Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub Pod Ogonem Hipogryfa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Ceres O'Shea

Nauczyciel
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 426
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11002-ceres-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11011-nie-mam-sowy#299428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11012-ultradelirium#299429
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11010-ceres-o-shea#299427
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie 29 Lis - 17:02;

First topic message reminder :


Pub Pod Ogonem Hipogryfa


Pub Pod Ogonem Hipogryfa mieści się w piwnicach domu właściciela. Zyskał sympatię głównie dzięki domowym alkoholom pędzonym przez gospodarza. Najbardziej charakterystycznym elementem dekoracji wnętrz są ogromne beczki – każda wypełniona innym trunkiem. Miejsce jest chętnie odwiedzane przez różne rasy, nie tylko czarodziejów. Piwnice często przepełnione są gośćmi aż do bladego świtu, czemu zdaje się sprzyjać brak okien, sprawiający, iż biesiadnicy tracą poczucie czasu... i niebagatelną ilość galeonów. Choć atmosfera jest wesoła, między wierszami załatwia się tutaj szemrane interesy. Należy uważać na podchmielonych gości, bo zdaje się, iż whisky wedle receptury właściciela wywołuje u czarodziejów skłonność do agresywnego zachowania. A może to ten miód pitny?

CENNIK:
Spoiler:

Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Kłębolot
Jagodowy jabol
Miętowy Memortek
Smocza Krew
Absynt
Jagodowy jabol
Różowy Druzgotek
Łzy Morgany le Fay
Rdestowy Miód
Malinowy Znikacz
Ognista Whisky
Wino skrzatów
Wino pokrzywowe
Wino z czarnego bzu

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki
Smocze naleśniki

SPECJALNOŚCI PUBU:

Wino wedle receptury właściciela (białe lub czerwone)
Whisky wedle receptury właściciela
Piwo wedle receptury właściciela (ciemne lub jasne, bardzo mocne)
Miód pitny wedle receptury właściciela (półtorak, dwójniak lub trójniak)

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.

Możesz rzucać kostkami raz w miesiącu!


1 -  Trafiasz na huczne przyjęcie urodzinowe. Cały alkohol jest dzisiaj za darmo!
2 - Pijany czarodziej podchodzi do ciebie i czy tego chcesz, czy nie, wszczyna pojedynek. Jeśli twoja postać jest bezrobotna nie musi martwić się o konsekwencje – w innym razie twój przełożony dowiaduje się o tym incydencie.
Spoiler:
Bez znaczenia, czy wina leżała po twojej stronie, czy nie, w celach dyscyplinarnych potrąca ci z pensji 40 galeonów. Jeśli twoja postać posiada wolny zawód, z powodu złej plotki nie pojawia się tylu klientów / tyle zleceń, przez co również tracisz 40 galeonów.
 
3 - Stara, jednooka wiedźma, sączący coś, co na pierwszy rzut oka przypomina ci truciznę i obserwuje Cię przez dłuższy czas. Rzuć kostką jeszcze raz.
Spoiler:

Parzysta – wiedźma podkłada Ci pod nos swój napój pytając co to twoim zdaniem jest; jeśli masz powyżej 25 punktów z Eliksirów, wiesz jaka trucizna jest w środku i w uznaniu wiedźma wciska Ci do rąk 3 dowolne składniki. Jeśli nie masz, kobieta kręci głową i na pocieszanie daje ci jeden (wybrany przez ciebie pierwszego stopnia).
Nieparzysta – wiedźma najwyraźniej jest pomylona, albo czymś po prostu jej nie przypasowałeś, bo rzuca na ciebie klątwę, która wywołuje Chichot Burkleya. Jeśli posiadasz co najmniej 20 punktów w kuferku z zaklęć lub uzdrawiania możesz uleczyć się sam, w przeciwnym razie musisz natychmiast opuścić temat i udać się do szpitala Świętego Munga, gdzie sam opiszesz, bądź rozegrasz z uzdrowicielem/MG proces zdejmowania klątwy. W przypadku ignorancji, MG może nałożyć na Ciebie odpowiednie konsekwencje.  
4 - Widzisz, jak trójka goblinów siedząca przy stoliku obok beczek gra w kości. Postanawiasz się do nich dołączyć. Rzuć kością jeszcze raz.
Spoiler:

1, 2 – gobliny najwyraźniej twierdzą, że nie możesz zaoferować im niczego ciekawego, przeganiając cię od swojego stolika.  
3, 4 – kiedy przysiadasz się do stolika, gobliny spoglądają na siebie porozumiewawczo. Po kilku turach odchodzisz zrezygnowany – rzuć kością jeszcze raz. Jej dziesięciokrotność to liczba utraconych przez ciebie galeonów. Czyżbyś zapomniał, jak zachłanne są te stworzenia?
5, 6 – stworzenia próbują cię kantować, ale ty jesteś bystrzejszy. Gobliny obrzucają cię wiązanką obelg, ale nie przejmujesz się tym zbytnio. Zgarniasz 100 galeonów! Nie zapomnij poinformować o tym w odpowiednim temacie.
5 -  Wchodząc do pubu zauważasz butelkę wina pokrzywowego. Twoja pierwsza myśl to pewnie pusta, ale mimo wszystko ciekawość bierze górę i postanawiasz to sprawdzić, ze zdziwieniem stwierdzając, że korek tkwi we właściwym miejscu. Możesz wziąć wino ze sobą.
6 - Trafiasz w sam środek hulaszczej imprezy. Prawdopodobnie jesteś jedynym trzeźwym gościem, a wokół szaleje cały magiczny półświatek, wliczając w to gobliny, leprokonusy, a nawet pół-olbrzymy. Podczas harców komuś wypada zawartość sakiewki na podłogę.
Spoiler:
Rzuć kostką jeszcze raz, a dziesięciokrotność oczek to liczba znalezionych przez ciebie galeonów. Nie zapomnij poinformować o tym w odpowiednim temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw 22 Paź - 3:55;

Fakt, mój krąg bliskich znajomych również niesamowicie się ograniczył przez brak Boyda, który był jednym z niewielu, brak Nessy, której nie było w szkole i niechęć do patrzenia na dezaprobatę Viks po meczu. Może powinienem mieć bliższych znajomych w swoim domu, ale szczerze mówiąc, nie chcę nikogo wytykać palcami, ale przez pewnego osobnika mam bardzo słabe kontakty nawet wśród szkolnej drużyny qudditcha. W każdym razie prędko odzyskuję swoją werwę, zapraszając swoją przyjaciółkę na niewinne piwerko do speluny.
Ja zaś jestem bardziej podekscytowany faktem różnorodności w tym barze niż zniesmaczony czy cokolwiek. Podoba mi się ten przypadek i z uśmiechem wkraczam w przytulne wnętrze wraz ze znajomą Ślizgonką.
- No, to się nazywa dobre podejście! - mówię entuzjastycznie, kiedy Cali wybiera szczególny trunek w jednym, jakże ważnym celu. Ja wybieram mocne piwo, bo jest to alkohol mojego życia i nie mogę go zdradzać póki co z czymś innym, szczególnie, że i tak upijam się szybko a co dopiero po mocniejszych trunkach. Kiedy ta sięga do mojej fryzury akurat patrzę się gdzieś dalej, więc nie zdążam na czas odsunąć małej ręki Ślizgonki.
- Hej! To misterny układ, który ty na swojej szopie byś nie osiągnęła nawet jakby ktoś bardziej utalentowany od ciebie, czyli każdy człowiek na świecie, próbował - oznajmiam łapiąc dłoń Ślizgonki i trzymając ją w uścisku, dopóki nie przynoszą nam naszego zamówienia. Wtedy też postanawiam dać swój jakże niezwykły prezent. - Nigdy nie spodziewam się od ciebie niczego wartościowego, więc nie musisz się nigdy wysilać - oznajmiam udając poważny ton, kiedy pokazuję swój jakże piękny (bo z moją mordą) prezent. Na odpowiedź Cali śmieję się radośnie, już wyobrażając sobie, że ktoś faktycznie próbowałby zabrać ten niezwykły dar ode mnie. - Zaklęcie trwałego przylepca polecam, wtedy będziesz ze mną na zawsze. Nawet na twarz możesz sobie przykleić - proponuję, ale równocześnie martwię się, że nie mam żadnego pióra do jakiejś pięknej parafki. Wobec tego biegnę do baru, by dostać jakieś zdechłe pióro, którym podpisuję się swoim imieniem i finezyjnym nazwiskiem gdzieś na dole. - Jeśli kiedyś go złapię, wybudujesz sobie willę w Dolinie - oznajmiam, odchodząc jeszcze na chwilę by oddać otrzymane od barmana pióro. Kiedy wracam moja towarzyszka krztusi się swoim zbyt mocnym alkoholem. Tak naprawdę chyba po prostu obydwoje jesteśmy zbyt chudzi i słabi na srogie picie, ale nikt z nas się tym nie przejmuje.
- Za dzisiejszy wieczór, żeby jebać wszystko inne! - proponuję unosząc swoje piwo na toast. Kiedy stukamy się radośnie alkoholem rozglądam się po całym lokalu, by wrócić spojrzeniem do Cali. - Dzieje się u ciebie coś ciekawego? Czy tylko potajemnie tęsknisz za spotkaniami ze mną? - pytam jak zwykle bardzo koleżeńsko, równocześnie wyciągając nogę w kierunku dziewczyny, by lekką trącić ją stopą, przysuwając ją bliżej, tak że stykaliśmy się lekko kolanami.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 571
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie 25 Paź - 20:08;

Uśmiechnęła się szeroko, gdy usłyszała głos Fillina, przepełniony werwą. Wiadomo, że jabol to zawsze była dobra opcja. Niezależnie od okoliczności. A te dzisiejsze aż się prosiły o zamówienie trunku, który jak najszybciej sponiewiera drobne ciało. Szkoda, że Ślizgon, jak ta ostatnia pizda, zamówił piwo (nieważne czy mocne czy nie).
Westchnęła cicho i z teatralnym oburzeniem złapała się za serce, gdy z jego ust padł niepochlebny komentarz co do jej fryzury. – No wiesz co? – oburzyła się, z trudem powstrzymując parsknięcie. – Spędziłam trzy godziny w łazience nad włosami, a ty śmiesz je krytykować. No jak tak doceniasz kobiece starania to mam dla ciebie przykrą wiadomość – nie zaruchasz w przeciągu najbliższego stulecia – pokręciła głową, jednak wyraz jej twarzy sugerował, że nie wzięła fillinowego prztyku do siebie, a tylko się z nim droczyła. – Rada na przyszłość, mógłbyś chociaż udawać. I nie mów tak do swojej pani prefekt, bo będzie ci kazała czyścić kible szczoteczką do zębów w ramach szlabanu! – podsumowała wesoło. Wiedziała, że Irlandczyk spotyka się z dziewczyną, która miała reputację sztywniejszej niż kij od miotły.
Uwagę dotyczącą prezentu skomentowała jedynie zmarszczeniem brwi i krótkim spojrzeniem, jasno dającym do zrozumienia, że przenigdy nie zamierzała się starać i dawać mu czegoś od siebie. Poza swoim niezastąpionym towarzystwem raz na jakiś czas. – Myślisz, że trwały przylepiec powstrzyma twoje fanki przed zerwaniem plakatu ze ściany? – kontynuowała tę farsę, czerpiąc niemałą przyjemność z tego teoretyzowania. Wbrew pozorom, w głębi duszy cieszyła się, że Ślizgon aż tak angażował się w sprawę z prezentem, iż wyruszył na poszukiwanie pióra, zagadując o nie barmana (po jego skonfundowanej minie mogła się domyśleć, że ten nie ma pojęcia z jak wielką gwiazdą ma do czynienia). Nawet jeśli jedyne, co miał do zaoferowania, to swoja zakazana morda. – Musisz poćwiczyć podpis, jeśli zamierzasz łapać znicza częściej niż raz na milion lat, bo te bohomazy wyglądają jakby ktoś uczył się pisać – zaserwowała mu kolejną złotą poradę, zerkając na podpis, który mógłby uchodzić za przykład „moje pierwsze niezdarne literki”.
Gdy tylko doszła do siebie i z względną klasą przebrnęła przez nieprzyjemne łaskotanie w gardle cholernego jabola, stuknęła się z Fillinem szkłem. – Jebać! – zawtórowała mu ochoczo. Zastanowiła się nad jego pytaniem i przewróciła oczami, gdy bezpardonowo przysunął ją wraz z krzesłem bliżej. Nie zareagowała jednak w żaden sposób, zgadzając się na tę koleżeńską zażyłość. – No wiadomo, że moim hobby jest tęsknienie za tobą – owinęła szczupłe palce wokół szklanki. – Mam nadzieję, że będziesz pamiętał o starej znajomej, gdy przyjdzie ci iść na jakiś fancy bankiet albo przyjęcie z darmowym alkoholem – pomachała mu palcem przed nosem, w geście wyrażającym udawane ostrzeżenie. – O, a poza tym zaczęłam pracę u Fairwynów, naiwnie myśląc, że nauczą mnie czegoś pożytecznego albo ciekawego – wzruszyła ramionami, upijając kolejny łyk jabola. Tym razem udało jej się powstrzymać kaszlnięcie i z gracją przełknęła alkohol. – Jest trochę jak w szkole, ale w porównaniu do Hampsona, płacą mi za słuchanie tych bzdet o rdzeniach, właściwościach drzewa itp. A, i mam zniżkę pracowniczą na różdżkę, co bardzo szybko wykorzystałam! – wyciągnęła z kieszeni nowiutki nabytek, aby mu się pochwalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPon 2 Lis - 2:11;

- O moja droga, spędziłaś nad nimi trzy sekundy, nie oszukuj mistrza! - mówię, pokazując palcem na to co miała na głowie, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Ale z drugiej strony, nie miałem pojęcia, że tak się dla mnie starasz, może powinnaś próbować kiedy byłem wolny - zauważam i udaję, że oceniam jeszcze fryzurę mojej koleżanki. Droczenie się z Cali to nieopisana przyjemność. Na kolejne jej słowa parskam śmiechem dwa razy. - Po pierwsze, chodzę z Victorią, na pewno masz rację w kwestii ruchania. Po drugie, nie mógłbym jej coś takiego powiedzieć, ona ma zawsze perfekcyjną fryzurę. Po trzecie, z pewnością nie szczoteczkę do zębów, to niehigieniczne - oznajmiam, wzruszając ramionami. Ogólnie rzadko kiedy się jakkolwiek speszyłem, albo coś w tym stylu, ale przy Cali mam wrażenie, że kompletnie olewam bariery, które mógłbym próbować budować do jakiegoś zachowania pozorów kogoś mniej wygadanego.
Na jej pytanie wzruszam lekko ramionami. Bardzo żałuję, że naprawdę nie wierzę, że mam bardzo dużo dzikich fanek, ale dzielnie brnę w to, że na pewno takowe istnieją. - Nie wiem, musisz spróbować. Jeśli któraś ci ukradnie... wspaniałomyślnie dam ci kolejny podpisany plakat - mówię w pewnym momencie robiąc przerwę pełną napięcia, by w końcu wyjawić swój jakże łaskawy dla dziewczyny plan. Wracam z piórem i na ten komentarz robię oburzoną minę i przekreślam swój podpis. - No to masz. Odpopisuję się. Szukaj innego frajera, który będzie dawał ci swoje plakaty z gazety - mówię zanim nie oddaję pióra, jedno z najbardziej absurdalnych zdań, które wyszły z moich ust.
Stukamy się szklankami i ponieważ faktycznie trochę głupio, że dziewczyna bierze jabola, a ja tak skromnie piwerko, zamawiam nam po kieliszku miodu właściciela, mówiąc po drodze, że ja stawiam i udając, że rozrzucam galeony po pubie. Prędko jednak wracam do zażyłości koleżeńskiej w postaci opieraniu się o siebie dwóch par, kościstych kolan.
- Oczywiście, jeśli będzie darmowe alko, to nawet jeśli będę miał żonę, będę zostawiać ją w domu dla ciebie - oznajmiam uprzejmie Cali i po chwili wsłuchuję się w to co dzieje się u niej, kiwając lekko głową. - Brzmi fajnie! - stwierdzam tym razem szczerze jeśli chodzi o te całe różdżki. Nie wiedziałem chyba nawet, że to jest coś co Reagan lubi jakoś szczególnie.
- Załatwisz mi zniżkę? - pytam, również szczerze, pijąc sobie łyk piwerka, Wtedy też przychodzi ten niby super miód, więc czy Cali chce czy nie, lekko podsuwam je dziewczynie, byśmy mogli w ten wieczór na chwilę potracić głowy.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 571
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySob 7 Lis - 18:50;

- No wiesz, wyszłam na miasto z gwiazdą – parsknęła, ironicznie podkreślając ostatni wyraz. – Liczyłam na tłum paparazzi i że zgarnę okładkę w jutrzejszej „Czarownicy” – rozejrzała się dookoła – ale nikogo nie ma – wzruszyła bezradnie ramionami, udając rozczarowanie tym faktem. – Tak więc moje marzenie o pojawieniu się w gazecie umarło równie szybko, co moja misternie układana fryzura przez ten głupi wiatr.
Przyjrzała mu się przez krótką chwilę i wskazała na jeden niesforny lok, przeczesując go delikatnie na bok. – Ale w sumie dobrze, że nikt nas nie oślepia fleszem, bo twoje włosy też odmawiają posłuszeństwa! – wytknęła mu przyjaźnie, bardzo dobrze wiedząc jaką Ślizgon przywiązuje wagę do swojej czupryny. Resztę uwag pominęła, niezbyt zainteresowana rozmową o nudnej Brandon (nie potrafiła znaleźć algorytmu, na podstawie którego los połączył Vicky z Irlandczykiem) czy też słuszności polerowania posadzki szczoteczką do zębów. Swoje jednak wiedziała – Fillin prędzej czy później będzie zmuszony do robienia jakiejś niehumanitarnej czynności, bo jego własna dziewczyna wpierdoli mu szlaban stulecia. Tak właśnie musiały wyglądać związki z prefektem.
Wspaniałomyślność Fillina nie miała granic. Najpierw dał jej plakat (już bez autografu, co skomentowała głośnym „ŁAMIESZ MI SERCE”), a potem poszedł po jakiś specyfik właściciela tej speluny, którym okazał się miód pitny. Niemalże wzruszona obserwowała jak wysypuje galeony i tak szarmancko zamawia im kolejny alkohol na swój koszt. Była pewna jednego – mieszanka jabola i miodu nie mogła skończyć się dobrze, ale nie zawracała sobie teraz tym głowy. Chyba po to tu przyszli – żeby skurwić się do reszty i niczym się nie przejmować, no może poza jutrzejszym kacem.
- O żonę martwić się nie musisz, wątpliwe, że ją będziesz miał – skomentowała mało uprzejmie, świadoma jednak tego, że chłopak się o to nie obrazi (jeśli by tak było, zaczęłaby się srogo martwić, że sztywność Victorii jest zaraźliwa). – Na szczęście, znaj mą łaskę – zawsze możesz liczyć na swoją dobrą przyjaciółkę, która godnie się zaprezentuje i nie padnie na środku po trzech drinkach – oznajmiła, prezentując swoją szlachetność i pobłażliwość. Fillin naprawdę miał szczęście, że się z nią przyjaźnił i mógł na niej polegać w takich przyziemnych sprawach, ale jakże ważnych dla kogoś, kto zaczynał karierę na skalę międzynarodową.
- Nie wiem czy Fairwynowie są tak szczodrzy, że rozrzucają kupony zniżkowe na prawo i lewo, ale zawsze mogę kupić kolejną dla siebie, która całkiem przypadkiem będzie dopasowana do ciebie – puściła mu oczko, nieszczególnie przejmując się planowaną machlojką. Nie zamierzała tam pracować długo. W zasadzie to już po tych czterech miesiącach miała dość i gdyby nie to, że galeony same się w skrytce nie pomnażały, to dawno rzuciłaby to w pizdu.
Sięgnęła po kieliszek i wzniosła kolejny pijacki toast. Przez najbliższą godzinę wymieniali się ironicznymi uwagami, żartując z siebie nawzajem i popijając szklankę za szklanką. Alkohol przyjemnie rozchodził się po krwiobiegu, a Cali z każdą kolejną chwilę przekraczała postawione przez siebie granice, prześcigając się z Fillinem w gadaniu coraz większych głupot. – Widzisz to szalone trio goblinów? – szepnęła konspiracyjnie, kiwając niezbyt subtelnie głową w kierunku owych jegomościów. – Stawiam dziesięć galeonów, że cię ograją! – rzuciła mu wyzwanie. Oboje byli tak pijani, że szanse Ślizgona na wygraną były niemal zerowe. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyWto 10 Lis - 22:07;

- Ej, daj mi chwilę jestem gwiazdą dosłownie od paru chwil, czopie! Musisz chociaż poczekać jeszcze chociaż kilka miesięcy, żeby być w jakiejś gazecie. Tak myślałem, że to jedyny powód dla którego się ze mną czasem zadajesz. - Tak z pewnością byłaś przekonana jak zaczęliśmy się ziomkować, że będę za jakiś czas ważnym graczem qudditcha. Albo chociaż trochę znanym i na tej wątpliwej nadziei oparłaś naszą znajomość. To byłoby lepsze niż jakikolwiek dar przewidywania przyszłości. - Nie przejmuj się, jeszcze ci się uda skraść okładki jako nie wiem... konkubina gracza qudditcha, jeśli to jest twój cel - pocieszam dziewczynę, klepiąc ją lekko po ramieniu, żeby nie musiała się przejmować, w końcu chcieć to móc, czy coś tam. Pozwalam sobie odgarnąć lok z twarzy, ale na jej przytyk jedynie unoszę do góry brwi.
- Nie wierze Ci - oznajmiam mimo to dotykając moich misternych loków i lekko marszcząc brwi na takie niestosowne żarciki. Nie to co ten kolejny o braku żony, na który parskam śmiechem i wcale nie zaprzeczam, bo tak naprawdę wydaje mi się, że równie dobrze może mieć rację.
- To świetnie. Ponieważ ty nigdy nikogo nie masz, będziemy mogli założyć klub żałosnych singli - mówię z niewinnym uśmiechem, wróżąc Cali staropanieństwo, z pewnością bardzo zasłużenie. - Pff, myślałem, że mogę liczyć na twoje towarzystwo w najróżniejszych kwestiach jak będę starym kawalerem, nie tylko do picia - mówię udając powagę i patrząc z wyczekiwaniem na Cali, mając nadzieję sie, że może chociaż trochę się nabierze i przejmie jeśli będę odrobinę dłużej patrzył na nią pytająco i zasłonię uśmiech piwkiem, które właśnie podnoszę do ust.
- Super, wiedziałem, że jakiekolwiek korzyści wynikną z zadawania się z Tobą - oznajmiam uśmiechając się do dziewczyny wesoło i przybijając miodzik o miodzik na toast za jej przydatność. Przez chwilę siedzimy sobie wesoło, kontemplując jakieś ważne rzeczy na pewno nad alkoholem, kiedy nagle dziewczyna rzuca mi zakład, na który oczywiście przystaję, bo jestem pijany, więc nierozsądny. Łapię ją za rękę, by przyjąć zakład i wstaję by pograć trochę z goblinami. Nie mam pojęcia jak ich w ogóle oczarowałem, że chcieli takiego leszcza jak ja przy stole, ale okazało się, że chociaż sto lat temu jakieś ostatnio grałem idzie mi... całkiem nieźle. Na tyle, że pod koniec dosłownie zdobywam... sto galeonów? Gobliny mnie wyganiają po swojej spektakularnej porażce. Dość oniemiały wracam do stolika z pieniędzmi ze szczerym zdumieniem patrząc na Cali, z tego zdziwienia zapominając o radości z triumfu. Nad nią i nad bucami ze stolika obok.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 571
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw 12 Lis - 2:57;

Pokiwała głową w ramach potwierdzenia, że ma sto procent racji – zadawała się z nim, aby kąpać się w blasku jego wątpliwej sławy. – Przejrzałeś mnie, właśnie dlatego z takim zaangażowaniem chodzę na wszystkie możliwe mecze – powiedziała ironicznie, bo doskonale wiedział jak bardzo nudzą ją wszelakie sporty, zwłaszcza Qudditch.
Parsknęła, widząc jak pomimo braku wiary, jego dłoń powędrowała w stronę włosów, maniakalnie sprawdzając ich stan. Nigdy nie przestawało jej śmieszyć ile zaangażowania wkładał w to, aby mieć nieskazitelną fryzurę. - Klub żałosnych singli brzmi spoko. 90% żałosności zapewnisz ty, 10% należy do mnie, ponieważ się z tobą zadaję – szturchnęła go zaczepnie. Wbrew pozorom, zawsze się z nim świetnie bawiła i cieszyła się, że może sobie pozwolić na takie komentarze, bez większych obaw, iż się obrazi.
Spojrzała na niego przenikliwie; alkohol odebrał jej umiejętność odpowiedniego oszacowania sytuacji, dlatego dopiero po chwili dostrzegła, że chłopak żartuje. – No oprócz picia możesz spodziewać się, że ci podstawię miskę jak będziesz rzygał – oznajmiła, po raz kolejny pokazując jaka jest życzliwa i niesamowita.
Gdy Fillin przyjął zakład, na jej ustach pojawił się triumfalny uśmiech. Nie umiała się doczekać aż Ślizgon poniesie sromotną porażkę, z której będzie się mogła nabijać przez najbliższe dziesięć lat. Obserwowała ich rozgrywkę, wesoło popijając jabola, ale z każdą kolejną chwilą jej entuzjazm się zmniejszał. Szło mu nadzwyczaj dobrze, co oznaczało, że to on będzie miał okazję do strojenia sobie z niej żartów. Los jak zwykle z niej zadrwił. Kiedy wrócił do stolika, dzierżąc dumnie w dłoni galeony, mina jej zrzedła.
Na szczęście dla niego, była na tyle pijana, że nie potrafiła znaleźć w głowie żadnej ciętej riposty czy sarkastycznej uwagi; zamiast tego wstała i zaczęła bić mu brawo, trącając łokciem jego pusty już kufel. To od razu przypomniało jej, że sama dopiła swój alkohol, co oznaczało jedno – trzeba było zamówić następną kolejkę. Niezdarnie wygramoliła się zza stolika i podbiegła do baru, po drodze wpadając na jakiegoś pół-olbrzyma (przy którym wyglądała jak karzeł), ale zbyła go radosnym okrzykiem, żeby nie pyskował tylko ją przepuścił, bo jej ziomek właśnie rozegrał partyjkę stulecia i koniecznie muszą opić jego spektakularną wygraną.
Czy powinna była wybrać absynt, niemal najmocniejszą opcję ze wszystkich tu dostępnych? Oczywiście, że nie. Czy się tym przejmowała? Tym bardziej nie. – Przyniosłam nam absynt - postawiła przed chłopakiem szklaneczkę i z powrotem usiadła. – Ej, a może zamiast latać na tej durnej miotle powinieneś pójść w hazard? Bo wygląda na to, że dzięki mnie odkryłeś swój prawdopodobnie jedyny talent – zaproponowała wesoło. – Chociaż jest spore prawdopodobieństwo, że po prostu trafiłeś na wyjątkowo przygłupawe gobliny – dodała, drocząc się z chłopakiem. – Dobra, pijemy, trzeba się znieczulić, bo nie chcę cię martwić, ale co chwilę tu spoglądają jakby chcieli ci wpierdolić – uniosła szklankę w górę. – Za twoją wygraną! – wzniosła kolejny toast. Była już odpowiednio wstawiona, aby nie skrzywić się, gdy poczuła ostry smak absyntu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw 12 Lis - 4:28;

Faktycznie Cali nie przepadała za qudditchem i czasem rozmowa z nią na ten temat, była odrobinę jak ze ścianą, co było jedną z jej nielicznych wad jeśli chodzi o pogawędki. Trzeba było ją naprawdę zmuszać, żeby trochę mnie posłuchała kiedy nie było w okolicy nikogo innego, któremu mogłem się na ten temat wyżalić.
- Idealnie. Ja też zapewnię 90 % atrakcyjności naszego klubu, a ty pozostałe 10, jeśli staniesz tyłem - mówię odbijając piłeczkę wzajemnych dogryzań i pyrgając koleżankę kolankiem. Może i sporo czasu spędzam nad fryzurą, ale każdy miał jakieś przywary! Chyba dobrze, że moje dziwactwa są tak... schludne. Szczerze mówiąc, ja również nie znam dziewczyny, która nie obraziła się na większość rzeczy, które tutaj mówię. Czasem spotykanie się ze starymi znajomymi to jednak nie to samo co z partnerkami. To drugie jest znacznie bardziej... stateczne, powiedzmy braku lepszego słowa. - Od tego mam Boyda, nie schlebiaj sobie - dodaję na temat tej miski do rzygania, machając ręką na znak, że w mojej opinii tutaj jej pomoc jest zbyteczna. No chyba, że zdarzy się to dziś, w tym miejscu, wtedy nie odrzucę tak bezmyślnej pomocnej ręki, czy tam pomocnego wiadra od Cali.
Sam nie wiem jakim cudem wygrałem tyle galeonów. Zakładam, że to jakieś przysłowiowe szczęście początkującego. Aczkolwiek bałbym się próbować znowu zapraszać panów do rozgrywki. Nie wyglądali na szczególnie zadowolonych z mojego zwycięstwa. W przeciwieństwie do mojej towarzyszki, która zaczęła klaskać miarowo na moje kompletne zdumienie i szok. Dopiero wtedy uśmiecham się szeroko i unoszę zwycięsko zaciśnięte pięści, triumfując.
- Pijemy! - krzyczę trochę nie w porę, bo Ślizgonka już biegnie do baru, ale to przez alkohol odrobinę tracę już refleks. Niestety nasze głowy były osadzone na bardzo wiotkich sylwetkach i wspólne umiejętności zalewania się były przez to odrobinę bardziej ograniczone niż na przykład pół-olbrzyma, na którego wpadła Cali.
- Myślę, że jestem ukrytym geniuszem hazardu! - stwierdzam z pewnością, wąchając absynt i nie słuchając Twoich pierdół i złorzeczeń, bo jestem zbyt podekscytowany wygraną. - Spoko, jak zaczną się przywalać do nas, najwyżej zasłonie się za tobą, to uciekną jak zobaczą twój ryj - oznajmiam, nie przejmując się goblinamy w tak podniosłym momencie. Wypijam absynt, doskonale wiedząc, że jutrzejszy dzień będzie bardzo wyczerpujący. Ale co jutro, to jutro. A co dziś to dziś... Czy jest takie powiedzenie? Nieważne.
- Cali, zatańczmy z okazji mojej wygranej! - proponuję radośni i już wstaję z miejsca, by wyciągnąć dłoń w kierunku dziewczyny i pociągnąć ją w stronę "parkietu". Czyli niewielkiego, pustego miejsca gdzie tańczyły najróżniejsze pary, a pół-olbrzym, na którego wcześniej wpadła Cali podrzucał właśnie niebezpiecznie wysoko jakiegoś skrzata czy innego elfa. Cóż za magiczne miejsce. Splatam nasze dłonie i kładę rękę na biodrze dziewczyny, by w rytmie poprowadzić odrobinę dziewczynę; obrócić o kilka razy za dużo, na tyle, że musiałem łapać ją ze śmiechem, byśmy obydwoje nie wylądowali na posadzce. Krzyczę, że czas na podnoszenie i łapię ją, by podnieść do góry i obrócić nas w miejscu. Śmieję się do tego beztrosko, ciesząc się minutami w rytmie muzyki z przyjaciółką. Muzyka się zmienia (na szczęście), bo naprawdę daliśmy z siebie wszystko i o mało nie zgnietliśmy (jeszcze) mniejszych niż my przedstawicieli innych ras. Pewnym ruchem przyciągam do siebie Cali, byśmy podreptali chwilę w miejscu przy wolniejszym tańcu. Rzadko napotykam się z tak dużą różnicą wzrostu z dziewczyną, kiedy przykładając lekko policzek do buzi Cali, jej włosy łaskoczą lekko mój długi nos, a ja nadal mogę patrzeć co się dzieje za nami. Kątem oka widzę gapiącą się na nas kobietę; ale prędko zapominam o niej zatopiony w cięższym zapachu waniliowych perfum. Po kilku sekundach odrywam policzek od przyjaciółki, by spojrzeć na jej twarz. Chyba chciałem coś mądrego powiedzieć, ale zamiast tego zagapiam się na jej buzię i przesuwam niespecjalnie trzeźwym spojrzeniem po wąskich ustach Cali. Pokonuje jeszcze kilka centymetrów by z niewiadomych przyczyn jeszcze bardziej zbliżyć się do Ślizgonki, kiedy kątem oka widzę starą wiedźmę, która podchodzi w naszą stronę, patrząc się wprost na moją towarzyszkę, najwyraźniej nie obchodzą ją inne osoby.
- Coś od ciebie chce - mówię z niezadowoleniem, kiedy czarownica jest tak blisko, że aż trudno ją ignorować. Jak to się stało, że kiedy mówię, niemalże dotykam cię ustami? Nie ma co mnie pytać, bo ja nic nie wiem.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 571
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyPią 13 Lis - 3:56;

Nigdy nie rozumiała tej ekscytacji sportem, zwłaszcza grami miotlarskimi. I to absolutnie nie dlatego, że była w nich chujowa, skądże. Jego opowieści słuchała z czystej grzeczności, od czasu do czasu kiwając głową albo wtrącając pomruki w stylu „mhm”, „wow” czy „niesamowite”, kompletnie nie mając pojęcia o czym do niej mówi. No ale przyjaźń wymagała poświęceń.
Musiała przyznać, że ta riposta wyszła mu wspaniale, dlatego wybuchła śmiechem, ale po chwili szybko się zreflektowała, waląc go pięścią w ramię. Pewnie tego nawet nie poczuł, zważając na jej wątłą sylwetkę i brak jakiejkolwiek siły w łapie. – Nie masz za knuta gustu – zawyrokowała niezadowolona. – Gdyby każdy wyglądał tak jak ja to świat byłby piękniejszy – stwierdziła, odgarniając kilka zbłąkanych kosmyków za ucho. Co jak co, ale nie wmówi jej, że jest atrakcyjna tylko w dziesięciu procentach!
Zmarszczyła brwi, słysząc uwagę przyjaciela. – No to skoro masz od tego Boyda to już możesz posłać po niego patronusa, w przeciwnym wypadku będziesz wracał do domu urzygany. No i… w sumie to masz okazję zrobić coś dobrego, po raz pierwszy w życiu, a mianowicie mnie przenocować, bo za chuja nie wrócę do zamku w tym stanie. Przez ten cały bajzel w naszym dormitorium wyjebali mnie do wieży Krukonów, a żeby się tam dostać musiałabym pokonać milion schodów, pewnie przy okazji obijając swoją śliczną buzię – jęknęła na samą myśl o ilości stopni, jaka dzieliła ją od łóżka. – No chyba że balujemy do rana i pójdziemy prosto stąd na eliksiry do Dear.
Po raz kolejny tego wieczoru była zmuszona się oburzyć. – Bardzo dżentelmeńskie zachowanie, Fillin, wiesz, zasłanianie się dziewczyną – wytknęła mu jego maniery. Pewnie na jego miejscu postąpiłaby dokładnie tak samo, tchórzliwie wystawiając go na pierwszy front, w międzyczasie uciekając szpagatami, ale no tego to już wiedzieć nie musiał. Uwagę odnośnie ryja uprzejmie pominęła, nie chcąc wszczynać niepotrzebnej imby. Przecież doskonale wiedziała jakby się to skończyło – oczarowałaby stworzenia swoim zniewalającym uśmiechem i grzecznie kazała im spierdalać. - Możemy zrobić z tego biznes życia, ja zostanę twoim agentem i moim zadaniem będzie wyszukiwanie takich oferm jak te gobliny, a ty będziesz udawał, że umiesz grać. No i dzięki temu zarobimy tyle galeonów, że nie będę musiała szukać bogatego męża – z dumą przedstawiła mu plan. Jak widać, była nie dość, że ładna, kreatywna i łebska, to jeszcze miała smykałkę do interesów - ideał.
Ani się obejrzała, a już Ślizgon targał ją na tę żałosną imitację parkietu. Muzyka, która obecnie roznosiła się po tej spelunie, zachęcała do wesołych pląsów, podrygów i wywijania bioderkami w rytm radosnej melodii. Nie zwracała uwagi na pozostałych uczestników tego dancingu; tańcowała w najlepsze, co rusz gubiąc krok, ale w ogóle się tym nie przejmowała. Kręciło jej się w głowie od nadmiaru obrotów, na szczęście mogła liczyć na pomocne ramię przyjaciela, który rycersko łapał ją za każdym razem, gdy traciła równowagę. Ledwo usłyszała jego krzyk, że czas na spektakularny podrzut, rodem z tańca z gwiazdami. Najwidoczniej gwiazdami byli tu właśnie oni, dlatego ochoczo przystała na jego propozycję. Gdy tylko Fillin ją złapał, wyciągnęła ręce w bok, ciesząc się z tej z pozoru zwyczajnej chwili.
Ucieszyła się na zmianę muzyki, bo zdecydowanie potrzebowała paru minut na złapanie oddechu. Klasycznie nie odczuła różnicy wzrostu, w ten sam sposób co chłopak, bo była przyzwyczajona do tego, że każdy przy niej był niczym olbrzym. W trakcie tańca, umożliwiającego zacieśnianie czysto koleżeńskich więzi, przejechała dłonią po jego plecach.
Zerknęła nieprzytomnie na niego, gdy oderwał od niej policzek. Jego brązowe oczy tęskniły za rozumem i uprzejmie chciała mu to wytknąć, jednak rozpraszało ją to, że coraz bardziej przybliżał swoją twarz. - Kto coś ode mnie chce, ty czy.. kto? – spytała głupio, nie do końca wiedząc o co chodzi. Obróciła się gwałtownie (jej włosy automatycznie połaskotały go w twarz i usta) i rozejrzała po parkiecie, szukając owego jegomościa (stwierdziła, że gdyby to on czegoś od niej chciał to nie byłby taki tajemniczy i powiedział wprost). Gdy natrafiła na spojrzenie dziwnej wiedźmy, z powrotem przekręciła głowę w stronę Fillina. – Czemu ta prukwa się do mnie przyjebała? – spytała szeptem, nie odsuwając się od niego ani o milimetr. Zacisnęła drobne pięści na jego ramionach, w połowie wkurwiona, a w połowie przestraszona sytuacją. – Jak będzie chciała w coś zagrać to musisz mnie zastąpić, jestem kiepska w hazardzie, ok? – poprosiła niepewnie, nieświadomie wtulając się w chłopaka. Gdzieś z tyłu głowy majaczyła jej myśl, że odpowiedź na pytanie „co do kurwy?” otrzyma bezpośrednio mierząc się ze staruchą, ale nie była na to jeszcze gotowa – potrzebowała zachęty i wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyNie 15 Lis - 1:53;

Udaję, że jej uderzenie odczułem mocno i dotkliwie, więc łapię się za ramię i sycząc i mówiąc głośne AŁA, jakby miała co najmniej siłę olbrzyma, a nie chuderlawej nastolatki o wzroście skrzata domowego. Uśmiecham się na rozbawienie po mojej ciętej ripoście, jakże trafnej i sprytnej. Wzruszam ramionami z bezradnością kiedy ta twierdzi, że kompletnie nie mam gustu, jakby to nie była moja wina. - No, dobra, możesz mieć trochę racji - mówię po raz pierwszy jej przytakując, a nie dogryzałeś, ale to na pewno skutek alkoholu i tego, że bardzo zdradliwie mącił mi umysł, więc trudno mi było się skupić na kolejnej niesamowicie elokwentnej wypowiedzi, a nawet mi przeszła trochę ochota na dalsze ubliżanie koleżance, bo i tak dobrze wiedziałem, że mówię nieprawdę.
Słucham uprzejmie długiej tyrady, którą wypowiada moja przyjaciółka, usprawiedliwiając się jak może powodami dla, których chce u mnie nocować. Uśmiecham się na to wszystko uprzejmie, unosząc jedynie do góry brwi na te tłumaczenia, aż podnoszę rękę, żeby już przestała i wszystko rozumiem. - Spokojnie, nie pozwoliłbym ci samej wrócić do zamku, więc cieszę się, że po prostu wprosisz się do mnie, a nie zmusisz do jakiegoś wstydliwego przekradania się po całym Hogwarcie. No i dobrze wiem, że bardzo chcesz sprawdzić jak się ze mną śpi - mówię najpierw całkiem poważnie, ale po chwili już żartując z czymś co miało przypominać zawiadiacki uśmiech, ale nie wiem na ile mi to wyszło przez alkohol. Ale ona wlała w siebie tyle, że może nie zauważyła.
- Czemu miałby ci dawać za to pieniądze? - pytam najwyraźniej nie rozumiejąc pomysłu Cali. - Na pewno byłabyś beznadziejnym agentem, tylko byś za mną chodziła i jęczała, nie robiąc nic szczególnego. Bez płacenia to robisz, więc nie zgadzam się na ten chujowy deal. Wracaj do swojego szukania męża, powodzonka - stwierdzam grzecznie, krytykując jej pomysł, który benefity jakiekolwiek przydzielał tylko i wyłącznie jej.
Szybko jednak zapomniałem o swoim oburzeniu tą próbą naciągnięcie mnie na hajsy, bo oto porwałem Ślizgonkę do tańca, byśmy przez chwilę oderwali się od wzajemnych dokuczań i skupili się na czystej radości spowodowanej dzikimi pląsami, alkoholem oraz oczywiście własnym towarzystwem, które wydawało się być bardzo szczere, niezwiązane przymusowymi grzecznościami, a wręcz bardziej wymuszające bystrość umysłu podczas wzajemnego szkalownia. Na chwilę jednak postanowiliśmy dać sobie spokój, szczególnie gdy właśnie unoszę Cali do góry niczym prawdziwą gwiazdę.
A już po chwilę drepczę w miejscu, wdychając zapach wanilii i czując delikatną rękę na plecach. To pewnie przez to na chwilę nie wiem co robię, kiedy odrywam się na Cali i przybliżam się patrząc na nią z jakiegoś powodu. Dopóki oczywiście nie zaczyna mnie irytować podchodząca do nas kobieta. Czy ja coś od niej chciałem? Skąd ten pomysł, skoro sam nie wiem. Dlatego mrugam tylko prędko, zastanawiając się nad tym jaka jest prawidłowa odpowiedź; nie zdążam jednak nic powiedzieć, bo dziewczyna szasta swoimi włosami po mojej twarzy, na co ja dmucham na plątające się po mojej twarzy pasemka.
- Nie wiem - mruczę starając się równocześnie oddalić nas po prostu od niej, tanecznie zmieniając nasze miejsce dreptanka i wtapiając się bardziej w tłum. - Nie wygląda na fankę gier... - mówię poważnie wątpiąc w tę teorię i automatycznie mocniej ściskając Cali, kiedy wiedźma podeszła szybszym krokiem, by pojawić się za plecami mojej partnerki.
- No co? Niech idzie sobie pani creeprzyć gdzie indziej. Zamknięta impreza - zbieram się na pijacką odwagę, wychylając się do kobiety, by przegonić ją jak najszybciej. Najwyraźniej jednak nie rzuciłbym jej pierwszą na pożarcie jakby też to były gobliny, czy coś. Wiedźma bełkocze jakieś niezrozumiałe słowa, macha łapskiem w kierunku Cali i po chwili ucieka przez tłum. - Co do... - pytam sprawdzając co zrobiła Reagan, łapiąc Ślizgonkę za podbródek i podnosząc go lekko do góry, by sprawdzić czy są jakieś widoczne zmiany na jej buzi. Nadal drugą ręką obejmuję ją, jakby to miało teraz coś dać.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 571
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptyCzw 19 Lis - 1:56;

Ani przez chwilę nie uwierzyła w jego teatrzyk pt. „uderzyłaś mnie tak mocno, że teraz muszę manifestować na pół pubu jak bardzo mnie to zabolało”. Ba, po prostu pacnęła go w ramię ponownie, uśmiechając się niewinnie, z pewną dozą zaczepności. Czy jego męska duma była w stanie po raz drugi przyjąć taki cios? Jeśli nie to nie miała żadnych wątpliwości, aby posłać go na kurs bycia prawdziwym mężczyzną jako tematem przewodnim. Wszystko oczywiście w trosce o jego dobro.
Poczuła satysfakcję, gdy Fillin przyznał jej rację. – Po pijaku jesteś znośniejszy i paradoksalnie mądrzejszy – zauważyła, chwaląc Ślizgona. Rzadko kiedy skłonność do przesady z procentami była jakimś plusem, ale im więcej szklaneczek przechylali, tym częściej Fillin się z nią zgadzał.
Cierpliwie wysłuchała jego przygłupawej przemowy, nie do końca wierząc w to, co słyszy. – Przeceniasz się. Ale jeśli to właśnie dzięki mnie po raz pierwszy będziesz spał z dziewczyną to okej, jest to poświęcenie na jakie jestem gotowa – przyznała wspaniałomyślnie. – Aczkolwiek dzielenie wanny z Juniorem wydaje się lepszą opcją niż słuchanie twojego chrapania – oznajmiła. Czy chciała spać z ghulem? No nie do końca. Z drugiej strony, jej obywatelskim obowiązkiem było przygotowanie Fillina na sytuację, w której Victoria (albo jakakolwiek inna niewiasta), za jakieś pięćdziesiąt lat, zdecyduje się na zaśnięcie kilkanaście centymetrów obok niego. Bo jednak miał on podobne obycie z dziewczynami jak ze zniczem – nie było im po drodze.
- Kurwa, Fillin – pokręciła z niezadowoleniem głową. – Przed chwilą pomogłam ci odkryć twój talent do hazardu, a ty jak zwykle jesteś niewdzięczny i mi ubliżasz – westchnęła. – No chyba że przyznajesz, że to był fart nowicjusza i ostatecznie jesteś chujowy we wszystkim – oparła brodę o dłonie, wpatrując się w niego przenikliwym wzrokiem. Musiał teraz wybrać i zdecydować na głos czy to ona jest wspaniałym łowcą talentów i zajebistym agentem czy też to on miał jakieś niepojęte szczęście, ale jednocześnie był kiepskim hazardzistą. – W ogóle nie myślisz przyszłościowo i nie doceniasz jak się staram zrobić z ciebie porządnego człowieka.
Posłusznie podreptała za przyjacielem, chcąc jak najszybciej oddalić się od staruszki, która ewidentnie miała jakiś problem. Nie rozumiała czym jej zawiniła, a tym bardziej dlaczego chciała zrujnować ten przemiły wieczór, kiedy po prostu świetnie się bawili, przechylali kolejne szklaneczki alkoholu i wywijali na parkiecie. Może właśnie o to jej chodziło? Była zazdrosna o ich umiejętności taneczne? Albo o to, że spędzała kolejną noc samotnie w pubie, nie potrafiąc wyrwać żadnego frajera, bo jej twarz pozostawiała wiele do życzenia?
Z dumą i mocno bijącym sercem obserwowała jak Fillin, w przypływie dzikiej odwagi, wygarnął kobiecie i próbował odesłać ją z kwitkiem, w bardzo dżentelmeński sposób broniąc kalifornijskiego honoru. Wybryk ten tylko spotęgował napięcie, bo gdy Cali odwróciła się, aby skontrolować sytuację, staruszka wymamrotała coś pod nosem, machnęła kilka razy różdżką i spierdoliła chuj wie gdzie. Nagle poprawił jej się humor, a wszystko wydawało kurewsko śmieszne. Chichotała jak szalona, a kiedy Ślizgon złapał ją za brodę, żeby sprawdzić co za czary-mary odkurwiła wiedźma, zaczęła się śmiać jeszcze bardziej. Dopiero po chwili, gdzieś z tyłu głowy, zapaliła jej się lampka, że coś jest kurwa nie tak, jak być powinno. Nigdy w życiu nie śmiała się tyle, co przez ostatnie kilka sekund i był to jasny sygnał, że padła ofiarą jakiegoś uroku. Otumaniony alkoholem umysł wspinał się na wyżyny skupienia, a w jej oczach, oprócz jawnego rozbawienia, zagościło również niezrozumienie. Sięgnęła dłonią do kieszeni i z przerażeniem zauważyła, że nierozsądnie zostawiła różdżkę na blacie, tuż obok drinka. – Pizda…klątwę…stoliku – wydusiła jedynie z siebie pojedyncze wyrazy, machając w popłochu rękami. Dobrze, że tak dzielnie ją obejmował, bo grawitacja zdecydowanie nie była po jej stronie i wypierdoliłaby się na parkiecie, śmiejąc się do rozpuku. Miała nadzieję, że Fillin był na tyle bystry, żeby zrozumieć ten komunikat paralityka i zatarga ją do miejsca, w którym siedzieli, aby mogła złapać magiczny patyk i podjąć próbę odczarowania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 513
  Liczba postów : 1246
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 EmptySob 21 Lis - 21:31;

Kiedy drugi raz zostaję pacnięty w ramię osuwam się na krzesło, udając że nie żyję.
- Umarłem z bólu - oznajmiam z zamkniętymi oczami na wszelki wpadek dzieląc się tą informacją z Cali i mając nadzieję na jakąś rychłą pomoc w związku z tym, chociaż bardziej zakładając, że po prostu zgniję tu, a moja przyjaciółka sobie pójdzie i tyle będzie. W końcu jednak zmartwychwstaję niczym prawdziwy Jezus, czy inny mugolski bożek, by wrócić do rozmowy z Cali.
Może i jestem mądrzejszy po pijaku? Kto wie? Aż wzruszam ramionami, bo kim jestem żeby dyskutować na takie tematy. Skoro jest szansa, że coś co lubię robić, sprawia, że moje IQ zdecydowanie wzrasta, może powinienem po prostu przyjąć to do wiadomości.
Nie nadążam jednak za kolejnymi słowami dziewczyny, więc aż unoszę brwi, obdarzając ją pewnie niezbyt mądrym spojrzeniem. Pewnie prze alkohol potrzebuję kilku chwil, by zrozumieć co insynuuję i dopiero po sekundzie parskam śmiechem na te odzywki, niezbyt nimi przejęty. Swoją drogą przyszło mi na myśl, że gdyby to była prawda, pewnie znacznie mocniej by mnie ubodła. Chociaż ostatnio faktycznie sypiam tylko z moimi współlokatorami, kiedy niechcący zaśniemy oglądając coś na wizzie! Nie komentuję jednak specjalnie pierwszych złośliwości. Dopiero na drugie zdanie się lekko oburzając.
- Halo, halo, podobno nie chrapię, nie ślinię się i nawet niespecjalnie wiele miejsca zajmuję, bo się nie kręcę. Więc spanie ze mną to czysta przyjemność - oznajmiam żwawo, reklamując się uroczyście. - A ghul czasem pierdzi, więc nie radzę - dodaję z udawanym zafrasowaniem kręcąc głową na pomysł Cali. Nie mam pojęcia skąd przyjaciółka ma o mnie takie niskie mniemanie jeśli chodzi o podrywanie dziewczyn, ale lepiej chyba żeby tak o mnie myślała, niż w drugą stronę?
- Oj dobra jesteś wykurwistym, kalifornijskim menadżerem, z tobą zdobywać świat. Następny przystanek dla nas to Las Vegas - oznajmiam byleby przestała mi wchodzić na głowę i skupić się na większych przyjemnościach, czyli w tym wypadku przejścia do dzikiego tańcowania.
Które przerywa nam jakaś stara prukwa, która ani trochę nie przestraszyła się mojej pogadanki i wręcz na tyle mnie olała, że postanowiła zaatakować moją partnerkę. Z wielkim zdumieniem patrzę na chichoczącą Cali, bo mnie jakoś średnio to wszystko bawiło i nie mogłem pojąć dlaczego dziewczyna uważa inaczej. W końcu udaje mi się zrozumieć co próbuje do mnie wydukać i obejmują ją zgrabnie, by zaprowadzić z powrotem do naszego stolika. Na szczęście jest na tyle drobna, że nawet ja nie mam z tym problemów. Zamawiam trochę alkoholu (bo może zwilżenie gardła pomoże) i wyciągam sam różdżkę, nie mając zielonego pojęcia co może na to pomóc.
- Anapneo? - rzucam zaklęcie, dość niepewnie, na Californię, bo może chichot jest jakoś powiązany z drogami oddechowymi, nie wiem. - Boże kończmy to, bierzmy alko i chodźmy stąd, bo niedługo ja będę rzygał na kilometr, a ty umrzesz ze śmiechu jak kolejna starucha cię tu zobaczy - mówię bystro, kręcąc głową na to co się tu wyprawia.

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 QzgSDG8








Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty


PisaniePub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty Re: Pub Pod Ogonem Hipogryfa  Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub Pod Ogonem Hipogryfa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub Pod Ogonem Hipogryfa - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-