Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sklep i Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Emerson Berkley
avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 31
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySob Cze 12 2010, 18:59;

First topic message reminder :


Sklep i herbaciarnia

Herbaciarnia znajduje się na najwyższym, piątym piętrze budynku. Zarówno personel, jak i pacjenci mogą tutaj przyjść w każdej chwili, napić się herbaty, lub specjalnych, leczniczych ziół i chociaż przez chwile zapomnieć, że znajdują się w szpitalu. Magidietetyk często odwiedza herbaciarnie i przepisuje konkretne mieszanki swoim pacjentom dbając o to, aby odpowiednio współgrały z dietą. Można tutaj kupić również inne napoje i drobne przekąski.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPią Wrz 18 2020, 00:54;

Był zmęczony, choć wcale nie musiał. Sam narzucał na siebie presję, zmartwienia o byciu niewystarczającym i nie było zupełnie nikogo, na kogo mógłby zrzucić winę za to, jak paskudnie się czuje, gdy tylko nie ma obok Mefisto, by ten samym spojrzeniem dał mu powód do tego, by myśleć o sobie inaczej. By traktować siebie inaczej. Lepiej, łagodniej, wyrozumialej. I nawet za to, co spotkało Yuuko, potrafił obwiniać tylko siebie, w jakiś sposób łącząc te próby opanowania swojej opiekuńczości względem przyjaciółki z tym, że może przez to zrobiła się mniej ostrożna; że może mógł jakoś temu zapobiec idąc z nią, udzielając jakiegoś drobnego upomnienia, ale prawda była taka, że nijak nie wpadłby na to, że jej wyprawa mogłaby okazać się tak niebezpieczna.
I ledwie doczłapując na ostatni schodek, niekoniecznie czując brak kondycji przy oddechu, a raczej lekkie drżenie w nogach, które upominały go, że dziś już zbyt wiele razy przebiegł się po Wielkich Schodach w Hogwarcie, wsparł się dłonią o ramę drzwi zapraszających do wnętrza herbaciarni, by z pewnym rozczuleniem złapać widok spokojnej i zdającej się czuć całkiem dobrze Puchonki. Zaraz już przepraszał drobną staruszkę za zatamowanie jej przejścia, komplementując przeuroczą piżamę w drobne sówki, gdy instynktownie przybierał ten grzeczny, wyuczony podczas pracy w piekarni uśmiech.
- Cześć Yuu, dobrze wyglądasz - przywitał się, zawieszając ciepłe spojrzenie na twarzy przyjaciółki, gdy tylko podszedł już do jej stolika. - Przyniosłem kwiatka, bo wiesz... Tak za pierwszym razem, to trochę wpadłem tak bez przemyślenia - przyznał się, obracając drobną doniczkę z aloesem w dłoni, w końcu stawiając ją na środku stolika jako tymczasową ozdobę, by pochylić się i ostrożniej niż zwykle uścisnąć przyjaciółkę na powitanie. Spokojnie odbił w stronę kasy, domawiając sobie dużą kawę i zaraz już z ciężkim westchnięciem ulgi zatopił się w wąskim fotelu. - Jak się czujesz? - dopytał, wspierając łokieć o podłokietnik, a policzek o dłoń, by w tym lekkim skrzywieniu i pochyleniu się do przodu posłać uśmiech Japonce, zanim nie uciekł spojrzeniem do tkwiącego między nimi aloesu, zaczynając wątpić, czy tak praktycznie wybrana prozdrowotna roślina faktycznie może podobać się jako prezent i symbol życzenia powrotu do zdrowia.
Powrót do góry Go down


Yuuko Kanoe
Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Galeony : 4778
  Liczba postów : 1942
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPią Wrz 18 2020, 01:34;

Naprawdę nie miała niczego za złe Skyowi. Owszem już jakiś czas temu zauważyła, że był w stosunku do niej zdecydowanie o wiele nadopiekuńczy. Sama zastanawiała się czy miał ku temu powody. I powoli dochodziła do wniosku, że może faktycznie Puchon miał podstawy do tego, by się o nią zamartwiać. I nie chodziło tu już wyłącznie o kwestię moczarów, na które faktycznie nie powinna się udawać nawet jeśli znajdowały się tam fantastyczne rośliny, które mogły być przez prefekta naczelnego wykorzystane w eliksirach czy jako dodatki do gotowanych dań. Może i nie było to zbyt rozsądne, ale to chyba był pierwszy taki przypadek, w którym faktycznie miał powody do obaw... Nie licząc tej pamiętnej nocy z wilą. Lub imprezy wakacyjnej, na którą poszła razem z Heaven.
Słysząc drobne poruszenie w drzwiach do herbaciarni uniosła głowę i napotkała spojrzeniem dobrze znaną jej sylwetkę Schuestera, na którego widok uśmiechnęła się od razu promiennie. Sam widok przyjaciela sprawiał, że czuła się od razu lepiej.
- Sky! - niemalże zawołała, gdy chłopak zbliżył się do niej, niosąc drobny podarek. Naprawdę nie sądziła, by było to potrzebne, ale oczywiście cieszyła się z tego drobnego gestu. Wiedziała, że Skyler o nią dba i chciał jej to pokazać przy każdej nadarzającej się ku temu okazji.
- Nie musiałeś niczego przynosić, ale naprawdę dziękuję. Zadbam o niego - odpowiedziała, ściskając prefekta, który się nad nią pochylił. W zasadzie brakowało jej tego. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo brakowało jej mieszkańców komuny przez te kilka dni, które spędziła w szpitalu.
- O wiele lepiej. Powinnam niedługo wrócić do domu - zapewniła przyjaciela, przyglądając mu się uważnie. Naprawdę nie wiedziała, co w tej chwili myślał sobie Schuester, ale miała nadzieję, że nie dręczyły go żadne problemy ani nie zadręczał się rzeczami, na które nie miał wpływu. - A co u ciebie? Wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyNie Wrz 20 2020, 16:50;

Widok przyjaciółki powracającej do zdrowia był jak wzięcie pierwszej dawki leku. Nie był w stanie jeszcze pozbyć się zmęczenia i trzymającego się go uparcie stresu, ale widział w tym pewną nadzieję. Zapowiedź poprawy, bo przypominało mu o tym, że nawet gdy dzieje się coś złego, to można zawalczyć i zdobyć poprawę. Niezależnie od tego jak źle by nie było, trzeba walczyć, by móc powrócić do normy, do stabilności, do szczęścia, nawet jeśli miałoby trwać zaledwie chwilę.
- Dobrze to słyszeć, bo wszyscy się już stęskniliśmy. Mef nawet chciał przyjść Cię odwiedzić ze mną, ale no... godziny pracy nam się rozminęły - odpowiedział powoli, próbując dyskretnie zbadać wzrokiem twarz Japonki, mając wrażenie, że w pewnym sensie, ten czas w szpitalu przysłużył się jej też do ogólnego odpoczynku, jakby dopiero w tych warunkach zdobyła potrzebną do tego ciszę. Zamruczał cicho w zamyśleniu, próbując w kilku prostych słowach nakreślić co właściwie dzieje się w Komunie pod jej nieobecność, nie chcąc wspominać o Hogwarcie nawet w plotkach, by przypadkowo nie zestresować jej myślą o drobnych zaległościach lekcyjnych - Tanaka codziennie poleruje Twoje pianino - dodał na koniec z lekko drżącą nutą w głosie, bo już wiedział jaką nowością mimo wszystko powinien się podzielić, robiąc drobną przerwę na nerwowe zerknięcie w stronę gablotki z ciastami, próbując odmówić sobie odreagowania zmęczenia cukrem, choć już chwilę później przechwycił lewitujący kubek kawy, by posłodzić ją tak hojnie, że nawet sam król KM złapałby się za łysinę w podziwie. - I ten... kojarzysz dom Finna? No wiesz, taki zgrabny, cały drewniany na naszej ulicy - zaczął, gubiąc gdzieś drobny uśmiech na rzecz zajęcia ust kilkoma łykami kawy, zanim nie odchylił się w tył, by wygodniej oprzeć się w fotelu, dłonią odruchowo poprawiając ułożenie miodowych loków. - Ktoś go podpalił w nocy. Ja i Mef- Właściwie głównie Mef, no ale ja też cośtam zrobiłem, pomogliśmy nieco Finnowi z leczeniem. Przy gaszeniu w ogóle wbił Josh, wiesz który, Walsh, ten nauczyciel, no i pomógł nam to dogasić i w ogóle proponowałem Finnowi żeby u nas został, bo no- z jego domu niewiele zostało, ale odmówił i... - urwał, przecierając twarz dłonią i na chwilę zawieszając się z ustami skrytymi we wnętrzu dłoni, gubiąc się między wspomnieniami bijących płomieni, które rozłupywaniem drewnianych desek wybijały mu rytm serca, widokiem ran Finna i tej paniki, która ogarnęła go na myśl, że jego Wilk miałby trafić znów do Azkabanu. Tym razem za morderstwa, które faktycznie popełnił. Mruknął coś cicho, odchrząkując, by wyrwać się z ciągnących go ku sobie myśli, chcąc powrócić do urwanego sensu zdania. - Koncentracja mi coś siada, chyba potrzebuję czegoś mocniejszego od kawy... W sensie nie że alkoholu, chodziło mi o eliksiry - zamotał się, próbując zażartować i zaraz orientując się jak niefortunne mogło wydać się to określenie, choć przecież i picie samych eliksirów nie u każdego mogło liczyć na poparcie. - Tak czy inaczej trochę się martwię, bo myślałem, że Hogsmeade to takie bezpieczne miejsce i... No nie wiem, może jednak powinniśmy pomyśleć o jakichś zabezpieczeniach domu. Mef mógłby machnąć jakieś zaklęcie albo moglibyśmy się zrzucić na fachowca...


Ostatnio zmieniony przez Skyler Schuester dnia Sro Wrz 23 2020, 16:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Yuuko Kanoe
Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Galeony : 4778
  Liczba postów : 1942
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Wrz 23 2020, 14:03;

Uśmiechnęła się jedynie, gdy chłopak wspomniał o Mefistofelesie. Naprawdę ucieszył ją fakt, że wilkołak także chciał ją odwiedzić, bo było to naprawdę miłe z jego strony. Musiała pomyśleć nad tym czy nie przygotować dla niego jakiejś miłej niespodzianki, gdy tylko już wyjdzie ze szpitala. Nie wiedziała tylko, co takiego mogłoby to być. Może powinna potem o to zapytać Skylera jeśli tylko niczego nie wymyśli.
- To bardzo miłe z jego strony. Pozdrów go - odpowiedziała, wysłuchując następnie wszystkiego, co Schuester miał jej do przekazania w sprawie niedawnych wydarzeń mających miejsce w komunie puchońskiej. Z pewnością też cieszył ją fakt, że skrzat domowy dbał tak dobrze o jej instrument stojący w salonie. - Gdybyście kiedyś czegoś potrzebowali to poproście Tanakę. Powiedziałam mu, żeby pomagał wam w obowiązkach.
Miała nadzieję, że skrzat dzięki temu będzie naprawdę pomocny dla wszystkich mieszkańców komuny.  Chociaż miała wrażenie, że i bez tego Tanaka dbałby o ich skromne lokum. Studentka sięgnęła po kubek ciepłej herbaty, by móc upić z niej łyk aromatycznego naparu, przysłuchując się jego kolejnym słowom.
- Finna? Tak, kojarzę - odpowiedziała, bo jednak mniej lub bardziej kojarzyła znajdujące się w okolicy domy tak samo jak samego Puchona choć w zasadzie nie znała go za dobrze. Nie spodziewała się jednak tego, co Skyler powiedział chwilę później.
- O Merlinie... Wszystko w porządku? Znaczy... Na pewno nie. Chodzi mi o to czy nikomu z was nic się nie stało - nie wiedziała co mogłaby odpowiedzieć na podobne wyznanie.
Niewiele myśląc przysunęła swoje krzesło bliżej prefekta naczelnego, by móc swobodnie sięgnąć ręką do jego dłoni. Martwiła się o niego. Wiedziała, że coś takiego musiało się zdecydowanie odbić na zdrowiu psychicznym Schuestera.
- Sky... gdybyś tylko czegoś potrzebował to powiedz. Jeśli byłoby naprawdę źle to mam gdzieś w pokoju eliksir Spokoju - co prawda nie sądziła, by chłopak sięgał po eliksiry jeśli nie było ku temu prawdziwej potrzeby, ale ufała, że nie zrobi niczego pochopnie, a być może porcja eliksiru Spokoju przyniosłaby mu ukojenie na jakiś czas. - Możemy się tym zająć. Myślę, że nałożenie zabezpieczeń na dom byłoby dobrym problemem. Możemy nawet pomyśleć nad ograniczeniem teleportacji, żeby nikt niepowołany się tam nie dostał.
Wyglądało na to, że był to naprawdę dobry pomysł. Miała nadzieję, że mimo wszystko była to tylko jednorazowa tragedia i nie będzie większej potrzeby stosowania wszystkich tych zabezpieczeń. Lepiej jednak było je mieć niż potem tego żałować.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyWto Wrz 29 2020, 14:48;

Zdecydowanie był przyzwyczajony do czystości, wyuczonej przez dziadków i tak koniecznej, gdy przez pół roku mieszkał z Jerrym w jego mieszkaniu, a jednak nawet codzienne kontrole i drobne zaklęcia sprzątające zaczynały robić się uciążliwe, gdy wzięło się pod uwagę liczbę osób, które przewijały się przez Puchońską Komunę. Nagła obecność Skrzata zdawała się zdjąć ciężar z pedantycznych barków, choć wciąż pilnował uparcie swojego rewiru, czyszcząc kuchnie niemal z taką pieczołowitością, jakby stanowiło to jego medytację. Tanaka stał się zresztą jednym z jego ulubionych Skrzatów, bo w swojej pracy był dość mało natarczywy. Dało się go spotkać, dało się zagadać, ale z pewnością nie czuło się przez niego przytłoczonym.
- Tak, tak. Znaczy... - przytaknął odruchowo, trzymając się głównej myśli, że jak na tak niszczycielski żywioł, to naprawdę szkody w zdrowiu zdawały się być niewielkie, skoro Finnowi udało się dojść do siebie w zalewie kilka dni, a jego Skrzat wydostał się z płonącego budynku bez żadnych szkód. - ...z Finnem już w porządku, był u nas podziękować i wygląda na to, że doszedł do siebie - poprawił się, przesuwając dłoń po stoliku bliżej Yuuko, by ta nie musiała zbytnio nachylać się w jego stronę i dopiero muskając kciukiem jej palce, kontynuował, pozwalając sobie na delikatny uśmiech, którego pod rozczuleniem tym gestem nie potrafił ukryć.  - Spokojnie, akurat eliksirów mi nie brakuje i w razie potrzeby możesz na moje zasoby liczyć. Właściwie... planowałem wypić eliksir spokoju tamtej nocy, ale Mef, mimo wszystko, jakoś mnie uspokaja i obyło się bez - wyrzucił z siebie dość powoli, nie pospieszając wcale zmęczonego umysłu do szybszej pracy, skupiając się już na kawie, do której opadł wzrokiem, obejmując kubek wolną dłonią. - Zresztą myślałem raczej o czymś w drugą stronę, jakiś silniejszy zamiennik kawy i nawet kupiłem już składniki na kilka Eliksirów Czuwania, ale odstawianie go potem to koszmar... - mruknął, gładząc jej dłoń w drobnej podzięce i wycofując się w tył, by zapaść się wygodniej w ciasnym fotelu.
Zamyślił się na chwilę nad tym czy to wszystko faktycznie było konieczne. Zaklęcia, zabezpieczenia, blokady, osłony. W końcu to tylko jeden dom i nikt nie wie dlaczego akurat ten. Może Finn nie powiedział im wszystkiego i naprawdę chodziło tylko o niego, jakiś akt zemsty albo dziwna forma klątwy? Nie podobał mu się sam zamysł tak szczelnego zamykania domu, który w samym założeniu miał być przecież otwarty dla wszystkich. I naprawdę mógłby zaryzykować... gdyby chodziło tylko o niego. Ale wystarczyło uniesienie jasnego spojrzenia na siedzącą przed nim przyjaciółkę, by uświadomić sobie, że był przecież odpowiedzialny za całą zgromadzoną tam ekipę i gdyby upierał się na swoim, a później coś by się stało, to już nigdy nie mógłby sobie wybaczyć.
 - Mefisto już coś rzucał, jakieś podstawowe zaklęcia, ale twierdzi, że to za mało... I chyba po prostu mu zaufam, bo w sumie nie znam nikogo lepszego z zaklęć od niego. Gdybyś tylko widziała, jak sobie wtedy radził... W czasie pożaru i to w środku nocy - rozbudził się nieco, pod samym wspomnieniem swojego Wilka, przerywając, by ukryć uśmiech za kilkoma łykami gorącej kawy - Był niesamowity i myślał o wszystkim. Nawet rzucił każdemu Bąblogłowy, żeby nas ochronić przed dymem, a ja w ogóle nawet o nim nie pomyślałem... Zadusiłbym się próbując ratować Finna i tak by się skończył mój heroiczny akt pomocy, gdybym polazł tam sam. Nie żebym w ogóle potrafił wyczarować tę przeklętą bańkę... - rozgadał się nieco, w pewnym sensie zupełnie naturalnie wpadając w ten powolny słowotok przy mniej rozgadanej Yuuko, by zamilknąć pod uświadomieniem sobie tego, że nadal ufa Noxowi bezgranicznie, więc czemu wciąż powraca myślami do tego wyznania, które w ustach kogokolwiek innego wybrzmiałoby zupełnie inaczej. Może to właśnie w tym wszystkim przerażało go najbardziej? Że jemu jednemu gotów jest wybaczyć naprawdę wszystko, bezgranicznie wierząc w jego dobro. Przygryzł wargę, zaraz nieco niezgrabnie poprawiając się w fotelu, by ściągnąć brwi w drobnej próbie koncentracji, zanim nie mruknął w nagłym olśnieniu, przypominając sobie ciekawskie pytanie, które chciał zadać Yuuko. - Odwiedzał Cię ktoś spoza Komuny? Na przykłaaaad... Ktoś ze Slytherinu?
Powrót do góry Go down


Yuuko Kanoe
Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Galeony : 4778
  Liczba postów : 1942
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyCzw Paź 01 2020, 17:09;

Prawda była taka, że teraz mieszkańcy komuny tworzyli naprawdę sporą rodzinkę, która miała na głowie sporo obowiązków. W końcu wszyscy studiowali, pracowali, a do tego jeszcze pełnili dodatkowe funkcje, które także zabierały czas. Nie zawsze starczało go na to, by zajmować się niektórymi z obowiązków domowych lub po prostu brakowało sił. Ile razy Yuuko wracała późno z jakiegoś koncertu tylko po to, by po kilku zbyt krótkich godzinach snu zerwać się do Hogwartu. Zdecydowanie wszyscy mogli być wdzięczni za obecność Tanaki, który miał z nimi się całkiem dobrze.
- To dobrze - nie wnikała więcej. Cieszyło ją po prostu to, że mimo wszystko chłopakowi nic przynajmniej teraz nie dolegało. W końcu jakby nie patrzeć dom można było odrestaurować. Z użyciem magii zapewne nie byłoby to aż takie trudne. Przynajmniej tej myśli wolała się trzymać, bo w końcu nie widziała szkód wyrządzonych przez ogień, a te mogły być ogromne.
- Nie sądzę, by miałam taką potrzebę, ale na pewno zwrócę się do ciebie, gdy taka zajdzie - odpowiedziała, przesuwając palcami jednej ręki po dłoni Skylera. Miała nadzieję, że chociaż rozmowa nieco mu ulży i sprawi, że poczuje się lepiej. Gdyby tylko wiedziała, co takiego mogłoby mu pomóc. Niestety nie miała pojęcia co takiego mogłaby zrobić, by osiągnąć taki efekt. Ani czy w ogóle było to możliwe w tym momencie.
- Chyba Mef jest o wiele lepszą opcją niż eliksiry  - stwierdziła, bo jednak jakby nie patrzeć wolała, by prefekt naczelny unikał jakiś chemicznych ingerencji w swoje ciało. Może i niektóre z eliksirów były w pełni bezpieczne owszem, ale nic nie zmieniało tego, że jednak można było się do nich za bardzo przyzwyczaić.
- Chyba lepiej Słodkiego Snu... Naprawdę, Sky... kiedy ostatni raz normalnie spałeś? - zapytała, przyglądając mu się wyczekująco. Musiała uzyskać odpowiedź na to pytanie choć może nieco się go obawiała. Tym bardziej, że prawdopodobnie sama przyczyniła się też do tego problemu. W końcu chłopak z pewnością się o nią zamartwiał odkąd tylko trafiła do Munga. Naprawdę powinna być bardziej  ostrożna.
Może i komuna z założenia miała być otwarta dla wszystkich, ale patrząc na to, co się działo raczej powinni być nieco bardziej ostrożni. Nie znaczy to, że nagle przestaną wszystkich do siebie wpuszczać. Goście byli nadal mile widziani. Po prostu chodziło o ot, by zabezpieczyć się przed intruzami o złych intencjach.
- Jeśli tak mówi to chyba najlepiej będzie wynająć do tego specjalistę. Jeśli trzeba to wezmę kilka dodatkowych zleceń - powiedziała spokojnie, sięgając po swoją herbatę, która zdążyła już ostygnąć na tyle, że nie groziła poparzeniem języka przy nieco większym łyku. Nie wiedziała jak obecnie stoją z budżetem, ale chyba mogliby pozwolić sobie na zakup profesjonalnych usług w kwestii zabezpieczeń. Co prawda nie orientowała się za bardzo w tym ile takowe mogą kosztować, ale z pewnością razem dadzą jakoś sobie radę z opłaceniem ich.
Uśmiechnęła się tylko, gdy usłyszała jak Sky zaczął opowiadać o wilkołaku. Może i wolałaby, aby ta opowieść nie dotyczyła tego, co działo się przy płonącym domu, ale musiała przyznać, że faktycznie zachowanie Noxa zasługiwało na pełen podziw. Poza tym lubiła słuchać tego jak Schuester mówił o swoim chłopaku. Patrzenie na szczęśliwy związek przyjaciela w jakiś sprawiało jej radość i... sprawiało, że miała nadzieję, że pewnego dnia może sama spotka kogoś z kim mogłaby tworzyć tak zgraną parę jak oni. Chociaż... to chyba był temat na zupełnie odrębne rozmyślania.
Drgnęła zaskoczona, gdy nagle usłyszała pytanie skierowane w jej stronę. Wyrwało ją to z rwącego potoku myśli. Nie spodziewała się tego obrotu sytuacji. I choć miała wrażenie, że Skyler próbuje ją podpytać o pewną konkretną Ślizgonkę to chyba jednak liczyła na to, że się myliła. Nie wiedziała kompletnie czy jest gotowa na kolejną dziwną i niezręczną rozmowę.
- Nie... Tylko ty i Ignacy - odpowiedziała, sięgając po kubek z herbatą, starając się jakoś za nim ukryć płonące rumieńcem policzki.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Paź 14 2020, 23:17;

- Mef ogólnie jest dobrą opcją - odpowiedział od razu, unosząc nieco kąciki ust w drobnym rozbawieniu, zaraz niemal bezwiednie dodając "najlepszą", bo myśli odpłynęły mu już w stronę wdzięczności, że trafił na niego w odpowiednim momencie swojego życia, nie chcąc nawet myśleć o tym, w ile nieodpowiednich ramion zdążyłby rzucić się desperacko, szukając pocieszenia po Finnie, potrzebując przejść ten proces znieczulenia, zanim głęboko ukryta dusza romantyka znów nie zaczęłaby krzyczeć, domagając się emocjonalnego romansu, choćby i najbardziej jednostronnego ze wszystkich minionych.
- Oj, Yuu... To dopiero początek semestru, nowe stanowisko, ambitne postanowienia na cały rok i dużo zagubionych pierwszaków, które potrzebują pomocy... Wiesz jak to jest, za miesiąc wszystko wróci do normy - uspokoił ją, zaraz uciekając nieco za kubek z kawą, by upić kilka ciepłych łyków, drugą dłonią ściskając lekko jej rękę, by dać jej znać, że nie ma się o co martwić, choć musiał przyznać sam przed sobą, że jej troska przyjemnie rozgrzewała mu serce - Zresztą czytałem artykuł Dunkelda... Możesz go kojarzyć, opowiadałem Ci kiedyś o nim a propos wykorzystania Księżycowej Rosy, gdy znaleźliśmy ją na błoniach... No i może jego badania nie są jeszcze sprawdzone na większą skalę, ale przemawia do mnie jego teza, że zwiększając stężenie bezoaru i raptuśnika, jednocześnie rozcieńczając dawkę z cukrem, niweluje się skutki uboczne nawet kilkuletniego zażywania - rozwinął, nie mogąc się powstrzymać, by nie skraść tej chwili na wtrącenie czegoś z interesującej go dziedziny, jednocześnie... może nieco podświadomie decydując się na przemilczenie faktu, że wtedy wywar staje się też bardziej uzależniający.
- Nie, nie, nie. Nie martw się, Mef ma coś załatwić po znajomości, więc nie powinno wyjść zbyt drogo - zaprotestował od razu, kręcąc głową z uśmiechem, choć zaraz już przygryzał wargę pod myślą o tym, czy ta znajomość dotyczy na pewno kogoś godnego zaufania. Skarcił się w myślach, łapiąc się na tym, że zbyt mocno powraca wciąż do przeplatających się informacji o swoim chłopaku, niepotrzebnie martwiąc się wiedzą, że ten przejawia zainteresowanie czarną magią. Znał go przecież. Nie zrobiłby nic złego. Nie specjalnie.
- Poza tym to po wakacjach mamy trochę oszczędności. Przez Komunę przewinęło się wtedy trochę nowych osób, prawie każdy coś zostawił w ramach podziękowania, więc może nawet zostanie na jakieś nowe garnki czy coś... - dodał, wpadając w cichy pomruk zastanowienia, byle naprowadzić swoje myśli na właściwe tory, zaraz już uśmiechając się niekoniecznie ze słów odpowiedzi Puchonki, a raczej z jej reakcji, czując to przyjemne mrowienie ekscytacji z czających się za rogiem nowości.
- Czy to... Idę sobie dokupić ciacho, chcesz coś? - spytał, w ostatniej chwili zmieniając zdanie, decydując się na nie bycie zbyt upierdliwym w tym temacie, dobrze wiedząc jak przyjaciółka reaguje na jego wścibskość; a jednak ledwie zdążył wrócić do stolika z lukrowanym pączkiem i stojącym pod znakiem zapytania zamówieniem Yuuko, a głowę miał już całkowicie zanurzoną w wyobrażeniach niezwykle pasjonującego romansu. Nie przejmując się więc wcale urwanym tematem, święcie przekonany, że tak jak i on poddał się tej wizji, tak tym bardziej panna Kanoe powinna już odpłynąć myślami ku Ślizgonce, spytał wprost: - To coś poważnego?
Powrót do góry Go down


Yuuko Kanoe
Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Galeony : 4778
  Liczba postów : 1942
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyCzw Paź 15 2020, 01:22;

Zdecydowanie Mef był dla niego najlepszą opcją. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, gdy tylko słyszała jak Schuester mówił o swoim chłopaku. Naprawdę ją to rozczulało i cieszyła się jego szczęściem, na które z pewnością prefekt naczelny zasługiwał. Sama również była beznadziejnym przypadkiem romantyczki, która choć o tym nie mówiła to jednak marzyła o związku podobnym do tego, który łączył Skylera z wilkołakiem. Choć z drugiej strony zawsze z tyłu głowy czaiła się myśl o tym, że raczej nie znajdzie nikogo takiego. Miała wrażenie, że znalezienie kogoś, kto byłby dla niej wystarczająco dobry... i dla kogo również byłaby wystarczająco dobra graniczyło z cudem.
- Dlatego czuję się jeszcze gorzej z tym, że zostawiłam was z tym wszystkim samych - stwierdziła, gdy tylko Puchon przyznał, że właśnie teraz trwał prawdopodobnie najbardziej intensywny miesiąc w Hogwarcie, a ona właśnie teraz znajdowała się w Mungu zamiast pomagać pozostałym prefektom. To nie powinno się stać. Powinna zdecydowanie bardziej na siebie uważać w tym czasie i nie wystawiać zarówno Ignacego jak i Skaya na zbytnie obładowanie natłokiem obowiązków związanych z początkiem roku szkolnego. W tej chwili po prostu czuła się winna temu pod jakim stresem znajdował się jej współlokator.
- Mhm... Kojarzę. Przerzuciłam wtedy dla ciebie cały stos Zielnika Niedzielnego, by znaleźć w nim wskazówki odnośnie hodowania Księżycowej Rosy w ogródku. Niesamowite, że jest tak podobna do stokrotki nie tylko z wyglądu. Choć w zasadzie dopóki nie nadejdzie pełnia nie możesz mieć stuprocentowej pewności czy na pewno się nią dobrze zajmujesz - naprawdę się dobrze dobrali. Kiedy jedno zaczynało dywagacje na temat jakiegoś roślinnego składnika do eliksirów, który mógłby się okazać przydatny to drugie od razu sprawdzało czy mieliby odpowiednie warunki do tego, by ją uprawiać. I na tym chyba polegała prawdziwa przyjaźń: na wzajemnym uzupełnianiu się i wspieraniu nieważne czy chodziło o własne zainteresowania czy bardziej poważne kwestie.
- I muszę przyznać, że ciekawa ta teoria, ale naprawdę lepiej jej nie sprawdzaj. Po prostu słuchaj Mefa i nie przemęczaj się - świetna rada, nie ma co, ale lepszej przynajmniej w tej chwili nie miała. Niedługo jednak z pewnością będzie mogła wyjść z Munga, a wtedy zrobi wszystko byle tylko odciążyć Schuestera i dać mu odetchnąć na tyle na ile to było możliwe.
- To dobrze... Skupmy się więc wpierw na zabezpieczeniach, a potem możemy zastanowić się nad tym, co możemy dokupić do kuchni - to brzmiało jak plan. Chociaż z drugiej strony może lepiej było zostawić te oszczędności na jakiś szczególny i nieprzewidziany wypadek zamiast wydawać to od razu na wyposażenie i tak już dobrze zaopatrzonej kuchni? Nad tym zdecydowanie musieli jeszcze pomyśleć.
Dla Skya może były to pełne ekscytacji nowości, ale Yuuko z pewnością nie podzielała jego entuzjazmu. Zamiast tego czuła jedynie jak żołądek zaciska jej się z nerwów zupełnie jak kilka miesięcy wcześniej, gdy przyznała mu się do tego, że noc poza domem spędziła z wilą. W zasadzie w tej chwili miała o wiele większy mętlik w głowie. Nieważne jak się z tym czuła to była świadoma tego, że Willow była jednonocną przygodą; wilą, która pojawia się po to, by skusić swoim urokiem, a następnie zniknąć pozostawiając po sobie jedynie garstkę niezwykle intensywnych wspomnień. Z Dear było kompletnie inaczej, bo... nie zniknęła. Przynajmniej nie całkowicie, bo nieważne co znajdowało się między nimi to wciąż znajdowała się w miarę blisko i mogła w każdej chwili wpaść na nią w Hogwarcie.
- Nie. Dzięki - odpowiedziała, mając nadzieję, że głos nie zdradził zbytnio targających nią emocji, które zaczęły ją przytłaczać jak tylko Schuester odszedł na chwilę po to, by dokupić sobie pączka do kawy, zostawiając Japonkę samą z jej myślami, które zaczęły się kotłować w jej głowie. Miała wrażenie, że po raz kolejny pchała się w coś, co mogło się skończyć dla niej naprawdę boleśnie, ale dla kilku spędzonych wspólnie chwil była skłonna podjąć to ryzyko.
- W sensie... ja i Heaven? - dopytała jeszcze dla pewności, gdy tylko Skyler wrócił na miejsce. Zacisnęła nieco mocniej dłonie na kubku wciąż ciepłej herbaty choć zdecydowanie nie odczuwała teraz jej temperatury. Pewnie nawet nie zauważyłaby tego, gdyby zaczął by ją parzyć w ręce. Na ułamek sekundy przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad tym, co powinna powiedzieć współlokatorowi. W końcu jednak westchnęła ciężko i wbiła spojrzenie w widoczny w naczyniu napój. - Ja... nie wiem, naprawdę...
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySob Paź 17 2020, 12:18;

Trzeba przyznać, że uzupełniali się anielsko wręcz dobrze. Zarówno jeśli chodzi o ich zainteresowania naukowe, jak i o podejście do życia czy otwartość. Zapewne tylko ze względu na nią nie "zainwestował" jeszcze uzbieranych przez wakacje pieniędzy, wydając co do galeona na wyposażenie kuchenne, podstawowe kosmetyki do łazienki lub nowe materace do sypialni, za obce mając tajemniczo brzmiące pojęcie oszczędzania. Pieniądze zresztą nigdy się go nie trzymały, bo nie tylko sam od razu kupował wszystko, co tylko wpadło mu w oko jako potencjalny prezent bez żadnej okazji, ale też większość jego zarobku szła... po prostu na jedzenie dla siebie i bliskich mu osób, a nawet i dla ledwo znanych uczniów Hogwartu, bo przecież prawdopodobnie nie ma żadnej osoby w szkole, która choć raz nie miałaby okazji skosztować jego wypieków. Przez ostatnie miesiące przywykł też jednak do tego, że i na samego siebie zaczął wydawać więcej pieniędzy, pozwalając sobie na to rozpieszczenie się podniesieniem standardów przez swojego chłopaka. I tak jak znów był na tym etapie, gdzie zmęczenie odbierało mu nieco iskier z jasnych oczu, podkreślając je bladosinymi półksiężycami, tak jednak tym razem sama skóra jego twarzy była lepiej nawilżona, niż kiedykolwiek wcześniej w jego życiu, a miodowe loczki na głowie skręcały się finezyjnie, potraktowane specyfikiem, na którego widok jeszcze rok temu wzdrygnąłby się z obrzydzeniem.
- Mhm - przytaknął jej, szukając dogodnej pozycji w fotelu, choć ta chyba nigdy do końca nie była możliwa w miejscu publicznym, skoro wymagała od niego siedzenia w miarę prosto, a każdy wie, że Sky can't even sit straight. Niemniej poczuł jakieś uderzenie satysfakcji, że dziewczyna  od razu przyznała się do tego, że i ona pomyślała o Heaven przy tak luźno zadanym pytaniu, nie bawiąc się w żadne "Sky, nie wiem o czym mówisz", by za chwilę i tak stracić ją w całości pod zmartwieniem posłyszanej odpowiedzi. Przygryzł wargę, spojrzeniem błądząc po skruszonym od wyschnięcia lukrze, zanim nie sięgnął do czekoladowych oczu Yuuko, przez chwilę poruszając ustami, a jednak nie mówiąc zupełnie nic, bo przecież cokolwiek nie wyszłoby teraz z jego ust, byłoby przejawem najwyżej hipokryzji. Doskonale przecież wiedział, że będąc w takiej relacji, nie ma słów, które mogłyby dotrzeć do spragnionej kontaktu osoby.
- Rozumiem - odpowiedział więc tylko, opuszczając znów wzrok na swojego pączka, w którego wgryzł się zaledwie chwilę po tym, by słodkość rozlewającego się na język nadzienia zagłuszyła gorzkość tego stwierdzenia. - Jeśli masz z tego choć jedno pozytywne wspomnienie, którego nie będziesz żałować, gdy to nieokreślone coś między Wami się skończy... jeśli się skończy... To chyba dobrze. Tak myślę - stwierdził powoli, odkładając nadgryzionego pączka na talerz i pozerkując zmęczonym spojrzeniem na rozlewającą się na białej ceramice gęstą czerwień - Nie wiem czego potrzebujesz, ale...  Wiem, że to nie to samo, ale zawsze masz nas, więc powinnaś czuć się kochana niezależnie od... no wiesz - zamotał się nieco, balansując gdzieś na granicy wstydu sztampowością tego stwierdzenia, a chęcią podzielenia się myślą, którą sam potrzebował usłyszeć kilka lat temu, gdy dawał wodzić się za nos pewnemu Ślizgonowi.
Powrót do góry Go down


Yuuko Kanoe
Yuuko Kanoe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze na nadgarstku ma bransoletkę z wiecznych fiołków i drugą czarno-żółtą z zawieszką borsuka
Galeony : 4778
  Liczba postów : 1942
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySob Paź 17 2020, 18:41;

Z pewnością mieli na siebie naprawdę dobry wpływ. Yuuko od czasu znajomości z Skylerem zdecydowanie czuła się o wiele lepiej sama ze sobą. Była nieco pewniejsza siebie i potrafiła też niekiedy myśleć o sobie, a nie tylko o innych. Choć... dalej zdecydowanie przejmowała się cudzą opinią i robiła wszystko byle tylko dopasować się jak najbliżej ideału uczennicy do czego niejako zobowiązywał ją tytuł prefekta. W końcu powinna być wzorem dla innych uczniów, pomagać im i pokazywać jak powinni się zachowywać, a godna reprezentacja domu była dla niej niezwykle ważna.
Nie widziała sensu w zwodzeniu Skya lub ukrywania tego, że wcale nie wie o co mu chodzi. W końcu Schuester był jej najlepszym przyjacielem i na pewno nie dałby jej się zwieść - to raz. A dwa to... cóż chyba naprawdę sporo osób miało okazję do tego, by widzieć ją ze Ślizgonką w czasie imprezy urządzanej w domku opiekunów. Naprawdę drinki wypite w czasie gry w beer ponga za bardzo nią sponiewierały. Zdecydowanie... Tym bardziej, że chyba trafiły jej się najmocniejsze z możliwych trunków, które zwalały z nóg.
Nie wiedziała w sumie czego oczekiwała od Skylera, ale zdecydowanie nie spodziewała się tego, że przyjmie to w zasadzie tak spokojnie i nie będzie próbował w żaden sposób negować czy kwestionować tego, co zaszło pomiędzy nią a Dear. Nie była pewna tego czy cieszyło ją to czy raczej wolałaby usłyszeć o tym jaka jest nieodpowiedzialna i nie wie w co się pakuje. Chociaż może jednak wiedziała? Trudno było to stwierdzić. Z pewnością jednak czuła, że jej rozum znikał ilekroć w pobliżu znajdowała się Ślizgonka, a jej ciało reagowało automatycznie na każdy jej ruch.
- Dzięki, Sky... - wydusiła w końcu z siebie, zaciskając palce na kubku z herbatą, który uniosła po raz kolejny do ust, by w jakiś sposób zamaskować pewną niezręczność, którą w tej chwili odczuwała. Była mu naprawdę wdzięczna za to, że starał się okazać jej wsparcie, ale równocześnie... cóż w żaden sposób nie zmniejszało to mętliku, który miała w głowie. Nie była pewna tego jak się z tym wszystkim czuła. Niemniej z jakiegoś powodu było o wiele łatwiej poddawać się całemu temu natłokowi uczuć niż próbować od niego uciec czy stłamsić go. Tego z pewnością nie potrafiła zrobić.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2520
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPon Paź 19 2020, 18:13;

Nie był pewien, czy postępuje słusznie, ale był pewien tego, że odwrotność nic by nie dała. Usilnie starał sobie powtarzać, że niezależnie od tego, jak bardzo chciałby ochronić przyjaciółkę przed wszelkimi przykrościami, tak zwyczajnie nie jest to możliwe. Zawsze będzie coś, co się przeoczy; zawsze będzie coś, na co zwyczajnie nie ma się wpływu i musi się z tym pogodzić, więc nie miał żadnej innej opcji, jak po prostu... nie oceniać, pozwolić na swobodę, nawet jeśli wydaje się, że jest to błąd, bo przecież gdyby jej czegokolwiek zabronił, zakładając, że jakimś cudem by się go posłuchała, to przecież nigdy nie mógł mieć pewności, czy przez to nie odciąłby jej drogi do jej szczęśliwego zakończenia. Sam przecież zawsze powtarzał, że lepiej jest spróbować, niż nie wiedzieć co mogłoby się wydarzyć, gdybyśmy odważyli się na ten jeden krok naprzód. Dlatego naprawdę nie miał żadnego innego wyjścia, jak zwyczajnie zapewnić ją o tym, że może na niego liczyć; że będzie obok; że zawsze znajdzie dla niej czas, gdy tylko będzie go potrzebować.
I pozostawała już tylko obserwacja, jak to wszystko dalej się potoczy.
Dlatego też chętnie uciekł do bezpieczniejszego tematu, rozpoczynając dyskusję o wykorzystaniu węglowych świetlików w gastronomii, próbując namówić Yuuko na wydanie zaoszczędzonych przez wakacje pieniędzy na kilka szczepów, by zacząć hodować te migoczące przytłumionym światłem kryształki, pozwalając im przemykać po ścianach Puchońskiej Komuny, oczami wyobraźni zdecydowanie uznając ten efekt za piękny, ale też prawdopodobnie dużo łatwiejszy do osiągnięcia, niż miało to miejsce w rzeczywistości.
I zapewne tylko koniec godzin odwiedzin był w stanie zmusić go do zaprzestania ciągłego domawiania czegoś do ich stolika, zamiast kolejną słodkością, zwieńczając ich spotkanie może trochę przydługim przytuleniem swojej przyjaciółki, chcąc w tej jednej chwili oddać jej całe swoje siły potrzebne do regeneracji i szybkiego powrotu do zdrowia.

| zt x2
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyNie Sie 29 2021, 10:03;

W trakcie przerwy w pracy postanowiła zaszyć się w tutejszej herbaciarni z pewną książką pożyczoną od innego uzdrowiciela tej samej specjalizacji. Rozpisana tam była szczegółowa definicja zaklęcia "Vulnera arcuatum". W swojej karierze użyła tego czaru raptem dwukrotnie i choć niegdyś nad nim studiowała to dzisiaj postanowiła umilić sobie przerwę ciekawą lekturą. Trzymana w dłoni książka jest dosyć świeżo wydana i zawiera dodatkowe informacje na temat tego potężnego czaru. Przypominała sobie zatem etymologię zaklęcia, która w bardzo przyjemny sposób wskazywała również które sylaby należy w jaki sposób inkantować. Autor książki zastosował technikę nazewnictwa medycznego, a więc po dłuższej chwili udało się jej w myślach całkiem dobrze to inkantować. Ważną informacją było przeczytanie zaleceń o unikaniu stosowania magii niewerbalnej przy czarach medycznych potężniejszych niż zwykłe. Nie była zaskoczona tymi słowami bo jednak "Vulnera arcuatum" należała do cholernie trudnych zaklęć i wystarczyło choćby jedno małe zająknięcie, a skutki mogłyby być opłakane. Poznała dokładny opis czaru i nie miała na myśli tekstu w stylu "leczy poważne rany", a dokładnie która sylaba inkantacji i który gest nadgarstka odpowiada za konkretne działanie regenerujące. Dowiedziała się również jakie są najczęstsze "szkolne" błędy w trakcie rzucania tego czaru - najczęściej uzdrowiciele nakierowywali różdżkę na ranę, inkantowali i tyle. Według autora kluczowa jest dokładna precyzja i celowanie w konkretną część rany, przykładowo: w miejsce największego rozerwania tkanki. Wzrok Sam padł również na zaznaczony innym atramentem komentarz, aby nie stosować czaru na rany obficie krwawiące. Skoro nie widzisz dokładnie rany to leczenie jej "na oślep" mogło kończyć się dosyć ryzykownie. Ten czar nie leczył "wszystkiego", on znacząco wspomagał proces regeneracji. Aby uzyskać największą efektywność należy zadbać, aby rana została solidnie oczyszczona, pozbawiona krwotoku i najlepiej dobrze oświetlona, aby uzdrowiciel nie miał wątpliwości w którą część rany celować różdżką. Czyż nie tego uczono jej w trakcie stażu? Nigdy nie można rzucać czaru "na oślep", nawet jeśli uzdrowiciel przekonany jest, że widzi ranę. Nie, musi widzieć dokładnie miejsce rozerwania tkanki i wtedy inkantować w pełnej koncentracji. Czar ten jest na tyle silny, że pacjent musi po tym czasie długo leżeć i nie ruszać mięśniami wokół rany. Z tego, co wyczytała to wielokrotnie ponawiany czar (na tą samą ranę!) może spowodować nawet obumarcie tkanki. Dlatego też należy zadbać, aby "Vulnera arcuatum" stosowana była maksymalnie dwukrotnie na jednym pacjencie. Ponowne stosowanie wskazywane jest dopiero po upływie siedemdziesięciu ośmiu godzin odpoczynku. To była szalenie istotna informacja i zdecydowanie wolała opis czaru tego autora niż to, czego uczyła się w trakcie stażu. To innowacyjne i szczegółowe podejście poparte statystykami. Na kolejnych stronach znalazła bardzo obrazowe informacje dotyczące zachowania się mięśni i tkanek zasklepionych przez ten czar. Nie miała pojęcia, że zaklęcie niejako "naświetla" ciało i tymczasowo podwyższa jego temperaturę. Nigdy nie spotkała się z przypisaniem gorączki jako efektu ubocznego "Vulnera arcuatum", co jednak można było logicznie wyjaśnić. Czar przyspieszał regenerację, a kiedy organizm walczy z raną to od razu podwyższa swoją temperaturę. Dopiła herbatę i jeszcze nieco zaczytana wróciła po schodach do gabinetu uzdrowiciela.

| zt
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyNie Maj 22 2022, 10:33;

Co prawda nie pracowała już w szpitalu, co nie zmienia faktu, że czasem przychodziła po niektóre kopie dokumentów. Tego rodzaju papierologia jest odbierana tylko osobiście bo sowom (zwłaszcza tej należącej do Samanthy) nie można do tego stopnia ufać, aby tego typu dokumentacja była przenoszona drogą lotną. Sęk w tym, że ordynator przeprowadzał właśnie operację, a bez jego podpisu nie mogła odebrać potrzebnej dokumentacji. Pozostało jej albo przyjść za dwa dni albo poczekać godzinę, może półtorej. Wybrała drugą opcję i na ten czas udała się do znajomej herbaciarni. Lubiła to miejsce, było całkiem przyjemnie i ciepło, co stanowiło miłą odskocznię od deszczowej aury za oknem. Kupiła sobie duży kufel ziołowej herbaty i ruszyła do pobliskiego stolika kiedy dostrzegła po drodze znajomą sylwetkę. Nie widziała tej dziewczyny od... od ich grudniowego ślubu, dlatego też otworzyła szerzej oczy na widok wyraźnie zarysowanego ciążowego brzuszka.
- Beatrice? Hej! - zagadnęła od razu, przystrajając usta w pogodny uśmiech. Herbata parowała i wydzielała intensywny zapach. - Dawno się nie widziałyśmy i naprawdę, gratulacje... - poszerzyła uśmiech bo szczerze mówiąc, naprawdę cieszyła się cudzym szczęściem. To akurat przyjaciele jej narzeczonego, co nie zmienia faktu, że starała się być z nimi w pozytywnej relacji przy okazji przypadkowego spotkania.
- Mogę...? - zapytała o możliwość dołączenia do tego samego stolika, bo jakby nie patrząc większość była już zajęta przez pielęgniarzy, asystentów, pacjentów i ich rodzin.
- Może zdradzisz mi jak ci się wiedzie jako wciąż świeżo upieczona żona? Czeka mnie niebawem to samo... - zaśmiała się krótko, ale gdzieś tam zadrżała nuta zdenerwowania, które musiało mieć swoje głębsze pochodzenie.
Powrót do góry Go down


Beatrice L. O. Whitelight
Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Maj 25 2022, 13:55;

Naprawdę nie lubiła badań. Niemniej wiedziała, że w obecnym stanie, w którym się znajdowała, były one bardziej, niż konieczne. Dlatego nie dyskutowała z uzdrowicielami, mając w pamięci zagrożenie ciąży, które miało miejsce nie tak dawno temu. Skoro miała stawić się na szereg badań kontrolnych, po prostu musiała to zrobić. Nie było innego wyjścia i tyle. Czy tego chciała, czy nie, po prostu udała się do Munga.
Nienawidziła się spóźniać, więc i tym razem była na czas. Niestety, dopiero na recepcji dowiedziała się, że jej uzdrowiciel prowadzący miał naglący przypadek, który zmusił go do zmiany swojego grafiku. Beatrice była zmuszona czekać około godziny. Wcale jej się to nie uśmiechało, ale jeszcze bardziej nie opłacało się wracać do Doliny Godryka czy do Hogwartu i potem znów gnać do Londynu. Zdecydowanie wolała udać się do kawiarni i napić herbaty w oczekiwaniu na przybycie jej uzdrowiciela.
Zamówiła napój i zajęła jeden z ostatnich wolnych stolików. Wyjęła z torebki ostatnie wydanie proroka i zaczęła je przeglądać bez szczególnego zainteresowania. Nie spodziewała się żadnego towarzystwa, toteż niezmiernie się zdziwiła, słysząc jak ktoś wywołuje ją po imieniu. Opuściła gazetę, aby odszukać wzrokiem odpowiednią osobę. Uśmiechnęła się, widząc rudowłosą kobietę, która była partnerką Alexa.
- Hej, faktycznie minęło sporo czasu - przyznała, dalej uśmiechając się w ten sam sposób. Słysząc gratulacje, zerknęła odruchowo na swój powiększający się brzuch, przekonana, że pewnie tego właśnie dotyczyły jej słowa. - Dziękuję - odparła odruchowo.
- Oh, tak, oczywiście! Siadaj, proszę - wskazała dłonią wolne miejsce naprzeciwko niej. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Faktycznie, było mocno zatłoczone. Może trafiły na jakieś godziny wolne uzdrowicieli? Merlin jeden raczył wiedzieć.
Zaśmiała się dźwięcznie, słysząc kolejne słowa Samanthy. Odrzuciła niesforny kosmyk włosów z twarzy i ponownie nieco upiła ze swojej filiżanki.
- W zasadzie to nie zauważyłam znacznie większej różnicy, prócz tego, że brzuch mi się powiększa - przyznała, dalej się uśmiechając. Po chwili wyraz jej twarzy zmienił się, gdy Sam oznajmiła, że niedługo bierze ślub. - Merlinie… Kto by się spodziewał, że Alex tak szybko się ustatkuje. Dopiero co oświadczyliście, że jesteście zaręczeni. - Pokręciła głową z lekkim niedowierzaniem. Bo faktycznie nie spodziewała się, że ten konkretny mężczyzna tak szybko zostanie usidlony. Jak widać, los był naprawdę zmienny.
- Kiedy przypada szczęśliwy dzień? - zapytała, unosząc jedną brew ku górze, naprawdę zaintrygowana tematem.
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Maj 25 2022, 16:53;

Dopiero po zainicjowaniu rozmowy z Beatrice uświadomiła sobie, że jej życie towarzyskie wciąż kuleje. Przez tryb pracy nie miała zbyt wielu znajomych, co kiedyś było nie do pomyślenia. Dotąd uważana była za duszę towarzystwa, a kiedy nastała dorosłość to życie zweryfikowało wszelkie dotychczasowe znajomości. Tym chętniej zagadnęła do kobiety i uśmiechała się do niej pogodnie. Ich wesele było niesamowite, wyszukane, prestiżowe i godne pozazdroszczenia. Nie był to styl Samanthy jednak szczękę zbierała z podłogi do samego rana. To były miłe wspomnienia.
- Taka chyba kolej rzeczy, czyż nie? - uśmiechała się na wieści o jedynej zmianie w małżeństwie - rosnącemu w brzuchu potomkowi tej dwójki mistrzów. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Camael uważany był za mistrza transmutacji, a Beatrice za mistrzynię eliksirowarstwa. Pracowała w Hogwarcie od paru miesięcy i uważnie słuchała tego, co się mówi o nauczycielach. Czytywała nawet tego szkolnego Obserwatora choć podawane tam imiona niewiele jej mówiły.
- Z jednej strony to ja nalegałam na krótki okres zaręczyn ale kiedy dementorzy pojawiają się na ulicach, a księżyc zniknął to zastanawiam się czy nie lepiej będzie przełożyć ten ślub na dalszy termin. - usiadła naprzeciw niej i oparła dłoń o stolik.
- W czasach szkolnych ja i Alex chodziliśmy ze sobą przez bodajże pięć lat. - wzięło ją na wspominki o tym wspaniałym mężczyźnie. - Wystarczyło spotkać go po latach i od razu już wiedziałam, że tamto uczucie wcale nie minęło. Nie podejrzewałam go o taką brawurę kiedy mi się oświadczał. - roześmiała się pamiętając swoje niemałe zaskoczenie. Nastawiała się na przynajmniej dwuletnie czekanie na te magiczne zapytanie, a tu proszę, zwalił ją tym z nóg. Ewidentnie była z tego powodu szczęśliwa.
- Teoretycznie za miesiąc, ale tak jak właśnie mówiłam, porozmawiam z nim czy nie warto będzie tego przełożyć. Nie chciałabym ryzykować, aby tak magiczny dzień popsuli dementorzy. Nie każdy też czuje się dobrze bez księżyca co mnie niepokoi. A ty jak znosisz te zmiany? - odbiła pałeczkę, ale też zainteresowała się samopoczuciem ciężarnej kobiety w obliczu nieprzyjemnych okoliczności panujących w Wielkiej Brytanii. Miała nadzieję, że nie spotka dementora. Nie kiedy nosi pod sercem mały cud!
Powrót do góry Go down


Beatrice L. O. Whitelight
Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPią Maj 27 2022, 11:21;

Faktycznie, można by było przypuszczać, że taki jest stan rzeczy. Kobiety po ślubie zachodzą w ciążę, rodzą dzieci. Tyle że to wcale nie było w pierwotnym planie Beatrice. Ślub, owszem, ale ciążę zamierzała nieco odłożyć w czasie. Niemniej, skoro już miała ona miejsce, nie zamierzała narzekać. Pierwotnie była przerażona i kompletnie nie wiedziała, czego powinna się spodziewać. Teraz przywykła do tej myśli a nawet nie mogła się doczekać powitania swojego dziecka na świecie. Kto by się tego po niej spodziewał?
- Tak mówią, ale co ja tam wiem - przyznała, wymownie wzruszając ramionami. Nigdy nie była szczególnie rodzinną osobą, co wynikało po prostu z takiego a nie innego zachowania. Co zaś tyczyło się jej dziecka, wiedziała, że zrobi wszystko, co tylko leżało w jej mocy, aby zapewnić mu jak najlepsze życie i czułość ze strony rodziców, której jej samej tak często w dzieciństwie brakowało.
Słuchała jej rozważań na temat ślub z Alexandrem, jednocześnie popijając swoją herbatę. W zasadzie rozumiała obawy, które kierowały kobietą. Sama czuła się niekomfortowo kiedy wiedziała o tych wszystkich dementorach czających się na ulicach.
- Nie dziwię ci się, że masz do tego takie podejście. Z drugiej strony, jeśli mogę ci coś doradzić, nigdy nie ma dobrego momentu. Zawsze znajdzie się milion powodów, aby czegoś nie zrobić. Wystarczy znaleźć jeden, bardzo silny, aby podjąć odpowiednią decyzję. Skoro więc uważasz, że Alex to ten jedyny, po co odkładać to w czasie? Dementorzy zawsze będą, tak samo jak dziwne zmiany magiczne w Wielkiej Brytanii. - Nie znały się jakoś bardzo mocno, ale czuła, że te słowa trzeba wypowiedziedzieć głośno. Nie po to, aby zasiać w głowie kobiety ziarno niepewności, czy aby na pewno podejmowała właściwą decyzję. Powiedziała to po to, aby pokazać, że nie warto odwlekać szczęścia w czasie. Żyje się raz.
- Alex i brawura? - Uniosła brwi do góry, naprawdę zaskoczona jej słowami. - Koniecznie musisz opowiedzieć mi o tym więcej! - Kto nie lubił plotek, które dotyczyło znanych przez nie osób? Beatrice lubiła takie smaczne kąski. Szczególnie że potem będzie mogła patrzeć na pozornie kamiennego nauczyciela z pewnym uśmieszkiem na ustach.
Na pytanie dotyczące tego, jak Beatrice odczuwała zmiany wynikające ze zniknięcia księżyca, kobieta potrzebowała chwili, aby się nad tym zastanowić. Dlatego milczała kilka sekund, patrząc w bliżej nieokreślony punkt w przestrzeni.
- Jestem zmęczona mocniej niż zazwyczaj - przyznała w końcu, przenosząc spojrzenie czarnych tęczówek na Samanthę. - Choć nie jestem pewna, czy jest to wynikiem ciąży, czy właśnie tych wszystkich anomalii - dodała, delikatnie wzruszając ramionami. Wiedziała, że kobiety w ciąży odczuwały zmęczenie i było to normalne. Tyle że biorąc pod uwagę jej niedawne problemy z utrzymaniem ciąży, w jej przypadku było to nieco groźniejsze. Stąd też częstsze wizyty w Mungu.
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Cze 01 2022, 21:44;

Poniekąd zazdrościła Beatrice takiego potoku życia i nie mogła się doczekać, aż i sama ruszy tą ścieżką. Musi najpierw rozwiązać najważniejsze problemy i życie jej zmieni się tak samo jak nazwisko. Nie lubiła okresu narzeczeństwa, a jeśli miałaby być okrutnie szczera to po prostu nienawidziła tego oczekiwania ślubu. Wewnętrznie dosyć solidnie cierpiała co kryła za łagodnością głosu i miłymi słowami. Nawet teraz, w trakcie pogawędki z Beatrice, czuła na dnie serca tak dużą ciężkość iż cieszyła się, że siedzi bo jeszcze trochę a mogłoby to ją zbić z nóg.
- Och, nie zrozum mnie źle, ale ja nie cierpię narzeczeństwa. - odparła rozbrajająco szczerze i zaczęła bawić się czarnym pierścionkiem zaręczynowym, obracając go na palcu serdecznym.
- Gdyby było to możliwe, to poślubiłabym go i następnego dnia po oświadczynach, ale to nie jest takie proste jak mi się wydaje. - uśmiechnęła się z dozą smutku i popatrzyła na pierścionek z przejawem czułości. Mimo wszystko obojgu zależało, aby dzień ślubu był idealny.
- Masz rację, zło czai się wszędzie. Dementora można spotkać za rogiem i to naprawdę testuje siłę charakteru. Nie sądziłam, że to będzie takie ciężkie. - jak tu nie rozmawiać o aktualnych wydarzeniach związanych z problemami świata? Nie było to normalne, czarodzieje panikowali, inni cieszyli się, że "coś się dzieje", a inni chowali po kątach i zabezpieczali tysiącami ochronami przed złem.
- Najpierw powiedz mi jakiego Alexa do tej pory znasz, a wtedy powiem ci o dwóch brawurach, które mnie niesamowicie zaskoczyły. - zaproponowała wymianę informacji. Nie zamierzała zdradzać takich najbliższych brawur lecz tylko te niegroźne. Potrzebowała poplotkować, poopowiadać, posłuchać... pobyć normalną narzeczoną.
- Równie dobrze wszystkie bodźce naraz mogą wpływać na samopoczucie. Mój przyjaciel tak kiepsko się czuł, że wyjechał do Grecji odpocząć na parę dni. Cwanie to sobie wymyślił bo wrócił opalony i zadowolony. - uśmiechnęła się, opierając brodę o brzeg swojej dłoni.
Powrót do góry Go down


Rhode O. Fairley
Rhode O. Fairley

Przyjezdny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Amerykański akcent / Papieros w ręce / Blizna na łuku brwiowym / Całe ciało pokryte licznymi piegami, widocznymi szczególnie latem
Galeony : -21
  Liczba postów : 127
https://www.czarodzieje.org/t22050-rhode-o-fairley
https://www.czarodzieje.org/t22399-gustav-sowa-rhode#739287
https://www.czarodzieje.org/t22398-rhode-o-fairley?highlight=rhode
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPon Sie 28 2023, 10:18;

Była zmęczona i głodna, a przez to też nieco podirytowana. Lato nieubłagalnie zbliżało się do końca, poranki były coraz mroźniejsze, a wieczory zaskakiwały ją każdego dnia o coraz to wcześniejszych porach. Obiecała sobie, że zrobi sobie tydzień urlopu, ale zawsze pojawiało się coś. Te cosie mnożyły się, a Rhode pozwalała porywać się kolejnym zadaniom i obowiązkom, walutą był jej wolny czas. Cudem, rzec by można, przez błąd w kalendarzu, w jej dzisiejszym harmonogramie pojawiło się półgodzinne okienko. Przez trzydzieści minut się nie wyśpi, ale chociaż może wrzuci coś na ząb. Z tą myślą pokonała korytarze szpitala w kierunku szpitalnej herbaciarni, która specjalizowała się w... herbatach (i eliksirach), jak sama nazwa wskazuje, ale za szklaną ladą było też kilka rodzajów kanapek i słodkich wypieków. Nie mogła się zdecydować.
Nie mogę się zdecydować — pod nosem konwersowała sama ze sobą, miętoląc w rękach róg lekarskiego kitla. Z poziomu jej piersi łagodnie uśmiechała się plakieta z jej magicznym zdjęciem, a litery imienia i nazwiska połyskiwały na białym tle. W obliczach zmęczenia jej decyzyjność była bardziej niż wątpliwa, ale szczęśliwie ograniczała się do problemów przy tych małych wyborach. Ciasto z porzeczką i bezczelnie obfitą porcją kruszonki, czy bagietka z burakiem i kozim serem? Wzrokiem skakała z jednego na drugie, łapiąc się na tym, że tak naprawdę przysypia z otwartymi oczami.

Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem, runa jera na brzuchu
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6921
  Liczba postów : 2346
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyPon Sie 28 2023, 18:33;

W przeciwieństwie do kobiety Max sprawiał wrażenie wypoczętego i dość zadowolonego z życia, gotowego do tego, żeby biegać w nieskończoność po korytarzach Munga i zajmować się tym, czego od niego oczekiwano. Teraz jednak zdecydowanie potrzebował czegoś do picia, a skoro nie miał najmniejszej ochoty siedzieć w miejscu, skierował się na właściwe piętro, by zajrzeć do herbaciarni i przekonać się, czy przypadkiem nie mieli tutaj czegoś, co mogło zadowolić jego niezwykle wysublimowane gusta. Prawdę mówiąc, szukał po prostu ziół, które z jakiegoś powodu całkiem mu podchodziły, powodując, że zamieniał się w jakiegoś starego dziadka. Jeszcze trochę, a zacznie po prostu wstawać o normalnych godzinach, jeść normalne posiłki i kłaść się odpowiednio wcześniej. Brzmiało to absurdalnie, skoro właśnie zaczynał staż uzdrowicielski, ale ostatecznie, zawsze mógł pomarzyć o tym, żeby faktycznie zacząć prowadzić jakiś normalniejszy tryb życia. Taki, który pozwoliłby mu nie zabić pacjentów po kilku pierwszych dyżurach.
- Wtedy trzeba kupić wszystko, na co się ma ochotę, doktor... Fairley - powiedział do kobiety, obok której stanął, wsunąwszy dłonie w spodnie. Założył specjalnie na ten dzień swoją medyczną bluzę w lunaballe, które biegały po niej jak szalone, chowając się i pojawiając, kiedy tylko chciały. Fairwyn często patrzył na te jego stroje, jakby chciał mu powiedzieć, że był idiotą, ale widział, że niektórzy pacjenci zdawali się to doceniać, jakby dzięki takim zabiegom, czuli się zdecydowanie lepiej. Zwłaszcza dzieciaki, które trafiały tutaj w kiepskim stanie po najróżniejszych, niezbyt miłych wypadkach. Puchate lunaballe, nieśmiałe nieśmiałki, urocze niuchacze, to często zwracało ich uwagę, dzięki czemu nie krzyczały tak bardzo z przerażenia. A Maxowi to odpowiadało.
Zakołysał się lekko w przód i w tył, przez co jego plakietka zakołysała się na piersi i szybko poprawił niewielkie lusterko kierunkowe, nie chcąc go uszkodzić. Był pewien, że dostałby niezły opierdol z góry na dół, gdyby zrobił coś złego temu komunikatorowi, a wolał, żeby nie skrzeczał jakichś dziwnych komend, kiedy będą wzywali go na izbę przyjęć albo na oddział, żeby od razu brał się do roboty i komuś pomagał. Jeszcze wylądowałby w innej części Munga i dopiero byłaby z tego draka, a później poważna rozmowa z Fairwynem, której Max wolał, dla świętego spokoju, unikać.
- Byle to nie była melisa, bo chyba przydałby się pani bardziej jakiś żeń-szeń - dodał, uśmiechając się zaczepnie, jak miał w zwyczaju.

@Rhode O. Fairley

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Rhode O. Fairley
Rhode O. Fairley

Przyjezdny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Amerykański akcent / Papieros w ręce / Blizna na łuku brwiowym / Całe ciało pokryte licznymi piegami, widocznymi szczególnie latem
Galeony : -21
  Liczba postów : 127
https://www.czarodzieje.org/t22050-rhode-o-fairley
https://www.czarodzieje.org/t22399-gustav-sowa-rhode#739287
https://www.czarodzieje.org/t22398-rhode-o-fairley?highlight=rhode
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyWto Wrz 05 2023, 14:41;

Może na weekend wybierze się poza miasto? Podobno okoliczne tereny miały dużo do zaoferowania, słyszała też o urokliwej dolinie Godryka - nie miała jeszcze okazji jej odwiedzić, a przecież jeszcze jakiś czas temu uwielbiała celebrować te małe momenty odpoczynku w naturze. Aktualnie, jeśli nie była w szpitalu, to spotkać można było ją w czeluściach okolicznych księgarni i antykwariatów, z większością właścicieli sklepów wymieniała już uprzejmości, pytała o chore kolano, o to, jak się mają dzieci, debatowała czy lepszy słoneczny, ale chłodny dzień, czy zachmurzone, ale wciąż grzejące w skórę lato. W innych przypadku zamykała się w czterech ścianach. Pracowała, czytała, czytała pracując i pracowała czytając. Rutyna dnia codziennego zamykała się na niej coraz mocniejszym uściskiem.
Hmm? — mrugnęła dwukrotnie, orientując się, że to do niej były skierowane słowa. O nie, czy znowu mówiła na głos? Zaśmiała się krótko pod nosem, wzdychając ciężko i przeciągając się, by ten jej dwudziestodziewięcioletni kręgosłup mógł się naciągnąć i poustawiać. — Jak trzeba to trzeba, potraktuję to jako zalecenie lekarskie.
Tak samo jak on, i ona zasugerowała się tym, co napisane miał na plakietce. Maximilian Brewer, stażysta. Ciężko nie było zauważyć jego kitla w lunaballe, co, chociaż nie było standardowym wyborem odzienia pracowniczego, musiało bardzo przypaść do gustu młodszym pacjentom szpitala. Pomyślała, że to niecodzienne podejście, szczególnie jak na stażystę, tak nawet brać pod uwagę jak wybór naszego stroju może wpływać na innych. Ubrany tak wyglądał nieco zabawnie, ale skracało to dystans i zmniejszało strach oraz dyskomfort - a przy pracy z dziećmi było to kluczowe.
Oho, czyżby oddział dziecięcy? — Zagaiła, brodą wskazując na biegające po materiale bestyjki, które wydawały się gonić, przystawać i później zmieniać koleją z uciekającymi. Złożyła swoje zamówienie, sugerując się lekarską poradą prawie-uzdrowiciela Brewera: na talerzykach wylądowała i kanapka i ciasto. - I jeszcze niech będzie napar z żeń-szenia. Dla Ciebie? Wybieraj śmiało, ja stawiam.
Zapytała swojego niespodziewanego towarzysza, czekając aż na coś się zdecyduje, a ona będzie mogła zapłacić.

Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem, runa jera na brzuchu
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6921
  Liczba postów : 2346
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Wrz 06 2023, 20:54;

Max nie sprawiał wrażenia, jakby niesamowicie mocno przejmował się tym, co się działo, jakby martwiło go to, że właśnie znajdował się przy jednym z lekarzy, który rozmawiał sam ze sobą. Było to coś, co wydawało mu się dziwnie naturalne, być może dlatego, że on sam również robił podobnie, a w Mungu widział już tak wiele różnych, dziwnych rzeczy, że nie przejmował się czymś podobnym. Spora część uzdrowicieli była zmęczona, kręciła się tutaj na dyżurach i po prostu szukała dla siebie spokojnego miejsca, które pozwoliłoby im na zaczerpnięcie tchu albo zrobienie czegoś podobnego. Sam również wpisywał się w ten trend i nie uważał tego za nic dziwnego, więc jedynie uśmiechnął się lekko do kobiety, po czym poważnie skinął głową.
- Powinienem to przepisać? - zapytał jeszcze dość poważnie, jakby faktycznie zamierzał sporządzić dokładnie takie, a nie inne zalecenie, a później zmarszczył lekko nos, rozbawiony tym, że kobieta faktycznie zamierzała zastosować się do jego słów. To było coś zabawnego, a może jednocześnie nieco intrygującego, bo Max nie wiedział, jak miał się do tego odnieść i za co to uznać. Ponieważ jednak właściwie całe życie brał wszystko takim, jakim było, nie inaczej było w tej właśnie chwili, kiedy po prostu przyjął do wiadomości, że kobieta bawiła się doskonale tym, co akurat przed sobą miała.
- Urazy magizoologiczne. Ale po części też dziecięcy, w końcu trafia tam wielu pacjentów, którzy nie mają jeszcze dziesięciu lat albo mają tyle mentalnie. Chociaż tak naprawdę to klasyczne przynieś, podaj, pozamiataj - odpowiedział na jej pytanie, wzruszając lekko ramionami, uznając to za coś naturalnego, chociaż jednocześnie z każdym kolejnym dniem stażu, jaki mijał, miał nadzieję, że utrze nosa Fairwynowi wcześniej, niż później. Nie zamierzał spędzać czasu na słuchaniu jego przytyków, a już na pewno nie wtedy kiedy wiedział, że coś robił dobrze, nawet jeśli w niektórych zachowaniach i decyzjach nie był do końca konwencjonalny. To jeszcze nie powodowało, że był w czymś gorszy, a właściwie nawet mogło dać mu jakieś dodatkowe punkty.
- Proszę uważać, bo postanowię zamówić wszystko, co widzę - zauważył, uśmiechając się lekko. - W końcu jestem tylko biednym stażystą. Ale tak naprawdę wystarczy mi ta melisa, najlepiej z cytryną.

@Rhode O. Fairley

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Rhode O. Fairley
Rhode O. Fairley

Przyjezdny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Amerykański akcent / Papieros w ręce / Blizna na łuku brwiowym / Całe ciało pokryte licznymi piegami, widocznymi szczególnie latem
Galeony : -21
  Liczba postów : 127
https://www.czarodzieje.org/t22050-rhode-o-fairley
https://www.czarodzieje.org/t22399-gustav-sowa-rhode#739287
https://www.czarodzieje.org/t22398-rhode-o-fairley?highlight=rhode
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyCzw Wrz 07 2023, 12:10;

Herbaciarnia była tak niewielka, że nie musiała nawet kursować w jedną i drugą stronę, by z lady przenieść swoje zamówienie do stolika - wystarczy, że odwróciła się na pięcie. Opadła na krzesło, ruchem głowy zachęcając, by chłopak zajął miejsce na przeciwko. Kanapkę przekroiła nożykiem na pół, przesuwając talerz na środek.
Jeśli masz ochotę, nie krępuj się. — rzuciła, chwytając za bliższą część. Ugryzła, nie czekając aż skończy rzuć, zasłoniła dłonią usta i kontynuowała, podpytując. — I jak Ci się ten staż podoba? Od razu uprzedzając, Fairwyn nie jest taki zły, jak może Ci się teraz wydawać, to świetny uzdrowiciel, chociaż może wydawać się trochę oziębły przy tych swoich wszystkich wymaganiach.
Chociaż ona swój staż przechodziła na innym kontynencie, w zupełnie innym szpitalu, to standardem było, że na każdym stażu jest jakiś taki Fairwyn - który, mogłoby się wydawać, uprzykrza życie, konfrontuje, zagina, naciąga i testuje granice, wiedze oraz umiejętności przyszłych uzdrowicieli. O Franklinie chodziły tu legendy, był czarodziejem o twardy uosobieniu i niebywałym talencie, a jakakolwiek próba popisania się przed nim często kończyła się fiaskiem. Jednak gdy się to udało, Morgano, skrzydła wtedy człowiekowi rosły i nie potrzeba było miotły by latać.
Docelowo na którym oddziale chciałbyś zostać? — zainteresowała się, popijając parujący napar powolnymi łykami. Chyba ten żen-szeń naprawdę działał, bo z każdym małym łyczkiem jej spojrzenie było coraz bardziej obecne. Substytutem snu to i tak nie było, ale chwilowym ratunkiem? Jak najbardziej. — Pracuję na magipsychiatrii, jeśli jakkolwiek Cię to interesuje, to może mogłabym szepnąć słówko Fairwynowi i załatwić Ci... no, może nie tyle możliwość bezpośredniego zajęcia się pacjentem, ale chociaż szansę na towarzyszenie mi lub innemu uzdrowicielowi prowadzącemu. W końcu dobrze mieć wiedzę nie tylko o fizycznych aspektach natury człowieka.
Zaproponowała, nie tylko dlatego, że brakowało u nich rąk do pracy, ale i patrząc z perspektywy czasu, sama doceniłaby czyjeś wsparcie, gdy to ona była stażystką.
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem, runa jera na brzuchu
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6921
  Liczba postów : 2346
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyCzw Wrz 07 2023, 21:23;

Max również usiadł, stwierdzając, że nie ma sensu uciekać, skoro zaczęli już rozmawiać i wszystko wskazywało na to, że kobieta nie miała najmniejszej ochoty na to, żeby go stąd przeganiać. I nie traktowała go dodatkowo, jak jakiegoś idioty, co zdecydowanie było plusem. Nie chciał znowu trafić na kogoś, kto krzywo by na niego patrzył, bo był młodszy, bo był stażystą, czy czymś podobnym. Nie spodziewał się jednak, że nagle zostanie dokarmiony kanapką, zupełnie, jakby wyglądał na zabiedzonego studenta. Musiał przyznać, że pewnie dopóki nie mieszkał z Huangiem, dokładnie tak to się prezentowało, ale teraz był pod pełnym nadzorem, żeby przypadkiem gdzieś nie zemdlał. Problemem było jednak to, że raczej nie jadał niczego w pracy, co wcale dobre nie było, więc podziękowawszy, faktycznie się poczęstował, kołysząc przy okazji kubkiem z melisą.
- Jest łatwiejszy, niż kurs, co brzmi śmiesznie, ale za cholerę nie byłem w stanie poradzić sobie z kwestiami urazów od zaklęć, totalna beznadzieja, naprawdę. Nie mówiąc o tym, że na dokładkę Fairwyn uznał, że jestem łapówkarzem – parsknął, nie bojąc się tego mówić, bo to była bzdura i nie stała nawet w pobliżu prawdy. Wiedział, że inni mogli mu wiele zarzucać, ale to jedno akurat całkowicie odpadało, bo nie był kretynem, a skoro nie był, to nie bawił się w podobne bzdury. Miał również świadomość, że jego przełożony nie był takim beznadziejnym gumochłonem, na jakiego czasami pozował. Miał wiedzę, ale bywał nie do wytrzymania, zupełnie, jakby uważał, że posiadając wiedzę, nie ma powodu do tego, żeby spoglądać na innych dokładnie tak samo, jak na siebie samego.
- Kiedyś myślałem o magipsychologii, ale to nie jest dla mnie. Najpierw ktoś pewnie musiałby wyleczyć mnie samego – stwierdził gładko, dziękując mimo wszystko za propozycję, po czym wzruszył lekko ramionami i napił się ziół, zastanawiając się nad tym wszystkim. – Właściwie to, co robię, jest w porządku, nieźle radzę sobie też z problemami związanymi z eliksirami i wszystkimi bzdurami, których nie da się w ogóle do niczego zakwalifikować. Pewnie ostatecznie zostanę jednak specjalistą od magizoologii, skoro już i tak specjalnie uczę się o wszystkich magicznych stworzeniach, żeby zrozumieć, jakie są w stanie zadawać rany – wyjaśnił w końcu, pochłaniając swoją część kanapki, nie zauważając tak naprawdę tego faktu, skupiając się na rozmyślaniu o tym, co go jeszcze w najbliższym czasie czekało.

@Rhode O. Fairley

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Rhode O. Fairley
Rhode O. Fairley

Przyjezdny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Amerykański akcent / Papieros w ręce / Blizna na łuku brwiowym / Całe ciało pokryte licznymi piegami, widocznymi szczególnie latem
Galeony : -21
  Liczba postów : 127
https://www.czarodzieje.org/t22050-rhode-o-fairley
https://www.czarodzieje.org/t22399-gustav-sowa-rhode#739287
https://www.czarodzieje.org/t22398-rhode-o-fairley?highlight=rhode
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptySro Paź 11 2023, 14:01;

Zwykle daleka była od wszelkiej oceny, niemal wyryte w sercu mają przekonanie, że ludzie są materią zbyt pokrętną i skomplikowaną, by ich oceniać przez pryzmat pierwszego wrażenia. A szufladkowanie stażystów, dlatego, że są początkującymi uzdrowicielami było, cóż, głupie. Każdy kiedyś zaczynał. Właściwie, jakby pomyśleć, niemal każda umiejętność wymagała nauki - oprócz wyrażania fizjologicznych potrzeb, pragnienia miłości i bliskości oraz odczuwania smutku. Z tym zestawem rodził się każdy. Reszta była tylko wypadkową mniej lub bardziej świadomej nauki.
Łapówkarzem? — Podchwyciła, podnosząc wzrok znad kanapki. A to ciekawe. Domyśliła się, że to musiała być pomyłka, bo pewnie nie siedzieliby tu tak swobodnie, rozmawiając. Zmarszczyła brwi z lekkim uśmiechem na ustach. — Chcesz o tym opowiedzieć?
No nie mogła sobie darować swojej standardowej odzywki. Z resztą, czego spodziewać się od magiterapeuty, niż zachęcenia do rozmowy.
O, to bardzo rozsądne podejście — zaczęła, odzywając się znad tafli gorącego naparu, dmuchając w płyn pomiędzy słowami, co by go ochłodzić. Rozumiała, dlaczego nie skorzystał z jej propozycji, doceniając, że tak otwarcie o tym powiedział — czasem miałam do czynienia z osobami, które same potrzebowały pomocy, myśląc, że ten zawód to tak właściwie ich samych naprostuje. A to bardzo niemoralne względem pacjentów — kontynuowała, odkładając na moment filiżankę. Bardzo interesował ją ten temat, mogłaby godzinami rozmawiać o granicy moralności w relacji pomiędzy pacjentem a lekarzem — niezwykle łatwo jest przerzucać swoje obawy, ograniczenia i emocje na drugą osobę, jako projekcje. I jeśli nie potrafisz tego wyłączyć, to cholera, tyle krzywdy można narobić. To ciągła praca nad sobą, ale i ze sobą, w końcu nie bez powodu mamy przymus superwizji.
Nie chcąc jednak przynudzać, machnęła ręką, po czym przysunęła do siebie talerzyk ze słodką bułką, dopierając się do niej dłońmi. Ukradkiem zerknęła na obręcz zegarka na jej nadgarstku, sprawdzając, czy nie musi się zbierać - jednak, jeszcze chwilę mogła tu posiedzieć, błogo ignorując ilość obowiązków, które czekają na nią tego dnia.
Masz już jakieś doświadczenie, czy na razie większość to teoria? — zapytała, zastanawiając się, czy miał już szansę spróbować sił w realiach, a nie tylko chłonąć zawartość niezliczonych tomów.

Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem, runa jera na brzuchu
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6921
  Liczba postów : 2346
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyCzw Paź 12 2023, 19:23;

Mogła spokojnie zauważyć, jak się do niej uśmiechnął, przy okazji unosząc brwi, jakby chciał ją zapytać, czy on również był jej pacjentem. Nie zamierzał przyznawać się do tego, że chodził na terapię, bo to nie było coś, o czym mógł tak swobodnie rozmawiać z kimś na pierwszym spotkaniu, tym bardziej z kimś, kto również był uzdrowicielem i wiedział wyraźnie, co może siedzieć w głowach innych osób. Zaraz jednak zaśmiał się, odchylając się na krześle i opowiedział jej, jak jeden z pacjentów próbował wcisnąć mu galeony w zamian za to, że znajdzie dla niego dobre miejsce w szpitalu. Pech chciał, że chociaż odmawiał, jakimś cudem później z jego kieszeni wypadły momenty, a Fairwyn wszystko widział. Nie brzmiało to najlepiej, ale Max traktował to trochę jak zabawną historyjkę, którą mógł opowiadać innym przy najróżniejszych okazjach. Nie czuł się z tego powodu źle i nie uważał, żeby faktycznie postąpił niewłaściwie, bo zrobił wszystko, żeby uniknąć podobnego zagrania, ale życie to tylko życie i zdarzały się przypadki.
- Wolałbym nie nasrać nikomu w głowie, więc zdecydowanie lepiej zrobię, jak będę im przyszywał nogi po spotkaniach z hipogryfami. Mnie na przykład dziwi, dlaczego ludzie próbują łapać langustniki, skoro wiedzą, co może ich spotkać, gdy się z nimi za bardzo zaprzyjaźnią – odpowiedział szczerze, wiedząc doskonale, że faktycznie można było mieć nawalone w głowie i robić głupoty, ale zdecydowanie lepiej było, gdy te bzdury robiło się na własny rachunek, odpowiedzialność i kto co jeszcze chciał, z pominięciem innych ludzi, z pominięciem niszczenia komuś życia, bo nie radziło się sobie z własnym. – Więc mnie czeka raczej praca nad moją cierpliwością do idiotów, chociaż sam wiecznie pakuję się nie tam gdzie powinienem. Tylko że nawet ja wiem, żeby nie głaskać smoków. Może jednak nie mam tak całkiem nie po kolei w głowie.
Max uśmiechnął się ponownie, upijając łyk napoju, przyglądając się kobiecie, zastanawiając się, jaka właściwie była, jednocześnie czując się w jej obecności całkowicie swobodnie. Nie czuł różnicy wieku, nie sądził również, by była skłonna patrzeć na niego z góry, czy robić cokolwiek podobnego. Nie umiał powiedzieć, skąd brało się jej zainteresowanie jego osobą, ale też nie zamierzał być podejrzliwy z tego powodu.
- Mam, całkiem sporo. Miałem okazję pracować na izbie przyjęć, a Fairwyn mnie nie oszczędza. Jak na Tojadowej wybuchł pożar, pomagałem sąsiadom, zanim reszta wpadła pomóc. To ciągle mało, ale zawsze coś. Mam też w domu opiekuna smoków, więc wiesz, na kim mogę testować swoje pomysły – odparł, marszcząc w rozbawieniu nos, jakby nie rozmawiali właśnie o czymś bardzo poważnym.

@Rhode O. Fairley

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Czarodziejowa Dusza
Czarodziejowa Dusza

Galeony : 991
  Liczba postów : 1045
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 EmptyNie Gru 03 2023, 20:48;

Ciche rozmowy w herbaciarni nie zakłócało nic. Spokój, jaki panował w tym miejscu, był niezwykły, jakby w reszcie szpitala nie działo się nic, co skutkowałoby trwałym stresem, problemem z nerwami u uzdrowicieli, czy pogarszającą się bezsennością pielęgniarek, które zarywały kolejną noc w trakcie dyżuru. To miejsce było jak oaza, ale nawet tam spokój nie trwał wiecznie, nawet tam mogło dojść do wypadku.
Młody pracownik przygotowywał kolejne dwie herbaty, kiedy rozproszyli go kolejni pracownicy, składający swoje zamówienia. Odwrócił się, zaklęciem chcąc posłać dzbanek z herbatą na właściwy stolik, ale zamiast tego, rozlał wrzątek prosto na siebie.
- Na dusze Morgany to parzy! - krzyknął, machając ręką, przez co zbił kolejny dzbanek, rozcinając sobie dłoń, z której od razu polała się krew. Na jej widok pracownik gwałtownie zbladł, wpatrując się w ranną dłoń z niezrozumieniem w spojrzeniu.
- Krwawię… - mruknął cicho, jakby zupełnie odcięty nagle od bólu, który przed chwilą odczuwał, czy też spłoszonych spojrzeń części personelu, która w tym miejscu nie spodziewała się konieczności interwencji.

@Maximilian Brewer

~Joshua Walsh
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Sklep i Herbaciarnia - Page 2 QzgSDG8








Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty


PisanieSklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty Re: Sklep i Herbaciarnia  Sklep i Herbaciarnia - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sklep i Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sklep i Herbaciarnia - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-