Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptySob Cze 12 2010, 13:08;

First topic message reminder :


Lodziarnia Floriana Fortescue

W tej niezwykłej lodziarni możesz dostać lody o wielu smakach, zarówno tych tradycyjnych, jak i nietypowych. Po udanych zakupach na ulicy Pokątnej wiele osób przychodzi tu, aby spędzić nieco czasu w ogródku pod kolorowymi parasolkami, zajadając się pysznymi deserami.

Porcja dowolnego ciasta
Ciastka do kawy
Porcja lodów
Gofr bez dodatków
Bita śmietana, polewa, posypka, owoce do lodów/gofrów/ciasta

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Perpetua Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska - Jarzębinowa Ferula
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 1040
  Liczba postów : 1057
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyWto Kwi 07 2020, 21:01;

Potomkinie wil chyba już tak miały - zawsze noszące się prosto i dumnie, a przynajmniej sprawiające takie wrażenie. Obojętnie, czy były półkrwi, czy mniejszej domieszki, zawsze łączył je jakiś wspólny pierwiastek. Wyjątkowym paradoksem w wypadku Panny Zakrzewski i Whitehorn było to - że obie walczyły z wiecznie poplamionymi dłońmi. Młodsza kobieta toczyła nierówną walkę z farbami, Perpetua natomiast z tuszem, który niemal wiecznie urzędował na jej prawie śnieżnobiałych, drobnych dłoniach. Często i gęsto radziła sobie z tym, zakrywając dłonie zdobnymi rękawiczkami - choć i one nie zawsze zdawały swój egzamin. Sama złotowłosa ostatnio też o nich zwyczajnie zapominała - czego wynikiem były dłonie-dalmatyńczyki. Jako, że ostatnio korzystała głównie z czarnego atramentu, pracując nad swoim dziennikiem, ale także i nowymi zaklęciami, które rodziły się w jej głowie.
Prócz poplamionych dłoni - obie widocznie dzieliły zainteresowanie obserwowaniem otaczającego ich świata. Młoda dziewczyna, zupełnie jak Perpetua przed chwilą, także zapatrzyła się na życie toczące się na Pokątnej. Ta ulica nie dość, że była magiczna, to śmiało można by porównać ją do ula lub mrowiska.
Słysząc słowa swej nowej towarzyszki, wyraźnie się ożywiła - aż poprawiając się na krześle i delikatnie nachylając w stronę blondynki.
- Oh! Jesteś artystką? - podziw zamigotał w niebieskozielonych oczach. Nie wiedzieć kiedy, odrzuciła wszelkie oficjalne formułki - których w sumie nawet w tym wypadku nie zdążyła użyć.
Nie sposób było ukrywać, że Perpetua najzwyczajniej w świecie podziwiała artystów wszelkiego rodzaju - malarzy, muzyków, pisarzy... Potrafili wyrażać siebie w najpiękniejsze sposoby jakie człowiek w ogóle wymyślił - i dzielić się tym ze wszystkimi. W lwiej większości były to osoby empatyczne, na swój sposób otwarte na świat. I choć sama Whitehorn tą otwartość podzielała... Tak była kompletną nogą w wyrażaniu tego poprzez sztukę. Doceniała piękno, mogła chwalić je szczerymi słowami, uchwycić chwilę w pięknym zdaniu - ale nie potrafiła wyrażać tego ani przez muzykę, ani malarstwo... Za to uwielbiała, wręcz ubóstwiała oglądać lub słuchać prac innych. Wczuwała się w to, w co widziała.
- Popełniłabym jakieś artystyczne faux pas, gdybym powiedziała, że w tej chwili marzę, żeby zobaczyć twoje szkice? - zapytała z nutką rozbawienia i nadziei w głosie, kompletnie nie pesząc się pod spojrzeniem młodej kobiety. Nie wiedziała, co kiełkuje w jej głowie, ale wiedziała, że nieczęsto ma się przyjemność herbatkowania z malarką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bianca Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 174cm
C. szczególne : veela vibe || zniszczone terpentyną dłonie umazane farbami
Dodatkowo : ćwierć wila
Galeony : 1327
  Liczba postów : 713
https://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
https://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
https://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
https://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski
https://www.czarodzieje.org/t18447-bianca-zakrzewski-dziennik
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptySro Kwi 08 2020, 15:37;

Od zawsze mówiono jej, że do złudzenia przypomina w swej aparycji matkę. Z początku czuła się z tym naprawdę niekomfortowo, bowiem kobiety niespecjalnie pamiętała, jednak później stwierdziła, że to zwyczajnie głupie i powinna być dumna, że może swoim wyglądem przypominać najważniejszą osobę w życiu swoim, taty i brata. Niemniej jednak nie myślała o mamie zbyt dużo. Zmarła, kiedy Bianca miała naprawdę niewiele lat i w jej głowie powstała bez wątpienia wyidealizowana wizja półwisi. Kiedyś bardzo żałowała, że nie zdążyła poznać mamy bliżej, z czasem jednak uświadomiła sobie, że nawet nie wie do końca czy jest czego żałować. Niemniej jednak postanowiła chodzić z wysoko podniesioną głową, dokładnie tak jak jej mama robiła w jej wyobrażeniach.
Lubiła patrzeć na ludzi. Obserwować ich, zapamiętywać dziwne rzeczy, które później mogła przelać na płótno. Fascynowali ją. Wielokrotnie próbowała ująć to, jak ktoś podnosi rękę do ucha, by zaczesać niesforny kosmyk włosów. Oddając lekką dynamikę tej sceny i subtelność czegoś tak z pozoru zwyczajnego. Ulica Pokątna przypominała jej obrazy z bitew. Pełne nieopanowanej dynamiki i na swój własny sposób – pięknego chaosu. Patrzyła, zapamiętywała, a potem starała się oddać wszystko za pomocą farb, patrząc na swoje dzieła bezapelacyjnie krytycznym wzrokiem.
Uśmiechnęła się do siedzącej obok kobiety i skinęła głową. Dokładnie tym była – artystką. Była malarką w swoim sposobie bycia, pracy, a także zwykłych codziennych czynnościach, przełamując każdą rutynę długimi chwilami panowania nad pędzlem, tworzącym własne ścieżki na fakturze płótna.
Tak, maluję odkąd pamiętam. – odparła zgodnie z prawdą.
Nie pamiętała bowiem czasów zanim zaczęła oddawać się tej jednej czynności z taką pasją, jaką miała w zwyczaju. Babka zaraziła ją miłością do sztuki dawno temu, krótko po tym, kiedy młoda Zakrzewski nauczyła się chodzić. Była nawet przekonana, że szybciej opanowała sztukę cieniowania i dobierania odpowiednich barw, niż dobrej artykulacji słów. Nie potrafiła również wyobrazić sobie swojego życia, nie przepełnionego artystycznymi aspektami. Kochała to i wiedziała, że to jedyna rzecz, w której mogła się tak odnaleźć.
Nie mam nic przeciwko. – powiedziała z iskierkami rozbawienia, błądzącymi w jej zielonych tęczówkach. Zaraz potem odłożyła na stolik szklankę z syrenim latte i sięgnęła do swojej torby, by po kilku chwilach wyciągnąć zeń kilka swoich aktualnych szkiców. Nie potrafiła zliczyć ile miała tych nigdy nie dokończonych w swojej pracowni. Nie cechował jej słomiany zapał, ale gdy nie mogła odnaleźć złotego środka do wykończenia projektu przez kilka miesięcy – porzucała je, wmawiając sobie, że jeszcze kiedyś doń wróci. Czasem faktycznie wracała, jednakże dużo częściej zaczynała nowe, dopinając je na ostatni guzik. Położyła arkusze na stolik, odwracając je do towarzyszącej Zakrzewski kobiecie i spojrzała na nią wyczekującym wzrokiem. Była przyzwyczajona do pokazywania swoich prac, właśnie po to malowała. Niemniej jednak, posiadała takie, których nie widział nikt poza nią. Bianca wyrażała swoje emocje poprzez sztukę, niektóre obrazy były zbyt osobiste, by ktoś inny mógł na nie patrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74241
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Specjalny




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyWto Maj 12 2020, 23:32;

Ingerencja w pracy

Dzień nie był zbyt piękny. Trzeba powiedzieć szczerze, że po prostu padało, nic zatem dziwnego, że wielu czarodziejów postanowiło zostać w domu. Jednak nie wszyscy! Do lodziarni weszła wkrótce starsza wiedźma ze swoim kilkuletnim wnukiem, który rozglądał się na wszystkie strony i aż rozdziawił buzię na widok tych wszystkich smakołyków, jakie można było tutaj dostać. Był dość pulchny, więc łatwo można było się domyślić, że zawsze dostawał dokładnie to, co chciał.
- Babciu! Chcę lody! Z bitą śmietaną, posypką, owocami, ze wszystkim. I sok. I ciastko! Wszystko, wszystko! - zakomunikowało dziecko, kiedy tylko kobieta zdołała usadzić je na miejscu i westchnąć ciężko, a następnie poprosiła cię do siebie, by zamówić faktycznie porcję lodów ze wszystkimi dodatkami, sok z dyni, chochlikowe cappuciono i jakieś ciastka do tego napitku. Gdyby przyszło ci zapytać o to, jakie masz podać lody, pewnie dowiedziałabyś się, że jakiekolwiek, bo chłopiec wyraźnie nie mógł się na nic zdecydować. Kiedy podajesz całe zamówienie, dziecko niespodziewanie zaczyna wyrzucać ze swojej porcji kolejne owoce, a część z nich... ląduje na tobie.
- Rob! - rzuciła jeszcze jego babcia.
Co teraz zrobisz? Pamiętaj tylko, że jesteś w pracy!

@Madeleine Ford

|| Wybaczcie, że tak wpadam, ale obiecuję wam nie roznieść tematu

______________________

Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 415
  Liczba postów : 564
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyCzw Maj 14 2020, 10:20;

Mad od kilku godzin sprzatała zaplecze w lodziarni,gdy rozległ się cichy dzwoneczek u drzwi co mogło oznaczać że weszli klienci.Nie minęło kilka minut a wróciła z zaplecza.
Chwilę to trwało biorąc pod uwagę, że chłopiec chciał dosłownie wszystko.Dziewczyna spojrzała jedynie na pulchnego chłopczyka z babcią.Po krótkiej chwili chłopiec otrzymal swoje zamówienie.
-Nic nie szkodzi zaraz się posprzata prosze podała kilka chusteczek - rzekła w ich strone chociaż Mad nie podobało się to co chłopiec wyprawiał.Gryfonka chciała pomóc jakoś starszej pani w końcu bezduszna nie była,może jeszcze się to uda coś uratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74241
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Specjalny




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyPią Maj 15 2020, 21:36;

Ingerencja w pracy

Chłopiec nie bardzo reagował na to, co ma do powiedzenia jego babcia i nie chciał przestać, rzucając coś o tym, że te owoce akurat mu się nie podobają. Mówiąc prosto, narobił faktycznie sporego bałaganu, a ty również dostałaś za swoje. Chusteczki może były pomocne, w początkowym zebraniu tego, co pojawiło się na stoliku, ale może lepiej byłoby jednak pomyśleć o jakichś zaklęciach? Twój strój również jest pobrudzony i na pewno nie powinnaś tak wychodzić do klientów, a kolejni właśnie zbliżali się do drzwi lodziarni. Wyglądało na to, że spokojny czas w pracy właśnie dobiegał końca! Starsza pani przeprosiła gorąco za całą tę sytuację i skupiła się na uprzątnięciu tego, co zrobił Rob, raz po raz przepraszając.
Masz dosłownie chwilę na to, by doprowadzić się do porządku, nim podejdziesz do kolejnych gości. To dwaj panowie w sile wieku, którzy nie wyglądają na takich, którym będzie miło słuchać dziecięce okrzyki. Istniał cień prawdopodobieństwa, że zrobi się za chwilę nieco goręcej, ale może to tylko takie wrażenie? W każdym razie decyduj szybko - podchodzisz do nich ubrudzona owocowym tornado, czy wracasz na zaplecze, żeby jakoś doprowadzić się do porządku? Może jakieś szybkie zaklęcie?

@Madeleine Ford

______________________

Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 415
  Liczba postów : 564
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyNie Maj 17 2020, 10:32;

Mad pokiwała głową spoglądając na przy byłych gości.
- Można by spróbować użyć zaklęcia.-mruknęła pod nosem do siebie.
Nie minęło kilka chwil, a dziewczyna już rzuciła czar by wszystko posprzątać z lady z siebie i całą resztę.
-Chłoszczyść - Gryfonka wykonała pół obrotu nadgarstka kierując różdżką w ladę i na osoby, powiedziała spokojnie, z pewnością siebie ze wyjdzie wszystko ładnie.
Po czym, spojrzała na kolejnych gości podchodząc do nich z uśmiechem by przyjąć zamówienie.

(Wybacz ze kródko ale jakoś to mozna zakończyć po kolejnym poście troche mi sie w domu nazbierało do obarnięcia)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74241
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Specjalny




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyNie Maj 24 2020, 23:21;

Ingerencja w pracy

Zaklęcie poszło całkiem sprawnie, w końcu nie było jakoś szczególnie trudne. Nic zatem dziwnego, że dziewczyna nie musiała się z nim wyjątkowo mocno zmagać, ot, prosta sprawa. Okolica wnet okazała się czysta, nie było już żadnego problemu z jej strojem, a już na pewno nie z koniecznością podawania czegoś klientom. Nic zatem dziwnego, że kiedy tylko ruszyła w stronę kolejnych gości, ci okazali się być całkiem zadowoleni. Nie dałoby się powiedzieć, żeby jakoś szczególnie krzywo na nią spoglądali, czy coś podobnego. Widać dziewczyna, w ich oczach przynajmniej, poradziła sobie naprawdę dobrze i nie mieli powodów do tego, by jakoś się obrażać. Kiedy zresztą zebrani spożyli już swoje zamówienia, pożegnali się grzecznie i Madeleine została sama, mając okazję do tego, by jeszcze coś posprzątać, by jeszcze przekonać się, czy w kawiarni nie ma czegoś do zrobienia. Na całe szczęście zareagowała wcześniej odpowiednio i mogła sobie pogratulować. Teraz pozostawało jej jedynie czekać na koniec dnia. I na potencjalnych kolejnych klientów, rzecz jasna!

@Madeleine Ford

______________________

Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 415
  Liczba postów : 564
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyWto Maj 26 2020, 09:21;

Kiedy w lodziarni wszystko ucichło i wyszli ostatni klienci uśmiechnęła się na tą myśl.
Mad jeszce postanowiła ogarnać, westchęła nawet pozbierała ze stolików pucharki i ustawiła na nich kilka ładnych wazoników z kwiatkami żeby było przyjemnie.
Gryfonka w rękach trzymała szmatkę i zaczęła od mycia lady i kilku pucharków które w mig ustawiła na półkach.Miała jeszcze trochę czasu do zamknięcia.
Mówi się trudno. Pozostało dziewczynie czekać... Najwyraźniej naprawdę miała dziś co robić.Mad wyszła ze sklepu zamykając do na dwa zamki dóra dół,pół godziny później była w szkole.W następnej sekundzie znikając za jakimś panem przy kości, który najwyraźniej lody bardzo lubił.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 640
  Liczba postów : 939
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyPon Sie 24 2020, 22:11;

@Boyd Callahan

Sobota, 29 Sierpnia 2020.


Nie mogła dojść do siebie po powrocie z Rumunii. Miała wrażenie, że powinna rzucić studia i tam zostać, skupić się do reszty na smokach i karierze z nimi związanej. Podobało się jej uczucie wolności, swoboda, którą dawał jej rezerwat, bo chociaż praca była ciężka, mogła właściwie robić to, co tylko chciała. Obserwowała zwierzęta, chodziła po górach i uczyła się w klinice pod okiem najlepszych magizoologów. Czy mogła mieć lepsze wakacje? W jej mniemaniu pewnie nie i chociaż przez chwilę, na samym początku lipca żałowała opuszczenia szkolnego wyjazdu do Stanów, to teraz nie miała wątpliwości, że podjęła najlepszą z możliwych decyzji, która tylko utwierdziła ją w przekonaniu o tym, co chciała robić. Był to też w pewien sposób rodzaj ucieczki od problemów szkolnej, rodzinnej i towarzyskiej codzienności. Chciała pogodzić się ze sobą, zamknąć pewne wątpliwości i uciszyć wyrzuty sumienia, a także oczyścić się wewnętrznie, aby od nowego roku szkolnego pomagać ludziom z większą energią i entuzjazmem. Dużo łatwiej było żyć problemami innych niż własnymi.
Robiła z mamą zakupy, bo ta akurat miała coś do załatwienia w Londynie i wyszły właśnie ze sklepu Madame Malkin z nowym mundurkiem, gdy Ali oznajmiła, że musi skoczyć jeszcze do papierniczego, uzupełnić atramenty oraz pergaminy, a także chciała znaleźć sklep z maszynami do szycia. Wolała to załatwić dziś, bo jutro miała dyżur w klinice, a w poniedziałek mieli zająć się z Maxem mieszkaniem. Ucałowała kobietę, odwracając się zaraz i znikając gdzieś w tłumie z charakterystycznym dla siebie uśmiechem. Miała dobry humor. Odzwyczaiła się od gwaru i takiej ilości ludzi w jednym miejscu, wszystkie witryny sklepowe przykuwały jej uwagę wrześniowym wystrojem, a widok przerażonych dzieciaków z pierwszym kociołkiem w ręku był uroczy. Kiedyś też była na ich miejscu. Nie mogąc powstrzymać uśmiechu, uniosła dłonie i zacisnęła mocniej kolorową, grubą frotkę na włosach, która trzymała jej kitkę — krótką, sięgającą przy wysokim upięciu ledwo do ramion. Miała na sobie zwykłe białe trampki, krótkie spodenki i koszulę z nadrukiem w bladoróżowym kolorze. Na nadgarstku widniały rzemyki z koralikami i innymi paciorkami, a także smoczym zębem oraz pazurem.
Zrobiła szybkie zakupy, wychodząc z torbą w dłoni i kierując się wzdłuż ulicy, zauważyła popularną lodziarnię. Koniec sierpnia, a pogoda w Wielkiej Brytanii wciąż była piękna i słoneczna, więc nie mogła odmówić sobie przysmaku, biorąc też pod uwagę gofra. Starała się nie zaprzątać sobie niczym głowy, nie martwić się na zapas, nie gdybać. Cokolwiek by miało nie nadejść, wiedziała, że da sobie radę, a jeśli nie to spakuje torby i wróci do rezerwatu. Podeszła do okienka, przyglądając się smakom i pewnie nie zauważyłaby przechodzącego Boyda, gdyby nie cofnęła się pół kroku, chcąc dopuścić do szyby małą dziewczynkę. Jak zwykle trąciła go, nieco wpadając na Gryfona i natychmiast odwróciła się ze speszoną twarzą, chcąc przeprosić. Widok znajomej buzi sprawił jednak, że tylko parsknęła śmiechem. Nie widziała go długo i chociaż przez ułamek sekundy na jej twarzy widoczne było przerażenie z nutą paniki, szybko zastąpiła je szczera radość. Nie umiała kłamać, wciąż można było czytać z niej, niczym z otwartej książki.
- To chyba przeznaczenie Boyd, zawsze, gdy mamy się spotkać, to na Ciebie dosłownie wpadam. Świetne wyczucie czasu. Jaki chcesz smak? - zapytała pogodnie, wciąż przez śmiech, obdarzając go krótkim spojrzeniem i zaraz wróciła do sprzedającej przysmaki Pani, która zawołała, że jej kolej i wciąż czeka ze słodkim wafelkiem, o który wcześniej zdążyła poprosić. Wybór lodów był zawsze skomplikowany, zwłaszcza gdy mieli taki wybór smaków. Dla niej oczywiste było, że skoro już spotkała pierwsze wspomnienie minionych dni, to przecież jej nie odmówi wspólnego jedzenia. Cokolwiek między nimi nie było lub było, mieli być kumplami. Chciała się tego trzymać, traktując go z serdecznością i uśmiechem, a nie rozpamiętując. - Ja poproszę słony karmel, masło orzechowe i waniliowe! Dla niego też słodki wafelek do tych lodów.
Odwróciła głowę, zapraszając go krótkim gestem dłoni i odsunęła się na bok, aby mógł wybrać smaki, a sama wyjęła galeony i zapłaciła, kładąc je na ladzie. Oczywiście odebrała też swoją porcję, zaraz próbując karmelowej gałki, która wywołała na jej twarzy nostalgiczny uśmiech. Miała z nim wyjątkowo dobre skojarzenia.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptySro Sie 26 2020, 16:59;

Wakacje, jak to wakacje, minęły mu znacznie szybciej niż by sobie życzył, a wraz z powrotem z Luizjany nastąpiło bolesne zderzenie z rzeczywistością. W domu rodziców, do którego zawitał pod koniec sierpnia bardziej z poczucia obowiązku niż szczerych chęci, zastał jeszcze bardziej nieogarniętą niż zwykle ferajnę i całą stertę nietkniętych listów ze niekończącym się spisem potrzebnych podręczników i niezbędnych przyborów szkolnych, które trzeba było natychmiast skompletować, bo rok szkolny miał się zacząć za kilka dni. Rozczarowany, ale niespecjalnie zaskoczony takim obrotem spraw, ruszył więc na Pokątną, żeby dokupić wszystkie potrzebne rzeczy i brakujące książki, których na szczęście nie było aż tak wiele, bo większość była przekazywana niczym rodowy skarb z pokolenia na pokolenie i pamiętała jego początki edukacji. Kiedy to było! Nie czuł jakichś specjalnych wielkich emocji związanych z tym, że minął już kolejny rok i czeka go znów powrót do nauki i obowiązków, ale robiło mu się trochę dziwnie na myśl, że jeszcze raptem dwa lata w murach szkoły i będzie miał z nią spokój na zawsze, nie wspominając już o tym, że gdy przypominał sobie, że ostatni rok spędzi bez Fillina u boku, to ogarniała go straszna trwoga. Poza tym był w całkiem dobrym nastroju, życie układało mu się ostatnio zaskakująco dobrze na każdym polu i gdyby nie był zirytowany upałem, tłumem i przykrym faktem, że od wakacji ciąży na nim lodowa klątwa, a on nie może znaleźć nikogo, kto mógłby mu pomóc się jej pozbyć, to może nawet i szedłby z uśmiechem; tymczasem musiał bardzo uważać, żeby przypadkiem na nikogo nie wpaść i go nie zamrozić, co było bardzo trudne bo ulica Pokątna wyglądała jakby zleźli się na nią wszyscy czarodzieje świata. - Uwaga - mruknął nieuważnie, odsuwając się prędko, gdy poczuł, że ktoś zahacza o niego, a gdy chwilę później spostrzegł, że widzi znajomą twarz, jednak się uśmiechnął - Alise! Ludzie czasem sobie wymyślają specjalne powitania, naszym po prostu będzie wpadanie na siebie - skwitował wesoło, przez chwilę tylko trochę zmieszany tym nieoczekiwanym spotkaniem, ale nie miał zbyt wiele czasu na zastanawianie się, czy dziewczyna ma ochotę kontynuować rozmowę, bo został natychmiastowo wciągnięty w jedzenie lodów. Oczywiście nie mógł (i nie chciał) odmówić takiej propozycji, więc nie oponował i zajrzał do okienka, za którym pyszniły się wspaniałe lody o wszystkich chyba smakach świata - To ja proszę miętowe i sałatkę jarzynową - zdecydował się na swoje ulubione i chwilę później już oboje mogli się raczyć wspaniałą przekąską. - Dzięki. Chcesz usiąść? - zaproponował, rzucając wielką torbę z logo Esów&Floresów na najbliższe krzesło, po czym rozejrzał się pobieżnie dookoła i wyjaśnił, niespecjalnie przejęty: - Zgubiłem gdzieś po drodze siostrę, szliśmy do Ollivandera i gdzieś mi się zawieruszyła... hm... no nic, pogadamy sobie i może sama się znajdzie - stwierdził, a gdy usiedli naprzeciwko siebie, miał okazję przyjrzeć się bliżej Alinie. Miał wrażenie, że się zmieniła odkąd ostatnio się widzieli, choć nie był na tyle spostrzegawczy, by określić, czy to inna fryzura, jakaś zmiana w twarzy czy cokolwiek innego - gdyby znał takie słowo, stwierdziłby, że dziewczyna po powrocie z wakacji wygląda kwitnąco, ale nie miał takiego wyrażenia w słowniku, pozostał więc z dziwnym uczuciem, że coś jest inaczej, ale nie wiadomo co. A może nic? Może tylko mu się wydawało, bo skandalicznie długo nie mieli ze sobą kontaktu? - Co tam? Jak było w Rumunii? - zagadał, szczerze zainteresowany tematem, pochłaniając smakowitą miętowo-jarzynową mieszankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 640
  Liczba postów : 939
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptySob Sie 29 2020, 00:32;

Ze wszystkich ludzi na Pokątnej, ze wszystkich uczniów w szkole – nie spodziewała się, że los splącze jej popołudniowe lody ze spotkaniem z Boydem. Chociaż przez ułamek sekundy na twarzy blondynki malowało się zaskoczenie na widok znajomej twarzy i orzechowych oczu, zaraz uśmiechnęła się promiennie, zostawiając przeszłość we wspomnieniach, tam, gdzie jej miejsce. Nie chciała roztrząsać tego, co się między nimi wydarzało, a czego zabrakło. Mieli być kumplami, gdyby nie wyszło, tak sobie przecież obiecali i się tego trzymało. Przed wakacjami byłoby najpewniej gorzej, jednak wyjazd do Rumunii sprawił, że nabrała dystansu do pewnych spraw i z kilkoma się uporała. Przytaknęła ochoczo, wprawiając w ruch pojedyncze, luźne kosmyki włosów, które uciekły z jej kucyka.
- A to już nie było naszym wyjątkowym mówieniem „dzień dobry”? Pierwsze co zrobiłam, po powrocie z Meksyku to przecież na Ciebie wpadłam, Panie naburmuszony. - rzuciła zaczepnie, puszczając mu oczko i odwróciła się zaraz do Pani, zamawiając upragnione lody. Oczywiście, że wzięła też jego pod uwagę, bo byli cywilizowanymi ludźmi i umieli ze sobą rozmawiać. Ponad wszystko był zabawny, lubiła też jego towarzystwo i właściwie poniekąd poczuła ulgę, mogąc spotkać go przed zajęciami w szkole. Miała wrażenie, że wtedy byłoby niezręczniej. Zamrugała zaskoczona na wybrane przez niego smaki, unosząc brew i lustrując go spojrzeniem. - Cały Callahan. Zaskakujący na każdym kroku, nawet smakiem lodów. To najdziwniejsze połączenie, jakie w życiu widziałam.
Przyznała szczerze, wzruszając ramionami i płacąc, po czym spróbowała swojego rożka, skupiając się najpierw na kulce z karmelu. Potem była wanilia i masło orzechowe, aby wybrane smaki stworzyły dobrą kompozycję. Wsunęła dłoń do kieszeni szortów, idąc jego śladem i zajmując beztrosko krzesło, założyła nogę na nogę i utkwiła w nim zaciekawione spojrzenie.
-Jak to zgubiłeś? Olivię czy młodszą? Zjemy, to pomogę Ci poszukać. Przecież nie możesz jej tak zostawić. Mają tu dziś dzikie tłumy, jeszcze się zgubi i trafi na Nokturn, a to same kłopoty. - powiedziała z niepokojem, marszcząc brwi i mimowolnie rozglądając się na boki, westchnęła cicho. Szczęściarz z niego, że miał rodzeństwo. Czując na sobie jego spojrzenie, uśmiechnęła się, dość bezpośrednio je odwzajemniając i sama przesunęła spojrzeniem po jego sylwetce. Miała taki charakter, że pierwsze co przyszło jej do głowy to pytanie, czy wszystko było u niego dobrze, czy był szczęśliwy i czy dobrze bawił się na wakacjach, tworząc mnóstwo wspomnień. Nie zdążyła jednak zapytać, bo ją wyprzedził, poruszając temat rezerwatu. Westchnęła tylko, wzruszając delikatnie ramionami. - Tak, jakbyś trafił do Krainy Marzeń i musiałbyś wrócić do rzeczywistości! Gdyby nie to, że obiecałam skończyć studia, to chyba bym tam została Boyd. Pokaże Ci zdjęcia w zamku, jeśli chcesz. Zrobiłam też kilka szkiców, mam też dla Ciebie paczkę tamtejszych wafelków, ale nie wiedziałam, że Cię tu spotkam i nie wzięłam ich ze sobą. Było czasem ciężko, sporo pracy i spacery w górach były męczące, ale dużo się nauczyłam. A kondycja przyda mi się w Quidditchu.
Przerwała ze śmiechem, szukając samych pozytywów. Sprzątanie boksów czy odbieranie porodu nie było najprzyjemniejsze, jednak nawet nie zwracała uwagi na te gorsze zajęcia podczas praktyk, czerpiąc z nich, ile tylko mogła. A do tego przesadnie szczupła sylwetka nabrała nieco charakteru, bo każdą wolną chwilę spędzała na terenie Rezerwatu. Znów pochłonęła kawałek loda, nachylając się nieco w jego stronę i opierając rękoma o blat stolika, wskazała na niego głową. - Opowiadaj, co u Ciebie! Jak było w Stanach? Słyszałam, że mieliście duchy! Musiało być niesamowicie!
Z zainteresowaniem i ciekawości wpatrywała się w jego twarz, entuzjastycznie zadając kolejne pytania. Miała ich więcej, jednak one musiały zaczekać na dalszą część rozmowy. - Zgłosiłeś się w końcu do drużyny? Mam już kupować konkretny szalik?
Dodała jeszcze, pamiętając, że myślał o profesjonalnym lataniu, co mu szczerze doradzała. Był w tym naprawdę dobry.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 469
  Liczba postów : 1416
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptyPon Wrz 07 2020, 10:06;

Ich pierwsze spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych, ale wywołało u niego nutę nostalgii i rozbawienia, więc nie mógł się nie uśmiechnąć, kiedy Alise je wspomniała. - Jasne, że pamiętam. Rzuciłaś we mnie chlebem. - wypomniał jej, siląc się na śmiertelną powagę, jakby to była jakaś straszliwa zbrodnia, choć prawda jest taka, że nie miał do niej pretensji nawet w momencie, kiedy obrywał - a wręcz przeciwnie. Wzbudziło to w nim wtedy dziwnego rodzaju sympatię do tej wariatki, która taranuje ludzi na korytarzach i atakuje ich śniadaniem. Zwłaszcza, że sam potraktował ją wtedy mało przyjaźnie, zdecydowanie więc byli kwita. Zaśmiał się, słysząc zdziwienie dziewczyny z powodu jego wyboru lodów. - No co ty, w porównaniu do fasolek wszystkich smaków ta sałatka jest najzwyczajniejsza na świecie - stwierdził, dziękując w duchu losowi, że Florian Fortescue nie poszedł w tym samym kierunku co Bertie Bott i nie kusi przechodniów lodami o wykwintnym smaku wymiocin czy innych ludzkich wydzielin - Najśmieszniejsze, co tu jadłem, to chyba był smak mydła...  Strasznie się pienił. - podzielił się z nią niesamowitą anegdotą i prawie wzdrygnął na to wspomnienie, bo nie zapisało się zbyt dobrze w jego pamięci. Zajęli miejsce przy jednym ze stolików z przymocowanym na środku parasolem, który dawał przyjemny cień w ten jeden z ostatnich, upalnych, letnich dni; rozsiadł się wygodnie na krześle i słuchał przejętej Alise, która najwyraźniej zmartwiła się losem jego siostry. - Z Lucy, pójdzie dopiero do pierwszej klasy no i właśnie mieliśmy ogarnąć jej różdżkę. Całe szczęście że jeszcze jej nie ma bo pewnie by już zdążyła coś rozjebać po drodze. - wyjaśnił i spojrzał na Argentównę trochę konspiracyjnie - Nic jej nie będzie, diabeł swojego nie ruszy. A ja trochę odpocznę. Gęba jej się nie zamyka ani na chwilę, już miałem ochotę ją zakleić taśmą, żeby przestała gadać. - wyznał, bo rzeczywiście, zwierzenia, pytania i komentarze wyjątkowo rozgadanej siostry były bardzo męczące, zwłaszcza jak się w tym czasie próbowało coś załatwić. - Brzmię jak wyrodny brat. - zaśmiał się sam z siebie; gdyby miał się martwić za każdym razem, jak straci któregoś gówniaka z oczu, to by już dawno dostał wrzodów ze stresu - Pewnie się zawieruszyła przy wystawie zakładu miotlarskiego... naprawdę nie wiem skąd się jej wzięła ta obsesja latania. Jak nie przyjdzie sama, to możemy tam zajrzeć. - zaproponował, żeby Alise się nie przejmowała niepotrzebnie, a potem poruszył dużo ciekawszy dla niego temat; chciał się dowiedzieć, co u niej słychać, jak spędziła wakacje - trzeba przyznać, że wyjazd do smoczego rezerwatu w Rumunii brzmiał ekscytująco nawet dla kogoś, kto nie interesował się szczególnie tymi stworzeniami - i naprawdę podziwiał determinację i pasję dziewczyny, które motywowały ją do podjęcia ciężkiej pracy w terenie. Uśmiechnął się mimowolnie, słysząc określenie jakiego użyła - Niezła ta twoja Kraina Marzeń, z niebezpiecznymi gadami ziejącymi ogniem - skomentował, bo opowiadając, Alina brzmiała jakby mówiła o wizycie na zaczarowanej polanie jednorożców; doskonale to rozumiał, on potrafił z podobną miłością wyrażać się o latającym kawałku drewna.  Ucieszył się na obietnicę podarowania wafelków i wyraził entuzjazm wobec obejrzenia zdjęć i rysunków, po czym dodał: - Nie dziwię się, że nie chciało ci się wracać do zamku, pewnie przez dwa miesiące tam nauczyłaś się więcej niż w Hogwarcie przez dwa lata. Ale to dobrze, że nie zostałaś tam na stałe - stwierdził z uśmiechem, który przeobraził się w śmiech, gdy Alise spytała go o wakacje w Luizjanie. -Niesamowicie to jest trafne określenie... wróciłem z tych wakacji z klątwą, z nogą rozjebaną przez inferiusa i zalążkiem alkoholizmu, bo moim duchem był stary erotoman, który nie dawał mi przeżyć dnia bez wizyty w barze - zrelacjonował zgodnie z prawdą i przy tym nie zrobił Luizjanie najlepszej reklamy, ale cóż poradzić, że ten wyjazd był raczej serią niefortunnych zdarzeń - Także... chyba niewiele straciłaś jeśli chodzi o atrakcje. Ale Nowy Orlean jest piękny, to fakt. - przyznał, bo mimo wszystko był zadowolony z wyjazdu. Przynajmniej coś się działo. - Tak, przyjęli mnie do Pustułek. - pochwalił się, gdy Alise podjęła temat quidditcha; to było miłe, że zapamiętała jego plany, choć z drugiej strony, były one tak oczywiste, że chyba każdy o nich wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 640
  Liczba postów : 939
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 EmptySro Wrz 30 2020, 14:40;

Kiwnęła głową, wcale nie czując wstydu i wyrzutów sumienia z powodu rzucenia w Boyda tostem, patrząc mu przy tym w oczy, ba, wyglądała nawet na odrobinę dumną ze swojego dojrzałego zachowania. Oczywiście wiedziała, że jedzeniem rzucać nie wolno, ale była to wyjątkowa sytuacja. - Miałam dobry powód, Panie Callahan.
Rzuciła z rozbawieniem na swoją obronę, przesuwając ruchem głowy jasne kosmyki na bok. Pomimo całej ich historii, nie żałowała niczego i ceniła sobie wspomnienia związane z gryfonem. Nie miał łatwego charakteru, ale był dobrym człowiekiem, intensywnym kolorem. Brew jej drgnęła na jego poważną minę, zanim parsknęła śmiechem, kręcąc głową z niedowierzaniem. Czas biegł naprawdę szybko, bo znali się raptem kilka miesięcy, a miała wrażenie, jakby poznała go przynajmniej od drugiej klasy. To była też jedna z wielu jej wad, zbyt szybko przywiązywała się do ludzi.
- No tak, zawsze lody o smaku sałatki warzywnej brzmią lepiej niż mydliny albo wymiotki, masz rację. - przyznała po chwili namysłu, bo faktycznie, całkiem zapomniała o istnieniu fasolek. Nie był to jej ulubiony przysmak i sięgała po nie bardzo okazjonalnie, zwykle woląc konkretny smak, niż ryzykując tymi dziwnymi lub marcepanem. Posłała mu krótki uśmiech, pałaszując odrobinę swojego loda i siadając wygodnie na krześle przy stoliku, który zajęli. Przesunęła po nim spojrzeniem, zaciekawionym i dość życzliwym, mając w głowie już całe mnóstwo pytań o wakacje i o samą Luizjanę. Założyła nogę na nogę, zwilżając usta, aby pozbyć się z nich resztek posmaku wanilii. Oczywiście, że zmartwiła się jego siostrą, bo przecież była małym altruistą i najchętniej uratowałaby cały świat, a puszczanie dziewczynki samopas po Pokątnej nie było najodpowiedzialniejszym rozwiązaniem. Nie wątpiła w to, że była zaradna, tak jak brat, ale na różnych ludzi można było natrafić.
- Będziesz miał na kolejną siostrę oko, co? Rola starszego brata pełną gębą. Jaka jest Lucy? - zapytała z nutą rozczulenia, bo przecież zawsze chciała mieć młodsze rodzeństwo, a niestety, los sprawił, że była sama. No tak, miała Maxa, ale upilnowanie tego chłopaka graniczyło z cudem i nawet nie chciała się zastanawiać, jak długa i poważna rozmowa ich czeka. - Dziwisz się jej? Jest podekscytowana. Ty na pewno też taki byłeś przed rozpoczęciem nauki, kupując różdżkę czy szaty. Nieee, nie jak wyrodny. Po prostu jesteśmy już w takim wieku, że zapominamy, jak to było być dzieckiem. Świat był wtedy całkiem beztroski, niewinny i znacznie prostszy. Mam też wrażenie, że byliśmy bardziej szczerzy ze sobą i z całą resztą.
Westchnęła cicho, zawieszając spojrzenie gdzieś w przestrzeni i biorąc kolejną porcję loda, zacisnęła usta, czując mieszający się smak masła orzechowego ze słonym karmelem. Nie było to może wykwintne połączenie, ale przyjemne, jedno z jej ulubionych. Przywarła plecami do krzesła, powracając spojrzeniem błękitnych oczu do twarzy Gryfona. Parsknęła znów, nie komentując nawet jego zdziwienia na temat zainteresowań siostry, bo oczywiste, że miała doskonały przykład i inspirację do czerpania z brązowookiego.
- One są łagodniejsze niż ludzie. Smoki nie atakują z nudy, bez powodu czy dlatego, że mają zwyczajnie paskudny charakter. Gdybyś tam był, też byś się zakochał, chociaż latanie na miotle byłoby szalenie niebezpieczne. - zawsze brzmiała na pełną entuzjazmu, gdy była mowa smokach. Świadomość tego, co chciało się robić w życiu, dawała prawdziwego kopa pewności siebie, pozwalała mocniej stąpać po ziemi i wyznaczać cele dokładniej. Po spędzonych w Rumunii wakacjach wiedziała, jak wiele pracy musi jeszcze włożyć w naukę o magicznych stworzeniach i smokach samych w sobie. Przekręciła głowę na bok, przyglądając mu się badawczo, odrobinę zaczepnie. Chyba dlatego, że zrobiło się jej trochę miło.
- A co, tęskniłbyś? Nie mogłabym zostać bez studiów, jeszcze dwa lata musisz mnie znosić i czuć zagrożenie oberwanie tostem Boyd. - dodała, jeszcze zanim skupiła się na słuchaniu jego opowiadań o Luizjanie, marszcząc w zaniepokojeniu brwi na wzmiankę o klątwie. I niby szkoła dbała o bezpieczeństwo uczniów? Pomijając już pijącego i zboczonego ducha, to infernusy? Palce mocniej zacisnęły się na słodkim wafelku, loda. - Ciesze się w takim razie, że w ogóle wróciliście wszyscy żywi z tych wakacji.. A co to za klątwa? Nie jest dla Ciebie niebezpieczna? Myślałeś już o pozbyciu się jej? Po infernusie pewnie zostanie Ci brzydka blizna, ale najważniejsze, żeby nie ropiało, jeśli Cię ugryzł.
Brzmiała opiekuńczo, jak zwykle, już szukając w głowie odpowiednich informacji z uzdrawiania, które mogłyby zasugerować odpowiedni dla niego sposób leczenia. Taki głupi nawyk z czasów, gdy jeszcze wróżono jej przyszłość w białym fartuchu. Nie potrafiła nawet skupić się na potwierdzeniu uroku Nowego Orleanu i dopiero gdy wspomniał o profesjonalnej drużynie, prawie upuściła swojego wafla na kolana, łapiąc go w ostatniej chwili i ignorując spływającą po ręku krople rozpuszczonej gałki waniliowej z nutą karmelu. Oczy jej zalśniły, Krukonka posłała mu pełen uznania uśmiech. - Naprawdę? Zrobiłeś to w końcu? Jejku, cudownie! Jestem z Ciebie dumna! I jak? Poznałeś już drużynę? Kiedy masz pierwszy mecz?
Ożywiła się, bo naprawdę mu kibicowała. Miał potencjał, doskonale grał i była pewna, że żałowałby, gdy nie spróbował. Cokolwiek się teraz zdarzy, to przynajmniej sięgnął po swoje marzenia rękoma. Nawet jeśli się nie spełnią lub zmienią. Takie rzeczy też były ważne, chroniły od tego, aby nie gdybać nad ewentualnymi scenariuszami poszczególnych rozdziałów naszego życia.
- Gratuluję.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 QzgSDG8








Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty


PisanieLodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty Re: Lodziarnia Floriana Fortescue  Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodziarnia Floriana Fortescue - Page 7 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-