Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Restauracja Helgi Hufflepuff

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 EmptySob Mar 23 2013, 13:33;

First topic message reminder :


Restauracja Helgi Hufflepuff

Nie, nie jest to restauracja założona przez panią Hufflepuff, jednakże przez jednego z jej dalekich krewnych. W środku serwowane są dania zgodne z jej recepturami, a więc w smaku nie mają sobie równych! W dodatku w środku panuje miła, ciepła atmosfera. Aż chce się zostać na zawsze!
Co do budynku na zewnątrz - tak, umieszczony jest on na ogromnym pniu drzewa i wysokości dorównuje wieżyczkom domostw w Hogsmeade. Do środka można się dostać za pomocą schodów, które umieszczone są z tyłu restauracji, aczkolwiek czarodzieje preferują zaklęcia pozwalające lewitować. Jest wtedy dużo zabawniej!
Nie przejmuj się jednak, jeżeli masz lęk wysokości - kiedy wejdziesz do środka, zapomnisz o wszystkim dookoła.

Reem w kwiatkach
Merlin na Bahamach
Hopki - ukropki
Czarodziejskie bliny
Lazania
Bouillabaisse
Uśmiech kudłonia
Trytoni przysmak
Złocisty feniks
Merlin bayildi (Omdlały Merlin)
Stek z kołkogonka w bąbelkowym musie

Sok Dyniowy
Woda goździkowa
Piwo kremowe
Smocza Krew  
Różowy Druzgotek
Malinowy Znikacz
Ognista Whisky
Wino skrzatów

Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Syrenie Latte
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 974
  Liczba postów : 6701
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Re: Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 EmptySob Maj 29 2021, 22:05;

Posłał jej spojrzenie pełne niedowierzenia. Jeśli haczyk tkwił tylko w tym, że byli to jej byli uczniowie, to nie miało absolutnie żadnego znaczenia. Kobieta musiała być jedną z najatrakcyjniejszych pedagogów, jakich ta szkoła widziała i Max świadomie był w stanie to powiedzieć, choć dużej części kadry również nie można było określi mało urodziwą.
- Trudno jest opanować tę moc? Jakkolwiek ciekawie by podobna zdolność nie brzmiała, domyślam się, że musi być uciążliwa szczególnie, jeśli jest niekontrolowana. - Podjął temat kierując się czystą ciekawością. Sam nie spotkał nigdy wili, która jakkolwiek by korzystała z własnych mocy. Jakoś nie chciał wierzyć też w to, by Perpetua umyślnie zwabiała ludzi korzystając z tego daru. Może kiedyś, gdy była w jego wieku, w końcu każdy popełnia w życiu swoje błędy, ale zdecydowanie nie teraz. Zapamiętał jednak, by w razie konfrontacji z wilą starać się nie doprowadzać do żadnych spięć.
- Spojrzenie w oczy ułatwia hipnozę, prawda? - Nie znał się na tym, ale mógł dedukować, jak mniej więcej to wszystko działa. W końcu głupi nie był. No chyba, że akurat robił coś debilnego.
- Nie martwiłem się o to. - Posłał jej ciepły uśmiech, uważnie obserwując każdą, najmniejszą zmianę w jej mowie ciała. Dzięki amnezji nauczył się zwracać uwagę na niuanse, które wcześniej pomijał. Wyrobił sobie jednak nawyk uważnej obserwacji próbując odczytać intencje i szczerość ludzi, którzy po wypadku go otaczali. Wiele dzięki temu się nauczył.
Odmowa czegokolwiek sprawiła, że w oczach Maxa przemknęła nutka zmartwienia o kobietę. Jakby nie patrzeć była w ciąży, a z tego co się orientował, nawodnienie w tym okresie jest naprawdę ważne. Nie skomentował jednak jej decyzji. Nie czuł się na tyle komfortowo, by wchodzić z butami w jej życie prywatne jeżeli sama nie miała ochoty o tym rozmawiać.
Troska szybko jednak ustąpiła miejsca zdziwieniu, gdy okazało się, że to Whitehorn i Schuester składali go po tamtej bójce. Nie dziwił się zatem, że Skyler był gotów mieć na niego oko, skoro widział go wcześniej w takiej scenerii.
- Obydwoje byliśmy w sporym szoku. Jakby nie patrzeć musiało dość mocno wpłynąć to na jej postrzeganie swojej rodziny. - W tej chwili nie czuł się w żaden sposób ofiarą tamtego wydarzenia. Zresztą, tak naprawdę nigdy się nią nie czuł. Jego sytuacja rodzinna zawsze była pokurwiona i Max nigdy nie uważał, że potrzebuje biologicznego ojca. A przynajmniej tak sobie wmawiał bo w chwili nadejścia tamtego listu wszystko zdało się runąć mu na łeb.
- Gdy ocknąłem się po raz pierwszy wiedziałem tylko jak mam na imię i że potrafię używać magii. Pojedyncze wspomnienia wróciły, gdy wiele godzin później znalazłem się w mugolskim szpitalu, ale nie było to nic na tyle znaczącego. Wciąż wiele pozostaje za mgłą. - Nie widział sensu ukrywania tego. Plotki faktycznie szybko się niosły, a Solberg w pewien sposób był im wdzięczny. Im więcej szeptów krążyło tym mniej pytań zadawano mu bezpośrednio. Ludzie wiedzieli, że nic nie pamięta, a kwestię odzyskiwania wspomnień zostawiał raczej dla siebie. Łatwiej było mu jakoś poukładać swoją przeszłość, gdy mógł w spokoju o tym pomyśleć.
Tak szczerze mówiąc pytań miał wiele, a nie wiedział, za które powinien się najpierw zabrać. Dlatego też starał się to wszystko przeprowadzić powoli i dokładnie niż szybko przelecieć po łebkach każde zagadnienie. Przecież zawsze mogli chyba spotkać się jeszcze kiedy indziej. Jeżeli oczywiście kobieta będzie zainteresowana i nie będzie zajęta zmianą pieluch.
Uznawał to wszystko o czym Perpetua mówiła za szalenie interesujące. Nie miał pojęcia, że sól fizjologiczna występuje naturalnie w ciele. Nigdy nie interesował się medycyną czy uzdrawianiem aż tak. Raczej klepał to, co musiał by zdać egzaminy i to mu wystarczało. Teraz jednak musiał się mocno podszkolić jeśli nie chciał ryzykować życia swojego i innych.
- Wow. Tego też nie wiedziałem. Co jeszcze ta niepozorna substancja potrafi? - Cały Max. Jeśli już wsiąknął w jakiś temat, miał w zwyczaju drążyć go, aż nie dostanie odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, a ten zawsze pojawiały się na bieżąco w trakcie poznawania tematu.
Hogwart naprawdę dużo straci na nieobecności Perp. Niestety nikt nie mówił, że życie będzie łatwe i czasem trzeba było podejmować wybory lepsze dla nas samych, a widocznie zmiana środowiska pracy była tym, czego Whitehorn teraz potrzebowała najbardziej.
- Czy więc nie opłaca się bardziej stosować tej demineralizowanej? Czy w tym wszystkim kryje się jakiś haczyk? - Zaczął zastanawiać się na głos, bo narazie jedynym argumentem przeciw stosowaniu tej opcji był tylko czas wchłaniania. W każdej innej kategorii sól fizjologiczna zdawała się przegrywać. Przynajmniej z tego, co rozumiał.
- No więc na ten moment myślałem o jakiś pięciu schowkach w bransolecie. Dla większości pacjentów powinno być to wystarczające, by nie musieć uzupełniać tego co kilka godzin. Myślę jednak nad rozszerzeniem tego tak, by wystarczało na siedem dawek. Przyjmując lek raz dziennie, miałoby się tydzień spokoju. Oczywiście najlepiej by było, by dawkowanie przepisywał uzdrowiciel, ja od tego zdecydowanie nie jestem. - Tym razem to on rozwiał kilka z jej wątpliwości uchylając kolejnego rąbka tajemnicy. Choć nie znał kobiety zbyt dobrze, w pewien sposób wzbudzała w nim zainteresowanie i sprawiała, że Max czuł się przy niej naprawdę komfortowo. Ostatnimi czasy raczej ograniczał się do kilku informacji na temat swojego życia, a o planach już wcale nie opowiadał. A oto jednak siedział tutaj i rozgadywał się w najlepsze, jakby ostatni rok w ogóle nie miał miejsca.
To zwątpienie w swoją wartość też było u niego czymś nowym. Raczej uchodził za kogoś pewnego siebie, kto nie potrzebuje udowadniać światu ile jest wart. Nawet przy tworzeniu syreniego eliksiru nigdy nie myślał o tym, by wprowadzić go na rynek. Robił to głównie dla siebie i to Lucas wyszedł z propozycją ujawnienia ich projektu światu. Teraz jednak wszystko było inaczej, a on tracąc pamięć dowiedział się, jak cenna ona jest i jak miło byłoby, gdyby pamięć o nim nie zniknęła tak łatwo jak jego wspomnienia. Samoocena ślizgona spadła gdzieś poniżej poziomu gruntu i miała duży problem, by się stamtąd wyczołgać.
- Dziękuję. Za tę wiarę. Obiecuję Cię nie zawieść. - Jak wszystkich dookoła. Dodał w myślach, choć mimiką nie dał znać, że coś podobnego mogło przemknąć mu przez głowę. Zamiast tego po prostu umoczył usta w naparze, który mu dostarczono. - Daj spokój, nie pozwolę Ci za to płacić. - Nie wyobrażał sobie naciągać Perp na koszty nawet jeżeli wprowadziłby swój wynalazek  na rynek. Jakby nie było, kobieta przyczyniała się do jego powstania i zasługiwała na darmowy egzemplarz, czy dwadzieścia jeśli tyle byłoby jej potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Re: Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 EmptySro Cze 30 2021, 23:35;

Zamyśliła się na moment nad pytaniem Solberga o jej... moc. Moc? Nieszczególnie by to tak określiła. Mocą mogła być hipnoza, legilimencja, bezróżdżkowość... Ale nazywać płynącą w kimś krew 'mocą'? Niosło to za sobą rzecz jasna pewne zdolności, ale wszystkie były naturalnymi umiejętnościami. Mniej lub bardziej rozwiniętymi.
Czy trudno... — zadumała się na moment, nie do końca pewna jak powinna odpowiedzieć. — Urok jest prosty, podobny do hipnozy. Trudności może przysporzyć opanowanie go na tyle, żeby nie mamić wszystkich naokoło — stwierdziła, pocierając swój podbródek. — Z opanowaniem gniewu jest gorzej. Dużo gorzej... Ale to przychodzi z wiekiem, tak sądzę. Mimo wszystko nie znam wiele półwil jak ja.
Gdyby tylko słyszała myśli Maxa... Chłopak by się zdziwił jak wiele razy za młodu nadużywała swojego uroku - co paradoksalnie pomogło jej w znacznym stopniu go potem opanować. Właściwie to zniwelować praktycznie do zera, bo w karierze uzdrowicielki tylko by przeszkadzał.
Żeby zahipnotyzować, musimy patrzeć w oczy. Nie myl sugestii z hipnozą - bo też ktoś otumaniony urokiem może się zgodzić na wiele rzeczy — wyjaśniała dość prosto i cierpliwie. W sumie jakby na to nie spojrzeć, nie było też choćby wielu książek traktujących o talentach wił. Ona na przykład wszystko musiała odkrywać sama. Gdyby nie smutek trawiący ją od środka - zapewne odwzajemniłaby ciepły uśmiech Ślizgona.
Choć nawet tę fasadę przełamało zatroskanie i swego rodzaju szczere współczucie, kiedy chłopak wspominał o swojej amnezji. Perpetua nie zliczyłaby ile takich przypadków napotkała w całej swojej karierze - a skutki były jednak... przeróżne. Dlatego też po prostu skinęła głową i przemilczała, nie chcąc Solberga ani na siłę pocieszać - ani tym bardziej pogrążać.
Gdybym miała wymieniać wszystkie jej zastosowania Max... — machnęła lekko ręką, kręcąc głową. — Raczej nic więcej co mogłoby interesować Cię w ramach twojego projektu. A co do wyboru nośnika... — Zastukała palcami o okryty białym obrusem blat stołu. Nie chciała sprzedać mu błędnego wyboru. — Wiesz... myślę, że to zależy od eliksiru, który chciałbyś stosować. Do niektórych lepszy będzie szybszy przyswajacz, do innych ten dłużej zdatny. No i zależy co ile dawki musiałyby być uzupełniane. Jak już mówiłam - sam będziesz musiał zdecydować. Ewentualnie wyślij mi sowę z listą dobranych eliksirów, postaram się Ci pomóc — zaoferowała się - w końcu odpowiadanie na korespondencję szło jej akurat wyjątkowo gładko.
Wysłuchała z naprawdę wielką uwagą wyjaśnień Solberga odnośnie planowanej przez niego bransolety. Matowe oczy zabłysły czysto naukową iskrą zainteresowania. Upewniała się jedynie w tym, że naprawdę dużo młodych ludzi miało w sobie więcej ambicji niż jakikolwiek dorosły mógł się spodziewać.
To byłoby przełomowe — przyznała szczerze. — Jeśli przeszłoby wszystkie testy i opatentowałbyś ten przedmiot... Zapewne na stałe trafiłby do wyposażenia magicznych szpitali. Tego jestem pewna, bo każdy oddział polega na eliksirach.
Mówiła rzeczowo, choć z drugiej strony chciała wzniecić jeszcze trochę, jeszcze odrobinę tę iskrę ambicji w chłopaku - żeby nie spoczął na laurach i dokończył to co rozpoczął. Bo naprawdę było warte zachodu i miało potencjał.
Wiem, że nie zawiedziesz — stwierdziła, nachylając się, by poklepać go lekko, pokrzepiająco po ramieniu. Jej natura jednak nie zanikła zupełnie. — A spróbuj nie wziąć ode mnie galeonów, to się obrażę — prychnęła cicho - bo co jak co, ale niektóre projekty wymagały pewnych nakładów.

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 974
  Liczba postów : 6701
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Re: Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 EmptyPią Lip 02 2021, 14:44;

Nie miał pojęcia jak to dokładnie działa. Jedyną osobę o podobnym talencie jaką znał była Gabrielle, o czym przekonał się w zeszłe wakacje. Nigdy jednak nie rozmawiał o tym z puchonką. Teraz miał okazję dowiedzieć się czegoś więcej i naprawdę był zaciekawiony tematem.
-Złość wiąże się z ujawnieniem harpii, prawda? - Zapytał, pamiętając o tym, jak jedna ostatnio zaatakowała Oli. Założył, że musiał być to chłopak, w którego żyłach płynęła krew wil. -Hipnoza kojarzy mi się z czymś bardziej zakazanym, urok wili niekoniecznie, choć nie brzmi to najprzyjemniej. - Przyznał. Ze słów kobiety wnioskował, że miała ona spore doświadczenie i choć nie uważał, by potrzebowała magii, by czarować innych domyślał się, że mając na karku tyle wiosen zapewne kiedyś z tej zdolności korzystała.
-No tak, wiem że trochę tego jest. Wybacz. Trochę się zagalopowałem. - Zaśmiał się, bo bardzo łatwo przychodziło mu zatracanie się w temacie i chęć jak największego zgłębienia wiedzy nawet, jeżeli nie była mu ona tak naprawdę potrzebna. -Jak będę mieć już prototyp i zacznę testować to zgłoszę się po bardziej szczegółową konsultację. - Potwierdził, zanurzając usta w zamówionym napoju. Od tego wszystkiego cholernie zaschło mu w gardle.
Zauważył tę iskrę w jej oczach, na co naprawdę się ucieszył. Nie tylko ze względu, że kobiecie ten pomysł mógł się spodobać, ale i dlatego, że widocznie ta stara Perpetua jeszcze gdzieś tam siedziała chwilowo tylko zepchnięta na bok przez problemy.
-Do tego jeszcze długa droga, ale nie ukrywam, że w coś podobnego na pewno celuję. - Fakt, że jednego dnia mógłby wejść do Munga i zobaczyć swój wynalazek jako element stałego wyposażenia napawał go uczuciem, za którym chciał iść. Nie potrafił do końca tego nazwać, ale zdecydowanie miał zamiar spróbować osiągnąć swój cel nawet, jeżeli miały poświęcić na to więcej czasu niż początkowo zakładał.
-Na to pozwolić nie mogę. Ale bez zniżki się nie obejdzie! - Zapewnił, wciąż nie czując się dobrze z tym, że kobieta chciałaby kupić od niego cokolwiek za najprawdziwsze pieniądze. Opróżnił do końca swoją szklankę, po czym wstał, zwracając się w kierunku wyjścia.
-Jeszcze raz dziękuję za konsultacje. Wiele mi pomogłaś. - Powiedział w jej stronę, szczerze myśląc dokładnie to samo. Już miał się odwracać i iść, gdy nagle zatrzymał się w pół kroku i odwrócił do kobiety.
-Perpetuo... Jeżeli kiedykolwiek będziesz potrzebować pomocy, nie wahaj się przed wysłaniem mi sowy. - Martwił się o nią i naprawdę chciał jakoś wesprzeć kobietę, która zawsze była dla niego. Może i nie wiedział o co chodzi, może i nie pytał o powody, ale wiedział, że nie dzieje się dobrze i chciał dać jej znać, że bez względu na wszystko może się do niego zwrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Re: Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 EmptySro Lip 21 2021, 18:11;

Nie miała jakichkolwiek oporów przed uchylaniem rąbka tajemnicy jeśli chodzi o płynącą w niej krew wili. Nie widziała nawet sensu dlaczego miałaby robić z tego tajemnicę - przecież i tak wszystko było widać jak na dłoni. Za to zawsze ceniła sobie pragnienie wiedzy - u wszystkich; i jeśli tylko mogła jakoś pomóc...
Nie tylko złość — przyznała szczerze, choć między jej brwiami wystąpiła zmarszczka frasunku. — Ogólne wzburzenie emocjonalne, choć o złość jest najłatwiej. Równie dobrze może to być zazdrość, żal, niezrozumienie... Im ktoś mniej stabilnie emocjonalny, tym częstsze ujawnienie harpii. — Słysząc porównanie hipnozy z urokiem z ust chłopaka, omal się nie uśmiechnęła z pewnym pobłażaniem. — Ależ urok może być jak najbardziej przyjemny. Zależy od użytkownika.
Nie zagłębiała już jednak tego aspektu - to doprawdy był temat rzeka i to rozbijający się o solidne brzegi etosu moralności.
Musiała przyznać, że to ich spotkanie nie tylko oderwało ją na moment od jej własnych problemów - ale i rzuciło nieco więcej światła w jej oczach na samego Solberga. Oczywiście, jak to ona - we wszystkich dopatrywała się samych zalet czy pozytywnych stron, nawet w stanie w jakim obecnie się znajdowała. Zwłaszcza w stanie w jakim obecnie się znajdowała - doskonale wiedziała na swoim przykładzie, że człowiek (zwłaszcza tak młody!) ma prawo do popełniania wielu błędów. Solberg popełnił ich wiele - co przecież nie czyniło z niego ani trochę 'złego' dzieciaka. Może trochę zagubionego, potrzebującego nieco wiary; ale i ambitnego o bystrym, otwartym umyśle.
Lubiła tego chłopca, naprawdę szczerze go lubiła - i równie szczerze wierzyła w jego plany.
Nie masz za co dziękować, Max. Cieszę się, że mogłam pomóc — przyznała po prostu, obserwując jak Solberg zbiera się do wyjścia. Sama powoli dźwignęła się ze swojego krzesła z cichym westchnięciem sięgając po ferulę, by również opuścić restaurację.
Podniosła wzrok na Maxa, gdy ten jeszcze się do niej odezwał. Matowe spojrzenie nabrało jakiegoś blasku - rozczulonego nawet nieco.
Zapamiętam, złotko — jednocześnie pogoniła go ruchem dłoni, samej wędrując w kierunku wyjścia. — Uważaj na siebie i powodzenia. Czekam na pierwszy prototyp!
Ten dzień jednak nie był tak beznadziejny - Whitehorn poczuła, że w czymś, komuś pomogła.

EOT

+

______________________



If you love somebody, let them go

for if they return, they were always yours.
If they don’t, they never were
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 QzgSDG8








Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty


PisanieRestauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty Re: Restauracja Helgi Hufflepuff  Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Restauracja Helgi Hufflepuff

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Restauracja Helgi Hufflepuff - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
-