Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 18 z 21 Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 29
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty03.03.11 19:01;

First topic message reminder :





W krętych podziemnych korytarzach można znaleźć wiele opustoszałych pomieszczeń. Nie brakuje tu więc także od wieków nieużywanych klas. Jedna z nich znajduje się w krętych lochach. Jej wnętrze jest dość niewielkie i zwykle pogrążone w zupełnym mroku. Poniszczone i zakurzone ławki ułożone są jak w aulach, natomiast ściany zdobią jakieś stare obrazy na których nie znajdziesz żywych postaci. Nawet one opuściły to miejsce. Niełatwo tu dotrzeć, ale ma to też swoje plusy, istnieje naprawdę niewielkie prawdopodobieństwo, że jakiś inny uczeń w tym samym czasie będzie chciał odwiedzić to miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty21.12.20 16:08;

Blizny na ręku Felinusa niewiele mu mówiły. Nie znał się na nich i nie było powodu aby miał się interesować ich rozpoznawaniem. Zadał pytanie, został zbyty i było to wyraźne oznaczenie granicy gdzie może pałętać się ciekawość Eskila. Choć korciło go aby jednak drążyć tak odpuścił, aby niepotrzebnie nie drażnić swojego dzisiejszego wybawcy. Pozostało skoncentrować się na swodobnej rozmowie, wymianie zdań i upewnieniu się, że jest już w większości suchy i odpowiednio rozgrzany. Miło jest przestać się trząść z zimna, a było do tego potrzeba kilku sprawnych zaklęć uzdrawiania. Gdyby nie był leniem to by się takowymi zainteresował, ale skoro miał Lucasa, który chciał być uzdrowicielem to nie chciało mu się samodoskonalić. Następnym razem - a z pewnością takie się wydarzą - znał już dwie osoby, które znały się na tej trudnej dziedzinie magii. - Niby tak, ale skoro kałamarnica walnęła w łódkę to co ja mogłem zrobić. Przecież nie będę się z nią przytulać, wolę już plumpki. - o tak, najlepiej koloryzować na temat tego tajemniczego czegoś, co wprawiło łódkę w tak gwałtowny ruch. Mógł to być tryton, druzgotek ale najfajniej jest opowiadać, że to legendarna kałamarnica. Nie brzmiał wtedy jak oferma, który wypadł z łódki z powodu własnej głupoty i drobnego pecha. Widząc czające się na twarzy Felinusa rozbawienie i wątpliwość w "groźność mrożonki" zwęził powieki w małe szparki, ale cały czas na jego ustach utrzymywał się uśmieszek. - Bardzo groźna, potrafi machać szponami i gryźć ostrymi zębami. Plumpki to dla niej przekąska. - brzmiało idiotycznie, ale gdzieś w tych słowach o dziwo, kryło się ziarenko prawdy. Powoli powód do śmiechu się wyczerpywał i w końcu się uspokoił. Nie miał problemu z podsuwaniem chłopakowi swojej ręki do rzucania zaklęć choć nie wiedział co ten sprawdza. Póki nie bolało to nie był jeszcze tym tak zainteresowany. - Czyli mówisz, że lepiej bym wypił to świństwo? Wysuszenie i ogrzanie nie wystarczy? - gotów był bronić się rękami i nogami przez piciem tego świństwa ale jeśli na szali stoi przeziębienie się tuż na święta i konieczność spowiedzi przed Lucasem to jednak rozważy wyproszenie u Sophie eliksiru pieprzowego. W końcu wstał, przeciągnął się i westchnął z ulgą. Nie zauważył, że chłopak zesztywniał przy tym jakże wylewnym poklepaniu po ramieniu. - Zaniosę to do dormitorium a potem zrobię napad na kuchnię. Umieram z głodu, a obiad był chyba wtedy kiedy pływałem z plumpkami. - wydął dolną wargę i zaraz wzruszył ramionami. Może uda się wyprosić u skrzatów coś pysznego, a i przede wszystkim coś ciepłego do picia. - Schadzki? - zaśmiał się i zebrał przemoczone rzeczy w jeden wielki mokry kłębek. - To jeszcze używa się takich słów? - Felinus zabrzmiał jakby miał na karku nie dwadzieścia a czterdzieści lat. Wydawało mu się, że pewne słowa wyszły już z mody. Oparł ręce o swoje biodra i popatrzył na chłopaka, który odblokował już drzwi. - Idziesz też coś zjeść? Czy wolisz zniknąć? Teraz to profesor Dear nie ma na mnie dowodów. Mogę zawsze wracać z pralni. - poklepał dłonią zbity kłębek przemoczonych ubrań wierzchnich. Nie wymyślił jeszcze dlaczego stoi bez butów w wilgotnych skarpetkach, ale to najwyżej coś się na szybko wymyśli. Popatrzył uważniej na Puchona jakby nagle zdał sobie sprawę z jego ubogiej mimiki i nienormalnego opanowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty21.12.20 17:04;

Od zawsze cenił sobie prywatność, która jest niezbywalnym prawem człowieka - przynajmniej do czasu, kiedy ktoś nie uzna, że jednak trzeba nagiąć pewne, widoczne zasady. Doskonale znał zasady i wiedział również o istnieniu osób, które za nic mają kwestie podlegające głównie chęci utrzymania w sobie jakiejś tajemnicy. Praktycznie minął już miesiąc od momentu, kiedy to spotkał się z niezbyt przyjaznym legilimentą na ulicy Nokturnu, niemniej jednak, mimo dość sporej złości wobec niego, teraz zachowywał spokój. Oczywiście, że pewnego rodzaju trauma pozostała - w początkowych chwilach nie potrafił normalnie funkcjonować - a przynajmniej do tego stopnia, że nawet zapominał o koniecznych dla niego lekach. Teraz działał, poniekąd bardziej spokojnie, nie chcąc ponownie narażać samego siebie na podobne sytuacje - nie teraz, kiedy to poszukiwał pewnego rodzaju stabilności w swoich czynach, które mogły przynieść zarówno skutki pozytywne, jak i negatywne. Względem zbycia ciekawości miał ku temu swoje własne powody - chwalenie się na lewo i prawo sytuacjami, które to w życiu spotkały, mogły zwrócić niepotrzebne pary oczu, których wcale w swoim życiu nie wymagał.
Kałamarnica? Przecież ona jest przyjazna... — sam pamiętał, jak ta miła istotka postanowiła może na początku zgnieść jego żebra, ale potem podeszła do bardziej dziwnych rozwiązań, w postaci właśnie łaskotek. Mackami chwytała, innymi powodowała gilgotki, aczkolwiek, koniec końców, odprowadziła go bezpiecznie i w sumie stała się jego przyjaciółką. Niesamowite, jak niektóre lekcje pozwalają na zapoznanie się z innymi istotami, a także nawiązanie z nimi w pewnym stopniu relacji. Dziwne, aczkolwiek koniec końców Wielka Kałamarnica zdołała zauważyć w nim coś, co spowodowało, iż ta go polubiła. Może powinien, kiedy to przeszedł przez labirynt, poprosić jednak o pierścień Sidhe pozwalający na komunikację właśnie z tym stworzeniem?
Czyżby mrożonka animag? — zapytał się, kiedy to podejmował się akcji polegających na przywróceniu blondwłosego do poprzedniego, idealnego stanu. Nie podejrzewał akurat, że stojący przed nim chłopak jest akurat półwilem - wbrew pozorom nie miał prawa wiedzieć. Spotykając wiele osób o blond włosach i jasnej cerze, nie zawsze musiały być to osoby spokrewnione właśnie z tymi istotami. Poza tym, Eskil nie ma wypisanych na twarzy informacji na temat własnego pochodzenia - nie bez powodu zatem student założył, iż ten może mieć jakieś powiązania ze swoją bardziej zwierzęcą naturą w postaci możliwości zamiany w drapieżnika. Tak samo jak on nie ma wypisane na twarzy, że jego matka jest mugolką, a sam podejmuje się nauki oklumencji od dłuższego czasu.
Rzucanie zaklęć nie sprawiało mu większego problemu - no ba, patyczek jedynie w minimalnym stopniu się nagrzewał, głównie poprzez ciepło dłoni samego jej właściciela. Ochronne drewno nie ostrzegało obecnie i nie pokazywało potencjalnego niebezpieczeństwa - zresztą, żadnego tu nie było. Chyba że pomoc nowo poznanemu Ślizgonowi miała wiązać się z nieprzyjemnościami, choć osobiście nie podejrzewał, kiedy to spoglądał na niego własnymi, czekoladowymi tęczówkami.
Profilaktycznie na pewno będzie lepiej. Lepiej zapobiegać niż leczyć. — znana formułka od wielu lat, przyczyniała się poniekąd u niektórych do wywracania oczami, niemniej jednak trudno nie było odjąć jej ziarenka prawdy. Sam Lowell podchodził do tego w dość podobny sposób - lepiej jest profilaktycznie wypić eliksir i uniknąć nieprzyjemności, aniżeli potem zmagać się z Lebetiusem rozsadzającym, w silniejszej formie, wręcz tkanki wywoływaną wówczas słabością. Niby proste przeziębienie, a mimo wszystko może przysporzyć wielu problemów i potencjalnie zaintrygowanych par oczu. Nie bez powodu, kiedy to brunet skończył odpowiednio swoje własne działania, schował ręce do kieszeni bluzy, po odpieczętowaniu drzwi. Tym samym w odmętach materiału zniknęła różdżka wykonana z ostrokrzewu i serca buchorożca, którą to gładził od czasu do czasu własnym kciukiem. — Może twoim obiadem miały być dzisiaj plumpki? — zapytał się, jakoby w widocznym zaciekawieniu, aczkolwiek niezbyt wylewnym, kiedy to opierał się plecami o ścianę. Kto wie, może jeżeli groźna mrożonka ma szpony i kły, powinna ona tak naprawdę zajadać się właśnie tymi magicznymi rybkami? Życie pisze różne scenariusze.
Miał ochotę pokręcić głową, niemniej jednak tego nie zrobił, pozostając w tej samej pozycji - czy to słowo było już staromodne? Sam nie wiedział. Żył tyle lat na wsi, że przeszło ono tak naprawdę do normalności, aniżeli wyrazów wyłączonych z użytku na rzecz innych. Osobiście nie miał nic przeciwko, ale najwidoczniej spotkał kogoś, kto był zdziwiony takim wyborem. Nie bez powodu Felinus podniósł kącik ust do góry, by następnie przyłożyć własną dłoń do policzka i tym samym, poprzez rytmiczne uderzenia palców, wraz z wydobywającymi się ze spierzchniętych warg słówkami, wydobyć z siebie pewnego rodzaju zastanowienie. — Otóż... ja korzystam. I myślę, że znajdzie się jeszcze dość sporo osób. — odpowiedział, jakoby sam do siebie, by następnie odsunąć własną rękę od dolnej części twarzy okrytej paroma znamionami w postaci przebarwień przechodzących w barwę ciemnego brązu. Słysząc pytanie, przez chwilę trochę nad odpowiedzią rozmyślał, niemniej jednak tomiszcze widniejące w jego torbie nie pozwalało mu obecnie zrezygnować z własnych planów. Tym bardziej, że za niedługo mają się rozpocząć zajęcia właśnie dla jego rocznika i kierunku. — Muszę wstąpić do biblioteki, a do kuchni mnie raczej nie wpuszczą, jak już ją podpaliłem dwa razy. — wzruszył ramionami, zanim to nie spojrzał na rozrzedzoną garstkę osób na korytarzu, jakoby z należytą dozą ostrożności; odchylone drzwi zdawały się spełniać odpowiednio swoją funkcję. — W sumie to fakt, teraz rzeczywiście tak wyglądasz. — odpowiedziawszy, wziął cięższy wdech, zanim to nie odsunął się od drzwi i nie zauważył dość... specyficznego przyglądania się jego osobie. Coś ma na twarzy? Coś dziwnego w nim widać? A może po prostu jest takim dziwadłem, że można na niego wybałuszać oczy? Sam nie wiedział, kiedy to zauważył ten fakt i nie wiedział, czy go jakoś szczególnie zignorować. A uważnie spoglądające w jego stronę tęczówki blondyna nie pozostawiało żadnych wątpliwości. — Coś nie tak? — zapytał, zagaił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty21.12.20 19:49;

Popatrzył na Puchona jakby właśnie mu oznajmił, że jest centaurem. Wywrócił oczami. - Ty może spotkałeś ją szczęśliwą, mnie chyba chciała zjeść bo była głodna i zirytowana. Poza tym... - prychnął i wypiął dumnie pierś. - ... wcale nie dziwię się, że miała na mnie chrapkę. No ale co zrobić, nie jest w moim typie. - teraz to już gadał głupoty, wygłupiał się jak dzieciak którym był a wszystko to dzięki poprawie samopoczucia. Gdyby nie działania Felinusa to prawdopodobnie reszta wieczoru upłynęłaby Eskilowi na powolne rozgrzewanie się i zapobieganie choróbsku. A tu proszę, czuł się już wyśmienicie i pozostało tylko zrobić napaść na kuchnię i z pomocą słodkiego uśmiechu poprosić o spóźniony obiad. - Animag? Phh. Pudło. - uśmiechnął się, ale najwyraźniej nie zamierzał podawać informacji na tacy. Niech sam zgadnie, jeśli go to interesuje. To dziwne, ale chyba dziewczyny były bardziej wrażliwsze i zauważały, że z Eskilem nie wszystko jest w porządku. Znowuż Christina była na to odporna, a od Robin co rusz dostawał po łbie kiedy zarzucała mu, że "znowu to robisz!". Jego nastoletni umysł jeszcze nie ogarniał jak to wszystko działa. Nie zależało mu też na zachwycie Felinusa. Ot, fajny człowiek poznany w nietypowych okolicznościach, wart zapamiętania, a i wisiał mu przysługę. Nazywanie Eskila "mrożonką" powinno wywołać w nim focha, ale był mu za bardzo wdzięczny, aby teraz się o to boczyć. To całkiem fajne uczucie patrzeć na siebie z dystansem... choć niewątpliwie trudne, jeśli ktoś próbuje to praktykować cały czas. Zapisał sobie w pamięci zagadnięcie Sophie na wizbooku na temat eliksiru pieprzowego. Wydał całe zebrane kieszonkowe na prezenty dla najbliższych, był już całkowicie spłukany i nie mógł pozwolić sobie na zakup drogiego eliksiru. Pozostawało wierzyć, że Sophie mu to przyrządzi bez oczekiwania spłaty za pomocą galeonów.  - O, super pomysł! Poproszę skrzaty o plumpki na obiad. Szkoda, że żadnej ze sobą nie zabrałem skoro tak do mnie lgnęły. - wchłonął sugestię Felinusa i zamierzał wprowadzić ją w życie. Nie komentował już w żaden sposób używania staromodnych słów w XXI wieku. Nie chciało mu się więcej rozmawiać na takie nudne tematy, a rzucił jedynie uwagą dotyczącą śmiesznego słowa w ustach dwudziestolatka. Dopiero teraz, kiedy chłopak stał przy drzwiach, taki zamyślony i trochę nieobecny, zauważył nierówność kolorytu na jego skórze. Odnosił wrażenie, że blizny na rękach mają za sobą długą historię. - Podpaliłeś ją dwa razy? O Merlinie, nie wyglądasz na takiego co chce puścić Hogwart z dymem. - zaśmiał się, nie do końca wierząc w tę historyjkę choć trzeba przyznać, że Felinus mówił o tym w dosyć przekonywujący sposób. Wpadł na pomysł - halo, jest czarodziejem! - i wygramolił swoją bardzo elegancką różdżkę (oczywiście, że był tam włos wili, inne rdzenie go nie chciały) i przez kilka chwil dźgał kłębek mokrych ubrań i butów. Po pewnym czasie tobołek niepewnie i chwiejnie uniósł się w powietrzu, co jednak dowodziło, że Eskil charłakiem nie jest. Uff? Spoglądał na chłopaka niedługo, ale najwyraźniej dla niego samego było to o sekundę za długo i odrobinę zbyt intensywnie. Wzruszył ramionami. - Nie. Po prostu dziwnie wyglądasz. Jakbyś nie wiem... - szukał słów, a nie był w tym jakoś szczególnie dobry. - ... był jakimś ex aurorem czy coś w ten deseń. - miał na myśli to coś niecodziennego czającego się w spojrzeniu Puchona. Eskil nie umiał tego nazwać - ciężkim doświadczeniem - bo nie znał chłopaka. Ot, rzucał jedynie swoją uwagę jako postronny obserwator. - Przytrzymasz mi drzwi? Zanim ja to przepchnę na drugą stronę... - wskazał kciukiem lewitujący na krańcu różdżki mokry tobołek. Trochę z niego kapało, ale tym się nie przejmował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty21.12.20 20:38;

Oczywiście był świadom tego, że nie zawsze stworzenia muszą być przyjazne, a nawet pies, który jest wierny swojemu właścicielowi, może mieć ten jeden, gorszy dzień, kiedy to nie będzie chciał nawiązywać żadnego kontaktu. Rzuciwszy słowa w zamyśleniu, być może trochę nie pomyślał nad podobną kwestią, iż Wielka Kałamarnica mogła być w gorszym humorze niż zazwyczaj, w związku z czym potraktowała chłopaka pałętającego się na łódce w dość nieuprzejmy sposób, niemniej jednak został dość szybko sprowadzony pod tym względem na ziemię. Lowell wiedział. Sam miewał gorsze chwile, a stworzenie magiczne zamieszkujące hogwarckie wody, mimo iż prymitywne, mogło tak naprawdę czuć się po prostu gorzej i nie na siłach, by mieć cierpliwość dla jakiejkolwiek osoby - w tym dla samego Eskila.
Kto wie, może rzeczywiście była głodna albo przypadłeś jej do gustu. — oczywiście, że nie miał nic przeciwko związkom międzygatunkowym, niemniej jednak wyobrażenie sobie Clearwatera z taką sobie kałamarnicą... zresztą, nieważne. Chyba nie chciał o tym myśleć - poza tym, tymi kwestiami nigdy jakoś specjalnie się nie interesuje, co powoduje, że jest jeszcze bardziej dziwny, odosobniony od reszty swoich znajomych. Nie przeszkadzało mu to jednak, kiedy inni rozpoczynali ten temat - nie czuł żadnego żalu, iż jego doświadczenia w tej kwestii są nikłe, bo w sumie bez nich da się żyć.
Zauważywszy jednocześnie narastającą dozę energii u Ślizgona, mógł tym samym stwierdzić, że zaklęcia uzdrawiające, połączone z zaleczaniem drobnych ran, przyniosły wymagany skutek i tym samym przyczyniły się do widocznej poprawy samopoczucia. Tyle dobrze - zawsze mogło przecież być gorzej. Chociaż, sam jakoś niespecjalnie spodziewał się tego, by znaleźć tutaj przemoczonego wychowanka, który najwidoczniej miał więcej szczęścia, niż mógłby się w rzeczywistości spodziewać. Poprawiwszy kaptur własnej bluzy, od zawsze chodził w czerni, a czerń ta nadawała mu pewnego rodzaju enigmy. Sam nie widział sensu w kolorowych ubraniach, w związku z czym każdy, kto znał Felinusa, był w stanie stwierdzić, że ten oto chłopak, ubrany cały na ciemno, to właśnie on. I o ile wiele osób łączyło elementy braku koloru z innymi barwami, o tyle on jednak dumnie trzymał się ustalonego wcześniej schematu, jakoby nie chcąc tym samym poddawać się jakiejkolwiek presji. Nawet bluzy, które otrzymał od Lydii, nie przyczyniły się tak naprawdę do korzystania z nich poza domem.
No to zapewne coś innego. — nie zamierzał mówić odpowiedzi na głos, nie chcąc tym samym grzebać w cudzych informacjach, które mogły być kuszące, ale gryzły się, koniec końców, z jego własną moralnością. Łatwo jest zbić naczynie, by dostać się do odpowiednich rzeczy, niemniej jednak próba jego odzyskania wcale nie może być taka prosta, jeżeli zaklęcie Reparo nie zadziała. Jeżeli w ogóle różdżką będzie można cokolwiek zdziałać, kiedy to chodzi prędzej o ludzkie fragmenty, umieszczone pod kopułą czaszki, aniżeli jakiś fizyczny byt, w którym nie znajduje się jakakolwiek dusza. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust natomiast, jakoby w zastanowieniu; jedyne, co mu przychodziło na myśl, to właśnie posiadanie w sobie genu wilii. Inne genetyki, które przynajmniej kojarzył, nie przyczyniały się do posiadania ostrych szponów, jeżeli oczywiście odjąć z nich animagiczne zdolności. W sumie, wiele rzeczy by się zgadzało - jasna karnacja, blond włosy, błękitne tęczówki...
O ile skrzaty będą chciały bawić się w ich obrabianie. — napomknął tylko, bo nie każdy ma czas, by spełnić jedno założenie ucznia, który akurat przyszedł głodny. Może w zamyśle skrzaty miały tak naprawdę coś innego do roboty? Uciekająca partia pierniczków była na to doskonałym dowodem... Święta tuż tuż, a wszystko wygląda tak, jakby nie było w rzeczywistości przygotowane. Przynajmniej w oczach Felinusa, który starał się wprowadzać, poprzez działalność kółkową, dodatkowe atrakcje dla najmłodszych. — Yep. Niechcący, nie przepadam zbytnio za ogniem. — a przynajmniej starał się go unikać, wiedząc o pewnych faktach, które jednak przyczyniały się do tego, iż ograniczał zaklęcia powodujące pożary do minimum. Nie chciał bawić się w kolejną traumę, przynajmniej nie teraz, kiedy wiele rzeczy sypało mu się prosto na głowę, zgniatając swoją potęgą. Aczkolwiek... on stał. Stoi w sumie, stać nadal będzie. Niezależnie od tego, co się w jego życiu wydarzy, on nie pozwoli, by po tym wszystkim, jak się starał, ktoś lub coś chciało go złamać w pół. Wobec tego miał tak mocne przekonanie, iż był w stanie bronić swoich racji w dość kontrowersyjny sposób.
Spojrzał na Eskila z niemym, cisnącym się na usta pytaniem, kiedy to usłyszał początek jego rozważań.
Być może. — wypowiedziawszy w jego stronę, tak naprawdę sam nie wiedział, kim do końca jest. Może mógł odkrywać, powoli, stopniowo, poznawać samego siebie, niemniej jednak podejrzewał, że jest to długi proces. Zbyt długi - aczkolwiek warty poświęcenia własnego czasu celem zrozumienia natury człowieka, jakim jest, by potem wiedzieć, jakie zmiany wprowadzić, by być lepszą wersją samego siebie. Chciał być tak naprawdę - koniec końców zależało mu na tym. A skoro wyglądał jak ex-auror, może rzeczywiście był zbyt spokojny, zbyt tajemniczy, a blizny powinien ukrywać pod materiałem noszonych przez siebie bluz? — Jasne, nie ma problemu. — odbił się od ściany, kiedy to chudymi palcami przytrzymał tym samym drzwi, by tym samym zniknąć potem, odprowadzając Eskila wzrokiem czekoladowych tęczówek, w odmęty korytarza. Tym samym się z nim pożegnał prostym skinięciem głowy.
Wyjątkowo ekspresyjny człowiek, musiał stwierdzić, kiedy to przedostawał się powoli do czytelni, by zwrócić pożyczone tomiszcze i tym samym udać się w stronę sali lekcyjnej, gdzie miały się odbyć jego zajęcia.
Kto ma takiego pecha, by wpaść do jeziora?

[ zt x2 ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4774
  Liczba postów : 1936
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty26.12.20 21:04;

Wymyślenie eliksiru świątecznego nie było tak łatwym zadaniem. Chwała Merlinowi, że nie musieli ich samodzielnie wykonywać, bo coś jej mówiło, że to skończyłoby się jedynie jakąś katastrofą. Zapewne doprowadziłaby do eksplozji kociołka, stworzyła truciznę zamiast jakiegoś przyjemnego eliksiru lub stałoby się coś jeszcze innego. Zajęcie się ewentualnymi składnikami i tym czy to wszystko trzymało się jakoś razem i miało sens wolała zostawić komuś o wiele bardziej doświadczonemu. Chociażby profesor Dear czy Sanford, które z pewnością posiadały odpowiednią wiedzę, która mogłaby okazać się pomocna przy tworzeniu nowego eliksiru.
Sama rozsiadła się w jednej z nieużywanych sal, zajmując jedną z ławek, która wkrótce została zasłana kawałkami czystego pergaminu oraz zeszytami pełnymi notatek i niektórymi z książek. Może i to zadanie nie było niczym skomplikowanym, ale wolała odpowiednio do niego przysiąść i upewnić się, że eliksir, który wymyśli ma rację bytu i mógłby być możliwy do stworzenia. Musiała również naprawdę mocno pogłówkować nad tym, co miałby sobą reprezentować i jakie efekty ze sobą nieść. To również było wyzwanie, bo czasami naprawdę nie wiedziała, co mogłoby się kojarzyć rodowitym Brytyjczykom ze świętami. Postanowiła więc zadziałać w miarę bezpiecznie i skupić się na postaciach, które były kojarzone z okresem bożonarodzeniowym. Wśród nich był oczywiście niezwykle pogodny staruszek o słusznych rozmiarach i gęstej śnieżnobiałej brodzie, który ubrany w czerwony niczym tło herbu Gryffindoru strój roznosił grzecznym dzieciom prezenty. Nie wiedziała jednak, co mogłaby w związku z nim wymyślić, by nadawało się to na efekt hipotetycznego eliksiru. Musiała zatem iść dalej tropem własnych skojarzeń i utworzyć cały łańcuch myśli. Kolejnym, co przyszło jej do głowy było to, że ów dobroduszny staruszek poruszał się przy pomocy sań, które według niektórych z podań ciągnęły latające fenri czy też renifery. Może i brzmiało to nieco naciąganie, ale starała się dalej myśleć, co mogła w związku z tym uczynić. Dopiero po chwili przypomniała sobie o zasłyszanej dawno piosence na temat Rudolfa czerwononosego, który był słynnym przewodzącym zaprzęgowi zwierzęciem. I dopiero tym tropem postanowiła podążyć i stworzyć eliksir, który mógłby dać pijącemu charakterystyczne cechy Rudolfa. To był jej strzał w dziesiątkę. Zaczęła, więc pisać.
Przede wszystkim w pierwszej kolejności skupiła się głównie na tym, że jednym z efektów wypicia Eliksiru Rudolfa (to była jedynie robocza nazwa, która mogła ulec zmianie) było to, że osobie, która go zażywała rosło poroże przypominające to występujące u fenri. Podobny efekt można było uzyskać przy rzuceniu zaklęcia Anteoculatia także uznała to za jak najbardziej realne. Oprócz tego chciała, aby po zastosowaniu nos pijącego zmieniał barwę na czerwoną. I w dodatku świecił. To już było o wiele trudniejsze, ale myślała, że i tak można byłoby to w jakiś sposób osiągnąć. Niemniej jednak myślała, że także to mogło się udać jeśli tylko dobrałoby się odpowiednie składniki choć uzyskanie dwóch różnych efektów z jednego eliksiru byłoby dopiero wyzwaniem. Liczyła jednak na to, że można byłoby coś z tym zdziałać i stworzyć to, o co jej chodziło. Chociaż może wymagało to stworzenia dwóch osobnych wywarów, po których połączeniu dopiero uzyskałaby prawdziwy Eliksir Rudolfa. Tego nie mogła wykluczyć i wydawało jej się to dosyć prawdopodobne. Oprócz opisu wymyślonego przez nią eliksiru zamieściła tam też jeszcze swoje wszystkie przemyślenia i pomysły odnośnie jego realizacji po czym wykonawszy zadanie wyszła z pomieszczenia.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | na palcu prawej dłoni zawsze obrączka Bruhavena, a nad nią krwawy znak | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1994
  Liczba postów : 3622
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty29.12.20 13:06;

Stworzenie nowego eliksiru z pewnością nie mogło być takie proste jak mogło się wydawać. I to nawet dla osoby obeznanej w temacie. Przez chwilę Strauss żałowała, że podobne zadanie nie pojawiło się w Klubie Magicznych Wyzwań, bo wymyślenie nowego zaklęcia przyszłoby jej nieco prościej. To była w końcu jej dziedzina. Niemniej postanowiła przyjąć wyzwanie i zasiąść do tego zadania, co równało się przede wszystkim z obłożeniem książkami poświęconym eliksirom. I to niestety tych pochodzących z biblioteki, bo jej własny księgozbiór padł ofiarą pożaru.
W każdym razie rozsiadła się w jednej z nieużywanych klas, by przejrzeć podręczniki do eliksirów, aby przejrzeć mniej więcej jakie ma opcje i co mogłaby w jakiś sposób przerobić tak, by niosło ze sobą ducha świąt. Co to w ogóle znaczyło? Nie bardzo wiedziała, ale powinna się postarać tak czy inaczej. W końcu jednak zdecydowała się na to, by połączyć w jakiś sposób działanie kilku eliksirów, by uzyskać coś, co przyszło jej do głowy ot tak z braku lepszego pomysłu. Myśląc o świętach przede wszystkim przed oczami stawała jej choinka otoczona wianuszkiem prezentów. I to właśnie ten świąteczny świerk wydawał jej się być jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Bożego Narodzenia. Kombinowała więc dalej co mogłaby zrobić z tym faktem. Skupiła się zarówno na samym drzewku jak i na ozdobach, które się na nim znajdowały. Na tych wszystkich bombkach, łańcuchach i innych bzdetach. W końcu jednak pomyślała o samych lampkach, które znajdowały się na choince. Cóż… może z nimi mogłaby coś wymyślić i pozwolić ludziom na to, by zostali żywą choinką?
Przeczytała raz jeszcze opis eliksiru tęczowego oraz neonowego. Nie. Nie chciała robić narkotyków. Ciekawiło ją po prostu w jaki sposób mogłaby uzyskać podobny efekt do tego, który występował w zakazanym na terenie szkoły eliksirze. Chciała, aby jej wzbogacony eliksir neonowy posiadał zdolność przechodzenia z jednego koloru w drugi, którym mógłby wesoło świecić. Właśnie na takim efekcie jej zależało. Dlatego skupiła się na zawartych w obu eliksirach składnikach, by móc samodzielnie wymyślić w jaki sposób mogłaby osiągnąć to, co chciała.
Jednak nie do końca ją to zadowalało, bo jednak zimą panowały naprawdę mroźne temperatury przez co ludzie ubierali na siebie wiele warstw ubrań, zasłaniających praktycznie całe ich ciało. Jak mogliby wtedy swobodnie korzystać z choinkowego (nazwa robocza, która ulegnie zmianie, bo brzmiało to po prostu debilnie) eliksiru, którym mieliby malować skomplikowane wzory na skórze, udając, że to są światełka choinkowe?
Rozwiązanie na ten problem pojawiło się samo, gdy tylko natknęła się na opis eliksiru rozgrzewającego. Wystarczyłoby nadać swojemu dziełu także właściwości rozgrzewające, które nie pozwoliłyby korzystającemu zamarznąć. Skoro już miała pomysł to wystarczyło jedynie przestudiować wszystkie eliksiry, które miały zostać przez nią zmodyfikowane tak, by utworzyć ten jeden wybrany o ściśle określonym działaniu, które opisała na czystej rolce pergaminu tuż pod roboczą nazwą. Zamysł był, ale musiała się jeszcze zastanowić nad ewentualnym wykonaniem i tym, czy w ogóle będzie to możliwe.
Jeszcze przez pewien czas kartkowała podręczniki i opasłe tomy poświęcone eliksirom, starając się znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania, które jej się nasuwały i chociażby częściowo móc rozgryźć to jaki skład mógłby posiadać jej wymyślny eliksir oraz jak mógłby przebiegać proces jego warzenia. Po tym jak w końcu udało jej się to wszystko zapisać, zgarnęła wszystkie notatki i książki z ławki, by udać się do biblioteki, a później oddać wykonane zadanie.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 11:05;

Słysząc szczęk otwieranego mechanizmu zamka, nie uniosła spojrzenia znad książki, której treść z zapałem wertowała. Machinalnie przygryzając dolną wargę wstała z miejsca, palcem wskazującym sunąc po zgrabnie wydrukowanych literach.
- Dobrze, że jesteś - powiedziała na powitanie lekko przejętym głosem, który delikatnie zadrżał, gdy zabrała głos. Brązowe kosmyki osłabiały twarz dziewczyny niczym kurtyna, ukrywając jej profil przed światem. Wciąż nie uniosła głowy, by spojrzeć kogo Dear przydzieliła jej do wspólnej nauki. Było pewne, że Gryfonka ewidentnie potrzebuje pomocy, chociaż początkowo nie chciała się do tego przyznać; braki jakie miała wyszły podczas lekcji, która skończyłaby się tragicznie gdyby nie szybka reakcja nauczycielki.
- Przepraszam, że Dear musiała cię ściągnąć w wolny dzień, mówiłam, że poradzę sobie sama, ale nie chciała o tym słyszeć. - wyjaśniła, trochę zakłopotana tym faktem. Obróciła stronę książki, wciąż śledząc jej tekst ruszyła w kierunku przybysza, pozbawiona świadomości, kto jest "najlepiej zapowiadającym się eliksirowarem". - Pomyślałam, że skoro zbliża się luty, a to miesiąc zakochanych to może uda nam się uwarzyć amortencję, słyszałam, że im dłużej eliksir dojrzewa, tym silniejsze ma działanie. - wpadła w dziwny słowotok, który zakończył się kiedy wpadła na chłopaka, stojącego tuż przed drzwiami. To, że się od niego "odbiła" zmusiło młodą Callahan, do wyciągnięcia nosa z księgi; uniosła wzrok napotykając nieco rozbawione spojrzenie Maximiliana Felix Solberga, co skomentowała cichym, aczkolwiek przeciągłym "oooo", przy akompaniamencie czerwieni na policzkach, która gościła tam niezwykle rzadko. Wydawała się mocno zaskoczona widokiem bruneta, czego nie umiała ukryć.
- Przepraszam - wydukała pośpiesznie, obracając się na pięcie - Może też być zupełnie inny eliksiry, jakiś leczniczy czy coś - powiedziała już trochę mniej pewnie, wracając na poprzednio zajmowane miejsce.
Nie sądziła, że to właśnie Max zostanie jej korepetytorem, ponieważ słyszała o jego zawieszeniu w prawach ucznia. W zasadzie spodziewała się tu każdego, tylko nie jego, dlatego poniekąd zgodziła się na propozycję - chociaż w jej ustach tak ona nie brzmiała - nauczycielki. Swoje spotkanie ze Ślizgonem odwlekała w czasie, a los po raz kolejny okrutnie z niej zakpił. Entuzjazm, który w sobie miała nieco przygasł ustępując miejsca zdenerwowaniu. Chciała nad nim zapanować poprzez subtelny uśmiech, jednak gdy uniosła kąciki ust, jeden z nich zadrżał - na szczęście mogło to umknąć uwadze Maxa. Patrząc na dziewczynę nie trudno było dostrzec zmiany jakie w niej zaszły w zaledwie dwa tygodnie, wizualnie wyglądała zdecydowanie lepiej; sińce pod oczami zniknęły, skóra była mniej blada, a oczy nie zionęły nieprzeniknioną pustką, na powrót odzyskując dawny blask, nawet jeśli wciąż zbyt słaby, by dostrzegł go ktoś, kto jej nie zna. Wydawało się, że od ich ostatnie spotkanie a ten moment dzieli czasowa przepaść, a już na pewno wiele wydarzeń, które dla drugiej osoby stanowią tajemnicę.



@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 11:42;

Niezbyt zdziwiło go, że Dear poprosiła by udzielił komuś pomocy. Może i był zawieszony, ale kobieta dbała o to, by spędzał ten bezsensowny czas w zamku na czymś w miarę pożytecznym. Co prawda miał swoje metody na to, chociażby pracę nad eliksirem, który z Lucasem tworzyli, ale raczej nie odmawiał kolejnych projektów. Bardzo dobrze wiedział, kto przypadł mu do korepetycji tego dnia. Ostatnie spotkanie z Olivią było burzliwe i narodziło w umyśle ślizgona wiele pytań, ale pamiętając, że gryfonka nie była gotowa na dalszą rozmowę, nie zamierzał na nią naciskać.
Jak zwykle ostatnimi czasy wstał z samego rana, nie będąc w stanie już dłużej spać. Przez dłuższy czas przeglądał podarowane mu przez Huntera notatki i magazyny, by następnie ubrać się i zawitać w Wielkiej Sali. Próbował zmusić się do posiłku, ale jego organizm wciąż odmawiał. Wlał więc swoją życiodajną mieszankę eliksirów do kubka z kawą i opróżnił go jednym porządnym łykiem. Następnie uzupełnił kawą termos i wrócił do lochów przygotować się na spotkanie z Olivią.
W końcu skierował kroki do jednej z nieużywanych sal i otworzył drzwi. Gryfonka już tam była, ale wydawała się nie zauważyć z kim ma do czynienia. Może i dobrze bo na dźwięk TEGO eliksiru, Max poczuł jak robi mu się słabo. Musiał oprzeć się na chwilę o ścianę i powstrzymać pusty żołądek od niechcianej reakcji. Zaczynało się zabawnie.
Przytrzymał lekko Olivię, gdy ta na niego wleciała, by przypadkiem nie upadła i uśmiechnął się w jej stronę, a następnie patrzył jak wraca na poprzednie miejsce i też skierował tam swoje kroki, by zacząć rozkładać potrzebne im narzędzia.
-Dobrze Cię widzieć. - Przywitał się na początku, stawiając na jednej z ławek kociołek i wyciągając kolejne pudełeczka ze składnikami. - Amo odpada. - Rzucił krótko, nie wyjaśniając kompletnie niczego w temacie. Wciąż był niemiłosiernie wkurwiony na ten eliksir i mimo, że postanowił sobie, że lepiej mu się przyjrzy, to jeszcze nie był na to gotowy. - Ale możemy ogarnąć Gregory`ego. Podobny efekt ale zamiast pojebanej obsesji sprawia, że osoba, która Ci go dała zostaje Twoim najlepszym przyjacielem na dwie godziny. - Może niezbyt Walentynkowy, ale na pewno zbliżony do tego, co proponowała dziewczyna, a Max zwykle starał się w miarę dopasować do oczekiwań tych, których uczył.
W przeciwieństwie do Oli on wcale nie wyglądał lepiej. Nie wiedział ile kilogramów mu ubyło, ale na pewno ciężko było to przeoczyć. Anemia i brak snu powodowały blady odcień skóry, a w oczach wciąż brakowało tych iskierek, które zazwyczaj można było tam znaleźć. Cieszył się jednak widząc, że gryfonka jest w dużo lepszym stanie. Widocznie ta chwilowa nieobecność, która nie umknęła uwadze Maxa, posłużyła jej na korzyść.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 14:12;

- Ciebie również - powiedziała zgodnie z prawdą, siadając na stołku po przeciwnej stronie chłopaka, tylko na chwilę podnosząc na niego wzrok, który zaraz znowu utkwiła w książce, szukając w spisie nazwy eliksiru, który wymienił, skinieniem głowy zgadzając się na to, by jednak zrezygnowali z amortencji. Doskonale zdawała sobie sprawę, jakie działanie ma eliksir miłosny, czasem było ono na tyle nieobliczalne, że niektórzy go wręcz nienawidzili, chociaż Olivia nie miała pojęcia, iż Max zalicza się do tej grupy.
Pewność siebie, którą emanowała dziewczyna zanim odkryła z kim przyjdzie się jej dziś uczuć nieco z niej uleciała. Z każdą kolejną sekundą mimo, iż oboje zachowywali spokój powietrze wokół gęstniało, a atmosfera robiła się cięższa, jakby pod wpływem niewypowiedzianych wciąż słów i niedokończonej rozmowy, na którą Olivia wciąż nie miała ochoty.
- W zasadzie po co komu tego typu eliksiry? - zapytała, podnosząc głowę, by spojrzeć na Solberga. Niebieskie tęczówki z ciekawością wpatrywały się postać chłopaka, dzięki czemu uwadze brunetki nie umknął fakt, że wygląda on coraz gorzej. - Używając amortencji czy eliksiru Gregory`ego wpływamy na innych, jednak jest to zafałszowany obraz rzeczywistości, nie ma nic wspólnego z prawdziwymi emocjami. - wyjaśniła, widząc pytające spojrzenie Maxa, jednocześnie skupiając się na temacie ich dzisiejszego spotkania - nauce. Sama nie była ekspertem od uczuć, dopóki Russell nie przyznał, że był o nią zazdrosny nawet nie potrafiła tego dostrzec, niemniej wiedział jedno - nigdy nie chciałaby stać się ofiarą wyimaginowanej miłości czy przyjaźni, bo to było zwyczajnie okrutne i to dla obydwu osób.
- Od czego powinniśmy zacząć? - zapytała, na kawałku pergaminu pośpiesznie zapisała listę potrzebnych składników, które nie były wcale wymyślne. Oczywiście uznała, że taka lista w przypadku jej niskich umiejętności może okazać się bardzo pomocna, dodatkowo zamierzała notować wszystkie cenne wskazówki Maxa. Rozumiejąc, że siedząc po drugiej stronie nie będzie w stanie uwarzyć eliksiru wstała z miejsca i stanęła obok Ślizgona, uśmiechając się do niego subtelnie. Wspięła się delikatnie na place, by zajrzeć do kociołka, który był pusty, a następnie przeniosła spojrzenie na Maxa, zakładając kosmyk włosów za ucho.
- Ja wiem, że nie jest w porządku i długo nie będzie, ale czy mogę Ci jakoś pomóc? - zapytała, stając na pewnych stopach. Z wyraźną niepewnością położyła dłoń na ramieniu chłopaka, chwilę zastanawiając się czy aby napewno dobrze robi. W niebieskich tęczówkach Olivii majaczyło coś na kształt strachu, ale i determinacji. Może ostatnio między nimi było naprawdę słabo, ich relacja mocno ucierpiała, a Max miał wokół siebie ludzi, którzy chętnie mu pomagali, jednak kierowana zwykłą empatią która była częścią jej natury nie potrafiła nie zadać tego pytania, zwłaszcza widząc go w takim stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 14:29;

Musiał naprawdę się skupić, żeby przypomnieć sobie całą recepturę, więc przez chwilę milczał przygotowując stanowisko pracy. Rzadko bawił się tym eliksirem, bo najzwyczajniej w świecie nie miał z niego żadnego pożytku. Czując, że coś może przeoczyć, wyjął z torby swoje notatki i rozłożył pergamin po lewej stronie kociołka, uważnie go studiując. Nie chciał przyczyniać się do napiętej atmosfery. Próbował jedynie pozbierać własne myśli, które krążyły w jego głowie, a nie była to dobra chwila na wyciszenie się tak, jak uczył go tego ostatnio Felek.
- Iluzją sympatii możesz naprawdę wiele zdziałać. Podporządkować sobie ludzi, wręcz zmanipulować ich. Niektórzy używają tego do wzbudzenia chwilowego zaufania i wyciągnięcia od innych sekretów, a inni, bardziej zdesperowani, chcą zobaczyć jak ich niespełniona sympatia pała do nich ciepłymi uczuciami. - Wyjaśnił krótko. Sam nie był fanem takich rozwiązań. Wiedząc już z doświadczenia, jak bardzo podobne wywary mieszają w umysłach nigdy nie zdecydowałby się na manipulację innymi w tak chory sposób. Już bardziej humanitarną opcją było dla niego Veritaserum choć i tak nie lubił się do niego uciekać. Nie każdy jednak myślał w podobny sposób i byli tacy, którzy preferowali ten łatwy, choć cholernie niesprawiedliwy wybór.
- Stań tutaj, będę Cię instruował. - Odsunął się od kociołka, bo przecież to Olivia miała się nauczyć warzyć eliksir, nie on. Wychodził z założenia, że lepiej człowiek zapamiętuje coś, gdy sam tego dotknie, niż gdy tylko się przygląda.
- Masz tutaj ułożone wszystkie składniki w kolejności wymienionej w przepisie. Pierwszy idzie miód trzminorka. Musisz rozcieńczyć go z kilkoma kroplami rosy. - Oparł się o blat obok, próbując zdusić w sobie chęć zapalenia. Mimo, że Oli raczej nic by nie powiedziała, nie lubił palić nad kociołkiem. Wiedział bardzo dobrze, co może się stać, gdy popiół dostanie się do środka. Początkowy etap był dość prosty, więc nie obawiał się raczej, że gryfonka może coś zepsuć. Co prawda miał zamiar kontrolować proporcje, których używa, ale nie zamierzał interweniować bez potrzeby.
Wzdrygnął się lekko, gdy poczuł jej dłoń na swoim ramieniu. Nie chciał jej strącić, po prostu się tego gestu nie spodziewał. Odetchnął głęboko bijąc się z myślami, lecz ostatecznie uznał, że nie ma sensu kłamać.
- Skup się na Boydzie. Mam wrażenie, że pobyt w szpitalnym był gorszy dla jego stanu niż to, że musiałem od razu wrócić do rzeczywistości. - Wiedział, że Olivia bezpośrednio nie mogła mu pomóc, a świadomość, że opiekuje się bratem naprawdę pomagała mu spać spokojniej. On sobie jakoś radził. Miał eliksiry, miał Beatrice i miał Felka w duecie z Lucasem. Taki zestaw jakoś pomagał mu przetrwać.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 16:00;

Milczała, przetwarzając w myślach słowa wypowiedziane przez brunetka. Zastukała palcami o drewniany blat, wydymając w zabawny sposób usta.
- Niektórzy bez użycia iluzji potrafią manipulować ludźmi - stwierdziła fakt, istnieli tacy ludzie, którzy dzięki wprawnej manipulacji potrafili uzależnić od siebie drugą osobę, jednocześnie nie dopuszczając do niej nikogo innego. To było dopiero okrucieństwo. - Niemniej jeśli ktoś posuwać się do używania eliksirów to tak naprawdę krzywdzi przede wszystkim siebie, gdyż w iluzji nie da się żyć zbyt długo, rzeczywistość ma to do siebie, że zawsze wyciąga po nas rękę - wyznała, dzieląc się chłopakiem własnymi przemyśleniami. Ona na szczęście nigdy nie miała okazji na własnej skórze przekonać się, jak działa amortencja czy inny tego typu wywar i wcale nie chciała wiedzieć.
Biorąc głębszy wdech przesunęła się kawałek, w miejsce, które jej wskazał. Słowa dotyczące składników zwróciły uwagę Olivii na przygotowane rzeczy, przyglądając się im z wyraźnym zainteresowaniem, wystawiła koniuszek języka, biorąc w dłonie pojemniczki podpisane kolejno - miód trzminorka, rosa.
- Mam to wlać do kociołka i w nim wymieszać? - zapytała, by się upewnić i nie zrobić czegoś źle.
Czując, jak chłopak wzdrygnął się pod wpływem gestu jaki wobec niego okazała, instynktownie zabrała dłoń chowając ją za siebie.
- Ja… - zaczęła, jednak zaraz umilkła nie bardzo wiedząc, jak powinna się zachować. To było dla niej coś niego, fizyczna bliskość nigdy wcześniej nie stanowiła dla nich problemu, teraz wywołując coś na kształt krępacji. Opuściła głowę utkwiwszy spojrzenie w liście składników, dopiero kiedy Max skończył mówić przygryzła dolną wargę, patrząc na niego. W tęczówkach Oli malował się brak zrozumienia dla jego słów i smutek, kiedy uświadomiła sobie, że poniekąd ją odrzuca. Nie mogąc wydusić z siebie słowa, skinęła jedynie głową ponownie uciekając wzrokiem. Wciąż miała w głowie słowa w których zapewniał ją niejako, że nie jest w stanie tak po prostu jej olać, zapomnieć o jej istnieniu, a jednak miała wrażenie, że tak się stało. Może i nie zapomniał, że ktoś taki jak Olivia Callahan przechadza się między murami szkoły, ale odsuwał ją coraz dalej od siebie. Tym razem postanowiła to uszanować, biorąc się od razu do pracy, próbując zapanować nad drżeniem rąk, które w przypadku warzenia eliksiru było bardzo niewskazane.
Dała do kociołka odpowiednią ilość miodu, dodając kilka kropel rosy, a następnie przy pomocy różdżki wymieszała oba składniki, tak by stworzyły jednorodną mieszaninę.
- Myślę, że jest w porządku - oznajmiła, pokazując chłopaki, jakiej konsystencji jest aktualnie eliksir, przy okazji notując to, co już zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 16:31;

Olivia miała rację. Niektórzy posiadali naturalny talent do manipulacji. Niektórzy, ale nie wszyscy. Tamci drudzy często musieli posiłkować się podobnymi miksturami, by zdobyć to, czego w inny sposób osiągnąć nie potrafili. Solberg w życiu nie widział sytuacji, w której by się do czegoś takiego posunął względem osoby, która była mu bliska, ale wiedział, że nie każdy myśli w ten sposób.
- Nie zawsze Oli, nie zawsze... - Powiedział na chwilę jakby zatapiając się w myślach. Czasem sam marzył o tym, by nie wracać do rzeczywistości, ale wiedział, że musi. - Jeśli masz wystarczająco tupetu możesz faszerować kogoś eliksirami do usranej śmierci i tamta osoba nie będzie w stanie się z tego wyrwać, a z czasem może nawet sama uzależni się od ich łykania. - Doprecyzował jeszcze. Czytał kilka artykułów traktujących na ten temat i historia znała przypadki ludzi, którzy przez wiele lat pozostawali pod wpływem Amortencji. Na samą myśl, Max ponownie lekko pobladł. Tydzień zdecydowanie mu wystarczał i cieszył się, że powrócił do siebie teraz.
- Tak. Ale w odpowiedniej kolejności. Najpierw miód, później rosa po kropelce. - Pokiwał głową na jej pytanie, bo różnicę mogło zrobić to wielką. Czym innym była przygotowana wcześniej mieszanka, a czym innym roztwór tworzący się bezpośrednio w kociołku.
Zauważył jej zakłopotanie i mimowolnie pokręcił głową. Ostatnio coraz mniej kontrolował swoje reakcje, choć próbował je bardziej zrozumieć.
- Wybacz, nie chciałem. Ostatnio jestem trochę bardziej wrażliwy. - Nie było to kłamstwem. Niektóre niespodziewane kontakty fizyczne znów przenosiły go do tamtego wieczoru, więc starał się nieco dystansować. Tak naprawdę brakowało mu poniekąd tej bliskości z Oli, ale ze względu na tak długą przerwę w ich relacji, ciało ślizgona wydawało się nie być przygotowane na takie drobne, czułe gesty. Nie chciał jej od siebie odsuwać, a jednocześnie izolował się od naprawdę dużej ilości osób. Sam nie proponował spotkań, ale nie potrafił odmawiać, gdy inni wyciągali rękę. Musiał chociaż sprawiać pozory normalności, a to był dla niego jedyny sposób.
- Tak, początek dobry. Teraz czas na jaja bachanek. Musisz je rozgnieść płaską częścią sztyletu i oddzielić środek od powłoki zewnętrznej. Dużo dłubaniny, ale to ważny element. Masz swój sztylet? - Zapytał, obracając w dłoni własne ostrze, w razie gdyby Olivia go potrzebowała.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 17:10;

- Trzeba być człowiekiem pozbawionym serca, żeby zrobić taką krzywdę drugiej osobie - stwierdziła, słysząc kolejną uwagę Ślizgona, która sprawiała, że mimowolnie zacisnęła dłonie w piąstki. Nawet nie chciała wyobrażać sobie, jak to jest żyć całą wieczność w tego typu klątwie, być człowiekiem pozbawionym własnej woli i uczuć. Dostrzegając, jak Max stał się jeszcze bledszy spojrzała na niego przerażona. - Wszystko w porządku? - zapytała z wyraźną troską w głosie.
Na radę swojego nauczyciela dotyczącą kolejności skinęła głową, wiedziała, jak ważne jest jej zachowanie, niemniej czasem zdarzało się, że w roztargnieniu dodawała coś przed wcześniej lub za późno, co nie kończyło się zbyt dobrze.
Z jednej strony nie chciała poruszać tematu ich sytuacji, jednak ciężko było tego uniknąć. Nie rozumiała postępowania Maxa, chciała poznać jego punkt widzenia, a jednocześnie nie potrafiła nawiązać z nim rozmowy, do której on również się nie garnął.
- Rozumiem - oznajmiła zmuszając kąciki ust do tego by uniosły się w subtelnym uśmiechu, chociaż minęła się trochę z prawdą. Rozumiała to, że w przypadku Max los od samego początku był wobec niego kapryśny, nieprzewidywalny. Częściej igrał z nim, testując jego wytrzymałość, nieustannie poddawał jednej próbie za drugą; bezlitośnie wrzucił Ślizgona w wir wydarzeń nad którymi ten nie potrafił zapanować, mógł się im jedynie biernie poddać. Miała tego świadomość, jednak nie potrafiła zrozumieć dlaczego z własnego wyboru zaczął się on od niej izolować, niby tego nie chciał, więc dlaczego tak postępował? Dlaczego odrzucił chęć pomocy, którą mu oferowała? Olivia sądziła, że wynikało to z faktu, że znalazł ją u kogoś innego, a ona była mu już zbędna. Powoli oswaja się z tobą myślą, przyzwyczajała się do zmian jakie zaszły w ich relacji, nawet jeśli nie były one łatwe do zaakceptowania, bo wciąż jej na nim zależało, przede wszystkim jako przyjacielu.
Słysząc o kolejnym zdaniu, które miała do wykonania zmarszczyła delikatnie czoło. Nie sądziła, że coś takiego jak sztylet będzie jej potrzebne, z tego też powodu nie miał przy sobie niczego podobnego. Nieco zmieszana sięgała po odpowiedni składnik.
- Nie wiedziałam, że będzie mi potrzebny, w zasadzie nie mam niczego takiego - przyznała, kiedyś nosiła przy sobie scyzoryk, będący prezentem od Zacka, lecz teraz nie wiedziała nawet, gdzie on jest.
- Czy mogę… mogę pożyczyć twój? - zapytała, kiedy dostrzegła, jak chłopak bawi się ostrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 17:31;

Niestety ponownie nie mógł się nie zgodzić. Podobne zachowania zakrawały o naprawdę socjopatyczne podejście i o ile sam nigdy by tak nie zrobił, o tyle niestety potrafił czasem zrozumieć podobne myślenie. W desperacji ludzie uciekali się do naprawdę okropnych rzeczy.
-Niestety nie każdy się tym przejmuje. Gdyby tak było podobne eliksiry by nawet nie powstały. - Nie do końca wiedział, co pchnęło twórców Amortencji do stworzenia jej, ale jakoś nie chciało mu się wierzyć, że było to zrobione przypadkiem. Nie przy tak skomplikowanej recepturze i idealnie dopasowanym działaniu.
-Hmmm? - Zapytał elokwentnie, bo nie zdawał sobie sprawy z reakcji własnego organizmu. - Och, tak jest mi lekko słabo zaraz przejdzie. - Machnął różdżką, by otworzyć okno (tym razem normalnie nie Bombardą) i wpuścić trochę świeżego powietrza do sali. Jednocześnie wyczarował niewielką barierę wokół kociołka, by nie zaszła żadna niepożądana reakcja.
Nie chciał ciągnąć tematu, nie będąc do końca pewnym, czy Olivia jest gotowa na jakąkolwiek głębszą rozmowę o tym, co wydarzyło się w kuchni. Sam raczej nie był, ale wiedział, że nie mogą unikać tematu w nieskończoność. Kiedyś będą musieli stawić temu wszystkiemu czoła.
- Tak myślałem. Pokażę Ci o co chodzi i już Ci daję. - Stanął obok niej i sprawnie zaczął zajmować się jajami bachanek. Uprzednio rzucił szybko okiem na ostrze, by upewnić się, że jak zwykle jest lśniąco czyste. Nie był pewien, czy mył je po ostatnim upuszczaniu sobie krwi przy hematografowym. Na szczęście nie było śladu ani po posoce, ani po żadnym innym składniku, więc mógł zabrać się do pracy.
- Widzisz? Nacisk nie może być zbyt mocny. Użyj tylko tyle siły, by usłyszeć lekkie "pyknięcie", resztę wydłubiesz czubkiem, o tak... - Zwolnił nieco swoje wypracowane ruchy, by gryfonka mogła uważnie przyjrzeć się temu, co robi. Ważne było, by dokładnie to od siebie oddzielić jeżeli chcieli przejść do kolejnego etapu.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 18:28;

Może była zbyt niewinna, a może za bardzo naiwna, bo w przeciwieństwie do Maxa nie umiała sobie wyobrazić, jak w umyśle człowieka, będącego istotą myślącą, czującą może dopuścić się tak karygodnego czynu względem drugiej osoby. Wiedziała, że niektórzy są prawdziwymi egoistami myślącymi jedynie o własnym szczęściu, jednak czy szczęściem można nazwać życie w rzeczywistości pełnej kłamstw?
- Niestety ciężko jest mi się z tobą nie zgodzić, z jakiegoś powodu musiały powstać - przyznała ze skutkiem, zastanawiając się jednocześnie jakimi pobudkami kierowali się tworzący tych eliksirów - czy kierowali się dobrem ogółu czy własnym?
Niestety myśl ta na długo nie zagościła w jej umyśle, bo skupiła się na stanie Maxa.
- Wcześniej też tak mówiłeś - wypomniała mu, niejako nawiązując do ich ostatniej rozmowy, w której przyznał się, że miał problem, którego ona nie umiała dostrzec. Teraz nie zamierzała milczeć. - Powiesz mi co się naprawdę dzieje? - zapytała, patrząc na niego z determinacją w oczach, by wiedział, że tym razem nie zamierza odpuścić. - Wiesz, że tak nie można, uciekać cały czas. - dodała, choć słowa te kierowała nie tylko do niego, ale przede wszystkim siebie. Tym razem to ona była bardziej skłonna do ucieczki, chociaż postawa Solberga niejako ją do tego zmusiła.
Rzeczywiście, nie była gotowa by poruszać temat tego, co wydarzyło się w kuchni i jakie słowa między nimi padły. Wciąż nie oswoiła się z tym, że zdradził się przed Maxem ze swoimi uczuciami, których tak naprawdę nie rozumiała, a on wcale nie pomagał w ich zrozumienia, dlatego postanowiła na razie odpuścić. Skupiła się na innych relacjach, które były dla niej równie ważne.
- Myślisz, że ktoś mógłby być o mnie naprawdę zazdrosny? - zapytała, zapewne wywołując dezorientację chłopaka. Niemniej nie miała komu zadać pytania, które od jakiegoś czasu błądziło między jej myślami. Odeya była najlepsza osobą, ale miała zbyt dużo na głowie przez co Olivia nie chciała dokładać jej więcej.
Skinieniem głowy zgodziła się na pomoc Maxa, uważnie przyglądając się jego poczynaniom, by zapamiętać jak najwięcej. Oczywiście w między czasie zapisała uwagi chłopaka, by przy następnej okazji mieć już gotowy przepis na eliksir.
- Dobra, myślę że dam radę - powiedziała, biorąc od Ślizgona sztylet. Przez przypadek opuszki palców Olivii, musnęły skórę chłopaka, a przez jej ciało przeszedł dreszcz, który skutecznie zignorowała biorąc się do pracy; wzięła jajo bachanka układając je na blacie, po czym przyłożyła to jego ostrze naciskając delikatnie, aż do jej uszu doszedł charakterystyczny dźwięk. Wzięła się za oddzielanie wierzchniej warstwy, kiedy niefortunnie wbiła sobie czubek sztyletu w palec.
- Ał - cichy jęk opuścił usta Olivii, a na opuszku palca pojawiła się kropla krwi, której przyglądała się przez chwilę.


Widok własnej posoki sprawia, że Olivia mimochodem błędnie.
Rzuć kostką:
Spoiler:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 18:59;

Kostka: 2

Kwestia moralności była tematem na godzinne debaty, które nawet wtedy często zostawały bez odpowiedzi. Solberg miał na to wgląd z obydwu stron barykady, bo dobrze wiedział jak to jest być zdesperowanym i uciekać się do manipulacji i o ile nienawidził tej swojej twarzy o tyle nie mógł zaprzeczyć, że istniała. Miał nadzieję, że uda mu się ją jednak uśpić i więcej nie wyciągać na światło dzienne. Przynajmniej nie przy bliskich.
Zdziwił się lekko na jej reakcję bo naprawdę nie widział sensu w roztrząsaniu tego, że chwilowo jest w gorszej kondycji. Miał wrażenie, że powód jest oczywisty. Był na siebie po części zły, że mimo miesiąca, który minął od wydarzeń w lesie, wciąż nie potrafił do końca dojść do siebie po tym wszystkim. Nie wiedział więc, co powiedzieć teraz Olivii, która nie wyglądała, jakby miała zabrać się do jakiejkolwiek pracy nim nie uzyska odpowiedzi.
- Gdybym uciekał nie stałbym tu w takim stanie. - Westchnął ciężko, zaczynając od tego, co najłatwiej było mu wydusić. - Po prostu to wszystko wciąż gdzieś we mnie siedzi i nie pozwala normalnie funkcjonować. Nabawiłem się kilku braków w organizmie i porzuciłem treningi, ale to minie, więc nie zawracaj sobie głowy. - Nie chciał jej martwić. Wiedział, że miała ważniejsze rzeczy na głowie i mimo tego, co powiedział Boyd, wciąż czuł, że nie ma prawa czuć się źle. Nie on tu ucierpiał najmocniej i nie powinien przeżywać tego wszystkiego.
Kolejne pytanie sprawiło, że uniósł w geście zdziwienia brew ku górze. Nie był pewien, co Olivia chciała tym osiągnąć, bądź do czego nawiązywała. Wydawało mu się to naprawdę niespodziewane.
-Bez wątpienia! Znaczy... No, niczego Ci nie brakuje, więc na pewno nie jeden facet jest o Ciebie zazdrosny. A czemu? - Nie wiedział jak z tego wybrnąć, ale ciekawiła go geneza tego pytania. Sam poniekąd bywał przecież zazdrosny o Olivię, chociaż hardo trzymał się opcji, że było to niemożliwe i tylko mu się to wydawało.
Uważnie obserwował, jak gryfonka bierze od niego sztylet i zajmuje się składnikiem. Niestety długo to nie trwało, gdy usłyszał jęk i zobaczył kroplę krwi. Nie minęła sekunda, a Olivia już leżała nieprzytomna. Solberg od razu znalazł się obok niej i wyciągnął różdżkę, by ocucić ją przy pomocy Rennervarte.
- Oli! Słyszysz mnie? - Zapytał, gdy zobaczył, jak powieki dziewczyny rozchylają się, a ona patrzy przytłumionym wzrokiem wokół. - Masz, napij się. - Podał jej fiolkę z czystą wodą, by następnie opatrzyć lekko krwawiący palec.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 20:03;

Olivia zupełnie inaczej podchodziła do tego, jak czuł się Ślizgon, a przede wszystkim jak wyglądał - schudł, w jego oczach brakowało blasku, a skóra przybrała blady odcień. Ciężko było jej zignorować wszystkie oznaki jednoznacznie wskazując na to, że z Maxem nie jest najlepiej, chociaż miała podejrzenia, iż nie tylko wypadek Boyda był tego przyczyną.
W pierwszym momencie kiedy usłyszała jego odpowiedź ogarnęła ją złość, wywołując chęć wykrzyczenia mu w twarz, że jest zwykłym hipokrytą, bo sam nie potrafił nie przejmować się nią i Boydem, a teraz chciał, by ona po prostu odpuściła. W kolejnym wzięła głęboki wdech uświadamiając sobie, że krzyki niczego nie zmienią, a jedynie doprowadzić mogą do kolejnej sprzeczki, która była między nimi po prostu zbędna. Ich relacja wciąż stała pod znakiem zapytania, była niepewna, a każda kolejna sprzeczka jedynie oddalała ich od siebie.
- A w jakim stanie byś był? - zapytała, mając w pamięciach słowa Julii, która wykrzyczała jej, jak nisko upadł Max po tym kiedy przytłoczyła go informacja o ciąży. Było tyle spraw, które kotłowały się w jej umyśle, tyle pytań których nie umiała zadać wcześniej, bo tworzyły chaos pośród którego nie umiała wyłuskać tego, co najważniejsze. Przygląda mu się z wyraźną ciekawością, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że tym razem nie wywinie się ogólnymi odpowiedziami, które niczego tak naprawdę nie wniosły. Chciała, by Solberg w końcu przerwał to dziwne milczenie, które sprawiało, że między nimi pojawiła się przepaść, jednocześnie nie zamierzała bardzo naciskać. Temat wciąż był zbyt świeży, zapewne budził wiele nieprzyjemnych wspomnień.
- Trochę ciężko, nie wiem jak mam cię rozumieć, Solberg - wyznała i choć głos dziewczyny brzmiał spokojnie, kryło się w nim coś na kształt złości i żalu. - Ty masz prawo martwić się o Boyda czy o mnie, ale ja o ciebie już nie? - kolejne pytanie opuściło malinowe usta, przez które przemawiało niedowierzanie, gdyż logika Maxa pozbawiona była sensu. Widać było przecież, że rodzeństwo Callahan radziło sobie lepiej od niego. Przy Boydzie wciąż ktoś był, czy to Oli czy Fillin, wydawało się, że chłopak jest w dobrej kondycji - w przeciwieństwie do Maxa.
Zadane przez Gryfonkę pytanie wzbudziło w brunecie zaskoczenie, co jej nie dziwiło. Sama była zdziwiona, że właśnie jemu postanowiła je zadać, ale mimo zdarzeń jakie miały miejsce, wciąż widziała w nim przyjaciela.
- Ostatnio dowiedziałam się, że ktoś był dla mnie niemiły, bo tak naprawdę był zazdrosny. - odpowiedziała wzruszając przy tym ramionami, bo wciąż nie wiedziała na ile jest to zgodne z prawdą. Po raz pierwszy spotkała się z tego typu zachowaniem, dlatego ciężko było jej od razu odkryć, co kryje się za zachowaniem Russella. Oczywiście nie miała pojęcia, że i Max odpoczywał podobne emocje względem jej osoby. Zapewne gdyby miała tego świadomość również byłaby mocno zaskoczona.
Pamiętała tylko, że zajęła się kolejnym składnikiem a potem nastała ciemność z której brutalnie wyciągnął ją znajomy głos. Niechętnie, z lekkim ociąganiem otworzyła oczy widząc nad sobą twarz Maxa. Niespiesznie zamrugała oczami, otwierając usta z których nie wydobył się żaden dźwięk, zamknęła je. Przymknęła również powieki dając sobie chwilę czasu, początkowo myślała że to sen, jednak obecność chłopaka była zbyt namacalna. Powoli wracała do rzeczywistości.
- Tak, wszystko… Wszystko dobrze - oznajmiła, próbując wstać, jednak zrobiła to zbyt szybko i gwałtownie dlatego znowu opadła na chłodną posadzkę,dając sobie kilka sekund. Upiła niewielki łyk wody którą jej podał, tym razem wstając z większą ostrożnością i rozwagą.
-Może lepiej ty zajmij się tymi jajami, co? - zapytała, kiedy w końcu doszła do siebie. Dawanie Olivii zbyt ostrych narzędzi nie było mądre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty10.01.21 20:40;

Tylko fakt, że nie potrafił ukryć całej tej chujozy związanej z jego wyglądem sprawiał, że nie udawał jakoby jego organizm był w szczycie formy. Sam by sobie nawet nie uwierzył i mimo, że próbował chociażby odżywiać się jakkolwiek, wciąż większość posiłków lądowała poza jego żołądkiem chwilę po zjedzeniu. Wiedział jednak, że jak nie będzie próbował to nie pozbędzie się tego stanu.
Widział zmianę w twarzy Olivii i był gotowy praktycznie na każdą reakcję, choć wciąż nie rozumiał wielu rzeczy. Mimo nie jednej rozmowy na ten temat myśl, że może bezkarnie pozwolić sobie na gorszy stan była dla niego czystą abstrakcją. Kolejne pytanie, które opuściło usta gryfonki jeszcze bardziej mu się nie spodobało. Nie potrafił jeszcze zbyt otwarcie o tym rozmawiać i kosztowało go to naprawdę wiele.
- Zapewne siedziałbym gdzieś w Londynie i ćpał. - Wzruszył ramionami lecz nie dlatego, by pokazać Oli, jak ma w to wyjebane, ale by dotrzeć do samego siebie. O ile ciało się już po detoksie ogarnęło o tyle nie mógł pozbyć się tak łatwo tej psychicznej ochoty, by nie sięgnąć po coś. Szczególnie teraz, gdy miał więcej czasu niż pomysłów na spędzenie go. -To nie tak, Oli... - Nie wiedział, jak jej to wyłożyć, bo przecież nie mógł jej zabronić się o niego martwić. A jednak czuł, że na to w jakimś sensie nie zasługiwał.
- Boyd jest Twoim bratem, chyba logiczne, że powinien być najważniejszy. - Dokończył dość nieporadnie, bo nie miał pojęcia, jak inaczej dobrać do tego wszystkiego słowa. Oli mogła myśleć, że jej brat radzi sobie lepiej, ale Max widział na własne oczy, że tak nie jest. Miał wręcz wrażenie, że psychika Callahana była jeszcze bardziej rozbita i wcale się nie dziwił. Siedział zamknięty w skrzydle, faszerowany eliksirami i nie miał nic lepszego do roboty niż myślenie o tym wszystkim. Nawet jeżeli przyjmował gości, to nie mogli oni przy nim siedzieć całą dobę. Max uciekał w różne zajęcia, byle tylko nie dać sobie zbyt często wracać myślami do tamtego wieczora, a mimo to mu się nie udawało. Jedyną różnicą była ich aparycja zewnętrzna. Boyd zawdzięczał lepszy wygląd opiece, którą dostał w szpitalu, podczas gdy Solberg musiał sam zadbać o własny organizm.
- To nie jest najlepszy powód do bycia chamem, ale dobrze, że się przyznał. Dasz mu szansę? - Zapytał poniekąd z ciekawości. Był ciekaw, o kim mogła mówić. Była tylko jedna osoba, która przychodziła jej na myśl, ale równie dobrze mógł to być ktokolwiek inny. Nie miał zamiaru jednak wypytywać, gdyby Olivia nie chciała tego.
To, co toczyło się w głowie Maxa, gdy zobaczył jak gryfonka mdleje zdecydowanie nie należało do przyjemnych rzeczy. Już podczas pracy z Lucasem miał ogromne wyrzuty sumienia, że pozwolił mu na wsadzenie głowy do kociołka, a teraz nie czuł się nic lepiej. Bez chwili zawahania pomógł jej, upewniając się, że dziewczyna dojdzie do siebie w miarę jego uzdrowicielskich zdolności.
- Tak, zdecydowanie ja się tym zajmę. Jesteś w stanie pracować dalej? - Zapytał czyszcząc stół z niewielkich kropel krwi i wyrzucając ubrudzone jajo. To już do niczego im się nie przyda. Zaczął przygotowywać składniki zgodnie z recepturą, by następnie podać Oli, by mogła dorzucić jej do kociołka i rozpocząć mieszanie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty11.01.21 7:56;

Oczywiście Olivia po raz kolejny pozbawiona została świadomości w jakim stanie tak naprawdę znajduje się Ślizgon, chociaż widok jaki się przed nią prezentował nie cieszył ani oczu, ani duszy; miała wrażenie, że wrócił z długiej i wyniszczającej wojny, którą bezlitośnie przegrał.
Uniosła na bruneta zdezorientowane spojrzenie, zupełnie jakby wątpiła w to co powiedział. Wiedziała jednak, że chłopak mówi prawdę. Oswojenie się z myślą, że Max właśnie w taki sposób radził sobie z kłopotami wciąż stanowiło dla niej wyzwanie, dlatego mimochodem opuściła głowę przez kilka sekund wpatrując się w drewniany blat. Nadal była na siebie zła, że wcześniej nie potrafiła tego dostrzec; otworzył się przed nią, jednak nie na tyle, by zdradzić się z każdym problemem.
Słowa zostawiła bez odpowiedzi, nie do końca wiedząc co powinna powiedzieć - pochwalić go, że tym razem jest inaczej? Czy nie brzmiałoby to trywialnie? W dodatku on wciąż walczył, był na początku swojej drogi i bardziej niż pochwał potrzebował wsparcia. Wiedziała, że musiał wrócić do normy i nawet nie chodziło o to czy tak będzie lepiej czy też nie, po prostu musiał to zrobić.
Zacisnęła usta w cienką linię, nie zdolna do innej reakcji, sparaliżowana mieszkanką nieumiejętnie skrywanych uczuć. Patrzyła na niego nie potrafiąc odnaleźć słów, które mogłoby wyrazić jej myśli i uczucia - było ich zbyt wiele, były zbyt chaotyczne, zbyt wzburzone i niespokojne. Zwątpiła nawet w to czy istniały takie słowa, mogące oddać to co w niej siedziało i narastało z każdą spędzoną razem chwilą. Odpowiedzi Maxa w niczym jej nie pomagały, w tej krótkiej chwili Olivia obdarzyła go spojrzeniem wypełnionym dużą ilością troski i współczucia, że aż mogły działać przytłaczająco.
Złość brunetki stopniowo odpuściła ustępując miejsca zwykłej, ludzkiej ciekawości. Spojrzała na Maxa podejrzliwie.
- A czy ja powiedziałam, że nie jest? - zapytała w odpowiedzi. Nie była pewna, co powinna w tym momencie czuć, miała wrażenie, że zwyczajnie zasłania się argumentem w postaci starszego Callahana, chociaż nie rozumiała dlaczego.
- Boyd jest dla mnie najważniejszy na świecie, ale to nie zmienia faktu, że o ciebie też się martwię. Nie wiem, co chcesz osiągnąć, ale jeśli zależy ci na tym, żebym dała sobie z tobą spokój, to dobrze ci idzie - przyznała. Może tak właśnie było? Może tak naprawdę to ona stanowiła w tym wszystkim największy problem, bo nie potrafiła odpuścić i zrezygnować tak po prostu z osób na których jej zależy?
Nagła zmiana tematu podziałała na nią kojąco, oddech dziewczyny nieco się uspokoił, chociaż w umyśle zamiast odpowiedzi, pojawiało się coraz więcej pytań. Nie spodziewała się, że z ust Maxa padnie jedno z tych, na które nie potrafiła w tym momencie odpowiedzieć. Russell wciąż był jedną wielką niewiadomą w jej życiu, jednak nie zamierzała rezygnować ze znajomości z nim, stosując się do rady, której niespełna tydzień wcześniej udzieliła Odey.
- Dam szansę tej znajomości - odpowiedziała ogólnikowo, nie zdradzając przed chłopakiem o kogo tak naprawdę chodzi, chociaż nie wątpiła w to, że sam się tego domyśli lub po prostu zapyta.
Podobna sytuacja nie wydarzyła się po raz pierwszy - widok krwi wywoływał u Oli automatyczną odpowiedź organizmu, jednak była już do tego przyzwyczajona. Z tego powodu i dzięki pomocy Maxa szybko doszła do siebie.
-Tak, zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że mdleje na widok krwi - odpowiedziała, jakby nie było to nic wartego uwagi, chociaż przed chwilą leżała nieprzytomna. - Nie poruszajmy tego tematu i lepiej nie mówić o tym Boydowi - poprosiła, wracając do pracy.
- Czy jest konkretna ilość razy, jaką trzeba zamieszać wywar? - zapytała, kierowana marnym doświadczeniem dzięki któremu wiedziała, że niektóre eliksiry rządzą się swoimi prawami jeśli chodziło o tego typu kwestię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty11.01.21 10:53;

Dziwnie było mu usłyszeć podobne słowa z własnych ust. Nigdy nie mówił tego tak otwarcie na głos i poczuł, jak żołądek mu się ściska. Brzmiało to dla ślizgona źle i nie miał zamiaru ukrywać lekkiego grymasu, który pojawił się na jego twarzy. Z jednej strony był świadom swoich słabości, z drugiej wciąż go do nich ciągnęło. Pamiętał bardzo dobrze co czuł, gdy Felek wysypywał jego zapasy przez okno. Ta mieszanka złości, smutku i rozczarowania, ale też pewnej ulgi była naprawdę ciężka do opisania.
Nie zdziwiło go, że pozostał bez odpowiedzi. Temat nie był zbyt przyjemny, a Olivia nigdy wcześniej nie musiała z nim o tym rozmawiać. Tak było łatwiej dla nich obu i w pewien sposób Max był wdzięczny za porzucenie go.
Nie podobało mu się to, co widział w oczach dziewczyny. Ta mieszanka uczuć, której unikał w spojrzeniach innych. Nie chciał ani współczucia, ani troski, ani niczego na ten kształt. Zjebał i jak zawsze musiał stawić temu czoła. Bez żadnych czułych słów, bez opierdolu, bez niczego. To nie zmieniało tego, jak się czuł i ile kosztowało go to, czego się podjął. Widząc troszczących się o niego ludzi rósł w nim ten cholerny strach, że znów zawiedzie i jak zawsze spierdoli wszystko w ciągu sekundy,, co sprawiało że miał ochotę się poddać i tak koło się napędzało. Dlatego też chwilowo odwrócił wzrok od Olivii, nie mogąc dłużej patrzeć w jej oczy.
- Chodzi mi o to, że potrzebuje teraz więcej wsparcia niż ja. Jak widzisz funkcjounję i to całkiem dobrze. - Wyjaśnił krótko bo sam w to wierzył. Przecież wstawał z łóżka, ubierał się i funkcjonował. Nie potrzebował obecnie niczego więcej. Nie teraz, gdy już te skromne czynności były dla niego wyzwaniem.
Zmiana tematu na obydwoje z nich podziałała kojąco. Solberg nie mógł powstrzymać się od zastanawiania, kim jest osoba, o której Olivia mu opowiadała, ale jeżeli sama nie chciała mówić, to nie miał zamiaru jej zmuszać.
- Trzymam kciuki. Tylko nie wpychaj w niego Gregory`go. - Uśmiechnął się szerzej, dając tym samym jasny znak, że żartuje. Nie wydawało mu się, by Callahan była kimś uciekającym się do podobnych metod, co zresztą głośno wyraziła na początku ich dzisiejszego spotkania.
Skinął głową na zapewnienia Oli, choć wspomnienie o Boydzie lekko go zdziwiło. Nie wiedział, co dziewczyna wiedziała o ich relacji, ale raczej nie zamierzał opowiadać mu o podobnych wydarzeniach. Oddelegował więc ją do kociołka, samemu zajmując się przygotowaniem składników, które już po chwili wylądowały w roztworze.
-Czternaście. Przeciwnie do ruchu zegara. Po dziesiątym musisz zrobić krótką przerwę. Około czterech sekund i dopiero kontynuować. - Wyjaśnił zabierając się za oprawianie lawendy. Dorzucił też listek szałwii, co było jego własnym smaczkiem i zaczął ucierać obydwie rośliny w moździerzu.


______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty11.01.21 18:21;

Lekko uchyliła usta starając się nabrać choć trochę powietrza. Czuła się niemal jak ryba wyjęta z wody. Rozpaczliwie starała się oddychać, choć miała wrażenie że właśnie ta czynność sprawia jej największy ból. Nie wiedziała w jaki sposób dotrzeć do Maxa, który mimo własnych przekonań i uporu był jedynie człowiekiem, mógł popełniać błędy, musiał ponosić ich konsekwencje, ale miał też prawo do przeżywania własnych niepowodzeń. Wszystkie te emocje które rodziły się w nim od dwóch miesięcy, a które w jakiś sposób próbował zdławić miały prawo istnieć, były nieodłącznym elementem człowieczeństwa, oznaczało, że pod płaszczem wszystkiego złego, co w sobie widział była dusza - podatna, krucha, ludzka. Olivia potrafiła to w nim dostrzec, dlatego tak ciężko było jej pogodzić się z tym, że po raz kolejny zignorował jej słowa, zasłaniając się Boydem.
W pierwszym odruchu miała ochotę wykrzyczeć mu, że Boyd radzi sobie świetnie, gdzieś z dala od niej, zupełnie nie przejmując się tym, jak bardzo się o niego martwi i boi. Nagle własny brat stanął przeciwko niej. W momencie w którym sobie to uświadomiła poczuła, jakby  wszystkie zmysły nagle przestały prawidłowo funkcjonować, wyłączały się. Poczuła lekkie ukłucie w okolicy klatki piersiowej, z każdym nowym dniem coraz to boleśniejsze. Zupełnie jakby ktoś, co sekundę wbijał jej nowy nóż w serce, boleśnie rozrywając je na drobne kawałki.
Nie potrafiła jednak wypowiedzieć nawet słowa, bo on postępował podobnie jak starszy Callahan. A on? Cierpiała w milczeniu głośniej niż ktokolwiek, im bardziej cierpiała, tym głośniej milczała. Z tego powodu nie powiedziała już nic odwracając wzrok, by przypadkiem Max nie zobaczył tego, co chciała przed nim ukryć. Nie była dobra w kłamstwach, ale przecież jeszcze niedawno nie potrafiła też uciekać - pewne sytuację zmieniały ludzi. Miały na nich większy wpływ niż można było to zauważyć na pierwszy rzut oka.
- Na nim nie muszę - odpowiedziała modulując swój ton głosu w taki sposób, aby rozbrzmiewała w nim nutka rozbawienia, chociaż myśli o Boydzie, które na powrót zalały jej myśli sprawiły, że zabrzmiała dziwnie.
W ciszy skinęła głową, słuchać kolejnej wskazówki udzielonej przez Ślizgona. Wspięła się na palce biorąc w dłoń różdżkę, którą zamieszała w kociołku odpowiednią ilość razy, następnie w myślach odliczyła cztery sekundy i ponownie zamieszała, uważając by niczego nie pomylić.
- Gotowe, co dalej? - zapytała, jednak nie spojrzała na chłopaka, zupełnie jakby jedynym co ją interesowało był wywar. Dopisała jeszcze kilka zdań do swoich notatek, cierpliwie czekając na kolejne polecenie i choć pozornie wydawała się spokojna, to jedyne czego chciała, to tego, by jak najszybciej skończyli tą lekcję. Czuła, jak zaczyna pękać i nie chciała, by Max był tego świadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1164
  Liczba postów : 9511
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty12.01.21 12:55;

Nie miał pojęcia jak bardzo relacje rodzeństwa Callahan uległy zmianie po wypadku, choć zapewne potrafiłby zrozumieć Boyda. Chęć izolacji samego siebie od innych była w Maxie niezwykle silna szczególnie, że jego umysł widział to jako ochronę bliskich przed krzywdą. Przed nim samym. Nie potrafił pozbyć się tego uczucia, że jest sprawcą nieszczęść spadających na otaczające go duszyczki. W końcu widział, jak ludzie wokół niego raz za razem obrywają od życia i niestety nie potrafił nic z tym zrobić. Dlatego chciał ich chronić. Zgadzał się na spotkania, by ich nie martwić, ale sam niczego nie inicjował. Wolał poruszać się bezpiecznie w samotności niż narażać jeszcze jedną osobę. Wydarzenia w Zakazanym Lesie dobitnie pokazały mu jak bardzo jest do niczego w kwestii obrony w sytuacji zagrożenia i wciąż odczuwał z tego powodu ogromną frustrację. Miał wrażenie, że tylko Boyd w tej chwili mógł naprawdę zrozumieć, co kryło się w jego głowie, co niezbyt go pocieszało.
-Chociaż tyle dobrze. - Nie chciał wypytywać. Jeżeli Olivia sama nie powiedziała mu o kogo chodzi, mógł się domyślać, ale nie miał zamiaru na nią naciskać. Szczególnie po tym, co powiedziała mu ostatnim razem w szkolnej kuchni. Wciąż zastanawiały go te słowa i nie wiedział, co ma z nimi począć.
Skupił się na prawidłowej obróbce składników. Odlał kilka mililitrów alkoholu, by wymoczyć w nim połamany róg garboroga, a Olivię poprosił o utarcie korzeni asfodelusa.
- Teraz jeszcze kilka płatków nagietka. Zgnieć je tylko dobrze między dłońmi i będziemy mieć fajrant. - Powiedział widząc barwę eliksiru, który zbliżał się do gotowego produktu. Przez chwilę patrzył wewnątrz kociołka, głęboko się nad czymś zastanawiając, ale ostatecznie pokręcił tylko głową i przeniósł wzrok na pracujące dłonie Olivii.

+

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 624
  Liczba postów : 1117
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty12.01.21 14:39;

Max nie mógł wiedzieć co dokładnie dzieje się w życiu Gryfonki, gdyż nie było to coś o czym chciała czy też potrafiła mówić. Jedyną osobą, która miała świadomość tego co wydarzyło się między Olivią a Boydem była Odeya, która stanowiła dla brunetki duże wsparcie, gdyby nie przyjaciółka i Zac, kto wie, gdzie teraz by się znajdowała. Z drugiej strony Ślizgon nawet nie próbował dowiedzieć się, jak teraz wygląda życie młodej Callahan, przeżywał własne dramaty, tak samo jak Boyd, lecz żadnego z nich nie interesowało to, jak z tym wszystkim czuła się ona, bo przecież nie było jej tam na miejscu, nie przeżyła tego co oni, nie umiała zrozumieć - myśleli właśnie w taki sposób, nie biorąc pod uwagę, że wszystko to miało na nią niemniejszy wpływ niż na nich. Hipokryzja?
Sposób w jaki Max do niej pochodził nie tylko ją dziwiło, ale przede wszystkim smuciło, każda podjęta przez nią próba odbudowy ich relacji spotykała się z niewyraźną, aczkolwiek pewną odmową z jego strony. To sprawiało, że dziewczyna za każdym razem budowała coraz wyższy mur wokół siebie, niby chciał ją chronić a tak naprawdę osiągał zupełnie inny efekt, czy nie umiał tego dostrzec? Westchnęła cicho do własnych myśli, skupiając się jedynie na wykonywanej pracy. Niewypowiedziane słowa wisiały w powietrzu, a cisza która między nimi zapanowała wydawała się być ciężka, jednak Oli nie zwracała na to uwagi.
Wykonała kolejne polecenie, dodając kolejny składnik do wywaru,który powoli zaczynał zmieniać kolor, co świadczyło o tym, że wszystko jest w porządku.
- Tak dobrze? - zapytała, pokazując na rozgniecione w swoich dłoniach płatki, a kiedy Max skinął głową na potwierdzenie, dodała ostatni składnik, kończąc tym samym ich pracę.
- Dzięki za pomoc, myślę że każdy może wracać do swoich zajęć - oznajmiła dość oschło i nie czekając na odpowiedź chłopaka, na chwilę wróciła do swoich notatek uzupełniając je.
Potwm już tylko posprzątała w sali i wyszła, pozwalając by Ślizgon wyszedł przed nią.

Zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4774
  Liczba postów : 1936
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty31.01.21 21:20;

Już od jakiegoś czasu potrzebowała jakiegoś cichego miejsca, w którym mogłaby się zaszyć i spróbować swoich sił w grze na gitarze. Cóż od pewnego momentu nie mogła się odnaleźć w Komunie i stwierdziła, że dlatego najlepiej będzie szukać swojego azylu w zamku. Dlatego też znalazłszy odpowiednią lokację rozsiadła się w środku ze swoją gitarą. Wyjątkowo zdecydowała się na wariant mugolski, na którym lepiej jej się pracowało niż na wydaniu magicznym. Rozsiadła się wygodnie i upewniła się czy na pewno instrument jest dobrze nastrojony. Przez pewien czas jedynie uderzała palcami w struny, by mieć pewność, co do tego czy na pewno dobrze nastroiła każdą z nich zanim zaczęła grę. Dopiero po chwili rozluźniwszy jeszcze ręce krótkimi ćwiczeniami, by nie nabawić się większych kontuzji przeszła do samej gry.
Palce, które od lat gry na skrzypcach przyzwyczajone były już do trzymania strun, odnalazły się bez większego trudu na gryfie, naciskając odpowiednie punkty w wybranych akordach, gdy druga dłoń rytmicznie uderzała w struny, by wprawić je w wibracje i wydać dźwięk, o który chodziło Kanoe. Już po krótkiej chwili przyłapała się na tym, że nuciła cicho wygrywaną melodię, gdy jej dłonie zajęte były instrumentem, który się w nich znajdował. Jedna z nich wciąż wędrowała wzdłuż gryfu, aby zacisnąć się na nim w odpowiedni sposób: nie za lekko, by uniknąć niezbyt przyjemnego brzęczenia, ale też nie za mocno, aby nie pozbawić dźwięku jego właściwości. Nie chciała, by brzmiały one głucho i płasko. Każda nuta musiała wybrzmieć w pełni. Każde uderzenie w struny musiało być wykonane z precyzją i płynnością, która mogła jej to zapewnić.
Co prawda wciąż gra na gitarze była dla niej dosyć nową dziedziną, ale ze względu na swoje wcześniejsze doświadczenie z innymi instrumentami mogła dosyć szybko podłapać o co dokładnie chodziło i wczuć się. Wrażliwe już uszy z łatwością wyłapywały fałsz, który wkradał się w niektóre zagrania, burząc tworzoną przez nią muzyczną harmonię. Zawsze dążyła do perfekcji i eliminacji błędów, gdy tylko je u siebie wyłapała. Inaczej nie znajdowałaby się w tym miejscu, w którym była obecnie. Musiała wciąż starać się przekraczać wcześniej wyznaczone granice i dążyć do tego, by być coraz lepszą. Choć szczerze wątpiłą w to czy faktycznie możliwe jest dotarcie do punktu, który można byłoby nazwać “perfekcją”. Był to dla niej jakiś stan abstrakcyjny, do którego można przez całe życie dążyć lecz nigdy go nie osiągnąć. A mimo wszystko nie zniechęcało jej to.
Wciąż wygrywała nowe takty przy czym niektóre akordy sprawiały jej nieco więcej trudności od wcześniej ćwiczonych. Niemniej właśnie dlatego od pewnego czasu decydowała się na to, by spędzać przy gitarze coraz więcej czasu. Musiała przyzwyczaić się do jej rozmiarów i tego jak jej palce musiały zostać rozstawione na gryfie, który tak różnił się od szyjki skrzypiec, do których przywykła przez lata gry na nich.
Dopiero po zagraniu kilku utworów, które rozbrzmiewały w pustej sali dziwnym echem stwierdziła, że chyba wystarczy już tych ćwiczeń i nadszedł czas na to, by wrócić do obowiązków prefekta.Schowawszy więc instrument do futerału, wstała z miejsca i skierowała się do drzwi, by wyjść i skierować się na jeden z hogwarckich korytarzy.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty01.03.21 16:20;

Głowa Percivala wręcz wybuchała od pomysłów, odkąd wrócił do Hogwartu po kilkutygodniowej sesji gierkowania na komputerze u siebie na hawirze. Do realizacji jednego z nich potrzebował eliksiru i normalnie pewnie by go kupił, gdyby nie fakt, że był to jeden z nielicznych eliksirów, które potrafił samemu uwarzyć, co było już pewnym osiągnięciem – był beznadziejny z tej dziedziny magicznej, no i mało było rzeczy, które w niej potrafił. A ta była, więc zamierzał wykorzystać swą wiedzę.
Dla pewnego „klimaciku” nie zaczął swoich sił na siódmym piętrze, na „terytorium” Gryfonów, a wręcz przeciwnie – udał się w głąb najciemniejszych korytarzy zamku, w lochach, gdzie też znajdowały się sale eliksirów oraz dormitorium Ślizgonów. Percy starał się unikać zielonych, nie chcąc wdawać się z nimi w potyczkę i szybko zamknąć się w jednej z opuszczonych sal, które mógł wykorzystać do swoich celów. Miał ze sobą wszystkie składniki, które wcześniej zamówił, jakiś losowy kociołek najniższej jakości, chochle i różdżkę – wszystko czego potrzebował do takiego przedsięwzięcia.
Percy wyciągnął z torby składniki i spojrzał na nie dokładniej – napar z tykwobulwy, owoce dzikiej róży i sok z granatu. Nie były to jakieś wyjątkowo wysublimowane składniki, dowodem na to była również cena za nie – całe 5 galeonów, prawdziwe bogactwo.
Chłopak zaczął więc pracę nad eliksirem neonów, który będzie mu w przyszłości przydatny. Rozpoczął od naparu z tykwobulwy, który wlał do kociołka i zaczął magicznie podgrzewać, jednocześnie mieszając, by się nie przypalił przy dnie. Wedle tego, co pamiętał o tym eliksirze, teraz należało poczekać, aż pod wpływem temperatury napar zmieni nieznacznie swój kolor, wtedy będzie można wrzucić do niego owoce dzikiej róży, wcześniej je nieco zgniatając. Percival poczekał, myśląc w międzyczasie o kolejnych krokach i gdy już nadeszła pora, zrobił to, co pamiętał, że miał zrobić. Dzika róża wpadła do cieczy i natychmiast z nią zareagowała. Należało teraz zmniejszyć nieco temperaturę i zmienić stronę mieszania i w tym samym czasie nalewać powoli sok z granatu, który mieszałby się od razu z resztą składników. Tak też zrobił młody d’Este i po skończeniu odczekał jeszcze chwile, patrząc na różnobarwną ciecz, która musiała jeszcze chwile poleżeć.
Gdy minęło pięć minut, chłopak przelał eliksir do fiolek i uśmiechnął się do samego siebie z sukcesu, który nie przychodził mu zawsze tak łatwo jak dnia dzisiejszego. Wziął ze sobą wszystkie rzeczy i wyszedł z sali, zamykając za sobą drzwi.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival d'Este

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 203cm
C. szczególne : Piegi, tatuaże na całym ciele, kolczyki. Chorobliwie biała cera. Krzyż Dilys na łańcuszku na szyi. Szmaragdowa blizna na dłoni, która jawi się zielonkawym świetle przy ludziach z genetyką, blizna na nodze po złamaniu.
Dodatkowo : kapitan drużyny Gryfonów
Galeony : 355
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t20115-budowa
https://www.czarodzieje.org/t20140-jackson
https://www.czarodzieje.org/t20141-herosi-i-ci-inni
https://www.czarodzieje.org/t20137-percival-d-este
https://www.czarodzieje.org/t20139-percival-d-este-dziennik
Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty15.03.21 22:16;

   Przetarł oczy niedbałym ruchem, ziewając po chwili. Wyjątkowo dzisiaj źle mu się spało, a raczej za krótko przebywał tej nocy w objęciach Morfeusza. Najchętniej to wybrałby się do Hogsmeade po jakiś eliksir co by mu energii dodał, a w ogóle to najchętniej by sobie energetyka, takiego red bullka wypił i byłby szczęśliwy. Trzeba było sobie jednak odmówić tych endorfin, które wyzwoliłyby się z jego organizmu, ograniczając się do dzisiejszego wydania Proroka Codziennego, który leżał sobie na łóżku obok. Percy nie był o tyle zainteresowany tym co się działo na świecie, tak ciekawił go temat lokalnej polityki, czy coś zmieniło się w ostatnim czasie pomiędzy stronnictwami. Osobiście stał za Koalicją Czarodziejską, choć jakby miał krzyknąć „jebać KC!” to zrobiłby to i tak najgłośniej ze wszystkich. W swoim politycznym wyborze widział mniejsze zło i jeśli miałby płacić większe podatki przez swoją „brudną” krew, ale świat czarodziei wciąż pozostanie ukryty przed mugolami to spoko, już wolał na to przystać niż na perspektywę wojny między czarodziejami i resztą świata, kiedy ta dowie się o ich istnieniu.
  Przekartkowawszy gazetę i uznawszy, że nic tam ciekawego jednak nie ma, wstał z łóżka i zaczął się powoli ogarniać, pamiętając, że dziś miał się spotkać z krukońskim prefektem w sprawie KMW i pozostawionego im zadania przez Shercliffe’a. Percivalowi jakoś totalnie z głowy wypadło, że w tym miesiącu ma być dzień Świętego Patryka, patrona Irlandii, nic też w tym nie było dziwnego – nie pochodził stamtąd, też nie widział powodu, dla którego miałby się tym jakoś bardziej interesować. Zawsze za to w szkole były z tym związane jakieś atrakcje i w tym roku sam miał się do jakiś przyczynić. W tym właśnie celu widział się z Darrenem, żeby wspólnie przygotować jakieś ozdoby i zabawki, które by udekorowały szkołę.
  Umówiwszy się po południu w jednej z nieużywanych sal, która akurat znajdowała się w podziemiach, Percy rozciągnął się jeszcze przeciągle i wyszedł z dormitorium, kierując się w dół, mając do pokonania całe siedem pięter schodów, które średnio dwa razy dziennie doprowadzały go do szewskiej pasji. Tym razem obyło się na szczęście bez problemów, Percy ku własnemu zaskoczeniu, zrobił sobie jeszcze przystanek na trzecim piętrze, gdzie musiał się udać do klasy zaklęć, gdzie właśnie czekały na klubowiczów sztuczne galeony i małe broszki-koniczynki do odbioru. Zgarnąwszy je, wyszedł i udał się już prosto do podziemi. Czemu akurat tam? To było jedyne miejsce, które Percy kojarzył i wiedział, że raczej nikogo tam nie będzie, ani też nie spotkają tam żadnych niespodzianek w postaci Irytków czy innych poltergeistów, które mogły snuć się po zamczysku.
  Znalazłszy się w klasie, czekając jeszcze na Darrena miał ochotę zapalić, lecz powstrzymał się ostatecznie – nie znał krukona poza kółkami, nie wiedział też jak on podchodzi do takich spraw. Może poczułby swąd papierosów i wybuchły furiacko i zgłosiłby go do nauczycieli jako wzór prefekta? Małe szanse były na taki scenariusz, ale Percy zaniechał pomysłu palenia, jedynie siadając na jednej z ławek, przyglądając się galeonom, które faktycznie wyglądały prawie jak prawdziwe, miały jedynie za mało śladów użytku i w słońcu ich błysk zdawał się aż nazbyt przesadzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nieużywana sala - Page 18 QzgSDG8








Nieużywana sala - Page 18 Empty


PisanieNieużywana sala - Page 18 Empty Re: Nieużywana sala  Nieużywana sala - Page 18 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nieużywana sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 21Strona 18 z 21 Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20, 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nieużywana sala - Page 18 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
-