Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość


Audrey Delilah Primrose

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
Galeony : 1004
  Liczba postów : 1900
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyWto Sty 11 2011, 17:29;

First topic message reminder :



Aby dostać się do gór za Hogsmeade, trzeba przejść w dalszą część wioski, gdzie domów jest znacznie mniej, a ścieżka kręci się o wiele bardziej niż droga główna. Idąc do przodu łatwo dostrzec, że zmierza się w stronę wzniesienia górującego nad Hogsmeade. Dochodząc do zakrętu trzeba go minąć, po czym staje się na końcu drogi. Umieszczona jest tam barierka. Po jej minięciu zmierza się do podnóża góry, pokrytego drobnymi kamieniami i głazami. Stąd już jest trudniej, bowiem należy wspinać się krętą, kamienną ścieżką, co jest męczącym zadaniem. Mimo tego warto tu przybyć, ze względu na ładne widoki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów oraz drugi pierścień (pochłaniacz magii), podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 2672
  Liczba postów : 1832
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyNie Cze 19 2022, 15:06;

Przedmioty (własne): pochłaniacz magii, pierścień Hannibala, eliksir wiggenowy
Przedmiot (wybrany): łańcuch Scamandera
Bonus: szczuroszczet
Dotychczasowe efekty: wyschnięta jak u mumii dłoń i objęta martwicą ręka od nadgarstka do niemalże łokcia, wali zgnilizną. Poza tym -30 do wszystkich statystyk
Kostki: Smok: 33 do 82, 15 pkt idzie do Marli; celuję w smoczą pierś
Brytania: 87, B; odejmuję 40, dodaję 25 (wyprawy + bonus od miłościwie nam panującego Mistrza Gry), ostatecznie 72
Tarcza: całe 8, wszystko w atak
Rzut za Lancastera: 87

Nie zdążył zastanowić się nad źródłem wody na posadzce oraz jej wzrastającą ilością, mroczne moce skupione na szczycie tej góry nie dały im wiele czasu na odpoczynek. Tak to już bywało ze złymi tego świata, że nie bywali szczególnie cierpliwi i wyrozumiali. Czując złowróżbne drżenie ziemi, Bloodworth poderwał się na równe nogi i wrzucił niedopałek w kałużę, zamiast papierosa chwytając za różdżkę. Smok był ogromny i przerażający, a możliwość zobaczenia z bliska jego potężnych zębisk, twardych łusek i pustych oczodołów, cóż, fascynująca i napełniająca grozą jednocześnie.
— Ożeż kurwa — sapnął, widząc, że smok zbiera się do ognistego ataku. Niewiele myśląc, schował się za ścianą, nie bardzo wierząc w magiczną moc, którą przy obecnym stanie wyczerpania byłby w stanie z siebie wydobyć. Wierzył zresztą, że warto oszczędzać siły na inny moment, w którym nie będzie wystarczyło odpowiednio się ustawić. Widział że jednej z uczennic zabrakło refleksu i niechętnie przyrycerzykował, posyłając ku niej – właściwie równocześnie z Shawem – protego. Dalej musiała sobie jednak radzić sama.
Kiedy ognisty atak ustał, wychylił się zza winkla i rzucił corrogo, mając nadzieję przynajmniej zauważalnie zranić smoczego przeciwnika. Atak z ich strony był zmasowany i w ostateczności niezwykle skuteczny. Nie zastanawiał się, jak miałyby się sprawy, gdyby przyszło im walczyć ze zdrowym, żywym smokiem, ponure scenariusze nie obchodziły go tak długo, jak długo nie musiał ich rozgrywać. Oczywiście nie miał na to również czasu, bowiem Mordred rozpoczął imponujący pokaz swoich umiejętności, w pojedynkę zdając się z zaskakującą skutecznością stawiać czoła czternastce podobno utalentowanych śmiałków. Nie zdołał obronić się przed zaklęciem, a raczej: bez trudu przebiło się przez stworzoną przezeń tarczę i dalej przez ciało, po którym rozlało się paraliżującym każdy znajdujący się w jego ciele nerw bólem. Nigdy dotąd nie doświadczył na własnej skórze potęgi cruciatusa, a mimo to, choć nie słyszał inkantacji, nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że to jego lodowaty żar rozlewał się właśnie po wszystkich członkach, skutecznie odbierając mu zmysły. Nie miał pojęcia, kiedy upadł, ani tym bardziej nie był wstanie określić, jak długo leżał, zwijając się z bólu. Dopiero gdy siła zaklęcia ustąpiła, poczuł na skórze kojący chłód wody, a w ustach krew płynąca z pogryzionych w katuszach warg. Miał pewnie szczęście, że nie odgryzł sobie języka. Nie potrafił nie pomyśleć o Mefisto, o tamtym momencie, kiedy to on zwijał się pod jego stopami, kontrolowany bólem wydłużanego wedle nathanielowego uznania zaklęcia. Nie potrafił nie poczuć przejmującej satysfakcji na myśl, że sam sprawił mu podobne cierpienie. To chyba właśnie ta myśl, ta nagła świadomość drzemiącej w nim potęgi, sprawiły, że podniósł się, ignorując resztki bólu w odrętwiałych kończynach i łupanie w czaszce, i wycelował różdżkę w samego Mordreda. Bo przecież tylko pokonując kogoś silniejszego od siebie, mógł poczuć smak własnej potęgi.
Nie miał wiele sił, toteż posłał trzy zaklęcia – kolejne tego dnia corrogo, dobrze znane mu rumpo i niezawodne cistam dolorum, które zakończyło jego małą salwę. Czuł, jak opuszczają go siły, wiedział, że nie wykrzesa z siebie wiele więcej. Wybujałe ego nakazywało mu ciskać avadami, ale zmęczone ciało skutecznie je przed tym powstrzymywało.

______________________


Is the devil so bad
if he cries in his sleep?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego; tatuaż z Oazy Cudów na łopatce; rozległa blizna na ramieniu po rozszczepieniu w Kolumbii; obrączka
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 1040
  Liczba postów : 1039
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyNie Cze 19 2022, 18:14;

Przedmioty (własne):  szpiegowskie soczewki, kompas marzeń, różdżka (+5 transmutacja)
Przedmiot (wybrany): eliksir wiggenowy
Dotychczasowe efekty:
Kostki:
Bitwa o szczyt buchorożca: 12 (smok); 88 (Camael); 1 → pomagam Marli!
"Brytania to ja": 92; FG = 62
Tarcza Brytanii: 6; 6; 6

Może to była buta, może zmęczenia, a może zwyczajne zaskoczenie, niedowierzanie, które sprawiło, że Camael nawet nie pomyślał o tym by wykonać prośbę – nie, rozkaz Mordreda. Obserwował czujnie to co się działo, skupiając swoją uwagę na Tyranie, jednocześnie kątem oka zerkając na poziom wody wzbierającej u ich stóp, przerażającej go bardziej niż rycerz wyjęty ze starych ksiąg i opowieści, które miały mrozić krew w żyłach,  i upewniając się, że stoi wciąż trochę przed swoim bratem, jakby biorąc sobie do serca gorące prośby Irvette, na które jedynie skinął głową. Wyrzucał sobie rzecz jasna, że poszedł innym tunelem, nie starając się już nawet zrozumieć swojej decyzji, nie szukając zbędnego powodu, jedynie akceptując błąd. Nic nie mógł poradzić na to, że włoski zjeżyły mu się na karku, kiedy odgłos wspinania nie tyle był słyszalny, co niemiłosiernie głośny, by po chwili ustać, ukazując postać, o której nie śmiał nawet śnić w swoich najgorszych koszmarach. Przełknął ślinę, choć już dawno zaschło mu w gardle i wzmocnił uścisk dłoni na różdżce, czując jak spinają się jego wszystkie mięśnie. To nie była scena, w której chciał brac udział, nie sądził, że do tego dojdzie, że sytuacja ze zniknięciem księżyca była aż tak poważna. I może to świadomość, że musiał wrócić, że miał do kogo, że przecież spodziewał się dziecka, sprawiła, że poziom adrenaliny w jego krwi drastycznie się zwiększył, a on uskoczył przed płomieniami, zanim te zdążyły go dotknąć. Szybko rozejrzał się jeszcze, żeby widzieć jak Hariel odpycha Marlę, a sam nauczyciel transmutacji bezceremonialnie chwycił Gryfonkę za ramię, niemal wpychając w niewielką wnękę, modląc się, by tam nie dosięgnęło jej więcej ognia.
Nie miał czasu myśleć, nie miał czasu szukać Nathaniela, mruknął tylko bardzo elokwentne kurwa i uniósł różdżkę, czekając niecierpliwie na chwilę, ułamek sekundy, który pozwoli mu na kontratak. Dostrzegł więc, jak pazury smoka zaczynają ześlizgiwać się z kamienia, a Whitelight nie zamierzał czekać na bardziej dogodną okazję, która mogła nigdy nie nadejść. Bez zastanowienia rzucił zaklęcie medusy, nie przejmując się tym, że zwykle było zakazane, zamieniając część kończyny smoka w kamień i waląc w nią sabuli. W końcu jego wzrok padł na zbroje, wiszące i leżące tu i ówdzie, podniósł różdżkę w akompaniamencie spadającego truchła smoka.
Piertotum Locomotor! — krzyknął, podnosząc zaklęciem puste i w połowie puste zbroje, nakazując im walkę przeciwko temu, któremu niegdyś najpewniej służyły — Idźcie! Walczcie!
Skupiony jednak na zaklęciu, które wymagało od niego wiele sił i skupienia, nie zdołał uchronić się przed zaklęciem ze strony czarnoksiężnika. Poczuł jak jego krew zaczyna wrzeć, a zduszony okrzyk wydobywa się z jego piersi. Był jednak pewien, że Mordred wkrótce zacznie tracić siły, oddech miał urywany, pot ściekał mu strużkami z czoła po skroniach, mieszając się z brudem i krwią, a jednak zaklęcie w końcu zaczęło słabnąć, a Camael ostatkami sił po raz kolejny uniósł różdżkę, rzucając zaklęciami atakującymi, na przemian z obronnym, dzieląc swoje siły między chęć zepchnięcia Tyrana w nicość przepaści, a pamięć o tych, którzy być może nie mieli tyle szczęścia co on.

______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217cm
C. szczególne : Wzrost; blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Dodatkowo : animag (grizzly)
Galeony : 3787
  Liczba postów : 2127
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.forumpolish.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
https://www.czarodzieje.org/t18322-leonardo-o-vin-eurico-dzienni
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyNie Cze 19 2022, 19:34;

Przedmioty (własne): bransoletka z ayahuascą, eliksir chroniący przed ogniem (wypity) i Felix Felicis (wypity)
Przedmiot (wybrany): eliksir wiggenowy
Dotychczasowe efekty: -50 do każdej staty, ale po walce ze smokiem już tylko -40
Kostki: Atak smoka: 41 (więc 50), moja obrona: 86, mój kontratak: 3; atak Mordreda: C i 89 + 5 (Felix) - 30 (literka) = 64; Tarcza Brytanii: 6, 6, 5 = 17, defensywa!

Bardzo próbował domyślić się co nadchodzi i w jakimś stopniu chyba nawet brał pod uwagę, że może to być smok, ale... na Merlina, Leo wcięło w pierwszej chwili jak nigdy dotąd, bo nawet nie chodziło o strach, a podziw i zaskoczenie. Przyglądał się z niedowierzaniem smoczej bestii, temu ogromnemu hebrydzkiemu czarnemu, który najzwyczajniej w świecie nie żył. Ciężko było pojąć samą istotę tworzenia inferiusów i Vin-Eurico chwilę naprawdę nie mógł tego przetworzyć, choć jeszcze chwilę temu walczył z truposzami - to było jednak co innego, a on miał wrażenie, że na jego oczach zapisuje się kolejny rozdział już i tak prawdziwie zwariowanej historii. Chyba tylko cudem uniknął ataku smoczych wyziewów, z dreszczem strachu czując też ekscytację.
Chciał pokonać bestię, a jednocześnie coś w nim wzbraniało się przed jej atakowaniem - o ile ciekawsze byłoby badanie tego smoka, gdyby dalej pozostawał aktywny magią Mordreda? Nie było to niestety możliwe, więc Leonardo wycelował prosto w smoczą pierś, wyduszając z niej kolejny gorący atak. To była tylko kwestia czasu aż inferius runie - Mordred mógł być niemożliwie potężny, ale miał też przed sobą sporą ekipę czarodziejów, z których każdy zabrał się prędko do walki.
- Na Merlina... - wymamrotał, na chwilę dając się przydusić błyskawicy, która dosięgnęła go w gąszczu ataków. Musiał się wycofać choćby na sekundę, złapać oddech i zrozumieć, że wszystko w porządku, choć mięśnie drżały mu niespokojnie, a gorzko pachnące gorąco absolutnie nie chciało się od niego odczepić. Nie przeszedł tym razem do ofensywy, zamiast tego trzymając się defensywy - chciał zapewnić innym szansę na powrót do siebie, tak jak i on tego przed chwilą potrzebował. Skakał niespokojnym spojrzeniem po swoich uczniach i znajomych, podczepiając się jak najszybciej pod Alexa, by wspólnie utworzyć jak najsilniejszą barierę. Mamrotał zaklęcia jak opętany, raz po raz tylko przesuwając się, by w razie czego osłonić kogoś jeszcze, komuś pomóc, kogoś podtrzymać, robić cokolwiek, byle tylko nie zobaczyć porażki kogokolwiek poza czarnym rycerzem.

______________________

As I arrived I thought I saw you leavin', carryin' your shoes
Decided that once again I was just dreamin' of bumpin' into you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tiernán E. Aguillard

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : heterochromia | kolczyk w prawym uchu - na ogół zwyczajna, posrebrzana obręcz | rozwichrzona czupryna | sprawia wrażenie jakby był wiecznie zblazowany
Galeony : 201
  Liczba postów : 132
https://www.czarodzieje.org/t20600-tiernan-e-aguillard#652102
https://www.czarodzieje.org/t20718-korespondencja-tiernana#657815
https://www.czarodzieje.org/t20661-tiernan-e-aguillard#655256
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyNie Cze 19 2022, 20:52;

Przedmioty (własne): eliksir wiggenowy, dictum, eliksir czyszczący rany
Przedmiot (wybrany): peleryna niewidka [1/1]
Dotychczasowe efekty: -10 do wszystkich statystyk, potem 0 po uwzględnieniu efektu
Kostki:
Bitwa o Szczyt — atak smoka - 61 | obrona - 225390 | 5 - celuję w łeb
"Brytania to ja"D | 1915 →  73 - 20 [literka] + 15 [wyprawy] + 15 [bonus] = 83
Tarcza Brytanii4, 3, 3

  Skrzywił się nieznacznie, gdy dopadły go efekty uboczne zażycia dictum, ale pomimo tych drobnych… niedogodności musiał stwierdzić, że eliksir spełnił swoją rolę – czuł się odrobinę mniej zmęczony niż przed jego wypiciem.
  Być może w samą porę, gdyż gospodarz w osobie samego Mordreda zaczynał się niecierpliwić, czemu w końcu dał upust nasyłając na nich… ożywione smocze truchło. Moment ciszy oficjalnie dobiegł końca, a oto ich burza. Krukon uchylił powieki i natychmiast poderwał się z gruntu, ignorując przy tym pulsujący ból głowy, gdy tylko makabryczna bestia pojawiła się za czarnoksiężnikiem. Odruchowo zacisnął mocniej dłoń na różdżce i gorączkowo zaczął się rozglądać za jakimś skalnym ułomem, który posłużyłby mu za kryjówkę przed wyziewem z ledwo trzymającej się paszczy smoczego inferiusa, czując, że to jego jedyna szansa, żeby wyjść z tego bez skończenia jako skwarek albo nawet gorzej. W ostatniej chwili udało mu się wypatrzeć obiecujące miejsce i ukryć się nim smok buchnął w ich stronę nieziemsko gorącymi oparami.
  Czuł jak skała się nagrzewa, ale nic więcej – wyziewy nie zdołały go sięgnąć. Wyjrzał, kiedy pierwszy atak się skończył, a bestia zaczęła się najwyraźniej szykować do kolejnego. Gadzie truchło jednak ledwie się trzymało, co reszta najwyraźniej postanowiła wykorzystać. Wiedział, że za wiele nie pomoże, ale również dołączył do tej kanonady zaklęć skierowanych w smoka, celując prosto w jego rozpadający się łeb. Zamrugał, kiedy dojrzał jak gromadząca się pod ich stopami woda zaczęła… oplatać wiązki zaklęć? I sprawiać, że stawały się silniejsze? Tak to przynajmniej zdawało się wyglądać, ale nie miał niestety czasu za bardzo zastanawiać się nad tym niecodziennym zjawiskiem.
  Zmasowany atak sprawił, że smocza padlina ześlizgnęła się i runęła w przepaść, wywołując przy tym kolejne wstrząsy. Krukon zachwiał się przy tym, ale szybko zdołał odzyskać równowagę. Jedno zagrożenie zażegnane, ale to wcale nie miało być ostatnie słowo ze strony Mordreda, który teraz osobiście przypuścił atak na ich grupę, ciskając w błyskawicami. W jego kierunku mknął zygzakami kulisty piorun, przed którym ledwo udało mu się uchronić. Cudem tak naprawdę.
  Z każdą mijającą chwilą czarnoksiężnik zaczynał tracić rezon – atakował szybciej, ale coraz mniej skoordynowanie, otwierając się przy tym bardziej na ich ataki. Tiernán wziął głęboki oddech, by następnie przyłączyć się do reszty w ataku bądź obronie, zależnie co akurat było bardziej potrzebne. Ze swoim marnym repertuarem czarów nie był w stanie zdziałać wiele, ale w tej chwili liczyła się każda różdżka i każde ciśnięte zaklęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85101
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 EmptyNie Cze 19 2022, 20:57;


Do obowiązkowego obejrzenia przed kolejnym postem, który pojawi się za chwilę.

@Alexander D. Voralberg, @Nathaniel Bloodworth, @Leonardo O. Vin-Eurico, @Camael Whitelight, @Drake Lilac, @Irvette de Guise, @Hariel Whitelight, @Marla O'Donnell, @Darren Shaw, @Julia Brooks, @Violetta Strauss, @Tiernán E. Aguillard

Po obejrzeniu zapraszam tutaj.

______________________

Góry za wioską - Page 11 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Góry za wioską - Page 11 QzgSDG8








Góry za wioską - Page 11 Empty


PisanieGóry za wioską - Page 11 Empty Re: Góry za wioską  Góry za wioską - Page 11 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Góry za wioską

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Góry za wioską - Page 11 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-