Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość


Clarissa R. Grigori

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 170
C. szczególne : Rosyjski akcent, rude długie włosy, przeważnie chodzi ubrudzona farbą
Dodatkowo : animagia (fenek)
Galeony : 295
  Liczba postów : 896
http://czarodzieje.org/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.org/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.org/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.org/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyNie Lip 10 2016, 18:25;

First topic message reminder :




Wspaniale rozgałęzione drzewo rzucające przyjemny cień na znajdujące się pod nim osoby. Dzięki licznym gałęziom idealne do wspinania i przesiadywania na grubych konarach, rozmawiania z przyjaciółmi lub po prostu odpoczywania po mniej lub bardziej ciężkim dniu. Można znaleźć pod nimi duże żołędzie, idealne do prac plastycznych bądź rzucania w innych. Na jesień mieni się wspaniałą czerwienią i brązem, wiosną zaś można nacieszyć oko soczystą zielenią.


Ostatnim czasem spacery stały się rutyną dla Clari. Uczucie wiatru na skórze jak i promieni słońca dawało jej, swego rodzaju, poczucie bezpieczeństwa. Bynajmniej zawsze czuła się bezpieczna w Hogwarcie. Zero krzyków, kar i nagan. Zero widoku znienawidzonych dziadków i strachu przed ich gniewem. Mogła żyć spokojnie swoim życiem. Do czasu... Już niedługo szkoła miała się kończyć, a wraz z tym miała wrócić do Rosji. Nie rozumiała tego. Przecież obiecali jej wolność. Czyżby zmienili zdanie? Fakt kontaktu z nimi napawał ją jeszcze większym lękiem, gdyż miała za niedługo urodzić. Mimowolnie objęła swój brzuch rękoma uśmiechając się do siebie. I pewnie dalej tkwiłaby w swoim małym świecie sześcian gdyby nie widok, który momentalnie zwalił ją z nóg. Pod wielkim dębem zauważyła znienawidzoną przez siebie ślizgonkę. I pewnie nie ruszyłoby jej to, gdyby nie znajoma sylwetka leżącą pod nią. Czy to był... Evan?! ale jak...? Czy oni...? Nie, na pewno nie! Przecież... Czyżby znów trafiła na nieodpowiedniego faceta? Najpierw Belphegor, a teraz Evan. Najwidoczniej została rzucona na nią klątwa o której nie wiedziała. Pomimo ciepła panującego na zewnątrz objęła swoje ramiona rękoma zbliżając się po woli do postaci na trawie. Stając kilka kroków od nich miała już stu procentową pewność. To była Evan i Tori. I to jeszcze jak. Pozycja w jakiej leżeli przywoływała na myśl tylko jedno. I wierzcie mi, każdy by o tym pomyślał.
- Evan? - z niedowierzaniem wypowiedziała jedno słowo mając nadzieję usłyszeć zaprzeczenie. Jednak jak mógł zaprzecza skoro doskonale go widziała. Ból w jej oczach zmienił się w iskierki złości, które zostały skierowane na dziewczynę - Niby co ty tutaj robisz? Co WY tutaj robicie?! - na chwilę przestała panować nad sobą przez co jej głos podskoczył do góry o kilka tonów. - Jak mogłeś mi to zrobić. - nawet nie zwróciła uwagi, że chłopak śpi. Bo kto by na takie coś zwracał uwagę w obecnej chwili. Mimowolnie zacisnęła drżące dłonie na swojej spódniczce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania, na szyi drewniana zawieszka w kształcie aparatu fotograficznego
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
Galeony : 1656
  Liczba postów : 2739
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyNie Lis 15 2020, 20:25;

Dla każdego innego teoria z Pattonem Crainem w roli głównej mogłaby zabrzmieć jak żart – ale nie dla Swansea, który w zeszłym roku wszedł na zawiłą wojenną ścieżkę z profesorem transmutacji. Na słowa Arleigh zareagował więc nie śmiechem, a wydętymi w wyniku zawiłego procesu myślowego wargami, którymi zacmokał zaraz z zastanowieniem. Łyknął trochę herbatki i zmarszczył brwi.
To niewykluczone — stwierdził w końcu tonem wskazującym na to, że przyjrzenie się całej sprawie uznał za dobry pomysł. Nie spodziewał się wszak po Patolu niczego dobrego, zwłaszcza względem swojej osoby. Po dłuższej chwili zastanowienia tudzież oświecenia w wyniku napicia się herbaty doszedł do wniosku, że rzeczywiście pomyliły mu się skrzynki. Chciał pomóc im poprawić umiejętności, a tymczasem prawie powybijał ich jak mrówki; kapitan roku, ot i co.
Hmm — przysunął się do Arli, trącając ją ramieniem i napił się herbatki, chcąc zatrzymać ją w niepewności na dłużsżą chwilę. — Sam nie wiem... a co, chciałabyś? — zapytał, starając się zachować powagę, choć w obecnej sytuacji było to trudne – wiedział wszak, że owszem, chciałaby i na dokładkę dobrze znał ogrom tej zachcianki. Przede wszystkim miał zaś świadomość, że w dzień meczu Alise miała mieć na głowie inne sprawy...

@Arleigh Armstrong

______________________

Może nie perfekcja życia, a jego chaos
sprawia, że rzeczy nabierają znaczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 111
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyNie Lis 15 2020, 21:05;

Nie brała na poważnie własnych sugestii dotyczących Patola, wszak był to żart, a przynajmniej takie były jej intencje. Nie mogła się też domyślać genezy wyjątkowo agresywnego zachowania się tłuczków, nie przyglądała się jeszcze bowiem skrzynce z piłkami, którą Eli przyniósł. Gdyby ją zobaczyła, to może faktycznie coś wydałoby jej się podejrzane - choćby fakt, że skrzynka treningowa jest w raczej kiepskim stanie, jest przetarta i poobcierana ze wszystkich stron, zaś skrzynka meczowa jest jak nowa. Trudno było je pomylić, ale z pewnością nie było to niemożliwe. Spuśćmy więc na niezamierzony sadyzm kapitana krukonów życzliwą zasłonę milczenia.
Chciała wziąć udział w meczu, to oczywiste. Eli dobrze o tym wiedział i wybrał kiepski moment na droczenie się. Arla chciała wiedzieć. Musiała wiedzieć. Pragnęła wiedzieć.
...chciałabyś?
- Nie, ciołku, właśnie cię chciałam prosić o zwolnienie z drużyny, chcę kurwa poświęcić życie zielarstwu. - Walnęła go pięścią w bark, chociaż różnica wzrostów i siły zrobiła swoje, tzn. Arla nie zrobiła mu prawie nic. - Mów, Swansea, bo jak Hogwart kocham, wezmę ten termos i wsadzę ci go w dupę. - I wyrwała mu termos, dając do zrozumienia, że nie żartuje, chociaż w oczach tliły jej się jajcarskie ogniki.

@Elijah J. Swansea
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 309
  Liczba postów : 196
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptySro Mar 31 2021, 20:43;

@Maximilian Brewer

Zamek wydawał się jeszcze bardziej ponury w obliczu nadchodzącej wiosny, przez co spędzanie czasu w jego wnętrzu przyprawiało ją o ból głowy. Nie mieli zajęć na dziś, więc Norweżka wyjęła z kufra swój łuk oraz strzały, które wsunęła do obszernego plecaka dla niepoznaki i ruszyła w stronę błoni, chcąc odetchnąć. Wciąż nie lubiła Hogwartu, wciąż było tu chujowo i nie mogła znaleźć dla siebie miejsca. Jej towarzysz Darren cały czas spędzał ze swoją babą ku radości własnej, a Morgan miała lepsze rzeczy na głowie niż wałęsanie się z pół wilą. Została więc jej pięknie zdobiona, stara broń, przywieziona z domu. Cięciwa podobnie, jak struny, wykonana była z włosia jednorożca, a groty strzał z księżycowego srebra, a przynajmniej tak mawiał na to jej ojciec. Ubrana w czarne legginsy z wyższym stanem, białą koszulę z nadrukiem — nieco krótszą, burzę srebrnych włosów zostawiła puszczoną luzem, chociaż w kieszeni plecaka miała frotkę, gdyby wiatr zbyt mocno pakował kosmyki w oczy, uniemożliwiając strzelanie. Słyszała o wielkim drzewie na końcu błoni, które było na dziś jej celem i tam właśnie poniosły ją nogi.
Z początku go nie zauważyła, podchodząc do pnia i opierając delikatnie o drzewo plecak, kucnęła, rozpinając go i zaglądając do środka. Wtedy też jej uszu dobiegł hałas, a ona zerknęła najpierw na swój dekolt — czy tkwiły tam tłumaczki na sznurku, a dopiero potem wyjrzała zza pnia, dostrzegając siedzącą postać. Oczywiście, że go rozpoznała, o czym świadczył krótki uśmiech na ustach. Nienaturalnie błękitne ślepia przesunęły spojrzeniem po jego profilu, nieco dłużej zatrzymując się na twarzy, jednak nie pozwoliła na nawiązanie kontaktu wzrokowego na dobrą sprawę w obawie przed swoją głupią mocą. Nauczyła się już, że tego typu rzeczy nie dorabiały jej przyjaciół.
- Jest i widzący z zielarstwa. - zaczepiła go, przesuwając wzrok na plecak i grzebiąc po kieszeniach, wyjęła z nich dwa lizaki. Bezceremonialnie usiadła obok, trzymając tobołek po lewej stronie, a Maxa mając po prawej, szturchnęła go zadziornie łokciem. Wciąż miał nieco niezadowoloną minę, jednak nie chciała nawet pytać, uznając, że nie powinna się wtrącać. Wolną dłonią wsunęła w ucho jedną z tłumaczek, a potem wyciągnęła w jego stronę, oferując swoje ulubione, nieco kwaśne lizaki. - Uciekłeś przed kamiennymi korytarzami? Ta szkoła to prawdziwa, przytłaczająca pułapka. Pewnie Loki maczał palce w jej powstaniu.
Westchnęła ze wzruszeniem ramion, odpakowując swojego lizaka i wsuwając między usta, wydała z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. Podniosła wzrok na niebo, stukając paznokciami o materiał plecaka. Miała to do siebie, że podobnie jak magiczne stworzenie, którym częściowo przecież była, umiała w jakiś sposób odróżniać aurę otaczającą człowieka. Po jego słowach, brzmieniu, gestach. Jaki dziś był jej niezadowolony ze swojego daru towarzysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1303
  Liczba postów : 1100
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyCzw Kwi 01 2021, 21:14;

Nie chciało mu się wracać do mieszkania. Miał przerwę pomiędzy zajęciami, musiał jakoś spożytkować ten czas, zająć się czymś, ale zamiast tego leżał pod drzewem, cały czas zastanawiając się nad tym, co zobaczył, gdy z Freddie odjebali najbardziej popieprzoną wizję na świecie, cały czas myślał o tym, co Finn mu powiedział i zastanawiał się, dokąd właściwie, kurwa, zmierza, bo doskonale widział, że jest w tak chujowym położeniu, iż wyjście z niego będzie o wiele trudniejsze, niż przypuszczał początkowo. Owszem, postanowił zrobić kilka rzeczy, które jego zdaniem miały pomóc mu odbić się od dna, postanowił działać, iść naprzód, a nie tylko siedzieć na dupie i żałował, czy tam jęczeć jak pojebany, ale były rzeczy, które go niepokoiły, które powodowały, że nie miał pojęcia, co z nimi zrobić i jak się ich pozbyć, bo przecież nie dało się tak po prostu wyjebać wszystkich przeżyć i uczuć za okno. Albo się dało. To też było możliwe, a on zaczynał mieć serdecznie dość tego, co się z nim działo, tej nieustannej plątaniny, która powodowała, że robiło mu się niedobrze, że chciało mu się, kurwa, rzygać, bo to nie prowadziło w żadne sensowne miejsca i zaczynało go to najnormalniej w świecie wkurwiać, co nie było takie znowu dziwne, gdyby się nad tym poważniej zastanowić.
Wiedział, że nie jest sam, ale nie odzywał się, po prostu gapił się wciąż w stronę gałęzi dębu, czekając, aż dziewczyna zorientuje się, że ma towarzystwo, a kiedy się do niego odezwała, parsknął pod nosem, bo mimo wszystko nazywała go w sposób, który nieco go mierził. W tej jednak chwili dotarło do niego, iż może mieć to po prostu związek z tym, iż Finn zawsze widział w nim jasnowidza, nie uzdrowiciela, a to z jakiegoś powodu go wkurwiało. Wszystko zaczynało go irytować, a to też nie było dobre, kto by pomyślał! Zerknął na Astrid kątem oka, a potem przymknął powieki.
- Max - powiedział jedynie, po czym spostrzegł, że dziewczyna wyciągnęła w jego stronę lizaka, co nieznacznie go ubawiło, ale przyjął jej prezent, dochodząc do wniosku, że właściwie czemu nie, nawet jakby miało się okazać, że się naćpa albo wydarzy się coś podobnego, nie zamierzał protestować. Wyciągnął przed siebie nogi, po czym wywrócił oczami, bo jej uwaga była na tyle idiotyczna, że nawet nie chciało mu się tego do końca wyjaśniać.
- Uciekam przed własnymi myślami - mruknął, wzruszając ramionami, bo oczywiste było, że przed tym uciec się nie dało i mógł sobie co najwyżej splunąć na taką możliwość, co nawet jakoś szczególnie mocno go nie dziwiło. Nie było na to rady, nie dało się powiedzieć umysłowi, żeby przestał pierdolić i dał mu spokój, to było niezależne od niego, jakkolwiek by się nie starał, żeby się to zmieniło i musiał się z tym po prostu pogodzić.

@Astrid Nafnisdottir

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 309
  Liczba postów : 196
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyCzw Kwi 01 2021, 22:44;

Nawet ktoś z mentalnością Astrid wiedział, że życie na dłuższą metę w stanie doła życiowego i przyszłościowego było bolesne, upierdliwie. Dźwiganie nieszczęść na ramionach, nawet tych zesłanych przez Bogów lub podsuniętych przez mistrza sztuczek, Lokiego — potrafiło doprowadzić do szaleństwa. Dlatego każdy powinien mieć swoją metodę!
Im dłużej zerkała w stronę bruneta, tym bardziej była pewna, że był zagubiony. Nie była dobra w tych wszystkich rzeczach, które robiło się dla drugiego człowieka w takich sytuacjach, a metody jej znane z pewnością nie były tymi, które podobałyby się mieszkańcom tego dziwnego kraju. Westchnęła cicho, zaciskając usta na jego parsknięcie, które z pewnością było nazwanie go widzącym. Zdawała sobie sprawę, że mógł zwyczajnie nie znać swojej roli w jej społeczeństwie — tego, jak była ważna i szanowana. Gdy miało się tak widoczne błogosławieństwo Odyna, przychylne oko Norn..
- Astrid. - odparła automatycznie, jak już się przedstawił. Wciąż był jednak gburkiem w jej myślach. Usiadła wygodnie obok, wyjmując łokcie i podając mu jednego, posłała mu nawet zadziorny uśmiech. Odpakowała swojego, wsuwając między usta po zadanym pytaniu i czekała, aż odpowie, jego śladem podążając spojrzeniem ku górze. Słońce leniwie przedzierało się przez białe chmury, zielone listki błyszczały, kołysząc się, na chłodniejszym nieco wietrze, jednak jasnowłosej wcale on nie przeszkadzał. Pogoda była idealna. Na jego słowa natomiast — ona prychnęła.
Co to w ogóle była za postawa? Palcami zgarnęła luźny kosmyk za ucho, wbijając wzrok w swoje palce. Nie chciała się mądrzyć, ale bardzo nie lubiła ucieczek przed czymkolwiek.
- To bądź wojownikiem i staw im czoło, u mnie się tak robi. Czemu uciekasz, jak tchórz? Jak... tragicznie by nie było, zawsze jest sposób... - wzruszyła ramionami w ten sam sposób, co Gryfon, odwracając głowę w jego stronę i lustrując go spojrzeniem, westchnęła głośniej, wsuwając wyjętego kilka chwil wcześniej lizaka w papierek. Wrzuciła go niedbale w plecak, uświadamiając sobie, że doskonale wiedziała, czego może potrzebować. I mogła mu to dać. Nic tak nie pomagało na umysł, jak wysiłek fizyczny. Adrenalina. Nowe bodźce. Zmęczenie, otępiające ciało i tym samym pokazujące, że żadna głupia myśl, żadne obawy — nie miały nad nim kontroli. On sam ją miał, tylko od niego zależało wszystko. - Ah wy ludzie..
Mówiąc to, wstała dość zgrabnie, wyciągając ręce do góry i przeciągając się leniwie z cichym mruknięciem. Dało się w tym słyszeć wyraźniej jej akcent, chociaż nie było tu cienia pretensji czy złośliwości. Rozejrzała się dookoła, upewniając się, że są sami, aby zaraz stanąć przed nim. Wyciągnęła dłoń w jego kierunku, przekręcając głowę na bok. Poruszyła palcami, chcąc go pośpieszyć.
- Będziesz tak uciekał Max, czy stawisz temu czoła? Cała ta energia, emocje... Mogę Ci pomóc, Odyn mi świadkiem. Jak chcesz sobie radzić z życiem, Bogami, swoim darem, kiedy kilka trudnych myśli Cię obezwładnia? - nie brzmiała, jakby z niego szydziła czy się wywyższała, jedynie odrobinę rzucając mu wyzwanie. Pozwoliła sobie na chwilę odnaleźć jego spojrzenie, aby posłać mu jedynie charakterystyczny dla siebie, niebezpieczny i szalony nieco uśmiech. - Zamierzam sprawić, że się uśmiechniesz. No, chyba że się mnie boisz? Bo nie wiem — jestem kobieta albo nie jestem całkiem człowiekiem?
Gdy wstał, cofnęła się pół kroku i podeszła do plecaka, wyjmując jedną ze strzał. Wyciągnęła w jego stronę obydwie ręce — jedną dłoń zacisnęła w pięść, w drugiej zaciskała strzałę o srebrnym grocie. Mógł sobie wybrać, miała naprawdę dobry humor. Nie zamierzała go wypytwać, nie zamierzała go w żaden sposób oceniać.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1303
  Liczba postów : 1100
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyPią Kwi 02 2021, 22:03;

Jego życie wyglądałoby zapewne inaczej, gdyby wychowywał się wśród czarodziejów, gdyby jego rodzina przykładała większą wagę do daru, jakim został obdarzony, a nie nazywała go szaleńcem, nie wysyłała na leczenie psychiatryczne i nie robiła innych, podobnych temu rzeczy, od których chciało mu się już rzygać. Było mu bardzo trudno wyjść z myślenia o sobie, jako o kimś gorszym, a kiedy zrobił ku temu krok, uznając, że zgadza się, by przeszłość była przeszłością, wszystko się pierdolnęło. Teraz miał już jakiś cień planu, zamierzał coś z tym zrobić, zamierzał iść naprzód, ale mimo wszystko nawet jemu trafiały się wciąż i wciąż gorsze dni, ostatecznie jednak zrzucił z siebie to, co najbardziej go bolało, przyznał to na głos, pogodził się z tym, na ile było to możliwe, opracował nawet plan, by w końcu moc przekonać się, kim jest, bo to wydawało mu się niesamowicie ważne w tym całym procesie poznawczym, z którym walczył od dawna. Było lepiej, a skoro już postanowił zacisnąć zęby, powinno być naprawdę dobrze, jednak na razie, tego dnia, znowu czuł się, jakby coś go pierdolnęło, więc nawet nie zdziwił się słowami, jakie wypowiedziała do niego dziewczyna, jedynie przyjął je do wiadomoci, uśmiechając się nieco ironicznie i przekręcając w palcach lizaka, którego przed chwilą od niej przyjął, gdy już się przedstawiła i wiedział przynajmniej, jak powinien się do niej zwracać.
- Wiesz, że nawet wojownik może się czasem spierdolić i nie mieć sił nawet na to, by się zrzygać? - parsknął jeszcze, obserwując ją ze spokojem, czując się jak jakaś jebana kłoda, jakby jego umysł i ciało zamarło zupełnie i nie był w stanie w żaden sposób go ruszyć, co było niesamowicie wpierdalające. Więc tak naprawdę jedynie przyglądał się, kiedy dziewczyna na niego spoglądała, kiedy posyłała mu ten uśmiech, który pewnie część osób zmroziłby do kości i spowodował, że chciałyby spierdalać chuj wie gdzie w podskokach, ale dla niego to był jedynie powód do tego, żeby się uśmiechnąć.
- Wiesz, że niektórzy uznaliby, że jesteś trochę pierdolnięta, prawda? - spytał bezceremonialnie, kiedy już się podniósł i przez chwilę zastanawiał się, o co jej do kurwy chodziło z tymi rękami, strzałą i całym tym burdelem, ale ostatecznie wskazał jedynie na jej pustą rękę, unosząc przy okazji brwi. Jeśli chciała mu przypierdolić, nie zamierzał protestować, ostatecznie nie należał do osób, które będą odskakiwać, gdy ktoś pakuje im pięść w gębę. Może nawet tego potrzebował, może musiał rozładować złość, jaka się w nim kłębiła - o ile to była złość, bo równie dobrze mógł uznać ją za jakieś pojebane cierpienie, nad którym nie panował. Tak czy inaczej, być może dziewczyna miała rację, może powinien się ruszyć i po prostu pozwolić, by furia wyparowała z niego w sposób, który przecież znał, miał od czegoś te wszystkie blizny na ciele, nie był święty i być może właśnie to było coś, co powinno pchnąć go naprzód.

@Astrid Nafnisdottir

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 309
  Liczba postów : 196
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyNie Kwi 04 2021, 02:59;

Gdybał.
Ciągle tylko gdybał, tworzył scenariusze, które się nie zdarzą i gdyby mogła, zdzieliłaby go po głowie. To nie miało sensu. Żył tu, teraz i powinien skupić się na teraźniejszości, nie rozpamiętywać przeszłość i wybiegać w przyszłość. Nie doceniał swoich umiejętności, to zauważyła od razu i nie mogła pojąć, bo przez powiązanie z Bogami, Aste zaczęła szanować go praktycznie od pierwszej chwili, gdy ruda Gryfonka nawiązała do jasnowidzenia. Miała wrażenie, że ten chłopak potrzebował zimnego prysznica. Ewentualnie dostania po mordzie. Przytłoczony tymi wszystkimi myślami, wizjami innych dróg swojego życia, które już dawno minął... Czuła jego aurę, ale nie siedziała mu w głowie, nie znała jego powodów i myśli. Mogła tylko oceniać na podstawie mimiki twarzy, pewnych bodźców, które jej zwierzęca część zauważała.
Był mężczyzną, wojownikiem. I musiał sobie o tym przypomnieć. Może było lepiej, ale jak długo tkwił w tym beznadziejnym stanie? Jak wiele czasu zmarnował? Los widocznie celowo ich ze sobą spotkał, gdy jej potrzebował, a o tym nie wiedział. Może był jej darem od Odyna, który chciał sprawić, aby zrobiła w tym kraju coś dobrego, bo jak do tej pory nie szło jej to najlepiej. A tutaj też Bogowie patrzyli, pamiętała o tym i nie mogła wpłynąć w żaden sposób na swoją niechęć do kamiennego zamku.
- To nie jest wojownikiem. Zawsze znajdziesz siłę do walki, jeśli jest ona ważna i wpływa bezpośrednio na Ciebie. - wzruszyła ramionami, wyciągając rękę i rysując lizakiem jakąś runę w powietrzu, uśmiechnęła się pod nosem. Mieniące się srebrem włosy zakołysały się na wietrze, nienaturalnie błękitne tęczówki zalśniły groźnie. - Wszystko zależy od Ciebie przecież.
Dodała ciszej, mówiąc chyba bardziej w powietrze niż do niego, chociaż trudno było określić. Odłożyła lizaka, biorąc się do roboty. I nawet się uśmiechnął, wypowiadając słowa, na które pół wila zaśmiała się, kręcąc głową.
- Mogę być dzika, wulgarna, głupia, mogę być też... Pierdo..Pierdolnięta? To bez znaczenia, dopóki jestem wolna i sama o siebie decyduje. Reszta nie ma żadnego znaczenia, bo i tak rozliczę się tylko z Bogami ze swojego życia, mój Drogi towarzyszu.
Wyjaśniła pewnym siebie głosem, zdając sobie sprawę, jak w tym kraju ją postrzegali. Zwłaszcza przez pryzmat jej wyglądu i tego, jak pod niego się zachowywała. Dała mu wybór.
Strzała lub pięść, mając cichą nadzieję, że zdecyduje się na to drugie. Może była niepozorna — śliczna, zgrabna i nieskazitelna, ale umiała przypierdolić. Zaklęcia znała trzy, ale wytrzymałość, siłę, walkę trenowała od najmłodszych lat. Podobnie jak obchodzenie się z orężem, polowanie, tropienie, patroszenie. Wszystko to, co dawało przetrwanie.
Widać było na jej twarzy podekscytowanie. Przesunęła leniwie spojrzeniem po jego twarzy, przygryzając dolną wargę, gdy na ułamek sekundy pozwoliła sobie na odszukanie jego oczu. Nie chciała jednak czarować, omamiać, chociaż to też był pewien sposób na zapomnienie.
- Mam nadzieję, że się nie boisz. I nie lekceważysz mnie, bo jestem kobietą. - rzuciła, zginając kolana i z jakąś euforią wymierzyła pierwszy cios w jego ramię i tak rozpocząć przepychankę. Miała nadzieję, że dostanie furii. Że się wyżyje, zapanuje w ten sposób nad sobą i własnym życiem, znajdzie ukojenie w przemocy. Nie była pewna, które z nich częściej trafiało, ale jego pięść zostawiała za sobą bolesne pieczenie po każdym uderzeniu. Przypominało to na swój sposób taniec, ta wymiana ciosów, chociaż w bardziej Astrid stylu niż typowo Brytyjskim. - Przed czym uciekasz, widzący?
Zapytała, odchylając się nieco, aby nie oberwać w noc, chociaż pięść przesunęła po jej policzku, wywołując jakiś kolejny uśmiech na jej twarzy, błysk ekscytacji w oczach. Czas mu trochę utrudnić. Starała się zmniejszyć odległość, aby podciąć mu nogi kopniakiem i go przewrócić. Jej ruchy były cierpliwe i przemyślane, zamierzała wykorzystać okazję, gdy tylko się nadarzy.


@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1303
  Liczba postów : 1100
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptySro Kwi 07 2021, 22:46;

Ich sposób myślenia był od siebie zupełnie różny i na pewno nie nazwałby się nigdy wybranym, nie mówiąc o tym, że i do wojownika było mu daleko. Byli niewątpliwie wychowani w zupełnie różne sposoby i podczas gdy ją uczono, by walczyła o swoje, on stanowił ostatnie ogniwo łańcucha pokarmowego, jak chory psychicznie idiota, na którego nawet nie warto było zwracać uwagi. Dlatego też myślał jedynie o tym, by prześlizgnąć się przez życie i nie zastanawiać się nad tym, co dalej, by nie myśleć, nie szukać, nie probować, ostatecznie bowiem to do niczego dobrego nie prowadziło, a przynajmniej z takiego wychodził założenia. Starał się wciąż być lekkoduchem, było jednak wiele spraw, które zaczęły to wszystko zmieniać, popychając go w innych kierunkach i stąd właśnie w jego głowie zagościło tak wiele myśli, tak wiele możliwości, że miał aż chęć zgrzytną zębami, przed czym jednak skutecznie się powstrzymywał, patrząc na dziewczynę z pewną dozą rozbawienia, a jednocześnie uznając, że jej podejście do życia było co najmniej ciekawe.
- Kim jesteś, jeśli nie jesteś wojownikiem? - spytał prosto. To nie miało dla niego tak naprawdę realnego znaczenia, po prostu był ciekaw tego, co dziewczyna była w stanie na to odpowiedzieć, czego oczekiwała, co jej przyświecało i dokąd tak naprawdę dążyła. Było w niej coś dzikiego, pociągającego na swój sposób, a ponieważ nie załamywała nad nim rąk, czuł się w jej obecności dość swobodnie. Nawet wtedy, kiedy pierdoliła coś o bogach, była dość urocza, chociaż spodziewał się już, że na tym ta jej słodkość się kończyła i za chwilę po prostu dostanie po mordzie, dokładnie tak, jak mu się należało. Na jej pytanie zaśmiał się cicho, a potem pokręcił lekko głową.
- Tylko zjebany do reszty debil ignoruje przeciwnika- odparł, nim jeszcze wymierzyła mu pierwszy cios, reagując na niego właściwie momentalnie, wyprowadzając właściwą kontrę, by uderzyć ją stosownie mocno, nie przejmując się siniakami, czy innymi pieprzonymi ranami, jakich mogli się nabawić. Gdyby tego potrzebowała, mógł w każdej chwili ją wyleczyć, jeśli nie, cóż, będzie zapewne paradowała co najmniej poobijana, ale chuj mu był do tego, robiła, co chciała, więc nie przejmował się niczym, wymierzając jej kolejne ciosy, jednocześnie widząc, jak próbuje zmniejszyć odległość między nimi, starając się również rozproszyć go pytaniami. W bliskim zwarciu miał większy problem, by z nią walczyć, jego ciosy musiały być krótsze i szybsze, ale wiedział również, że jeśli tylko powali go na ziemię, będzie miał nad nią przewagę, bo siłą będzie mógł ściągnąć ją za sobą, bez większego problemu.
- Wyborami - rzucił jedynie prosto w odpowiedzi na jej pytanie, bo teraz nie było chwili na uprzejme pogawędki, nie kiedy całe ciało zaczęło go napierdalać gorącem, a mięśnie zaczęły przyjemnie się rozprężać, przypominając mu, do czego dokładnie były zdolne. Domyślał się, że i tak dostanie zjebę, że dokonuje takich ucieczek, ale jakoś się nie przejął, jakby pewne rzeczy przestały robić na nim wrażenie.


@Astrid Nafnisdottir
3/6

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 309
  Liczba postów : 196
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyCzw Kwi 08 2021, 03:16;

To chyba było jedyne, co w tym kraju lubiła. Chociaż nie rozumiała toku myślenia jego mieszkańców, pozwalało jej ono dostrzec nowe horyzonty i docenić własną wiedzę oraz tradycje. Gdyby ludzie byli tacy sami, byliby nudni. Gdyby każdy dążył do osiągnięcia ideałów, świat pozbawiony byłby sensu. A ona lubiła rozmawiać, nawet jeśli wydawała się dzika i nieprzyjemna. Interesowało ją wiele rzeczy, miała mnóstwo pytań. Doceniała świat, który stworzył Odyn. Był zagubiony, nie doceniał siebie. Był rozbity. A przecież miał postawę i spojrzenie wojownika! I to był wystarczający powód, żeby go zaczepiła. Jaki był sens prześlizgiwania się tylko przez kolejne rozdziały życia, gdy nie czerpano z nich garściami?
- Kapłanem. Tarczownikiem. Widzącym. Śniącym. Lub po prostu pozbawionym honoru głupcem. - odpowiedziała prawie natychmiast, całkiem pewnym głosem, nawet jeśli to wszystko nie brzmiało zbyt sensownie. Wierzyła w to, że każdy miał swoją rolę, ale jednocześnie tylko od nas samych zależało, jak będzie zagrana. Co on zamierzał zrobić ze swoją? Westchnęła krótko, ruchem głowy zgarniając włosy na plecy. Nie zamierzała się litować, użalać. Zamierzała po prostu stłuc go na kwaśne jabłko, żeby otrzeźwiał i wziął się w garść. Ojciec mówił, że wysiłek fizyczny jest najlepszym sposobem na przyciągnięcie zdrowego rozsądku i przykuwa spojrzenie Bogów. Parsknęłaby z rozbawienia i niedowierzania, gdyby na głos użył wobec niej epitetu "urocza", który zdawał się dla Aste wyjątkowo przedmiotowy i Brytyjski. Bywała słodka, gdy chciała — w akompaniamencie całej jej siły, bezczelności, pewności siebie, zawziętości — stanowiło to jednak delikatne zarysowanie, a nie przodującą cechę.
- Głupiec. -poprawiła go mimowolnie, szykując się do ciosu z podekscytowanym uśmiechem. Zerkała w stronę jego oczu, przez to częściej niż powinna, chociaż lata włożone w medytacje i samokontrole skutecznie wpływały na kapryśność jej zwierzęcej strony. Adrenalina stanowiła jednak cienką linię, drobną granicę do przeskoczenia, aby popaść w szaleństwo. Harpie lub zmysłowe.
Paliły ją mięśnie. Każdy kolejny cios Maxa był silniejszy, zdawać by się mogło, że lepiej wymierzony, ale nie pozostawała mu dłużna. Sparing sprawiał jej radość, pozwolił odpocząć od wszystkich niedorzeczności tej szkoły. Ból ją odrobinę nakręcał i chociaż starała się unikać ciosów mogących go powalić, coraz trudniej było jej się powstrzymać, gdy tak jawnie ją ku temu prowokował. Nie cackał się z nią. Nie bał się celować w twarz, brzuch czy piersi, nawet jeśli była kobietą. I cholernie to szanowała.
Jego odpowiedź posłużyła niczym zębatka, uwalniając krótki śmiech. Korzystając ze zwierzęcej zwinności i precyzji, za którą oddała większość swoich umiejętności magicznych, zmniejszyła między nimi odległość, kopiąc go pod kolana i uderzając w brzuch, tak, aby powalić go na ziemię. Nie spodziewała się obrony w stylu pociągnięcia jej za sobą, jednak nie zamierzała przez to przegrać, pośpiesznie łapiąc za jego nadgarstki, siadając mu bezczelnie na biodrach. - To je zmień. Dopóki bije Ci serce, zawsze możesz to zrobić. Nie są to Twoje kajdany. - przerwała, puszczając jego rękę i chcąc wymierzyć kolejny cios, złapała oddech. Nie zamierzała mu odpuścić, zwłaszcza że się szarpał i nie miała aż tak dużo czasu. Posłała mu jeszcze krótkie spojrzenie z zaczepnym uśmiechem. - A jak są, to się ich pozbądź, bo jesteś ich kowalem.
I wtedy właśnie jej dłoń, zaciśnięta w pięść, powędrowała w stronę jego twarzy, podczas gdy drugą ręką próbowała zasłaniać własną. Metaliczny posmak krwi od pękniętej wargi, której wcześniej niezauważyła — naruszonej jego ciosem — sprawił tylko, że uśmiechnęła się pod nosem.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Tatuaże na ramionach, przedramionach i torsie - mugolskie, nie poruszają się
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 1303
  Liczba postów : 1100
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 EmptyNie Kwi 18 2021, 21:24;

Max parsknął nieco rozbawiony tym całym jej wyliczeniem, chociaż jednocześnie sprawiał wrażenie zaciekawionego i doszedł do wniosku, że będzie musiał ją o to zapytać, bo mimo wszystko, z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu, wydawało mu się to dziwne bliskie jego sercu. Było w tym coś tajemniczego, jak przyszłość, która potrafiła snuć się pomiędzy nimi, było w tym coś dziwnie pociągającego, coś, co go fascynowało i powodowało, że czuł dreszcz. Wiedział, że żeby zrozumieć siebie, musiał w pełni zrozumieć swój dar, a jednocześnie chciał traktować go, jak coś normalnego, jak jakąś całość, jak coś, co jest jego częścią i od czego nie można i nie chce się właściwie uciekać. To było coś, co było jego elementem składowym i zamierzał to gówno w pełni zaakceptować, ale do tej pory mimo wszystko inni mu nie pomagali, cały czas powtarzając mu, jak bardzo jest wyjątkowy i jak mocno powinien to doceniać, podczas gdy była to jedynie gówno prawda. Jednak w tym czymś, w tej mitycznej opowieści ze Skandynawii, czaiło się coś, co do niego przemawiało, choć nawet nie wiedział jeszcze, w jaki dokładnie sposób.
- Zatem głupiec odpada - powiedział, kiedy wyprowadził kolejny cios, tym razem z hakiem, nie przejmując się zupełnie tym, że już zdążył jej naprawdę srogo przypierdolić, skoro sama tego chciała, to to dostawała, nie było innej opcji, ani innej możliwości, szli w to razem, niczym w ogień.
Jego mięśnie rozgrzały się, zaczęły pracować z przyjemnością, przypominając sobie czas, kiedy wysiłek był dla niego rozwiązaniem większości problemów. Był słodką melodią czegoś, czego naprawdę potrzebował i był przekonany, że to dotyczyło również jego pierdolniętej nieco koleżanki, z którą mimo wszystko był chyba w stanie znaleźć wspólny język, a przynajmniej tak właśnie mu się wydawało. Nie bał się, że zrobi jej krzywdę, nie krygował się i nie pierdolił, jak debil, że kobiet się nie bije, bo skoro sama się do tego pchała, to doskonale wiedziała, na co się pisała, nie zamierzał zatem być w stosunku do niej w ogóle łagodny. Pozwolił na to, by się zbliżyła, domyślając się, co planuje, ale mimo wszystko jej ciosy były pewnym zaskoczeniem, które zdołało posłać go na ziemię. Nie zamierzał się jeszcze poddawać, więc tylko parsknął na jej kolejne uwagi, a gdy spróbowała wymierzyć mu cios w twarz, szarpnął po prostu całym ciałem, wykonując taki ruch, że uwolnioną ręką chwycił ją mocno, by po prostu przygnieść ją do ziemi, przydusić i na moment doprowadzić do tego, by straciła dech i nie była w stanie podjąć żadnych działań.
- Bądź kowalem własnego losu? Ktoś nim naprawdę jest? Bo przyszłość mówi coś innego - powiedział cicho, a jego głos brzmiał nisko, mocno ochryple, w końcu jednak nie rozmawiali tutaj grzecznie, a tarzali się wściekle po ziemi, szarpali się i okładali pięściami, aż miło, z czego na pewno zostaną im siniaki i Merlin raczy wiedzieć co jeszcze, ale, kurwa, to było mimo wszystko wspaniałe uczucie, którego po prostu mu brakowało.


@Astrid Nafnisdottir
4/6

______________________


I know, I know we'll never forget
Smoke on the water and fire in the sky
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielki dąb - Page 9 QzgSDG8








Wielki dąb - Page 9 Empty


PisanieWielki dąb - Page 9 Empty Re: Wielki dąb  Wielki dąb - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielki dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielki dąb - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-