Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Płonąca łąka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Atlas M. O. Rosa
Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą, lekki zapach lawendy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 2458
  Liczba postów : 1061
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Płonąca łąka QzgSDG8




Gracz




Płonąca łąka Empty


PisaniePłonąca łąka Empty Płonąca łąka  Płonąca łąka Empty08.09.23 22:54;


   Płonąca Łąka
   
   
To spokojne miejsce na terenie Doliny Godryka, gdzie cały rok rosną płonące kwiaty, magiczne rośliny kształtem przypominające tulipany, otulone ciepłym, migotliwym światłem przypominającym płomienie. Wydzielają przyjemny zapach i delikatne światło, tworząc atmosferę spokoju i wyciszenia.

Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!

kostki:

   
Powrót do góry Go down


Scarlett Norwood
Scarlett Norwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rytualny krwawy znak na wskazującym palcu lewej dłoni
Galeony : 2997
  Liczba postów : 1349
https://www.czarodzieje.org/t21546-scarlett-norwood#699531
https://www.czarodzieje.org/t21555-serniczek#699868
https://www.czarodzieje.org/t21548-scarlett-norwood#699535
https://www.czarodzieje.org/t21554-scarlett-norwood-dziennik#699
Płonąca łąka QzgSDG8




Moderator




Płonąca łąka Empty


PisaniePłonąca łąka Empty Re: Płonąca łąka  Płonąca łąka Empty24.05.24 10:35;

Widziadła: H - nie
Kość na wejście: 4


Pogoda robiła się coraz lepsza. Było ciepło, całkiem przyjemnie, a przyroda znajdowała się w pełnym rozkwicie, który przypominał tak naprawdę końcówkę czerwca. Było w tym oczywiście coś szalonego, tak samo, jak w pyle, który unosił się w powietrzu, dryfując niespokojnie to tu, to tam, ale Carly znajdowała w tym również coś fascynującego, coś nowego, coś, czego tak naprawdę nie znała, ale jednocześnie to doceniała. Może powinna być bardziej przerażona, ale tak naprawdę nie czuła właściwie żadnej presji, żadnych problemów, zaś widziadła traktowała nieco jak egzotyczną przygodę, od której wcale nie musiała uciekać. Nie miała powodu do tego, by bać się smogu, nawet jeśli była mowa o jakichś dwóch dworach, o tym, że Kingfisher zamierzał dotrzeć do jednego z nich i zrobić Merlin raczy wiedzieć co. Gdyby się nad tym zastanowić, to tak naprawdę Carly z prawdziwą przyjemnością wybrałaby się na poszukiwania tych tajemniczych wróżek, by dowiedzieć się o nich czegoś więcej, by sprawdzić, skąd brały się te ich psoty i znaleźć się w samym ich środku. Mówiąc prosto, nie bała się ich ani trochę, właściwie do nich ciągnęła, odnosząc wrażenie, że wbrew temu, co mówiono, byłaby w stanie porozumieć się z tymi nieszczęsnymi wróżkami i coś z tego wynieść.
Na razie jednak jedyne, co wyniosła, to koszyk pełen smakołyków, który przygotowała rano wraz z babcią. Miała w nim również książki i notatki, nad którymi się pochylała, od czasu gdy podzieliła się swoimi pomysłami z Gwen i teraz starała się coś z tego wszystkiego wydobyć. Musiała przedstawić profesorom sensowny zamysł tego, co chciała robić, a skoro na spotkaniu koła udało jej się co nieco poskładać w całość, zaś lizaki okazały się całkiem wdzięcznym obiektem badawczym, nie powinna była się zatrzymywać. Nie chciała jednak, żeby ktoś znalazł ją, kiedy przygotowywała stopniowo własne receptury, kiedy analizowała zapiski ksiąg związanych z eliksirami, gdyż powszechnie uchodziła za całkowitego lekkoducha, który potrafił jedynie gotować. I tak miało pozostać. Tutaj jednak, z dala od wszystkich, mogła robić, co chciała, jednocześnie mając cień nadziei, że być może ten weekend okaże się jednak lepszy, od poprzednich i jednak, cóż, jednak przyniesie ze sobą księcia, którego ostatnio zostawiła, znowu, nieco bezczelnie, kontynuując właściwie ich dotychczasową tradycję.
Położyła się na plecach, kładąc na twarzy otwartą księgę dotyczącą skomplikowanych łączeń eliksilarnych, którą kupiła nie tak znowu dawno, starając się wyłapać te niuanse, jakich wcześniej nie widziała. Jednocześnie zaś rozpracowywała w myślach składniki lizaków, starając się znaleźć wspólny mianownik, wiedząc, że gdzieś leżał klucz do bezbolesnego połączenia składników, który dałby jej w pełni zamierzony efekt. Pewne substancje współpracowały lepiej, pewne gorzej, ale musiała mieć podstawę, żeby uchwycić różnice, które do tego tak naprawdę prowadziły. I to było, mimo wszystko, jej główne zmartwienie w tej chwili.

______________________

I come from where the wild
wild flowers grow
Powrót do góry Go down


Nakir Whitelight
Nakir Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183
C. szczególne : dołeczki w policzkach, runa jera na lewym biodrze
Galeony : 927
  Liczba postów : 300
https://www.czarodzieje.org/t22721-nakir-qaspiel-whitelight#765528
https://www.czarodzieje.org/t22740-general#766833
https://www.czarodzieje.org/t22732-nakir-whitelight#766468
Płonąca łąka QzgSDG8




Moderator




Płonąca łąka Empty


PisaniePłonąca łąka Empty Re: Płonąca łąka  Płonąca łąka EmptyDzisiaj o 18:33;

widziadła E
scenariusz wisielec
kostka lokacyjna 3

Nie minął miesiąc od ostatniego spotkania, ale zdaniem Nakira i tak zbyt wiele czasu zdołało upłynąć, nim kierował się w stronę łąki, znanej z kwiatów, które wyglądały, jakby płonęły. Zastanawiał się, czy zdoła ją spotkać w tym miejscu, czy rzeczywiście będzie na niego czekać, a jeśli tak, to czy weźmie ze sobą jedzenie. Jakkolwiek miał wiele powodów, aby być przekonanym, że blondynka już tam jest i na niego czeka, nie chciał brać tego za pewnik. Choć mówiła, że dla niej przygoda dopiero się zaczyna, wiele rzeczy mogło się zmienić od ich ostatniego spotkania.
Z cichym trzaskiem teleportował się na obrzeża łąki, od razu czując, że to nie był do końca dobry pomysł. Pył, jaki zabierał ze sobą w trakcie deportacji, zdawał się w jakiś sposób z nim łączyć i tym razem doprowadził do kolejnych halucynacji. Był tego pewien, skoro nagle na łące, która podobno nie była nad żadną wodą, pojawił się strumień. Mimo to wpierw podszedł do wody, czując się częściowo przyciągany do niej. Kucnął nad nim i po chwilowym przyglądaniu się nurtowi, wyciągnął ku niemu rękę. Przez chwilę miał wrażenie, jakby dotykał wody, a po chwili wszystko się rozmyło i znów był pomiędzy płonącymi kwiatami sam. Choć może jednak nie do końca?
Niewiele przed nim leżała w trawie dziewczyna, w której po chwili rozpoznał swoją towarzyszkę przygody. Bez skrępowania przesunął po niej spojrzeniem, dostrzegając jak sukienka nieznacznie uniosła się, z pewnością kiedy kładła się na plecach. Widział, że zdjęła buty i kolejny raz pasowała do wizji eterycznej istoty, trochę jakby sama należała do wróżek, które swoimi psotami zdążyły napsuć już krwi wielu czarodziejom. Interesująca była również książka, jaką zakryła swoją twarz, wywołując tym uśmiech na twarzy aurora. Spała? Czy może znalazła inny sposób na przyswajanie wiedzy? Ostrożnie zaczął się do niej zbliżać, skupiając spojrzenie na okładce książki, ciekaw, czym się interesowała. Widząc, że tyczyła się eliksirów nawet się nie zdziwił. Jej znajomość roślin prowadziła do konkluzji, że mogła nie tylko znać się na gotowaniu, ale również na eliksirach. Jednak tym, co go zaskoczyło, był stopień skomplikowania, jaki próbowała najwyraźniej opanować. Choć sam nie był orłem z eliksirów, miał w rodzinie takich, dla których ta dziedzina nie stanowiła problemu, a co za tym szło, niejedną księgę już widział. Kucnął obok blondynki i ostrożnie sięgnął po książkę, chcąc zdjąć ją z jej twarzy.
- Ten materiał raczej wykracza poza to, czego uczą w Hogwarcie. Mogę spytać, co próbujesz stworzyć? - zagadał, uśmiechając się nieco niepewnie, mając wrażenie, że pierwszy raz tak naprawdę pytał ją o coś osobistego. Nie musiała oczywiście odpowiadać, a jednak liczył, że to zrobi. - Mam nadzieję, że długo dziś nie czekałaś - dodał jeszcze, siadając na ziemi, pomiędzy kwiatami. Widział koszyk obok niej, ale choć w jednej chwili poczuł się głodny, nie chciał o niego pytać, jako pierwszy. Jednak nie mógł powiedzieć, żeby nie czuł cienia zadowolenia, szczególnie po tym, jak za ostatnim spotkaniem uciekła, kolejny raz nie jedząc z nim posiłku. Miał nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

______________________

Like an oak,
I must be stand firm
Like bamboo
I'll bend in the wind
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Płonąca łąka QzgSDG8








Płonąca łąka Empty


PisaniePłonąca łąka Empty Re: Płonąca łąka  Płonąca łąka Empty;

Powrót do góry Go down
 

Płonąca łąka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Płonąca łąka JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-