Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Fillin Ó Cealláchain

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 717
  Liczba postów : 1222
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Fillin Ó Cealláchain QzgSDG8




Moderator




Fillin Ó Cealláchain Empty


PisanieFillin Ó Cealláchain Empty Fillin Ó Cealláchain  Fillin Ó Cealláchain EmptyNie 5 Sie - 22:02;


Fillin Ó Cealláchain

DATA URODZENIA 06.09.2000
CZYSTOŚĆ KRWI  50%  
MIEJSCE URODZENIA Dublin
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Dublin
W HOGWARCIE JEST OD KLASY I
OBECNIE JEST NA ROKU 7 klasa, idzie na studia
WYMARZONY DOM Slytherin
WYBRANY WIZERUNEK Oscar Kindelan

Wyglad

WZROST  175
BUDOWA CIAŁA jestem tak gruby jak wysoki
KOLOR OCZU interesująco brązowe
KOLOR WŁOSÓW jeszcze bardziej interesująco brązowe
ZNAKI SZCZEGÓLNE irlandzki akcent
PREFEROWANE UBRANIA Widzisz mnie? To ja o, tutaj. Nie, nie tutaj. Jestem zasłonięty tym wielkim gościem. O tu, w czarnej bluzce, wąskich czarnych spodniach. Nie widzisz? Czyżbym nie rzucał się w oczy moimi jakże stylowymi, czarnymi, przylegającymi ubraniami? Niemożliwe!  

Historia i rodzina


Najważniejsze w mojej historii jest jedna rzecz, która jest podstawą wszystkiego – w domu Cealláchainów mieszkają duchy.
Nie jest to dom nawiedzony, pełen niewidzialnych dusz, niszczących przedmioty i gaszących w ogień w kominku. Wręcz przeciwnie. Te duchy są pomocne, wdzięczne za swój własny kąt, chętne do pogawędek.
 

Imię i nazwisko: Fillin Ó Cealláchain
Lata życia: 17.01. 1912 – 06.03.2010
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: rude
Dom w Hogwarcie: Gryffindor
Widok w Ain Engarp:  Duchy są wszędzie. On również jest duchem. Duchem, który je, dotyka, śpi, całuje. Duchem, który może żyć jak człowiek. Oto recepta na wieczne życie.  


Pamiętam głównie jego ciemny pokój, do którego przychodzę zainteresowany jako mały chłopiec. Siadam na kolanach mojego najstarszego członka rodziny i słucham o jego eksperymentach, planach, możliwych odkryciach. To mój pradziadek, Fillin rozpoczął badania nad duchami, zapraszając ich do zamieszkania z nami. Fascynował się ich materią, możliwościami, pamięcią. Całe życie spędzał na próbie zrozumienia esencji ludzkiej duszy. Nie wiem jakim cudem wciąż nie stracił swojej pasji, pomimo tego jak wiele rzeczy, w które wierzył mu się nie powiodły. Byłem zbyt mały, żeby zobaczyć w moim dziadku szczerą nadzieję na to, że będę kontynuował jego badania. I dopiero z czasem, przeglądając odziedziczone dzienniki, stany badań, szczegółowe notatki, uświadamiam sobie jak bardzo na mnie polegał i obiecuję sobie, że zrobię wszystko, by jego odkrycia nie zmieszały się z popiołem, wraz z upływem czasu. Dom w Dublinie, który kupił lata temu był podupadły, lekko spleśniały, pełny magicznych szkodników. Jednak bogactwo, naszej czystokrwistej rodziny rozpłynęło się wśród nieudanych interesów oraz wynalazków. Przyłączenie się do żydowskiej, bogatej rodziny handlarzy rdzeniami różdżek wydawało się być idealnym wyjściem. Z dłuższej perspektywy, gdyby nie ta decyzja, może wciąż wyglądalibyśmy jak rodowici Irlandczycy, którymi jesteśmy z krwi, kości i magii. A tak, wszyscy przypominamy teraz potomków wiary mojżeszowej. Jakkolwiek jego odkrycia nie były przełomowe jak na tamte lata, nie wzbogaciło to naszego rodu. Na jego pogrzebie było więcej umarłych niż żywych. A ja całą noc siedziałem w pokoju pradziadka, czekając aż wróci w widmowej formie. Musiała minąć cała noc, poranek i późne popołudnie, dopóki nie zrozumieliśmy, że pradziadek nie wróci. Poszedł dalej, chociaż nam obiecał zostać. Całkowicie poświęcił się swojej najważniejszej pasji - życia po śmierci.  

Imię i nazwisko: Maurine Ó Cealláchain
Lata życia:  ur. 28.11. 1950
Kolor oczu: brązowy
Kolor włosów: brązowy
Dom w Hogwarcie: Hufflepuff
Widok w Ain Engarp:  Najpierw jedna stopa, potem druga. Oto ona, Maurine wychodzi z domu, bez żadnego strachu.


Najbardziej pamiętam łzy w jej oczach, kiedy jechałem do szkoły po raz pierwszy. A ona, kobieta mojego życia, nie mogła odprowadzić mnie na peron. Ja nie płaczę, bo nie mogę być frajerem. Bardzo nie chcę trafić do domu pełnego ciamajd, a moja babcia często mówi jak jest dobry i jak bardzo pasuję do jej Puchonów. Jej zdanie radykalnie się zmieni za parę lat, ale w tej chwili widzi tylko jak bardzo o nią dbam. Nawet teraz mam ochotę wyrwać się z uścisku ojca i zostać na zawsze w Dublinie, byle już nie płakała. Podupadły, spleśniały dom pod jej okiem rozkwitł. Staje się przytulny i ciepły, pomimo wszechobecnego chłodu od widmowych postaci. Nasz dom to jej samotnia, jej własny kąt, jej wszystko. Od małego rozpieszcza mnie ciastami, karmi moje niewyrośnięte ego komplementami, wspiera w pasjach, radzi w sprawach, do których ją dopuszczam. Wychowywała mnie całe moje życie i jest jedyną kobietą, która nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy o niej mówię nie wspominam o oknach, których nie możemy otwierać w domu. Myślę o jej babcinym zapachu, ciepłych ramionach, przebywaniu w kuchni całe dnie. Słyszę jej ciepły głos kiedy zwierzam się jak kompletnie nie radzę sobie z eliksirami, zielarstwem, czy czymkolwiek do czego nie używamy różdżki. Doskonale zna moje dwie lewe ręce.  
Moja babcia była torturowana w ciężkich latach 80 i od tej chwili nie chciała otaczać się żyjącymi. Poświęciła się całkowicie na prowadzeniu swojego domu, jako przytułku dla duchów, nie interesując się ani trochę badaniami swojego ojca. Chce jedynie ulżyć w życiu po śmierci duszom, które nie mają własnego kąta. Czasem ktoś szepnie w naszym domu agorafobia. Czasem ktoś wspomni o uzdrowicielu, który mógłby pomóc. Po tych słowach muszę pukać do pokoju Maurine, powtarzać, że wszystko w porządku. Nikomu tu nie przeszkadza, że zawsze jest w domu, dzięki niej nasz dom ma dusze, nie tylko mówiąc wprost. W końcu zaśmieje się z mojego stałego żartu i wyjdzie z pokoju. I wszystko wróci do normy.  

Imię i nazwisko: Kyran Ó Cealláchain
Lata życia:  ur. 05.06. 1974
Kolor oczu: brązowy
Kolor włosów: brązowy
Dom w Hogwarcie: Slytherin
Widok w Ain Engarp:  Galeony przelewają się przez długie palce Kyrana. Wręcza je szczęśliwemu synowi, matce, wracającej do niego żonie.  


Za każdym razem, kiedy o nim myślę przypominają mi się inne momenty. Najgorszy jest ten, kiedy odeszła mama. Miałem wtedy zaledwie kilka lat, mój pradziadek wciąż żył i nawet wyszedł z pokoju, by stać ze mną za rękę na szczycie schodów. Nie rozumiała magii, czuła się gorsza, nienawidziła duchów. Odeszła, kiedy zorientowała się, że ja też będę czarodziejem, więc czułem się winny przez jakiś czas. Kyran błagał by została, łapał jej chude ręce, próbował zgarnąć jej drobną sylwetkę do domu. A jednak kiedy płacze przy drzwiach, ja wciąż naiwnie pytam pradziadka, czy mama wróci. W odpowiedzi zabrał mnie do swojego pokoju, gdzie cały dzień pomagałem robić notatki z jego eksperymentów, swoimi nieudolnymi rysunkami.  
Najlepszy jest ten kiedy dostał awans. Ma teraz rangę, której nie mogę sobie przypomnieć nazwy. Pracuje od lat w Patrolu czarodziejskiej policji. Kupił wtedy magiczną szafę grającą. Nie sądzę, że mógł znaleźć cokolwiek bardziej bezużytecznego niż to, a jednak każdego dnia jakiś duch włącza ją z przekory. Kyrana nie obchodzą duchy i nie przeszkadzają mu tak jak mojej matce. Moja babcia strofowała go kiedy przyprowadził swoją przyszłą żonę. Z rodziny mugoli. Jestem przekonany, że to po rodzinie Treasy mam wszelkie najbardziej żałosne cechy charakteru.  
Rzadko pił, ale w te wakacje upił się mocno i mnie przepraszał. Za to, że nie jesteśmy tak bogaci, za to jak żałosną ma pracę, za to że moja matka odeszła. Musiałem go nawet na chwilę objąć, czego nigdy nie robimy. A kolejnego dnia udajemy, że nic się nie stało. Doskonale wiem, po kim jestem królem pozorów.  

Imię i nazwisko: Shane Payne
Lata życia:  ur. 12.09. 2007
Kolor oczu: błękitny
Kolor włosów: blond
Dom w Hogwarcie: -
Widok w Ain Engarp:  Co może widzieć mugolski jedenastolatek?  


Kiedy na Ciebie patrzę nie widzę siebie i dlatego jestem tak zdezorientowany. Nawet karnację masz jakimś cudem słoneczną, pięknie opaloną. Włosy skręcają Ci się w złote loki jak aniołkowi. Tylko posturą się przypominamy. Co wcale nie świadczy na moją korzyść, patrząc na naszą różnicę wieku. Nie wiem co mam mówić. Mógłby opowiedzieć o swojej szkole. O tym z jakim strachem siedziałem na niewygodnym stołku, modląc się o dom mojego ojca. O tym jak nieswojo się czułem w Hogwarcie przez pierwszy rok i jak nagle zmieniłem zdanie, kiedy zacząłem nawiązywać prawdziwe przyjaźnie. Chciałem opowiedzieć jak nie lubię zielarstwa, ONMS i innego babrania się w brudzie. I jak dobrze mi idzie transmutacja. Może zostałabym animagiem? Jakbym był prawdziwym starszym bratem, pomógłbym Ci w kwestii podrywu. Ale ja co najwyżej mogłem żartować jak kiepski byłem jeśli chodzi o chodzenie z dziewczynami. Mam też do opowiedzenia dumną historyjkę o moim niezręcznym pierwszym razie z dziewczyną dla której to było nic ważnego. Albo o tej z wakacji, która potraktowała mnie jak przelotny romans. Nie wiem czy miałbyś dobre zdanie, gdybyś to usłyszał.  
Jednak nie mówię o sobie nic. Zerkam na matkę, równie zestresowaną jak ja. Do której jesteś taki podobny. Obiad smakuje dziwnie. Twój ojciec wydaje się być niezadowolony z moich odwiedzin, ale przecież moja matka sama mi to zaproponowała. No dobra, to ja zapytałem czy się niedługo zobaczymy. Nie umiem kłamać o normalnej szkole, niewiele mówię, bo kompletnie nie znam się na świecie mugolskim. O mały włos nie popełniam gafy, kiedy pytasz mnie o geometrię, a ja jedynie patrzę się na Ciebie niezrozumiale. W ostatniej chwili Treasa mnie ratuje, a ja jeszcze bardziej zamykam się w sobie.  

To był pierwszy i ostatni raz kiedy Cię widziałem. W domu spalam wszelkie kartki i listy od mojej matki. Nienawidzę Ciebie, jej i Twojego durnego świata. Bez magii i bez duchów.  


Charakter


W salonie przesiaduje sir Fion Hickey, który mnie inspiruje.

Fion opowiada najróżniejsze historie na temat swojego dawnego życia. Z jego stroju wynika, że mógł być bogatym szkotem z XVII wieku. To jednak są tylko nasze pomówienia. Nigdy nie powtarza tej samej wersji swojej śmierci, czy tego co robił w swojej ludzkiej powłoce. Podejrzewam, że po prostu przytacza życia wielu znanych mu ludzi. Uwielbiam jego niestałość, bo kompletnie to podzielam. Może nie tak drastycznie jak on. Po prostu zmieniam zdanie w ciągu sekundy. Mówiąc jedną rzecz, już myślę, że może tak nie jest i nagle twierdzę coś kompletnie innego. Tylko ciasne umysły nie potrafią przyjąć do siebie innej prawdy. A mój umysł jest wyjątkowo szeroki.  

W kuchni siedzi Ulick Mallon, z którym niestety też mam coś wspólnego.

Stary ksiądz, który umarł na syfilis, ku naszemu zgorszeniu jest to stadium drugie, więc uwierzcie mi, nawet przezroczysty i bez życia, wygląda naprawdę paskudnie z wrzodami na ciele. Ulick nie siedzi w kuchni przez zamiłowanie do zapachu potraw czy gotowania. Przypuszczam, że chce nam swoją osobą obrzydzić jedzenie. Każdego dnia spędzamy co najmniej pół godziny na wyganianiu go z pomieszczeń, w których jemy. Mallon nie jest okropny tylko z wyglądu. Nasz współlokator niesamowicie marudzi. A ja ochoczo próbuję go przebić w ciągłym narzekaniu. Jęczę, wyrażam głośno niezadowolenie, krytykuję wszystko. Tylko ja w przeciwieństwie do Ulicka jestem elastyczny. Z łatwością zapominam co mnie gryzło i przestaję wyrażać swoją złość  w ułamku sekundy, jeśli mnie ktoś do czegoś przekona. A zazwyczaj wystarczy kilka błahych słów.  

Na strychu mieszka Bedelia Guinness, z nią też się utożsamiam.  

Jak byłem mały często do niech przychodziłem. Siadałem na podłodze zapoznając się z jej smutnymi opowieściami. Bedelia była wyjątkowo brzydką czarownicą z XVI wieku. Długo i cierpliwie słuchałem jej smutnych historii, chociaż umarła raniona w czasie najazdu (a raczej nie umarła, tylko wykrwawiała się cały dzień, jedzona przez ptactwo), jak na ironię dla niej najsmutniejsze jest to, jak wiele mężczyzn ją odrzuciło. Mi też się wydaje, że mogę zginąć w samotności i też mam wrażenie, że nie jestem najlepszą partią w okolicy. Ale obiecałem sobie, że nigdy nie będę się użalać jak Bedelia. Zawsze twierdzę, że nikt nie jest dla mnie wystarczająco dobry, bo nikt nie może mi dorównać. Powtarzam to tyle razy, dopóki wszyscy mi nie uwierzą, bo nie chcę wzbudzać nigdy niczyjego współczucia. Dlatego zakochuję się po cichu w swojej głowie wymyślam nam ślub, imiona dzieci i Twoją sukienkę. A potem kiedy budzę się kolejnego dnia zapominając jak mocne było moje wczorajsze uczucie.

W piwnicy mieszka Biała Kobieta, którą czasem obserwuję.

Nic o sobie nie mówi i nie przedstawiła się prawdziwym imieniem. Jej nocna koszula nie wskazuje na wieki, w których mogła żyć, a ona nigdy nie tłumaczy białej krwi na jej ubraniu. Jest miła dla wszystkich, pomocna kiedy trzeba, spokojna i czasem czuła. Może zamordowała we śnie męża, może swoje dziecko, może była świadkiem czegoś strasznego. Biała Kobieta jednak stwarza pozory, że wszystko jest w porządku. A ja uważam, że to idealny sposób na życie. Nie chodzi o to, żebym ja się dobrze czuł, bo to może nigdy nie nadejść. Chcę tylko, żeby ludzie wokół byli przekonani, że jestem pod kontrolą każdego ułamka zajmujących mnie spraw. Że wszystko jest zawsze tak jak sobie wymyśliłem. Nawet jeśli nic nie idzie tak jak powinno, a ja cierpię w samotności. Skarżę się nieustannie na zimno, nudne lekcje, nieciekawych ludzi, brzydkie szaty. Albo żartuję ze wszystkiego co mnie otacza. Jednak nie mówię o swoich prawdziwych uczuciach. Trudno mi przychodzi bliższy kontakt z ludźmi, bo trudno mi przychodzi odrzucenie. Król pozorów w widmowej koronie.

Moja Lotta, jest w moim pokoju.

Kiedyś była gołębiem, teraz jest człowiekiem. Żyje już jako duch tysiące lat i opowiada o tym jak wyglądała kiedyś trawa, drzewa, pyta czy powietrze jest takie samo. Na większość pytań nie potrafię odpowiedzieć. Lotta często wychodzi, a kiedy wraca mówi o tym jak była gołębiem. Chłonę jej nauki w nadziei, że kiedyś również będę potrafił przeobrazić się w inne zwierzę i zwiedzać przestworza, tak jak ona kiedyś. Ślęczę nad książkami od transmutacji, próbuję wykorzystać to co mówiła moja Lotta, chociaż nie jest prosta nauka od ducha. Często przy niej obgaduję ludzi po całym roku szkolnym, nawet jeśli byłem uosobieniem grzeczności. Jej nie obchodzi moja dwulicowość, bawią ją nasze błahe, ludzkie problemy. Przypuszczam, że Lotta była kimś na kształt druidki i wiem, że zamordowali ją mugole. Czuję jak wzmaga się do mnie nienawiść do wszystkich bez magii, kiedy patrzę na Lottę i kartki urodzinowe od mojej matki. Moja niestałość nie obejmuje kwestii mugoli. Nigdy też nie pójdę dalej jak umrę.
Nie jestem ryzykantem.  

Ciekawostki


★ Zmieniam bardzo szybko zdanie w błahych sprawach, ale przy poważniejszych rzeczach jestem wytrwały w swoich przekonaniach. A przynajmniej tak twierdzę.  
★ Jestem całkiem towarzyski, mam bardziej problem w nawiązywaniu szczerych, mocnych więzi. Przelotne znajomości to mój konik.
★ Wcześniej nigdy nie byłem na wakacjach ze szkołą. Mówię, że nie mam ochoty, jestem zajęty. Nie wspominam o tym, że tacie szkoda na to pieniędzy.  
★ Idąc za ciosem, nie umiem żadnego innego języka obcego.
★ Nie latam źle na miotle, jak byłem mały, jak każdy chłopiec chciałem zostać graczem. Z racji postury jestem całkiem dobry na pozycji szukającego. Jestem też zajadłym kibicem Pustułek z Kenmare.
★ Nasza rodzina jest irlandzka do szpiku kości (nie licząc żydowskich przodków). Jesteśmy przewrażliwieni w tych tematach i nie nazywamy się Anglikami. Dlatego też wszyscy mamy najbardziej irlandzkie imiona jakie można.
★ Nie wierzę w żadną religię i po śmierci planuję zostać duchem.  
★ Chcę zostać animagiem. Jednak to tak wiele roboty, a boję się, że będę zmieniać się w coś równie bezużytecznego jak na przykład karp. Co wtedy?  
★ Jestem jeszcze bardziej zmienny i spektakularnie wygadany po alkoholu. I szybko na mnie wpływa.
★ Bardzo lubię starą muzykę, bo tylko taka leci w moim domu.




Ostatnio zmieniony przez Fillin Ó Cealláchain dnia Pon 25 Maj - 20:49, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; prawie udany tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 717
  Liczba postów : 1222
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Fillin Ó Cealláchain QzgSDG8




Moderator




Fillin Ó Cealláchain Empty


PisanieFillin Ó Cealláchain Empty Re: Fillin Ó Cealláchain  Fillin Ó Cealláchain EmptyNie 5 Sie - 22:17;

REDI CHYBA ??!!

______________________

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Galeony : 740
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Fillin Ó Cealláchain QzgSDG8




Gracz




Fillin Ó Cealláchain Empty


PisanieFillin Ó Cealláchain Empty Re: Fillin Ó Cealláchain  Fillin Ó Cealláchain EmptyNie 5 Sie - 22:42;



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!

bardziej redi się nie dało I love you #geniusz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Fillin Ó Cealláchain QzgSDG8








Fillin Ó Cealláchain Empty


PisanieFillin Ó Cealláchain Empty Re: Fillin Ó Cealláchain  Fillin Ó Cealláchain Empty;

Powrót do góry Go down
 

Fillin Ó Cealláchain

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Fillin Ó Cealláchain QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-