Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 20 z 21 Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość


Naomi Young

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySob Mar 05 2011, 18:53;

First topic message reminder :




Te stare, rozłożyste drzewo rosnące w pobliżu jeziora zawsze przyciągało amatorów wspinaczki. Grube, nisko osadzone gałęzie to ułatwiają. Wejść nie jest tam trudno, a widok na jezioro i pobliskie tereny jest cudowny. Uczniowie lubią tu odpoczywać, plotkować lub się uczyć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Kwi 28 2021, 21:58;

  Doireann była ostatnią osobą, która mogłaby mieć mu za złe unikanie kontaktu. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ludzie mają swoje własne życia, upodobania w relacjach, sympatie i antypatie. Nigdy nie oczekiwała, by którykolwiek z uczniów pakował się w budowanie jakiś bardziej skomplikowanych relacji z jej osobą. Sama również tego do siebie nie wymagała. Jedyne, na co liczyła, to uprzejmość - była miła, może czasami oficjalna, ale miła. Nie interesowało ją pakowanie się w nastoletnie dramaty swoich rówieśników, bawienie się w obieranie stron, ani nawet flirt. Pewnie też dlatego była zawsze gdzieś z boku grupy; nie całkowicie odizolowana, ani też w żaden sposób udręczona, ale trzymająca się jednak na dystans. Przynajmniej do niedawna.
  Nadszedł bowiem czas, kiedy to uznała, że niedługo skończy te siedemnaście lat, więc wypadałoby się wziąć w garść, głównie pod względem socjalnym. W końcu nie była robotem, czuła się trochę... samotna. A otwartość Ślizgona była prostym zaproszeniem. "Nudzę się, chodź się kolegować".
  - Onieśmielenie nieśmiałka nie jest najtrudniejszą rzeczą do zrobienia. - Zaśmiała się cicho. - Pewnie zawstydziłaby go nawet Gruba Dama. - Nie miała zamiaru się do tego przyznać, ale kobieta z obrazu onieśmielała również ją - i to w najbardziej negatywnym znaczeniu. Jak na dzieło sztuki był bardzo... wyrazista w swoim charakterze.
  Spojrzała na ponownie wyciągniętą dłoń, zastanawiając się nad podjęciem ryzyka. Tak naprawdę nie miała najmniejszego powodu, by mu ufać. Działało to jednak w drugą stronę - dlaczego by miała być podejrzliwa? W chwili obecnej sytuacja była raczej miła i przyjazna. Nawet ta ręka, nie tak dawno oscylująca niebezpiecznie blisko jej pasa, nie była czymś, co chociaż trochę ją zdenerwowało. Blondynowi nie chodziło o bezwstydne łapanie, a jej bezpieczeństwo - a to było raczej sporym plusem. - Wspinajmy się dalej. - Zadecydowała po chwili milczenia, po czym również wyciągnęła swoją dłoń, skoro została o to poproszona. Była pewna, że chłopak po prostu ją chwyci, po czym zacznie kontynuować ich wyprawę po gałęziach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Kwi 29 2021, 07:52;

Eskil nie należał do osób wybierających samotne ścieżki czy odosobnienie w grupie ludzi. Śmiało można uznać go za ekstrawertyka, który nie miał większego problemu w nawiązywaniu relacji. Dopiero w tym roku zaczął oglądać się za dziewczynami (i jednorazowo za chłopakiem, ale cśś), miał na koncie już pierwszy pocałunek (i ciut więcej), zauroczenie i złamanie serca… żył pełną piersią i nawet gdy dostawał po tyłku za pewne błędy, dalej łaknął towarzystwa. Dorieann wywarła na nim spokojne acz pozytywne wrażenie, choć rozmawiali ledwie parę minut kiedy to przeszkadzał jej i Drake'owi w pogawędce. Uznał, że skoro już tu jest to nie ma sensu siedzieć na różnych wysokościach tylko warto wciągnąć dziewczynę wyżej. Siedzenie na trawie jest już przereklamowane a drzewo aż prosiło się o eksploatację. - Mnie się nie wstydził.- prychnął, ale wciąż z uśmiechem na ustach. Cóż, jak się jest w połowie magicznym stworzeniem a w połowie człowiekiem to dostaje się te kilka minut przewagi w kwestii onieśmielania nieśmiałka. Zaraz to jednak postanowił sprawdzić na ile mu zaufa. Podanie dłoni nie jest żadną większą deklaracją, a jedynie kwestią zaspokojenia jego ciekawości. Ledwie poczuł na swojej dłoni ciepło jej palców, a przyłożył jej pierścionek Andvarciego do skóry i powoli go odsuwając, zostawiał jej w dłoni słodkiego żelka. Tak, to było dziecinne, ale czy trzeba być już koniecznie dorosłym i dojrzałym chwilę przed siedemnastką? Nie można wiecznie odmawiać żelkom! Uśmiechnął się od ucha do ucha, odsłaniając przy tym białe zęby i chwycił się górnej gałęzi. Podniósł się do pionu, bez problemu stawiając buciorami na mchu. - Robimy zakład? Kogo tu spotkamy? Nieśmiałki czy chochliki?- zapytał. Zerknąwszy na jej burzę włosów podciągnął się na gałęzi i pomagając sobie nogami wspiął się wyżej. Nie było to trudne choć teraz wysokość była już lepsza, a co za tym idzie gdyby któreś postanowiło gwałtownie przytulić się do ziemi to skończyłoby się to nawet i na jakimś złamaniu. Podszedł bliżej pnia, a co za tym idzie musiał się już schylić, aby nie zahaczyć głową o wystające gałązki. Po drodze złapał we włosach kilka listków, czego nawet nie zauważył. Może faktycznie znajdą tu gniazdo chochlików? Nieśmiałki lubią się chować. W pewnym momencie odwrócił się i zerknął za siebie czy aby Dorieann nadąża albo czy nie potrzebuje ponownie dłoni. Miał nadzieję, że zjadła żelka inaczej posądzi ją o profanację słodyczy i naskarży na nią Drake'owi, aby ten zadbał o słodyczową edukację swojej przyjaciółki. Czekał na nią, bo chciał wejść wyżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySob Maj 01 2021, 12:29;

  Doireann miała szczęście - nigdy nie doświadczyła, czym jest złamane serce, czy nawet najmniejszy miłosny zawód. Zdarzało się, owszem, że obserwując kogoś doznawała swego rodzaju zauroczenia, jednak nigdy nie skupiała na tym wystarczającej ilości uwagi, by uczucie to przeistoczyło się w coś intensywniejszego. Dużo mocniej wolała wzdychać nad panem Darcy, niż zastanawiać się, czy ten uroczy chłopak (bądź też dziewczyna?) też byłby skłonny wykrzyczeć jej miłosne wyznanie w deszczu.
  Pozostało więc czekać na ten moment, gdy ta niesamowicie intensywna potrzeba kogoś spadnie na dziewczynę. Chociaż ta nie wypatrywała tego momentu z niecierpliwością.
  - Może po prostu stał w miejscu, absolutnie onieśmielony? - Zasugerowała, zakładając jednocześnie, że może onieśmielenie nieśmiałka było czymś, co Eskil mógł chcieć osiągnąć. Nie wyglądał wprawdzie, jakby był to jedno nadrzędny plan, jednak... Wolała zapewnić chłopaka, że miał jakieś zadatki na rozkochanie w sobie magicznego robaczka. Tak na wszelki wypadek.
  Wtem pojawił się żelek. Żelek, który w oczach Doireann na pewno składał się z ołowiu, rtęci i żelaza. W lepszym wypadku może z zanieczyszczonego srebra - bo z czego innego mógł być zrobiony cukierek, który dosłownie wychodził z pierścionka? Na dodatek takiego, który był w zakresie cenowym szesnastoletniego ucznia. Podniosła spojrzenie znad żelka i przez parę uderzeń serca przypatrywała się Ślizgonowi. Miała w sobie to uczucie buntu, które nie chciało być zmuszanym do spożywania czegokolwiek, a tym bardziej czegoś, co budziło w niej swego rodzaju obrzydzenie. Jednocześnie, koło tych negatywnych emocji, pojawiła się potrzeba uzyskania akceptacji i okazanie jakiejś wdzięczności.
  Bo chociaż czuła to "O nie, nie będę jadła!", to jednocześnie w jej głowie rozbrzmiewało "Jak miło, podzielił się czymś ze mną!.
  Ostrożnie więc zbliżyła żelka do ust i zamknęła powieki, powstrzymując głośne westchnięcie. No i ugryzła tę nieszczęsną zbieraninę cukru - ino w sam czubek, odgryzając jedynie malutką część żelka. Pozwoliła mu rozpuścić się na języku i dopiero wtedy otworzyła oczy. Zawiodła się. I, niech wszelcy stworzyciele tego świata będą jej świadkiem, była z tego powodu szczęśliwa.
  Wkrótce cały żelek zniknął w jej ustach, a Doireann zajęta była zastanawianiem się nad pytaniem Eskila. - Wolałabym stado nieśmiałków od jednego chochlika. - Odparła w końcu. Wiedziała, że małe, zielone stworzonko nie postanowiłoby uwić sobie z jej włosów gniazda, ani też nie byłoby w stanie jej podnieść. - Chociaż... wyglądasz mi na kogoś, kto mógłby cieszyć się ze spotkania z nimi. - Dodała. Clearwater kojarzył się jej trochę z kimś psotnym, głośnym i energicznym. Gdyby miała podejrzewać go o jakieś związki z magicznymi stworzeniami, prędzej uznałaby, że miał w przodkach chochlika, nie harpię.
  A następnie ruszyła za chłopakiem, starając się dalej gramolić w górę drzewa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyPon Maj 03 2021, 12:57;

Rozejrzał się za tym nieśmiałkiem lecz jak wiadomo, nie zdołał go zlokalizować spojrzeniem. - Jestem przekonany, że wcale nie był mną onieśmielony. Patrzyłem na niego, on na mnie i nawet nie schował się za liśćmi. Dopiero jak ciebie zobaczył to się zawstydził i czmychnął. - obstawiał przy swoim, chcąc mieć jakąkolwiek małą przewagę nad kimkolwiek, ale też chcieć wierzyć, że jego pochodzenie jednak ma jakieś większe zalety aniżeli jakąś tam przystojną aparycję. Fajnie nie mieć zewnętrznych fizycznych wad, ale no bez przesady, chciałby mieć pozytywną przewagę! Zwierzaki go lubiły, on je też, więc szukał czegoś więcej w zachowaniu nieśmiałka po to, aby połechtać sobie ego. Choć bardzo go kusiło to nie skomentował miny Puchonki kiedy wręczył jej żelka. To nic takiego, to sama słodycz. Nawet na myśl by mu nie przyszło, że widzi tam samą chemię. - Zapewniam, że jak go zjesz to nie zmienisz się w kanarka. To zwyczajny żelek, tylko po prostu mega dobry. - wzruszył ramionami, zachęcając dziewczynę do dostarczenia sobie cukru, a nim zdołała odgryźć odrobinę słodkości, Eskil już wspinał się wyżej na gałęzie. Widoki będą cudowne, był tego przekonany. Nie przejmował się tym, że brudził się liśćmi. Lubił ten zapach, więc takie pierdoły wcale mu nie przeszkadzały. - Powiem tak: - zatrzymał się przy jednej z cieńszych gałęzi i czekał aż Dorieann do niego dołączy. Wychylił nawet w jej stronę rękę, jeśli chciała skorzystać z bardziej stabilnej pomocy aniżeli kłujące gałęzie. - Chochliki na pewno wypędzą nas z drzewa i to drogą lotną, wprost do jeziora. - wsunął sobie żelka do ust i uwieszony łokciem na jednej gałęzi obserwował jak we włosach dziewczyny pojawia się co rusz kolejny listek. - W jeziorze jest kałamarnica, która lubi randki z uczniami. W listopadzie wywróciła łódkę, w której płynąłem. Chciała się ze mną pobawić, odmówiłem to nasłała na mnie plumpki. Umiesz w razie czego pływać? - uśmiechnął się od ucha do ucha, dumny ze swojego rozbudowanego scenariusza, który był całkiem możliwy w realizacji. Pogoda nie była aż taka zła aby cierpieć z powodu potencjalnej nieplanowanej kąpieli. Gdy do niego dołączyła, ruszył w ostatnią część korony drzewa. Teraz było już naprawdę wysoko, a więc wspinał się wolniej, ostrożnie i dwukrotnie sprawdzał czy aby ręka mu się nie omsknie. Zaplanował sobie usiąść na zamszonej gałęzi z prawej strony, gdzie po odgarnięciu paru mniejszych gałązek będą mieli fantastyczny widok na jezioro i szkolny most.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Maj 05 2021, 23:01;

- To może być nawet większy zaszczyt. - Stwierdziła po chwili namysłu. Jakby nie było, coś, co w swojej naturze miało uciekanie przed ludźmi (i pewnie wszystkim, co było większe od nich samych - a o to nie było szczególnie trudno), czuło się widocznie na tyle komfortowo w towarzystwie młodego czarodzieja, by nie ulec swoim podstawowym instynktom. Doireann nie zdawała sobie sprawy z przypadłości półwilla - uznała go więc, prawdopodobnie błędnie, za osobę skrycie spokojną. Wydawało się jej, że zwierzęta lubił się raczej z osobami, które miały w sobie coś... Coś w rodzaju delikatnej, łagodnej aury. - Mogłam go onieśmielić, ale to ty zainteresowałeś go na tyle, by zaczął się przypatrywać.
  Z wyciągniętej ręki ponownie skorzystała. Nie miała najmniejszego problemu z tak niewinną fizycznością. Jeśli ta zaś ciągnęła za sobą wizję ułatwienia sobie drogi ku szczycie korony, tym bardziej nie miała powodu, by nie pozwolić sobie na odrobinę pomocy.
  Kiedy tak stała bliżej Eskila, słuchając zatrważającej opowieści o chochlikach, dość bacznie się mu przypatrywała. Jej wewnętrzna, wcale nie aż tak głęboko ukryta, kobieca część uznała za niesamowite, że nie mogła dostrzec na twarzy blondyna ani jednego wyprysku czy blizny po większej kroście. Rozmawiała w końcu z nastolatkiem. Szesnastoletnim chłopakiem z burzą hormonów, ani jednym zaskórnikiem. Nie podejrzewała go również o noszenie makijażu - a tylko to wydawało się jej być czymś, co mogłoby zakryć potencjalne niedoskonałości. Była autentycznie zdziwiona.
  Jedynymi rzeczami, które powstrzymywały ją obecnie przed zauważenie tego faktu na głos, była wrodzona nieśmiałość oraz wizja bycia wrzuconym do jeziora.
  - Nie jestem pewna, czy potrafiłabym pływać w takich warunkach. - Powiedziała, uśmiechając się przy tym nieznacznie. Nigdy nie była pewna, czy jej ekspresja nadąża za zamiarami. Miała podejrzenia, że wydawała się być czasami nazbyt poważną, nawet w chwilach, gdy żartowała. - Nie sądzisz, że to naprawdę... ciekawe? - Ostatnie słowo powiedziała raczej wolno, jakby nie wiedząc, czy użycie go było właściwie. - To jedyne jezioro, nad które uczniowie mogą się wybrać, a jest... bywa niebezpieczne. Czasami myślę, że cała okolica jest taka niepewna. Chyba łatwo jest się wpakować w tarapaty.
  Starała się nadążać za chłopakiem. Mogła nie być najlepsza w magii, ani szczególnie odważna, ale postawiła sobie za cel, by wejść na to drzewo, usiąść wysoko i być z siebie dumną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Maj 06 2021, 19:49;

Przytaknął, że faktycznie zainteresowanie nieśmiałka to niejako zaszczyt. Upierał się o tę kwestię, aby siebie trochę dowartościować. Ostatnie wydarzenia podkopały trochę jego pewności siebie i wesołości, ale był całkiem dobry w udawaniu pogodnego... jeśli mu się chciało. - Może jak usiądziemy nieruchomo to znowu się nam pokaże. - pomyślał na głos, gotów czym prędzej dotrzeć do celu i mieć nadzieję, że zostaną zaszczyceni obecnością małego magicznego stworzenia, który swoją delikatnością sprawiały bardzo urocze wrażenie, które poruszyć mogło nawet zatwardziałe serce. Pomógł dziewczynie wspinać się i choć docierał do niego zapach jej włosów to nic nie było po nim widać. Jeszcze parę miesięcy wcześniej może rzuciłby w jej stronę jakiś komentarz czy cokolwiek związanego z flirtem jednak złamane serce rządzi się własnymi prawami. Po prostu jej pomagał bo chciał usiąść na gałęzi w dobrym towarzystwie, a i rozruszać trochę dziewczynę, która swoją aparycją i spokojem sprawiała wrażenie osoby, której przyda się parę większych wrażeń. Eskilowi zaś przyda się ktoś normalny z którym nie wiąże go żadna uczuciowa nić. Dzięki temu w jakiś sposób odpoczywał, a więc tym chętniej pomagał Puchonce i asekurował ją kiedy była potrzeba.
- Pływanie jest fajne, o ile nie maca cię macka kałamarnicy. Podobno jest groźna, ale Ola, też z Huffa śmiała się, że się z nią zaprzyjaźniła. - zagadnął ot tak i dotarł do docelowej gałęzi. Usiadł na niej okrakiem, sunął tyłkiem w tył i wyciągnął obie ręce w kierunku Doireann, rad, że nie reaguje aktywnie na jego dotyk, a i zachowuje się przy nim normalnie, miło, luźno. Zyskiwał coraz więcej powodów aby ją lubić. Zaczynał też rozumieć dlaczego Drake darzy ją sympatią choć trudno było mu uwierzyć, że między nimi nic nie było. - Jezioro to swoją drogą. Irytek może nabić guza, diabelskie sidła udusić, glicynia błyskawiczna porazić błyskawicą... ale przynajmniej nie jest nudno. - choć łatwo napytać sobie tutaj biedy to jednak rad był, że nikt na uczniów zanadto nie chucha, nie dmucha, nie panikuje a poprzez różnorakie doświadczenia skłania do uczenia się na własnych błędach. - Ta, w moim przypadku kłopoty specjalnie mnie szukają żeby się do mnie doczepić jak rzep do psidwakowego ogona. - wywrócił oczami i jeśli dziewczyna chciała, pomógł jej dostać się na gałąź. Po chwili usiadł w taki sposób, aby Doireann zajęła miejsce obok niego. Nogi luźno zwisały w powietrzu, a widoki rzeczywiście zapierały dech w piersiach. - O, zobacz jak słońce odbija się od tafli jeziora. Ej, czy ja dobrze widzę, że wierzba bijąca obrosła liśćmi? - wskazywał palcem poszczególne miejsca, które były godne zauważenia i skomentowania. Siedzieli wysoko, ale przynajmniej nikt do nich nie dołączy i mają zapewniony święty spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySob Maj 08 2021, 23:02;

  - Być może. - Odparła, pozwalając zwierzaczkowi raz jeszcze zagościć w jej myślach. Doireann wciąż potrafiła czuć się niesamowicie zagubiona, gdy w grę wchodziły magiczne stworzenia. Bo o ile względem nieśmiałka nie miała zbyt wielu wątpliwości, tak dobrze wiedziała, że istniało zdecydowanie zbyt wiele kreatur, które pomimo pierwszego, całkowicie pozytywnego pierwszego wrażenia, okazywały się być bestiami. Groźnymi i brutalnymi, często tylko i wyłącznie ze względu na ich tricksterskie usposobienie.
  Gdyby Doireann wiedziała, jaką rolę odgrywa we wspólnym wdrapywaniu się po drzewie, pewnie poczułaby się nieco przytłoczona. Nie lubiła oczekiwań - i zapewne nie była w tym sama. W życiu napotkała wiele momentów, kiedy (całkowicie wbrew swojej woli) okazywała się być rozczarowaniem; to dla rodziców, ze względu na magię płynącą we krwi, to dla dziadków, ze względu na swój raczej mugolski umysł. O ile po prostu bycie z Eskilem, bez tworzenia z nim bardziej zawiłej relacji z masą naprawdę skomplikowanych uczuć, nie należało raczej do czegoś trudnego, tak sam fakt, że i to można by po prostu zjebać, mógłby być dla Puchonki zatrważający.
  - Ola? - Spytała, bardziej samą siebie, starając się jak najszybciej powiązać imię z twarzą. - Och, Aleksandra. - Dodała po chwili. Osobiście nie lubiła używać zdrobnień, ani ksywek. Gdyby wiedziała, że Eskil Eskilem nie jest, a Edwardem, pewnie runęłaby z tego drzewa wprost na ziemię, przeprosiła, po czym zaczęła zwracać się do Ślizgona per Edwardzie.  - Ciekawe, czy naprawdę da się z czymś takim zaprzyjaźnić.
  Złapała dłonie Eskila i po chwili dołączyła do niego i usiadła bokiem, tak, by obie nogi zwisały po tej samej stronie gałęzi. Jednocześnie obróciła tors w stronę blondyna, przybierając pozę dziewiętnastowiecznej damy jadącej konno. Palce chłopaka uwolniła dopiero wtedy, gdy poczuła się w miarę pewnie. Z nieco pobladłą miną postanowiła nie odpowiadać na całą listę śmiertelnych zagrożeń, którą półwill, zapewne nieświadom jej lęków, postanowił jej przedstawić. Pokiwała za to głową, jakby próbując dać mu znać, że wysłuchała go i zgadza się z myślą, że wszystko może ich tutaj zabić.
  Spojrzała w stronę jeziora, potem skierowała wzrok ku tej nieszczęsnej, nazbyt ruchomej wierzbie. - Chyba... Faktycznie, jakby się nastroszyła. - Odparła po paru sekundach przypatrywania się jej. Nie lubiła tego drzewa, a uczucie to rosło wraz z malejącą odległością pomiędzy nią, a Bijącą Wierzbą. Jednak z tej pozycji, kiedy żaden rozzłoszczony pęd (nie ważne, jak długi) nie był w stanie jej sięgnąć, ze spokojem pozwoliła sobie na bardziej przychylne spojrzenie w stronę rośliny. Na jej twarzy pojawił się nawet niewielki uśmiech.
  Była zła, ale nie aż tak zła.
  - Jesteś pewien, że to ty przyciągasz te kłopoty? Może to raczej głupie pomysły innych sprawiają, że... - I urwała. Wciąż miała w głowie opowieść Eskila, gdy ten został naćpany eliksirem miłosnym. W połowie zdania uznała jednak, że może lepiej byłoby nie nawiązywać do tych wydarzeń. Jeśli chłopak kiedyś poczuje, że chciałby opowiedzieć jej o tym więcej, to zapewne po prostu to zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyWto Maj 11 2021, 21:44;

Miło było odetchnąć. Sytuacja wyglądała niemal idealnie. Znajdowali się wysoko - a więc żaden dorosły nigdy by na to nie pozwolił - a więc niejako była to odrobina adrenaliny krążącej w żyłach. Dodatkowo, było to drzewo, docierały do niego zapach liści zmieszany z poznanym już zapachem włosów dziewczyny, co tworzyło całkiem miłą mieszankę. Pod dłońmi czuł szorstką korę, której faktura była dlań przyjemna. Potrzebował jak cholera takiego spokoju i dlatego na jego twarzy pojawił się leniwy uśmiech kiedy już usiedli obok siebie. W jakiś sposób Doireann schlebiała mu trzymając jego dłonie dłużej niż trzeba, jakby faktycznie jego małe wsparcie było jej potrzebne. To podbudowywało jego ego. Czy to możliwe, aby ktoś jaki jak półwil miał jakikolwiek kompleks? A może szukał poczucia przydatności po tym jak jego serce zostało złamane na parę ostrych części?
- Profesor Swann zapewne zaprzyjaźniłby się z każdym. Czy to kałamarnica czy to tryton... - odparł, wspominając o nauczycielu ONMS, wielkim albinosie, którego wyraz twarzy bywał bardzo surowy. Mimo wszystko zyskał sobie szacunek młodego Clearwatera, który po prostu doceniał osoby mające tzw. rękę do zwierząt. Ola, a dokładniej Aleksandra z Huffu również się do tego grona zaliczała. Ostatnio wysłał jej jeden amulet Urobrosa bo miał dwa i szkoda, aby się kurzył w kufrze skoro mógł przypodobać się rudowłosej dziewczynie. Z opóźnieniem spostrzegł lekką bladość na twarzy Doireann. - Blado ci bo jesteśmy tak wysoko czy co? Wiesz, możesz mi powiedzieć wprost, że mam przestać gadać. - rzucił w jej stronę luzackim tonem choć kryła się za tym informacja, że wiele osób często zwraca mu uwagę, aby zamknął swój dziób bo potrafi zagadać na śmierć jeśli czymś się denerwuje i sobie z czymś nie radzi. Westchnął głośno i przygarbił na moment ramiona. - Mogę się oszukiwać, że kłopoty same mnie znajdują ale w większości to ja je wywołuję. Czasami świadomie, czasami niechcący. - odpowiedział z pewną dozą rezygnacji jakby postanowił właśnie przestać udawać, że jest wiecznym wesołkiem. - Zaczynam podejrzewać, że musiał mnie dziabnąć langustnik ladaco bo pech się mnie ostatnio trzyma jak cholera. Nie pamiętam kiedy mi ostatnio coś wyszło. - nie chciał się użalać, ale jakoś tak nim się zastanowił to te słowa opuściły jego usta. Oparł łokieć o gałąź wiszącą na wysokości jego twarzy i dzięki temu w jakiś sposób siebie asekurował. - Może w wolnej chwili poszukam na sobie śladów jakiegoś ugryzienia. Będę miał na co zrzucić winę. - tutaj próbował już zażartować, ale wyszło jak wyszło. Czasami podchodził do siebie z dystansem ale z reguły było to poniekąd trudne. Zapatrzył się na bardzo ładny horyzont.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Maj 12 2021, 19:43;

Doireann mogła być kojarzona co przez niektórych z oposem, ale miała też w sobie coś z małego, płochliwego jelonka, któremu ze stresu i strachu dygoczą kolana. Potrzebowała mieć nad sobą kogoś, kto mówiłby jej czasami, co robić, na co sobie pozwolić, czasami uspokoić i po prostu pomóc. Dziewczyna, mniej, czy bardziej, zdawała sobie z tego sprawę. Dobrze się czuła, kiedy ktoś się o nią zatroszczył, chociażby w sposób minimalny, przejął inicjatywę i zadecydował. Nie miała w sobie absolutnie nic z dominującej osobowości.
  Nie mogła także liczyć na Calverta; mężczyzna należał już bardziej do przeszłości. Był za to Drake, który czasami starał się ją uspokajać, a teraz pojawił się Eskil, który pozwolił jej na rebeliancką wspinaczkę po drzewie, a przy okazji zachowywał się... Trochę, jak gentelman. Na tyle, na ile szesnastoletni chłopak mógł owym gentelmanem być.
  - N-nie. Nic z tych rzeczy. - Odparła, jakby zmieszana tym, że bladość jej twarzy została w ogóle dostrzeżona. - Nie chcę, abyś przestawał mówić. - Dodała szybko. Bo o ile czuła się czasami przytłoczona, to nie było to czymś ekskluzywnym dla Eskila. Doireann znana była w skrzydle szpitalnym z tego, że dość często zgłaszała się po eliksir spokoju; uczucie przygniecenia światem było więc czymś, co znała bardzo dobrze i radziła sobie z tym w sposób ostateczny. Miała swego rodzaju szczęście, że ze swoimi doświadczeniami była czarodziejką. Eliksir miał mniej skutków ubocznych od valium.
  Właściwie to... było jej ciężko słuchać Eskila. Była kiedyś postawiona w pozycji osoby, która miała ściągać zło. Mimo, że była wtedy dzieckiem, dobrze pamiętała, jak okropne było to uczucie. Bolało ją, że ktoś myślał o osobie, jako o pechowcu, któremu nic nie wychodzi.
  - Wiesz... - Uniosła palec, po czym dźgnęła go opuszkiem w kolano, tak, by złapać jego uwagę. - Wyszło ci to drzewo. Wdrapałeś się na nie, pomogłeś wejść i mi. Obiło się bez obitych kolan... - Uśmiechnęła się lekko, chociaż na jej twarzy można było zobaczyć przebłyski smutku. Była po prostu zmartwiona. - Wiem, że to nie jest jakiś... Sukces. Albo inaczej. To nie jest wyobrażenie sukcesu. Ale czasami trzeba skupić się na tych małych kroczkach, co nie? Zwłaszcza, że wcale nie łatwo jest mieć na cokolwiek wpływ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Maj 12 2021, 21:33;

Nie miał bladego pojęcia co tak naprawdę skrywa się w tej niskiej dziewczynie z burzą loków na głowie i cichym, spokojnym głosem. Dotychczas nie zwracał na nią szczególnej uwagi, bo może i sama nie pozwalała siebie tak wyraźnie zauważyć? A może po prostu nie przyglądał się otoczeniu w czasie kiedy zmagał się z powikłaniami po zażyciu amortencji, po popełnionych błędach i nietrafnych zauroczeniach? Prawdopodobnie to drugie. Przez tamte emocje zaniedbał dosłownie wszystko, a potem świat mu się rypnął na głowę i najbliżsi musieli z mozołem odgruzować go, aby mógł zaczerpnąć świeżego powietrza i się nie udusić. Poranili się przy tym niemalże wszyscy jakby nie potrafił wychodzić z kłopotów bez ranienia ważnych dla siebie osób. Nic więc dziwnego, że czuł się trochę jak pechowiec. Czasem dostrzegał drobne rzeczy na cudzych twarzach choć nie warto przyzwyczajać się do tej spostrzegawczości. Jest ulotna, być może powróci jeśli wystarczająco skoncentruje się na rozmówcy. Teraz nie miał nic innego do roboty więc spoglądał czasem na profil Doireann i wydawało mu się, że karnacja jej skóry odbiega nieco od normy. Zbyła temat a on jej po prostu uwierzył i nie zamierzał drążyć. Zignorował nawet drżenie jej głosu, co mogłoby dowodzić użycia małego kłamstwa. Po prostu to uszanował, bo nie byli przecież przyjaciółmi gdzie miałby w poważaniu słowa "nic z tych rzeczy" i zapierałby się, że jednak coś jednak jest na rzeczy. Zerknął na nią nieco dłużej - te dwie sekundy więcej - kiedy zapewniła, że mógł mówić i nie potrzebowała jego milczenia. Potrafił przytłaczać, ale co zrobić skoro taki jest? Nie będzie się na siłę zmieniać. Ma już wystarczająco problemu, aby zmienić efekty swojego gniewu w coś łagodniejszego aniżeli deformacje twarzy, rąk oraz brak jakiejkolwiek świadomości czy też władzy w swoim ciele. Oderwał wzrok od horyzontu i zmrużył oczy kiedy przeniósł spojrzenie na Puchonkę. Zaśmiał się nieco ochryple kiedy sukcesem nazwała wspinaczkę na drzewo. - No fakt, wszyscy żyją. Masz tylko biedronkę we włosach. - prychnął z lekkim rozbawieniem (bo przecież nie chciał wyjść na żałosnego marudę, który nie potrafi nic innego oprócz biadolenia jakim to jest przegrywem roku). Skoro nie stroniła od drobnej, grzecznej interakcji fizycznej to pozwolił sobie zabrać z jej włosów wspomnianą biedronkę i oglądać sobie wędrówkę małego owada po dłoniach, które niekiedy deformowały się w coś tak brzydkiego, że aż się wzdrygnął na samo wspomnienie. - Małe rzeczy mi nie wystarczają. - odparł o dziwo, szczerze. Doireann miała w sobie coś, co zachęcało do powiedzenia tych paru słów więcej. - Chcę więcej. Non stop chcę czegoś więcej. - i widział po sobie, że to wada. Ta chciwość, ta potrzeba zgarniania jak najwięcej przyjemności właśnie dla siebie zwłaszcza kiedy czuł, że mógł. To skomplikowane, nie oczekiwał, że Puchonka cokolwiek z tego zrozumie. Opuścił znowu głowę, brodą dotykając swojego obojczyka. Biedronka łaskotała go wędrując sobie po jego skórze. Miło, że nie odlatywała. - Żaden sukces mnie wystarczająco nie nasyca i to nie jest ambicja tylko no... strasznie wkurzające zachcianki. Moja... eee... przyjaciółka... - czy mógł jeszcze nazwać w ten sposób Robin? - ... mówi, że to przez to moje głupie pochodzenie. To, że cały czas chcę więcej. Ale dobra, nie musimy o tym gadać. - potrząsnął głową dając Doireann możliwość wycofania się z tej rozmowy jeśli poczuje, że jest to zbyt nienromalne jak na kategorię nastoletnich problemów, zwłaszcza u człowieka, którego ledwie znała. Niech go sklątka pożre, ale czuł, że mógłby ją polubić. Nie przytłaczała go, a to było zajebistym uczuciem. Podstawił palce do drugiej ręki pomagając biedronce przejść gdzie tylko zechce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Maj 12 2021, 23:36;

  To rozbawienie w głosie Eskila, nawet, jeśli pojawiło się jedynie na chwilę, uspokoiło Puchonkę. Psychologia może nie była jej lubioną dziedziną - uważała tę konkretną sferę nauki za coś zbyt nowego i burzliwego, by jeszcze się w tym zagłębiać. Czuła się skołowana ilością nurtów, często wykluczających się nawzajem, dziwnych teorii i sprowadzania całej natury człowieka do pierwotnych instynktów (co niektórzy doktorzy z lubością czynili). Zainteresowanie neurobiologią mózgu jednak wymusiło na niej poświęcenie paru chwil, by zapoznać się z najbardziej podstawową literaturą. Uznała więc, popierając swoją tezę naprawdę znikomą wiedzą, że z Ślizgonem nie może być aż tak źle. Nawet, jeśli wymuszał pewne reakcje, to musiał mieć w sobie pewne siły, które pozwalałyby mu na to.
  Ona sama podobne siły posiadała. Potrafiła już nie dokonywać publicznego samobiczowania. Jeszcze te pięć lat temu byłaby skłonna płakać obcemu chłopakowi, że nie ma opcji, by magia, z którą się urodziła, była dobra. Że zasługuje na wszelkie niedogodności życia za to, że nosi w sobie skazę - i zapewne on sam również powinien ponosić konsekwencje tego, że potrafi władać nadludzkimi mocami.
  Los zdawał się nie kpić z dwójki uczniów pozwalając się im poznać właśnie teraz - gdy dziewczyna nie miała w sobie tych ogromnych pokładów nienawiści do własnego rodzaju. Przyzwyczaiła się do magii, dzięki czemu uniknęła mówienia na głos czegoś, co mogłoby uderzyć w blondyna.
  - Ojej. - Było jedynym, co powiedziała na wieść o biedronce błądzącej w jej lokach. Widząc, że Eskil chciał uwolnić robaczka z plątaniny poskręcanych pasm, pochyliła się lekko do przodu, opuszczając przy tym głowę w dół, tak, by jak najbardziej ułatwić mu to zadanie. Z doświadczenia wiedziała, że czasami wsadzenie palca w jej czuprynę kończyło się problemami. Kiedy jednak Clearwater szczęśliwie cofnął swoją rękę, wyprostowała się i przez chwilę przypatrywała się chrząszczowi. Zrobiło się jej miło, że była to najnormalniejsza w życiu biedronka.
  Wraz z dalszą częścią wypowiedzi blondyna, powrócił ten znany jej lęk. Przeniosła wzrok znad zwierzątka i tym razem starała się skupić na twarzy rozmówcy. To, co mówił, brzmiało na swój sposób groźnie. Nie znała jeszcze nikogo, kto wprost powiedziałby jej, że nic nie jest wystarczające. Czy to już nie chciwość absolutna? Zastanawiała się, jak wiele byłby w stanie poświęcić, by osiągnąć coś, czego chciał.
  Nagle... W jej głowie zagościł obraz z ich pierwszego spotkania. Roztrzepanego chłopaka, który desperacko próbował wyłudzić pracę od Drake'a. Który nie zdał egzaminów i sprawiał wrażenie rozleniwionego. Wierzyła w jego słowa i w to, że mógł odczuwać jakiś "głód czegoś". Jednocześnie porównanie tamtego obrazu z tym, który właśnie obserwowała, zmniejszył jej lęk. To też objawiło się w jej posturze; jej ramiona nieco opadły, szczęka rozluźniła się, a zmarszczone czoło znów było gładkie. Uznała, że czymkolwiek ta niezaspokojona ambicja była, nie zagrażała jej w jakikolwiek sposób.
  - Nie rozumiem, w jaki sposób pochodzenie miałoby na to wpływać. - Powiedziała, po chwili namysłu. - Nasz charakter nie jest dziedziczny, możemy jedynie mieć pewne skłonności. Jak do alkoholu. Specyficzne zachcianki nie są czymś, co mogłeś dostać po którymkolwiek z rodziców. - Zrobiła parusekundową pauzę; wyglądała przy tym, jakby zastanawiała się nad czymś. W rzeczywistości zastanawiała się, co mogłoby powodować silne kaprysy, których potrzeba spełnienia przekraczałaby dopuszczalne granice. Psychopatia? Socjopatia? Może narcyzm? Żałowała, że nie czytała tych książek z większą uwagą. - Jakie... Jakie są to zachcianki? - Zapytała, zanim dokładnie zastanowiła się, czy aby na pewno chciała znać odpowiedź. Nie spodziewała się, że usłyszy o jedzeniu czekolady i korniszonów o piątej nad ranem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Maj 13 2021, 20:07;

Nigdy nie wpadłby jakim tropem pędzą myśli Doireann. Wydawała się cicha, spokojna, ale mówiła mądrze, co sugerowało, że jest osobą twardo stąpającą po ziemi. Nie przeszkadzało jej nawet jego narzucanie własnego towarzystwa, a jak wiadomo, nie każdy mógłby chcieć mieć na głowie rozgadanego albo męczącego półwila. Teraz jego gadulstwo i tak się wystarczająco uspokoiło bowiem minęły dni kiedy w przypływie nerwów doprowadzał do szału Julkę, a Felinusowi nie dawał nawet chwili samotności. Akurat Eskilowi samotność nie pomagała bowiem przyzwyczajony był do obecności kogokolwiek, tuż obok. Wystarczy odwrócić się, otworzyć usta, coś powiedzieć. Na szczęście biedronka nie wplątała się w gęste włosy dziewczyny, a więc wyjęcie robaczka nie stanowiło wyzwania. Oglądał go sobie teraz choć wszak wspięli się tak wysoko dla widoków, a nie dla obserwowania zwyczajnej biedronki. Z drugiej strony mogłaby być transmutowanym w owada przedmiotem albo większym stworzeniem. W tej szkole możliwe było dosłownie wszystko, o czym przekonał się na własnej skórze. Z pewnym opóźnieniem zauważył, że Doireann widocznie się rozluźniła. Nie miał bladego pojęcia, że dotychczas siedziała przy nim spięta, choć to mogłoby wyjaśnić lekką bladość, która akurat już chyba ustępowała. Absolutnie nie miał pojęcia dlaczego tak się zadziało ale głupio było pytać dlaczego rozluźniła się kiedy jej opowiadał o rzeczach, o których nieczęsto mówi się na głos. Dał jej możliwość wycofania się z tej rozmowy, a ona nie wyglądała ani na zniesmaczoną tematyką rozmowy ani na znudzoną. Wow, to niesamowite uczucie mieć uwagę bądź co bądź obcej osoby, która nawet go nie zna, ale też nie postanawia oceniać. Teraz już wiedział dlaczego Drake ją tak lubi. - Emm... jestem przekonany, że jest to dziedziczone po mojej matce, Doireann. - zmarszczył brwi zaskoczony jej perspektywą widzenia skłonności po rodzicach. Kto jak kto, ale wile były niewyżyte i ich głód zachcianek nigdy nie miał prawdziwego końca. U Eskila mieszało się to z człowieczeństwem (ta, po ojcu alkoholiku) i tworzyło takiego oto chłopaka. Nie był zbyt udanym efektem tej morderczej relacji między jego rodzicami. Kiedy zapytała go o rodzaje tych zachcianek na jego policzkach pojawiło się trochę rumieńca, który to zaraz próbował rozetrzeć kłykciami co oczywiście nie przyniosło zamierzonego efektu. Przez chwilę milczał, zbierał słowa. Wyciągnął rękę do listka i odczekał aż biedronka przejdzie z jego skóry na jakąś część drzewa. - Jak mi się ktoś spodoba to nie mogę przestać tego kogoś chcieć. - odparł wprost, przenosząc na nią wzrok swoich błękitnych oczu. Zastanawiał się jakiej odpowiedzi oczekiwała. - Strasznie ciężko przychodzi mi pogodzenie się z faktem, że nie mogę kogoś chcieć. Jak mi ktoś odmawia, spoko, nie ma problemu, ale jak się zafiksuję na czyimś punkcie to mnie trzęsie na myśl, że mam się trzymać z daleka. - dzięki Doireann mógł ułożyć sobie teraz to w głowie, nazwać rzeczy po imieniu i samemu zrozumieć, że ten rodzaj głodu jest dziedziczony. Przypomniał sobie dzień kiedy Hunter powiedział mu dobitnie, że ich relacja jest jedynie przyjacielska. Dostał szału, bo wcale mu się to nie podobało. Wpadł w taką wściekłość, że był dosłownie od krok od wyzwolenia z siebie tych wszystkich paskudnych harpich cech. Przy Robin było inaczej, bo nie potrafił się na nią wściekać. Nie w ten sposób. - Wiem, że to brzmi jakoś głupio, ale no zaczynam wierzyć, że może faktycznie potomkowie wil czują to jakoś mocniej, intensywnie i dlatego szlag mnie trafia jak nie mogę czegoś mieć. - mógłby wymusić spełnienie zachcianek ale nie był pozbawionym skrupułów człowiekiem. Miał jakieś zasady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySob Maj 15 2021, 01:38;

  Doireann. Usłyszenie jej własnego imienia z ust willa zdawało się być czymś abstrakcyjnym. Chociaż starała się oduczyć zakładania pewnych rzeczy z góry, to była pewna, że Eskil, tak jak i Drake, będzie raczej posługiwał się możliwie najkrótszymi wersjami. Mimo swojej niechęci do skrótów, przywykła do bycia Drake'ową "Ann", czy inną Dori, ewentualnie dziewczyną-z-trudnym-imieniem. Nawet jeśli uznanie, że Ślizgon nigdy, przenigdy nie zwróci się do niej pełnym imieniem nie było w żaden sposób krzywdzące, to i tak poczuła się głupio. Miała w sobie jednak wystarczające pokłady taktu, by nie obwieścić na głos, że "O patrz, dobrze wymówiłeś moje imię", nawet jeśli trochę jej to schlebiało. Najwidoczniej niektórych sympatię (również tę platoniczną) zdobywało się przez żołądek, komuś innemu potrzebne było swego rodzaju poświęcenie w imię nadchodzącej przyjaźni - pannie Sheenani wystarczało zaś, by ktoś odpowiednio wymówił jej irlandzkie imię.
  Rumieniec na twarzy Clearwatera nieco ją zaskoczył. Miała w głowie różne wyobrażenia na temat  zachcianek chłopaka - jednak w swoich rozmyślaniach zdawała się całkowicie zapomnieć o tych najbardziej pierwotnych potrzebach, które chłopak w jej wieku mógłby posiadać. Wciąż nieświadoma pochodzenia Eskila, starała się znaleźć jakieś rozwiązanie tego problemu, jednocześnie słuchając go dalej. Wolała mu nie przeszkadzać.
  W swojej nieświadomości wierzyła za to, że czymkolwiek te obsesje były, nauka znała na to sposób. Istniało naprawdę niewiele rzeczy, na które odpowiednia tabletka, czy innego rodzaju leczenie nie byłoby w stanie pomóc. O obsesjach, czy maniach wiedziała jednak niewiele - co dla szesnastoletniej dziewczyny nie było pewnie niczym nieoczywistym. Sama Doireann nie lubiła za to czegoś nie wiedzieć. Była głęboko przekonana, że mogłaby z łatwością pomóc półwillowi, gdyby tylko zagłębiła się wystarczająco mocno w temacie (zapominając przy tym, że psychologowie nie bez powodu studiują przez parę lat).
  Doireann była już bliska ułożenia czegoś motywującego, co potencjalnie mogłoby pocieszyć przeciętnego chłopaka, z przeciętną ludzką matką. Cokolwiek jednak pojawiło się w jej myślach, zniknęło wraz z ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez Eskila. Przez chwilę wpatrywała się w niego w milczeniu; jedynie wyprostowała się i położyła dłonie na kolanach - tak, jak podczas ich pierwszego spotkania. Trwała tak parę uderzeń serca, podczas których w jej głowie dział się prawdziwy chaos. Od nieznośnej ciszy, po głośne "uciekaj". Resztki instynktu samozachowawczego podpowiedziały jej jednak, że najszybszą droga ucieczki wiązała się zapewne z dość szybkim przywitaniem się z ziemią - a nie była na tyle zdesperowana, by poświecić własne zdrowie, tylko po to, by uniknąć obcowania z...
  Właściwie... To z czym? Jeszcze rok, może dwa lata temu nie miałaby oporu, by uznać Eskila za potwora. Teraz jednak ta spokojniejsza, bardziej racjonalna część dziewczyny nie mogła pozbyć się wrażenia, że nie siedzi przed nią bestia, a rozbity chłopaczyna. Nie oznaczało to jednak, że Doireann panikująca i bojąca się wszystkiego, co magiczne, postanowiła się nie odzywać. Była po porostu... trochę przytłumiona.
  - Twoja matka... - Zaczęła mówić nieco przyciszonym głosem. To, że Eskil od tak nazwał się "potomkiem willi" wskazywało na to, że nie była to raczej wielka tajemnica. Dla Sheenani było to jednak coś absolutnie nowego. Możliwe nawet, że powiedział jej to w przypływie chwili - bo skoro już się z czegoś zwierzał... Wolała więc utrzymać ten ostrożny ton. A przynajmniej łudzić się, że jest to jej świadoma, przemyślana decyzja, nie coś kierowanego przez lęk. - ...jest willą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyPią Maj 21 2021, 19:36;

Z początku nie miał pojęcia jak się wymawia jej trudne imię jednak podsłuchał na lekcjach jak zwraca się do niej nauczyciel i jakoś tak zapadło mu to w pamięć. Oczywiście łatwiej byłoby mówić do niej tak jak Drake, czyli per "Ann", ale czyż Robin go nie nauczyła, że zwrot pełnym (i prawdziwym) imieniem ma poważniejsze brzmienie? Nie żartowali teraz, a rozmawiali w taki sposób w jaki nie zdarza się to dwójce bądź co bądź obcych sobie osób. Sam Eskil nienawidził kiedy ktokolwiek zwracał się do niego jego prawdziwym imieniem. Oczywiście mało kto je znał (nauczyciele i kilka osób, których policzy na palcach jednej ręki), bo też się tym nie chwalił. Cały świat miał go mieć za Eskila, a imię to było proste, łatwe i niemalże banalne. Warto też zaznaczyć, że sposób wypowiadania imienia Doireann nie jest dobrze akcentowany acz na tyle dopuszczalny by nie kaleczyć zmysłu słuchu.
Powiedział jej o swojej nietypowej rozterce. Rozterce, która potrafi wywołać rumieniec na twarzy, speszyć, zniechęcić i odstraszyć wszak teraz wydawało się oczywistym, że skoro jego matką jest wila to i jego potrzeba wszelakiej bliskości po prostu szaleje, bowiem pragnie jak najwięcej dotyku. Na całe szczęście zachowywał w tym rozsądek choć byłby łatwym łupem/zdobyczą dla kogoś kto mógłby się nim porządnie zainteresować. W chwili obecnej złamane serce było jego ratunkiem, odpoczywał i próbował oswoić się w nowej sytuacji kiedy to nie jest chciany w ten sposób w który to sobie wymarzył. Mówiąc o tym Puchonce spodziewał się bardziej speszenia i porzucenia tematu, zbycia, czegokolwiek co nie będzie zmuszało to chociażby pojedynczego pomyślunku tego, o czym wspominał. To takie ludzkie chcieć być blisko, prawda? Przez dłuższy czas na nią nie zerkał, bo opowiadał o czymś intymnym jednak odpowiedziała mu cisza, która sprowokowała go do podniesienia na nią niebieskich i czystych oczu. Spoglądał na nią z zaciekawieniem. Widząc jej minę spiął od razu ramiona bowiem zdał sobie sprawę, że Dorireann nie odgadła jego pochodzenia. Z jednej strony - super, przynajmniej mogła ocenić czy warto go lubić za charakter, a nie za ładną buzię. Z drugiej strony zmuszało to do narzucenia dystansu. Czy nagle nie uzna, że nie chce się z nim zadawać, bo ją omota i zmusi do spełniania zachcianek, o których przecież właśnie jej opowiadał? Zacisnął palce w pięści i jakoś tak przygasł kiedy zadała mu pytanie. - Nie. - usłyszał swój chłodny głos, nieco atakujący. Nienawidził takiego rodzaju pomyłek w formie pytania. - Wila to KOBIETA. - wytknął jej, bo niejako nazwała go płcią żeńską. Wile to jedynie kobiety, a więc ta pomyłka go strasznie ubodła i było to widać na jego twarzy. Męskie ego zostało nieźle teraz skopane! - Ja jestem chłopakiem, jeśli to cię zaskoczy. I w połowie wilem. - nieświadomie zaczynał się bronić przed tym, co może nastąpić. Skrzyżował ręce na ramionach. - Jeśli zaraz rzucisz mi w twarz, że podejrzewasz mnie o te pieprzone zaczarowywanie, mamienie i mącenie w głowie to równie dobrze mogę sobie już iść. - czyżby przemawiał przez niego pewnego rodzaju strach? Gotów był uciec przed niewygodnym osądem, bowiem nie miał pojęcia co Doireann sądzi o potomkach wili. Wile to potwory, morderczynie, nimfomanki. A on od nich pochodził. Nie miał czym się szczycić, niestety. Tak, obawiał się reakcji Puchonki i dudniące w piersi serce jasno temu dowodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyNie Maj 23 2021, 02:08;

  Reakcja Eskila całkowicie rozproszyła gorsze myśli, które pojawiły się w głowie Doireann. Kłamstwem byłoby powiedzieć, że nie pomyślała o wielu rzeczach, które słyszy się o willach i ich potomkach - głownie tych negatywnych, które przestrzegają przez przeróżnymi niebezpieczeństwami z ich stron. Puchonka miała bowiem głowę pełną przestróg i rzeczy, których powinna się wystrzegać. Czasami miała wrażenie, że zapamiętuje jedynie negatywne informacje i zdarzenia, przez co nie starcza już miejsca w jej pamięci na pozytywne zdarzenia. Jednak kiedy Ślizgon zareagował tak emocjonalnie, na dodatek przez zwykłą pomyłkę, pociąg krytycznych myśli zatrzymał się gwałtownie, a Sheenani jakby uświadomiła sobie, że faktycznie, miała przed sobą chłopca - chłopca na dodatek zranionego i niepewnego siebie.
  - Eskil... - Jęknęła, kiedy już wysłuchała go do końca. - Ja... mówiłam o twojej mamie. Nie o tobie. - Powiedziała najłagodniej, jak potrafiła. Chociaż wolała unikać konfliktów, to obecnie znajdowała się w sytuacji, w której zdrowy rozsądek podpowiadał jej, by sprawę przegadać. Była na drzewie, dość wysoko, na dodatek wdrapała się z pomocą chłopaka. Nie była pewna, czy sama dałaby radę bezpiecznie dostać się na ziemię. Los skazał ją na wyjaśnienie sytuacji - i chociaż była to przerażająca opcja, to jednocześnie jako jedyna prowadziła do oczyszczenia napiętej sytuacji.
  - Dobrze widzę, że... - Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, jakich słów użyć. Eskil, wiem, że jesteś chłopakiem? Jestem świadoma istnienia niekobiecych narządów płciowych? Wiem, że utożsamiasz się ze swoją płcią biologiczną? Wszystko to brzmiało kanciasto, topornie i... po prostu źle. Dziewczyna westchnęła cicho i posłała mu raczej zrozpaczone spojrzenie. - Jesteś mężczyzną i to nie podlega dyskusji. - Wypaliła w końcu, uciekając wzrokiem gdzieś na bok. Rozmowy o czyiś potrzebach i czyjejś seksualności nie były dla Puchonki żadnym problemem. Była w stanie dystansować się od tego i nie czuć dyskomfortu. Problem pojawiał się, kiedy miała dzielić się swoją perspektywą. Niezwykle łatwą do zawstydzenia i zazwyczaj zawzięcie ignorowaną. Przez to nawet zauważenie, że oto ktoś może być mężczyzną - za czym mogły już iść inne rzeczy - było... trudne. Taki Drake był dla niej po prostu Drakem. Nigdy, nawet przez sekundę, nie zastanawiała się nad jego płcią.
  Teraz pozostawała jeszcze trudniejsza część. Nie była pewna, jak z tego wybrnąć. W końcu... owszem, zastanawiała się przez chwilę, czy Eskil nie mógł pozwalać sobie czasami na zbyt wiele. Jednocześnie owy niepokój nie pojawiał się jedynie w odniesieniu do will, a magii ogólnie. Cały czas miała z tyłu głowy myśl, że ktoś mógłby na nią jakoś wpłynąć - czy to za pomocą odpowiedniego zaklęcia, czy eliksiru.
  Przymknęła powieki i odetchnęła raz jeszcze. Im dłużej trwało milczenie, tym gorzej mogło to o niej świadczyć. Postanowiła więc raz jeszcze uwierzyć w moralność. Kiedy ponownie otworzyła oczy, uniosła nieco spódnicę i przerzuciła nogę na drugą stronę, siadając okrakiem na gałęzi, tak, by móc z łatwością patrzeć wprost na Eskila. Jednocześnie przesunęła się odrobinę do przodu.
  - Wszystko, co do tej pory mi powiedziałeś, wskazuje na to, że nie robisz żadnej z tych rzeczy. - Oświadczyła w końcu. Mimo starań, by utrzymać spokój, widać było w niej lekkie roztrzęsienie. To mogło wynikać i ze strachu, jak i z samej konfrontacji. - Gdybyś mącił ludziom w głowie, odrzucenie nie byłoby czymś, co cię rani. Pewnie nie byłoby cię też w Hogwarcie. - Bo przecież takie zachowanie byłoby najpewniej zgłoszone. Eskila najpewniej uznano by za niebezpiecznego i usunięto z listy uczniów. - Więc... Chyba... Nie musisz sobie iść? - Ostatnie zdanie wypowiedziała dość ostrożnie. Nie miała pojęcia, czy cokolwiek, co powiedziała, naprawiło sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySob Cze 19 2021, 12:24;

Zbyt wiele działo się ostatnio w jego życiu (śmierć babci, podwójnie złamane serce, konflikt z profesorem Huxleyem, próby nieudolnej pomocy ze strony Olivii) przez co teraz zareagował emocjonalnie. Źle zrozumiał. Przygotowany był na atak, choć przecież nie miał powodu, prawda? Zamiast wsłuchać się dokładnie w cichy głos Puchonki, wyobraził sobie, że mówi o nim, obrażając go przy tym jednocześnie. To nie tak powinno wyglądać i gdyby nie sprostowała to nakręciłby się niepotrzebnie ze swoimi myślami i być może zniechęcił do niej całkowicie. To byłoby zgoła krzywdzące. Zamilknął, zacisnął zęby kiedy przypomniała mu, że mówi o jego matce, która matką była beznadziejną. Kiedy zdał sobie sprawę ze swojego zachowania, jego policzki pokrył szkarłat zawstydzenia. Tym bardziej nabrał ochoty zejścia na dół, aby wykopać sobie dół i zapaść się pod ziemię. Czyżby naprawdę musiał nawalić w takiej relacji? Zaczynał lubić dziewczynę, a teraz wyskoczył z takim czymś. Co ona sobie musi o nim myśleć? Zmusił się do milczenia. Zasłonił twarz swoją dłonią i próbował ochłonąć, ostudzić emocje, aby podejść do życia tak chłodno jak to robi chociażby Sophie. Daleko nie zajedzie z takim podejściem. Nie odzywał się, wyraźnie zakłopotany i spięty. Wyraźnie słyszał jak dziewczyna nabiera głęboko powietrza, jak analizuje sobie w myślach to, co zaszło. Czyż na początku nie odpoczywał sobie przy niej? Dlaczego teraz trącają go nerwy? Otworzył oczy dopiero wtedy kiedy się nieznacznie przysunęła. Nie spodziewał się tego z jej strony, a przecież kto jak kto, ale Eskil bardzo lubił wszelakie formy bliskości. Nigdy nie wykazywał żadnych oporów przed zmniejszaniem dystansu choć miał tyle wpojonego przez babcię taktu, aby nie naruszać cudzej przestrzeni bez wyraźnej potrzeby. Skrzyżował z nią spojrzenie, ciekaw tego co ujrzy w jej obliczu. Był lekko roztrzęsiony. Nie wytrzymał długo jej wzroku, uciekł nim w kierunku swoich dłoni, zwiniętych teraz w pięść. - Źle zrozumiałem i przez to jestem jakiś taki drażliwy. - wymamrotał i tak, to były jego przeprosiny, choć bez głównego "magicznego" słowa. Czy wystarczą, aby okazać skruchę? - Sęk w tym, że właśnie czasami mącę ludziom w głowach. Ale oni wtedy tego chcą, sami mnie o to proszą. I to działa. Serio. - nie chciał, aby miała o nim zbyt wybielone wyobrażenie. Miał swoje za uszami, oj miał. - A nie wywalą mnie z Hogwartu... chyba, bo profesor Dear tak jakby ma na mnie oko. Wiesz, w kwestii całej wilowatości. - dodał jeszcze, jakby próbował zapewnić ją, że stara się być w porządku i choć czasem mu ciężko, to próbuje być fajnym nastolatkiem, który absolutnie nigdy nie wykazuje harpich cech. Oczywiście to było kłamstwo, ale nie ma sensu straszyć dziewczyny. - Jesteś pewna, że nie muszę iść?- zapytał, podnosząc na nią wzrok. Na jego twarzy pojawiło się pewnego rodzaju zmęczenie. Chęć opuszczenia drzewa właśnie przeminęła, a nawet ewoluowała o silną potrzebę kontynuowania chowania się przed światem. Przesunął wzrokiem po twarzy dziewczyny, aby nie musieć spoglądać non stop w jej lekko rozszerzone źrenice. Tutaj, wśród gałęzi i liści, zrobiło się cieplej aniżeli na otwartym słońcu.

| biję się w pierś za zwłokę :c |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 12:04;

  Doireann wyczekiwała jak na szpilkach jakiejkolwiek słownej reakcji ze strony Eskila. Widziała jego zmieszanie, niektóre gesty odbierała nawet jako objaw irytacji. Zamknął przecież oczy - dlaczego? Nie chciał na nią patrzeć, bo mówiła rzeczy, których nie mógł dłużej słuchać? Może miał dość całej sytuacji i próbował ją w ten sposób ignorować? Czyjeś przymknięte powieki jeszcze nigdy nie stresowały Puchonki aż tak mocno. Rumieniec, który pojawił się na twarzy blondyna, również nie pozostał niezauważony. Wstydził się, czy złościł?
  Czuła się w tej rozmowie zagubiona. W końcu... Nie znała go. Nie miała najmniejszego pojęcia, jakie reakcje są dla Clearwatera normalne i jak właściwie działa jego mowa ciała. Trudno było jej nadążyć nie tylko za chłopakiem, ale również za przebiegiem ich spotkania. W jednej chwili wspinali się razem po drzewie, robiąc przerwy na podjadanie magicznych słodyczy, by chwilę później powietrze między nimi niebezpiecznie zgęstniało. To tak, jakby ciepły, wiosenny poranek zmienił się nagle w chłodny, zimowy wieczór.
  Sheenani zaś chciała tej wiosny na powrót - toteż te pokrętne przeprosiny sprawiły, że dziewczęce barki nieznacznie opadły. Bardzo starała się nie okazywać tego, jak spięta była, więc różnica była niewielka - mimo to, jeśli ktoś skupiłby na tym uwagę, mógłby dostrzec różnicę w postawie. Zwłaszcza, że wraz z kolejnymi słowami Eskila, ramiona ponownie powędrowały lekko ku górze. Puchonka nie spodziewała się podobnego wyznania, toteż całość wypowiedzi skwitowała krótkim "och". Doireann nie była pewna, co myśli o mąceniu w głowach ludzi, nawet na życzenie - wiedziała za to, że Clearwater miał zostać na gałęzi. Dlatego też w odpowiedzi na jego pytania pokręciła przecząco wzrokiem, przybierając przy tym uprzejmy uśmiech.
  - Moi rodzice... - Odezwała się po chwili, najwidoczniej bez zastanowienia - bo w momencie, kiedy zorientowała się, że o nich wspomina, na jej twarzy zaczęła malować się mieszanka szoku i zmieszania. Pozwoliła sobie na krótką, parusekundową przerwę, by zastanowić się, czy aby na pewno chce dzielić się tymi wspomnieniami. Do tej pory skutecznie unikała wszelkich rozmów na temat swoich staruszków. - Oni nie używali do tego magii, ale... Wiesz, są takie... nielegalne substancje stosowane przez mugoli. Zmieniają to, w jaki sposób widzi się świat i jak się go czuje. Nie jestem pewna, czy je brali, ale wszyscy na farmie byli zaangażowani w ich produkcję. - Zaśmiała się cicho i dziwnie ciężko. - Więc chyba rozumiem, czemu niektórzy proszą cię, abyś to robił. Tylko... - Doireann przełknęła ślinę, westchnęła i uniosła na moment spojrzenie powyżej głowy Eskila. Wyglądało na to, że dziewczyna nie była zdenerwowana, a zmartwiona. - Oni nie skończyli dobrze. Wiem, że nie mam tutaj nic do powiedzenia, ale... Jeśli nie chcesz z tym przestać, to chociaż bądź ostrożny.
  I faktycznie - szeroko otworzone, rozemocjonowane i pełne przejęcia oczy były teraz wbite w Ślizgona.

//Nie martw się! Dobrze, że jesteś ^^
///+ też przepraszam za te parę dni opóźnienia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 13:22;

Rozemocjonowanie wśród szesnastolatków było czymś normalnym. Mając w dodatku wilowaty bagaż, łatwiej było wypaść z rytmu spokoju i beztroski. Najważniejsze, że zrozumiał swój błąd, że niepotrzebnie się nakręcił. Nie umiał przepraszać więc trochę spokorniał i co ważniejsze, został na gałęzi. Nie chciał stąd schodzić. Opierał plecy o pień, promyki słońca przedostawały się przez liście, niedaleko głowy Puchonki siedział memortek… było tu fajnie, a rozmawianie na pewne tematy ze względnie obcą osobą też było mu na rękę. Łatwiej przyjdzie ułożyć myśli kiedy ma się mądrego rozmówcę. - Mówisz o tych eee… narkotykach?- coś tam o tym słyszał, niania, jak i taka Hope nie omieszkały uczyć go świata mugoli. Uniósł brwi słysząc krótką historię dziewczyny. Nie spodziewał się usłyszeć takiego pokroju opowieści. Nie przerywał jej choć miał ochotę wciąć się jej w słowo co rusz, aby podzielić się swoimi odczuciami. Powoli wracały mu normalne kolory i cień znikał ze spojrzenia. Uniósł rękę aby zaczesać te okropnie przydługie włosy (ktoś musi mu je w końcu ściąć!) do tyłu. Ten gest pomógł mu ułożyć słowa, które składały się na odpowiedź. - Nie mam bladego pojęcia co się mówi kiedy ktoś miał coś przykrego w przeszłości. Serio, nie wiem. - rzucił wprost, licząc, że jego rozbrajająca szczerość jakoś załagodzi brak tego chociażby "przykro mi, że twoi rodzice źle skończyli". - Tylko sęk w tym, że ode mnie nie można się uzależnić. Od narkotyków ta, bo nawet czarodzieje mają eliksir, który wywołuje omamy. - skąd o tym widział? Zadaje się z eliksirowarami, halo. Nawet bez względnego zainteresowania przedmiotem to czasem słucha obcego paplania na ten temat. - No i przy mnie to nie masz omamów tylko… - zaciął się w połowie zdania i ułożył usta w szeroki uśmiech, który miał pozostać zwieńczeniem niedopowiedzenia. - Wilowanie nieźle mnie męczy więc spokojna głowa. Póki nie wpadniesz na mnie w furii to włos ci z głowy nie spadnie. - tak, roześmiał się, żartował, próbował pokazać jej, że mogą się z niego teraz śmiać, bo to zabawne, nie trzeba mieć takiej posępnej miny kiedy jest taki ładny dzień a oni mogą robić co chcą. - Rozluźnij się bo spadniesz z tego drzewa. - lekko dźgnął palcem jej ramię, wyczuwając w niej niepewność i zmieszanie.

love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 16:09;

  Kiwnęła głową. Bezsprzecznie mówiła o narkotykach - i właściwie dziwiła się, że po prostu nie nazwała ich wcześniej tym prostym słowem. Z uwagą słuchała dalszych słów Clearwater'a. Za tą prostą szczerość była... wdzięczna. Chyba mało kto lubił wysłuchiwać marnych słów pocieszenia, zwłaszcza w chwilach, kiedy tak naprawdę nie potrzebowało się tego słyszeć. Doireann przepracowała w swoim życiu całe spektrum uczuć wobec swoich rodziców. Od miłości i tęsknoty, przez chłodną obojętność, po złość absolutną. Obecnie dziewczynie - chociaż tego przed sobą nie przyznawała - było przykro tylko z jednego powodu; narazili ją na ogromne niebezpieczeństwo. Ta ukryta głęboko gorycz skutecznie przeganiała wszelkie współczucie wobec własnych rodziców. Chociaż i to było prawem wieku nastoletniego.
  "Ode mnie nie można się uzależnić" jakoś znacznie mocniej rozbrzmiało w głowie Puchonki. I nawet jeśli sama nie doświadczyła jeszcze niczego, co można by nazwać miłością romantyczną, tak setki przeczytanych romansów, z jej ukochanym "Wichrowym Wzgórzem" na czele, wybudowały w niej opinię, że od człowieka najwyraźniej też można się uzależnić; zwłaszcza, kiedy owy jegomość jest w stanie rozbudzić w kimś tak silne uczucie. Postanowiła jednak tego nie komentować. Wolała, kiedy ludzie myśleli, że od harlequinów woli fizykę. Jeszcze... Źle by sobie o niej pomyślał.
  - Tylko... - Powtórzyła, zerkając na niego pytająco. Dopiero uśmiech, który pojawił się na twarzy Ślizgona, sprawił, że przypomniała sobie, z czego tak właściwie znane są wille. - O! - Rzuciła krótko, przycisnęła dłoń do ust i rozejrzała się na boki, jakby podejrzewała, że ktoś jeszcze może siedzieć na drzewie i ich odsłuchiwać. To... znacznie wykraczało poza zrozumiałe dla niej potrzeby seksualne osób w ich wieku. A potem spojrzała na niego z boku, przez chwilę nie mówiąc nic - po prostu dalej słuchając.
  - J-ja... się raczej nie denerwuję. - Mruknęła, kiedy Eskil trącił ją palcem. Potem odetchnęła głębiej, starając się rozluźnić, bo jednak spadać z drzewa niezmiennie nie chciała. Mimo to, nie potrafiła przejść do porządku dziennego nad wyznaniem Clearwater'a. Postanowiła więc pozwolić sobie zaspokoić własną ciekawość. Dla pewności, że pozostaną niepodsłuchani, przysunęła się jeszcze bliżej, a potem pochyliła do przodu. - Ludzie naprawdę chcą po prostu czuć... takie napięcie? - Spytała teatralnym półszeptem. - P-Przecież... to... Jest takie bezsensu. To przez jakieś problemy z potencją?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 18:47;

Wybronił się rozbrajającą szczerością... przy której oczywiście tkwiło drugie dno - rozmowa na trudne tematy była dla niego podwójnie ciężka bowiem nie był do tego przyzwyczajony, a jeśli dodatkowo temat ten dotyczy drugiej osoby, z którą nie jest związany zażyłą relacją sprawiało, że czasami głupiał. Nie chciał palnąć niczego głupiego, a trzeba przyznać, że był do tego zdolny. Zdołał wyczytać z twarzy Dorieann jakiegoś rodzaju zmieszanie, ale nie potrafił tego rozszyfrować. Smutek? Chęć zwierzenia się? Eskil należał do osób, którym trzeba było jasno komunikować, jeśli ktoś potrzebował podzielić się swoim problemem. Otwierał się przed innymi jeśli wyczuwał, że można im ufać i jak dotąd nie zawiódł się jakoś szczególnie. Podobało mu się w Dorieann to, że choć nie dokończył swojej myśli, a zastąpił ją szerszym uśmiechem to odczytała w mig o co chodzi. Nie spłoszyła się niczym rącza łania choć widać było jak na dłoni, że to nie jest dla niej zbytnio komfortowy temat. Eskil znowuż "ostatnimi czasy" miał sporo problemów z własnymi nastoletnimi ramionami to takowa tematyka nie wzbudzała w nim aż takiego zawstydzenia. Rzecz ludzka, czyż nie? - Memortek i nieśmialek nas podsłuchują. - szepnął, lekko pochylając głowę w jej kierunku i brodą wskazując obszar za jej głową, gdzie widział za listkami błękitne piórka śpiącego memrotka. Tak się rozglądała jakby ktoś miał ich tutaj przyłapać - tak nieprzyzwoicie wysoko i daleko od świata! - Nie denerwujesz? - uniósł brew i popatrzył nań dosyć wymownie. - Serio, nie zjem cię. - próbował rozluźnić atmosferę, a i też samą Dorieann choć rzecz jasna samymi słowami, a nie czynami. Miał w sobie cholernie potężną potrzebę bliskości, ale należy wiedzieć które granice można przekraczać, a które zostawić w spokoju. Przy Dorieann nie był niczego pewien, bo nie znał jej... jeszcze. Spodobała mu się, a więc zapewne nie raz i nie dwa wprosi się do jej towarzystwa. Oparł ręce luźno na swoich udach i z satysfakcją zarejestrował, że pomału, powolutku Dorieann pokonuje te milimetry dzielącej ich odległości wszak nie tak dalej jak ... jakiś czas temu (trzy godziny?!) siedziała pół metra dalej. Otworzył usta, aby już odpowiedzieć kiedy wywołała w nim salwę śmiechu zmieszaną z zaczerwienieniem na policzkach. Nie spodziewał się takiego rodzaju dedukcji. Potarł kłykciem wilgotne ze śmiechu oko. - O nie, czemu mi to powiedziałaś. O nieee... - jęknął zbolały bowiem przypomniał sobie "testy" z Felinusem i jego tajemnica, którą się podzielił z Eskilem. Śmiał się z lekką nutą żartobliwej rozpaczy. Wzdrygnął się. - Nie pytaj. - nie chciał mówić o czymś tak krępującym. - Nie testowałem tego wiele razy, ale za każdym razem pada argument aby zobaczyć "jak to jest" być wilowanym. I powiem ci, na każdego działa to inaczej. Jedni potrzebują wtedy kontaktu fizycznego, inni po prostu gapią się na mnie gotowi przypodobać się za wszelką cenę... - wzruszył ramionami jakby mówił o pogodzie. - Jak byłem dzieciakiem to trochę nieświadomie wilowałem. A ja myślałem, że miałem na osiedlu kumpli bo jestem taki fajny, a to były sztuczki. - zerwał listka i zaczął niezdarnie układać z niego coś a la origami. - Dlatego to nie jest narkotyk, ja tego nie ćpam i nikt nie ćpa mnie. To coś bardziej pod hipnozę. Hipnoza działa tylko na głowę, a wilowatość na zmysły i ciało, chęci przypodobania się. - dopowiedział, zerkając teraz na swoje palce kiedy próbował złożyć z tego listka cokolwiek sensownego. - Co o tym sądzisz? Nawet Drake'owi o tym nie mówiłem. Nie z takimi szczegółami. - dodał jeszcze, podnosząc na nią pytający wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 21:49;

  - Nie denerwuję się w agresywny sposób. - Sprostowała, odwracając wzrok od tego wymownego eskilowego spojrzenia. Mówiła to raczej cicho - niespecjalnie by się obraziła, gdyby to tłumaczenie umknęło uwadze rozmówcy. Czuła bowiem przede wszystkim chęć usprawiedliwienia się przed samą sobą. Była świadoma tego, jak łatwo pokonywał ją stres i jak mocno denerwowała się wszystkim dookoła. Kiedy miała więc okazję, by pokazać samej sobie, że jest nieco mniej roztrzęsioną osobą, niż mogłaby przypuszczać - po prostu to robiła.
  Zapewne, gdyby tylko wiedziała, że spodobała się Eskilowi w jakikolwiek sposób, ponownie wróciłaby do zwiększenia dystansu pomiędzy nimi. Bo nawet jeśli takowa wiedza schlebiałaby Puchonce, to wciąż nie miałaby najmniejszego pojęcia, co tak właściwie z tym podobaniem się zrobić. Na szczęście była nieświadoma niczego, co mogłaby ją spłoszyć, toteż bez zastanowienia pokonywała kolejne dzielące ich centymetry.
  - P-przepraszam! - Jęknęła w reakcji na śmiech Ślizgona i jego późniejsze słowa. Jakoś tak bezradnie zamachała przy tym rękami, jakby z początku chciała położyć dłoń na ramieniu blondyna, rezygnując z tego w ostatnim momencie. Czuła, że niechcący wspomniała o czymś na tyle żenującym, że lepiej byłoby, gdyby nie robiła już nic więcej. Objęła się więc własnymi ramionami, pozwalając Clearwater'owi wyjaśnić, czego tak właściwie ludzie od niego oczekują. Była w stanie powiedzieć jedno - zdecydowanie nie chciała sprawdzać, jak bycie willowanym mogło na nią działać. Sama myśl, że byłaby w stanie zrobić cokolwiek, byleby przypodobać się komuś przyprawiała ją o mdłości.
  - Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to niezbyt w porządku. To znaczy... Twoje zdolności nie powinny być traktowane jako jakiegoś rodzaju zabawa. - Odpowiedziała, wzruszając przy tym ramionami. - Rozumiem ciekawość, ale nie wyobrażam sobie, by było to komfortowe. I dla ciebie i dla innych. W końcu ludzie mogą przekroczyć jakieś granice, albo nawet zrobić ci krzywdę, bo coś im się tam będzie wydawało. - Mówiąc to przeniosła dłonie na kolana, marszcząc palcami materiał spódnicy. - Wolę, kiedy ludzie nie są pod wpływem czegokolwiek. Tak jest bezpieczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyCzw Cze 24 2021, 22:14;

Dla Eskila denerwowanie się wiązało się jedynie z negatywnym efektem końcowym. Nie zagłębił się jakoś specjalnie w znaczenie jej wypowiedzi bowiem widział jak na dłoni, że łatwo wywołać spięcie jej ramion. Wydawała się mieć w sobie dużo niepewności i choć zazwyczaj takie osoby mogły go odstraszać (bowiem z reguły otaczał się silnymi charakterami) tak Dorieann miała w sobie coś na tyle znaczącego, co zachęcało do pozostania przy niej na kilka chwil dłużej. Może to jej mądre spojrzenie? Spokój jaki z niej bił? Ciepły głos, który absolutnie nie był ani mdły ani usypiający? Trudno stwierdzić. Może wszystko naraz. Po raz kolejny mimowolnie zarejestrował zwiększoną obecność dziewczyny bliżej siebie i nic nie mógł poradzić na to, że zaczynało mu się to podobać. Ot, po prostu, nie należał do nietykalnych jak profesor Voralberg, który swoim wyrazem twarzy był w stanie sprowadzić na ziemię. Machnął ręką, uśmiechając się pewniej kiedy go tak przeprosiła. Nie musiała tego robić, a on i tak szybko wypierał z pamięci nieprzyjemne wspomnienia. Celowo je zacierał w niemyśleniu, aby wywoływały mniej bólu. Niestety w następnej chwili Dorieann zaczęła brzmieć strasznie dorośle, a przecież była jego rówieśniczką. Wyrzucił listek, oparł łokieć o sąsiednią gałązkę, a o wierzch dłoni swój policzek, słuchając jej słów z mieszanymi uczuciami. - No ale Dorieann, wile uważane są za potwory. Nie ma żadnego sensownego zastosowania wilowania. One to wykorzystują do krzywdzenia i mordowania. - tak, była to brutalna prawda i nie zamierzał udawać, że jest inaczej. Mógłby wyrazić się delikatniej ale nie miał ochoty owijać w bawełnę. Nie został urodzony z miłości tylko jako powikłanie morderstwa jego ojca. Przy czymś takim nie ma taryfy ulgowej. - Gdy jestem za bardzo podekscytowany to mimowolnie to wilowanie ze mnie wyłazi. Muszę to ćwiczyć żeby to kontrolować, gdyby ze mnie to wylazło, a ja bym się zorientował ze sporym opóźnieniem, że coś jest nie tak. Lepiej ogarniać to z kimś, kto tego chce niż na byle kim, wbrew jego woli. - dopowiedział energicznie, aby zrozumiała, że to dziedzictwo nie może być lekceważone. Musi coś z tym robić… przynajmniej z tą "łagodną" częścią bowiem z cechami harpii nie jest w stanie absolutnie nic uczynić. Niestety. - Wiem, że to wilowanie jest złe.- trochę mu uśmiech zgasł, bo nie lubił myśleć o sobie jako o kimś "złym". Przypomniał sobie co się działo podczas ćwiczeń z Felinusem. Tak się na niego wkurzył i zawziął, że go zawiluje, że po pół godzinnym starciu wzrokowym dopiął swego na tyle, że i siedząca obok Robin czuła się niezbyt wolna. To był jedyny na świecie dowód, że Eskil mógłby opanować to do perfekcyjnego stopnia… ale nie chciał. - Nie chcę ćwiczyć tego dziedzictwa. - mruknął, patrząc gdzieś na jej kolano. - Ale muszę, wszyscy mi to mówią. Muszę, żeby mieć nad tym całą kontrolę, ale to nie znaczy, że będę kogoś do czegoś zmuszać albo celowo krzywdzić. - niegroźnie posmutniał, co było dowodem, że już ktoś przez niego ucierpiał. Oczywiście ta osoba mu to szybo wybaczyła, ale fakt faktem…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka. || Wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą.
Galeony : -148
  Liczba postów : 563
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyPią Cze 25 2021, 16:23;

Doireann lubiła brzmieć i czuć się dorośle. Nie była to jednak kwestia doświadczeń, a przesadnej ostrożności i ogólnego zlęknienia absolutnie wszystkim. Zapewne gdyby pojawiała się na organizowanych przez rówieśników imprezach, byłaby nazywana "Panią Marudą, niszczycielką dobrej zabawy i dziecięcych uśmiechów".
  Dziewczyna wydawała się być nieco wycofana, kiedy słuchała Eskila. Nie miała zamiaru zaprzeczać temu, by wille były potworami. Z resztą... Dokładnie to samo myślała o wilkołakach, czy czarodziejach samych w sobie. Bez przerwy przerażało ją to, do czego jej własne umiejętności mogą doprowadzić; zarówno wtedy, kiedy nie była w stanie ich kontrolować, jak i w momencie, kiedy próbowałaby je całkowicie zignorować. Gdyby nie wizja zastania obskurodzicielem z chęcią rzuciłaby szkołę, spaliła różdżkę i zapomniała o tym, że jednym gestem, czy słowem mogłaby zmieść z powierzchni ziemi całkiem sporo istnień.
  Sheenani żyła więc w głębokim przeświadczeniu, że nie tylko Clearwater miał w sobie część stricte potworzą. Eskil jednak w żaden sposób nie lekceważył - a to było ogromnym pocieszeniem.
  - Są takie rzeczy, które trzeba w sobie pielęgnować, nawet jeśli tego nie chcemy. Inaczej się wybuchnie. - Uśmiechnęła się raczej blado, wzruszając przy tym ramionami. Chociaż jej przypadek był znacznie łatwiejszy; bo rozwiązaniem na problem obskurusa było po prostu używanie magii, tak czuła się winna posiadania podobnych umiejętności. Podobnie zresztą bała się, że siła jej woli jest niewystarczająca, by przy próbie nauczenia się kontrolowania swojej mocy nie wystawiała na niebezpieczeństwo bliskich sobie osób.
  Jakoś tak... Oboje zdecydowanie posmutnieli. Puchonka, widząc zmianę nastroju Eskila, machnęła lekko stopą, trącając przy tym jego nogę. Nie uważała się za osobę, która umiałaby pocieszać i znajdować rozwiązania z różnych sytuacji - zwłaszcza podczas rozmów, które sama skierowała na ciężkie tory.
  - Mogę... Upiec nam maślane bułeczki. Skrzaty nie będą złe, jeśli będziemy się przy nich chwilę kręcić. - Miała cichą nadzieję, że jedzenie jest czymś, co półwilla chociaż trochę rozchmurzy. Była gotowa wstać, zejść z drzewa i z miejsca ruszyć do kuchni.

//Możesz nas wyprowadzić, nawet jeśli Eskil nie chce bułeczek. :"D

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 134
  Liczba postów : 1407
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyPią Cze 25 2021, 18:50;

Dwoje nastolatków, a ich tok myślenia skrajnie się od siebie różnił. Niejako stanowili swoje przeciwieństwa, a jednak udało im się znaleźć wspólny język. To nic, że raz wpadali w przygnębienie przez lekkie nieporozumienie a raz Eskil tu się chichrał z głupot. Najważniejsze, że rozmawianie nie przynosiło bólu, a przecież o to we wszystkim chodzi - żyć i jak najmniej cierpieć. Lubił siebie takim jakim jest choć akceptacja swoich nietypowych wad czasem przychodziła mu z trudem. Cieszył się skrycie, że Dorieann nie zmieniła o nim zdania bowiem był przekonany, że ona doskonale zdawała sobie sprawę z jego pochodzenia. Jak widać, nie jest aż tak zjawiskowym półwilem jak Astrid z Gryffindoru. To pocieszające...?
- Nie chcemy wybuchać, oj nie! - uniósł obie ręce w geście obronnym, potrząsając przecząco głową na samą myśl o jakimkolwiek wybuchu emocji. Nie kończyło się to dobrze. Wolał być pieprzoną oazą spokoju. Od razu lepiej! Bardzo głośno westchnął i byłby jeszcze tkwił trochę w smutku gdy stopa Dorieann postanowiła go z tego wyrwać. - Nigdy nie odmówię nikomu kto mi zrobi bułeczki maślane. - pocieszyła go z dziecinną łatwością. - Niech mnie sklątki pożrą, musimy teraz stąd zejść. Będzie trudniej niż wchodzenie. - jęknął, zerkając na wysokość w jakiej się znajdowali. Tak czy siak ruszył pierwszy i jak przewidział, szło mu to opornie. Oferował pomoc Dorieann tylko sęk w tym, że dziewczyna miała spódnicę. Naprawdę, nie komentował tego, ale rodzaj uśmiechu na jego twarzy mówił jasno, że taka kolejność opuszczania drzewa przypadła mu do gustu. Kiedy znaleźli się już na samym dole (a zajęło im to pół godziny plus dodatkowe siedem minut odklejania od siebie listków, żuków, biedronek i gałązek) bezpardonowo oparł przegub o bark Puchonki i nachylił się blisko jej policzka. - To skoro tak to ja cię zapraszam na bal na koniec roku szkolnego i nie chcę słyszeć żadnej odmowy. - rzucił od razu, bez cienia zwątpienia. - Na pohybel babeczkom maślanym! - zawołał wesoło i ruszył żwawo naprzód, zostawiając lekko w tyle zaskoczoną dziewczynę.

| zt x2

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 11
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 134cm
C. szczególne : Kasztanowe włosy, multum piegów, krzywe zęby - sepleni z irlandzkim akcentem
Galeony : 162
  Liczba postów : 147
https://www.czarodzieje.org/t20453-ruth-callahan#647259
https://www.czarodzieje.org/t20465-ruth-callahan#647389
https://www.czarodzieje.org/t20467-ruth-callahan#647392
https://www.czarodzieje.org/t20452-ruth-callahan#647254
https://www.czarodzieje.org/t20466-ruth-callahan-dziennik#647390
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptySro Wrz 08 2021, 19:56;

Samonauka jednopostowa
Gry miotlarskie

Zebrawszy kilka pęczków lawendy na łące i pooglądawszy przesuwające się leniwie po niebie chmury - Ruth przechadzała się dalej po błoniach, aż nie natknęła się na ogromne, rozłożyste drzewo. No IDEALNE do wspinaczki!!! Callahanówna nie zastanawiała się długo, po prostu ruszyła biegiem w jego stronę, z rozpędem doskakując do najniższej gałęzi. Torba na jej ramieniu zachwiała się niebezpiecznie, ale nie zsunęła się - a Rutka bez większych problemów podciągnęła się na konarku, zaraz stojąc już na nim na równych nogach. Nie zajęło jej wiele czasu, by ulokować się gdzieś w koronie wielkiego drzewa, wygodnie rozsiadając się na szerokiej gałęzi, by oprzeć się o omszały pień. Wyłuskała ze swojej torby jedną ze swoich ulubionych, wyświechtanych lektur "Gry miotlarskie nie tylko Quidditchem stoją!" i otworzyła na ostatnio zaznaczonym kawałkiem pergaminu fragmencie.
Ruth kochała Quidditcha i to z nim wiązała swoją najbliższą - i najdalszą - przyszłość, ale była też przy okazji niezwykle ciekawym dzieckiem. Toteż naturalnie chciała zapoznać się z innymi grami miotlarskimi - a być może nawet w niektóre zagrać! Historia Quidditcha była o tyle ciekawa, że ta ukochana rutkowa gra była właściwie zlepkiem zupełnie innych gier. Callahan z naprawdę szczerym zainteresowaniem pochłaniała kolejne strony lektury. No, na przykład, niemiecka gra Stichstock, z której podobno wziął się pomysł na pozycję obrońcy. Albo, o, Creathceann! Szkocka - choć Rutka podejrzewała, że to gówno prawda, bo brzmiała bardzo irlandzko - gra, z której wywodziła się pozycja pałkarza. Creathceann była bardzo brutalna, często tragiczna - ale służyła do udowodnienia swego męstwa! Polegała na zakładaniu na głowy kociołków. Grę rozpoczynało grzmienie rogu - bardziej kozackiej wersji dzisiejszego gwizdka - a uczestnicy latali na swoich miotłach i łapali do swoich kociołków zaczarowane kamienie, które spadały z nieba. Zwycięzcą był zawodnik, który zebrał najwięcej skał. Ruth w sumie zachodziła w głowę jakim cudem od tej gry mogła wywodzić się pozycja pałkarza... To znaczy, jasne, rozumiała, że przyłożenie komuś kamieniem może go znokautować, ale to chyba ogarniał każdy w miarę myślący czarodziej i nie trzeba było być geniuszem, żeby do tego dojść. Skąd więc miotanie tłuczkami związane z Creaothceann? Może oprócz tych, którzy łapali te głazy w kociołki na głowie, byli też miotlarze, którzy nimi ciskali...? Kamieniami w sensie, nie kociołkami. Chociaż Ruth musiała przyznać, że ciskanie kociołkami na miotłach musiałoby być naprawdę diablo ciekawe! Chociaż najciekawszą z gier quidditchopodobnych był zdecydowanie Quodpot. No, w sumie to była jedna z odmian quidditcha, charakterystyczna dla Ameryki. Najzabawniejszą częścią tej gry jest zdecydowanie piłka, tak zwany quod, który eksplodował, jeśli został przetrzymany przez gracza za długo. Callahan musiała przyznać, że być może dlatego amerykańscy ścigający byli tak znani ze swoich błyskawicznych i skutecznych podań podczas meczy quidditcha... Quodpot był doskonałym ćwiczeniem dla refleksu i podań właśnie. Swoją drogą, że też zmuszał do gry pod presją, kiedy w każdej chwili piłka z którą się leciało mogła po prostu wybuchnąć. To się dopiero nazywa adrenalina!
Prawie taka jak złażenie z drzewa na łeb na szyję, kiedy rudowłosa zorientowała się, że zaraz spóźni się na pierwszą lekcję...

Z tematu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Severinus Grim

Student Hufflepuff
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
Galeony : 79
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t17974-severinus-grim
https://www.czarodzieje.org/t18005-seweryn-grim
Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8




Gracz




Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 EmptyWto Wrz 28 2021, 15:54;

Klątwa: aktywna

Sevix nareszcie miał czas dla siebie. To całe myślenie o początku roku szkolnego było przytłaczające. Wziął ze sobą książkę, nawet nie patrząc na tytuł, i ruszył w las. Ustawił się tutaj z Moirą, ale nie był pewien czy przyjdzie. Jeśli nie, to trudno - książka też jest dobrym kompanem. Byle tylko deszcz nie padał, bo inaczej będzie siedział w deszczu jak ten kołek. Nie było jeszcze jakoś wybitnie zimno, choć puchoński szalik wziął ze sobą.
Zaległ na jakimś konarze i wyjął zakładkę z książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 QzgSDG8








Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty


PisanieRozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty Re: Rozłożyste drzewo nad jeziorem  Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Rozłożyste drzewo nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 21Strona 20 z 21 Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Rozłożyste drzewo nad jeziorem - Page 20 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-