Share
 

 Dom Spokojnej Starości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie z magicznymi wzorami, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 741
  Liczba postów : 638
https://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
https://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
https://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
https://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Moderator




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySro 6 Maj - 17:35;


Dom Spokojnej Starości


Adara Alexopoulos i jej rodzina od lat zajmuję się Domem Starości stojącym na obrzeżach Doliny Godryka. Od kiedy miasteczko zaczęło ponownie rozkwitać jest obecnie najpopularniejszym i najbardziej magicznym domem dla seniorów w całej Anglii. Odbywa się tu wbrew pozorom mnóstwo atrakcji i magicznych warsztatów prowadzonych przez czarodziei najróżniejszych profesji. Szczególnie popularny jest wśród eliksowarów oraz magicznych historyków. Przez tych pierwszych, przez to że posiada najróżniejsze magiczne eliksiry próbujące odmłodzić, wyleczyć czy podtrzymać przy życiu seniorów. Zaś drugich ponieważ oczywiście najstarsi czarodzieje mają najciekawsze historie!


______________________

Zaglada przez
dziurke klucza do
swej malzonki,  
I zamiast nog, widzi ogon, a na nim luskowe plecionki!  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 3707
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1699
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySro 6 Maj - 23:10;

Skoro już pomogłem w organizacji Wiosennych Dni Seniora to poczułem, że powinienem jeszcze coś zrobić dla moich sąsiadów, przemiłych dziadków i babć z Doliny Godryka. Z tego co było mi wiadomo, Dom Spokojnej Starości posiadał w swoich - że tak to nazwę - zasobach, kilka wspaniałych okazów zwierząt, które można było wziąć pod opiekę. Z tego co słyszałem, podopieczni podczas kontaktu z tymi stworzeniami mogli się zrelaksować. Nikt nie kazał im się nimi zajmować. Czasami wystarczała nawet chwila sam na sam z takim aetonanem, powolne gładzenie jego boku i ciepły wiatr łopoczący peleryną, aby wprawić człowieka w lepszy nastrój, zgadzałem się z tym w zupełności. Nie miałem zbyt dobrej ręki do koni, więc z chęcią zająłem się… rogatymi ślimakami. Nie były to jakoś niezwykle wymagające zwierzęta, ale dzięki temu, że praca przy nich była prosta i monotonna, mogłem w całości zatopić się we własnych myślach i pozwolić sobie na chwilę oderwania się od rzeczywistości. Czy rogate ślimaki potrzebowały domków? Pewnie na co dzień nieszczególnie, ale nie powstrzymało mnie to od stworzeniu im kilku niewielkich schronień stworzonych z kawałków prostej sklejki. Zaczarowałem ją w taki sposób, aby stała się odporna na uderzenia ciężkimi, ostrymi rogami, które te stworzonka posiadały. Bez tego, moja konstrukcja miała rozpaść się lada dzień, a przecież nie o to chodziło w pomaganiu, aby efekty były pozorne i tak naprawdę jedynie chwilowe. Kolejny czar sprawił, że wnętrze domku stało się miękkie i przytulne. Przy pomocy opiekuna naszego kółka udało mi się nawet namierzyć odpowiednie pożywienie dla pięciu rogatych ślimaków, chociaż nie mogłem powiedzieć, aby poznanie tej lokalizacji było szczególnie proste i przyjemne w jakikolwiek sposób. Okazało się bowiem, że na drodze ku spiżarni stanęła mi świnia o imieniu Gladys. Nie od wczoraj wiadomo, że świnie są niezwykle inteligentnymi stworzeniami, jeśli chodziło o rywalizację o pokarm. No cóż, Gladys najwidoczniej uznała mnie za jednego ze swoich, bo nie chciała za żadne skarby dopuścić mnie do niewielkiej przybudówki, znajdującej się tuż obok jej zagrody, w której znajdował się pokarm dla moich biednych ślimaków. Christopher O’Connor na szczęście o wiele lepiej radził sobie z ustawianiem świń w szeregu (czyżby to jakieś doświadczenia z uczniami go tego nauczyły? Ach, to wysublimowane poczucie humoru prefektów!). Tylko dzięki niemu mogłem wziąć przysmaki i rozsypać je w nowym domku dla ślimaków i chwilę później przeprowadzić pierwszą próbę osadzenia ich w tej niewielkiej posiadłości. Kiedy nowi lokatorzy zaczęli wesoło (i powoli) pełzać wokół, postanowiłem zadbać jeszcze o stronę wizualną tej konstrukcji. Na czubku domku ułożyłem dywan z młodych listków oraz cienkiego, ale świeżego mchu. Kilka kolejnych zaklęć pomogło mi pomalować sklejkę na ciemny brąz i wyczarować kilka gałązek wychodzących z prowizorycznego okna. Dzięki tym kilku zabiegom, domek zaczął przypominać miniaturowe drzewo, co zachwyciło niektórych podopiecznych Domu Spokojnej Starości. Ich radość była także moim szczęściem. Mogłem opuścić zagrody dla zwierząt z uśmiechem na ustach.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 866
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySro 6 Maj - 23:24;

Odwiedzanie Domu Spokojnej Starości małżeństwa Alexopulos nie było szczytem jej marzeń, z jednej strony ze względu na starszych ludzi, z drugiej na samo małżeństwo i instytucje tegowoż - dzwoniło stanowczo zbyt blisko domu - z trzeciej jeszcze, bo samo w sobie zadanie wiązało się z opieką nad zwierzętami, a Dina nie należała do osób kochających zwierzęta nadmierną miłością. Poprosiła swojego słodkiego dediego i życiową podporę w najtrudniejszych z trudnych wyzwań (takich jak zajmowanie sie obornikiem) Cassiusa Swansea by jej towarzyszył, a choć stawiał pierwotnie opór i był bardzo niechętny to jednak ostatecznie zasypany argumentami o charytatywnym wydźwięku całego przedsięwzięcia zgodził się jej pomóc, choć miała podejrzenia, że to nie charytatywność, a jej obietnica ładnego dziękowania potem go przekonała najbardziej.
Doszedłszy na miejsce skierowała swoje kroki na tyły domku, gdzie znajdowały się zagródki dla zwierząt i same zwierzęta. Jak na preferencje Harlow, to były to zwierzęta stanowczo za duże, może kury były okej, ale na widok koni dostawała padaczki marudząc Swansea, że to bydle ma głowę wielkości jej tułowia, nie wiedziała zupełnie za co się zabrać. Pożałowała, że do tej eskapady nie wzięli ze sobą Ragnarssona, on by zaraz zarządził jak się opiekować bydlętami, na ratunek jednak przyszedł jeden z podopiecznych Adary Alexopulos, jakiś sympatyczny staruszek zapewniający, że on się zwierzątkami w tych zagrodach zajmuje codziennie. Szybko naprowadził dziewczynę na odpowiedni tor myślenia podpowiadając jej, że może zająć się przygotowywaniem mieszanek zbożowych i paszy dla tych stworzeń bo mu i innym seniorom ciężko jest to robić samym. Zabrała się więc kilkoma zaklęciami do sprawnej roboty zapoznając się z książeczką z instrukcjami, w której wypisane były dokładne proporcje każdego składnika paszy dostosowanego do każdej z rady i gatunku mieszkającego tu zwierzątka. Zrobiwszy to co jej podpowiedziano wyszła ze stodółki po to tylko, by zobaczyć jak Cassius w swojej pięknej całej krasie próbuje dogonić uciekające kurczaki, które korzystając z chwili nieuwagi uznały, że oto czas na geronimo zew wolności i gdacząc głośno rozbiegły się po całym terenie ogródka!
- Zaklęciem je! Zaklęciem! - zawołał radośnie dziadzia, ciesząc się z darmowego przedstawienia jakie młodzież zapewniła mu podczas wykonywania swoich obowiązków. Dina korzystając z okazji gdy Swansea próbował dopaść kurczaki (bez wnikania, czy zaklęciem, rękoma, czy jeszcze inaczej) weszła do kurnika, by kilkoma zaklęciami uprzątnąć starą słomę i rozsypać nową, tak jak było napisane w instrukcji znajdującej się w stodole z paszą. Jak nie zaczęła kichać i prychać wychodząc z tego kurnika, to aż rozdeptała niechcący jajko, bo się okazało, że księżniczka ma alergie jakąś na tę słomę i zaraz spuchła na twarzy, zaczerwieniła się cała i z tym rozdeptanym jajkiem na trzewiku wyglądała jakby miała jej zaraz pójść uszami para. Spojrzała gniewnie na kurczaki i poszła zająć się ostatnią zaplanowaną na dziś rzeczą, czesaniem koni, z nadzieją, że ten horror skończy się szybko. A nawet szybciej niż szybko! I nigdy tu nie wrócą!

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySro 6 Maj - 23:34;

Wzięcie udziału w spotkaniu stowarzyszenia miłośników przyrody to był naprawdę idiotyczny pomysł i Cassius niechcemisięrobićgłupot Swansea doskonale o tym wiedział. Zwłaszcza, że możliwość wzięcia udziału w spotkaniu wymagała zapisania się, co cholernie bolało jego durną, męską dumę, jaka wymagała przecież od niego, aby trzymał się raz powziętej ścieżki. „Śmierć zwierzętom, Fairwynowie do boju” prawie było przecież jego mottem, zwłaszcza że tak naprawdę nie robił tego wszystkiego dla siebie. Gdyby tylko taka myśl postała mu w głowie, najpewniej musiałby zgłosić się do jakiegoś szamana, co by mu te durne myśli z głowy wypędził jakimś cudownym egzorcyzmem. Niestety, Casio był nawiedzony przez kogoś zdecydowanie bardziej zdeterminowanego do brania udziału w idiotycznych spotkaniach dla grupy piętnastolatków. Dina Harlow nie pozwalała się spławić, przekonując go, ze będzie fajnie, a ona się odwdzięczy. No cóż, żył tą myślą, nic innego mu nie pozostało. Zwłaszcza, że okazało się już na wstępie, iż ledwo po przekroczeniu przez nich progu Domu Spokojnej Starości, jakiś imbecyl - znaczy, uczeń - przypadkiem wypuścił stadko osławionych kurek, ulubienic pani Alexopoulos, które zaopatrywały od miesięcy seniorów w świeże, smakowite jajeczka. No i gonił je biedak, biegnąc za nimi jak jakiś idiota, bo chyba tego od niego oczekiwała jego dama - robienia z siebie kompletnego debila. Nie miał pojęcia jak się łapie kury. Nie wiedział nawet, że potrafią tak szybko biegać, dopóki nie musiał doświadczyć tego osobiście. Był to niemiły szok. Tak samo jak nieprzyjemnym okazał się fakt, że kury mają całkiem ostre dzioby. Jedna z nich, złapana wreszcie po przebiegnięciu się dookoła ogródka chyba ze trzy razy, dźgnęła go dziko w dłoń swoim ostrym, acz niepozornym narzędziem zagłady wyrastającym z jej główki. Krew polała się nieomal od razu, tak samo jak stek przekleństw. Cassius jednak dzielnie trzymał tę kurzą morderczynię i pech chciał, że trzymał trochę za mocno. Kurka zaczęła się wyrywać, wydając z siebie naprawdę niepokojące dźwięki. Pani Alexopoulos zaczęła wrzeszczeć razem z nią, aby puścić jej biednego kurczaka, a Cass jak totalna ofiara dziwnego zbiegu okoliczności no puścił tę kurę, bo co miał zrobić. Zdecydowanie wyproszony z terytorium, po którym rozbiegły się mordercze stworzonka, nachmurzony jak nigdy, zajął się przykładaniem do rany fragmentu swojego t-shirtu. Ze zbolałą miną czekał na Dinę przed kurnikiem, z którego ta po pięciu minutach wyskoczyła jak oparzona. Nawet nie pytał go jej się stało, bo najpierw musiał ryknąć śmiechem. Ona taka wystraszona, wymazana jajem, a on zakrwawiony po starciu z bandą opierzonych stworzonek.
- Dobrze, że to kurczaki, a nie buchorożce. - Zauważył kwaśno, biorąc widły, aby posprzątać ten kurnik do końca, a przynajmniej, żeby zrobić trochę zamieszania, że jednak coś tam robi. Wyszło całkiem nieźle, bo facet, który zajrzał do środka był pod wrażeniem jak ładnie jest rozsypana karma, ale zamiast pochwalić za to Dinę, laury zebrał Cassius. Rozbawiło go to na tyle, że do końca dnia delikatnie przeginał pałę i dociskał jej szpilkę.
Nigdy. Więcej. Żadnych. Kółek.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 598
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 575
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyCzw 7 Maj - 9:47;

Victoria nie zastanawiała się zbyt długo nad zadaniem, jakie nieoczekiwanie pojawiło się w ramach kółka. Było dla niej doskonałym wręcz ćwiczeniem, ale przy okazji pozwalało na rozwój empatii z jej strony. Poza tym, skoro przyjęcie seniorów miało swój temat przewodni, mogła również pobawić się własną wyobraźnią i dobrać coś, co naprawdę by do tego pasowało. Nie miała żadnych oporów przed tym, by zabrać ze sobą Lou, chociaż dziewczyna może nie była jakaś rewelacyjna z transmutacji, to chciała pomóc i przy okazji dowiedzieć się czegoś nowego, a to Brandon zdecydowanie odpowiadało. Poza tym wszystko wskazywało na to, że temat przyjęcia, na jakie szykowały rzeczy, bardzo jej się spodobał, a przynajmniej tak Victoria wywnioskowała z ich wcześniejszej rozmowy. Teraz, kiedy przybyły na miejsce, przywitały się z personelem i tymi staruszkami, którzy akurat znajdowali się w ich pobliżu, uśmiechnęła się lekko do towarzyszki, kiedy prowadzono je do właściwego pomieszczenia.
- Masz już jakieś pomysły? Bo nie jestem pewna, czy próba dekorowania talerzy łuskami, to aby na pewno dobra myśl. Wyglądałyby może ciekawie, ale raczej na pewno nie byłyby zbyt użyteczne - powiedziała, a w jej głosie łatwo dało się wyłapać entuzjazm. Nic dziwnego, mogła w końcu działać, poćwiczyć, zrobić coś, na czym jej zależało! Brandon aż paliła się do pracy, zdawało się, że te zaklęcia, to całe zadanie, było dokładnie tym, co jej odpowiadało i co jej się podobało, szła więc jak burza. Miała już w dłoni różdżkę, którą postukiwała ostrożnie o nogę, rozważając wszystkie możliwości. Kiedy wprowadzono je do pomieszczenia i życzono powodzenia, uśmiechnęła się ponownie, odgarnęła włosy na ramię i znowu spojrzała na Lou, czekając na to, co ta powie.
- Najpierw i tak trzeba im przywrócić świetność, bo niektóre wyglądają naprawdę fantastycznie. O, no i tak jak mówili, nie mamy tutaj zbyt wielu naczyń. Hm, to oznacza kilka dodatkowych zaklęć. Wydaje mi się, że umiesz cofnąć przemiany, prawda? - powiedziała i uniosła lekko brwi w niemym pytaniu, ale nie było w nim nic ze złośliwości, po prostu uznała, że trzeba się zorganizować, że trzeba zorganizować swoją pracę tak, by była jak najwygodniejsza i wyglądała efektywnie. Miała na sobie koszulę z długimi rękawami, nic zatem dziwnego, że zaraz je podkasała i spojrzała z szerokim uśmiechem na swoją towarzyszkę. Można było odnieść wrażenie, że jej oczy po prostu błyszczą całe z podekscytowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyCzw 7 Maj - 17:54;

| W innym czasie

Wystarczyło, że Max bąknął przy śniadaniu o zadaniu z koła, a siedząca obok Nancy szybko podchwyciła temat. Kompletnie nie zwróciła uwagi na to, że wspomniał o nim z niejaką niechęcią, bo akurat szukała kogoś kto mógłby razem z nią wybrać się do doliny, by pomóc w opiece nad zwierzętami w domu spokojnej starości. Zagadała go i chłopak nie miał już wyjścia, wplątał się w tą sprawę i Puchonka absolutnie nie zamierzała mu odpuścić bez względu na marudzenie, które puszczała mimo uszu.
Kiedy pojawili się na miejscu za pomocą szkolnego światłoklika z ust nie znikał jej uśmiech. Nie traktowała tego jako zadanie, ani jako obowiązek, ale jako świetną okazję do wymiziania wszelakich zwierzaków! Sama przyjemność! A jeśli miała przy okazji odciążyć z obowiązków mieszkańców domu spokojnej starości, to tym lepiej. Szczególnie, że w zagrodach seniorzy mieli całkiem pokaźne stadko z dwoma pegazami i kudłoniem na czele. Jeśli zaszłaby taka potrzeba chętnie wspomogłaby ich również w innych zadaniach, ale szkoła sprawnie zorganizowała uczniów i średnia wieku w okolicy wyraźnie spadła, dzięki chętnym do pomocy członkom hogwarckich kółek.
- Nie mogę się doczekać, Merlinie, ale super zadanie! - Ekscytowała się, może nieco nadmiernie, ale gdzieś po cichu liczyła, że będzie miała możliwość wdrapać się na jakiś futrzasty grzbiet. To by było coś! Na koniach już jeździła, ale dosiąść pegaza?! Marzenie! - Chodź, chodź, będzie super, mówię ci! - Poganiała Maxa całą drogę, zanim trafili do zagrody, w której panował niemały harmider. Kury przebiegały pod nogami, świnia wydawała jakieś dziwne dźwięki, a konie zerkały na nich zaciekawione. Brązowe oczy błysnęły radośnie na ten widok i Nancy wyrwała do przodu by przywitać się ze wszystkimi czworonożnymi mieszkańcami. Dopadła jednego z pegazów i zerknęła na Maxa, szczerząc się od ucha do ucha.
- To co? Do roboty. Myślę, że te aetonany wymagają bardzo dokładnego czyszczenia. - Stwierdziła z jak największą powagą, jednocześnie drapiąc zwierzę za uchem. Cóż, ewidentnie miała słabość do tych skrzydlatych wierzchowców.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 441
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 441
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyCzw 7 Maj - 18:13;

Na chuj mu to było? Doskonale wiedział, dlaczego poczuwa się do odpowiedzialności w kwestii opieki nad tymi magicznymi stworzeniami. Sprawę eliksirów, czy szukania wspomnień, mógł sobie całkiem łatwo wyjaśnić, w końcu wiązało się to niejako z jego wyborami i przyszłością, z tym wszystkim, co postanowił robić i przyjął, że będzie jego, nie tylko teraz, ale i później. Magiczne stworzenia jednak nie były czymś, co niesamowicie go fascynowało i właściwie to pluł sobie w brodę, że w ogóle cokolwiek wspomniał przy Nancy. Z drugiej jednak kurwa, strony, doskonale wiedział, dlaczego to zrobił. Myśląc o tych staruszkach, myślał nieustannie o Rose i o tym, czego nie udało mu się zrobić, w jak wielu rzeczach nie był w stanie jej pomóc. Zbyt leniwy albo zbyt rozkapryszony, by dostrzec coś, co miał podane pod sam nos. być może zatem chciał odpokutować, czy zrobić coś podobnego, dał się zatem wlec właściwie za rękę, mówiąc przy okazji, że w sumie to dobrze, bo i tak miał się później zobaczyć jeszcze z pozostałymi osobami, ale tak, był kapryśny. Dziwił się właściwie, że Nancy go znosi, ale zorientował się już, że jest naprawdę wspaniałą dziewczyną i gdyby tylko był poważniejszy, to może spróbowałby coś z tym zrobić. A tak? Cóż, miał ją za zajebistą kumpelkę, a już zdecydowanie od czasu, kiedy odpierdalali z tymi gargulkami.
- Co takiego super jest w szczotkowaniu koni? - burknął jeszcze, starając się przy okazji uśmiechnąć, czy coś tam, kiedy wskazywano im miejsce, gdzie można je znaleźć, a potem mruknął coś niewyraźnie pod nosem. Na całe szczęście dziewczyna była pełna entuzjazmu i miłości do tych stworzeń, więc Max nieco się uspokoił, dochodząc do wniosku, że to nie może być kompletna, pierdolona katastrofa, a przynajmniej to właśnie chciał sobie wmówić, czy coś tam, kurwa. To łatwe rzecz jasna nie było, ale skoro już tutaj sterczał, to nie zamierzał bawić się w żaden jebany słup soli, no bo i na co by tutaj lazł?
- Dobra... Wiesz, czym się je czyści? Byle jaką szczotką, czy co tam? - rzucił jeszcze, uśmiechając się do niej lekko, bo mimo wszystko jej entuzjazm był niesamowity i w pewien sposób, jeśli można tak powiedzieć, sprawiał mu nawet przyjemność. Nie wiedział, czy to było, kurwa, dobre słowo, ale na pewno mu się udzielało.

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : blizny na twarzy po celtyckiej nocy, francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja, niewielka blizna na wewnętrznej stronie nadgarstka
Galeony : 439
  Liczba postów : 581
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyCzw 7 Maj - 19:15;

Zapisała się do kółka, żeby podciągnąć się głównie z transmutacji. Nie była pewna, czy będzie jej potrzebne w przyszłości, ale nie miała zamiaru znowu oglądać kpiącego uśmieszku profesora Craine'a. Ucieszyła się, gdy zostali poinformowani o zadaniu z dwóch powodów - transmutacja, mogła się czegoś nauczyć, biorąc do pary kogoś zdolniejszego, a także temat był jej bliski. Bal trytonów! Zdawała sobie sprawę, że fascynacja nimi może być bardzo niebezpieczna, szczególnie gdy nie ma się odpowiednich hamulców, ale przecież w tej chwili była mowa jedynie o ozdobach! Z nieskrywanym entuzjazmem szła z Victorią do domu starców, ciesząc się, że będzie mogła się czegoś dodatkowego nauczyć i kolejny raz obiecując sobie, że przysiądzie do nauki. Dodatkowo była jeszcze umówiona tu z Maxem, aby wypełnić zadanie z kółka wróżbitów. Odzyskiwanie wspomnień, czy jakoś tak. Z tego także była zielona…
- Łuski rzeczywiście nie byłyby najlepsze, ale można nadać naczyniom odpowiedni kolor i sprawić, aby się nieznacznie mieniły, jak rybie łuski. Głęboki niebieski, odrobina turkusu... Myślę, że kolorem można tu zagrać, a pucharom zmienić kształt, aby przypominały odrobinę muszle. Wiesz, skoro bal trytonów... Co o tym myślisz? - spytała, nie chcąc się zbytnio ekscytować zadaniem. Właśnie dla takich chwil, powinno się wcześniej mieć możliwość popłynąć do królestwa trytonów (i wrócić z niego), aby wiedzieć więcej. Wychodziła jednak z założenia, że im więcej wodnych kolorów, głębokich, motywów związanych z dnem jeziora, z morskimi stworzeniami, tym lepiej. Potrafiła już transmutować naczynie w drugie oraz cofnąć transmutację konkretnego przedmiotu. Niewiele, ale zawsze coś. Jeśli skupiłaby się, to może zmieniłaby kształt właśnie takiego pucharu, kto wie?
- Będę mieć okazję nauczyć się czegoś więcej - rzuciła lekkim tonem, ciesząc się, że Victorii nie przeszkadzał jej brak umiejętności. Potwierdziła własne zdolności i podeszła do części naczyń. Wesoła pisanka nieomal machała do niej spomiędzy naczyń, więc złapała ją i schowała do kieszeni, skupiając się na zastawie. Jeden przedmiot wyglądał, jakby ktoś nie potrafił się zdecydować, czy chce mieć talerz, czy wazę na zupę. Uniosła zaskoczona brwi, po czym wycelowała w naczynie różdżką, mrucząc pod nosem disclore, aby po chwili trzymać w dłoni półmisek. - Chyba będziemy mieć z tym sporo zabawy - zaśmiała się, spoglądając na Victorię.

@Victoria Brandon
szukanie pisanek H - udane (4 znalezione)


Ostatnio zmieniony przez Loulou Moreau dnia Pią 8 Maj - 10:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 598
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 575
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyCzw 7 Maj - 19:57;

Z Brandon był ten problem, że gdyby tylko mogła, to zapisałaby się na wszystkie możliwe kółka i starała się robić jeszcze więcej niż do tej pory, co było właściwie szalone. Dobrze, może wróżbiarstwo i astronomia jej nie ciekawiły ani trochę, ale liczyła na to, że zabłyśnie dosłownie z wszystkiego. Pod tym względem była niesamowicie nakręcona i sprawiało jej to całkiem sporo problemów, a z wielu powodów, cóż, wolałaby tego unikać. Odetchnęła głęboko, bo nie było sensu się tym teraz przejmować i po prostu skupiła się na tym, co ma do powiedzenia Lou. Uśmiechnęła się do niej, bo pomysł z kolorami był naprawdę dobry i radośnie przyklasnęła na takie zamysły.
- Muszle? Och, to mogłoby pięknie wyglądać. Tak samo patery w kształcie muszli, ale nie wiem, czy mam na tyle zdolności, żeby to zrobić. Łatwiej powinno być z kolorem albo połyskiem, tak mi się przynajmniej wydaje - powiedziała po chwili z namysłem i uniosła kciuk w górę, kiedy Gryfonce udało się cofnąć niezbyt udane zaklęcie, którym musiał popisać się któryś ze staruszków. Zaczęła się zastanawiać, od czego by tutaj zacząć, ale skoro Lou radziła sobie nieźle z przywracaniem dawnych kształtów talerzom, kubkom i reszcie zastawy, to uznała, że może po prostu skupić się na czymś innym. Sporo elementów zastawy wyglądało bowiem na zniszczone i trzeba było z tym koniecznie coś zrobić, postukała więc różdżką w jeden z talerzy i odchrząknęła właściwie z miejsca.
- Renevo - powiedziała spokojnie, z wielką pewnością, koncentrując się na tym, by przywrócić zastawie jej dawny blask. Chciała, by wszystko wyglądało jak najlepiej, żeby staruszkowie się ucieszyli. Pomyślała mimowolnie, że dziadek na pewno by się cieszył, a może nawet byłby dumny, gdyby widział, czym zajmuje się jego wnuczka. Odetchnęła ponownie, nieco głębiej i pokiwała głową nad talerzami, które odzyskiwały blask.
- Będziemy musiały użyć Priopriari, jeśli chcemy zmienić kolor albo kształt talerzy, nie wiem, czy je znasz? - rzucił do Lou, kiedy tylko zgodziła się z nią, że faktycznie czeka je sporo pracy, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Cieszył się, że mogła działać, że mogła jakoś pomóc, że mogła zrobić cokolwiek i z tego powodu była niesamowicie wręcz zadowolona. Jej oczy faktycznie błyszczały z nieskrywanej ekscytacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPią 8 Maj - 19:27;

Jakby Nancy usłyszała, że Max zastanawia się nad tym jak ona z nim wytrzymuje, to by zdzieliła po głowie. Tak delikatnie, po przyjacielsku, ale jednak. Nie musiała z nim w żadnym stopniu wytrzymywać, wręcz przeciwnie! Bardzo lubiła towarzystwo mrukliwego gryfona. Spędzając czas z Brewerem nie było szans na nudę, bo zawsze coś się musiało odwalić. Jak na tych pamiętnych gargulkach! Poza tym Williams uważała go za naprawdę świetnego chłopaka, choć może dosyć ciężkiego w obejściu, ale spędzanie z nim czasu to była czysta przyjemność.
- W szczotkowaniu koni to najlepsze są konie właśnie! - Odpowiedziała wesoło, doskonale zdając sobie sprawę, że brzmi trochę jak wariatka, ale specjalnie się tym nie przejmowała. W obecności zwierząt po prostu odpalała jej się funkcja "zachwycanie się" i trzeba było to zaakceptować.
Rozejrzała się za jakimiś akcesoriami do czyszczenia, by mogli wreszcie zabrać się do pracy. Znalazła starą skrzynkę, gdzieś w rogu zagrody, wyjęła z niej dwie szczotki i pomachała nimi w odpowiedzi na pytanie Maxa.
- Byle jaką to nie, ale te się powinny nadać. Innych zresztą nie ma. - Wzruszyła ramionami i wyciągnęła jedną z nich w kierunku chłopaka, a drugą przejechała po grzbiecie pegaza, który spojrzał na nią ze zdziwieniem. - Bierzesz szczotkę i lecisz. Od głowy do ogona, o tak. - Zademonstrowała, bo domyśliła się, że jej towarzysz chyba nie ma zbyt dużego doświadczenia w podobnych sprawach. Ona w zasadzie pegaza też nigdy nie czyściła, ale chyba nie różniło się to specjalnie od oporządzania koni. Pozostawała tylko kwestia skrzydeł. Tą samą szczotką czy inną? A może w ogóle ich nie ruszać? W końcu były opierzone, a czy ktokolwiek kiedyś czyścił pióra jakimś ptakom? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Przyglądała się zwierzęciu przez chwilę z konsternacją zastanawiając się jak to rozgryźć.
- Nie wiem tylko jak ze skrzydłami... Być może będzie trzeba sprawdzić ich stan z góry, z grzbietu. - Zażartowała, a po chwili w jej oczach błysnęły wesołe iskierki. Zastanowiła się co by się stało jakby wsiedli na któreś ze zwierzaków. Czy ktoś w ogóle pilnował tej dwójki uczniów łażących po zagrodzie? A jeśli tak, to czy w ogóle właściciele mieliby coś przeciwko? Pokusa była ogromna, a dodatkowo bardzo bawił ją pomysł wsadzenia Maxa na któreś ze stworzeń.
- Siedziałeś kiedyś na koniu? - Zapytała spoglądając na swojego towarzysza z zainteresowaniem. Prawdę mówiąc nie podejrzewała go o to, ale kto wie, może zupełnie myliła się w swojej ocenie. Uśmiechała się kącikiem ust, knując już jak wcielić w życie swój mały plan, ale miała nadzieję, że wygląda zupełnie niewinnie.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : blizny na twarzy po celtyckiej nocy, francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja, niewielka blizna na wewnętrznej stronie nadgarstka
Galeony : 439
  Liczba postów : 581
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPią 8 Maj - 22:09;

Lou wybrała dwa, które jej w miarę odpowiadały, choć każde jedynie w połowie. Zaklęcia były czymś, do czego przywykła w starej szkole i czego w większej ilości brakowało jej tu. Transmutacja jednakże nie była jej ulubionym przedmiotem, a Craine tego nie zmienił, ale nie można było wybierać jedynie połowy kółka. Poza tym, czy naprawdę jeden profesor mógł zniszczyć aż tak pogląd na daną dziedzinę magii? Nie zamierzała się nad tym szczególnie zastanawiać, a korzystać z okazji, gdy tylko mogła, aby się rozwijać. Wróżbiarstwo z kolei zdążyło ją zainteresować na tyle, aby chciała dołączyć do kółka, jednak nie wiedziała, dlaczego muszą mieć to połączone z historią magii oraz runami. Choć, z drugiej strony, runy przecież także zdradzały tajemnice przyszłości, jeśli tylko wiedział się, jak ich używać. Cóż, wyjdzie w praniu, które jej się przydadzą tak naprawdę, gdy tylko wybierze ścieżkę kariery, wymarzony zawód, cokolwiek ponad to, co będzie chciała zjeść w ramach deseru.
- No, ja na pewno nie mam zdolności, aby stworzyć muszle - zaśmiała się cicho, wzruszając ramieniem i ruszyła do swojej części zadania. Co prawda żałowała, że nie może za jednym zamachem odmienić wszystkich, ale mogła od razu odkładać dobre przedmioty w jedno miejsce, a wyszczerbione naczynia w drugie, gdzie Victoria je naprawiała. Szło im nawet całkiem sprawnie, przynajmniej początkowo. Lou odpływała myślami w mniej bezpieczne tereny, przypominając sobie obrazy trytonów, łuski, efekty piwa, które dawały taki wygląd, po czym znów wracały do konieczności powielenia talerzy, a na to zaklęcia także nie znała, a przynajmniej nie mogła sobie w tej chwili przypomnieć. Drgnęła lekko, gdy Krukonka znów się odezwała.
- Niestety nie znam, ale mogę się nauczyć. Wyjaśnij krótko jak machnąc różdżką, powtórz zaklęcie, a będę próbować i może się uda - przyznała się, przywracając do poprzedniego wyglądu puchar na wodę. Zdecydowanie, większość rzeczy lepiej wyglądała przed zmianami. - Lubisz tworzyć? - spytała, dostrzegając ekscytację na twarzy Victorii i nie potrafiąc się nie uśmiechać. To było ciekawe. Sama również cieszyła się, ale nie tyle z pomagania, robienia czegoś dla innych, ile z tego co dokładnie robiły. Z tematyki. Choć, gdyby się nieco zastanowiła, również pomaganie staruszkom było całkiem przyjemne.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 598
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 575
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPią 8 Maj - 23:11;

Victoria właściwie wiedziała, co chce robić. Od jakiegoś czasu myśl ta jej nie opuszczała i właściwie była pewna, że zajmie się tworzeniem mioteł, że to jest coś, co ją w pełni pociąga, ale oczywiście, mogła się mylić. To jednak nie oznaczało, że zamierzała osiadać na laurach w kwestii pozostałych przedmiotów i zajęć, musiała doskonale znać wszystkie zaklęcia, aczkolwiek nie musiała być orłem, jeśli mowa o uzdrawianiu, czy runach, nic zatem dziwnego, że ostatecznie ograniczyła się tylko do jednego koła. Już i tak miała całkiem sporo na głowie, należała w końcu do drużyny i została prefektem, a to było coś więcej, niż zwyczajne siedzenie w miejscu. Jednakże poszerzanie horyzontów było niewątpliwie tym, co uwielbiała i mogła robić, kiedy tylko miała na to czas. Teraz zaś musiała przyznać, że miały całkiem kreatywne zajęcie, które wymagało od nich nie tylko znajomości kolejnych formułek, ale również wyobraźni, a tę mimo wszystko posiadała. Choć musiała nad nią mocno pracować, jeśli chciała faktycznie stworzyć idealną miotłę.
- Podobno w wielu zaklęciach ogranicza nas tylko wyobraźnia - powiedziała na to Krukonka z pewnym namysłem, nadal skupiając się na naprawie naczyń, które nie wyglądały już tak dobrze, jak kiedyś, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Chciała nadać im nowy, właściwy blask, a co za tym idzie, spowodować, że starsi ludzie zamieszkujący ten dom, po prostu poczują się dobrze. Będzie im miło, że ktoś o nich zadbał, a przynajmniej taką miała nadzieję. Choć, trzeba przyznać, że naprawiała przedmioty niemalże mechanicznie, aż do momentu, w którym Lou udzieliła jej odpowiedzi i aż machnęła różdżką.
- Pokażę ci, ale najpierw powiedz mi, jak według ciebie wyglądałoby takie trytonie przyjęcie. Masz chyba o tym więcej pojęcia niż ja, a nie mam pomysłu... na kolory - przyznała całkiem szczerze i wzruszyła lekko ramionami, jednocześnie uśmiechając się do dziewczyny, żeby pokazać jej, że też ma ograniczenia. Oczywiście, między jej brwiami pojawiła się lekka, pionowa zmarszczka, ale nie chciała się przejmować tym, że w czymś nie jest tak dobra, jak chciałaby być. Miała nadzieję, że Kanadyjka coś podpowie i zaraz zabiorą się do właściwej pracy, bo ona sama jakoś nie przepadała za rybami - kto by się spodziewał - i nie bardzo umiała sobie w pełni wyobrazić, co takie trytony mogłyby chcieć na swoim przyjęciu. - A gdyby zamiast łusek dodać po prostu ich wzór? Na naniesione już kolory? - rzuciła z namysłem, jednocześnie stukając różdżką o udo.

@Loulou Moreau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 441
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 441
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPią 8 Maj - 23:12;

Cóż, nie był zbyt łatwym człowiekiem, jakkolwiek by na to nie patrzeć, potrafił naprawdę odpierdalać i nie wszystkim to odpowiadało, ale skoro Puchonka już go tuaj przywlokła, to raczej znaczyło, że chciała z nim spędzać czas. Oby tylko teraz nikt nie zamienił się w ramola albo nie zaczął kurewsko wysoko lewitować, bo to się skończy co najmniej chujowo, o tym akurat był w pełni przekonany. Nie wiedział jednak, jak skończy się to spotkanie ze zwierzętami, bo dziewczyna wyglądała, jakby jej się jakiś pierdolony motorek odpalił, czy coś podobnego i nie dało się jej zatrzymać, a kiedy zaczęła napierdalać, że w sumie w zwierzętach to najlepsze są zwierzęta, Max niemalże się poddał. Przyjął od niej szczotkę, starając się ogarnąć, co ona tam znowu odpierdala, a potem wyciągnął sztywno rękę do pegaza, który powąchał go wielkimi chrapami, a Brewer stwierdził, że to kurewsko dziwne i właściwie to on nie ma pojęcia, co do chuja pana tutaj robi.
- Skrzydła? Bo ja wiem... Nie mam bladego pojęcia, co się robi z piórami, no ale na pewno się ich nie czesze, nie? - stwierdził z namysłem godnym jakiegoś wielkiego naukowca albo myśliciela, a później spróbował wyczesać pegaza, przy którym właśnie stał, co wcale nie było takie łatwe, jak mu się pierwotnie wydawało. Starał się nie zrobić mu w żaden sposób krzywdy, w końcu nie o to mimo wszystko, kurwa, szło, ale czuł się trochę tak, jakby miał zaplatać jakieś pierdolone warkoczyki.
- Tylko mnie nie ugryź - mruknął jeszcze, starając się, żeby słyszał go tylko pegaz, a potem zerknął na Nancy i uniósł wysoko brwi, bo nie wydawało mu się, żeby wyglądał na kogoś, kto faktycznie kiedyś mógł jeździć, kurwa, konno, ale skoro już zapytała, to nie zamierzał wychodzić na debila i po prostu z nią pogadać.
- Nie, nigdy w życiu - powiedział i lekko wzruszył ramionami, niemalże gubiąc przy tym szczotkę. Zabrał się do czyszczenia jeszcze mocniej i kichnął, kiedy jebany kurz i pył dostały się do jego nosa. - Ty to pewnie śmigasz, jak pojebana, co?

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySob 9 Maj - 20:04;

Na szczęście gargulki zostały w hogwarcie i lewitowanie raczej im nie zagrażało. Popieprzona gra, już lepiej bawić się w eksplodującego durnia, bo plujące kulki były zdecydowanie bardziej nieprzyjemne, a przynajmniej na to wskazywały doświadczenia Nancy. Na szczęście w obecnej sytuacji groziło im najwyżej oplucie przez konia, co również nie mogło być zbyt przyjemne, ale przynajmniej nie wywoływało żadnych magicznych efektów. A przynajmniej taką Williams miała nadzieję, bo w zasadzie to kto wie co im tam dosypują do paszy... Może powinni to później sprawdzić?
Spojrzała jeszcze raz na skrzydła nie mając w zasadzie pojęcia co z nimi zrobić. Dotknęła dłonią piór, badając z zafascynowaniem ich fakturę, by po chwili wzruszyć ramionami z rezygnacją.
- No też tak mi się wydaje... Chyba, że potraktujemy go aquamenti, ale wątpię, żeby był zadowolony. - Parsknęła z rozbawieniem, wyobrażając sobie jak mogą się skończyć podobne pomysły. Czy pegaz mógł sobie obrażony odfrunąć, a ich oskarżyliby o kradzież?
Zerkała co jakiś czas na Maxa, uśmiechając się pod nosem na widok jego niepewnej miny i słysząc jakieś niewyraźne pomruki. Aż jej się chwilowo żal zrobiło, że go tak na siłę tu zaciągnęła! Ugryzła się jednak w język zanim zaczęła go przepraszać, bo byłoby to kompletnie bez sensu. Nie było już odwrotu i chłopak musiał jakoś się z nią jakoś przemęczyć, a Williams miała nadzieje, że jednak jakoś go rozrusza i spędzą ten czas całkiem sympatycznie. Przejechała jeszcze kilka razy szczotką po pegazim grzbiecie i wywróciła oczami na ostatnie stwierdzenie Maxa.
- No tak bym tego nie nazwała, ale kilka razy na koniu siedziałam. Świetna sprawa! Spodobałoby ci się! - Wyszczerzyła zęby w uśmiechu tak zachęcająco jak tylko się dało. - Ciekawe czy ktoś miałby coś przeciwko gdybyśmy tak na chwilę wleźli na tego pegaza... - Dodała chwilę później konspiracyjnym szeptem, głaszcząc zwierzę po pysku. Chyba trochę liczyła na to, że Brewer pomoże jej wcielić swój plan w życie, bo był chłopakiem, z którym można pegazy kraść. Albo chociaż pożyczać. Tak na chwilę.
@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : blizny na twarzy po celtyckiej nocy, francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja, niewielka blizna na wewnętrznej stronie nadgarstka
Galeony : 439
  Liczba postów : 581
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySob 9 Maj - 21:51;

Lou z pozoru można byłoby określić jako dziewczynę bez ambicji, bo ani prefektem nie pragnęła zostać, ani najlepszym z drużyny zawodnikiem. Bycie kimś spośród tumu z pozoru jej odpowiadało, choć tak naprawdę dawało więcej swobody. Jak większość lubiła być widziana, ale nie chciała, żeby coś więcej ją to kosztowało. Dodatkowo plany przyszłościowe stale się zmieniały, a nie wiedząc, czego chce, nie widziała konieczności starania się o wszystko. Ot, przejść szkoły etap i złapać pracę gdzieś przy słodyczach. Miodowe Królestwo wystarczy. Z drugiej strony była pewna, że będzie jej brakować adrenaliny, niepewnego jutra.
Spojrzała na Victorię z zaciekawieniem wymalowanym na twarzy, ale widząc skupienie dziewczyny na naprawach, uznała, że nie będzie ciągnąć tematu. W niektórych zaklęciach ogranicza nas jedynie wyobraźnia? Jeśli tak, to możliwe, że byłaby w stanie stworzyć z pucharów muszle na nóżce, ale nie była tego aż tak pewna. Zamiast tego, wróciła do odwracania transmutacji na kolejnych naczyniach, odpowiadając na późniejsze pytanie. Całkiem chętnie nauczyłaby się czegoś, co mogłoby im pomóc przyspieszyć prace, nie chcąc również zostawiać wszystkiego na głowie Krukonki.
- Jak to sobie wyobrażam… Kolory… Czekaj, daj mi chwilę - zaśmiała się, opuszczając na moment różdżkę i przymykając oczy. Przez moment nic nie widziała, ale po chwili zaczęła przypominać sobie widoki z jeziora w Riverside, zanim napadł ją druzgotek. Łagodny, nieco rozmarzony uśmiech pojawił się na jej twarzy, aż zagryzła na moment wargę. Brakowało jej pływania. Zdecydowanie będzie musiała iść do jeziora. - Na pewno tło ciemne. Można użyć po prostu koloru morskiego, w kontraście z grynszpanem… Nazwę zapamiętałam jakimś cudem, ale przydatna. Odrobinę głębokiego niebieskiego, prawie czarnego, może szafir? Ślicznie wyglądałyby robione na nim łuski z domieszką srebrnego… Wiesz mniej więcej, o co mi chodzi? - spytała nieco niepewnie, domyślając się, że skoro Viks bała się wody, nie miała pojęcia, jak tam wygląda. Ciężko też to opisać, gdyż barwy przeplatają się ze sobą, falują. Najchętniej pokazałaby jej, co ma na myśli, ale nawet nie wiedziała jak, więc wzruszyła nieznacznie ramieniem na znak, że lepiej opisać nie potrafi. - I myślę, że tak, sam wzór byłby dobry. Będzie dobrze wyglądać i nie utrudni korzystania. A później powielić naczynia już ozdobione? - dopytała, spoglądając na ilość zastawy. Musiały jakoś ją powiększyć, żeby dla wszystkich starczyło.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 441
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 441
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySob 9 Maj - 22:31;

- Czy ja wiem... - mruknął Max. - Konie w sumie się kąpią, więc moglibyśmy spróbować zrobić im jakiś lekki prysznic. Ale może, jak wyczeszemy z nich cały ten kurz - rzucił jeszcze i wzruszył lekko ramionami, bo coś tam jednak wiedział i nie był aż takim ignorantem, żeby nie mieć bladego pojęcia, jak zachowują się te wielkie zwierzęta. Zasady były chyba, kurwa, podobne, w przypadku pegazów, prawda? Różniły się ostatecznie od koni jedynie tym, że posiadały wielkie skrzydła.
- Ty to w ogóle tak do wszystkich zwierząt? W sensie, no wiesz, lubisz to? Chcesz zostać jakimś magizoologiem, czy coś? - zapytał po chwili Gryfon, któremu o dziwo coraz sprawniej szło to szczotkowanie podopiecznego i nawet dostrzegł zostawiony na ogrodzeniu spory grzebień, który najpewniej służył do czesania grzywy i ogona, więc sięgnął po niego i wsunął do tylnej kieszeni spodni, by później móc go wykorzystać. Miał jednak przed sobą całkiem spory kawałek konia, więc po prostu napierdalał tą szczotką, podaczas gdy pegaz przypatrywał mu się z pewną dozą zaciekawienia, a przynajmniej, kurwa, dokładnie tam mu się wydawało, bo inaczej nie mógł opisać tego, co się według niego działo. Nie przejmował się też jakoś mocno tym, że nieco się zakurzy, tam chuj, w końcu po coś tutaj przylazł, a przed spotkaniem z Lou i Maxem mógł jeszcze spokojnie iść się nieco umyć, czy coś. Na razie zaś skupiał się na tym, żeby, do chuja pana, nie zrobić krzywdy zwierzęciu, przy którym pracował. Nie chciał zarobić jebitnym kopytem prosto w mordę.
- Ja to nawet nie wiem, jak na niego wleźć. Gorzej, jakby postanowił polecieć! Wyobrażasz to sobie? - rzucił i aż się wstrząsnął, ale nie latał w ogóle i na myśl o wzniesieniu się gdzieś w przestworza, robiło mu się nieco niedobrze. Ostatecznie jakby wtedy coś mu odjebało i zacząłby prorokować, to zapewne spierdoliłby się prosto na ziemię, ze znacznej wysokości.


@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 598
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 575
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptySob 9 Maj - 22:31;

Ambicja była niewątpliwie drugim imieniem Victorii, o ile nie pierwszym. Gdyby mogła, ścigałaby się z każdym o wszystko i w każdej chwili, niestety taka już była i nic nie dało się na to poradzić. Z jednej strony można było powiedzieć, że była to wada, całkiem spora na dokładkę, z drugiej jednak - była po prostu kimś, kto chciał działać, a nie czekać. Być może problem polegał również na tym, iż pochodząc z takiej, a nie innej rodziny, po prostu była zawsze na świeczniku i nie chciała z tego rezygnować, przyzwyczajona już, że po prostu spora część osób kojarzy jej nazwisko, wie, czym zajmuje się jej ród, a zatem z miejsca oczekuje po niej czegoś niezwykłego. Szczęściem w tej sytuacji było to, że Brandon umiała tym podążać i tego po prostu chciała, a nie ociągała się niemądrze, nie uciekała od tego, czy robiła jakieś inne niezbyt mądre rzeczy.
Mogłaby zacząć opowiadać teraz Lou, chociażby o hologramach zwierząt, nad którymi uparcie pracowała i się ich uczyła, mogłaby zapewne wspomnieć o milionie innych rzeczy, ale skupiona była jednak na zadaniu, bo chciała, żeby zostało wypełnione jak najlepiej. Uważnie więc przyjrzała się każdemu z naczyń, któremu przywracała w tym czasie świetność, a później skupiła się na tym, co miała do powiedzenie Kanadyjka, starając się wyobrazić to sobie jak najlepiej, co aż takie proste nie było, ale po chwili poprawiła rękawy koszuli.
- No dobrze, w takim razie spróbujmy z czymś lekkim, zacznę może od morskiego? Lekko opalizującego? A koralowy? Jak myślisz? - rzuciła jeszcze, patrząc na dziewczynę, by przekonać się, czy to wydaje się aby na pewno dobrą myślą, a później położyła jeden z talerzy przed sobą i odchrząknęła, wyciągnęła różdżkę przed siebie, by dotknąć nią naczynia. - Priopriari - powiedziała zaraz i skupiła się na przywołaniu w myślach barwy morskiej, by talerz również jej nabrał. Myślała o łuskach ryby, więc miała nadzieję, że barwa faktycznie wyjdzie nieco metaliczna, co udało się całkiem nieźle, aczkolwiek Victoria zapewne nie była zachwycona z wyniku, bo mógł być o wiele lepszy.

@Loulou Moreau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyNie 10 Maj - 19:08;

Zastanowiła się chwile nad zadanym pytaniem. Odpowiedź na pierwszą część była oczywista, ale nad drugą musiała chwilę pomyśleć.
- No ja tak do wszystkich. Jakby nie było pegazów rozczulałabym się nad tamtą świnią albo nad rogatym ślimakiem. - Zaczęła zerkając na Maxa i zaśmiała się trochę nerwowo. Jeśli wcześniej jeszcze miał o niej jakąś dobrą opinię to teraz już pełnoprawnie mogła uchodzić za wariatkę. Brawo Williams. - Ale magizoologia chyba nie jest dla mnie... Nawet jeśli bym chciała to raczej jest już za późno, żeby iść w tym kierunku. - Przyznała wzruszając lekko ramionami. Z jednej strony trochę kusiła ją podobna posada, ale chyba nie była w wystarczająco bliskiej relacji z podręcznikami, by podołać temu zadaniu. Nie poświęcała za dużo czasu na naukę, a magizoologia była na pewno bardzo wymagająca. Poza tym nie miała pojęcia o uzdrawianiu, a chyba wypadałoby coś na ten temat wiedzieć. Posmutniała nieco, kolejny raz zdając sobie sprawę, że został jej ledwo jeden rok do zakończenia studiów, a ona wciąż nie wie co ze sobą zrobić. Nie chciała jednak zaprzątać sobie tym głowy i psuć sobie humoru, więc pogłaskała jeszcze raz zwierzaka po szyi i od razu się uśmiechnęła.
- Ale mogłabym się nimi opiekować za pare galeonów, czy coś... Kąpiele robić. - Stwierdziła uśmiechając się przebiegle, bo w jej głowie pojawił się kolejny pomysł. Wyjęła różdżkę i wycelowała w zad pegaza rzucając aquamenti, a po chwili przesunęła patyk w kierunku grzbietu, "przypadkiem" zahaczając strumieniem również o Maxa. - Ups! Sorki! - Cofnęła zaklęcie, schowała się po drugiej stronie bardzo zdziwionego aetonana, przed ewentualnym odwetem i zachichotała. Na szczęście zwierzę nie miało nic przeciwko kąpieli, bo jedynie przesunęło się kawałek i wyciągnęło z zaciekawieniem łeb w kierunku jej różdżki.
- Można wskoczyć! Albo cię podsadzę, widzisz te muskuły? - Zaprezentowała swoje chude witki, które niestety jeszcze nie zdążyły się wyrobić od pałowania i poruszyła sugestywnie brwiami. - Ej właśnie totalnie chciałabym się na takim przelecieć! Muszą mieć jakiś nadajnik powrotu do domu, bo inaczej by tu przecież nie stałyby tak luzem. Nie odleciałby daleko. - Znowu się odpaliła i zaczęła wygłaszać teorie niepodparte absolutnie żadną wiedzą, szczerząc się przy tym od ucha do ucha.
@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 441
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 441
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPon 11 Maj - 10:49;

- Daj spokój, nigdy nie jest za późno, czy coś - rzucił, trochę niepewnie, bo na tych obszarach czuł się jak jakiś pojebaniec, nie wiedział za bardzo, co robić i co mówić. No i chyba nigdy nie proponował nikomu pomocy, nic więc dziwnego, że nim odpowiedział Nancy, dość długo przeczesywał grzywę pegaza, aż nie stała się dość miękka. - Poza tym wiesz, jakbyś miała jakiś pierdolnięty problem z uzdrawianiem, to daj znać. Znaczy... Trochę się na tym chujstwie znam, więc wiesz - stwierdził i wzruszył ramionami, na znak, że to całkiem luźna propozycja i wcale nie musi na nią przystawać, czy coś tam, ale generalnie nie chciał też wyjść na jakiegoś skończonego gbura, czy coś. Tylko zaś nie chciał teraz napierdalać Nancy o swoich własnych wyborach i mówić jej, że dopiero teraz jakoś się obudził i to zaczęło działać, czy coś tam, kurwa. Nie był najlepszy w takich sprawach i momentach, nic zatem dziwnego, że po prostu skupił się w pełni na oporządzaniu pegaza, co nie szło mu aż tak tragicznie, chociaż musiał przyznać, że chyba zdążył się już zakurzyć i generalnie wyglądał raczej, no cóż, chujowo, co nie?
Drgnął lekko, kiedy został oblany wodą i otrzepał się, co zrobił również sporej wielkości koń stojący tuż obok niego, a Max spojrzał po sobie, zerknął w stronę Nancy, a później sięgnął po różdżkę. Skoro tak chcieli się bawić, to proszę bardzo, niech będzie kąpiel dla wszystkich! Mogli się również zaraz bardzo łatwo wysuszyć, a był pewien, że pegazy mimo wszystko nie będą miały nic przeciwko temu, co zaraz ich spotka. Cofnął się kilka kroków, wycelował różdżkę w górę i rzucił aquamenti, by zaraz zrobić im całkiem elegancki, przyjemny prysznic. Pegaz, którym się zajmował, otrzepał się nieco zabawnie i chrapnął, chociaż Max zupełnie nie wiedział, o co mu, kurwa, chodzi. Nie wyglądał jednak na niezadowolonego.
- No, jasne, że masz, pani kapitan - rzucił jeszcze do niej zaczepnie, kiedy jego zaklęcie przestało działać, a oni oboje byli zroszeni wodą. - Myślisz, że je zawraca po jakimś czasie? Sam nie wiem, ja bym tam po prostu nie spierdalał z miejsca, w którym się mną zajmują - zauważył i lekko wzruszył ramionami, a przez jego twarz przemknął niepewny uśmiech, chociaż trudno byłoby go tak właściwie nazwać.


@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : blizny na twarzy po celtyckiej nocy, francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja, niewielka blizna na wewnętrznej stronie nadgarstka
Galeony : 439
  Liczba postów : 581
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPon 11 Maj - 18:32;

Upór Victorii można było podziwiać i to, w pewnym sensie, Lou robiła. Dobrze się czuła w jej towarzystwie, a pracowitość Krokonki jedynie wzmagała chęć działania u Kanadyjki, chęć dania z siebie wszystkiego. Tym samym próbowała przykładać się bardziej do nauki, coraz częściej myśląc o uczeniu się samodzielnie. W końcu lekcje lekcjami, ale z niektórych przedmiotów była o wiele gorsza, niż myślała. Musiała nadrobić poziom z resztą z roku, jeśli nie chciała być najgorsza. No i przede wszystkim powinna przestać zamartwiać się tym, co się działo w rodzinie, nie czekać na list od rodziców i założyć, że skończy Hogwart bez kolejnych przenosin.
- Jasne, spróbuj! Koralowy jest w porządku, ale nie można przesadzić z jego ilością - odezwała się z entuzjazmem, na moment przerywając swoją pracę. Właściwie zostało jej kilka sztuk naczyń do transmutowania do pierwotnej wersji. Mogła więc skupić się na tym, co robiła Victoria, słuchając uważnie, jak wymawia zaklęcie i obserwując jej ruch nadgarstkiem. Nie byłaby w stanie od razu powtórzyć bezbłędnie gestu, tego była pewna, ale wolała nie tracić możliwości nauki czegoś nowego. Nie chciała być aż tak do tyłu ze zdolnościami.
- No i jedno mamy gotowe - skomentowała, biorąc w dłoń talerz i odwracając się tak, aby światło mogło paść prosto na niego. Miał piękny kolor, podobał jej się i Krukonka mogła widzieć to w spojrzeniu Lou. Nagle zaśmiała się cicho, odkładając talerz na bok, aby nie uszkodzić go przypadkiem. - Byłaś na imprezie urodzinowej Nancy. Mieli tam piwo... Syreni Śpiew. Próbowałaś? W każdym razie tak teraz pomyślałam… Dziewczyny miały też sok, który neutralizował alkohol. Gdyby tak… - urwała, żeby uspokoić na moment śmiech i choć trochę spoważnieć. Pomysł miała może nie do końca najlepszy, bo trzeba byłoby spróbować ograniczyć chęć staruszków do rozbierania się, ale cała reszta wydawała się w porządku. - Po wypiciu tego pojawiały się na ciałach wszystkich łuski. Tylko że chcieli się też rozbierać i choć było ciekawie popatrzeć, tak wolałabym nie doprowadzać do takiego stanu staruszków. Dobra, to chyba zupełnie odpada - dodała, kręcąc na koniec głową i wróciła do cofania transmutacji pozostałym naczyniom. Kiedy z jej strony to było wszystko, spojrzała ponownie na Victorię, uśmiechając się lekko.
- To jak jeszcze mogę pomóc? - dopytała, opierając się biodrem o stół z naczyniami i się im przyglądając. Miała nadzieję, że inni z kółka również przyjdą pomóc z tym, czego one nie zdążą zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 827
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 543
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPon 11 Maj - 18:59;

Koło Miłośników Przyrody

Islandczyk nie był pewien czy potrafił się porozumieć ze starszymi ludźmi. Zasadniczo uchodził za mało cierpliwą osobę, a kontakt z seniorami niebezpiecznie zahaczał o testowanie wytrzymałości i nerwów czarodzieja. Spodziewał się konfrontacji z ludźmi mającymi problem z kontaktowaniem się. Zdziecinniałych, rozpieszczonych i pogubionych w obecnych czasach. Co jednak zastał, przeszło jego oczekiwania. Chociaż było to dość łatwe. Staruszkowie z Domu Seniora, szczególnie ci, którzy pielęgnowali swój samorozwój przez rozmowę ze zwierzętami, okazali się zaskakująco… normalni. Jeden z nich od razu wskazał Gunnarowi boksy ze zwierzętami, opowiadając mu po trochu o każdym z nich. Świnia Gladys jadła wszystko, co się jej nałożyło, każdą mieszankę paszy, nawet tą, która nie była przygotowana dla niej, dlatego trzeba było mieć na uwadze, żeby omyłkowo nie podać jej innej karmy. Zjadała wszystko do zera, dlatego nie można było jej zostawić pozywienia z zapasem. Zostawiała puste, opróżnione korytko. Sześć bezimiennych kur, składało podobno złote jaja, według plotki krążącej po domu seniora, ale nikt ich tak naprawdę jeszcze nie widział. Jednak gdyby to było prawdą, należało im podać karmę wysokiej jakości z drobinkami złota. Gunnar, wyjątkowo postanowił tej radzie nie zaufać, wyczuwając w niej podstęp na wyłudzenie od niego galeonów. Rogate ślimaki lubiły się chować, więc ze szczególną ostrożnością należało ich szukać po ośrodku, licząc do pięciu, żeby nie zdeptać żadnego z nich, ponieważ ich skorupy nie dałoby się przetransmutować z powrotem. Najbardziej fascynujące Ragnarssonowi wydały się aetonany. Skrzydlate konie zajmowały niewielki wybieg, zamknięty z każdej strony. Ogrodzeniem i magicznymi zaklęciami. Przy uzgodnieniu z zarządcą Domu Seniora, Gunnar postanowił poszerzyć ich teren, powołując się na naturalne warunki w jakich żyły, przekonując dyrektora ośrodka o tym, że magiczne konie zbyt długo zamknięte w takiej przestrzeni z czasem mogą stać się nadwrażliwe i niebezpieczne dla podopiecznych Domu Seniora. Ich wybiegowi Gunnar poświęcił nie jeden dzień, ale kilka dni swojej wolontaryjnej pracy. Przychodził dzień w dzień, zbijając deski w magiczne ogrodzenie. Nie potrafił zliczyć jak wiele drzazg wbił sobie w dłonie i jak wiele rys kosztowało to jego różdżkę, ale pod koniec tygodnia, nie tylko aetonany były mu wdzięczne za jego pracę, ale też dwa konie i stary kudłoń, który przypominał mu tebo, jakim islandczyk zajmował się podczas opieki nad magicznymi stworzeniami.
Jakość wykonanego płotu okazała się zaskakująco dobra, więc kiedy Gunnar chciał już opuścić dom, zarządca zaczepił go także o pomoc w wyremontowaniu domków dla mniejszych zwierząt. Za pozwoleniem wprowadzenia do lokalizacji swojego wilczaka, ślizgon zgodził się pomóc. Kiedy staruszkowie dopieszczali jego wilczego towarzysza rozmową i rozpieszczali go smakołykami, on składał budki dla rogatych ślimaków. Przez w sumie półtora tygodnia pracy w ośrodku, zżył się z większością zwierzaków i byłby kontynuował tą przygodę, gdyby nie nagle obudzona zazdrość Ducha. Duchowi nie podobało się, jak wiele czasu Gunnar poświęcał innym zwierzętom tego ośrodka. Chociaż z początku jego czujność przyćmiła miłość do krwistego antrykota, jakim go karmiono, otwartość Ragnarssona do innych stworzeń magicznych przypomniała mu, że on był jedynym jego słusznym towarzyszem. Obwarkując wszystkie zwierzęta, od świni Gladys po kudłonia, opuścili więc ośrodek ostatniego dnia, ze srogim komentarzem islandczyka na ustach:
Jaki z ciebie nieznośny pchlarz.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyPon 11 Maj - 19:29;

Trochę zdziwiła ją oferowana przez Maxa pomoc, potrzebowała więc chwili, by przetworzyć ją w głowie. Przypatrując się chłopakowi na jej ustach pojawił się najpierw delikatny, a potem coraz szerszy uśmiech. Zazwyczaj to ona wolała oferować pomoc niż z niej korzystać, ale w tym przypadku nie mogła odmówić. To nie tak, że nie chciała uczyć się uzdrawiania, to była bardzo ważna sztuka i warto byłoby mieć opanowaną ją chociaż na podstawowym poziomie. Nie miała do tego po prostu talentu, a ogrom czasu spędzanego nad książkami przerażał ją już na samym wstępie. Zdecydowanie była typem osoby, która wolałą uczyć się w praktyce, dlatego, w zasadzie niewiele myśląc przytaknęła ochoczo na tę propozycję.
- A wiesz, że chętnie skorzystam? Tylko mam nadzieję, że masz trochę cierpliwości, bo naprawdę, boję się że zrobię swoją różdżką więcej szkody niż pożytku. - Zaśmiała się krótko kończąc doczyszczanie tylnej nogi. Spojrzała na zwierzę, które wręcz już błyszczało w słońcu. Czyściej chyba się już nie da. - Czy to znaczy, że chcesz zostać uzdrowicielem? - Zapytała jeszcze z zainteresowaniem. Bardzo szanowała ten zawód i żałowała, że jest on kompletnie nie dla niej. Niesienie realnej pomocy ludziom na codzień to bardzo odpowiedzialna, ale i satysfakcjonująca praca. Szanowała ogromnie tych czarodziejów i trzymała kciuki za Brewera, jeśli gryfon zdecyduje się pójść w tym kierunku.
Kryjówka za pagazią szyja nie okazała się wystarczająco dobra i strumień wody, posłany w górę, z łatwością ją dosięgnął. Na szczęście deszczyk był całkiem przyjemny, ale i tak nie powstrzymała cichego pisku zaskoczenia puchonki zasłaniającej głowę rękami przed wodą.
- Dobra, dobra, poddaję się! - Krzyknęła wystawiając obie dłonie nad końskim grzbietem, by pokazać, że wcale nie ma w nich różdżki i nie ma zamiaru więcej jej używać. Co prawda kątem oka dostrzegła nieopodal wiadro z wodą, ale choć mocno kusiło, postanowiła jednak z niego nie korzystać. W końcu mieli zadanie do wykonania i nie przyszli tu pajacować. Chociaż...
- Brzmi to całkiem logicznie. Też zawsze wracam tam gdzie dają jedzenie. - Przyznała z rozbawieniem, mając na myśli swoją Puchońską Komunę, gdzie lodówka za sprawą pewnych osób była zawsze wypełniona po brzegi. Żyć nie umierać! - A propo jedzenia, może im coś jeszcze przygotujemy? - Zaproponowała zerkając na zwierzaka, który patrzył na nią strzygąc uszami, zupełnie jakby wszystko rozumiał.
@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 441
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 441
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyWto 12 Maj - 11:39;

Nie dziwił się, że jego propozycja była zadziwiająca. No bo, kurwa, on i takie coś? Wyskakiwanie z jakimś jebanym uzdrawianiem? Kto to widział, nie mówiąc już nawet o tym, że proponował swoją pomoc w czymkolwiek, co było co najmniej, kurwa, pojebane. Zerknął więc na Nancy znad zadu pegaza, który właśnie bardzo intensywnie szczotkował, pozwalając, żeby leciał z niego kurz i pewnie nieco sierści - zwierzę jednak nie protestowało, może nawet podobało mu się takie drapanie - a potem odchrząknął, nie bardzo wiedząc, co ma, kurwa, powiedzieć. Jak do tej pory o jego szalonym pomyśle wiedziała chyba tylko Alise, bo nie latał i nie chwalił się tym, na co jego mądra głowa wpadła, a tutaj proszę, sam się cudownie podkładał i robił z siebie jakiegoś debila.
- Może. Zobaczymy - mruknął, wyraźnie zbity z tropu i na całe szczęście zabrał się zaraz do podlewania ich niczym z prysznica, co pozwoliło mu oderwać swoje myśli od zagadnienia, którego na pewno nie powinien był tak z miejsca wywlekać, czy coś, a teraz czuł się jak skończony debil i nie do końca wiedział, co powinien z tym zrobić. No, kurwa, Brewer, doskonale ci poszło, zasługujesz na jakąś wybitną ocenę. Na całe jednak szczęście Nancy zaraz skupiła się na, powiedzmy, zabawie, więc wszystko w miarę się poukładało, a on mógł odetchnąć nieco głębiej, bo nie chciało mu się za chuja siedzieć w tym całym gównie, ale zaraz aż uniósł brwi i spojrzał na dziewczynę.
- Jedzenie? A to one nie wpierdalają tylko trawy? - zapytał niepewnie i spojrzał na pegaza, który również jemu się przyglądał, poruszając nieco śmiesznie skórą, kiedy wpływały z niego jeszcze kropelki wody. Max zamrugał, miał wrażenie, że koń również to zrobił, a potem przekrzywił głowę. - Znaczy no, cukier się koniom daje, no nie? Ale to chyba nie o to tutaj chodzi - stwierdził jeszcze, bardzo wybitnie i elokwentnie, nie ma co, ale jeśli dziewczyna znała się na tym lepiej, to oczywiście po prostu jej posłucha.

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 598
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 575
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyWto 12 Maj - 12:25;

Niektórzy pewnie pokręciliby na nią głowami, bo była po prostu nieznośna. W jakimś sensie, bo z drugiej strony pewnie znaleźliby się tacy, którzy by jej tego uporu naprawdę zazdrościli, w końcu nie każdego dnia dało się biec na łeb na szyję, byle tylko znaleźć jakieś nowe zaklęcie, jakąś nową inkantacje, którą chciało się wykorzystać. Victoria zaś zdawała się żyć tylko tym i nie szukała nawet innych sposobów na rozrywkę. Oczywiście, czytywała książki bawiąc się tym doskonale, pojawiała się na przedstawieniach, kiedy uzyskiwała na to zgodę rodziców, ale tak naprawdę najbardziej cieszyła się, kiedy mogła naprawdę poszerzać swoją wiedzę i horyzonty. Była pod pewnym względem, skrzywiona na tym punkcie, czego nie dało się po prostu ukryć.
- Spróbuję z jednym - powiedziała zatem, uśmiechając się lekko, a później dotknęła następnego talerza i spróbował nadać mu faktycznie koralową barwę, ale ten podobał jej się już nieco mniej, zmarszczyła więc lekko brwi i ostatecznie wzruszyła ramionami, po czym spojrzała na Lou, kiedy ta zaczęła wspominać o imprezie urodzinowej. Owszem, była tam, ale miała zdecydowanie inne sprawy na głowie, niż obserwowanie dokładnie, co się dzieje po wypiciu konkretnego piwa. Wystarczyło jej, że sama wpadła tam po uszy w problemy i jakoś nie czuła nadmiernej potrzeby sprawdzania, co się dzieje z innymi osobami. Nie chciała teraz wracać myślami do wyznań, jakie padły wtedy pod wpływem trunku, więc skupiała się prędko na zadaniach, jakie przed nimi leżały.
- Chyba nie bardzo wiem, jak mogłabym to zrobić... Spróbuję po prostu dodać do tego talerza wzór łusek, a ty możesz go powielić? To proste zaklęcie, więc na pewno świetnie sobie z nim poradzisz - powiedziała jeszcze, skupiając się na rzeczywistości, a potem, żeby nie być gołosłowną, wzięła jeden z paskudnie zniekształconych pucharów i pokazała na nim, jak należy powielać obiekty. Wskazała na dokładny ruch ręki i wymowę, co było w gruncie rzeczy zjawiskowo wręcz proste, a przynajmniej tak się jej wydawało. Była jednak pewna, że Lou świetnie sobie poradzi, w końcu odmienianie tego, co staruszkowie w pewien sposób zniszczyli, nie było dla niej aż tak skomplikowane.
- Postaram się zaraz wymyślić jeszcze jakieś kolory, ale najpierw łuski - stwierdziła i wróciła do pierwszego talerza, by jeszcze raz rzucić na niego zaklęcie, myśląc jednocześnie o rybach, tych eleganckich i pięknych, jak koi, chociażby. Łuski faktycznie pojawiły się jako wzór, może nie tak idealne, jakby chciała, ale chyba nie wyglądały tak źle. - To jak? Powielamy?

@Loulou Moreau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; usta często pomalowane na czerwono.
Galeony : 208
  Liczba postów : 231
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyWto 12 Maj - 15:11;

Traktowała zadanie z Stowarzyszenia Miłośników Przyrody jako wyzwanie. Wyzwanie, dzięki któremu mogła sprawdzić, ile faktycznie wyniosła wiedzy o magicznych stworzeniach od ojca i czy, co ważniejsze, potrafi ją wykorzystać w praktyce, bo przecież sucha teoria to nie wszystko. Oczywiście nie tylko dlatego się go podjęła. Chęć pomocy seniorom mieszkającym w Domu Spokojnej Starości była równie silna, bo wiedziała, ile pracy kosztuje utrzymanie w porządku gospodarstwa. Przydawała się dosłownie każda para rąk. Tak też z miłym uśmiechem na ustach wysłuchała słów pani Alexopoulos i jej męża odnośnie tego, co trzeba było zrobić. A było tego całkiem sporo. Postanowiła rozpocząć od naprawienia zawalonej części ogrodzenia otaczającego duży teren, na którym królowały kury. Właściciel przyniósł jej potrzebne narzędzia i zabrała się do pracy od razu, żeby nie tracić czasu.
- Odejdźcie. Odejdźcie no, przeszkadzacie mi! - napominała ptaki, bez skutku zresztą, które co i rusz podskubywały jej sznurówki. Dziwne by było, gdyby zrozumiały jej słowa, ale i tak ze śmiechem wciąż powtarzała to samo, odrywając się na chwilę od wbijania gwoździ. Nie chciała straszyć biednych zwierząt, więc odganiała je niezbyt gwałtownymi machnięciami rąk. Raz omal nie uderzyła się młotkiem w palec, kiedy jedna z kur dziobnęła ją prosto w łydkę. Może najlepszym wyjściem byłoby je na czas renowacji płotku po prostu zamknąć w kurniku? Jakby nie patrzeć, jeszcze nie była nawet w połowie. Uznawszy to za wcale nie najgorszy pomysł, zapytała o pozwolenie pana Alexopoulosa i z jego pomocą zagoniła stworzenia do domku, rzucając do nich jeszcze: - Skończę i wyjdziecie, a wtedy dostaniecie też jedzenie. Cierpliwości.
Takim sposobem udało jej się uzyskać swobodę w działaniu i wbijała gwóźdź za gwoździem, niekiedy pomagając sobie zaklęciem, co dodatkowo przyspieszało proces odbudowy. Nie okazało się to być nawet tak trudne, jak początkowo sądziła i udało jej się z tym uporać, wychodząc prawie że bez żadnej szkody – nabawiła się jedynie dość długiego zadrapania na jej lewej dłoni, powstałego na skutek przejechania tą częścią ręki po wystającym z deski zardzewiałym gwoździu. Uporała się z nim szybkim zaklęciem Vulnus Alere, więc obeszło się bez krzyków i mogła przejść do kolejnego zadania, którym było przygotowanie pokarmu dla pierzastych podopiecznych. Spojrzała jeszcze raz na owoc swojej pracy i dumny uśmiech zagościł na twarzy dziewczyny. Wcześniej zawalony płotek teraz stał prościutko i żaden gwóźdź z niego nie wystawał. Poprosiła jednego z będących w pobliżu seniorów o przyniesienie jej kartek z wypisanymi proporcjami mieszanki dla kur, a sama poszła w tym czasie odnieść narzędzia do miejsca, które wskazał je uprzednio pan Alexopoulos.
I wreszcie nadszedł czas, w którym mogła wypuścić ptaki na zewnątrz. Uwięzienie w kurniku najwidoczniej im się nie podobało, gdyż wypadły z niego tak błyskawicznie, że biedna Krawczyk musiała usunąć się w bok w obawie przed byciem stratowaną, choć przy tego rozmiaru zwierzętach raczej nie wydawało się to być tak groźne, jak byłoby w przypadku aetonów, które widziała niedaleko. Tyle dobrego. Wsypała im wcześniej do karmideł przygotowaną mieszankę i teraz patrzyła, jak rozpoczynają szaleńczy wyścig w ich kierunku, w myślach przytaczając obraz uczniów Hogwartu biegnących co sił do Wielkiej Sali, kiedy akurat miało być coś dobrego. Co z tego, że tam jedzenia nigdy nie brakowało.
Ponieważ okazało się, że zrobiła więcej, niż trzeba mieszanki, zsypała ją do znalezionego pojemnika i powiadomiła o tym właścicieli. Już miała ich poinformować, że będzie się zbierać, kiedy została zaproszona na mały poczęstunek pod pretekstem, że na pewno jest głodna i po całym dniu pracy jej się należy. Jakże by mogła odmówić? Zabawiła w domu do wieczora, kiedy już musiała wracać do zamku, a robiła to w podskokach, nawet nie odczuwając zmęczenia. Wysłuchała tylu historii z życia staruszków i tak się uśmiała, że szkoda było jej opuszczać to miejsce. Obiecała jednak wrócić i to najszybciej, jak się da i w dodatku zabrać wtedy kogoś ze sobą, jeśli tylko owa osoba wyrazi zgodę.
Zdecydowanie jedno z lepszych z charytatywnych przedsięwzięć, w jakich brała udział, o ile nie najlepsze!

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy || Do końca maja blizny na twarzy i rękach, po spotkaniu z matagotem.
Galeony : 147
  Liczba postów : 806
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8




Gracz




Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  EmptyWto 12 Maj - 21:02;

Spojrzała na Maxa wyraźnie zdziwiona jego nagłą zmianą podejścia. Powiedziała coś nie tak? Nie spodziewał się, że przytaknie na tą wyjątkową jak na Brewera propozycję? Sama się tego w zasadzie nie spodziewała, bo ani nie ciągnęło jej do nauki, ani wcale nie planowała przyszłości z uzdrawianiem, ale skoro się tak zaoferował to czemu nie skorzystać! Poza tym, chyba jako kapitan drużyny to wypadałoby znać jakieś podstawy, bo treningi, tak jak rozgrywki, mogły być dość brutalne i łatwo było o kontuzję. Skoro ponosiła teraz odpowiedzialność, to może jednak warto otworzyć zeszyt. Widząc jego minę już chciała się wycofywać, ale nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo temat utopił się w strumieniach wody.
- Nie, wpierdalają też dużo innych rzeczy. - Stwierdziła z rozbawieniem, tak zupełnie niepodobnie do siebie rzucając w wypowiedź przekleństwo. Słuchając Maxa podobne epitety jakoś łatwiej wchodziły na język. - Owies głównie z tego co pamiętam. No na pewno mają jakąś paszę. A zamiast cukru to lepiej dać im marchewkę albo jabłko. - Podzieliła się swoją podstawową wiedzą i poklepała pegaza po zadzie, z którego nie wzbijały się już tumany kurzu jak na początku. - W każdym razie na pewno coś mają, a one pewnie biedne głodne, bez obiadu! - Stwierdziła i wróciła do stodoły, by wrzucić do skrzynki szczotki i rozejrzeć się za jedzeniem. Dostrzegła jakieś worki z paszą, a obok skrzynkę z burakami. Złapała za wiaderko i spróbowała przesypać nieco owsa z wora, ale nie była w stanie nawet go podnieść. Pięknie pani kapitan! Oto prawdziwa siła pałkarza! Jęknęła cicho i wyjrzała zza rogu szukając wzrokiem swojego towarzysza.
- Maaaax, musisz mi z tym pomóc! - Poprosiła mrugając ładnie oczami i zostawiła ten nieszczęsny worek. Złapała kilka buraków, i zaczęła wrzucać do każdego paśnika. Zastanawiając się czy mają jeszcze coś do zrobienia, czy to pora wracać do hogwartu. - To chyba wszystko, co? - Zapytała opierając ręce na biodrach i rozglądając się po zagrodzie. Pracy można było tu wynaleźć na cały dzień, ale musieli jednak wracać do szkoły na zajęcia. Rzuciła jeszcze jedno tęskne spojrzenie stronę pegaza. Tym razem nie miała przeżyć podniebnej przygody, ale może następnym razem..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Spokojnej Starości  QzgSDG8








Dom Spokojnej Starości  Empty


PisanieDom Spokojnej Starości  Empty Re: Dom Spokojnej Starości   Dom Spokojnej Starości  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dom Spokojnej Starości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Spokojnej Starości  JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-