Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub Pod Ogonem Hipogryfa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Ceres O'Shea

Nauczyciel
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
Galeony : 426
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie Lis 29 2015, 17:02;

First topic message reminder :


Pub Pod Ogonem Hipogryfa


Pub Pod Ogonem Hipogryfa mieści się w piwnicach domu właściciela. Zyskał sympatię głównie dzięki domowym alkoholom pędzonym przez gospodarza. Najbardziej charakterystycznym elementem dekoracji wnętrz są ogromne beczki – każda wypełniona innym trunkiem. Miejsce jest chętnie odwiedzane przez różne rasy, nie tylko czarodziejów. Piwnice często przepełnione są gośćmi aż do bladego świtu, czemu zdaje się sprzyjać brak okien, sprawiający, iż biesiadnicy tracą poczucie czasu... i niebagatelną ilość galeonów. Choć atmosfera jest wesoła, między wierszami załatwia się tutaj szemrane interesy. Należy uważać na podchmielonych gości, bo zdaje się, iż whisky wedle receptury właściciela wywołuje u czarodziejów skłonność do agresywnego zachowania. A może to ten miód pitny?

CENNIK:
Spoiler:

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.

Możesz rzucać kostkami raz w miesiącu!


1 -  Trafiasz na huczne przyjęcie urodzinowe. Cały alkohol jest dzisiaj za darmo!
2 - Pijany czarodziej podchodzi do ciebie i czy tego chcesz, czy nie, wszczyna pojedynek. Jeśli twoja postać jest bezrobotna nie musi martwić się o konsekwencje – w innym razie twój przełożony dowiaduje się o tym incydencie.
Spoiler:
 
3 - Stara, jednooka wiedźma, sączący coś, co na pierwszy rzut oka przypomina ci truciznę i obserwuje Cię przez dłuższy czas. Rzuć kostką jeszcze raz.
Spoiler:
4 - Widzisz, jak trójka goblinów siedząca przy stoliku obok beczek gra w kości. Postanawiasz się do nich dołączyć. Rzuć kością jeszcze raz.
Spoiler:
5 -  Wchodząc do pubu zauważasz butelkę wina pokrzywowego. Twoja pierwsza myśl to pewnie pusta, ale mimo wszystko ciekawość bierze górę i postanawiasz to sprawdzić, ze zdziwieniem stwierdzając, że korek tkwi we właściwym miejscu. Możesz wziąć wino ze sobą.
6 - Trafiasz w sam środek hulaszczej imprezy. Prawdopodobnie jesteś jedynym trzeźwym gościem, a wokół szaleje cały magiczny półświatek, wliczając w to gobliny, leprokonusy, a nawet pół-olbrzymy. Podczas harców komuś wypada zawartość sakiewki na podłogę.
Spoiler:


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw Paź 22 2020, 03:55;

Fakt, mój krąg bliskich znajomych również niesamowicie się ograniczył przez brak Boyda, który był jednym z niewielu, brak Nessy, której nie było w szkole i niechęć do patrzenia na dezaprobatę Viks po meczu. Może powinienem mieć bliższych znajomych w swoim domu, ale szczerze mówiąc, nie chcę nikogo wytykać palcami, ale przez pewnego osobnika mam bardzo słabe kontakty nawet wśród szkolnej drużyny qudditcha. W każdym razie prędko odzyskuję swoją werwę, zapraszając swoją przyjaciółkę na niewinne piwerko do speluny.
Ja zaś jestem bardziej podekscytowany faktem różnorodności w tym barze niż zniesmaczony czy cokolwiek. Podoba mi się ten przypadek i z uśmiechem wkraczam w przytulne wnętrze wraz ze znajomą Ślizgonką.
- No, to się nazywa dobre podejście! - mówię entuzjastycznie, kiedy Cali wybiera szczególny trunek w jednym, jakże ważnym celu. Ja wybieram mocne piwo, bo jest to alkohol mojego życia i nie mogę go zdradzać póki co z czymś innym, szczególnie, że i tak upijam się szybko a co dopiero po mocniejszych trunkach. Kiedy ta sięga do mojej fryzury akurat patrzę się gdzieś dalej, więc nie zdążam na czas odsunąć małej ręki Ślizgonki.
- Hej! To misterny układ, który ty na swojej szopie byś nie osiągnęła nawet jakby ktoś bardziej utalentowany od ciebie, czyli każdy człowiek na świecie, próbował - oznajmiam łapiąc dłoń Ślizgonki i trzymając ją w uścisku, dopóki nie przynoszą nam naszego zamówienia. Wtedy też postanawiam dać swój jakże niezwykły prezent. - Nigdy nie spodziewam się od ciebie niczego wartościowego, więc nie musisz się nigdy wysilać - oznajmiam udając poważny ton, kiedy pokazuję swój jakże piękny (bo z moją mordą) prezent. Na odpowiedź Cali śmieję się radośnie, już wyobrażając sobie, że ktoś faktycznie próbowałby zabrać ten niezwykły dar ode mnie. - Zaklęcie trwałego przylepca polecam, wtedy będziesz ze mną na zawsze. Nawet na twarz możesz sobie przykleić - proponuję, ale równocześnie martwię się, że nie mam żadnego pióra do jakiejś pięknej parafki. Wobec tego biegnę do baru, by dostać jakieś zdechłe pióro, którym podpisuję się swoim imieniem i finezyjnym nazwiskiem gdzieś na dole. - Jeśli kiedyś go złapię, wybudujesz sobie willę w Dolinie - oznajmiam, odchodząc jeszcze na chwilę by oddać otrzymane od barmana pióro. Kiedy wracam moja towarzyszka krztusi się swoim zbyt mocnym alkoholem. Tak naprawdę chyba po prostu obydwoje jesteśmy zbyt chudzi i słabi na srogie picie, ale nikt z nas się tym nie przejmuje.
- Za dzisiejszy wieczór, żeby jebać wszystko inne! - proponuję unosząc swoje piwo na toast. Kiedy stukamy się radośnie alkoholem rozglądam się po całym lokalu, by wrócić spojrzeniem do Cali. - Dzieje się u ciebie coś ciekawego? Czy tylko potajemnie tęsknisz za spotkaniami ze mną? - pytam jak zwykle bardzo koleżeńsko, równocześnie wyciągając nogę w kierunku dziewczyny, by lekką trącić ją stopą, przysuwając ją bliżej, tak że stykaliśmy się lekko kolanami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie Paź 25 2020, 20:08;

Uśmiechnęła się szeroko, gdy usłyszała głos Fillina, przepełniony werwą. Wiadomo, że jabol to zawsze była dobra opcja. Niezależnie od okoliczności. A te dzisiejsze aż się prosiły o zamówienie trunku, który jak najszybciej sponiewiera drobne ciało. Szkoda, że Ślizgon, jak ta ostatnia pizda, zamówił piwo (nieważne czy mocne czy nie).
Westchnęła cicho i z teatralnym oburzeniem złapała się za serce, gdy z jego ust padł niepochlebny komentarz co do jej fryzury. – No wiesz co? – oburzyła się, z trudem powstrzymując parsknięcie. – Spędziłam trzy godziny w łazience nad włosami, a ty śmiesz je krytykować. No jak tak doceniasz kobiece starania to mam dla ciebie przykrą wiadomość – nie zaruchasz w przeciągu najbliższego stulecia – pokręciła głową, jednak wyraz jej twarzy sugerował, że nie wzięła fillinowego prztyku do siebie, a tylko się z nim droczyła. – Rada na przyszłość, mógłbyś chociaż udawać. I nie mów tak do swojej pani prefekt, bo będzie ci kazała czyścić kible szczoteczką do zębów w ramach szlabanu! – podsumowała wesoło. Wiedziała, że Irlandczyk spotyka się z dziewczyną, która miała reputację sztywniejszej niż kij od miotły.
Uwagę dotyczącą prezentu skomentowała jedynie zmarszczeniem brwi i krótkim spojrzeniem, jasno dającym do zrozumienia, że przenigdy nie zamierzała się starać i dawać mu czegoś od siebie. Poza swoim niezastąpionym towarzystwem raz na jakiś czas. – Myślisz, że trwały przylepiec powstrzyma twoje fanki przed zerwaniem plakatu ze ściany? – kontynuowała tę farsę, czerpiąc niemałą przyjemność z tego teoretyzowania. Wbrew pozorom, w głębi duszy cieszyła się, że Ślizgon aż tak angażował się w sprawę z prezentem, iż wyruszył na poszukiwanie pióra, zagadując o nie barmana (po jego skonfundowanej minie mogła się domyśleć, że ten nie ma pojęcia z jak wielką gwiazdą ma do czynienia). Nawet jeśli jedyne, co miał do zaoferowania, to swoja zakazana morda. – Musisz poćwiczyć podpis, jeśli zamierzasz łapać znicza częściej niż raz na milion lat, bo te bohomazy wyglądają jakby ktoś uczył się pisać – zaserwowała mu kolejną złotą poradę, zerkając na podpis, który mógłby uchodzić za przykład „moje pierwsze niezdarne literki”.
Gdy tylko doszła do siebie i z względną klasą przebrnęła przez nieprzyjemne łaskotanie w gardle cholernego jabola, stuknęła się z Fillinem szkłem. – Jebać! – zawtórowała mu ochoczo. Zastanowiła się nad jego pytaniem i przewróciła oczami, gdy bezpardonowo przysunął ją wraz z krzesłem bliżej. Nie zareagowała jednak w żaden sposób, zgadzając się na tę koleżeńską zażyłość. – No wiadomo, że moim hobby jest tęsknienie za tobą – owinęła szczupłe palce wokół szklanki. – Mam nadzieję, że będziesz pamiętał o starej znajomej, gdy przyjdzie ci iść na jakiś fancy bankiet albo przyjęcie z darmowym alkoholem – pomachała mu palcem przed nosem, w geście wyrażającym udawane ostrzeżenie. – O, a poza tym zaczęłam pracę u Fairwynów, naiwnie myśląc, że nauczą mnie czegoś pożytecznego albo ciekawego – wzruszyła ramionami, upijając kolejny łyk jabola. Tym razem udało jej się powstrzymać kaszlnięcie i z gracją przełknęła alkohol. – Jest trochę jak w szkole, ale w porównaniu do Hampsona, płacą mi za słuchanie tych bzdet o rdzeniach, właściwościach drzewa itp. A, i mam zniżkę pracowniczą na różdżkę, co bardzo szybko wykorzystałam! – wyciągnęła z kieszeni nowiutki nabytek, aby mu się pochwalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Lis 02 2020, 02:11;

- O moja droga, spędziłaś nad nimi trzy sekundy, nie oszukuj mistrza! - mówię, pokazując palcem na to co miała na głowie, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Ale z drugiej strony, nie miałem pojęcia, że tak się dla mnie starasz, może powinnaś próbować kiedy byłem wolny - zauważam i udaję, że oceniam jeszcze fryzurę mojej koleżanki. Droczenie się z Cali to nieopisana przyjemność. Na kolejne jej słowa parskam śmiechem dwa razy. - Po pierwsze, chodzę z Victorią, na pewno masz rację w kwestii ruchania. Po drugie, nie mógłbym jej coś takiego powiedzieć, ona ma zawsze perfekcyjną fryzurę. Po trzecie, z pewnością nie szczoteczkę do zębów, to niehigieniczne - oznajmiam, wzruszając ramionami. Ogólnie rzadko kiedy się jakkolwiek speszyłem, albo coś w tym stylu, ale przy Cali mam wrażenie, że kompletnie olewam bariery, które mógłbym próbować budować do jakiegoś zachowania pozorów kogoś mniej wygadanego.
Na jej pytanie wzruszam lekko ramionami. Bardzo żałuję, że naprawdę nie wierzę, że mam bardzo dużo dzikich fanek, ale dzielnie brnę w to, że na pewno takowe istnieją. - Nie wiem, musisz spróbować. Jeśli któraś ci ukradnie... wspaniałomyślnie dam ci kolejny podpisany plakat - mówię w pewnym momencie robiąc przerwę pełną napięcia, by w końcu wyjawić swój jakże łaskawy dla dziewczyny plan. Wracam z piórem i na ten komentarz robię oburzoną minę i przekreślam swój podpis. - No to masz. Odpopisuję się. Szukaj innego frajera, który będzie dawał ci swoje plakaty z gazety - mówię zanim nie oddaję pióra, jedno z najbardziej absurdalnych zdań, które wyszły z moich ust.
Stukamy się szklankami i ponieważ faktycznie trochę głupio, że dziewczyna bierze jabola, a ja tak skromnie piwerko, zamawiam nam po kieliszku miodu właściciela, mówiąc po drodze, że ja stawiam i udając, że rozrzucam galeony po pubie. Prędko jednak wracam do zażyłości koleżeńskiej w postaci opieraniu się o siebie dwóch par, kościstych kolan.
- Oczywiście, jeśli będzie darmowe alko, to nawet jeśli będę miał żonę, będę zostawiać ją w domu dla ciebie - oznajmiam uprzejmie Cali i po chwili wsłuchuję się w to co dzieje się u niej, kiwając lekko głową. - Brzmi fajnie! - stwierdzam tym razem szczerze jeśli chodzi o te całe różdżki. Nie wiedziałem chyba nawet, że to jest coś co Reagan lubi jakoś szczególnie.
- Załatwisz mi zniżkę? - pytam, również szczerze, pijąc sobie łyk piwerka, Wtedy też przychodzi ten niby super miód, więc czy Cali chce czy nie, lekko podsuwam je dziewczynie, byśmy mogli w ten wieczór na chwilę potracić głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySob Lis 07 2020, 18:50;

- No wiesz, wyszłam na miasto z gwiazdą – parsknęła, ironicznie podkreślając ostatni wyraz. – Liczyłam na tłum paparazzi i że zgarnę okładkę w jutrzejszej „Czarownicy” – rozejrzała się dookoła – ale nikogo nie ma – wzruszyła bezradnie ramionami, udając rozczarowanie tym faktem. – Tak więc moje marzenie o pojawieniu się w gazecie umarło równie szybko, co moja misternie układana fryzura przez ten głupi wiatr.
Przyjrzała mu się przez krótką chwilę i wskazała na jeden niesforny lok, przeczesując go delikatnie na bok. – Ale w sumie dobrze, że nikt nas nie oślepia fleszem, bo twoje włosy też odmawiają posłuszeństwa! – wytknęła mu przyjaźnie, bardzo dobrze wiedząc jaką Ślizgon przywiązuje wagę do swojej czupryny. Resztę uwag pominęła, niezbyt zainteresowana rozmową o nudnej Brandon (nie potrafiła znaleźć algorytmu, na podstawie którego los połączył Vicky z Irlandczykiem) czy też słuszności polerowania posadzki szczoteczką do zębów. Swoje jednak wiedziała – Fillin prędzej czy później będzie zmuszony do robienia jakiejś niehumanitarnej czynności, bo jego własna dziewczyna wpierdoli mu szlaban stulecia. Tak właśnie musiały wyglądać związki z prefektem.
Wspaniałomyślność Fillina nie miała granic. Najpierw dał jej plakat (już bez autografu, co skomentowała głośnym „ŁAMIESZ MI SERCE”), a potem poszedł po jakiś specyfik właściciela tej speluny, którym okazał się miód pitny. Niemalże wzruszona obserwowała jak wysypuje galeony i tak szarmancko zamawia im kolejny alkohol na swój koszt. Była pewna jednego – mieszanka jabola i miodu nie mogła skończyć się dobrze, ale nie zawracała sobie teraz tym głowy. Chyba po to tu przyszli – żeby skurwić się do reszty i niczym się nie przejmować, no może poza jutrzejszym kacem.
- O żonę martwić się nie musisz, wątpliwe, że ją będziesz miał – skomentowała mało uprzejmie, świadoma jednak tego, że chłopak się o to nie obrazi (jeśli by tak było, zaczęłaby się srogo martwić, że sztywność Victorii jest zaraźliwa). – Na szczęście, znaj mą łaskę – zawsze możesz liczyć na swoją dobrą przyjaciółkę, która godnie się zaprezentuje i nie padnie na środku po trzech drinkach – oznajmiła, prezentując swoją szlachetność i pobłażliwość. Fillin naprawdę miał szczęście, że się z nią przyjaźnił i mógł na niej polegać w takich przyziemnych sprawach, ale jakże ważnych dla kogoś, kto zaczynał karierę na skalę międzynarodową.
- Nie wiem czy Fairwynowie są tak szczodrzy, że rozrzucają kupony zniżkowe na prawo i lewo, ale zawsze mogę kupić kolejną dla siebie, która całkiem przypadkiem będzie dopasowana do ciebie – puściła mu oczko, nieszczególnie przejmując się planowaną machlojką. Nie zamierzała tam pracować długo. W zasadzie to już po tych czterech miesiącach miała dość i gdyby nie to, że galeony same się w skrytce nie pomnażały, to dawno rzuciłaby to w pizdu.
Sięgnęła po kieliszek i wzniosła kolejny pijacki toast. Przez najbliższą godzinę wymieniali się ironicznymi uwagami, żartując z siebie nawzajem i popijając szklankę za szklanką. Alkohol przyjemnie rozchodził się po krwiobiegu, a Cali z każdą kolejną chwilę przekraczała postawione przez siebie granice, prześcigając się z Fillinem w gadaniu coraz większych głupot. – Widzisz to szalone trio goblinów? – szepnęła konspiracyjnie, kiwając niezbyt subtelnie głową w kierunku owych jegomościów. – Stawiam dziesięć galeonów, że cię ograją! – rzuciła mu wyzwanie. Oboje byli tak pijani, że szanse Ślizgona na wygraną były niemal zerowe. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyWto Lis 10 2020, 22:07;

- Ej, daj mi chwilę jestem gwiazdą dosłownie od paru chwil, czopie! Musisz chociaż poczekać jeszcze chociaż kilka miesięcy, żeby być w jakiejś gazecie. Tak myślałem, że to jedyny powód dla którego się ze mną czasem zadajesz. - Tak z pewnością byłaś przekonana jak zaczęliśmy się ziomkować, że będę za jakiś czas ważnym graczem qudditcha. Albo chociaż trochę znanym i na tej wątpliwej nadziei oparłaś naszą znajomość. To byłoby lepsze niż jakikolwiek dar przewidywania przyszłości. - Nie przejmuj się, jeszcze ci się uda skraść okładki jako nie wiem... konkubina gracza qudditcha, jeśli to jest twój cel - pocieszam dziewczynę, klepiąc ją lekko po ramieniu, żeby nie musiała się przejmować, w końcu chcieć to móc, czy coś tam. Pozwalam sobie odgarnąć lok z twarzy, ale na jej przytyk jedynie unoszę do góry brwi.
- Nie wierze Ci - oznajmiam mimo to dotykając moich misternych loków i lekko marszcząc brwi na takie niestosowne żarciki. Nie to co ten kolejny o braku żony, na który parskam śmiechem i wcale nie zaprzeczam, bo tak naprawdę wydaje mi się, że równie dobrze może mieć rację.
- To świetnie. Ponieważ ty nigdy nikogo nie masz, będziemy mogli założyć klub żałosnych singli - mówię z niewinnym uśmiechem, wróżąc Cali staropanieństwo, z pewnością bardzo zasłużenie. - Pff, myślałem, że mogę liczyć na twoje towarzystwo w najróżniejszych kwestiach jak będę starym kawalerem, nie tylko do picia - mówię udając powagę i patrząc z wyczekiwaniem na Cali, mając nadzieję sie, że może chociaż trochę się nabierze i przejmie jeśli będę odrobinę dłużej patrzył na nią pytająco i zasłonię uśmiech piwkiem, które właśnie podnoszę do ust.
- Super, wiedziałem, że jakiekolwiek korzyści wynikną z zadawania się z Tobą - oznajmiam uśmiechając się do dziewczyny wesoło i przybijając miodzik o miodzik na toast za jej przydatność. Przez chwilę siedzimy sobie wesoło, kontemplując jakieś ważne rzeczy na pewno nad alkoholem, kiedy nagle dziewczyna rzuca mi zakład, na który oczywiście przystaję, bo jestem pijany, więc nierozsądny. Łapię ją za rękę, by przyjąć zakład i wstaję by pograć trochę z goblinami. Nie mam pojęcia jak ich w ogóle oczarowałem, że chcieli takiego leszcza jak ja przy stole, ale okazało się, że chociaż sto lat temu jakieś ostatnio grałem idzie mi... całkiem nieźle. Na tyle, że pod koniec dosłownie zdobywam... sto galeonów? Gobliny mnie wyganiają po swojej spektakularnej porażce. Dość oniemiały wracam do stolika z pieniędzmi ze szczerym zdumieniem patrząc na Cali, z tego zdziwienia zapominając o radości z triumfu. Nad nią i nad bucami ze stolika obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw Lis 12 2020, 02:57;

Pokiwała głową w ramach potwierdzenia, że ma sto procent racji – zadawała się z nim, aby kąpać się w blasku jego wątpliwej sławy. – Przejrzałeś mnie, właśnie dlatego z takim zaangażowaniem chodzę na wszystkie możliwe mecze – powiedziała ironicznie, bo doskonale wiedział jak bardzo nudzą ją wszelakie sporty, zwłaszcza Qudditch.
Parsknęła, widząc jak pomimo braku wiary, jego dłoń powędrowała w stronę włosów, maniakalnie sprawdzając ich stan. Nigdy nie przestawało jej śmieszyć ile zaangażowania wkładał w to, aby mieć nieskazitelną fryzurę. - Klub żałosnych singli brzmi spoko. 90% żałosności zapewnisz ty, 10% należy do mnie, ponieważ się z tobą zadaję – szturchnęła go zaczepnie. Wbrew pozorom, zawsze się z nim świetnie bawiła i cieszyła się, że może sobie pozwolić na takie komentarze, bez większych obaw, iż się obrazi.
Spojrzała na niego przenikliwie; alkohol odebrał jej umiejętność odpowiedniego oszacowania sytuacji, dlatego dopiero po chwili dostrzegła, że chłopak żartuje. – No oprócz picia możesz spodziewać się, że ci podstawię miskę jak będziesz rzygał – oznajmiła, po raz kolejny pokazując jaka jest życzliwa i niesamowita.
Gdy Fillin przyjął zakład, na jej ustach pojawił się triumfalny uśmiech. Nie umiała się doczekać aż Ślizgon poniesie sromotną porażkę, z której będzie się mogła nabijać przez najbliższe dziesięć lat. Obserwowała ich rozgrywkę, wesoło popijając jabola, ale z każdą kolejną chwilą jej entuzjazm się zmniejszał. Szło mu nadzwyczaj dobrze, co oznaczało, że to on będzie miał okazję do strojenia sobie z niej żartów. Los jak zwykle z niej zadrwił. Kiedy wrócił do stolika, dzierżąc dumnie w dłoni galeony, mina jej zrzedła.
Na szczęście dla niego, była na tyle pijana, że nie potrafiła znaleźć w głowie żadnej ciętej riposty czy sarkastycznej uwagi; zamiast tego wstała i zaczęła bić mu brawo, trącając łokciem jego pusty już kufel. To od razu przypomniało jej, że sama dopiła swój alkohol, co oznaczało jedno – trzeba było zamówić następną kolejkę. Niezdarnie wygramoliła się zza stolika i podbiegła do baru, po drodze wpadając na jakiegoś pół-olbrzyma (przy którym wyglądała jak karzeł), ale zbyła go radosnym okrzykiem, żeby nie pyskował tylko ją przepuścił, bo jej ziomek właśnie rozegrał partyjkę stulecia i koniecznie muszą opić jego spektakularną wygraną.
Czy powinna była wybrać absynt, niemal najmocniejszą opcję ze wszystkich tu dostępnych? Oczywiście, że nie. Czy się tym przejmowała? Tym bardziej nie. – Przyniosłam nam absynt - postawiła przed chłopakiem szklaneczkę i z powrotem usiadła. – Ej, a może zamiast latać na tej durnej miotle powinieneś pójść w hazard? Bo wygląda na to, że dzięki mnie odkryłeś swój prawdopodobnie jedyny talent – zaproponowała wesoło. – Chociaż jest spore prawdopodobieństwo, że po prostu trafiłeś na wyjątkowo przygłupawe gobliny – dodała, drocząc się z chłopakiem. – Dobra, pijemy, trzeba się znieczulić, bo nie chcę cię martwić, ale co chwilę tu spoglądają jakby chcieli ci wpierdolić – uniosła szklankę w górę. – Za twoją wygraną! – wzniosła kolejny toast. Była już odpowiednio wstawiona, aby nie skrzywić się, gdy poczuła ostry smak absyntu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw Lis 12 2020, 04:28;

Faktycznie Cali nie przepadała za qudditchem i czasem rozmowa z nią na ten temat, była odrobinę jak ze ścianą, co było jedną z jej nielicznych wad jeśli chodzi o pogawędki. Trzeba było ją naprawdę zmuszać, żeby trochę mnie posłuchała kiedy nie było w okolicy nikogo innego, któremu mogłem się na ten temat wyżalić.
- Idealnie. Ja też zapewnię 90 % atrakcyjności naszego klubu, a ty pozostałe 10, jeśli staniesz tyłem - mówię odbijając piłeczkę wzajemnych dogryzań i pyrgając koleżankę kolankiem. Może i sporo czasu spędzam nad fryzurą, ale każdy miał jakieś przywary! Chyba dobrze, że moje dziwactwa są tak... schludne. Szczerze mówiąc, ja również nie znam dziewczyny, która nie obraziła się na większość rzeczy, które tutaj mówię. Czasem spotykanie się ze starymi znajomymi to jednak nie to samo co z partnerkami. To drugie jest znacznie bardziej... stateczne, powiedzmy braku lepszego słowa. - Od tego mam Boyda, nie schlebiaj sobie - dodaję na temat tej miski do rzygania, machając ręką na znak, że w mojej opinii tutaj jej pomoc jest zbyteczna. No chyba, że zdarzy się to dziś, w tym miejscu, wtedy nie odrzucę tak bezmyślnej pomocnej ręki, czy tam pomocnego wiadra od Cali.
Sam nie wiem jakim cudem wygrałem tyle galeonów. Zakładam, że to jakieś przysłowiowe szczęście początkującego. Aczkolwiek bałbym się próbować znowu zapraszać panów do rozgrywki. Nie wyglądali na szczególnie zadowolonych z mojego zwycięstwa. W przeciwieństwie do mojej towarzyszki, która zaczęła klaskać miarowo na moje kompletne zdumienie i szok. Dopiero wtedy uśmiecham się szeroko i unoszę zwycięsko zaciśnięte pięści, triumfując.
- Pijemy! - krzyczę trochę nie w porę, bo Ślizgonka już biegnie do baru, ale to przez alkohol odrobinę tracę już refleks. Niestety nasze głowy były osadzone na bardzo wiotkich sylwetkach i wspólne umiejętności zalewania się były przez to odrobinę bardziej ograniczone niż na przykład pół-olbrzyma, na którego wpadła Cali.
- Myślę, że jestem ukrytym geniuszem hazardu! - stwierdzam z pewnością, wąchając absynt i nie słuchając Twoich pierdół i złorzeczeń, bo jestem zbyt podekscytowany wygraną. - Spoko, jak zaczną się przywalać do nas, najwyżej zasłonie się za tobą, to uciekną jak zobaczą twój ryj - oznajmiam, nie przejmując się goblinamy w tak podniosłym momencie. Wypijam absynt, doskonale wiedząc, że jutrzejszy dzień będzie bardzo wyczerpujący. Ale co jutro, to jutro. A co dziś to dziś... Czy jest takie powiedzenie? Nieważne.
- Cali, zatańczmy z okazji mojej wygranej! - proponuję radośni i już wstaję z miejsca, by wyciągnąć dłoń w kierunku dziewczyny i pociągnąć ją w stronę "parkietu". Czyli niewielkiego, pustego miejsca gdzie tańczyły najróżniejsze pary, a pół-olbrzym, na którego wcześniej wpadła Cali podrzucał właśnie niebezpiecznie wysoko jakiegoś skrzata czy innego elfa. Cóż za magiczne miejsce. Splatam nasze dłonie i kładę rękę na biodrze dziewczyny, by w rytmie poprowadzić odrobinę dziewczynę; obrócić o kilka razy za dużo, na tyle, że musiałem łapać ją ze śmiechem, byśmy obydwoje nie wylądowali na posadzce. Krzyczę, że czas na podnoszenie i łapię ją, by podnieść do góry i obrócić nas w miejscu. Śmieję się do tego beztrosko, ciesząc się minutami w rytmie muzyki z przyjaciółką. Muzyka się zmienia (na szczęście), bo naprawdę daliśmy z siebie wszystko i o mało nie zgnietliśmy (jeszcze) mniejszych niż my przedstawicieli innych ras. Pewnym ruchem przyciągam do siebie Cali, byśmy podreptali chwilę w miejscu przy wolniejszym tańcu. Rzadko napotykam się z tak dużą różnicą wzrostu z dziewczyną, kiedy przykładając lekko policzek do buzi Cali, jej włosy łaskoczą lekko mój długi nos, a ja nadal mogę patrzeć co się dzieje za nami. Kątem oka widzę gapiącą się na nas kobietę; ale prędko zapominam o niej zatopiony w cięższym zapachu waniliowych perfum. Po kilku sekundach odrywam policzek od przyjaciółki, by spojrzeć na jej twarz. Chyba chciałem coś mądrego powiedzieć, ale zamiast tego zagapiam się na jej buzię i przesuwam niespecjalnie trzeźwym spojrzeniem po wąskich ustach Cali. Pokonuje jeszcze kilka centymetrów by z niewiadomych przyczyn jeszcze bardziej zbliżyć się do Ślizgonki, kiedy kątem oka widzę starą wiedźmę, która podchodzi w naszą stronę, patrząc się wprost na moją towarzyszkę, najwyraźniej nie obchodzą ją inne osoby.
- Coś od ciebie chce - mówię z niezadowoleniem, kiedy czarownica jest tak blisko, że aż trudno ją ignorować. Jak to się stało, że kiedy mówię, niemalże dotykam cię ustami? Nie ma co mnie pytać, bo ja nic nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPią Lis 13 2020, 03:56;

Nigdy nie rozumiała tej ekscytacji sportem, zwłaszcza grami miotlarskimi. I to absolutnie nie dlatego, że była w nich chujowa, skądże. Jego opowieści słuchała z czystej grzeczności, od czasu do czasu kiwając głową albo wtrącając pomruki w stylu „mhm”, „wow” czy „niesamowite”, kompletnie nie mając pojęcia o czym do niej mówi. No ale przyjaźń wymagała poświęceń.
Musiała przyznać, że ta riposta wyszła mu wspaniale, dlatego wybuchła śmiechem, ale po chwili szybko się zreflektowała, waląc go pięścią w ramię. Pewnie tego nawet nie poczuł, zważając na jej wątłą sylwetkę i brak jakiejkolwiek siły w łapie. – Nie masz za knuta gustu – zawyrokowała niezadowolona. – Gdyby każdy wyglądał tak jak ja to świat byłby piękniejszy – stwierdziła, odgarniając kilka zbłąkanych kosmyków za ucho. Co jak co, ale nie wmówi jej, że jest atrakcyjna tylko w dziesięciu procentach!
Zmarszczyła brwi, słysząc uwagę przyjaciela. – No to skoro masz od tego Boyda to już możesz posłać po niego patronusa, w przeciwnym wypadku będziesz wracał do domu urzygany. No i… w sumie to masz okazję zrobić coś dobrego, po raz pierwszy w życiu, a mianowicie mnie przenocować, bo za chuja nie wrócę do zamku w tym stanie. Przez ten cały bajzel w naszym dormitorium wyjebali mnie do wieży Krukonów, a żeby się tam dostać musiałabym pokonać milion schodów, pewnie przy okazji obijając swoją śliczną buzię – jęknęła na samą myśl o ilości stopni, jaka dzieliła ją od łóżka. – No chyba że balujemy do rana i pójdziemy prosto stąd na eliksiry do Dear.
Po raz kolejny tego wieczoru była zmuszona się oburzyć. – Bardzo dżentelmeńskie zachowanie, Fillin, wiesz, zasłanianie się dziewczyną – wytknęła mu jego maniery. Pewnie na jego miejscu postąpiłaby dokładnie tak samo, tchórzliwie wystawiając go na pierwszy front, w międzyczasie uciekając szpagatami, ale no tego to już wiedzieć nie musiał. Uwagę odnośnie ryja uprzejmie pominęła, nie chcąc wszczynać niepotrzebnej imby. Przecież doskonale wiedziała jakby się to skończyło – oczarowałaby stworzenia swoim zniewalającym uśmiechem i grzecznie kazała im spierdalać. - Możemy zrobić z tego biznes życia, ja zostanę twoim agentem i moim zadaniem będzie wyszukiwanie takich oferm jak te gobliny, a ty będziesz udawał, że umiesz grać. No i dzięki temu zarobimy tyle galeonów, że nie będę musiała szukać bogatego męża – z dumą przedstawiła mu plan. Jak widać, była nie dość, że ładna, kreatywna i łebska, to jeszcze miała smykałkę do interesów - ideał.
Ani się obejrzała, a już Ślizgon targał ją na tę żałosną imitację parkietu. Muzyka, która obecnie roznosiła się po tej spelunie, zachęcała do wesołych pląsów, podrygów i wywijania bioderkami w rytm radosnej melodii. Nie zwracała uwagi na pozostałych uczestników tego dancingu; tańcowała w najlepsze, co rusz gubiąc krok, ale w ogóle się tym nie przejmowała. Kręciło jej się w głowie od nadmiaru obrotów, na szczęście mogła liczyć na pomocne ramię przyjaciela, który rycersko łapał ją za każdym razem, gdy traciła równowagę. Ledwo usłyszała jego krzyk, że czas na spektakularny podrzut, rodem z tańca z gwiazdami. Najwidoczniej gwiazdami byli tu właśnie oni, dlatego ochoczo przystała na jego propozycję. Gdy tylko Fillin ją złapał, wyciągnęła ręce w bok, ciesząc się z tej z pozoru zwyczajnej chwili.
Ucieszyła się na zmianę muzyki, bo zdecydowanie potrzebowała paru minut na złapanie oddechu. Klasycznie nie odczuła różnicy wzrostu, w ten sam sposób co chłopak, bo była przyzwyczajona do tego, że każdy przy niej był niczym olbrzym. W trakcie tańca, umożliwiającego zacieśnianie czysto koleżeńskich więzi, przejechała dłonią po jego plecach.
Zerknęła nieprzytomnie na niego, gdy oderwał od niej policzek. Jego brązowe oczy tęskniły za rozumem i uprzejmie chciała mu to wytknąć, jednak rozpraszało ją to, że coraz bardziej przybliżał swoją twarz. - Kto coś ode mnie chce, ty czy.. kto? – spytała głupio, nie do końca wiedząc o co chodzi. Obróciła się gwałtownie (jej włosy automatycznie połaskotały go w twarz i usta) i rozejrzała po parkiecie, szukając owego jegomościa (stwierdziła, że gdyby to on czegoś od niej chciał to nie byłby taki tajemniczy i powiedział wprost). Gdy natrafiła na spojrzenie dziwnej wiedźmy, z powrotem przekręciła głowę w stronę Fillina. – Czemu ta prukwa się do mnie przyjebała? – spytała szeptem, nie odsuwając się od niego ani o milimetr. Zacisnęła drobne pięści na jego ramionach, w połowie wkurwiona, a w połowie przestraszona sytuacją. – Jak będzie chciała w coś zagrać to musisz mnie zastąpić, jestem kiepska w hazardzie, ok? – poprosiła niepewnie, nieświadomie wtulając się w chłopaka. Gdzieś z tyłu głowy majaczyła jej myśl, że odpowiedź na pytanie „co do kurwy?” otrzyma bezpośrednio mierząc się ze staruchą, ale nie była na to jeszcze gotowa – potrzebowała zachęty i wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie Lis 15 2020, 01:53;

Udaję, że jej uderzenie odczułem mocno i dotkliwie, więc łapię się za ramię i sycząc i mówiąc głośne AŁA, jakby miała co najmniej siłę olbrzyma, a nie chuderlawej nastolatki o wzroście skrzata domowego. Uśmiecham się na rozbawienie po mojej ciętej ripoście, jakże trafnej i sprytnej. Wzruszam ramionami z bezradnością kiedy ta twierdzi, że kompletnie nie mam gustu, jakby to nie była moja wina. - No, dobra, możesz mieć trochę racji - mówię po raz pierwszy jej przytakując, a nie dogryzałeś, ale to na pewno skutek alkoholu i tego, że bardzo zdradliwie mącił mi umysł, więc trudno mi było się skupić na kolejnej niesamowicie elokwentnej wypowiedzi, a nawet mi przeszła trochę ochota na dalsze ubliżanie koleżance, bo i tak dobrze wiedziałem, że mówię nieprawdę.
Słucham uprzejmie długiej tyrady, którą wypowiada moja przyjaciółka, usprawiedliwiając się jak może powodami dla, których chce u mnie nocować. Uśmiecham się na to wszystko uprzejmie, unosząc jedynie do góry brwi na te tłumaczenia, aż podnoszę rękę, żeby już przestała i wszystko rozumiem. - Spokojnie, nie pozwoliłbym ci samej wrócić do zamku, więc cieszę się, że po prostu wprosisz się do mnie, a nie zmusisz do jakiegoś wstydliwego przekradania się po całym Hogwarcie. No i dobrze wiem, że bardzo chcesz sprawdzić jak się ze mną śpi - mówię najpierw całkiem poważnie, ale po chwili już żartując z czymś co miało przypominać zawiadiacki uśmiech, ale nie wiem na ile mi to wyszło przez alkohol. Ale ona wlała w siebie tyle, że może nie zauważyła.
- Czemu miałby ci dawać za to pieniądze? - pytam najwyraźniej nie rozumiejąc pomysłu Cali. - Na pewno byłabyś beznadziejnym agentem, tylko byś za mną chodziła i jęczała, nie robiąc nic szczególnego. Bez płacenia to robisz, więc nie zgadzam się na ten chujowy deal. Wracaj do swojego szukania męża, powodzonka - stwierdzam grzecznie, krytykując jej pomysł, który benefity jakiekolwiek przydzielał tylko i wyłącznie jej.
Szybko jednak zapomniałem o swoim oburzeniu tą próbą naciągnięcie mnie na hajsy, bo oto porwałem Ślizgonkę do tańca, byśmy przez chwilę oderwali się od wzajemnych dokuczań i skupili się na czystej radości spowodowanej dzikimi pląsami, alkoholem oraz oczywiście własnym towarzystwem, które wydawało się być bardzo szczere, niezwiązane przymusowymi grzecznościami, a wręcz bardziej wymuszające bystrość umysłu podczas wzajemnego szkalownia. Na chwilę jednak postanowiliśmy dać sobie spokój, szczególnie gdy właśnie unoszę Cali do góry niczym prawdziwą gwiazdę.
A już po chwilę drepczę w miejscu, wdychając zapach wanilii i czując delikatną rękę na plecach. To pewnie przez to na chwilę nie wiem co robię, kiedy odrywam się na Cali i przybliżam się patrząc na nią z jakiegoś powodu. Dopóki oczywiście nie zaczyna mnie irytować podchodząca do nas kobieta. Czy ja coś od niej chciałem? Skąd ten pomysł, skoro sam nie wiem. Dlatego mrugam tylko prędko, zastanawiając się nad tym jaka jest prawidłowa odpowiedź; nie zdążam jednak nic powiedzieć, bo dziewczyna szasta swoimi włosami po mojej twarzy, na co ja dmucham na plątające się po mojej twarzy pasemka.
- Nie wiem - mruczę starając się równocześnie oddalić nas po prostu od niej, tanecznie zmieniając nasze miejsce dreptanka i wtapiając się bardziej w tłum. - Nie wygląda na fankę gier... - mówię poważnie wątpiąc w tę teorię i automatycznie mocniej ściskając Cali, kiedy wiedźma podeszła szybszym krokiem, by pojawić się za plecami mojej partnerki.
- No co? Niech idzie sobie pani creeprzyć gdzie indziej. Zamknięta impreza - zbieram się na pijacką odwagę, wychylając się do kobiety, by przegonić ją jak najszybciej. Najwyraźniej jednak nie rzuciłbym jej pierwszą na pożarcie jakby też to były gobliny, czy coś. Wiedźma bełkocze jakieś niezrozumiałe słowa, macha łapskiem w kierunku Cali i po chwili ucieka przez tłum. - Co do... - pytam sprawdzając co zrobiła Reagan, łapiąc Ślizgonkę za podbródek i podnosząc go lekko do góry, by sprawdzić czy są jakieś widoczne zmiany na jej buzi. Nadal drugą ręką obejmuję ją, jakby to miało teraz coś dać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw Lis 19 2020, 01:56;

Ani przez chwilę nie uwierzyła w jego teatrzyk pt. „uderzyłaś mnie tak mocno, że teraz muszę manifestować na pół pubu jak bardzo mnie to zabolało”. Ba, po prostu pacnęła go w ramię ponownie, uśmiechając się niewinnie, z pewną dozą zaczepności. Czy jego męska duma była w stanie po raz drugi przyjąć taki cios? Jeśli nie to nie miała żadnych wątpliwości, aby posłać go na kurs bycia prawdziwym mężczyzną jako tematem przewodnim. Wszystko oczywiście w trosce o jego dobro.
Poczuła satysfakcję, gdy Fillin przyznał jej rację. – Po pijaku jesteś znośniejszy i paradoksalnie mądrzejszy – zauważyła, chwaląc Ślizgona. Rzadko kiedy skłonność do przesady z procentami była jakimś plusem, ale im więcej szklaneczek przechylali, tym częściej Fillin się z nią zgadzał.
Cierpliwie wysłuchała jego przygłupawej przemowy, nie do końca wierząc w to, co słyszy. – Przeceniasz się. Ale jeśli to właśnie dzięki mnie po raz pierwszy będziesz spał z dziewczyną to okej, jest to poświęcenie na jakie jestem gotowa – przyznała wspaniałomyślnie. – Aczkolwiek dzielenie wanny z Juniorem wydaje się lepszą opcją niż słuchanie twojego chrapania – oznajmiła. Czy chciała spać z ghulem? No nie do końca. Z drugiej strony, jej obywatelskim obowiązkiem było przygotowanie Fillina na sytuację, w której Victoria (albo jakakolwiek inna niewiasta), za jakieś pięćdziesiąt lat, zdecyduje się na zaśnięcie kilkanaście centymetrów obok niego. Bo jednak miał on podobne obycie z dziewczynami jak ze zniczem – nie było im po drodze.
- Kurwa, Fillin – pokręciła z niezadowoleniem głową. – Przed chwilą pomogłam ci odkryć twój talent do hazardu, a ty jak zwykle jesteś niewdzięczny i mi ubliżasz – westchnęła. – No chyba że przyznajesz, że to był fart nowicjusza i ostatecznie jesteś chujowy we wszystkim – oparła brodę o dłonie, wpatrując się w niego przenikliwym wzrokiem. Musiał teraz wybrać i zdecydować na głos czy to ona jest wspaniałym łowcą talentów i zajebistym agentem czy też to on miał jakieś niepojęte szczęście, ale jednocześnie był kiepskim hazardzistą. – W ogóle nie myślisz przyszłościowo i nie doceniasz jak się staram zrobić z ciebie porządnego człowieka.
Posłusznie podreptała za przyjacielem, chcąc jak najszybciej oddalić się od staruszki, która ewidentnie miała jakiś problem. Nie rozumiała czym jej zawiniła, a tym bardziej dlaczego chciała zrujnować ten przemiły wieczór, kiedy po prostu świetnie się bawili, przechylali kolejne szklaneczki alkoholu i wywijali na parkiecie. Może właśnie o to jej chodziło? Była zazdrosna o ich umiejętności taneczne? Albo o to, że spędzała kolejną noc samotnie w pubie, nie potrafiąc wyrwać żadnego frajera, bo jej twarz pozostawiała wiele do życzenia?
Z dumą i mocno bijącym sercem obserwowała jak Fillin, w przypływie dzikiej odwagi, wygarnął kobiecie i próbował odesłać ją z kwitkiem, w bardzo dżentelmeński sposób broniąc kalifornijskiego honoru. Wybryk ten tylko spotęgował napięcie, bo gdy Cali odwróciła się, aby skontrolować sytuację, staruszka wymamrotała coś pod nosem, machnęła kilka razy różdżką i spierdoliła chuj wie gdzie. Nagle poprawił jej się humor, a wszystko wydawało kurewsko śmieszne. Chichotała jak szalona, a kiedy Ślizgon złapał ją za brodę, żeby sprawdzić co za czary-mary odkurwiła wiedźma, zaczęła się śmiać jeszcze bardziej. Dopiero po chwili, gdzieś z tyłu głowy, zapaliła jej się lampka, że coś jest kurwa nie tak, jak być powinno. Nigdy w życiu nie śmiała się tyle, co przez ostatnie kilka sekund i był to jasny sygnał, że padła ofiarą jakiegoś uroku. Otumaniony alkoholem umysł wspinał się na wyżyny skupienia, a w jej oczach, oprócz jawnego rozbawienia, zagościło również niezrozumienie. Sięgnęła dłonią do kieszeni i z przerażeniem zauważyła, że nierozsądnie zostawiła różdżkę na blacie, tuż obok drinka. – Pizda…klątwę…stoliku – wydusiła jedynie z siebie pojedyncze wyrazy, machając w popłochu rękami. Dobrze, że tak dzielnie ją obejmował, bo grawitacja zdecydowanie nie była po jej stronie i wypierdoliłaby się na parkiecie, śmiejąc się do rozpuku. Miała nadzieję, że Fillin był na tyle bystry, żeby zrozumieć ten komunikat paralityka i zatarga ją do miejsca, w którym siedzieli, aby mogła złapać magiczny patyk i podjąć próbę odczarowania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 551
  Liczba postów : 1581
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySob Lis 21 2020, 21:31;

Kiedy drugi raz zostaję pacnięty w ramię osuwam się na krzesło, udając że nie żyję.
- Umarłem z bólu - oznajmiam z zamkniętymi oczami na wszelki wpadek dzieląc się tą informacją z Cali i mając nadzieję na jakąś rychłą pomoc w związku z tym, chociaż bardziej zakładając, że po prostu zgniję tu, a moja przyjaciółka sobie pójdzie i tyle będzie. W końcu jednak zmartwychwstaję niczym prawdziwy Jezus, czy inny mugolski bożek, by wrócić do rozmowy z Cali.
Może i jestem mądrzejszy po pijaku? Kto wie? Aż wzruszam ramionami, bo kim jestem żeby dyskutować na takie tematy. Skoro jest szansa, że coś co lubię robić, sprawia, że moje IQ zdecydowanie wzrasta, może powinienem po prostu przyjąć to do wiadomości.
Nie nadążam jednak za kolejnymi słowami dziewczyny, więc aż unoszę brwi, obdarzając ją pewnie niezbyt mądrym spojrzeniem. Pewnie prze alkohol potrzebuję kilku chwil, by zrozumieć co insynuuję i dopiero po sekundzie parskam śmiechem na te odzywki, niezbyt nimi przejęty. Swoją drogą przyszło mi na myśl, że gdyby to była prawda, pewnie znacznie mocniej by mnie ubodła. Chociaż ostatnio faktycznie sypiam tylko z moimi współlokatorami, kiedy niechcący zaśniemy oglądając coś na wizzie! Nie komentuję jednak specjalnie pierwszych złośliwości. Dopiero na drugie zdanie się lekko oburzając.
- Halo, halo, podobno nie chrapię, nie ślinię się i nawet niespecjalnie wiele miejsca zajmuję, bo się nie kręcę. Więc spanie ze mną to czysta przyjemność - oznajmiam żwawo, reklamując się uroczyście. - A ghul czasem pierdzi, więc nie radzę - dodaję z udawanym zafrasowaniem kręcąc głową na pomysł Cali. Nie mam pojęcia skąd przyjaciółka ma o mnie takie niskie mniemanie jeśli chodzi o podrywanie dziewczyn, ale lepiej chyba żeby tak o mnie myślała, niż w drugą stronę?
- Oj dobra jesteś wykurwistym, kalifornijskim menadżerem, z tobą zdobywać świat. Następny przystanek dla nas to Las Vegas - oznajmiam byleby przestała mi wchodzić na głowę i skupić się na większych przyjemnościach, czyli w tym wypadku przejścia do dzikiego tańcowania.
Które przerywa nam jakaś stara prukwa, która ani trochę nie przestraszyła się mojej pogadanki i wręcz na tyle mnie olała, że postanowiła zaatakować moją partnerkę. Z wielkim zdumieniem patrzę na chichoczącą Cali, bo mnie jakoś średnio to wszystko bawiło i nie mogłem pojąć dlaczego dziewczyna uważa inaczej. W końcu udaje mi się zrozumieć co próbuje do mnie wydukać i obejmują ją zgrabnie, by zaprowadzić z powrotem do naszego stolika. Na szczęście jest na tyle drobna, że nawet ja nie mam z tym problemów. Zamawiam trochę alkoholu (bo może zwilżenie gardła pomoże) i wyciągam sam różdżkę, nie mając zielonego pojęcia co może na to pomóc.
- Anapneo? - rzucam zaklęcie, dość niepewnie, na Californię, bo może chichot jest jakoś powiązany z drogami oddechowymi, nie wiem. - Boże kończmy to, bierzmy alko i chodźmy stąd, bo niedługo ja będę rzygał na kilometr, a ty umrzesz ze śmiechu jak kolejna starucha cię tu zobaczy - mówię bystro, kręcąc głową na to co się tu wyprawia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Gru 07 2020, 02:08;

Uważnie śledziła wzrokiem jak Fillin osunął się na krześle; na chwilę zrobiło jej się głupio, że tak brzydko go potraktowała i może to drugie pacnięcie w ramię było przesadą, ale wtem nieboszczyk przemówił, oznajmiając wszem i wobec, że umarł. Zmarszczyła brwi i skrzyżowała ręce na piersi, czekając aż mu się znudzi to całe umieranie. – Szkoda, mam nadzieję, że TAK W RAZIE CZEGO przepisałeś w testamencie cały swój dobytek na mnie – oznajmiła głośno, aby usłyszał ją zza światów. No skoro już miał układać się wygodnie w grobie to chociaż z pożytkiem dla niej – najlepszej przyjaciółki, jaką kiedykolwiek miał możliwość mieć. (Nie)fortunnie jednak zmartwychwstał, a festiwal przekomarzania i żartowania trwał dalej. I dzięki Merlinowi za to, bo po pierwsze nie straciła przyjaciela, a po drugie, w razie ewentualnej śmierci, nie musiała się przejmować przesłuchaniami w Wizengamocie.
Wysłuchała z zaciekawieniem jego tyrady pt. „jestem najlepszym kandydatem do współdzielenia łóżka”, a na koniec parsknęła śmiechem. – No już dobra, dobra, nie bulwersuj się tak – machnęła na to gadanie ręką. – Za kilka godzin i tak mi będzie wszystko jedno, więc możesz chrapać i się ślinić do woli, nie będę spać z ghulem, bo ten absynt działa lepiej niż obliviate, o wszystkim zapomnę – pokiwała głową, upijając kolejnego łyka wspomnianego przez siebie alkoholu. Podsunęła mu bliżej szklankę, żeby tyle nie gadał, a faktycznie zabrał się za to, po co tu przyszli – spożywanie wysokoprocentowych trunków w luzackiej atmosferze. Szturchnęła go pod stołem kolankiem i mruknęła pod nosem ciche, acz stanowcze „pij, nie pierdol”. Przecież nigdy nie planowała skończyć z Juniorem w wannie.
- Las Vegas? Uważaj czego sobie życzysz – wyszczerzyła się tylko, bo najwidoczniej Fillin chyba nie miał pojęcia co to znaczy balować w LV. Owszem, po całym świecie krążyły plotki, że w turystycznej stolicy Nevady toczy się melanże życia, a hazard tam kwitnie od świtu do nocy, aczkolwiek mało kto miał pojęcie jak to tak naprawdę wyglądało – a mianowicie parę mało imponujących neonów w centrum, a na każdym kroku kasyna wypchane smutnymi mieszkańcami peryferii, próbującymi odmienić swój własny los wygraną. No i te bzdurne, zupełnie inne niż w Anglii limity, odnoszące się do dorosłości. – Skoro jestem twoim menadżerem to musisz się podszkolić, zanim tam pojedziemy – zdążyła tylko dodać, bo zaraz potem trafiła na parkiet, gdzie działy się rzeczy, o jakich nawet nie śniła. – No i musisz skończyć 21 lat – w ostatnich przebłyskach rozsądku przypomniała mu chujowe zasady, dotyczące pełnoletności w Stanach. To był w tym wszystkim największy haczyk – i chociaż jego dzielił niecały rok, to ona, jako wspaniały i niezastąpiony doradca, musiała czekać prawie dwa lata więcej.
Śmiała się w najlepsze, nie do końca wiedząc co było takie zabawne. Ledwo łączyła fakty (klątwa i alkohol robiły swoje), kiedy poczuła, że chłopak ciasno ją obejmuje i ciągnie z powrotem do stolika. W momencie, gdy Fillin zamawiał kolejnego drinka (czyli gwóźdź do trumny), chwyciła w dłoń różdżkę i próbowała sobie przypomnieć jakiekolwiek zaklęcie, umożliwiające jej normalne funkcjonowanie.
Spojrzała na przyjaciela, uzbrojonego w magiczny patyk i alkohol, co skomentowała kolejną salwą niekontrolowanego śmiechu, aby po chwili odetchnąć głęboko (inkantacja przez niego rzucona pozwoliła jej choć na moment się uspokoić) i złapać za różdżkę i rzucić niewerbalne zaklęcie na siebie, kończące niefortunną klątwę. Gdy tylko doszła do siebie, z ulgą chwyciła drinka i wypiła go niemal całego, czując zarówno ulgę, jak i nieprzyjemne pieczenie w gardle. – Ugh – skrzywiła się – kończmy ten festiwal żenady i spierdalajmy, póki ta parszywa pinda mnie nie widzi, bo wykorzystałam limit śmiechu na najbliższy rok. Co jej odjebało? – spytała retorycznie, bo oczywistym było to, że żadne z nich nie znało odpowiedzi na to pytanie, a ona oberwała za niewinność. – Jak masz rzygać to nie tutaj, chodźmy – poczekała aż się ogarnął, a następnie złapała go za dłoń, ciągnąc przyjaciela w kierunku wyjścia. Dopiła resztę alkoholu, narzuciła na siebie płaszcz i zamówiła na odchodne butelkę starej, dobrej, zawsze sprawdzonej ognistej whisky i wyszli z pubu, kontynuując swą pijacką przygodę w plenerku.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2409
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Sty 18 2021, 03:49;

Kostka: 2 - rozegram później

...Miała ogromną ochotę gdzieś wyjść i choć na chwilę zapomnieć o codzienności. Tak... po prostu. Ot, nie przejmować się niczym i miło spędzić czas z kimś bliskim. Nie pamiętała, kiedy ostatnio była w jakimś pubie czy barze w Dolinie Godryka. Ba! Nie pamiętała, kiedy była w jakimkolwiek lokalu. Tak się niektóre sprawy potoczyły, że nie miała ani głowy, ani czasu na rozrywki tego typu. Skupiła się na pracy, na układaniu relacji z samą sobą i na przezwyciężeniu lęków, które nękały ją od incydentu w teatrze. Szła w zaparte, że poradzi sobie z tym sama, ale im dalej w las... tym bardziej w to wątpiła. Może więc taka mała odskocznia była idealną okazją, by dać odpocząć zszarganym nerwom?
...Wspólne wyjście do pubu z przyjacielem było też dobrą okazją, by zadbać o tę relację. Bo, bądźmy szczerzy, ostatnio odrobinę ją zaniedbała, jak zresztą każdą inną zażyłość. Czuła, że potrzebuje tego kontaktu, że to właśnie on zrozumie ją najlepiej. Nawet jeśli mieliby rozmawiać tylko o rzeczach trywialnych, przyziemnych i błahych - zapewne pomogłoby jej to bardziej niż najnowocześniejsza psychoterapia.
...Na miejscu zjawiła się odrobinę przed czasem. Chyba nie doceniła tempa swojego marszu, a może ubzdurała sobie, że na chodniku zalega jeszcze gruba warstwa śniegu, który skutecznie utrudniłby drogę do centrum. Pokonała trasę bezproblemowo i to, że szła pieszo mogły zdradzić jedynie jej zaczerwienione od mrozu dłonie. Tak, znów zapomniała rękawiczek. Weszła do środka wraz z podmuchem styczniowego wiatru, który tak bardzo kontrastował z temperaturą panującą wewnątrz lokalu. Omiotła wzrokiem salę i skierowała się do miejsca, które wydało jej się najatrakcyjniejsze - tuż obok jednej z wielkich beczek. Zajęła stolik dla dwóch osób i zawiesiła swój płaszcz na oparciu krzesła. Zawsze tutaj było tak tłoczno? Miała wrażenie, że wszyscy się przekrzykują. Panował straszny harmider, było gwarno, ale też... wesoło. Przynajmniej takie odniosła wrażenie. Zaklęciem wygładziła zagniecenia na szarej, satynowej koszuli i... czekała.
...Czekała, napawając się tym specyficznym klimatem i dobitną obecnością różnorodnych, barwnych klientów.


@Ezra T. Clarke
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5641
  Liczba postów : 3360
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Sty 18 2021, 19:07;

Kostka: 6, a potem 3 - też będzie rozegrane potem

Zależność, że im bliżej dla kogoś znajdował się cel, tym dłużej trzeba było na niego czekać, sprawdzała się wyjątkowo często. Mieszkanie w uniemożliwiającym teleportację Hogwarcie zbawiennie działało na dyscyplinę. Teraz, gdy centrum miasteczka znajdowało się zaledwie kilkaset metrów od domu, łatwo było zatracić się w złudnym poczuciu nazywanym "mam jeszcze czas". Ezra miał czas na przedrzeźnianie piskliwego szczekania Chione podczas zabawy i na krótki występ taneczno-wokalny na środku kuchni, gdy powinien był się skupić na przygotowywaniu jedzenia - tu należało jednak winić nie Ezrę, a wyjątkowo dobre piosenki lecące z radia, którym nogi aktora musicalowego nie potrafiły się oprzeć. W konsekwencji miał go potem zbyt mało na wybór odpowiedniej koszuli, na ułożenie włosów, a w końcu i na samą drogę... I mimo że się nie spóźnił drastycznie, nie było nic dziwnego w tym, że przyjaciółka już na niego czekała.
Uśmiechnął się szeroko i - choć pub zdawał się pękać w szwach od gości najróżniejszego rodzaju - bez trudu wypatrzył kobietę, która pomiędzy tym harmidrem wyglądała dosyć samotnie i delikatnie, choć może to perspektywa znajdujących się za nią potężnych beczek sprawiała, że wszystko zdawało się mniejsze. Przemknął sprawnie pomiędzy osobami, a swoje przybycie zaanonsował żywym stukotem paznokci o blat, nawet jeśli już wcześniej mogła wyłapać go spojrzeniem
- Niektórzy mogliby się zastanawiać, co to za zabawa, zapraszać abstynenta do pubu, ale powiem ci, że ja tu widzę dużo możliwości na ciekawą rozrywkę... Byłaś tu wcześniej? - dopytał, w pierwszej kolejności pochylając się, by na jej w miarę rozgrzanym już policzku złożyć pocałunek - czuły, nawet jeśli lodowaty. Entuzjazm skrzył się przy tym przyjemnie w jego zielonych oczach; nie było chyba miejsca, w którym wolałby teraz przebywać. Lub raczej, nie było towarzystwa, którego bardziej by wyczekiwał.
- Merlinie, już zapomniałem, jak zima wygląda, a ona tak zaskakuje. Potworny mróz, założę się, że jutro obudzę się z przesuszoną skórą. - Potarł dłonie, by trochę je rozgrzać i zamarudził gawędziarsko, tak prosto i zwyczajnie, jak potrafił tylko w obecności najbliższych sobie ludzi. Płaszcz zwisał już na oparciu, nie skrywając już dłużej czerwonej koszuli zdobionej kwiatami, której wybór tak naprawdę zatrzymał go przed szafą. Bo może zwyczajni ludzie nie stroili się specjalnie do pubów, Ezra jednak nie tracił żadnej okazji do zamanifestowania swojego nieco ekstrawaganckiego poczucia stylu. I patrząc na satynową koszulę Éléonore, nie żałował tej dbałości. Zerknął na stolik w poszukiwaniu jakiejś karty, ale zaraz jednak jego wzrok ponownie uciekł do spektakularnego wnętrza. Fakt, że wszystko było urządzone w piwnicy dodawało niepowtarzalnego klimatu.
- Jak tam, wybrałaś już coś? Słyszałem, że mają tu jakieś wybitne alkohole własnej produkcji i myślę, że grzechem będzie, jeśli któregoś nie spróbujesz. Za naszą dwójkę oczywiście.

______________________

i feel the love in your touch
and i trust what's inside your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2409
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw Sty 21 2021, 03:35;

...Może był to przypadek, że akurat zerkała w tamtą stronę, a może niezupełnie. Tak czy owak - ujrzała go już z daleka, choć nieidealny wzrok dostatecznie zmiękczał kontury jego sylwetki i wygładzał rysy twarzy. A mimo to doskonale wiedziała, że to on. Po prostu to czuła. Wyczuwała jego obecność, zupełnie jakby był dobrym duchem. Uśmiechnęła się szerzej niż planowała, zupełnie spontanicznie, a wraz z tym uśmiechem przypałętała się myśl, że poznałaby go i na krańcu świata, nawet w dzikim tłumie czarodziejów, nawet w samiusieńkim środku nocy. Ezra Thomas Clarke miał już na wieki zarezerwowane miejsce w jej sercu. Tuż obok Elaine, Elijaha i...
- Mam nadzieję, że nie masz na myśli hazardu. Bo jeśli tak, to tym razem spasuję... - odparła z udawanym wyrzutem i podniosła się na chwilę z krzesła, by odwzajemnić to miłe przywitanie. Korciło ją, by uściskać go mocno, tak w stylu jej młodszej siostry, ale... uznała, że co się odwlecze, to nie uciecze, prawda? - Hm, chyba tak. Mam jakieś... przebłyski w pamięci. Tylko jak tak patrzę na to zbiorowisko, to chyba było to w moim poprzednim życiu. - podczas swojej dwudziestoczteroletniej egzystencji spróbowała już wielu rzeczy, ale teraz to miejsce wydawało jej się nieziemsko szalone. I może odrobinkę ją to... przerażało?
...Patrzyła na niego z uwagą, gdy zdejmował płaszcz i ujawnił to czerwone cudo, które pod nim skrywał. Nie wtrącała się, pozwoliła mu mówić i po prostu chłonęła tę pozytywną energię. Patrzyła na niego z zafascynowaniem, nie mogąc ściągnąć z ust tego uśmiechu, którym go przywitała. Cóż, właściwie wcale nie chciała przestać się uśmiechać. Tak bardzo brakowało jej normalności i tej... beztroski. A teraz czuła, że właśnie ma to wszystko w swoim zasięgu, że ten wieczór będzie udany, przyjemny. Musi taki być. Patrzyła na niego z radością; zdecydowanie za rzadko się widywali. Dorosłość jest paskudna - tyle przez nią traciła! Patrzyła i... cieszyła się, że ma w nim przyjaciela.
- A wiesz, myślałam, że też będę dzisiaj abstynentką. - odpowiedziała, powróciwszy szybko na ziemię - Ostatnio moja głowa nie do końca ze mną współpracuje i nie wiem, czy powinnam jej dokładać. Poza tym mam taką straszną ochotę na piwo kremowe. - tak, na piwo kremowe zawsze jest dobra pora. Warto też o nim wspomnieć, żeby zatuszować pewne obawy i nie zarzucać przyjaciela swoimi problemami od wejścia - Ładnie Ci w tym kolorze. Jest taki trochę... gryfoński? - zagadnęła, powłóczystym spojrzeniem darząc ezrową koszulę.
...Czy to też była próba odwrócenia uwagi od tego, co powiedziała przed chwilą? Nie inaczej. Czy zdawała sobie sprawę, że robi to nieudolnie i go nie oszuka? Ależ oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5641
  Liczba postów : 3360
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySob Sty 23 2021, 00:46;

Było coś przesadnie tkliwego w często powtarzanym twierdzeniu, głoszącym że przyjaciele to rodzina, którą samemu się wybiera. Ezra jednak dokładnie tak się czuł; nie doświadczając w dzieciństwie ciepła ze strony najbliższych, w wieku dorastania jakaś jego cząstka potrzebowała znaleźć dla tego zastępstwo. I to właśnie rodzina Éléonore, a przede wszystkim ona sama, nieświadomie doskonale sprostała jego ówczesnym potrzebom, dając mu akceptację i życzliwość w ogromnych wręcz ilościach. Takich rzeczy nie dało się zapomnieć; one w sposób niezbywalny zapisywały się prosto w sercu, a potem promieniowały poprzez każdy gest, nawet tak niepozorny jak uśmiech.
- Nie, nie, dzisiaj przysięgam nie tracić mieszkania w karty. Słowo byłego prefekta - zaśmiał się, nawet nie krzyżując palców za plecami, bo naprawdę nie hazard był mu tego dnia w głowie. Widać było zresztą, że towarzyszył mu zbyt pogodny humor na gry, podczas których wypadało utrzymywać emocje na wodzy.
Natomiast ledwie Éléonore przedstawiła mu niezobowiązującą myśl o poprzednim wcieleniu, a on już przeskakiwał ciekawskim wzrokiem po pozostałych gościach.
- Mmm, tak mówisz? I myślisz, że kim w tym życiu byłaś? Leprokonusem? Goblinem? - Wskazał brodą na pobliski stolik, gdzie toczyła się gra w kości pomiędzy tymi pomarszczonymi istotami; a każdy goblin miał przy sobie pokaźną stertą galeonów. Dalej przy ladzie stały pół-olbrzymy, których gromki śmiech rozbijał się po całym lokalu, a gdzieniegdzie dało się wypatrzyć srebrzystowłose piękności, w których żyłach niewątpliwie musiała krążyć krew wili. - A może taką pomyloną wiedźmą? Jeżeli wtedy też byłaś spokrewniona z resztą Swansea, byłoby to zrozumiałe - skomentował konspiracyjnie ściszonym głosem, nie chcąc, by siedząca w kącie jednooka wiedźma zwróciła na nich swoje przerażające spojrzenie. Ba, nie chciał, by ktokolwiek usłyszał te złośliwostki, mogąc się nie zachwycić poziomem ogłady Ezry. Kolejne słowa dodał już bardziej do siebie niż do przyjaciółki: - A Leo musiał być jakimś centaurem albo pegazem, bo dalej się go dobrze ujeżdża...
Puścił jej oczko, spodziewając się co najmniej rozbawionego zdegustowania, chociaż odrobinę odwracającego uwagę od uczucia przytłoczenia serwowanego ze wszystkich stron.
Miał wrażenie, że wiele go omija. Mimo że cały czas byli ze sobą w kontakcie, mimo że przecież wystarczyła jedna wiadomość, by Ezra złapał świstoklik nawet na drugi kraniec Anglii, jeżeli tylko przyjaciółka by go potrzebowała, mimo że wzajemnie darzyli się wielkim zaufaniem, cały czas odnosił wrażenie, że nie jest w pełni dopuszczony do problemów Éléonore. Nie mógł mieć o to do niej pretensji, bo w gruncie rzeczy wiedział, że postępuje podobnie, nie lubiąc dopuszczać nikogo do własnych zmartwień. Gdyby tylko znajdował się na co dzień trochę bliżej, łatwiej byłoby mu egzekwować odpowiedzi - przecież i tak znali się na wylot i żadne podchody nie były im potrzebne.
- W takim razie witaj po mojej stronie, zaraz pójdę nam zamówić - zaaprobował, pozostawiając chwilowo bez komentarza jej wtrącenie; mogła jednak z łatwością rozpoznać cień czujności, przyciemniający na moment zieleń spojrzenia, ale zaraz przykryty kolejną dawką entuzjazmu.
- Prawda? To bardziej koszula Leo, z jednej z sesji, ale u niego rzeczy się marnują, bo i tak nosi te swoje koszulki cały czas... - Czułe przewrócenie oczami było tak naturalne, że nawet nie spostrzegł się, że to zrobił. - No i jak trochę gryfońska, to dodaje trochę odwagi. Jestem ci gotowy ją pożyczyć nawet teraz, jeżeli dzięki temu poczujesz się pewniej ze swoją głową.
Posłał jej wymowne spojrzenie, w swojej opinii całkiem subtelnie podchodząc do wiszącego w powietrzu tematu. Dawał jej sporą swobodę, nie narzucając się, a jednocześnie sygnalizując, że był gotowy wysłuchać jej nawet teraz, jeżeli tylko jakaś myśl nie dawała jej spokoju.

______________________

i feel the love in your touch
and i trust what's inside your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2409
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySro Sty 27 2021, 04:34;

...Jego śmiech był niczym serdeczny uścisk. Potrzebowała go jak nigdy i przyjęła z ogromną wdzięcznością. Od razu zrobiło się jakoś tak cieplej, jaśniej... Cholernie dobry był z niego czarodziej.
...Podążyła za nim wzrokiem, żywo zainteresowana całym tym obrazkiem. Towarzystwo w pubie było bardzo różnorodne i nie można było zaprzeczyć, że przy okazji ciekawe. Dawno nie widziała takiego tłumu (po ostatnich wydarzeniach nawet w teatrze nie gromadziła się tak liczna widownia) i czuła się z tym... trochę nieswojo. Zupełnie jakby przeniosła się świstoklikiem do innej krainy. Było to ekscytujące, ale jednocześnie bardzo dziwne odczucie. Zawiesiła wzrok nieco dłużej na pewnej srebrzystowłosej kobiecie, która zaciekle dyskutowała z jakimś brodatym półolbrzymem. Nie chciała być niekulturalna, ale było w tej parze coś hipnotyzującego i egzotycznego, choć żadne z nich nie było najbardziej oryginalną osobistością w lokalu.
- Myślę, że byłam cwanym yumbo. To tłumaczyłoby chęć podjadania w środku nocy. - odpowiedziała po chwili namysłu i gdy już zdołała oderwać spojrzenie od wili. Przez chwilę czuła ogromną pustkę w sercu, jakby właśnie straciła coś cennego. Powinna znów się odwrócić w jej stronę? Nie, to byłoby już przesadą... - A może... jednorożcem? - posłała przyjacielowi dwuznaczny uśmieszek, wychwytując jego kolejne słowa. Słowa, które skutecznie wyzwoliły ją od uroku pięknej damy z odległego stolika - A Ty? Kim byłeś w poprzednim wcieleniu?
...Rozmowa na błahe tematy była niezwykle przyjemna i kojąca, ale wszystkie dotychczasowe problemy i perypetie ciążyły Swansea tak bardzo, że nie pozwalały na oderwanie się od ziemi. Raz po raz wracała do smutnej rzeczywistości, ciągnięta w dół przez czarny łańcuch swoich lęków i obaw. Jakiś wewnętrzny głos podszeptywał jej, że teraz ma wyjątkową okazję porozmawiać z bliską osobą, która zapewne świetnie ją zrozumie, bo... sama wiele przeszła. Tylko wciąż wahała się, czy zarzucać go wszystkim tak od razu, już teraz. Wolała zaczekać aż wróci z napojami. Dlatego skinęła mu głową, gdy zaproponował, że zajmie się zamówieniem. A temat ekstrawaganckiej koszuli pociągnęła dopiero po chwili dłuższej bądź krótszej - zależnie od tego, czy udał się do baru, czy też nieco z tym czekał.
- Jeśli ta koszula ma do kompletu spodnie, to bardzo chętnie. - przydałoby jej się wiele takiej gryfońskiej odwagi. Jeszcze więcej niż tej swobody, którą zapewniał jej Ezra. Był niezwykle taktowny i cierpliwy, o wiele bardziej niż ktokolwiek inny mógłby być - A jaki kolor zapewniłby równowagę psychiczną? - zapytała cicho, plącząc palce w koszyczek i kuląc się odrobinę. Nie była pewna, jak zareaguje na te słowa, bo... zdradzały już nieco więcej.
...Chyba była gotowa poprosić go o radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 5641
  Liczba postów : 3360
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Lut 01 2021, 10:26;

Zaśmiał się szczerze na jej porównanie, mając słabość do podobnych rozważań, nieważne jak absurdalne i bezsensowne by się wydawały. Tak naprawdę dało się przez nie wiele wyrazić w sposób jak najbardziej dyskretny, a takie preferował sam Ezra - w końcu mówienie wprost o swoich zmartwieniach byłoby zbyt proste.
- Paqui - odrzekł więc bez namysłu, choć bardziej pobrzmiewało to pobożnym życzeniem niż przekonaniem, zupełnie jakby Ezra próbował w ten sposób zakląć rzeczywistość i duchowo zbliżyć się do tego wspaniałego ptaka znanego z hipnotycznych właściwości. Jak na razie wszystkie jego wysiłki wskazywały jednak na to, że dzieliła ich większa przepaść niż by chciał, a sama myśl o tym sprawiała, że jego czoło zaczynało się chmurzyć. Przewrócił więc oczami zabawnie.- No bo widziałaś jego ogon?
Sądził, że rozweselenie przyjaciółki będzie łatwiejsze, cały czas dostrzegał jednak pewien cień towarzyszący każdemu uśmiechowi. Zerknął ku barowi; nie wyglądało na to, by kolejka w którymkolwiek momencie zamierzała się przerzedzić, więc mrucząc pod nosem, że już zaraz jest z powrotem, zostawił ją samą przy stoliku. Co jakiś czas starał się spojrzeć ku niej, by sprawdzić, czy na pewno wszystko w porządku. Tłumy nie mogły być tu jednak rzadkością, bo tak naprawdę nie zdążył się obejrzeć, a już miał w rękach pełne kufle. I nawet doniósł je bez szkody dla podłogi i ubrań!
- Piwo kremowe dla Pani. - Uniósł lekko jeden kącik ust i już miał opadać na swoje krzesło, gdy jej pytanie, przesiąknięte wyjątkową wrażliwością i delikatnością, zatrzymało go w połowie tego ruchu. Potrzebował sekundy, by odnaleźć się w tej poważniejszej atmosferze; w drugiej już przestawiał swoje krzesło bliżej niej i wyciągał swoją różdżkę ze skupieniem wymalowanym na twarzy. Choć zaklęcie rzucił niewerbalne, jego inkantację dało się odczytać z bezwiednego ruchu ezrowych warg. W jego dłoni w następnej chwili pojawił się bukiecik - drobny i całkiem niepozorny, w całości objęty przepiękną barwą głębokiego indygo.
- Niebieski, oczywiście. Niebieski uspokaja i łagodzi zmartwienia - wytłumaczył, łapiąc Élé delikatnie za rękę i krótko ściskając, zanim podał jej tę skromną wiązankę, składającą się z kwiatów anemonu. Nie miał dobrej pamięci do większości roślin i na lekcjach zielarstwa raczej prześlizgiwał się przez kolejne tematy. Mowa kwiatów ciętych była mu jednak trochę bliższe, skoro nadawała się do rozmaitych subtelnych flirtów i - jak się okazywało - do pomocy przyjaciółce w potrzebie. - Natomiast zawilce chronią przed złem. Powinno się dawać je osobie, z którą czujemy pokrewieństwo ducha i której chcielibyśmy złożyć wyrazy przywiązania, czułości lub solidarności. Więc ja daję je tobie wraz z zapewnieniem, że mi możesz opowiedzieć wszystko - zadeklarował miękko, porzucając zupełnie metodę żartobliwości, która nie zdała egzaminu.
Zdecydowanie był gotowy jej wysłuchać.

______________________

i feel the love in your touch
and i trust what's inside your mind
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2409
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPią Lut 12 2021, 04:50;

...Zaskoczył ją. Nie, nie tym, że nie wylał ani kropli piwa kremowego podczas lawirowania między pijanymi czarodziejami, ale tym niewerbalnym zaklęciem. Nie spodziewała się, że wyjdzie z pubu z kwiatami, do tego tak uroczymi. Spojrzała na niego żywiej, mniej mętnymi oczami i nie kryjąc tego szczerego zdziwienia. Chwilę potem doświadczyła kojącego ciepła jego dłoni i poczuła się znacznie lepiej. Delikatna woń zawilców uspokajała, dobrany kolor prawdopodobnie też działał we właściwy sposób, choć teraz skupiała się na innym - na zieleni tęczówek Ezry.
- Gdybym Cię nie znała, to teraz szukałabym ukrytej ściągi z Zielarstwa lub innej Symboliki Roślin. - westchnęła lekko, wolną ręką podnosząc kwiaty, by zbliżyć je do swojego nosa. Chyba tęskniła już za wiosną. Albo po prostu za lepszymi czasami.
...Wiedziała, że musi od czegoś zacząć, ale już sama nie wiedziała, co było początkiem tej emocjonalnej lawiny, która zszargała jej nerwy i rozwaliła psychikę niczym chwiejny domek z kart. Podpalenie galerii? Ptaszor z teatru? Pogróżki? Czy może to tylko efekt uboczny trucizny, którą nieświadomie wypiła? Było tego wszystkiego za dużo, tym bardziej jak na jedną rozmowę.
- Od jakiegoś czasu... mam ataki paniki. Albo potrafię wybuchnąć niekontrolowanym gniewem. Nigdy dotąd mi się to nie zdarzało. Uzdrowiciele uważają, że to z powodu stresu, ale... nie jestem pewna. - powiedziała to wszystko niemalże na jednym wdechu, po czym szybko upiła łyk piwa kremowego, które wciąż posiadało nieskazitelnie puszystą piankę. Chyba sama nie sądziła, że uda jej się powiedzieć to tak od razu. Musiała uzupełnić cukier. - Trochę się boję, że to uniemożliwi mi granie w teatrze. - nie "trochę", a "bardzo". Kto byłby w stanie lepiej zrozumieć ją w tej kwestii, jeśli nie on? Choć biła się z myślami, że wymaga zbyt wiele, że będzie go męczyć ponurymi wieściami, to jednak już ten monolog sprawił, że wyimaginowany kamień na jej sercu ukruszył się odrobinę. Słodkie piwo łagodziło gorycz wspomnień, a wszechobecny gwar zagłuszał wyrzuty sumienia.
...Nie zorientowała się nawet, że stolik obok, parę metrów od nich, kilku jegomościów odpływa już kompletnie, a ich pogawędka, z pozoru wesoła, przybiera dość awanturnicze tony. W tej chwili nie liczyło się dla Swansea jednak nic poza szczerą rozmową z przyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPią Mar 19 2021, 01:21;

Jakiś kompletnie inny czas niż to powyżej.

Kostka:
- ktoś ma uro i jest free alko!!

- Beatrice! Bearice, tutaj! - krzyczę przedzierając się przez tłum nieznanych mi ludzi. Mimo gigantycznego tłumu i faktu, że nie jestem bardzo wysoki, wyróżniam się odrobinę w tłumie dzięki swoim ubraniom. Mam dziś na sobie garnitur w barwach Gryfffindoru, na którym wesoło tańczą płomienie oraz czarną, na pozór zwyczajną koszulę, która co jakiś czas wydawała z siebie dźwięki muzyki, dość skutecznie zagłuszane przez cały gwar w pubie. Z szerokim uśmiechem pojawiam się przed Beą i obejmuję ją spontanicznie na przywitanie, całując prędko w policzek. Łapię dłoń Dearówny, by przypadkiem się nie zgubiła w całej tej wrzawie.
- Chodź, całe szczęście, że zarezerwowałem wcześniej stolik! Ktoś ma dziś urodziny. Szybko, stary goblin powiedział, że zajmie mi miejsca, ale wiesz... gobliny... - mówię ciągnę za rękę opiekunkę Ślizgonów. Mamy niewielki stoliczek, wgnieciony w rogu, ale przynajmniej w jakiś pokraczny sposób przytulny.
- Wziąłem butelkę whisky, tą specjalną od właściciela, ale jak chcesz, możesz wciąż cokolwiek innego. Wszystko jest darmowe! - mówię radośnie i klaszczę w wytatułowane dłonie. - Komu jak komu, ale nam na pewno należy się alkoholowe rozluźnienie! Planuję dziś być bardzo nieprofesorski i nie opiekuńczy. No chyba, że dla ciebie i twojej szklanki - mówię, po czym jakby na potwierdzenie tych słów, wyciągam z kieszeni papierosy Zjednoczone Wile, z których wypada niewielka figura wili, która zaczyna się wić się na naszym stoliku. - Chcesz jednego? Jak nie tolerujesz, to dziś mnie nie obchodzi, to moje święto - mówię i podpalam różdżką papierosa; równocześnie rozglądam się za niewielkim pudełeczkiem, które gdzieś tutaj stało i podsuwam je Beatrice. W środku znajduje się urocza, gryfońska babeczka.
- Antosha upiekł dla mnie z okazji, no, opiekunowania. Kazał cię też pozdrowić - mówię pozostawiając w głowie Beatrice, poważnego Avgusta piekącego mi ciastka, po czym rozporządzam się alkoholem, by nam ponalewać trunku.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie Mar 21 2021, 13:30;

W ostatnim czasie definitywnie brakowało jej momentów, kiedy mogła skupić się na innych aspektach swojego życia niż tylko te bezpośrednio powiązane z wybraną przez nią życiową ścieżką kariery zawodowej. Większość rzeczy dotyczyła Hogwartu, jego młodszych bądź starszych mieszkańców oraz zajęć, które z tego tytułu się pojawiały. Na Merlina nawet lista jej przyjaciół i ogólnie bliskich osób była bezpośrednio powiązana z tą szkołą! Jej parter przecież też tam uczył, najlepsza przyjaciółka również rozpoczęła swoją karierę. Niby była dorosłą czarownicą, a jednak wciąż znaczną większość swojego wolnego czasu spędzała w szkole. Czy na to narzekała? Ależ skąd! Niemniej z utęsknieniem wyczekiwała chwil, kiedy mogła zrobić coś nieco innego. No i taka okazja nadarzyła się, kiedy usłyszała o awansie Huxleya na opiekuna Gryfonów. I nie, nie zamierzała odmawiać mężczyźnie, kiedy zarządził wspólne spożywanie alkoholu z tego tytułu.
Ubrała się w odpowiedni sposób, przekonana, że gdzie jak gdzie, ale w pubie w Dolinie Godryka nie obowiązywała jej kompletnie etyka nauczycielska i mogła sobie pozwolić na znaczną swobodę. Na lewym nadgarstku tradycyjnie już umieściła bransoletę, która skrywała w sobie ostrze Karona. Czarne włosy magicznie delikatnie się zakręciły a ponad to, pośród kosmyków Beatrice postanowiła zamocować magicznie jedną z róż, które otrzymała od Huxleya. I tak oto udała się na spotkanie.
Gwar otoczył ją z każdej strony, kiedy to otworzyła drzwi od knajpy i weszła do środka. Rozglądała się wokół próbując dostrzec Huxa, co oczywiście nie było takim trudnym zadaniem, zważywszy na jego dosyć… ekscentryczny jak zwykle wygląd. Na jej ustach od razu pojawił się szeroki uśmiech, którym to przywitała mężczyznę.
– Jak zwykle wyglądasz… - tu zlustrowała go od stóp po sam czubek głowy, pseudo krytycznym spojrzeniem, by potem ponownie niemalże od razu uśmiechnąć się szeroko – no po prostu cudnie. Przy tobie prezentuję się przynajmniej miernie – a potem już ją przytulał w ramach przywitania, a ona wcale z tego powodu nie zamierzała oponować. Tak dobrze było spędzić czas z kimś, kto mimo, że też był nauczycielem, to jednak był cudnie kolorowym i szczerym człowiekiem.
Podążyła za nim w stronę wspomnianego stolika, by delikatnie zmarszczyć brwi, kiedy wspomniał o darmowym alkoholu. Jak widać, wybrali idealny dzień na wyjście i świętowanie nowego sukcesu Huxleya.
– W takim razie, planuję nie odstąpić ci dzisiaj nawet na krok. Jedynie poinformuję chyba wcześniej Camaela, skąd ma moje zwłoki zebrać – parsknęła lekkim śmiechem, bo wizja tego, że mężczyzna musiałby się pofatygować do Doliny Godryka, specjalnie po to, aby pijaną w sztok kobietę odprowadzić do domu, była doprawy rozczulająca.
Beatrice nie paliła, ale skoro dzisiaj wszystko robili nie w taki sposób, jak rzekomo powinni, to z chęcią sięgnęła po jednego papierosa. Pozwoliła, aby odpalił go dla niej i zaciągnęła się. Zakasłała, bo jednak dym papierosowy od lat nie gościł w jej płucach, ale kto by się dzisiaj tym przejmował. – O Merlinie… naprawdę i tego brakowało – powiedziała, gdy już wypuściła dym z płuc.
Zerknęła do podsuniętego pudełka z niewielką konsternacją malującą się na jej twarzy. Dopiero, kiedy mężczyzna wspomniał, kto jest autorem tych wypieków, rozdziawiła usta w szczerym zaskoczeniu.
-Nie… Antosha je upiekł?! – nie do końca w to dowierzała, ale i nie zamierzała nadto kwestionować tych słów. Zamiast tego sięgnęła po ognistą Whisky, która stała na blacie stolika i szczodrze polała jej do dwóch szklanek. Sięgnęła po jedną i uniosła ku górze. Wstała nagle z zajmowanego przez nią stołka i gwizdnęła naprawdę bardzo głośno. Na pewno Huxley nie mógł sądzić, że Beatrice posiadała też takie maniery. Znaczna większość rozmów na sali ucichła, a wtedy Dearówna weszła na swój stołek, wyprostowała się, górując nad znaczną większością ludzi w tym pubie.  – Chciałabym wznieść toast za najlepszego opiekuna domu, jakiego miał kiedykolwiek Hogwart, czyli za Huxleya Williamsa! I kto teraz z nami nie wypije, tego dzieci osobiście otruję w Hogwarcie! – po sali potoczył się śmiech, który również gościł na jej ustach. Spojrzała na Huxa i zdrowo pociągnęła z własnej szklanki widząc, że i inni ludzie w pubie to zrobili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyWto Mar 23 2021, 02:01;

Osobiście nie narzekałem ostatnio na swoje życie poza Hogwartem, jednak muszę przyznać, ostatnie wiadomości sprawiły, że czułem moją obecność jako nauczyciela z krwi i kości jeszcze bardziej niż wcześniej. A domyślałem się, że jeśli Antek spełni swój obowiązek i wkrótce wyjedzie do Rosji na nieokreślony czas, będę skupiony na tym jeszcze bardziej niż wcześniej.
Dlatego też potrzebowałem kompletnego rozluźnienia z osobą, która wbrew wszystkich przeciwności i różnic, okazała się dla mnie bardzo bliska w Hogwarcie. Nie tylko przez zainteresowania, które oscylowały na podobnym poziomie jeśli chodzi o eliksiry, ale też jakimś cudem naprawdę nieźle się dogadywaliśmy i szczerze lubiłem spędzać z nią czas. Aż klaszczę w dłoni na widok koleżanki z pracy, nie tylko wyluzowanej dzisiaj, ale też z piękną różą we włosach. Nie przestaję się uśmiechać, kiedy ta ocenia mnie krytycznym spojrzeniem, przekonany że nie ma na myśli nic złego i wybucham śmiechem na jej słowa.
- No jasne, że wyglądam cudnie! Ale ty również, przestań sobie ujmować. Głównie przez piękną ozdobę na głowie, jestem szczerze wzruszony! - mówię z pełnym przekonaniem, zanim nie łapię koleżanki za rękę, by poprowadzić ją do stolika. Rozsiadamy się wygodnie, a ja oznajmiam świetne rzeczy, które odbywają się w barze.
- Jeśli tak będzie z tobą, to twój Camael będzie musiał nosić dwie osoby w ramionach, bo ja kazałem Antoshy dać mi dziś spokój - mówię rozbawiony wizją nauczyciela transmutacji, próbującego zataskać już nie tylko swoją ukochaną do domu. Ale teraz jeszcze jej pijanego, znacznie starszego przyjaciela.
Nie mam pojęcia jakie nawyki ma Beatrice, albo miała w przeszłości, więc bez krępacji odpalam jej papierosa. Nie mogę się powstrzymać od lekkiego chichotu, kiedy ta krztusi się dymem, domyślając się, że od dawna tego nie robiła. Również wypuszczam błogo dym z płuc. - To prawda. Mogę poudawać, że jestem nadal młody i rozrywkowy - mówię rozbawiony, kiedy podsuwam pudełeczko Dear. Kiwam głową na jej niedowierzanie z lekkim uśmiechem, mimo wszystko przytłumionym wizją tego, że mężczyzna niedługo będzie musiał wyjechać z Hogwartu.
- Tak. Z pewnością robił to ze swoją zwykłą powagą i skupieniem - dodaję ze śmiechem, wyobrażając sobie mężczyznę w idealnym, wyprasowanym fartuszku. Nie ma jednak co się lenić, Beatrice polewa nam do szklanek, na co patrzę z zadowoleniem. Jednak słysząc jej gwizd, aż ze szczerym zdziwieniem podnoszę wzrok na kobietę, szczerząc się szeroko po krótkiej chwili. Zasłaniam zapierścionkowaną dłonią usta, kiedy widzę co ta wyprawia, śmiejąc się radośnie. Podnoszę do góry szklankę.
- I za opiekunkę Slytherinu! Tak piękną, mądrą i z takim ciętym językiem jakim nie miał jeszcze ten nieszczęsny dom! - dodaję głośno i po wznoszeniu toastu, wypijam do dna. Wyciągam rękę, by ewentualnie pomóc Beatrice zejść z krzesła. Po chwili nalewam nam kolejną kolejkę i wypijamy wspólnie nie jedną, a nawet kilka, jakbyśmy nie mogli się doczekać lekkiego upojenia.
- Boże. Co za życie, Bearice, wiesz co, nie spodziewałem się, że znajdę w zamku taką spoko przyjaciółkę jak ty! Mogę cię już tak nazywać? Myślę że tak! - mówię i podnoszę szklankę w ramach kolejnego toastu. - Jak tam twoje życie jako nauczyciela? I jako zajętej kobiety? - pytam otwarcie, już biorąc kolejnego papierosa do ust.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Mar 29 2021, 16:28;

Czasami Beatrice próbowała myśleć, w którym momencie jej życie zmieniło się w taki sposób, że brakowało jej niejednokrotnie czasu na coś ponad szkolne obowiązki. To nie powinno tak wyglądać, szczególnie, że przecież nawet nie miała trzydziestki! Więc bardzo się cieszyła z faktu, że Huxley praktycznie że siłą wyciągną ją do tego pubu. Oboje potrzebowali relaksu oraz dużej dozy alkoholu. A skoro ten był tutaj dzisiaj darmowym, to należało z tego faktu sowicie korzystać.
Parsknęła czystym śmiechem, słysząc, co prawdopodobnie mogło czekać dzisiejszego wieczoru Camaela. Mocno zastanawiała się nad tym, które z nich będzie lewitowało do domu, a które faktycznie miało szansę na transport w jego ramionach. Pewne było jedno, Whitelight powinien się przygotować na dużo pracy.
– W takim razie, nie będzie miał wyjścia – wzruszyła lekko ramionami, jakby już zostało to po prostu postanowione a potem przecież należało spożywać kolejne kolejki. Poczuła się mile połechtana, kiedy Hux postanowił wznieść toast również za nią. Uśmiechnęła się uroczo w jego kierunku i była pewna, że nie często mógł obserwować taki uśmiech na jej wargach. Rzadko kiedy pozwalała sobie na tak swobodne zachowanie jak teraz.
Ujęła jego dłoń i zgrabnie zeskoczyła z krzesła, a impreza trwała dalej. Nie była pewna, jak szybko spożywała alkohol, ale pocieszała się myślą, że w razie czego zawsze może pomóc sobie go trawić. Siedząc przy stoliku i dalej pijąc, poczęstowała się bez pytania kolejnym papierosem z Huxleyowej paczki. Odpaliła go, wyciągając przed siebie nogi.
– Gdyby ktoś mi powiedział, że ja poznam w Hogwarcie kogoś takiego jak ty, prawdopodobnie powiedziałabym, że się morthisa nawdychał – kiwnęła głową, jakby te słowa były przynajmniej świętością. Uśmiechnęła się do niego szeroko, wydychając kolejną porcję dymu wprost ze swoich płuc.
– Hux, gdybyś nie mógł uznać mnie za przyjaciółki, to nie piłabym teraz w twoim towarzystwie. I nie wiedziałbyś o tym, co potrafię – odpowiedziała, wymownie unosząc jedną brew ku górze. Bo faktycznie, nie każdy miał sposobność być zaznajomionym z metamorfomagicznymi zdolnościami Trice. – Jako nauczyciela, jest całkiem spoko, za to jako opiekuna… - westchnęła głośno, przewracając oczami i strzepnęła nadmiar popiołu z końca papierosa. – Ale ty dopiero zobaczysz, w jakie gówno się wpakowałeś. W zasadzie, to się nie dziwię, że Leo zrezygnował. Bycie opiekunem to katorga i niekończąca się robota. Jakby te gówniarze sądzili, że nie mamy nic lepszego do roboty, niż łatać ich po podbojach w zakazanym lesie, albo wypełniać świstków na szlabany! – przy ostatnich słowach, niebezpiecznie mocno uniosła głos ku górze. Jednak prawda była taka, że mimo wszystko, bardzo lubiła tę świadomość, że pomogła kolejnym uczniom czy studentom w jakiejś ważnej sprawie i zawsze mogli na nią liczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySro Kwi 07 2021, 03:16;

Faktycznie, minusem bycia w radzie pedagogicznej w szkole w której praktycznie mieszkasz, był fakt, że Twoje życie osobiste było bardzo ubogie. Praktycznie jedyne kontakty między dorosłymi jakie miałeś to tylko właśnie nauczyciele. Bynajmniej aż tak na na to nie narzekałem. W końcu część z nich okazała się naprawdę w porządku ludźmi. A tak mógłbym wrócić do Munga, gdzie wszyscy byliby tak zajęci swoimi rodzinami, że ja jako człowiek wolny i samotny nie miałby zbyt wiele do roboty po powrocie z Francji.
Wciąż nie wyobrażam sobie jak jej chłopak wyprowadza nas stąd i nadal jestem przekonany, że to ona nosi spodnie w tym związku. Co wcale nie uważam za szczególnie złą rzecz, takie podziały raczej były dla mnie nieistotne jeśli chodzi o płeć. Nie poznałem jeszcze po prostu Cama z jakiejkolwiek silnej strony (oczywiście oprócz zaklęć w transmutacji) za to widziałem jak bardzo przerażony jest po spotkaniu z wodą w Luizjanie.
Mama jednak nadzieję, że przy nim uśmiecha się tak radośnie jak teraz kiedy widzę ją zeskakującą z krzesła z niebywałym dla siebie luzem i swobodą. Pijemy swobodnie kilka kolejek, żartując przy tym i śmiejąc się radośnie, jakbyśmy byli niesfornymi uczniami z papierosami w dłoniach, nie poważnymi opiekunami domów.
Dlatego też parskam na jej słowa o mnie.
- No wiem, jestem jedyny w swoim rodzaju. W każdej pracy nie spodziewają się takiego mnie - mówię chichocząc pod nosem. Mówię krótkie awww na jej słowa czy coś podobnie rozczulającego, wzdychając i biorąc do ręki ponownie kieliszek alkoholu.
- Ja za to nie spodziewałem się, że moja przyjaciółka ze szkoły będzie opiekunką Slytherinu! Okropne są te uprzedzenia w Hogwarcie, zakorzeniają się w naszej psychice za młodu. Gdybym ja był dyrektorem zniósłbym te podziały nienawiści - mówię znienacka kwestionując metody edukacyjne szkoły w której spędziliśmy większość swojego życia (no może nie ja, ale Beatrice z pewnością).
- A no tak, myślą tylko o sobie. Ja też byłem durniem za młodu. Jakby ktoś powiedział kiedyś, że ja będę kiedyś profesorem... cóż pewnie nikt by nie uwierzył! Młody, wytatuowany, gracz qudditcha, zawsze z najładniejszą dziewczyną w szkole obok, w sensie wiesz, pół wilą Perpetuą... Ach zaraz się wzruszę młodością! - mówię kręcąc swoją starą głową i uśmiechając się głupio do przyjaciółki. - W każdym razie, jesteś naprawdę świetną opiekunką. Solberg o mało się nie zesrał kiedy gadał o tobie, mówiąc kolokwialnie... No dobra to co! Skoro jesteśmy znowu młodzi i piękni. Mężczyźni mniej, kobiety bardziej to... Prawda czy wyzwanie! - mówię lekko podpity i uderzam pięścią o stół na tą świetną propozycję. - Ja mogę zacząć. Prawda, bo jestem zbyt stary na wyzwania. A ty?

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon Kwi 12 2021, 16:24;

Była kompletnie nieświadoma tego, w jaki sposób jej związek z Camaelem postrzegał Huxley. Ludzie, którzy ją znali, wiedzieli, że posiadała bardzo silny charakter i potrzeba było kogoś równie silnego, aby miał sposobność nad nią w ogóle w jakikolwiek sposób zapanować, bądź aby chociaż zaczęła liczyć się z jego zdaniem. Aż nagle okazywało się, że z Camem nie musiała walczyć o jakąś niewerbalną władzę, czy o przysłowiowe noszenie spodni. Uzupełniali się wzajemnie bez najmniejszego problemu i to było cudowne.
Czas płynie radośnie, a oni dalej spożywają alkohol. Może i Beatrice powinna pamiętać, że w zbyt dużych ilościach ten potrafił być bardzo szkodliwym, ale bardzo nie chciała pamiętać o tym akurat tego wieczoru. Zamiast tego wolała dalej narzekać na wszystko i na nic, rozkoszować się wyśmienitym towarzystwem, jakie gwarantowała jej obecność Huxleya obok. Parsknęła śmiechem słysząc kolejne jego słowa dotyczące spoufalania się z przedstawicielami Slytherinu. Od zawsze miała wrażenie, że ten dom był demonizowany przez wszystkich wokół.
– Oboje wiemy, że to nigdy nie będzie miało miejsca – machnęła nieco zbyt energicznie dłonią, jakby dla pokreślenia swoich słów, przez co nieomal zrzuciła na ziemię popielniczkę w której zalegało zdecydowanie zbyt wiele wypalonych przez nich tego wieczoru papierosów. Dla Beatrice, która w normalnych warunkach nie paliła wcale, to był moment, kiedy zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo jutro będzie cierpieć z tego powodu. Ale to przecież dopiero jutro… Kto by się tym przejmował w tym akurat momencie, kiedy taka radosna i roześmiana mogła przebywać w towarzystwie Williamsa?
Czknęła lekko, co było odpowiedzią na jego długi wywód odnośnie tego, jak to kompletnie nie był w stanie przewidzieć swojej kariery zawodowej i tego, jak ona się potoczy.
– Perpa za młodu to musiała być niezła sztuka – powiedziała, nieco rozmarzonym tonem, efektownie podpierając swój policzek na prawej dłoni, której łokieć był oparty o blat ich stolika. A potem znów machnęła ręką, kiedy to zaczął jawnie ją komplementować, jakby sama myślała coś kompletnie innego. – Co ty pierdolisz… Nie wiem, czemu tak reagował. – pokręciła z niedowierzaniem głową, ale za kilka sekund jej wyraz twarzy stał się na powrót bardzo rozradowany, kiedy Hux zaproponował grę.
– Oczywiście, że wyzwanie! – zawyrokowała radośnie, jednocześnie wypijając jeszcze jednego szota alkoholu. Ten zadrapał ją w gardle, na co skrzywiła się nieco, ale dzielnie przełknęła. – Dobra, to skoro prawda… Powiedz mi o najbardziej pojebanym miejscu i sposobie uprawiania seksu w twoim wykonaniu – nie zamierzała się rozdrabniać. Skoro wybrał prawdę, chciała wykorzystać to do cna! A że takie tematy ją interesowały… w razie czego, zawsze to jakaś inspiracja na przyszłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPią Lip 02 2021, 16:29;

To prawda, nie wiedziałem jak działa ich związek, ale jestem tylko człowiekiem, łatwo coś oceniam, chociaż nie wiem jak faktycznie jest. Cóż prawda jest taka, że zachowywałem się znacznie gorzej w kwestiach miłości większość swojego życia, więc nie był ze mnie żaden wzór do naśladowania.
- Kto wie? Może kiedyś? Trzeba zmieniać tradycje, które nie są dobre... - gdybam sam nie wierząc do końca, że mógłby nadejść czas w którym znieśliby podziały na domy. Ale kto wie, idziemy powoli do przodu! Świat czarodziejski znacznie później niż mugolski, co ciekawe.
- Noo... nadal jest! - mówię o Perpie radośnie, popijając kolejny kieliszek alkoholu. Śmieję się lekko na jej słowa, kiedy prędko stwierdza, że jej ładna aparycja nie wpływa na przywiązanie jej uczniów. Może ma rację, może nie, ja sądzę, że to może mieć jakiś tam niewielki wpływ.
Po chwili jednak proponuję radosną grę, idealną dla szanujących się profesorów Hogwartu. I Beatrice podchwytuje temat, naprawdę świetnie dobierając pytanie na poziomie. Przez chwilę zastanawiam się i przypomina mi się żenująca wtedy, aczkolwiek teraz wydawała się być bardzo zabawna sytuacja.
- Kiedy Perpa przyjechała raz do mnie na wakacje jak byliśmy młodzi... Szliśmy do mojego domu odwiedzić rodziców, ale coś nas podkusiło żeby iść na plac zabaw. I nie wiem jak ale przy zjeździe do zjeżdżalni zaczęliśmy się ogarniać (było dość późno, a w okolicy żywej duszy). Wiesz to był taki niewielki domek dla dzieci zasłonięty, razem z krótką tubą. Więc Perpetua była na mnie, ale moje nogi zwisały na zjeżdżalni. Ona jakaś zgięta w pół, ja nie mogłem się ruszyć, nie polecam ogólnie. A to było dla dzieci, nie dla dużych chłopców, więc wystawały mi nogi z tej tuby. Swoją drogą moi rodzice wyszli nas przywitać i mijając ten plac zabaw mój brat (ojciec Nancy) zobaczył moje nogi, jebnął w zjeżdżalnię i razem z Perpą zjechaliśmy. Strasznie sobie poparzyłem tyłek. No i było to niezręczne zapoznanie... - opowiadam sobie wesoło, wcale się nie gorsząc. Podnoszę kolejnego szota na stuknięcie się z Beatrice (szkłem) i rozglądam się w zastanowieniu nad wyzwaniem.
- Stań na barze albo na stole, seksownie zatańcz i zaśpiewaj zbereźną piosnkę. Potem możesz wymyślić mi, jeśli się postarasz ładnie - rzucam wyzwanie, którego wydaje mi się niewiele osób by się podjęło.


______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8








Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub Pod Ogonem Hipogryfa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-