Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ognisty zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85165
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyNie Mar 20 2016, 00:14;

First topic message reminder :


Ognisty zakątek


Za dnia jest to tylko zwykły fragment lasu, niczym nie wyróżniający się od pozostałych. Trochę szary i ciemny. Jednak kiedy nadchodzi zmrok, całe otoczenie rozjaśniane jest tysiącem świetlików, które jak latarnie oświetlają drogę zagubionym.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Parzysta – udaje Ci się wejść, nieparzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.

______________________

Ognisty zakątek - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Maj 18 2020, 18:56;

Katherine zaśmiała się, a trzeba przyznać, że śmiech miała naprawdę dźwięczny. Każdy jej mówił, że przyjemnie wpadał w ucho. Gdy wspomniał na temat tego jaki z niego tam król... przewróciła oczami.
-Nie lubię, gdy ktoś na siłę próbuje sobie umniejszać, aczkolwiek najlepszy król to taki, która ma u swego Boku królową, którą chce mieć każdy. Ja trochę już straciłam na pozycji, szkoła już nie należy do mnie tak jak kiedyś. Powiem ci, że kupiłam dom w Hosmeade. Mam wrażenie, że zamek stał się za ciasny, a kadra ogranicza wszystko na każdym kroku traktując uczniów nawet tych starszych jak gówniarzy- powiedziała wyjątkowo pewnym siebie tonem. To wszystko było naprawdę irytujące, może jednak kiedyś gdy mu zaufa tak jak Lucasowi to opowie mu o tym dlaczego nadal uczęszcza do zamku, czy jest to bardziej na zasadzie wiecznego studenta, czy miała zupełnie inne powody, by tak uczynić. Pobyt z chłopakiem był naprawdę przyjemny, ale wiedziała, gdy pokaże po sobie, że jest słaba albo nudna, to praktycznie momentalnie się od niej odwróci. W tej chwili starała się nie popaść w stan, gdzie brakowało jej bardzo tych wszystkich uczuć, czułości i męskich solidnych ramion, które przycisnęłyby ją gwałtownie do drzewa i nie puściły dopóki sama by o to nie błagała. To były jej fantazje, a przez związek z Krayem jej psychika naprawdę była rozbita na milion kawałeczków. Sama starała się często przekonywać, że nikogo już nigdy w życiu nie pokocha, bo nawet gdy traciła przytomność, albo spała to potrafiła właśnie jego imię wzywać przez sen. To już podchodziło pod uzależnienie, zwłaszcza od osoby, która raczej nigdy więcej w jej życiu się już nie pojawi. Kogo to obchodziło, że ich związek był toksyczny, skoro Kath to odpowiadało.
-Jasne - skomentowała krótko, jakby chciała mu przyznać, że ma rację, ale doskonale wiedziała jaka jest prawda. Rozmawiał z dziewczyną, która praktycznie jedną prośbą była w stanie sprawić by powiedziano jej o wszystkim, a skrzat domowy Draken bez problemu mógł jej dostarczyć każdą najbardziej potrzebną informację, jakieś obecnie łaknęła. Bardzo jej się podobał jego dotyk. Miała wrażenie jakby jej ciało płonęło za każdym dotknięciem męskiej ręki. Pytanie tutaj czy chodziło o fakt, że to był przystojny Ślizgon, czy taka sama reakcja byłaby z jej strony względem każdego chłopaka? W tym momencie pierwsza Kath- ta pewna siebie i strasznie kontrowersyjna, mówiąca wprost o wszystkim co tylko zechce, chciała by chłopak dotykał ją i nie przestawał. Z drugiej strony na dnie serce w okropnym chłodzie trzęsła się malutka Kattie w podartych ciuchach zamknięta na klucz za drzwiami z ogromną kłódką zwaną jej sercem. Serce całe z lodu, które kiedyś może uda się komuś magicznie zniszczyć i wtedy znów będzie wiedziała co to znaczy miłość i oddanie, a nie tylko chore pożądanie i zaspokajanie własnych żądzy. Oparła jego głowę o jego klatkę piersiową.
-Nie mam nic przeciwko, jednakże jeśli się narazisz, nie żartuję użyję Obliviate i po prostu wymarzę to co będzie konieczne- powiedziała, mając nadzieję, że weźmie to pół żartem, pół serio. O psychicznych zapędach Panny Russeau nie wiedziała cała szkoła, ale najwięcej wiedziały osoby, który miały okazję zetknąć się z jej szaleństwem.
-Po ostatnim meczu tłuczek uszkodził mi trochę nadgarstek, dodatkowo poprawiłam uraz na ostatnich zajęciach. Mam uraz do białych pomieszczeń i szpitali, dlatego nigdzie z tym nie poszłam- powiedziała mu cicho i zgodnie z prawdą. Nie wspominała o pomieszczeniach bez klamek bo po co miała to robić. Nie chciała go przestraszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phillip Peregrine

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : Szrama na prawej ręce ciągnąca się od łokcia do nadgarstka. Ciężki, męski głos.
Galeony : 692
  Liczba postów : 246
https://www.czarodzieje.org/t18864-phillip-peregine#542414
https://www.czarodzieje.org/t18865-poczta-phillip-a#542531
https://www.czarodzieje.org/t18866-relki-phillip-a#542532
https://www.czarodzieje.org/t18863-phillip-peregrine#542364
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Maj 18 2020, 19:19;

No tak. Katherine coraz bardziej mu się zaczynała podobać, nawet ten jej śmiech miał coś w sobie nad czym Peregrine się trochę rozmarzył. Nie był gotowy na jakiś poważny związek, ale miał wrażenie że i Kath na takie coś by się na ten moment nie pisała. Więc skoro również go pocałowała mógł mieć nadzieję na jakąś trwalszą relację niekoniecznie związku, ale czegoś bardzo przyjemnego. A to mu bardzo odpowiadało, tym bardziej, że sam był roztargany na strzępy i nie wiedział co miał ze sobą zrobić. Czy sobie z tym nie radził? No powoli to już tak to wyglądało, ale miał nadzieję, że niebawem to wszystko wyda mu się bardzo proste i łatwe do rozwiązania.
- No tak, o Tobie było kiedyś głośno, ale tak naprawdę nigdy nie zwracałem na to szczególnej uwagi. Wiele osób ze Slytherinu potrafiło sprawić, żeby Hogwart o nich nie zapomniał. - mruknął. Coś tam kiedyś o niej słyszał, ale bo to ona jedna była prowokatorem wszelakich zdarzeń, które wtedy się działy? - Serio? Kupiłaś dom w Hogsmeade? Super. Naprawdę Ci zazdroszczę. - powiedział. Sam by chętnie kupił sobie jakieś chociaż mieszkanie tylko dla siebie, ale zwyczajnie nie było go na to jeszcze stać. Gdy zacznie pracować będzie wtedy mógł o czymś takim myśleć.
Tak. Całkowicie zapomniał co wcześniej go tak naprawdę nurtowało. Przecież na samym początku spotkania zastanawiał się dlaczego dziewczyna uczęszcza jeszcze do Hogwartu, ale skoro nie chciała mu o tym sama powiedzieć to on nie ma zamiaru się o to pytać. Czy to tak naprawdę miało jakiekolwiek znaczenie? Przecież to była tylko i wyłącznie jej sprawa. A wmawiał sobie, że jeżeli Kath mu sama o tym nie powie, może coś wyciągnie od Lucasa? Skoro się kumplują to możliwe że coś na ten temat wiedział. Przecież szykowała się niedługo impreza więc będzie możliwość pogadania, a może nawet wcześniej się spotkają? Ostatnio coś o sobie zapominali, ale nie ukrywał, że to prawdopodobnie była jego wina. Ale skoro Lucas nie wypytywał to może sam miał ręcę pełne roboty. Bo wiadomo w dormitorium się widywali, ale jednak szli spać ze zmęczenie czy nikt się kompletnie do drugiego nie odzywał. Nigdy by się nie wypytywał o jej przeszłość, bo co go to obchodziło? Każdy miał swoje za uszami i on sam by nie chciał opowiadać o sobie i swoich związkach, bo co im to da? Zmieni to cokolwiek? Nawet nie miał zamiaru wspominać jej o puchonce, bo nie chciał, żeby poczuła się niechciana czy niepotrzebna bo tak nie było. Właśnie chyba dlatego potrzebował teraz takiego zamieszania w jego głowie, a Russeau z pewnością mogła to zrobić.
Cieszyło go, że Kath można powiedzieć była bardzo podobna do niego. Nie udawała cnotki i pozwalała na dotykanie się. Przecież gdyby tego nie chciała to by mu to powiedziała, a on by to uszanował nawet jeżeliby bardzo tego pragnął, a na ten moment rzeczywiście pragnął dziewczyny. Co prawda nie znał jej aktualnego życia emocjonalnego i nie miał pojęcia jak bardzo jest jej ciężko, ale wiadomo że najprędzej pozbędzie się tego jeżeli otworzy się na nowo dla innego chłopaka niżeli będzie to dusiła w sobie, ale nie miał najmniejszego zamiaru na nią naciskać. Była dorosłą czarownicą i dobrze wiedziała co ma robić, a co nie.
- Kath nie mam zamiaru Cię ranić, ani zrobić coś czego nie będziesz chciała. Serio. Możesz czuć się bezpieczna przy mnie. - powiedział do niej i posłał jej lekki uśmiech, aby za chwilę pocałował ją w głowę. Ciekawiła go reakcja Lucasa jak dowie się, albo zobaczy jak swobodnie się zachowują. Może nie będzie miał nic przeciwko, tak naprawdę nie miał pojęcia że się przyjaźnią, nigdy o niej nie rozmawiali, a on nie miał okazji widzieć ich w jakieś sytuacji gdzie mógłby to stwierdzić, bo rozmowa to tylko rozmowa jak ze zwykłą koleżanką.
- No ja niestety Ci nie pomogę, mogę spróbować Finite, ale pewnie sama byś to uczyniła jakby była taka potrzeba, prawda? - zapytał ją i nie mógł się powstrzymać aby nie włożyć dłoni którą masował jej udo pod koszulkę dziewczyny. Czuł się swobodnie przy niej, a najwyżej dostanie po łbie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyWto Maj 19 2020, 16:24;

Katherine uśmiechnęła się delikatnie. Chłopak w pewnym sensie miał rację w tym co mówił, ba, praktycznie to głupi nie był i nie nużył jej, jak to się zdarzało w przypadku wielu innych chłopaków z którymi zgodziła się czasem spotkać. Przy nim nie miała odruchu, gdzie człowiek chce mimowolnie ziewnąć, ale głupio mu z racji na rozmówcę po drugiej stronie.
-Slytherin ma po prostu coś w sobie, co sprawia, że zwracamy na siebie uwagę. Zwłaszcza, nie lubimy by o nas nie pamiętano- powiedziała pewnym siebie tonem. Pozwoliła by ją dotykał, a także podobało jej się, gdy przesuwał palcami po jej zgrabnym udzie. Niezdrowe jedzenie było dla dziewczyny niczym mugolska trucizna, więc starała się unikać tego, albo jeść jak najmniej i tylko w wyjątkowych sytuacjach, tylko dlatego by nie grać nienormalnej, gdy wszyscy inni wokół jedzą. Wtedy nie chciała siedzieć przy nich z marchewką bądź listkiem sałaty niczym królik. Rozbawiła ją reakcja Phillipa na temat zakupu domu.
-Tak, uznałam że najwyższa pora, nie miałam co robić z pieniędzmi od ojca, a miałam dosyć ciągłej kontroli. Minus jest taki, że trochę tam trzeba ogarnąć zanim zrobimy ogromną imprezę urodzinową na początku czerwca z Lucasem, Maximilianem i mną jako królową i gospodynią wieczoru- powiedziała prezentując idealnie cały swój wielki i misterny projekt.
-Powiem ci szczerze, że z rodziną najlepiej wychodzi mi się tylko na rodzinnej fotografii, normalnie nie chciałoby się mieć z nimi do czynienia. Byłam na moment tylko w ogrodzie w nowym domu, ale pełno tam gnomów ogrodowych i muszę się ich pozbyć. Okropność- powiedziała wzdrygając się lekko. Podobała jej się z jednej strony dorosłość, ale z drugiej była to też ogromna odpowiedzialność i to już nie było z kolei takie fajne. Oznaczało bardzo wiele obowiązków. Wiedziała jednak, że mając własny duży dom po prostu odpocznie i się odizoluje od wszystkiego.
Powiedział, że nie ma zamiaru jej ranić i że może być przy nim bezpieczna, jednakże czy to nie były zbyt wielkie słowa jak na pierwsze takie ich poważniejsze spotkanie. Wcześniej mieli okazję tylko obserwować się z daleka i puszczać sobie ukradkiem spojrzenia, jednakże żadne nie próbowało niczego więcej.
Bardzo łatwo było ją zranić, a wtedy ze słodkiej i cudownej Katherine wychodziło wielkie człekopodobne ponadnaturalne stworzenie zamieszkujące rzekomo lasy w Quebecu i północnej części Stanów Zjednoczonych, będące częścią mitologii Indian z plemion Algonkinów. Wendigo powstawało z człowieka odrzuconego przez ukochaną osobę. W czasie dnia posiadało ludzką postać i atakowało ludzi, którzy mieli coś wspólnego z ukochaną osobą, np. grupę krwi. Według wierzeń Wendigo wyrywał serca swym ofiarom, a sam miał serce z lodu. Bał się jedynie ognia, który mógł go zabić, roztapiając jego serce. Kath podniosła się lekko, starając się uważać na nadgarstek. Usiadła na jego kolanach ustawiając się przodem do jego twarzy. Przesunęła dłońmi po jego włosach.
-Bezpieczeństwo jestem w stanie sama sobie zapewnić, ale bardzo doceniam. Jeśli chodzi o zranienie, mam straszną dziurę w sercu, lepiej nie pogłębiać jej, sam rozumiesz. To co się teraz dzieje jest impulsem, mój mózg i ciało tego potrzebują- powiedziała cicho po czym znów jej wargi dotknęły jego ust, delikatnie niczym muśnięcia motylka. Katherine była typem osoby, która brała zawsze to co chciała, by należało do niej i zwykle to otrzymywała. Nie bez powodu należała do domu Salazara Slytherina. Po chwili odsunęła jego usta od swoich.
-Tutaj przydałoby się zaklęcie lecznicze, nie zwykłe finite, ale dam sobie radę. Myślę, że powoli już pora wracać, jest coraz ciemniej. Las może być mniej bezpieczny o tej porze- powiedziała cicho. Świetliki były naprawdę niesamowite, ale to co tu było nie mogło przecież trwać wiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phillip Peregrine

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : Szrama na prawej ręce ciągnąca się od łokcia do nadgarstka. Ciężki, męski głos.
Galeony : 692
  Liczba postów : 246
https://www.czarodzieje.org/t18864-phillip-peregine#542414
https://www.czarodzieje.org/t18865-poczta-phillip-a#542531
https://www.czarodzieje.org/t18866-relki-phillip-a#542532
https://www.czarodzieje.org/t18863-phillip-peregrine#542364
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyWto Maj 19 2020, 18:51;

On również lubił jak się o nim rozmawiało. A nie raz takie plotki o sobie słyszał, że Peregrine wyrwał kolejną laskę. Nie raz słyszał, że chłopaki mówili to tak jakby mu tego zazdrościli, bo wiele dziewczyn potrafił zbajerować. Taki już był, miał coś w sobie przez co dziewczyny się na niego oglądały. Być może dlatego, że dbał o siebie i lubił się, a dodatkowo potrafił się ubrać. Na dziewczyny przecież to sprawiało olbrzymie znaczenie.
- Otóż to. Masz rację. - mruknął i pokręcił przytakując głową. To była prawda i ciężko tak naprawdę znaleźć ślizgona który nie miał takiego właśnie podejścia. Widział po sylwetce Kath że również potrafiła o siebie zadbać. Zresztą od zawsze kiedy ją znał to wyglądała bardzo dobrze. Może nie miała do tego zwyczajnie tendencji? Phill zresztą też. Czasami Tess się mu dziwiła, że mimo iż tyle potrafił zjeść tak naprawdę nie było tego po nim widać. A naprawdę jak był głodny to przy jednym posiedzeniu potrafił poszaleć. Ale nigdy mu to nie przeszkadzało, gdyż nie odwracało się to dla niego przybyciem brzuszka, więc nie miał się czym martwić.
- No mam nadzieję, że jestem zaproszony na tę imprezę, co? - zapytał i poruszał energicznie brwiami. Skoro Lucas był głównym organizatorem to chyba nie było innego wyjścia, żeby nie został zaproszony. Na pewno będzie miał ochotę się rozerwać. Poza tym, że ostatnio miał dość sporo straconych nerwów więc chwila na rozrywkę na pewno mu się przyda.
- Zależy. Ja z moją rodziną mam bardzo dobry kontakt. Nie zamienił bym tych czubów na nikogo innego, serio. - przytaknął głową. Byli dla niego wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju. Co prawda tak naprawdę dobrze dogadywał się z Tess, reszta braci była nieco od niego oddalona, ale czasami jak się widywali potrafi ze sobą porozmawiać, pośmiać się. Wiadomo bracia mieli już swoje dorosłe życie i nie będą się zajmować wygłupami ich najmłodszego brata.
Oczywiście, że to były zbyt wielkie słowa.
Phill już miał we krwi takie regułki, więc Kath nie powinna ich tak brać na serio, ale to już jej sprawa jak ona to zinterpretuje. Jakoś nie przejmował się teraz konsekwencjami jakie mogą go czekać. Liczyła się zabawa. Na ten moment nie chciał jej w żaden sposób krzywdzić, ale gdy zniknie mu z oczu, Phill pewnie wróci do swoich nawyków, a to już jego problem czy Kath się o tym dowie czy też nie.
- Już Ci powiedziałem, że nie mam zamiaru Cię zranić. Naprawdę. Uwierz mi. - powiedział chociaż w myślach sam siebie karcił. Po co mu to? Naprawdę chciał sobie narobić problemów? Nie mógł się powstrzymać? Przecież nie jednej to samo mówił, a już dawno nawet nie pamięta jak ma na imię. Miał nadzieję, że jakoś to będzie, a będzie robił tak, żeby Kath niczego się nie dowiedziała. Chociaż na dobrą sprawę prócz Sophie to nie miał nikogo na myśli w tym momencie. A wiadomo, że Soph trzymała język za zębami.
- Ze mną się obawiasz? Widziałaś jak szybko przyswajam wiedzę... - mruknął żartobliwie. Przecież mieli oby dwoje różdżki więc nic złego stać im się nie powinno. Znają przecież odpowiednie zaklęcia na obronę i na atak, więc byli prawdopodobnie bezpieczni. Objął ją w tali.
- A co jeżeli ja Cię nie wypuszczę, królowo? - zapytał i poruszał brwiami. Przecież byli pełnoletnimi czarodziejami i nie musieli lecieć jak tylko robiło się ciemno. Poza tym wioska wyglądała uroczo w tych godzinach. Tak bardzo romantycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyCzw Maj 21 2020, 20:46;

Im dłużej tutaj przebywali tym bardziej w głowie Russeau tworzyło się powoli siano i przestawała myśleć logicznie. To wszystko nie powinno tak wyglądać i powinna już dawno dać mu w twarz i po prostu się teleportować stąd do swojego domu i czekać na jego przeprosiny na wizzerze. Nie powinien jej całować, nie powinien dotykać jej w ten sposób i nie powinien kazać jej zostać. To wszystko szło bowiem w nieodpowiednim kierunku cały czas. Za dużo myślenia i za dużo komplikacji. Jeśli by się z nim przespała, uznałby ją za łatwą i na tym skończyłaby się ich znajomość. Z kolei jeśli go przetrzyma, może będzie mogła liczyć na kolejne spotkanie. Rzadko który chłopak odmówiłby zaliczenia Russeau, jeśli zyskałby taką okazję. Tylko homoseksualiści odmawiali. Wspominając o imprezie, uśmiechnęła się szeroko.
-To jasne jak słońce, beznadziejna sprawa gdybyś się nie zjawił- powiedziała po czym puściła mu oczko. Miała nadzieję, że podczas imprezy chłopak umili jej czas i będą mogli spić się ognistą whiskey i zaszaleć w jej sypialni. W momencie, gdy będzie z nią to będzie należeć tylko do niej, ale gdy będzie sam to zapewne może robić co tylko zapragnie. Katherine obiecała sobie i lekarzom, że nie będzie nikomu robic scen zazdrości i nie będzie próbować zabić swoich wrogów. Taka terapia bardzo jej pomogła i teraz już panowała nad swoimi emocjami. No może poza momentami, gdy nie wzięła leków i pobiła Gryfonkę na zajęciach z mugoloznawstawstwa. Nagle wpadła na pewien pomysł. Wyciągnęła różdżkę.
-Essentia mirabile- rzuciła cicho po czym chłopak mógł wyczuć przyjemne zapachy w powietrzu. Ona też czuła zupełnie inny zapach niczym woń amortencji. Jeśli jeszcze raz poprosi ją o to by mu zaufała, albo będzie ją zapewniać, że jej nie zrani to eksploduje i odruchowo po prostu go znokautuje. Miała dosyć takich schematów, bo ile można. Gdyby mogła się dostać do jego głowy, pewnie wiedziała by wszystko, ale w tym momencie po prostu żyła chwilą. Czy chciałaby go wykastrować? Otóż, na razie nie zasłużył.
-Jeszcze raz to powiesz, a źle się to dla ciebie skończy... - powiedziała tym razem lekko podburzonym i zdenerwowanym tonem, bo zaczynały ją te deklaracje już męczyć. Jeszcze niczym głupia młoda dzierlatka uwierzy i będzie problem.
-Wiedzę przyswajasz szybko, ale potencjał to nie wszystko. Królowa czasem też musi odpocząć po całym dniu intensywnej pracy- wyjaśniła. Czy ona właśnie próbowała się tłumaczyć, by po prostu uciec stąd? Możliwe, że tak. Wymyśliła też przy okazji pewną zabawę. Przesunęła palcami prawej dłoni po jego twarzy, bardzo delikatnie, potem odrobinę niżej po szyi i jego torsie.
-Jeżeli będziesz grzeczny, pokażę ci moje kolczyki i tatuaże, niewidoczne dla każdego- powiedziała cicho po czym dodała - ale nie dzisiaj, będziesz miał o czym myśleć- wyjaśniła siląc się na delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phillip Peregrine

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : Szrama na prawej ręce ciągnąca się od łokcia do nadgarstka. Ciężki, męski głos.
Galeony : 692
  Liczba postów : 246
https://www.czarodzieje.org/t18864-phillip-peregine#542414
https://www.czarodzieje.org/t18865-poczta-phillip-a#542531
https://www.czarodzieje.org/t18866-relki-phillip-a#542532
https://www.czarodzieje.org/t18863-phillip-peregrine#542364
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyNie Maj 24 2020, 11:43;

Wcale nie żałował tego co z nią tutaj robił. Przecież to był zwykły pocałunek tak naprawdę nie obiecywali sobie stałego związku, a nawet Phill chyba by tego nie chciał. Przecież dopiero co przeżył traumę po Silvii i znowu ma się w coś takiego pakować. Pewnie, każdy zasługuje na szansę, dlatego dał jej szansę, ale tylko w kwestii pocałunku i drobnego dotykania się. Nie myślał o niczym poważniejszym, jak na razie. Chciał się jeszcze pobawić, a związek jednak do czegoś zoobowiązuje. Owszem, nie byłby sobą gdyby nie chodził na boki, ale na ten moment był zaintrygowany ślizgonką na tyle, że nie myślał o tym. Miał ochotę na nią w tej chwili i na nikogo poza nią. A co będzie jak się rozejdą to już tylko i wyłącznie jego sprawa. Co prawda gdyby tylko Kath powiedziała mu, że ma ją przelecieć pewnie by to zrobił bez żadnego zawahania. Wręcz jeszcze bardziej by mu się to podobało, bo uwielbiał kiedy dziewczyny go o to prosiły, ale na razie nie było takiej sytuacji, to też nie było o czym gadać.
- Ja nigdy nie odmawiam dziewczynie, no chyba, że ewidentnie robi mnie w ciula. - mruknął do niej. Impreza u Kath. No cóż, już pragnął tam być. Co prawda będzie więcej ludzi, ale przecież to nie przeszkoda, tak? Pewnie skoro będą jego znajomi i jej schleją się. Lucas nie stronił od alkoholu podobnie jak i Phill więc pewnie razem będzie im ciężko utrzymać myśli na wodzy i jeszcze coś zmajstrują, ale dla nich od zawsze liczyła się zabawa.
Spojrzał na jej poczynania i gdy rzuciła zaklęcie woń dostała się do jego nozdrzy. Zapach był bardzo przyjemny wręcz przepiękny i chciałoby by się wąchać go cały czas. Dobrze zdawał sobie sprawę, że jego zapewnienia można było włożyć sobie w buty, że to dla niego nic nie znaczy. Ale zwyczajnie chciał zrobić tym dobrze Katherine, a skoro jej się nie podobało, albo ją to wkurzało to lepiej dla niego. Mniej kłamstw to większa szansa, że każda jego część ciała zostanie na swoim miejscu.
- Słodko wyglądasz jak się złościsz, mała. - puścił jej oczko, ale po chwili podniósł ręcę w geście poddania. Ok, już więcej nie będzie.
- Pewnie, ten dzień był dość męczący nawet dla mnie. - powiedział do niej i spojrzał na jej palce, które nawet samym dotykiem robiły mu dobrze. Jednakże patrzył na nie dość intensywnie jak lew na sarnę.
- Ehh, Kath. Gdzieś Ty się uchowała... - mruknął i przybliżył się jeszcze do niej by musnąć jej kącik ust. Najwidoczniej dziewczyna chciała już iść, więc Phill nie miał najmniejszego zamiaru jej tutaj zatrzymywać. Przecież i tak byli umówieni na naukę latania, tak? Na pewno jeszcze się spotkają, jednakże czekał tylko na odpowiedni znak, żeby stąd iść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Katherine Russeau

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : kolczyk w języku i pępku, blizna na dłoni od noża, tatuaż jaszczurka na łydce
Galeony : 325
  Liczba postów : 1894
http://czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau
https://www.czarodzieje.org/t18720-katherine-russeau-dziennik
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPią Maj 29 2020, 20:05;

Ciekawe jaki był powód tego, że praktycznie każdy związek, który miała z innym facetem dość szybko się rozpadał. Rzadko kiedy była to jej wina, albo jej zazdrości, bo ona była bardzo wyrozumiała, jednakże trafiała na osoby spod ciemnych gwiazd, gdzie zawsze była jako druga, albo jako pocieszycielka. To się bardzo odbiło na jej zdrowiu psychicznym, mimo iż chorowała odkąd skończyła 15 lat i była przy śmierci młodszego brata. Tylko ona miała w sobie tyle dobroci i uczuć do brata, że odbiło się to tragicznie. Spojrzała w te zuchwałe i pewne siebie oczy Phillipa. Bardzo dobrze się czuła, ale gdyby tylko pozwoliła sobie na więcej stała by się łatwą, a przecież była znana jako Królowa Lodu, więc nie mogła zrobić nic więcej. Złożyła na jego ustach jeszcze raz pocałunek, ten ostatni na dzisiaj i wstała z jego kolan, by od razu poprawić się w przypadku stroju. Nie planowała wracać razem z nim do szkoły, ale się do teleportować bliżej szkoły. Na pytanie, gdzie się uchowała... zaśmiała się tylko.
-Nie mogę ci powiedzieć, bo przestałoby to już być tajemnicą- oznajmiła pewnym siebie tonem. Strasznie się cieszyła z ich lekcji i że akurat to miejsce wybrała na ich spotkanie. Nie lubiła określenia mała, ale nie chciała mu robić przykrości. Nie lubiła, gdy zwracano się do niej jak do każdej innej podrywanej laski, Kath była bowiem wyjątkowa. Przytuliła go jeszcze na koniec, po czym się teleportowała stąd, zostawiając go samego na polance.

zt albo zt x2 jak wolisz

@Phillip Peregrine
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie z magicznymi wzorami, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 758
  Liczba postów : 653
https://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
https://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
https://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
https://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyNie Maj 31 2020, 16:49;

Patrzę jak wypuszczasz z ust dym, próbując zrobić z tego jakikolwiek, choćby najprostszy kształt, jednak kompletnie Ci to nie idzie i jedynie chmura rozpuszcza się wokół nas, a ja chichoczę na te próby.
- Myślę, że nawet jeśli nie ma do tego jakiegoś konkretnego zaklęcia, to z pewnością trudno za pierwszym razem żeby się coś udało - mówi rozbawiona tą bardzo szybko rezygnacją i wracam odbierał ziółka od dziewczyny. Zaciągam się ostatni raz i wyrzucam nienadającą się do zaciągnięcia resztkę. Uśmiecham się lekko z rozmarzeniem spowodowanym głównie błogimi ziółkami, po czym wracam do plecenia wianka. Niestety idzie mi naprawdę nie za dobrze. Zrzucam winę na to co właśnie paliłyśmy, bo zazwyczaj jestem mistrzem roślinek. Śmieję się na roślinę, którą chcesz mi podać i mrugam zalotnie.
Przez chwilę siłuję się nieudolnie z moim wiankiem, powoli gotowa by z westchnieniem rzucić go o drzewo. A raczej tak by było gdybym odczuwała swoje emocje w sposób normalny, nie przyćmiony wspomagaczami. Zamiast tego moje długie palce plączą się po roślince, nie bardzo wiedząc co zrobić. Dopóki nie czuję chłodnych dłoń mojej towarzyszki na swoich. Uśmiecham się do Puchonki i kiwam głową, by dać jakieś przyzwolenie na koordynowanie mojej pracy. Jak zawsze bez krępacji, ja nie rumienię się na dotyk dłoni i wręcz sama do niego zachęcam, co jakiś czas muskając nadgarstki dziewczyny, albo przeplatając swoje palce z jej. W międzyczasie w moich dłoniach w końcu powstaje całkiem ładny wianek. Nancy puszcza mnie na chwilę a ja całkowicie łapię rytm, na chwilę skupiając się tylko na wplataniu gałązek oraz łączeniu kwiatów. Dopiero na westchnięcie dziewczyny podnoszę głowę, by zobaczyć, że wokół nas pojawiają się w końcu pierwsze świetliki.
- Och, są! Zobaczysz jak tu jest pięknie! - mówię podekscytowana, aż klaszcząc w dłonie z zadowoleniem. Pokazuje z dumą swój skończony wianek i odkładam go na bok. Wtedy też moja towarzyszka nie może się powstrzymać i wstaje. Ja również pod wpływem miejsca oraz ziółek zrywam się z miejsca i wyciągam dłonie w kierunku dziewczyny. Robię zgrabny obrót, zamiatając długą spódnicą kocyk i nieużyte kwiatki. Kładę dłonie na talii Puchonki by na chwilę potańczyć z towarzyszką. Przysuwam blisko siebie Nancy, uśmiechając się promiennie. Wokół nas zaroiło się od świetlików, rozświetlających ciemny wieczór.

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 233
  Liczba postów : 1605
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyNie Maj 31 2020, 21:35;

Naplotła się już wiele wianków na te wszystkie celtyckie noce i nie tylko, ale żaden z wcześniejszych nie prezentował się tak pięknie jak ten jeden. Żaden nie miał dodatkowego dna, nie krył specjalnego znaczenia tak jak ten dzisiejszy. Odłożyła wiązankę na bok, by przypadkiem nie uszkodzić jej podczas tańca. Powinien poczekać na celtycką noc, która również miała być jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa...
Dała się porwać energii, która kazała jej przeskakiwać z nogi na nogę, wirować dookoła i śmiać się w głos, nie przejmując się kompletnie niczym. W duszy grała jej skoczna muzyka, do której nie mogła po prostu siedzieć w miejscu, a Krukonka dała się jej porwać do tego spontanicznego tańca, co tylko jeszcze bardziej ją ucieszyło.
Zwolniła dopiero kiedy zabrakło jej tchu. Dotyk dłoni, który poczuła na talii spowodował, że przez jej ciało przebiegł elektryzujący dreszcz. W normalnym stanie pewnie kolejny raz oblałaby się rumieńcem, ale i tak była już zaczerwieniona z wysiłku, a poza tym zdążyła się zupełnie rozluźnić i przestać przejmować czymkolwiek. Cieszyła się po prostu tą wyjątkową chwilą, pełną beztroski, zastanawiając się czemu naturalne ziółka, sprawiające taką radość, dodające siły i usuwające zmartwienia miałyby być złe i krytykowane.
Odruchowo przysunęła się bliżej dziewczyny, rozglądając się dookoła i zachwycając się rozświetlającymi wieczór stworzonkami. Czy istniało w okolicach hogwartu bardziej romantyczne miejsce niż polana w lesie pełna świetlików? Gdyby nie wrodzona nieśmiałość, której nie zakłóciły nawet magiczne ziółka, może dałaby się nieco bardziej ponieść tej wyjątkowej chwili?
Tańczyły jeszcze przez jakiś czas, już nieco wolniej, nieco bliżej siebie, na tej scenie oświetlonej jedynie światłem gwiazd w duecie z migoczącymi robaczkami, aż działanie oprylaka nieco osłabło i dotarł do nich nocny chłód, wywołujący gęsią skórkę.
- Chyba... Powinnyśmy wracać. - Przyznała niechętnie. Wcale nie miała ochoty wracać do zamku, ale kolejne dreszcze przechodzące przez jej ciało coraz intensywniej dawały się we znaki. - To była naprawdę niesamowita noc, dziękuję. - Odnalazła spojrzeniem magnetyczne oczy Melusine i patrzyła w nie przez dłuższą chwilę, uśmiechając się delikatnie. Odsunęła się dopiero po chwili, by zebrać z ziemi wszystkie rzeczy. Założyła na głowę swój wianek, a drugi nasunęła na głowę swojej towarzyszki, uśmiechając się przy tym wesoło. - Wyglądasz przepięknie. - Przyznała z zachwytem, obserwując jak wybrane przez nią kwiaty komponują się egzotyczną urodą.
Powiew zimnego wiatru otrząsnął ją nieco z zamyślenia. Chwyciła koc i zarzuciła go na ramiona Melu, by wcisnąć się zaraz obok niej i nakryć kawałkiem materiału, a swoim bokiem przycisnęła się do dziewczyny, by uciekło im jak najmniej ciepła i ruszyły wspólnie w stronę zamku.

zt x2  
@Melusine O. Pennifold
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Wrz 21 2020, 05:07;

Ostatnio Milka była wyjątkowo płaczliwym dzieckiem. Prawdę mówiąc, pierwsze pół roku szło dość lekko, może nawet zbyt lekko? Owszem, zarywała noce, bywało trudno, ale ostatecznie z Ezrą u boku nie miała większych problemów. Ostatnimi czasy jednak nawet armia pomocników by niewiele zmieniła. Dziewczynka była kapryśna, płakała bez przerwy, pewnie przez kolki, na które Heaven nie potrafiła nic poradzić. Usypianie jej było drogą przez mękę i chęć dolania kilku kropel eliksiru nasennego do mleka była tak nieznośnie kusząca. Póki co Dear opierała się temu niezbyt etycznemu rozwiązaniu i po prostu chodziła na bardzo długie spacery po okolicy. Zwiedziła już każdy kąt Hogsmeade, zachodziła do ognistego zakątka pod wieczór, może z sentymentu, może dlatego że delikatne światło ogników uspokajało dziewczynkę na chwilę. Tym razem jednak nie przynosiło oczekiwanych efektów.
- Błagam cię, słońce, zamilknij chociaż na chwilę, bo eksploduje - westchnęła, nachylając się na chwilę nad wózkiem, żeby poprawić kocyk. Kiedy uniosła wzrok, odnalazła wśród ogników znajomą, ale dawno nie widzianą twarz. - Cherry - spojrzała na nią zaskoczona i złapała rączkę wózka trochę mocniej. - Nie sądziłam, że jeszcze cię zobaczę. Nagłe zniknięcia to w końcu specjalność Eastwoodów - zauważyła, nie omieszkając zabarwić głosu złośliwością, ale zaraz tego pożałowała i westchnęła tylko. - Nie słuchaj mnie. Nie śpię od miesięcy. Co tu robisz? - mruknęła z pozoru obojętnie i trudno było się doszukać w jej głosie czegoś więcej, ale to było głównie zasługą nienajgorszych umiejętności aktorskich. W rzeczywistości dziwnie jej było patrzeć na dziewczynę, rozmawiać z nią i prawdę mówiąc, przyprawiało ją to o niemałą tremę. Jej zniknięcie z pola widzenia było wygodne, chociaż jednocześnie też zaskakująco trudne i nieprzyjemne. Odchorowała to bardziej niż by się spodziewała po samej sobie, chociaż niewiele dała po sobie poznać. To był zresztą tak pokręcony czas, że trudno było oddzielić przeróżne kryzysy od siebie, tak żeby nie zlewały się w jedną, beznadziejną całość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 182
  Liczba postów : 546
https://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
https://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
https://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
https://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Wrz 21 2020, 21:20;

Nie chciała czuć się źle. Wystarczająco dużo czasu straciła już na smucenie się i po pracowitych wakacjach zdecydowała, że to już koniec - czas wziąć się za siebie, czas przestać się wszystkiego bać. Czekał ją ostatni rok w Hogwarcie i nie zamierzała go zmarnować... A może po prostu wpadła w fazę wyparcia? Bo przecież emocje nie zniknęły, nawet jeśli rozsądek starał się jakoś zaćmić je motywacyjnymi myślami. A najlepszym dowodem na to były odruchy, bo misję zrobienia zdjęć dla inspiracji pokierowała właśnie w stronę ognistego zakątka, doskonale pamiętając o zaklętej w tym miejscu magii.
Przechadzała się pomiędzy drzewami tak cicho, jak tylko mogła. Wyjątkowo zrezygnowała z obcasów, poruszając się po ziemi w delikatnych balerinach z dość miękką podeszwą. Liczyła na jakieś zwierzęta, a przede wszystkim na możliwie jak najciekawsze zbiorowiska świetlików, za którymi podążała bezmyślnie, z aparatem przyklejonym do oka. Patrzenie na świat przez obiektyw zawsze było czymś innym, magicznym nawet dla czarownicy.
Nie spodziewała się nikogo spotkać, a już zwłaszcza - nie spodziewała się dziecięcego płaczu. Od razu ruszyła w stronę ścieżki, z której dobiegał niepokojący dźwięk, wypadając na nią ze szczerym zaskoczeniem na twarzy, gdy zorientowała się, że dziecko nie jest samo, a jego opiekunka zdecydowanie nie jest kimś obcym. I w odruchu, którego nie zdołała powstrzymać, po prostu się uśmiechnęła.
- W czymś trzeba być dobrym, nie? - Podchwyciła butnie, chociaż na policzkach pojawiły się już te zdradzieckie wiśniowe rumieńce. Mogła starać się być pewniejszą, ale jednak dalej była sobą... a przy Heaven trzeźwe myślenie nie było zbyt proste. - Ale nie zniknęłam. Skupiłam się po prostu na pracy - wyjaśniła, wyciągając z rękawa żółtego swetra różdżkę, by szepniętym naprędce Silencio upewnić się, że migawka aparatu nie kliknie zbyt głośno, gdy robiła zdjęcie matce z dzieckiem. - Robię zdjęcia. Szukam inspiracji. Pomagam trochę mamie w projektowaniu ubrań i pomyślałam, że świetliki to dobry trop... - Zerknęła niepewnie w stronę wózka, zastanawiając się, czy to już czas, by dopytała o te szatańskie wrzaski niespokojnego dziecka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyWto Wrz 22 2020, 03:03;

Pokręciła głową nieznacznie, co było reakcją na to, jak ich pierwsze odruchy były różne. U Heav niezamierzony atak, którego nie zdążyła przemyśleć nawet przez sekundkę, u Cherry uśmiech. Czasami naprawdę miała ochotę nią potrząsnąć, żeby wydobyć z niej coś chociaż na kształt złości, żeby uzyskać reakcję inną niż taka, która musiała Dear osłabić na wstępie i wzbudzić w niej pozytywne uczucia w nieadekwatnym do tego momencie.
A do tego jeszcze te nieszczęsne rumieńce. Miała ochotę załamać ręce zrezygnowała, ale zamiast tego próbowała delikatnie wcisnąć smoczek w usta wrzeszczącej dziewczynki. Jedynie zerkała na Wiśnie kątem oka, tak jakby to było spotkanie jak każde inne.
- Nie zniknęłaś? - odparła tylko i trudno było stwierdzić czy to faktycznie pytanie, czy zwykłe poddanie słów wątpliwość, które nie oczekiwało żadnej odpowiedzi. Nie widziała jej wieki, faktycznie nie starała się o kontakt, co nie znaczy, że nie miała na niego ochoty. - Porównamy do poprzednich? - zapytała, kiedy flesz lekko zaburzył jej pole widzenia. W końcu raz już miały tu sesję i to całkiem niezłą. Teraz nie zgadzało się kilka szczegółów - między innymi wózek, który stał między nimi. Dosłownie, w przenośni. Pod każdym względem. W końcu dziewczynka zaczęła się uspokajać, a oczy zaczęły jej się kleić, na co Heaven odetchnęła z ulgą. - Zadziałałaś na nią kojąco. To chyba u nas rodzinne - tym razem i ona się uśmiechnęła, dając tym samym szanse dziewczynie na znacznie lepsze ujęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 182
  Liczba postów : 546
https://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
https://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
https://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
https://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPią Wrz 25 2020, 15:40;

- Żałujesz? - Mruknęła, nieco zirytowana już tym heavenowym wytykaniem jej nieobecności. Bo tak, przestała się starać. Przestała biegać za Ślizgonką i dopominać się swojego udziału w życiu tej małej istotki, która tak wytrwale testowała płuca podczas tej krótkiej rozmowy. I tak, próbowała skupić się na czymś innym, a nie tylko tej jednej prywatnej porażce, na którą i tak poświęciła już tragicznie dużo czasu. Dostała jasną informację - miała być dla Milki nikim... a skoro przebywanie w towarzystwie Heaven było bolesne z jeszcze wcześniejszych powodów, tak tego typu bonus wcale nie pomagał.
- Porównam... - przytaknęła, zaczesując za ucho luźny kosmyk włosów, przypadkiem jeszcze bardziej odsłaniając przy tym zaczerwieniony policzek. Zerknęła na podgląd wykonanego zdjęcia i uniosła aparat raz jeszcze, by zrobić kolejne zdjęcie; zamarła, wpatrując się w coraz spokojniejszą twarz małej czarownicy, by jednak po prostu uśmiechnąć się z rozczuleniem. Nigdy nie była zbyt dobra z dziećmi i posiadanie własnych odkładała w czasie aż do ewentualnego "nigdy", ale to nie zmieniało faktu, że... mała była urocza. I tyle.
- Słyszałam w Hogwarcie całą masę plotek, że to Ezra Clarke jest ojcem - palnęła, łapiąc na zdjęciu uśmiech swojej towarzyszki, nim nie posłała jej nieco poważniejszego spojrzenia. Nie miała prawa wytykać Heaven tego, że nie przyznawała się do Franklina. Nie miała prawa wytykać jej tego, że dała innemu mężczyźnie możliwość traktowania Milki jako swojej. Ale czasem ciężko było stosować się do prawa, a Cherry nie była za dobra w ukrywaniu swojego niezadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptySro Paź 07 2020, 09:19;

- Naprawdę nie wiesz? - pokręciła głową. Nigdy niczego nie ukrywała przed Cherry, wyraźnie dawała jej do zrozumienia, kiedy była nią zainteresowana, a później równie wyraźnie próbowała powiedzieć, że to czego najbardziej żałuje w związku z nocą spędzoną z jej bratem to nie była wcale wpadka, która przewróciła jej życie do góry nogami. Milka stała się priorytetem szybko i niespodziewanie, zachowanie dystansu było jedyną rozsądną opcją, ale przecież Heaven nigdy nie mówiła, że to dla niej prosty i przyjemny wybór, a odsunięcie Cherry od życia jej córki było tym, czego naprawdę chciała.
Nie mogła być pewna, co dokładnie znaczą słowa dziewczyny, czy tylko stwierdza fakt, czy próbuje wyrazić żal w związku z tym, jak wygląda sytuacja? Z jakiegoś powodu jednak rozdrażniły ją one z automatu, zanim zdążyła się dobrze zastanowić, co dokładnie się za tym kryje.
- Jakąś historię musieli sobie dopowiedzieć - wzruszyła ramionami, lekko bujając wózkiem, żeby małej przypadkiem nie wpadło do głowy obudzić się teraz z krzykiem. - Dobrze dla twojego brata. Chciał dyskrecji, tak przynajmniej nikt nie szuka prawdy dalej- chociaż puchonka doskonale o tym wiedziała, Heaven poczuła potrzebę podkreślenia tego istotnego faktu. To nie ona podjęła tę decyzję.
Z jednej strony Ezra nasuwał się dość szybko i te plotki nie powinny nikogo dziwić, z drugiej, biorąc pod uwagę ich relacje wydawało jej się to zupełnie abstrakcyjne. Sam fakt, że mieli dobre stosunki rodził pytanie: po co miałaby to ukrywać? Może i pochodzenie Ezry było wątpliwe w jej rodzinnym środowisku, ale zachowując dyskrecję i tak wpakowała się już w spore kłopoty.
- Gdyby nie Ezra, byłabym z tym sama - dopiero kiedy słowa opuściły te usta, zdała sobie sprawę, że nie zabrzmiały tak jak chciała. Jakby użalała się nad swoją sytuacją, winiła jej brata, albo co gorsza ją samą za odsunięcie się w dzień. - Nikogo nie winie. Po prostu dobrze, że jest - dodała w ramach sprostowania i poprawiła kocyk, który chronił dziewczynkę przed chłodnym jesiennym powietrzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 182
  Liczba postów : 546
https://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
https://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
https://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
https://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyCzw Paź 08 2020, 15:10;

- Naprawdę nie wiem - oznajmiła, stawiając na szczerość, bo w gruncie rzeczy... czemu nie? Może i zawsze wiedziały, że coś między nimi było, ale nigdy nic konkretnego się nie wydarzyło. Cherry starała się nie mieć o to pretensji ani do siebie, za zbędną ostrożność, ani do Heaven, za brak większej bezpośredniości. Wyszło jak wyszło, ale prawda była taka, że nie rozmawiały ze sobą otwarcie prawie nigdy - jeśli pominąć to niefortunne spotkanie, gdy umówiły się na to, by Wiśnia pozostała dla Milki nikim. - Nie wiem, czy chcesz mnie w swoim życiu - kontynuowała powoli, szukając odpowiednich słów. - A jeśli tak, to nie wiem jako kogo. Nie chcesz, żeby Milka wiedziała, że jestem jej ciotką... ale dla ciebie i tak jestem jej ciotką - zauważyła, bo chyba właśnie w tym był największy problem. W tym zagmatwaniu, które przekreśliło to, co jeszcze między nimi nawet nie rozkwitło; które nagle sprawiło, że nie czuły się ze sobą tak komfortowo, jak wcześniej.
- Nieszczególnie mnie obchodzi w tej sytuacji, co jest "dobre" dla mojego brata - oznajmiła, wzruszając ramionami. Kochała Franklina i życzyła mu jak najlepiej, ale nie poparła żadnej jego decyzji odnośnie odsunięcia się od córki. - Dobrze, że go masz... po prostu chyba jestem trochę zazdrosna, że tak... - Zacięła się, by jednak machnąć ręką w formie zaznaczenia, że ten jeden wątek woli jednak porzucić. Zazdrościła, że Ezra był, mógł być i umiał być. Że faktycznie pomagał i zyskiwał na tym relacje - nie jedną, bo przecież zarówno z matką, jak i z córką! - które dla innych miały pozostać na zawsze trudne do zrozumienia.
- Zrobisz mi zdjęcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyWto Paź 13 2020, 21:00;

Może faktycznie tylko w jej głowie jej zachowanie było wystarczająco oczywiste. Zresztą, momentami czuła się przy Cherry tak dziwnie, a myśli plątały jej się tak niezrozumiale, że nie powinna być zaskoczona, że to co pokazywała wcale nie było takie jasne i przejrzyste. Teraz zresztą też nie miała pojęcia co powiedzieć, to spotkanie ją zaskoczyło i zupełnie zbiło z tropu.
- Chcę - odparła tylko, nie wiedząc do końca jak skomentować kolejną część jej wypowiedzi. Miała rację. Heaven wiedziała, że Milka nie może wiedzieć o pokrewieństwie z Cherry, ale ona zawsze wiedziałaby, że siostra Franklina jest na wyciągnięcie ręki, ale w tajemnicy przed wszystkimi, łącznie z jej córką. Może i to nie był problem na teraz, dużo bardziej problematycznie miało się zrobić kiedy Milka podrośnie i zacznie rozumieć co dzieje się wokół, ale trudno było całkowicie oderwać się od tych myśli.
- Mnie też nie obchodzi Franklin. Obchodzi mnie moja córka. Mam jej powiedzieć że jej ojciec jest gdzieś w pobliżu, znam jego imię i nazwisko ale nie chce się do niej przyznawać ani mieć z nią nic wspólnego? Niewiedza jest lepsza - była o tym przekonana. Nie miała pojęcia, czy uda jej się to utrzymać w tajemnicy przez całe życie, czy fakt, że zdecydowała się na dyskrecje odbije się na niej pozytywnie, czy negatywnie, ale wiedziała, że to najlepsze co może w tej chwili zrobić. Nawet jeśli kosztowało ją to więcej, niż mogło się zdawać.
Wzięła od niej aparat i zrobiła dwa kroki w tył, żeby znaleźć satysfakcjonujący kadr. Pstryknęła kilka zdjęć, głównie portretowych, na których twarz dziewczyny lekko rozświetlał płomień świetlików. Podeszła do niej i pokazała jej kilka ujęć, zostawiając wózek w zasięgu ręki, ale nie kombinując z nim już za bardzo - mała spała i to było najważniejsze.
- Zawsze chciałam cię w swoim życiu. I w życiu Milki. Dalej chce. Po prostu... nie jako jej ciocię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 182
  Liczba postów : 546
https://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
https://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
https://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
https://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Lis 16 2020, 22:01;

Westchnięciem odpowiedziała na tak pewne stwierdzenie Heaven, bo przecież nie miała prawa jakkolwiek z nią dyskutować. Była już nikim - ani osobą bliską jej, a nie jej córce. Bujała się gdzieś tam w tle i co jakiś czas robiła problemy, najwyraźniej równie Ślizgonkę krzywdząc swoją obecnością, co i jej brakiem. I nie wiedziała co robić, nawet jeśli się z nią nie zgadzała i wierzyła, że właśnie to właśnie kłamstwo może zaszkodzić bardziej od przykrej wiedzy.
Nie potrafiła skupić się na pozowaniu, chociaż wiedziała już na ten temat troszkę więcej, mimo wszystko dając się wkręcić w modeling zarówno od strony krawiectwa, jak i samego pozowania. Zmieniła coś pomiędzy zdjęciami, spojrzeniem chętnie uciekając od swojej fotografki, a jednocześnie unikając przyglądania się śpiącej Milce. Z nieco zbyt widocznym zakłopotaniem odgarnęła sobie włosy za ucho, przypadkiem odganiając przy tym jednego ze świetlików.
- Zazdroszczę, że wiesz czego chcesz - oznajmiła w końcu, przeglądając zdjęcia i kiwając głową z aprobatą, bo były zrobione bardzo dobrze. Widziała na nich swoje emocje, nawet jeśli próbowała zepchnąć je gdzieś na dalszy plan; teraz miała świadomość tego, na co Heaven patrzyła. - Ja się trochę pogubiłam... Wyjazd wakacyjny, praca, trochę pomogły mi odetchnąć. Ale teraz znowu nie wiem co chcę zaplanować na przyszłość - wyjaśniła nieco mrukliwie, potrząsając już głową, bo dotarło do niej, że Dearówna wcale pewnie nie chce o tym słuchać. Chociaż może ta wiśniowa niepewność właśnie mogła pokazać jej, że Cherry nie będąc kimś konkretnym nie radziła sobie dobrze z byciem nikim? - Zawsze się spodziewałam dużej ilości podróży, bo jednak przynależność do drużyny narodowej by to zapewniała, ale... gdybym jednak poszła w ślady mamy, chyba byłoby tego jeszcze więcej. Tutaj trochę się duszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
Galeony : 8
  Liczba postów : 1286
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 EmptyPon Gru 28 2020, 07:26;

Heaven nigdy nie była wylewna, ale była bezpośrednia - to zdecydowanie odróżniało ją od Cherry, która może nie ukrywała emocji perfekcyjnie, ale Dear trudno było wyczytać z nich cokolwiek konkretnego. Widziała, że puchonka ma żal i to było dość oczywiste, bo od momentu, w którym powiedziała jej jak to widzi, ta nigdy nie ukrywała, że to nie była dla niej idealna sytuacja. Z drugiej strony, potem zniknęła z jej pola widzenia całkowicie. Jakby nie była nawet ciekawa, co z małą po porodzie, jakby wystarczyło jej, że imie i tym podobne nieistotne detale wyciągnie co najwyżej z plotek. A skoro czuła jakieś powiązanie z tym dzieckiem, nie powinna uprzeć się trochę bardziej o miejsce w jej życiu? Zwłaszcza, jeśli wcale nie obchodziło ją aż tak bardzo zdanie jej brata. Wcześniej Heaven w sumie zakładała, że Cherry nie chce komplikować spraw Franklinowi, ani wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń właśnie ze względu na niego. Ale skoro to nie było to, trudno jej było zrozumieć myślenie dziewczyny.
- To dużo powiedziane - przyznała, bo jeśli chodziło o tego typu dylematy, zdecydowanie potrafiła postawić się w miejscu Cherry, której oczywiście trochę zazdrościła, przede wszystkim zakresu wyboru, jaki miała. Heaven na upartego pewnie mogłaby prowadzić podróżniczy styl życia, ale z dzieckiem byłaby to mordęga. Nie mogła też sobie pozwolić na słodką bezstroskę w poszukiwaniu chcianego zajęcia. Była pewna, że gdyby nie Milka, okres tuż po skończeniu studiów spędziłaby imprezując i chwytając się przypadkowych prac. A może w tamtym scenariuszu zwyczajnie korzystając z pieniędzy rodziców, dopóki ktoś (prawdopodobnie Ezra) nie wziąłby jej na jakąś interwencję i nie kazał się trochę ogarnąc. W tym wypadku nikt nie musiał jej nic kazać, wiedziała, że musi podjąć względnie rozsądne decyzje. - Kim jest twoja mama? - dopytała, bo oczywiście rodzina Cherry była kojarzyna ze stroną jej ojca, który był wystarczająco rozpoznawalny, żeby przyćmić swoją żonę, nawet jeśli jej osiągnięcia też były niczego sobie. - Cóż, ja bynajmniej nie planuje już iść w ślady rodziców. Prawdę mówiąć, nie wiem czy nie powinnam jakoś zmienić kierunków, bo jeśli chodzi o eliksiry, to wszystko jest za bardzo powiązane z Dearami - przyznała, kręcąc głową. Co mogłą zrobić? Pójść do konkurencji i wpakować się w gorsze rodzinne kłopoty? Uczyć w szkole. Cóż, to byłoby z całą pewnością ciekawe doświadczenie, ale dość abstrakcyjne. - Myślałam o aurorze, ale pewnie musiałabym się trochę podciągnąć z zaklęć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ognisty zakątek - Page 4 QzgSDG8








Ognisty zakątek - Page 4 Empty


PisanieOgnisty zakątek - Page 4 Empty Re: Ognisty zakątek  Ognisty zakątek - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ognisty zakątek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ognisty zakątek - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-