Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zrujnowana kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyPią Kwi 01 2016, 21:25;

First topic message reminder :


Zrujnowana kapliczka

Czy czarodzieje wierzą jeszcze w kogoś poza Merlinem lub Morganą? Niektórzy powiedzą Ci, że tak. Zwierzą się może też z codziennych modlitw, składania ofiar czy przedziwnych praktyk magicznych, mających udobruchać ich Boga, a z kolei inni zaprzeczą. Wyznając absolutną niewiarę, uśmiechną się lub wręcz wyśmieją taką herezję, potraktują Cię pogardliwie lub uniosą się dumą, oburzeni, że pytasz ich o coś takiego. Ciężko określić czy tajemnicza, dawno już opuszczona kapliczka, wybudowana na obrzeżach Doliny Godryka była postawiona przez czarodziejów czy może przez mugoli. Jej historia sięga tak odległych czasów, że właściwie ciężko jest wychwycić moment jej powstawania, ale to samo tyczy się również jej upadku. Mury kruszeją rok w rok, a nieświadomi niczego mieszkańcy prowadzą codzienne życie tuż obok, być może, siedziby dawnego Boga. Dziś to miejsce jest jedną, wielką niewiadomą, kuszącą przedziwną magią, która, podobno, uzdrawia ciężko chorych i działa prawdziwe cuda. Tylko, że im więcej pozytywnych opinii, tym również pojawiają się te oskarżycielskie. Przeklęta kapliczka, mówią, sprawia, że kobiety ronią łzy nad straconymi dziećmi, a mężczyźni opadają z sił, przykuci do łóżek przez ciężkie choroby. Odważysz się przekonać jak jest naprawdę?

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Kiedy zbliżasz się do kapliczki, masz wrażenie, że coś lub ktoś Cię obserwuje. To dziwne uczucie nie zanika wraz z kolejnymi krokami, a wręcz osiąga apogeum, w chwili, w której zaciekawiony dotykasz zmurszałego kamienia tworzącego niewielki ołtarzyk, zasłany liśćmi opadłymi z okolicznych drzew.
Spoiler:
Jak się okazuje, nie był to dobry pomysł. Wraz z chwilą, w której Twoje palce odrywają się od kamienia, uderza w Ciebie przedziwna fala magii. Przez moment wręcz musiałeś poczuć się oszołomiony i być może bardzo zaskoczyło Cię to co nastąpiło chwilę później: z Twojego nosa eksplodowała fala czerwieni, będąca niczym więcej jak okropnie intensywnym krwotokiem z nosa. Jednakże, nie ma tego złego. Kiedy dochodzisz do siebie, zauważasz, że stoisz teraz na czymś śliskim i przeźroczystym. Zdobywasz pelerynę niewidkę.
2 - Zbliżasz się do kapliczki, a towarzyszące Ci uczucie niepokoju staje się powoli męczące. Nie możesz być pewien tego, co czeka Cię w tym miejscu, owianym wyjątkowo nieprzychylną sławą, a przedziwna magia wyczuwana przez Ciebie w powietrzu nie napawa entuzjazmem. Nagle zatrzymujesz się chcąc się rozejrzeć (wtedy dostrzegasz przeszkodę tuż przed sobą) lub po prostu dalej maszerujesz, potykając się o coś, co ukryła kupka zeschłych liści, śnieg lub dowolna przeszkoda odpowiednia dla danej pory roku. Kiedy bliżej się przypatrujesz, okazuje się, że przed Tobą leży niewielka sterta starych, obgryzionych do cna kości, z tym, że bardzo ciężko stwierdzić czy należały do człowieka czy zwierzęcia.
Spoiler:
Jeśli je rozgarniesz, będziesz mógł znaleźć nową - starą różdżkę (wylosuj ją w odpowiednim temacie). Trudno powiedzieć w jaki sposób się tutaj znalazła, ale z pewnością jej dawny właściciel już dawno nie żyje, a magiczny patyk należy już do Ciebie (wystarczy, że go dotkniesz, a wyrzuca z siebie iskrę, meldując posłuszeństwo nowemu panu).
 
3 - Nie wiesz czy to Twoja zasługa, czy dzisiaj kapliczka jest po prostu łaskawa, ale nie prześladuje Cię ani dziwne uczucie bycia obserwowanym, ani żadne słabości. Bez większego problemu podchodzisz do ponurego ołtarza, przy którym stoi wysoki świecznik z zaskakująco nową, czerwoną świecą.
Spoiler:
Dorzuć dodatkową kostkę:
Parzysta – nie zwracasz uwagi na świece i odchodzisz z pustymi rękoma.
Nieparzysta – zapalasz świece. Przez chwilę obserwujesz rozedrgany płomień, a kiedy spoglądasz pod nogi, dostrzegasz, że pojawiła się przy nich buteleczka z eliksirem Colore Inversio, który możesz ze sobą zabrać.
4 - Wszystko jest dobrze do czasu. Może udaje Ci się nawet wejść do kaplicy, a może i nie. W każdym razie po chwili dopada Cię ogromny, paraliżujący ból w podbrzuszu.
Spoiler:
Jeśli jesteś kobietą – czujesz jak coś spływa Ci po nodze, a kiedy badasz co to takiego, okazuje się, że zaczęłaś niekontrolowanie krwawić z dróg rodnych. Jeśli jesteś w ciąży - tracisz dziecko, co wymaga wizyty na oddziale położniczym szpitala Świętego Munga. Jeśli nie - udaje Ci się samodzielnie powstrzymać krwotok, ale z pewnością będziesz odczuwała silne bóle przy jakimkolwiek większym wysiłku przez trzy tygodnie. Jeśli chcesz, możesz przebadać się i wyleczyć w szpitalu. Spędzisz tam fabularny tydzień, ale nie będziesz musiała przejmować się bólami.
Jeśli jesteś mężczyzną – nie wiesz co się dzieje, dopóki Twoje własne ciało nie zaczyna Cię zaskakiwać. Doznajesz absolutnej impotencji, jaka będzie prześladować Cię przez aż dwa miesiące, chyba że skontaktujesz się w magomedykiem.
5 -  Tajemnicza kaplica niesamowicie Cię inspiruje! Ledwie znalazłeś się w jej pobliżu, a poczułeś jak wypełnia Cię nieznana, przyjazna magia, rozjaśniająca wątpliwości i wspaniale rozwijająca Twoje zdolności magiczne.
Spoiler:
Twój kuferek właśnie powiększa się o 2 punkty, jakie możesz doliczyć do zaklęć i opcm.
6 - Miałeś prawdziwego pecha. Nie zdążyłeś nawet dojść do kaplicy, a już potknąłeś się o wystający korzeń i niefortunnie stanąłeś. Nie ma szans, aby w związku z tym pękła Ci jakakolwiek kość, ale złośliwa kapliczka chyba zadbała o to, abyś miał jednak okazję trochę pocierpieć.
Spoiler:
Jeśli masz poniżej 10p z magii leczniczej w kuferku – ogromny ból niemalże całkowicie odbiera Ci chęć do chodzenia. Przy każdym kroku czujesz, jakby Twoja kość roztrzaskiwała się na setki kawałków. Musisz udać się do lekarza, w przeciwnym wypadku podobne, fantomowe dolegliwości będą Cię nawiedzały jeszcze przez 2 tygodnie fabularnej gry.
Jeśli masz powyżej 10p z magii leczniczej w kuferku – postanawiasz na wszelki wypadek samodzielnie rzucić kilka zaklęć na swoją nogę. Zabezpieczasz ją tym samym przed atakiem groźnej magii i udaje Ci się wyjść z tego bez szwanku.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Fillin Ó Cealláchain

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175
C. szczególne : czarne, wąskie ubrania; mocny irlandzki akcent; tatuaż na szyi, nad karkiem : all four boyd;
Galeony : 620
  Liczba postów : 845
https://www.czarodzieje.org/t16446-fillin-o-ceallachain#452046
https://www.czarodzieje.org/t17983-fillin#510202
https://www.czarodzieje.org/t16447-w-moim-domu-straszy#452099
https://www.czarodzieje.org/t16445-fillin-o-ceallachain#452029
https://www.czarodzieje.org/t18350-fillin-o-ceallachain-dziennik
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptySro Mar 18 2020, 03:25;

Myślę, że umiejętności gładkiej rozmowy mogę ostatnimi czasy zaliczyć do moich atutów, bo widocznie nawet w przypadku kogoś kto jest wybuchowy, łatwo poddaje się emocjom, potrafię z jakąś nieznaną mi wcześniej siłą przebić się tak, by uśmierzyć ewentualne spory, czy niezgody. Nie jestem też pewny co sprawia zgubnie, że można mi ufać, ale myślę, że to moje lekkie podejście do życia, które jest zazwyczaj chętnie przez innych.
- Powiem szczerze, że tak naprawdę wychodzenie na piwko to jedna z moich ulubionych aktywności fizyczny; cała reszta to jakieś głupoty. No oprócz latania na miotle -  przyznaję się do swojego inwalidztwa jeśli chodzi o takie rzeczy ze wzruszeniem ramion. Też śmieję się sam ze swoich słów, ale wzruszam ramionami zdając się na los i przeznaczenie, w które nie wierzę. Najwyżej jakoś wywinę się z tego później.
- Zdaję się na ciebie, nie mam zielonego pojęcia które to jest - mówię włączając w moją wypowiedź jakże sprytnie sytuacyjny żarcik. Brawo ja. - W zasadzie jestem fanem zwykłych, irlandzkich piw, ale widocznie dobrze trafiłem z tymi dziwnymi smakami... - przyznaję szczerze i jestem niesamowicie zadowolony z tego, że wyszło jak ty akurat jesteś szczerą fanką najdziwniejszych rzeczy do spróbowania. Takie na które ja ze zdumieniem kręciłbym głową, bądź krzywił się nieznacznie. - Okej, zaufam Ci i trzymam za słowo. Ja z kolei jestem mistrzem przyrządzania parówek, więc jakbyś chciała spróbować mojej kuchni... cóż Boyd jest zawsze pod wrażeniem, więc to mówi samo za siebie - mówię dalej jakby mój przyjaciel żywiący się na frytkach, kalafiorach i piwkach był jakimkolwiek wyznacznikiem jeśli chodzi o dobry gust w sprawie jedzenie; ale przecież go nie znasz, więc chociaż przez chwilę mogę podtrzymywać pozory.
- Dokładnie! - cieszę się na szczęśliwą wróżbę wynikającą z piwa. - Ale najpierw będzie nietypowe i dziwne - mówię pokazując na Twoje piwo, bo przecież nie można powiedzieć, że Twój smak od razu zaliczał się do takich najzdrowszych, kojarzących się z fit przekąskami.
Krzywię się kiedy myślę, że muszę mówić o poważniejszych rzeczach, ale chyba poniekąd wypada skoro tak spędzamy razem czasem, potem znikam i... no nie wiem, czuję się zobligowany, choć niechętny.
- Mamy ten przytułek dla duchów i moja babcia czasem wpuszcza okropne dziady, które nie chcą wyjść, a ponieważ ona sama... siedzi w domu i nie wychodzi, musiałem się nią zająć, znaleźć specjalistę i takie tam... - tłumaczę trochę trzy po trzy i upijam tyle samo łyczków mojego zielonego jak Irlandia piwka. - Potem już sam nie wiedziałem co powinienem zrobić i tak się zachowałem jak debil! No nic, na feriach pobiłem też parę szczytów nierozsądności, ale co był to było! Może być? - pytam i stukam naszymi butelkami z przepraszającym uśmiechem, siadając odrobinę bliżej.
- Ej, poznałem Jerry'ego, spoko ziomek - mówię nie wiem po co, może po prostu żeby sprawdzić Twoją reakcję, kiedy ja uśmiecham się głupio. Czasem zwyczajnie trudno mi się powstrzymać od gadania głupot.

______________________


Niech twój kieliszek będzie zawsze pełny. Niech dach nad twoją głową będzie zawsze mocny. I żebyś był w niebie już od kwadransa, zanim diabeł dowie się o twojej śmierci.             ~ toast irlandzki


From a land beyond the wave
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyNie Mar 29 2020, 00:55;

Naprawdę zaskakiwało ją to, jak przyjemnie i miło jej się spędzało czas z Fillinem. Sama zasypywała się aktywnościami do bólu, każdą wolną chwilę wykorzystywała na to, żeby zrobić coś nowego, coś rozwinąć, poprawić, znaleźć jakieś wyjątkowe, niecodzienne zajęcie, tak, żeby mogła poczuć, że w jej życiu naprawdę coś się dzieje. Bała się nudy, była przerażona na perspektywę spokojnego, normalnego życia, obiecywała sobie, że ciągle będzie starać się o więcej, próbować skoczyć wyżej (co z tym wzrostem było nie lada wyzwaniem!) i w końcu sięgnie czegoś, czego będzie naprawdę warto dotknąć. Kochała quidditch, taniec, niemal każdy sport, który pozwalał jej się chociaż trochę wyładować i pozbyć nadmiaru emocji. Piwkowanie nie było do końca w jej stylu, chociaż imprezy też lubiła - tylko bardziej te aktywne, taneczne. A jednak siedzenie tu z nim teraz na wygodnej kanapie i popijanie alkoholu wydawało jej się perspektywą idealną. Niepokojąco przyjemną.
- Ja bym chyba jednak postawiła na taniec, chociaż przyznam, że tą pasją może też mnie zarazisz - na potwierdzenie swoich słów upiła kolejnego łyka. Zaśmiała się na kolejne jego słowa i kiwnęła głową. - Zdecydowanie tak jest ciekawiej. A co do parówek, to chętnie skorzystam, uwielbiam poznawać nowe smaki - zażartowała, kręcąc głową.
- Tak, to brzmi wyjątkowo prawdopodobnie. Z tym dziwnie już poniekąd zaczęliśmy - zauważyła, odgarniając włosy za ucho, bo ich początek znajomości był dość specyficzny i przede wszystkim zaczął się od bardzo, bardzo pijanej Sol, co pewnie nie było najlepszą wizytówką. A jednak póki co szło to w ciekawym kierunku, więc nietypowe początki nie zawsze muszą źle wróżyć, nie? Słuchała go uważnie i chociaż nie zdradzał zbyt wielu szczegółów,rozumiała, jak delikatne mogą być kwestie rodzinne. Nawet gdyby powiedział wszystko, pewnych rzeczy po prostu nie dało się przekazać, relację z ludźmi bywały dziwne, a z członkami rodziny - totalnie pokręcone. Problemy na tym tle zawsze potrafiła zrozumieć.
- Całkowicie wybaczone - uśmiechnęła się, zderzając z nim, jednak zaraz ten uśmiech spełzł z jej twarzy i odchrząknęła. - Cóż, mam trochę inne zdanie na ten temat - spięła się automatycznie na wspomnienie o gryfonie. To był wyjątkowo drażliwy temat, między nimi było dużo niedopowiedzeń i żalu, przynajmniej ze strony Sol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 1059
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 558
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptySob Kwi 04 2020, 15:57;

Nie chodziło nigdy o to, kto komu co zrobił i dlaczego. Nie znali się na tyle, żeby móc sobie nawzajem coś zrobić, dotknąć się w jakiś sposób. Przede wszystkim rozchodziło się chyba o wielkie niezrozumienie między nimi. Nadawali na zupełnie innych falach. Pomimo pierwszego wrażenia zgodności, nie mieli ze sobą żadnych elementów wspólnych. W zachowaniu, poglądzie na świat, oczekiwaniach co do drugiej osoby. Powinni w końcu pogodzić się z faktem, że zwyczajnie nigdy nie zostaną nawet zwykłymi znajomymi, skoro neutralne rozmowy też im nie wychodziły. Gunnar mógł poczuwać się do odpowiedzialności za obolałe nadgarstki Melusine, ale nic więcej… Odprowadził ją wzrokiem pozbawionym sympatii i współczucia. Siadł z powrotem na trawie przy jeziorku i prychnął, zwracając głowę ku swojemu psu.
Widziałeś to? Kobiety…
Wczesał dłoń w sierść swojego kompana, zwieszając głowę. Drugą rękę opierając na karku, zdał sobie sprawę, że nie ma do tego siły… Zrozumienia kobiety, która nie chce być zrozumiana. Jedynie zabawiana.

przepraszam, ja tu szybko zaraz skończę, bo brakuje mi jeszcze jednego posta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31021
  Liczba postów : 62438
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyPią Kwi 10 2020, 17:31;

- Hau hau - odpowiedział mu Duch, machając żywo ogonem, gdy pan do niego przemówił i nawet zaoferował mu pieszczotę. Wyrzucił jęzor z pyska, dysząc szybko jakby chciał tym zasygnalizować jak mu teraz dobrze, ale nie otarł się o rękę, aby prosić o więcej. Nie był aż tak pozbawiony godności. Zamiast tego wstał nagle i nastroszył uszy, bo dosłyszał najwidoczniej coś, czego Gunnar ani nie dostrzegł, ani nie zbadał słuchem. Jego wzrok skupiony był daleko, daleko w gęstwinie krzaków naprzeciwko i pewnie, gdyby tylko jego pan postanowił go teraz złapać, urwałby sobie głowę, bowiem zamiast czekać i obserwować, Duch wyskoczył nagle przed siebie. Pognał wprost w nieznane, węsząc szaleńczo z nosem uniesionym (o dziwo) w górę. Może zwęszył jakiegoś pieczonego kurczaka? Może ognisko? Wpadł z rozpędu pomiędzy liście, zatapiając pysk w niewielkim stworzonku. Gonitwa nie trwała wcale długo. Upolował… królika, zdaje się nawet lekko rannego. Jak przystało na lekko zdziczałe zwierzę wbił w niego zęby szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Zanim Gunnar dotrze do krzaków, zapewne uwali sobie cały pysk krwią.

______________________

Zrujnowana kapliczka - Page 3 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 1059
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 558
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyPią Kwi 10 2020, 17:55;

Ostatni raz, kiedy Duch tak wyrwał, to nie wróżyło nic dobrego. Gunnar poderwał się z miejsca, patrząc za psem znikającym w krzakach prędzej niż on sam zdażył dobiec do połowy polany przed lasem.
Duch! Tylko, żeby mi to nie był kolejny zając!
Bo właśnie tak ostatnio go spotkał. pochylonego nad truchłem biednego, dzikiego roślinożercy. Niby rozumiał, że wilczur był nieokiełznanym zwierzem, ale... to on mu póżniej domywał pysk. Źle go karmił? Nie dość dużo wydawał na kilogramy surowego, krwistego mięsa? Antrykotu. Sam w życiu dla siebie go nie kupił, ale dla Ducha... Jakby wiedział, że Duch woli zwykłe króliki... nie poszłoby mu to tak po kieszeni. Wyklinając w duchu przedzierał się przez gałęzie, próbując nie zgubić tropu po Duchu. Docierając do niego, westchnął głośno, przykładając dłoń do twarzy.
Ja pierdolę. Królik. Poważnie?
Przynajmniej znów nie zając, prawda? Pozwalając skończyć pół-wilkowi jego żer, zgarnął go chwilę później zaklęciem, karając go za nadgorliwość Aquamenti prosto w pysk. Co by atakowanie każdego żywego stworzenia nie weszło mu w nawyk. Jeszcze zabiłby czyjegoś kota... lub pożarł Cassiusowego pufka pigmejskiego. Opieka nad wilczurem to byla większa odpowiedzialność niż Ragnarssonowi z początku się wydawało.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
Galeony : 1763
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyPią Maj 01 2020, 19:35;

Kostka:2
Różdżka: Jesion, szpon gryfa, 13 i 3/4 cala

Druga wyprawa mężczyzny zapowiadała się podobnie do tej pierwszej, czyli nie najlepiej. Tym razem jednak, Boris nie potknął się o żaden korzeń, bo był na tyle uważny, żeby wypatrywać rozmaitych przeszkód, które mogą się pojawić pod jego nogami. Gdy tak zbliżał się do kapliczki, zauważył coś dziwnego. Gdy podszedł bliżej, by przyjrzeć się znalezisku, dostrzegł, że są to czyjeś kości. Wybielałe na słońcu resztki któregoś ze śmiałków, który zapuścił się w te okolice, na nic mu się nie mogły przydać, dlatego kopnął je ze złością. Na jego szczęście, kątem oka dostrzegł coś, co przykuło jego uwagę. Była to różdżka, która najpewniej należała do nieboszczyka, a po tym jak Boris zbliżył się do niej, już zmieniła właściciela. Teraz to Rosjanin miał nad nią pełną władzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, pofarbowane na różowo-blond włosy, mocno pomalowane oczy i wulgarny język, często ma przy sobie swojego nieśmiałka
Galeony : 505
  Liczba postów : 305
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyCzw Cze 25 2020, 14:41;

5 czerwca 2020

Kostki na wejście: 2
Wielokrotnie wcześniej słyszała, że zagłębianie się do Doliny Godryka może nie być najlepszym pomysłem w momencie, kiedy nie było się pewnym swoich umiejętności magicznych. Wiele tutaj można było spotkać miejsc, gdzie wszystko pragnęło Cię zabić, rozszarpać, lub przynajmniej zniszczyć esencję twojej duszy. Wspaniale... Nic dziwnego, że posiadając taki nastrój, jaki aktualnie panował w jej wnętrzu, Lara postanowiła, że szukanie Lunaballi, o których ostatnio tyle czytała w tym właśnie miejscu, będzie wprost idealnym rozwiązaniem! Różnorodność fauny i flory była tutaj zdecydowanie większa, niż w bliższych częściach Londynu, a ktoś jej powiedział, że jeśli gdzieś ma spotkać te zwierzątka, to z pewnością w Dolinie. Wpierw jednak musiała poczekać do pełni. Wiedziała już, że Lunaballe opuszczają swoje norki tylko w momencie pełni księżyca, a ona naprawdę bardzo chciała je spotkać. Ostatnio jej fascynacja odnośnie magicznych stworzeń wzrosła do tego stopnia, że po prostu uznała za konieczne zobaczenie tych tańców godowych, o których tyle czytała.
Teleportowała się w okoliczne tereny Doliny Godryka, kiedy tylko zmrok już zapadł. Odnalezienie Lunaballi nie stanowiło dla niej większego problemu. Powychodziły już one ze swoich norek. Kiedy to uczyniły wszędzie w większych bądź mniejszych ilościach można było znaleźć ich odchody. Świeciły się one delikatnym srebrzystym blaskiem, będąc czymś w rodzaju ścieżki, którą Lara wiedziała, że musi podążać, aby odnaleźć zwierzątka. Wiedziała również, że wykorzystanie ich odchodów do uprawy magicznych roślin mogłoby być bardzo opłacalnym zadaniem, ale nie widziała siebie w roli zbierającej zwierzęce kupy i sprzedającej za grube galeony. Bez przesady… Ślady zwierząt doprowadziły ją w okolice starej, zrujnowanej kapliczki, która wyglądała, jakby od wielu lat była kompletnie nieużytkowana i zapomniana przez czarodziei, jacy mieszkali w pobliżu. Choć był to kiedyś zapewne wspaniały budynek, teraz nie zwróciła na niego większej uwagi, bo zauważyła cel swojej podróży! Przynajmniej pół tuzina Lunaballi znajdowało się niedaleko niej, tym samym zapierając dech w piersiach gryfonki. Ciche westchnienie wyrwało się z jej ust, kiedy obserwowała zaloty, jakie męskie osobniki wykonywały względem samiczek. Jak kiedykolwiek wcześniej mogła sądzić, że magiczne stworzenia są za bardzo udziwnione?! Były wręcz wspaniałe! Burke miała ogromną ochotę podejść do nich, dotknąć, ale jednocześnie nie chciała ich w żaden sposób spłoszyć. Dlatego postanowiła obserwować je z bezpiecznej odległości, napawać się ich majestatyczną sylwetką i wspaniałymi, wielkimi oczami. Wydawały z siebie odgłosy, których nawet w najpiękniejszych snach nie byłaby w stanie sobie wyobrazić. –Niesamowite – szepnęła tylko do siebie.  Spędziła tak godzinę, może trochę więcej czasu. Kompletnie straciła rachubę, zbyt zaabsorbowana tymi zwierzątkami. Kiedy jednak postanowiła wydostać się z tego miejsca, zaczęło towarzyszyć jej uczucie niepokoju. Zaczęła zastanawiać się, jakim cudem Lunaballe mogły wybrać takie miejsce na teren odbywania swoich godów. Zaczęła wycofywać się z tego miejsca i mało brakowało, a straciłaby zęby. Potknęła się o stertę starych kości… Mdłości zaatakowały jej ciało. Nie przypominała sobie aby Lunaballe były ludożerne i miała nadzieję, że faktycznie tak nie jest. Coś jednak zmusiło ją do odgarnięcia sterty kości, a wtedy jej oczom ukazała się… różdżka. Kusiło ją, więc złapała różdżkę w dłoń, a wtedy posypały się z niej niewielkie iskry. Czyżby zdobyła nowy magiczny patyk? Wszystko na to wskazywało. Nie ma co, owocny wieczór. Nie dość, że bliżej poznała zwyczaje Lunaballi to jeszcze znalazła różdżkę!

/Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 873
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyWto Cze 30 2020, 00:40;

kostka: 6

Nie miała już pomysłów, gdzie i jak szukać odpowiedzi – a myśl o poszukiwaniach nie dawała jej spokoju. W trakcie rutynowej medytacji odpływała do nich myślami, nie mogła spać, zapominała o jedzeniu. Valeria miała wrażenie, że jej życie stanęło w miejscu, zatrzymane elegancko wykaligrafowanym pismem babci i wciąż powracającym echem bolesnych słów odbijających się wciąż od ścian w jej domu. Z trudem tam wytrzymywała – dlatego zatrzasnęła za sobą drzwi wejściowe, żeby odetchnąć już stygnącym, wieczornym powietrzem.
Nie miała konkretnego celu, nie wiedziała, dokąd zmierza. Szybki marsz pomagał uspokoić myśli, a chłodny wiatr studził wzbierające emocje. Tak zaaferowana swoimi sprawami, nadal nie zwiedziła dokładnie Doliny Godryka od czasu swojej przeprowadzki – ale skręciła w ścieżkę oddalającą ją od centrum miasteczka, by omijając ludzi, dać się na obchód okolicznych terenów. Oddychając głęboko, krążyła po okolicy, kilka razy wstępując na ścieżki, które już przed chwilą przebyła – zbyt zatopiona w myślach, żeby obrać jakiś konkretny kierunek.
Przed oczami zamajaczyły jej skruszałe mury kaplicy, które zdawały się przyciągać jej wzrok tajemniczą mocą – i zaabsorbowana tym widokiem, nie zauważyła wystającego korzenia, o który zahaczyła stopą. Wyrwał jej się cichy okrzyk, gdy noga wygięła się pod jej ciężarem – i już sądziła, że udało jej się uniknąć większych szkód, bo odzyskała równowagę – ale gdy tylko znów oparła się o tę nogę, rozdzierający ból rzucił ją na kolana, tym razem wydzierając z niej głośniejszy okrzyk. Odwróciła się, siadając na poboczu ścieżki, by zbadać zranioną nogę. Podciągnęła nogawkę dżinsów, ze zdumieniem obserwując szybko wstępująca opuchliznę. Co do…? Jakim cudem udało jej się tym niewinnym potknięciem doprowadzić do aż takich szkód?
Westchnęła ciężko i spróbowała się podnieść, ale poległa; aż zacisnęła zęby na dłoni zwiniętej w pięść, żeby nie krzyknąć znowu. Jej noga była zupełnie bezużyteczna. Przeklęła cicho pod nosem, chowając twarz w dłoniach.
To miał być tylko krótki spacer. Niech to szlag.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 169
  Liczba postów : 202
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyWto Cze 30 2020, 01:00;

Długo bił się z myślami czy powinien wybrać się do Doliny Godryka w poszukiwaniu jedynej osoby, która mogłaby mu wytłumaczyć co właściwie wydarzyło się miesiąc temu. Jego całe życie zostało wywrócone do góry nogami. Każdy dzień wyglądał tak samo żałośnie, a odbicie w lustrze szeptało mu, że wcale nie jest lepiej. Smutek wysypywał się z oczu, tworząc głębokie, sine koryta, w których nie było już miejsca na łzy. Skóra przybrała odcień poszarzałego od słońca pergaminu i nawet piegi, zwykle wesoło zdobiące nos i policzka, po prostu zgasły. Usta utraciły zdolność wygięcia się w coś na kształt uśmiechu, nawet tego ironicznego. Po prostu zapadł się w sobie i tkwił nad przepaścią. Od skoku w te odmęty poczucia porażki i niespełnienia najważniejszej misji (obiecałem, że ją odnajdę) dzielił go krok.  
W końcu zdecydował się, aby tam pójść. Miał w sobie jeszcze resztki rozsądku, które nakazywały mu teleportować się w okolice Doliny, a nie stricte pod dom Vlady. Spodziewał się, że jej posesja jest chroniona zaklęciami broniącymi przed intruzami, których naruszenie mogłoby spowodować rozszczepienie się. A tego, bez odpowiedniego eliksiru, nie byłby w stanie ogarnąć.
Pewnym krokiem szedł przed siebie. Po kilkunastu minutach wędrówki zorientował się, że zdecydowanie nie są to tereny, w których ktoś wybudowałby dom. Natrafił na miejsce, które wyglądało na opuszczone i kompletnie zdewastowane. Podszedł bliżej, uważnie obserwując okolicę i podziwiając nadszarpnięte zębem czasu mury.. kapliczki? Jak widać, zbłądził po raz kolejny, ale skoro już tu przyszedł, postanowił zbadać to przedziwne miejsce. Powietrze było gęste i naznaczone ciężką aurą. A może to po prostu od czasu odczytania listu tak ciężko mu się oddychało, jak gdyby organizm sam bronił się przed niezbędną do życia dawką tlenu?
Wtem głuchą ciszę rozdarł krzyk. Wyciągnął różdżkę i uważnie rozejrzał się dookoła. Oczy stopniowo przyzwyczajały się do powolnie zapadającego mroku. Ujrzał w oddali postać i niesiony instynktem, wyruszył w jej stronę. Gdy był na tyle blisko, aby rozpoznać sylwetkę, przekleństwo samo wydarło się z jego ust.
- Kurwa, Val.
Nieznanego pochodzenia siła ścisnęła go za gardło. Przez ułamek sekundy zastanawiał się czy powinien do niej podejść, ale choćby nie wiadomo ile ich dzieliło – zawsze przemawiała przez niego troska. Kurwa, powtórzył w myślach, zbliżając się do kobiety. – Czy ty zawsze musisz.. – zaczął tyradę, urywając ją w połowie. Wspomnienia z ich poprzedniego spotkania wróciły ze zdwojoną mocą. Szereg przekleństw w ojczystym języku (zauważył, że w ostatnich dniach coraz częściej przestawiał się na rumuński) co rusz opuszczał wargi Dragosa, gdy czujnym okiem obserwował Valerię. Schylił się lekko i w automatycznym odruchu, dotknął jej kolana, nienaturalnie wykrzywionego. – Musi zobaczyć cię lekarz.

Kostka: 1 (rozegram w późniejszych postach)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 873
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyWto Cze 30 2020, 02:02;

Spięła gwałtownie mięśnie, słysząc znajomy głos. Obróciła natychmiast głowę, z uwagą obserwując zbliżającego się Dragosa.
Co on tu robił?
Ból przeszkadzał jej w zebraniu myśli i w sprawnym odczytywaniu napływających bodźców. Ból promieniujący ze zranionej nogi – i ból, który ścisnął jej klatkę piersiową na jego widok. Odwróciła wzrok i zacisnęła na chwilę powieki, zbierając swoje siły, zupełnie nie wiedząc, czego się po nim spodziewać. Zbyt wiele zamętu wprowadzają do wizji jej własne emocje, wybrzmiały w jej myślach słowa Vlady, teraz aż nazbyt prawdziwe, bo chociaż docierały do niej mgliste wrażenia, pierwszy plan zajmowała nerwowość, wykrzywiająca wszystko w zupełnie nieczytelny bełkot kłębiący się na skraju świadomości. Otworzyła oczy, gdy dźwięk jego kroków się z nią zrównał, ale nie potrafiła skupić na nim spojrzenia, uciekającego gdzieś na boki. Ledwo dotarło do niej zdanie, które wypowiedział. Zawsze muszę co?, miała ochot zapytać bojowniczo, ale słowa ugrzęzł jej w gardle. Wspomnienie ich ostatniego spotkania było zbyt wyraźne. Tylko ona nas łączyła.
A jednak zatrzymał się przed nią. Milczała, obserwując go uważnie, jak spłoszone zwierzę. Syknęła, gdy dotknął jej kolana, odsuwając je gwałtownie spod jego ręki. Zabolało. Znów podwójnie. Nie tylko kość miała złamaną, nie tylko stan jej nogi sprowokował do jej odsunięcia, nie tylko przez kontuzję kolano zapłonęło pod jego dotykiem.
Czy on zawsze musiał bezpardonowo naruszać jej osobistą strefę?
Troska w jego głosie nie pomagała jej w pozbieraniu myśli.
Nic mi nie jest – powiedziała odruchowo, wręcz obronnie. I sama przewróciła oczami na swoje słowa, bo nie dało się ukryć – coś jej było. Westchnęła. Ostatnim, czego teraz chciała, to znaleźć się w tej pozycji w jego obecności, okazać przy nim swoją słabość. Dobrze wiedziała, że było to zupełnie irracjonalne – że ta fizyczna niedyspozycja wcale o jakiejkolwiek słabości nie świadczyła – ale nie potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji. Bo co by zrobił, gdyby spotkał ją tu przypadkiem całkiem sprawną? Zatrzymałby się w ogóle, spojrzał w jej stronę?
Jeśli litość miała być jedynym powodem, dla którego poświęcał jej uwagę – to nie chciała tej uwagi.
Nie ma takiej potrzeby – powiedziała cicho – trochę w odpowiedzi na jego słowa, trochę na swoje myśli – i rozejrzała się dookoła. Dostrzegłszy leżącą nieopodal gałąź, która mogłaby posłużyć za podparcie, dobyła różdżki i niewerbalnym accio przywołała ją do siebie. Podpierając się na gałęzi, spróbowała wstać bez opierania ciężaru ciała na zranionej nodze – ale zaraz opadła ciężko na trawę. Rumuńskie przekleństwo opuściło jej wargi, zanim znów nie westchnęła ciężko. Zacisnęła powieki.
Czy mógłbyś... pomóc mi się podnieść? – zapytała niechętnie ściśniętym głosem. Chciała czy nie – była w tym momencie na niego zdana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 169
  Liczba postów : 202
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyWto Cze 30 2020, 02:45;

Gdy odsunęła nogę, cofnął swoją dłoń. To odrzucenie zapiekło bardziej niż niejeden płomień, który liznął jego skórę. Schował rękę do kieszeni, tak samo zresztą jak różdżkę – nie była mu potrzebna, bo żadne niebezpieczeństwo nie czaiło się w półmroku. I chociaż do tej chwili tak właśnie traktował jej obecność, coś w nim pękło i z powrotem wpełzło do zamkniętej na kilka zamków skrzynki, schowanej głęboko w odmętach świadomości. Nie miał powodów, aby jej się bać. Tak właściwie – nie miał nic do stracenia. A ktoś, kto mocno wierzy w fakt, że nie poniesie żadnych strat, był cholernie niebezpiecznym graczem.
Uniósł brwi, słysząc jej słowa. Powstrzymał komentarz, pozwalając jej na ten pokaz braku fizycznej siły, aby sama się przekonała, że w istocie – coś jej, kurwa, jest. Znał ją na tyle, aby cierpliwie poczekać aż zrozumie, iż bez czyjejś pomocy nie da rady wstać samodzielnie. A zważając na okoliczności – nie było tutaj nikogo, poza nim. Obserwował ją czujnie, żeby w razie potrzeby ofiarować jej swą pomoc. Nie z litości, jak sądziła. Nie ze zwykłej, ludzkiej chęci podania ręki. Wolał nie odpowiadać na pytanie dlaczego. Doskonale znał odpowiedź. I ona, gdzieś podświadomie, również wiedziała czemu. Tylko żadne z nich nie potrafiło powiedzieć tego na głos, w ramach długo szlifowanego wyparcia.
Gdy drugie nieudolne potwierdzenie opuściło jej usta, krew w nim zawrzała. – A ja nie mam złych intencji – przywołał słowa Valerii, które w jego stronę wypowiedziała. Przynajmniej chwilowo – tego już nie dodał, w obawie, że znowu powie coś nie do końca przemyślanego, wbijając szpilkę nie tam, gdzie trzeba. Był zbyt zobojętniały, aby dać się wciągnąć w bezcelowe potyczki.
Westchnął ciężko, obserwując jak kobieta stara się wstać i udowodnić (sobie czy jemu?), że ma w sobie wystarczająco dużo siły, aby pokonać ból, wykrzywiający jej twarz w grymasie. Po co to robiła? Dlaczego tak usilnie chciała to pokazać? Dobrze wiesz czemu, Dragos. Przewrócił oczami, uświadamiając sobie jak uparta była Albescu. Kiedy poprosiła go o pomoc, zatrzymał niepotrzebną uwagę dla siebie. Między nimi padło wystarczająco dużo zdań, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane. Gęstą atmosferę można było kroić tasakiem – po co dokładać więcej? Bez zbędnego słowa, wciąż jednak ostrożnie, zbliżył się do Val, oferując jej swoje ramię, jednocześnie podając drugą rękę. Te kilka sekund, w trakcie których zastanawiała się czy ją złapać, zdawało się być wiecznością.
Otulił go tak bardzo znienawidzony (czyżby?) zapach, że przez chwilę nie potrafił złapać oddechu. Gdy kobieta już stała, próbując zamaskować odczuwany ból, przymknął na moment oczy. Czemu znowu los z nas drwi?, pytał samego siebie, nie mogąc znaleźć odpowiedzi na to proste pytanie. – Wciąż uważasz, że nic ci nie jest? – spytał. Nie planował wkładać w to pytanie aż tyle drwiny. Nie chciał być złośliwy (to ci nowość). – Do kurwy nędzy – zaklął cicho, nie do końca wiedząc, czego konkretnie dotyczy jego komentarz. Jej postawy? Ironii sytuacji? A może jego własnego zachowania, które momentalnie się zmieniło, gdy tylko ją zobaczył?
Z niezadowoleniem zauważył, że na krótki moment zapomniał po co tu w ogóle przyszedł. I to wszystko przez Valerię, wciąż, bez zmian, bezustannie mieszającą mu w głowie. – Pozwolisz odprowadzić się do Munga czy będziesz upierać się dalej, że wszystko jest w porządku? Nie jestem w stanie ci pomóca chciałbymale mam tu parę spraw do załatwienia.
Och, jaki był naiwny myśląc, że Valeria nie wydedukuje powodu jego wizyty w Dolinie Godryka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 873
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyWto Cze 30 2020, 19:18;

Posłała mu nasączone znaczeniami spojrzenie, gdy użył tego zwrotu. Ostrzeżenie mieszało się w nim z rezygnacją. – Wiem – powiedziała cicho, ale stanowczo. W przeciwieństwie do ciebie, wiem, że nie jesteś moim wrogiem. Nie powiedziała tego głośno – mała wrażenie, że wcale nie musi wypowiadać tych słów, aby wiedział, co kryło się pod jej zdecydowanym tonem, a także niechęcią do przyjęcia jego pomocy. Nie chciała zaczynać dyskusji na ten temat – chciała jak najszybciej oddalić się w stronę swojego domu i zniknąć mu z oczu.
A żeby to zrobić, musiała przełknąć swoją dumę i przyjąć do wiadomości fakt, że nie poradzi sobie z tym zadaniem sama. Zacisnęła mocno zęby, zanim w końcu chwyciła za jego dłoń, drugą ręką wciąż ściskając swoją prowizoryczną laskę. Prąd przebiegł po miejscu, w którym zetknęła się ich skóra. Gdy tylko stanęła na swojej zdrowej nodze, natychmiast wyrwała rękę z jego uścisku i ignorując wyciągnięte w jej stronę ramię, kurczowo zacisnęła palce na drewnianym podparciu. Gałąź była mocna, z łatwością wytrzymywała nacisk jej ciała. Z pewnością pozwoli jej dotrzeć aż pod drzwi i zachować komfortowy dystans względem Dragosa.
Przemilczała odpowiedź na jego pytanie, wykorzystując ten czas na to, by się mu przyjrzeć. Wyraz jej twarzy złagodniał odrobinę, gdy przebiegła wzrokiem po jego zapadniętej twarzy, poszarzałej cerze i zgaszonym spojrzeniu. Wyglądał jak cień samego siebie – nic dziwnego, biorąc pod uwagę to, że wierzył, że stracił wszystko.
Odwróciła wzrok na ścieżkę. To już nie była jej sprawa. Nie mogła mu pomóc.
Mam w domu wszystko, co jest potrzebne – powiedziała, starając się mówić swoim oficjalnym tonem, wyzbytym znamion jakichkolwiek emocji. Nie miała zamiaru zawracać sobie głowy wizytami w Mungu. Fiolka Szkiele-Wzro powinna jej wystarczyć, żeby doprowadzić się do względnego porządku. Zawahała się zaraz, obojętna maska pękła na chwilę, pokazując kryjącą się pod spodem rozterkę. – Dziękuję – powiedziała, wciąż nie patrząc w jego stronę. Rozterka zniknęła – Valeria znowu spoważniała, mocniej zaciskając palce na gałęzi. – Nie będę odrywać cię od twoich sraw-
Gdy tylko wypowiedziała ostatnie słowo, jej lewe oko przetoczyło się w bok i w górę, zanim nie spoczęło na swoim miejscu. Valeria czujnie podniosła głowę, wbijając spojrzenie w Dragosa.
Szukasz Vlady – powiedziała cicho. Nie pytała – stwierdzała. Oddychała głęboko, starając się uspokoić puls, który przyspieszył wraz z tym odkryciem.
Czemu? Przestał jej wierzyć, czy wręcz przeciwnie? Nie potrafiła stwierdzić, która z tych dwóch opcji była prawdziwa – zapewne przez kołaczące mocno serce, nabrzmiałe nadzieją na to, że być może jednak dotarło do niego cokolwiek z tego, co powiedziała mu miesiąc temu. Nie chciała jednak wyciągać pochopnych wniosków. W końcu spotkała go tutaj czystym przypadkiem – nie przyszedł do niej, aby szukać informacji o jej babci, co sugerowało, że wciąż nie ufał jej osądowi. Milion różnych teorii kłębiło się jej w głowie, a intuicja milczała na temat każdej z nich. Przyglądała mu się ostrożnie. – Nie ma jej tu – powiedziała powoli, taksując go spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 169
  Liczba postów : 202
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyCzw Lip 02 2020, 19:43;

Moment, w których ich dłonie się złączyły, był pierwszym od miesiąca, gdy jego serce przyspieszyło, dając mu do zrozumienia żyjesz. Uczucie to było na tyle dziwne, że wprawiło go w chwilową zadumę; jak to się stało, że tak szybko pozwolił sobie na obojętność i tkwienie w marazmie? Odpowiedź w głowie pojawiła się, gdy Valeria wyrwała rękę. Stracił nie tylko siostrę i wiarę.
Patrzył na nią, kiedy tak usilnie próbowała ustać, opierając się na marnej gałęzi. Odrzucenie zabolało, przywracając automatycznie wspomnienia z ich poprzedniego spotkania. A one bolały jeszcze bardziej. Stał bezradnie, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Ambiwalentne myśli nie ułatwiały podjęcia dalszej rozmowy, bo z jednej strony chciał przejść obok niej obojętnie, jak gdyby nigdy między nimi nic nie było, a z drugiej tak cholernie się martwił. Nie tylko dzisiaj, z powodu prawdopodobnie złamanej nogi. Gdy jakiś czas temu dotarły do niego informacje o zamordowanym Ministrze Magii i zamieszkach na potańcówce w Dolinie, od razu pomyślał o niej. W żyły wkradł się niepokój (przecież była osobą, która uwielbiała tańczyć, czy mogłaby opuścić takie wydarzenie?) oraz wstyd (bo Valeria była pierwszą osobą, o którą się martwił, kompletnie zapominając o ojcu pracującym w ministerstwie). Pomijając jednak kontuzję, wyglądała względnie dobrze. I przede wszystkim żyła. Potarł oczy, czując wkradające się w nie zmęczenie – sytuacją, życiem. Sobą.
Pokiwał głową, gdy dalej upierała się, że nie potrzebuje pomocy. To, że nie chciała jej od niego, był w stanie zrozumieć. Ale czemu odmawiała jej wykwalifikowanym medykom, jednocześnie ledwo stojąc na nogach? Westchnął cicho, zdając sobie sprawę z tego, że nie będzie w stanie jej do tego namówić. Zresztą, na jakiej podstawie miałby to robić? Coś dziwnego przemknęło przez twarz Valerii, jednak nie mógł tego odpowiednio zinterpretować, bo wciąż odwracała wzrok.
Zadrżał, słysząc podziękowanie. Nie oczekiwał go, ba, nawet w zasadzie się go nie spodziewał. Podejrzewał, że raczej oboje postawią na milczenie, rezygnując z jakiejkolwiek formy komunikacji. Tak było łatwiej, prawda? – Podziękuj gałęzi – rozgoryczenie samo wydarło się z ust, zamaskowane sarkazmem - wyrwanie ręki wciąż piekło. To by było na tyle z ułatwianiem sobie życia. Rozejrzał się dookoła; okolica zaczynała rozbłyskiwać fleszem piorunów, których łoskot cicho, póki co, dochodził do jego uszu.
Jej następne słowa były jednym z tych grzmotów. W pierwszej chwili chciał zaprzeczyć, chowając prawdę ukrytą w tęczówkach przed czujnym okiem Valerii. Kilka sekund wystarczyło, aby zrozumiał, że to nie ma sensu. Że ona i tak już wie, a kolejne kłamstwo niczego nie zmieni. Pytanie tylko – jak bardzo prawda wszystko pogorszy?
Przytaknął, próbując nie ugiąć się pod naporem jej spojrzenia. – Potrzebuję.. – urwał, szukając w głowie odpowiednich słów. – Ojciec musi się w końcu dowiedzieć. A ja nie mampewnościdowodu.
Skrzyżował ręce w ramach gestu obronnego, a palce zacisnęły w pięść, ukrywając drżenie. Czy fakt, że jeszcze mu nie powiedział był dowodem na to, że podświadomie uwierzył Albecu czy też że jeszcze nie zebrał w sobie wystarczająco dużo odwagi? Wiedział, że kiedy to nastąpi, będzie musiał zapomnieć o sobie i skupić się na starszym Fawleyu, którego stan się pogarszał. A on nie mógł z tym nic zrobić, mając w zanadrzu informację mogącą go zabić.
Kropla deszczu, spadająca na czoło, zmusiła go do rozprostowania palców i starcia jej opuszkiem. Czuł, że zaraz się rozpadnie; wyciągnął z kieszeni papierosa i szybko go odpalił. Odkąd przeczytał list (jego spojrzenie złowrogo błysnęło, gdy przypomniał sobie co zrobiła z nim Valeria), bezustannie katował płuca nikotyną z nadzieją, że ten kilkuminutowy tytoniowy rytuał choć trochę uspokoi zszargane nerwy. – Mówiąc tu masz na myśli te ruiny, Dolinę czy Anglię? – kątem oka zauważył jak jego rozdygotanie odbija się na dłoniach, które drżały niczym rażone prądem. Miał wrażenie, że niemal odbił swoje linie papilarne na filtrze, tak gorączkowo go ściskał. – Nieważne, i tak ją znajdę – dodał ciszej, zaciągając się i odwracając wzrok od kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 873
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyPią Lip 03 2020, 23:19;

Gorycz w jego głosie nie umknęła jej uwadze, a gdy spojrzała na niego w następnej chwili, rozterka powróciła do jej spojrzenia. Chciał jej pomóc. Miał dobre intencje. A ona tę pomoc obcesowo odrzucała głównie z jednego, prostego powodu: nie zniosłaby tego dotyku i ciepła jego ramienia. Zdawało jej się (nie tylko teraz – już wcześniej przechodziło jej to czasem przez myśl), że ta subtelna cielesna bliskość była dla niego w zasadzie niczym specjalnym, może zwykłym nawykiem, uwydatniającym się w kontakcie z kimkolwiek – że te muśnięcia dłoni, twarzy, ramienia, którymi czasami ją obdarzał, tak naprawdę nigdy nie należały do niej, że to ona zrobiła z nich coś, czym w istocie nigdy nie miały być. Tylko ona nas łączyła. Czy mogła mieć mu za złe to, że – według jej uporczywej dedukcji – znaczyła dla niego mniej, niż on znaczył dla niej?
Może przesadzam?, przemknęło jej przez myśl.
Ale zaraz potem błyśnięcie pioruna pogłębiło cienie na jego twarzy, gdy wypowiadał słowa przypominające jej o innym powodzie – o czymś, co bolało znacznie bardziej, niż tamto odrzucenie. Wyprostowała się gwałtownie, nie spuszczając z niego spojrzenia. Wyraz twarzy ponownie stwardniał, układając się w beznamiętna maskę, którą wkładała, gdy chciała ukryć przed światem swój ból. Kącik ust zadrgał nieznacznie, palce aż zbielały, tak mocno zaciskała je na podparciu – miała wrażenie, że jeszcze chwila i rozpruje gałąź w drzazgi. Grom przetoczył się przez las, wprawiając jej kręgosłup w drżenie. Zapach ozonu z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej intensywny.
Potrzebujesz dowodu – powtórzyła za nim głucho, jakby musiała na własnej skórze przekonać się o goryczy tych słów. Natychmiast poczuła wewnętrzny sprzeciw dla myśli o karmieniu Quentina kłamstwami Negrescu, ale ten sprzeciw nie uformował się w konkretną myśl – jej głowę zajmowało coś zupełnie innego. Bo Dragos nie potrzebował dowodu, by potraktować ją jak wroga, szaleńca, szarlatana, by wyładować na niej całą swoją gorycz. Nie potrzebował go, żeby uwierzyć jej babci, chociaż w przeciwieństwie do niej, Valeria przyniosła mu dowód potwierdzający to, co pokazywały jej wizje. Nie potrzebował go, żeby ją skreślić.
Nie, nie przesadzam. Nie mogła swobodnie się poruszać, ale i tak miała wrażenie, że fizyczny dystans pomiędzy nią i Dragosem zwiększa się jeszcze bardziej. Dystans, którego potrzebowała, żeby nie zapominać: on nigdy jej nie widział. I najprawdopodobniej nigdy nie chciał szczerze na nią spojrzeć.
Teraz i ona nie chciała na niego patrzeć. Odwróciła głowę i zamknęła oczy, ignorując z sekundy na sekundę gęstniejące krople deszczu osiadające na jej twarzy i dłoniach. Zamiast w jakikolwiek sposób skomentować jego słowa, oddychała powoli i głęboko – nie chciała drugi raz popełniać tego samego błędu, oddawać się w ręce żalu przybranego w gniew i pozwalać mu wpływać na swoje działania. Chociaż uścisk na gałęzi nie zelżał ani na moment, powoli odzyskiwała jasność myślenia. Otworzyła oczy, ale chociaż patrzyła mniej więcej w stronę Dragosa, omijała go spojrzeniem.
Cokolwiek się miedzy nimi nie wydarzyło, najwyraźniej wciąż coś ich łączyło – tym razem inne poszukiwania.
Ruiny, Dolinę i Anglię… najprawdopodobniej – powiedziała rzeczowym tonem. Oficjalna i zdystansowana. – Kiedy ostatni raz miałam z nią kontakt… parę miesięcy temu… utrzymywała, że ma sprawy do załatwienia w Rumunii. Ale nie wierzę jej na słowo. – Nie powstrzymała się przed wysłaniem mu kolejnego wymownego spojrzenia. Nie trwało to jednak długo. – Próbuję ją zlokalizować już od jakiegoś czasu. – Kącik jej ust znów zadrgał nieznacznie, gdy pomyślała o dniu, w którym rozpoczęła te próby – tym samym, w którym widzieli się po raz ostatni. – To może być trudniejsze, niż myślisz. Vlada nie chce zostać znaleziona – ostrzegła go. Sam fakt, że się ukrywała, dosyć dobitnie pokazywał, że miała coś do ukrycia – ale tym spostrzeżeniem już się z nim nie podzieliła. Nie miała siły drugi raz staczać tej samej bitwy. Dragos i tak wierzył w to, w co chciał wierzyć – a w nią ewidentnie nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 169
  Liczba postów : 202
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 EmptyYesterday at 17:54;

Obserwował jak przez jej spojrzenie przemknęło coś na kształt zawahania, jak gdyby walczyła sama ze sobą. Czyżby zrozumiała, że..? Że co, Dragos? Zaraz jednak powróciła ta hardość i opanowanie, pod którymi zwykle chowała prawdę. Uświadomił sobie, że perspektywa, z punktu której widziała tę sytuację Valeria, nie pozwalała jej na inną postawę. Nie mógł jej za to winić. Tak samo jak nie potrafił zrobić nic, by to zmienić. Bo scenariusz, który aktualnie odgrywali, przekraczał jego możliwości, a pokłady siły były na wyczerpaniu; wolał ich nie nadużywać, aby móc dalej funkcjonować. I znaleźć Vladę.
Zadrżał, gdy powtórzyła na głos jego słowa. Wiedział jak bardzo źle to brzmi, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich ostatnie spotkanie i działa, które w jej stronę wytoczył. Nie obwiniał jej za pustkę, jaką zostawiła po sobie Rose. Nie miał takiego prawa - musiała się uporać z podobną wyrwą. Obwiniał ją za nadzieję, którą wpompowywała w jego serce, teraz ledwo bijące. – Nie, ja go nie potrzebuję – powiedział dobitnie, jakby chciał przekonać nie tyle ją, co samego siebie.  – Ale zanim stracę kolejną osobę – przełknął nerwowo ślinę. Świadomość jak bardzo śmierć Loreen rozedrze ojca na drobne strzępy, wywracała mu żołądek do góry nogami. Nie był na to gotowy. Wyczerpał już limit strat, jakże bolesnych, w swym życiu. – Chcę poprzeć tę informację czymś więcej niż wspomnieniem spalonego listu – dokończył, posyłając jej spojrzenie pełne żalu (dlaczego go wrzuciłaś w kominek?) i niemocy (jestem już tym wszystkim bardzo zmęczony). Od razu się jednak wyprostował, a jego oczy na nowo zaszły mgłą zobojętnienia. Nie musiał jej się z niczego tłumaczyć. Nie miał obowiązku, bo to nie dotyczyło jej bezpośrednio. Nie planował ingerować w jej życie – w przeciwieństwie do niej, która od najmłodszych lat była częścią jego rodziny, za sprawą Rose. Bo przecież tylko ona ich łączyła.
Dlaczego to powiedziałeś?
Zrobiło mu się niedobrze na samo wspomnienie wyrazu twarzy Valerii, kiedy dotarły do niej te słowa, wypowiedziane pod wpływem chwili – mijające się z prawdą i tylko przejściowo tłumaczące wszystko to, co widział przed sobą. Nie miał jednak ani odwagi ani sposobności, by je wycofać. Prześlizgnął się spojrzeniem po jej dłoni, kurczowo zaciskającej gałąź. Niemal czuł jak drzazgi wbijają się w jej rękę.
Słuchał uważnie uwag odnośnie Vlady, ignorując ten oficjalny ton, którym kroiła resztki jego nadziei. – Czemu? – niezrozumienie wydarło się na zewnątrz; zaraz jednak machnął ręką. Po co unika własnej wnuczki? Dlaczego od kilku miesięcy nie mają kontaktu, w trakcie których o Loreen poinformowała jego, a Valerii już nie? Przecież wiedziała, że były blisko. Jaki miała cel w ukrywaniu się? A skoro nie chciała zostać znaleziona, to czemu wysłała list? Pytania krążyły po jego głowie i nie umiał na nie odpowiedzieć; nerwowo dopalał papierosa, wciąż próbując odnaleźć na twarzy Albescu jakąś wskazówkę. Była o wiele bardziej zaangażowana w poszukiwania Vlady niż wskazywał na to jej głos i postawa. C z e m u?
Milczał, szukając w tym wszystkim jakiegoś sensu. Podrapał się po skroni, jednocześnie ukrywając te rozterki w kłębie dymu; nie chciał jej pokazywać, że wątpi w słuszność swoich decyzji czy czynów. Nie musiał długo czekać na powrót tej zaciekłości, która zawsze pchała go do przodu. Rysy twarzy zastygły, gdy uświadomił sobie, że w jego życiu pojawia się kolejna niewiadoma. Nadmiar szyfrów i zagadek, z jednoczesnym brakiem wskazówek, skutecznie demotywował do zrobienia czegokolwiek. Ale od tego zależały losy jego rodziny. Za którą czuł się odpowiedzialny, bardziej niż kiedykolwiek. – Masz jakieś poszlaki? – spytał, kierując rozmowę na inne tory, względnie bezpieczniejsze, ale przede wszystkim dalekie od tego, co ciążyło mu na sercu. – Nie może wiecznie siedzieć w ukryciu – powiedział butnie, mocno wierząc w te słowa. Życie nauczyło go, że nawet w te najtrudniejsze i najdłuższe poszukiwania jest w stanie się odpowiednio zaangażować i ostatecznie dopiąć swego. W końcu.. jakby nie patrzeć, odkrył co się stało z Loreen.
Nie żyła.
Usłyszał huk – nie był pewny czy faktycznie miał on miejsce czy po raz kolejny zawalił mu się świat, pod naporem tej nieznośnej myśli. Z nieba zaczynało spadać coraz więcej kropli; atmosfera gęstniała nie tylko z powodu napięcia, które między nimi krążyło. – Nie możesz się teleportować w takim stanie, przeczekajmy to w tej kapliczce – zaproponował, spychając na skraj świadomości to, że będą musieli dzielić bardzo wąską przestrzeń. Odruchowo wystawił w jej stronę rękę, chcąc pomóc dojść do ruin, ale od razu ją cofnął, udając, że zrobił to po to, aby wyrzucić dopalonego papierosa. Nie zniósłby ponownego odrzucenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zrujnowana kapliczka - Page 3 QzgSDG8








Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty


PisanieZrujnowana kapliczka - Page 3 Empty Re: Zrujnowana kapliczka  Zrujnowana kapliczka - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zrujnowana kapliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zrujnowana kapliczka - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-