Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczna menażeria Wilkinsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
Galeony : 2609
  Liczba postów : 2939
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptySob Sie 16 2014, 13:59;

First topic message reminder :


Magiczna menazeria Wilkinsa


Matthew Wilkins prowadzi swoją magiczną menażerię już od wielu lat i widział w swoim zawodzie już naprawdę wiele trudnych przypadków. Jego dewizą zawsze jest jednak to, aby nie ulegać i spełniać wszystkie, nawet najdziwniejsze życzenia klientów, bo przecież na tym polega jego praca. Po trzydziestu latach pracy w tym zawodzie, pan Wilkins postanowił nauczać głodnych wiedzy chętnych. Kto wie, może kiedyś przekaże komuś swoją menażerię?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
Galeony : 3337
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Cze 18 2017, 00:34;

Etap II
staż na hodowcę zwierząt, czas rzeczywisty

Naprawdę była pełna nadziei, że coś się zmieni i będzie lepiej. W końcu nie było chyba drugiej osoby na świecie, która z takim zapałem podchodziła do wyznaczonej pracy. Wykonywała każde zadanie skrupulatnie, wręcz nadgorliwie próbowała pomagać we wszystkim, co się dało. Potrafiła zrezygnować z nauki na egzamin, żeby pomóc trochę w menażerii. Ktoś powinien dostrzec te starania, ale Krukonkę prześladował pech... Najpierw niemiły szef, teraz kolejna katastrofa. A myślała już, że skoro minęły prawie dwa tygodnie, teraz będzie już tylko łatwiej. Jednak nie mogła winić nikogo oprócz siebie, bo przez nieuwagę rozjuszyła trutniowce krwiopijce, które pokąsały ją dotkliwie. Na początku myślała, że to nic takiego, mimo że bardzo swędziało. Głównie obawiała się, że nie zaliczą jej stażu, jeśli zobaczą, że Naeris zdarzyła się taka gafa. To było wręcz niedopuszczalne! A jeszcze gorzej, że milczała. Oszukiwała samą siebie, że te krosty nie stają się coraz większe i nie sprawiają gorszego bólu. Czuła się źle, a w końcu zemdlała, niemal narażając menażerię na ucieczkę demimozów z klatek. Gdyby im się udało, prawdopodobnie nigdy już nie zostałyby odnalezione. Cudem jednak udało się temu zaradzić, a Naeris tymczasem trafiła do Munga na oddział urazów magizoologicznych. Bardziej niż swoim poszkodowanym zdrowiem przejmowała się pracą. Pozwolą jej kontynuować staż? Czy może od razu skreślą Krukonkę? Okazało się, że dostała kolejną szansę, za co mogła dziękować Merlinowi.


Kostka: 1, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
Galeony : 3337
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
https://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
https://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
https://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Cze 25 2017, 13:27;

Etap III
staż na hodowcę zwierząt, czas rzeczywisty

Powrót okazał się całkiem spokojny. Szef chyba odpuścił już sobie doprowadzanie Naeris na granicę załamania nerwowego, a więcej wpadek nie było. Dziewczyna odetchnęła z ulgą, a nadzieja na szczęśliwe zakończenie rosła z każdym dniem. Radziła sobie już z tyloma stworzeniami, że nie obawiała się coraz to groźniejszych przypadków. Mimo wszystko bardzo dużo nauczyła się na tym stażu i była pewna, że w przyszłości ta wiedza okaże się bardzo cenna. Za każdym razem, kiedy wydawało jej się, że nie wytrzyma dłużej w menażerii, powtarzała sobie, że robi to dla smoków. Kiedy udowodni swoją odpowiedzialność, dopuszczą ją do opieki nad nimi. Muszą! W końcu nie po to poświęcała aż tyle czasu, nie po to wyciskała z siebie siódme poty... Tyle, że ostatecznie znowu popsuła. Zgubiła list, którego nie miała prawa zgubić. Pobladła i spanikowała, gdy nie mogła go odszukać. Naeris nie miała pojęcia co tam jest, ale wiedziała, że było bardzo ważne, że nie mogła tym razem zawieść, że to jakaś totalna katastrofa... Nawaliła. Nie pozostawało już nic tylko przyznać się szefowi i pokornie przyjąć wrzaski i wyrzucenie za drzwi. Sourwolf była zła na siebie, ale wiedziała, że gniew przełożonego będzie jeszcze gorszy. Tymczasem ją zaskoczył. Właściwie to był bardzo opanowany, więc zszokowana wysłuchała, że gdyby miał wybór nigdy nie przyjąłby jej do pracy. Ale liczyło się to, że przeżyła ten staż. Najdziwniejsze, że jeszcze dostała na koniec miły upominek.

Kostka: 6 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew M. Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 211
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15021-matthew-michael-shercliffe#400257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15036-shadow#400263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15037-najlepszy-profesor-onms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15038-matthew-shercliffe#400266
http://in-love-with-fandoms.tumblr.com/
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Sie 29 2017, 18:04;

kurs tresera zwierząt
lipiec 2006r., gdy Matt był na studiach

I etap: kostka numer 3
Jak na ambitnego i kochającego zwierzęta studenta Ravenclaw przystało, Matt podjął się kursu na tresera zwierząt. Przecież nie mógł sobie go odpuścić, a sądził, że od tego najlepiej jest zacząć. W każdym razie, pierwszego dnia przyszedł do Menażerii Wilkinsa podekscytowany jak jeszcze nigdy dotąd. Co prawda nie był przesadnie pewny siebie, nie był też przekonany co do tego, czy poradzi sobie z klientami, czy nie straci do któregoś cierpliwości i nie rzuci czegoś sarkastycznego, ale był dobrej myśli. Chciał dać z siebie dwieście procent i miał nadzieję, że nic nie stanie mu na drodze. I musiał przyznać, że po pierwszym dniu podniosła się jego pewność siebie. Dzień ten nie należał do łatwych, ponieważ każdy z klientów był jakiś marudny, podirytowany, ale z początku radził sobie z nimi całkiem dobrze. Do czasu. W końcu przyszedł klient, który był na tyle chamski, że zaczął przepychać się w kierunku lady i wysypał karmę dla sów na blat. Z początku ogarnęła go lekka panika i nie miał pojęcia jak uspokoić tego mężczyznę, ale w końcu udało mu się opanować całą zaistniałą sytuację. Na szczęście, bo nie wiedział, jak mógłby zareagować szef, gdyby Matt tego nie zrobił...

II etap: kostka numer 6

Następny etap też poszedł mu dobrze. Właściwie to nie tyle dobrze, ile wyśmienicie. Zadaniem, które mu przydzielono, było nauczenie sowy prawidłowego wysuwania nóżki, aby można było odwiązać z niej list. Nie było to co prawda łatwe zadanie, ale co to było dla osoby, która od dziecka obcowała z hipogryfami i miała kiedyś psidwaka? To znaczy, tata miał. Ale Matt umiał się nim idealnie zajmować, przecież był Shercliffem i od najmłodszych lat miał podejście do zwierząt. Oswojenie i wytresowanie sowy zajęło mu co prawda kilka godzin, bo calutki czas robiła coś źle, ale chłopak był cierpliwy, wiedział, jak powinien podchodzić do tresury i nie zamierzał się poddawać. W końcu udało mu się nauczyć sówkę tej sztuczki i zawołał właściciela menażerii (swoją drogą, jego imiennik), aby pokazać mu to, czego dokonał. Na pierwszy rzut oka widać było po nim dumę z doskonale wypełnionego zadania, dzięki któremu mógł kontynuować swój kurs.

III etap: kostka numer 1

Gdy podchodził do trzeciego etapu, nie mógł uwierzyć w to, że czas zleciał tak szybko. Dopiero co lekko panikował, gdy do sklepu przyszedł ten rozwścieczony klient, a teraz co? Był bliski zostania prawowitym treserem zwierząt, a to przydałoby mu się do pracy w menażerii, a w przyszłości do posiadania własnego sklepu. Co prawda podchodząc do kursu, z początku o tym nie myślał, jedynym jego celem było zdobycie uprawnień, zwykła praca w menażerii, ale miał wielkie plany i doskonale wiedział, że zbyt szybko to on profesorem w Hogwarcie nie zostanie. Przecież to nie było takie łatwe. Jak widać, oswojenie kuguchara też nie należało do najłatwiejszych. W dzieciństwie zawsze wolał psy i choć w czasach szkolnych miał kota, nie miał nigdy kuguchara, wiedział jednak o ich temperamencie i tym jak reagują na czarodziejów, którzy im się nie spodobają. Bywają agresywne, wiedział to doskonale, ale nie spodziewał się tego, że kocur go ugryzie. Przecież chciał go tylko delikatnie pogłaskać, gdy kot zdawał się być już oswojony. Musiał natychmiast opatrzyć sobie dłoń, z której natychmiast zaczęła lać się krew, ale w końcu udało mu się przekonać do siebie kota. W ten oto sposób uzyskał uprawnienia tresera zwierząt, a wracając do domu, zahaczył o Munga, aby upewnić się, że ugryzienie nie jest aż tak poważne, jak mogłoby być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptySro Mar 21 2018, 00:09;

Kurs na tresera zwierząt, 2010r.

W końcu nadszedł ten dzień, kiedy udał się do Magicznej menażerii na kursy, dzięki którym uzyska uprawnienia do bycia treserem magicznych zwierząt. Wyczekiwał tego momentu od dawien dawna, przez co całą poprzednią noc nie mógł spać z nerw. Nic dziwnego, było to dla niego czymś na kształt spełnienia marzeń, w końcu zawsze chciał się tym zajmować!
Dziwniejszym stał się dla niego fakt, że wiedza teoretyczna nie zawsze nadawała się idealnie do tego, aby zastosować ją w praktyce.
Pierwszego dnia postawiono przed nim bardzo dziwne zadanie, zważywszy na to, czego się podjął. Anthony miał świadomość, że na praktykantów jak on, zawsze zawalano na początek najgorsze z możliwych zajęć. Ale nie spodziewał się, że już pierwszego dnia zmuszą go do tego, aby doradzał klientom w wyborze odpowiedniego szczura. Jakby to chociaż jeszcze było coś interesującego... Kolejna wytworna dama zupełnie nie pamiętała, po co w ogóle tutaj przyszła. To już było wiele jak na nerwy tego młodzieńca. Szczytem jednak był czarodziej, który zaczął rzucać w młodego Selwyna karmą dla sów, krzycząc, że ten sprzedał mu zatrute ziarno. Gdyby nie to, że Tony postanowił dokładniej przyjrzeć się temu obiektowi, może i by mu uwierzył. Jednak zapewnienia młodzieńca i czarujący uśmiech spowodowały, że udało mu się zażegnać sytuację i uzyskać aprobatę szefa. Nigdy więcej takiej męki...
Kolejnego dnia zaczęło się dziać coś, co chłopaka szczerze ciekawiło. W końcu miał styczność ze zwierzętami innymi niż ludzie! Cudownie się czuł z tego powodu. Nic więc dziwnego, że szybko zabrał się do pracy, nie do końca zdając sobie sprawę z faktu, że zaklęcie, które rzucił na terrarium węża nie było skutecznym. Przeraził się, kiedy łuski gada zaczęły zmienia kolor ze złotego na rdzawoczerwone. Bał się najgorszego, że zdołał go zabić, bądź przynajmniej poważnie zranić. Patrzył z rosnącym przerażeniem na leżącego gada, nie wiedząc do powinien teraz robić. Dopiero po kilku godzinach zdecydował się powiedzieć swojemu przełożonemu o całym zajściu. Ten tylko westchnął i dał Tony'emu grubą księgę z zaklęciami i wskazał palcem odpowiedni rozdział. Dzięki temu chłopak opanował sytuację na tyle, że nic groźnego nie stało się wężowi.
Wiedział, że już jest bliżej końca niż dalej, a upewnił się w tym fakcie, kiedy usłyszał to od swojego przełożonego. Tylko kilka dni dzieliło go od upragnionego tytułu tresera zwierząt. Nic jednak nie może być takim kolorowym, jakim się wydaje. Tego dnia, Tony czyścił akwarium z magicznymi rybkami, kiedy to przyszła starsza czarownica, która poprosiła o szczegółowe informacje na temat jednego z dostępnych gatunków. Chłopak był pewny tego co robi i mówi, więc szybko zaczął jej opowiadać wiele o wspaniałych zaletach tych konkretnie rybek. Dopiero, gdy podszedł do niego inny sprzedawca, zorientował się, że wcale nie miał racji w swoim monologu. Upewnił się w tym fakcie, gdy przełożony powiedział, że jeszcze kilka dni u nich popracuje, nim dostanie upragniony dyplom.
Trzeba przyznać, starał się. Mocno się starał, nawet gdy miał za zadanie oswoić kuguchara. Nie było to proste, skończyło się nieładnymi bliznami na dłoniach Selwyna i wizytą w Mugnu, ale jednak, udało się! Stał się treserem zwierząt!

Kostki:
Część 1: 3
Część 2: 4
Część 3: 2[ -> 2 -> 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyCzw Mar 22 2018, 14:59;

Staż na tresera zwierząt, część 1
Kostki: 1 i 4
Rok 2009

Ten staż, to jedna wielka porażka... Te myśli pojawiały się regularnie w głowie chłopaka, od kilku dni. Nie mógł się ogarnąć. Wszystko było takie zagmatwane i trudne do zrozumienia. Początkowo sądził, że posiadając taką wiedzę o magicznych zwierzętach, jaką posiadał, to nic nie będzie go mogło tutaj zaskoczyć. Ale jednak. Jego szef okazał się być, delikatnie mówiąc, chamem i idiotą. Nie dość, że źle ocenił chłopaka od samego początku, to jeszcze uważa go za kompletnego nieudacznika. I nie ważne, jakby się Anthony nie starał, to nic nie daje. Za każdym razem słyszy to samo. Że jest leserem, obibokiem, niezdarą i w ogólnym rozrachunku idiotą również. Już po pierwszym dniu młody Selwyn miał świadomość, że choćby nie wiem jak się starał, nic nie zmieni nastawienia szefa. A upewnił się w tym przekonaniu, gdy usłyszał magiczne "-10 galeonów od wypłaty". Gorzej po prostu być nie mogło...
Żartuję. Było...
Nie wiedzieć czemu, ale współpracownicy na stażu, uważali go za równie wielkiego idiotę, co szef. Owszem, może i podał zły pokarm puszkowi pigmejskiemu i prawie nakarmił nieodpowiednimi myszami jeden z gatunków węży, ale przecież przyszedł się tutaj uczyć! Na nic zdały się tłumaczenia, że nie chciał zabić zwierząt, że chciał dobrze. Nikogo to nie interesowało i miał świadomość, że interesować nie będzie. Nic dziwnego, że szybko stracił serce do tego miejsca, tych ludzi i tego zajęcia. Ostatkiem sił zdecydował, że jednak się przemęczy, by potem móc robić dokładnie to, co pragnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPon Kwi 09 2018, 20:46;

Staż, część II
kostki: 3 i potem 2

Cóż. Może jednak nie będzie tak źle? Pomimo fatalnego startu, Anthony szybko poczuł się w Magicznej menażerii jak u siebie w domu. Wszędzie obecne zwierzęta, polepszająca się trochę atmosfera sprawiały, że jego dotychczasowa praca wydawała się być o wiele przyjemniejsza. I jakoś tak nawet szef zaczął jakby przemawiać ludzkim głosem? Po ich bardzo nie miłym początku znajomości, zaczynało być znacznie lepiej, niż dotychczas. Nic dziwnego, że młody Selwyn z przyjemnością zaczął chodzić na staż i nie mógł doczekać się kolejnego dnia tam spędzonego.
Znajomi w końcu zauważyli jego smykałkę... tak właściwie do wszystkiego. Nic dziwnego, że obciążyli go odpowiedzialnością, za naprawę pewnej maszyny, która odpowiadała za szybsze czyszczenie klatek nietoperzy. Byli pewni, że Tony nie da rady, że się podda. Ale nie. On wiedział, co jest z nią nie tak! Szybko zastosował jedno zaklęcie, które udrożniło odpowiednie przewody. Kolejne zaklęcie pomogło wyczyścić zardzewiałe spawy. Wyszły przy tym pewne problemy, z którymi również sobie poradził.
Co dziwniejsze, wszystko to obserwował jego szef. Po naprawie urządzenia, podszedł do Anthony'ego z zadowoleniem malującym się na szerokich ustach.
-Dobra robota młody. - rzucił i poklepał go po przyjacielsku po plecach. Uścisnął jego dłoń, tym samym wkładając w nią małą sakiewkę. I poszedł, jak gdyby nigdy nic. Dopiero, kiedy nie było nikogo w pobliżu, Tony otworzył ją i zajrzał ciekaw do środka. Jego zdziwienie było ogromne. W końcu 25 galeonów piechotą nie chodzi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Kwi 17 2018, 20:08;

Staż, część III
Kostki: 3 na zdarzenie, 1 na upominek.
Dorzut na zdarzenie

Ostatni dzień. Już za kilka chwil, jego staż dobiegnie końca. Pomimo początkowych niepowodzeń i nieporozumień na linii Wszyscy-Selwyn, Anthony czuł smutek na myśl o opuszczeniu tego miejsca. Zdążył się przyzwyczaić, wiele nauczyć, jeszcze więcej dowiedzieć od innych współpracowników i zapałać jeszcze większą miłością do magicznych zwierząt. Ten miesiąc tylko upewnił go w przekonaniu, że to jest zdecydowanie to, co chce robić.
Miał do zrobienia jeszcze tylko jedno. Zająć się papirologią, z którą udało mu się zalegać cały miesiąc. Stosik nazbierał się spory, a jeszcze większy czekał na odniesienie już gotowy. Po jakimś czasie, czyli mniej więcej kilku godzinach, udało mu się w końcu z tym uporać. Ręka drżała od wysiłku, kark bolał od ciągłego ugięcia, ale był zadowolony. Ale na szczęście, nie pozostało mu już nic innego, jak całą tą stertę wynieść go gabinetu przełożonego.
Wstał i nim zdążył zrobić choćby jeden krok do przodu, poczuł że coś jest nie tak. Nim pomyślał chociażby NA GACIE MERLINA runął jak długi przed siebie. Zdążył jeszcze tylko zobaczyć kant biurka, przy którym dopiero co spędził kilka godzin i.... To było ostatnie co zapamiętał.
Ocknął się jakieś pół godziny później, nie do końca wiedząc co tak właściwie miało miejsce. Leżał na ziemi, nad sobą widział wiele twarzy... Kurde kim oni wszyscy byli? Pytali się, jak się czuje, czy wszystko w porządku, czy nie wezwać pomocy. Tony podniósł się do pozycji siedzącej i odkrył ogromny ból ćmiący jego umysł. Dotknął dłonią czoła i odkrył pod palcami ranę. To nie była rana, po której nie pozostanie blizna. Cóż... Przynajmniej pierwsza w jego zawodzie.
Kiedy wstał, szybko wcisnęli mu w dłonie jego rzeczy, a jeszcze szybciej coś, co nazwali lewitującym kapeluszem. Mieli dziwne, litościwe uśmieszki, które nie wróżył nic dobrego. No nic. Anthony Selwyn wyszedł z tego miejsca z nową, ciekawą blizną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jacqueline Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 40
https://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
https://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
https://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptySro Lip 04 2018, 19:30;

Kurs Tresera Zwierząt

Kurs Tresera Zwierząt, dobrze to brzmiało. Już nie mogła doczekać się, aby do niego przystąpić. W końcu wróciła do Anglii. Nie zamierzała już grać w Quidditcha - nie mogła. Kontuzja prawego nadgarstka dawała o sobie znać w nieodpowiednich momentach, być może tylko to jej się wydawało. Umysł sobie z niej żartował. Możliwe. Co było, to było, a co będzie miało być. Wróciła do domu i zamierzała rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Praca z Anthonym w jego sklepie. Miała nadzieje na odbudowanie więzi z rodzeństwem, szczególnie z Tonym, do którego była w dzieciństwie bardzo przywiązana, mimo że może na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Nic dziwnego, że wszyscy dziwnie się wobec niej zachowywali. Jakby nie widzieli jej z dziesięć lat, a przecież to na pewno aż tak długo nie było. Szczególnie młodsze rodzeństwo. Czy naprawdę była taką starszą, złą siostrą? Nie miała pojęcia, jak Anthony to robi, że wszyscy go kochali. Na szczęście ojciec nadal uważał ją za swoją uroczą blondyneczkę. Dobry, poczciwy staruszek.
Pierwszy etap kursu nie zapowiadał się ciekawie, jak poinformował ją właściciel magicznej menażerii pan Wilkins, dzisiaj miała zając się pracami porządkowymi, doradzaniem klientom i odbieraniem dostaw towaru - zapowiadała się męczarnia. Jacqueline nic, a nic się nie pomyliła w swoich domysłach, co do dzisiejszego dnia. Bycie sprzedawcą było naprawdę trudne. Od samego pojawienia się za ladą, od razu natknęła się na naprawdę okropnych klientów. Szczytem tego wszystkiego okazał się starszy pan, który trzasnął mocno drzwiami, aż Selwyn zaszumiało w uszach. Niemal poprzewracał innych czekających na swoją kolejkę, a gdy dotarł do lady, zaczął krzyczeć, rozsypując sowie żarcie przed Jacqueline. W pierwszej chwili dziewczyna nie wiedziała, co ma zrobić. Zaskoczyło ją to. Myślała, że nikt ją już nie zaskoczy, a tu taka niespodzianka! Na szczęście urocza blondyneczka znała kilka trików, ze szczyptą jej własnego opanowania. Szybko uzyskała uznanie Wilkinsa i a w następnych dniach mogła się spodziewać kolejnego etapu kursu. Łatwo nie było. Nawet trening Quidditcha nie był taki męczący, jak to usługiwanie szalonym, zdesperowanym klientom - przeważnie takim, normalni do Magicznej menażerii Wilkinsa niestety nie zaglądali.
Etap drugi miał być ciekawszy. Nauka tresury, dbanie o podopiecznych menażerii... Opieka nad nowym nabytkiem, pięknym, złotym wężem mahoniowym? Jestem w niebie! To prawda, że panienka Selwyn nie wyglądała na kobietę kochającą gady, pajęczaki, ale nie w przypadku nazwiska, jakie pojawiało się po imieniu Jacqueline, a potem po drugim Eleonora... Selwyn! Żadna kobieta w tym rodzie nie mogła krzyczeć z przerażenia na widok takiego cudnego węża mahoniowego! Cudo! Może za bardzo mu się przyglądała, bo źle rzuciła zaklęcie utrzymujące stałą wilgotność w terrarium. Przez dobre kilka godzin starała się to naprawić, aż w końcu uzyskała pomoc od starego Wilkinsa. Może to właśnie nazywa się szczęście, ponieważ mężczyzna dopuścił ją do kolejnego etapu. Czyżby to była jakaś litość?
Ostatni etap kursu zapowiadał się gorzej niż pierwszy i drugi razem wzięte. Pomyłka szpiczaków i jeży, szybko jednak Selwyn wróciła na drugi dzień douczona. Wiedząc, że te bardziej ufne nie muszą być szpiczakami i na odwrót. Może wsadzanie miski z mlekiem do ich klatki nie było dobrym pomysłem? Niestety pomyłka za pomyłką. Nie opuszczało ją to fatum. Czyszczenie akwarium - żaden problem. Kobieta pytająca o magiczne rybki? Stworzenia wodne nie należały do jej mocnych stron. Jeszcze różnica o bardzo podobne gatunki. Ta kobieta ewidentnie się na nią uwzięła. Jacquelinie miała już dość. Zastanawiała się, czy w końcu uda jej się skończyć ten kurs. Dlatego przychodziła ponownie i ponownie, aż trafiła na chłopaka z ptasznikiem, który miał problem z oduczenia pająka atakowania jego dłoni. Urocza blondyneczka miała podejście do zwierząt. Kilka godzin z ptasznikiem, aby oswoiła go na tyle, że sam zaczął wchodzić na dłoń. Szkoda, że z facetami jej tak nie szło.

Kostki
Etap I: 3
Etap II: 4
Etap III: 3 > 2 > 2 > 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jacqueline Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 40
https://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
https://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
https://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPią Lip 06 2018, 21:20;

Staż etap I
jakiś miesiąc po przybyciu do Anglii, zdaniu kursu Tresera i rozpoczęcie próbnego stażu u Wilkinsa, bo Antek nie mógł, powiedzmy i tak to było, a jakieś doświadczenie zawodowe Jacqueline mieć musiała

Nie mogła się doczekać, aby odbębnić staż u starego Wilkinsa i rozpocząć pracę u boku brata na Nokturnie. Miała zamiar tchnąć życia w ich relacje. W jej głowie ciągle tliła się nadzieja na lekkie ocieplenie stosunków między nią a rodziną — szczególnie młodszym rodzeństwem. Nigdy jej na tym nie zależało. Zawsze wolała się realizować zawodowo. Iść do przodu, ale czasami brakowało jej ojcowskiego wsparcia i matczynej troski. Wymieniała raz na jakiś czas z listy z bratem, ale to nie to samo. Wróciła do Anglii niczym córka marnotrawna, a jej rodzeństwo jakby jej nie znało. Zawsze podążała innymi drogami niż oni. Gdzieś z dala od swoich kochanych Selwynów, ale skoro wróciła. Musiała to naprawić i tylko ona wiedziała, czemu tu się znalazła (nie licząc zerwana z narzeczonym), sprawa była o wiele bardziej skomplikowana niż mogło się na pierwszy rzut oka wydawać.
Lepiej jej szło w pracy niż gronie rodzinnym. Może to urok osobisty Jacqueline tak wpłynął na jej szefa. Pierwszy tydzień stażu, a ona już dostała premie w wysokości piętnastu galeonów. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, kiedy przechodził obok uroczej Selwyn, aż wśród pracowników zaczęły krążyć plotki, że chce zatrudnić kogoś na stałe, więc może byłaby to Jacqueline, ale ona miała już inne plany...
Wszystko było dobre, stabilne i pewne. Na pewno kobieta nie musiała się obawiać, że zostanie zwolniona. Pracowała w swoim tempie. Nie zawsze przykładając się do wykonywanej pracy, ale nie mogła narzekać na złe towarzystwo. Nie można było tu mówić o zacieśnianiu więzi, ale to tylko praca i tak nie zamierzała zostawać tu dłużej. Miała zamiar tylko odrobić staż. Zdobyć trochę doświadczenia. Nie było najgorzej. Tak, upłynęły jej pierwsze dni stażu.

Kostki: 6 i 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jacqueline Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 56
  Liczba postów : 40
https://www.czarodzieje.org/t16310-jacqueline-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t16314-luwr#447620
https://www.czarodzieje.org/t16312-relki-uroczej-blondyneczki
https://www.czarodzieje.org/t16309-jacqueline-selwyn
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Wrz 11 2018, 19:26;

Staż etap II

Nie zapowiadało się, żeby kolejny tydzień, kuszony przez los miał przynieść jakieś nieprzyjemności. Jednak ten tydzień miał być zdradliwy jak sam los. Zdecydowanie Jacqueline mogła nazwać to przeklętym stażem. Myślała, że jakoś wytrzyma do końca. Lubiła tę pracę, ale... ludzie nawet najlepszą prace potrafią zmienić w koszmar. Selwyn za nic w świecie nie mogła dogadać się ze współpracownikami. Może nie mogli znieść jej pozytywnej energii, jej entuzjazmu, chęci zmiany, spróbowania czegoś nowego, dokształcania się? Możliwe. Kobieta znosiła wszystkie uszczypliwości i dodatkowe prace z ich strony w miarę dobrze. W końcu to był staż. Musiała go ukończyć z dobrą notą szefa, a jak to bywa na stażach, lubią cię wykorzystywać. Kurwa, że to musiało trafić się uroczej blondyneczce. Przyjaciół nie ma w pracy, nawet dobrych ludzi. Każdy chce cię udupić. Kilka osób powiedziało szefowi, że się obija. Na co miała ochotę wybuchnąć. Rzucić to w cholerę, ale wiedziała, że za daleko zaszła. Nie mogła zrezygnować i stracić tej szansy. Pierdolić, jak będzie trzeba, to z przyjemnością zostanie te trzy godziny dłużej. Brak dodatkowej zapłaty za zaległe godziny; nie ma problemu, jednak w głębi duszy Jacqueline Selwyn obiecała sobie, że jeszcze im pokaże. Zaczęła ten staż i zamierzała doprowadzić go do końca, mimo dodatkowej pracy niemal za dwie osoby. Przecież posiadała dar. Moc, która przekraczała każdą granicę, a mianowicie urocza blondyneczka była cholernie uparta.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Odetta Lancaster

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : Długie, jasne blond włosy- nigdy nie nosi ich upiętych; przenikliwe spojrzenie; roztaczana aura wili
Dodatkowo : półwila
Galeony : 521
  Liczba postów : 272
https://www.czarodzieje.org/t16649-odetta-lancaster
https://www.czarodzieje.org/t16652-libra
https://www.czarodzieje.org/t16578-odetta-lancaster
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyCzw Paź 04 2018, 15:50;

Etap I

15 kwietnia 2018 roku

Wydawać się mogło, że jako dzika bardziej pasowała do świata zwierząt, aniżeli ludzi.
Wydawać się mogło, że nie odnajdzie się wśród innych, nader obcych, a jednak
stała się taka sama jak i oni.
Decyzja o podjęciu kursu była nagła, jakby nieprzymuszona, choć niewątpliwie długo rozmyślała na temat próby, wszak zadania związane z tresurą zwierząt wydawały się niezwykle trudne, a zarazem łatwe, o ile była w stanie nawiązać z nimi odpowiedni kontakt. Od małego wychowywana na wzorową córkę, podobnie jak i półwilę, by w przyszłości mogła wrócić na Niebiańską Polanę i tam osiąść w jedynym, słusznym celu – spokojnego żywota.
Przyszła do magicznej menażerii, by zaraz potem stawić się u właściciela, który miał jej pomóc w odbyciu kursu. Z całych sił starała się wyciszyć wrodzoną magię, która niewątpliwie wypalała w niej pokłady swoistego rodzaju swobody, a zarazem wiedziała, że nie powinna rzucać uroku na mężczyznę, tylko po to, by przepuścił ją na kolejny etap. Owszem, obszerność informacji wydawała się absurdalnie efemeryczna, wszak Odetta nie do końca była w stanie zapamiętać każdą pojedynczą frazę, ale gdy już została pozostawiona sama sobie, pragnęła udowodnić, że zasługuje na odpowiednie kwalifikacje. Bez trudu dopełniała wszelkich formalności, kiedy to raptem na ułamek sekundy spuściła podejrzanego typa z oczu, a ten jakby planując swoje działania – wykradł nader cenny asortyment. Już miała rzucić się w te pędy, byle tylko go złapać, lecz mina właściciela nie była tęga, toteż odpuściła wszelkie pościgi i zgodnie z jego zalecaniami miała wrócić jutro.
Tak też się stało.
Wyspana, zregenerowana i przepełniona oniryczną chęcią skosztowania ponownie opieki nad magicznymi stworzeniami, stawiła się na miejscu o wyznaczonej porze. Nastawienie Lancaster było odpowiednie, podobnie jak przemyślenia związane z poprzednim dniem, dlatego pewnie wkroczyła do menażerii i spotkała się z perspektywą obsługi dwóch klientów. Dziwił ją fakt, że przez większość czasu było ich tak niewielu, ale po wyjaśnieniu przez mężczyznę powodu, podjęła się próby wyduszenia z siebie kilku sentencji, gdzie to tłumaczyła istotną strukturę marketingu, bo czy bez reklamy cokolwiek w życiu osiągniemy? Z uśmiechem na ustach spisała własne propozycje, a następnie cały projekt złożyła na ręce właściciela, co poskutkowała zakwalifikowaniem jej do kolejnego etapu.

Kostka: 5
Przerzucona kostka: 2

Etap II

19 kwietnia 2018 roku

Do menażerii droga dłużyła się, a efemeryczne chwile na łonie natury uciekały przez palce. Raz po raz rozglądała się po okolicy, by wreszcie postanowić wejść na miejsce, gdzie tu musiała rozpocząć drugą część kursu. Przywitała właściciela serdecznym uśmiechem, który wykrzywił subtelnie jej karminowe wargi, idealnie kontrastujące kolorytem z bladą skórę, po czym przeszła do działania, jakby bez zastanowienia, całkowicie instynktownie.
Opuszki smukłych palców delikatnie muskały fakturę piór sów, by potem zająć się młodymi żmijoptakami. Wydawać się mogło, że Lancaster czuła się jak ryba w wodzie i bynajmniej – nie zamierzała przerywać praktyk. Pan Wilkins dawał jej odpowiednie wskazówki, tłumaczył, zgłębiał wiedzę, która dzięki niemu stawała się coraz głębsza, a ciekawość magicznych stworzeń rosła z minuty na minutę. Oczekiwała, że mężczyzna zdradzi jej więcej sekretów, głównie po to, by jeszcze swobodniej współpracowało jej się ze zwierzętami, jednak na to mieli czas – niezwykle dużo czasu.
Krzątała się po pomieszczeniu, raz po raz dosypując karmy, wymieniając zawartość klatek czy innych miejsc, w których żyły podopieczni pana Wilkinsa, ale niewątpliwie najważniejszym był fakt, że właściciel menażerii był dumny z dziewczęcia, które początkowo choć zagubione – obecnie radziło sobie ponad miarę.
Umówili się na przyszły tydzień, dokładnie tak jak zażyczył sobie tego czarodziej.

Kostka: 2

Etap III

25 kwietnia 2018 roku

To nie był jej dzień.
Ba, ten tydzień również nie, zwłaszcza iż zaczął się bardzo źle, a Odetta gubiła się w najprostszych czynnościach.
Tak też było w sytuacji, kiedy to starsza pani przyszła do menażerii, gdy to blondwłosa istota była zajęta czyszczeniem rybiego akwarium. Pomoc jakiej oczekiwała staruszka zadziwiła młodą studentkę, toteż pomimo niepełnej (a może – niepewnej) wiedzy, zaczęła dukać, jąkać i przekręcać wszystkie możliwe informacje na temat narzucony przez klientkę. W ostatecznym rozrachunku Lancaster nie miała wyboru. Wolnym krokiem, ze skwaszoną miną, udała się w stronę zaplecza, z którego wyciągnęła pana Wilkinsa i poprosiła go o pomoc, co przyniosło odwrotny efekt do oczekiwanego. Musiała stawić się w kolejnym dniu, który pozwoliłby na ostateczną weryfikację jej umiejętności.
Zaskakującym był fakt, że zgodnie z obietnicą – Odetta przybyła na miejsce wcześniej, aniżeli się umówili. Czekała na nią niespodzianką tuż po przekroczeniu progu menażerii, wszak czekał na nią młody chłopak z dość nietypowym okazem. Uniosła wymownie brwi, po czym poprosiła, by ptasznik znalazł się na jednym z wolnych stolików. Bez analizowania jego gatunku, podobnie jak dopytywania właściciela o zdanie, przeszła do tresury. Raz po raz próbowała zrozumieć nietypowe upodobania co do włochatych kończyn swojego pana, ale gdy w końcu udało im się złapać odpowiedni kontakt, zwierzę zostało wytresowane na odpowiednim poziomie, by jedynie wchodziło na dłoń, a nie tylko ją gryzło.
Ciesząc się z pochwały i zaliczonego kursu – przeszła do poszukiwania pracy.

Kostka: 2
Przerzucona kostka: 5

Koszt całkowity: 100 galeonów | (90g + 2x5g (poprawka)) = 100g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1470
  Liczba postów : 1205
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPią Lis 02 2018, 15:05;

Miał coraz więcej zwierząt. Niby nie sprawiały mu póki co trudności, ale czuł, że starczy jedno nieodpowiednie wydarzenie, aby stała się tragedia. Co prawda miał sporą wiedzę z onms, ale treserem nie był. I to wychodziło szczególnie z jego kruka, który często robił to, co sam chciał. Neirin postanowił zatem poszukać kursów i szkoleń z tej dziedziny, zamierzając wprowadzić trochę dyscypliny do tego zoo, w jakie konsekwentnie zmieniał się jego pokój.
Zjawił się w menażerii Wilkinsa dość wcześnie rano, nie chcąc stać w kolejkach i walczyć o uwagę właściciela z innymi klientami. Ten wziął go od razu na egzamin, zaczynając od części dotyczącej ogólnego zachowania zwierząt.
Stworzenia wielogłowe, huh? Skupił się na widłowężach, bo chociaż wiedział o istnieniu traszek dwuogoniastych, gady były mu bliższe pod względem jego nauk z wężomową. Czytał o nich sporo, także o ich zachowaniu. Nie miał zatem trudności rozgadać się na temat głów czy trybu życia widłowęży. Ta część poszła gładko, bo chociaż egzaminator trochę pomarudził, że wolałby traszkę, ostatecznie chłopaka przepuścił, zabierając na sklep.
Tam postawił go przed terrarium z wężem mahoniowym, tłumacząc, iż to nowy nabytek, a tym samym  nieprzyzwyczajony do obecności ludzi. Chciał zobaczyć, jak sobie Neirin poradzi z oswojeniem go, aby można było gada bezpiecznie sprzedać.
Rudzielec zabrał się do zadania zbyt szybko, przekonany, że stworzenie będzie równie przyjaźnie nastawione, co spotkany niedawno w lecznicy pyton. Przeliczył się tutaj, płacąc za to pogryzieniem. Wilkins skrzywił się na te rany mocniej aniżeli Vaughn, decydując się podrzucił studentowi parę rad odnośnie postępowania z wężami. Puchon poczułby się oburzony... Albo raczej - powinien poczuć. Jednak zamiast tego tylko wzruszył ramionami, postępując tak, jak mu mężczyzna kazał.
Reszta poszła dość gładko, egzaminator zdecydował się przymknąć oko na to potknięcie. Zauważył bowiem, iż w tym momencie do menażerii przyszedł młody chłopak z ptasznikiem. Przyjął problematyczne zwierzę i zostawił je z Neirinem, aby poradził coś na problem niechętnej do rozrodu samiczki.
Parę godzin później z ptasznikiem było dużo lepiej. Zadowolony Wilkins oddał go właścicielowi, a Neirinowi z czystym sumieniem przyznał dyplom.

Kostki: 6, 4, 5

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Paź 20 2019, 15:02;

Kurs tresera zwierząt
październik 2019

Nic dziwnego, ze kiedy Wilkins sprawdzał jego wiedzę, Gunnar z miejsca zaczął się rozwijać na temat widłowęża, jaki pasjonat opieki nad magicznymi stworzeniami myśli w pierwszej kolejności o traszkach? Takich normalnych, zwykłych traszkach… Tylko Hal Cromwell, który ich ostatnio zabrał do lasu, żeby poobserwować ich nudne życie. Ale widłowąż… Widłowąż to była zupełnie inna klasa, o której bardzo chętnie i otwarcie zaczął opowiadać. Szczęśliwie, nie myląc się ani razu w swojej dywagacji, ani nie odpowiadajac źle na żaden test sprawdzający jego wiedzę. Matthew, właściciel sklepu musiał go przepuścić dalej, na następny etap kursu. Przecież nie mógł mu zarzucić, ze się mylił, tylko dlatego, że spojrzał na pytanie z innej perspektywy.
Gdybyś wiedział, że następnego dnia przyjdzie ci pilnować papugi, chętnie wróciłbyś do rozmów o ziwerzętach, sprawdzania twojej wiedzy. Rozmawianie o zwierzętach było znacznie przyjemniejsze niż słuchanie skrzeków chorego ptaszyska. Aż ci się przypomniała praca u Nanuka, gdzie ostatnio zmagałeś się z podobnym problemem. Pozbawiony cierpliwosci wyklinałeś po islandzku, sądząc, że nikt cię na tym nie przyłapie. Skąd mogłeś wiedzieć, że Wilkins zna islandzki?
W odpowiedzi na twoją wulgarność własciciel menażerii ukarał się pracą z kolejnym ptakiem. Tym razem sową. Na szczęście ona pozbawiona była tego samego, denerwującego charakterku, jak papuga. Miałeś jedynie nauczyć ją donoszenia listów. Konkretnie, samego procesu wiązania ich do jej nóżki. Już wcześniej z tego samego szkoliłeś swojego kruka i kruka siostry, które były znacznie bardziej uparte i niezależne, więc nie mogłeś sobie wyobrazić prostszego zadania.
Kolejne dni były bardzo bogate w doświadczenia. Najpierw miałeś wytresować psidwaka pod psa-przewodnika. Chociaż wydawał ci się nieodpowiedni do tej roli, takie własnie dostałeś polecenie, więc to próbowałeś osiągnąć, żeby następnie usłyszeć od podrzędnego staruszka, że w pierwszej kolejności nie powinieneś się na to zgodzić… a przecież jedynie respektowałeś zdanie pracodawcy…
Na następną czynność, jaką przyszlo ci wykonywać nieco się cieszyłeś, dopóki nie okazało się, że kruk, którym miałeś sie zająć, wyczuł od ciebie Huugina i poczuł dziwny zew rywalizacji, przez który w ogóle nie chciał się ciebie słuchać. Wyzłośliwiał się, jak to kruk, więc chociaż nie mogłęś mieć mu tego za złe, a nawet nieco cię to bawiło i poprawiało ci humor, Wilkins uznał, że nie masz ręki do tych zwierząt, mimo, ze swojego oswoiłeś, a klienta wyszła niezadowolona ze sklepu.
Następnym razem podczas wychowywania pegaza postanowiłeś się bardziej postarać. Aż żal było ci się rozstawać z tym pociesznym źrebakiem. Gdybyś tylko miał więcej kasy… byłbyś go kupił, skoro oswoiłeś.

Etap I: 6
Etap II: 5, 6 (płatna poprawa)
Etap III: 3, 6 i nieparzyste (darmowa poprawa), 4 (płatna poprawa)

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wasilisa Fiodorow

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175cm
C. szczególne : króciutkie włosy; piegi; wyłupiaste oczy
Galeony : 114
  Liczba postów : 132
https://www.czarodzieje.org/t18911-wasilisa-fiodorow#544072
https://www.czarodzieje.org/t18924-poczta-wasi#544339
https://www.czarodzieje.org/t18926-wasia
https://www.czarodzieje.org/t18910-wasilisa-fiodorow
https://www.czarodzieje.org/t19075-wasilisa-fiodorow-dziennik
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Cze 02 2020, 19:27;

KURS NA TRESERA ZWIERZĄT, WASILISA FIODOROW

opłata: klik
etap pierwszy, próba I, kostka
Wasi bardzo zależało na tym, żeby zdać ten kurs. Zwierzory kochała, podwyżkę mieć chciała, więc pewnego dnia zapłaciła uprzednio zebrana kwotę i pojechała na kurs.
Wszystko szło dobrze, aż do pytania o…
- Życie gumochłonów? One nie mają życia! To gluty leżące. Pan chyba żartuje! O akromantuli, jasne, opowiedzieć mogę. I o innych zwierzorach. Ale co mam opowiedzieć o życiu gumochłonów? Leżą i żrą. Proszę, cała historia. – odparła,wyprowadzona z równowagi. Egzaminatorowi jednak bardzo się nie spodobała ta odpowiedź i Wasiula musiała powtórzyć ten etap nauki.
etap pierwszy, próba II, kostka
Kolejny dzień, kolejne możliwości. No teraz to musi się udać.  
I… kolejne dziwne pytania. Język ciała psidwaka. Jasne, powinna to wiedzieć. Ale jakoś tak interesowały ją nieco inne rzeczy. Postanowiła więc to wykorzystać i zręcznie zmieniła temat na inne stworzenia.  Kilka żarcików, ciepły uśmiech i skomplementowanie guzików egzaminatora przyniosły cuda. Wasia zdała pierwszy etap nauki i przeszła do kolejnego.
etap drugi, próba I, kostka
Wasia ledwo powstrzymała wrzask, gdy wąż ją dziabnął. Własciciel menażerii pokiwał z politowaniam głową, gdy Gryfonka patrzyła wilkiem na terrarium.
- Panie, Pan mi chociaż jakąś podpowiedź da…. – wymamrotała, patrząc błagalnie na mężczyznę.
Ten na szczęście pomógł jej, podpowiedział kilka rzeczy i Wasia w końcu obłaskawiła węża. Stworzenia dawało się brać na ręce, a dziewczyna zdała do kolejnego etapu.
etap trzeci, próba I, kostka
Kolejny dzień, kolejna rana bojowa.
Agresywny kuguchar, biedny zwierzok którego porzedni właściciel bił, reagował dużą agresją na ludzi. Zadaniem Wasi było go udobruchać i sprawić, by stworzenie znów zaufało właścicielom. Nie było to łatwe, kuguchar użarł Wasię.
- No, już, pysiaku, już! Wasia kocha, Wasia zaraz da jedzonko. – mamrotała, zaciskając zęby z bólu.  Rękę owinęła bandażem, ale w drodze powrotnej będzie musiała pójść do szpitala.
Wzięła kilka przysmaków i stopniowo, stopniowo obłaskawiała zwierzaka. Ten po jakimś czasie pozwolił się dotknąć, zjadł to, co Wasia miała przygotowane i zamruczał z zadowolenia. Egzaminator pokiwał głową i dał Wasi dyplom.
- HA, WIEDZIAŁAM ŻE SIĘ UDA! – wrzasnęła, rzucając się na szyję mężczyzny. Ten poklepał ją po plecach, a Wasia, ściskając papier w garści, ruszyła w stronę szpitala, by naprawili jej łapę.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Cze 30 2020, 15:29;

Treserka zwierząt
lipiec 2018 - asystentka


Specjalnie wybrała się do menażerii wcześniej, by uniknąć ewentualnego spóźnienia. Wiedziała doskonale, że przychodząc na egzamin po czasie pokazałaby się ze złej strony, ale los potrafił być wyjątkowo przewrotny i złośliwy, o czym przekonała się, gdy po drodze na miejsce natknęła się na jakiś wypadek, przez który musiała dostać się do Wilkinsa okrężną trasą. Ostatecznie tak się śpieszyła i była tak podenerwowana, że kiedy wpadła do budynku, potrąciła jakiegoś mężczyznę. Początkowo chciała go po prostu przeprosić, ale rzucił jakimś wymownym komentarzem, na który zareagowała odruchowo i skończyło się na gwałtownej wymianie zdań, którą Keyira zwieńczyła każąc mu patrzeć gdzie łazi. Dopiero później, gdy przystąpiła do egzaminu, zdała sobie sprawę, że takie zachowanie było błędem o wiele większym niż potencjalne spóźnienie, gdyż nieznajomy okazał się być właścicielem menażerii. Na szczęście była doskonale przygotowana i nawet wtedy, gdy zaczęli ją wypytywać o zachowanie ptaków egzotycznych, mogła spokojnie udzielić poprawnej odpowiedzi. O to chyba ostatecznie chodziło, gdyż przepuszczono ją do kolejnego etapu.

etap I: 3




Treserka zwierząt
lipiec 2018 - opiekunka


Nigdy nie spodziewała się, że tak małe stworzonko przysporzy jej tylu kłopotów i takiej dawki irytacji. Chociaż, co musiała przyznać, ten szczur był wyjątkowo pokaźnych rozmiarów, jak na przedstawiciela swojego gatunku. Być może właśnie dlatego z takim uporem i zawziętością ignorował każdą z jej prób nauczenia go czegoś pożytecznego; do tej pory był zapewne panem swojego losu. Miał jednak pecha, bo Keyira zdecydowała się zachować w stosunku do niego cierpliwość i wcale nie mniejszą stanowczość. Nawet kiedy zwierzak zupełnie nie chciał współpracować, nie odpuszczała mu. Z dnia na dzień upór szczura słabł aż w końcu, po całym tygodniu starań, zaczął reagować na tresurę, przyczyniając się do jej sukcesu. Jego kapitulacja oznaczała dla niej przepuszczenie do kolejnego etapu kursu.

etap II: 1




Treserka zwierząt
lipiec 2018 - treserka


Ostatni etap kursu był zdecydowanie najtrudniejszy, chociaż dostarczył jej największej satysfakcji, gdyż miała do czynienia z trudniejszymi przypadkami magicznych stworzeń. W tej kwestii Keyira naprawdę lubiła wyzwania, ale najbardziej liczyło się dla niej dobro zwierząt, więc to na nich się skupiała. W dniu egzaminu nie było inaczej: trafił jej się kuguchar, który miał za sobą ciężkie przeżycia z ręki poprzedniego właściciela. Znęcanie się nad pupilami i bicie ich było zdecydowanie zbyt powszechne i złościło ją, ilekroć o tym słyszała. Kociak był nieufny, agrsywny i wystraszony ponad miarę, wiec należało obchodzić się z nim bardzo ostrożnie. Nawet kiedy wydawało jej się, że zdobyła jego zaufanie - ugryzł ją do krwi przy pierwszej okazji. To jej jednak nie zraziło, Shercliffe jedynie owinęła czymś rękę i wróciła do pracy. Do Munga udała już po zaliczonym egzaminie, kiedy upewniła się, że kuguchar nie ma powodów do stresu i otrzyma odpowiednia opiekę po jej wyjściu. Ostatecznie zaliczyła kurs za pierwszym podejściem.

etap III: 1
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 1076
  Liczba postów : 983
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Lip 19 2020, 14:04;

Etap I:6
Etap II:2 ->3
Etap III:3darmowy ->3 darmowy --> 6 ---> 6--->6--> 3 darmowy -->4
Opłata: 90 + 20 z poprawek = 110G

2 Lipiec 2020, przed wyjazdem do Rumunii
Korzystając z kilku dni przed wyjazdem na praktyki z pracy, postanowiła spróbować swoich sił i podejść do egzaminu na tresera zwierząt, aby zdobyć uprawnienia. Potem znacznie łatwiej było poradzić sobie z kursem na tresera smoków, który był ostatnim przystankiem do podjęcia kariery smokologa, na której jej zależało. Chociaż była dość pewna swojej wiedzy, wiedziała, że do pracy z żywymi stworzeniami, które nie potrafią wprost powiedzieć, co je boli i gdzie leży problem, należy podejść z jeszcze większą pokorą i dystansem niż do pracy z uzdrawianiem ludzi, której kiedyś chciała spróbować. Stawiła się więc w Menażerii w umówionym dniu, zgłaszając się do pracującej tu kobiety i wypełniając papiery, a także uiszczając odpowiednią opłatę. Wysłuchała monologu na temat zasad przebiegu egzaminu, a także bezpieczeństwa i potem została zaproszona już na pierwszy etap, bo całość składała się z trzech.
Część teoretyczna polegała na odpowiedzi na pytania i Alise wylosowała te, które dotyczą zwierząt mających więcej, niż jedną głową. Los chciał, że pierwszym skojarzeniem był widłowąż, który akurat leżał w kręgu jej zainteresowań, więc to o nim zaczęła opowiadać, dodając ciekawostki i łuskach oraz diecie stworzenia. Chociaż mężczyźnie chodziło o traszkę, pochwalił jej wiedzę na temat tego zwierzęcia i przepuścił ją do kolejnego, znacznie trudniejszego etapu. Tylko czy etap z miotem małych kugucharów miał być dużo gorszy? Nie mogła powstrzymać uśmiechu na widok kociąt i ze zszokowaniem stwierdzić, że miała chyba dobry dzień, bo jej zadanie polegało na nauczeniu ich korzystania z kuwety. Było to trochę czasochłonne, jednak zwierzęta te były inteligentnie i ostatecznie prawie wszystkie maluchy wiedziały, jak skorzystać z przedmiotu. Sama miała pół kuguchara, a do tego doskonale pamiętała wyprawę Moe i z profesorem O'Connorem do schroniska, podczas której nauczyciel podzielił się z nimi ciekawostkami na ich temat. Kocięta były rozkoszne, spędziła z nimi jeszcze chwilę — czekając na wypełnienie przez kobietę papierka, drapiąc je za uchem i głaszcząc, zanim przeszła do etapu trzeciego. Polegał on na doborze akcesoriów, sprzedaży oraz przedstawieniu zwierzęcia klientowi. Znów miała szczęście. Nie dość, że w rodzinnej posiadłości mieli stajnię z pegazami oraz zwykłymi końmi, to jeszcze rodzina matki siedziała w tym biznesie i Ali była od małego uczona, jak z nimi postępować oraz co było im potrzebne. Zaprowadzili ją do źrebaka, którego nie mieli czasu przyzwyczaić pod siodło. Blondynka miała talent, aurę odpowiadającą magicznym stworzeniom (ponoć przez to, że była dobrym i empatycznym człowiekiem, jak to mama sobie tłumaczyła) i zapoznanie się z pegazem przebiegło naprawdę szybko. Dawał się jej głaskać i wyczesać, a także przymierzyć odpowiednie siodło. Korzystając z pomocy przysmaków oraz własnej wiedzy i cichych zaklęć, szeptanych zwierzęciu do ucha, szybko osiągnęła sukces, przeciągając cały etap celowo, aby spędzić z energicznym źrebakiem jeszcze trochę czasu. Był cudowny i trudno było im się rozstać, jednak Pani z zachwytem zaliczyła jej etap i zaprosiła do głównej części budynku, aby dopełnić formalności i pogratulować jej zdania kursu, a przede wszystkim wręczyć certyfikat uprawniający ją do tresowania zwierząt oraz pracy z nimi. Była pewna, że przyda się jej to w klinice, a także podczas praktyk, otwierając przed nią wachlarz nowych możliwości. Porozmawiały jeszcze chwilę, zanim dziewczyna wyszła i teleportowała się do domu, zadowolona z siebie. To był dobry dzień i naprawdę miała szczęście, że na wszystkich etapach egzaminu trafiła na pytania oraz zadania typowe dla siebie.

|ZT

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak Zorzy łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Tlenione włosy | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen i amulet Ijda Sufiaan na szyi
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 447
  Liczba postów : 1387
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPią Lip 31 2020, 14:34;

Kurs na tresera magicznych zwierząt
Koniec czerwca 2020, tuż po zakończeniu roku szkolnego
Kostki:

  • Etap I: 4
  • Etap II: 3
  • Etap III: 2 (poprawione na 5)



Nie sądziła, że akurat ona znajdzie się akurat tutaj - i to jeszcze przystępując do kursu, który kiedyś ominęłaby szerokim łukiem - a teraz wyrzucał pokłady ekscytacji do jej krwiobiegu. Właściwie to nie sądziła, że kiedykolwiek wyściubi nosa poza książki - a tymczasem znalazła się pod magiczną menażerią Wilkinsa, chcąc przystąpić do kursu tresera zwierząt.
Słodka Roweno - ona i tresowanie magicznych stworzeń. Nie mogła się doczekać.
Być może właśnie dlatego, że podekscytowanie napędzające nie tylko jej ciało ale i myśli - w ogóle się nie speszyła (ona! nie speszyła!), kiedy dostała pytanie o języku ciała psidwaków. Sama właściwie nie wiedziała jak i kiedy, ale całkiem płynnie zboczyła z tego - niespecjalnie dobrze jej znanego - tematu wprost na... życie stadne ferni. Egzaminator został wręcz zalany ciekawostkami, które zdążyła zgromadzić przez swoje intensywne studia nad magicznymi stworzeniami - i sam widocznie nie wiedział, kiedy tak naprawdę nawet nie odpowiedziała na jego pytanie.
Kolejne zadanie okazało się dla niej wręcz za łatwe. Nie wiedziała, czy to egzaminator po prostu poszedł jej na rękę - kiedy poprzedniego dnia wspominała mu o tym, że sama posiada kota, czy to był czysty zbieg okoliczności... ale nauczenie malutkich kugucharów korzystania z kuwety? Łatwizna. W końcu to były tylko nieco większe koty (nie tylko, ale jako kocięta nie wykazywały jednak jakiejkolwiek odmienności). A Jessica charakteryzowała się wręcz stoicką cierpliwością, znosząc kolejne wpadki maluchów.
Ostatni, trzeci etap sprawił jej już nieco problemów. Kompletnie nie poradziła sobie z kudłoniem, którego miała nauczyć opieki nad pegazami. Biedak uparcie pozostawał przy zwykłych koniach - a Smith nie była w stanie przekonać go do zmiany zdania, ani prośbą, ani... prośbą. Grozić nie potrafiła. Na szczęście poprawkowe zadanie leżało w jej kompetencjach - bo głównie w wiedzy teoretycznej. Wystarczył dokładny wywiad z chłopakiem, który chciał rozmnożyć swojego ptasznika - żeby zorientować się, że samica pająka miała po prostu... złą dietę. I uzupełniała ją pożerając własne jaja. Choć wymagało to stalowych nerwów od Jessici - przez kilka godzin czuwała nad terrarium stworzenia, regularnie co dwadzieścia minut 'powiększając' terytorium ptasznika o te kilka centymetrów bliżej jaj. W końcu, kiedy i jajeczka stały się jego częścią - samica ptasznika je zaakceptowała. No, nie pożarła. A Smith zdała swój kurs.

Z tematu

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; pierścień Sidhe na palcu.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 1695
  Liczba postów : 1156
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyWto Gru 22 2020, 13:16;

Kurs na tresera zwierząt
Początek listopada 2020
część I: 5 -> 6
część II: 1
część III: 3 (darmowa poprawa) -> 2 -> 3 (darmowa poprawa) -> 4

Podejście do kursu na tresera zwierząt planowała już od dawna i jedynie kwestią czasu pozostawało, kiedy dokładnie do niego przystąpi. Wiedzę i doświadczenie dzięki swojemu ojcu miała, więc sam kurs powinien być po prostu dopełnieniem wszelkich formalności, które miały jej się przydać w przyszłości. A jednak po usłyszeniu pytania padającego z ust egzaminatora aż zamrugała i popatrzyła na niego z niedowierzaniem. No bo serio, gumochłony? Na świecie było tak wiele różnych stworzeń, o niebo ciekawszych, a jej trafiło się akurat to najnudniejsze, jakie tylko można było sobie wyobrazić, czego nie omieszkała dodać w swojej krótkiej i beznadziejnej odpowiedzi. Oblała, oczywiście że tak, nie mogło być inaczej. Zawstydzona przeprosiła egzaminatora przed wyjściem, modląc się w duchu, aby kolejnego dnia spotkała na tym miejscu kogoś innego. Wstyd.
Gumochłon i jego interesujące życie wciąż siedziały w jej głowie, kiedy zjawiła się na powtórkę egzaminu. Może to właśnie dlatego zapytana o stworzenia z wieloma głowami zaczęła nawijać o widłowężu, nie zatrzymując się nawet na chwilę i dopuszczając starszego mężczyzny do głosu. I dopiero gdy zupełnie wyczerpała temat okazało się, że egzaminatorowi chodziło raczej o coś... częściej spotykanego niż widłowąż. Nie pomyliła się jednak w niczym i chyba tylko dzięki temu została dopuszczona do drugiej części.
Jak już los rzucał jej kłody pod nogi, to przecież nie mógł tak po prostu przestać - dostała pod opiekę szczura. Dużego i grubego, który był strasznie oporny na naukę, powodując tym u niej wzrost irytacji z każdą kolejną minutą. Może jednak ten kurs nie był dobrym pomysłem? Może powinna była się jeszcze wstrzymać, bo najwyraźniej nie ma wystarczającej wiedzy i obycia ze zwierzętami? Naprawdę miała ochotę przerwać egzamin, bo stworzonko miało w poważaniu to, czego starała się go nauczyć i z uporem ją ignorowało. Krawczyk jednak nie odpuszczała tak łatwo i jak już się za coś wzięła, to choćby miało ją roznieść od środka, musiała to doprowadzić do końca. I udało jej się także tym razem. Po całym tygodniu tresury szczur zaczął w końcu reagować, a na twarzy dziewczyny pojawił się nawet słaby uśmiech.
Ostatni i zarazem najtrudniejszy etap kursu również nie poszedł jej gładko, bo przecież jak już coś psuć, to po całości. Pierwsze podejście okazało się kompletną klapą, tak samo jak drugie i trzecie, które było dokładnie tako samo jak to początkowe. Szczerze mówiąc, była trochę zdziwiona, ale jednocześnie z ulgą przyjęła do wiadomości, że może próbować dalej. Po dwukrotnym popełnieniu tego samego błędu raczej spodziewała się, że zostanie poinformowana o zakończeniu kursu i odesłana z kwitkiem. Dobrze jednak się stało, że dostała kolejną szansę, bo tym razem coś wyraźnie zaskoczyło. Praca ze źrebakiem szła jej tak świetnie, że aż szkoda jej było od niego odchodzić i była to miła odmiana po wcześniejszych porażkach. Zdawać by się mogło, że rudowłosa jakby wybudziła się z jakiegoś długiego snu, w którym tkwiła w czasie prawie całego kursu. A może to była sprawa zdenerwowania, bo przecież kto się nie stresuje przed przystąpieniem do egzaminu czy czegoś innego, równie ważnego? Ostatecznie, choć nie bez problemów, udało jej się zdobyć uprawnienia.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanael O. Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Niezwykle jasne i mocno pomalowane oczy, styl vintage, taneczna gracja przy każdym ruchu, wiecznie perfekcyjnie pomalowane paznokcie
Dodatkowo : Prefektka, metamorfomagia
Galeony : 496
  Liczba postów : 288
https://www.czarodzieje.org/t19962-nanael-o-whitelight#612606
https://www.czarodzieje.org/t20214-now-or-never#628807
https://www.czarodzieje.org/t19963-nanael-o-whitelight#612607
https://www.czarodzieje.org/t20225-nanael-o-whitelight-dziennik#
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyCzw Mar 25 2021, 22:20;

Wrzesień 2018 roku

Przyszła do menażerii z wysoko uniesioną głową i pewnością w mroźnym spojrzeniu. Wiedziała, że teraz nie ma już za bardzo wyboru i musi dostać się do Ministerstwa Magii, chciała zatem skorzystać z tych resztek możliwości, które jej pozostały. Chciała zająć się tym, co rzeczywiście ją interesowało, dlatego też chętnie wyrzuciła wszystkie informacje o kursach ministerialnych, decydując się na ten nieco mniej nadęty, który otwierał też drzwi innych ścieżek zawodowych.
Na samym początku stwierdziła, że egzaminatorzy wydają się wyjątkowo mili - pokazali jej jak wszystko działa w menażerii i zadawali pytania, podczas których można było sobie wesoło żartować. Chętnie wciskała dodatkowe informacje w swoje wypowiedzi odnośnie węży, oferując szereg wskazówek względem doboru terrarium czy pokarmu, nie ograniczając się tylko do wymieniania samych gatunków, z których była quizowana. Nie zdziwiła się przepustką na dalszą część kursu, a jednak dała się odrobinę zaślepić swoim początkowym sukcesom. Bezmyślnie wzięła pufka pigmejskiego do siebie, z trudem powstrzymując się od wyśmiewania pod nosem tej dziewczynki, która kompletnie nie pomyślała i nie umiała zająć się zwierzakiem; nie sądziła, że problem może być aż tak znaczący, a jej lekceważenie go wszystko pogorszy. Do poprawki musiała podejść z zaciśniętymi zębami i świadomością, że nikomu nigdy o tym drobnym potknięciu nie powie - upewniła się kilkukrotnie, że na dyplomie nie pojawi się informacja o jej pierwszej porażce. Z sową poszło jej dużo lepiej, chociaż wydawało jej się, że to jeszcze większy uparciuch. Może po prostu znalazła sobie motywację pod postacią ucieczki od tego wstydu przegranej?
Na trzecim i końcowym już etapie, mimowolnie podekscytowała się krukiem, który trafił pod jej opiekę. Wiedziała, że to mimo wszystko co innego i nie ma sensu żartować sobie z tego przeznaczenia do opieki nad ptactwem, które chyba na nią spłynęło. Mimo wszystko chętnie zabrała się za pracę z czarną ptaszyną, zachwycając się jej inteligencją. I kiedy wychodziła z menażerii, wkładając do torby teczkę z podarowanym jej dyplomem, nie mogła powstrzymać się od drobnego uśmiechu na ustach.

|zt

Część pierwsza: 2
Część druga: 2 -> 6
Część trzecia: 6, dorzut parzysta
Zapłata: 90g + 5g

______________________



Sometimes silence can seem so loud
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, czasami chodzi z widocznym modelem smoka chińskiego ogniomiota, którego nazwała pieszczotliwie Mushu
Galeony : 183
  Liczba postów : 496
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPon Lip 26 2021, 19:22;

Teoria: 4 (drugie podejście)
Część 2: 6
Część 3: 6>2 (czwarte podejście)

Koniec szkoły wiązał się z tym, że nareszcie Huang mogła rozpocząć życie studenckie. Wiązało się to zatem z podjęciem pracy, bo wiecznie jednak rodzice na nią zarabiać nie mogą. Tak przynajmniej będzie miała więcej na swoje własne potrzeby.
Zapisała się zatem na kurs treserski w londyńskiej menażerii. Co prawda nieco galeonów na to poszło, ale co będzie żałować skoro chodziło o jej przyszłość. Odrobi to zdecydowanie. Nie spodziewała się tylko, że już od samego początku będzie tak... ciężko? Teoria ją przytłoczyła. Do tego stopnia, że musiała powtarzać ją raz jeszcze. Co za zaraza...
Drugie podejście może nie poszło jej również jakoś niesamowicie wybitnie. Niby pokazała, że zna się na temacie, ale jakoś tak się stało, że w trakcie swojej wypowiedzi zeszła na jakieś zupełnie inne tematy niż te, które miały być pierwotnie omawiane. No, ale przynajmniej oczarowała wystarczająco pana od kursu, że się nie czepiał.
Dobra bajera jednak za nic nie mogła jej pomóc w praktyce. Mało tego trafiła jej się naprawdę uparta sowa, która nie rozumiała tego jak należy wystawiać nogę w czasie doręczania listów, aby ludzie mogli swobodnie odwiązywać i przywiązywać do niej wiadomości. Nauka była naprawdę żmudna, a student wyjątkowo oporny, ale w końcu po licznych godzinach udało jej się osiągnąć sukces.
Gorzej było w przypadku pewnego kruka, którego miała wytresować do rangi ptaka pocztowego. Ten był o wiele bardziej niesforny i sprawił, że oblała z jego powodu część kursu więcej niż raz. Niemniej jednak po wielu próbach, będących jedynie potwierdzeniem jej upartości i zacięcia udało jej się to wredne kruczysko wytresować. Sukces! Teraz tylko odebrać papiery i mogła się upraszać o przyjęcie do pracy z odpowiednimi dyplomami.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yekaterina Korolevskaya

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 164
C. szczególne : Jasna karnacja, zadarty nosek
Galeony : -698
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t17317-yekaterina-alexandrovna-korolevskaya#485649
https://www.czarodzieje.org/t17318-yekaterina-alexandrovna-korolevskaya#485646
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyPią Paź 01 2021, 02:03;

Kurs - Treser Zwierząt
Data: lipiec 2015 roku
Kostki: tutaj

Część pierwsza:
Kostki: 5, 4

5 – Nikt nie spodziewał się takiego pytania. Życie gumochłonów? Czy egzaminator jest poważny? Gapisz się na niego w szoku, że w ogóle gumochłony mają jakieś życie. Przecież one chyba nic innego nie robią poza leżeniem w kałuży własnego śluzu. W taki sposób na pewno nie zdasz tego kursu, jutro czeka Cię powtórka. (Zapłać i spróbuj ponownie)
4 - Wygląda na to, że naprawdę wiesz jak rozmawiać z klientami. Co prawda dostałeś niezbyt dobre pytanie – miałeś przeanalizować język ciała psidwaka – ale braki w wiedzy zakrywasz sprawnymi żartami oraz zbaczaniem w te rejony behawioryzmu zwierzęcego, na których znasz się mocniej. Robisz to tak sprawnie, że egzaminator nawet nie zauważa, iż de facto nie odpowiedziałeś na zadane pytanie. Jest za to pod wrażeniem Twojej wiedzy o życiu stadnym ferni. Tak czy siak, ten przechodzisz wybitnie!

Yekaterina nie miała zbyt poważnego podejścia do tego egzaminu. Zajmowała się magicznymi stworzeniami praktycznie od urodzenia i uważała, że świat magicznych stworzeń nie ma przed nią tajemnic. No, przynajmniej w zakresie, który ją interesował, czyli w zakresie latających wierzchowców. Niestety gumochłonów, o które ją zapytano, zakres ten nie obejmował, dlatego Rosjanka uprzejmie poprosiła o powtórzenie pytania, które jej zadano, a następnie odpowiedziała wyniośle, że znajomość życia gumochłonów nijak jej się nie przyda w przygotowaniach jeździeckich. Szanowna komisja nie przyjęła tego zbyt dobrze, a panna Korolevskaya wylądowała z niczym. Nie zamierzała jednak poszerzać swojej wiedzy o prywatne życie robala w śluzie. Na całe szczęście czarownica wyciągnęła stosowne wnioski i kiedy na poprawce zadano jej pytanie, na które odpowiedzi nie znała, zdecydowała się stosownie wymanewrować całą rozmowę na własne tory. I skutecznie. Pod koniec rozmowy egzaminator sam nie pamiętał, o co pytał, a Kati dostała przepustkę na część drugą.

Część druga:
Kostki: 5, 4

5 – Tego dnia dostałeś papugę. Była bardzo głośna – szybko się domyśliłeś, że problem tkwi w oduczeniu jej krzyków. Ciężko jednak było wytrzymać w jednym pokoju z nią. Parę razy wymsknęło Ci się przekleństwo, kiedy ptak darł dziób. Co prawda kiedy Willkins przyszedł ocenić Twoje starania papuga już nie krzyczała... Ale podchwyciła od ciebie przekleństwa! Teraz wypowiadała się gorzej niż szewc, a Ty oblałeś z kretesem.

4 – Dostałeś terrarium z nowym nabytkiem menażerii, pięknym, złotym wężem mahoniowym. Twoje zadanie było proste – przyzwyczaić go do brania na ręce. Niby nic skomplikowanego, ale węże to coś, co ewidentnie nie było twoim konikiem. Gad Cię pogryzł przy pierwszej próbie, a właściciel, widząc to, zlitował się oraz dał Ci kilka rad. Z ich pomocą udało Ci się przekonać węża do siebie oraz wyjmowania z terrarium. Zdajesz.

Drugi etap należał do tych praktycznych i Yekaterina była pewna, że to dobry znak. Otóż niekoniecznie. Papuga darła dzioba w nieskończoność, a arystokratka nie mogła się powstrzymać i wreszcie palnęła nieco za dużo. No a ptaszysko podłapało i wypaliło w najmniej odpowiednim do tego momencie. Kobieta musiała się stawić na egzaminie ponownie, a kiedy znów przyszła, trafił jej się dość zgryźliwy wąż. Dziad ją dziabnął w dłoń , kiedy tylko po niego sięgnęła. Zabolało. Na szczęście obyło się bez poważnych konsekwencji, a właściciel stworzonka o wdzięcznym imieniu Pimpuś udzielił Kati paru cennych wskazówek na przyszłość. Zdała. I to się liczyło.

Część trzecia:
Kostki: 1

1 - Próbowałeś oswoić kuguchara, którego poprzedni właściciel bił. Zwierzak był agresywny oraz nieufny względem ludzi po poprzednich przejściach. Byłeś prawie pewien, że udało Ci się go ugłaskać, kiedy ten zaatakował wściekle Twoją rękę, gryząc ją aż do krwi. W końcu go do siebie przekonałeś, ale w drodze powrotnej do domu musisz zahaczyć o Munga. Uzyskałeś jednak uprawnienia tresera zwierząt.

W ostatnim etapie czuła się już bardziej jak u siebie. Zdarzały jej się narwane, agresywne konie. Zawsze sobie z nimi radziła, no to z kotem pójdzie jej tak samo, prawda? No, mało brakowało, by wcale sobie nie poradziła. Kiedy już czuła, że ma zwierzaka w garści i że jest cały jej, futrzak dziabnął ją do krwi w przedramię, zostawiając malowniczy ślad. Pięknie. Tak jakby dziabnięcie węża nie wystarczyło. Egzamin się powiódł i ostatecznie dziewczęciu udało się dostać upragniony certyfikat. No wreszcie. Tylko jeszcze musiała zahaczyć o szpital. Ale tak poza tym - wakacje! I to takie z uprawnieniami.

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yekaterina Korolevskaya

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 164
C. szczególne : Jasna karnacja, zadarty nosek
Galeony : -698
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t17317-yekaterina-alexandrovna-korolevskaya#485649
https://www.czarodzieje.org/t17318-yekaterina-alexandrovna-korolevskaya#485646
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Paź 03 2021, 14:28;

Staż - Hodowca Zwierząt, ETAP 1
Data: lipiec 2015 roku
Kostka: 6

Efekt kości:

5, 6 - Najwyraźniej czujesz się tu jak plumpka w wodzie. Wszyscy bardzo cenią twój wkład w miejscu pracy, chętnie słuchają twoich pomysłów i po prostu wszystko idzie wprost magicznie. Jesteś mistrzem w tym, co robisz! Wśród pracowników zaczynają krążyć plotki, że ktoś ma zostać zatrudniony na stałe - może chodzi o ciebie? Czyżby wręczona ci premia była jedynie zapowiedzią? (Odnotuj w odpowiednim temacie zysk 20 galeonów)

Yekaterina od początku wykazywała się pracowitością godną Helgi Hufflepuff, więc staż nie stanowił dla niej szczegolnego wyzwania. Odpowiednia organizacja i połączenie nauki z pracą nie prezentowało większych trudności. Panna Korolevskaya była stażystką sumienną i kompetentną, a jej pomysły podobały się pracodawcom, toteż premia w postaci 20 galonów była w jej przypadku całkowicie zasłużona.
Kati opiekowała się zwierzętami, rozmawiała z klientami i dbała o miejsce pracy, jednak cały czas doskwierała jej pewna myśl. Owszem, musiała zrobić papierek, żeby móc kiedyś zastąpić w stadninie ojca, ale przecież to nastspi w odległej przyszłości, a ona mogła ten czas spędzić o wiele produktywniej, rozwijając wiedzę, ktora faktycznie była jej potrzebna. No, ale póki co musiała zbierać doświadczenie, a ojciec i tak szukał dobrego miejsca do wybudowania ich imperium pegazów. Yekaterina aż czuła mrowienie ekscytacji w żołądku na samą myśl.
Tymczasem jednak musiała się przyłożyć do stażu, zdobyć niezbędne kompetencje, a w międzyczasie poznawać środowisko, kraj i potencjalnych klientów na przyszłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Niebieskie końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 86
  Liczba postów : 285
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 EmptyNie Lis 21 2021, 14:06;

Kurs - Treser Zwierząt
Etap I (2020-07-20): 1 (zdane)
Etap II (2020-07-27): 3 (zdane)
Etap III (2020-08-10): 3 (niezdane, darmowa poprawa)
Poprawka etapu III (2020-08-17): 1 (zdane)

Ostatnie miesiące są dla mnie wyjątkowo burzliwe. Pod koniec maja dowiedziałem się o tym, iż moja dziewczyna postawiła na nietuzinkową ilość zdrad - na samą myśl o tym mam wymiotować - a egzaminy zdałem, ale nie jestem z nich do końca zadowolony. Ogólnie przez większość czasu mam do czynienia z goryczką, której nie potrafię opanować, jako że ludzkie emocje zawsze są trudne do utrzymania na uwięzi, w związku z czym oddaję się bardziej melancholicznemu, stłumionemu nastrojowi. Rzadziej się uśmiecham (choć i tak robiłem to wyjątkowo rzadko), kontakty z ludźmi mnie interesują jedynie spontanicznie, byleby wyjść ewentualnie na piwo. Otrzymuję wsparcie, ale to nadal nie jest w stanie uleczyć rany, która wymaga czasu, by została po niej tylko nieprzyjemna, czasami odczuwalna blizna. Odnajduję się zatem w obowiązkach, które tłumią moje wewnętrzne, nieprzyjemne emocje, z jakimi to zmagam się od nieco dłuższego czasu. Co prawda ich siła z czasem maleje, ale nawet dzisiaj czuję się co najmniej nieprawidłowo, jakby nadal ta szpilka znajdowała się w moim sercu. A to musi nieustannie bić; nie może przerwać działania, nie może uznać, że na jakiś czas się wyłączy, a jedyne, co poczuję, to jakaś dziwna pustka. Choć by mi się przydało, zważywszy na to, jak Delilah reaguje i jaką daje jej to satysfakcję.
Czeka mnie tylko rekrutacja na studia, zresztą pozytywna, jako że chcę wiązać z dziedziną opieki nad magicznymi stworzeniami swoją przyszłość; w sumie na razie do tego dążę. Powrót do rodzinnego domu i ciągłe wizyty w hodowli czarodziejskich ptaków koją moje i tak już rozjuszone myśli, choć ostatnio niezbyt dobrze się czuję. Pojawiły mi się krwotoki z nosa, ale uważam to za przejaw nadmiernego wyczerpania, próby stłumienia tego, z czym mam obecnie do czynienia. Przykładam chusteczkę, radzę sobie poprzez parę zaklęć, choć i te zdają się działać tylko na krótki moment. Krzywię się, myję twarz, idę dalej. Życie nieustannie brnie do przodu, więc i ja muszę; zapisuję się zatem na kurs tresera zwierząt, bo zamierzam wiązać moją przyszłość z wykonywaniem właśnie tego zawodu. Ale nie tylko, tutaj też liczą się odpowiednie uprawnienia, kwalifikacje.
Pojawiam się samodzielnie w Magicznej menażerii Wilkinsa, by podjąć się tym samym zdania odpowiednich egzaminów. Trzy różne etapy wiążą się do wiedzy teoretycznej, wiedzy praktycznej i umiejętności doboru odpowiednich rzeczy do sprzedaży. Podchodzę, mówię imię i nazwisko, pani się do mnie uśmiecha; już wcześniej się zgłosiłem, jako że ustalone są wcześniej odpowiednie terminy. Dostaję odpowiedni kwitek, by następnie przejść do odpowiedniego pomieszczenia, gdzie rozpoczyna się moja próba udowodnienia, iż posiadam rękę do zwierząt. Pierwsze mam do czynienia z koniecznością odpowiedzenia na pytanie dotyczące posiłków - wymagań, predyspozycji, umiejscowienia, częstotliwości. Mówię zatem dość szczegółowo, rozgadując się na ten temat z widocznym zaangażowaniem, wszak zwierzęta są moją mocną stroną, jako że od zawsze mam z nimi do czynienia. W pewnym momencie popełniam pewien błąd, jaki dotyczy umiejscowienia miski z jedzeniem dla kugucharów, ale na szybko się poprawiam, opowiadając tym razem o psidwakach, a w ostatecznych rozrachunku zdaję do następnej części egzaminu, która odbywa się za tydzień.
Do egzaminu nie przygotowuję się jakoś specjalnie, wiedząc, iż to właśnie stres jest w stanie zniszczyć większość chęci i możliwości uzyskania pozytywnej oceny. Wchodzę ponownie do menażerii, przedstawiam się, otrzymuję przepustkę na drugi etap egzaminu. Jak się okazuje, moimi podopiecznymi są dzisiaj małe kuguchary, przed którymi najwidoczniej nie mogę się jakoś porządnie uchronić - moja wpadka siedem dni temu wiązała się właśnie z położeniem miski zbyt blisko miejsca ich odpoczynku. Nie mam nic przeciwko tym kocim maluchom, podejmując się nauczenia ich korzystania z kuwety w prawidłowy sposób. Co prawda początki są trudne, popełniam parę wpadek; przygotowana ilość żwirku jest nieco za ogromna dla nich, dlatego muszę nieco się poprawić pod tym względem, ale pod koniec tresury większość z nich potrafi pójść tam, gdzie należy, kiedy naturalne potrzeby postanawiają się odezwać. Jest dobrze, większość rzeczy idzie gładko, a ten etap ponownie zdaję bez większych problemów, mogąc podjąć się uczestnictwa ponownie za tydzień.
Przebywanie w hodowli mi nie szkodzi, a przynajmniej czysto teoretycznie; mogę zapomnieć o problemach, jakie trapią moją duszę od dłuższego czasu. Postanawiam tym samym nieco zatracić się w opiece nad feniksami, skupiając swoje spojrzenie na nieco starszym, zapomnianym osobniku, z którym nawiązuję pewną więź - jego pióra są już wypłowiałe, spojrzenie mądre, a sylwetka spora, udowadniająca to, jak sporo lat musi mieć. Ptaki te pochodzą z nielegalnych miejsc, gdzie miały zostać odsprzedane w celu wykorzystania zarówno do eliksirów, jak i rdzeni różdżek, ale ostatecznie trafiły do nas. Wysuwam ostrożnie dłoń, a ten nie odsuwa się, co świadczy o tym, że proces resocjalizacji przebiega prawidłowo. Uśmiecham się lekko, choć ten nagle się wzburza, zaczyna machać skrzydłami, wydaje z siebie charakterystyczny dźwięk, jakoby widocznie czymś rozjuszony.
Wycofuję dłoń, nie wiedząc co się dzieje, a potem czuję się o wiele gorzej, jakby ktoś odebrał mi siły do utrzymywania sylwetki w jednej pozycji. Opadam na ziemię, nastaje ciemność, a jedyne, co pamiętam, to fakt, że czuję się coraz gorzej z każdym kolejnym tygodniem. Nie zostaję zabrany do Munga, gdyż Spencer uznaje, że za bardzo się przepracowuję - i być może słusznie, za bardzo i za często przebywam w hodowli. Spędzam zatem kilka kolejnych dób na odpoczynku, muszę przesunąć termin zdania kolejnej części egzaminu. Nie czuje się z tym dobrze, ale, jakby nie było - nie mogę zbytnio się przeciążać. Krwotoki z nosa są coraz to częstsze.
Po kolejnych dniach pojawiam się ponownie w sklepie - choć z widoczną, odczuwalną dla mnie przerwą - by następnie podjąć się tresury szczeniaka psidwaka w celu przygotowania go do pracy z niewidomym czarodziejem. Jak się okazuje, niezależnie od tego, co robię, ten postanawia podjąć się wszystkiego na odwrót - koniec końców tego typu towarzysz musi być odpowiedzialny, spokojny i pozbawiony cech, które mogłyby go zdyskwalifikować. Mimo to postanawiam nadal brnąć w tresurę, co nie idzie mi dobrze, być może ze względu na zmęczenie i to, że nie czuję się jeszcze najlepiej. Moje roztargnienie powoduje, że Matthew postanawia zainterweniować - jak się okazuje, podejście mam dobre, ale powinienem po charakterze psidwaka rozpoznać, iż ten nie nadaje się na przewodnika. Uśmiecham się nieco blado, choć ten i tak daje mi możliwość podjęcia się kolejnej próby za darmo, do czego zamierzam oczywiście dążyć - ostatnia prosta przede mną, a ja nie mogę się wycofać tak prędko.
Przychodzę zatem po tygodniu, otrzymując zgoła inne zadanie - tym razem trafia mi się konieczność resocjalizacji kuguchara, który nie miał zbyt szczęśliwej przeszłości przez fakt właściciela podnoszącego na niego własną rękę. Wiem, że współpraca z takimi stworzeniami jest znacznie utrudniona, dlatego nie robię niczego na siłę - daję mu czas, jako że koty są indywidualistami, ale też, nie odchodzę, dopełniając przestrzeń własną obecnością. Gdy spoglądam w jego ślepia, wystraszone nieco i przerażone, mrugam powoli moimi własnymi, by okazać mu to, że intencje, jakie posiadam, nie są złe. Kotowate opierają się na tym aspekcie, dlatego utrzymuję kontakt wzrokowy, o ile ten postanawia również się go podjąć i, jak się okazuje, była to dobra droga. Z czasem zwierzak się do mnie przyzwyczaja, nieco skracając odległość, by podejść ostrożnie, będąc przygotowanym na ewentualne wycofanie się. Z czasem odstęp między nami wynosi zaledwie kilkanaście centymetrów, a gdy ten już nie boi się podjąć ze mną kontaktu, ostrożnie wysuwam lewą dłoń w celu wywołania odruchu podobnego do tego, gdy matka liże własne kocięta.
Widok dłoni automatycznie wywołuje odruch wyjątkowo agresywny u magicznego stworzenia. Ten nagle wbija się pazurami w moją kończynę, gryząc wierzch dłoni i palce i przesuwając pazurami tak okrutnie, że z trudem go uspokajam i się odsuwam na odpowiedni dystans. Najwidoczniej musiałem spowodować u niego poczucie powrotu lat przeszłych. Posoka paskudnie się leje z ran, jakie otrzymałem, kapiąc od czasu do czasu na podłogę, a nieprzyjemny ból przyczynia się do mrowienia; adrenalina z czasem ustępuje. Nie wygląda to wszystko najlepiej, ale koniec końców postanawiam się nieco poświęcić, by oswoić kuguchara, co po tej przygodzie o dziwo się udaje. Kończę zatem kurs z kotem znajdującym się na moich kolanach; Matthew składa mi gratulacje, a ja wychodzę z menażerii, trzymając w prawej dłoni odpowiedni papier.
Teraz tylko udać się do Munga w celu zaleczenia obrażeń i można uznać te parę tygodni za sukcesywne. Rany nie wyglądają za dobrze, a nawet po czasie niektóre z nich się otwierają, powodując utratę krwi. Nieco mnie to niepokoi, ale postanawiam na to przymknąć ostatecznie oko - teleportuję się z trzaskiem, by móc otrzymać odpowiednią pomoc, choć czuję się zdecydowanie osłabiony.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 QzgSDG8








Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty


PisanieMagiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty Re: Magiczna menażeria Wilkinsa  Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczna menażeria Wilkinsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczna menażeria Wilkinsa - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-