Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ruiny Dolnego Miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Ruby Maguire

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160
C. szczególne : irlandzki akcent | duże oczy | zapach cytrusów | zawsze dwie gumki na nadgarstku
Galeony : 114
  Liczba postów : 181
https://www.czarodzieje.org/t20263-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20265-poczta-ruby#632863
https://www.czarodzieje.org/t20264-ruby-echna-maguire
https://www.czarodzieje.org/t20266-ruby-maguire-dziennik#632872
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Moderator




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyNie Lip 11 2021, 15:49;


Ruiny Dolnego Miasta


Miasto nie zawsze znajdowało się w chmurach, choć teraz na pustyni można spotkać niewiele dobrych dusz i czarodziejów, to kiedyś – jeśli wierzyć podaniom – tętniła życiem. Nie warto zapuszczać się tutaj samotnie, nie warto schodzić na dół w nocy, za to warto opłacić przewodnika, który zadba o Wasze bezpieczeństwo i opowie o Starożytnych Czarodziejach, niegdyś tutaj bytujących. Jeśli się na to zdecydujesz – zapłać 10G w odpowiednim temacie. Rzuć kostką, by wiedzieć o czym opowiada przewodnik.

Kostki:

1, 3 – wykład jest długi i nudnawy, starszy mężczyzna opowiada o dawnych zwyczajach, które nie są nawet ciekawe, w dodatku odnosisz wrażenie, że czarodziej nie bardzo wie o czym opowiada swoim kalekim angielskim. Nie dowiadujesz się niczego konkretnego, co mógłbyś kiedyś wykorzystać chociażby jako ciekawostkę w rozmowie po powrocie z tego miejsca, trafiłeś na naprawdę beznadziejnego przewodnika.
2, 5 – na początku jest ciekawie, ale z biegiem czasu, masz wrażenie, że trafiłeś na fanatyka Historii Magii, jeśli to dziedzina, która cię interesuje, cóż, masz szczęście, jeśli nie – masz ochotę stąd uciec, tym bardziej, że upał nie daje ci żadnego spokoju, a pot spływa po twoim czole. Przewodnik jednak kategorycznie zabrania użycia zaklęć chłodzących, by nie zwabić żadnych niebezpiecznych istot.
4, 6 – nie mogłeś trafić lepiej! Przewodnik okazał się być świetny w swoim fachu, wciąż rzucając nowymi ciekawostkami, których nie dowiedziałbyś się nigdzie indziej, dodatkowo prowadzi cię w miejsca, które zwykle nie są dostępne dla turystów, ale jak to  mówi „grunt, to mieć odpowiednie wtyki”, pokazuje nawet dawne leże Hafisa, którego ofiarami zostali mieszkańcy dawnego Dolnego Miasta!

Spróbuj rzucić kostką jeśli twój Pappar jest dobry z Historii Magii.
Tutaj musisz nosić specjalny strój.  

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31554
  Liczba postów : 76559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Specjalny




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 11:53;

Uwaga!

Uczestnicy eventu "Wariacje z Derwiszami" mogę pisać w tym temacie, jeśli udało wam się wydostać z Czyste Pustyni.
Po napisaniu tutaj, nie możecie ponownie wracać na pustynię. Można tu za to spokojnie opatrzeć swoje rany, zerknąć na straty itp.
Nieszczęśliwie nie działa tu zaklęcie Aguamenti, Derwisze nie tłumaczą jeszcze dlaczego. Uwaga! Wszelka woda, którą tworzycie z jakichkolwiek zaklęć wyparowuje. Póki co możecie polegać tylko na tym co macie.
Na czas eventu, proszę o niezaczynanie tu wątków innych graczy.
Pamiętajcie, że w kolejnym etapie będziecie dzielić się obowiązkami. Jeśli pojawią się tu np. wszyscy dobrzy transmutatorzy, sami siebie skrzywdzicie. Wszędzie musi być równa ilość osób, więc jeśli tak nie będzie, zostaniecie przeniesieni do drugiej lokalizacji - na podstawie waszych upodobań z pierwszego etapu lub patrząc na to, którzy przybyliście na miejsce.
Kostki z lokalizacji nie działają tu podczas trwania eventu.

______________________

Ruiny Dolnego Miasta Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2554
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 12:27;

Ekwipunek: Butelka wody, omnikulary, różdżka (+5 zaklęcia), suchary, okulary przeciwsłoneczne, plecak, krem z filtrem milion, czapka z daszkiem, eliksir wiggenowy x2 x1, kompas miotlarski
Cechy eventowe: Gibki jak lunaballa (zwinność), Silny jak buchorożec (kondycja), Silna psyche (opanowanie) WADY: Dwie lewe różdżki (transmutacja), Niezręczny troll (brak empatii), Drzemie we mnie zwierzę (zachowanie)

Po ponownym wydostaniu się z piekielnego kręgu i wyciągnięciu z niego Callahanówny Krukonka zadbała o to, żeby oddalić się jak najbardziej od miejsca zasadzki. Krew krążyła jej w żyłach jak szalona, serce dudniło jak młot. W ustach czuła suchość, a nadmiar adrenaliny sprawiał, że nie czuła bólu ani zmęczenia. Dopiero kiedy dotarli do ruin dolnego miasta, poczuła, że są względnie bezpieczni. I kiedy tak przysiadła na chwilę na jakiejś starej kolumnie, poczuła, jak schodzi z niej całe to napięcie. Dłonie drżały jej mimowolnie, w głowie huczało jej od zaklęć i co najgorsze, zalała ją fala emocji, które w sobie tłamsiła podczas walki i ucieczki. A do tego wszystkiego zaczęła czuć ból w miejscach dotkniętych relashio.

- Fringere – wycelowała w poparzoną skórę, którą momentalnie pokryła magiczna, chłodząca powłoka. Aby nie zabrudzić rany, krukonka wyczarowała jeszcze eleganckie bandaże, które oplotły jej udo i przedramię. Następnie wygrzebała z plecaka fiolkę z wiggenowym, którą opróżniła jednym haustem, krzywiąc się przy tym. Spotkało ją w życiu wiele dziwnych sytuacji, ale żadnej z nich nie można było porównać do obecnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Moderator




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 15:30;

Ekwipunek: różdżka, woda x2, dwie kanapki, Koc sygnalizując (+1 uzdrawianie) x2, Amulet +1 Eliksiry, Magiczny stetoskop (+2pkt uzdrawianie), Eliksir Regenerujący x1, Eliksir Czyszczący rany x2 1,Eliksir Wiggenowy x1, Zjednoczone Wile, srebrny zegarek od Thìdley'ów;
Cechy eventowe: Metabolizm eliksowara, Świetne zewnętrzne oko (empatia), Gibki jak lunaballa (zwinność) Dwie lewie różdżki (transmutacja), Rączki jak patyki (odporność na magię), Tykająca łajnobomba

Staram się nie skupiać na opadającej z sił półwili w moich ramionach. Na jej urwanym oddechu i wczepionych w koszulę paznokciach. I też nie chcę myśleć o krwi, przez którą boję się, że zmienię pozycję rąk, powodując jeszcze większy ból w nodze Perpy. Tylko adrenalina sprawia, że nie zmieniam tempa teleportacji połączonej z biegiem; nie czuję zmęczenia, po prostu kieruję się nadal ognistymi włosami uczennicy przede mną. W końcu dobiegamy do ruin. Stanowimy piękny obrazek na przodzie @Irvette de Guise, a za nią ja z Perpetuą w ramionach. Widząc, że jest to bezpieczniejsze miejsce, natychmiast przystępuję do działania.
- Już, Perpa, wszystko będzie dobrze - mówię do niej i trochę do siebie, bardzo ostrożnie kładę ją na ziemi, krzywiąc się na każdy jęk bólu, który wydobywała z siebie Perpa, jakbym sam został uderzony zaklęciem. Ściągam swój plecak z pleców i krótkim Accio, przyzywam eliksir oczyszczający rany. Dopiero teraz zauważam kilka rzeczy - po pierwsze mam ręce oraz koszulę we krwi Perpy, po drugie - przede mną siedzi @Julia Brooks z powierzchowną raną, którą właśnie opatrywała. Rzucam plecak obok niej, oceniając ją jako względnie całą i zdrową.
Delikatnie podnoszę spódnicę Perpy, odklejając materiał od rany. Wtedy jednak Whitehorn krzyczy i zdaję sobie sprawę, że to nie tylko przez ból w nodze, ale również jej skóra rozgrzewa się do czerwoności. - Czym jeszcze dostałaś? - pytam przestraszony, prędko zasłaniając swoim cieniem, całą nogę Perpy, odkorkowując prędko buteleczkę. - Będzie boleć - dodaję automatycznie, jakby nie wiedziała, i używam najpierw eliksiru, który tworzy dym nad ciężką raną Perpetuy. - Dziewczyny, wyjmijcie z mojego plecaka dwa kocyki sygnalizujące. Jeden niech któraś położy pod głowę, drugi, nie wiem rozłóżcie nad nami, czy cokolwiek, byleby nie padało na nią to cholerne słońce - mówię do dwóch dziewczyn, by miały coś do robienia w tej przerażającej sytuacji, nie jedynie patrzenie się na wykrwawiającą się uzdrowicielkę.
- Już, już - powtarzam po raz setny w pośpiechu do Perpy, biorąc w końcu różdżki rękę i odkładając eliksir na bok. Unoszę czerwone dłonie do góry i celuję w brodzącą krwią ranę z której widać okropne, rozerwane tkanki. Bez cienia obrzydzenia, spoglądam na nią, po czym zabieram się w końcu do właściwego zaklęcia. - Vulnera Sanentur - mruczę melodyjnie pierwszy raz, a krwawienie w końcu ustaje. - Vulnera Sanentur - powtarzam, a poszarpana rana go się pod wpływem inkantacji, tkanki regenerują się miarowo. - Vulnera Sanentur - mówię po raz ostatni, a skóra całkowicie zasklepia się, pozostawiając po sobie jedynie cienką bliznę, metaliczny zapach, zmęczenie i stres. Bardzo delikatne dotykam nogi kobiety, usuwając wcześniej Tergeo wszelką pozostałą na nim krew.
- No widzisz, będziesz żyła nie uciekniesz od mnie tak szybko, dopiero do mnie wróciłaś - staram się rozładować atmosferę, ściskając rękę Perpetuy i całując ją delikatnie. Odwracam się w kierunku Julki, zerkając na jej opatrzoną ranę.
- Powinnaś zacząć od czyszczącego rany, nie było tam żadnego brudu - zauważam i rzucam jej zakrwawioną butelkę z resztką tego eliksiru. - O matko - wzdycham przecierając oczy wierzchem dłoni. - Nic wam nie jest? Nie biegnie nikt z większymi ranami?- pytam jeszcze dziewczyn - Irvette i Julki, nie mając jednak jeszcze na tyle odwagi, by odejść od wycieńczonej Perpy i sprawdzić gdzie są inni. Zamiast tego biorę do rąk plecak, by podać półwili eliksir wiggenowy.

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wolf T. Fairwyn

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : wiecznie blady, jakby mu coś dolegało, blizny na plecach po czarnomagicznych zaklęciach
Galeony : 151
  Liczba postów : 121
https://www.czarodzieje.org/t20443-wolf-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t20491-poczta-wolfa
https://www.czarodzieje.org/t20494-relacje-wilka#647560
https://www.czarodzieje.org/t20449-wolf-t-fairwyn
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 15:53;

Ekwipunek: różdżka, woda w plecaku, bluza obwiązana w pasie
Cechy eventowe: Metabolizm eliksowara, Silna psycha (odporność), Drzemie we mnie zwierzę (zachowanie), Tykająca łajnobomba

Oddychał jak stary gruźlik, któremu płuca odmówiły posłuszeństwa. Nadal gwałtownie nabierał powietrza. Dziwne, że jakimś cudem nie stracił przytomności i nie dostał niedotlenienia mózgu. Miał wrażenie, że płuca i gardło palą go żywym ogniem. Kilka razy miał odruch wymiotny, ale nic jednak nie uleciało mu z żołądka. Chyba nawet nie miał czym rzygać. Usiadł na kamieniu, starając się uspokoić oddech i ciało, które nadal walczyło o więcej powietrza, aż w końcu mógł się rozejrzeć.
Wymacał, że ma przy sobie różdżkę. Niestety w plecaku miał tylko wodę, ale zawsze to coś. Wyjął butelkę, odkręcił i upił łyk. Niemal się zachłysnął, próbując przełknąć wodę. Może to jeszcze nie czas na picie? Zakręcił i schował do plecaka. Powoli wyciągnął dłoń w stronę szyi, starając się zbadać rany, które zostały mu zadane. Duże wyraźnie ślady. Wzdrygnął się, nadal siedział i obserwował przybyłych, aż w końcu wstał, rozglądając się za Doireann, Olivią czy tym, co uratował mu życie, albo Felkiem. Jeszcze nie było wszystkich i zaczynał się trochę martwić. Może i nie przejmował się innymi jakoś szczególnie, ale nie był psychopatą i... To naprawdę wszystko było pojebane jak na wycieczkę do oazy. Usiadł ponownie i złapał się za gardło, uważając na ślady, które zdobiły jego szyje — nadal bolało.
Jego uwagę zwrócili opiekunowie też już byli na miejscu, chociaż w niezbyt dobrym stanie. Dziwną ulgę przyniósł mu widok rudowłosej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Dodatkowo : Prefekt, Hipnoza
Galeony : 691
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 16:44;

Ekwipunek:  Różdżka, uszkodzony flet pana, eliksir czyszczący rany, felix felicis i woda
Cechy eventowe: złotousty Gilderoy (hipnoza- siła perswazji), magik żywiołów (ziemia), świetne zewnętrzne oko(wyczulenie); połamany gumochłon, dwie lewe różdżki (transmutacja) , rączki jak patyki (siła)

Była już bezpieczna. Nie tylko ona, ale i cała reszta, która tutaj dotarła. Była tą szczęściarą, która oberwała najmniej, więc gdy tylko zauważyła przed sobą @Huxley Williams niosącego w ramionach @Perpetua Whitehorn wiedziała, że lepiej nie przeszkadzać. Zamiast tego rozglądała się wokół patrząc, czy przypadkiem nikt inny nie potrzebuje pomocy. Zobaczyła siedzącą nieopodal krukonkę, która miała jakąś ranę. Ta jednak już ją sobie opatrywała, więc Ruda podeszła do Wolfa, który nie wyglądał najlepiej.
-Potrzebujesz pomocy? Co Cię trafiło? - Zapytała przejęta @Wolf T. Fairwyn gotowa w razie czego służyć swoją wiedzą z dziedziny zaklęć uzdrawiających oraz fiolką eliksiru czyszczącego rany. Sama wyszła o dziwo z tej walki bez szwanku i nie widziała czemu nie miałaby przysłużyć się innym.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2554
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 17:13;

Dochodzenie do siebie po ataku nie trwało zbyt długo. Julka kończyła właśnie odkładać buteleczkę po eliksirze do plecaka, gdy obok niej pojawił się Hux z krwawiącą Perpą i rudowłosą Panią Prefekt. Ta wyglądała znacznie gorzej niż nadpalona Krukonka. Nic nie mówiąc, wstała, robiąc uzdrowicielowi miejsce i zgodnie z jego poleceniem, zaczęła grzebać mu w plecaku. Ręce wciąż jej się trzęsły, więc trochę jej zajęło wyciągnięcie koców sygnalizacyjnych. Zaklęcie poszło w ruch i nad ex-opiekunką puchonów pojawił się mikrobaldachim, chroniący ją przed palącym słońcem. Drugi kocyk, również zgodnie z zaleceniami nauczyciela, wylądował pod Perpową głową, odgrywając rolę poduszki.

- Proszę – powiedziała cicho do mężczyzny, kładąc obok niego buteleczkę z eliksirem wiggenowym. – Powinno pomóc.

Hux zajął się leczeniem nauczycielki, co stanowiło równie makabryczne przeżycie, co sama zasadzka. Krew, krzyki, rozdarte tkanki. Krukonka wzdrygnęła się lekko i odwróciła wzrok, starając się odciąć od nieprzyjemnych widoków. Nie chciała również plątać się Williamsowi pod nogami, kiedy tak inkantował lecznicze zaklęcia. Koniec końców umiejętności nauczyciela sprawiły, że sympatyczna półwila wróciła do stanu względnej używalności.

- Dzięki – powiedziała, chwytając butelkę z eliksirem czyszczącym rany. Odwiązywanie bandaży, które zdążyły już przylec do świeżej rany, nie należało do przyjemnych. Było jednak niczym, przy bólu, który towarzyszył odkażaniu tychże ran eliksirem.

- KURWA MAĆ! – krzyknęła wściekle, kiedy parująca ciecz spotkała się z oparzeniami. Z oczu mimowolnie poleciały jej łzy, a zęby zagryzła tak mocno, że aż poczuła ból w szczękach. Otarłszy ukradkiem łzy za pomocą poszarpanego rękawa tuniki, mogła ponownie zająć się leczeniem własnych obrażeń. Zaklęcie znieczulające, zaklęcie chłodzące, bandaże. Póki co powinno wystarczyć.

– Nie ma pan może papierosów? – zapytała z nadzieją, spoglądając kątem oka na rudowłosą, która zajmowała się właśnie gryfoknurem.

- Wszystko gra – rzuciła krótko na pytanie nauczyciela. Drugie zaś pytanie skwitowała jedynie wzruszeniem ramion, bo nie miała pojęcia, co się dzieje z resztą. Po tym, jak pomogła Callahan wydostać się z piekielnego kręgu, spierdalała w podskokach, ile bozia sił w nogach dała. A potem, cóż, teleportowała się w to dziwne miejsce i jak widać, nie tylko ona pomyślała o starych ruinach.

@Huxley Williams


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Wto Lip 27 2021, 22:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 22:01;

EKWIPUNEK: Różdżka; Jarzębinowa Ferula (+10pkt uzdro); srebrny zegarek od Thìdley'ów (odbijający zaklęcia proste); Krem z filtrem; Brzoskwinie x2; Bezdenna torba lekarska, a w niej: magiczny stetoskop (+2pkt uzdro); okulary diagnostyczne USG (+2pkt uzdro) i doppler (+2pkt uzdro), świetlik (+3pkt HMiR), eliksir wiggenowy x2
CECHY EVENTOWE: Złotousty Gilderoy (perswazja), Powab wili, Świetne zewnętrzne oko (empatia); Wiecznie struty, Rączki jak patyki (siła), Połamany gumochłon

Trzymała się przytomności jak tonący brzytwy - niemal dosłownie, bo kosztowało ją to naprawdę wiele sił i... naprawdę wiele krwi z niej uchodziło. Próbowała uspokoić się, żeby choć trochę spowolnić rozbijające się o mostek serce - a co za tym idzie i upływ posoki z otwartych ran. Wcale jednak nie było to łatwe, a choć wierzyła w teleportacyjną sprawność Huxleya, tak z każdym kolejnym skokiem w przestrzeń oblewała ją nowa fala strachu.
B-Będzie... — odpowiadała jedynie półsłówkami - i to powtarzanymi za Williamsem - zmieszanymi z jękami pełnymi bólu. Obraz powoli rozmywał jej się i dwoił, przesłonięty mgiełką. Twarz Huxa, na której uparcie próbowała skoncentrować wzrok, falowała. Gdyby nie jego słowa i szarpiący raz po raz ból - odpłynęłaby.
Czując pod plecami miękki piasek, chciała westchnąć, choć i tak wyszedł jej kolejny jęk - mimo to wiedziała, że w takim razie znaleźli się w miarę bezpiecznym miejscu, skoro Huxley postanowił ją odłożyć i podjąć się leczenia. Ze zdartego gardła wydarł jej się krzyk, który wycisnął z jej oczu łzy, gdy mężczyzna odkleił materiał od jej ciała - i wystawił poranioną skórę na działanie słońca. Poczuła się tak, jakby na otwarte rany ktoś sypnął jej soli i polał octem.
Timor S-Sol! — wycedziła przez zaciśnięte zęby, powstrzymując łkanie. Gdzieś na granicy świadomości mignęły jej osoby trzecie - przy Huxleyu mogła być delikatna, wolała jednak nie wzbudzać dodatkowej paniki wśród uczniów. O ile w ogóle to, że powstrzymywała się od płaczu w czymkolwiek pomogło...
W-Wiem! — Spięła się automatycznie, przygotowując się na kolejną dawkę cierpienia, gdy Huxley odkorkowywał fiolkę eliksiru - tyle przynajmniej, że była przygotowana i zamiast krzyku z jej ust wyszedł przeciągły syk. Wygięła się w łuk, nie mając jednak żadnej siły, żeby jakkolwiek uciec przed bólem - świadomość jej się rozmyła na krótki moment. Właściwie w samą porę, bo nie poczuła jak jej ciało znów porusza się pod wpływem magii - tym razem się jednak zasklepiając, a nie odchodząc od prawidłowych, naturalnych powiązań skóry i mięśni. Mogła jedynie w duchu dziękować za to, że oboje z Huxleyem byli uzdrowicielami - sama w życiu nie wydostałaby się z kręgu Wyznawców, nie mówiąc już o samodzielnym zasklepieniu ran.
Dopiero brak wszechobecnego bólu - niczym szpikulców wbijanych w ciało - przywróciło ją do teraźniejszości. Dotyk Huxleya na wrażliwej skórze wzdrygnął ją, wywołując na ciele dziwną sensację - mieszaniny tkliwości, ulgi i echa dotychczasowego bólu.
Uchyliła powieki, wyczerpana - podnosząc spojrzenie na Williamsa i niemrawo oddając uścisk jego palców. Odetchnęła głęboko, uśmiechając się delikatnie w reakcji na słowa ukochanego i jego lekki pocałunek.
Cholera, a tak... — Wzięła wdech, a w jej oczach zatańczyły absurdalnie (w obecnej sytuacji) rozbawione ogniki. — ... się starałam.
Wolała pozostawić bez komentarza swoją aportację prosto w krąg czarnoksiężników. Przemawiała przez nią chyba wyjątkowa forma masochizmu albo poświęcenia - żeby ściągnąć całą uwagę na siebie. Rozeznanie w aktualnej sytuacji dochodziło do niej stopniowo, kiedy kątem oka zauważyła Julię Brooks, rudowłosą Irvette i młodego Gryfona. Odetchnęła z niejaką ulgą, widząc, że są... względnie cali.
Uniosła się lekko na łokciach, czując zawroty głowy - zogniskowała wzrok na trzymanym przez Huxleya wiggenowym. Próbowała przełknąć ślinę, ale w ustach miała dosłowną suszę.
Daj mi najpierw wody — poprosiła, kręcąc głową nad eliksirem. Była niemal pewna, że zwymiotuje, jeśli teraz będzie próbować wypić napar w fiolce. Ale wiedziała też, że musiała - żeby przynajmniej złagodzić działanie Timor Sol. Skóra ją mrowiła nieprzyjemnie. — A Ty? Wszystko dobrze? — Troska odbiła się w jej jasnych oczach. — Co z resztą? — rozejrzała się po okolicy, czując jak mięśnie trzęsą jej się z wysiłku. Musiała opaść na podłożony pod kark koc, sapiąc cicho. — G-Gdzie moja różdżka? — Ewidentnie potrzebowała przetoczenia krwi, jeśli miała się na coś przydać.

@Huxley Williams

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wolf T. Fairwyn

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : wiecznie blady, jakby mu coś dolegało, blizny na plecach po czarnomagicznych zaklęciach
Galeony : 151
  Liczba postów : 121
https://www.czarodzieje.org/t20443-wolf-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t20491-poczta-wolfa
https://www.czarodzieje.org/t20494-relacje-wilka#647560
https://www.czarodzieje.org/t20449-wolf-t-fairwyn
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 22:38;

Czuł się trochę jak gówno. Dokuczał mu ból, na szczęście jakimś cudem płuca uspokoiły się i mógł normalnie oddychać. Nie potrafił jednak normalnie przełknąć wody, ale jakoś to przeżyje. Siedział na kamieniu, obserwując wszystkich po trochu. Ta Brooks wydawała się ogarniać, de Guise jak zwykle wyglądała na w pełni opanowaną. Gdzie ten rudzielec ukrywał emocje, nawet po Julce było widać, a raczej słychać wzburzenie? Pewnie też rzuciłby kilka przekleństw, gdyby mógł, ale nie był w stanie. Przekonał się, że naprawdę nie może mówić, gdy rudowłosa podeszła do niego i zaoferowała pomoc. Ciągle mu pomagała, może powinien za to jej płacić, bo tak to, to on do następnego życia tego długu nie spłaci.
Otworzył usta, aby odpowiedzieć, ale z jego gardła wyrwał się tylko dziwny zgrzyt umierającego starca. Wskazał na swoją szyję, na której znajdowały się głębokie ślady, po czym wzruszył ramionami. Miał nadzieje, że te kalambury są zrozumiałe dla Irvette.
Spojrzał w stronę Huxley'a i Perpetuy, która jednak mówiła, więc żyła i nie zaciągnęli tu żadnego trupa.

@Irvette de Guise
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyWto Lip 27 2021, 23:08;

Ekwipunek: lniana koszula i spodnie, kefija na głowie, okulary przeciwsłoneczne, różdżka, amulet Ijdia Sufiaan (+1 OPCM), plecak, w którym ma suchy prowiant (jakieś kanapki, krakersy) i 2-3 butelki wody z miodem, cytryną, solą i miętą (izotonik); (nic nie stracił)
Cechy eventowe: Gibki jak lunaballa (zwinność); Złotousty Gilderoy (perswazja); Powab Wili (urok osobisty); Dwie lewe różdżki (transmutacja); Wiecznie struty; Mocno zmaterializowany;

  Nie mógł się ruszyć co doprowadzało go do szewskiej pasji. Próbował zrobić cokolwiek, ale mięśnie odmawiały mu posłuszeństwa. Jedyne czym poruszał to gałki oczne, orientując się w przestrzeni na temat całego zamieszania, niemniej widział dość mało. Co rusz prześwitywały mu jedynie czarne szaty wrogich Beduinów i modlił się w duchu tylko o to, aby nie zauważyli że jest przytomny. Butelka wody wbijała mu się w plecy, ale dzięki Merlinowi nie zgubił swojego plecaka wciąż czując jego obciążenie na barkach. Pomóżcie kurwa. – jego myśli szalały, a serce waliło niesamowicie szybko. Była w tym jakaś ekscytacja, ale też realny strach. Na boisku był nieustraszony, ale w tym momencie naprawdę bał się o swoje życie. Wtem poczuł, że ktoś ciągnie go za rękę. Chciał się szarpnąć, ale nie mógł nic zrobić. Miał nadzieję, że jest w rękach przyjaciela, a nie przeciwnika. To była zasadnicza różnica.
  Po chwili poczuł, że jego mięśnie odzyskują zdolność poruszania. Nie mógł co prawda zerwać się od razu z miejsca, bo był to proces dość wolny, ale już wkrótce mógł obrócić głowę na tyle swobodnie, aby dostrzec swojego wybawiciela, czy też raczej – ku jego zaskoczeniu wybawicielkę.
  - T-t-tak, chyba tak. – zająknął się, choć nie było to następstwo strachu, a zwyczajnego zdziwienia jej obecnością i co więcej – pomocą mu. Jakkolwiek to nie zabrzmiało to wiedział, że nie była bez serca, ale na miejscu było tyle osób zdolnych wyratować go z opresji, a trafił o ironio na nią. – Dziękuję. – mruknął, ale na tyle głośno aby mogła go usłyszeć. Było to naprawdę szczerę i nie znalazła się w tym ani krzta jakiejkolwiek złośliwości. Sytuacja była poważna, a nawet on potrafił ogarnąć swój temperament w takich momentach.
  - Nie wygląda to dobrze. Możesz swobodnie oddychać? – zapytał. Przysunął się bliżej niej i położył się na boku, przypatrując się jej szyi. Przesunął po niej palcami przyglądając się zasinieniom. Podniósł się z ziemi i chwycił różdżkę, cicho szeptając pozwól. Rzucił na nią najpierw anapneo, a następnie vulnus alere, aby zaleczyć zasinienia. Nie był asem z uzdrawiania, ale chociaż tyle potrafił. I tyle chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Dodatkowo : Prefekt, Hipnoza
Galeony : 691
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 12:28;

Płacenie za pomoc nie brzmiało jak coś, co Ruda by przyjęła, ale faktycznie, ostatnio miała okazję kilka razy oferować swoją dłoń gryfonowi. Teraz sytuacja była jednak pilna i nawet gdyby darzyła go nienawiścią, nawet gdyby był jebanym Avreyem, pomogłaby mu. Na polu walki nie było miejsca i czasu na zgrzyty.
Emocje umiała opanowywać od dziecka, a nauka hipnozy jeszcze bardziej jej w tym pomogła. Dlatego też potrafiła zachować nawet w takiej sytuacji zimną krew i jasność myślenia. Widząc, że Brooks wykonała polecenia Williamsa i zaniosła koce, sama zajęła się opatrywaniem Wolfa. Chłopak nie był w stanie mówić, więc od razu zaczęła przyglądać się ranie na szyi. Postanowione było, z torby wyjęła fiolkę eliksiru czyszczącego rany i odkorkowała ją zaklęciem.
-Może trochę zaboleć, masz coś, w co możesz się wgryźć? - Zapytała, a w razie, gdyby chłopak zaprzeczył, bezpardonowo po prostu wcisnęła mu swoje przedramię między zęby. Może nie była najbardziej wytrzymała na ból, ale znosiła rzucane na nią zaklęcia czarnomagiczne, jedna nastoletnia szczęka nie była w stanie jej złamać.
Zaczęła polewać ranę eliksirem, który zaowocował charakterystycznym sykiem i unoszącym się dymem. Następnie Ruda zabrała się za zaklęcia i choć nie była uzdrowicielką, robiła co w jej mocy, by pomóc. Gdy rana była opatrzona, po raz ostatni wycelowała różdżką w gryfona rzucając Anapneo i tym samym udrażniając jego drogi oddechowe.
-Lepiej? Potrzebujesz czegoś jeszcze? - Zapytała zmartwiona, uważnie lustrując jego sylwetkę i szukając oznak, że nie tylko w szyję chłopak oberwał. W środku zaś cała się gotowała. Co za potwory atakowały karawanę pełną dzieciaków, które widać nie potrafiły do końca się obronić. Zresztą dorośli też mieli tutaj problemy, gdy znienacka zostali wrzuceni w krzyżowy ogień śmigających wszędzie zaklęć. Oczy Rudej dość znacząco pociemniały ze względu na te wszystkie gotujące się w niej uczucia, choć twarz i ruchy wciąż były pełne spokoju i skupienia. Nie było miejsca ani czasu na wybuch.

@Wolf T. Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wolf T. Fairwyn

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : wiecznie blady, jakby mu coś dolegało, blizny na plecach po czarnomagicznych zaklęciach
Galeony : 151
  Liczba postów : 121
https://www.czarodzieje.org/t20443-wolf-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t20491-poczta-wolfa
https://www.czarodzieje.org/t20494-relacje-wilka#647560
https://www.czarodzieje.org/t20449-wolf-t-fairwyn
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 18:38;

Podróż nie zaczęła się najlepiej i nawet jeszcze się nie skończyła. To była niezła bitwa. Co prawda Wolf nie spodziewał się szurniętych beduinów, ale zapewne nikt się tego nie spodziewał. Derwisze i tak jakimś dziwnym cudem nieźle bronili, ale za słabo patrząc na ledwo tu przybyłych. Gdyby miał lepsze umiejętności, mógłby się obronić, albo nie zgubić tej nowej co ją poznał. Okey, może i mu nie zależało na innych, ale się martwił. Co, jeśli reszta leżała trupem i nie udało im się uciec? Chuj tam zresztą zastanawiał się co z Olivią. Jednak miał jakieś dziwne uczucie niepokoju. Nie wiedział, czy z obawy, że mogło się jej coś stać czy po prostu, że rozgrzebywanie starej przyjaźni oddziaływało na niego zbyt mocno, niż by się spodziewał.
Pozwolił obejrzeć się rudowłosej. Zdecydowanie była lepsza niż jego osobisty lekarz. Trochę miał sobie za złe, że zamiast on ratować panienki z opresji, sam musi być ratowany. Cieszyło go jednak, że ktoś poświęcił mu uwagę na tym pustynnym padole łez. Nie chciał zostać niemową do końca życia.
Nie zrozumiał czemu, zapytała go o ugryzienie i nagle postawiła swoje przedramię. Niemal miał ochotę powiedzieć: Żartujesz? Ale otworzył tylko usta, a wtedy poczuł silny ból. Było w tym coś żywego, namacalnego, eeee prawie religijnego, ale i tak ugryzł rudowłosą, chyba nawet nieświadomy tego. Siedział potulnie, z zaciśniętymi zębami na przedramieniu ślizgonki niczym Biały Kieł, gryzący swojego właściciela, bo ten mu na to pozwolił. Zresztą Wolf, mając tak na imię, naprawdę nikogo nigdy w życiu nie ugryzł, chociaż siostra nie mogła tego potwierdzić.
Puścił ramie de Guise i odetchnął z ulgą, jaka to występuje po opatrzeniu rany, a także bólu, który narasta, aby potem zmienić się w lekkie przyjemne pieczenie.
- Ja pierdole! - Wyrwało mu się, ale nie był to krzyk, a raczej warknięcie, jeszcze niezbyt sprawnego gardła, które potrzebowało mniej gadania, a więcej odpoczynku. - Dzięki. - Poprawił się zaraz, aby następnie zdać sobie sprawę, że ta dziewczyna kolejny raz mu pomaga, a gdyby jej nie przeprosił i na nowo by się nie poznali, to nie wiedziałby, czy mógłby liczyć na pozwolenie dotyczące ugryzienia opanowanego rudzielca.
- Nagich tancerek. - Zaśmiał się i aż się zakrztusił. - Nie, nie dzięki jeszcze raz. - Wyszeptał i ponownie odetchnął bardziej spokojny niż wcześniej.

@Irvette de Guise
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; blizna w kształcie łezki, wielkości sykla znajdująca się na jej mostku; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 1085
  Liczba postów : 459
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 19:31;

Ekwipunek: pusty plecak i różdżka Ruiny Dolnego Miasta 3831175897
Cechy eventowe: Gibki jak lunaballa (szybkość), Złotousty Gilderoy (lider), Tykająca łajnobomba, Drzemie we mnie zwierzę (podejście do zwierząt)

Nie było co zastanawiać się jakie jest prawdopodobieństwo tego, że akurat Patricia mu pomoże. W tej chwili liczyło się to, że byli w miarę bezpiecznym miejscu i byli cali. Wyznawcy ewidentnie lubowali się w czarnej magii, przez co Petrifikus i Collardo były prawdopodobnie najlżejszą opcją, jaka mogła ich spotkać.
- Z trudem, przy tej opuchliźnie... - zaczęła, w odpowiedzi na jego pytanie, ale nim się zorientowała, zobaczyła jak podnosi się, aby dotknąć jej szyi. Na moment odruchowo wstrzymała oddech, a zaczerpnęła tlenu, dopiero kiedy się odezwał, sięgając po różdżkę. Skinęła jedynie głową z wdzięcznością, kiedy zajął się jej siniakami i obrzękiem mięśni, bowiem czuła, że słowo "dziękuje" nie przejdzie jej w tej chwili przez gardło. Co prawda drogi oddechowe miała udrożnione, sińce uleczone, jednak ciągle miała wrażenie dziwnego uczucia ściskającego ją za krtań. Nie mogła tego przyznać nawet sama przed sobą, ale fakt, że był tak blisko, rozkładał ją na łopatki. Dlatego, w pewnym momencie gwałtownie wstała i otrzepując ubranie, spojrzała na niego z góry.
- Dobra, tam zostali jeszcze uczniowie. Muszę tam wrócić - podjęła decyzję w przypływie nagłego gryfońskiego heroizmu. Nie żeby jeszcze przed momentem nie cieszyła się z tego, że są bezpieczni, z dala od beduinów, a teraz chciała wracać. W oddali zauważyła Huxleya z grupką uczniów, wskazała więc Arthemisowi na nich - To nasi. Pewnie potrzebują pomocy, a jak widać nieźle sobie radzisz - zwróciła się do niego z łagodnym uśmiechem, aby w następnej chwili rozległ się charakterystyczny trzask teleportacji, a ona zniknęła w kanale.

|zt dla Patki, wraca po Olivie|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31554
  Liczba postów : 76559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Specjalny




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 20:29;

@Patricia D. Brandon - w dwóch miejscach był podkreślony zakaz powrotu na pustynię. Wobec tego muszą być konsekwencje Twoich działań, które powodują, że nie będziesz mogła brać w pełni udział w kolejnym etapie, przez odniesione obrażenia.  

Cytaty:

1. Uczestnicy eventu "Wariacje z Derwiszami" mogę pisać w tym temacie, jeśli udało wam się wydostać z Czyste Pustyni.
● Po napisaniu tutaj, nie możecie ponownie wracać na pustynię. Można tu za to spokojnie opatrzeć swoje rany, zerknąć na straty itp.

2. Kiedy dotrzecie do wybranej lokacji, nie możecie już wracać na Czystą Pustynię, by pomagać reszcie.


Cudownie, że tak wiele osób z tak dużym poświęceniem chce pomóc uczniom - nawet po nich wracać, mimo tego, że Derwisze już powoli ewakuowali większość. Niestety Patricia przeceniła swoje zdolności teleportacyjne oraz źle oceniła sytuację. W momencie, gdy dopada do @Olivia Callahan, podczas teleportacji jeden z Beduinów łapie je za ramię, podłączając się pod nie; przez niespodziewanego gościa obie lądują w dalszej odległości od Ruin niż Brandon zamierzała. Nawet nie udaje się żadnej z nich dopaść do różdżek. Wyznawca rzuca na nauczycielkę miotlarstwa - Artus Versavi, które wygina nienaturalnie jej łydkę w drugą stronę, nie pozwalając się ruszyć oraz niezwykle bolesne Sanguinem Ulcus. Wtedy dopiero pomiędzy Beduinem, a bezbronnymi dziewczynami pojawia się Derwisz, który odgania czarnoksiężnika, łapie obydwie kobiety i teleportuje je bliżej Ruin. Jednak kiedy wypuszcza was z ramion, okazuje się, że on również jest ciężko ranny i osuwa się omdlały na ziemię.

______________________

Ruiny Dolnego Miasta Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 20:59;

Zrobiło się nieco… niezręcznie. W zasadzie nie wiedział co miał teraz powiedzieć i tak trwał w ciszy udając, że nadal sprawdza jak miała się jej szyja, mimo że już wyglądała dobrze. Podążył za nią wzrokiem, kiedy podniosła się z ziemi i powiedziała co wiedziała, przez co i on od razu zerwał się na równe nogi, ale najwyraźniej ostatki efektu petryfikusa jeszcze go trzymały, bo zakręciło mu się w głowie.
  - Nie, czekaj, stój! – wrzasnął za nią, próbując chwycić ją za rękę, ale nie trafił i dziewczyna teleportowała się samodzielnie. Rzucił srogie kurwa w eter i jak dzikie zwierzę zamknięte w klatce chodził w tę i we w tę czekając na jej powrót. Nie miał siły teleportować się za nią, wiedział, że albo mu nie wyjdzie albo boleśnie się rozszczepi. Nigdy nie był dobry w teleportacji, a w tych warunkach brzmiało to jak coś niemożliwego. Na razie nie zwracał uwagi na innych, serce waliło mu jak młotem kiedy nie mógł doczekać się ponownego zobaczenia Patricii. Całej i zdrowej. Miał jednak przeczucie, że nie do końca wszystko było w porządku.
  I wtedy ich zobaczył. Wylądowały niedaleko we dwie, w towarzystwie Derwisza. Od razu zerwał się z miejsca i pognał do nich ile siły w nogach. Ciężar plecaka zdawał się mu w ogóle nie wadzić, jakby go nie było. Wylądował tuż obok na kolanach i szybko zorientował się w sytuacji. Młodsza dziewczynka była ciężko ranna, ale na widok nogi Brandon zrobiło mu się niedobrze. Derwisz też nie był w najlepszym stanie. Zdecydowanie nie były to rany, które byłby w stanie naprawić.
  - Uzdrowiciela, szybko! Błagam! Są ciężko ranni! – krzyknął w eter, mając szczerą nadzieję, że znajdzie się tutaj jakiś medyk. Nie miał pojęcia z jakimi ludźmi się tu znajdował, znał niewiele z tych twarzy i modlił się w duchu, aby ktoś był w stanie tu pomóc. Szukał na nich mniejszych ran, które mógłby uleczyć, ale z jego skupieniem było coraz gorzej. Cholernie martwił się o Patricię.


@Perpetua Whitehorn @Huxley Williams, pomóżta ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2554
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 21:16;

Niebieska poświata w kształcie dzika ruszyła z Brooksową wiadomością do Felka, zdając krótki raport na temat sytuacji w ruinach. Patronusowy posłaniec ruszył agresywnie przed siebie, wymijając Patricię i Vereya, którzy doglądali nawzajem swoje rany i po chwili zniknął im z oczu. Zniknęła również i Patka, która aportowała się w sobie znanym kierunku. Nie zgłębiając się aż nadto w motywy nauczycielki oraz jej plan, usiadła ciężko na kolumnie, wyciągnęła z plecaka butelkę i upiła kolejny łyk wody. Butelka była już w połowie pusta, więc postanowiła dopełnić brakującą ilość za pomocą aquamenti. Jakieś było jej zdziwienie, gdy różdżka jedynie zaiskrzyła się. Zero reakcji, zero wody. Spróbowała raz jeszcze. I raz jeszcze. Efekt za każdym razem był taki sam. Opcje były dwie. Albo w tm miejscu występowały zakłócenia magii, uniemożliwiające rzucenie tego czaru, albo była zbyt roztrzęsiona. Dla próby próbowała rzucić coś bardziej skomplikowanego. Bombarda Maxima uderzyła w piasek nieopodal, wzbijając w powietrze tumany kurzu. Dziewczyna przyglądała się jak zahipnotyzowana wiatrowi tańczącemu wśród drobinek piasku, gdy w oddali usłyszała  charakterystyczny trzask aportacji, któremu towarzyszył kobiecy, bolesny krzyk. W zasięgu wzroku zarysowały się trzy sylwetki. Dwie z nich dobrze znała. Cała ta sytuacja nie wyglądała najlepiej.
- Ja pierdolę – wyszeptała do siebie i po krótkiej chwili otępienia, doszła do siebie i zagwizdała przeciągle w palce.

- Ruda, leć po Williamsa i Whitehorn! – rzuciła do zajmującej się  obok Wolfem ślizgońskiej prefekt, po czym sama puściła się biegiem w kierunku trójki. To co zobaczyła, zmroziło jej krew w żyłach. Callahan była cała pocięta i zakrwawiona, Patka krzyczała wniebogłosy, a Derwisz padł z wyczerpania na piach. A pośrodku tego wszystkiego ona. Nie miała pojęcia, od czego zacząć. Rannych była trójka, a ona miała tylko dwie ręce. Co prawda niemal natychmiast pojawił się obok niej Verey, ale wyraz jego twarzy na widok powyginanej łuski Brandonówny nie pozostawiał wiele do życzenia.

- Nic z tym nie zrobię. To nie jest zwykły uraz – powiedziała mężczyźnie, a sama nachyliła się nad Callahanówną. Pobieżnie rzuciła na nią okiem, żeby zobaczyć, co jej dolega. A dolegało sporo.

- Patrz się tu. Słyszysz? Patrz się tu – poleciła dziewczynie i zaczęła pstrykać palcami gdzieś z boku jej głowy. Miało to odciągnąć uwagę od tego, co nastąpiło za chwilę. Krukonka wycelowała bowiem w nogę Gryfonki, rzucając na nią locus. Kość chrupnęła nieprzyjemnie, ale nastawiła się, a o to w tym wszystkim chodziło. Brooks miała za sobą tyle złamań, że można ją było obudzić w środku nocy i taki uraz poskładałaby raz-dwa. Po locusie przyszedł czas na znieczulające duritio i usztywniające bandaże. Nie było to perfekcyjne zaleczenie urazu, jedynie doraźna pierwsza pomoc, ale nie miała czasu na bawienie się w zaklęcia zasklepiające. Nie w przypadku nogi. O wiele groźniejsze były krwawiące rany na ciele dziewczyny.

Haemorhagia itorius – wymamrotała po dłuższej chwili, bo trochę zajęło jej przypomnienie sobie odpowiedniego zaklęcia. Ostatecznie nie korzystała z niego zbyt często. I było to widać, bo udało jej się rzucić je dopiero za trzecim razem. Najważniejszy był jednak efekt – z rozległych rozcięć przestała sączyć się krew. A przynajmniej tak obficie jak wcześniej, bo wciąż był to uraz magiczny, a nie zwykłe rozcięcie. Resztę będą musieli dokończyć uzdrowiciele, posiadający o wiele większe doświadczenie i wiedzę w leczeniu zaklęć czarnomagicznych. Ona nie mogła zrobić nic więcej, poza zobaczeniem, co się dzieje z derwiszem.

@Arthemis D. Verey  @Olivia Callahan  @Irvette de Guise  @Patricia D. Brandon  @Perpetua Whitehorn  @Huxley Williams


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Sro Lip 28 2021, 21:34, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Dodatkowo : Prefekt, Hipnoza
Galeony : 691
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 21:25;

Zacisnęła zęby, gdy szczęka Wolfa wbiła się w jej przedramię. Skubany miał mocny zgryz, ale nie pozwoliła sobie nawet syknąć. Musiała skupić się na leczeniu gryfona, który widocznie był wcześniej duszony jakimś cholernym Incarcerusem, czy innym gównem. Tych Wyznawców już do końca popierdoliło i Irvette nie miała zamiaru ich usprawiedliwiać. Nie przejęła się przekleństwem. W tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Zamiast tego skupiła się, by doprowadzić gryfona do porządku.
-No, widzę, że nic Ci nie jest. Niestety Twojego życzenia o nagich tancerkach nie mogę spełnić. - Uśmiechnęła się, puszczając mu oczko. Skoro miał siły żartować, to znaczyło, że nie było z nim tak źle. Merlinowi dzięki!
Nie miała jednak czasu, by zamienić z nim więcej słów, bo kolejna sytuacja wymagała jej interwencji.
-Siedź tu i się regeneruj! - Poleciła gryfonowi, a sama poleciała w stronę uzdrowicieli, by wezwać ich do pilnego przypadku.
-Panie Williams, Profesor Brandom i Olivia... Potrzebują natychmiastowej pomocy. Nie wiem, czy to nie kolejna Sectumsempra. - Wypowiedziała to konkretnie, ale bez paniki. Zwracała się głównie do mężczyzny, gdyż wiedziała, że Whitehorn jeszcze przed chwilą sama wymagała interwencji. Tak samo jak Brooks, Irvette nie była jednak w stanie pomóc sama ani gryfońskiej prefekt, ani nauczycielce miotlarstwa, więc interwencja ze strony doświadczonych uzdrowicieli była konieczna.

@Huxley Williams
@Perpetua Whitehorn
@Wolf T. Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; blizna w kształcie łezki, wielkości sykla znajdująca się na jej mostku; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 1085
  Liczba postów : 459
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 21:43;

Nie miała pojęcia, że ten beduin do nich biegnie, kiedy próbowała je teleportować. W ostatniej chwili, poczuła dotyk na swoim ramieniu, a potem uświadomiła sobie jego obecność w kanale teleportacyjnym i nawet podjęła próbę odepchnięcia go i wytrącenia mu różdżki z dłoni, jednak mężczyzna był silniejszy. W końcu po krótkiej szarpaninie, wylądowali na materialnym podłożu, jednak nie blisko ruin, a dość kawałek dalej.
Od razu dopadła różdżki, ale beduin był szybszy. Przeraźliwy krzyk przeszył powietrze, kiedy jej łydka zniekształciła się, wyginając w nienaturalnym kierunku, niosąc za sobą niewyobrażalny ból, jakby miażdżenia tkanek i kości. Nie będąc w stanie utrzymać równowagi padła na piasek, a jej donośny wrzask spotęgowało uczucie żywego ognia w jej wnętrzu. Teraz, kiedy jej tkanki zdawały się zalewać wrzącą lawą, zapomniała kompletnie o przeszywającym bólu podudzia. Nie panowała nad odgłosami agonii, które wydobywały się z jej gardła, a jedyne o czym myślała to aby to się wreszcie skończyło. Niech ktoś zakończy jej męki, choćby podając jej truciznę, ale niech w końcu ten ogień zniknie!
Kompletnie nie była świadoma tego co się dzieje wokoło. Zapomniała o Olivii, którą miała bezpiecznie przenieść do ruin, zapomniała o Arthemisie, którego zostawiła wcześniej. Nawet nie zdawała sobie sprawy z jego obecności, kiedy się przy niej znalazł, całkowicie pochłonięta przez piekielny ból, który ciągle szalał w jej ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Moderator




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptySro Lip 28 2021, 22:27;

Ekwipunek: różdżka, woda x2, dwie kanapki, Koc sygnalizując (+1 uzdrawianie) x2, Amulet +1 Eliksiry, Magiczny stetoskop (+2pkt uzdrawianie), Eliksir Regenerujący x1, Eliksir Czyszczący rany x2 1,Eliksir Wiggenowy x1, Zjednoczone Wile, srebrny zegarek od Thìdley'ów;
Cechy eventowe: Metabolizm eliksowara, Świetne zewnętrzne oko (empatia), Gibki jak lunaballa (zwinność) Dwie lewie różdżki (transmutacja), Rączki jak patyki (odporność na magię), Tykająca łajnobomba

Stan Perpy zdecydowanie się polepsza, chociaż odrobinę stresuję się, gdy wydaje się tracić świadomość, natychmiast kiedy ból ustępuje, rozbudza się całkowicie, mając nawet siłę na kilka odpowiedź na mój żart. Podaję jej prędko wodę, a na Julkę zerkam jedynie przelotnie na jej nieszczególnie poprawne pytanie i mamroczę coś o swoim plecaku, ale też, że nie chcę nic widzieć. Biorę rękę Perpetuy i rzucam Transfusion, by szybciej doszła do siebie.
- Ja... wszystko dobrze... Gdzieś tu powinna leżeć... - mówię o różdżce kobiety rozglądając się wokół. Zanim jednak zdążę im pomóc robi się gigantyczny bałagan. Widzę jak w oddali trzy osoby teleportują się, ktoś krzyczy w niebogłosy i już zrywam się z miejsca. Mrużę oczy próbując zobaczyć co tam się dzieje. W tej chwili przybiega do mnie i Perpy młoda Irvette, która oznajmia nam oczywistość - ktoś jest ranny.
- Widzę - mówię tylko krótko i odwracam się do półwili, która pewnie już próbuje wstać, by biec na ratunek. - Perpa, znajdź swoją różdżkę i zejdź z koca, poczekaj i przygotuj się na rzucenie swojego zaklęcia. Bez tego nad głową, tylko się poparzysz - oznajmiam stanowczo, wskazując na zasłaniającą nas płachtę, nie pozwalając jej ruszać się z miejsca, jako że tylko by mnie spowolniła; zaś siebie poraniła, tracąc niepotrzebnie siły, konieczne do dalszych działań. Kiedy kończę tę prośbę, obracam się w miejscu i już jestem za plecami Julii Brooks, która próbuje pomóc Olivii, jednak nie tak jak powinna.
- ITURUS, KOBIETO! BROOKS, ZEJDŹ MI Z DROGI ZANIM ZROBISZ JEJ KRZYWDĘ, TO NIE JEST ZAKLĘCIE NA CZARNOMAGICZNY CZAR! - krzyczę do Krukonki, zdenerwowany, najchętniej rozgoniłbym wszystkich wokół Expulso, ale zamiast tego jedynie łapię Julkę, by odsunęła mi się z drogi. Nawet jeśli na chwilę zaklęcie podziałało, to Callahanówna ponownie zaczęła brodzić krwią. Na dodatek miała złamaną nogę. Bez słowa biorę ją na ręce i obracam się w miejscu, aportując się tuż obok Perpetuy i kładąc pierwszą ranną na kocu. Ponownie znikam i tym razem biorę krzyczącą Patricię. Mógłbym poprosić o to jej chłopaka, czy kim tam był jej przystojny znajomy, ale nie chciałem tracić czasu na tłumaczenia: co ma zrobić, dlaczego muszę przenieść dziewczyny, a nie uleczyć tutaj i kim jestem ja oraz moja towarzyszka, która właśnie rzucała zaklęcie na Olivię. Kładę Brandonównę obok Olivii i oddaję ją w ręce Perpetuy.
- Już? - pytam upewniając się, że Analgesia areflexis jest rzucone na moją pacjentkę i działa. Teraz mogłem spokojnie pomóc Gryfonce. Biorę ostatni Eliksir Czyszczący Rany, który mi został, by polać okropne krwawienie Callahanówny, wcześnie podwijając do góry mokry od krwi materiał ubrania. Czuję niesamowitą ulgę, że moja partnerka wymyśliła swoje zaklęcie, inaczej ból dla Olivii byłby okropny; dzięki czarowi teraz nie czuła nic i mogła tylko zobaczyć dym unoszący się z ran. Odkładam eliksir i podnoszę ponownie różdżkę. Mamroczę to samo zaklęcie co jeszcze przed chwilą był używane na Perpie. - Vulnera Sanentur - mówię, powstrzymując krwawienie i kiedy powtarzam formułę to nadal nie przestaje broczyć się krew, pewnie spowodowane to było wcześniejszym złym zaklęciem. Dlatego muszę powtórzyć o jeden raz więcej, zanim tkanki nie zaczynają się zasklepiać, a potem ostatni raz, by na jej ciele pozostała jedynie drobna blizna. Dotykam lekko rany, sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. Kiedy stwierdzam, że wszystko gra, rzucam jeszcze Surexposition na jej złamaną nogę, by upewnić się, że odpowiednio zrosła się kość. Kiedy okazuje się, że tak zerkam na Perpetuę.
- Czym dostała? - pytam wskazując na Patkę, odruchowo trzymając za rękę Olivię, jakby to mogło jej pomóc jej się pozbierać i jakoś pocieszyć.

@Irvette de Guise @Julia Brooks @Perpetua Whitehorn

@Olivia Callahan, pamiętaj, że na kolejne posty (o ile Perpa tego nie odwróci) jesteś pod  działaniem zaklęcia znieczulającego. Kiedy przestanie działać, nie czujesz już większego bólu (hm, fizycznego), oprócz osłabienia, bo wszystko zostało uleczone.

Zaklęcie:

Analgesia areflexis
Zaklęcie jest swego rodzaju odpowiednikiem znieczulenia ogólnego. Czarodziej na którego zostanie rzucone, nie zasypia jednak, ale wprowadzony jest w stan kompletnego-nie-czucia. Nie tylko bólu - nie interesują go bodźce, emocje zostają wygaszone, odruchy obronne zniesione. "Żyje, ale nie żyje". Stosowane raczej w nagłych przypadkach, po odniesieniu znacznych obrażeń albo przy atakach paniki/furii/histerii. Może jednak też znaleźć zastosowanie w pojedynkach, choć  może okazać się tragiczne w skutkach - ból zgaśnie, ale pojedynkujący się nie będzie mógł określić swojego stanu. Poza tym może najzwyczajniej w świecie stracić motywacje i pojęcie, czemu w danej chwili w ogóle ma się pojedynkować. Zaklęcie nie ogranicza ruchowo i umysłowo postaci. Działanie zaklęcia zależy od punktów rzucającego: 41-50 - 3 posty trwania; 51-60 - 4 posty; 61-70 - 5 postów

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 02:00;

EKWIPUNEK: Różdżka; Jarzębinowa Ferula (+10pkt uzdro); srebrny zegarek od Thìdley'ów (odbijający zaklęcia proste); Krem z filtrem; Brzoskwinie x2; Bezdenna torba lekarska, a w niej: magiczny stetoskop (+2pkt uzdro); okulary diagnostyczne USG (+2pkt uzdro) i doppler (+2pkt uzdro), świetlik (+3pkt HMiR), eliksir wiggenowy x2
CECHY EVENTOWE: Złotousty Gilderoy (perswazja), Powab wili, Świetne zewnętrzne oko (empatia); Wiecznie struty, Rączki jak patyki (siła), Połamany gumochłon

Z nieukrywaną wdzięcznością przyjęła od swojego partnera wodę - ponownie unosząc się na łokciach, żeby upić kilka malutkich, drobnych łyków. Kiedy już zwilżyła zeschnięte na wiór od gorąca i krzyków gardło - odkorkowała podany jej wcześniej eliksir wiggenowy, wychylając go na raz. Cierpki smak wstrząsnął nią niekontrolowanie i znów musiała opaść na koc, dając sobie te kilka cennych chwil na regenerację pod wpływem magicznego naparu. Huxley doskonale zrozumiał jej pytanie o różdżkę - samemu inkantując nad jej ręką Transfusion. Westchnęła z ulgą i uśmiechnęła się do mężczyzny pokrzepiająco - jej oczy, już wolne od bólu i łez naprawdę mówiły, że wszystko będzie dobrze.
Dziękuję.
Sielanka rzecz jasna nie mogła trwać zbyt długo.
Ledwo przestała niekontrolowanie drgać przez słabość w swoim ciele, ledwo poczuła się na siłach, żeby unieść na dłużej głowę - a wokół na nowo wybuchło piekło. Cóż, w porównaniu do nagłego pojawienia się Beduinów, to może mogłaby to nazwać: piekiełkiem. Niemniej, krzyki... wrzaski wręcz! - bólu i ogólne poruszenie, znów wbiły ją na wyższe obroty. Walcząc z zawrotami głowy, uniosła się do siadu, automatycznie rozglądając się za różdżką, czując jak włoski na karku stają jej dęba na słowa Irvette.
Kolejna Sectumsempra. Jeszcze więcej czarnomagicznych klątw.
W ostatniej właściwie chwili od wyrwania się spod prowizorycznego baldachimu powstrzymał ją Williams - spojrzała na niego dopiero co trzeźwiejącym wzrokiem, próbując podeprzeć się jakoś stabilniej na swojej feruli. Przygryzła wargę - ale skinęła głową.
Idź Huxy, spiesz się — rzuciła tylko, prostując się - wykorzystując krążący jej w żyłach wiggenowy do ostatka; nim ból biodra lub podrażnionej klątwą skóry znów ją unieruchomi. — Przygotuję wszystko — zapewniła jeszcze, zanim Huxley nie zniknął z charakterystycznym trzaskiem.
Wyplątała swoją różdżkę z błękitnej chusty, w którą ta zaplątała się w czasie ich ucieczki, od razu przywołując do siebie własną bezdenną torbę. Pilnowała się, by nie wyjść spod rozciągniętego nad nią koca - choć skóra dalej nieprzyjemnie ją mrowiła.
Irvette — zwróciła się do studentki (@Irvette de Guise), kierując na nią poważne, niezwykle spokojne spojrzenie. — Rozłóż wokół zaklęcia ochronne i maskujące. Potrafisz, prawda? — zapytała jeszcze retorycznie, samej niewerbalnie roztaczając wokół 'baldachimu' chroniące przed piaskiem Aexteriorem - i w nieco większym promieniu Cave Inimicum. Jedno licho wie, co jeszcze tu Derwisze przygnają.
Więcej nie zdążyła - bo wrócił Williams, z zakrwawioną Gryfonką w ramionach. Złotowłosa z niepokojem obrzuciła dziewczynę uważnym, trzeźwym spojrzeniem - teraz nie byli wcale na środku pustyni, tylko na Izbie Przyjęć w Mungu. Nie trzeba było jej dwa razy powtarzać co powinna zrobić.
Analgesia areflexis — zainkantowała dokładnie, gdy tylko nachyliła się nad Olivią - badawczo zaglądając uczennicy w oczy, szukając w nich niemego potwierdzenia: ból, strach, przerażenie, wszystkie te emocje powinny ją opuścić. — Nie ruszaj się złotko, masz złamaną nogę — poinformowała dziewczynę zwięźle; nie zdążyła jednak powiedzieć nic więcej, bo Huxley aportował się razem z wrzeszczącą wniebogłosy Brandon. Frasunek odmalował się zmarszczką na jej czole, gdy jeszcze odrobinę się słaniając przechodziła do Patricii. Skinęła jedynie głową na pytanie swojego partnera, przykucając przy własnej pacjentce.
Analgesia areflexis — powtórzyła ponownie, zdejmując z biednej kobiety całe to przygniatające ją brzemię bólu. Położyła jej drobną dłoń na czole, stanowczo przytrzymując ją w miejscu. — Zajmę się Tobą, Patricio, leż spokojnie — zapewniła Brandonównę, spokojnym, pełnym troski głosem. — Nic nie poczujesz, obiecuję — dodała, bez zwłoki najpierw zwracając się do nienaturalnie wygiętej łydki kobiety. Artus Versavi, szeptała pod nosem swoje diagnozy, poprawiając chwyt na srebrzystej różdżce. — Vulnera Sanentur... — podjęła się jedynej inkantacji mogącej odwrócić zniekształcenie ciała czarną magią. W pełnym skupieniu obserwowała jak z cichym chrobotem, z każdą kolejną częścią zaklęcia, noga nauczycielki miotlarstwa wraca do normy -  upewniła się jeszcze w prawidłowym ułożeniu kości nasuwając na nos okulary rentgenowskie. Zaniepokoiła ją jednak temperatura przebijająca się nawet przez ubranie Brandon.
Zerknęła na Huxleya, gdy ten zadał jej pytanie - z cichą ulgą i swego rodzaju dumą odnotowując fakt, że Olivia była już cała. Po raz kolejny podziękowała cicho w duchu, że miała go przy sobie.
Versavi i... — zawahała się, strzepując napięcie z nadgarstka i przykładając jego wnętrze ponownie do czoła Patricii. Drugą ręką wywinęła miękko różdżką, rzucając niewerbalnie Caliditas. — Sanguinem Ulcus — potwierdziła swoje domysły, ściągając idealne brwi w niemal jedną linię. Połowę życia spędziła na rozpoznawaniu i leczeniu skutków zaklęć czarnomagicznych.  — Vulnera tego nie cofnie. Paskudztwo ciągle postępuje, muszę zapobiec poparzeniom — mruczała do siebie, z zatrważającą sprawnością analizując dostępne opcje. Ponownie zawiesiła koniec różdżki nad Brandonówną. — Coeur blessé... Coeur blessé... — Musiała utrzymać wszystkie narządy swojej pacjentki w granicach normy. Nie pozwolić żarowi zmienić się w płomień. — Fringere... — inkantowała właściwie bez przerwy, czując jak drewno jej różdżki nagrzewa się - a rdzeń zamknięty w środku wibruje. — Wiggenowy z mojej torby — poleciła jeszcze w eter - zaraz wracając do tkania siatki uzdrowicielskich zaklęć nad kobietą. Pochłonięta pracą - nawet nie zauważyła jak odsłonięta skóra na jej dłoniach widocznie różowieje pod wpływem słońca.

@Patricia D. Brandon @Olivia Callahan
@Huxley Williams

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 748
  Liczba postów : 1031
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 08:04;

Nie była pewna ile czasu spędziła na piasku, ale w pewnym momencie okazał się być tak przyjemny, a uczucie ciepła które dawał przynosiło jej spokój. Wciąż słyszała odgłosy walki oraz trzask teleportacji, choć wraz z upływem czasu wydawały się być coraz bardziej odległe, a jej powieki coraz cięższe. Jak miło byłoby teraz oddać się w objęcia Morfeusza, ta myśl była tak bardzo kusząca, wypełniła jej umysł, a ciało jakby w odpowiedzi na nią zareagował automatycznie - przymknęła potulnie powieki. Brunetka nie miała pojęcia jakim zaklęciem oberwała, nie wiedziała też czy boli ją noga czy ręką, a może całe ciało? Ból był tak obezwładniający, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że mimo zamkniętych oczu wciąż płacze, niczym małe dziecko potrzebujące opieki matki, by pocałowała ranę i powiedziała, że wszystko będzie dobrze, chociaż intuicja Oliv podpowiadała jej, że to mało prawdopodobne. Niechętnie otworzyła ciężkie powieki słysząc czyjś ciepły głos -Ma...nieee - wychrypiała próbując odzyskać głos, który łamał się czy to z bólu który czuła, czy braku wody, gdyż zaschło jej w gardle. Niemniej nie wierzyła, że mogła pojawić się tu jej matka, ta nie była zdolna do takich poświęceń. Więc czym był kobiecy głos? Fatamorganą? 

Poczuła pierwsze szarpnięcie, któremu towarzyszył jej głośny krzyk; rozdzierał gardło. Gorąco rozlało się po drobnym ciele Gryfonki, przy kolejnym szarpnięciu odbierając jej całkowicie głos, choć słyszała czyjś rozdzierający duszę krzyk. A później wszystko potoczyło się tak szybko, na chwilę zapanował spokój, chaos znikł, a przy nich pojawili się ludzie, ale nie wrogowie. Wśród różnych głosów rozpoznała ten należący do Julii, dziewczyna po raz kolejny była przy niej,ale jak? To ona ją uratowała, wyciągnęła z tamtego piekła? 
Otworzyła oczy prawie natychmiast je zamykając, było zdecydowanie za jasno. -Nie krzy… - zdanie utkwiło w jej gardle, oblizała spierzchnięte usta, chciała pić. Niech dadzą jej wody, a nie każą gdzieś patrzeć i jeszcze ten irytujący dźwięk. Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęła się denerwować. Mimo to posłuchała nakazu Krukonki mając nadzieję,że dzięki temu da jej spokój, chciała po prostu zasnąć, bo wtedy wszystko minie, tak?
Nawet jeśli miała otwarte oczy nie była w stanie zarejestrować, co dokładnie działo się wokół, skupiła spojrzenie na twarzy Julki, która zaraz zniknęła ustępując miejsca jakiemuś mężczyźnie. Znam cię przemknęło przez umysł brunetki, jednak nie potrafiła przypomnieć sobie ani jego imienia ani nazwiska, ani tego skąd w zasadzie go zna. Niemniej czuła się w obecności mężczyzny bezpiecznie, do tego stopnia, że chciała mu powiedzieć co się stało, jak najpierw złamała nogę a później ktoś rzucił w nią zaklęciem, że boli ją strasznie ramię,a ubranie jest całe mokre chociaż nie wie dlaczego. Chciała się wytłumaczyć, bo źle czuła się ze stanem w jakim się znalazła,ale nawet słowo nie opuściło bladych ust, nie miała sił. 

Unosiła się w powietrzu, jak wysoko? Dlaczego? Myśli kotłowały się w głowie Olivii, chociaż nie mogąc się skupić na jednej konkretnej przeskakiwała między nimi niezdolna do zakotwiczenia umysłu w rzeczywistości. Ta malowała się strasznymi obrazami. Wszędzie było pełno krwi, skupione spojrzenia, nadszarpnięte nerwy i strach. Wydawał się być wszechobecny, chociaż Huxley i Perpetua wydawali się być tacy opanowani. Nie była pewna kiedy cały ból zniknął, ani dlaczego tak się stało, czyżby ktoś rzucił zaklęcie? Przymknęła powieki biorąc głębszy wdech, który z powodu utraty krwi był i tak o wiele płytszy niż powinien. Słysząc przyjemny dla uszu głos - ciepły i spokojny przytknęła lekko głową, chociaż nie do końca zdawała sobie z tego sprawę; znieczulenie działało bardzo dobrze.

______________________

Ulec emocjom i popaść w rezygnację jest łatwiej, ale wcześniej warto nieco się rozejrzeć. 
Często po prostu nie dostrzegamy znaków, które nas otaczają, pokazując możliwości rozstrzygnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2554
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 11:33;

Zaklęcie, które rzuciła na krwawiące członki Callahanówny zadziałało. Przynajmniej do czasu. Minęło kilkanaście sekund, a rana znów zaczęła krwawić, choć mniej obficie niż wcześniej.

- OKURWAOKURWAOKURWAOKURWA – zapętliło jej się w myślach. Starała się nie dawać po sobie poznać, że jest przerażona, żeby nie wystraszyć rannej Gryfonki, zastanawiając się jednocześnie, co się dzieje i jak sprawić, by dziewczyna się nie wykrwawiła, nim nadejdzie pomoc. Nie mając lepszego pomysłu, skorzystała z wiedzy zdobytej podczas oglądania „Szeregowca Ryana” i innych filmów wojennych. W skrócie: ucisnęła ranę własnymi dłońmi. Była tak skupiona na tym zadaniu i tak wewnętrznie spanikowana, że nawet nie dotarło do niej, co też krzyczy Williams. Gdy mężczyzna odsunął ją od Oli, Krukonka nic nie powiedziała. Zamiast tego stanęła obok, wpatrując się w dłonie, które pokrywała krew. Cudza krew. Hux aportował się gdzieś – najpierw z dziewczyną, potem z wrzeszczącą Patką. Pojawili się również Derwisze, którzy podnieśli rannego towarzysza i gdzieś go zabrali. Julka rozejrzała się po okolicy, pogrążonej w chaosie, przecinanej regularnym salwami bólu, wydobywającymi się z czyichś płuc. Mając w głowie całkowitą pustkę, usiadła w miejscu, w którym stała i zanurzyła dłonie w piasku, starając się za jego pomocą, zmyć z siebie krew i posokę. Czuła, że powinna pójść do Patki i towarzyszyć jej. Zbyt się jednak bała widoku jej umęczonej twarzy i łydki skręconej jak precel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arthemis D. Verey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : Długa blizna po złamaniu prawego obojczyka, której nie chciał usuwać, ciekawy kolor oczu podchodzący pod opal.
Galeony : 388
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t19505-arthemis-d-verey#577700
https://www.czarodzieje.org/t19515-arthemis-d-verey#578175
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 12:40;

  Był bezsilny. Jego umiejętności uzdrowicielskie były praktycznie bliskie zeru, tak więc jedyne co mógł zrobić to siedzieć obok i patrzeć jak cała trójka cierpi. Był absolutnie spanikowany, ale nie przeszkadzało mu to w klęczeniu obok Patricii i mówieniu jej, że będzie dobrze (choć oczywiście nie był pewien, że to prawda). Gładził jej włosy i starał się samodzielnie opanować, bo jego panika zdecydowanie nikomu tu nie pomoże.
  - Już, już, pomoc idzie. – nie wiedział. Miał taką nadzieję, a bał się, że jak zacznie się rozglądać to jakimś cudem Brandonównie się pogorszy. Dopiero po chwili kątem oka zauważył mężczyznę, który pochwycił młodszą dziewczynę i teleportował się z nią z kolei ku innej kobiecie, która najwyraźniej była uzdrowicielką. Serce zabiło mu szybciej. Dzięki Merlinowi mieli tu kogoś, kto będzie im w stanie pomóc.
  Mimo wszystko zaprotestował, kiedy Williams pojawił się tuż obok niego i chciał zabrać Patricię. Było to dla niego abstrakcyjne, choć ostatecznie nie oponował. Kiedy ten tylko ją chwycił, to Verey zerwał się na równe nogi i pobiegł tam, gdzie ostatecznie wszyscy wylądowali. Zahamował jednak jakiś metr, może dwa przed nimi, powstrzymując się od tego, aby nie przeszkadzać. Krążył w tę i we w tę jakby co najmniej miał ADHD i z ręką zakrywającą usta obserwował to co się tam działo. A już samo patrzenie było ciężkie. Szurał zębami jedne o drugie i co jakiś czas powstrzymywał się przed tym aby po prostu tam podejść. Wiedział, że nie może, bo tylko będzie im wadził. Walczył sam ze sobą.
  Jego roztargnienie zostało przerwane, kiedy blond uzdrowicielka poprosiła o wiggenowy. Nie widział, aby jej towarzysz miał zamiar go podać, tak więc machnął różdżką na jej torbę klasycznym accio wiggenowy i gdy tylko buteleczka pojawiła się w jego dłoni, posłał ją z powrotem, ostrożnie do kobiety.
  Miał wrażenie, że zaraz zje wszystkie swoje paznokcie ze strachu i zdenerwowania. Zdecydowanie nie było dobrze. Co ich podkusiło, aby brać w tym udział! Cofnął się kilka kroków i padł ciężko na tyłek, tuż obok Brooks, ale nie odzywał się ani słowem. Patrzył w całą tę scenę jak zahipnotyzowany, czekając tylko na jakikolwiek sygnał, że sytuacja jest opanowana. Był bliski załamania, a w jego oczach było autentycznie widać strach. Strach o Brandon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów i piegi
Dodatkowo : Prefekt, Hipnoza
Galeony : 691
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 13:27;

Chaos wciąż trwał. Rannych przybywało i tym razem padło na nauczycielkę, która miała ze sobą podopieczną gryfonkę. Irvette nie była jednak na tyle uzdolniona w zakresie magii leczniczej, by cokolwiek zrobić, więc po prostu podeszła do uzdrowicieli, by zaprzęc ich do tej roboty.
-Już się robi! - Powiedziała równie spokojnie. Szanowała opanowanie, z jakim @Perpetua Whitehorn podeszła do sprawy. Panika nie była tu nikomu potrzebna a już zwłaszcza ze strony opiekunów, którzy powinni sprawować nad nimi pieczę. Irvette od razu zabrała się za zabezpieczanie obszaru wokół nich. Tradycyjne zaklęcia wydobywały się z jej różdżki. Od Aexteriorem zaczynając, przez Cave Imicum, zaklęcia wyciszające i tym podobne. Obszar był cholernie duży i pracy było co niemiara. Zobaczyła siedzącą nieopodal @Julia Brooks. Krukonka, z którą Ruda dzieliła pokój wydawała się nie być w najlepszym stanie.
-Brooks! Musisz mi pomoc. Skup się i otoczmy razem teren barierą. Zadbajmy o ich bezpieczeństwo. - Podeszła do niej spokojnie, acz stanowczo, patrząc jej w oczy. Chciała nie tylko poniekąd uspokoić dziewczynę ale i odwrócić jej uwagę od dziejącego się wokół koszmaru, a nie było na to lepszej metody niż zaciągnięcie dziewczyny do pracy. Przynajmniej taką Ruda miała nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Moderator




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 14:36;

Ekwipunek: różdżka, woda x2, dwie kanapki, Koc sygnalizując (+1 uzdrawianie) x2, Amulet +1 Eliksiry, Magiczny stetoskop (+2pkt uzdrawianie), Eliksir Regenerujący x1, Eliksir Czyszczący rany x2 1,Eliksir Wiggenowy x1, Zjednoczone Wile, srebrny zegarek od Thìdley'ów;
Cechy eventowe: Metabolizm eliksowara, Świetne zewnętrzne oko (empatia), Gibki jak lunaballa (zwinność) Dwie lewie różdżki (transmutacja), Rączki jak patyki (odporność na magię), Tykająca łajnobomba

Ja i Perpetua działamy razem, wspólnie, jak za dawnych czasów, kiedy obydwoje pracowaliśmy w Mungu; gdy jedno z nas potrzebowało pomocy automatycznie szukaliśmy siebie. Teraz mruczymy tę samą inkantację, tworząc melodyjne echo rozchodzące się pod naszym pustynnym baldachimem. Rany się zasklepiają, znikają, uspokojone zaklęciem dziewczyny patrzą na nas lekko nieprzytomnym spojrzeniem. Stan ten był błogi w porównaniu do tego co będzie, gdy się ockną i dojdą je wspomnienia poprzedniego bólu w połączniu z tragicznymi wydarzeniami. Kiedy wydaje się, że wszystko już w porządku z obrażeniami Olivii, wyciągam rękę do Perpy, gdy ta zdejmuje okulary, a kobieta zgranym ruchem pożycza mi je. Jeszcze raz upewniam się, że wszystko wygląda w porządku, szczególnie szczegółowo zwracając uwagę na jej nogę. Wsadzam okulary z powrotem do torby Perpy, pytając o stan zdrowia Patricii. Krzywię się słysząc czym oberwała kobieta.
- Będziemy musieli ją pilnować. Miejmy nadzieję, że nie był to zbyt potężny czar - mówię, pokazując palcem na dłonie uzdrowicielki. - Uważaj na słońce - przypominam, cmokając z niezadowoleniem; równocześnie sięgam po wiggenowy, ale wymyka mi się prawie spod palców, bo w tym momencie mężczyzna siedzący obok przyzywa go do siebie, by usłużnie podać go Perpie. Marszczę lekko brwi na te zakłócenie współpracy, po raz pierwszy odwracając wzrok od swoich pacjentek na @Arthemis D. Verey.
- Panna Brandon będzie musiała być pod stałą opieką na jakiś czas, może Pan... przygotować butelki z wodą jeśli Pan ma jakieś, wykopać studnię, cokolwiek. Będzie jej dużo potrzebowała - mówię do mężczyzny, mając nadzieję, że ten czymś się zajmie. Irvette mądrze próbowała już zająć czymś Julię Brooks. - Patricia? Słyszysz mnie? Czy dostałaś jeszcze jakimś czarem? - pytam spokojnie nauczycielki, nie chcąc przerywać pracy Perpetuy, która póki co musiała uspokoić temperaturę jej ciała. I tak będzie musiała ją pilnować przez dłuższy czas.
Jednak czas bym wrócił do swojej pacjentki (@Olivia Callahan), która nadal leżała z lekko nieprzytomnym wzrokiem. Przywołuję Accio magiczny stetoskop, sprawdzam jej krążenie krwi, a potem tak jak wcześniej na Perpetuę, rzucam Transfusion. Ponownie używam stetoskopu, by upewnić się, że wszystko wróciło do normy i stwierdzając, że tak  -  podsuwam sprzęt Perpie, gdyby chciała sprawdzić Brandonównę. Biorę ostatni wiggenowy, który mam i butelkę wody z której piła Perpetua. Rzucam Aguamenti, by ją dopełnić, ale zamiast strumienia wody, z różdżki wydobywa się... cóż, kompletnie nic. Zerkam na Perpę, powtarzając czynność kilka razy, jednak nic się nie dzieje. - Dobra, przeanalizujemy to później - mruczę zostawiając po prostu niepełną butelkę.
- Olivia, kochana, skup się teraz proszę - mówię, równocześnie pośpiesznie rzucając Tergeo na siebie, ją, trochę bluzkę dziewczyny. Przynajmniej nie ociekamy teraz kompletnie krwią i nie wyglądamy jak dwójka rzeźników, chociaż nadal nie jest idealnie. - Jesteś na poważnym znieczuleniu, dlatego tak się czujesz. Widzisz mnie? To znowu ja, kiedy ty jesteś ranna, jak zwykle. Zaraz zostaniesz rozbudzona z zaklęcia. Nie powinno Cię już nic boleć. Ale wspomnienia nie będą przyjemne, więc może być to pewnego rodzaju szok. Jednak nie przejmuj się, już jesteś przy mnie, bezpieczna, tak? Spróbuj się na tym skupić. Kiedy pani Whitehorn Cię rozbudzi, postaraj się usiąść, możesz oprzeć się o mnie i wypijesz wodę, a potem eliksir wiggenowy. To bardzo ważne, dobrze? - tłumaczę wszystko młodej dziewczynie, trzymając jej dłoń, a drugą delikatnie, pocieszająco, głaszcząc po splątanych, długich włosach. Przerywam dopiero, kiedy stwierdzam, że można zaczynać. Kiwam głową do Perpy i kiedy ta rzuca przeciwzaklęcie, ja płynnie wymieniam się z nią, rzucając Coeur blessé na przemian z Fringere na Patricię.

@Perpetua Whitehorn

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy
Galeony : 382
  Liczba postów : 2554
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8




Gracz




Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta EmptyCzw Lip 29 2021, 16:59;

aviatores: 3 (2 kolejne posty fabularne)

Odkąd tu dotarli, dziewczyna nie miała sekundy dla siebie. Ledwo co zdążyła zabandażować poparzone członki, a została oddelegowana przez Huxa do pomagania przy rannej Perpetui. I kiedy wszystko zdawało się uspokoić, choć na chwilę, szybko okazywało, że po raz kolejny, była to cisza przed burzą. Charakterystyczny trzask, aportacja trójki ciężkorannych, nieudolna pomoc przez zasklepywaniu ran Gryfonki. Mnóstwo krzyków, bólu, kolejne aportacje i Verey biegający tam i z powrotem, przerażony (i słusznie) stanem Patki. Nawet teraz, kiedy wszystko działo się gdzieś z boku, a Julka siedziała na piasku, starając się zmyć z siebie krew, zdystansować się od tego wszystkiego i uspokoić, niedane jej było zaznać wytchnienia. Obok niej pojawiła się bowiem rudowłosa ślizgonka, która czegoś od niej chciała.

- Nic nie muszę – powiedziała. Ani złośliwie, ani wściekle. Beznamiętnie. Nie dodała jednak nic więcej. Zamiast tego podniosła się na nogi i pomogła rudej w rzucaniu zaklęć. A po upływie kilkunastu minut, gdy większość terenu została zabezpieczona, Krukonka przysiadła ponownie na ziemi, po turecku i użyła innego zaklęcia.

- Aviatores – wymamrotała cicho. Oczy zaszły jej bielmem, wyraz twarzy stał się nieobecny, a w górę wzbił się magiczny ptak, który zaczął patrolować najbliższą okolicę.

@Irvette de Guise
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ruiny Dolnego Miasta QzgSDG8








Ruiny Dolnego Miasta Empty


PisanieRuiny Dolnego Miasta Empty Re: Ruiny Dolnego Miasta  Ruiny Dolnego Miasta Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ruiny Dolnego Miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ruiny Dolnego Miasta JHTDsR7 :: 
Arabia
 :: 
Pustynia
-