Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Schodki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31862
  Liczba postów : 88614
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Schodki  Schodki - Page 2 EmptySro Cze 10 2020, 17:27;

First topic message reminder :


Schodki


Dziennie przewija się przez nie setki uczniów. Jest to jedna z głównych dróg prowadzących na tereny zewnętrzne. Niejednokrotnie uczniowie przysiadają na nich, aby odpocząć bądź odrobić lekcje. Uwaga, zimą są bardzo śliskie a latem nagrzane.


______________________

Schodki - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Merlin Villeneuve

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : Wysportowana sylwetka, pogodne spojrzenie, kanadyjski akcent
Galeony : -715
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t19518-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19715-poczta
https://www.czarodzieje.org/t19521-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19716-merlin-villeneuve-dziennik
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptySro Kwi 14 2021, 14:37;

  Gniew wymalowany na jej twarzy w mojej opinii cały czas pozostawał bezzasadny, tym bardziej, że jej kolejne słowa, a raczej pogróżki nie miały dla mnie uzasadnienia i szczerze powiedziawszy nie bardzo wiedziałem o co jej chodziło.
  - No słuchaj, ja ciebie też nie kojarzę, lecz nie pytam cię skąd się tu wzięłaś, bo to chyba logiczne, że skoro tu jesteś, nie masz dwudziestu lat to raczej jesteś nauczycielem, albo innym pracownikiem Hogwartu. Jak ja. – Uśmiechnąłem się, po czym kontynuowałem: - Nie wiem jednak po co tyle w tobie gniewu, ani po co na mnie tak szczekasz. Nie musisz zgrywać złej i niedobrej, żeby zaprosić mnie na kolejne spotkanie. – Mrugnąłem do niej, uśmiechając się pod nosem, wcale się nie odsuwając, kiedy blondwłosa się do mnie zbliżyła. Ba, ja również podszedłem, skracając dystans między nami, dzieliło nas teraz ledwie dziesięć centymetrów.
  - Jak bardzo miłe to spotkanie NIE będzie? – Zapytałem szeptem, który zaś była ona usłyszeć, skoro byliśmy niemal w wzajemnym uścisku. Cóż, złamania nosa nie bałem się jakoś znacząco, nawet jeśli by do tego doszło to kto wie, może byłby to zaczątek niesamowicie intrygującej relacji?
  Oczywiście, że bardziej przejąłem się Scintillą, wiedziałem bowiem, że stres i nagłe bodźce źle wpływają na humorek feniksa. To wbrew pozorom bardzo delikatne stworzenie i łatwo je obrazić, a przynajmniej ten osobnik. Zajmując się teraz ptakiem, prawie zapomniałem, że nauczycielka tutaj była i przypomniałem sobie dopiero, kiedy Iskierka wzbiła się w powietrze, zrzucając jedno ze swoich piór. Złapałem je i pogłaskałem delikatny pióropusz o szkarłatnie ognistej barwie i przerzuciłem wzrok na moją towarzyszkę. O Merlinie (o ja), jak bardzo ona była podatna na byle bodźce? Przecież ta wcześniej wyczuwalna złość przekształciła się w istną furię. Zmarszczyłem czoło na jej słowa, patrząc na nią z nieco skrzywioną głową.
  - Och, na plaży też byś im wszystkim zasłoniła oczy, żeby przypadkiem nie zobaczyła trochę więcej ludzkiego ciała? Zrozumiałbym, gdybym był nagi od pasa w dół, ale nie jestem. Więc wyluzuj trochę, złość piękności szkodzi, a w tobie obu tych cech niemało. - Uśmiechnąłem się znów nonszalancko i odsunąwszy się nieco już wcześniej, teraz wyciągnąłem ku niej dłoń z piórkiem Scintilli.
  - Trzymaj, będzie ci pasować. Nie szukam zwady, lecz gdzież moje maniery się podziały! Jestem Merlin, bardzo miło mi cię poznać, nawet jeśli zaczęłaś gwizdać na mój widok jak jakaś rozpalona nastolatka – o tak, doskonale wiedziałem, że ją prowokowałem, z pełną tego świadomością. Z jednej strony oczywiście, że wcale nie chciałem się z nią tutaj bić, słownie czy fizycznie, ale z drugiej nie mogłem się powstrzymać nie wykorzystać amunicji, którą ona sama mi tu zapewniła.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 3595
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptyCzw Kwi 15 2021, 17:44;

Gdyby rozmawiała z nim w innych okolicznościach, z pewnością zwróciłaby uwagę na wiele aspektów, które w tym momencie przysłaniała jej wściekłość. Zauważyła by ten niezwykle wyraźny amerykański akcent, zwróciłaby uwagę na jego idealnie wyrzeźbione ciało, którego nie jeden mężczyzna by mu pozazdrościł. A tymczasem widziała tylko ten jego uśmiech, który wydawał się w jej oczach zakrawać o lekceważący stosunek do jej osoby. W pewnych sytuacjach powinna rzeczywiście troche wyluzować i nie zakładać z góry, że każdy od razu ma za nic jej zdanie. Jednak taka już była i w tej chwili rażąco drażniła ją postawa stojącego przed nią czarodzieja.
Nawet powieka jej nie zadrżała, kiedy usłyszała o tym, że należy on do personelu szkoły. Tym bardziej powinien baczyć na swoje zachowanie, które w tej chwili było wysoce niestosowne. Jednak nie zdążyła nic na to powiedzieć, bo ten obdarzył ją kolejnym spostrzeżeniem. Aż wyprostowała się, by spojrzeć na nieznajomego. Merlinie (nie Ty!), nawet to, że był od niej wyższy i musiała zadzierać głowę aby spojrzeć mu w oczy kiedy stał tak blisko, doprowadzało jej do szału...
- Zastanówmy się, kto wywołuje we mnie ten gniew - rzuciła hardo, wpatrując się przenikliwie w jego niecodzienny odcień tęczówek, który nawet w tym momencie nie wzniecał w niej żadnych pozytywnych odczuć. A zauważając jak dystans między nimi znowu stopniowo się skraca, omiotła spojrzeniem jego twarz, starając się nie rozproszyć ciepłem bijącym od jego ciała, znajdującego się zdecydowanie za blisko. Problemem zdawał się być także widok kilkudniowego zarostu, który zawsze przyprawiał ją o niepotrzebne palpitacje serca. Ale już słysząc jego kolejne słowa, kącik jej ust uniósł się nieznacznie do góry, a sama Patricia miała ochotę parsknąć śmiechem. Ten koleś potrafi być zabawny, nie ma co... - przemknęło jej przez myśl, zanim nie powiedziała:  
- Czyli to jest Twoja metoda. Pozwól, że Ci coś doradze: kobiety wolą kiedy doprowadza się je do szaleństwa w zupełnie inny sposób. - wreszcie nie tylko jego usta zdobił uśmiech, ale i na jej twarzy pojawił się takowy, kiedy uświadomiła sobie, że facet wyraźnie z nią w tej chwil pogrywa. Specjalnie ją prowokuje, aby mieć satysfakcję z jej gwałtownych reakcji, bo zauważył, że jest podatna na złość. A na to nie mogła pozwolić. Uniosła więc dłoń, by leniwym ruchem odgarnąć włosy do tyłu, a kiedy opuszczała ją wzdłuż tułowia, niby mimochodem zahaczyła o przednią część jego uda, rysując szczupłymi palcami po gładkim materiale spodni.
- Jesteś pewien, że chcesz wystawiać na próbę moją cierpliwość? Zapewniam Cię - nie chcesz - oznajmiła, próbując odgadnąć czy tak naprawdę jest niespełna umysłu czy może celowo szuka sobie wroga. Tylko, że nie wskazywała na to jego uwaga skupiona na szkarłatnym stworzeniu, które po chwili zniknęło gdzieś między drzewami. Brandon za to była podatna na bodźce i to bardzo. Nigdy nawet tego specjalnie nie ukrywała i ci którzy ją znali przyzwyczaili się do jej impulsywności. Co nie znaczyło, że im to nie przeszkadzało.
Jawne oburzenie pojawiło się na jej twarzy, kiedy mężczyzna po raz kolejny się odezwał. Po raz kolejny zacisnęła mocniej palce, ukrywając je w dłoni, skulonej w pięść.
- A czy szkolne błonia przypominają Ci plaże? - wypaliła, wyraźnie poirytowana jego argumentem. Fakt, szybko traciła cierpliwość, ale w tym przypadku, Merlin jej świadkiem (dosłownie) i tak długo wytrzymała jak na swoje możliwości. Spuszczając wzrok na piórko, które jej podał, wcześniej robiąc krok w tył, automatycznie po nie sięgnęła, by po chwili spojrzeć na niego bliżej z bliżej nieokreślonym wyrazem. A później przedstawił się i jeszcze bardziej krew zawrzała w jej żyłach, co prawdopodobnie można było zaobserwować też na jej twarzy. Potrzebowała kilku chwil, aby policzyć w myślach do dziesięciu i nie zachować się jak wulgarna dziewucha, uciekająca się do prymitywnej przemocy fizycznej wobec tegoż osobnika.
- Przyznaj po prostu, że Ci się podobało, Merlinie. Jeśli będzie to podbudowywać Twoje ego, mogę to robić częściej. - zakomunikowała już niezwykle spokojnie, starając się włożyć w swoją wypowiedź jak najwięcej ironii, uśmiechając sie przy tym "uroczo". Po chwili jednak westchnęła lekko, darując sobie kolejne kąśliwe komentarze i postanawiając nie dać się znowu wyprowadzić z równowagi jakimikolwiek słowami.
- Patricia. I byłoby mi równie miło, gdy nie to, że jesteś niereformowalny i nie docierają do Ciebie żadne argumenty. - oznajmiła rozbrajająco szczerze wpatrując się w jego niewzruszony uśmiech. - Ale dziękuje za prezent, uznam to za rekompensatę za straty moralne, z jednoczesnym przyznaniem się do winy - dodała po chwili, posyłając mu odrobinę zuchwały uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Villeneuve

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : Wysportowana sylwetka, pogodne spojrzenie, kanadyjski akcent
Galeony : -715
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t19518-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19715-poczta
https://www.czarodzieje.org/t19521-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19716-merlin-villeneuve-dziennik
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptyPon Kwi 19 2021, 21:33;

  Gdybym miał tak wyleźć z ciała i jako dusza popatrzeć na całe to zajście z boku i psychologicznie ocenić sytuację, to oczywiście, że bym stwierdził o premedytacji w moich działaniach, które może nie bezpośrednio, ale miały na celu wzburzenie emocji kobiety, którą bardzo poruszyła moja goła, nieco mokra klatka piersiowa. Moje nieco lekceważące podejście wcale nie pomagało i sam nie wiem do czego dążyłem swoim zachowaniem, acz z pewnością nie przystało ono trzydziesto-sześcio letniemu mężczyźnie. Choć jak ktoś mnie zna to wie, że to moja cecha charakterystyczna. Bardziej swoim usposobieniem pasowałem do własnych studentów niż reszty kadry nauczycielskiej. Choć i to porównaniu może być mylne, ponieważ jak się powoli zaczynałem orientować, to i sama kadra jest dość młoda. Średnią zawyża jedynie profesor transmutacji Patton Craine, no i oczywiście pan Ellery, który no, jest duchem.
  Nie zgadzałem się z jej myślami, ale hej, przecież ja ich nie słyszałem! Patrzyłem na nią jedynie z tym wiecznie nieznikającym uśmiechem na twarzy, przy czym wzruszyłem jedynie ramionami na jej zwrócenie uwagi.
  - Nie mam absolutnie pojęcia, choć się domyślam – odrzekłem, puszczając jej jeszcze figlarnie oczko, otwarcie sobie z nią pogrywając. Samo nasze zbliżenie było niczym bomba zegarowa, która zaraz miała wybuchnąć gamą emocji, które zbierały się wokół nas. Ja sam czułem jak adrenalina powoli krążyła w moich żyłach, jakby mój organizm sam zdecydował, że zaraz może się coś wydarzyć. Czy podświadomie traktowałem ją jako potencjalne zagrożenie? Z jednej strony wcale się nie spodziewałem, że wyjedzie mi tutaj z pięściami, przecież tak dobitnie dba o to, by jej uczniowie nie zobaczyli za dużo, a z drugiej zaś strony przecież wcale jej nie znałem, to było nasze pierwsze spotkanie, które już samo w sobie obfite było w najróżniejsze emocje. Może i zwroty akcji, kto wie…
  - Metoda? Jak to przecież ty mnie zaczepiłaś, chcesz mi tu zasugerować, że powinienem zwrócić uwagę na pewne sygnały z twojej strony? Jak tak to przepraszam, przy naszym następnym spotkaniu na pewno będę bardziej spostrzegawczy. – Odbiłem piłeczkę, dodając jeszcze na dobitkę: - No widzisz, tak ci pięknie z uśmiechem, kto wie jak by to spotkanie się potoczyło gdybyś to z nim je zaczęła. Może bym doprowadził cię do tego innego szaleństwa, o którym tak myślisz.- Dalej sobie z nią pogrywałem, odwzajemniając szeroki uśmiech. Czy ja wiem, myślę, że prowokuję bo były pod to fundamenty, podstawy, które można fajnie w przyszłości przekształcić w ciekawą znajomość. Jeszcze z żadnym innym nauczycielem nie nawiązałem tak szybko takich bliskich spojrzeń i uśmiechów!
  - Chyba ty to robisz specjalnie. Niby zadajesz pytanie, ale potem na nie odpowiadasz, tak żebym ja zaprzeczył i powiedział, że jednak chcę. No to proszę. Od samego początku spotkania, baaardzo mi zależy na naruszeniu twoich granic cierpliwości. I ty o tym wiesz. – Popatrzyłem na nią nieco tajemniczo, lekko mrużąc uczy, pokazując przy tym swoje równe, białe zęby, uśmiechając się w dość specyficzny sposób – flirciarski wręcz.
  Nieco się odsunąłem, z lekko tryumfalnym wyrazem twarzy, kiedy moje kolejne słowa przyczyniły się kolejnym dawkom irytacji w głowie mojej towarzyszki. Coś czuję, że sprawia mi to zbyt dużą przyjemność, żeby na tym poprzestać, a mam również wrażenie, że gdyby jej to tak bardzo przeszkadzało to by nie dała się tak zapędzać w kozi róg.
  - Cóż, nie, ale fajnie jakby przypominały, nie uważasz? – Zbyłem jej pytanie swoim własnym, specjalnie wyciągając całą merytorykę jej pytania i odrzucając ją, skupiając się na czymś zupełnie niezwiązanym w temacie niczym oprócz samą plażą.
  Szczerze się zaśmiałem czystym, kanadyjskim akcentem, kiedy tym razem to ona odbiła piłeczkę, mówiąc o moim ego. Brawo! O to właśnie chodzi!
  - Och tak, tak mi mów. Bardzo mi się podobało, od razu umawiam się na kolejną sesję, jak nie chcesz żeby to były błonia, to może być moje mieszkanie, mogę zapisać ci adres. – Odpowiedziałem figlarnie, po raz kolejny puszczając jej oczko.
  - Aj, przepraszam cię najmocniej, najwidoczniej przez to gwizdanie na widok mojego nagiego ciała nieco ogłuchłem bo niestety nie usłyszałem ani jednego argumentu. - Odpowiedziałem, następnie podnosząc ręce do góry w geście poddania i przyznania się do winy. – O tak, przyznaję się i skazuję się na każdą karę. Ponownie powtarzam propozycję, na błoniach tak chyba nie po twojemu mi ją egzekwować, możemy to zrobić w moim mieszkaniu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 3595
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptyWto Kwi 20 2021, 10:33;

Nie potrzebowała analizy psychologicznej, aby zrozumieć, że mężczyznę, którego miała przed sobą bawi psucie jej krwi. Nie wierzyła w to, że nie zdawał sobie z tego sprawy, przez co irytowała się jeszcze bardziej. Właśnie ten szczeniacki stosunek do otoczenia i postawa niewzruszonego cwaniaka sprawiały, że najchętniej uciekła by się do rękoczynów, gdyby tylko mogła. Jednak na dobrą sprawę nawet nie zaczęła jeszcze oficjalnie pracy w szkole, a już miała sprowadzać na siebie kłopoty? Przez takiego chojraka jak on? Wyglądał na dojrzałego, ale naprawdę zachowywał się jakby zatrzymał się na wieku dojrzewania i zupełnie nie dotyczyły go jakiekolwiek normy przyjęte przez społeczeństwo.
Usłyszawszy kolejne słowa nauczyciela i gest wykonany w jej stronę, przymknęła na moment powieki, wypuszczając wolno powietrze z płuc. Czy w na oddziale zamkniętym w Mungu nie brakowało im czasem pacjenta? Może i to spotkanie było emocjonujące i wywoływało cała lawinę nie do końca opisanych uczuć, jednak naprawde w mgnieniu oka wyprowadzał ją z równowagi i nic nie mogła na to poradzić. Niech się cieszy, że poprzedniego dnia wyżyła się z Julią na boisku, bo już dawno leżałby z rozprutą tętnicą szyjną...
- A czy nie daję Ci wystarczająco wyraźnych sygnałów co do tego, że powinieneś się ubrać i grzecznie, bez gadania wrócić tam skąd przyszedłeś? - spytała po chwili, unosząc powieki i z błyskiem determinacji w lazurowych tęczówkach, przysunęła się bliżej niego, jakby prowokując, aby wytrzymał jej wzrok. - Może kiedyś skorzystam, skoro tak ochoczo proponujesz. Zdecydowanie wole ten rodzaj szaleństwa niżeli stan obecny. - oznajmiła na moment rezygnując z ofensywy na rzecz typowego zagrania, którego celem miało być zdezorientowanie go. W końcu zapewne spodziewał się, że odpowie mu jakąś ciętą ripostą albo równie zadziornym tekstem, a tymczasem pozwoliła mu odczuć, że jest górą i uległa w jakiś sposób jego urokowi czy też złapała się na jego haczyk. Jednak nic bardziej mylnego, bo już kiedy usłyszała jego kolejne słowa i zobaczyła ten uśmiech, jej własny uleciał z twarzy dziewczyny w dwie sekundy, pozostawiając jedynie nikły cień zaciekawienia dalszym przebiegiem tego spotkania (skoro już w tej chwili tak ją testował).
- A więc udało Ci się to, naruszyłeć je w znacznym stopniu. Co tym zyskałeś? - zwróciła się do niego, zaczepnie prowokując go do myślenia. W końcu on sam robił to cały czas w stosunku do niej samej. - Ale widzisz, wszystko co sobie zakładam - działa. Tańczysz jak Ci zagram - dodała po krótkiej chwili z nutką rozbawienia, całkiem zadowolona z tego, że tak się dzieje. Cóż, sam jej to podsunął, a więc nie ma się czemu dziwić, że to wykorzystała, uśmiechając się lekko perfidnie.
Rzeczywiście, o dziwo owe potyczki słowne, mimo, że podnosiły jej ciśnienie, wywoływały także nietypową ekscytację, która koniec końców jej się podobała. To jasne, bo gdyby tak nie było, to by z nim nie dyskutowała, tylko znając jej gorącą głowę, nagadała mu do słuchu, nie dopuszczając całkiem do głosu i zwyczajnie się stamtąd ulotniła, żeby nie musieć go już oglądać. Tymczasem ta rozmowa z każdą chwilą stawała się coraz ciekawsza, choć co jakiś czas korciło ją, żeby  naruszyć strukturę idealnego nosa mężczyzny. Tak jak w tym momencie, kiedy zarzucił jej, że przesadza i przywołał za argument negliż na plaży.
- Widze, że chciałbyś aby tak było, bo już nawet zacząłeś wdrażać tamtejsze zwyczaje - mruknęłą, znacząco lustrując jego półnagą sylwetkę, oczywiście najwięcej uwagi poświęcając dosychającemu już w tej chwili z wody torsowi. Dopiero teraz przyszło jej na myśl, że jest naprawdę dobrze zbudowany i miło się na niego patrzyło.
Życzyła by sobie, żeby nie było widać na jej twarzy zdziwienia jego kolejnymi słowami, jednak tak nie było. Uniosła lekko brwi w momencie kiedy do niej ponownie mrugnął.
- Nie stać Cię na moją innowacyjną terapię - oznajmiła, przyjmując wcześniejszy wyraz twarzy i lekko zadzierając głowę, w pewnym siebie geście. Natomiast to co usłyszała potem rozbawiło ją szczerze i to do tego stopnia, że nie mogła powstrzymać tej autentycznej reakcji, pokazując ją jawnie, jakby właśnie odpowiedział jej całkiem dobrej jakości dowcip. Widać, że już odrobinę zmieniła stosunek do tej rozmowy, ale też do rozmówcy.
Usłyszawszy kolejny raz jego propozycję kącik jej ust powędrował do góry, a oczy zabłysły. Skrzyżowała ramiona na piersi i spojrzała na niego zaintrygowana.
- To w takim razie to będzie sesja dla Twojego ego czy dla mojego, które w tej chwili potrzebuje wymierzenia kary? - zapytała, a w myślach nie dowierzała, że z tak nietypowej rozmowy, jaka sie między nimi rozwinęła, przeszli do jawnego flirtu. Ale trzeba było przyznać, że Merlin dorównywał jej dzielnie kroku zarówno w jednym jak i drugim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wiktor Krawczyk

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Mańkut, Rude włosy, centymetrowa blizna na udzie w kształcie smoka. Na policzkach i nosie ma piegi, które według rodzeństwa dodają mu uroku. Amulet Uroborosa zawsze na szyji +1 ONMS
Galeony : 904
  Liczba postów : 560
https://www.czarodzieje.org/t18845-wiktor-iwan-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19010-irys-wik#547591
https://www.czarodzieje.org/t18897-wiktor-iwan-krawczyk#543748
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptySob Paź 02 2021, 17:57;

Wiktor korzystając z faktu, że wszyscy skupili się na codziennych zajęciach wymknął się z zamku na spacer.
Ubrany w zwykłe bojówki i równie zwykłą bluze z kotem mumią i dynią na piersi. Ot, zwyczajnie czuł taką potrzebę. Zamyślony, z poważną miną ruszył schodami w górę. Od dzisiejszego poranka nie miał najlepszego humoru, a stosunek niektórych uczniów do innych osób zwyczajnie go irytował. Wyszedł na spacer wdychając chłodne powietrze do płuc. Uśmiechnął się pod nosem do Irysa który siedział mu na ramieniu, pocierając lekko zmarznięte ręce.
Nie było godziny w której nie usłyszałby zwrotu "rudzielec" lub rudy kujon". Bo czym się tu więcej szczycić? Nie był ani piękny, ani bogaty. Rozum to jedyna rzecz którą posiadał. Krawczykowi udało się tym razem złapać żabe karta nie byle jaka Salazar Slytherin.Czarnoksiężnik, jeden z legendarnych założycieli Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Posiadał zdolność wężowej mowy.
Z powagą na twarzy, zamiast sympatycznego uśmiechu szedł w górę nie patrząc zupełnie na schody jakby zupełnie zapomniał gdzie jest.
I w pewnym momencie gdzieś między szczelinami w zasadzie prawa stopa była już na stopniu szesnastym, zaś lewa na siedemnastym poczuł, że nie może się ruszyć, a do jego uszu jakby z opóźnieniem dotarł trzask. Przeniósł spojrzenie w dół i zamarł. Pięknie. Wiktor najzwyczajniej w świecie utknął. Plasnął się z otwartej dłoni w twarz.
- Brawo, ruda fujaro. - mruknął sam do siebie sięgając w kierunku kieszeni.
Chwila, chwila... jakie to było zaklęcie? Przecież je pamiętał... Sekundka i sobie przypomni. Z pewnością.
@Ana María Miranda

https://www.czarodzieje.org/t20713p130-kostki-czekoladowe-zaby#665876
klątwa nie działa1
salazar sliterin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ana María Miranda

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 163
Galeony : 167
  Liczba postów : 69
https://www.czarodzieje.org/t20362-ana-maria-miranda
https://www.czarodzieje.org/t20377-poczta-mariiiiii#644374
https://www.czarodzieje.org/t20378-ana-maria#644375
https://www.czarodzieje.org/t20375-ana-maria-miranda
https://www.czarodzieje.org/t20831-ana-maria-miranda-dziennik
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptyWto Paź 05 2021, 09:44;

Klątwa - Gwiazda 2 :((
Żabka - Stara mateczka Hubbard

Zimno... zimno... mogło być gorzej, ale jest zimno. Biedna Aneczka już powoli myślała, że pozbyła się tej klątwy, jednak nie tym razem. Od rana nie miała najlepszego humoru.. jesienne słoneczko, coraz częściej chowało się za chmurami. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt klątwy jaka spadła na Latino i jej dosyć gorącego harakteru, który nie lubi być stopowany żadnym zimnym myśleniem.
Mimo wszystko, ubrana w szalik Gryffindoru i najgrubszą bluzę jaką miała wyszła na błonia. Po co? Zapewne, aby zapalić gdzieś w ukryciu... nie robiła tego za często, nigdy nie mówiła o sobie jakby była uzależniona, ale jednak nałóg to nałóg. Schodziła właśnie schodkami, kiedy zauważyła tego rudego chłopaka, z którego nabija się chyba cały zamek? Szczerze, nigdy jej nie interesowały dramy, które nie kręcą się wokół jej samej. Ten rok jak i cały zamek, był jej, więc dlaczego miałaby się przejmować jakimś rudym krecikem.
Przystanęła w bezpiecznej odległości, czekając aż ta młoda pokraka poradzi sobie ze swoim problemem. Nie od dzisiaj wiedziała, że to całe zimno wywołuje zniej straszną wredotę, którą raczej nigdy nie była, dla przypadkowo spotkanych ludzi. Wolała więc zająć się na chwilkę czymś innym, przecież i tak by mu nie pomogła, a wyszłaby na bezduszną, gdyby tam podeszła.
Z nudów i przypominając sobie, że czekoada podobno działa dobrze na ogrzanie organizmu z kieszeni wyjęła czekoladową żabę. Zabawa dla dzieci... ta, akurat, Ana po spotkaniu z Maksiem bardzo wciągnęła się w te całe zbieranie kart. Tym razem wylosowała Starą mateczkę Hubbard...ciekawa osobowość.
-Zwabiała do siebie zwierzęta, a następnie...- Ana aż nie mogła doczytać do końca, no cóż ciekawa persona, ale nagle zdała sobie sprawę, żejest dokładnie tak samo bezduszna, dla tego chłopaka co ta cała stara mateczka, i że musi mu pomóc. Dziwne to było zjawisko, ale Ana naprawdę zapragnęła ocieplić swój wizerunek.
-Hej- krzyknęła na poczatku trochę oschle podchodząc do rudzielca. -Co jest?- nie chciało jej się marnować na niego zbyt wiele słów... a może to tylkopozory? Może naprawdę jest spoko gościem i Anka spędzi z nim miło chwilę czasu?

@Wiktor Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Wiktor Krawczyk

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Mańkut, Rude włosy, centymetrowa blizna na udzie w kształcie smoka. Na policzkach i nosie ma piegi, które według rodzeństwa dodają mu uroku. Amulet Uroborosa zawsze na szyji +1 ONMS
Galeony : 904
  Liczba postów : 560
https://www.czarodzieje.org/t18845-wiktor-iwan-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19010-irys-wik#547591
https://www.czarodzieje.org/t18897-wiktor-iwan-krawczyk#543748
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptySob Paź 09 2021, 15:50;

Puchon lekko podirytowany szarpnął nogę do góry, ale jak na złość schodek jakby jeszcze bardziej się zapadł. Pięknie. Utknie tu na wieki wieków.
Z zamyśleniem wpatrywał się w dół jakby oczekując, że schodki które więziły jego nogi podpowiedzą mu jakiej formułki powinien użyć aby się wydostać.
Niestety, ani słowa ze strony schodków. Za to słowa nie znajomej koleżanki z domu które sprawiły, że aż zamarł usłyszał tuż obok swojego prawego ucha.
Wiktor zaczął nerwowo machać różdżką, którą wyciągnął z kieszeni, kierując ją w dół, wprost na te dwie pułapki. Po chwili przypomniało mu się na chwilę zaklęcie. jedno machnięcie różdżki i lewa noga została uwolniona. Kiedy chciał wyciągnąć też drugą... zapomniał znów zaklęcia. Pięknie.To się nazywa brak pamięci krótkotrwałej czy coś takiego. Rybka Dolly z "Gdzie jest Nemo?" miała coś takiego. On miał takie zaniki pamięci tylko kiedy był zły, albo przerażony.
A teraz czuł i jedno i drugie. No jak to szło? Przecież przed sekundą znał to zaklęcie!
Znowu mu się przypomniało. machnął szybko różdżką i wyciągnął nogę z przepaści przeskakując schodek do góry, który... też okazał się być pułapką.

@Ana María Miranda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 536
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptySro Kwi 27 2022, 00:31;

Czuła się… taka trochę pożarta i wypluta przez życie. Prawie tak jak po użarciu przez wilkołaka. Nie no, właściwie to nie aż tak tragicznie. Ale daleko jej było do okazu szczęścia. Odkąd zniknął księżyc ciągle czuła się niesamowicie zmęczona. Zmęczenie to przewyższało nawet radość z faktu, że nie było pełni, więc nie musiała przeżywać katuszy towarzyszących przemianie. Bo z tego akurat bardzo się cieszyła. Miała za sobą cztery pełnie, ale każda przemiana była niemal równie paskudna jak pierwsza. Cały ten cyrk z księżycem, a konkretnie z jego zniknięciem, był na tyle niepokojący, że brak konieczności przemiany stracił na znaczeniu.
Po zajęciach postanowiła połazić trochę po okolicach zamku. W dzikie tereny wolała się póki co nie zapuszczać, póki nie było takiej potrzeby. Jedną wyprawę do lasu przypłaciła spotkaniem z wilkołakiem. A nawet z dwoma. Dementor nie był jej do kolekcji potrzebny. A na pewno nie teraz, gdy była w raczej kiepskiej formie. I chyba właśnie ten spadek formy był odpowiedzialny za to, że właściwie nie dotarła na błonia, tylko zatrzymała się na schodkach na nie prowadzących. Usiadła na jednym stopniu i westchnęła, wbijając spojrzenie w bliżej nieokreślony punkt.

@Russell Alvarez
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ramsey Shaw

Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 174
Galeony : -221
  Liczba postów : 28
https://www.czarodzieje.org/t21408-ramsey-shaw#693200
https://www.czarodzieje.org/t21716-ramsey-shaw-poczta#708529
https://www.czarodzieje.org/t21409-ramsey-shaw#693201
Schodki - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 EmptySro Wrz 21 2022, 18:04;

Trening Puchonów - wrzesień 2022

Jego trema była raczej umiarkowana. Nie zdecydował się na żadne oficjalne listy z przedstawieniami, nie upominał się u żadnego przedstawiciela szkolnego personelu o kapitańskie insygnia, czy nawet wydumane przyzwolenie na objęcie tejże roli w obliczu końcoworocznych kontrowersji. Spodziewał się, że na miotlarskie ogłoszenie zareagują raczej nieliczni i to z ich spotkaniem w wyznaczonym miejscu wiązał jakiekolwiek plany. To im, aktywnym i zainteresowanym quidditchem zawodnikom był teraz cokolwiek winien. Tym, z którymi przyszłe miesiące miał spędzić na wyciskaniu z siebie nawzajem potu, a w mniejszym stopniu również łez i krwi. Sport stanowił wcale wykwintną formę masochizmu tłumaczonego rozwojem ciała i duszy. Niektóre emocje wyzwalał, od innych uwalniał, potrafił stanowić dokładnie to, czego się od niego oczekiwało. Zdolny był pięknie nagradzać, brutalnie karcić, wydawać się najbardziej niesprawiedliwym sędzią na świecie, ale koniec końców skutecznie hartował mentalność.
Ramsey Shaw czekał, stojąc na najniższym stopniu schodków przebiegających po szkolnych błoniach, a jego wzrok skierowany był ku szczytowi wzniesienia, gdzie prowadziły kamienne bloki. Żółta bluza z czarnym kapturem i wyszyte na plecach nazwisko sprawiały, że nie dało się go pomylić z żadnym przypadkowym spacerowiczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Schodki - Page 2 QzgSDG8








Schodki - Page 2 Empty


PisanieSchodki - Page 2 Empty Re: Schodki  Schodki - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Schodki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Schodki - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-