Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Ściana wody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty21.05.13 19:54;

First topic message reminder :



Bez względu na porę roku, ze specjalnych otworów w ziemi tryskają ściany wody. Przeżywają one szczególne oblężenie podczas upałów!

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty22.06.20 12:07;

On na miejscu tego Mefisto nie zgodziłby się nigdy na taki układ, wyjaśnienie czy nie zaakceptowałby takiego rozwiązania. Być może ta postawa brała się z lekkiego egoizmu który czasami się w nim uaktywniał? Nie miał pojęcia co zrobić z tym skylerowym uporem i zapewnieniami, że to rozwiąże i stworzy taką sytuację, aby jednak Finn mógł go w nocy straszyć wizją swojego kryzysu. Nastroszył brwi i przez chwilę przyglądał się mu w milczeniu jakby rozważał jaki jest sens jeszcze rozmawiać na ten temat skoro Skyler już podjął decyzję. Zdążył już zrozumieć, że ten człowiek jak już coś postanowi to prędzej czy później do tego doprowadzi. - Dobrze. - odparł po dłuższej chwili i wypuścił powietrze z płuc. - Niech będzie... choć nie wiem czy powinienem na to przystawać. - czuł, że może się jeszcze przydarzyć podobna sytuacja, że będzie go jednak potrzebować w trudnej sytuacji. Zajmował już taką pozycję w jego życiu i głowie, że pojawiał się jako jeden z pierwszych, do których może odezwać się kiedy nie daje rady. Mieszkał blisko, a Dina daleko. Wszystko go sprowadzało do poszukiwania pomocy u Skylera Schuestra i czuł, że odmawiając sobie tego tylko strzeli sobie w kolano. Zgodził się zatem, choć gdzieś tam w klatce piersiowej coś go kuło na myśl, że  jeśli Mefisto przystanie na tę... gotowość Skylera do pomocy, to sam Finn będzie niejako musiał mieć jakiś przejaw wdzięczności do tego wytatuowanego wilkołaka, który go drażnił samą swoją posadą w życiu Skylera. Wypił do końca mrożoną kawę, aby zwilżyć usta i tym samym wyrwać się niejako z tych wszystkich poplątanych myśli dotyczących tego co może, czego potrzebuje a czego nie powinien robić.
- Jakbyś poćwiczył raz na jakiś czas... - urwał, zacisnął zęby na dolnej wardze, aby przestać mówić, bo przecież już wielokrotnie wiercił mu na ten temat dziur w brzuchu i doskonale znał wszystkie jego odpowiedzi, niechęć i tym podobne reakcje. Na swoją obronę posłał mu krótki uśmiech i więcej nie ciągnął tego, choć naprawdę wciąż uważał, że Skylerowi przydałoby się solidne podszkolenie w manewrowaniu różdżką.
Sky na tyle go znał, że wiedział kiedy Finn nie będzie drążyć tematu. Wykrzywił się i odwrócił wzrok, gdy wspomniał "wypadku w pełnię", aby nie zdradzić jak bardzo ta wiedza by go rozjuszyła. To nie był jednak jego interes, a więc zaparł się i nie skomentował tego w żaden sposób, nie patrzył nawet na tę nową-nie nową różdżkę w jego dłoni. Odgrodził się od tego, postawił sobie solidną granicę, której nie mógł przekroczyć bo inaczej wejdzie z buciorami w ich związek, a do tego nie miał prawa. Wtłoczył do płuc powietrze i dokończył palenie papierosa zbyt szybko i zbyt niespokojnie, ale dzięki temu nie powiedział niczego, czego nie powinien.
- Jeśli jesteś w stanie zaryzykować... - uśmiechnął się nieco mniej chętnie, ale mimo wszystko udało się i nie miał takiej posępnej miny. - Mam na myśli, że Sprytek i któreś z moich rodziców będzie chciało, aby dodatkowy gość wszedł, zjadł obiad i opowiedział coś o sobie. Wyczuleni są na punkcie gościny, a ja nie ukrywam, ciasto się przyda, mogę ci nawet zapłacić, ale wiem jak zaraz zareagujesz. - musnął wzrokiem jego dłoń zaciskającą się na ramieniu; wszystkie zmysły zwróciły na to uwagę i to zaakceptowały, a więc finnowa powściągliwość została przesunięta o kilka kroków dalej pozostawiając Skylera w tej granicy, gdzie mógł więcej niż chociażby taka Lou, której dotyk go drażnił nawet jeśli był przypadkowy bądź przelotny. - A byłbyś mile widziany. - dodał jeszcze od siebie. Powinien powiedzieć "z Mefisto", ale tego prawdopodobnie nie zdzierżyłby na swoim święcie choć przecież nie miał powodów do awersji wobec tego ślizgona. Powinien tak powiedzieć, ale nie mógł się przełamać.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty25.06.20 17:11;

Zatrzymał papierosa zawieszonego tuż przy ustach i rozbawiony zerknął kątem oka na Finna, by zaraz z połowicznym uśmiechem zaciągnąć się Gryfem ze świadomością, że teraz faktycznie musiał trochę racji mu przyznać, jeśli chodzi o treningi zaklęć. Nawet nie chodziło o umiejętności, a o wyrobienie sobie zwykłego odruchu, by następnym razem nie musieć polegać na łasce innych, gdy ktoś postanowi wklepać pięściami jego mózg w ziemię. Przetrawienie tego zajęło mu zdecydowanie za długo, ale teraz był już całkiem pewny, że gdyby nie nagła obecność Lyalla, to Cassius wcale nie przestałby go tłuc nawet wtedy, gdy straciłby przytomność.
- Skoro wiesz, to Ci tego oszczędzę - odbił z cichym prychnięciem, nie tyle rozbawienia, co zadowolenia, że faktycznie nie musiał w tej kwestii się wykłócać, dziękując w myślach Finnowi, że zdążył poznać go na tyle i zerknowszy na zegarek, zaciągnął się Gryfem nieco pospieszniej. - To ryzyko na które jestem gotowy, ale jestem też gotów niczym ninja podrzucić ciasto i uciec, więc... - wzruszył ramionami na znak, że obie opcje brzmią na prawdopodobne w jego wykonaniu i w zamyśleniu wstrzymał niebieski dym w płucach, by wypuszczając go rozsmakować się w pełni w posmaku mięty na krańcu języka.
- Ale doceniam... I pewnie wskoczę przynajmniej się przywitać, ale mówiąc szczerze, to i tak bym nie miał czasu zostać - przyznał, pochylając się już, by przygasić papierosa o chodnik i tuż po tym wstać z leniwym przeciągnięciem się, jako resztkami zmęczenia, które gotów był już porzucić ze świadomości na rzecz pracy. Jak zawsze zresztą, mając poczucie obowiązku zdecydowanie wyżej w hierarchii od potrzeby snu. Wyciągnął ponownie różdżkę, by rzucić Ordinem sigarellum na trzymanego między palcami peta i uśmiechnął się dopiero, gdy mógł podrzucić w dłoni błękitny guzik. Chwycił go między kciuk a palec wskazujący, unosząc go nieco wyżej i przesunął spojrzeniem między tym niebieskim, a łudząco podobnym czystym błękitem w oczach Finna, by pochylić się do niego i wcisnąć mu guzik w dłoń. -  Dowód na to, że jednak czegoś się uczę - mruknął, próbując wstrzymać dumę w sobie, bo choć wiedział, że jest to zupełnie banalne zaklęcie, to jednak dopiero niedawno zaczęło naprawdę mu wychodzić i papierosy przestały już odczarowywać się samoistnie w jego kieszeni.
- Czas na moją zmianę. Do zobaczenia, Finn - pożegnał się i wyciągnął ręce przed siebie w odruchu zgarnięcia Puchona w ramiona, przytomniejąc w porę, by jednak cofnąć je za siebie, obracając różdżkę powoli w dłoniach. - Wszystkiego najstabilniejszego- dodał z wyuczonym uśmiechem, po części, by nieco zatrzeć tę niezręczność i zniknął z cichym trzaśnięciem teleportacji, by pojawić się przed schodkami piekarni, która znajdowała się zaledwie pięć minut drogi stąd.
| zt
Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty25.06.20 20:46;

Chętnie poznałby treść jego myśli kiedy tak zatrzymywał wszystkie swoje mikroskopijne gesty na rzecz poświęcenia uwagi przemykającej myśli bądź troski. Nie miał już jednak do tego prawa, sam z tego zrezygnował i dopiero teraz czuł jak wiele stracił.
- Nin-co? - przymrużył powieki, bowiem padło słowo którego nie rozumiał. - A, to pewnie jakieś mugolskie coś. - dodał sobie dwa do dwóch, bowiem zazwyczaj jeśli nie był pewien danego słowa to miał on związek ze światem niemagicznych. Umówił się z nim mniej więcej na godzinę tej cichej wizyty, bowiem skoro oferował to nie mógł odmówić, a wiedział, że Sprytek będzie wdzięczny za każdy dodatek do uroczystego obiadu i deseru. Od rana psioczył, że może nie zdążyć ze wszystkim, a zapewne chciał przyrządzić jakieś piętnaście dań dla trzech Gardów w jednym domu. Z zainteresowaniem obserwował proces transmutowania peta w guzik i po prostu uśmiechnął się, zaciskając na nim palce, gdy go dostał. - A ja musiałem namawiać cię tygodniami do zwyczajnych podstawowych ćwiczeń. - nie był to jednak wyrzut, a wspominka poruszona z nutą nostalgii w głosie. Wstał z ławki, gdy ten zerkał na tarczę zegara i wyprostował plecy, gotów oswoić się z myślą, że będzie mógł powoli wracać do domu. Znieruchomiał widząc wyciągnięte ramiona, które sekundę później opuściły się gdy zdały sobie sprawę, że tak nie można. Przełknął ślinę, próbował przywołać podobny uśmiech, ale nie dał rady. Napiął usta, skinął mu głową i nie ruszał się jeszcze jakąś minutę po wyciszeniu dźwięku teleportacji. To było wysoce niezręczne, ale też... zabolało. Roztarł policzki i brodę wnętrzem dłoni zdając sobie sprawę jak mocno zaciskał zęby. Wypuścił powietrze z płuc i ruszył spacerkiem w kierunku Alei Amortencji, a w jego krokach dało się dostrzec pewną sztywność. Guzik w dłoni ciążył, ale wsunął go do kieszeni. Przypomniał sobie, że w jego zimowym płaszczu wciąż leży kapsel od piwa, który to Sky otworzył zębami... wieki temu. Gdy przekroczył próg domowych drzwi to pierwsze co zrobił to wypił jedną porcję uspokajacza. Nie musiał, ale chciał zmniejszyć swoją percepcję, aby nie czuć tego supła w żołądku, a móc skoncentrować się na uroczystym dniu. I tak też się stało.

| zt
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty28.10.21 20:40;

Oj, od tygodnia jego humor był poniżej wszelkiej krytyki. Przestał żartować, spał do późna i opuszczał pierwsze lekcje. Czasami zdarzało mu się wychodzić na wagary, a prace domowe lekceważył. Zachowywał się jak sprzed roku gdzie na jesień zaczynał zaniedbywać edukację i ryzykował niezaliczeniem semestru. Nie chciało mu się. Wyszedł do Hogsmeade z nadzieją, że w parku szlag go nie trafi. Zakazany Las wciąż był zamknięty, dostał również osobisty zakaz podpadania nowej dyrektorce, wszyscy wokół uczyli się albo coś czytali, a Eskilowi żyłka pulsowała już ze zniecierpliwienia. Nienawidził rutyny, a cierpiał w niej od miesiąca i szlag jasny go już trafiał. Trzymał drobną dłoń Doireann kiedy wychodzili z pubu "Trzy różdżki" po wypiciu ciepłego kremowego piwa. Odpowiadał jej zdawkowo, a czasem zasłaniał się niewyspaniem. Rozglądał się po parku jakby szukał czegoś albo kogoś, kto go wyrwie z tego marazmu. Miał dość rozmów o szkole, uczeniu się, przedmiotach, szlabanach czy o zajęciach pozalekcyjnych. Człapał bo tęsknił za zalesionym terenem, ale nikomu się do tego nie przyznawał, uznawszy to za głupie.
- To co będziesz robić jutro?- pytał, wszak jutro miała być niedziela. Głowę miał schowaną w ciemnozielonym kapturze wystającym spod dżinsowej kurtki. Dzisiaj było całkiem ciepło i ładnie. Jesień była wyjątkowo złota i piękna, ale dla znudzonych oczu Eskila nie była jednak atrakcyjna. W jego głowie próbowały stworzyć się plany związane z nagłym skokiem adrenaliny i przeżywaniem czegoś pełną piersią.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty28.10.21 22:31;

.  Od jakiegoś czasu miała wrażenie, że coś jest nie do końca, jak powinno. Teraz jednak, kiedy przez większość dnia to ona musiała robić tutaj za duszę towarzystwa, szukając coraz to nowych tematów i odkopując wszystkie niedorzeczne plotki, które udało się jej usłyszeć w damskim dormitorium - byleby nie pozwolić na ciszę między nimi. Bywały momenty, w którym byli razem i milczeli, oboje zajęci swoimi sprawami. Teraz jednak… nie wydawało się jej to być w żaden sposób naturalne. Sheenani zaś nie znosiła, kiedy coś było nie takie, jak być powinno.
  Martwiła się więc, chociaż starała się niczego po sobie nie pokazać. Dużo się uśmiechała, kiedy patrzyła w jego kierunku, a kiedy siedzieli przy stole trącała go od czasu do czasu kolanem pod stołem, albo spontanicznie łapała za dłoń. Nie wiedziała jednak, co zrobić ponad swoje wymuszone gadulstwo i próby okazania mu czułości, skoro na proste “Wszystko dobrze?” Eskil odpowiadał potwierdzającym mruknięciem. Nic dziwnego, że kiedy Clearwater zapytał ją o jutrzejsze plany na jej twarzy pojawił się szczery, promienny uśmiech. Ekscytacja nie trwała jednak zbyt długo, kiedy uświadomiła sobie, że odpowiedź pewnie go zawiedzie. - Nie wiem. - wzruszyła lekko ramionami, mimo wszystko zachowując pogodny wyraz twarzy. - Myślałam o tym, żeby wyjść gdzieś z Olivią, ale jest teraz zabiegana. A Cassandra… wydaje mi się, że musi dojść do siebie po meczu. Chyba wciąż nie zszedł z niej stres, jest taka nerwowa. - odparła, nasuwając na brodę cienki szalik. Mogło być stosunkowo ciepło, jednak Doireann, jak rasowy zmarzluch, i tak zasłoniła szyję szalem, ubrała na sukienkę płaszcz, na nogach miała grube rajstopy, a na głowie berecik. Nie była nawet bliska narzekania, że ma tych warstw zbyt wiele. - Więc… Jeśli chcesz, to możemy coś jutro zrobić. - spojrzała na niego z ukosa, starając się wyłapać jakąś reakcję na jego twarzy.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 6:37;

Aby zdobyć energię na gadulstwo i powrót w rolę duszy towarzystwa musiał naładować się odrobiną nieodpowiedzialności i szaleństwa. Co, jeśli nie dobre kłopoty, napędza tę eskilową machinę? Kopnął po drodze jakiś kamyk, a wolną rękę schował do kieszeni kurtki. Zerknął na uśmiech Dori kiedy zadał jej pytanie, a więc doskonale widział ten moment konsternacji kiedy padło sławetne "nie wiem". W pewien sposób spodziewał się tej odpowiedzi jednak tkwiła w nim mała nadzieja, że może mają coś szalonego w zanadrzu? Może czas wyjąć urodzinową pelerynę niewidkę i starszyć ludzi? Wrzucić kogoś do wody? Westchnął cicho.
- "Coś" nie brzmi ciekawie, Dori. Nie lubię takich dni kiedy nudzę się jak nigdy. Jest beznadziejnie.- przyznał szczerze za czym tęskni. Zatrzymał się kiedy zatrzymali się przy ścianie wody. Patrzył sobie na hałasującą kurtynę jakby tam była ukryta tajemnica wszechświata.
- Dobra, trzeba to przerwać bo sam nie mogę siebie znieść.- puścił jej dłoń, a w jego oku pojawił się charakterystyczny błysk- ta konkretna iskierka zwiastująca totalnie niespodziewaną nieodpowiedzialność.
- Masz ochotę na jesienną kąpiel?- zapytał, choć znał jej odpowiedz zanim w ogóle padła i… zdjął kurtkę, potem przez chwilę użerał się z bluzą. Kiedy zdejmował ją przez głowę to przez chwilę miał połowę odsłoniętych pleców. Rzucił oba okrycia na pobliską jasną ławkę i zaśmiał się widząc twarz dziewczyny. Z perfidnym uśmieszkiem zdjął buciory i został w samych skarpetkach, spodniach i krótkim zielonym t-shircie.
- Tak, zrobię to. I jeśli nie chcesz żebym tam cię wciągnął to lepiej się cofnij.- na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu i po prostu wlazł pod ścianę wody. Zimna toń momentalnie wprawiła jego ciało w wielkie "WTF, co ty gościu odwalasz". Włosy oklapły na twarz, pozostałe ubranie przykleiło się do ciała i choć trząsł się z zimna to zarechotał. Wystawił głowę znad linii lecącej z góry wody i z czerwonymi policzkami zerknął na zszokowaną Doireann. Woda z nieprzyjemnie mocnym nurtem uderzała w jego kark. Chłód ciągnął od ziemi i mokrych skarpetek, momentalnie usta miał sine ale przynajmniej oczy trochę się śmiały.
- Wchodzisz?- rzucił prowokująco i chichrał się, bo nie brał pod uwagę, aby Dori chciała dołączyć do tej głupoty. Nie miał jej tego za złe. Ot, dostarczał sobie wrażeń żeby chociaż mieć co przeżywać i co opowiadać na resztę wieczoru. Wrócił pod kurtynę wody, która z każdą chwilą była dla niego coraz cieplejsza. Przechodnie odwracali za nimi głowy a Eskil na ten widok śmiał się pod nosem.
- Teraz jest super.- parsknął krótkim śmiechem i zastanawiał się którym zaklęciem mógłby posłać te wiązkę wody w mijających ich ludzi.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 15:06;

.  Odpowiedź Eskila z początku zmroziła krew w jej żyłach. Bogowie, nie mówi się dziewczynie, z którą akurat jest się na randce (albo czymś randokopobnym, Doireann nigdy nie była pewna), że się nudzi jak nigdy! A na pewno nie powinno używać się zaraz po tym słów "Trzeba to przerwać". Wizja staropanieństwa wróciła do Sheenani z zatrważającą siłą; to zaś objawiło się chwilowym przerażeniem malującym się na jej twarzy. No weźmie i z nią zerwie. Pójdzie sobie i ona sama też umrze tam z nudów i pustki, bo... Przywiązała się jednak dość szybko i mocno. Dziewczyna otworzyła usta, wydając z siebie ciche; - A-ale... - jednak została skutecznie zagłuszona przez...
  Propozycję kąpieli? Och Merlinie, ten idiota chciał się tylko potaplać w fontannie! Puchonka z niesamowitą ulgą malującą się na twarzy obserwowała, jak chłopak ściągnął z siebie kurtkę, a potem bluzę. W przypływie tych wszystkich nagłych, pozytywnych uczuć, bo jednak nikt z nią nie zrywał i dalej mogła całkowicie legalnie wzdychać do półwila, pozwoliła sobie zawiesić oko na kawałku nagiej skóry. O dziwko Clearwater nie miał w zwyczaju się przed nią rozbierać - nawet w Arabii nosił strój, który, w przeciwieństwie do jej znienawidzonej sukni, zakrywał ciało. Jakoś... to zawsze ona kończyła pokazując nogi, albo paradując w pałacowych przestrzeniach ubrana w coś, co w normalnych warunkach traktowałaby jako coś, co włożyłaby nawet pod bieliznę. Naprawdę, wolałaby już biegać przed nim ubrana w swoje halki...
  Z ckliwego zamyślenia nad nagimi plecami wyrwał ją śmiech chłopaka. Nie była pewna, na ile wyraz twarzy zdradzał, co sobie myślała, ale zdecydowanie poczuła, jak jej policzki zalały się rumieńcem, gdy tylko wyłapała jego rozświetlone spojrzenie. - T-to nie jest przypadkiem woda z zamkniętym obiegiem. - desperacko podjęła się przekierowania swoich myśli na coś bardziej przyzwoitego. - M-ma tam całe bogactwo wszystkich bakterii i… - mamrotałaby nerwowo pewnie przez parę długich minut, jednak Eskil zdecydowanie jej nie słuchał. Miała wrażenie, że chłopak potrafił się czasami całkowicie wyłączyć, reagując jedynie na słowa klucze. W końcu… w monologu o głodzie we Francji aktywował się jedynie na "ciastka". Któregoś dnia będzie musiała przetkać mu teorię względności podobnymi frazami i sprawdzić, czy faktycznie działa to w podobny sposób.
  - Jesteś..? - zabrakło jej czasu na powiedzenia "pewien", jednak nie było to konieczne. Półwil odpowiedział na pytanie, zanim w ogóle je skończyła. Oznaczało to, że… No, nie było tutaj pola do dyskusji. Westchnęła więc, kręcąc głową na boki, a potem spojrzała na niego… i jakoś tak zmiękło jej serducho. Głupie wskoczenie do lodowatej wody sprawiło, że wyglądał na szczęśliwszego; a kim była ona, by mu tego zabraniać? Niekoniecznie nawet przejmowała się tym, że ludzie się gapią. Sama też patrzyła i była - na swój sposób - zauroczona tym, co widziała. Wciąż zdecydowanie zmartwiona, bo woda na pewno nie należała do najcieplejszych, a tego typu woda nigdy nie należała do najczystszych. W prawdzie nie była pewna, jak działały czarodziejskie fontanny, jednak wątpiła w istnienie magicznego chloru.
  - Raczej podziękuję. - posłała mu uśmiech - a oznaczało to, że może i była zaskoczona, ale na pewno nie zdenerwowana jego zachowaniem. - Zrobi mi się zimno, a wtedy marudzę. Nie chcesz, żebym ci jęczała.
  Właściwie to trochę… trochę chciała się przyłączyć. Sztywne ramy dobrego zachowania mówił jednak jasno; dziewczęta nie powinny taplać się w zimnych fontannach w październikowe popołudnia. Nie cofnęła się więc w ogóle, pomimo eskilowych ostrzeżeń o wciągnięciu ją pod ścianę wody, mając cichą nadzieję o spełnieniu tej groźby. Musiałaby udawać wtedy tylko trochę oburzoną, a potem… chyba łatwo byłoby się jej dobrze bawić.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 20:26;

To było to, co lubił najbardziej - ze zwykłego spaceru tworzyć coś zapadającego głęboko w pamięć. Ba, nawet nie wiedział, że wspólne wyjście do Hogsmeade miałoby być randką. Czy dorósł już do wychodzenia na romantyczne wieczory? On nie lubił jakoś szczególnie planować, działał spontanicznie, pod wpływem chwili. Nie potrzebował świec, kwiatków i konfetti aby móc pocałować Doireann - wystarczyło jedynie uśpić jej czujność/wprawić w szok i od razu można oddać się całowaniu na tak długo dopóty dopóki się nie otrząśnie. Spacer to spacer, a ściana wody aż prosiła się o skorzystanie. Trzeba jednak przyznać, że nagły rumieniec na twarzy Doireann na moment zatrzymał jego działania. Uniósł pytająco brew, a w kąciku jego ust czaił się pełen satysfakcji uśmieszek. Nie dodał dwa do dwóch (aż tak domyślny nie był), ale zapewne niebawem wróci do tego elementu jej mimiki i wyciągnie z niej powód nagłego zarumienienia się kiedy nie robił nic zawstydzającego/onieśmielającego, prawda?
Miała rację - nie słuchał jej ostrzeżeń. No dobrze, słyszał je lecz nie przyjmował ich do myśli. Co miał przejmować się pierdołami? Zimny strumień wody nie był aż tak nieprzyjemny jak powiedzmy lodowate szkolne jezioro z kałamarnicą na dnie. Póki nie wychodził poza wodę to było całkiem ciepło. Podobała mu się ta chora zabawa, a i nie umknął mu fakt, że Doireann nie cofnęła się za jego sugestią. To mogło oznaczać, że walczyła ze sobą, a Eskil zamierzał pomóc odpowiedniej stronie zwyciężyć ten dylemat. Potrząsnął głową, aby pozbyć się najcięższej wody ze skóry i włosów, a i do połowy wyłonił się spod fontanny. Wyszczerzył się od ucha do ucha kiedy tylko dotarł do niego sens słów dziewczyny.
- Nie martw się, jakoś cię rozgrzeję. - zachichotał, a wzrok miał bardzo wymowny. Wyciągnął obie ręce w jej stronę i położył mokre dłonie na jej talii.
- Możesz mi marudzić i jęczeć ile chcesz. - wyjątkowo go to bawiło, bo widział w tym ciekawe podteksty. - No chodź, bo zaczynam schnąć i marznąć. - pochylił się, by sinymi ustami pocałować jej zdezorientowane wargi i zrobić po chwili ten krok w tył, przysuwając ją do siebie.
- Teraz będziemy robić coś głupiego. Powtórz i to zrób. - zachęcił, całując teraz kącik jej ust i policzek. Powinna docenić, że nie przykleił się do niej taki mokry i wyziębiony, co nie zmienia faktu, że za moment miał wrócić pod ścianę wody.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 21:48;

.  Nie wątpiła, że Eskil znalazłby sposób, aby ją rozgrzać. Ba, chłopak rzadko kiedy musiał się starać, aby taki efekt osiągnąć. Problem polegał na tym, że ona sama źle znosiła takie skoki temperatury; i albo zaczynała się jąkać, albo uciekać, albo rzucać okołobiologicznymi ciekawostkami  - a czasami robiła to wszystko w jednej chwili, plącząc się już całkowicie. Była sobie w stanie wyobrazić, jak Clearwater droczy się z nią w ten bardzo konkretny sposób - a ona, okropnie zmieszana zacznie chaotycznie paplać o rzeczach, które ostatnio czytała, kiedy pracowała nad swoim bardzo tajnym projektem. Byłoby bardzo niefortunnym, by będąc mocno zamkniętą w eslikowych objęciach wydukała "Ale wiesz, że podobno półwile to świetni kochankowie? Czytałam o tym jakiś czas temu!", a potem wyrwała się i znowu schowała za jakąś ścianą. Bogowie, jakby miała się z tego wytłumaczyć?
  Rumieniec nie znikał - dłonie Eskila skutecznie utrudniały jej pozbycie się tej szczypiącej policzki czerwieni. I to spojrzenie… O Morgano, jakie to wszystko było niesamowicie głupie. Całkiem dobrze jej się żyło, gdy jej głowę zajmowały naukowe zagadnienia, zamartwianie się o Drake’a, plotki z Liv i przyozdabianie głowy Cassandry warkoczami. W przeciwieństwie do Clearwatera, rutyna była jej potrzebna. Było może i trochę nudno i mocno przewidywalnie, jednak brak jakichkolwiek niespodzianek pozwalał podtrzymać to trudne do zbudowania poczucie bezpieczeństwa. Ślizgon wprowadził jej sporo zamętu, przez który serce jej dudniło, ręce trzęsły, a ona sama nie wiedziała, gdzie jest góra, a gdzie dół. Był… takim kłopotem na nóżkach. Ale... ona chyba jednak kochała kłopoty. - M-Myślisz, że to takie łatwe? - odpowiedziała speszona, chociaż nie na tyle, by nie dać rady "odpyskować". A niech nie myśli, że wszystko mu przychodzi z łatwizną.
  Zamarła na moment, kiedy usłyszała kolejne słowa padające z ust Eskila. Dopiero teraz zauważyła, jak niefortunnych słów użyła. - N-No wiesz co? - wydukała, zerkając na moment w bok. I wcale nie szukała najbliższej drogi ucieczki. Nie miała też ochoty specjalnie się droczyć. Zrobiło się jej ciepło… A potem jeszcze goręcej, gdy zziębnięte wargi Clearwatera napotkały jej usta.
  Wpatrywała się w niego z szeroko otwartymi oczyma, zdecydowanie zdezorientowana. W końcu jednak przełknęła głośno ślinę i kiwnęła głową. - Będziemy robić coś głupiego. - powtórzyła zgodnie z życzeniem chłopaka, a potem oderwała się od niego. Ściągnęła beret i szalik, po czym położyła je nieopodal bluzy Ślizgona. Rozpinając guziki płaszcza odwróciła się w jego stronę, westchnęła i pokręciła głową. Będzie tego żałowała. Pochoruje się, dostanie zapalenia ucha i skończy w Skrzydle Szpitalnym. - Okropnie głupiego, Eskil. - mruknęła, odkładając płaszcz.
  W mniej niż minutę wróciła do Eskila. - Możesz mnie wrzucić. - oznajmiła, chociaż czuła, że za moment naprawdę będzie tego wszystkiego żałować. W duchu modliła się tylko, by nikt ze znajomych dziadków nie postanowił wybrać się przechadzkę po parku.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 22:10;

Spodziewał się większego oporu, buntu i prób przemówienia do rozsądku. Mile się zaskoczył, że jednak nie próbowała wyrwać się, nie wstydziła się za niego (wszak zwracał teraz na siebie uwagę obcych ludzi i trochę całował ją w miejscu bardzo publicznym) ani wyjaśnić jak bardzo tego pożałują. Rutyna była sprawująca, zwłaszcza dla niego. Długi czas był już "grzeczny", a ostatni szlaban dostał zeszłego roku. Zdobył nawet trochę punktów dla domu. Nie czuł się…sobą. Eskil Clearwater nie mógł być idealnym uczniem i nastolatkiem. Potrzebował odwalić coś czym będzie mógł żyć dniami i nocami, a choć włażenie pod fontannę nie było niczym "wow" to jednak wystarczająco rozbudzało zmysły i nadawały temu dniu więcej kolorów. Kwestia czasu aż wpadnie na bardziej szalony pomysł…
-Wiem, że niełatwe dlatego cię namawiam.- choć nie wiedziała, że gotów był odpuścić gdyby stanowczo się zbulwersowała. Uczyła go gorliwie hamowania niektórych swoich odruchów więc dzięki temu/poprzez to miała gwarancję, że nie będzie na nią naciskać jeśli dobitnie rzuci w niego swym "nie". Nie zmienia to faktu, że ucieszył się kiedy rejestrował jakikolwiek brak proc ucieczki czy spłoszenia. Wyszczerzył się kiedy zauważyła podtekst do którego się doczepił. Nie miał wyrzutów sumienia, skąd. Lubił podteksty. Może czas trochę ją zgorszyć? Hmm! Oczy mu świeciły kiedy pozbywała się płaszcza i szala. Nie chciało mu się w to wierzyć ale nie śmiał jej przerywać.
- Buty! Będziesz w nich wracać to wierz mi, niech będą suche. - użył nawet nieco rozsądku, a może po prostu miał doświadczenie? Poczekał aż podejmie decyzję pozbycia się obuwia. Zamiast posłusznie ją wrzucić pod fontannę, pochylił się i… chwycił dziewczynę na ręce, wsuwając jedną rękę pod zagłębienie jej kolan, a drugą na wysokości łopatek. Jaka lekka! Zrobił te trzy kroki na bok, aby woda zamoczyła ją do odpowiedniego poziomu i przy tym się zaśmiał. Chwilę później postawił ją przed sobą i przetarł dłońmi jej włosy, czekając aż woda całkowicie w nie wsiąknie. Silny strumień całkiem przyjemnie masował potylicę, kark, ramiona, plecy. Samo to, że dała namówić się na coś głupiego sprawiła, że nagle popatrzył na nią jak zakochany, a potem się zaśmiał krótko acz w pełnym zadowoleniu. W końcu nie ma rutyny. Chwilę później uznał, że nie ma co zwlekać i przykleił swoje ręce do jej mokrych i zimnych pleców. Miała nie marznąć więc bez słowa pochylił się znów do jej ust, ale tym razem nie po buziaka, a po niezbyt przyzwoity intensywny pocałunek, który zdarzył im się do tej pory chyba raz… może na początku, nie pamiętał już. Chaos, chciał jeszcze więcej chaosu. W hałasie uderzających w ziemię strug wody całował własną dziewczynę pokazując jej tym samym, że realizowanie głupich pomysłów może być ekstra przyjemne. Po co martwić się późniejszym marznięciem. Ogrzeją się w szkole.
- I co? Znośnie?- dopytał kiedy w którymś momencie znaleźli się pół centymetra od nieustannie płynącej ściany wody. Nie precyzował o co dokładnie pyta. Ważne, że zachowywał odpowiedni poziom odstępu fizycznego - jakieś pół cala.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty29.10.21 22:51;

.  Pewnie zapierałaby się bardziej, gdyby nie wcześniejsze słowa Eskila. Jej chłopak stwierdził, że było mu “beznadziejnie”, a ona brała takie słowa naprawdę na serio. Sama dobrze wiedziała, że od “beznadziejnie” do “absolutnej depresji” wcale nie było tak daleko - dlatego robiła teraz wszystko, by trochę mu ten szary, nudny świat zabarwić. Wychodziła poza swoją strefę komfortu, chociaż sam pocałunek nie był już niczym aż tak zaskakującym. Właściwie to… jedną z niewielu rzeczy, którymi się martwiła, było okazywanie uczuć za murami szkoły, kiedy prawdopodobieństwo bycia zobaczonym przez kogoś, kogo opinia miała dla niej znaczenie, wzrastało. Pomijając już całą kadrę pedagogiczną, której nie chciała w żaden sposób podpadać, zdawała sobie sprawę, że co niektóre z bliskich jej osób reagują dość mocno, kiedy tylko trzymali się za dłonie. Gdyby Cassie weszła do pokoju wspólnego, kiedy posadził ją sobie na kolanach… Merlinie, oczami wyobraźni widziała, jak jej puchońska przyjaciółka zemdlałaby na miejscu.
  Sama zaś… w odpowiednich okolicznościach dużo lepiej znosiła bliskość. Drobne pocałunki stały się w pierwszej kolejności przyjemne - dopiero potem pojawiały się wszelkie dawno zakorzenione lęki. Nie musiała walczyć ze sobą aż tak bardzo. A przynajmniej do momentu, kiedy na drobnych pocałunkach wszystko się kończyło.
  - Och, racja. - pochyliła się przy czółenkach, rozplątała sznurówki, a potem odłożyła je najdalej od fontanny, jak tylko była w stanie sięgnąć. Może i pozwalała sobie na szaleństwo, ale na pewno nie na rzucanie obuwiem. Wciąż miała w pamięci nową parę pantofelków, które przepadły na wieczność. Nie chciała zwiększać ilości straconych butów. Tego, że Eskil podniesie ją tak, jak baśniowi rycerze trzymali na rękach swoje księżniczki się nie spodziewała. Do chłopaka pasowałoby bezpardonowe wepchnięcie jej pod dudniącą wodę - i właśnie na to wszystkie komórki jej ciała się nastawiły. Ten gest spowodował jednak kolejną falę szoku, ale i… swego rodzaju rozczulenia. Doireann była łasa na romantyczne gesty, a ten bez wątpienia się do nich zaliczał.
  Znacznie mniej romantyczny był chłód, który momentalnie uderzył jej ciało. Dziewczyna pisnęła, kiedy tylko znalazła się w zasięgu zimnej wody, zaciskając mocniej na eskilowych barkach swoje palce. Chciała też jakoś uchronić swoją twarz, przyciskając ją do piersi chłopaka, jednak ten nie miał litości. Postawił ją i skazał na brutalne moknięcie. Żałowała, kiedy Clearwater masował jej włosy, pozwalając wilgoci rozprostować jej długie loki. Nie wyglądała na zachwyconą, kiedy jej blada, przemarznięta skóra poczerwieniała, dając znać, że chyba jednak wolałaby tego nie robić. Całe niezadowolenie szlak jednak trafił, kiedy przetarła swoją twarz i spojrzała w oczy tego swojego ekstrawertyka. Fala przyjemnego żaru, tym razem nie mającego nic wspólnego z namiętnością, rozlała się po jej sercu, kiedy najcieplejsze z uczuć promieniowały ze spojrzenia chłopaka, z łatwością rozświetlając jej własne oblicze.
  Dwójka nastolatków moknęła pod silnymi strugami wody, patrząc na siebie z jakimś niewypowiedzianym wyznaniem, wsadzając to wszystko w jasną ramę uśmiechu. Doireann miała już coś deszczopodobnego i była w stanie przysiąc, że gdzieś z oddali dobiegały ją pojedyncze nuty niemalże niesłyszalnej, trudnej do zidentyfikowania melodii - zupełnie, jakby ktoś dwie przecznice dalej maltretował jakiś stary fortepian. Nim się zorientowała, półwil był już najbliżej, jak tylko się dało, zamykając ich dwójkę w mało przyzwoitym pocałunku. Odpowiadała mu nieśmiale, z wrażenia tracąc czasami narzucone przez Eskila tempo. Była zdecydowanie oszołomiona - i gdyby trwało to odrobinę dłużej, pewnie wpadłaby w panikę.
  - Okropnie. Nie dałeś mi szansy, żebym sobie pokrzyczała, że jest mi zimno i już nie chcę. - mruknęła po chwili, wciąż trochę skołowana. Zaraz potem neurony w głowie Sheenani zadziałały już normalnie; rozejrzała się po okolicy, sprawdzając, czy nikt się nie patrzy. To… nie był taki znowu normalny pocałunek. - Mamo, ja chyba musiałam niedawno oberwać w głowę. - jęknęła, będąc zdecydowanie mniej rozmarzoną. Wciąż jednak nie wyglądała na kompletnie uspokojoną, ani też… szczególnie żałującą. Była za to wyraźnie zawstydzona.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 17:04;

Zryw romantyczności przydarzał mu się romantycznie i niekiedy na wpół świadomie. Nie chciało mu się chodzić na randki do restauracji skoro wystarczyło wykraść żarcia z hogwardzkiej kuchni, wspiąć się na piąte piętro i usadowić wygodnie wśród miliona poduszek w jednej z przytulnych komnat. Zdecydowanie wolał praktyczne rozwiązania. Takim też było podniesienie jej i zanurzenie się z nią pod ścianą wody. To pewna gwarancja, że nie ucieknie w popłochu przy pierwszym kontakcie z lodowatym strumieniem. Skoro już zgodziła się na szaleństwo to pora sobie uzmysłowić, że to niejako podpisywanie cyrografu - nie ma odwrotu. Aby uniknąć pisku i protestów od razu ją pocałował, a i postarał się na tyle intensywnie by zapomniała o marudzeniu. Nie miała chyba pojęcia jakiej soczystej barwy nabrały jej usta kiedy skórę zwilżała lodowata woda, a pocałunek rozgrzał policzki. Aż mu oczy zaświeciły, a i zapragnął jeszcze więcej. To pewnego rodzaju nienasycenie, które próbował trzymać na wodzy za niegdysiejszą prośbą Doireann. Właśnie teraz, tutaj, było mu trudno poprzestać na jednym intensywnym pocałunku bowiem odczuł to jakie spore niedopowiedzenie w tym momencie. Zaśmiał się kiedy poskarżyła się na jego zachowanie.
- Zrobiłem to celowo. - przyznał się bez cienia wstydu i pochłaniał jej twarz wzrokiem, przy okazji coraz bardziej dygocząc z zimna. Momentalnie odechciało mu się stać w fontannie.
- O nie, a ja myślałem, że to zwykłe zakochanie. - ostentacyjnie westchnął i nie dając jej tego skomentować, wyciągnął ich spod fontanny. Od razu zaczął się trząść z zimna, co jednak nie spowodowało wyrzutów sumienia z powodu tej chwilowej niepoczytalności.
- Pospieszmy się z-zanim z-zamarzniemy. - i zdjął z siebie przemoczoną na wskroś koszulkę. Nie miał przed tym najmniejszych oporów. Nie ma co ukrywać, był chucherkiem w porównaniu z budową ciała Lucasa czy Huntera, ale przynajmniej nie miał żylastych mięśni i wystających żeber. Rzucił przemoczoną koszulkę na pobliski krzak (na zawsze już ją porzucając za co Sophie urwałaby mu głowę) i czym prędzej ubrał suchą i ciepłą bluzę, od razu chowając głowę pod kapturem. Wyżął z nogawek trochę wody i wcisnął bose stopy w suche buty.
- No szybciej, szybciej. - ponaglił Doireann, zakładając kurtkę i podając jej odłożony płaszcz. Gdy tylko się trochę ogarnęła to od razu chwycił jej rękę.
- Gotowa biec do zamku? D-doceń, że teraz masz buty! - choć było mu niebotycznie zimno to jednak oczy lśniły wesoło.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 17:54;

.  Czyli sprzedała duszę półwilowi. Cóż, może nie duszę, ale na pewno swoje prawo do suchości i ciepła. Jeśli jednak tyle kosztował uśmiech na twarzy chłopaka, to… była skłonna tyle zapłacić. Przecież logicznym było, że kiedy już się kogoś ko… lubi, to chce się tę osobę oglądać w wersji maksymalnie uszczęśliwionej. Nawet jeśli oznacza to robienie rzeczy niekoniecznie mądrych, czy na swój sposób nawet ryzykownych. Byli w końcu zmarznięci, mokrzy i czekała ich długa droga do zamku; tyle wystarczało, by następnego dnia obudzić się z zatkanym nosem i gorączką.
  No… trudno. Nagotuje im później rosołu, czy coś.
  Teraz to nie pichcenie ciepłych zup zajmowało jej głowę. Myślała raczej o tym, jak przyjemnie jest nie pamiętać o wszystkich zasadach, które wpajano jej do głowy. Była pewna, że przy Clearwaterze mogłaby zacząć tańczyć dookoła tryskającej wody, śpiewając głośno (swoim niezbyt wprawionym głosem) deszczową piosenkę, a ten w żaden sposób nie okazałaby jej niechęci. Może co najwyżej uznały potem, że okropnie fałszuje, ale raczej nie zabroniłby jej z tego powodu śpiewać. Czuła się, jakby mogła oddychać mocniej i głębiej - i było jej z tym naprawdę dobrze. Na razie nie martwiła się reputacją i tym, że najpewniej dostałaby teraz solidnego lepa w twarz, gdyby ktokolwiek z rodziny ją teraz widział.
  Bo w końcu nie miał prawa widzieć. W myślach postawiła ogromny mur pomiędzy państwem Sheenani, a młodym Ślizgonem. Trzymanie ich w kompletnej izolacji, po osobnych stronach, było jedynym, co sprawiało, że przestawała aż tak panikować. Dlatego mogła skupić się na tym, że miała siedemnaście lat i całowała się ze swoim chłopakiem - i wcale nie było to aż tak przeokrutnie złe, jak myślała (chociaż gdzieś tam trawiły ją okropne wyrzuty sumienia). Ziemia w końcu się nie otworzyła i nie wypełzły z niej demony.
  - Czyli teraz będziesz mnie tak uciszał? - zaśmiała się cicho i pokręciła lekko głową na boki. Im dłużej jednak stali poza samym strumieniem, tym mocniej odczuwała chłód. Zimne ubranie przykleiło się do jej ciała - a że tych warstw, pomimo zdjęcia płaszcza, miała na sobie sporo, tak nie dość, że było jej zimno, to jeszcze ciężko.
  Zaraz to jednak zamarła na tyle, by przestać sobie razem ze swoim Eskilem dygotać. Postąpiła te parę kroków, chociaż nie bardzo wiedziała, że gdzieś tak właściwie idzie, zbyt oszołomiona faktem zakochania, by móc skupić się na czymkolwiek innym. I tak oto zapomniała całego zasobu słów, których nauczyła się przez te wszystkie lata. Nie skomentowała też niedbale rzuconej koszulki, a przecież w normalnych okolicznościach zaraz zabrałaby się za wyciśnięcie z niej nadmiaru wody i złożenie materiału w zgrabny kwadracik. Ot, świat zaostrzył się wyłącznie na ślizgońskich plecach, przysłanianych właśnie przez bluzę, a jedyne, o czym Sheenani mogła myśleć to proste “ja ciebie też”.
  - J-Już! - pisnęła, kiedy chłopak ponaglił ją za drugim razem. Nie było mowy, by ona sama była w stanie zrobić coś z wchłoniętą w ciuchy wodą. Było jej zbyt dużo i potrzebowałaby co najmniej sześciu rąk, by zająć się samą spódnicą, a co dopiero wszystkim innym. Zajęła się więc tylko rękawami, wyciskając je pośpiesznie, a potem narzuciła na siebie okrycie. Zaraz potem ubrała swój szalik, czapkę i buty. Rajstopy może i były przemoczone, ale naprawdę nie chciała zdejmować ich publicznie.
  - C-Chodźmy. - przytaknęła, mając jednak nadzieję, że nie miał tak naprawdę na myśli przebiegnięcia tego dystansu. Już raz przeciągnął ją przez parę pięter, miała dość biegania przez najbliższe lata. Sama jednak nie ruszyła się z początku ani trochę. Jej myśli oscylowały wokół jednego, jednak… nie była na tyle śmiała, by poruszyć temat. I chociaż było to stosunkowo łatwe, to “kocham cię” nie chciało przejść jej przez gardło. “Kochasz mnie?” podobnie - bo jeszcze okaże się, że źle coś zrozumiała i tylko przytłoczy półwila. Wyglądała więc tak, jak zazwyczaj, kiedy chciała coś powiedzieć, a miała ogromne trudności z wyduszeniem tego z siebie; wpatrywała się z intensywnością w eslikowe oczy, a jej mimika pełna była jakiegoś napięcia.
  - E-Ej, słuchaj… - powiedziała w końcu, momentalnie uciekając wzrokiem gdzieś w bok. - Ja… - zacisnęła wargi na parę sekund, czując, że chyba jednak nie da rady. Miała jednak na sobie jego uwagę i nie chciała spławiać go zwykłym “nie ważne”. - R-Rozmawiałam z m-moim przyjacielem i chciałby cię poznać. - słowa wylały się z niej dość szybko, kiedy ponownie skierowała swoje oczy na chłopaka. Jej spojrzenie przepraszało. Było w końcu widać, jak na dłoni, że nie to chciała powiedzieć.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 18:15;

Myślenie o konsekwencjach zostawiał tylko na ostatnią chwilę, a najlepiej zapominał o nich do czasu aż go nie dopadły ze swoim okrucieństwem. Złe samopoczucie o poranku? E tam, teraz jest zimno, ale zaraz się rozgrzeją - mogą przecież wejść za chwilę do jakiejś kawiarni i się rozgrzać, prawda? Opcji było parę, co nie zmienia faktu, że powtórzyłby to bez wahania. Nie zauważył jej chwilowego zamarcia ani nie miał prawa wiedzieć, że ubrała się w milion warstw, które teraz przemoczone ciążyły i po dwakroć bardziej ryzykowała rozchorowanie.
- A tak, to skuteczny sposób. Sama przyznaj, spodobał ci się. - wyszczerzył zęby w bardzo zadowolonym uśmiechu co było niesamowitym postępem. Od rana chodził posępny i znudzony, a teraz w końcu na trochę ożywił się bo zrobił coś powszechnie niewskazanego. Potrzebował odrobiny szaleństwa, a to, że Doireann dołączyła do tego tylko spotęgowało to uczucie. Wciąż nie mógł uwierzyć, że nie musiał jej długo namawiać. To podejrzane, ale przecież ukryty cel nie pasował do całokształtu Doireann. Nie miał pojęcia co spowodowało, że mu nie odmówiła, ale teraz nie dopytywał, a delektował się faktem dokonanym.
- Może spotkamy po d-drodze kogoś kto nas teleportuje przed zamek... a-albo m-może jakaś k-kawiarnia, co? - zasugerował bo jednak lekki październikowy wiaterek wywoływał w nim salwę dreszczy, które jak nic mogą skończyć się przeziębieniem. Z drugiej strony takie kilkudniowe chorowanie oznaczałoby wolność od lekcji i prac domowych... dosyć kuszące. Jak to miał w zwyczaju, potrafił znaleźć korzyść w wielu sytuacjach.
Wrócił spojrzeniem do Dori, nieco zdziwiony, że jeszcze stoi, a przecież jest zimno. Przekonany był, że to ona będzie ich prowadzić do zamku, a nie on. - Co, mam cię zanieść do Hogwartu? - zaśmiał się krótko - z pewnością rozgrzałby się raz-dwa kiedy miałby tak sobie z nią iść przez cały deptak. Nie pasowało mu jednak to uciekanie spojrzeniem na bok. Znał ją na tyle, aby dedukować, że coś ją gryzie/chce coś powiedzieć, ale nie jest pewna jego reakcji. Potarł swoje dłonie, aby się rozgrzać i zerkał spokojnie na jej twarz, będąc ciekaw czy zbierze się na odwagę.
- Masz innego przyjaciela-chłopaka, który nie jest Drake'm, a którego ja nie znam? I dopiero teraz mi o tym mówisz? Kto to? Jak się nazywa? Gdzie jest? - niezbyt spodobała mu się wizja, że jakiś inny bliski chłopak miałby się wokół niej kręcić i to bez jego wiedzy. Zmarszczył brwi i przestąpił z nogi na nogę, bo jednak coś mu tutaj nie pasowało.
- I mówisz mi o tym jakbyś bała się mojej reakcji. Coś mi tu nie gra, Dori. - popatrzył na nią wymownie i sięgnął po jej dłoń, aby zaprowadzić ich powoli w kierunku pobliskiej kawiarenki, bo jednak nie chciał dłużej marznąć.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 18:57;

.  Chociaż propozycje Eskila nie docierały zbyt wyraźnie do Doireann, by dziewczyna mogła głośno zaprotestować względem teleportacji, tak pewnie, gdyby tylko była w stanie skupić się nieco bardziej, rzuciłaby milionem argumentów, przez które preferowała już długi spacer w zimny wieczór od używania magii w formie transportu. Nie bez powodu postanowiła tego cholerstwa nie potrafić, żeby teraz ryzykować rozszczepienie z kimś, kogo umiejętności nie mogłaby zweryfikować. Była jednak zbyt oszołomiona byciem kochaną, by przejmować się tym, co kochający ją chłopak miał do powiedzenia. Była to niewątpliwie dość dziwna zależność.
  Sheenani posiadała dar niszczenia chwil romantycznych, nawet jeśli tak bardzo je uwielbiała. Eskil nie siedział w jej głowie - nie wiedział więc, skąd brało się jej speszenie, które przecież tak łatwo było pomylić z niemalże wiecznie towarzyszącą jej paniką. To, w połączeniu ze wzmianką o jakimś męskim przyjacielu miało prawo wyglądać podejrzanie. W końcu, gdyby tak Eskil nagle uciekał od niej wzrokiem, by powiedzieć, że gdzieś tam jest jakaś dziewczyna, Doireann pewnie zeszłaby na zawał. Wystarczy, że samo wyznanie o Robin przyprawiło ją o niesamowity ból w klatce piersiowej.
  Słuchała więc całej masy pytań, absolutnie zbita z tropu - mimo wszystko chwilę zajęło jej zrozumienie, jak cała sytuacja mogła wyglądać z punktu widzenia półwila. Wzięła głębszy oddech, a potem, próbując odpowiedzieć na zadawane jej pytania, rozjąkała się jedynie z wrażenia. Nie wiedziała, że powinna była poinformować Eskila o wszystkich męskich przyjaciołach, których posiadała. Przecież… przecież grała z Taylorem na gitarze i czasami doglądała, czy Dafydd Strange radzi sobie po odwyku. O nich Eskil na pewno nie wiedział! I… gdzie jest? Bogowie, skąd ona miała wiedzieć, gdzie teraz jest Kain?
  Z łatwością przyszło Ślizgonowi pociągnięcie jej w stronę jednej z kawiarni, chociaż samej Doireann myśl o siedzeniu w jakimś obcym miejscu i rozmawiania o tym wcale… no, nie cieszyła. Bardzo łatwo przychodziło jej myśleć, że popsuła coś okropnie - i teraz czuła się, jakby faktycznie ukrywała coś strasznego przed Eskilem, co mogłoby złamać mu serce.
  - E-Eskil, to naprawdę jest… T-To nie tak, że bałam się twojej reakcji. - nie zmieniało to jednak faktu, że teraz, kiedy rekcja Eskila nastąpiła, troszeczkę się obawiała. - B-Bogowie, on był prefektem Hufflepuffu, kiedy byłam w na pierwszym roku. - z małym opóźnieniem, ale w końcu znalazła wystarczająco duże pokłady odwagi, by odpowiedzieć na pytania Clearwatera. Jednocześnie pociągnęła go lekko za rękaw, dając mu znać, żeby się zatrzymali - albo chociaż zwolnili. Naprawdę, nie widziała potrzeby, by zahaczyć jeszcze o jakąś kawiarnię. - Theodore Kain. O-On pracuje w Banku Gringotta i… pewnie wychodzi teraz z pracy? Albo ma wolne i siedzi gdzieś w Londynie? Merlinie, nie wiem, gdzie jest. - jęknęła. - Napisała mu o tobie w liście, a on uznał, że chciałby się z tobą spotkać. Po prostu… przypomniało mi się to, bo Theodore pisał, że cieszy się, że mam kogoś do kochania... - urwała, orientując się, że jak zwykle podaje zbyt dużo informacji. Well, damn you, Theo.
  Było zimno, robiło się ciemno, a zestresowana Sheenani ponownie nie kontrolowała swojego słowotoku.
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 19:35;

Doireann martwiła się za ich oboje. Wiele słów, które padały ze strony Eskila rzucane były spontanicznie i bez pomyślunku, a tym bardziej głębszej analizy. Ot, nie spodobało mu się, że nie zna tajemniczego przyjaciela Doireann. Czy to znaczy, że za mało jej słucha? Przecież starał się wysłuchiwać wszystkich jej słów, ale gdy próbowała go moralizować to nieumyślnie wyłączał się. To był jego system obronny przed słuchaniem czegoś z czym nie chciał się zgodzić ani tym bardziej o tym rozmawiać. A co, jeśli już opowiadała mu o tym "przyjacielu", a teraz się wyda, że tego nie pamięta?
- Przecież wiem co widzę. Wyglądałaś jakbyś miała zaraz spanikować, bez powodu, ot tak. Co mam sobie pomyśleć? Znowu zastanawiać się czy czegoś nie palnąłem albo że cię nagabywałem? - trochę oschłości wydostało się z tej wypowiedzi. Niekiedy jej zdolności panikowania wytrącały go z równowagi bowiem w wielu przypadkach nie wiedział dlaczego się pojawiały. Próbował sobie odtwarzać swoje słowa czy zachowanie i zastanawiać się czy nie naruszył jakiejś jej granicy skoro przez chwilę widział w jej oczach tę niepewność i odłam obaw. Głośno nabrał powietrza do płuc gdy pospiesznie zaczęła wyjaśniać kim jest ten przyjaciel, gdzie jest... Z niemożliwą dokładnością próbowała odpowiedzieć na wszystkie pytania, ale nie o to w tym chodziło. To było... trochę bolesne, że tak gorliwie rzucała się w niemal przepraszające usprawiedliwianie. Nie mógł tego słuchać więc przerwał te wyjaśniania kim jest Theodore Kain i zamknął jej usta, całując je straszliwie powoli, ale dosyć długo - przez dobre półtorej minuty. Chciał przerwać ten przepraszający słowotok. Objął dłonią jej policzek i trzymał jej usta przy sobie, dbając, aby nie rozchylały się do mówienia bo inaczej szlag go mógłby trafić. Odsunął się dopiero kiedy jej oddech się zmienił. Zasłonił kciukiem jej usta, aby jeszcze nic nie mówiła. Sam siebie uspokajał z tych nerwów, które zaczęły przesłaniać nie tylko zimno, ale też i przyjemność z niedawnego szaleństwa.
- Nie lubię kiedy zaczynasz się przy mnie denerwować. - mówił ciszej, już nie takim tonem co wcześniej. - Wtedy ja też zaczynam się irytować. - już nie był tak bardzo ciekawy "starym" przyjacielem (był chyba w wieku Triss, a więc nie kwalifikował się jako potencjalne "zagrożenie", o które miałby być zazdrosny - zbyt duża różnica wieku) bo wystarczyło mu jej pierwsze zdanie, aby się uspokoił.
Powrót do góry Go down


Doireann Sheenani
Doireann Sheenani

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobna i wygląda zdecydowanie młodo. | Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze, a pomiędzy łopatkami ma tatuaż. | Posiada kolczyk w nosie. | Końcówki włosów pofarbowane są na żółto.
Galeony : 352
  Liczba postów : 963
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 20:18;

.  Raz jeszcze Eskil postawił na swoją nową metodę uciszania Doireann. I dobrze - inaczej pewnie raz jeszcze podjęłaby temat, tym razem pewnie przepraszając, że w ogóle o nim rozmawiała (jakby nie było to czymś, z czego sam Eskil byłby zadowolony) i że z tym kochaniem to wszyscy przesadzają, a potem uznałaby, że trzeba wracać i iść spać, bo przecież jest już strasznie późno, a w ogóle to dziewczynie nie przystoi wychodzić bez przyzwoitki. Wiadomym zaś było, że tego żadne z nich by nie zniosło i pewnie oboje przekroczyliby bramy zamku osobno, obrażeni i zdenerwowani. Sama Doireann byłaby pewnie też cała we łzach. Ten niecierpliwy pocałunek Clearwatera oszczędziła im dużo gorszego zakończenia tego spotkania.
  Sheenani była nim mocno zaskoczona. Poznawała Ślizgona coraz lepiej; łatwiej zgadywała, co chodzi mu po głowie, wiedziała, gdzie najczęściej przesiadywał i co wchodziło w skład jego - bądź, co bądź - rutyny. Uczyła się go, rozdział po rozdziale, jednak wciąż działy się rzeczy, których po prostu nie rozumiała. Chłopak wyglądał na złego, nawet obrażonego. Nie sądziła, że były to warunki, które pchnęły go do całowania. Bo nie sądziła, że jego motywacją było uciszenie jej - a przynajmniej nie tylko to nim kierowało. W innym wypadku… byłoby to raczej wredne, no nie?
  W pierwszej chwili skamieniała. Całkowicie zapomniała, co powinna zrobić teraz z rękoma, jak oddychać i czy powinnam zamknąć powieki. Jej jeszcze mocniejsze spięcie musiało być mocno odczuwalne. Podobnie więc zauważalny musiał być moment, kiedy Sheenani odpuściła sobie trochę tego stresu, uznając ostatecznie, że skoro jest teraz całowana, to świat się nie wali, a sam Eskil wcale nie jest na nią tak zły, jak zakładała. Gdzieś w połowie pocałunku jej ramiona znacznie opadły, a ona sama zaczęła odpowiadać na niego poprawniej. Nie uspokoiła się jednak całkowicie - zaskoczenie w końcu nie pomagało. Podobnie jak i palec położony na jej ustach. Ot, raz jeszcze była uciszana. I chociaż Puchona tego nie wiedziała, tak było to dla dobra ich obu. Miała w końcu pustkę w głowie, a to było idealnym podłożem do sklecenia kolejnego spanikowanego słowotoku.
  Dopiero ton głosu Ślizgona, dużo łagodniejszy (poprzednia oschłość sprawiła, że dziewczyna była naprawdę wystraszona) spowodował, że odetchnęła trochę lżej. - Ja… - ”...przepraszam” niekoniecznie wchodziło w grę, nie ważne, jak bardzo to słowo cisnęło się jej na usta. Nie chciała, by znowu wywracał oczami. - Wiem. Też nie lubię, kiedy to się dzieje. Po prostu czasami… - zamilkła, przyglądając się eskilowej twarzy. Przede wszystkim powstrzymywała się przed kolejną falą tłumaczeń. - W-Wiesz, ja mam zamiar coś z tym zrobić. - dodała, robiąc jeden krok bliżej w stronę zamku. Było przecież naprawdę zimno.

+
Powrót do góry Go down


Eskil Clearwater
Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.11.21 20:27;

Może faktycznie nie zachował się zbyt fair. Nikt nie powiedział tego na głos, ale wypadałoby dać dziewczynie dokończyć odpowiadać i nie uciszać jej z egoistycznych pobudek. Niestety, ale kiedy rutyna zbyt mocno go nękała to bywał nie do wytrzymania. Miał w sobie taką cząstkę chaosu, która lubiła wybuchać w najmniej spodziewanych momentach. Dlatego też zamknął jej usta kolejny raz czując, że jeśli będą rozmawiać o tym dalej to stanie się coś, co niekoniecznie się im spodoba - żadne z nich nie chciało sprzeczki. Opuścił ramiona wraz z cichym westchnieniem. Nie czuł się zbyt dobrze z tym przejawem egoizmu, ale nie miał sił na emocjonalną rozmowę i w ogóle żałował, że przez chwilę był zazdrosny o tajemniczego przyjaciela. Nie dotarło do niego jeszcze, że przecież wśród jej słów zabrzmiało "kogoś do kochania". Takie sytuacje nie zdarzały się tylko w książkach, ale i w życiu kiedy szalenie istotne informacje znikały pośród świeżej dawki emocji. Nie czuł się tak jak powinni po tym, co się działo pod fontanną. Odwrócił wzrok w kierunku zamku. - Przepraszam. - wydukał cicho, bo nie lubił używać tego słowa. Zawsze w takiej chwili czuł się jeszcze gorzej niż wcześniej.
- Mhm, chodźmy. Niedługo będzie kolacja. - mruknął i ruszyli żwawo deptakiem prowadzącym do zamczyska. Trzymał ją za rękę bo to był wtedy taki niepisany znak, że nie są skłóceni na tyle, aby chować dłonie po kieszeniach.

| zt x2

+
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4575
  Liczba postów : 2510
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty22.06.22 19:30;

Rok szkolny i akademicki dobiegał końca, zbliżały się wakacje, szczęśliwie problemy z księżycem, dementorami, klątwami i całą masą innych rzeczy zostały ukrócone i zdawało się, że od tej pory życie mogło toczyć się dalej. Victoria oczywiście daleka była od tego, by wierzyć w to, że dookoła nich zapadła ostateczna, jednoznaczna cisza, daleka była od tego, by wierzyć, że nie czekały ich kolejne problemy, ale nawet ona potrafiła odpocząć i żyć normalnie. Należała po prostu do osób, które zawsze spodziewały się niespodziewanego i być może to mimo wszystko ułatwiało jej życie, być może dzięki temu wiedziała, że na każdym kroku powinna uważać i potrafiła to robić niemalże podświadomie. Nie tak dawno tłumaczyła to Peterowi, a teraz była ciekawa, czy ten przyjął jej wyjaśnienia, czy dostrzegł w nich coś na tyle ciekawego, żeby się nad nimi pochylić, żeby faktycznie się na nich skupić i może wyciągnąć z tego coś, co przydałoby mu się w dalszym życiu. Gdyby nie to, że nie chciała, by ten spacer z siostrą przerodził się w jakieś poważne rozmowy i nie wiadomo jak ciężkie dyskusje, również Liz by o tym wspomniała. Zamiast tego pozwalała, by czas po prostu płynął, by Liz mówiła o wszystkim, o czym chciała, podświadomie kierując je ku miejscu, w które zabrała siostrę, gdy ta mogła już opuszczać Hogwart.
- Czemu tu zawsze jest tak dużo ludzi. Merlinie, myślałam, że będziemy mogły posiedzieć tutaj same i powspominać stare czasy, ale wygląda na to, że wszyscy mieli podobny pomysł - stwierdziła, gdy zbliżyły się do wodnej konstrukcji, po czym niemalże zanurkowała, jak przystało na prawdziwego drapieżnego ptaka, by zająć miejsce na ławeczce, która dopiero co się zwolniła. Z zadowoleniem zrzuciła buty, układając bose stopy na żwirku, przeciągając się jednocześnie, gdy wiatr mocniej powiał, poruszając jej zwiewna, długą sukienką.
- Chyba zaczynam się starzeć, bo naprawdę nie pamiętam, żeby kiedy byłyśmy dziećmi, bywało aż tak gorąco latem. Myślisz, że wkrótce zacznę narzekać na absolutnie wszystko albo zacznie mi strzelać w kolanach, jak tacie? - zapytała, spoglądając na młodszą siostrę z lekkim uśmiechem, ciekawa tego, czy ta postrzegała ją już w tej chwili, jako kogoś starego. Nie mówiąc o bliźniakach, którzy przecież obecnie dobiegali trzydziestki i z całą pewnością należałoby uznać ich za statecznych ludzi, gdyby nie to, że z tą statecznością to tak naprawdę niewiele mieli wspólnego. Przynajmniej tak uważała Victoria i cieszyła się, że ich rodzice nie próbowali zmienić tego na siłę, pozwalając swoim dzieciom dokonywać własnych wyborów, czegokolwiek te miałyby nie dotyczyć. Za to kochała ich jeszcze bardziej, tym bardziej że doskonale wiedziała, jacy potrafią być członkowie wielkich, dumnych rodów.

@Elizabeth Brandon

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Elizabeth Brandon
Elizabeth Brandon

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161cm
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 393
  Liczba postów : 419
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty24.06.22 17:11;

Cieszyła się na ten dzień. Rok szkolny był już za pasem, a co za tym szło - nauka tak naprawdę dobiegła końca i na lekcjach nie robili już nic nowego ani ciekawego. I bardzo dobrze, bo dzięki temu po zajęciach miała zdecydowanie więcej czasu dla siebie i swoich najbliższych. Teraz kiedy pogoda rozpieszczała i na zewnątrz było przyjemnie ciepło, potrzebny był nie byle powód, żeby zatrzymać młodą Brandonównę w szkole. Chętnie opuszczała grube zamkowe mury i nie inaczej było tego dnia, kiedy razem z Victorią szły gdzieś przed siebie, w bliżej nieokreślonym kierunku. W końcu przecież i tak miały dojść do celu, jakikolwiek by on nie był, a czasem dobrze było zdać się na los. W akompaniamencie stale wypływających z ust Elizabeth słów, które układały się w mniej lub bardziej sensowne zdania, szły w kierunku prowadzącym do znajomego miejsca.
- Rozejrzyj się. Świeci słońce, jest ciepło i tutaj jest pięknie! Wcale się nie dziwię, że zawsze można spotkać tu ludzi, zwłaszcza latem. Z drugiej strony nie ukrywam, że fajnie byłoby posiedzieć tylko we dwie - odpowiedziała i zaczęła chichrać się pod nosem, kiedy Vic dziko rzuciła się na wolną ławkę. - Wygrana! - rzuciła, podnosząc w triumfalnym geście ręce i również usiadła, wyciągając po chwili nogi przed siebie. Westchnęła głęboko, napawając się tą atmosferą lata i spokoju. W końcu nie musiała się bać, że wychodząc poza zamkowe tereny zostanie podziabana przez langustnika albo inne paskudy, które jeszcze niedawno grasowały na wolności i łatwo było się na nie natknąć.
- Tak, myślę, że za rok zaczniesz się kurczyć i marszczyć, a za dwa będzie ci potrzebna całodobowa opieka. Poza tym, czy ty już nie narzekasz na ból pleców? To poważna oznaka i nie powinnaś jej ignorować - stwierdziła i dała siostrze kuksańca. W jej oczach błyskały figlarne iskierki, bo nie mogła się powstrzymać, no po prostu to było od niej silniejsze. Oczywiste było, że to wszystko było zwykłym żartem, bo Victoria była jeszcze młoda, zaledwie dwa lata starsza od niej, więc gdzie tu w ogóle mowa o starości. - Nie wiedziałam, że tu przyjdziemy, ale o mamo, wieki tu nie byłam i nie sądziłam, że mogę tak tęsknić za tym miejscem - westchnęła po chwili, wygodniej układając się na ławce tak, że prawie się z niej zsuwała. Nogi nadal miała wyciągnięte przed siebie, a głowę oparła o oparcie, lekko przekręcając ją w stronę Vic. - A pamiętasz, jak kiedyś tu przyszłyśmy i tak się nachyliłam, chcąc dotknąć tej ściany wody, że poleciałam do przodu i tam wpadłam? To dopiero było! - roześmiała się głośno na samo wspomnienie, które było jednym z tych miłych. - Do tej pory pamiętam swój szok, kiedy to się stało.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4575
  Liczba postów : 2510
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty26.06.22 11:42;

Dawniej Victoria nie przepadała za tym czasem w roku, kiedy nie miała co ze sobą zrobić, więc na siłę wynajdowała sobie zajęcia, na siłę próbowała nauczyć się czegoś nowego, starała się po prostu znaleźć coś, w co mogłaby wsadzić ręce. Nie podobała jej się bezczynność i chociaż obecnie było podobnie, to mimo wszystko starsza z sióstr Brandon zaczęła doceniać to, co miała, zaczęła doceniać prosty fakt, iż mogła odpocząć. Od pracy, od nauki, od tego, co towarzyszyło jej właściwie nieustannie każdego dnia. Nie musiała gnać na łeb, na szyję, bo wiedziała, że i tak znajdzie ostatecznie to, czego chciała, że zrobi to, czego pragnęła i z tego właśnie powodu czuła się lepiej. Cieszyła się również z prostej obecności Liz, cieszyła się na zbliżające się wakacje, na to, że być może wpadnie w przygody, o jakich do tej pory nie śniła.
- Zawsze mogę rzucić jakieś okropne zaklęcie, które spowoduje, że wszyscy inni uciekną - stwierdziła, uśmiechając się lekko, co było z jej strony oczywiście żartem, a potem rozsiadła się wygodnie na ławce, spoglądając na ścianę wody tuż przed nimi, czując w stosunku do niej dziwny, dość głęboki, respekt, którego nawet nie chciała ukrywać. Zaraz jednak zmarszczyła lekko nos, zerkając na siostrę z miną, która nie wskazywała na nic dobrego.
- Na ogon psidwaka! Wiedziałam! - wykrzyknęła. - Wiesz co to oznacza? Że będziesz musiała się mną zajmować - dodała, po czym pokiwała głową, jakby nie zamierzała przyjmować żadnej innej odpowiedzi, jedynie po to, by zaraz westchnąć i zamknąć oczy. Pomimo zgiełku wywołanego przez otaczających ich ludzi, czuła się tak naprawdę dobrze, bardzo swobodnie i szczęśliwie, zaś ciepło i lekki wiatr powodowały, że zdawała się lekko kołysać, zupełnie jakby znalazła się na chmurze, która unosiła się wysoko, wysoko ponad poziomem ziemi. Nic zatem dziwnego, że zaraz też uśmiechnęła się z rozrzewnieniem, kiedy jej siostra wspomniała ich dawną przygodę.
- Jak mogłabym to zapomnieć? Myślałam wtedy, że popłaczę się z przerażenia! Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby próbować cię stamtąd wyciągnąć, ale napędziłaś mi wtedy naprawdę stracha. Zupełnie, jak wtedy kiedy poszłyśmy szukać gnomów w ogródku, a ty uznałaś, że koniecznie chcesz pójść na plażę. Pamiętasz to w ogóle? - odparła, by zaraz otrzepać się nieznacznie, nieco jak pies, jakby próbowała zrzucić z siebie te wspomnienia, które wciąż były w niej żywe i choć pod pewnymi względami niezbyt przyjemne, to jednak trzymała je w sercu, bo sprawiały jej przyjemność, jakąś, małą, dziwną, niewielką. Wiązały się z jej rodziną i mimo wszystko były dla niej cenne. - Ale do dzisiaj nie wiem, jak ty tam wpadłaś!

@Elizabeth Brandon

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Elizabeth Brandon
Elizabeth Brandon

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161cm
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 393
  Liczba postów : 419
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty27.06.22 23:15;

- A-a, tego to akurat byś nie zrobiła. Dużo się w tobie zmieniło, ale myślę, że nie na tyle, żebyś się odważyła do takiego posunięcia. A może jednak? - zaprzeczyła słowom Victorii, jednocześnie trochę, ale tylko troszeczkę ją podpuszczając. Właściwie sama nie wiedziała po co, bo obie zdawały sobie sprawę z tego, że to jedynie żarty i obecność innych ludzi nie była taka zła, dopóki oczywiście nie naruszali oni spokoju i przestrzeni osobistej pozostałych osób zgromadzonych przy ścianie wody. Trzeba się było pogodzić z tłumami w taki upalny dzień. Chociaż musiała przyznać, że była ciekawa reakcji siostry - czy ta zbyje jej słowa ręką czy może da się sprowokować.
- Niee, dlaczego ja? Jest jeszcze Patka, nasz cudowny brat, yyy, no nie wiem... Ale ja jestem jeszcze za młoda, żeby w taki sposób spędzić najlepsze lata mojego życia! - westchnęła teatralnie, jakby co najmniej odgrywała jakąś sztukę, ale zaraz na jej usta wstąpił perfidny uśmiech. - A może cię po prostu oddam do domu spokojnej starości? - zagadnęła nagle, tonem wskazującym na to, że wpadła właśnie na super, totalnie ekstra pomysł. - Wykwalifikowana kadra, grono staruszków do wyboru do koloru, rozrywka, począwszy od szachów a skończywszy na pilnowaniu magicznego szydełka, żeby nie zepsuło swetra... Podoba ci się taka opcja? - zapytała jeszcze, chociaż w głębi siebie wiedziała, że nigdy by do takiej sytuacji nie dopuściła. Mogła sobie mówić różne głupotki, ale w rzeczywistości to wszystko wyglądało inaczej, a ona miała zbyt wielkie serce, żeby chociaż pomyśleć o realizacji takich rzeczy.
- No, twoja mina musiała być bezcenna. Szkoda, że jej nie widziałam, bo tkwiłam głową w zimnej wodzie - powiedziała lekko zbolałym tonem. Bez dwóch zdań Victoria musiała mieć niezły strach wymalowany na twarzy w tamtej chwili, co dla osób trzecich faktycznie mogłoby wyglądać śmiesznie. Bo cóż, dla niej zapewne takie nie było. - Jak przez mgłę, ale coś mi świta. I hej, nie zganiaj wszystkiego na mnie, to ty masz więcej lat i jesteś głosem rozsądku w naszej parze, mogłaś się wtedy na nic nie zgadzać! - parsknęła śmiechem. Próbowała sobie przypomnieć szczegóły polowania na gnomy, ale chyba musiała być zbyt młoda, aby to wspomnienie całe ulokowało się w jej pamięci. Miała jedynie przebłyski.
- Mówisz teraz o tej ścianie wody? - Kiwnęła głową w kierunku wspomnianego obiektu. - Mogę ci w każdej chwili zademonstrować - dodała swobodnie, jakby mówiła o pogodzie, a nie o pchaniu się na własne życzenie do wody. Powoli zaczęła się też zbierać i wstawać ze swojego miejsca na ławce.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4575
  Liczba postów : 2510
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty30.06.22 19:47;

Victoria spojrzała uważnie na siostrę, przy okazji marszcząc lekko nos, jakby zastanawiała się, czy ta naprawdę próbuje ją sprowokować, czy naprawdę próbuje przekonać się, jak daleko może się posunąć w swoich działaniach. Zmieniła się, to było niewątpliwe, nic zatem dziwnego, że ostatecznie sięgnęła po różdżkę, by przekręcić ją w palcach i po chwili rzucić jedno z tych całkowicie niegroźnych zaklęć, które właściwie nic nie zmieniało. Jednocześnie jednak zmieniało wszystko, pokazując jednoznacznie, że starsza z sióstr naprawdę zmieniła się ostatecznie i bezpowrotnie, skoro skłonna była do żartów, choćby na tak niskim poziomie, jak próba wywołania burzy, w celu spłoszenia innych osób oblegających okolicę. Dziecinnie? Zapewne! Skuteczne? Częściowo.
- To, że oni nie wylądowali w domu spokojnej starości, to cud! Ciesz się, że będziesz musiała tam odwiedzać tylko mnie i słuchać opowieści o starym kocie mojej nowej koleżanki – stwierdziła na to, z cieniem ironii, a potem uśmiechnęła się lekko i wzruszyła lekko ramionami na znak, że tak naprawdę nie miałaby nic przeciwko temu, by wylądować w takim właśnie miejscu. Zapewne czułaby się tam całkiem dobrze i wbrew pozorom nie przeklinałaby takiego życia, nie przeklinałaby takiej decyzji ze strony swojej rodziny, na to jednak, niewątpliwie, było zdecydowanie za wczas.
- Wyrażała zapewne wszystkie możliwe emocje, od niedowierzania, aż po złość i głębokie przerażenie! Myślała, że postanowiłaś zamienić się w trytona! Co wcale nie powinno mnie dziwić, skoro mama miała takie fantazje, jako dzieciak, pewnie masz to po niej – stwierdziła, ale zaraz lekko się otrząsnęła, bo mimo wszystko przebywanie blisko wody zawsze napawało ją lękiem. Bała się nawet wtedy, gdy ktoś zaczynał wypominać jej jej obawy, jej lęki, jej największego wroga, wolała jednak nie mówić o tym na głos i próbowała, wielokrotnie, robić dobrą minę do złej gry. Mówiąc najprościej, musiała być odważna, musiała radzić sobie ze swoimi lękami, strachami i wszystkim tym, co zalegało w jej głowie.
- Mogłam. Ale wtedy zapewne nie bawiłybyśmy się tak dobrze – przyznała z lekkim uśmieszkiem. – To, co pamiętasz? Bo jestem pewna, że jest dużo takich rzeczy, które jednak zapisały się w twoich wspomnieniach – zapytała, zamykając na chwilę oczy i siadając wygodniej na ławce, ciesząc się lekką bryzą, jaka niosła się od znajdującej się przed nimi ściany wody. Lubiła to miejsce i pomimo dość koszmarnych wspomnień, chętnie tutaj przychodziła. Wiedziała, że tamta wycieczka nie skończyła się wcale tak źle, ale mimo wszystko czasem obawiała się, że Liz zrobi sobie krzywdę, że zrobi coś, czego robić nie powinna, że zachowa się tak, jak zachować się nie powinna i to powodowało, że spoglądała na nią bardzo uważnie, pilnując, by nie spotkało jej nic złego.
- Igrasz z ogniem – powiedziała złowieszczo, na jej uwagę, po czym łypnęła na nią spod przymkniętych powiek. – Ale jeśli chcesz odświeżyć mi pamięć albo szukać rycerza na białej miotle…

@Elizabeth Brandon

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Elizabeth Brandon
Elizabeth Brandon

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161cm
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 393
  Liczba postów : 419
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty01.07.22 13:45;

Musiała szczerze przyznać, że nie spodziewała się, że rzeczywiście uda jej się sprowokować Victorię. Chociaż zaklęcie nie było groźne, silne, ani nic z tych rzeczy, to jednak zostało rzucone, co ukazywało starszą Brandonównę w innym świetle niż dotychczas. Elizabeth nawet nie kryła się ze spojrzeniem pełnym uznania i jednocześnie rozbawienia, bo to otwierało wiele możliwości. Naprawdę wiele, a ona zamierzała z tego skorzystać.
- No, wolę już słuchać o kotach niż o rozgrywce w szachy, nieważne jak pasjonująca by była - stwierdziła z powagą, po chwili zapewniając siostrę, że w życiu jej nigdzie nie odda, a jak już to pójdzie razem z nią. W sumie nigdy nie była w takiej placówce, więc nie wiedziała dokładnie jak to wygląda od środka, a całą wiedzę miała jedynie z zasłyszanych opowieści. Ile w tym było prawdy ciężko zatem było powiedzieć.
- To musiał być piękny widok! I tak, odkryłaś właśnie mój sekret, zawsze chciałam być syrenką, a to był mój pierwszy etap wtajemniczenia - odparła ze śmiechem. W przeciwieństwie do siostry nie miała problemów związanych z wodą, nie bała się jej, dlatego w tamtej sytuacji oprócz zwykłego, naturalnego szoku nie czuła przerażenia, a kiedy już ją "wyłowiono" i wypluła wodę, zaczęła się śmiać. Z perspektywy czasu to zdarzenie wydawało jej się jeszcze bardziej zabawne.
- Najlepiej i najboleśniej pamiętam wasze próby nauczenia mnie latania na miotle. Matko, to była prawdziwa katastrofa! - westchnęła, mimowolnie dotykając swojego czoła, które niejednokrotnie wtedy ucierpiało, a ona przez kilka dni robiła za tanią podróbę jednorożca. Mimo wszystko to też nie były te złe wspomnienia, teraz patrzyła na to z uśmiechem i nie miała za złe rodzeństwu, że w pewnym sensie bawili się wtedy jej kosztem. - I tak nigdy was w tym nie doścignęłam - dorzuciła, nie mając o to żalu, bo cieszyła się z ich sukcesów. Sama w końcu nauczyła się latać, może nie jak prawdziwy zawodowiec, ale zdecydowanie umiała sobie poradzić i do tych prób z dzieciństwa nawet nie było porównania.
- O, serio? Myślałam, że raczej z wodą - skomentowała głupawym tonem, udając, że nie zrozumiała. Odwróciła się przodem do Vicks, zostając plecami do wodnej ściany i dalej swobodnie, krok po kroku, kierowała się w jej stronę. - Jeśli tylko mój rycerz będzie przystojny, to nie mam nic przeciwko - dorzuciła jeszcze z rozbrajającym uśmiechem. Zgrywała się, jasna sprawa, ale nie zamierzała rezygnować z obranego celu, bo słońce trochę dawało się we znaki, a woda była chłodna. - A w razie czego mogę liczyć na twoją pomóc czy zostawisz mnie, żebym się utopiła? - spytała z uniesioną jedną brwią, dłonią przebiegając przez spadającą wodę.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4575
  Liczba postów : 2510
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.07.22 15:18;

Prawda była taka, że Victoria zadziwiała samą siebie. Wiedziała, że bunt, jaki uskuteczniała, nie był tak naprawdę buntem, ale właściwie jej to nie obchodziło, ostatecznie bowiem dla niej samej były to zmiany, dość spore, które przechodziła z pewną dozą zadowolenia, odkrywając, że jednak woli tę wersję samej siebie, o ile w ogóle tak mogła o tym mówić. Nie przeszkadzało jej nawet to, że kilka osób spojrzało na nią nieco mniej przychylnie, niż do tej pory.
- Mogę w takim razie opowiedzieć ci sto historyjek o Paskudzie już teraz, chcesz? - zapytała, próbując brzmieć na bardziej podekscytowaną, niż była, co samo w sobie wyszło niesamowicie zabawnie, pokazując jednoznacznie, że mimo wszystko Victoria nie do końca była dobra w oszukiwaniu, nie wspominając o tym, że faktycznie nie najlepiej szło jej rozpoznawanie uczuć innych osób. I chociaż radziła sobie z tym w przypadku rodziny, o wiele gorzej było w przypadku całkowicie obcych jej ludzi, gdzie musiałaby zapewne przeprowadzić niesamowicie wnikliwe obserwacje, żeby cokolwiek zrozumieć z tego, co działo się dookoła niej.
- O Merlinie! A jakie są te kolejne etapy wtajemniczenia? Zapewne przeszłaś je wszystkie i za chwilę oznajmisz mi, że od tej pory jesteś syreną - stwierdziła, unosząc lekko brwi, bacznie obserwując przy tej okazji swoją młodszą siostrę, jakby chciała sprawdzić, czy ta nie ma skrzeli albo nie chowa gdzieś migotliwego ogona, co było bardzo, ale to bardzo możliwe.
- Od razu katastrofa! Szło ci całkiem dobrze, dopóki Jon nie uznał, że potrzebujesz większej prędkości - stwierdziła, uśmiechając się lekko na samo wspomnienie wyczynów ich brata, który czasami nie należał do najspokojniejszych jednostek na świecie. - Chyba nie byłam aż tak wymagającym nauczycielem? I na pewno nie prosiłabym cię teraz o testowanie nowych mioteł, chociaż wtedy wydawało mi się, że byłaś ciekawa tego, jak to jest, kiedy się lata? Czy to było tylko wrażenie, a ty bardzo chciałaś być tak postrzelona, jak reszta starszego rodzeństwa? - odparła, przekrzywiając przy okazji głowę, ciekawa tego, jak właściwie sprawa wyglądała z punktu widzenia Liz.
Obserwowała ją uważnie, widząc, co ta zamierza zrobić, czując jednocześnie, jak nieznacznie się spina. Wiedziała, że jej młodsza siostra nie bała się wody, że ta nic jej nie zrobi, a w taki upał taka kąpiel mogła być dla niej nawet pomocna, była zresztą całkiem przyjemnym wspomnieniem tego, co kiedyś się wydarzyło. Teraz Victoria wspominała to z rozbawieniem, dawniej jednak postrzegała niemalże jak jakąś tragedię i dziękowała Merlinowi, że Liz nie nabawiła się przez to wszystko jakiegoś lęku, podobnego do tego, jaki sama piastowała w swoim sercu.
- Przecież jesteś syrenką, prawda? - odparła nieco zdziwiona, jednocześnie jednak rozglądając się po okolicy, jakby próbowała zlokalizować naprawdę przystojnego księcia z bajki. Widać było jednak po niej, że była gotowa rzucić się w przód, jeśli tylko zajdzie potrzeba wyławiania Liz z wody, jeśli tylko okaże się, że coś się stało w czasie tej niemądrej zabawy i nie miała najmniejszych problemów z tym, by od razu założyć, że może się z nią teleportować do Munga.

@Elizabeth Brandon

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Elizabeth Brandon
Elizabeth Brandon

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161cm
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 393
  Liczba postów : 419
https://www.czarodzieje.org/t21413-elizabeth-brandon#693691
https://www.czarodzieje.org/t21420-poczta-elizabeth#694351
https://www.czarodzieje.org/t21414-elizabeth-brandon#693692
Ściana wody - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty02.07.22 21:42;

- Nie nie, nie musisz, naprawdę. Wiesz, sto to bardzo dużo, a ja lubię sobie dawkować przyjemności - odpowiedziała szybko, może zbyt szybko, ale litości. Ona i dawkowanie przyjemności? Przecież w to to by nawet Paskuda nie uwierzył! Na szczęście wiedziała, że nic takiego jej nie groziło, przynajmniej na tę piękną chwilę, bo przyszłość była dla niej wielkim znakiem zapytania, ale nie zamierzała się nią przejmować. Będzie, co ma być i tyle. Wierzyła w przeznaczenie i to, że jeśli coś ma człowieka spotkać, to i tak go spotka, choćby próbował różnych sztuczek.
- Nie mogę ci tego zdradzić, chyba rozumiesz - powiedziała, patrząc na siostrę znacząco, jakby chciała tym spojrzeniem przekazać jej, że chyba powinna wiedzieć, że takich rzeczy to się akurat nie rozpowiada, bo to są poufne informacje. - Myślę, że jeśli byś się wystarczająco postarała, to też byś mogła jedną z nas zostać - dodała. Tu już niestety mogło być trudniej, bo wiedziała, że Victoria niezbyt lubiła się z wodą, a syreny przecież w niej przebywały non stop, ale lęki dało się przezwyciężyć. Swoją drogą serio chciałaby mieć ogon, może nie na stałe, ale tak od czasu do czasu, kiedy wchodziłaby do wody... To byłoby niesamowite!
- Do tej pory nie wiem jakim cudem nikt nie wpadł na oklejenie drzew przy naszym domu poduszkami albo materacami. Przecież musi być na to jakieś zaklęcie - zastanowiła się nad tym chwilę, ale nic takiego nie przychodziło jej do głowy. Zaraz więc wróciła do rozmowy. - I poza tym jakoś nie kojarzę, żebyście z Patką robiły coś, żeby odciągnąć go od tego pomysłu. No i błagam cię, myślisz, że pamiętam teraz, co wtedy myślałam? Wiem jedynie, że byłam chętna do czegokolwiek, co mi zaproponowaliście, bo byliście starsi i chciałam mieć wasz szacunek. I co mi z tego przyszło? A postrzeliło to mnie chyba od tych zderzeń z drzewami, na bank musiało mi to pomieszać w głowie - roześmiała się, ale w gruncie rzeczy mówiła szczerze. Fakt, że rodzeństwo nie ciągnęło jej na siłę do próbowania różnych rzeczy, więc nie mogła mieć o to do nich pretensji i ich nie miała. Sama zawsze była chętna do bycia królikiem doświadczalnym, bo po pierwsze była niesamowicie ciekawska, a po drugie - tak jak wspomniała Vics - chciała zyskać w oczach starszych sióstr i brata. Nie żałowała jednak niczego.
- Ach, no tak, oczywiście - odpowiedziała, przez moment zbita z tropu, bo tego się nie spodziewała. Oczekiwała raczej zapewnienia, że tak, może liczyć na pomoc ze strony Vic, a tu proszę - dziewczyna postanowiła odwrócić kota ogonem! - Na pewno jakiś syreni książę tam na mnie czeka - stwierdziła, nachylając się nad wodą i układając usta w dziubek, jakby szukała tego jedynego wybranka serca. - Ej, a wiesz, że jak tu wpadłam te kilka lat temu to wydawało mi się, że na dnie tego czegoś, w czym gromadzi się woda - nie mam pojęcia jak to się nazywa - widziałam jakiś obrazek? Serio! - powiedziała z przekonaniem, nadal nachylona. Może tylko jej się wtedy wydawało, ale czemu miałaby tego nie sprawdzić? Coś przecież mogłaby zauważyć z pozycji, w której się znajdowała, bez konieczności zanurzania się.

Coś dla urozmaicenia! 8D Rzuć k6:

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Ściana wody - Page 7 QzgSDG8








Ściana wody - Page 7 Empty


PisanieŚciana wody - Page 7 Empty Re: Ściana wody  Ściana wody - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Ściana wody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ściana wody - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-