Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPią Cze 11 2010, 15:12;

First topic message reminder :


Klasa OPCM

W tej średniej wielkości klasie znajdującej się na pierwszym piętrze, od lat odbywają się zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią. Ze względu na średnie wymiary pomieszczenia, dwa rzędy ławek są stosunkowo blisko siebie ustawione. Nie jest to najlepiej oświetlona klasa. Jednak ściany zdobią różne lampy dające nieco jasności. W rogu pomieszczenia, nieopodal biurka nauczyciela, znajduje się gablota na której można znaleźć wiele nieco poniszczonych już książek dotyczących OPCM.

Opis zadań z OWuTeMów:



OWuTeMy - OPCM

Wchodzisz do Klasy Obrony Przed Czarną Magią, być może się denerwując, a być może nie. W każdym razie w tym momencie ważą się Twoje losy jeżeli chodzi o ten egzamin. Wybrałeś Obronę Przed Czarną Magią. Dobrze. Stajesz więc pośrodku sali, przed Tobą znajduje się stolik, przy którym siedzi znany Ci Marco Ramirez oraz dwoje nauczycieli ze Szkoły Magii Aash Al Maleek. Jeżeli jesteś z tej szkoły i ucieszyłeś się, że będziesz mieć fory, to niestety, ale muszę Cię zawieść, bowiem oboje wyglądają na takich, których nie wzruszyła Twoja obecność. To Twoja komisja, która skrzętnie wszystko notuje za pomocą samopiszących piór, więc mają mnóstwo okazji do przypatrywania się Tobie i słuchania tego, o czym mówisz. Także dobrze się zastanów nad odpowiedziami i czynami! Nie zapomnij się także przedstawić na początku.
Na biurku oprócz pergaminów i kałamarzy stoją dwie czary, z których unosi się czerwony dym. Na jednej z nich świeci się napis „teoria”, na drugiej zaś „praktyka”. Komisja wyjaśnia Ci, że musisz wylosować jedno pytanie z tej pierwszej i jedno zadanie z drugiej. Możesz zacząć od którejkolwiek chcesz. Gdy sięgasz po kartkę i ściskasz ją w dłoniach, ta zamienia się w coś na kształt wyjca, który jednak nie krzyczy, tylko spokojnie zadaje Ci pytanie bądź wyznacza zadanie. Jak Ci poszło?

Zasady:
Rzucasz czterema kostkami w specjalnym temacie do rzutów na egzaminy zgodnie z zasadami owutemów oraz rzutów. W tym temacie powinien pojawić się post z przeżyciami oraz działaniami postaci oraz specjalny kod, podany na dole posta.

Oceny:
Ocena z egzaminu to suma punktów za pierwsze i drugie zadanie (plus dodatkowe punkty) według następującej rozpiski:
2-3 - Okropny
4-5 - Nędzny
6-7-8 - Zadowalający
9-10 - Powyżej Oczekiwań
11-12 - Wybitny
Dodatkowo, za każde 8 punktów w kuferku z OPCM i zaklęć można dodać +1 do punktów.

Opis zadan:

teoria:
Pierwsza kostka:
1 – Jak działa zaklęcie Riddikulus? Na czym się go używa?
2 – Jak bronić się przed dementorem? Opisz działanie odpowiedniego zaklęcia.
3 – Podaj trzy odmiany zaklęcia Protego i opisz każdą z nich.
4 – Podaj trzy sposoby na wykrycie trucizn.
5 –  Jak postępować w przypadku natknięcia się na podejrzane, magiczne artefakty?
6 – Wymień trzy zaklęcia niewybaczalne i opisz je.
Druga kostka:
Oznacza ilość punktów, otrzymanych za odpowiedź. 1 to odpowiednio 1 punkt, 2 - 2, itd.

praktyka:
Pierwsza kostka:
1 – Obroń się przed zaklęciem Drętwota trzema różnymi zaklęciami defensywnymi.
2 – Znajdź i zneutralizuj trzy pułapki magiczne.
3 – Zastaw dwie pułapki - na człowieka i dowolne stworzenie.
4 – Ukryj się przed członkiem komisji, używając nie więcej niż trzech zaklęć.
5 – Pokonaj trzy boginy.
6 – Używając tylko zaklęć defensywnych, przez dwie minuty nie daj przeciwnikowi do siebie podejść.
Druga kostka:
Oznacza ilość punktów, otrzymanych za wykonane zadanie. 1 to odpowiednio 1 punkt, 2 - 2, itd.

Na końcu posta należy dodać następujący kod:
Kod:
<retroinfo>Kuferek - OPCM:</retroinfo> wpisz ilość punktów w kuferku z tej dziedziny
<retroinfo>Wyrzucone kostki - teoria:</retroinfo> wpisz kostki za teorię
<retroinfo>Wyrzucone kostki - praktyka:</retroinfo> wpisz kostki za praktykę
<retroinfo>Suma:</retroinfo> wpisz sumę kostek opisujących punkty za praktykę i teorię oraz ewentualnych punktów bonusowych za punkty z kuferka
<retroinfo>Ocena:</retroinfo> wpisz ocenę
<retroinfo>Strona - losowania:</retroinfo> Wpisz stronę z odpowiedniego tematu, na której były losowane kostki




Ostatnio zmieniony przez Bell Rodwick dnia Sob Wrz 06 2014, 17:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cecily Rosewood

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 61
https://www.czarodzieje.org/t16142-cecily-rosewood
https://www.czarodzieje.org/t16204-hans
https://www.czarodzieje.org/t16188-i-feed-on-the-fear-that-s-behind-your-eyes
https://www.czarodzieje.org/t16143-cecily-rosewood#441977
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySro Cze 20 2018, 01:25;

Jak zwykle nie mogła mieć spokoju aż do rozpoczęcia zajęć. Kątem oka dostrzegła, że tym razem dosiadła się do niej Gryfonka, @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która chyba wzięła sobie za punkt honoru doprowadzenie Cecily do jak największego poziomu irytacji w jak najkrótszym czasie. Trzaskanie książką, ostentacyjne ruchy - jakby dziewczyna chciała poczuć się w jakiś sposób ważna. Ślizgonka zaś była ostatnią osobą, która by jej zapewniła choćby okruch zainteresowania. Nie obdarzyła jej ani jednym spojrzeniem nawet wtedy, gdy ta wyciągnęła jabłko i zaczęła je chrupać tak donośnie, jakby co najmniej zamieniła się zgryzem z koniem. Potem jeszcze wytarła się rękawem. Ohyda. Czy ona właśnie wyczołgała się z jaskini i nie dane było jej jeszcze poznać takiego fenomenu jak chusteczki? Przez chwilę Cecily wahała się, czy nie obdarzyć Gryfonki jakąś kąśliwą uwagą, jednak stwierdziła, że nie warto strzępić języka, do takiego neandertalczyka pewnie i tak niewiele dotrze.
Ponownie zatopiła się w rozmyślaniach, gdy wreszcie do klasy weszła profesor Cortez. Cecily natychmiast odwróciła się od okna i wyprostowała na krześle, uważnie słuchając słów prowadzącej zajęcia. Zadanie praktyczne - to lubiła! Podniosła się szybko i ustawiła się tak, by mieć jak najlepszy pogląd na to, co się będzie działo. Nie chciała ruszać pierwsza, wolała wstrzymać się i poobserwować, jak inni uczniowie będą sobie radzić. Większości szło dobrze, jednak jedna osoba kompletnie zgłupiała ze strachu i uciekła. W końcu jednak stwierdziła, że dość czekania, czas zmierzyć się samemu z boginem.
Jednak gdy tylko podjęła tę decyzję, @Mefistofeles E. A. Nox zaszedł jej drogę i wkroczył na środek sali. Trudno, jeszcze jego kolej będzie zmuszona przeczekać...
Bogin Noxa przybierał postaci kolejnych osób, jednak przedstawiał je wszystkie w jednym scenariuszu - postać słaniała się w kałuży krwi, przyciskając do siebie ranną rękę. Czyżby chłopak nade wszystko bał się stracić bliskich? Jednak coś nie dawało jej spokoju - dlaczego cały czas bogin pokazywał jedną sytuację? Dlaczego wszyscy byli w ten sam sposób ranni? A przede wszystkim - co miały z tym wspólnego odciśnięte w plamach krwi ślady łap?
Z rozmyślań wyrwał ją śmiech. Czyli przedstawienie skończone, czas teraz na nią. Pewnym krokiem ruszyła na środek, wyciągając różdżkę. Ciekawe, jaką formę przyjmie jej bogin, pomyślała, a chwilę później zobaczyła... Siebie. Ale nie taką jak jest teraz, o nie. Jej włosy miały kolor jej naturalnego blondu, były splątane, z plamami, możliwe że krwi, i wyglądały, jakby ktoś, może nawet ona sama, powyrywał jej je z głowy dosłownie garściami. Twarz miała opuchniętą i wykrzywioną w dziwnym grymasie uśmiechu. Jednak to, co zaszokowało Cecily najbardziej, był jej strój. Ona-bogin miała na sobie kaftan bezpieczeństwa. Bogin odwrócił się i spojrzał na nią oczami pełnymi szaleństwa - jej oczami.
Peter! - zawołał melodyjnym głosem. Jej głosem. - Peter, chodź już, mama na nas czeka! - Po czym w ułamku sekundy diametralnie zmienił wyraz twarzy, przybierając okropny grymas przerażenia. Bogin zaczął wrzeszczeć jak opętany i szarpać się. - Wyłaś z mojej głowy, gnoju! Wynoś się!
Cecily zmusiła się w końcu, żeby ruszyć trzęsącą się ręką i rzucić zaklęcie. - Riddikulus! - zawołała, a bogin momentalnie zmienił formę. Wyglądał teraz jak stojąca nieopodal @Blaithin ''Fire'' A. Dear, tylko odziany był w strój jaskiniowca i wpatrywał się w uczniów z tępym wyrazem twarzy. Niemal bezwiednie zaczęła się śmiać. O tak, ten widok zdecydowanie poprawił jej humor. Z uśmiechem wycofała się ze środka, by ustąpić kolejnej osobie, która miała się zmierzyć ze swoim najgorszym lękiem.

Kostki: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1370
  Liczba postów : 1206
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySro Cze 20 2018, 19:59;

Opłaty? Jeszcze czego się Liamowi zachciewa. Nie ma szans, aby Jack zapłacił, a przecież siedział chwilę temu na kolanach Neirina. Czy to znaczy, ze teraz ma względem Vaughna dług? Czy ten dług da się spłacić budyniem? Chciałby więcej wycieczek po budyń z Jackiem, ostatnia skończyła się niezmiernie interesująco. A jeśli Moment by wyciągnął kartę i wolał się nią pociąć zamiast uczestniczyć w kolejnej tak dziwnej i odrealnionej imprezie? To by było smutne, Neirin chciałby zjeść coś słodkiego. Może red velvet? Ciekawe, czy Mefisto by się skusił na jakieś ciasto. Ale nie ma ciasta z krwią. Chociaż?
- Czy na urodziny chcesz tort z kaszanki? - Spytał Mefisto. - Ozdobi się go galaretą z nóżek... I wątróbką. Lubisz wątróbkę? Ale nie moją. Znaczy, nie mogą krew. Ani wątrobę w zasadzie. Chociaż ona odrasta, ale nie cała i nie chciałbym, abyś jadł nawet połowicznie. Lubię moją wątrobę, tak myślę. Mam ją od urodzenia. Chyba się do niej przywiązałem.
Jego rozmyślania przerwał Liam. Neirin zamrugał parę razy, zanim odpowiedział.
- Ale my jesteśmy grzeczni? - Nie? Tak? Coś robi źle? Cóż, po prawdzie to wszystko. Od dziwnych scen pokroju obecnej, po dzikie wyprawy i nawiązywanie kontaktów trzeciego stopnia z potencjalnie czarodziejobójczymi zwierzętami. W zasadzie nie potencjalnie, większość stworzeń, do których go ciągnęło, była skrajnym zagrożeniem dla innych istot żywych, a przebywanie w obrębie trzynastu metrów od futrzaka groziło poważnymi uszkodzeniami ciała i/lub psychiki. Albo obu. Chociaż Neirinowi to niewiele w tej kwestii już zagrozi. Tej psychiki, bo fizycznie jeszcze ma trochę miejsc, które można spalić lubp okryć bliznami innych typów. Takimi od kłów. Albo pazurów. A może prądu? To by było estetyczne. Piorun rozchodzący się od kręgosłupa. Chyba by lubił tę bliznę. Może niekoniecznie sam proces jej powstawania, ale potem już tak. Acz na plecach nie widziałby jej za często. Musiałby kupić duże lustro. Albo dwa od razu? Trzy? Ile jest luster w przymierzalni? Jedno. Ale tam nie widać pleców. Bezsens. Jak ktoś ma się zobaczyć z tyłu, jak widzi się z przodu?
Co ludzie mają z trzynastką? Czemu ta liczba jest pechowa? Matka opowiadała mu kiedyś o Judaszu, ale mugolska religia zatarła się w większości w jego pamięci. Czarodzieje nie wierzą w takie rzeczy, dla nich to wszystko tylko bajeczki. Ale czemu właściwie? Nie mają nawet nikogo, od kogo by pochodziła ich magia? Żadnego bóstwa rozdającego talenty jak cukierki?
Drzewo talentowe to by było coś. Zrywałoby się talenty jak jabłka... Nie, moment, przed sekundą porównał je do cukierków. Ale cukierki mogą był jabłkowe. A co ma do tego Jack?
Zamyślony zauważył poruszenie w klasie dopiero po dłuższej chwili, podnosząc się i patrząc, jak Liam wyrywa się do bogina. Rudzielec wstał i dał sprzątnąć skrzatom krzesło, zanim odsunął się nieco w tył.
Nie spodziewał się zobaczyć tego, co zobaczy. Czym był bogin Liama w trzeciej klasie? Czy on pamięta? Chyba nie. Wtedy chyba nawet nie było Neirina w sali. Lekcja z boginem cztery lata temu poszła dla niego tragicznie, kiedy musiał stanąć oko w oko ze swoim zmarłym bratem. Trauma odcisnęła na nim silne piętno, nieodwracalnie zmieniając chłopca, jakim wtedy był. Nie chciał tego pamiętać. Wolałby nie pamiętać. Czy powinien poszukać kogoś, kto byłby w stanie usunąć mu to wspomnienie? Nie. Nie, na pewno nie. To bolesne i nieprzyjemne wspomnienie, ale jest mu potrzebne. Musi je zachować. Świadomość tego, co się stało. Życie w niewiedzy jest tylko gorszym wyborem, narażającym na wpadnięcie w tę samą pułapkę, niczym naiwna owieczka... Nie, nie owieczka. To złe porównanie. Znacznie lepsza tutaj byłaby metafora wilka, który straciwszy jedną łapę we wnykach, wchodzi w nie kolejny raz tylko dlatego, że pamiętanie amputacji było zbyt bolesne. Odrzuciwszy nieprzyjemne wspomnienia, nie pyta sam siebie "gdzie moja kończyna?". Akceptuje jej brak dla komfortu psychicznego, który pcha go ku tragedii.
Wilk.
Uniósł spojrzenie na bogina, patrząc, jak zmienia się wolno w mężczyznę, wijącego się w agonii. Kości trzaskały, a włosy zmieniały się w sierść. Nieprzyjemny widok. Zatem boi się tego, że ktoś z jego otoczenia zmieni się w likantropa. Rozsądny strach. Realniejszy niż pająki czy burze. Jaka jest szansa, ze trafi Cię piorun? Mała, jeśli będzie ostrożny. A że kogoś z Twojej rodziny pogryzie wilkołak? Cóż, w teorii też mała... Póki nie wychodzą na samotne przechadzki po lesie o północy obwieszeni kiełbasą i kawałkami krwawiącego mięsa. Ale prawdopodobieństwo skacze jak szalone w sytuacji, gdy masz tak bliski kontakt z wilkołakiem. Gdy widziałeś tyle i doświadczyłeś tyle. Rozumiał tę obawę. Podobnie, jak rozumiał następną, jaką ujrzał.
Położył rękę na głowie Liama, spoglądając na to, w co zmieniał się bogin Mefisto. Krew. Ciała... Nie, żywe osoby. Cierpiące. Poranione, krzyczące, płaczące. Wilcze łapy odciśnięte w posoce na posadzce i ślady kłów na jasnej skórze. Nie było wątpliwości. Te formy zdawały się aż nadto oczywiste.
Minimalnie zmarszczył brwi w momencie, w którym zobaczył siebie. Rannego, klęczącego na posadzce, trzymającego się za rozciętą pierś. Jucha skapywała z kącików ust, plamiąc posadzkę. Mefisto zaskakująco dobrze uchwycił podobieństwo do oryginału. Ta postać bogina nie krzyczała jak inne. Łzy nie moczyły policzków, a twarzy nie wykrzywiał grymas cierpienia. Była nienaturalnie spokojna, ale jednak samo patrzenie na niego sprawiało, że Neirin wiedział, iż cierpi. Że to on cierpi. Że tors ma rozorany pazurami, a nogę rozszarpaną kłami.
Uniósł wzrok na Mefisto. Nox co prawda chciał skrzyżować spojrzenie z Liamem, a zamiast tego udało się to z Walijczykiem. Spoglądali na siebie parę chwil, które wydawały się zbyt krótkie, aby zrozumieć wszystko. Czy Ślizgon boi się tego, że ich zaatakuje? Że straci kontrolę i rzuci się na swoich znajomych, zabijając ich?
Nie. Nie zabijając. Raniąc. Gryząc. I zostawiając tak na wpół żywych, aby wykrwawiali się, z wolna trawieni przez mieszającą się z ich krwią ślinę. Likantropia rozprzestrzenia się w ciałach każdego pogryzionego, skazując go na podobny los odmieńca. Wyrzutka. Bestii. Comiesięczne cierpienie i odbierającą zmysły potrzebę atakowania czarodziei, gaszoną tylko przez obrzydliwy eliksir. Okropny los. Nic dziwnego, że Mefisto nie chce skazać na niego nikogo.
Przestali taksować się wzrokiem i Neirin westchnął cicho, zsuwając rękę po głowie Liama na jego ramię i przytulając go lekko. Starając się pocieszyć. Dla niego bogin nie był niczym wyjątkowym. Ale on nie czuł strachu tak, jak inni.
Co bogin by zrobił, gdyby dać mu podejść do osoby? Zabiłby? Czy może strach byłby tak silny, że człowiek dosłownie by zmarł z przerażenia? Króliki tak potrafią. Kiedy przestraszyć je zbyt mocno, ich serca potrafią stanąć.
Neirin nie czuł się królikiem, ale Liam? On był taki... Uroczy, energiczny, ekspresyjny. Czy on byłby w stanie umrzeć z powodu strachu? Czy jego serce by wytrzymało? Zabrał rękę z jego ramienia, przenosząc ją na pierś szatyna. Przykładając do mostka i wyczuwając, jak wspomniane trzepocze się pod zebrami. Początkowo szybko, potem z wolna uspokajając, odnajdując swój początkowy rytm, wraz z tym, jak Rivai opanowuje oddech i nerwy. Zabrał dłoń, odgarniając mu włosy i przytulając znów.
- Już dobrze. Wszystko jest dobrze – powiedział cicho, czekając na drugą część zajęć.
Czy zawiedzie się i to będzie tylko nudny bogin? A może nauczyciele opcm zdradzają jakaś dziedziczną (lub zakaźną, kto wie, może to gorsze niż wilkołactwo) cechę lubowania się w czarnej magii mocniej niż w obronie przed nią? Czy stojąca przed nimi kobieta również potraktuje ich ciekawym oraz prawdopodobnie zakazanym zaklęciem? Trochę taką miał nadzieję, ujrzeć coś nowego. Niespotykanego. Graniczącego z bezpiecznym lub skrajnie groźnym.
Powiódł spojrzeniem po sali, zawieszając go na kruku. Lubił te ptaki. Powinien do niego podejść? Chciał, ale czuł, że nie wypada jeszcze zostawiać Liama. Rivai nie opuściłby Neia, gdyby znajdował się w podobnym stanie. Zatem rudzielec zmusił się do porzucenia niecnych planów na nakarmienie pierzastego. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Cze 21 2018, 15:56;

Obserwowała te boginy. Patrzyła, jak na pierwszy ogień został rzucony Liam. Nie znała Puchona dobrze, więc nie wiedziała, czego się boi. Mogła tylko zastanawiać się nad tym, czy poradzi sobie z zaklęciem. W czasie pojedynku nie szło mu najgorzej, z drugiej strony dalej miała wrażenie, że najlepiej opisującym go przymiotnikiem byłoby słaby... Z zainteresowaniem więc obserwowała starcie, a kiedy dostrzegła, jak mężczyzna upada na ziemię poczuła się, jak dawno temu w Zakazanym Lesie. Pamiętała dokładnie przemianę Mefisto i wiedziała, że patrzy na to samo teraz. Ale ten człowiek miał inne rysy. Kim był? Dlaczego Rivai nie wydawał się zaniepokojony przy Noxie, który był przecież wilkołakiem? Żarcik niemal całkowicie zbyła, bo w jego śmiechu nie wyczuła wesołości. Nic dziwnego, nikt nie cieszył się ze spotkania ze swoimi koszmarami. Ona sama ciągle miała ochotę się wycofać. Z drugiej strony wiedziała, że to nic nie da i musi walczyć ze swoimi strachami. Poprzednie starcie z boginem nie pomogło, ale należało próbować. Walczyć z obezwładniającą słabością w kończynach. Z paraliżującą paniką plączącą myśli w bezsensowną gęstwinę z głównym przekazem "UCIEKAJ". Z szalenie mocno bijącym sercem, które obija się boleśnie o klatkę piersiową.
Ktoś inny uciekł. Choć poczuła rosnącą pogardę, nie okazała tego. Przed uczniami bogin zmieniał się w ludzi - przewidywała ojców, matki, przyjaciół, ukochanych. Ludzie często na sobie polegali, a najbardziej bali się o swoich bliskich. Blaithin wiedziała, że nienawidzi swojego ojca, ale nie bała się go. Z góry przekreślała znaczenie innych osób, więc jej bogin musiał bazować na innych fobiach. Nessa bała się utraty kończyn. To było ciekawe. Kolejna dziewczyna za to drżała przed burzą i piorunami. Czy to wynik jakiegoś nieszczęśliwego wypadku z przeszłości? Mefisto wcześniej bał się dzikiego siebie, teraz tego, że w szale skrzywdzi innych ludzi. Fire zaskoczyło to, że ona też pojawiła się przed Ślizgonem zakrwawiona i cierpiąca. Byłaby wściekła, gdyby ją zabił. Ta Ślizgonka, na którą nie zwracała uwagi, a przy której usiadła bała się szaleństwa. Szkoda, tego nie trzeba było się bać. Fire parsknęła kpiąco, widząc samą siebie w dość komicznym wydaniu. Popatrzyła na Rosewood z uniesioną brwią, pytając bezgłośnie "serio?", choć nie zdenerwowało jej to, a jedynie nikle rozbawiło. Skąd jej się brały takie wyobrażenia? Czy aż tak zaszła za skórę komuś, kogo nawet nie znała? Wkrótce nadeszła kolej Fire.
Wiedziała, co się stanie. Jej bogin nie był łatwy do zobrazowania, bo bała się głównie tego, co niematerialne bądź przebywające w zmiennej formie. Wpływał na nią bezpośrednio i musiał dalej wyglądać realistycznie, żeby oszukać umysł Fire choć na krótką chwilę... Zakłócić rozsądną perspektywę, zasiać to ziarno wątpliwości - czy to aby na pewno nie było prawdziwe? Mimo to potwór wiedział, jak połączyć wszystkie drobne niepokojące rzeczy, żeby przeżyła swoje minipiekło. Zaczerpnęła głębszy wdech, gdy stanęła przed samą sobą - w przeciwieństwie do Fire-jaskiniowca, wzrok miała czujny, a błękitne oczy wyrażały swego rodzaju upór i determinację. Nie było tu miejsca na litość czy zawahanie. Musiała zmierzyć się z lękami i tylko czekała, aż drapiąca się właśnie pod pachą Fire-jaskiniowiec zacznie rozpływać się, jak gdyby miała przybrać postać mgły. Blaithin wiedziała jednak, że to nie będzie mgła ani dym. Pod nogami Gryfonki błyskawicznie podłoga zaczęła przemieniać się w coś innego, coś co przypominało usłany ostrymi kamieniami i twardą ziemią klif, a Fire mogła niemalże poczuć ciężki zapach morza. Wdzierał się do nozdrzy zupełnie niechciany, choć dziewczyna wiedziała, że na nic by się zdało zasłanianie rękawem. Słoną sól morską można było wyczuć na języku, gdy w jej stronę powiał silny wiatr, zgarniając niektóre kosmyki i targając nimi, jak własnymi zabawkami. Zbliżał się sztorm.
Stanęła na swoich nogach pewniej, starając umocnić się w przekonaniu, że nic nie zdąży jej strącić ani zburzyć równowagi. Choć kusiło, żeby zamknąć oczy i zanurzyć się w znacznie bezpieczniejszej ciemności to zacisnęła mocno wargi. Popatrzyła przed siebie na z jej punktu widzenia ogromną przepaść, dzielącą ją od kilku zwiewnych sylwetek. Widziała tych ludzi na drugim brzegu i wiedziała, że dzieje im się krzywda. Urwane krzyki pełne bólu dochodziły do Fire z daleka, a ona mogła rozpoznać każdy pojedynczy jęk i dopasować go do osoby na której jej zależało. Usłyszała płacz Nessy, wrzask Leo, Mefisto, jej kuzyna Liama, rozdzierające wycie małego chłopca... Usłyszała agonię w głosie Caspra i poczuła taki ból w sercu, że na chwilę odjęło jej oddech.
Zadrżała, bo ciężko było utrzymać się na kolanach, gdy obok niej także dział się horror. Bogin nie oszczędzał Blaithin, wyrzucając na zewnątrz wszystkie przerażające ją rzeczy. Byleby tylko złamać ten upór. Zamrugała szybko, z trudem zerkając w dół klifu na szalejące, czarne jak smoła morze. Widziała, że spod nóg usuwa jej się już grunt, ale nie zamierzała czekać.
- Riddikulus - wymamrotała, pamiętając o odpowiednim ruchu różdżką. Potknęła się w końcu, gdy klif ostatecznie rozwalił się w pył i wpadła, podobnie jak poprzednim razem, w morze kolorowych piłeczek, które wesoło podskakiwały wokół Fire rozłożonej na podłodze. Jedna lekko uderzyła dziewczynę w nos, inne odbijały się o siebie radośnie. Podniosła się bez słowa, bez najdrobniejszego uśmiechu, choć dalej czuła swój przyspieszony puls. Nie do końca patrzyła gdzie idzie, więc wpadnięcie na nauczycielkę było zupełnie przypadkowe. Potrąciła nauczycielkę niechcący łokciem, prawie wpychając na innego ucznia. Może było to na tyle silne, żeby nawet zostawić pamiątkę w postaci siniaka. Przez chwilę planowała coś mruknąć w ramach pseudoprzeprosin, ale nie za bardzo chciała badać teraz ton swojego głosu. Dlatego wyminęła miejsce zderzenia w zupełnym milczeniu. Dopiero kiedy odeszła na bok, dbając o to, żeby nie stanąć obok jakiegokolwiek innego ucznia, mogła wypuścić drżący wydech i przetrzeć czoło ręką.
Nie przewidziała, że bogin użyje jej bliskich - to było coś nowego. Nie była świadoma tego, jak bardzo się boi. I żałowała, że już wie.

33 w kuferku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Min Taehyung

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 136
  Liczba postów : 215
https://www.czarodzieje.org/t13409-taehyung-min#357496
https://www.czarodzieje.org/t13469-sowka-poli#358777
https://www.czarodzieje.org/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
https://www.czarodzieje.org/t15210-min-taehyung
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySob Cze 23 2018, 10:29;

Taehyung był dzisiaj mocno roztrzepany. Przysłuchiwał się rozmowie przyjaciół, ale nie brał w niej udziału. Wiedział, że jego dzisiejszy nastrój nie był zbyt… odpowiedni. W końcu szli na lekcje, a on chciał skupić się na niej jak najbardziej. Dlatego, gdy tylko przekroczył próg sali, zebrał się w sobie, żeby w stu procentach oddać się zajęciom. Przez chwilę siedział z @Cheong Jungkook w ławce, przeglądając podręczniki i zastanawiając się, czym się dzisiaj zajmą. Nim zdążył go jednak zapytać, co o tym sądzi, to klasy weszła weszła pani profesor. Min nie ociągał się, podniósł się z miejsca i dołączył do uczniów, wpatrujących się w skrzynię.
Oczywiście, że szybko zorientował się, co znajduje się w skrzyni. Nie chciał jednak iść na pierwszy ogień, dlatego ustawił się w kolejce. Nie był szczególnie zestresowany, w końcu to tylko zajęcia. Co mogło pójść nie tak? Gdy gryfonka, będąca przed nim, przystąpiła do wykonania zadania, dopiero wtedy tak naprawdę się zaniepokoił. Z tyłu głowy wiedział, że to tylko ćwiczenie, ale bał się tego, co zaraz zobaczy.
Obserwował scenę dziewczyny ze wstrzymanym oddechem i prawie się udusił, kiedy nadeszła jego kolej. Stanął przed boginem, wpatrując się teraz w wysokiego węża, wijącego się w jego stronę. Tae zaczął drżeć, wmawiając sobie, że to przecież nic takiego. Gdy wąż jednak syknął i rzucił się na chłopca, ten szybko wyciągnął różdżkę w kierunku bogina, głośno i wyraźnie wykrzykując zaklęcie Riddikulus.  Prawdziwy wąż przemienił się w zwierzątko-balonika, a Tae odszedł na bok, nieco zażenowany swoimi obawami. Dobrze, że nie pojawiła się śmierć w jakiejkolwiek postaci, bo nie wiedział, czy wtedy udałoby mu się wykonać zadanie.

KOSTKA: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cheong Jungkook

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 899
  Liczba postów : 196
https://www.czarodzieje.org/t13453-jeon-jungkook
https://www.czarodzieje.org/t15186-dollar-dollar#404823
https://www.czarodzieje.org/t15748-magic-boy#424708
https://www.czarodzieje.org/t15184-cheong-jungkook#404815
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySob Cze 23 2018, 13:03;

Jungkook naprawdę nienawidził współpracować ze swoim strachem.
Słysząc, czego będą dotyczyły zajęcia, poczuł jak automatycznie robi mu się słabo. Czy tego chciał czy nie -  zmuszony był do tego, aby z nieco marsową miną podnieść się z miejsca, gdy profesor kazała im wyjść na środek sali. W głowie od razu zaczęły mu się przewijać obrazy tego, co wywoływało w nim odwieczne uczucie niepokoju i szybsze palpitacje serca. A  nie uśmiechało mu się pokazywać tej najsłabszej części siebie przed resztą gapiów.
Gdy po raz pierwszy w trzeciej klasie ćwiczyli z boginem, strach wywoływały w nim błahe rzeczy. Obrzydliwe pająki budziły odrazę i wstręt, gady zaś były czymś zwyczajnie paskudnym - co teraz w prawie dorosłym życiu  - niemalże zaakceptował. Zacząwszy od widoku krwi i flaków na wierzchu po robactwo i inne ścierwa, Jungkook naprawdę potrafił przy takich widokach zachować zimną krew.
Inną sprawą był widok cierpiących osób. Zastygłe twarze w bólu i nieruchome ciała.
Nieprzyjemne wspomnienia z przetrzymywania na Północy w jednej chwili dały o sobie znać, przez co Cheong skrzywił się i pośpiesznie pokręcił głową w obie strony, jakby chcąc wyrzucić ze swoich myśli traumatyczne przeżycia.
Powoli przesuwając się do przodu tuż za Taehyungiem, zacisnął mocno palce na swojej różdżce i zaczął gorączkowo rozmyślać nad tym jak zmienić okropny widok bogina na coś zabawnego. Zaklęcie znał na pamięć, potrafił je skutecznie rzucać, ale jak miał sprawić, aby  nabrało ono odpowiedniej mocy, gdy w tej jednej, cholernej chwili jedyne na co go było stać, to to, aby wszystko roznieść w magiczną mgłę?

Czekając na swoją kolej, z rosnącym niepokojem przyglądał się jak inni radzili sobie ze swoim strachem i najgorszymi słabościami. I  nagle uświadomił sobie, że prawie wszyscy przed nim dzielili podobny strach o innych, tak jak on. I nie było to wcale uspokajająca myśl. Obawiał się, że jego prymitywny strach oraz wersja bogina mogłaby rozwalić nawet całą lekcję, a on naprawdę nie zamierzał dzisiaj być w centrum uwagi.
Od zawsze tego nie znosił.

Starając się oddychać przez nos, spod rzęs obserwował jak przed nim wyskakuje Taehyung na miejsce gryfonki, która pod koniec ćwiczeń z boginem wylądowała niezgrabnie na podłodze. Domyślał się, jaką formę mógłby przybrać stwór przed krukonem. Poniekąd obstawiał dwie ewentualnie trzy wersje, co może się przed nim ukazać, więc nie był zbytnio zaskoczony, gdy przed Taehyungiem pojawił się wielki wąż. Znał go przecież od dzieciaka i naprawdę wiele o nim wiedział. Z rosnącym sercem obserwował jak szybko rozprawił się ze swoim strachem i dopiero, gdy odsunął się na bok, Jungkookowi gdzieś z tyłu głowy zakołatała jedna myśl, gdy stanął naprzeciw zmieniającego się bogina. Mianowicie:

Mam przesrane po całości, Merlinie.

W jednej chwili wszystkie światła zgasły. W oddali było słychać dźwięk pękających żarówek i snop iskier, które przeleciały nad głową Jungkooka, który z niepokojem oczekiwał na to, co zaraz wyłoni się z ciemności. I zaczęło się. W ślamazarnym tempie zaczęły sunąć do niego zakapturzone postacie, których gęby były przyobleczone w białe maski, mające zwiastować tragedię jaka zaraz ma nastąpić. I chociaż różdżkę miał przygotowaną do ataku, to ostatecznie zdrętwiał i niemal jęknął słabo, gdy potwory w ludzkiej skórze ciągnęły po śliskiej podłodze kilka ciał wygiętych w nienaturalny sposób.
Rozpoznał ich od razu.
Grupę swoich przyjaciół, którzy stali się dla niego drugą rodziną, najbliższymi osobami na całym tym chorym świecie - i którzy właśnie zostali rzuceni pod jego nogi niczym poturbowane worki pełne mięsa i grzechoczących kości.

Od ucieczki z Północy i zmiany swoich personaliów, panicznie się bał, że go w końcu odnajdą. A razem z nim, jego najbliższych - i wszystkich  ich ubiją ci cholerni fanatycy magii.  
Momentalnie ugięły się przed nim kolana, spotykając się z twardą nawierzchnią. Zaklęcie umknęło mu gdzieś z ust, ale nie trafiło w piekielnego bogina, powodując, że dodatkowo nastał nieprzyjemny chłód wokół niego. Klasa będąca gdzieś z tyłu jego pleców, zniknęła - zostawiając go sam na sam z potworami. A Jungkook poczuł, że nadchodzi dzisiaj jego ostateczny koniec.
I dopiero ostatnie wspomnienia ich zgranej paczki, tchnęły w niego trochę siły.
Nigdy nie dopuściłby do tego, aby taka sytuacja miała kiedykolwiek miejsce. To tylko strach, paraliżujące uczucie, które w jednej chwili potrafiło go przygwoździć do desek podłogi. Nie chcąc jednak znowu oglądać tej przerażającej sceny, która wielokrotnie po powrocie do Anglii,  nawiedzała go nawet w snach - odwrócił głowę od czarnych, zakapturzonych postaci i ponownie zdołał rzucił zaklęcie z całym swoim uporem, aby pozbyć się tego okropieństwa z sali.

O dziwo, tym razem rzucił je poprawnie, powodując, że wszystko rozpłynęło się w sali, aby po chwili rozbłysnąć hałaśliwymi, białymi fajerwerkami - żałując jedynie, że cała wizja mimo wszystko nadal pozostawała w jego głowie.
Oddychając głęboko, podniósł się na nogi i wymijając każdego z uczniów bądź studentów,  dotarł do pierwszej lepszej ławki i oparł się o nią całym swoim ciałem jednocześnie przecierając swoje oczy, czując się po wszystkim jak najgorsza ciapa we wszechświecie.

Tak czy siak, zaklęcie rzucił.


kostki: 3, później parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 334
  Liczba postów : 636
https://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
https://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
https://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
https://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyNie Cze 24 2018, 01:46;

Jego koledzy ostatnio dość skutecznie ignorowali fakt, iż nie są to wcale ulubione zabawy Momenta. Który  mimo zniesmaczenia, dzielnie znosił całe to śmieszkowanie w milczeniu, nie chcąc być na starcie wyrzuconym z klasy przez nauczycielkę. Zależało mu na punktach z tych kliku wybranych przedmiotów bardziej niż na dzisiejszym śniadaniu. Szczęściem nowa instruktorka, do obrony przed czarną magią - już sama jej mina wyrażała ogólną pogardę i nienawiść do niższych istot i niekoniecznie zaliczały się do nich same skrzatów - zakończyła spoczynek na krzesłach, wprowadzając do sali nieco zamętu związanego z przemeblowaniem, co Jack przywitał z wielką ulgą. Chociaż niekoniecznie wyrywał się ku temu aby komukolwiek pomagać, czając się za plecami wyższego od siebie Neirina oraz obserwując poczynania Liama. To nie był ich dzień. Puszki niezbyt dobrze radziły sobie z lękami. Przynajmniej jeśli w grę wchodziły nowo nabyte obawy pana prefekta, oraz nieznane lęki rudzielca. Tylko ten ostatni nie bełkotał przez sen dziwnych rzeczy. A przynajmniej nie były one związane ze strachem. Coś bardziej jak... nieuporządkowane myśli dnia wczorajszego? Czegokolwiek się bał, musiało to mieć związek z jego bliznami. Nikt nie wmówi Jackowi, że ta pokaźna pamiatka powstała po wylaniu na siebie kubka gorącego kakao. Za to Liam... no ten to dopiero potrafił się maskować. Czy to roztrzęsienie oznaczało, że jednak grzecznie wróci do pokoju i nie będzie więcej przychodził na lekcje OPCM? Boginy były wredne. Jack nie uważał zajęć z nimi za coś pożądanego. Wiedza na temat własnych słabości nie powinna wypływać na zewnątrz. Te dzieciaki niedługo dorosną, a w tedy na pewno ktoś wykorzysta te wiedzę przeciwko nim. Zakładając, że ich pierwszych lęków nie zastąpią wcale jakieś dorosłe obowiązki, czyniąc ich życie na tyle nudnym i wypranym z emocji by już nic więcej nie było w stanie ich przestraszyć. Przynajmniej nie tak, jak to działo się w tym momencie. Poklepał Rivaia po plecach niezbyt przejmując się jego stanem, gdy był już w rekach Neirina.To raczej zwykła formalność. Miał go już kto poklepywać, zatem puchon wcisnął się przed szereg, aby łatwiej było mu oglądać resztę widowiska. Wilkołaki. Trupy. Złe scenariusze. Martwi przyjaciele. Sporo tego było. Naprawdę wiele osób bało się takich typowych rzeczy, jakie można było znaleźć w większości mugolskich domów strachów. Zabawne zjawisko. Albo to tylko tak z niewinnie wyglądało z boku.
Mimowolnie uniósł kąciki, na widok bogina @Blaithin ''Fire'' A. Dear oraz jego drugiej postaci. Dla niego był cudownie fantastyczny. Szkoda tylko, że dziewczyna tak szybko uciekła. Jeśli o niego chodzi to mogłaby stać tam do końca lekcji... ona zawsze tak szybko ucieka. Co by się nie działo. Czy teraz też opuści salę? Chciał pogapić się na to niespokojne morze nieco dłużej. Niestety nie było dane mu tego dostrzec, bowiem chłopak przed nim - jakiś azjata - w panice przepychając się do ławki, przesłonił mu widok, odpychając Jacka na bok. Powiedziałby mu coś. Strasznie to było niemiłe... ale nie bardziej od tego co za chwilę ujrzał, gdy w końcu odwrócił się przodem do zjawy, która zdążyła już przybrać postać jego największego lęku. Siebie.
Stał tam. On sam. Kropka w kropkę. Identyczny niemalże. Na pewno nie tak spektakularny jak u innych osób, ale to był ten lęk. Bogin przypominał Jacka. Na pierwszy rzut oka, człowieka sukcesu z milionem galeonów w kieszeni. Mylny pogląd. Ten człowiek był własnością kogoś kto miał milion galeonów. Zero magii. Garnitur, ulizane włosy, biały fartuch, białe rękawiczki. Mimowolnie odsunął się gdy zmaterializowana szczotka zaszurała w jego stronę. Pierwszy raz był na tyle blisko aby w jego oczach dostrzec również postać swojej babki. Stała tam. Na przeciwko, chociaż jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. Bogin bowiem zaczął się starzeć przybierając z wolna postawę jego ojca. Jack stawał się do niego podobny. NIGDY! Nie pozwoli mu na to! Jeśli ktoś kiedykolwiek powiedziałby mu, że żadna praca nie hańbi na pewno stałby się jego wrogiem numer jeden.
- Riddiculus! - Zadziałało perfekcyjnie. Może to tylko dzięki boginowi Fire, mimo braku mentalnego przygotowania do walki dał radę odgonić strach? A może to zwykła potrzeba? Albo nowa różdżka? Chciał móc to pokonać i pokonał. Chociaż nie było wcale realne. Nie pozbędzie się tego w taki sposób. Klon Jacka nie przybrał do końca właściwego wyrazu twarzy, bowiem na jego głowie po chwli zatańczyły kolorowe ognie, roztapiając całą postać niczym urodzinową świeczkę na torcie.
Tyle zostało z jego obaw o niepewną przyszłość. Cofnął się w tłum, nie chcąc więcej zbliżać się do bogina. Nawet raz to aż za dużo traumy na którekolwiek zajęcia. Dobrnął ponownie do Liama i Neirina, udając że wcale nie oddalał się z tego miejsca aby pogapić się na męki innych.

Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31125
  Liczba postów : 65134
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Specjalny




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySob Cze 30 2018, 22:25;

Lekcja zostaje zamknięta z powodu zakończenia roku szkolnego w Hogwarcie. Punkty zostaną rozdane do kuferka każdemu, kto odpowiedział na zadany etap zajęć.

______________________

Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Galeony : 880
  Liczba postów : 714
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Moderator




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySro Lip 04 2018, 15:56;

Na popołudnie zapowiedziano egzamin związany z Obroną Przed Czarną Magią, którą lubiła znacznie mniej od praktycznych i klasycznych zaklęć. Potrafiła poradzić sobie z boginem, jednak cała reszta wołała już o pomstę do nieba. Stała więc nieco przestraszona przed salą, miętoląc w dłoniach materiał od szkolnej spódnicy i zagryzając wargę w zamyśleniu, starając się przypomnieć sobie najważniejsze informacje związane z tym przedmiotem. W głowie miała jednak pustkę. Weszła jednak do sali z uśmiechem, witając się z nauczycielami i zaciskając w palcach różdżkę. Co innego jej zostało jak nie optymizm? Zatrzymała się przed czarkami, wyciągając dłoń i losując. Wielu się nie spodziewała, byle nie dostać T albo O, bo z tym byłoby jej dość ciężko.
Wyjęła pergamin z nakreślonym na nim poleceniem, które omiotła spojrzeniem bystrych, błękitnych oczu. Trzy sposoby na wykrycie trucizn..? Cholera, co to było? Blondynka westchnęła, podnosząc wzrok na biurko, łapiąc za pergamin i pióro, po czym zajęła miejsce w jednej z ławek. Nie poszło jej tak dobrze, jak na zaklęciach, jednak napisała tak, jak potrafiła najlepiej. Wiedziała, że zda, jednak nie oczekiwała nawet marnej Z zważywszy na stan i zawarte w odpowiedzi informację. Przeczesała dłonią włosy i wstała, kierując się znów do czarki, oddając wcześniej zapisaną odpowiedź. Nie była z niej zadowolona. Cóż, nie można być najlepszym ze wszystkiego, nie była aż takim kujonem, żeby liczyć na wysokie oceny z każdego przedmiotu. Praktyka nie poszła jej wcale lepiej, bo z wymaganych zaklęć znała aż jedno i niestety, musieli ją odczarowywać z drętwoty, co nie należało do najprzyjemniejszych. Krytyczne spojrzenie mówiło jej wszystko. Była pewna, że na studiach lepiej przyłoży się do OPCM! Najważniejsze teraz, żeby ONMS i Uzdrawianie poszło równie dobrze, co Zaklęcia i pracę związaną ze swoimi ukochanymi dziedzinami powinna mieć jak w banku. Nieco zła, a jednocześnie pełna determinacji, opuściła klasę. Wiedziała, że nie może się poddać, kiedy jeszcze tyle egzaminów przed nią. I to te najważniejsze zostały! Skierowała kroki do Wielkiej Sali, chcąc zaspokoić głód. Zastanawiała się, czy powinna potworzyć jednak jakieś materiały z pozostałych przedmiotów.

z/t
Kuferek - OPCM: 10
Wyrzucone kostki - teoria: 4 i 1
Wyrzucone kostki - praktyka: 1 i 2
Suma: 3 + 1 = 4
Ocena: Nędzny
Strona - losowania: Proszę, tutaj!

______________________



Golden Heart • Pure Mind
(c) Miss Pie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1921
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 2189
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyNie Lip 29 2018, 23:25;

Kolejny po zaklęciach egzamin, którym zupełnie się nie przejmowała. Osobiście wolała te pierwsze - rzucanie zaklęć i uroków, które miał "coś robić", a nie niwelować efekt lub przed nim bronić, jakoś tak w teorii wydawało jej się ciekawsze. W praktyce wszystko to jednak sprowadzało się do machania różdżką, a to po prostu wychodziło jej naturalnie.
Po przywitaniu się z komisją, przeleciała najpierw przez teorię, bo to było nudniejsze. Pytanie o patronusa było samo w sobie łatwo, ale o tyle problematyczne, że Ettie nie w tego typu zadaniach nie miała pojęcia jak wyczerpujący powinien być opis.
Powiedziała chyba wszystko, co się dało i z ulgą przeszła do praktyki. Chowanie się przed komisją było zabawne i podobnie jak na zaklęciach miała tu sporą dowolność. W sumie to podobały jej się te owutemy. Na lekcjach zwykle się nudziła. Poziom egzaminacyjny za to pasował jej akurat.
Ukończywszy zadania, podziękowała komisji i zadowolona wyszła z sali.

/zt

Kuferek - OPCM: 74
Wyrzucone kostki - teoria: 2,3
Wyrzucone kostki - praktyka: 4,5
Suma: 3+5+9=17
Ocena: W
Strona - losowania: https://www.czarodzieje.org/t16308p150-losowania-na-egzaminy-i-oceny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carson Gilliams

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 166,5cm
Galeony : 140
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
https://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
https://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
https://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPon Lip 30 2018, 00:11;

To był najgorszy egzamin z możliwych. O ile transmutacja poszła jej wybitnie, a zaklęcia nie zostawały aż tak daleko w tyle pod względem wyników, obrona przed czarną magią była testem, który totalnie Carson pokonał. Nie miała szans zawojować na nim wysokiej oceny - może to stres, może to faktycznie zakłócenia magiczne? (Bo na pewno nie brak umiejętności, ocena z zajęć z tego roku mówiła sama za siebie!). Strach ją sparaliżował i wiedza wyparowała z głowy. Na pytanie teoretyczne odpowiedziała na tyle niemrawo, że komisja ledwo ją usłyszała. Praktyka z kolei... Nie, nie będziemy o tym pisać, to zbyt traumatyczne przeżycie dla panny Gilliams. Może wystarczy powiedzieć, że wyszła z sali ze łzami w oczach i przez kolejny tydzień co noc płakała, rozpaczając nad swoim nędznym popisem przed nauczycielami i komisją.

Kuferek - Zaklęcia: 16
Wyrzucone kostki - teoria: 4, 1
Wyrzucone kostki - praktyka: 3, 1
Suma: 2+2=4
Ocena: Nędzny
Strona - losowania: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Wrz 13 2018, 19:32;

Starała się - nie wypadać z formy.
Zdobywać odpowiednią reputację dla krukońskiej społeczności, mimo przemęczania własnego organizmu, nie przestawała się uczyć. Lubiła to robić, nawet jeżeli ojciec starał się być wyjątkowo okrutny w jej marzeniach, zwyczajnie zabierając możliwość nauki własnej córce i zmuszając ją do działania na własną rękę. Dzień powoli się rozpoczynał, dzień powoli się rozkręcał, dziewczyna zaś czuła zakwasy po wcześniejszym treningu, który przerwała na czas rekonwalescencji oraz powrotu do zdrowia po niefortunnym spotkaniu z własną rodziną w wakacje. Najchętniej - wymazałaby z umysłu wszelkie wspomnienia, nie pozwoliła, by ciążyły na niej jak najcięższe wówczas łańcuchy, zajmując umysł niepotrzebnymi myślami o pechowym losie, negatywnej przyszłości i próbie ucieczce przed Wielką Brytanią. Musiała stać się silniejsza, musiała pozostać niezłomna, niemożliwa do złamania, twardsza od najkunsztowniejszej stali przemierzającej od rąk do rąk kowali. Jednocześnie - pozostać ostrą, nieułomną, móc podnieść się po porażce, jaką by odniosła przez zwyczajnie zrzędzenie losu, który nie był przychylny wobec jej chęci do działania na własną rękę.
Niosła ze sobą najbardziej przydatne materiały na lekcję z Ursullą Bennett, dyrektor zasiadającą w tej funkcji po zwolnieniu poprzedniego "guru". Wszystkie te anomalie wydawały się nieść nieszczęścia, psuć dotychczasowy porządek w świecie czarodziejskim, zwalać wszystko na głowę, burzyć dotychczasowo postawione cegły, cegła po cegiełce był rozbierany silny mur, zamiast tego na scenę wchodziły wszelkie negatywne sytuacje z tym związane. Weszła ostrożnie do sali, nie zauważając jeszcze nikogo - i zwyczajnie zajęła najbardziej oddalone od biurka nauczycielskiego miejsce, chwytając za książkę i zagłębiając się w lekturę. Lubiła OPCM, te lekcje pozwalały jej się po części wyżyć ma problemach dnia codziennego, przy jednoczesnym zdobywaniu niezbędnej wiedzy do przetrwania. A czas spędzony na nauce wydawał się być najodpowiedniejszym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Silvia Valenti

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Silny włoski akcent, szeroki uśmiech na twarzy, kilka mniejszych blizn na dłoniach, leworęczna
Galeony : 991
  Liczba postów : 803
https://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
https://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
https://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
https://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPią Wrz 14 2018, 13:47;

Nie ma co ukrywać. Obrona przed czarną magią i zaklęcia, to nie były przedmioty, które napawały pełnym optymizmem puchonkę. Nie była w nich biegła, nie miała obszernej wiedzy. Raczej dwie lewe ręce i dobrze skrywaną przed wszystkimi niechęć. W swoim młodzieńczym umyśle pielęgnowała opinię która głosiła, że nie jest to przedmiot jej w życiu niezbędny i może się bez niego obejść. O wiele bardziej preferowała transmutację, ale chyba na lekcji innego nauczyciela, nie należało tego mówić.
Nie mniej, po wielkiej walce samej ze sobą, postanowiła udać się na te zajęcia z nadzieją poszerzenia swoich informacji. Gdzieś w jej głowie krążyła uciążliwa myśl, która przypominała o koszmarnych stopniach z tego przedmiotu. Chyba powinna coś z tym zrobić. Udanie się na zajęcia było krokiem w dobrą stronę. Chyba...
Kiedy przybyła na miejsce, klasa była jeszcze niemalże całkowicie pusta, nie licząc jakichś pojedynczych osób. Nie widziała pośród nich żadnej znajomej twarzy, a nie miała w tym momencie ochoty na nawiązywanie nowych znajomości. Jakoś ostatnimi czasy miała ich zdecydowanie zbyt dużo... W szczególności jeśli wzięło się pod uwagę tę dziwną zależność, jaka pojawiła się pomiędzy nią a tym dziwnym ślizgonem... Na samo wspomnienie tego chłopaka robiło jej się niedobrze ze zdenerwowania. Takich znajomości miała zdecydowanie za dużo i więcej nie chciała.
Usiadła w jednej z tylnych ławek i wyciągnęła wszystkie potrzebne przybory na pulpit. Otworzyła książkę na przypadkowym rozdziale i zaczęła czytać w celu zabicia czasu przed pojawieniem się pani profesor.

Silvia nie gryzie. Jak ktoś chce, może się śmiało przysiąść Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPią Wrz 14 2018, 22:27;

Obrona przed czarną magia nie od dziś budziła zainteresowanie naprawdę sporej części uczniów. Nic dziwnego - zazwyczaj zajęcia przewidywały ciekawe tematy o wilkołakach, boginach albo innych niebezpiecznych istotach, do tego w praktyce można było poczuć dreszczyk emocji. A kto lubił nudzić się na suchej teorii? Bennett przynajmniej na tym polu należał się plus, bo potrafiła ożywić studentów. Blaithin już w Durmstrangu lubiła te zajęcia, choć tam miała jeszcze uzupełnienie w postaci zajęć dotyczących stricte czarnej magii. Tutaj ewentualne mniej legalne informacje wyszukiwała sama. Teraz też liczyła na interesujące zagadnienie. Ubezpieczyła się jednak. W torbie miała jedną z książek dotyczącą sposobów manipulowania umysłem czarodzieja za pomocą magii, którą ostatnio czytała w wolnych chwilach. Język był toporny i miała swoje lata, ale zawierała cenne wskazówki.
Włosy związała w rudy warkocz, założyła prostą koszulkę i jeansy, na które zarzuciła zwykłą, czarną pelerynę szkolną. Dość dziwnie było nie czuć drobnego ciężaru odznaki na piersi, ale Fire musiała w końcu się odzwyczaić. Powrót do Hogwartu nie różnił się jednak zbytnio od wszystkich poprzednich. Dalej była trochę rozleniwiona po wakacjach i nie nastawiała się jeszcze na intensywną naukę. Częściej grała na skrzypcach, czytała i chodziła na spacery po Dolinie Godryka. Idąc przez korytarz do klasy na pierwszym piętrze była pogrążona w swoich myślach. Na nieszczęście tak bardzo, że nie zauważyła, że któryś z uczniów wchodzących do środka nie zauważył dziewczyny i zatrzasnął drzwi przed jej nosem. A może po prostu to przez przeciąg? Z prawdziwym zaskoczeniem wpadła twarzą w twarde drewno i odruchowo też się cofnęła o dobrych kilka kroków. Naprawdę rzadko popisywała się taką nieuwagą i aż sama się skarciła w myślach. Tym bardziej, że z tyłu także ktoś już się znajdował, więc mogła delikatnie wpaść także na niego.
- Clarke. - rzuciła mimowolnie, odwracając się błyskawicznie na pięcie i przy okazji łapiąc za trochę obolały nos. @Ezra T. Clarke nie był osobą, którą powitałaby ciepło, ale w tym momencie nie pomyślała też o tym, by włożyć w swój ton głosu wystarczająco dużo zgryźliwości. Odsunęła się, parodiując ręką i krótkim ukłonem gest przepuszczania damy w wejściu. - Panie przodem.
Oczywiście, nie było żadnego zderzenia z drzwiami twarzą. Absolutnie żadnego. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Spojrzenie błękitnych oczu Fire nieco się wyostrzyło, gdy postanowiła mentalnie wymusić na chłopaku przyjęcie właśnie takiego punktu widzenia. Ale cóż, czytanie książek o panowaniu nad umysłami chyba nie wystarczało... A już na pewno nie w przypadku tego Krukona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wendy A. Royal

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.78 m
C. szczególne : zgaszone oczy, usta pomalowane szminką i woń ulubionych perfum o zapachu kwiatów, czy cytrusów - to zależy od nastroju, drobne, prawie niewidoczne blizny, nie jest ich wiele gdzieś na nodze czy dłoni
Galeony : 117
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t16232-wendy-a-royal
https://www.czarodzieje.org/t16249-poczta-royal
https://www.czarodzieje.org/t16250-royal-or-rebel
https://www.czarodzieje.org/t16233-wendy-a-royal#444914
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyNie Wrz 16 2018, 10:40;

Jak ona uwielbiała Obronę Przed Czarną Magią. Zawsze wszystko przygotowywała sobie do tych zajęć, z większą starannością niż do innych przedmiotów. Nikt jednak nie mógł tego zauważyć, bo Wendy jak zwykle przychodziła z torbą, pełną dokładnie ułożonych książek, zapasowych piór i zrolowanych pergaminów. Utrzymywała perfekcyjny porządek, mimo że pedantką to ona raczej nie była, chociaż tu można byłoby spekulować.
Weszła do sali, spodziewając się więcej osób. Te zajęcia zazwyczaj cieszyły się sporą popularnością. Możliwe, że zajęcia z dyrektorką niektórych odstraszały. Jednak kiedy pałasz miłością do konkretnego przedmiotu to nawet nauczyciel ci tej miłości nie zniszczy; tak było z Wendy A. Royal, dziewczyną, która chciała utrzymać dobre oceny ponad wszystko.
Przyszła w mundurku, dostrzegając krukonke, puchonke i gryffonke, która nadal stała w drzwiach. Dear znała. Kto nie znałby Dearów? Krukonów nie kojarzyła, tym bardziej puchonów; a powinna. Ojciec nie byłby zadowolony. Przez przypadek mogła usiąść z jakimś mugolem i co wtedy i nic, bo Leona Royalsa tu nie było. Wzięła głęboki oddech, ponieważ znowu włączała się jej paranoja. Czy ona kiedykolwiek miała zamiar wyluzować?
Skierowała się w stronę @Silvia Valenti. Chyba była szlamą, a co tam. W obecnej chwili srała na swoje zasady, a właściwie na ojca zasady. Samo to, że przychodziła na OPCM to było jak lekkie pierdnięcie w stronę gęby Leona I. A. Royala.
- Hejka. - Rzuciła przyjaźnie, a nawet się uśmiechnęła do Valenti. - Mogę się dosiąść? - Spojrzała na książkę, którą puchonka czytała, niemal rentgenowskim wzrokiem, starając się ją przejrzeć. Ciekawe co to za tytuł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 4204
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1698
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyNie Wrz 16 2018, 16:38;

Dzisiejszego dnia miałem być okropnym ignorantem. Po ostatniej rozgrywce w durnia, kiedy to po raz kolejny przyszło mi się mierzyć z własnymi lękami, zupełnie nie byłem w nastroju na udzielanie się w towarzystwie. Chociaż nigdy nie byłem duszą towarzystwa, moja niechęć do nawiązywania kontaktów z rówieśnikami osiągnęła apogeum. Podążając korytarzami, starałem się nikogo nie śledzić spojrzeniem. Po prostu brnąłem przed siebie, chcąc dotrzeć do klasy nie będąc zaczepionym przez nikogo znajomego bądź nie. Odznaka prefekta naczelnego, przypięta do mojej piersi odrobinę mi to utrudniała. Raz zaczepiła mnie grupka drugorocznych, którym ktoś buchnął zestaw do gry w gargulki. Okazało się, że był to jakiś niezwykle złośliwy Gryfon, jaki zabarykadowawszy się w łazience, postanowił zabawić się w spalanie figurek go gry przy pomocy zaklęć. Uporawszy się z tym problemem, zjawiłem się w klasie do obrony przed czarną magią i (zwyczajowo) zająłem miejsce gdzieś na uboczu. Nie rozejrzałem się po klasie, więc nie miałem pojęcia czy w środku znajdują się jacyś moi znajomi. Jeżeli tam byli, pewnie zrozumieją, a przynajmniej taką miałem nadzieję. Otworzyłem podręcznik i zacząłem go wertować, okazując przy tym zdecydowanie średnie zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy; wiecznie ubrany w garnitury
Galeony : 119
  Liczba postów : 863
https://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
https://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18718-aleksander-cortez-dziennik#53
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyNie Wrz 16 2018, 17:16;

Wrócił do pokoju wspólnego po codziennym treningu i przebiegnięciu paru okrążeń dookoła szkoły. Tam zastał ich prefekt leżącą na kanapie z książką. W zasadzie tak ją zostawił i nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że Nessa zamiast zakuwać z notatek słodko drzemała. No proszę nawet ty kiedyś musisz spać. I w końcu paść ze zmęczenia. - Pomyślał uśmiechając się rozczulająco nad dziewczyną. Nie budził jej jednakże, złapał za jeden złożonych w kostkę szkolnych koców i przykrył nim koleżankę. W końcu w lochach nigdy nie było za ciepło. Sam później poszedł wziąć prysznic i się przebrać w mundurek szkolny, oczywiście w jego niepełną wersję.
Po wszystkim podszedł do kanapy i kładąc przy niej swoją torbę. Nachylił się do jej ucha i zaczął lekko w nie dmuchać. - wstawaj Nessa - powiedział lecz widząc, że to nie daje efektu. Pochylił się nad nią i zastanowił jak tutaj ją obudzić. W książkach zawsze było coś o pocałunku rycerza który miał moc budzenia księżniczek. Skrzywił się jednak, on nie był rycerzem. I takie rzeczy nie były w jego stylu.
Złapał więc za ramiona Nessę i potrząsnął nią lekko, rzucając przy okazji tymi słowami:
- Wstawaj, szybko zajęcia już się zaczęły. Jesteśmy spóźnieni! Bierz rzeczy, pelerynę i biegnijmy! - wykrzykiwał i pośpiesznie wkładał w ręce Ślizgonki jej rzeczy, a na plecy narzucił koc którym ją przykrył. Mając nadzieję, że jej zaspany i nagle wybudzony mózg tego nie zarejestruje. A przynajmniej nie od razu. Później może go mordować nawet i po kilka razy. Nie mógł sobie jednak odmówić takiej rozrywki. Bo jeszcze ktoś uzna że wyszedł z formy i Azkaban zmienił go w porządnego człowieka.
Wyszli na wyższe piętra i tam widząc że jego kuzynki stoją rozmawiając ze sobą, czekają na ich dwójkę.
- No cześć. Wybaczcie trochę mi zajęło przygotowanie się po treningu. Ale jeszcze jest chyba sporo czasu do zajęć. Idziemy? - zapytał się i w końcu ruszyli do klasy na zajęcia.
Wszedł więc do sali w towarzystwie @Nessa M. Lanceley i kuzynkami @Isabelle L. Cortez, @Elisabeth L. Cortez. Po czym zajął jedno z miejsc między kuzynkami. Nie wiedzac, czy Nessa będzie chciała jeszcze z nim rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariadne T. Fairwyn

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 840
  Liczba postów : 343
https://www.czarodzieje.org/t16556-ariadne-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t16575-verheyen
https://www.czarodzieje.org/t16572-you-don-t-know-my-mind
https://www.czarodzieje.org/t16555-ariadne-t-fairwyn
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPon Wrz 17 2018, 19:26;

Spokojnym, niespiesznym krokiem przekraczam próg wyznaczonej klasy.
O wiele chętniej uczestniczyłabym w szlifowaniu uroków - równie chętnie, zagłębiłabym się w niedozwolone tajniki, podyktowane przez czarną magię. Nie mówię tego otwarcie - nie wygłaszałam nigdy, nie skorzystałam również z podszeptów pokusy (dotąd) zaszycia się wśród regałów - przetrzymujących niedozwolone księgi. Mimo tego, szanuję profesor Bennett oraz zapowiedziane ćwiczenia - ambicje nieustannego rozwoju, nie pozwalają - abym stała się nieobecna. Nie zjawiam się jako pierwsza - w klasie dostrzegam sylwetki, rozłożone nierównomiernie i zajmujące miejsca. Dostrzegam swojego kuzyna - prefekta naczelnego, z dumną odznaką z pewnością wcieloną w szatę - chociaż intuicyjnie wyczuwam, bijący od niego, niezbyt społeczny nastrój. Bez najmniejszego przejęcia, podążam do jednej z ławek oraz zajmuję miejsce - na razie, bez towarzysza znajdującego się obok. Nie jestem absolutnie przeciwna, aby ktoś - zdołał do mnie dołączyć. Powoli, wyjmuję niezbędne rzeczy
czekam.

| można się dosiąść, zaczepiać! Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyWto Wrz 18 2018, 23:18;

Lekcja Obrony Przed Czarną Magią, w końcu nastał czas na te zajęcia. Sunny oczywiście nie odmówiła sobie pojawienia się na nich. Przydadzą jej się punkty z tego przedmiotu. Tak więc spokojnym krokiem udała się w stronę klasy. Nie śpieszyła się w końcu nie była jakąś super wielką pasjonatką tego przedmiotu więc nawet nie myślała o tym by pojawić się w klasie jako pierwsza. Z nadzieją iż w środku ktoś już jest weszła do środku. Odetchnęła z ulgą widząc już kilka osób siedzących spokojnie na swoich miejscach. Cichutko jak myszka wślizgnęła się do środka i pospiesznie zajęła jakieś miejsce z tyłu klasy oddalone od wszystkich którzy już tu byli. Nie miała zbytnio nastroju na rozmowy z kimkolwiek, ale jeżeli ktoś już się do niej przysiądzie nie będzie miała wyboru. Tak więc z cichym westchnięciem rozsiadła się na krzesełku i wbiła wzrok w sufit czekając na rozpoczęcie się zajęć. Była trochę ciekawa o czym dziś będą się uczyć. Może w końcu o czymś ciekawym i niebezpiecznym? A może znów o jakichś pierdołach jak dotychczas? W sumie lekcję mieli mieć z dyrektorką co wydawało się dość ciekawym doświadczeniem. Może właśnie z tego powodu Sunny zjawiła się na zajęciach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isabelle L. Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 163
C. szczególne : leworęczna, blizna na ramieniu zakryta tatuażem, hiszpański akcent, szczupła, długie brązowe włosy, brązowe oczy .
Galeony : 666
  Liczba postów : 725
https://www.czarodzieje.org/t16449-isabelle-l-cortez
https://www.czarodzieje.org/t16500-skrzynka-pocztowa-i-l-c#453646
https://www.czarodzieje.org/t16476-welcome-in-my-world#452752
https://www.czarodzieje.org/t16459-isabelle-cortez
https://www.czarodzieje.org/t18678-isabelle-luna-cortez#534230
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySro Wrz 19 2018, 16:46;

Długo nie mogła zwlec się z łóżka. Dzień wcześniej pracowała na popołudniowej zmianie i czuła się okropnie. Miała zostać do dwudziestej drugiej, a tutaj nieoczekiwana zmiana planów. Właściciel kawiarni postanowił wykorzystać nową pracownicę i zostawić ją na jeszcze cztery godziny. Tak więc w zamku była.... Coś koło trzeciej? Tak.
Przecierając zaspane oczy postawiła stopy na posadzce zapominając jak bardzo była zimna. To wystarczyło aby rozbudzić dziewczynę. Jej nogi z zawrotną prędkością powędrowały do góry, a grymas na twarzy nie wróż nic dobrego. Coś czuła, że ten dzień nie będzie należał do najbardziej przyjemnych.
- Tak dobra szkoła, a na ogrzewanie ich nie stać. - marudząc wyszła w końcu z ciepłego łóżka chcąc jak najszybciej się wyszykować. W końcu umówiła się z Elisabeth i Aleksandrem pod salą obrony przed czarną magią. Nie chciała się spóźnić. Starsza Cortez nigdy się nie spóźniała.
Zabierając wszystkie potrzebne rzeczy i zostawiając nie do końca zawiązany krawat wyszła z dormitorium idąc wolnym krokiem przed siebie.
Dojście do samej sali nie zajęło jej dużo czasu. Tym bardziej, że po drodze zgarnęła swoją siostrę. @Elisabeth L. Cortez wyglądała na zadowoloną z zajęć co cieszyło Isabelle. Może El będzie miała lepsze wyniki niż ona.
Na resztę czekały dość krótko. Od razu gdy tylko się pojawili weszli do sali. Widząc jak Aleks siada między nią, a jej siostrą popatrzyła na niego zdziwiona.
- Aż tak Nessa jest zła na Ciebie? - uniosła rozbawiona brwi do góry patrząc to na jedno to na drugie. I to właśnie wtedy wpadł jej do głowy pomysł. Dość ryzykowany. Wychylając się do przodu spojrzała na Elisabeth. - Jak myślisz siostra ile zajmie tej dwójce... - pokazała na Aleksa i Nesse - ... bycie razem? - wyszczerzyła się do kuzyna mając nadzieję, że nie zabije jej za to. W końcu nie robiła nic złego. - Ja daję im czas do końca roku, a ty? - oby nie ćwiczyli dziś zaklęć mających na celu ranienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1796
  Liczba postów : 2681
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptySro Wrz 19 2018, 21:01;

Clarke może nie przywiązywał się zanadto do ludzi - przychodzili i odchodzili, wystarczyła chwila, aby ich zastąpić i dwie, aby zapomnieć. Jak na osobę, która tak łatwą ręką potrafiła odcinać się od niektórych znajomości, Ezra przywiązywał niezdrowe wręcz przywiązanie do własnej różdżki. W końcu towarzyszyła mu od momentu poznania czarodziejskiego świata - poza tą cisową własnością jedynie Ruth Wittenberg miała tak długi staż w życiu Ezry. Dlatego tak dziwnie było mu iść na lekcję opcm z obcą różdżką. Nie miał pojęcia, co go podkusiło do dokonania zakupu - przypadkowo znaleziony na dnie kufra bon? Myśl o jakimś zabezpieczeniu? Wszak różdżki Fairwynów cieszyły się znakomitą sławą. Jednak patyczek z drzewa sekwoi w odczuciu Ezry nawet nie umywał się do jego cisowego poprzednika - był zgrabny, choć mniej pasował mu do ręki. Przede wszystkim jednak Ezra nie czuł z nim żadnej więzi.
Szedł przez korytarz, bawiąc się nową własnością - a to gdzieś coś przesunął, a to wyczyścił plamę pominiętą przez woźnego, a to znowu dla zabawy coś przetransmutował, ze skutkami naprawdę przeróżnymi. Wiedział, że nie chodziło o zakłócenia, po prostu miał wrażenie, że różdżka czasem nie chciała go słuchać. Był tak zaabsorbowany przedmiotem, że nie zdążył się cofnąć przed ludzkim taranem w postaci @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która nie tylko na niego wpadła (wbijając mu glob zaginionych w klatkę piersiową) ale też dość boleśnie nastąpiła na stopę. Z gardła wyrwało mu się syknięcie godne rozjuszonego kota, choć raczej nie złość co zaskoczenie i chwilowy ból zagościły w jego oczach.
- Dear - skrzywił się z niechęcią, która jednak - wstyd było mu się do tego przyznać - nieco ostygła w te wakacje. Zauważył, jak złapała się za nos - wciąż lekko czerwony od bliskiego spotkania z drewnianą powierzchnią - i łatwo było to powiązać z zatrzaśniętymi drzwiami. Uśmiechnął się ironicznie, kiedy Fire wykonała teatralny gest.
Po moim trupie.
Przez chwilę żadne z nich się nie poruszyło; nawet powieka Clarke'a nie ośmieliła się drgnąć, jakby jakikolwiek ruch mógł stanowić o planie skorzystania z grzeczności Gryfonki. Stał na nogach stabilnie, nie przejmując się przechodzącymi obok uczniami i tym, że zapewne przez taką bezsensowną przepychankę tracili szanse na dobre miejsca. A przynajmniej te sąsiadujące z osobami, z którymi mieli ochotę współpracować.
- W zasadzie masz rację, może ty masz - urwał, oceniająco przejeżdżając wzrokiem po jej sylwetce; wąskich biodrach, klatce piersiowej nieprzyciągającej wzrok wcale nie ze względu na luźną szatę... - mogłabyś mieć z urodzenia kobiece atrybuty, ale wiemy, że to prędzej do mnie pasuje określenie "płeć piękna". - Mrugnął do niej, w końcu się ruszając. W tym samym momencie niewerbalnie rzucił zaklęcie Accenure - różdżka znajdowała się w jego dłoniach od początku spotkania, zresztą widać było, że nie nosiła śladów użytkowania, miał więc nadzieję, że Fire nie odnajdzie w subtelnym ruchu niczego podejrzanego.
Przystanął zaraz po drugiej stronie progu i uniósł brwi z kpiarskim "zadowolona?" na ustach. Całe przejście blokowane było w tym momencie przez niewidzialny mur otaczający Ezrę - to że Clarke werbalnie nie skomentował wypadku dziewczyny, nie oznaczało, że przejdzie on bez echa.

4
Punkty: 36+15=51
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1162
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Wrz 20 2018, 09:44;

Lekcje.
Tak bardzo nie chciała, by rok studencki rozpoczynał się na nowo, a to wszystko przez – właśnie, przez co? Wakacyjny rest, a może dystans względem podejmowania się nauki na kolejnym semestrze? Wszystko wskazywało, że Marceline Holmes, pomimo podejścia do własnej przyszłości, wszech panującej opinii bycia kujonem, także posiadała okresy lenistwa, w których to najchętniej zapadłaby się pod ziemię i przestała funkcjonować, między bandą rozwrzeszczanych kolegów z roku (i młodszych) a zmartwieniami, które wypalały ją od środka.
Błękitne tęczówki powędrowały na osoby znajdujące się w klasie, przy czym w momencie zawieszenia wzroku na @Ezra T. Clarke, ten jakby przesiąkł dozą pewnej obawy, gdyż wydarzenie z Meksyku nadal tłamsiło ją od wewnątrz. Może powinna napisać do Bridget? Ba!, zapewne musiała to zrobić. Dopiero po chwili ujrzała jednak swoją towarzyszkę z ostatnich zajęć, dlatego też od razu żwawszym krokiem podeszła do ławki @Ariadne T. Fairwyn, by następnie odezwać się ledwie słyszalnie:
- Wolne? – a może to po prostu jakaś choroba zbyt późno dająca o sobie znać, która sprawiła, że rudowłosa Francuzka stała się taka markotna? Bez analizowania absurdalnych myśli, przysiadła obok, by zaraz potem wydostać z torby najpotrzebniejsze rzeczy.
Różdżka – to na pewno lepsze, aniżeli sterta ksiąg, które i tak tkwiły w fałdach materiału.

Punkty z zaklęć: 20 + 5, bo mam przy sobie różdżkę luzak latif
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Wrz 20 2018, 13:38;

Minęła sekunda i druga, a Clarke się nie poruszał, więc odczuła nutę zniecierpliwienia. Była chyba naiwna myśląc, że z ich przypadkowego spotkania nie wyniknie nic złego, ale po tych specyficznych wakacjach przez moment mogła dać temu wiarę. W końcu wyprostowała się, nie wiedząc do końca jak zareagować, ale komentarz Krukona sprawił, że wygięła wargi w grymasie. Zawsze, gdy w taki sposób na nią patrzył miała bardzo mieszane uczucia. Nie stała przed Ezrą naga, a mimo to nabierała ochoty, żeby czymś się zakryć. Nie mógł znać myśli Fire, a jednak odnosiła wtedy wrażenie, że znacznie łatwiej jest z niej czytać.
- Słucham? - wyrwało jej się, gdy już zdążyła przestąpić z nogi na nogę. Zapomniała od razu o swoich emocjach po takim popisie arogancji. Jak bumerang powróciło do niej nagle wspomnienie tego, gdy w Grecji Clarke otwarcie powiedział, że nikt by jej nie chciał. Na całe szczęście zdanie Ezry nie miało znaczenia dla Blaithin, zwłaszcza, gdy dotyczyło tak głupiego tematu. Dlaczego zapamiętała więc tamto zdanie? - Liczy się dla ciebie coś poza wyglądem, Clarke?
Była zbyt zajęta łowieniem wzroku Ezry, żeby nie umknęła mu nawet odrobina jadu. Nie zainteresowała się więc obcą różdżką plączącą się gdzieś między palcami chłopaka. To, że ustąpił ze względną łatwością wzbudziło jednak podejrzliwość Fire, gdy obserwowała co robi. Wydawało się, że nie planuje żadnej zasadzki, więc zrobiła ostrożny krok do przodu chcąc przejść obok niego i co najwyżej prychnąć pod nosem. Znikąd jednak natrafiła na tajemniczą siłę, która magicznie odpychała rudowłosą od Krukona. Przynajmniej oszczędziła sobie wpadnięcia twarzą wprost na przeszkodę po raz drugi tego dnia. W milczeniu i z przyspieszającym drastycznie pulsem wyciągnęła rękę, żeby drobne palce ułożyć na niewidzialnej ścianie mniej więcej na wysokości piersi Ezry. Przesunęła nią lekko, wyczuwając gładką, ale twardą strukturę. Wiedziała już jakim zaklęciem się posłużył, do tego wywnioskowała, że musiał to zrobić tuż przed chwilą. I ewidentnie się wściekła.
- Boisz się mnie do tego stopnia, że ukrywasz się za murem? - zapytała, starając się brzmieć wyłącznie drwiąco, ale ton głosu Gryfonki był wyższy niż zwykle. Miała ochotę zacząć tłuc w tę barierę, którą oddzielił ją (i pewnie również innych uczniów, ale oni tracili znaczenie) od klasy. A potem zacząć tłuc także jego. Nikt nie wzbudzał takich pokładów agresji w Blaithin, jak właśnie Ezra. Bezczelnie też pozbawiając dziewczynę sposobów na wyładowanie się... Myśl, że uczynił się kompletnie nietykalnym i nic nie mogła zrobić była nieznośna. Rozważała intensywnie, jak go przechytrzyć i przebić czar, ale musiałaby pewnie narobić wielkiego bałaganu i chaosu, żeby dostać się do Clarke'a. A to się wiązało z problemami u Bennett. Mimo wszystko rozsądek nieco przebijał się przez gniew.
- Zrób sobie w końcu przysługę i zastanawiaj się dwa razy przed tym, jak chcesz mnie zdenerwować. - nie pozostało nic innego niż rzucanie groźbami i zabijanie wzrokiem, co zdążyła przy Ezrze nieźle wyćwiczyć. Przypadkowy przechodzień mógł śmiało uwierzyć, że jeszcze trochę i transmutuje się w bazyliszka. Najgorsze, że Fire wiedziała, że go bawi, gdy stała tak naprzeciwko zdenerwowana. Co - naturalnie - irytowało ją podwójnie. - Czy mam cię zmusić do odsunięcia się?
Uniosła brew wymownie, chcąc przypomnieć Ezrze o sytuacji, kiedy użyła na nim Imperiusa. Zatęskniła nagle za tym uczuciem sprawowania kontroli. Podniosła dłoń do twarzy, żeby palcami pomasować nasadę nosa i spróbować się bardziej opanować, a przy okazji przynajmniej przez chwilę na niego nie patrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów, chuda
Galeony : 1460
Dodatkowo : animag
  Liczba postów : 2604
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Moderator




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Wrz 20 2018, 17:53;

Nic nie zapowiadało zbliżającego się ataku serca.
Ruda jak to ruda — spędzała dzień w książkach. Chodziła po bibliotece, patrolowała korytarze, pomagała słabszym uczniom i wywiązywała się ze swoich obowiązków. Bezsenność była coraz silniejsza, kofeiny piła coraz więcej, a i na posiłki brakowało jej czasu, bo doba była zbyt krótka. Po porannych zajęciach odrobiła lekcje, pomogła młodej ślizgonce z opanowaniem zaklęcia i usiadła w pokoju wspólnym, sięgając z miną męczennika po książkę prawiącą o quidditchu. Coraz częściej myślała nad dołączeniem do drużyny, czuła się odpowiedzialna za swoich zielonych. Przetarła dłonią oczy, usiadła wygodniej, poprawiając wcześniej materiał plisowanej spódniczki i wzięła się za lekturę o tym brutalnym sporcie. Tomisko opisywało techniki, zasady i dawało ogólne wskazówki początkującym, a Lanceley będzie czuła się znacznie lepiej, jeśli je przeczyta, zanim faktycznie dosiądzie drewnianego kija z witkami na końcu. Aż ją dreszcz niechęci przebiegł, gdy przerzucała kartkę.
Lektura była tak pasjonująca, że zamiast miotlarstwu, oddała się Morfeuszowi.
Ślizgona nie spała długo, jednak jeśli już udało się jej zasnąć — był to mocny i trudny do przerwania stan. Błądziła gdzieś w odmętach swojego umysłu, który płatał jej figle i tworzył naprawdę dziwne sny, psujące jej i tak przegrzewającą się głowę jeszcze bardziej. Niby dmuchnięcie Aleksandra z cichym poleceniem wstania sprawiło, że drgnęła jej brew i powieka, jednak nadal pozostawała po drugiej stronie kurtyny, w całkiem innej rzeczywistości. Przez sen machnęła ręka, chcąc go odgonić niczym muchę. Zakryła się bardziej kocem, pozwalając tym samym, aby książka o Qudditchu z cichym hukiem wylądowała na ziemi.
Wtedy właśnie stało się coś, co zatrzymało jej oddech i serce, wywołując atak paniki. Wszyscy wiedzieli, że była uzależnionym od nauki kujonem i "spóźnieni"było słowem tabu. Ona nigdy się nie spóźniała. Zawsze była punktualna, nienagannie przygotowana i miała wyuczoną książkę kilka rozdziałów do przodu. Wstrząsy podziałały, otworzyła powieki i obdarzyła go zaspanym spojrzeniem i zdezorientowaną miną, a gdy jej głowa przetworzyła to, co jej powiedział.. Zamrugała kilkakrotnie blednąc, zerwała się z kanapy niczym oparzona, rozwalając koc na podłodze (a przynajmniej tak myślała) i książki, które wciskał jej chłopak. Niezbyt rozumiała, co się dzieje, szukając w popłochu swojej torby, którą przerzuciła przez ramię. Przeczesała dłonią włosy, niedbale pozwalając im opaść na plecy i chwyciła Corteza za nadgarstek, posyłając mu oburzone i pełne wyrzutów spojrzenie. Jak mógł?

- No wiesz? Dlaczego mnie nie obudziłeś wcześniej! Boże, a jak dostaniemy ujemne punkty? Alek, jesteś taki nieodpowiedzialny!-rzuciła niemalże bezgłośnie, ciągnąc go za sobą w stronę wyjścia z pokoju wspólnego, a następnie z lochów. I naprawdę, niczego nie zauważyła, marudząc pod nosem i gadając o tym, jak bardzo jest nieodpowiedzialny.
Dopiero dostrzegając Eli i Is, uniosła brwi i oparła dłonie na biodrach, wędrując spojrzeniem pomiędzy ślizgonem, a jego kuzynkami. Aż się jej usta rozchyliły w akcie niedowierzania, a palec powędrował do góry, wskazując gdzieś w przestrzeń przed sobą. Ruda tupnęła nogą i tym samym zrzuciła koc na zamkową posadzkę.

- Jesteś okropny. Nie znoszę Cię. Nie wybaczę Ci tego, Ty parszywa żmijo. - syknęła z oburzeniem, machając przez chwilę rękoma. Prychnęła niczym wściekły kot, podnosząc z ziemi materiał i narzucając mu na głowę. Jednak nadal była Nessą Lanceley, więc groźbami tego typu na próżno było się przejmować. Korzystając z tego, że się w pełni obudziła, zerknęła na zegarek i jęknęła z niedowierzaniem, przeklinając cicho pod nosem. Poprawiła mundurek, spódnicę, odznakę i przede wszystkim potargane włosy. Podeszła do dziewcząt, mając skrzyżowane ręce na piersiach.
- Mam nadzieję, że wasz kuzyn ma gotowy testament i wpadnie wam ładny posag, moje drogie. - mruknęła, lustrując ich twarze wzrokiem. Ruszyli w stronę klasy, zajmując miejsca. Oczywiście koło Alka nie usiadła, zajęła miejsce przy Elisabeth, wypakowując na ławkę swoje przybory oraz układając obok różdżkę. Na szyi tkwił naszyjnik z onyksem, który nieśmiało wyglądał zza białej, zapinanej na perłowe guziki koszuli. Na stwierdzenie Isabelle, prychnęła tylko, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Ja wiedziałam, że on chce mnie zabić skarbie, tylko tak dobrze to ukrywał. Teraz guzik dostanie, a nie mandarynkową nalewkę mamy. Napijemy się same, bez niego. Będziemy się doskonale bawić.
Odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, sięgając po tajną broń przeciw Cortezowi. Zatrzymała następnie spojrzenie na swojej różdżce, której rączka zdobiona była skorupami jaj żmijoptaka. Przypomniało jej to, jak wiele materiału ma jeszcze do powtórzenia, a ona zmarnowała czas na spanie. Przetarła oczy dłonią, wzdychając ciężko. Przydałby się jej zmieniacz czasu.
[
b]- Huh?- [/b]słowa ślizgonki sprawiły, że zamrugała kilkakrotnie i odwróciła głowę w jej stronę, posyłając jej pytające spojrzenie. Zupełnie jakby nie rozumiała, co ona do niej mówi. A ponoć była inteligentnym przedstawicielem domu Salazara. Machnęła ręką w powietrzu, ostentacyjnie. - Aż tak nisko cenisz gust kuzyna? Proszę Cię. Nie jestem raczej typem kogoś, kto wzbudza pożądanie. Poza tym jestem jego kolegą.

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 790
https://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
https://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
https://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
https://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyCzw Wrz 20 2018, 18:23;

Zbiegała całą szkołę - od kuchni po wieżę Gryffindoru - szukając @Kai I. S. Snowflake. Jak raz miała mu do powiedzenia coś więcej niż codzienne bzdety, to nigdzie go nie było. Zdesperowana postanowiła w końcu spróbować w miejscu, do którego nie specjalnie było jej po drodze, szczególnie odkąd dowiedziała się tego, czym tak bardzo chciała podzielić się z przyjacielem - na lekcję.
Wpadła do klasy obrony przed czarną magią i szybko rozejrzała się po zebranych. Kaia nie było. Wzruszyła ramionami i już miała zawrócić. ale na końcu korytarza pojawiła się profesor Bennett. Gemmie może i udałoby się przekonać ją, że miała ważniejsze od zajęć rzeczy do roboty, ale jakoś tak było jej głupio. W końcu to ona nominowała ją prefektem, a prefekt chyba nie powinien olewać zajęć na rzecz wątpliwej kariery rockowej. Osobiście była gotowa oddać odznakę, ale nie zawieść dyrektorkę. Cholera.
Zrezygnowana cofnęła się do klasy i walnęła w pierwszej lepszej ławce. Lekcje były ostatnią rzeczą, która zawracała jej teraz głowę i gdyby nie rodzice delikatnie stopujący jej entuzjazm w porywie szczęścia w ogóle olałaby szkołę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: prawa noga, część nogi lewej, część torsu, wnętrze prawej ręki. Blizny po porażeniu prądem: wewnętrzna część lewej dłoni i przedramienia.
Galeony : 1370
  Liczba postów : 1206
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPią Wrz 21 2018, 14:14;

@Sunny O. Saltzman mogła mieć nadzieję, że nikt jej nie zaczepi. Kto broni się łudzić? Neirin jednak zaplanował coś zgoła przeciwnego. Chociaż "zaplanował" to nad wyraz powiedziane. Po prostu po tym, jak wszedł do sali, skierował się do samotnej postaci siedzącej na uboczu, a jaka nosiła na piersi żółty krawat. Puchon to Puchon. Usiadł zatem obok dziewczyny bez słowa, opierając się łokciami o blat ławki. Nie raczył się nawet przywitać, jedynie wodząc po sali wzrokiem.
Po pewnym czasie schylił się lekko w stronę Sunny.
- Myślisz, że dzisiaj też będą torturować uczniów? - Oczywiście odnosił się do pamiętnej, zeszłorocznej lekcji z Aidenem, na której to Morgaine traktował podopiecznych zaklęciem czarnomagicznym. Albo raczej, tylko dwóch Puchonów, Neirina i Jacka, zanim Bennett zainterweniowała. Sam były nauczyciel opcm zapłacił za ten niekonwencjonalny pomysł pobytem w Azbakanie.
Z kolei jak o dyrektorce mowa...
- Na ostatnim szlabanie od Bennett zaatakował nas dziki hipogryf. I wpadliśmy w narkotyczne krzaki - dorzucił, nie zastanawiając się, czy Sunny słyszała plotki dotyczące tego, za co Neirin został wysłany na grzybobranie do Zakazanego Lasu. Owa wesoła wycieczka skończyła się uciekaniem przed wściekłym zwierzęciem oraz ostrymi halucynacjami niczym po najlepszym LSD.
Nie było, czego innego oczekiwać od Neirina, jak gadania trzy po trzy. On rzadko robił cokolwiek z sensem.
- Przekonałem się, że nie lubię narkotyków - dodał jeszcze, drapiąc się w nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Procrastination McGregor

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : rude włosy, sporo piegów, szeroki uśmiech
Galeony : 141
Dodatkowo : -
  Liczba postów : 225
https://www.czarodzieje.org/t16531-procrastination-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16541-pro#455740
https://www.czarodzieje.org/t16533-rude-lenistwo
https://www.czarodzieje.org/t16532-procrastination-mcgregor#455210
Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8




Gracz




Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 EmptyPią Wrz 21 2018, 19:34;

Obrona przed czarną magią. Cóż, jakby na to nie spojrzeć przedmiot zdecydowanie był ciekawy i kuszący. Pro chętniej chodził na Opiekę nad magicznymi stworzeniami, ale tym zajęciom również należało się nieco uwagi! Właśnie dlatego szedł teraz korytarzem prosto do klasy. Nie był jednak sam. Tuż obok niego, dosłownie ciągnięty przez rudzielca szedł niechętnie @Holden A. Thatcher II, któremu nie miał zamiaru pozwolić opuścić tych zajęć. Miał wrażenie, że przyjaciel niedługo będzie mu życzył jak najgorzej. Najpierw otrzymał od młodszego kumpla solidny ochrzan za zniknięcie na ponad dwa miesiące bez żadnego uprzedzenia, a gdyby tego było mało nawet nie pomyślał, żeby poinformować o tym Pro czy Cynti, a teraz musiał iść na nieszczególnie lubiane przez niego zajęcia. Co na to McGregor? Cóż, dobrze mu tak! Jakaś kara musi być! Najlepiej jakaś okrutna, taka jak obecna.
- Przestań się zachowywać jak dziecko, stary. Nie możesz wiecznie unikać tych zajęć, a nie mam zamiaru pomagać Ci znowu w odkopaniu się z tych wszystkich zaległości. Po moim trupie! - rzucił ostro, gdy ten znowu spróbował mu się wyszarpnąć i czmychnąć.
Gdy w końcu dotarli do sali lekcyjnej puścił go przed sobą, a następnie sam wszedł do sali, w której póki co nie było zbyt wielu osób. Cóż, trochę go to zdziwiło, ale dyrektorki jeszcze nie było, więc z pewnością zdąży się pojawić jeszcze trochę osób. Pomachał kilku znajomym, a następnie zajął miejsce w jednej ławek, siadając obok Holdena. Celowo wybrał jedną z dalszego kawałka sali, żeby nie siedzieli zbyt blisko nauczycielki. Mimo wszystko nie przepadała za jego kumplem, więc wolał ograniczyć mu kłopotów, przynajmniej trochę. Dodatkowo upewnił się, że nie siedzą dostatecznie blisko Nessy. Poznawszy jako tako sytuację pomiędzy nią, a przyjacielem chciał także uciąć ewentualne spotkanie z nią.
-I widzisz? Nic Cię nie zabiło, będzie dobrze! - dorzucił jeszcze z pokrzepiającym uśmiechem, a następnie lekko poklepał go po ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 QzgSDG8








Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty


PisanieKlasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty Re: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią  Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klasa do Obrony Przed Czarną Magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 38 z 39Strona 38 z 39 Previous  1 ... 20 ... 37, 38, 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klasa do Obrony Przed Czarną Magią - Page 38 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-