia, nawet jeśli cały świat się na nią uwziął. Tylko to trochę szczęścia w tamtym momencie przede wszystkim zależało od Huntera.
Tak, dla niej seks to nie było tylko prymitywne zaspokajanie swoich potrzeb. Dla niej liczyło się coś więcej dlatego właśnie tak mocno zabolała ją informacja, jaką postanowili dostarczyć jej Ślizgoni. Nie wiedziała, jak to wyglądało z ich perspektywy i zresztą nie mogła wiedzieć, bo nie podali jej zbyt wiele informacji. Dlatego właśnie od tego tematu chciała zacząć tę rozmowę. W zasadzie to poniekąd przede wszystkim on ich tutaj dzisiaj sprowadził. Nie wiedziała, czy dla nich to że poszli do łóżka znaczyło coś więcej, czy było tylko przelotną zachcianką. Egoistycznie uznali że ta informacja jest jej zbędną. A była cholernie potrzebna aby wszystko zrozumieć. Bez zrozumienia nie mogła podjąć jakichkolwiek działań. A te naprawdę były cholernie konieczne…
Widziała radość która odmalowała się w jego oczach kiedy powiedziała, że też się w nim zakochała. To wcale nie ułatwiło sprawy. Ze świadomością tego, co chciała mu przekazać, poczuła się jak ostatnia suka. Niemniej brnęła w to wiedząc, jak sama się czuła kiedy zrozumiała że zataili przed nią coś tak ważnego. I nie chciała Hunterowi serwować podobnych doznań. Naprawdę był dla niej ważny.
Poczuła jak ciężki kamień opadł na dno jej żołądka, kiedy obserwowała jego reakcje na swoje kolejne słowa. Zabranie dłoni z jej uścisku odczuła na całym swoim ciele. Zrobiło jej się niedobrze ze stresu, co na pewno mógł zauważyć. I jeszcze pozornie niewinne pytanie "dlaczego". Na Merlina, co ona miała mu powiedzieć? Że to była chwila słabości? Zachcianka? Nie wiedziała jak zniesie podobne słowa. Sama nie zaakceptowała ich najlepiej w zaskakująco znajomej sytuacji.
- Nie wiem, Hunter. - zachowywała się tak, jakby była wyprana z emocji. A przecież wcale tak nie było. Towarzyszył jej strach, ból, nadzieja, chęć rzucenia się z najwyższej wieży w zamku, złość na samą siebie i jeszcze wiele innych. Może właśnie dlatego pozostawała tak pozornie spokojna. Bo nie wiedziała, co w niej dominuje w tym momencie. - To nie była jego wina. Nie wiem, co do tego doprowadziło, ale wiem, że nie chce tego więcej.
Była szczera, tak jak obiecała. Też podjęła jakąś decyzję i zamierzała swojego postanowienia się trzymać. Niestety, kolejne jego słowa były niczym kolejny cios, który jej zadał. Skrzywiła się, jakby faktycznie ją uderzył. Gdzieś tam bardzo daleko tliła się w niej myśl że jest to cholernie niesprawiedliwe. Nie powiedziała tego głośno. Czuła się winna i nie mogła nic na to poradzić.
- Wiesz, że to nie tak. - wciąż na niego patrzyła, choć czuła, że nie wie, ile jeszcze wytrzyma. Popełniła błąd, wiedziała o tym. I naprawdę było jej z tym faktem cholernie źle. Zmarszczyła brwi słysząc kolejne jego słowa. Spokój na jej twarzy powoli się burzył. To raczej nie mogło zwiastować niczego dobrego. - Tak, jak mu tylko o tym powiem, to pójdę z nim do łóżka, żeby go pocieszyć. - oj, bardzo nieczyste zagranie. Sarkazm ociekał z jej słów, ale nie mogła sobie tego darować. Same układały się na jej języku i domagały wypowiedzenia. Kiedy tylko opuściły jej usta, gorzko ich pożałowała. Ułożyła swoje dłonie na podołku i opuściła na nie wzrok. Przyglądała się beznamiętnie paznokciom przez dłuższy czas, trawiąc ciszę, która nastała.
- Myślisz, że naprawdę tego chcę? - podniosła na niego swoje czekoladowe oczy. Czaiło się w nich realne zmęczenie. Tym, co się działo w jej wnętrzu, faktem, że musiała to przetrawić bez udziału osób trzecich. Że nie mogła zrobić tego, co tak bardzo pragnęła. I że bez względu na to, jaka decyzja zostanie podjęta, wszyscy poczują się skrzywdzeni. - Żałuję, że tak się stało. Nie mogę cofnąć czasu. Nie chcę cię krzywdzić. Wiesz już, że się w tobie zakochałam. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale nie żałuję tego. I naprawdę chcę to naprawić, bo mi na tobie zależy. - westchnęła cicho, jakby właśnie wypluła z siebie bardzo ciężkie słowa. Faktycznie tak się czuła. Jakby coś mocno uderzyło ją w głowę. Nie miała siły na to, aby zrobić cokolwiek więcej. Miała ochotę zwinąć się w kłębek, zasnąć i obudzić się kiedy ten koszmar już minie, bo miała dość. Ta sytuacja ją wykańczała i teraz zauważała to w bardzo bolesny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyCzw 29 Kwi - 9:12;

Rozmowa wydawała się bardzo dobrym rozwiązaniem, jeżeli by wziąć po uwagę fakt, że każde z nich zupełnie inaczej podchodziło do sprawy seksu. Więc najlepiej było to sobie wyjaśnić i chyba dobrze, że Robin zadała to konkretne pytanie, aby mieć jasność w tej kwestii. A on też powiedział jej, że to nie miało znaczenia i dla niego liczy się to co tu o teraz, czyli ona. Poza tym, nie potrafiłby jej okłamać jeśli chodzi o coś tak istotnego. Nie po tym jak okazało się, że oboje bardzo poważnie podeszli do ich relacji. I po tych staraniach, nie mogli tak sobie po prostu odpuścić.
Ucieszył się, tylko po to by w następnej chwili przygasnąć i przeżyć wielkie rozczarowanie, a później poczuć wszechogarniającą go złość. Była z nim, ale całowała Eskila. Jak to możliwe, że półwil był "niewinny"? Co, nie chciał, odpychał ją, a to ona się na niego rzuciła? Jego roztargnienie związane z wyobrażaniem sobie tamtej sceny, poskutkowało natychmiastowym wylaniem z siebie żalu i rozgoryczenia w postaci słów, które zapewne nie były najmilsze dla dziewczyny. Nie chciał na nią spojrzeć, ale najwidoczniej chciał aby dostrzegła, jak bardzo go to zabolało. Naprawdę, dla niego nawet argument, że Ślizgon stracił babcię i potrzebował bliskości i pocieszenia, nic nie zmieniał. Czemu akurat ona? Czemu to ona miała być jego pocieszycielką? I ważniejsze pytanie: czemu to zrobiła, skoro zapewniała go jeszcze do nie dawna, że nie patrzy tak[/b] na Eskila? Był wściekły, bo bał się, że jednak ona również nabyła słabość do półwila...
Jednak w końcu dotarły do niego słowa, które miały istotne znaczenie. Stało się i się nie powtórzy. Nie chce tego więcej. Powiedziała to, a on jakos tego nie rejestrował, a to przecież było kluczowe. Jeśli pewnego błędu człowiek żałuje, to znaczy, że nie chciał go popełnić. On też tak naprawdę nie chciał skrzywdzić Robin, ale to zrobił. Nagle zauważył podobieństwo w tych dwóch sytuacjach i uświadomił sobie jak musiała czuć się dziewczyna podczas ostatniej ich rozmowy w trójkę. Oni sami to wszystko gmatwali. Najbardziej jak się tylko dało... A więc usłyszawszy ostre słowa, w odpowiedzi na jego ostatnie pytanie, które praktycznie były jak policzek wymierzony w niego, przymknął na moment powieki. Musiał się otrząsnąć. Musieli oboje zapomnieć o tym co było, bo inaczej nie pójdą do przodu. A przecież tego chciał.
- To jest nas dwoje - odezwał się po chwili, otwierając oczy i wreszcie przekręcając głowę w jej kierunku, aby na nią spojrzeć. W mętnych tęczówkach, zielonkawo niebieskich starał się utopić całą złość, która tam jeszcze przed chwilą się rozpętała. Te złe emocje odpływały, a słysząc deklaracje Robin, nabrał z powrotem nadziei. Ośmielił się spojrzeć jej w oczy, po to by powiedzieć juz spokojnie: - Jeśli uważasz, że da sie to naprawić i jeśli potrafisz mi na nowo zaufać, to ja zaufam Tobie. Zbyt wiele rzeczy nas rozpraszało, ale chyba... na pewno, teraz musimy skupić się tylko na sobie. Dobrze? - nadzieja była jedną z uczuć, która jednocześnie potrafiła cieszyć i przygnębiać człowieka. W tej chwili nie wiedział co będzie, ale jednak starał się patrzyć na to inaczej. Dadzą sobie szansę i zaczną od nowa bez dotychczasowych rewelacji i choć oboje lubili Eskila, powinni jednak troche ogarniczyć bliższe kontakty z nim, bo wydawało się to byc nieco ryzykowne. Mogli być przyjaciółmi, jednak samo to, że kiedyś mieli do niego słabość pozostawiało niejako otwartą furtkę, która mogła kiedyś kusić. Ale chciał wierzyć, że ani jemu, ani Robin nie przyjdzie to w przyszłości nawet do głowy.
Spuścił wzrok na jej dłonie, które trzymała teraz na kolanach, jeszcze przed chwilą nerwowo je oglądając, by chwycić jej palce, zaplatając je ze swoimi.
- Oh, no chodź tu. - szepnął wreszcie, stanowczym ruchem przyciągając ją do siebie ręką, ułożoną na karku, by w końcu wcałować się w jej usta. Marzył o tym od tak dawna, brakowało mu tego, tym bardziej że od kilku dni nie wiedział, czy kiedykolwiek jeszcze Robin odezwie się do niego choćby słowem. A teraz otaczając ją ramionami wpił się w jej wargi z pasją, po tak nerwowym wyczekiwaniu, które bardzo mocno odbiły się na jego psychice. Nie czekając na pozwolenie, wtargnął językiem do jej ust, by wreszcie poczuć ich smak na swoim języku, oddając się zupełnie też cudownej pieszczocie i zapominając o tym co było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyCzw 29 Kwi - 16:52;

Dopiero po czasie zdała sobie sprawę z faktu, że rzeczywiście, tak właśnie było. Gdyby miała luźniejsze podejście do stosunków międzyludzkich, to może aż tak nie zabolałaby ją świadomość tego, co miało miejsce między Eskilem a Hunterem. Niestety, dla niej nie wystarczyła chuć, aby iść z kimś do łóżka i pewnie to stanowiło główny problem w tym wszystkim. Nie potrafiła ich zrozumieć i wczuć się w to, wszystko. Musiało minąć kilka dni, aby w spokoju poukładała sobie wszystko w głowie. Dopiero wtedy mogła faktycznie porozmawiać z Hunterem o tym wszystkim.
Spodziewała się dokładnie takiej reakcji, jaką otrzymała z jego strony. Zresztą, sama nie była lepsza, kiedy jej powiedzieli o swoich występkach. Ją wtedy też to zabolało, więc mniej więcej rozumiała, co właśnie działo się ze Ślizgonem. Niezrozumienie i ból na pewno zapanowały w jego trzewiach. A sama Robin czuła się strasznie z myślą, że pomimo tego, że doskonale wiedziała, co będzie czuł i tak mu to zafundowała. Jednak wiedziała, że musiała to zrobić. Ta sytuacja zaczynała robić się chora i kolejne kłamstwa sprawiłyby ją jeszcze bardziej zawiłą. Była tym wszystkim tak szczerze, po ludzku zmęczona, co prezentowała swoją postawą. I chciała to rozwiązać, bo zawieszenie w którym się znajdowało wyniszczało nie tylko ją, ale i obojga Ślizgonów. Dlatego mimo wszystko zdecydowała się na zadanie mu takiego bólu, bo nie mogła dalej udawać, że wszystko jest ok. Nie było i należało powiedzieć to głośno. I albo spróbować coś z tym zrobić, albo jak na tchórzy przystało, uznać, że nic nie miało sensu i po prostu odpuścić.
Niemniej, nie zamierzała udawać i pozwalać na to, aby Hunter odnosił się do niej w taki sposób, tylko dlatego, że popełniła błąd. Przyznała się do niego szczerze i otwarcie, nie zamierzała go więcej popełniać. Co miała więcej zrobić? Błagać go na kolanach o przebaczenie? Oczywiście nie zamierzała i te słowa jakby same wyrwały się z jej trzewi, nim zdążyła je ponownie tam zamknąć. Może właśnie to zadziałało na niego w taki sposób, że w końcu zechciał ponownie na nią spojrzeć? Bała się tego, co powie i zrobi, jak zareaguje. Ale nie zamierzała pozwolić na to, aby karał ją w nieskończoność lub poprzez rzucanie takich głupich tekstów. Patrzyła w jego oczy słuchając tego, co miał do powiedzenia. Serce jej łomotało, ale nie mówiła nic, czekając na jego werdykt.
– Nie zamierzam skupiać się na nikim innym. Naprawdę chcę, żeby to się udało. Cokolwiek to jest – powiedziała po dłuższej chwili, pewnym siebie głosem. Dalej bała się poruszyć, czy zrobić cokolwiek. Jedynie nikły uśmiech rozjaśnił jej wargi. Uczucie to było dla niej niemalże dziwnym bo w ostatnim czasie nie miała sposobności do przywoływania uśmiechu na twarz. Wiedziała, że miał rację. Jeśli miało im się udać, to musieli spróbować to zrobić na poważnie, odciąć się od wszelkich utrudnień.
Uśmiechnęła się szerzej, kiedy postanowił chwycić jej palce w swoją dłoń. Może właśnie osiągnęli coś poważnego? Nim się obejrzała, czy zdążyła powiedzieć cokolwiek więcej, już przyciągał ją do siebie. Nawet nie wiedziała, jak bardzo brakowało jej bliskości jego ciała, dopóki to ponownie nie znalazło się tuż obok jej własnego. Tak, to zdecydowanie te usta chciała całować, nie żadne inne. Ciężko było jej oddawać pieszczotę z taką samą pasją, jak i on to robił, kiedy miała ochotę szeroko się uśmiechać. Jej serce biło bardzo szybko, kiedy pogłębiała pocałunek, jednocześnie kładąc swoje dłonie na jego karku. Odsunęła się na niewielką odległość od jego warg, aby delikatnie opuszkami palców odgarnąć z jego czoła kilka czarnych kosmyków. Tak dobrze było znów być obok niego. Przyglądała się jego twarzy przez kilka sekund, aby w końcu skupić spojrzenie czekoladowych tęczówek na tych jasnych.
– Kocham cię, Dear – powiedziała w końcu, uśmiechając się do niego z dosyć charakterystycznymi ognikami czającymi się w jej oczach. A potem po prostu znów go pocałowała, przysuwając się jeszcze bliżej. Tylko, że odległość jaka ją od niego dzieliła, dalej ją wkurzała. Więc postanowiła po prostu się przemieścić tak, że po chwili spoczęła swoimi pośladkami na jego udach, zaplatając nogi wokół jego pasa. Uśmiechnęła się na swoje działania i po prostu dalej zachłannie całowała chłopaka. Nie pozwalała mu na odpoczynek, bo za długo odpoczywał od kiedy byli osobno. Miała zamiar to nadrobić. Językiem ponownie badała fakturę jego warg, delikatnie przygryzając ją raz czy dwa, aby potem perfidnie wedrzeć się nim do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyCzw 29 Kwi - 20:55;

Był typem osoby, która miała problem z zazdrością i to nie mały problem. Dlatego też jej wyznanie dość mocno w niego uderzyło, bo od razu wyobraził sobie Robin siedzącą Eskilowi na kolanach i błądzącą dłońmi po jego torsie. Nie mógł znieść tego obrazu w swojej głowie i jeszcze do tego myśli, że to prawda. Nie był w stanie z nikim się nią dzielić. Ta perspektywa sprawiała, że dostawał białej gorączki. Ale jednak oboje zawinili i musieli jakoś inaczej podejść do sprawy, bo przecież im na sobie zależało, prawda? Nie chcieli dalej kombinować, zatajać prawdy a później jej wyznawać i sprawiać drugiej osobie ból. To naprawdę było chore i musieli to przerwać.
Dlatego była ta rozmowa. Potrzebowali swego rodzaju oczyszczenia, którego nie mogliby osiągnąć bez szczerości. I teraz wszystko było jasne i nawet jeśli Hunter w pierwszej chwili zareagował impulsywnie i emocjonalnie, to i tak ostatecznie doszedł do wniosku, że najlepiej będzie jeśli w tym momencie oddzielą się wielką krechą od tego co było, aby mogli do czegokolwiek dojść. A przecież mieli tyle przed sobą, zważając na fakt, że oboje byli w sobie zakochani. Jej słowa sprawiły, że poczuł przyjemne łaskotanie pod żebrami. Chciał wierzyć, że był dla niej jedyną osobą, na której w tej chwili się wkupi. Nie, dobra - wierzył w to. Dlatego właśnie chwycił ją za dłonie, by po chwili odwzajemnić uśmiech dziewczyny, czując jak serce nagle mu przyspiesza. Normalnie jak w powieści romantycznej. Jej uśmiech był w tej chwili najbardziej pożądanym obrazem, który życzył sobie zobaczyć. A to dlatego, że oznaczał on, że nie ma już między nimi tajemnic, nie ma nic do wyjaśniania i Robin była szczęśliwa. A jeśli ona była, to on również. Nie zastanawiał się nawet, pociągając ją ku sobie, by w końcu ją pocałować. Miękkie wargi, tak idealnie oplatające jego własne, pozostawiały gorące uczucie, które rozlewało się w środku jego klatki piersiowej i doprowadzało go do szaleństwa. Poczuł spełnienie, jednak zupełnie inne niżeli to cielesne. Miał świadomość, że mając ją obok był pełen i niczego już mu nie brakowało. Uczucie to spokojnie można było porównać z tymi paroma chwilami po osiągnięciu szczytu rozkoszy fizycznej. Błogi stan, w którym wszystko wydawało się takie cudowne.
I naprawdę nie sądził, że może być jeszcze lepiej. Bo już nie trzeba było mu niczego, gładząc ją po plecach i błądząc językiem po jej podniebieniu, upajając się jej rozkosznym smakiem. Ale w pewnym momencie odsunęła się, co przyjął z lekkim niezadowoleniem, jęknąwszy wprost do jej ust. A to co chwilę później usłyszał, podnosząc wzrok na jej błyszczące tęczówki, sprawiło, że dosłownie zaniemówił. Jednak to co najbardziej go zszokowało, to to, że kiedy do jego mózgu z opóźnieniem dotarła informacja, że Robin go kocha, patrząc w jej roziskrzone oczy pomyślał: "ja Ciebie też". Ale nim zdążył przełożyć to na swoje osobiste, hunterowe myślenie i wydobyć to z siebie, dziewczyna przylgnęła do jego ust, ale również przywarła do niego na całej długości tułowia, po to aby w następnej chwili usadowić się na jego udach, oplatając jego biodra nogami. Otoczył jej drobne ciało ramionami, oddając kolejne pocałunki, a w jego głowie echem odbijały się jej ostatnie słowa. Nieświadomie uśmiechał się raz po raz, przesuwając palcami po karku dziewczyny, odgarniając jej jasne kosmyki na bok i delikatnie gładząc kciukiem odkrytą skórę szyi. Wariował, kiedy skubiąc jego wargę raz po raz drażniła się z nim i nawet z lekkim uśmieszkiem na twarzy próbował też chwycić ją zębami, ale miała inne plany. Szybko wyszedł naprzeciw jej słodkiemu językowi, który wyznaczył im jeden wspólny rytm. Westchnął w jej usta, czując na czubku swojego języka ten smak, który działał na niego niesamowicie. Szybko obydwie jego dłonie znalazły się na jej pośladkach, aby po chwili naparł nimi na jej ciało, przyciskając ją mocniej do siebie i w tym samym unosząc lekko do góry. Musiał na moment oderwać się od jej ust, po to by zerknąć na stolik, na którym jeszcze do niedawna dziewczyna siedziała. upewniwszy się, że nic na nim nie ma, w jednej chwili odwrócił się z nią tak, aby z powrotem położyła tyłek na blacie. Zaśmiał się radośnie, pochylając się wraz z nią, aby znaleźć się w wygodnej pozycji leżącej. Jednak zamiast znów odnaleźć jej usta, nieco spoważniał i wbił w jej czekoladowe tęczówki uważne spojrzenie. Uniósł dłoń do jej policzka, by go pogładzić
- Cholernie Cię kocham, Robin. I szaleję za Tobą jak wariat - szepnął, wciąż zatopiony w jej niesamowicie głębokim spojrzeniu, czując jej ciepły oddech na swoim policzku. Nie cierpiał się uzewnętrzniać i nigdy tego nie robił, jednak w tej chwili czuł potrzebę powiedzenia jej tego, dokładnie pamiętając to jak on sam poczuł się przed chwilą. Chciał, aby i ona była tak szczęśliwa jak on teraz. Dlatego właśnie na jego ustach rozciągnął się szeroki uśmiech, nad którym nie umiał zapanować i po prostu zaczął się niekontrolowanie śmiać, psując całkowicie atmosferę, ale nadal głaszcząc ją po policzku. Nie był to drwiący śmiech, typowo prześmiewczy, jaki można było u niego usłyszeć na co dzień. Był szczery, autentyczny. Bo naprawdę kochał tę Robin, a ona kochała jego i to było cudowne uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyPon 3 Maj - 18:57;

Jak widać, wciąż od nowa się poznawali. Nie mogła wiedzieć, że dla Huntera coś takiego będzie posiadało aż tak ogromne znaczenie. Niemniej mógł poczuć się oszukany czy pominięty w całym tym dziwnym równaniu, które się między nimi wytworzyło. A przecież kompletnie nie miała tego na myśli. Zresztą, ciężko było jej określić co miała na myśli, kiedy całowała wtedy Eskila, ale zdecydowała, to była przeszłość. Nie chciała do tego wracać. Nie mogła do tego wracać tak samo jak i do tego, co robił Hunter z chłopakiem. Skoro zdecydowali się na to, że chcą budować wspólną przyszłość, to musieli robić to powoli i spokojnie, nie zaglądając cały czas drugiej osobie na ręce. Robin wiedziała, że to nie będzie łatwe zadanie. Ale jeśli nawet nie zechcą spróbować, to równie dobrze, mogliby w tym momencie dać sobie całkowicie spokój i każde z nich pójść swoją własną ścieżką. A Merlin jej świadkiem, że ostatnie, nie zamierzała pozwolić, aby to się rozpadło. Za bardzo zależało jej na Hunterze, aby pozwolić mu odejść.
Wciąż niepewnie, jednak poczuła się o wiele swobodniej niż jeszcze kilka minut temu. Jakby wielki kamień spadł jej z serca i rozbił się na milion mniejszych, kompletnie nieodczuwalnych. Uśmiechała się, naprawdę szczęśliwa, czując jak coś szaleje w jej wnętrzu z radości razem z nią samą. I znów całowała go tak, jakby nigdy nie było przerwy. A może właśnie dzięki temu mogli poczuć się jeszcze lepiej? Każde kolejne zetknięcie się warg przyprawiało dziewczynę o zawrót głowy. To był jej Hunter, niczyj inny. I naprawdę, czuła to kiedy go całowała. Jakby nigdy ten moment zawahania w ich relacji nie miał miejsca. Czuła jego smak na końcu swojego języka i zachwycała się nim od nowa.
Musiała przerwać, aby powiedzieć to, co właśnie pojawiło się w jej głowie. I nawet jęk zawodu, zapewne spowodowany przerwaniem pieszczoty, nie mógł odwieźć jej od tego pomysłu. W końcu była z niej uparta Doppler. Kiedy wypowiedziała te słowa, poczuła się naprawdę szczęśliwą osobą. Na Merlina, ile potrzebowała czasu, aby zdać sobie sprawę z tego, że to sama prawda… Ona naprawdę go kochała i w końcu po raz pierwszy nie bała się powiedzieć o tym głośno. Cały czas podświadomie unikała jakiejkolwiek poważniejszej deklaracji z obawy przed tym, jak zostanie ona przyjęta. Teraz jednak czuła, że nie ma się czego obawiać. Skoro zaczynali od nowa, to powinni na to wszystko spojrzeć świeżym spojrzeniem. A ta deklaracja jak najbardziej zaliczała się właśnie do tego. Niemniej nie dała mu czasu na kontemplacje, zbyt spragniona jego bliskości. Usadowiła się wygodnie na jego nogach, ponownie zachłannie całując. Zamruczała z zadowolenia wprost w jego usta, czując jak ją obejmuje, jak jego palce muskają jej kark. Zrobiło jej się naprawdę gorąco, kiedy poczuła jego dłonie na swoich pośladkach. Całowała go jeszcze bardziej zachłannie, próbując zgrać w tym dzikim tańcu ich języki. Jakby instynktownie pragnęła przysunąć się do niego jeszcze bliżej, choć miała wrażenie, że nie ma już na to kompletnie miejsca. Błądziła swoimi dłońmi po jego karku, aż w końcu złapała między palce kilka czarnych kosmyków i bez najmniejszego skrępowania za nie pociągnęła. Jęknęła zła, kiedy się od niej odsunął i zaskoczona zaśmiała się na tę nagłą zmianę pozycji, gdzie to przylgnęła plecami do blatu ławki. Chciała już teraz, natychmiast ponownie przyciągnąć go do swoich ust, ale ten miał inne plany. Oddychała bardzo szybko, jej pierś falowała w niezdrowym rytmie, kiedy spoglądała w te jasne tęczówki, czekając na galopujące gargulce raczyły wiedzieć co…
Nie spodziewała się, że to powie. Ciepło które dotychczas przede wszystkim było wynikiem pożądania, rozlało się na całe jej ciało i tym razem miało kompletnie inne podłoże. Zamrugała kilka razy bardzo szybko, nie wiedząc, co zrobić, czy powiedzieć. O ile wcześniej wydawało jej się, że była szczęśliwa, kiedy doszli do jakiegoś konsensusu, tak teraz to szczęście musiało aż z niej promieniować. Szeroki uśmiech rozpostarł się na jej wargach, kiedy tak delikatnie i czule gładził jej policzek. Wiedziała, że dla niego musiało to nie być łatwe, tym bardziej doceniała to, co właśnie robił. Na Merlina, kompletnie się nie spodziewała, że tego dnia wyznają sobie z Hunterem uczucia… W najpiękniejszych snach nie wpadłaby na taki pomysł. A tymczasem to faktycznie miało miejsce. Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu, kiedy Dear zaczął się śmiać. A śmiech ten był tak cudownie uroczy i zaraźliwy, że Robin szybko do niego dołączyła. Śmiała się razem z nim, nawet nie wiedząc z jakiego konkretnie powodu. Było ich tak cholernie dużo, że to szczęście zwyczajnie rozpostarło się na całe pomieszczenie, bo nie mieściło się w ich ciałach.
– Wiem – odpowiedziała tylko bezczelnie, dalej szczerząc się w jego kierunku. No, wcześniej przede wszystkim to podejrzewała. A teraz po prostu już wiedziała, że ten wariat za nią szalał, a ona szalała za nim równie mocno. Do czego to doszło… Dalej ze śmiechem na ustach, przyciągnęła go ponownie do siebie, aby ponownie ich usta ułożyły się w odpowiedniej pozycji. – Wiem, wariacie – wyszeptała tuż przy jego wargach, dalej się uśmiechając. Przymknęła oczy, ponownie pozwalając sobie na pogłębienie pocałunku. Bo ostatnie na co miała ochotę w tym momencie, to konieczność odsunięcia się od jej Deara…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySro 5 Maj - 20:20;

Tak było najlepiej. Zostawić przeszłość za sobą i iść do przodu, bo przecież co by im dało oglądanie się za tym co było? Trzeba było podejść do tego stanowczo i przestać więcej komplikować to co się miedzy nimi zrodziło. Już dość mieli zawiłości w tym wszystkim i nie potrzeba było jeszcze roztrząsania jakiegoś jednego pocałunku czy jednej chwili słabości jeszcze przed tym, zanim zaczęli ze sobą być. To nie miało znaczenia. Liczyło się to co tu i teraz, a w tej chwili starali się dość do najgłębszych zakamarków swojego wnętrza, aby stamtąd wyłowić tamte szczere i cholernie ważne słowa.
Bliskość Robin sprawiała, że czuł wybuchy gorąca, które uderzały o jego czaszkę. Jej pomruk odbijał się po jego głowie echem, a on z uśmiechem na ustach sunął opuszkami palców wzdłuż jej karku, aby najpierw wczepić je w jej długie kosmyki, a po chwili już całować ją zawzięcie, oddając w tej pieszczocie to wszystko co miał zamiar jej przekazać, gdyby mu tego nie udaremniła pocałunkiem. Nie mógł powiedzieć, taka forma oddawania emocji niezwykle mu się podobała, jednak czuł, że potrzebuje powiedzieć to na głos i tak też zrobił, kiedy wylądowała plecami na blacie ławki. Po prostu musiał przyczynić się do tego, aby i ją ogarnęła ta euforia, co i jego chwilę temu.
Był w szoku co ona z nim robiła i to nie chodziło tylko i wyłącznie o to z jaką pasją i namiętnością go całowała, odbierając mu wręcz oddech, ale przede wszystkim nie mógł się nadziwić, jak udało się dziewczynie sprawić, że w końcu wypowiedział te słowa. Jego uczucia musiały wziąć nad nim górę do tego stopnia, że aż same wyrywały się, aby je wylać na zewnątrz. To było piękne, ale również niepokojące, co Hunter odczuł jedynie niewielkim ukłuciem, bo w tym momencie zdecydowanie jego umysłem zawładnęło wszechogarniające szczęście. I ulga, że w końcu są świadomi swoich uczuć i wreszcie mogą cieszyć się, że mają siebie na wzajem w całości. Nie spodziewał się, że powiedzenie kocham Cię może być tak łatwe i przynieść mu tyle radości.
Chciał skupić się na jej reakcji, jednak wiedział jaka ona może być, a poza tym zaatakował go ten napad śmiechu, którego nie kontrolował zupełnie. Zwyczajnie po ludzku wyrażał to jak w tej chwili się czuł. Musiał to jakoś wyładować, bo u niego wszystko co działo się w środku wychodziło momentalnie na zewnątrz. I tak było i w tym przypadku. Widząc jej szeroki uśmiech i słysząc śmiech, którym się od niego zaraziła zdawało mu się jakby właśnie wygrał na loterii. Już wiedział jakie to uczucie, kiedy własnym szczęściem, można uszczęśliwić drugą osobę. Nie oponował, kiedy go do siebie przyciągnęła, za to zaśmiał się wprost w jej usta, usłyszawszy jej słowa.
Był wariatem i właśnie ten wariat przytulił mocniej dłoń do jej policzka, czując ponownie te rozkoszne wargi na swoich i nie mógł wyjść z podziwu jak bardzo za każdym razem ich wyczekiwał. Przysunął się do niej jeszcze bliżej, jednocześnie wychodząc na przeciwko jej językowi, który już wypowiadał wojnę jego własnemu. Wolna dłoń zaczęła sunąć od jej uda, w stronę biodra ku górze, aby lekko podwinąć rąbek jej bluzki, wślizgując się zwinnie pod materiał. Upajająco ciepła skóra, z którą zetknęły się jego opuszki palców wywołała w nim przyjemny dreszcz, przez który zacisnął lekko zęby na jej dolnej wardze, cicho wzdychając i po chwili ponownie rozciągając usta w uśmiechu, pogładził kciukiem skrawek skóry tuż przy kąciku jej ust, ponownie się w nie wpijając. Całowanie zawsze dawało mu wewnętrzną uciechę, jednak robienie tego z kimś kogo się kochało dawało nieporównywalnie więcej przyjemności. Dlatego też czerpał z tego jak najwięcej łącząc ich gorące oddechy w jedność, zachłannym wargom pozwalając układać się na tych tak bardzo do nich pasujących, a koniuszkami języka doprowadzać do szaleństwa już i tak galopujące w ich piersiach serca. Chwilę później jego dłoń powędrowała z policzka dziewczyny ponownie w jej włosy, aby lekko wpleść się w nie i mieć ją jeszcze bliżej siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyPon 10 Maj - 11:44;

Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli wciąż będą rozpamiętywać to, co było i już miało nie wrócić, to nie zajdą nigdzie daleko. Dlatego właśnie należało dociąć to wszystko grubą krechą, skoro zdecydowali, że zaczną budować coś od początku. Była gotowa to zrobić, bo wiedziała, że naprawdę zależało jej na Hunterze. Nie mogła doczekać się tego, co miało wydarzyć się dalej, a instynkt podpowiadał jej, że naprawdę wiele ciekawych momentów jeszcze przed nimi. Jeśli tylko wystarczająco mocno się postarają. Dzięki temu będą mogli udowodnić i sobie i innym, że wcale nie są tak straszni, jakby się wydawało. No i Robin mogłaby udowodnić samej sobie, że może jednak to nie do końca prawda, że nie jest stworzona do jakichkolwiek bardziej romantycznych relacji damsko-męskich… Dlatego kiedy ją przyciągnął do siebie, skupiała się tylko na nim. Na cieple jego ciała, na cudownym smaku jego ust. Na tym, że obejmował ją tak łapczywie jak jeszcze nikt. To dziwne, ale w jego ramionach naprawdę mogła się poczuć jako ktoś wyjątkowy, czyli tak, jak powinna czuć się każdego razu. I jeszcze te słowa…
Kiedy usłyszała to wyznanie, naprawdę poczuła, że nic więcej jej do szczęścia nie jest potrzeba. Hunter nie był człowiekiem, który wylewał z siebie wszystko na zewnątrz przy pierwszej lepszej okazji. I skoro jednak zdecydował się zrobić coś podobnego, to musiało oznaczać cholernie dużo. Jak to możliwe, że jeszcze godzinę czy dwie temu była pewna, że idzie tutaj na ścięcie, a teraz okazywało się, że mogły spotkać ją takie przyjemności? Śmiała się głośno leżąc pod nim, kompletnie rujnując nastrój razem z nim. A może właśnie nie tyle rujnując, co jeszcze bardziej podkreślając, jak bardzo ich była ta chwila? Bo chyba tylko oni tuż po wyznaniu miłości mogli śmiać się w niebogłosy po to, aby zatkać sobie usta wzajemnym pocałunkiem. Robin miała wrażenie, że ten miał kompletnie inny posmak, niż wszystkie dotychczasowe. Miała ochotę w każdej sekundzie powtarzać te słowa, aby utrwaliły się na jej języku i samoistnie pojawiały jak najczęściej. Jednak zamiast tego, na języku znów poczuła smak jego własnego języka. Próbowała przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie, kiedy czuła, jak jego dłoń bezczelnie bada obrys jej ciała. Cicho jęknęła czując, jak zaciska zęby na jej dolnej wardze. Dłońmi błądziła w okolicy jego łopatek, pragnąc więcej niż to, co obecnie sobie ofiarowali. Czuła, że teraz już nie ma granic. I należało cieszyć się tym, jak wiele osiągnęli w tej relacji. Doznanie były nieporównywalne z czymkolwiek, co przeżyła do tej pory. Emocje kotłowały się w niej, ale miała możliwość oddania się tylko w objęcia tych pozytywnych.
Nie była pewna ile to trwało. Może godzinę, a może znacznie więcej? W końcu jednak oboje uznali, że najwyższy czas wyjść z tej nieużywanej sali. Godzina policyjna zbliżała się wielkimi krokami, a po takiej dawce czułości i miłości ostatnie na co miała ochotę Robin, to dostanie szlabanu. Niechętnie zebrali się z tego miejsca i wspólnie udali do pokoju wspólnego Ślizgonów.

+
Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1177
  Liczba postów : 9523
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyPią 28 Maj - 14:58;

Egzaminy egzaminami, wolny czas wolnym czasem, a chęć wiedzy była jeszcze inną kwestią w przypadku Maxa. Nic więc dziwnego, że każdą chwilę, której nie musiał spędzać w klasie na obowiązkowych lekcjach, spędzał nad książkami, czy ćwicząc praktyczne umiejętności, jakie miały mu się przydać podczas egzaminów.
Dziś padło na eliksiry i to nie byle jakie. Potrzebował przypomnieć sobie to, co mogło mu się nie tylko przydać podczas egzaminów, ale i przy pracy nad bransoletką, której to w pełni się oddawał. Dlatego też nie było niczym dziwnym, że wybrał na dzisiejszy dzień pracę z eliksirem wiggenowym.
Wziął ze sobą cały sprzęt, w tym samomieszający kociołek i zakupione wcześniej składniki na eliksir i udał się do pierwszej wolnej sali, jaką znalazł. Tak się złożyło, że daleko szukać nie musiał, bo w lochach było jedno pomieszczenie, które rzadko kto używał do czegokolwiek. Zamknął się tam więc i rozkładając swoje rzeczy od razu zabrał się do pracy.
Podpalił wodę w kociołku wypełniając go bazą, która musiała najpierw się podgrzać, by móc z nią naprawdę pracować. Gdy temperatura rosła, ślizgon zaczął zajmować się składnikami. Odmierzał odpowiednie ilości krwi salamandry i siekał pokrzywę, która wymagała odpowiedniej opieki. Musiał mieć pewność, że wypuści odpowiednią ilość soków, co wbrew pozorom nigdy nie było takie oczywiste.
Gdy baza zaczęła lekko wrzeć, Max rozpoczął zabawę w dodawanie krwi salamandry i mieszanie całego tego gówna. Kilka kropel, machnięcia łyżką i tak w kółko. Cała gama barw musiała przemknąć przed jego oczami, co zajmowało w cholerę dużo czasu. Nie był to najciekawszy proceder, a jednak bez niego nie było mowy o poprawnym efekcie.
Gdy już odmierzona wcześniej ilość płynu trafiła do wywaru, a tęcza przybrała każdy możliwy kolor, Max mógł zabrać się za dodawanie kolejnych składników. Najpierw waleriana, która miała łagodzić ból, a następnie posiekana wcześniej pokrzywa. Był to mały smaczek, który dodał od siebie, a który miał zadziałać jako niewielki katalizator dla całej tej mikstury. Patrzył cierpliwie, jak rośliny rozpływają się w ciepłym wywarze, który następnie musiał zacząć stopniowo schładzać. Ważne było, by spadek temperatury nie był zbyt gwałtowny, by nie powstała zawiesina. Klarowność wywaru była dla Maxa zawsze bardzo ważna, choć nieco brudniejsze eliksiry też chodziły po rynku i działały tak samo dobrze.
Gdy eliksir zaczął tracić nieco na swojej gęstości, Solberg zabrał się do ostatniego etapu. Utarł trochę skórki cytrynowej i imbiru, po czym wymieszał to ze śluzem gumochłona. Zmiana smaku wiggenowego była potrzebna ludziom, którzy nie przepadali za tym ziemistym posmakiem, jaki posiadała oryginalna receptura. Max nigdy nie potrafił upić tego bez grymasu na twarzy, więc chętnie kombinował z różnymi wersjami smakowymi.
Wkrótce potem mikstura była gotowa. Musiała tylko odstać kilka minut, który to czas Solberg wykorzystał na uprzątnięcie miejsca pracy i przygotowanie fiolek. Upewnił się, że wszystkie są sterylnie czyste, po czym zabrał się za przelewanie eliksiru. Starannie zakorkował wszystkie porcje, by przypadkiem nie rozlały się, bądź nie zanieczyściły i mógł uznać pracę za skończoną.

//zt

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1177
  Liczba postów : 9523
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptyPią 28 Maj - 15:12;

Kolejna wolna godzina nie mogła zostać niezaplanowana. Max wiele musiał sobie powtórzyć, a też sprawiało mu to przyjemność, więc chętnie ruszał do podziemi, by spędzić kolejne godziny nad parującym kociołkiem. Co prawda z wentylacją bywało tam różnie i czasem, gdy spędzał tam zbyt wiele czasu dostawał potwornej migreny, ale był już do tego przyzwyczajony.
Dziś ponownie chciał pochylić się nad czymś z zakresu eliksirów leczniczych. Przeglądając swoje zapasy zobaczył pojemnik ze składnikami, opatrzony jasno etykietą wskazującą na wywar, który miał z nich zrobić. Nopuerun - eliksir antykoncepcyjny. Składniki te dostał do Skylera na Gwiazdkę i jeszcze nie miał czasu ich dobrze wykorzystać. Sprawdził więc najpierw, czy wszystko jest w odpowiednim stanie i gdy uznał, że raczej nie powinien się zatruć, ani spierdolić wywaru, ruszył do pustej sali, by popracować nad eliksirem.
Jak zwykle rozłożył wszystkie narzędzia i składniki według swojego schematu. Następnie sprawdził ostrość nowiutkiego sztyletu na własnej dłoni, naprawiając od razu ranę prostym zaklęciem leczniczym. Wszystko wydawało się być idealnie w porządku i Max mógł przystąpić do pracy.
Najpierw pokruszył w moździerzu kilka kręgosłupów skorpeny, dodając do nich niewielką ilość księżycowej rosy. Taką mieszankę przelał do fiolki i delikatnie wymieszał razem. Odstawił to na bok i zajął się obcinaniem łodyg asfodelusa, które jako pierwsze trafiły do kociołka. Następnie poleciały jagody jałowca, odpowiednio oczyszczone i rozgniecione płaską częścią ostrza sztyletu. Wraz z bazą, Max musiał przez chwilę pogotować tę mieszankę. Gdy temperatura osiągnęła odpowiednią wysokość mógł dodać przygotowaną wcześniej mieszankę kręgosłupów i księżycowej rosy. Wywar wydał z siebie lekki syk, gdy to nastąpiło i zmienił kolor na jaskrawożółty, co świadczyło o tym, że wszystko idzie tak, jak powinno. Następnie Solberg musiał pobawić się z żabim skrzekiem. W swoich notatkach znalazł, że pozbycie go błonki ochronnej zapewniało dużo lepsze efekty, przy nieco zmniejszonej ilości składnika. Chcąc więc to osiągnąć zabrał się do pracy, co wcale nie było łatwe ze względu na wielkość skrzeku. W końcu jednak znalazł metodę, która umożliwiła mu wykonanie tego zadania i po naprawdę długiej walce mógł dodać kolejny składnik do kociołka. Teraz przyszedł czas na odpowiednie mieszanie. Czternaście razy w lewo, osiem w prawo, pięć minut przerwy. Następnie powtórka, lecz w odwrotnej kolejności. Etapy związane z machaniem łyżką były dla chłopaka zawsze najnudniejsze, ale pozwalały też na chwilę wytchnienia co czasem naprawdę się przydawało. Gdy Max poczuł charakterystyczny zapach unoszący się z wnętrza kociołka wiedział, że eliksir jest już gotowy. Teraz wystarczyło tylko przez chwilę go ostudzić i przelać do fiolek, co też oczywiście uczynił. Wywar zdawał się na początku nieco zaparować szkło, ale efekt szybko opadł, dając idealny efekt, którego ślizgon oczywiście się spodziewał. Posprzątał po sobie salę tak, by praktycznie nie było tu śladów jego obecności, spakował graty i popędził w stronę trzeciego piętra, gdzie niedługo miały zacząć się kolejne jego zajęcia.

//zt

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1177
  Liczba postów : 9523
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySob 12 Cze - 10:39;

Tak naprawdę niepotrzebnie prosił Felka o informację o swoim przybyciu. Zeszły wieczór i dużą część nocy odbywała się pod znakiem powtórek, a gdy tylko w okolicach piątej rano Max wyszedł z łóżka miał zamiar ten schemat kontynuować. Najpierw udał się jednak do kuchni, gdzie zjadł zabójcze śniadanie w postaci obowiązkowych ziółek leczniczych i połowy suchego tosta. Posiiedział chwilę ze skrzatami, na nową porcję ploteczek i poniekąd próbując wybadać czy przypadkiem Feli, który ostatnio wpadł do kuchni po kanapkę nie interesował się jego posiłkami. Przesiedział tam dłużej niż się spodziewał i dopiero koło wpół do ósmej dreptał do dormitorium po kociołek,notatki, składniki i inne potrzebne mu pierdoły. W ostatniej chwili cofnął się jeszcze po różdżkę, która była potrzebna przy końcowej fazie eliksiru i udał się do nieużywanej sali.
Nie od razu wskoczył w wir tematyki magicznych mikstur. Dłuższą chwilę studiował notatki na temat bransoletki, nad którą wciąż pracował. Zarys już miał i nawet pomysł na wykonanie a zdecydowanie zbyt duże ilości materiału zostały zamówione i na dniach miały pojawić się u niego sobie pocztą. Nie był jednak jeszcze pewien, czy to wszystko zadziała tak jak powinno. Kreślił więc raz za razem jakieś słowa na pergaminie, by o wpół do dziesiątej zorientować się, jak późno już się zrobiło i zacząć szykować wszystko pod warzenie Felixa. Notatki oczywiście dokładnie schował, by nie rzucały się w oczy a na ich miejscu pojawił się kociołek, pod którym od razu zapłonął ogień. Baza, którą miał od dawna przygotowaną musiała się odpowiednio podgrzać, wrzeć wręcz, nim będą w stanie cokolwiek zrobić. Następnie standardowo sprawdził na swojej dłoni stan ostrza sztyletu i zaczął porządkować pojemniczki z potrzebnymi im składnikami. Dzięki temu wszystkiemu po części udało mu się także odgonić na chwilę stres związany z kolejnym spotkaniem z puchonem. Co jakiś czas jednak spoglądał w kierunku drzwi, jakby chciał się upewnić, że Felka jeszcze tam nie ma. Nie wiedział co go podkusiło by zaproponować współpracę. Choć nie… doskonale wiedział, ale nie chciał się do tego głośno przyznać. Potrzebował wsparcia. Kogoś, kto w razie popełnienia błędu będzie w stanie zapobiec jakimś nieprzyjemnym skutkom. Solberg obecnie nie do końca wierzył, że da sobie radę z tym eliksirem, a że Feli był zarówno dobry z zaklęć jak i z uzdrawiania liczył, że w razie czego puchon odpowiednio zareaguje.

@Felinus Faolán Lowell

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 EmptySob 12 Cze - 12:12;

Niby nie było go parę dni, a w Wielkiej Brytanii zdołało się zmienić sporo pod względem pogody. Powrót poprzedniego dnia nie był zbyt przyjemny, prawie przed północą, a na zewnątrz i tak szalał wiatr wraz z grzmotami. Lowellowi niespecjalnie się to podobało i z początku trudno było mu cokolwiek ogarnąć w kwestii ogarnięcia samego siebie i tego, co zdołał z Kolumbii przywieźć. Do tego swoisty ból głowy zdawał się powoli przejmować kontrolę nad jego ciałem. Wrażeń było sporo, samemu zdołał zyskać opaleniznę - niezbyt dużą - po wędrowaniu w najróżniejszej roślinności panującej właśnie w sercu samej dżungli. Dwa dni błądził po niej, gdy okazywało się, że kompletnie nie wiedział, jak udać się do ukrytej wioski. Na szczęście trzeci - już poprzedzony zdobyciem odpowiednich informacji na temat lokacji - przyniósł należyty odpoczynek. Mógł wziąć głębszy wdech, odetchnąć, liznąć też nowej kultury. Mimo to musiał wracać. Nie, chciał wracać - wszak w tym błądzeniu i szukaniu Maloki był tak naprawdę inny dzień do świętowania niż końcowe jej znalezienie.
Mimo swoistego zmęczenia, niespecjalnie dobrze mu się spało. Zaklęcia wyciszające na szczęście działały, ale nadal nie czuł się pewnie we własnym domu. Samemu nie wiedział, z czego to konkretnie wynika, gdyż po wypadku początkowo nawet nie miał takich myśli, że coś może go trzasnąć poprzez zwykłe zrządzenie losu. Psychika najwidoczniej lubiła go zaskakiwać i zasiała ziarenko, które obecnie dawało odpowiednie plony. Na niekorzyść studenta, na którym to roślinka żerowała i zyskiwała dodatkowe dawki energii. Wstanie rano było zatem istną katorgą. Nie dość, że w nocy co chwilę się budził, to jeszcze rano czuł się zmęczony. Dopiero po paru próbach wstania udało mu się osiągnąć wymagany cel oraz zerwać się z łóżka, by wziąć na szybko prysznic, zjeść coś, no i wlać w siebie sporą ilość kawy. Do torby schował jednak drobny upominek, który miał zamiar wręczyć. Nadszedł ten dzień, a lekko zmęczone, choć ciepłe oczy... miały nadzieję, że nic się nie popsuje. Choć nie wiadomo, czy to nie było coś niemożliwego w ich towarzystwie.
Oczywiście, że początkowo się stresował - coś zżerało go od środka, gdy za każdym razem widział Maximiliana, który różnił się od tego sprzed roku. Doskonale pamiętał imprezę, na której był - i choć nie należał wówczas do najprzyjemniejszych gości, to jednak różnica była spora. Zamartwiał się tym - być może i słusznie - wszak nie bez powodu człowiek zrzuca tyle wagi. Chciał się temu po cichu przyjrzeć, ale na razie nie począł żadnych odpowiednich kroków, choć podejrzewał, w czym znajduje się problem.
Puchon teleportował się zatem do Hogwartu. Ubiór miał standardowy - biała koszula, czarne spodnie, czarna rozpięta bluza z kratką w środku i luźny krawat w barwach domu. Nie przeszkadzało mu takie jawne reprezentowanie własnej przynależności, gdy poprawiał okulary znajdujące się na nosie, jeszcze raz wkładając dłoń do bezdennej torby, by upewnić się, czy aby na pewno niczego nie zapomniał. Szedł spokojnie, witając się z potencjalnie znanymi twarzami, by zejść następnie w stronę lochów i odszukać odpowiednią salę. Gdzieś wewnątrz go trochę ściskało, trochę chciał się rozluźnić, trochę nie wiedział, co tak naprawdę nadal zrobić. Mimo to przewertował na szybko najważniejsze informacje dotyczące eliksirów, kiedy to postanowił wyciągnąć dziennik. Odpowiednie połączenie składników, skutki uboczne, nadal niedokończone Aceso. Ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy ust Lowella, by następnie wejść spokojnie do sali, kiedy to zauważył twarz należącą do Maximiliana.
- Hej! - uśmiechnął się lekko, podnosząc tym samym dłoń w ramach prostego gestu. Wyglądało na to, iż proces warzenia Felix Felicis został rozpoczęty, w związku z czym na razie nie zamierzał wyciągać z torby drobnego podarku, który to został zyskany poprzez nieustanne podróże po kolumbijskich terenach. Pozostawił własny ekwipunek gdzieś w bezpiecznym miejscu. - Jak warzenie? Szczerze, nadal nie wiem, do czego ci się przydam, no ale... - mruknął, prychnąwszy pod nosem, by tym samym oprzeć się o jedną z ławek, odchylając na krótki moment głowę do tyłu. Gdy natomiast powrócił do normalnego stania, musiał poprawić jeszcze własne okulary. - Ciężki do uwarzenia eliksir, co nie? Szkoda, żeby składniki się zmarnowały. - oparłszy się dłońmi, przyglądał się tym samym pracy. Co z jego wiedzą w zakresie eliksirowarstwa? No właśnie. Pod względem zwykłych mikstur stanowił idiotę i nie zamierzał się z tym jakoś specjalnie kryć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nieużywana sala - Page 19 QzgSDG8








Nieużywana sala - Page 19 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 19 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 19 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 21Strona 19 z 21 Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nieużywana sala - Page 19 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
-