Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pokój do nauki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Wilkie Twycross

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyPon 24 Gru - 12:55

First topic message reminder :




Na trzecim piętrze znajduje się od wielu lat kolejna, nieużywana, zakurzona klasa. Jest ona dość przestronna i znajdują się w niej jedynie porozstawianie stare stoły, oraz różne rupiecie składowanie w kącie. Przez wiecznie brudne szyby przedzierają się promienie słoneczne za dnia rozświetlając klasę. Raczej nikt nie przychodzi jej sprzątać ze względu na to, że i tak nie wiele kto z niej korzysta. Mimo wszystko sporadycznie przychodzą tu także i uczniowie chcący poćwiczyć w spokoju zaklęcia przed kolejną lekcją, bądź szukający zacisznego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 80
https://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
https://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
https://www.czarodzieje.org/t17005-julius
https://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySro 20 Mar - 1:09

Znużenie. Gęste, ciężkie jak ołowiana kurtyna. Kolejne, stawiane kroki powtarzał cicho szept echa - przemierzał, pełen znużenia korytarz. Drobna, samotna przechadzka, mająca pewnie zakończyć się w bibliotece albo świątyni opustoszałej klasy. Do czasu. Prędko wychwycił kaskady miedzianych włosów. Drobna, dziewczęca sylwetka zmierzała w kierunku miejsc owiewanych przez nieustanną mgłę plotek. Zauważył Krukonkę, początkowo w oddali - drwiący, niemal triumfalny uśmieszek wygiął zbyt idealnie skrojone wargi. Targnięty siłą impulsu zaciekawienia, postanowił iść za nią, podążać jak cień - aby wkrótce, przy samym progu jednego z nieużywanych pomieszczeń, ujawnić swoją obecność. Wyrósł - wręcz niebezpiecznie za nią, na podobieństwo łowcy.
- Panno Holmes - zaakcentował. Oczywiście - pamiętał. Urocza, niepozorna pani prefekt, pełna zamiłowania do transmutacji. - To nierozsądne, mam rację? - dodał niedługo później. Narzucał jej towarzystwo, bezkarnie, pełen wręcz niepojętej swobody. Cały Therrathiél. Pieprzony arystokrata, myślący, że zdoła zagarnąć wszystko.
- Dlatego będę tuż obok - przełamał na moment dystans, wygłosił znamienne słowa niemal tuż przy jej uchu. (Kłopoty? Kontrowersje? Musiał być więc wplątany w ich lepkie sieci). Następnie, wyprzedził Holmes, pewnym krokiem zmierzając dalej w głąb klasy. Zatrzymał się, dostrzegając pióro. Pióro, poruszające się w sennym transie. Pióro, poddane sile działającego uroku. Och, tak, Greenwood z pewnością maczał w tym wstrętne palce.

W parze z: @Marceline Holmes
Wylosowane: 6 dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 153
Galeony : 297
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 368
https://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
https://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
https://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
https://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySro 20 Mar - 2:03

Szczerze mówiąc to w dupie miała Greenwooda i wszystko co z nim związane. Według niej wcale nie wyróżniał się jakoś specjalnie od reszty Krukonów, może trochę bardziej zadzierał nosa. Problem z tym domem był taki, że każdy, kto na pierwszym roku dowidział się, że jakaś stara czapka uważa go za mądrego, z góry uznawał, że należy mu się za to uwielbienie. I każdy musiał udowadniać, że jest mądrzejszy od reszty.
Finn już dawno stwierdziła, że tak zwana wiedza, to jedno wielkie oszustwo. Przebrnęła w swoim krótkim życiu przez wystarczająco dużo książek i artykułów, zawsze dogrzebując się do ich źródeł, by odkryć, że większość tego co pisali naukowcy było powtarzaniem po kimś innym, tylko innymi słowami. Nie mówiąc już o tym, że przekształcane raz po raz słowa, za którymś razem zaczynały nabierać zupełnie innego sensu bez żadnego nowego dowodu, a jedynie ze względu na luźniejszą interpretacje. Jej zwyczaj dogłębnego badania każdego tematu, nie przysporzyła jej wiedzy, a jedynie bardzo wczesnego kryzysu wiary w naukę. Ludzkość wiedziała tyko tyle, ile myślała, że wie. Każdy kto twierdził, że posiadał wiedzę, był w oczach Finn ślepym idiotą, nieświadomym tego, że stoi zaledwie na wierzchołku góry lodowej zanurzonej w szczynach śmiejącego mu się w twarz Wszechświata. Greenwood nie był wyjątkiem. Cokolwiek przygotował nie miało świadczyć o jego wielkości, a raczej o tym, że jest znudzonym atencjuszem.
Mimo wszystko wolała robić cokolwiek, co chciała robić Rebekah niż gnić w pokoju wspólnym znienawidzonego domu, czy załamywać się nad bezsensem wszystkiego co robiła w bibliotece. Nawet jeżeli czasem nie rozumiała co dokładnie kierowało jej przyjaciółką, wierzyła, że będzie to ciekawsze niż wszystko na co sama by wpadła. Zresztą wolała być taką jak ona niż sobą, naśladowała ją więc na ile mogła bez zdradzania się z tym.
W klasie, do której z powodu Greenwooda pokierowała je Lanceley było ciemno, brudno i śmierdziało. Finn jak najbardziej czuła się niepewnie, ale uczciwie należy zaznaczyć, że czuła się tak w praktycznie każdym miejscu i niemal o każdej porze dnia i nocy.
- Możesz mi przypomnieć po co? - mruknęła, siląc się na obojętny ton. Jak bardzo by się nie bała, przy Gryfonce zawsze udawała, że jest inaczej. W odpowiedzi na uwagę przyjaciółki kichnęła trzy razy w łokieć. Przygotowała się już na kolejne kichnięcie, ale jej przeszło. Z głupim wyrazem twarzy spojrzała w kierunku wskazanym przez Willę, spodziewając się zobaczyć Merlin wie co. Na szczęście było to tylko piórko, chociaż Finn jakoś tak mu nie ufała. Rebekah ruszyła w jego kierunku, a Krukonka zostając z tyłu, spoglądała nerwowo to na nią, to za własne ramię.
- Łaaaał, piórko - rzuciła, starając się brzmieć na znudzoną, nie przestraszoną. Bardzo chciała być już gdzie indziej. - Imponujące, że hej. Możemy już iść?

W parze z: @Rebekah W. Lanceley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySro 20 Mar - 15:45

Poszukiwała iluzorycznej nuty ciszy i spokoju.
Spokoju, za którym niebywale tęskniła, jakby ten wydawał się być nieosiągalny wobec ostatnich zmian, które zachodziły w jej życiu. Wędrówka szkolnymi korytarzami wydawała się być więc najlepsza dla umysłu, w którym piętrzyły się myśli. Meandry rozważań zalewały drobne ciało rudowłosej, aż wreszcie brak odgłosów został przerwany przez chwilowo nierozpoznanego krukona.
Uniosła ciemne tęczówki na twarzy Hectora, by ostatecznie pozwolić karminowym wargom na subtelne wygięcie, dając mu poczucie, że nagła obecność wcale jej nie przeszkadzała. Czy było inaczej? Towarzystwo pięknych ludzi wydawało się być dostatecznie kojące, dlatego też podjęła się wyzwania i uległa jego osobie, która nagle stała się nieodłącznym elementem przechadzki.
- Myślę, że za mało o mnie wiesz, by stwierdzać, że błahostki są nierozsądne – szepnęła w sposób enigmatyczny, a zarazem dość oczywisty. Niejednokrotnie łamała regulamin pod skrzydłami Rileya Fairwyna, kiedy to przedzierali się pośród tunelami regałów w Dziale Ksiąg Zakazanych, opuszkami wędrując po grawerowanych literach ksiąg do Czarnej Magii.
- Albo to ja będę obok, gdy poddasz się iluzji pustej klasy – rzuciła przekornie, gdy nagle, dość niespodziewanie odwróciła w jego stronę twarz. Wargi Holmes znajdowały się nieprzyzwoicie blisko policzka Therrathiela, dlatego też musiała zwiększyć ów granicę, gdy przekroczyli próg klasy. Jej oczom ukazało się piórko, które lewitowało i skupiło na sobie całą uwagę byłej pani prefekt.
Zapomniała nawet o obecności młodego mężczyzny, kiedy to jej tęczówki osiadły na magicznym przedmiocie.

W parze: @Hector Therrathiél
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1921
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 2199
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySro 20 Mar - 23:35

Greenwood nie był jedyną osobą z wyniesionym ponad wieżę astronomiczną mniemaniem o swoich umiejętnościach. Ettie prędzej by sczezła niż przyznała, że jakiś student w Hogwarcie był geniuszem. Umniejszało jej to jej własnym zdolnościom. Nie trzeba jej było przekonywać do podjęcia wyzwania - wystarczyło, że jakiś istniało, a ona brała w nim udział. Z resztą - na marginesie mówiąc - wyzwanie nie musiała nawet istnieć, żeby się go podjęła.
W pustej klasie panowała jakaś dziwna atmosfera, ale Ettie była przekonana, że to tylko jej wyobraźnia, którą zamierzała ignorować. Opuszczone pomieszczenia mogłyby przestraszyć co najwyżej pierwszoroczniaka. Mimo wszystko miała różdżkę w pogotowiu - mogła nie szanować Greenwooda, nie była jednak tak głupia, by zupełnie go lekceważyć.
Klasa wyglądała jak zwykła klasa, ale jednak z jakiegoś powodu była początkiem tej próby. Ettie szukała czegokolwiek co mogłoby wydać się dziwne, wyjątkowe lub nietypowe. Czegokolwiek co by się czymś wyróżniało. Jej wzrok zatrzymał się na starej szafie. Niby nie było w niej nic nadzwyczajnego, ale jednak nie w każdej klasie była szafa, a z braku lepszego tropu, skupiła się na razie na niej, analizując ją na razie tylko wzrokowo.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 356
  Liczba postów : 318
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 24 Mar - 13:18

| b a r d z o przepraszam was za spóźnienie, miałam problemy z internetem na swoim laptopie



drugi etap


f a b u ł a
Przedmiot. Jeden, konkretny - który przyciąga uwagę. W ulotnej, rozgrywającej się chwili, porzucasz wszystko, co tylko obecne jest wokół; a może, może jest wręcz przeciwnie, może zwyczajnie nie wierzysz, pełen znużenia chcesz jak najszybciej opuścić tę zapomnianą klasę? Niezależnie od podjętej decyzji, nagle, coś jakby chce pokrzyżować ci plany.
Jesteś tu nieproszonym gościem.

Skoncentruj się, zanim będzie stanowczo zbyt późno.

Przedmiot wciąż czeka. Nietknięty. Najpierw, musisz uporać się z nieuchronnym losem. Pozostaje pytanie, goszczące bądź niekoniecznie na twoich ustach - czy wszystko jest planowanym efektem? Wszystko jest dziełem wyłącznie jednej osoby? Wszystko jest dziełem Greenwooda? Czy może - wręcz przeciwnie, wszystko jest ledwie zbiegiem okoliczności?


l o s o w a n i e
Liczba oczek w rzuconej kości wskazuje na wydarzenie losowe, które przytrafia się danej postaci (grupie). Podobnie jak wcześniej, jeśli jesteście w parze, rzuca wybrana osoba. Nie istnieje możliwość wykonywania przerzutów.

1,2,3 - Do twoich uszu dociera niespodziewany szmer. Instynktownie odwracasz głowę, aby odnaleźć źródło uchodzącego dźwięku.

co dalej?:
 

4,5,6 - Podchodzisz bliżej. Nagle otwiera się okno.

co dalej?:
 

do 29.03, 23:59
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów, chuda
Galeony : 1112
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 2014
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 24 Mar - 14:35

Nessa przyglądała się chwile podłodze, raz jeszcze naciskając ją palcami. Nic się jednak nie wydarzyło, więc przymknęła oczy, wypuszczając ze świstem powietrze i odchylając nieco głowę do tyłu tak, że kosmyki rudych włosów zsunęły się na plecy. Niedorzeczne. Z pewnością to była tylko głupia plotka, aż sama nie mogła uwierzyć we własną naiwność. Wstała, prostując się i poprawiając dłońmi mundurek. Rozejrzała się raz jeszcze, kręcąc głową do własnych myśli i ruszyła w stronę wyjścia z klasy..
Jej kroki ustały pod wpływem gwałtownego dźwięku, którym niczym piorun przeszył panującą tu ciszę. Zmarszczyła brwi, instynktownie sięgając po różdżkę oraz zaciskając na niej dłonie, odwróciła się w stronę źródła hałasu. Powiew chłodnego, orzeźwiającego powietrza uderzył ją w twarz, podrywając niektóre kosmyki włosów do góry. Kłęby kurzu poderwały się ku górze, rozpoczynając dziką wędrówkę po klasie. Zdecydowanie dawno nikt tu nie wietrzył. Dopiero po chwili dotarło do niej, że czuje niepokojący chłód na przedramieniu i nasiąkającą czymś koszulę. Zerknęła w jego stronę, dostrzegając solidne rozcięcie, które musiało spowodować strącone nagłym otwarciem okna naczynie. Przeklęła pod nosem, czując irytujące szczypanie w okolicach rany. Nie była może mistrzem z uzdrawiania, ale pamięć jej nie szwankowała, podobnie jak uwaga na zajęciach, za co teraz była dozgonnie wdzięczna. Poprawny ruch, wyraźna inkantacja i po ranie nie było śladu — gorzej się miała tylko biała koszula, na której wciąż widniał szkarłatny ślad krwi. Na szczęście i na to było lekarstwo! Lanceley nie była fanką używania magii w każdym aspekcie życia, bo często ludzie się tym wyręczali, a jednak w tym przypadku również postanowiła skorzystać z zaklęcia, dzięki czemu po plamie nie było śladu, a koszula znów była czysta i śnieżnobiała. Opuściła różdżkę, podchodząc do okna i zamykając je. Prefekt rozejrzała się dookoła, ostatecznie biorąc się za sprzątanie odłamków, aby kolejny gość w klasie czasem na szkło nie nadepnął i się nie pokaleczył.


Kostka decydująca: 5
Kostka wydarzenia: 5>4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 249
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 980
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 24 Mar - 17:01

Hogwart wydawał się zbyt mały, aby mogli pozwolić sobie na wzajemną egzystencję, w której na dłuższą chwilę pozbawieni byli swojej obecności. Ilekroć usilnie próbowała go unikać, ten pojawiał się w najmniej oczekiwanym momencie: demolując jej spokojny świat, zaburzając rzeczywistość i rujnując dobry nastrój. W chwili, kiedy zielone tęczówki Gabrielle napotykały jego oczy; serce dziewczyny przyspieszało, krew w żyłach zaczynała płynąć w zawrotnym tempie, a w myślach panował chaos. Tłumaczyła to sobie wtedy tak, że przyjmuje postawę obronną czekając na słowa wypowiadane przez jego usta, ociekające jadem, złością oraz czymś na kształt żalu, którego nigdy nie rozumiała. W rzeczywistości prawda ukryta w tych reakcjach wywołanych obecnością Swansea mogła być zupełnie inna, postronny obserwator mógł dokonać zupełnie odmiennej oceny.
Elijah należał do bardzo nielicznej grupy ludzi, który nie darzyli jej sympatią… nieuzasadnioną. Nie rozumiała, dlaczego darzył ją tak wielką niechęcią, którą okazywał przy każdej nadarzającej się okazji, wszakże to on złamał jej serce pozostawiając otrzymane zaproszenie bez odpowiedzi. Doskonale pamiętała to rozdzierające duszę uczucie odrzucenia, wściekłości i żalu. Widząc go kolejnego dnia, roześmianego wśród grupki przyjaciół nie potrafiła złapać oddechu, zacisnęła jedynie zęby, po czym pośpiesznie opuściła Wielką Salę, nie oglądając się za siebie. Nie potrafiła zrozumieć również, dlaczego złość skierowana w jego osobę nie minęła, być może zbyt często podsycana była walkami, które toczyli podczas nielicznych spotkań, a może po prostu zakorzeniła się w niej tak bardzo, że nie potrafiła już odpuścić?
Pierwsze sekundy, w których zaskoczenie widokiem drugiej osoby minęły, a spojrzenie Krukona przybrało lodowatego wyrazu wywołując u niej nieprzyjemny dreszcz rozchodzący się wzdłuż kręgosłupa. Wzięła głęboki oddech, wyprostowała palce dłoni, które kurczowo zaciskała w pięści, tak, że po wewnętrznej stronie odbiły się ślady po paznokciach. Uniosła do góry brew zaskoczona jego pytanie, po czym zaśmiała się. Miał ją za idiotkę? Uważnie obserwowała każdy ruch blondyna, by przypadkiem nie umknęło jej coś ważnego. Przeczesał dłonią włosy, doskonale znała ten gest, dlatego uśmiechnęła się złośliwe, wyglądała niczym wkurzony chochlik, który właśnie obmyślił plan zemsty.
- Wydajesz się być… zdenerwowany – oznajmiła, nie siląc się na to, by udzielić mu odpowiedzi. Stanęła przed nim dumnie wypinając pierś do przodu, był od niej wyższy, jednak to zdawało się nie przeszkadzać dziewczynie. Buntownicza natura Gabrielle w tym przypadku brała górę nad racjonalnym myśleniem. – Czyżby wina leżała po mojej stronie? – zapytała mierząc go spojrzeniem zielonych tęczówek. Zrobił wtedy coś, co całkowicie ją zdezorientowało. Zignorował. Minął jej postać zupełnie, jakby nie istniała. Stanął obok, lecz jej zdawał się nie widzieć. Poczuła, jak policzki zaczynają ją piec, wkurzyła się. Jak śmiał ignorować jej obecność?! Skrzyżowała dłonie na piersi, chociaż złość z niej wręcz kipiała, a spojrzenie ciskało gromy czekała, niczym posąg, któremu Elijah przyglądał się dłuższą chwilę.
- Zasmucę cię, ale nie zamierzam się stąd ruszać. Dobrze wiemy, dlaczego się tu znaleźliśmy, więc albo będziemy współpracować albo pozabijamy się nawzajem – odpowiedziała, powstrzymując się z całych sił, by nie pokazać mu języka, zupełnie jak mała dziewczynka. Odwróciła od niego spojrzenie ponownie skupiając się na przedmiocie, który zdawał się ją przyciągać, niczym najpiękniejszy w ogrodzie kwiat, upajający swoim zapachem maleńką pszczółkę, który kusił, nęcił, zajmował całe myśli. Nie potrafiła się mu oprzeć. Wszystko inne przestało mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie, nawet obecność Elijaha w tym samym pomieszczeniu nie miała takiej wagi, jak na początku. Nagle, zupełnie niespodziewanie usłyszała szmer, instynktownie obróciła głowę przez ramię doszukując się jego źródła. Podskoczyła delikatnie, kiedy niepozorny szmer zmienił się w szepty. Zupełnie jakby kilak osób naraz próbowała zakomunikować jej pewną informację. Okazuje się to bardzo uciążliwie, pomiędzy szeptami nie potrafiła odnaleźć swoich myśli, z lekkim obłędem w zielonych tęczówkach rozglądała się w poszukiwaniu tego, kto szepta do jej uszu. Spojrzał na rzeźbę, jednak ona nie zmieniła się. Stała w tym samym miejscu, niewzruszona, zaklęta w czasie. Później skupiła swój wzrok na Elijahu, choć ciężko było w ten sposób określić, to że błądziła po jego twarzy zupełnie jakby chciała się czegoś w niej doszukać.
Gabrielle zdecydowanie nie zachowywała się normalnie, wykrzywiła usta w dziwnym grymasie, wplątała dłonie w blondwłosy zaciskając je na nich mocno.
-Przestań, proszę. Cisza! Cicho już! Proszę… błagam – co i raz wykrzykiwała niezrozumiała dla chłopaka słowa, skuliła się –Przestań już! – wrzasnęła, a jej głos odbił się od murowanych ścian.


kostki: szepty 2
decydująca i zdarzenie – 1 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hector Therrathiél

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 399
Dodatkowo : półwil
  Liczba postów : 80
https://www.czarodzieje.org/t16878-hector-therrathiel
https://www.czarodzieje.org/t16993-pretty-woman
https://www.czarodzieje.org/t17005-julius
https://www.czarodzieje.org/t16925-hector-zephyrus-therrathiel
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 24 Mar - 20:31

Miała rację. Nie wiedział. Czyżby, być może właśnie dlatego - zaznanie jej towarzystwa, tak nietrwałego, przywodzącego na myśl marzenie senne - zdawało się nieodpartą pokusą? Zmierzał, jak ćma w kierunku rozżarzonego bożka lampy. Zawierzał się, opadając w ramiona losu.
- W nierozsądności tkwi całe piękno - odpowiedział. Rozkosz zatraconego dystansu przetrwała w ułamkach sekund. Przetrwała w nieodpartym złudzeniu mogących się złączyć warg. Nie. Odszedł, dalej, obejmując uważnym spojrzeniem klasę. Wbrew stwarzanemu wrażeniu znał swoje miejsce - nadużywanie władzy posiadanego uroku byłoby zbyt banalne. Zbyt podłe. Uwielbiał rozplatać wolno nici relacji, pozwalać rozkwitać powoli jak kwiatom, strojącym się w różnobarwne suknie swych płatków.
Zatrzymał się. Przeciąg. Chłodne powietrze smagało niezasłonięte fragmenty skóry. Niespodziewany zryw wiatru porwał jedno z pozostawionych naczyń. Wychwycił moment upadku, uważaj wybrzmiało w przestrzeni - choć było przecież zbyt późno. Próbował odciągnąć Marceline Holmes za rękę. Nie zdążył.
- Zdradzieckie szkło. Powinno zagnieździć się we mnie - powiedział nagle; o dziwo, zdaje się - szczerze. Zupełnie poważnie. Martwił się? Potrafił zachować kamienne i niewzruszone oblicze? Wyszedł, nareszcie, ze skóry ekscentrycznego błazna? Musnął, przez chwilę przedramię Krukonki - miał delikatne palce; palce, które nie znały pracy. Otrzeźwiał, wraz z odczuwaną fakturą dziewczęcej skóry; wycofał się równie prędko. Cóż. Nie powinien. - Musimy coś z tym zrobić - zauważył. Szkarłatna krew sączyła się spomiędzy krawędzi rany. Nie można było iść dalej. Nie można było zapomnieć.

W parze z: @Marceline Holmes
Wylosowane: 6 -> 4, potem 6 więc nie obrywam dowód
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyPon 25 Mar - 20:43

Wbrew pozorom – nie różniło ich zbyt wiele.
Obserwowała ludzi, uczyła się ich na pamięć, by nic nie zdołało umknąć jej bystremu spojrzeniu. Niepostrzeżenie także i on stał się obiektem jej nauki kilka miesięcy temu, gdy nie unikała ludzi, a towarzystwo kogokolwiek nie stanowiło o dyskomforcie, który w tym momencie bombardował jej umysł.
- Piękno jest szaleństwem, ale wielu nie jest go godna – powiedziała jeszcze, lecz bardziej do siebie, aniżeli do krukona. Uniosła na moment spojrzenie na sufit, by zaraz potem wbić tęczówki w postać Hectora. Niespodziewany uśmiech przyozdobił jej bladą twarz, lecz magia roztoczona w tej klasie zdawała się być zbyt intensywna, toteż Holmes musiała wyzbyć się z chęci obserwowania towarzysza. Skupiła się na piórku, by ostatecznie odwrócić się w stronę chłopaka, pragnąc ułożyć kilka słów, jakimi mogłaby go obdarzyć. Przeciąg, podobnie jak następstwa tego drobnego wypadku sprawiły, że Marceline jęknęła przeciągle, sycząc z bólu, jaki paraliżował jej kruche ciało, co było wynikiem zadanej rany. Szalejące emocje nieustannie przysłaniały trzeźwość umysłu, dlatego też choroba wypełniająca tunele żylne rudowłosej była odpowiedzialna za chwilowy chaos, który nakazał odłamkom szkła wirować w dalszej odległości.
- Chętnie… Chętnie się zamienię, wiesz? – szepnęła cicho, kiedy to ujęła różdżkę, pragnąc uleczyć krwawiące ramię. Otępienie było za duże, stąd nie miała szansy na poprawne rzucanie inkantacji. Szlag. Niespodziewany dotyk również przyczynił się do poczucia złości na samą siebie; za nieuwagę i spontaniczność działania, zaś on wydawał się być zbyt delikatny, toteż złapała go smukłymi palcami niezranionej ręki, wbijając spojrzenie w tęczówki Hectora. Nikła odległość była dręcząca, podobnie jak zapach jego perfum. - Jeśli nie planujesz być uzdrowicielem, to po prostu mi pomóż dojść do skrzydła, dobrze? – poprosiła, a delikatna nuta w głosie była minimalistycznie okraszona chęcią rozkazania mu działania. Z drugiej zaś strony – wystarczyła kropla esencji z dyptamu, która tym razem nie znajdowała się w jej torebce.
Co za ironia.

W parze z: @Hector Therrathiél
Kostki: 3, potem 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1136
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 1540
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Moderator




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyWto 26 Mar - 10:34

W oczach innych za każdym razem gdy pozwalał sobie na okazanie niechęci, był zwykłym gburem – bo przecież dziewczyna była słodka i niewinna. Tylko on sam wiedział jak bardzo go zraniła, jak głęboko wbiła drzazgę, której pozostałości w milczeniu zbierał przez długi czas. Zabawne, jak na osobę, z którą nigdy nie zamienił więcej niż kilku słów, odcisnęła na jego życiu dość znaczące piętno.
Nie rozumiał tylko jednego – skoro to ona wystawiła jego, dlaczego wciąż zachowywała pozory skrzywdzonej ofiary? Jeśli chciała sobie z niego zakpić, wystawić na ośmieszenie... dlaczego nie poprzestała na zwykłej złośliwości?
Nie odpowiedział nic – bo przecież nie istniała.
O, jakże by było łatwo gdyby mogło być tak w rzeczywistości; gdyby tak wiecznie niewinna Gabrielle mogła dla niego zniknąć, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Ale nie, bez względu na to jak bardzo by sobie tego życzył, ona wciąż tu była – tak w klasie, tuż przy jego boku, jak i w jego życiu, pojawiając się w najmniej odpowiednich momentach.
Dostrzegł zmianę w jej postawie, skrzyżowane na piersi ręce, które świadczyły o zdenerwowaniu. Bawiło go to, świadomość, że jego obojętność tak ją irytuje, sprawiała mu niezrozumiałą satysfakcję i dodatkowo utwierdzała go w przekonaniu, że uda mu się jej pozbyć.
Jej wytrwałość była dla niego zaskakująca, nie spodziewał się, że mimo ewidentnej niechęci jaką do niego żywiła i rozdrażnienia jakie w niej wzbudził, będzie chciała tutaj zostać. Musiało bardzo zależeć jej na spodziewanych skarbach albo samej satysfakcji z wygranej... a może po prostu chciała wykorzystać jego umiejętności? Co do tego, że w dziedzinie transmutacji znacznie ją przewyższał nie miał żadnych wątpliwości, przecież sama różnica wieku powodowała nieznaczną przepaść.
Ja wiem dlaczego się tu znalazłem, ale Ty? – zerknął na nią w końcu, unosząc ku górze brew w geście powątpiewania. – Masz jakiekolwiek pojęcie o transmutacji? Szczerze wątpię. Nic dziwnego, że chcesz ze mną współpracować. – wizja pozabijania się nawzajem z sekundy na sekundę zdawała mu się coraz przyjemniejsza. A jeśli nie chciał mieć jej na sumieniu, może powinien popełnić seppuku? Był przekonany, że byłoby to mniej nieprzyjemne niż przymusowe przebywanie w jej jakże słodkim towarzystwie.
I on powiódł wokół niespokojnym spojrzeniem, gdy usłyszał nietypowy dźwięk – szmer, którego wcześniej nie było, który w dziwaczny sposób zupełnie tutaj nie pasował. Przymrużył powieki, starając się wyciągnąć jakieś wnioski, dostrzec cokolwiek co pozwoli mu zrobić krok naprzód i wyjść z impasu jakim było bezczynne stanie przy intrygującym posągu.
Wtem Gabrielle zaczęła zupełnie wariować. Popatrzył na nią i jedyne co przyszło mu do głowy to to, że dziewczyna postanowiła pokrzyżować jego plany. Wspaniała aktorka, nieprawdaż? Przecież dokładnie to samo pomyślał sobie podczas ich dziwacznego spotkania tuż po meczu ze Slytherinem. Nie potrafił zrozumieć co siedzi w jej głowie i skąd bierze się potrzeba wiecznych kłamstw, lecz trzeba przyznać, że robiła to tak dobrze, jakby sama w nie wierzyła.
Jeśli nie traktujesz tego poważnie, może po prostu sobie stąd pójdziesz? Merlinie, chcę tylko rozwiązać tę zagadkę, jeśli musisz się pałętać pod moimi nogami to w porządku, ale chociaż mi nie przeszkadzaj. – schylił się nieco, zupełnie jakby uznał, że to przez różnicę wzrostu nic do niej nie dociera i wtedy właśnie krzyknęła, zmuszając go do spojrzenia na sytuację z nieco innej perspektywy.
A co jeśli nie kłamała i rzeczywiście coś słyszała?
Ty tak na serio? – nie był pewien co robić. Pytać ją co słyszy, bo może było to w jakiś sposób istotne, czy próbować wyrwać ją z tego szaleństwa? Chwycił ją za bark i delikatnie potrząsnął, tak jakby chciał ją obudzić.

Szepty: 4, Gabrielle świruje Cool

______________________

Ravenclaw Quidditch Team


No one can whistle a symphony. It takes a whole orchestra to play it.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1921
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 2199
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyWto 26 Mar - 17:05

Zbliżyła się do szafy, przyglądając się badawczo, ale nadal uważając na wszystko wokół. Szafa wcale nie musiała być częścią planu Greenwooda, albo w drugą stronę - miała służyć jako odwrócenie uwagi od czegoś mniej oczywistego. Kiedy nagle jedno z okien otworzyło się z trzaskiem, szybko uniosła różdżkę. Wiatr zawodził w szczelinach wszystkich okien i po chwili kolejne zaczęły się otwierać. Czyżby zwykły przeciąg? Zakładała, że nic tu nie działo się przypadkowo, ale nie chciała też robić z igły wideł. Jednym zaklęciem pozamykała wszystkie okna i wróciła do przyglądania się klasie. Serio, Greenwood? Tylko na tyle było Cię stać? Straszenie opuszczonymi pomieszczeniami i przeciągami... Albo naprawdę coś jej umykało, albo facet kierował swoje wyzwanie do pierwszorocznych.

Kostki: 4,3,3,4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rebekah W. Lanceley

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.59 m
C. szczególne : chuderlawa, piegowata twarz, rudzielec
Galeony : 149
  Liczba postów : 65
https://www.czarodzieje.org/t17153-rebekah-willa-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t17158-rebel-relations#479162
https://www.czarodzieje.org/t17154-rebel-owl#479031
https://www.czarodzieje.org/t17151-rebekah-w-lanceley
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyPią 29 Mar - 20:52

Nie podobało jej się to, wręcz cholernie nie podobało. Ta ciemna, pusta klasa była jak z horroru. Cisza, która co chwile wbijała się między słowa i robiła dziwne pauzy — niepokojące. Może nie powinny zacierać ze studencikiem z Ravenclawu? Finn nie wyglądała na taką, co by się tym przejęła, ale Bekah chciała im wszystkim udowodnić, że mimo czternastu lat i byciu w Gryffindorze, debilem nie jest i załatwi tego Greenwooda. Zagra z nim w tą chorą grę. Nie, żeby się nie bała. Na pewno nie chciała przyznać się do tego, że może raczej nie mieć szans z krukonem na trzecim roku studiów. Mniej doświadczenia, mniej chory umysł; ale odwaga była! Godryku Gryffindorze prowadź nas! Uwielbiała swojego założyciela domu, był najfajniejszy i miał miecz. Marzyła o tym mieczu; przydałby się im na pewno.
Czuła strach, który swoimi lepkimi palcami ocierał się o jej skórę, chcąc wbić się między żebra aż w końcu trafić na serce i je wyrwać. Bała się, ale jak zwykle miała w sobie więcej pewności siebie i determinacji niż mieć powinna. Cieszyła się, że nie przyszła tu sama i Gilliams zgodziła się wyjść z tego chorego dormitorium. Bekah zawsze zastanawiało, co tam ciekawego Finn znajduje w bibliotece; bywało, że tam jej szukała i zazwyczaj nie myliła się co do pobytu koleżanki. Nie rozumiała, jak można siedzieć w dormitorium, bibliotece czy sali dłużej niż pięć minut. Ledwo na zajęciach wytrzymywała, ale no cóż, musiała. Nie było innego wyjścia.
- Jak to po co? - Nadal przyglądała się znalezisku, które odkryły. - Wolisz siedzieć w dormitorium? Skoro Greenwood myśli, że jest taki cwany i mądry to my to z łba mu wybijemy. Kapujesz? Zresztą wole coś robić niż czekać, aż ktoś inny w końcu powie, że go załatwił. Udowodnimy, że młodych nie można lekceważyć. Biorą nas za jakieś małolaty. Nie zdają sobie sprawy Finn, jakie jesteśmy zajebiste. Więc luuuzuuj. - Wygłosiła takie przemówienie, że przez moment zapomniała o strachu, który im towarzyszył. Niespodziewanie usłyszała jakieś szmery. Strach powrócił silniejszy i groźniejszy.
- Co to było? - Odwróciła się w kierunku, z którego mogły pochodzić dziwne zniekształcone głosy.
- Finn słyszałaś to? - Miała nadzieje, że tak. Nie chciała zwariować jak Greenwood. Po chwili szmery zmieniają się w szepty. Weszły do jej głowy, cały czas coś gadając. Źrenice Willy rozszerzyły się z przerażenia. Złapała się za głowę.
- Kurwa. - Wymsknęło jej się. - Co on mi zrobił... Ale nie panikujmy. - Powtarza sobie to raz za razem, jak zwykle starając się wykurzyć strach i zastąpić go odwagą.
- Nic mi nie jest...- Skrzywiła się. - To tylko jakieś bełkotanie. Cały czas to słyszę, ale na pewno jak to przejdziemy do końca, wszystko wróci na swoje miejsce. - Chciała dodać im obu otuchy, nawet jeśli było to kłamstwem.


Kostki: 3 i 4, 2 na szepty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 153
Galeony : 297
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 368
https://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
https://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
https://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
https://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySob 30 Mar - 0:30

- Czy wolę siedzieć w dormitorium niż ganiać za chorymi wymysłami Greenwooda? - powtórzyła pod nosem wolno - Tak! Właśnie tak! Willa to jest jakieś gówno, nie wyzwanie! Facetowi się nudziło, więc postanowił zrobić jakieś biedackie wesołe miasteczko, zaczynając od pokoju strachu. Pewnie nawet nie ma żadnych nagród. Pewnie Greenwood odpierdolił jakieś głupie sztuczki na pokaz i teraz śmieje się z idiotów, którzy to łyknęli. Nie robimy nic, tylko karmimy jego ego. Ja stąd spieprzam.
Już się odwracała - kątem oka sprawdzając, co robi Gryfonka, bo liczyła na to, że jednak za nią pójdzie - kiedy Rebekah zwróciła jej uwagę na jakiś dźwięk. Finn wywróciła oczami. Nic nie słyszała i szczerze mówiąc była przekonana, że przyjaciółka zmyśla, żeby powstrzymać jej odejście. Lanceley zaczęła jednak zachowywać się coraz dziwniej. Im bardziej powtarzała, żeby nie panikować, tym bardziej do tego stanu zbliżała się Finn. Mimowolnie zrobiła półkroku w tył. Czy powinna była wezwać pomoc? Nie podzielała entuzjazmu przyjaciółki, ani jej wiary w ich umiejętności. Przede wszystkim zaś nie ufała Greenwoodowi. Kto wie co wymyślił i jak bardzo mógł zrobić tym komuś krzywdę. Być może nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że narażał ludzi - takim był kretynem. Z drugiej strony, nie mogła przecież zostawić Willi samej.
- Powinnyśmy stąd wyjść - zauważyła bardziej piskliwie, niżby tego chciała. Miała jednak słabe nadzieje, że przyjaciółka jej posłucha.

Kostki: te co Rebekah, ale ostatnie 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30693
  Liczba postów : 55606
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Specjalny




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyCzw 11 Kwi - 21:04

Ze względu na nieobecność prowadzącej, event zostaje uznany za zakończony. Punkty za uczestnictwo zostały rozdane. Po nagrody indywidualne proszę zgłaszać się samemu w odpowiednich tematach (galeony i przedmioty).

/zt dla wszystkich (chyba, że ktoś chce zakończyć samemu - śmiało!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 590
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 742
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyWto 10 Gru - 1:57

Powiedzieć, że była wściekła to użyć eufemizmu. Krew buzowała w jej żyłach jak stado rozsierdzonych szerszeni, tak bardzo, że niemal czuła wibracje pod skórą. Ie była to jednak wściekłość na miarę popisowego widowiska objawienia, niczym księżyc w nowiu, harpiej mordy - było jednak dość blisko w związku z czym wpadła do pierwszej lepszej klasy na mniej uczęszczanym korytarzu szkoły i rzuciła wściekle torbą o blat wydając z siebie krótki, zduszony krzyk. Wyciągnęła z kieszeni różdżkę i zablokowała zamek w drzwiach, po czym ściągnęła z szyi krawat od mundurka i rozpięła kilka guzików kopiąc niezdarnie jedno z krzeseł. Było to tak żałosne kopnięcie, że może nawet lepiej, że go nikt nie widział, na dodatek kopnęła się w mały palec, więc ją teraz bolał.
Mała, cholerna, pinda. - warknęła pod nosem otwierając torbę pośpiesznym ruchem w jakimś opętańczym szale- Obrzydliwa, zakłamana, fałszywa flądra! - warknęła wyciągając podkradziony z zaplecza Apteki podręcznik i otwierając go na założonej stronie.
Zakazała powoli jeden rękaw biorąc głęboki wdech i wydech, potem drugi rękaw, znów z wdechem i wydechem po czym podparłszy się pod boi wbiła wzrok w książkę z taką zapamiętałością, jakby mogła wzrokiem przewiercić się przez kartki, blat biurka, podłogę, dwa piętra i zamordować ową pindę, która śmiała dotykać rzeczy, która należała do Diny. Tej jednej rzeczy, której dotykać nie wolno. Harlow średnio przywiązywała się do czegokolwiek, bo miała niskie poczucie sentymentu, ale w jej życiu istniał jeden święty graal, którego żadna latawica nie będzie sobie ot tak bałamucić!
Wyciągnęła różdżkę obserwując poruszające się ryciny spod zmarszczonych brwi i podniosła wdzięcznie nadgarstek by raz za razem powtórzyć prezentowany na obrazku gest. Góra, lekki obrót i trach. Góra, lekki obrót i trach.
No co za cipsko! - kopnęła gniewnie raz jeszcze, tym razem nogę od stołu przez co jej podręcznik upadł na ziemię a z jej gardła wydobył się znów krótki skowyt desperacji. Otworzyła podręcznik na nowo i wbiła wzrok w wypisane w nim słowa.
Nauczenie się inkantacji nie było trudne, kojarzyła te słowa z zajęć historii magii, choć ta grupa zaklęć należała do archaicznych Dinie z łatwością przychodziło zapamiętywanie takich słów. Tak jak zapamiętywanie różnych innych rzeczy, listy składników, łacińskich nazw tych składników, kolejności dodawania ich do eliksirów. Problem leżał w wymowie i ruchu różdżką, a wiedziała, że to może nigdy nie było jakąś jej najmocniejszą stroną - jakby miała jakiekolwiek mocne strony… - mimo to wiadomo było jedno, miała ośli upór rekina więc raz postawiona naprzeciw praktyki zaklęć zamierzała spędzić w opuszczonej klasie tyle czasu ile będzie koniecznie, żeby nauczyć się ich na nowo. Przypomnieć, odkurzyć w pamięci. I wbrew pozorom, właśnie tak to się skończyło - na całym wieczorze mozolnego powtarzania inkantacji, gestykulacji i trach, góra, lekki obrót i trach. Nawet jej wściekłość na małą pindę trochę przeszła, co Harlow uznała za bardzo dobry znak i utwierdzenie w przekonaniu, że następnym razem jak krew ją zaleje to też przyjdzie się pouczyć.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 842
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyCzw 9 Sty - 2:29

Biegła. Przez pół zamku, co w połączeniu z jej kondycją zwiastowało tylko jedno możliwe zakończenie. Oparła się ręką o drzwi przed salą, wspierając o nie również czoło, z ciężkością łapiąc oddech. Zaróżowione policzki dawały dowód jej zmęczenia, podobnie jak wilgotne włosy lepiące się do twarzy i szyi. Wyszeptała kilka formuł zaklęć, które mogły przynajmniej po części doprowadzić ją do porządku. Paczuszka od ojca wetknięta była w skórzaną torbę. Że też dała mu się zatrzymać. Który normalny ojciec pozwala córce spóźnić się na spóźnienie szlabanu? Przypomniała sobie beztroski śmiech ojca, jego słowa, pogodną, przystojną (obiektywnie) twarz i tą wprawną technikę rozpraszania jej uwagi. Kiedy z “jeszcze kilka minut ze swoim staruszkiem, Cysiu! Cały tydzień cię nie widziałem”, przeradzało się w: “jeszcze chwilka”, “a co u Cassiusa?”. Wiedział, że nie mogła odmówić rozmowy o bracie. Podstępny, stary piernik… chciałaby w to uwierzyć, ale uśmiechnęła się mimochodem na wspomnienie wieczoru spędzonego z tatą. I tak straciła kolejną minutę.
Auć — otrzeźwiona, drgnęła niespokojnie, dynamicznie pociągając za klamkę przez co potknęła się w progu, a paczuszka torba z krwawym ziołem spadła z jej ramienia. Dziwnym magicznym trafem, choć mogło z niej wylecieć wiele rzeczy, wyturlała się akurat paczuszka z krwawym ziołem. Z papierowej torby wypadł lniany woreczek, a z niego posypało się trochę zioła, wprost pod eleganckie buty profesora Sharkera. Caelestine patrzyła na to bezsilnie, rozchylając usta w niemym wyrazie rezygnacji, dopiero po upływie kilkunastu sekund, zacierając ślady zaklęciem, które złożyło wszystko do stanu pierwotnego i cofnęło do jej torby, a torbę na jej ramię.
Przepraszam za spóźnienie — bąknęła pod nosem ledwie dosłyszalnie, ale choć nauczycieli respektowała w tym stopniu, by przeprosić ich za swoje zachowanie, nie robiła tego z przyjemnością, ani nawet nie z głębokim przekonaniem, a jedynie grzeczną kurtuazją.
Czy można było przeprosić za spóźnienie na zapowiedziane spóźnienie?
Niepewnie uniosła wzrok z ziemi do twarzy Rasheeda, próbując skontrolować jego opinię na ten temat. Jej twarz pokryła się jeszcze większym rumieńcem, który jednak nie miał nic wspólnego ze skrępowaniem. Była zła… że nie mogła spędzić więcej czasu z ojcem. Że dostała szlaban, nie wiedząc sama za co. I o to nie spytała. Przyjmując za oczywistość taką kolej rzeczy. Usprawiedliwiając pozbawione sensu decyzje Sharkera, wmawiając sobie, że jest przecież nauczycielem, więc z pewnością miał powód.
Dlaczego nie mógłby się nim z nią podzielić?
Wpatrywała się w niego dziwnie, z oczekiwaniem, a jednak nie zadała tego pytania głośno. Ledwie dostrzegalnie wypuściła powietrze z płuc przez usta, kierując się do przypadkowo wybranej ławki. Zatrzymała się jednak przy krześle. Jej pytanie uprzedziła myśl o dokładnie tej samej treści:
Mogę?
Usiąść, rzecz jasna. Czy może w ramach szlabanu zmuszona będzie stać?

@Rasheed Sharker
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 12 Sty - 15:23

Nie czekał na nią z przyjemnością. Prawdę mówiąc, gdyby tylko byłoby to możliwe, cofnąłby swoje słowa, aby nie widzieć jej dziś w ogóle. Normalnie miałby o wiele lepsze plany na piątek od pilnowania dziewczynek na szlabanach. Po co to sobie zrobił? Cóż, chyba był po prostu naiwny, że to cokolwiek zmieni, bo chociaż efekt amortencji minął już dawno, tak nienaturalność całej tej sytuacji odbijała się czkawką w jego wspomnieniach. I chyba tylko to, wymieszane z jego dumą sprawiło, że ostatecznie nie ugiął się i jednak przyszedł tutaj dzisiaj, zamiast zostawiać jej jedynie posłańca w osobie jego patronusa.
- Dobry wieczór, Swansea. Jak miło cię widzieć. - Ironia spływała z jego ust falami. Nie tylko dlatego, że zapomniała się przywitać zanim przeprosiła, ale również z uwagi na to co okazało się być tą ważną przesyłką, którą otrzymywała od ojca. Niefrasobliwie rozsypawszy ją pod jego stopami, wzbudziła w nim ciekawość. Groźnie, można by pomyśleć, a także i rzec, bo zamiast puścić to płazem, on zaklęciem przywołał do siebie pakunek z suszonym ziołem. Zacisnął palce na papierowej torebeczce, rozchylając ją delikatnie, aby zajrzeć do środka.
- To nie był kwadrans. - Wytknął jej natychmiast, naumyślnie nie patrząc jej w oczy, aby nie rozpraszać się znowuż jej głośnymi myślami, tańczącymi gdzieś na skraju jego świadomości. Nie przekroczyła tych piętnastu minut jakoś bardzo, a jednak zrobiła to. W pewnym sensie naruszyła umowę, którą sama z nim zawarła. To wcale nie sprawiało, że był bardziej skłonny do tego, aby jednak zwolnić ją z przyszłotygodniowego widzenia, jakie zaplanował. Zabawne, bo przecież dokładnie to zamierzał zrobić, gdy stawiał się na miejscu.
- I czy to na pewno jest legalne? - Zapytał jeszcze, palcami przerzucając odrobinę suszu w torebce, zanim ponownie ją zamknął. Słyszał o tym, że jakaś Swansea dostała zezwolenie na popalanie czegoś w skrzydle szpitalnym, ale jakoś nie chciało mu się wierzyć w to, iż jaranie zioła może faktycznie mieć działanie terapeutyczne. Rzucił beztrosko paczkę w jej stronę, aby sekundę później (zanim spadnie na posadzkę) odlewitować ją z powrotem do Ces.
- Nie możesz - odparł po jej pytaniu, ściągając brwi jakby dziwił się, że naprawdę je zadała. Jednocześnie spojrzał wreszcie w jej twarz, taksując ją wzrokiem i zastanawiając się czy naprawdę chciała siadać w tym syfie. - Lepiej najpierw skorzystaj z chłoszczyść. Tak czy siak, to będzie twoje dzisiejsze zadanie - wypucować tę klasę na błysk. Nie zajmie ci to dłużej, niż te piętnaście minut, których mi odmówiłaś na rzecz ojca. - Jak zwykle, musiał wbić gdzieś szpilkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 842
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyCzw 23 Sty - 4:06

Tak naprawdę nie była zła na profesora. Była zła na siebie. Na to, że się spóźniła, chociaż nie było to do niej w ogóle podobne i chociaż i tak wynegocjowała wstępne spóźnienie. Była też zła na sytuację. Była zestresowana. Nie wiedziała czego się spodziewać i czuła się winna swojego zachowania na balu. To było kłamstwo, że nie wie co tu robi. Bardzo dobrze wiedziała. Zachowywała się niestosownie. Nie sama, bo miała na to wpływ magia jemioły, ale jednak… jako porządna uczennica powinna mieć na tyle poukładane w głowie, żeby nie dać się zwykłej magii. Nie w stosunku do nauczyciela. Patrzyła na Rasheeda z pod drzwi, z początku nie wychodząc zza progu za daleko. Dlaczego powiedziała Charliemu, że kocha Sharkera? Czy ktoś w ogóle mógł go kochać? Był ironiczny. Tak. Przystojny. Tak. Starszy. Tak. Zdolny. Miał jej rozjaśnić zagadnienie legilimencji, ale nie oszukiwała rzeczywistości. Taka była jego praca. Nie nazwałaby go więc pomocnym. Bywał za to otwarcie sarkastyczny, jak teraz, kiedy drwił z jej spóźnienia i czuła pewną niesprawiedliwość w jaki sposób wykorzystywał swoją pozycję, żeby użyć jej pakunku jako argument przemawiający przeciw jej prawilności. Swój szacunek do zasad uważała za jedną z nielicznych cnot, które lubiła reprezentować, dlatego rozchyliła wargi, szukając słów na swoją obronę.
To-na… migrenę. — wydusiła z siebie tylko trzy słowa, uciekając do ławki, w której profesor zabronił jej usiąść. Stanęła sztywno, ukorzona, z poczuciem winy i sfrustrowaniem. Skarcona, czerwona na buzi, miotająca się pomiędzy złością na jego niesprawiedliwość, a wstydem za swoje zachowanie. Bo przecież miał rację. Przyszła spóźniona, afiszując się środkami odurzającymi, na które miała papiery, ale przecież nie musiała się z tym obnosić tak otwarcie przed nauczycielem. Nawet jeśli spadły jej przypadkiem pod jego stopy. Nawet jeśli nie musiał ich podnosić. Nie musiał jej tego wypominać i nie musiał jej z niej drwić, kiedy naprawdę poczuła całkowity bezdech, bo zabronił jej usiąść.
W szoku nie sięgnęła po swoją paczuszkę. Patrzyła na Rasheeda żałośnie, przez chwilę mając nawet wrażenie, że zaraz zwymiotuje. Kiedy się odezwał… nigdy wcześniej nie widziała w nim tak mocno ślizgona bardziej niż nauczyciela… kto normalny pozwala uczniom myśleć, że zaraz zostaną wyrzuceni ze szkoły za próbę zajęcia miejsca na krześle?
Tylko tyle? — zdziwiła się, kiedy zdradził jej sekret tego szlabanu. Była tak spięta i rozkojarzona, a jej myśli zdawały się tak chaotyczne, że w swoim rozkojarzeniu nie zdała sobie sprawy, że to aż tyle. Mogło jej to zająć nawet dłużej niż Sharker zakładał. Wszystko przez to, jakie wywołał swoją postawą napięcie.
Czy legilimencja jest aktualna? — dorzuciła w poczuciu ulgi zadając może jedno pytanie za dużo, ale miała wrażenie, że później mogłaby go z siebie nie wykrztusić.
Przepraszam. Zajmę się tym sprzątaniem — wycofała się jeszcze zanim udzielił jej odpowiedź. Był taki niezbity i zdawał się w tym momencie tak surowy, że niesprzyjające okoliczności na balu zdawały się dla niej jeszcze większą przyczyną braku komunikacji z nim, niż jeszcze myślała o tym zanim weszła do tej klasy. A przecież chodziło tylko o umycie klasy. Jeszcze nawet nie wiedział, jak niezręczne plotki mogła rozsiać przez swoją słabosć charakteru i słabość na amortencję. Chyba, że wiedział? I dlatego był tak wredny?
Zawiesiła na nim spojrzenie, szukając odpowiedzi w mimice jego twarzy.
To nieprawda co mówiłam o panu na balu — czuła potrzebę wyjaśnienia tej kwestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 26 Sty - 18:21

Przyjrzał jej się bardzo otwarcie i oceniająco.
- Na migrenę. - Powtórzył, a słowa te zdecydowanie nie brzmiały jak pytanie, którym równie dobrze mogłyby być. Uniósł za to jedną z brwi, z pełną świadomością tego, jak bardzo jest to dla niej niezręczne, nie odpuszczając ani tego tematu ani innych. Nie był typem człowieka, który chętnie chodziłby na ugody i zdecydowanie częściej wolał zmuszać innych do brnięcia pod górę, niż podawać im pomocną dłoń. Dlaczego z Caelestine miałoby być inaczej? Niemniej, faktycznie dalej nie pytał. Pozwolił zabrać jej zioło, bo nawet jeśli byłoby nielegalne, rekwirować go nie zamierzał. Jednak wyłącznie dlatego, że sam nie palił, zwłaszcza narkotyków, bo papierosy mu się zdarzało. Gdyby wparowała tu z butelką dobrej whisky, pewnie nie potrafiłby się powstrzymać. Tymczasem susz kompletnie nie miał mu się przydać, zwłaszcza tak… niewiadomego pochodzenia. Familia Swansea miała pewnie różne źródła, do których sam Rasheed raczej myślą docierać nie chciał.
Widział na jej twarzy wiele emocji, bez trudu wyławiając z niej lwią część zawstydzenia, którego był prowokatorem. Uśmiechnął się nieznacznie, tym samym nadając swojej twarzy jeszcze bardziej kąśliwego wyrazu i to z pełną świadomością tego gestu. Była idealnym celem dla jego niecnych pobudek, niewybrednych komentarzy i ataków złego humoru, jakie przydarzały mu się niezwykle często, a w dodatku była prowokatorem jeszcze bardziej niewłaściwych myśli jakich zaznał na balu. Wobec tego nie mogła mieć u niego absolutnie żadnej taryfy ulgowej, wręcz przeciwnie.
- A chciałabyś coś więcej? Nie ma sprawy. - Odpowiedział bezlitośnie na jej zdziwienie, ściągając nieznacznie brwi. Nadały jego twarzy nieco surowości. - W przyszłym tygodniu wypucujesz salę eliksirów. Własnoręcznie. - Obdarował ją kolejnym szlabanem z lekkością, której zapewne ona miała nie poczuć na myśl o tym, że przyszłotygodniowa dostawa zioła również zagwarantuje jej spóźnienie. - O tej samej porze. Tym razem się nie spóźnij. - Uzupełnił, aby dać jej pełny obraz klarującej się przed nimi sytuacji. Widząc jaka jest spięta, odruchowo się rozluźniał. Czerpał z tego pokrętną satysfakcją, nic więc dziwnego, że jej pytanie nie tylko go nie rozdrażniło, ale nawet nie zdziwiło.
- Tak. - Odpowiedział prosto, taksując ją spojrzeniem surowym z samej natury. Skrzyżował ramiona, przyjmując jednocześnie bardzo zamkniętą postawę jak na nauczyciela skłonnego do dzielenia się wiedzą. - Od samych postaw? - Dopytał, chcąc mieć pełen obraz jej zdolności w tej kwestii. - Wiesz coś o oklumencji? Przyda ci się podstawowa wiedza w tym zakresie. Te dwie umiejętności często chodzą ze sobą w parze. - To była już pewna uszczypliwość z jego strony. Wszyscy zawsze chcieli zbierać słodycze, zamiast się nimi dzielić, a w jego mniemaniu oklumencja była o wiele bardziej wartościową umiejętnością od legilimencji, ale i on miał na to wszystko nieco spaczone spojrzenie. Jego legilimencja posunęła się stanowczo zbyt daleko. Przestając kontrolować własny charakter, spuścił się ze smyczy, a potrzeba wiecznej inwigilacji go zaślepiała. Punkt widzenia zależał od punktu siedzenia, nic więcej.
Zmarszczył brwi, kiedy ponownie zabrała głos. Jednoznacznie zasugerował jej, że nie ma pojęcia o co może jej chodzić, ale jakby dla uzupełnienia tego wszystkiego, podjął się wyjaśnienia:
- A co mówiłaś? - Zapytał. Chociaż nie brzmiało to jak pytanie, na które chciałoby się odpowiadać jednocześnie wyraźnie nie pozostawiało żadnego pola do jego uniknięcia. Skoro już rozpoczęła temat, niechże powie także B.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 842
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 26 Sty - 22:15

Miał pojęcie, jak bardzo źle zabrzmiało jego pytanie? “Czy chciałaby coś więcej?” Na pierwsze skojarzenie wstrzymała powietrze, zastanawiając się nad momentem, w którym dokładnie pozwoliła mu sądzić, że czegoś od niego mogłaby chcieć. Innego niż przybliżenie jej definicji i praktyki umiejętności legilimencji. Dopiero, kiedy pogłębił wypowiedź, kontekst jego wypowiedzi nabrał kształtów, a ona zrozumiała, że nie pytał, czy czegoś chciała od niego, tylko czy chciałaby więcej zadań. Odetchnęła z ulgą, w takim zestawieniu koniecznych obowiązków, uznając kolejny szlaban za małą karę i znacznie przyjemniejszą alternatywę niż romans z nauczycielem. Biorąc pod uwagę, że była nieletnia, a on był bardzo przystojnym mężczyzną, a jak wiadomo przystojni mężczyźni są znacznie chętniejsi do molestowania młodych, niewinnych dziewcząt.
Cudownie — odpowiedziała na swoje myśli. Nie te o molestowaniu, a na odrobinę odczucia swobody, kiedy okazało się, że ich rozmowa dotyczy pucowania sal i fiolek eliksirów. — Dziękuję — dodała, w dalszym napięciu nie kontaktując, że być może jej zadowolenie z takiej kary było zbyt oczywiste. Budziło niemalże podejrzenie, że wizja spędzenia czasu z profesorem Sharkerem zdaje się ją cieszyć. Tylko ona wiedziała, że istotnie, cieszyła ją jasna, czysta stopa tych relacji.
Odwołałam przyszłotygodniowe spotkanie z tatą — odpowiedziała na te myśli Rasheeda, których nie mogła znać, ale był to tylko instynkt i założenie. Bezpieczne zapewnienie, ze w przyszłym tygnodniu się nie spóżni. Zdążyła już to przemyśleć i przygotować się, że za dzisiejsze pojawienie się po czasie może się liczyć z konsekwencjami. To wyjaśniało dlaczego tegotygodniowa paczuszka, jaką otrzymała od ojca była znacznie grubsza od poprzednich, ponieważ mieściła w sobie dłuższe zapasy. — Mam dla Pana cały weekend.
Źle to zabrzmiało, ale nie tak miało. Niezręczność jej wypowiedzi brała górę. Chwilę spoglądała na profesora zakłopotana nieporadnością swoich zdolności konwersacji, a za chwilę odchrząknęła i w ciszy, odwracając się do mężczyzny plecami, poświęciła się porządkom w sali. Zaczęła od kilku chłoczyść. Rzucone jedno za drugim nie przynosiły prawie żadnych efektów, dlatego zaraz potem aquamenti rozlało się wodą na ławce. Kiedy Sharker zaaprobował naukę czytania z ludzi, odwróciła się w jego stronę, a woda z jej różdżki, zamiast drewna, spotkała się z (najpewniej) drogim materiałem jego spodni.
Ojejku – pomyślała, jeszcze prawie w tym samym momencie rzucając zaklęcie wysuszające. Biorąc pod uwagę presję i okoliczności, machnęła różdżką zbyt dynamicznie, a siła zaklęcia, które powinno wyparować wodę z jego spodni, co prawda doprowadziła je do pierwotnego stanu, jednocześnie jednak magia smagnęła jego udo, parząc je zbyt dużą siłą inkantacji. Jednocześnie uderzył ją ogrom wyrzutów sumienia z tej przyczyny, jak i kolejne zażenowanie na wspomnienie jej słów podczas Bożonarodzeniowego Balu. Cassius uczył ją, że nie powinna się czuć winna za rzeczy, na które nie miała wpływu i że powinna być wierna sobie i swojemu komfortowi. Jej komfort był teraz zależny od ciążącego jej w duszy krępującego zwierzenia w grudniu ślizgońskiemu koledze. Martwiła ją myśl, że mogło ono dojść do uszu profesora i mógłby zrozumieć to opacznie i ocenić ją źle – tak samo, jak źle zabrzmiała ona, kiedy powiedziała...
Nie kocham Pana.
Chciała mieć jasność, a jednocześnie mieć ten temat z głowy. Dlatego do następnych słów przeszła bardzo szybko, jak na swoją neurotyczną osobowość. Porzucając wątek, który sama poruszyła, ale przecież zamknęła go w jednym zdaniu.
Czytałam trochę o jednym i o drugim. Gdybym mogła znać myśli innych ludzi… myślę, że łatwiej byłoby mi zrozumieć mechanizmy, jakie kierują w relacjach między nimi i… lepiej przekazać je w mojej sztuce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyPon 27 Sty - 23:27

Wyraz jej twarzy nie pozostawiał absolutnie żadnych złudzeń co do tego o czym zdołała pomyśleć. Zamiast jednak komentować to w jakikolwiek sposób, on uniósł pytająco brwi, prowokując ją tym samym do ściślejszego przemyślenia swoich własnych myśli. Najlepiej wewnątrz siebie. Trudno jednak było mu powiedzieć czy to zasługa jego sugestii czy raczej jej własna refleksja, ale zmiana na jej twarzy wystarczająco dobitnie zasugerowała mu, że zrozumiała to wreszcie tak jak powinna. Jak na kogoś, kto wydawał się tak niewinny, miała zaskakująco kosmate myśli. Na Merlina, przecież jej bratem był Cassius Swansea, jakże mogłoby być inaczej. Nie komentował tego jednak. Ani jej dziwnych min, ani tym bardziej tych podziękowań, brzmiących mu w głowie jak sarkazm najwyższych lotów. Gdyby tylko nie przekonał się już dobitnie o tym, że Caelestine zwykle nie bywała do niego zdolna, najpewniej doszukiwałby się go z pełną satysfakcją. Teraz zdobył się jedynie na pogardliwe parsknięcie. Nie potrafił inaczej. Jej reakcje były tak oderwane od rzeczywistości, że nawet legilimenta nie do końca mógł przewidzieć to co zamierzała z siebie uwolnić.
- Nie sądzę, abym zamierzał poświęcić ci cały weekend, Caelestine. - Odpowiedział zaskakująco szorstko, z łatwością wykorzystując okazję, aby chłodem zbyć niezręczność z tej sytuacji. W tym momencie zdecydowanie nie wyglądał na kogoś, kto byłby skłonny wykorzystywać nieletnie, ładne studentki… nawet gdyby nie były one aż tak bardzo nieletnie jak ona. Z Rasheedem nigdy nic nie było jednak aż tak oczywiste. Gdyby tylko okoliczności temu sprzyjały, kto wie jak mogłoby się potoczyć to spotkanie. Póki co, toczyło się nie najlepiej. Z miłą chęcią unikał zajrzenia jej w oczy, nie widząc już większej przyjemności w zagłębianiu się w emocjonalno - filozoficzny bełkot, który przez nią przepływał. Nie chciał wchodzić w skórę szesnastolatki.  Miał w sobie już wystarczająco wiele z nadętego gówniarza, aby przypominać sobie z chęcią swoje nastoletnie lata.
- Gratuluję - odpowiedział tak absurdalnie kąśliwie, że słowo to brzmiało nieomal jak obraza. Ton jego głosu był jednak bardzo zależny od działań dziewczyny. Oparzywszy go zaklęciem, nieszczególnie pozytywnie wpływała na jego chęć nauczania jej na zajęciach dodatkowych, a już tym bardziej do słuchania jej. - Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, ustalmy jeszcze coś. Jeżeli nie skupisz się na wykonywanych czynnościach, nie spotkam się z tobą nie tylko w ten weekend, ani w żaden następny. Czy to jest jasne? - Brzmiał i wyglądał na zirytowanego. Nic dziwnego. Machinalnie przesunąwszy dłonią po kolanie, odkrył że oparzyła go dotkliwiej, niżby przypuszczał, a to było tylko zaklęcie suszące. Dekoncentracja bywała groźna, mamy ku temu najwspanialszy dowód. Proste zaklęcie uśmierzające ból pojawiło się jeszcze zanim podjęła się tej dłuższej wypowiedzi. Spojrzał na nią z pewną niechęcią, związaną oczywiście z dzisiejszymi wydarzeniami. Nie odpowiedział jej jednak, uznając że jej motywacje wciąż pozostają jej własnymi. Jeśli miały jej wystarczyć do podjęcia się wielogodzinnych, męczących treningów z absurdalnie wymagającym nauczycielem to w porządku, on był na to gotowy. Nawet, jeżeli sam nie wierzył, że była skłonna im sprostać.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że miną lata zanim opanujesz legilimencję aż tak dobrze? Czy wiesz jak bolesna jest jawna inwigilacja umysłu? - Podsunął jej pytania, które miały wzbudzić w niej wątpliwości. Nie pytał o to na kim zamierza uczyć się o emocjach, a jednak czy byłby sobą, gdyby jednak nie odniósł się do jej wcześniejszych słów, jednocześnie potępiając jedno z tych uczuć, które artyści cenili najmocniej?
- Niekochanie mnie nie sprawi, że będę bardziej pobłażliwy. - Splunąwszy wprost w majestat miłości, grzebał w sobie wszelkie pozytywne emocje z nią związane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 842
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 389
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyWto 28 Sty - 18:54

Chłód profesora upewniał ją, że dalej była w swoich wypowiedziach niezgrabna, a chaos jej myśli zakłócał szansę na ułożenie słów w wypadające słowa. Zamilkła, dla odmiany naprawdę starajac się poświęcić swoją uwagę rzucanym zaklęciom czyszczącym. Magia użytkowa nie była jej całkiem obca. Nieporządek jaki zostawiało malowanie, zawsze sprzątała po sobie sama. Gdyby nie jej rozkojarzenie, prawdopodobnie już w tym momencie miałaby to z głowy. Jednak to Rasheed przyczyniał się do jej nastroju, sprawiając, że zwykła czynność zdawała się napawać ją wątpliwoscią, czy wykonuje ją dobrze i poczuciem winy, że zabiera się do tego w zły sposób. Jego chłodny ton i złośliwość, sprawiały, że widziała błędy w każdym swoim ruchu, a one, że stres zakłócał jej pracę. Spróbowała wyłączyć się, odseparować od tego poczucia, ale nie mogła ignorować słów nauczyciela, więc mimochodem, analizowała jego przekaz.
Ma pan już plany na przyszły weekend? — spytała, bo była to jedyna myśl, jaka naszła ją po jego odpowiedzi. Dlaczego nie mógł poświęcić jej całego weekendu? Tylko w jeden sposób mogła się tego dowiedzieć. Przystanęła, opuszczając różdżkę i lokując na nim spojrzenie jasnych oczu, oczekiwała odpowiedzi. Zupełnie jakby ignorując tym razem ten atakujący ton i chłód. Kiedy pierwsza niezręczność po spotkaniu na balu minęła, była tylko jego kpina i złość. Z nią, nie bez trudu, ale potrafiła sobie poradzić. Pomimo, że Rasheed cały czas przypominał jej o jej poślizgnięciach i błędach, jakie popełniła w tak krótkim czasie od początku tego szlabanu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, wiedząc, że jej zaklęcia nie były rzucone efektywnie i wprowadzały trochę zamętu, dlatego przysiadła, biorąc głębszy oddech. Naprawdę poważnie podchodząc do kwestii głębszej koncentracji na podejmowanych czynnościach. Potrzebowała uspokoić zszargane nerwy. Nie tylko tą rozmową, ale ogólnym wrażeniem swojego życia, ostatnio.
Zwolni mnie pan ze szlabanu? — spróbowała rozluźnić atmosferę jednym ze swoich mało zrozumianych żartów. Poważnych, pozbawionych kpiny, a jednak tak absurdalnych, że ona uważała je za naprawdę zabawne. Zważywszy na fakt, że Rasheed próbował jej zagrozić, a wyszło zupełnie odwrotnie. Jakby odpuszczał jej wszystkie szlabany. Dziś, za tydzień, za dwa tygodnie. Zmieniła nastawienie, analizując ton i mimikę jego twarzy. Jej własna ze stabilnej, niewiele wyrażającej, złagodniała. Spuściła wzrok na swoje kolana, kiwając w zrozumieniu głową. Zaskakujące, jak bez kompletnie takiego zamiaru, łatwo go było zirytować.
Mam szesnaście lat, panie profesorze — zaczęła ostrożnie, nie chcąc go urazić swoją odpowiedzią, która poniekąd było kontrą dla jego pytania, rzuconego w celu zmącenia jej zdecydowania — wydaje mi się, że jeśli spędzę na nauce nawet połowę dotychczasowego życia, to dla mnie dalej wystarczające.
Nie było na naukę ani za wcześnie, ani za późno. Niczego nie chciała poganiać. Była młoda. Jakkolwiek dużo czasu jej to nie zajmie… miała ten czas. Nie miała przecież wielu przyjaciół, którym mogłaby go poświęcić. Jedynie swoją sztukę, a skoro robiła to dla niej… i dla siebie, ponieważ jej twórczość była jej sposobem radzenia sobie z odbieraniem świata, emocji i zrozumienia siebie… czy były to złe motywacje?
Wierzę, że ludzka wrażliwość i umotywowania sprawiają, że każdą zdolność magiczną można wykorzystać na różne sposoby. Tak wiele, ile osób z nich korzysta — mruknęła, ale przecież mogła nie mieć racji. Niewiele jeszcze wiedziała w tej kwestii. Nie była nawet do końca przekonana, czy naprawdę chce się tego uczyć. Jednak, czy nie po to były próby, żeby sprawdzać siebie w tym, co można, ale nie trzeba w sobie rozwijać? Jeśli tylko okazałoby się, że nie jest to dla danej jednostki odpowiednie?
Coś panu pokażę.
Upewniając się co do czasu i zgody profesora, którą być może błędnie wyczytała z jego milczenia, ruszyła z miejsca ku swojej torbie, z której wyciągnęła z zawahaniem swój szkicownik. Ostatecznie przekartkowała go, spomiędzy wielu szkiców rodziny, krajobrazów, wyciągając kilka… mocniejszych. Ku jej lękowi, znacznie jej bliższych. Sprawiających wrażenie bardziej realnych. Takich, z którymi można się utożsamić. Podała je Sharkerowi. Pierwszy szkic w abstrakcyjny sposób pokazywał przeobrażenie połowy ludzkiego ciała we wzbijające się w locie znikacze. Przytłumione barwy, dobrane kolory, sprawiały wrażenie, że scena zdawała się bić melancholią, pewnego rodzaju ciepłem, ale też grozą, wypisaną w czerwieni łun światła padających na bedącą w rozpaczy kobietę.
Wiesz, co czuje osoba, która jednego dnia traci wszystko, co ma w jej życiu sens?
Nie oczekiwała odpowiedzi. Dochodziła do pewnego podsumowania. Przekartkowała swoje dalsze szkice. Większosć z nich była pełna barw, miękka, ale gdyby przejrzeć przez ferię przyjemnych kolorów, miękko malowanych pędzlem – łagodną akwarelą, za każdym z nich rysował się jakiś ból.
Kiedy jesteś mały, każdą krzywdę potrafisz zamalować i oszukać. Dostrzegasz dobro i piękno, radosne kolory, subtelność i zachwyt w każdym aspekcie świata. Ale ja powoli przestaję być dzieckiem. Pewnego dnia, budzisz się i zaczynasz rozumieć, że te piękne, lśniące oczy, które malujesz, choć nadajesz im miękkości i otulasz je łagodnymi barwami, choć wyraziste i magnetyczne to oczy kogoś, kto wszystko stracił. Dlatego są takie… uderzające. Zaczynasz wypierać taką rzeczywistość. Wiem, jak wygląda człowiek, któremu umiera dziecko. Wiem, jakie malują się na jego twarzy emocje. Wiem, czym jest strata największej miłości, chociaż nigdy nie byłam zakochana. Nie rozumiem… tych uczuć. Potrafię je namalować. Potrafię je namalować czasem lepiej niż ktoś, kto był zakochany. Wiesz dlaczego? Widziałam wiele smutku i cierpienia w swoich snach. Prawie codziennie budzę się z czyimiś łzami na policzkach. Od dziesiątego roku życia nie płaczę dla siebie. Nie wiem kim jestem. Nie znam swoich uczuć. Wydaje mi się, że już dawno utraciłam umiejętność rozumienia własnych emocji. Emocji w ogóle. Czuję empatię, ale nie wiem czemu empatyzuję. Bo kiedy codziennie śnisz jakąś krzywdę, któregoś razu, budzisz się z lękiem, że już to cię w ogóle nie rusza. Robisz sztukę z czyjegoś bólu. I ten strach to jedyne co Ci towarzyszy. Czy tak powinno być w życiu? Beznamiętnie?
Prawdopodobnie użyła w tej wypowiedzi więcej słów niż przez cały miesiąc. Dlatego teraz, kiedy w końcu zakończyłą wypowiedź, zaczerpnęła powietrza, chwytając je w płuca głęboko. Czuła pewnego rodzaju dyskomfort, z racji ilości słów, jakie padły. Z racji bycia wysłuchaną. Była odsłonięta i chyba to wina za to, że obarczyła kogoś tak wieloma zdaniami na raz, sprawiła, że wyrwała Rasheedowi szkicownik, chowając go do torby. Gdyby nie szlaban, skłoniłaby się i wyszła. W obecnych okolicznościach pozostało jej jednak odrzucić torbę na krzesło i udać się na koniec klasy, posprzątać tę jej część, której jeszcze nie ruszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyWto 28 Sty - 21:14

Jej pytania i odpowiedzi, gesty, mimika, sposób bycia - wszystko to po kolei zaczynało działać mu na nerwy, a wcale nie zaczynał tego dnia z aż tak podłym humorem. Caelestine jednak w jakiś sposób znalazła dzisiaj drogę do drażnienia go… wręcz dźgania jak śpiącego smoka różdżką w oko. Nie było trudno doprowadzić go do stanu, w którym pragnął ciskać w ludzi klątwami, ale o wiele ciężej było już faktycznie sprawić, że będzie to robił. Nie odpowiedział jednak na jej pytanie. Ani na jedno, ani na drugie. Na jej dalsze słowa również. Zaciskając palce na własnych ramionach zastanawiał się czy potrzebuje jeszcze jej towarzystwa. Chciał jej wyjaśnić, że nie chciał dać jej tego szlabanu, a teraz? Teraz był absolutnie przekonany co do tego, że szczerze się on jej należał i należeć będzie, najlepiej do końca tego roku szkolnego. Ponieważ wszystko to co ona uznawała za zabawne (?) czy normalne dla niego było zaczepką, którą słyszał tysiące razy, a jakiej szczerze nie tolerował. Za czasów szkolnych dokładnie tak samo zachowywał się on sam. Najpewniej to właśnie to w tym wszystkim było najbardziej denerwujące. Jak dla niego mogłaby spędzić nad legilimencją jeszcze dwa razy tak długo jak żyła, a i tak nie miałaby pojęcia o czym mu opowiadała. O czymś chciała, co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Niemniej, jemu zależało wyłącznie na tym, aby posprzątała tę cholerną klasę i dała mu już spokój.
- W przyszłym tygodniu posprzątasz pod nadzorem woźnego. - Odezwał się, jasno stawiając sprawę co do tego, że nie życzy sobie jej widzieć w kolejny piątek. Nie był w tej chwili skłonny do podjęcia łagodniejszej decyzji, a że przy okazji był naprawdę uparty w tym co robił to zdecydowanie było to jego ostatnie słowo na dziś. Pewnie w połowie przyszłego tygodnia miał się zastanowić nad tym czy jednak odbieranie jej możliwości nauki pod okiem kogoś, kto miał o tym chociaż odrobinę pojęcia było właściwe. Cóż, on sam nie miał szczególnie dużego wyboru. Silvarova z pewnością nie była człowiekiem, z którym chciałby pracować, a jednak robił to. Robił po to, aby być w stanie strzec swoich tajemnic lepiej, niż czegokolwiek innego i chociaż jego głowa przypominała potem uszkodzoną, wrażliwą materię, dokonał tego co od pierwszej złożonej przysięgi było jego celem. A jednak czy to nie byłoby takie ślizgońskie? Odebrać jej wiedzę wyłącznie z uwagi na swoją durną dumę?
Nie chciał oglądać tego co miała mu do pokazania, a jednak ujął jej szkic. Nie znał się na sztuce. Widział w niej jedynie miły dla oka obrazek, kompletnie nic więcej. Trudno też, aby ktoś, kto wszystkie swoje wyższe uczucia i emocje tak skrzętnie upychał wewnątrz siebie był w stanie pojąć to o czym mówiła ona. Pierwszy raz dostrzegł w niej prawdziwą artystkę. Szkoda, że miał być jednym z tych niedoceniających ignorantów, kiedy ona chciała przekazać mu coś ważnego. To nie było jednak ani miejsce, ani pora na takie wyznania, a zwłaszcza już nie ten stopień znajomości. Przeszła na „ty” i chyba nawet tego nie zauważyła, zbyt pochłonięta w opowieści tak długiej, że aż zatrważającej, że faktycznie była w stanie wypowiedzieć ją ta cicha Caelestine, którą znał do tej pory. Zmarszczył brwi, wyciągając do niej rękę ze szkicownikiem jeszcze zanim spróbowała mu go wyrwać.
- I liczysz na to, że zdolność rozłupywania cudzej czaszki sprawi, iż się tego wyzbędziesz? Że zrozumiesz? Nauczysz się czuć od nowa? - Zadał jej pytania, do których miał wyłącznie jeden nasuwający się komentarz. Była tak naiwna, że aż ściągnął wargi, starając się ułożyć swoją odpowiedź w coś (cokolwiek) co nadawałoby się do wypowiedzenia. - Nie ma umiejętności, która lepiej kształtowałaby w człowieku cynizm i beznamiętność. - Uzupełnił zamiast tego, cofając się od niej na kilka kroków i nieświadomie kierując się w stronę wyjścia z komnaty.
- Dokończysz następnym razem. - Dorzucił jeszcze sucho. Skończyli rozmowę jeszcze zanim tak naprawdę ją zaczęli. Dla niego ta dyskusja skończyła się o wiele wcześniej, niż dla niej.
„Wiesz, co czuje osoba, która jednego dnia traci wszystko, co ma w jej życiu sens?”
Chciałby nie wiedzieć.
Drzwi trzasnęły.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : blizna biegnąca w poprzek wnętrza lewej dłoni
Galeony : 54
  Liczba postów : 565
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyPią 28 Lut - 1:30

Każdy czarodziej ma swoje własne historie związane z magią i nie tylko. Niektóre z nich bywały nawet nieco interesujące. Przynajmniej tak można stwierdzić po tym jak Violetta podsłuchała rozmowę dwójki innych uczniów, w której jeden z nich chwalił się tym, że w czasie świąt starszy brat rzucał na niego zaklęcie Silencio Vado, by wyciszyć odgłos ich kroków tylko po to, by mogli się bezszelestnie zakraść do kuchni.
Opowieść ta w jakiś sposób zaintrygowała Strauss i to do tego stopnia, że sama postanowiła nauczyć się zaklęcia. Co prawda nie po to, by móc bezkarnie wykradać ciastka w środku nocy, ale tak z czystej chęci, motywowana faktem, że może kiedyś jednak coś takiego może jej się przydać, bo w życiu wszystko się może zdarzyć.
Wyszukała odpowiedni podręcznik do zaklęć, w którym wyraźnie opisano działanie, formułę oraz odpowiednie ruchy, które należało wykonać różdżką, by móc użyć zaklęcia po czym uważnie zaczęła studiować ową wiedzę teoretyczną. Nie wydawało jej się to, aż tak skomplikowane. Ot nieco bardziej zmodyfikowane Silencio, które z pewnością nie przysporzy jej większych trudności.
Po dokładnym zapoznaniu się z treścią woluminu, postanowiła udać się w jakieś odosobnione miejsce, by móc w spokoju poćwiczyć w samotności. Nie potrzebowała żadnej publiki, która jedynie by ją rozpraszała i doprowadzała do frustracji. Dlatego właśnie na swoją salę treningową obrała pustą klasę na trzecim piętrze, która wydała jej się wprost idealnym miejscem.
Weszła do pomieszczenia i upewniwszy się, że faktycznie nikogo w niej nie ma, odłożyła swoje rzeczy na jedną z ławek. Dopiero wtedy sięgnęła po zawsze znajdującą się przy jej prawym boku różdżkę i chwyciwszy ją w odpowiedni sposób, skierowała na siebie zaklęcie, którego nauką właśnie miała się zająć.
- Silencio Vado – wypowiedziała, neutralnym tonem, starając się wyraźnie i dokładnie wypowiedzieć każdą głoskę składającą się na inkantację.
Dopiero wtedy zdobyła się na przetestowanie efektu, jaki miało zaklęcie, przechodząc się po klasie i nasłuchując odgłosu swoich kroków. Nie zamierzała się przy tym ograniczać i śmiało stąpała po panelach podłogowych, starając się chodzić jak najmniej delikatnie, by sprawdzić faktycznie czy rzucone przez nią zaklęcie działa.
Z początku jedynym, co udało jej się osiągnąć było jedynie dosyć słyszalne stłumienie odgłosu kroków, którego niestety nie udało jej się całkowicie wyeliminować. Wyglądało na to, że musiała nad tym jeszcze nieco popracować i skupić się nieco bardziej na tym, co aktualnie robiła. Jeszcze kilkukrotnie rzucała na siebie nowopoznane zaklęcie, które za każdym razem poprzedzało jej spacer po przestrzeni klasy, często zahaczający niemal o amatorskie próby stepowania. Wszystko po to, by sprawdzić, jaką moc udało jej się osiągnąć.
Całe szczęście okazało się, że nauka zaklęcia szła jej dosyć sprawnie i już po kilku próbach udało jej się dosyć znacznie zamaskować odgłos swoich kroków lecz na tym nie zaprzestała swoich prób, dążąc do całkowitego ich wyciszenia, co udało jej się osiągnąć dopiero po dłuższym czasie usilnych ćwiczeń. Niemniej jednak była zdecydowanie z siebie zadowolona i po intensywnym samodzielnym kursie nauki mogła spokojnie udać się do swojego dormitorium ze świadomością, że właśnie osiągnęła nowy cel, który postawiła sobie jakiś czas temu.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Jean Strauss

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Kilka drobnych tatuaży; często zakrwawione lub posiniaczone knykcie; blizna na całym prawym nadgarstku (od knykcia palca wskazującego na skos)
Galeony : 96
  Liczba postów : 100
https://www.czarodzieje.org/t18481-jean-strauss#526504
https://www.czarodzieje.org/t18493-jean#526781
https://www.czarodzieje.org/t18492-jean#526778
https://www.czarodzieje.org/t18482-jean-strauss#526509
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptySro 25 Mar - 22:11

Czasami łapałam się na myśleniu, jak to w ogóle możliwe, że mam jeszcze znajomych. Ludzi, którzy faktycznie mnie lubią, mimo tego, ile razy padli już ofiarą moich żartów czy zostawali królikami doświadczalnymi, kiedy decydowałam się na testowanie nowego zaklęcia. I to najlepiej takiego, którego nie nauczyłby mnie profesor Voralberg, tylko takiego, co znalazłam w jednej z książek, poczytałam trochę o nim i stwierdziłam hej, to akurat musi bardzo dobrze działać! Doprawdy zaskakiwało mnie to, że miałam jeszcze jakąkolwiek reputację, nie oznaczającą, że jestem po prostu szaleńcem; do tego wciąż tyle osób zdawało się mnie lubić. Może to właśnie oni byli szaleńcami? Może nie wiedzieli, na co tak naprawdę się zgadzają, idąc ze mną do zupełnie pustej sali?
Jak aktualnie Jordan. Wydawał się być podekscytowany, gdy poprosiłam go o pomoc, stąd też moje zadowolenie wydało się być jeszcze większe. Chyba wydawało mu się, że faktycznie nada się do czegoś, albo że to nie będzie zwyczajna pomoc. Cóż, tutaj chłopak może się zdziwić, ale co na to poradzę? Przy mnie zawsze trzeba mieć na uwadze to, że komuś może w każdym momencie stać się krzywda, nie wliczając w to mnie. Nigdy nie wliczam swojej własnej krzywdy do planu, który jest całkowicie mojego autorstwa.
Był cały w skowronkach kiedy przyszłam po niego wieczorem. Chyba naprawdę się nakręcił. Szkoda tylko, że nie za bardzo wiedział, co go tak naprawdę czeka. Zaklęcie znalazłam już jakiś czas temu i wydało się być dostatecznie interesujące. Obscuro, bo takie zaklęcie miałam przetestować w końcu na czymś żywym, było samo w sobie dość ciekawe. Czarna opaska na oczach, której ofiara nie może zdjąć sama. Czy to nie przynosi na myśl samych miłych i ciekawych rzeczy? Może i tak, ale nie z tym panem w roli głównej. Jordan był… kumplem. Takim, który mógłby mi nawet czyścić miotłę, jeżeli bym tylko poprosiła. Szkoda tylko, że wszystko, co było związane z miotłami, wolałam robić sama. Nie mogłam zaufać ot zwykłym chłopakom, którzy do tego myślą, że są nie wiadomo jak super i znają się na fachu. Kija w mrowisko, a nie. Widząc samą uśmiechniętą twarz chłopaka gdy tylko mówiłam jego imię wydawała się mówić sama za siebie. Wolałam przetestować tą jego “wierność” w dość nietypowy sposób. To ułatwiłoby mi późniejsze dobieranie swoich potencjalnych ofiar.
Byłam pewna, że doskonale wiem, w jaki sposób rzucić zaklęcie. Jak artykułować każdą z sylab, jaki ruch różdżką wykonać, jak to wszystko zakończyć. Pozostało to jedynie przetestować na obiekcie żywym, a Jordan to chyba jeszcze żywy był, jeżeli nie zabił go jego własny puls w momencie, kiedy schodziłam przed nim po schodach, prowadząc go prosto do pustej klasy na trzecim piętrze.
- Stań tu, proszę - użyłam chyba najbardziej czarującego tonu, na jaki było mnie stać, uśmiechając się gdy zrobił dokładnie to, o co go prosiłam. Stanął na środku klasy, uśmiechnięty, zadowolony… Nie spodziewał się, że wyjmę różdżkę i wyceluję go prosto w jego stronę. - Obcuro - powiedziałam, dość chłodno, czekając na efekty zaklęcia. Oczywiście, nie mogło wyjść za pierwszym razem idealnie, chłopak mógł zdjąć opaskę i zdążył zapytać, co to za zabawa, zanim po raz kolejny nie powtórzyłam zaklęcia. I jeszcze raz. I jeszcze raz…
Próbowałam do skutku - aż nie mógł już jej tak po prostu zdjąć z twarzy. I wtedy zdobyłam się na chichot, bardzo cichutki. Byłam z siebie wystarczająco zadowolona, zaklęcie działało.
- Dzięki, Jordan… Dam znać, jak będę cię jeszcze potrzebowała - puściłam mu oczko, celowo, kiedy rozeszliśmy się już w pokoju wspólnym. Nie pozostało mi nic innego, jak szukać kolejnych zaklęć, których mógłby być obiektem testowym.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów, chuda
Galeony : 1112
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 2014
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8




Gracz




Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 EmptyNie 29 Mar - 20:55

@Boyd Callahan

Ostatnia lekcja zajęć nie mogła jej wyjść z głowy, a razem z nią gryfon, któremu nie poszło najlepiej. Nie byłaby sobą, gdyby czegoś z tym nie zrobiła — bo skoro znajdowała czas na naukę Fillina transmutacji, to dla niego przecież też znajdzie. Kończyła właśnie korepetycja z gry na skrzypcach, które udzielała jednej puchonce z piątego roku i po zadaniu jej utworu na następny tydzień, gdy zerknęła na zegarek. Zebrała rzeczy, wychodząc z klasy, poprawiając marynarkę. Korytarze pełne były uczniów, którzy kończyli już zajęcia i dodatkowe kursy, więc musiała się śpieszyć, żeby złapać Boyda, zanim teleportuje się do mieszkania.
- Boyd? Chodź, pomożesz mi. Weź różdżkę. - zawołała w stronę wracającej do wieży drużyny Quidditcha, kiwając głową innym zawodnikom. Oparła dłoń na biodrze, pozwalając, by rudy, wysoki kucyk spłynął na plecy. Gdy podszedł, zlustrowała go wzrokiem i uśmiechnęła się, odchylając głowę do tyłu, aby złapać spojrzenie brązowych oczu. Miała nadzieję, że humor miał lepszy i nie szwendał się, jak cień samego siebie. Fillin się martwił, ona się martwiła. - Przygotowałam dla Ciebie mały trening, masz potencjał w zaklęciach — widząc po wypadzie ministerstwa-musisz tylko pod szlifować podstawy. Chodź, nie mamy czasu, bo za dwie godziny mam jeszcze jedne zajęcia.
Oznajmiła mu, bo przecież już w domu po tych nieszczęsnych zajęciach oznajmiła mu, że się do tego razem przyłożą, aby więcej nie musiał czuć się tak głupio. Rudzielec poprawił torbę na ramieniu i futerał w dłoni, łapiąc go za nadgarstek i ciągnąc chwilę za sobą, aby się ruszył.
Dotarli do jednej z sal na trzecim piętrze, gdzie odłożyła rzeczy na pustą ławkę i podwinęła rękawy od marynarki, krzyżując ręce na piersiach, trzymając wcześniej wyjęty magiczny patyk w dłoni, za pomocą którego zamknęła za nimi drzwi z pomocą niewerbalnego zaklęcia.

- Okey. Jest jakieś zaklęcie, z którym masz problem lub którego chciałbyś się nauczyć? Przećwiczyć? Pokaż mi chwyt, który stosujesz, rzuć Avis i potem spróbuj z patronusem. - zarządziła z uśmiechem, opierając się biodrami o blat i przyglądając mu się z uwagą. Nie miała pojęcia, jak mu pokazać swoje zainteresowanie jego życiem i głupio było jej o cokolwiek zapytać. Niestety, nie była najlepsza w relacje między ludzkie, nawet jak Fillin z tym walczył. - Hej, Boyd..? Jak trening? Lepiej się czujesz?
Zagaiła w końcu nieco ciszej, odwracając wzrok i unosząc wolną dłoń, aby przesunąć nią włosy na plecy. Dziwne uczucie, szczerze się czyimś życiem interesować. Miała nadzieję, że będzie umiał schować nerwy w kieszeń i z nią współpracować, bo kto, jak kto - ale Lance była dobra w nauczaniu innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pokój do nauki - Page 11 QzgSDG8








Pokój do nauki - Page 11 Empty


PisanieTemat: Re: Pokój do nauki   Pokój do nauki - Page 11 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pokój do nauki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pokój do nauki - Page 11 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-