Share
 

 Pokój Wielu Myśli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.org/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyWto 2 Kwi - 23:23;

First topic message reminder :




Cierpisz na brak weny? Nie potrafisz zrobić zadania domowego? Odwiedź Pokój Wielu Myśli! Żadna inna sala nie działa tak inspirująco jak ta tutaj - każdy wychodzi stąd z napisanym esejem, częścią książki, poematem lub po prostu z pomysłem. Wszędzie latają samopiszące pióra, a całe pomieszczenie zawalone jest książkami oraz pergaminami. Śmiało - zasiądź za jakimś biurkiem lub na kanapie i daj się ponieść swej muzie.

Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!

Spoiler:

1 - Niemalże natychmiastowo, kiedy to wchodzisz to pomieszczenia, zauważasz zbliżające się samopiszące pióro, które przeszywa powietrze. Co najgorsze - nie wygląda na to, aby zechciało w jakikolwiek sposób zahamować! Rzuć jeszcze raz kostką: nieparzysta - całe szczęście przedmiot zawraca w całkowicie innym kierunku, w wyniku czego możesz spokojnie rozejrzeć się po pomieszczeniu i zrobić to, po co tu przyszedłeś; parzysta - pióro nie zatrzymuje się! W pewnym momencie przecina skórę na Twoim ramieniu. Rana co prawda nie jest zbyt głęboka, ale na pewno piecze i nie należy do zbyt przyjemnych doświadczeń. Jeżeli masz pięć punktów z Magii Leczniczej, możesz samodzielnie uporać się z problemem. W przeciwnym przypadku poproś kolegów o pomoc albo udaj się do skrzydła szpitalnego (napisz posta).

2 - Twoje czujne oko zauważa pozostawione przez nieznanego ucznia notatki. Podchodzisz do jednego z biurek oraz zapoznajesz się z treścią. Okazuje się, że zostały one napisane ręką fascynata Czarnej Magii - kiedy chwytasz za pergamin, ten automatycznie zapala się niebieskimi płomieniami oraz rozsypuje na drobny mak! "Na szczęście" udało Ci się coś przeczytać i w związku z tym otrzymujesz jeden punkt do kuferka z tej dziedziny - zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

3 - W pewnym momencie do akcji wkracza kałamarz wypełniony po wierzch atramentem, który zaczyna lewitować w powietrzu bez konkretnego powodu. Magia tego miejsca zdawała się zaskakiwać na swój własny, specyficzny sposób - nagle okazuje się, że przedmiot wpadł prosto na Ciebie, w wyniku masz poplamione ubrania! Granatowa plama ewidentnie zakłóca harmonię stroju - aby uporać się z problemem, chwyć za różdżkę i rzuć Chłoszczyść!

4 - Spostrzegasz bez większych problemów jedno z piór, które wydawało się w ogóle nie działać. Nic bardziej mylnego - kiedy jednak postanawiasz je dotknąć, okazuje się, że tylko wymagało delikatnego pchnięcia do działań! Co najdziwniejsze - przedmiot ewidentnie za Tobą krąży oraz bezustannie lata. No cóż - czy tego chcesz, czy też i nie, stałeś się nowym właścicielem Samopiszącego Pióra - zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

5 - Żaden z przedmiotów nie chce się Ciebie słuchać - jakby w ogóle nie były podatne na Twoje myśli. Jakakolwiek interakcja kończy się ominięciem sylwetki przez latające pióra, w wyniku czego musisz własnoręcznie zapisywać jakiekolwiek notatki.

6 - Pióro, które postanowiło z Tobą współpracować, na pierwszy rzut oka nie sprawiało wrażenie wadliwego, lecz w istocie było... Mocno skrzywione. Zapisywało zdania z okropnymi błędami, wplatając między zdania parę przekleństw i słów bez kontekstu... Obyś się zorientował, że z takiej pracy nie będzie Wybitnego... I obyś jej nigdzie nie wysłał!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Violetta Strauss

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : blizny pokrywające lewą dłoń: kilka na palcach i wierzchu dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza || do końca maja gojące się ślady po podrapaniu przez matagota na twarzy i rękach
Galeony : 456
  Liczba postów : 1065
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 24 Lut - 17:16;

Kości: 1 i 4

Szukała już od dłuższego czasu miejsca, w którym mogłaby spokojnie zająć się nauką zaklęć, które zamierzała wypróbować. Potrzebowała bowiem spokoju i ciszy, w których mogłaby zająć się nauką gdzieś gdzie zwykle jej rówieśnicy nie zaglądali. Wolała ćwiczyć w samotności i zdawało jej się, że zajrzenie do pokoju wielu myśli było całkiem dobrym pomysłem. Nie sądziła, by było to aż tak popularne miejsce, by przyciągać do siebie zbyt wielu uczniów. Dlatego wydawało jej się to być idealnym rozwiązaniem.
Zaszła na trzecie piętro i znalazła odpowiednie pomieszczenie. Niewiele myśląc przekroczyła próg, nie zdając sobie w ogóle sprawy z tego, co też może czekać ja w środku. Spodziewała się tego, że zastanie jakieś ciche, puste pomieszczenie, w którym ot porozstawiane będą książki i walać się będą stosy pergaminów. Z pewnością nie była przygotowana na to, że jakieś szalone samopiszące pióro zacznie ją atakować, szarżując akurat w jej kierunku. Nie była przygotowana na tak nagły atak. Próbowała jeszcze wykonać jakiś unik zupełnie jakby miała do czynienia ze złośliwym tłuczkiem w czasie meczu Quidditcha, ale ze względu na swoje zaskoczenie jej reakcja nie była zbyt szybka i choć wykonywała już obrót, który miałby ocalić ją przed kontaktem z morderczym piórem to niestety nie udało jej się to. Przyrząd do pisania gnając z niesamowitą prędkością zahaczył o jej ramię i rozrywając szaty i przecinając znajdującą się pod nimi skórę.
Strauss zaklęła szpetnie po niemiecku, odruchowo sięgając do zranionego miejsca. Oczywiście, że widniała tam krew. Całe szczęście cięcie nie było zbyt głębokie choć można było odnieść zupełnie inne wrażenie, gdy spojrzało się na zakrwawione palce Krukonki, która badała swój uraz. Zdawała sobie sprawę, że to nic wielkiego i zapewne mogłaby to zignorować, ale rana piekła niesamowicie i zdecydowanie nie było to miłe uczucie. Szkoda tylko, że Violetta pomimo swojego zamiłowania do Quidditcha i pakowania się w różnego rodzaju sytuacje to jednak kompletnie nie radziła sobie z medycyną i nie bardzo potrafiła zadbać o swoje kontuzje. Od tego miała innych. I tym razem również chyba musiała się na nich zdać. Czyżby nadeszła pora, by po raz kolejny odwiedzić Skrzydło Szpitalne? Całe szczęście tym razem z niewielkim uszczerbkiem na ciele.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 8:59;

Kostki:5, no ofc, że mi nic nie wyszło

To była jego ostatnia nadzieja i z każdą kolejną minutą oddalała się od niego krok po kroku. Nawet jeśli odwracała się, by na niego spojrzeć, to tylko z prześmiewczym uśmiechem i pogardliwym błyskiem w oku, by pokazać mu, że jego szanse już nie wzrosną. W pewnym momencie opadł na kanapę już całkowicie zrezygnowany, odchylając głowę do tyłu, by oprzeć ją o oparcie mebla i utkwić spojrzenie w suficie. Najwidoczniej tak silnie nie lubił się z magią, że nawet w pokoju wypełnionym nią po brzegi, ta omijała go szerokim łukiem, nie chcąc uraczyć go chociaż lekkim muśnięciem, więc mimo faktu, że spędził w tym miejscu już prawie trzy kwadranse, jego pergamin wciąż  był zupełnie pusty, jeśli nie liczyć nakreślonych przez niego samego liter "Skyler Schuester, IX rok, Hufflepuff. Zielarstwo. Esej: Fazy księżyca a jagody jemioły".
Prawda, miał ostatnio problemy z koncentracją, bo jeśli jego myśli nie uciekały do Finna, to zaraz pomykały do sylwetek minionych na korytarzu studentów, których kusiło go zaczepić i użyć na nich nieco skylerowego uroku. Przecież wcale nie chciał wiele. Trochę uwagi, może odrobiny ciepła cudzego ciała czy miękkości cudzych ust... To chyba by mu wystarczyło, by się nieco rozluźnić, a przynajmniej to teraz sobie powtarzał przesuwając dłonią po calym rzędzie guzików od koszuli mundurka, bezwiednie w ten sposób sprawdzając czy wszystkie są zapięte.
Myślenie wydawało się takie... ciężkie. Dosłownie miał wrażenie, że każda myśl nabiera na wadze i ciąży nieprzyjemnie, gromadząc się w nim, zamiast swobodnie ulatywać, przez co zapadał się coraz bardziej w miękkie poduszki kanapy i zupełnie nie miał motywacji stąd odejść, choć wiedział, że nie ma już na co liczyć. A może jednak wciąż miał nieco nadziei i to ona, niczym łańcuchy, trzymała go w tym miejscu i kazała czekać na cud? Westchnął ciężko i przymknął oczy - powoli, z należną zaspanemu gestowi czcią i ufnością, że gdy je zamknie, to szanse na współpracę z magicznymi piórami wzrosną. Może po prostu krępowały się jego natarczywego, błagającego spojrzenia?

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 13:27;

Chociaż na ogół pracował w bibliotece, to w gorszych chwilach zaglądał też do pokoju wielu myśli, zwłaszcza wtedy, kiedy potrzebował większego przypływu weny. To zdecydowanie był taki dzień. Pracował nad projektem, który uważał za jeden ze swoich lepszych w ostatnim czasie. Wiedział, że wszystko musi być idealne, jeśli ma choćby przedstawić to braciom i ojcu. Odkąd wrócił, przykładał do tego jeszcze większą wagę. Czuł, że musi udowodnić, że dużo się nauczył i potrafi teraz projektować na podobnym poziomie do nich, co nie było najprostsze. Mimo wszystko nie chciał się zamykać w żadne schematy, dalej szedł w zaparte i starał się znajdować rozwiązania w swoim stylu. A żeby połączyć swój pomysł z wyobrażeniami rodziny, potrzebował sporego natchnienia, żeby nie powiedzieć cudu.
Wchodząc do środka, odchylił głowę zaskoczony, bo samopiszące pióro poleciało prawie prosto w jego twarz. Miał wrażenie, że zaraz wleci mu w oko, ale zamiast tego skręciło w innym kierunku. Pokręcił głową, zastanawiając się, czy w tej szkole już naprawdę strach się nawet uczyć i rozejrzał po pomieszczeniu. Chciał usiąść przy którymś ze stołów, ale dostrzegł Skylera i zamiast tego, odłożył swoje rzeczy na jednym krześle i opadł na kanapę obok niego.
- Wiesz, że ludzie przychodzą tu, żeby pracować, a nie zasypiać? Psujesz klimat - zauważył. Nie widział go jeszcze ani razu od swojego powrotu, zresztą był w szkole tak krótko, że nie natknął się na wiele osób. Niektóre spotkania były bardziej, inne mniej przyjemne, ale ze wszystkimi zdawał się czuć całkowicie komfortowo, mimo, że chyba nie ze wszystkimi powinien.

Kostka: 1, nieparzysta

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 14:13;

Wydawało mu się, że myślał o pierwszych zdaniach eseju, a przynajmniej był prawie pewien, że miał przed oczami wyobraźni okrągłą, białą jagodę jemioły, powoli zamieniającą się w pełnię księżyca, więc... doszedł do wniosku, że to wszystko składa się w logiczną całość i nie zaglądając nawet do leżących obok książek po prostu pochylił się nad swoim pergaminem i zapisał go w całości bez ani jednego oddechu przerwy, póki nie skończył. Była to naprawdę lekka i przyjemna myśl, jednak jak miało się okazać - nieprawdziwa. Z nieplanowanej drzemki wybudził go ruch na kanapie i zanim jeszcze otworzył oczy, przesunął sennie policzkiem po miękkim oparciu, dopiero później uchylając lekko powieki spojrzał nieprzytomnie na źródło dźwięku, marszcząc z dezorientacji brwi. Poprawił się nieco z półleżącej pozycji, do której przeszedł przez sen i przesunął wzrokiem po Ślizgonie, później zerkając na swój pusty wciąż pergamin i znów wrócił do Needle'a. Rzeczywistość przemieszała mu się z fantasmagorią, a niespodziewana obecność osoby, której nie widział dwa lata, nie pomagała wcale wyjść z tej mgły, w której właśnie błądził. Uniósł rękę, chcąc sprawdzić czy chłopak jest prawdziwy, ale wciąż nierozbudzone kończyny nie chciały odpowiednio współpracować, więc dłoń odbiła się miękko od jego torsu, zamiast dźgnąć go palcem w ramię. Tyle jednak wystarczyło mu zupełnie i przecierając zaspaną twarz usiadł porządniej, dopiero teraz unosząc z niedowierzania brwi.
- Xav - zaczął, ale musiał przerwać, by odchrząknąć, chcąc pozbyć się chrypy z niskim głosie. - Co Ty... Kiedy wróciłeś? - spytał, szybko odnajdując się w zamotanym pytaniu i przesunął po nim wzrokiem, bo dopiero teraz do zaspanego umysłu zaczynało docierać jak długo go nie widział i ciekawski wzrok zaczynał stopniowo wyłapywać różnice w jego wyglądzie, które zaszły przez ten czas. Wciąż przecież byli na tyle młodzi, że dwa lata potrafiły zmienić tak wiele... - Dobrze wyglądasz - rzucił, wciąż nie do końca odnajdując się w tej rzeczywistości i instynktownie przesunął dłonią po brzuchu, by wygładzić zagniecenia na koszuli, jakby to miało drastycznie pomóc w jego własnej prezentacji. Świadomość wiszących pod oczami ciemniejszych półksiężycy wcale nie napawała go w takiej sytuacji optymizmem i przełykając ślinę miał wrażenie, że los znów z niego zakpił podsyłając mu byłych w najgorszych momentach.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 15:55;

Obserwował spokojnie rozespanego Skylera, zastanawiając się, kiedy wróci do rzeczywistości i czy nie powinien wyraźniej zasygnalizować swojej obecności. Kiedy jednak puchon zaczął się poruszać i bez entuzjazmu otwierać oczy, przekonał się, że to nie będzie konieczne. Widział zagubienie w jego spojrzeniu i dał mu chwilę na połączenie faktów. Teoretycznie, nigdy nie miał wracać. No, przynajmniej nie na studia. Rzucił je, bo doszedł do wniosku, że niewiele mu dadzą i tylko praktyka nauczy go tego, czego potrzebował. Jeśli jednak chciał wrócić do domu i do rodzinnej firmy, nie miał wyboru, musiał znowu postawić swoją nogę w Hogwarcie, czego aż tak nie żałował. Podczas swojej nieobecności zmienił nastawienie i doszedł do wniosku, że jest jeszcze parę rzeczy, których łatwiej będzie mu się nauczyć w zamku. Wygodnym, komfortowym zamku. Łatwo było zamienić obskurną kawalerkę na niczego sobie dormitoria w lochach.
Uśmiechnął się rozbawiony, kiedy chłopak wręcz odszukał go dłonią.
- Dopiero po dotyku mnie poznasz, o każdej porze dnia i nocy, co? - rzucił, kiedy Skyler w końcu wydusił jego imię, dalej nie kryjąc zaskoczenia. - Jakoś zaraz po feriach. Kończę co zacząłem - ponad dwa lata w zamku wydawały mu się póki co abstrakcją, ale wiedział już, jak szybko czas potrafi uciekać, więc aż tak się tego nie obawiał. Nie wiedział jedynie, czy nie będzie tęsknił za swobodą jaką dawało mu życie za granicą, z daleka od wszystkich. Miał nadzieje szybko się gdzieś zahaczyć, żeby było go stać na wynajęcie kawalerki. - Ty też niczego sobie. Chociaż trudno powiedzieć, żebyś promieniał. Co cię dobija? Szkoła, czy dalej niepoprawny romantyzm? - widział oznaki zmęczenia na jego twarzy, zresztą, zdążył go trochę poznać, żeby dostrzec detale, które najlepiej świadczyły o tym, że nie był w doskonałym humorze. - Do czego próbujesz się natchnąć? - dopytał, zerkając na niemal pusty pergamin, na którym pewnie miała znaleźć się jakaś konkretna treść. W końcu w to miejsce nie przychodziło się bez powodu, na pewno nie po to, żeby się przespać. Przynajmniej teoretycznie.

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 17:35;

Zawiesił wzrok na uśmiechu Ślizgona i teraz był już pewien, że nie ma miejsca na pomyłkę, bo raz zapamiętany, nie da się pomylić z żadnym innym. Sam Skyler zresztą uważał, że w uśmiechu kryje się naprawdę sporo charakteru człowieka i może właśnie dlatego tak dużo czasu poświęcił na wyuczenie się tych perfekcyjnie wygiętych łuków, które serwuje nie tylko w pracy, ale i za każdym razem, gdy chce coś ukryć. Tak i teraz chciał ukryć mieszankę uczyć, której sam nie rozumiał, a i nie potrafiłby zrozumieć, nawet jakby się nad tym dłużej zastanowił. Nie czuł się tak zwyczajnie zagubiony i żałośnie zdesperowany jak jeszcze godzinę temu, bo teraz z buciorami wlazł w to wszystko Xav, zapraszając do jego umysłu całą paletę wspomnień, których wcale nie chciał teraz analizować i porównywać do jego obecnej sytuacji. Byle tylko nie myśleć o tym, że tkwi w jakiejś niekończącej się pętli bycia niewystarczającym, by utrzymać kogoś na stałe. Jeszcze nie teraz, umyśle. Daj mu chwilę odetchnąć i poczuć ulgę z towarzystwa.
- Wolałbym w nocy, ale w dzień też mi nie przeszkadza- mruknął, przeciągając się zaraz, by lepiej się rozbudzić, po czym obrócił się w bok, wciągając jedną zgiętą nogę na kanapę, chcąc lepiej przyjrzeć się Xavierowi po tak długiej przerwie. Oparł łokieć o oparcie, wspierając dłonią głowę i uśmiechnął się lekko odnajdując jego spojrzenie.
- Nie ma Cię dwa lata i już byś chciał za darmo dostać wszystkie informacje - odpowiedział powoli, z wyraźnym rozbawieniem w głosie, ale po chwili, na krótki moment, mina nieco mu zrzedła - Choć jak widać chyba u mnie nic nowego, skoro wciąż jesteś w stanie zgadnąć - dodał, próbując brzmieć przy tym na tyle swobodnie, by nie wylać całego swojego żalu w tym jednym zdaniu. Zabawne jest to, że dopiero dwa ostatnie lata były pełnym popisem jego możliwości, jeśli chodzi o jego emocjonalne zaangażowanie, czy jak to nazwał Xav "niepoprawny romantyzm", a on ich nawet nie widział. Jak więc nazwałby to wszystko, gdyby jednak mógł obserwować jego potknięcia się przez ten czas? Przyklasnąłby tym wszystkim jednonocnym przygodom, którymi nauczył się cieszyć? Oceniłby go za tak szybkie deklarowanie swoich uczuć? A może przez ten czas i on dał się komuś... zakotwiczyć? Podrapał kłykciem brew, jakby chciał tym zetrzeć niepotrzebnie kłębiące się myśli i mruknął w zamyśleniu czym właściwie mógłby się podzielić, by rozmowa nie toczyła się w nieporozumieniu, ale też nie zdradzać za wiele.
- Chyba chodzi o duet pod nazwą: odznaka plus zerwanie - rzucił, wzruszając ramionami i jakby od niechcenia dźgając palcem oznaczenie swojej marnej władzy wiszącej dumnie na piersi - Pomyślę jak to odreagować w weekend - mruknął ciszej, uznając, że to idealne podsumowanie oznaczające, że ma wszystko pod kontrolą. Bo miał. Naprawdę. A przynajmniej tak właśnie się poczuje, gdy uda mu się już poderwać pierwszą lepszą chętną osobę w barze.
- Zielarstwo - rzucił i machnął ręką na znak, że tym bardziej nie skupi się teraz na pracy, skoro ma coś o wiele ciekawszego do roboty i zaraz przekręcił się ospale, by przechylić się przez oparcie kanapy do swojej torby, zaszeleścić tam nieco papierowymi torbami i powrócić do poprzedniej pozycji. - Dalej lubisz na ostro? - spytał, unosząc zaczepnie brew i wyciągnął w jego stronę dłoń z czekoladową babeczką, która mimo niewinnego wyglądu skrywała w sobie nadzienie z dodatkiem papryczki chili. Jego standardowy przepis, którego efekty trafiały zazwyczaj do drobnych rąk Flory, ale... był pewien, że dziewczyna chętnie odstąpiłaby ten jeden raz drobnego wypieku, by móc powitać nim Xaviera ponownie w murach Hogwartu.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 20:23;

To były dziwne i pokręcone dwa lata. Wiedział, że się zmienił i to znacznie, ale pierwsze wrażenie dalej robił dokładnie takie samo. Szeroki uśmiech go raczej nie opuszczał i zdawał się być zadowolony z życia niezależnie od okoliczności. A okoliczności wcale nie były kolorowe i nie tylko Skyler z nich dwóch nie miał ostatnio najlepszego czasu. Pokorny powrót do rodziny nie był ani łatwy, ani przyjemny, a najbardziej ucierpiało ego Xaviera, które do tej pory miało się całkiem dobrze. Miał wrócić jako człowiek sukcesu, rozpoznawany projektant, który sam zapracował na swoje nazwisko, a zamiast tego musiał spuścić głowę i przyznać się do błędu, choćby w domyśle. Nie był głupi, wolał to, od skończenia w więzieniu, dlatego zawinął się w jedynym słusznym momencie, ale to nie oznaczało, że cała sytuacja go cieszyła. A właśnie tak to wyglądało, jakby pewnie i chętnie wkroczył w mury Hogwartu, bez cienia wątpliwości, że to kolejny krok na jego świetlanej karierze.
- Nie udawaj, że zacząłeś się tak drogo cenić. Pewne rzeczy się nie zmieniają - przewrócił oczami i dostrzegł grymas na jego twarzy. Czyli faktycznie, dalej pozwalał innym bawić się jego uczuciami, zamiast nabrać wygodnego i bezpiecznego dystansu. - No tak, odznaka - dopiero teraz dostrzegł pozorne wyróżnienie, które prezentowało się na jego klatce piersiowej. Xavier nigdy nie rozumiał po co ktokolwiek miałby się zgadzać na tę niewdzięczną i nic nie wnoszącą posadę. - Potrzebowałeś namiastki władzy, co? - złapał jego przypinkę w dwa palce, przyglądając jej się przez chwilę. - No, doszły mnie jakieś plotki, że wyszedłeś z szafy. Szkoda, liczyłem, że trochę cię jeszcze podręczę. Ośmielił cię i uciekł? Niegłupie - puścił jego odznakę i rozsiadł się wygodniej na kanapie, przyglądając posturze Skylera.
- Konkretne plany? - zapytał w odpowiedzi na wspomniany weekend odreagowania. W czym jak w czym, ale w odreagowywaniu czegokolwiek był absolutnie niezastąpiony. Idealny towarzysz do baru, niezależnie od okoliczności. Marnie pocieszał, ale miał na to inne sposoby.
- Zawsze - zerknął na niego z uśmiechem i wziął babeczkę. Nie był nie wiadomo jakim fanem słodyczy, ale wiedział, że wypieki Skylera zawsze są warte przygarnięcia.

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 22:17;

Usta ścisnęły się nieco bardziej, ale przecież się uśmiechnął. Co mógł innego zrobić? Zaprzeczyć przecież nie mógł, skoro dobrze wiedział, że Xavier ma racje i nawet nie musiało go tu być, by to stwierdzić. Ciekawe czy zdawał sobie sprawę jak ten proces daleko zaszedł pod jego nieobecność czy zakładał, że jest w tym samym miejscu, co dwa lata temu. Bo przecież zdecydowanie nie był. Sam Skyler dwa lata temu nie uwierzyłby gdyby ktoś mu powiedział, że przez miesiąc sypiał z najlepszym przyjacielem swojego współlokatora, tylko dlatego, że impulsywnie skłamał kuzynce faceta, którego naprawdę chciał zdobyć. Nie uwierzyłby też w to, że przez dwa dni nie był prawie w stanie funkcjonować, tylko dlatego, że ktoś mu nie odpisywał na wizbooku. Ba, nie uwierzyłby też w to, że spędził pół nocy na pieczeniu ciast dla skrzatów i Cassiusa, tylko dlatego, że Caelestine się na niego obraziła i nawet nie raczyła powiedzieć za co. Zdecydowanie przez te dwa lata zabrnął dalej w swoim braku szacunku do siebie i czując wyginającą się odznakę doskonale już wiedział dlaczego.
- Nie władzy - zaprzeczył, uśmiechając się przy tym krzywo pod ciężarem tej świadomości. To nie na rozdawaniu szlabanów czy odejmowaniu punktów mu zależało. Nie lubił interweniować czy się wtrącać, ale... każde zaczepienie go na korytarzu, każdy list z pytaniem czy prośbą - to dla takich chwil się na to zgodził. By czuć się potrzebny i zauważony. - Nie jestem taki ambitny - mruknął dla wyjaśnienia i przykrył dłonią swoją odznakę, jakby chciał ją ochronić przed tym spojrzeniem wyższości i przypomnieć sobie, że przecież był z niej dumny. Wcale nie tak dawno zaakceptował, że na nią zasługuje, a teraz znów napadły go wątpliwości czy nie powinien jej oddać. Wyprostował się, by dodać sobie nieco wzrostu i w ten sposób również pewności siebie, po czym prychnął ni to z rozbawienia, ni to z oburzenia. Ślizgon mówił tak, jakby wiedział o wszystkim. Nawet się nie pytał o to, czy jego przypuszczania są słuszne, a jedynie zakładał, że tak właśnie jest, wyrzucając je z siebie z taką lekkością. To na tę bezczelność poleciał w szóstej klasie? 
 - Wcale nie uciekł - zaprzeczył odruchowo, okłamując sam siebie bezczelnie i samemu sobie nie wierząc w to kłamstwo. Może nie w takim sensie, w jakim myślał o tym Needle, bo w końcu to on ośmielił Finna, ale nie dało się ukryć bolesnej prawdy w tych słowach. Gard też ośmielił go zupełnie, choć na innej płaszczyźnie. Oswoił, przygarnął do siebie i zapewnił, że nie wypuści, chcąc skryć go przed całym światem tylko dla siebie, a potem uciekł. Zwyczajnie uciekł od wszystkiego co kiedyś składało się na ich codzienność, zostawiając go samego z pustymi słowami zapewnienia, że to wszystko miało jakąś swoją wartość. - Nie zrozumiesz - dodał jeszcze, całkiem pewny, że mógłby zrozumieć aż nadto i zbyt boleśnie rzucić mu tą prawdą w twarz. Na to nie był teraz gotowy, bo i tak od jego słów poczuł już bolesne ściśnięcie za mostkiem, domagające się przyspieszenia planowanego odreagowania. Przesunął nerwowo dłonią po włosach, wiedząc, że miał jakąś odpowiedź, kąśliwą uwagę o wyjściu z szafy, a jednak zniknęła gdzieś zupełnie w plątaninie myśli i jedyne co mu zostało, to uśmiechnąć się lekko, licząc, że wygląda to szczerze. Wpadł w jakiś dziwny rytm zaprzeczeń i nie potrafił się z niego wydostać, chcąc po prostu złapać chłopaka za ubrania i przetłumaczyć mu, że go nie było, że nie wie nic i niczego nie rozumie, więc niech przestanie... niech przestanie mieć racje. Ale zamiast tego utknął w nieruchomej pozycji, znów wspierając głowę na dłoni i z równie nieruchomym lekkim uśmiechem, który nie przekonałby już chyba nikogo.
 - Bar - rzucił niepewnie, gdzieś po drodze tej rozmowy zaczynając wątpić czy to tylko nie zmniejszy jego wartości w oczach innych - Alko i towarzystwo w kabinie łazienki - doprecyzował i dopiero wypowiadając to na głos poczuł jak źle czuje się z brzmieniem tych słów w swoich ustach. Wykręcił głowę, przesuwając spojrzeniem wzdłuż ramienia Ślizgona, aż po szyi wspinając się po linii jego szczęki - Jakieś nowe i nieznane - kontynuował swoją wizję, mimowolnie zaciskając palce na swoim udzie, gdy wzrok wędrował wyżej po jego ustach, aż jasne spojrzenie nie uczepiło się żałośnie tego ciemnego - Lub stare i sprawdzone

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 8 Mar - 23:13;

- Nie powiesz mi chyba, że po prostu lubisz marnować czas na dyżurach? - uniósł brew, bo naprawdę nie za bardzo znajdował jakiekolwiek porządne wytłumaczenie przyjęcia tego stanowiska. Ani to przydatne, ani fajne. Był przekonany, że to idealna forma wyładowania dla osób zbyt ambitnych, którzy jednocześnie niespecjalnie odnajdują ujście w czymkolwiek innym.
To właściwie było bardzo ciekawe. Obserwowanie jacy teraz byli ludzie, bez najmniejszego pozerkiwania na cały proces, który za tym stał. Strzelał i żartował, tak naprawdę nie miał pojęcia jak bardzo Skyler mógł się zmienić przez ten czas. Mógł bazować tylko na własnych, przestarzałych doświadczeniach i pogłoskach, a to nie było zbyt stabilne źródło wiedzy. Po jego minie widział jednak, że prawdy nie ominął aż tak szerokim łukiem, jakby mógł. Mimo zaprzeczenia, spojrzał na niego uważnie, nie będąc przekonanym, ile w tym prawdy.
- Cóż, nie wyglądasz, jakbyś to ty uciekł - może nie był dzisiaj mistrzem miłych komentarzy, ale nie oszukujmy się. Nigdy nim nie był i Skyler doskonale o tym wiedział, więc raczej nie powinien być specjalnie zaskoczony. Wbrew pozorom mówił po prostu to co mu ślina na język przyniosła, nie próbował go dobijać, nawet jeśli przypadkiem mu się udało. - Nie? Mało masz we mnie wiary - pokręcił głową z dezaprobatą i udawanym oburzeniem. Empatia faktycznie nie była jego mocną stroną i może niekoniecznie umiałby się wczuć w sytuację Sky'a, ale całkiem lubił dawać bezsensowne rady, albo raczej rzucać kompletnie nieprzydatne komentarze, więc chętnie poznałby więcej szczegółów.
Zaśmiał się krótko, kiedy usłyszał o jego ambitnych planach na weekend. Cóż, trudno było powiedzieć, żeby mu się nie podobały. Nie był tylko pewien, czy puchonowi rzeczywiście odpowiadają tak, jak powinny, ale to już było jego zmartwienie. W odpowiedzi na jego przygaszone spojrzenie i sztuczny uśmiech, pokręcił głową i odłożył papierek po babeczce na stół. Podparł brodę ręką i obserwował go uważnie, w końcu łapiąc jego spojrzenie po zakończonej wędrówce.
- A może dwa w jednym? - odparł, nachylając się nad nim i znowu łapiąc jego odznakę prefekta, twardo przypiętą do jego szaty - Skoro brzemię władzy cię tak dobija, odłóż je na chwilę na bok- zaproponował, nawiązując do jego stwierdzenia o wykańczającym duecie i jednym pociągnięciem rozwiązał sznurek utrzymujący jego szatę w idealnym ułożeniu, a kołnierzyk, który odchylił się po tym ruchu skutecznie zasłonił zarówno puchoński herb, jak i dumne odznaczenie.

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 9 Mar - 1:35;

- Lubię się czuć potrzebny - przyznał ze wzruszeniem ramionami i nawet zabrzmiałoby to naprawdę swobodnie, gdyby nie wdarła mu się do głosu charakterystyczna chrypka. Czy miał ją już te dwa lata temu? Pewnie nie, wtedy ledwie popalał, a teraz niemal połyka Błękitne Gryfy w całości. Przesiąkł już zresztą zupełnie ich zapachem, przerzucając się na nie tuż po... zerwaniu. Jeśli można było to w ogóle nazwać związkiem. Bo najwidoczniej wszystko na co składa się Sky jest tylko sumą relacji z innymi. Jakby go obedrzeć z tych wszystkich cudzych mu pragnień i zainteresowań, to ile zostałoby Schuestera w Schuesterze? Taki plastyczny, tak elastyczny, dopasuje się do każdego i każdego zadowoli. Do czasu. Bo potem każdy ucieka.
- Sam chyba nie rozumiem - przyznał, zabójczą szczerością tych kilku słów zabijając sens poprzedniego kłamstwa. Naga prawda raziła go teraz nieprzyjemnie, bo naprawdę niczego nie rozumiał. Był pewien, że wszystko szło tak dobrze. Mieli wszystko. Prywatność, intymność, wspomnienia, wspólne plany i z dnia na dzień nie było już nic. - I wiary też mało zostało - dodał ciszej, właściwie ledwo szepcząc te słowa, jakby chciał kazać wyłapać ich sens z samego ruchu jego warg, a nie słyszalnych dźwięków. I przyjął jego spojrzenie, niezwykle spokojne i analityczne, bez choćby cienia wstydu, bo już nie było w nim nadziei na cokolwiek prawdziwego. Odwzajemniał się zgoła innym spojrzeniem, które nabrało na intensywności, gdy tylko Ślizgon przysunął się do niego bliżej. Mieszkanka zmęczonej rezygnacji z ostrością desperackiego pożądania bliskości, sprawiała wrażenie, że jego wzrok gdzieś na wpół zapraszał, na wpół już ponaglał do zostania na dłużej, by doznania były odpowiednio intensywne. Przełknął ślinę i przytaknął mu w pełni swej puchońskiej ufność, nachylając się bliżej, a dłońmi już wędrując do kołnierza jego szaty. Pragnął w jego geście widzieć zachętę, wiec ją widział i brał, byle nie zmarnować żadnej szansy na czyjekolwiek dłonie na swoim ciele. Ciepłe palce gorączkowo rozplątały sznurek i zsuwały już wierzch okrycia ze ślizgońskich ramion, gdy przysunął się bliżej, pokonując ten ostatni dzielący ich dystans, niemal opierając już ich usta o siebie, a jednak zatrzymał się i pokręcił lekko głową.
- Drażnisz się ze mną - stwierdził śmiertelnie poważnie, rozedrganym od wewnętrznego ponaglenia głosem, zaciskając dłoń na jego ramieniu i gubiąc się zupełnie w tym gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczynają już jego pragnienia kierowane chęcią zaspokojenia bliskości. Poczuł ciepły oddech łaskoczący mu usta i zrozumiał, że naprawdę w tym momencie i tak liczy się tylko jedno, więc sięgnął po to impulsywnie, łapiąc jego wargę swoimi w utęsknionym boleśnie pocałunku.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 9 Mar - 2:18;

To było całkiem uroczę i całkowicie niezrozumiałe. On był ambitny, bez wątpienia, ale raczej nie odczuwał takiej potrzeby bycia... potrzebnym, przynajmniej nie w takim sensie, o którym mówił Sky. Wnioskując po minie jego puchońskiego byłego, wychodził na tym znacznie lepiej. Kolejne słowa uświadomiły mu, że nie trafił na Skylera w złym humorze. Trafił na niego w chwili prawdziwej słabości, przybitego i podłamanego, wcześniej pewnie nigdy go takiego nie widział. Ktoś chyba musiał naprawdę namieszać mu w głowię i już nie tylko złamać, ale po prostu zdeptać serce i przerzuć całą resztę na dokładkę. Zastanawiał się, czy to on swoimi swobodnie rzuconymi komentarzami wywołał ten przypływ smutku, czy puchon już trafił do pokoju wielu myśli w tak podłym nastroju.
- To akurat może i dobrze. Za dużo wiary czasem szkodzi - odparł, przyglądając się i próbując odczytać z jego twarzy cokolwiek konkretnego. Dało się znaleźć na niej sporo emocji, ale wydawały się być dość sprzeczne i pewność, która biła od Xaviera, była w dużym stopniu pozowana, przynajmniej w pierwszej chwili, w momencie pociągnięcia za sznurek.
Dopiero ten błysk w oku, a zwłaszcza szybka odpowiedź na ten zachęcający gest, nakreśliły mu sytuację bardzo wyraźnie. A moralnie - była ona co najmniej wątpliwa. Na szczęście w głowie Xaviera nie przemknęły nawet wątpliwości, a żaden przyzwoity głos nie próbował odwiedzić jego myśli. Zamiast tego wolał zachować się niczym bardzo dobry kolega i dać mu pocieszenie, którego ewidentnie rozpaczliwie szukał. Zwłaszcza, że to spojrzenie bardzo mu się spodobało i nie zamierzał powstrzymywać się przed czerpaniem z tej sytuacji tego, na co miał ochotę. Uśmiechnął się znacząco w odpowiedzi, wyraźnie sugerując, że to oczywiste i pozwolił mu na przesunięcie ust o te kilka brakujących milimetrów do przodu. Odpowiedział na pocałunek z nie mniejszym zaangażowaniem i zrzucił już odwiązaną szatę z jego ramion. Oparł jedną dłoń o tył jego głowy, nie dając im jeszcze czasu na złapanie oddechu, a drugą położył wysoko na jego udzie. Dopiero po chwili, skubiąc jego wargę po drodze, oderwał swoje usta od jego i opuścił dłoń na jego ramię. Zerkając na niego przez dłuższą chwilę, bawił się kołnierzykiem między palcami i w końcu zostawił go w spokoju, a zamiast tego znalazł pierwszy guzik jego koszuli, który rozpiął bez najmniejszego pośpiechu, podobnie jak dwa kolejne.

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 736
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1489
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 9 Mar - 9:42;

To go zgubiło? Za dużo wiary? W którym to dokładnie momencie? Gdy Finn powiedział, że widzi w nich potencjał? Gdy powiedział, że spróbuje się zakochać? Czy w tym, w którym Szwed błagał. by go nie zostawiać, proponując by się do niego wprowadzić? A może w tym, w którym on sam założył na nadgarstek zegarek po jego ojcu?  Wszystkie te chwile wracały do niego nocami, wywiercając dziurę w umyśle natarczywym pytaniem: dlaczego? Dlaczego mu nie wystarczył? Przecież mógłby przy nim trwać latami czekając na odwzajemnienie tych wszystkich uczuć, które do niego żywił, więc dlaczego? Dlaczego musiał powiedzieć, że to niemożliwe, zabierając mu nadzieję, nie tylko na nich, ale na kogokolwiek innego na jego miejsce? Nawet teraz zachłannie wyłapywał pocałunki z ust, które przecież nakreślały kilka lat temu podobne słowa, a on przez to pragnął ich jeszcze bardziej, każdym oddechem niemo błagając o więcej, byle dostać zapewnienie, że jest chciany, nie rozumiejąc zupełnie, że to nie o ten rodzaj pożądania mu chodzi.
Jedno spojrzenie, przelotny dotyk, aż do przedłużającego się pocałunku i wcale więcej mu nie było trzeba, by krew szybciej zadudniła w żyłach, a oddech zdradzał niecierpliwość, kryjącą się za ruchami dłoni, które wsuwały się pod szatę, by zbadać palcami trzyletnią różnicę w mięśniach na jego boku i plecach, aż nie pociągnęły za czarny materiał, pozwalając opaść mu w dół, odsłaniając biel koszuli. Jego opanowanie i powolne ruchy kontrastowały wyraźnie ze skylerową niecierpliwością, chociażby tempem unoszącej się klatki, na której dłoń niespiesznie odpinała kolejne guziki. Przesunął wzrokiem po ledwie pożegnanych wargach i zaraz nerwowo zerknął w stronę drzwi, nie potrafiąc całkowicie wyrzec się roli prefekta, którego przyłapanie w takiej sytuacji nie stawiałoby w dobrym świetle. Wziął głębszy wdech, próbując dostosować się do wolniejszego tempa, którego poniekąd nauczył go Finn i nachylił się do Xaviera po kolejny pocałunek, zaraz też kreśląc ustami ścieżkę wzdłuż linii jego żuchwy. Niecierpliwa dłoń poluzowała już zielony krawat, pośpiechem przy odpinanych guzikach koszuli zdradzając zduszaną w środku zachłanność i wsunął ciepłe palce za śnieżny kołnierz, by odchylić go i zrobić miejsce dla ust, chcących zatopić się w wabiącej je szyi.
- Przez ten czas - zaczął cichym pomrukiem, nakreślając te słowa ciepłem na jego skórze, nie chcąc oderwać od niej warg ani na sekundę - nauczyłem się kilku nowych rzeczy - dokończył, sięgając do niego zachłanniej, jakby pocałunkami chciał dostać się do samych mięśni i przesunął dłoń w dół jego pleców, dopiero tym gestem zdradzając co miał na myśli. Nie byłby sobą, gdyby chociaż nie spróbował odwrócić ról, do których przywykli prawie trzy lata temu, zbyt niepewny czy poradzi sobie inaczej po tak długiej przerwie.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Needle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
Galeony : 39
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18305-xavier-needle?highlight=Xavier
https://www.czarodzieje.org/t18339-xavier-needle#521755
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 9 Mar - 14:34;

Xavier nawet sobie nie wyobrażał, że Skyler zaszedł tak daleko w byciu... Skylerem. Doskonale wiedział, że puchon potrafi zaangażować się szybko i nie do końca przemyślanie, wiedział, że trzymanie dystansu nie było jego mocną stroną, ale nawet nie przypuszczał, że mógłby być aż tak naiwny i lekkomyślny, żeby oddać całkowitą kontrolę nad swoimi uczuciami komuś, kogo nie mógł być naprawdę pewien. Nie rozumiał tego, bo dla niego to było wręcz nierealne. Nie potrafił tak ufać i mieć tyle wiary i nadziei, choćby chciał, nie umiałby być tak odważny. Albo głupi. Mimo wszystko to było coś, co można było na swój sposób podziwiać, nawet jeśli współczuć w tym samym czasie.
Jedno trzeba było mu przyznać. Tylko w jego wydaniu desperacja mogła być tak pociągająca. Normalnie była czymś, co raczej odpychało i naturalnie powodowało wycofanie, ale w jego wydaniu, było zupełnie inaczej. Te zniecierpliwione spojrzenie, szybkie, zachłanne pocałunki i cała postawa, z której aż biła prośba o każdy dotyk, sprawiały, że Xavier zgodnie ze swoją przekorną naturą miał ochotę zwolnić, ale absolutnie nie przerywać. Złapał jego podbródek, kiedy wzrok niepotrzebnie zabłądził w kierunku drzwi i przywrócił jego spojrzenie z powrotem na miejsce, nie mając ochoty na utratę kontaktu wzrokowego. Z pomrukiem przyjął kolejny pocałunek, dalej rozpinając guziki i odchylił lekko głowę, kiedy usta Skylera zsunęły się na jego skórę. Uśmiechnął się pod nosem po słowach chłopaka, a dłoń stabilnie opierająca się na jego udzie, powędrowała znacznie wyżej.
- Nie wątpię. Ale skoro mamy mieszać stare z nowym, niektóre rzeczy muszą zostać na swoim miejscu - mruknął mu do ucha i musnął jego skórę tuż za nim. Wiedział, że to nie jest idealne miejsce. Nie miał ochoty na żadne rozpraszacze i chociaż tego typu miejsca z pewnością gwarantowały miłą dawkę adrenaliny, to były trochę zbyt oczywiste, żeby mieć pewność, że coś brutalnie nie zepsuje nastroju. Przegryzł płatek jego ucha i w końcu odsunął się od spragnionego Skylera. - Chodź. Nie chcemy, żebyś przypadkiem stracił swoje cenne odznaczenie - zakpił lekko i razem opuścili pokój wielu myśli w poszukiwaniu bardziej komfortowego miejsca.

/ztx2

______________________

I don't think the world is sold

I'm just doing what we're told
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, powiększone źrenice, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu. Prawie zawsze towarzyszy mu jego wąż, Proxima, owinięty wokół jego szyi.
Galeony : 311
Dodatkowo : Wężoustość
  Liczba postów : 410
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18732-sam
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyPon 13 Kwi - 20:10;

Szukanie pisanek wielkanocnych nr 4
Próba udana, I


Miałem tego dnia odrobinę wolnego czasu, dlatego też postanowiłem go jakoś wykorzystać. Nie miałem ochoty z nikim się obecnie spotykać, Gabrielle pewnie coś robiła i nie chciałem jej przeszkadzać. Zamiast tego, wziąłem Proxime ze sobą i ruszyliśmy na spontaniczne szukanie pisanek wielkanocnych i zwiedzanie Hogwartu. Mimo ośmioletniej edukacji w tymże przybytku, starym, mrocznym i tajemniczym, wciąż o wielu miejscach nie miałem pojęcia. W pierwszych klasach miałem dużo więcej chęci i czasu, by baraszkować po korytarzach, razem ze znajomymi szukając ciekawych miejsc. Teraz, gdy miałem już dużo więcej wiosen za sobą, a na moim karku ciążyła odpowiedzialność pełnoletniego i w pełni odpowiadającego za siebie czarodzieja, nie miałem już tyle chęci by bez żadnego celu spacerować po niektórych pustych korytarzach gotyckiego zamku. Tego dnia jednak nawet gdyby wymyślać mi obowiązki na siłę, nie znalazłoby się nic, co zajęłoby moją uwagę na dłuższą chwilę, co sprawiło, że pozostało mi jedynie przeczesywać korytarze zamkowe w poszukiwaniu zajęcia. W głowie kłębiły mi się rozmaite myśli, o postaciach, sztuce jako samej w sobie i ambicji, która ciągle pchała mnie do działania. Chciałem zostać artystą. Nie aktorem, nie reżyserem. Nie chciałem się ograniczać do jednej szufladki, a połknąć całą witrynę rzeczy jakie mogłem robić. Chciałem grać, tworzyć, śpiewać, tańczyć. Wiedziałem zaś, a raczej to Proxima mnie temperował, bym do swojego celu podążał małymi kroczkami. Dlatego też zaczynałem od aktorstwa, chcąc poznać tajemnice własnej mimiki, ruchów i gestów, by móc je jak najlepiej wykorzystywać i przekazywać to dalej, emanować tą wiedzą.
Z głową w chmurach nagle wpadłem na jakąś urodziwą uczennicę, niemal nie przewracając się, pociągając ją za sobą. Popatrzyłem na nią z nieskrywanym przerażeniem i przeprosiłem z żalem w głosie i już miałem odejść, gdy na ziemi ujrzałem jedno z jajek wielkanocnych. Dałem jej odejść, sam zaś schyliłem się po nie i otworzyłem najbliższe mi drewniane kuliste drzwi. Zamknąłem za sobą skrzypliwe wrota i rozejrzałem się po pokoju. Był on niezwykle przytulny i ciepły w odbiorze, postanowiłem więc, że chwilę dłużej w nim posiedzę.
Gdy tak też spędzałem tu czas i kontemplowałem, a Proxima rozglądał się po pomieszczeniu, do głowy przyszedł mi pomysł rozegrania scenki, którą rozpisywałem już chyba z dwa tygodnie. Był to dość nietuzinkowy monolog, który musiałem jeszcze dopracować, jednak żeby to zrobić, musiałem go grać nieustannie, wplatając do kolejnych prób poprawki. Stanąłem nagle i dałem Proximie oglądać takie małe przedstawienie.
Zamknąłem wpierw oczy, chcąc oczyścić umysł i dać się wciągnąć w postać. Mimika twarzy nagle się zmieniła – nie wyglądałem już jako ktoś, kto nie okazuje żadnych uczuć na zewnątrz. W mych pociągłych spojrzeniach krył się ewidentny smutek. Spojrzałem na obraz z koniem na tle parku i przemówiłem, cichym, smutnym głosem:
- Tego dnia zatrzymałem się pod Trzema Miotłami w drodze tutaj i kelnerka za ladą spojrzała na mnie z uśmiechem na ustach, pytając „Heja! Ma pan dziś cudowny dzień?” Nie „Jak się dziś masz?”. Nie. „Ma pan dziś cudowny dzień?” Co jest dość gówniane, ponieważ kiedy się z nią nie zgodzę, to ja nagle jestem tym złym. – Przerwałem, patrząc teraz przed siebie, na Proximę. Moje ręce pracowały, gestykulując, by to wszystko wyglądało jak jakiś stand up.
- Czasem, kiedy ludzie pytają co u mnie, prawdziwą odpowiedzią jest, że jest chujowo, ale nie mogę powiedzieć, że jest chujowo, bo tak naprawdę nie mam dobrego powodu, by dziś było chujowo. Więc, gdy mówię, że jest chujowo, wtedy oni pytają „Czemu? Co się stało”, a ja mam coś w rodzaju „Nie wiem, wszystko?”. Dlatego, gdy ludzie pytają co u mnie, najczęściej odpowiadam, że jest wspaniale. – Usiadłem na fotelu naprzeciwko węża i wyciągnąłem papierosa z kieszeni jeansów i zapaliłem go różdżką.
- Wtedy jednak, gdy ta kelnerka mnie zapytała czy mam dziś cudowny dzień, miałem powód, by czuć się chujowo. Dlatego jej mówię, że jest chujowo i zgodnie z oczekiwaniami, pyta się mnie „Och, co się stało?” A ja jej odpowiadam „Cóż, moja mama dziś zmarła.” I nagle ta kelnerka wybucha teatralnie płaczem, wręcz drze się, a ja czuje się jeszcze gorzej bo teraz to ja muszę pocieszać ją, co jest wkurwiające. Żeby było mało, inni ludzie patrzą się w moim kierunku chłodnymi spojrzeniami, wręcz oceniającymi i wydającymi wyrok, jakobym zrobił coś złego, przez co kelnerka płacze. W tym też czasie dziewczyna mówi jak jej przykro, a ja jestem zmuszony odpowiedzieć, by się w końcu zamknęła „Jest okej. Znaczy, nie jest okej, ale wiesz… spoko.” I tak już chciałem zamówić coś do picia, gdy dostaję darmową butelkę Ognistej do mojego zamówienia. I przy wyjściu, rozmyślam „Właśnie dostałem darmową Ognistą, ponieważ moja matka zmarła.” Nikt nie mówił, że gdy twoja mama umiera, dostajesz darmową Ognistą. – Na tym zakończyłem i odetchnąłem głęboko. Smutek z mojej twarzy jeszcze nie zniknął, przyzwyczaiłem się w trakcie monologu do niej i chwile jeszcze będzie mi towarzyszyła. Spojrzałem pytająco na Proximę, który najwidoczniej głęboko rozmyślał nad samym wystąpieniem.
- Nie było źle, ziom. Ciekawie się zaczyna… a jednak wciąż granie smutasa ciągle, przy takich dość niecodziennych żartach nie gra za dobrze. Musisz chyba dodać więcej ekspresji i skrócić wstawki. Dobra, nie skrócić, a zdynamizować, wiesz o co chodzi. Zanim ktoś skuma o co chodzi, to może zasnąć. Staraj się zachować uwagę widza, Shawn. – Powiedział, ja zaś wszystko zapisałem w notesie, dziękując po drodze przyjacielowi za cenne uwagi. Chwile jeszcze tam posiedzieliśmy i podyskutowaliśmy o całej scenie, a później wyszliśmy, wracając do dormitorium.


zt

______________________


kursywa - język węży

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, powiększone źrenice, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu. Prawie zawsze towarzyszy mu jego wąż, Proxima, owinięty wokół jego szyi.
Galeony : 311
Dodatkowo : Wężoustość
  Liczba postów : 410
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18732-sam
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyCzw 16 Kwi - 1:54;

poszukiwanie jajka nr 6 - nieudana https://www.czarodzieje.org/t18736p364-kostki#537810

Byłem zdumiony, że w tym tygodniu zebrało mi się tak dużo dni niewybaczalnie wolnych, że nawet starając się, nie bardzo wiedziałem co mam ze sobą począć. Dzień zacząłem niezwykle leniwie – wstałem później niż wszyscy i przegapiłem śniadanie w Wielkiej Sali, przez co musiałem bawić się z Proximą w podchody pod kuchnią, żeby jakiś co uprzejmiejszy skrzat rzucił mi coś do jedzenia. Przegryzając pączka wypełnionego malinowym dżemem, spacerowałem kamiennymi korytarzami, z nudów szukając piątego jajka wielkanocnego. Ten dzień jednak nie był owocny, nie znalazłem bowiem ani jednego, mimo że na same poszukiwania poświęciłem więcej czasu niż zwykle, a spowodowane to było niezwykle wyrafinowanym brakiem pomysłu na samego siebie w ten niezbyt ciepły, acz słoneczny dzień. Poszedłem na czwarte piętro do biblioteki, gdzie poczytałem chwile o życiu i sławie Harry’ego Pottera. Co prawda na takie spotkanie i wertowanie informacji o Komnacie Tajemnic miałem zaplanowane na następny weekend z Gabrielle, nie zaszkodziło jednak cokolwiek o tej dość ważnej personie poczytać. Musiałem przyznać się sam przed sobą, że mimo posiadania wiedzy o jego istnieniu i mniej więcej jego dokonaniach, tak już głębszych szczegółów nie dane mi było poznać. Wydawał się dość ciekawą postacią, acz lekko przerysowaną.
Gdy po mniej więcej godzinie opuściłem bibliotekę, wpadłem na pomysł, żeby może poćwiczyć swój tekst. Ruszyłem więc w kierunku tego samego pokoju co ostatnim razem, niebywale dobrze mi się tam pracowało. Otworzyłem drzwi i zawitały mnie te same wygodne sofy, kominek i obraz rosłego konia, który jakoś szczególnie zwracał na siebie uwagę. Pochodziłem sobie tak jeszcze od kąta do kąta, by zaraz wyciągnąć z torby poplamiony atramentem i herbatą notatnik, gdzie miałem zapisane uwagi Proximy i cały tekst. Zacząłem go redagować, mówiąc jednocześnie, tak jakbym grał. Jedyne czego mi w tym pomieszczeniu brakowało to lustra, oglądanie własnego odbicia przy ćwiczeniach bardzo mi pomagało.
- W drodze tutaj, coś mnie skusiło, by zatrzymać się jeszcze pod Trzema Miotłami na drinka. Może dwa. Wyjątkowo nie było tłumu, a wręcz przeciwnie – lokal świecił nieznanymi dotąd pustkami. Kelnerka zza lady uśmiechała się do mnie sztucznie, ja zaś już wiedziałem, że nie chcę prowadzić tej rozmowy, która zaraz się zacznie. – Przełknąłem ślinę, podkreślając nową wersję scenariusza z znakiem zapytania, nie będąc pewnym czy taka wersja jest wiarygodniejsza, lepsza. Musiałem się później zapytać o to Proximy. Przetarłem oko i kontynuowałem:
- Tak więc podchodzę do niej bliżej, chcąc szybko zacząć od zamówienia, ona jednak była szybsza. Z uśmiechem na ustach, zapytała: „Ma pan dziś cudowny dzień?” Nie „Jak się pan miewa?” jak każdy normalny czarodziej. Nie. „Ma pan dziś cudowny dzień?” Kto tak w ogóle pyta? – Zakończyłem te akapit, ostatecznie decydując się na ucięcie ostatniego zdania, które wydało mi się lekko nienaturalne. Kontynuowałem więc, nieustannie nanosząc poprawki, nowe pomysły:
- Nienawidzę, gdy ludzie mnie pytają o samopoczucie. Wiem, że jest to uniwersalny sposób na rozmowę, jednak wymusza to na mnie pewną nieszczerość. Nie mogę powiedzieć, że jest chujowo, bo zaraz pytają „Czemu? Co się stało?” i tu jest właśnie wila pogrzebana. Co się stało, że czuje się chujowo. Wszystko się stało, to jest prawdziwa odpowiedź. Dlatego też normalnie na takie pytanie odpowiadam, że czuję się dobrze, bez zmian. – Myślałem, że taka wersja była naturalniejsza w odbiorze, bardziej ludzka. W takich chwilach jak ta, odczuwałem znaczący brak przyjaciela u boku – czasem mi się wdawało, że on miał większą smykałkę do ludzkich zachowań niż ja, co już samo w swojej naturze było zabawne.
Potem jeszcze ćwiczyłem dalszy tekst, lecz już mało co zmieniałem, skupiałem się bardziej na grze mimiką twarzy. Nie chciałem wprowadzać kolejnych poprawek bez Proximy, uznałem, że z nim pójdzie mi to zdecydowanie lepiej. Po skończonej próbie odsapnąłem, zapaliłem papierosa, zaklęciami starając się jakoś zniwelować zapach i dym w razie nagłej wpadki kadry nauczycielskiej i po chwilowym odpoczynku, wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę dormitorium.

zt

______________________


kursywa - język węży

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, powiększone źrenice, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu. Prawie zawsze towarzyszy mu jego wąż, Proxima, owinięty wokół jego szyi.
Galeony : 311
Dodatkowo : Wężoustość
  Liczba postów : 410
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18732-sam
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyWto 28 Kwi - 1:50;

Znalazłem odrobinę wolnego czasu, dlatego też szybko zechciałem spożytkować go w sposób najlepszy, wracając do projektu, który trochę popadł w moje zapomnienie przez różne sytuacje, które stały się po drodze, zabierając moje myśli od tego spektaklu. Gdy zaś ucichło, wróciłem, wygrzebując z szuflady przy łóżku kartki ze scenariuszem, który był cały pokreślony z pozmienianymi linijkami. Tym razem nie dałem Proximie sobie uciec, który o dziwo nawet nie chciał mnie opuszczać – był ciekawy tego co wymyśliłem, dlatego też udał się razem ze mną, nie robiąc żadnych kłopotów. Nie minęła chwila, a znów byliśmy w pokoju, który idealnie nadawał się do wymyślania różnych zadań i do ćwiczeń. Wąż położył się na pufie pośrodku pokoju, z zaciekawieniem patrząc to na mnie, to na stos kartek w moich rękach.
-Przeczytasz to w końcu? – Zasyczał, niecierpliwiąc się coraz bardziej. Ja przełknąłem powietrze, nie odrywając wzroku od kartek i stanąłem przed kominkiem, oddając się nie tylko czytaniu, co też odgrywaniu roli. Już miałem zaczynać, kiedy się zaciąłem, zaczynając gorąco myśleć nad pierwszą kwestią.
- Nie, w pozycji siedzącej będzie to lepsze. – Uznałem i wziąłem sobie drewniane krzesło, które cicho skrzypiało pod moim ciężarem. Zacząłem.
Każdy dialog sprzed dwóch tygodni starałem się wzbogacić gestykulacją, mimiką, operowaniem tonem i w odpowiednich momentach stosując dłuższe przerwy i spojrzenia prosto w widownię, którą był w tym przypadku jeden wąż. Gdy skończyłem, długo czekałem na opinię Proximy, który jakby zastygł w miejscu, co często mu się zdarza, kiedy się nad czymś głęboko zastanawiał.
- Nie jest źle. Naprawdę dobrze przeredagowany tekst. Z mimiką i oddaniem twarzą emocji trzeba będzie popracować, ale ty zawsze musisz wybrać miejsce, gdzie nie ma lustra. Brakuje ci odrobiny autentyczności, tworzymy teatr, który nie przypomina teatr – pamiętaj o tym. Nie masz być przeteatralizowany, tylko ludzki. Tak właśnie ustaliliśmy, jak wspólnie wybraliśmy tę ścieżkę, pamiętasz? Dlatego musisz bardziej naturalnie do tego podejść, zamiast tych patetycznych momentów, które może i by zachwyciły krytyków czy widownie, ale tylko dlatego, że jest dokładnie tym, czego od nas oczekują. A my robimy rzeczy niespodziewane, z początku znienawidzone. – Mój przyjaciel strzelił wykład, który w głębi duszy był dla mnie bardzo ważny i poczułem ponowną siłę i ambicję do nauki.
- Okej, to przejdźmy dalej z redagowaniem tekstu. – Powiedziałem, przerzucając stronę scenariusza, szukając wzrokiem ostatniej kwestii, którą samotnie przerobiłem. Zaznaczyłem ją palcem i skinąłem głową w stronę Proximy, pokazując, że jestem gotowy. On zaś syknął i dał mi mówić, słuchając mnie uważnie.
- Tamten dzień jednak, to był wyjątkowy dzień, taki w którym miałem prawo czuć się chujowo. Dlatego nie udaje jaki to świat jest wspaniały i jak dobrze mi się na nim oddycha, tylko mówię prawdę: jest chujowo. Zgodnie z oczekiwaniami, o których powiedziałem, na twarzy kelnerki maluje się nagłe, przerysowane zaskoczenie i przeciągnięte pytanie: „o nieeee, co się stało?” A ja na to odpowiadam z tonem, jakby nic się nie liczyło. „Zmarła mi matka”, o tak jej powiedziałem, unikając kontaktu wzrokowego, co zwykle też robię, ale w tamtym dokładnym momencie wydźwięk był inny. Spodziewałem się zwykłych, może trochę zbyt piskliwych kondolencji, czegoś w tym rodzaju co nie? To jest normalne. W zamian, patrzę, a kelnerka wybucha płaczem tak donośnym i tragicznym, że w całym lokalu nie było osoby, która nie popatrzyła na mnie zawistnie, obarczając mnie winą samym spojrzeniem. Samo to wyznanie sprawiło, że poczułem się jeszcze gorzej, bo mimo że zmarła mi cholerna matka, to jeszcze z tego właśnie powodu musiałem pocieszać jakąś obcą mi laskę. A chciałem tylko zamówić drinka. Zaczyna się przepraszanie i zarzekanie się na własnych starych jak to jej przykro. Ja zwyczajnie, lekko zrezygnowany już całą tą sytuacją odpowiadam „jest okej. Znaczy, nie jest okej, ale wiesz… spoko.” Chciałem wreszcie przejść do zamówienia, bym mógł zatopić się w procentach i nie myśleć o tym wszystkim. Zanim jednak udaje mi się coś powiedzieć, dziewczyna daje mi butelke whisky. Wtedy też rozmyślam. „Właśnie dostałem darmową butelke ognistej, ponieważ moja matka zmarła. Nikt nigdy nie mówił, że gdy twoja mama umiera, dostajesz darmową ognistą. – Zakańczam, wypluwając powietrze z płuc, mogąc się już odprężyć. Aktorstwo wcale nie jest tak proste jak mogło się wydawać tym wszystkim wyjadaczom w teatrze, którzy byli najgłośniejsi, gdy adaptacja nie zgadzała się z oryginałem, jakby w ogóle musiała. Popatrzyłem na węża, który pokiwał łbem, dodając, że wyszło bardzo dobrze i taka wersja może zostać ostatecznie w scenariuszu. Już sam wstęp będzie bardzo długi, ale jakoś damy sobie radę. Chwile tam jeszcze posiedzieliśmy, zapaliłem papierosa i wyszliśmy, wracając do dormitorium.

zt

______________________


kursywa - język węży

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, powiększone źrenice, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu. Prawie zawsze towarzyszy mu jego wąż, Proxima, owinięty wokół jego szyi.
Galeony : 311
Dodatkowo : Wężoustość
  Liczba postów : 410
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18732-sam
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyWto 28 Kwi - 13:21;

Następnego dnia również udaliśmy się do tej samej Sali, znajdując chwilkę czasu. Bez zbędnych opóźnień i small talku, zaczęliśmy pracę nad tekstem i nad moją grą aktorską w tych scenkach. Proxima zażądał najpierw szybkiej rozgrzewki buzi, która polegała na różnych ćwiczeniach, w których miałem otwierać buzię, sięgać jak najdalej językiem, wymawiać różne słowa, bawić się w różne łamacze językowe, które Proxima przygotował.
Następnie odgrywałem scenkę po scence, przeredagowując raz jeszcze cały tekst. Skupiłem się na grze, by była ona wystarczająca naturalna, ale też wiarygodna. W odpowiednich momentach przeciągłe spojrzenia wystarczały, by oddać jakiś gest. Z Proximą woleliśmy minimalizm, aniżeli przerost formy, która w naszym odczuciu jest nazbyt dosłowna i może być ciekawa na samym początku, ale bardzo szybko zaczyna nużyć swoim stylem i często groteskowością, choć nie zawsze. Przy tej „próbie” chodziłem po pokoju, czasem siadając ponownie na krześle, na którym zaczynałem monolog. Starałem się wykorzystywać otoczenie, mimo że jakbyśmy chcieli sam spektakl wystawić na scenie, to nie będzie tych rekwizytów. Było to jednak dobre ćwiczenie improwizacyjne, by w każdej sytuacji się odnaleźć i jak najlepiej przekonać widza do swojej gry, nawet jeśli wszystko było tworzone na spontanie. Przyglądałem się co jakiś czas obrazowi z koniem, kucnąłem raz przy kominku, ogrzewając dłonie. Robiłem również i długie, przeciągłe przerwy w tym co mówiłem, żeby oddać charakter opowiadania człowieka, który wciąż czuje emocje z tamtego dnia, a nie jest to zwykły automat, który recytuje, zamiast grać.
- Znaczy, nie o to mi chodzi, to nie część… Okej, do dzieła. Zróbmy to. Oto jestem. Shawn McKellen wygłaszający mowę pożegnalną. Brakuje mi tu jedynie odpowiedniego klimatu… – wyciągnąłem różdżkę i machnąłem na niewidzialne organy, które w samym przedstawieniu powinny być niedaleko mnie – O tak, teraz dużo lepiej. Wiecie, odrobinę się bałem, że nie będę miał odpowiedniego, dodatkowego akompaniamentu do całej tej… mowy. Jakby się zastanowić, dobrą rzeczą w całym tym gównie jest to, że moja mama została dawcą organów! – Rzuciłem żartem z scenariusza, tonem nieco żartobliwym, ale z odczuwalną nutą smutku. W tym momencie miał zabrzmieć „rimshot”, dodając absurdu całej scenie. – Co się stało z organami? – Rzuciłem i zacząłem machać różdżką w niewidzialny instrument, który w didaskaliach teraz wydał dźwięk rogu –Oo, świetnie wszystko się pierdoli akurat dzisiaj. Jest pogrzeb mojej matki, a różdżki przestają działać, lepiej być nie mogło. – Powiedziałem w myślach zapamiętując ten dialog, że jest on do modyfikacji, bo brzmi dość kiczowo. Machnąłem jeszcze raz różdżką i zamiast wymaganych organów, miałem usłyszeć trąbkę. Westchnąłem głośno z rezygnacją i machnąłem ręką, ignorując już te dziwne wypadki.
- Beatrice McKellen, kim była? O co jej chodziło? Cóż, była czystokrwistą czarodziejką. Urodziła się w trzydziestym ósmym. I zmarła w dwa tysiące dwudziestym. Pewnego razu, kiedy poszła na zlot czystokrwistych, byłem z nią i wtedy właśnie, spaliła całego papierosa jednym pociągnięciem. Naprawdę niezwykła kobieta. – Na tym dzisiaj zakończyłem i popatrzyłem na Proximę pytająco. On chwile zastygł w bezruchu, a ja w tym czasie zapaliłem papierosa, którego co prawda nie potrafiłem pokonać jednym wdechem, ale nawet się nie starałem. Trochę minęło zanim wąż poukładał sobie wszystko w głowie i zaczął mówić. A raczej syczeć.
- Okej, jest tu parę rzeczy do przeredagowania, ale pewnie sam o tym wiesz. Trzeba to lekko upłynnić, dając mniej dobitne przerwy, żeby nie wyszło drętwo. Ty też musisz tę scenę przepracować, mimika twarzy pracuje odrobinę gorzej niż na tamtych wyćwiczonych rolach. I tak podziwiam jak się przystosowałeś do nowo czytanego tekstu. Myślę, że na dzisiaj tyle wystarczy, jutro możemy znowu tu przyjść. – Zawinął się z fotela na moje ramię i wyszliśmy z pokoju, pozostawiając go pustym.

zt

______________________


kursywa - język węży

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 226
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptySob 23 Maj - 20:12;

Była zła. Nie, właściwie to była wściekła! Była wściekła tak bardzo, że wielką salę opuściła z prędkością światła i hukiem zamykanych drzwi, trącając przy tym ramieniem mijane osoby. Miarkując się w ostatniej chwili rzuciła szybkie "przepraszam" mknąc korytarzem w poszukiwaniu jednego z winowajców jej podłego humoru. O ile w głupotę swojego brata była w stanie uwierzyć i ją zaakceptować, tak faktu, że Max również temu uległ było szokujące.
Idąc szybkim marszem czuła jak opięta sukienka , którą postanowiła dziś wyciągnąć z dna kufra podnosi się jej do góry, odkrywając znacznie większy fragment ud niż by tego chciała. Przystanęła, by poprawić materiał odsuwając go niżej, przy okazji dając sobie czas na chwilę konsternacji. Musiała zastanowić się, gdzie o tej porze przebywać może Solberg, a kiedy go już znajdzie to zrobi mu jesień średniowiecza. Nie mogła uwierzyć, że zaledwie dwa dni temu zdążyli się pogodzić, by teraz znów poniekąd stał się on powodem jej złości.
- Co za idiota - mamrotała pod nosem, pokonując kolejne schody; w zdenerwowaniu przeczesała dłonią włosy zagarniając je do tyłu. Jednego z mijanych Ślizgonów zapytała o Solberga, uzyskując informacje gdzie ukrywa się ta zakała szkoły - Pokój Wielu Myśli był ostatnim miejscem w jakim spodziewała się go spotkać.
- Jak mogłeś założyć się z moim bratem o moją rękę grając w ping ponga?! - wykrzyczała od razu na wejściu, podchodząc do niego na tyle blisko, że większość uznałaby to za naruszenie strefy komfortu. Naprawdę nie mogła uwierzyć w idiotyzm tego całego zakładu, o nią!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 955
  Liczba postów : 1049
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptySob 23 Maj - 20:29;

Ostatnio tyle się u niego działo, że dzisiaj szukając spokoju uznał, że Pokój Wielu Myśli będzie idealnym miejscem, aby poukładać sobie parę rzeczy. Cała afera z Tori i jej nienajlepsze relacje z Lucasem i Kath mocno dały mu się we znaki. Rozłożył się więc tutaj w fotelu, aby spróbować znaleźć rozwiązanie całej tej krzywej sytuacji. Rozpalił ogień w kominku, bardziej dla klimatu niż z zimna. Nie bał się kontrolowanych płomieni. To nie one były przyczyną jego koszmarów.
Nie spodziewał się, że długo nie będzie mu dane cieszyć się ciszą i spokojem, gdyż do salonu wpadła jakaś dziewczyna. Piękna, w obcisłej sukience i niesamowicie wkurwiona. Słynne Solbergowskie szczęście. Nie mogło być za pięknie.
Podeszła do niego tak blisko, że praktycznie nie było przestrzeni między ich ciałami i zaczęła rzucać oskarżeniami. Nie miał pojęcia o czym mówiła. Czyżby na pewno była normalna?
-Nie pomyliłaś mnie z kimś przypadkiem? - Zapytał lustrując ją wzrokiem. Był pewien, że nic takiego nie miało miejsca. Może udałoby mu się jakoś oczyścić atmosferę i zamienić tę sytuację na jego korzyść. Taka sukienka nie mogła się przecież zmarnować.

#mistrzskaj
//Wątek utraty pamięci po jaskini
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 226
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptySob 23 Maj - 21:11;

Dostrzegła jak mierzy spojrzeniem jej ciało, którego kształty idealnie podkreślała dopasowana sukienka. Uniosła do góry prawą brew, wciąż wpatrując się w niego nienawistnym spojrzeniem.
-Oczy mam tu - oznajmiła starając się zwrócić jego uwagę na swoją twarz. Grymas niezadowolenia pogłębił się, kiedy chłopak nagle zaprzeczył jakoby ją w ogóle znał. Ściągnęła brwi, marszcząc przy tym czoło. Czy on sobie z nią pogrywał? Żartował? Popatrzyła na niego, jak na kompletnego kretyna, którym swoją drogą był.
- Maximilian Felix Solberg, tak? - zapytała, jakby naprawdę nie miała pewności z kim właśnie ma do czynienia, choć doskonale to wiedziała. Tym, co pozostawało dla niej nieodgadnione był powód dla którego założył się z Boydem o jej rękę! oraz dlaczego teraz udawał, że jej zwyczajnie nie zna.
Trochę to zabolało, jednak odrzuciła tę myśl skupiając się na powodzie przez który tak bardzo chciała się z nim zobaczyć.
- Nie udawaj, Solberg - oznajmiła po kilku sekundach, lecz dla jego komfortu zrobiła krok do tyłu - Kara i tak cię nie ominie. Wiem, że jesteś zdolny do głupot, ale założyć się o MOJĄ rękę, bez MOJEJ zgody?! - warknęła, kręcąc z dezaprobatą głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 955
  Liczba postów : 1049
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptySob 23 Maj - 21:25;

Dziewczyna była bardzo nie w nastroju na żarty. Dlatego też Max od razu posłuchał, gdy wściekłym głosem wskazała mu kierunek do swoich oczu. Spojrzał w jej błękitne tęczówki. Było w nich coś znajomego.
-No tak, to ja. - Potwierdził niepewnie. Czyżby ktoś go w coś wkopał? Wiedział, że wiele osób w szkole go kojarzy i krążą różne historie, szczególnie teraz, ale czym mógł podpaść tej piękności?
-Hej, spokojnie! Nie mam pojęcia o czym do mnie mówisz. - Intensywnie myślał, o co może jej chodzić. Dawno nie grał w ping ponga, no poza lekcją mugoloznastwa z Boydem....
-Czekaj... Pewnie jesteś siostrą Boyda, tak? - Uniósł pytająco brew. Tylko to mogło jakoś rozjaśnić sytuację. Inaczej cała ta sytuacja nie miała najmniejszego sensu.
-Słuchaj, nie wiem skąd doszły do Ciebie te informacje, ale zapewne był to tylko żart. Nie musisz mnie tu od razu mordować. - Przecież nie zrobiłby tego na poważnie. Nie ze względu na to, że nie był w stanie czegoś takiego zrobić, ale ze względu na to, że w życiu by nie wziął teraz prawdziwego ślubu. Zaręczyny, związek to wszystko bardziej go teraz przerażało niż cieszyło. Chociaż w tym momencie to stojąca przed nim wściekła dziewczyna przerażała go najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 226
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyNie 24 Maj - 14:20;

Olivia zastanawiała się, jak to było możliwe, że w przeciągu zaledwie kilku dni Max po raz kolejny swoim zachowaniem wyprowadził ją z równowagi, budząc w niej negatywne emocje, których powoli miała dość. Wciąż jeszcze charakteryzowała się niestabilnością uczuć względem Ślizgona po ich ostatniej rozmowie, a tymczasem on wystawiał ją na kolejną próbę. W tym przypadku nie ważne było, kto wpadł na ten idiotyczny pomysł z zakładem - czy był to Solberg, czy Boyd. Dziewczyna nie omieszkała zrugać każdego z nich z osobna, a następnie w planach miała zamiar wymierzyć im adekwatną do przewinienia karę.
Trochę z przestrachem zaczynała dostrzegać również to, że coraz bardziej zaczyna jej na chłopaku zwyczajnie zależeć, jednak jak na razie próbowała tłumaczyć to jedynie ich przyjacielskimi relacjami oraz faktem, jak wiele tajemnic zdradzili przed sobą wzajemnie. Z uporem maniaka odganiała od siebie myśl, że przez pewien moment była o niego zazdrosna, choć wypowiedziała to na głos, próbowała o tym zapomnieć.
Wiedziała, że gra o jej rękę jest jedynie formą żartu, który jednocześnie ją denerwował, jak i w jakiś sposób jej schlebiał. Niemniej wciąż wywoływał negatywne odczucia, chociażby z tego względu, że wszystko odbywało się bez jej wiedzy. A co jeśli Boyd by przegrał? Ten to miał więcej szczęścia niż rozumu.
Słysząc potwierdzenie z ust chłopaka uśmiechnęła się, była pewna, że innej odpowiedzi nie byłby w stanie udzielić. Położyła dłonie na biodrach, dla podkreślenia swojego zdenerwowania, po czym pokręciła z wyraźną dezaprobatą głową, jednak kąciki ust dziewczyny minimalnie uniosły się ku górze. Może wcale nie była aż tak zła, jak początkowo wskazywała na to jej postawa?
Kiedy oznajmiła, że nie ma pojęcia o czym mówi, zmierzyła go wzrokiem mówiącym "jakoś ci nie wierzę".
- Nie udawaj, dobrze wiesz o co mi chodzi - powiedziała. Czy on naprawdę myślał, że linia obrony w której udaje, że nie wie o co chodzi zda egzamin? Prychnęła w odpowiedzi na zadane przez siebie w myślach pytanie.
Zmarszczyła brew słysząc pytanie padające z ust Ślizgona, a jednocześnie zrobiło się jej przykro. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że chłopak mógł zwyczajnie z jakiegoś powodu stracić pamięć. To była zbyt irracjonalna wizja, bardziej pasowało do niego to, że zwyczajnie tym razem robił sobie żarty z niej.
- Tak, ale my się dobrze znanym. Jestem Olivia, Oli. Nie udawaj, że mnie nie pamiętasz, bo to wcale ci nie pomoże - ostrzegła go, wymachując palcem wskazującym przed jego nosem.
- Nie mam zamiaru cię mordować - delikatnie oburzyła się w odpowiedzi. Właściwie teraz nie była pewna, co chciała zrobić przychodząc tu; na krzyczeć go? Wyjaśnić sytuację?
- Ostatnio twoje żarty są mało śmieszne, Solberg - oznajmiła, znacznie spokojniej. - A może to ja powinnam sobie z ciebie zażartować? - zapytała i nim zdążyła uzyskać od niego jakąkolwiek odpowiedź, po raz kolejny zmniejszyła dystans między nimi, jednak teraz z zupełnie innymi zamiarami niż uprzednio.
Nie bacząc na ewentualnie protesty wplotła palce w jego włosy, w subtelnym pocałunku łącząc ich usta; nienachalnie, niezachłannie, ale tak jakby pytała go pozwolenie. Czy w taki sposób chciała utrzeć mu nosa? Możliwe, jednak z drugiej strony mając w pamięci to, co wydarzyło się w sali marzeń ponownie zapragnęła poczuć ciepło jego warg na swoich oraz ich smak.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 955
  Liczba postów : 1049
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyYesterday at 0:15;

Zdecydowanie nie był to najlepszy moment na utratę pamięci. Ostatnio wiele się działo i po ich spotkaniu zarówno w pubie jak i w sali marzeń Oli mogła poczuć się urażona postawą, jaką teraz przyjmował. Raczej nie miał zamiaru robić sobie z kogoś tak głupich żartów. Szczególnie nie bawił się uczuciami przyjaciół, a do tego grona zaliczał gryfonkę. Cóż miał jednak poradzić, że wszystkie wspomnienia o niej zostały nagle wymazane z jego głowy? Nie miał pojęcia, że to wszystko wina jednej, drżącej ręki asystentki Saskio, która modyfikując mu pamięć o wydarzeniach z jaskini po prostu zjebała sprawę.
-Gdybym dobrze wiedział, nie siedziałbym tutaj i nie próbowałbym Ci wmawiać, że jest inaczej. Aż takim idiotą nie jestem. - Była szansa, że mógł się raz wyprzeć swojego czynu, ale widząc tak rozwścieczoną Oli na pewno nie brnąłby w to dalej. Nie było sensu, a do tego nie chciał psuć ich relacji przez taką głupotę.
-Miło mi Cię POZNAĆ Oli. Jestem pewien, że gdybyśmy się wcześniej widzieli pamiętałbym to. - Nie ważne, czy były to jakieś ważniejsze relacje, czy przelotne znajomości, Max nie zapominał twarzy. Dlatego tym bardziej nie mógł zrozumieć, czemu ona uparcie twierdzi, że się znają, a do tego jeszcze oskarża go o jakieś pierdoły.
-O jakich żartach znowu mówisz? Nie przypominam żebym robił coś przypadkowym ludziom. Naprawdę, możesz mi powiedzieć o co tutaj chodzi? - Zaczynało go to już trochę irytować. Nie miał problemu z pogadankami o swoich głupich decyzjach, ale gdy ktoś bezpodstawnie go oskarżał to już zupełnie inna bajka.
Nie miał czasu na następne pytanie, bo gryfonka niespodziewanie go pocałowała. Na sekundę jego twarz wyrażała zdziwienie, ale szybko zmienił podejście i odwzajemnił pocałunek. Jej palce wplątane w jego włosy, zapach, który uderzał jego nozdrza i przede wszystkim te słodkie usta, które teraz dotykały jego warg. To wszystko wydawało mu się bardzo znajome. Jakby już kiedyś był w tym miejscu. Może faktycznie była jedną z jego przelotnych romansów, o których zapomniał? Wątpił w to. Takich pocałunków nie zapomina się ot tak.
-A to, za co było? - Zapytał gdy już się od siebie odsunęli. - Nie żebym miał coś przeciwko, ale przed chwilą byłem pewien, że mnie tutaj machniesz jakąś klątwą. - W jego oczach widać było milion pytań. Liczył, że dostanie odpowiedź chociaż na część z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 226
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyYesterday at 18:46;

Gdyby się nad tym zastanowić to czy istniał dobry moment na to, by nagle zapomnieć istotne fakty ze swojego życia? Jaka płynęła przyjemność z tego, że nagle ludzie, których twarze zna się na pamięć stają się zupełnie obcy, a patrząc na nich dodatkowo nie odczuwa się tych wszystkich uczuć, jakimi się ich przez ten cały czas darzyło? Olivia nie znała odpowiedzi na te pytania, niemniej nie chciałaby się znaleźć w skórze Maxa, który teraz wiedział znacznie mniej niż zawsze, a przecież i bez tego wydawał się być niczym dziecko we mgle.
Słysząc kolejne słowa opuszczające usta Ślizgona brunetka zamrugała kilka razy zaskoczona. Po chwili ściągnęła brwi, tak, że prawie się ze sobą stykały, świdrując rozmówcę spojrzeniem. Chciała odnaleźć w jego postawie chociaż subtelną nutę fałszu, która wskazywałaby na to, że zwyczajnie sobie z nią pogrywa - nic takiego nie znalazła. Westchnęła ciężko, rozluźniając spięte od nadmiaru negatywnych emocji mięśnie, w końcu dając za wygraną. Max nie był aż tak dobrym aktorem, by móc ukrywać przed nią prawdziwe uczucia. Znali się na tyle długo, że bez problemu odkryłaby gdyby kłamał.
Wraz z dostrzeżeniem tego faktu, w umyśle dziewczyny pojawiła się lawina pytań. Jak to się stało? Dlaczego stracił pamięć? U co tak naprawdę pamięta?
- Czasami mam wrażenie, że jednak jesteś - odpowiedziała, poniekąd nawiązując nie tylko do powodu ich dzisiejszego - tym razem niezaplanowanego - spotkania, ale również plotek, które wciąż krążyły po szkole na temat Solberga.
- Problem w tym, że znamy się i to bardzo dobrze. Bo skąd wiedziałabym, że twoim boginem jest ogień będący pozostałością po "wypadku"? - zapytała przy słowie wypadek robiąc w powietrzu cudzysłów, by dać mu do zrozumienia, że kryje się za tym coś więcej - Skąd bym wiedziała, że masz bliznę po tym, gdy kumpel dźgnął cię nożem? - zaczęła wyliczać, skupiając się głównie na rzeczach, które wiedzieć mogła tylko naprawdę bliska osoba, a nie tych oficjalnych, które znane były wszystkim.
Nie mogła poniekąd uwierzyć dlaczego pamiętał Boyd,  a jej nie? Ta cała utrata pamięci działała jakoś wybiórczo? Sądziła, że ją z Maxem łączą znacznie więcej niż z chłopaka z jej bratem, a mimo to tamtego pamiętał. W zabawny sposób Oli wydęła usta dając sobie kolejną chwilę na zastanowienie. Musiała sobie to ułożyć w głowie, by zrozumieć co się stało.
- A co tak naprawdę pamiętasz? - zadała chyba najbardziej oczywiste pytanie, jakie mogło paść z jej ust w obecnej sytuacji. Może dzięki ułożeniu wydarzeń chronologicznie dojdą do tego, co mogło spowodować nagły brak wspomnień?
W tym właśnie momencie zrobiło jej się szkoda Ślizgona, a jej złość odnośnie jego wybryku zeszła gdzie na drugi plan. To poniekąd było typowe dla ich relacji, Olivia z łatwością odrzucić mogła złość czy rozczarowanie zachowaniem Maxa, by skupić się na jego osobie. Było w tym coś pięknego, co jednocześnie ją przerażało, gdyż do tej pory w podobny sposób postępowała jedynie z rodzeństwem. Czy w takim razie traktowała Solberga jako członka rodziny? Zdecydowanie nie! To było coś innego, czego nie potrafiła jeszcze określić, nadać temu konkretnej nazwy, ale istniało i co do tego nie mogła mieć już wątpliwości.
- Nie mam pojęcia o co chodzi, tak naprawdę myślałam, że to ty wytłumaczysz mi to w jakiej sprawie do ciebie przyszłam, a tymczasem spotkało mnie to - odpowiedziała dodając do tego nadmierną gestykulacje, by objąć jego postać. Olivia nie oskarżała go bezpodstawnie, w jej oczach był tak samo winien jak Boyd, tyle że po prostu o tym nie pamiętał.
Pocałunek był niejako aktem desperacji, Gryfonka nie tylko tęskniła za tym gestem, który od ich ostatniego spotkania miał w sobie nutę czegoś nowego, czego ponownie zapragnęła, ale również miała nadzieję, że sprawi on podobnie, jak to było w mugolskich bajkach wybudzenie Maxa z dziwnego "snu" w jaki wpadł.
- To mój drogi było to, czego nigdy nie powinieneś był zapomnieć - zaśmiała się.
- Myślałam, że ustaliliśmy już, iż w moim przypadku niczego nie możesz być pewien - zauważyła, przygryzając przy tym dolną wargę, jednak z jej ust nie schodził uśmiech - Ach, no tak… ZaZapomniałeś - powiedziała wywracając przy tym teatralnie oczami, po czym machinalnie założyła kosmyk włosów za ucho.

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 955
  Liczba postów : 1049
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 EmptyYesterday at 21:24;

Problem z zanikiem pamięci polegał na tym, że chłopak nie miał świadomości, że coś stracił. Pamiętał większość swojego życia, tylko nagle zabrakło w nim Oli. Wielka strata, z której nie zdawał sobie sprawy. Wiele razy myślał, co y się stało, gdyby dopadła go amnezja, ale nigdy nie spodziewał się czegoś tak wybiórczego. Zdecydowanie wolałby, aby to ktoś inny zniknął z jego wspomnień.
Potrafił okłamać wiele osób, ale nie zdawał sobie sprawy, że na gryfonkę to nie działało. Może nie zawsze go konfrontowała, gdy wykryła u niego fałsz, ale potrafiła dostrzec te minimalne zmiany w jego mimice. Ciężko było się dziwić. Mimo, że nie znali się bardzo długo widzieli się w wielu sytuacjach i rozmawiali na wiele tematów. Mieli więc nie jedną okazję, by obserwować wzajemnie reakcje na dane emocje.
-No dobra, może i jestem debilem. Nie będę zaprzeczał. - Przed oczami przeleciały mu wszystkie sytuacje z ostatniego miesiąca. Trochę tego było i zdecydowanie dorósł do tej rangi. Może powinien dostać jakiś Order Debila, żeby ludzie wiedzieli, z kim mają do czynienia.
Następne słowa dziewczyny przeraziły go nie na żarty. Wiedziała o Tamtym Dniu. Znała jego największy sekret. Czy to możliwe, że Lucia się wygadała? Wątpił w to. Oli znała dużo więcej szczegółów i wiedziała, że historia jest powiązana z jego blizną. Szramy akurat przed światem nie krył, ale jej geneza była znana tylko Tori, która jednak nie znała powodu całej tej farsy. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej nie wiedział, co tu się tak naprawdę dzieje.
-Skąd Ty.....? - Cofnął się od niej wystraszony, a w jego oczach było widać niedowierzanie. Czy to możliwe, że faktycznie o niej zapomniał?
-Co pamiętam? Chyba wszystko. Lekcje, dzieciństwo, ludzi, imprezy... Długo by wszystko wymieniać. - Nie przypominał sobie, żeby o czymś nie pamiętał. Nie miał nawet poczucia pustki we wspomnieniach. Jedyne, co mu nie pasowało, to to dziwne poczucie, że dziewczyna, a raczej jej ciało, są mu bardzo dobrze znane.
-Wybacz. Chciałbym Ci jakoś pomóc, ale chyba nie wiem jak. - Spojrzał na nią z lekkim zmartwieniem w oczach. Jak to musiało wyglądać z jej strony? Przychodzi tutaj licząc na konstruktywną rozmowę, a napotyka Solberga, który nie ma pojęcia, że w ogóle ona istnieje. Praktycznie strzał w kolano. Raczej wątpił, że jest to podryw na "A my się przypadkiem nie znamy"? Max naprawdę miał dość dobrą pamięć do ludzi.
-Tego na pewno nie zapomnę, mogę Ci obiecać. - Uśmiechnął się i puścił jej oczko. Taka akcja w końcu nie zdarza się mu codziennie. Zazwyczaj musiał się trochę bardziej namęczyć. -Skoro tak ustaliliśmy, to musi tak być. Uwierz mi, że dzisiaj mnie nieźle zaskoczyłaś. - Gdyby tylko Felinus powiedział mu, co działo się w jaskini, może połączyłby kropki i zorientował, co się z nim działo. Puchon jednak milczał, a jedyne co mu zostało po tamtym egzaminie to wstrętne rany na nogach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój Wielu Myśli - Page 7 QzgSDG8








Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty


PisaniePokój Wielu Myśli - Page 7 Empty Re: Pokój Wielu Myśli  Pokój Wielu Myśli - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pokój Wielu Myśli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój Wielu Myśli - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-