Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptySob Cze 12 2010, 13:08;

First topic message reminder :


Lodziarnia Floriana Fortescue

W tej niezwykłej lodziarni możesz dostać lody o wielu smakach, zarówno tych tradycyjnych, jak i nietypowych. Po udanych zakupach na ulicy Pokątnej wiele osób przychodzi tu, aby spędzić nieco czasu w ogródku pod kolorowymi parasolkami, zajadając się pysznymi deserami.

Porcja dowolnego ciasta
Ciastka do kawy
Porcja lodów
Gofr bez dodatków
Bita śmietana, polewa, posypka, owoce do lodów/gofrów/ciasta

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 540
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyWto Sie 24 2021, 22:23;

Jeśli chodziło o poznawanie nowych ludzi, Davies raczej od tego stroniła. Wolała towarzystwo znajomych i rodziny, gdzie dobrze się czuła w takim otoczeniu. Nie miała więc potrzeby dążenia do nawiązywania nowych znajomości, bo zwyczajnie było to dla niej stresujące. Jednak Alec przekonał ją do siebie dość szybko (nie licząc krótkiego wstępu i niefortunnej sytuacji, w której zobaczył ją pierwszy raz), przez co przeszła do dość swobodnej rozmowy z chłopakiem i zgodziła się wybrać z nim do lodziarni. Kto by pomyślał, że oswojenie się z nowopoznaną osobą przyjdzie jej tak łatwo? To było co najmniej zaskakujące.
- Może masz rację... - mruknęła po dłuższym zastanowieniu, nieco krytyczniej spoglądając na swoje wcześniejsze słowa podekscytowania. Jeśli mówił, że to nic takiego, to może rzeczywiście niepotrzebnie się tak zachwycała... Puchonkę bardzo łatwo było przekonać do swojego zdania, zwłaszcza, jeśli był to temat, o którym zupełnie nie miała pojęcia. Wtedy krytycznie patrzyła na swoją opinię i pewna, że z pewnością jest ona błędna, przejmowała zadanie  rozmówcy. I tak było w tym przypadku, ale słysząc jego późniejsze słowa, pokiwała lekko głową. - To prawda. Sama mam starszą siostrę i jest tak jak mówisz. Siostrzana miłość to dziwne uczucie - oznajmiła ostatecznie bardziej neutralnie, kiedy doszli do podobnych wniosków. Dogadali, a to dlatego, że oboje mieli rodzeństwo i wiedzieli jak to jest.
Również sięgnęła po kartę przyniesioną przez kelnerkę. Zawiesiła wzrok na smakach lodów, kiedy słuchała odpowiedzi chłopaka odnośnie jego wrażeń co do Wielkiej Brytanii.
- A nie sądzisz, że to też kwestia przyzwyczajenia? - zapytała już bardziej śmielej i odważniej, pozwalając sobie na zupełnie luźną rozmowę na temat tego co Gryfon sądził o różnicach miedzy Stanami Zjednoczonymi a Anglią. W między czasie pracownica lodziarni przyszła zebrać od nich zamówienie i Steph również dodała coś od siebie: dwie gałki lodów cytrynowych w wafelku. Lubiła kwaśne smaki. Kiedy kelnerka odeszła od ich stolika, podniosła wzrok, usłyszawszy pytanie chłopaka. - Tak. Teraz studiuję, ale uczyłam się tam od pierwszej klasy. - odpowiedziała zwięźle, przez chwilę milcząc, a kiedy zdała sobie sprawę z tego, że to czas, aby dodała coś więcej, odchrząknęła nieznacznie, aby dodać: - I pracuję jako krawcowa w sklepie odzieżowym, gdzie szyjemy stroje czarodziejom na miarę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 150
  Liczba postów : 227
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptySro Sie 25 2021, 08:19;

NIe oczekiwał tego, że będzie się z nim zgadzać na każdym kroku, więc był nieco zaskoczony, kiedy tak szybko przyznała mu rację odnośnie jego własnego spojrzenia na relacje z rodzeństwem. Jedna jego brew nieco uniosła się ku górze, choć na ustach wciąż pozostawał ten sam radosny uśmiech. Zresztą nie zamierzał się z nią spierać o taką głupotę, bo nie miało to najmniejszego nawet sensu. Miał nadzieję, że czuła się swobodnie w jego obecności i to byłoby o wiele ważniejsze, niż cokolwiek innego. Jak na razie chyba szło mu to całkiem nieźle, choć Merlin mu świadkiem, że stuprocentowej pewności mieć nie mógł.
Zaśmiał się, słysząc jej słowa odnośnie relacji z jej siostrą. Doskonale rozumiał, co miała na myśli. W jednym momencie człowiek był bardziej niż wdzięczny losowi za to, że ktoś taki był w ogóle w jego życiu tylko po to, aby za kilka minut ten sam los przeklinać.
-To jest niesamowicie różnorodna relacja. Choć przyznam szczerze, że jestem ciekawy, jak to jest mieć normalne rodzeństwo, a nie takie, które urodziło się w tym samym momencie - przyznał po chwili. Sam nie miał innego punktu odniesienia niż jego relacja z Aurorą i bratem. No i małe prawdopodobieństwo, aby kiedykolwiek jeszcze mógł mieć.
W momencie gdy kelnerka zbierała od nich zamówienia, by potem się oddalić, zamyślił się nad jej słowami. Może poniekąd miała rację, choć nie mógł mieć stuprocentowej pewności. Znaczną większość czasu, jaką przyszło mu spędzić w Wielkiej Brytanii spędził w szkole. Nie poznał całkowicie Brytyjskiej kultury czy obyczajów, choć te, które mógł obserwować na szkolnych korytarzach naprawdę niekiedy mocno go zaskakiwały.
- Ciężko stwierdzić tak naprawdę. Myślę, że możesz mieć sporo racji, a moje nastawienie względem tej przeprowadzki też nie ułatwia sprawy adaptacji w nowym kraju - powiedział w końcu, patrząc wprost na nią przy tych słowach. Tak, jego nastawienie z pewnością było tutaj kluczowe, a nie ma co udawać, że był zadowolony z konieczności przeniesienia całego swojego życia na wyspy Brytyjskie, bo nie był wcale.
Słuchał jej z zainteresowaniem, kiedy zdecydowała się opowiedzieć nieco więcej o sobie. Pokiwał głową, dalej patrząc wprost na nią, poświęcając jej całą swoją uwagę, jak to miał w zwyczaju, kiedy miał do czynienia z kimś dla niego interesującym.
- To wydaje się być bardzo ciekawym zajęciem - stwierdził w końcu z uśmiechem. Sama Stephanie wyglądała tak, jakby przynajmniej wstydziła się tego, co robi, co uważał za nieco dziwne. - Podoba ci się ta praca? - zapytał jeszcze, naprawdę zaintrygowany, bo nie ma co ukrywać, nie był to codzienny wybór zajęcia wśród nastoletnich czarownic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 540
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptySro Sie 25 2021, 12:51;

W żadnym wypadku nie chodziło jej o sprowokowanie sporu. Wręcz przeciwnie, zgodziła się z nim, po to aby właśnie tego uniknąć. Była naprawdę bezkonfliktowa, teoretycznie z tego powodu. Wolała zmienić własne zdanie, niżeli próbować przekonać kogoś do swojego. Tak było łatwiej i mniej stresująco.
Z siostrą miała dość dobre stosunki, ale jak to z rodzeństwem bywa, nie zawsze się dogadywały. Jak widać to norma i obie z Emmą nie były jakimiś wyjątkami. Mimo, że były do siebie dość podobne pod względem charakteru czasami zdarzały się konfrontacje, zazwyczaj dotyczące oczywiście ubrań i kosmetyków. Podejrzewała, że Alec nie miał takich problemów, za to zapewne miewał inne.
- Wydaje mi się... że nie ma zbyt dużej różnicy. Oprócz tego, że Wy podejrzewam spędzacie ze sobą więcej czasu, skoro jesteście w tym samym wieku i macie te same zajęcia chociażby w szkole... - myślała na głos, kiedy przyszło jej do głowy, aby porównać jej relacje z Emmą z jego relacją z rodzeństwem - Myśle, że problemy możemy mieć podobne, jak kłótnie o łazienke rano, ale każdy jest inny, więc pewnie wiele zależy tez od charakterów - oznajmiła po dłuższej chwili analizowania swojego przypadku, aby po chwili lekko wzruszyć ramionami. Ona tak samo nie potrafiła postawić sie w jego sytuacji i wyobrazić sobie jak to jest mieć dwójkę bliźniaków. Jednak liczyła na to, że jej przedstawi swój punkt widzenia, choćby pokrótce.
- To znaczy, że nie chciałeś się tu przeprowadzić? - spytała bez ogródek, pozwalając sobie na to, aby lepiej poznać jego perspektywę i przy okazji jego samego. - Ale rzeczywiście nastawienie robi swoje. Ja też spędziłam ostatni rok za granicą i pewnie, gdyby nie to, że wiedziałam, że ten pobyt to dla mnie szansa, tęskniła bym niesamowicie za Anglią. - wyznała szczerze, nawet nie zwracając już uwagi na to, że zdradza coraz więcej informacji na swój temat. Jakoś już jej to tak bardzo nie krępowało jak wcześniej. Dopóki nie dostała konkretnego pytania...
- Dla mnie jest ciekawe. Bardzo lubie to robić. - zaczęła, delikatnie się uśmiechając i przypominając swoje początki w tej profesji. Nie były najlepsze. - Najbardziej ciągnie mnie do projektowania. Ale zrobiłam ostatnio kurs magicznego krawiectwa i to tez sprawia mi niebywałą przyjemność. Chcę sie w tym rozwijać - przyznała, spoglądając na niego, jakby chciała ocenić co o tym sądzi. Mimo to, że to jej pasja, zawsze było dla niej ważne to jak ludzie oceniali to co robi. To niepoprawne, ale liczyła się z opinią innych. - A Ty? Masz coś co uwielbiasz robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 150
  Liczba postów : 227
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyCzw Sie 26 2021, 12:14;


Słuchał jej z uwagą tak, jak miał to w zwyczaju robić, kiedy rozmawiał z kimś w jego ocenie interesującym. Poświęcała mu swój czas więc odpowiadał dokładnie tym samym. Uśmiechał się delikatnie w jej stronę, mając nadzieję, że to zachęci dziewczynę do dalszej tak otwartej rozmowy. Naprawdę przyjemnie było siedzieć w jej towarzystwie, musiał to przyznać.
Zaśmiał się na wspomnieniu o spędzaniu wspólnie czasu. Było to poniekąd prawdziwe, choć nie do końca.
- Oj, w dzieciństwie często było tak, że mieliśmy się nawzajem kompletnie dość i unikaliśmy, jak tylko mogliśmy. Wiesz, Każde z nas zabiegało o swoją własną uwagę ze strony rodziców, nie zbiorową, a przede wszystkim na taką mieli czas - przyznał bez najmniejszego problemu. Nie miał rodzicom niczego za złe, ot stwierdzał fakt. W dzieciństwie nie potrafił tego zrozumieć. Teraz nie miał z tym problemu. Ich było tylko dwoje, dzieci była trójka. W dodatku pozostawali cały czas aktywnymi zawodowo czarodziejami. Nie miał prawa ich za to obwiniać. A przynajmniej z takiego założenia wychodził. - Tak, podobnego rodzaju problemy mieliśmy - przyznał, dalej się szeroko uśmiechając.
Zadała mu pytanie w momencie kiedy akurat kelnerka przyniosła ich zamówienia. Dlatego odczekał chwilę, podziękował jej za podanie deserów i dopiero wtedy ponownie skupił wzrok na Stephanie.
- Raczej nie miałem zbyt wielkiego wyjścia. Rodzice w grudniu nam obwieścili, że przenoszą ich z Macusy do Ministerstwa Magii. Nie było możliwości byśmy dokończyli naukę w Ilvermorny. Więc całą rodziną przenieśliśmy się na wyspy - odpowiedział, chwytając w dłoń łyżeczkę. Zanurzył ją starannie w deserze i naprał sporą porcję lodów, by po chwili móc delektować się ich smakiem na podniebieniu. Naprawdę kochał czekoladę. - Oh, a gdzie byłaś jeśli można wiedzieć? - zapytał po chwili, dalej ze słodkimi lodami na języku, przez co mógł zabrzmieć nieco niewyraźnie. Posłał jej przepraszający uśmiech.
Pokiwał głową z zainteresowaniem, gdy wyznała, że lubiła pracować w takim a nie w innym miejscu. Rozumiał to kompletnie i nie zamierzał oceniać. Jak mógł oceniać czy czyjeś zainteresowania są fajne, czy nie? Ważne, aby się w tym spełniać, prawda?
- Naprawdę fajnie. Mam nadzieję, że będziesz świetna w tym, co robisz - odpowiedział zupełnie szczerze. Czemu miałby życzyć jej cokolwiek innego, skoro ona była względem niego miła? - Cóż. często można spotkać mnie z gitarą w ręku - przyznał bez ogródek, przeczesując swoje włosy wolną dłonią. - Zacząłem grać jak miałem pięć lat, dziadek mnie tego nauczył. I tak jakoś od tego piątego roku życia nie rozstaję się z gitarą na dłużej niż kilka godzin - oh, on naprawdę uwielbiał to robić. W takich momentach zapominał o wszystkich swoich problemach, całym świecie. Liczył się tylko on i Rosalita. Czego chcieć więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 540
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyNie Sie 29 2021, 15:46;

Naprawdę przyjemnie jej się rozmawiało z chłopakiem. Co prawda ciągle miała opory, żeby mówić o sobie, jednak powoli zaczynała się przełamywać. W końcu o to chodziło w poznawaniu ludzi - żeby słuchać tego jacy są i co przeżyli, ale też dzielić się faktami na swój temat. Musiała do tego przywyknąć. A, że Alec był naprawdę otwarty na ludzi i bardzo uprzejmy, było jej łatwiej.
- Ojej, to rzeczywiście musiało być trudne. Oni nie mogli się przecież roztrić, a każde z was potrzebowało tej uwagi. Hmm, ale czy przez to nie nauczyliście się dzielić? - przyszło jej nagle do głowy i była ciekawa czy może płyną z tego jakieś korzyści. Po chwili oboje śmiali się z problemu porannej kolejki do toalety, kiedy to okazało się, że jednak wiele też mieli tych samych utrudnień w domu. - Ale przynajmniej siostra nie podkrada Ci kosmetyków. Chyba, że się mylę - dodała rozbawiona tą perspektywą.
Chwilę później dostała swojego cytrynowego loda w wafelku, a Gryfon pucharek z czekoladowym deserem. Naprawdę wyglądało to smakowicie, ale Steph zdecydowanie wolała owocowe smaki, niżeli te słodkie, stąd właśnie jej wybór padł na żółty sorbet. Od razu go spróbowała i czując ten orzeźwiający, kwaśny smak, uśmiechnęła się. Rozmawiając z nim, raz po raz lizała owocową zmarzlinę w wafelku, ciesząc się, że wybrała akurat ten wariant smakowy.
- Och, to musiało być trudne tak nagle zmienić otoczenie. Teraz już Ci się nie dziwię, że nie przepadasz za Anglią. Skoro poniekąd zostałeś zmuszony, aby tu zamieszkać... - nie wyobrażała sobie sytuacji, kiedy musiałaby zostawić wszystkich swoich znajomych i szkołę, którą już doskonale znała, aby przenieść się do nowego miejsca. Współczuła chłopakowi, bo faktycznie musiało mu być ciężko i teraz wiedziała dlaczego jest tak dość negatywnie nastawiony do tego kraju. - Spędziłam rok na stażu w Mediolanie. Marzy mi się w przyszłości zawód projektantki, a miałam okazję asystować prawdziwemu mistrzowi w tym fachu. - nawet nie zauważyła kiedy tyle słów wypłynęło z jej ust. Zadziwiająco prosto było jej opowiedzieć Alecowi o tym co robiła przez ostatni rok. Chyba uczyła się tej bezpośredniości i wylewności.
Lekki rumieniec przyozdobił jej policzki, kiedy chłopak życzył jej powodzenia w zawodzie. Był naprawdę miły i zdążyła go już polubić po tych kilkunastu minutach rozmowy. Podziękowała cicho za te słowa, po czym spytała co on lubi robić, niezmiernie ciekawa jego hobby.
- Naprawdę? Pięć lat? Wow. Nie wyobrażam sobie tego. Musisz być naprawdę zdolny. - przyznała będąc w lekkim szoku, że tak mały chłopiec jakim był wtedy, mógł nauczyć się gry na gitarze. Sama umiała jedynie grać na flecie, bo akurat w mugolskim przedszkolu, do którego uczęszczała jako sześciolatka ten instrument był popularny. Podziwiała ludzi, którzy mieli słuch muzyczny i wyczucie rytmu, bo doskonale wiedziała jak trudno gra się bez nich. - A na jakiej grasz? Akustycznej? - spytała jeszcze po chwili, nadgryzając wafelek i delektując się jego słodkim w porównaniu z lodami smakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 150
  Liczba postów : 227
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyWto Sie 31 2021, 09:52;

Zaskakującym dla niego był fakt, że rozmawiał ze Stephanie, jakby znał ją od lat, nie zaledwie od niespełna kilku godzin. Dogadywali się bez większych przeszkód, ochoczo wymieniając swoje poglądy na tak wiele tematów. Gdyby kontakt z każdym człowiekiem był tak prosty, jak z nią, z pewnością by nie narzekał.
- Łatwym nie było - przyznał jej rację, delikatnie kiwając głową. Uśmiechał się przy tych słowach. Nie miał żalu do rodziców. Doskonale wiedział, jak trudne zadanie przed nimi się pojawiło, kiedy zamiast jednego dziecka świecie, przywitali troje. I chyba każdy to rozumiał. - Poniekąd masz rację. Choć wydaje mi się, że to funkcjonuje pośród każdego rodzeństwa. - powiedział ze wzruszeniem ramion, po czym zaśmiał się głośno na wspomnienie, że nie był obciążony kradzieżą kosmetyków ze strony siostry. Tak, to definitywnie był spory atut.
Nawet nie zauważył, kiedy otworzył się przed nią na tyle, by swobodnie opowiadać o tym, jak to niekoniecznie pragnął przenieść swoje całe dotychczasowe życie na wyspy brytyjskie. To nie tak, że w ogóle się z tym faktem krył, jednak nie mówił o tym wszystkim i każdemu z osobna. Każdej świeżo poznanej osobie. Nie był tego typu człowiekiem.
- Nie jest tak źle. staram się szukać pozytywów, jak na przykład ten, że gdyby nie ta przeprowadzka, nie poznałbym wielu wspaniałych ludzi - odparł na jej słowa, dalej zajadając się naprawdę pysznymi lodami. Z lubością przymknął oczy pozwalając by słodki smak rozlał się na jego podniebieniu. - Te lody naprawdę są pyszne - powiedział po chwili, nie do końca wiadomo, czy do Stephanie, czy do całego otoczenia. Otworzył jednak oczy, aby wysłuchać dalej dziewczyny.
- O kurde, to brzmi wspaniale! Świetnie, że miałaś taką okazję! - mimo, że nie znał jej dobrze, to już się cieszył na myśl, że miała okazję spełniać swoje marzenia. A to chyba dobrze o nim świadczyło. - To musiało być coś niesamowitego. Obserwować mistrza podczas pracy - był naprawdę ciekawy jej odczuć odnośnie spędzonego czasu w Mediolanie. Zawsze lubił słuchać o tym, jak ktoś spełnia się w tym, co robił, a ona definitywnie właśnie to czyniła.
- Czy ja wiem, czy taki zdolny. Po prostu widziałem raz, jak dziadek grał i bardzo chciałem spróbować. Zafascynowała mnie wizja tworzenia magii poprzez granie na jednym instrumencie - może był skromny, może nie doceniał swoich umiejętności, ale z pewnością nie kłamał. Szeroki uśmiech na jego ustach jakby to potwierdzał. Kiedy zapytała go o to, na jakiej gitarze gra, uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Od jedenastego roku życia jestem wierny tylko jednej kobiecie o imieniu Rosalita. Gitara klasyczna o tak wytartych progach, że to aż wstyd - pokręcił z niedowierzaniem głową, bo jego gitarze faktycznie od dawna należała się renowacja. Głupi jednak tego nie robił, jakby bojąc się, że jego ukochana w ten sposób straci swoja duszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stephanie Davies

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 169cm
Galeony : 540
  Liczba postów : 241
https://www.czarodzieje.org/t18500-stephanie-davies#527141
https://www.czarodzieje.org/t18509-korespondencja-stefanii#527458
https://www.czarodzieje.org/t18503-relacje-stefki
https://www.czarodzieje.org/t18502-kuferek-stefy#527140
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptySro Wrz 01 2021, 12:40;

Co prawda dawniej, miała większe problemy z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich, ale nawet na ten moment nie przychodziło jej to tak naturalnie. Jednak rozmowa z Gryfonem zdawała się przebiegać na tyle swobodnie, że dziewczyna w żadnym wypadku nie męczyła się nią. A przecież zazwyczaj kiedy spotykała kogoś obcego, utrzymanie werbalnego kontaktu wymagało od niej dużo wysiłku psychicznego. A tutaj tego nie było.
- A widzisz, czyli jednak rodzeństwo to po prostu rodzeństwo. Bez względu na to, czy urodzone tego samego dnia czy nie - uznała podsumowująco, wnioskując z jego słów i tego do czego razem doszli przed chwilą. I nawet jeśli chłopakowi nie groziło to, że będzie kłócił się z siostrą o kosmetyki, to i tak jego codzienność w domu z dwójką bliźniaczego rodzeństwa wyglądała całkiem podobnie jak u Daviesów.
Stephanie odniosła wrażenie, że kwestia jego przeprowadzki zza Wielkiej Wody z początku wydawała się być dla niego uciążliwa, ale szybko okazało się, że należał do osób, które nie ubolewają zbyt długo, a próbują od razu doszukiwać się pozytywnych aspektów. Cieszyła się z tego względu, bo to oznaczało, że Alec nie jest na co dzień marudą. Nie przepadała zbytnio za takimi osobami.
- To prawda. A nóż, może Wielka Brytania spodoba Ci się w miarę pobytu tutaj. Czasami zwyczajnie trzeba dać szansę nowemu miejscu - starała się jakoś podbudować tę jego pozytywną perspektywę, choć widziała, że sam nieźle sobie z tym radzi.
Usłyszawszy jak zachwyca się swoim czekoladowym deserem, nie sposób było powstrzymać uśmiechu, cisnącego się jej na usta. Miał coś w sobie z małego chłopca, który potrafił cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Troche przypominał jej pod tym względem Thadda.
- To prawda, są cudowne. Też mi smakują - odparła szczerze, zerkając z uśmiechem na jego pucharek, aby po chwili usłyszeć kolejne miłe słowa z jego ust. Widać było, że autentycznie dzielił z nią radość ze stażu, który miała okazje odbyć we Włoszech. - Z początku nie mogłam przywyknąć do tego, że mogę chociażby patrzeć na jego pracę. To już było dla mnie wiele. Każdemu życzę takiej szansy na rozwój - wyznała, z sentymentem wspominając ostatnie miesiące podczas, których chłonęła nowe doświadczenia i szkoliła się w swoim fachu. To było dosłownie jak amerykański sen.
Widząc wyraz jego twarzy, kiedy mówił o grze na gitarze, wiedziała, że to było coś co prawdziwie kochał. Łatwo można było rozpoznać prawdziwą pasję człowieka, po tym jak o niej mówił. Lekko zahipnotyzowana słuchała jak opowiadał jej o nauce gry, pewna, że był w tym dobry. Słysząc imię jego gitary, zaśmiała się cicho, nadgryzając po raz kolejny słodkiego wafelka.
- Nie znam się na tym za bardzo, ale chyba jeśli widać po niej ślady użytkowania, to raczej świadczy o tym, że często Ci towarzyszy - stwierdziła oczywistość, posyłając mu delikatny uśmiech. Lubiła osoby, które posiadały coś co prawdziwie kochały i to właśnie ta rzecz pochłaniała ich w stu procentach.
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 150
  Liczba postów : 227
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyCzw Wrz 02 2021, 14:21;

Tak, oboje doszli do wniosku, że nie ma co za bardzo rozmyślać nad tym, czy aby typ rodzeństwa ma jakiekolwiek znaczenie. Okazywało się, że nie ma żadnego, bo czy tak, czy siak, atmosfera mogła pozostać dokładnie taką samą. Poniekąd było to dla Aleca pokrzepiające. Że nie musi dalej zastanawiać się nad tym co by było gdyby... czego w sumie nie lubił robić. Zamiast tego podążyli w kierunku innego tematu, jakim był przyjazd Aleca oraz jego rodzeństwa do tego kraju. Dla niego to zagadnienie nie było łatwym, niemniej kiedy miał sposobność poznać osoby takie, jak Stephanie, nieco mniej tęsknił za utraconym życiem za wielką wodą. Dziewczyna okazała się sympatyczna, rozmowna (kiedy już komuś w odpowiednim stopniu zaufa?) i naprawdę nie żałował tego, że wyciągnął ją na te lody.
- Chyba nie mam innego wyjścia - przyznał w końcu pojednawczo, uśmiechając się przy tym szeroko. No przecież nie sposób było narzekać w życiu wciąż na jeden i ten sam powód, skoro to odstraszało ich multum! Nie ma to jak optymistyczne nastawienie do życia.
Delektowali się swoimi deserami, rozmawiając przy tym na przeróżne tematy. Nim się obejrzeli, pucharek był już niemalże całkowicie opróżniony, a lód Stephanie zjedzony. Nie bardzo się cieszył z tego powodu. W zasadzie oznaczało to, że powoli będzie musiał się zbierać. W końcu na Pokątnej pozostawił gdzieś swoją siostrę, która teraz prawdopodobnie była gotowa wyrwać mu nogi z dupy za to. Nie jego wina, że tak dobrze rozmawiało mu się ze Steph.
- Tak, ta gitara jest dla mnie bardzo ważna - powiedział po chwili, uśmiechając się ciepło. Rosalita byla jego ukochanym przedmiotem, który otrzymał od dziadka. I z którym nigdy nie rozstawał się na dłużej niż kilka godzin. Tak po prostu było i nikt w jego rodzinie już nawet nie próbował kwestionować tego faktu. - Steph, bardzo cię przepraszam, ale będę musiał się już zbierać, bo mnie siostra w końcu zabije - powiedział, dojadając swój deser. Poprosił o kelnera, zapłacił za cały rachunek, czy tego chciała, czy nie, po czym powoli podniósł się z zajmowanego krzesła. - To co, w takim razie do zobaczenia w Hogwarcie?- Tak, zdecydowanie będzie miło spotkać na szkolnym korytarzu jeszcze jedną, przyjaźnie nastawioną względem niego twarz.

zt.x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek)
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1242
  Liczba postów : 1672
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptyPon Paź 25 2021, 22:13;

Doskonale wiedziała, jaką władzę posiadała nad Nessą, ale nigdy nie zamierzała jej w żaden sposób nadużywać. Była jej przyjaciółką. Kobietą, bez której nie wyobrażała sobie życia. Powiernicą jej najmroczniejszych sekretów, niejednokrotnie partnerką w zbrodni. Przeszły razem tak wiele i znaczyły dla siebie jeszcze więcej. Sama Beatrice dl Nessy gotowa była zrobić wszystko, gdyby tylko ta o to poprosiła. Póki co, po prostu była obok, gdy tylko Ruda tego potrzebowała gotowa nieść pomoc w każdym zakresie.
Szczerze, nie mogła się doczekać momentu, kiedy to Nessa z takim samym zaangażowaniem jak i Beatrice obecnie, zacznie opowiadać o jakiejś nowej miłości w jej życiu. Dearówna uważała swoją przyjaciółkę za wspaniałą osobę i pragnęła dla niej wszystkiego, co najlepsze. I pomimo, że sama Ruda mogła sądzić inaczej, Trice uważała, że zdecydowanie łatwiej idzie się przez życie z drugą osobą u boku. Ona sama miała nadzieję, że właśnie kogoś takiego znalazła i pragnęła z całego serca, aby i Nessa trafiła w końcu na odpowiednią osobę, wartą jej cudownego jestestwa. Tym bardziej doceniała takie momenty, jak ten, kiedy mogły poświęcić dla siebie zdecydowanie więcej czasu, porozmawiać bez stresu i obowiązków ciążących nad głową jednej czy drugiej z czarownic.
- Nie używaj słów, których nie lubisz - zaproponowała, uśmiechając się w lekko pokrętny sposób. Wiedziała, że Nessa miała rację, ale łatwiej było jej zwrócić uwagę na coś takiego, niż przyznać, że faktycznie mówi rozsądne rzeczy. Leniwie bawiła się kieliszkiem, poruszając jednostajnie zmrożonym winem, które znajdowało się w środku, spoglądając na nią, nieco spod byka. Prychnęła, gdy zaproponowała jej zaklęcie zapomnienie i spojrzała na nią z oburzeniem wymalowanym w czarnych ślepiach. - Ty tak na poważnie? - uniosła brew do góry z wyraźnym powątpiewaniem w głosie. Myślała, że komu jak komu, ale jej nie musiała tego tłumaczyć. - Nawet jeśli coś było straszne, to ukształtowało mnie i doprowadziło do takiego a nie innego momentu w życiu. A teraz... Kurwa, Ness, ja mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwa - wyznała w końcu, sama zaskoczona poczynioną obserwacją. Nie spodziewała się, że tak jest, ale dopiero gdy wypowiedziała to zdanie na głos, zdała sobie sprawę z tego, że jest prawdziwe. A ona naprawdę była szczęśliwą osobą. Merlinie... Kto by się spodziewał...
Słuchała jej dalej z uwagą, choć mogła wyglądać tak, jakby kompletnie nie przykładała wagi do wypowiadanych przez nią słów. Wpatrywała się w kieliszek, jakby zawarty w nim alkohol był znacznie ciekawszy od jej rozmówczyni, co oczywiście było nie prawdą. A mimo to nie mogła oderwać wzroku od spływającej po zewnętrznej krawędzi kropli wody.
- Zmiana dziedziczenia jest niemalże pewna. Nasz związek był, że tak powiem, gwoździem do trumny w ich relacji - wyjaśniła pokrótce. Nie zamierzała zagłębiać się w szczegóły, a nawet czuła, że zwyczajnie nie mogła. Nie miała problemu, aby dzielić się Nessą swoimi sekretami, niemniej cudze sekrety potrafiła dochować. A nie była pewna czy Camael życzyłby sobie, aby tłumaczyła swojej przyjaciółce zawiłości jego rodzinnych relacji.
Odchyliła się, opierając plecami o oparcie krzesła. Jedną dłoń luźno zwiesiła na jego poręczy, w kompletnie niedbałym geście, który był wystudiowany na przestrzeni wielu, naprawdę wielu lat bycia Dearówną. - Jesteś niesamowicie zaślepiona miłością do mnie - powiedziała w końcu, patrząc przyjaciółce prosto w oczy i uśmiechając się przy tych słowach szeroko. Czasami miała wrażenie, że Lanceley znacznie ją przecenia i tak też działo się w tym momencie.
Nie miała wcześniej czasu wspomnieć jej o tym, jakie relacje połączyły ją z Clearwaterem. Po prostu jakoś tak wyszło, że w natłoku wydarzeń zapomniała o tym aspekcie, który był dosyć istotną zmianą w jej życiu.
- Nie adoptowałam, tylko stałam się opiekunem prawnym - wykonała efektownego młynka czarnymi ślepiami, by po chwili leniwie unieść kieliszek do pociągniętych czerwoną szminką warg. Napiła się nieco wina z rozkoszą zauważając, jak cudownie chłodzi jej podniebienie. - Po prostu... miałam z nim naprawdę wiele do czynienia. Jest półwilem, pomagałam mu zrozumieć i okiełznać swoją genetykę, bo niejako mam w tym doświadczenie. Nieco zbliżyliśmy się przez to do siebie, aż w maju nagle umarła jego babcia, jedyny opiekun prawny. Chłopak trafiłby do sierocińca, bo był niepełnoletni - wyjaśniła jej pokrótce, odstawiając kieliszek na blat. Spoglądała na Nessę z niepewnością. - Nie oceniaj mnie. Nie chciałam, aby stała mu się krzywda. Nie wiem czemu akurat jemu zdecydowałam się pomóc, ale po prostu wiem, że to była jedyna właściwa decyzja w tamtym momencie - dodała po chwili świadoma tego, że nawet jeśli była jej przyjaciółką, nawet jeśli kochała ją bezgranicznie, to musiała mieć własną opinię na ten temat. Beatrice po dziś dzień nie rozumiała, czemu zgłosiła swoją kandydaturę na opiekuna prawnego dla Eskila, ale nigdy tej decyzji nie żałowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
Dodatkowo : animag
Galeony : 1336
  Liczba postów : 3653
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 EmptySro Lis 03 2021, 00:11;

Beatrice była jej osobą i nikt ani nic nie mogło tego zmienić. Nawet jak weźmie ślub, założy rodzinę i będzie miała gromadkę dzieci i kociąt, to wciąż będzie tę samą Beatrice, którą poznała i z którą zaprzyjaźniła się tak wiele lat temu. Przy niej umiała jeszcze być czymś większym i wartościowym niż była dla każdego innego. Gdyby miała kogoś zamordować, iść za kogoś do Azkabanu — to byłaby czarnowłosa czarownica siedząca naprzeciw. Było tak, nawet jeśli nie zawsze umiała to okazywać.
Mogła tego momentu równie dobrze nie doczekać wcale, bo Nessa nie była dobrym materiałem na romans — trudnym, wybrakowanym i niewdzięcznym. Sama też nie wiedziała, jak się odnaleźć w rzeczywistości bez logiki, gdzie królowały emocje, z którym tak dawno zrezygnowała. Nie była jednak typem człowieka, który czegoś żałował. Wszystkie jej decyzje były świadomie, wszystkie prowadziły do miejsca, w którym była i nie miała prawa, nie chciała narzekać. Lubiła samotność bardziej, niż powinna. No i miała Reeda, chociaż ich relacja była niemożliwa do określenia. Odnosiła wrażenie, że ani on, oni ona nie chcieli jakoś mocno w to brnąć, angażować się. I nie miała tego za złe. Wolała więc skupić się na Beatrice, jej pierścionku i jej szczęściu, na które zasługiwała bardziej, niż ktokolwiek inny.

- Czasem muszę. - odpowiedziała ze wzruszeniem ramion, upijając chłodnego wina. Było naprawdę dobre, o co tej knajpy by nie posądzała. Ruda doskonale wiedziała, że ma rację, a reakcja przyjaciółki tylko utwierdziła ją w tym przekonaniu. Obydwie uwielbiały ją mieć, uwielbiały też stawiać na swoim, chociaż Dear'ównie było do poziomu maniaka kontroli, którym była Lanceley. - Nie rób takiej miny, bo Ci tak zostanie i będziesz brzydka na własnym ślubie. Uwierz, czasem lepiej zapomnieć o pewnych bliznach i zrobić miejsce na nowe. Nie będę jednak naciskać, to Twoje życie i Twoje szczęście, sama o tym decydujesz.
Dopowiedziała ze wzruszeniem ramion oraz charakterystyczną dla siebie szczerością. Podobnie, jak ona obróciła kieliszkiem w dłoni, przyglądając się bąbelkom, które leniwie rozbijały się na powierzchni. Bezgłośne westchnięcie uciekło spomiędzy karminowych ust, które zaraz zostało zamaskowane krótkim uśmiechem skierowanym w stronę Trice. Cieszyła się jej szczęściem, naprawdę i więcej nie było jej nic potrzebne do utrzymania spokoju ducha.
Kwestia rodziny jej narzeczonego była paskudna, ale w gruncie rzeczy nie miała znaczenia. One również w tym siedziały, obydwie odrzuciły wyznaczone im przez ojców drogi, podążając własną z uniesioną głową, bo nawet jeśli były ciężkie i się im nie podobały, nie mogły tego przyznać.

- Nie można mieć wszystkiego. Wybrał Cię, więc muszą z tym żyć, niezależnie co zrobią ze swoją fortuną i dziedzictwem.
Niewiele ją ta rodzina obchodziła, przynajmniej dopóki Beatrice nie nosiła ich nazwiska, więc nie ciągnęła dalej. Wiedziała, że o pewnych rzeczach powiedzieć jej nie mogła ze względu na miłość swojego życia i jego życzenia w tej kwestii. Dopiła wina, odstawiając pusty kieliszek, a następnie przeczesała rude pasmo, zgarniając je za ucho. Odwzajemniła bezpośrednie spojrzenie jej onyksowych oczu, uśmiechając się zadziornie. - Jestem. Musisz z tym żyć, bo mam wrażenie, że jesteś jedyna. No wiesz, jesteś moją osobą. I zapamiętaj to wyznanie, bo więcej go nie powtórzę i jest z okazji Twoich zaręczyn.
Zakończyła poważnie, puszczając jej oczko. I nie, wcale jej nie przeceniała, tylko to raczej opiekunka Slytherina nie doceniała siebie na tyle, ile powinna.
Kolejne słowa przyjęła z większą powagą, chociaż brew subtelnie drgnęła jej ku górze. Nie rozumiała jej chęci adoptowania chłopaka tuż przed pełnoletnością, aby uchronić go raptem od kilku miesięcy w domu zastępczym. Nie była nigdy dobra z dziećmi na płaszczyznach innych niż naukowe. Słyszała plotki o Eskilu, które krążyły po szkole i nie całkiem wiedziała, jak zamierzała sobie z nimi poradzić. Był przecież zbyt stary, aby udawała jego matkę?

- Wciąż jesteś za niego odpowiedzialna. - odparła mimowolnie, poprawiając się na krześle i stukając paznokciami w blat stolika, przy którym siedziały. - Nie oceniam, zawsze byłaś dobroduszna. Może go uratujesz przed zbłądzeniem, pół wila bez pomocy, może pójść bardzo złą drogą, wiesz przecież. Lubię w Tobie to, jak mocno trzymasz się swoich postanowień, dlatego nigdy nie wątpię w słuszność Twoich działań, nawet jeśli nie zawsze je rozumiem Trice.
Wyjaśniła ze spokojem, nie spuszczając wzroku z ciemnych oczu przyjaciółki. Miała rację, miała swoje zdanie, ale chyba nie było tak straszne, jak mogłaby Nessę podejrzewać. Bo przecież ruda widziała, że czarownica nie żałowała, wierzyła w swój cel i zadanie. Jaki więc byłby sens ją za to potępiać, skoro wyznawała zasadę życia bez żalu? Uśmiechnęła się pod nosem, łapiąc za słoną przekąskę. Na pewno pójdzie dziś kolejna butelka wina, po którą zawołała kelnera.


|ZT x2

______________________

The thing women have yet to learn is nobody gives you power. You just take it.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 QzgSDG8








Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 8 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-