Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Schody donikąd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31120
  Liczba postów : 64992
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Schody donikąd QzgSDG8




Specjalny




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPon 6 Kwi 2020 - 21:11;




Schody te prowadzą do... ślepego zaułka, z którego nie ma drugiego wyjścia. Są to obszerne stopnie, na których lubią przesiadywać uczniowie (albo kryć się z popalaniem papierosów lub potajemnym piciem przemyconego piwa kremowego). Ślepy zaułek jest zwyczajnym, prawdziwym ślepym zaułkiem i nic za nim się nie znajduje - żadna magia nie wykryje tutaj tajemnych pomieszczeń.

Uwaga. Wchodząc do tej lokacji automatycznie należy wykonać rzut kością i dostosować się do wylosowanego scenariusza wydarzeń. Kostki są obowiązkowe.

Spoiler:
1, 2 - cokolwiek tu robisz w pewnym momencie zauważasz załamanie powietrza na... pobliskim parapecie. Wytężasz wzrok i wydaje Ci się, że jest coś tutaj ukryte zaklęciem niewidzialności albo kamuflującym. Jeśli postanowisz nanieść na to miejsce "Finite" okazuje się, że... dorzuć kostką!
Parzysta - znajduje się tu nowiusieńka paczka Błękitnych Gryfów oraz gryząca palce popielniczka.
Nieparzysta - ... to śpiąca bahanka. Otworzyła ślepia, wrzasnęła, podrapała Cię po policzku i uciekła przez uchylone okno. Masz szczęście, że Cię nie ugryzła, bo inaczej potrzebowałbyś antidotum. W chwili obecnej rana na policzku bardzo Cię piecze i należy ją zaleczyć odpowiednim zaklęciem/eliksirem/udać się do Skrzydła Szpitalnego, napisać tam post na minimum 2000 znaków, gdzie otrzymujesz pomoc.

3, 4 - siadasz/stawiasz stopę na fałszywym schodku przez co Twoja noga utknie między dwoma stopniami i masz problem z samodzielnym jej wyciągnięciem.

5, 6 - okno przy którym siedzisz jest rozszczelnione przez co wieje na Ciebie chłodny wiatr i po paru chwilach dostajesz gęsiej skórki. Poza tym nie dzieje się nic podejrzanego.

______________________

Schody donikąd Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 21 Kwi 2020 - 19:45;

kostka: 5

Zaraz po zajęciach, zgarnął Maxa i zaproponował mu szukanie miejscówki na ich wspólną imprezę urodzinową, którą planowali także razem z Kath. Jednak Sinclair stwierdził, że odpowiedniego miejsca poszukają razem z młodszym ślizgonem, bo zbytni tłum błąkający się po piętrach zamku, zaglądając kolejno do komnat; mógłby wzbudzić jakieś podejrzenia nauczycieli.
Jako, że było wczesne popołudnie, udał im się obchód po dwóch piętrach, gdzie niestety nie znaleźli nic ciekawego. Generalnie pomieszczenia były albo za małe, albo zbyt stare, ciemne czy brudne, a za dużo zachodu byłoby z ich wyczyszczeniem czy to za pomocą magii czy bez niej.
Zasadniczo, na szóstym pietrze znaleźli niezłą komnatę, która byłaby idealna, jednak tak jak i dziś, gdzie spotkali tam grupkę uczniów; tak pewnie w inne dni była ona oblegana przez uczniów. Ale zawsze można było wymyślić jakiś pretekst, żeby niechcianych stamtąd wygonić...
Dyskutując z Maxem na temat pomysłu na "opróżnienie" popołudniowej komnaty, tak aby mieli ją na czas imprezy; nawet nie zauważyli, kiedy dotarli na siódme piętro, gdzie na samym szczycie tego poziomu znajdowała się niewielka wieża, której schody nie prowadziły już nigdzie wyżej.
- Może zapalimy, jak już tu jesteśmy? - spytał Solberga, automatycznie sięgając do kieszeni bluzy i wyciągając paczke papierosów. Odpalił jednego i siadł na parapecie jednego z okien na szczycie.  - Ciekawe czy jakby zaprosił naszą opiekun domu czy by przyszła na imprezę... - zastanawiał się głośno, jednocześnie śmiejąc się pod nosem. Sam dobrze znał odpowiedź na to pytanie, ale był ciekawy co Max o tym sądzi.
W pewnym momencie poczuł chłodny powiew wiatru. Jego ciało przeszedł zimny dreszcz, aż wzdrygnął się widocznie.
- Brrr... - przypominając sobie gdzie jest, rozejrzał się w około siebie, po czym zatrzymał wzrok na framudze starego okna. - czy oni te okna mają tylko dla ozdoby? - pogrzebał chwilę w kieszeni spodni i wyciągnął kawałek papieru, zmiął go w dłoni i wcisną w szparę, przez którą wiatr ciągnął do wieży. Wyprostował się i zaciągnął się dymem.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 21 Kwi 2020 - 21:03;

Kosteczka: 4

Trójka ślizgonów planowała już wspólną czerwcową imprezę urodzinową. Czasu było jeszcze mnóstwo, ale przygotowania zawsze lepiej zacząć wcześniej. Szczególnie jeżeli chodzi o wybór miejsca, bo w tym zamku ciągle ktoś się gdzieś kręcił. Wydawałoby się, że przy takiej ilości komnat nie będzie problemu ze znalezieniem wolnej i idealnej sali na imprezę. Przyjęcie na błoniach też było jakąś opcją ale zbytnio byliby zależni od pogody, a pewności, że będzie słonecznie nikt nie miał. W końcu po długich poszukiwaniach trafili na siódme piętro, a dokładniej na jedną mieszczących się tu wież.
-Nie musisz dwa razy pytać. - Posłał Lucasowi uśmiech i wyciągnął swoje papierosy odpalając jednego z nich swoją różdżką. Wąski korytarzyk od razu wypełnił się zapachem tytoniu.
-Mówisz o Beatrice?  - Uniósł lekko brew ze zdziwienia na pytanie kumpla. -Myślę, że dalibyśmy radę ją namówić. - Młoda nauczycielka eliksirów i jednocześnie opiekunka Slytherinu piastowała to stanowisko od niedawna. Uczniowie za bardzo jej jeszcze nie znali, a najbliższy kontakt jaki Max z nią miał, to w jej gabinecie, gdzie chciała go widzieć po tym, jak Perpetua poinformowała ją o zajściu w kuchni. Prawda była jednak taka, że Solberg uważał ją za niezwykle atrakcyjną kobietę.
-Centralne ogrzewanie na pewno nie jest mocną stroną tego zamku. - Skomentował skargę Lucasa na zimno. Chociaż sam go nie czuł. Pewnie dlatego, że stał dość daleko od okna. Solberg postanowił ulżyć swoim zmęczonym od długich poszukiwań stopom i usiadł na jednym z kamiennych stopni. Pech chciał jednak, że trafił na fałszywy schodek.
-Na chuja merlina! - Przekleństwo zazwyczaj było jego pierwszą reakcją na niespodziewane upadki, a ten był dodatkowo pechowy, gdyż Max utknął tyłkiem pomiędzy dwoma stopniami.Próbował wstać i uratować swoją godność jednak nie był w stanie się podźwignąć na nogi.
-Chciałbyś może mi pomóc, czy mam się tu zestarzeć? - Zwrócił się w stronę  starszego ślizgona. Czekając na pomocną rękę spróbował się ustawić w jak najwygodniejszej pozycji. Gdy już uznał, że lepiej nie będzie, zaciągnął się szlugiem, który jakimś cudem nie wypadł mu z ręki, gdy Felix upadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 21 Kwi 2020 - 21:45;

- Tak, a mamy inną opiekunkę w Slytherinie? No może Cortez troche zalatuje... W sensie tak się spoufala się z nami i "wspiera nas", że aż mnie mdli... - urwał nagle, kręcąc głową, jakby odganiał myśli - a wracając: Beatrice nigdy się nie zgodzi. Jest nowa, młoda... na pewno uzna to za "niestosowane". - był przekonany, że nauczycielka eliksirów słysząc już słowo "impreza", zapyta co to ma z nią wspólnego, zwłaszcza, że dopiero zaczyna pracę na stanowisku profesora.
Oparłszy się o framugę okna, wyłożył wygodnie nogi na parapet i przejechał wolną ręką po szybie, zbierając z niej kurz. Skrzywił się i wytarł dłoń o spodnie.
- Ten zamek jest tak stary, że chyba zaklęcia ogrzewające już dawno przestały działać. Też na przykładzie niektórych wieczorów w lochach... Normalnie można szczękać zębami z zimna. - czasami lubił sobie ponarzekać. To taka miła odmiana, gdzie przez całe dnie niekiedy robi z siebie pajaca, to chociaż od czasu do czasu trochę pojojczy.
W pewnym momencie, biorąc bucha, usłyszał siarczyste przekleństwo kumpla. W pierwszym momencie nie wiedział co dokładnie się stało, bo w jednej chwili Max próbował siąść na jeden ze schodów, a w drugiej przeklinając, zapadnięty w fałszywy stopień, wołał Sinclaira o pomoc.
- To byłoby ciekawe, codziennie przynosiłbym Ci śniadanie z Wielkiej Sali, papierosy, jakby Ci się skończyły... Nawet po kieliszeczku Ognistej byśmy się tu napili od czasu do czasu. - mruknął rozbawiony, wstając i gasząc fajkę o kamienny parapet. Stając przed młodszym ślizgonem, wyciągnął obydwie ręce przed siebie, aby mniejszym wysiłkiem wyciągnąć go z niewidzialnej dziury.
- Tylko się pilnuj, żebyś nie wylądował na mnie, jak w tych romantycznych telenowelach - dodał jeszcze z uśmieszkiem, po czym zaparł się i pociągnął go za ręce, próbując wyswobodzić ze złośliwego postępku fałszywego schodka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 21 Kwi 2020 - 22:21;

Na wspomnienie o nauczycielce OPCM, Max aż się lekko wzdrygnął.
-Tej to bym na imprezie chyba nie chciał widzieć. - Nie wyobrażał sobie Cortez szalejącej z nimi podczas urodzin szczególnie, że miały to być siedemnaste urodziny Solberga, jego wejście w dorosłość, a taką imprezę ma się tylko raz w życiu.
-Mówisz? A może właśnie sama dobrze pamięta jak to było za czasów szkolnych. Ciekawe czy była grzeczną gadzinką, czy jednak lubiła pogrzeszyć, jak na porządnego ślizgona przystało. - Na twarzy Maxa widać było szczere zamyślenie. Ciężko było mu wyobrazić sobie niektórych nauczycieli w ich wieku. Z Dear było jednak inaczej. Kobieta wyglądała na bardzo młodą, jakby dopiero co niedawno ukończyła szkołę.
-Myślisz, że ktoś się przejmuje czy tam marzniemy? Nie bawi Cię czasem to, że wszyscy mają luksusowe miejscówki w wieżach, czy tuż obok kuchni, co moim zdaniem jest zajebistą lokalizacją, a nas upchnęli w zimnym lochu i to jeszcze pod jeziorem? - Założyciele szkoły chyba nie mieli zamiaru ukrywać swojego stosunku do ślizgonów. Solberg akurat nie narzekał na takie położenie ich pokoju wspólnego, ale Lucas miał rację, bez ciepłych skarpet nie było co tam przebywać.
-W takim wypadku mogę tu zostać.Tylko nie wiem czy nie przydałoby mi się tutaj jakieś ładniejsze towarzystwo, gdy Ty akurat będziesz hasał po błoniach, czy wróżył z kryształowej kuli. - Gdyby Sinclair dostarczał mu kobiety i używki, Max mógłby tu siedzieć. Pewnie szybko by dostał szału, że nie może się oddać żadnej ambitnej aktywności fizycznej,chociażby polatać na miotle, ale jakoś by sobie z tym poradził. Szklaneczka tęczowego eliksiru i dzień byłby piękniejszy.
-Spokojnie, wiesz że nie jesteś w moim typie. - Nie mógł zaprzeczyć, że Lucas był przystojny, ale nigdy nie próbował i nie zamierzał próbować zmieniać ich relacji. Podał koledze ręce i zabrali się za podnoszenie Maxa. Ze względu na długość jego kończyn było to dość wymagające zadanie i pierwsza próba skończyła się tym, że ręce Solberga po prostu wyślizgnęły się z uchwytu Lucasa i ten ponownie opadł do dziury. Na szczęście po chwili, dzięki pomocy udało mu się uwolnić swoje pośladki spomiędzy stopni.
-Dzięki, stary. - Wymruczał pocierając sobie obolały tyłek i odpalając nowego papierosa, gdyż tamtego musiał poświęcić na rzecz swojego ratunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 21 Kwi 2020 - 23:09;

Zaśmiał się, widząc reakcje Solberga na wizje Cortez na ich imprezie.
- Spokojnie, nikt nie ma zamiaru jej zapraszać. - na moment zamyslił się, marszcząc czoło, po czym zaśmiał się sam z siebie - Przyszło mi do głowy przed chwilą: "no przecież hej! kto wpadłby na to, żeby zapraszać profesorke na melanż?" a potem przypomniałem sobie, że właśnie kombinujemy jakby wkręcić Dear, żeby się zgodziła przyjść.
Niby istniały wyraźne granice między kadrą nauczycielską w Hogwarcie a uczniami/studentami, jednak rzeczywiście nie odczuwało się tego tak, jeśli pod rozwagę wchodziła profesorka, która miała bodajże dwadzieścia pięć lat. Jednak, nadal była ich nauczycielką, jakby nie patrzeć.
Słysząc śizgona i to jak mówi o Beatrice, zmierzył go wzrokiem i unosząc brew nieznacznie, przez chwilę po prostu przypatrywał się mu.
- A czy Ciebie czasami nie za bardzo interesuje temat Dear? I dlaczego chcesz ją tak koniecznie zaprosić, co? Nie mów, że wpadła Ci w oko, Solgerg! - posłał mu swój głupkowaty uśmieszek, po czym dodał: - Bo jeśli tak, to śmiało zaproś ją. I tak nie przyjdzie - wiedział, że takie słowa mogą skutecznie podpuścić młodszego kumpla, żeby ten zapragnął udowodnić mu, że się myli.
- Mnie tam lochy wydają się być takie wyjątkowe. Gdyby nie było tak parszywie zimno, to byłbym zadowolony z takiej miejscówki. Właśnie dlatego, że żaden dom takiej nie ma. - oznajmił, zgodnie z prawdą. Lubił to, że ślizgoni byli inni. Może i było to przyczyną uprzedzeń, niepotrzebnych nieporozumień i innych problemów, ale zawsze uważał, że ten dom jest wyjątkowy i lochy właśnie pasowały do Slytherinu. Ale na Merlina, niech chociaż grzeją!
Zaśmiał się w głos, słysząc słowa bruneta, kiedy ten pofatygował się, żeby wyciągnąć go z "wnętrza schodka".
- "Hasał po błoniach"... - powtórzył, nadal brechtając - Jednym słowem, mam Ci załatwić jakieś ładne puchonki, żeby Cię zabawiały? Niedoczekanie. Za dobrze byś miał. Nawet ja tak nie mam. - podał mu ręce i w odpowiedzi na jego zdanie, jak to nie jest w jego typie, szatyn udał przez chwilę, że jest mu z tego powodu bardzo smutno.
Pierwsze szarpnięcie spowodowało, że Sinclair niemal sam nie wylądował na zadku na kamiennej posadzce korytarza, u stóp schodów, co tylko dowodziło, że nie było to proste zadanie. Dopiero za drugim razem udało się oswobodzić zniewolony tyłek Maximiliana.
- Nie ma sprawy, ale następnym razem mógłbyś się zapaść w schodek jakąś mniej krępującą częścią ciała, serio. - skomentował, oczywiście w swoim stylu, odchodząc pare kroków dalej i opierając się plecami o pobliską ścianę. Wziął przykład z kumpla i odpalił drugiego papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySro 22 Kwi 2020 - 0:30;

Sinclair miał rację. Niby normalnie nikt by nawet nie pomyślał o spraszaniu kadry na imprezę uczniów, ale z drugiej strony ciężko było powiedzieć, że ten duet miał coś wspólnego z normalnością.
-Oj tam od razu za bardzo. Czy to grzech chcieć poznać nową Gadzią Mamę? - Zaciągnął się szlugiem i powoli wypuścił kółeczka z dymu nim kontynuował.
-Chociaż przyznam, że jakbym miał wybierać kogoś z naszego cudownego grona, to Dear na pewno by poszła na pierwszy ogień. - Piękna kobieta i jeszcze entuzjastka eliksirów? Max nie potrzebował nic więcej. Do tego ciężko było ukryć, że była chyba najmłodsza z nauczycieli, co tym bardziej ustawiało ją jeszcze wyżej w jego personalnym rankingu.
-A chcesz się założyć, że uda mi się ją namówić? - W głębi duszy czuł, że Lucas go podpuszcza, ale nie sprawiło to, że wycofał się z tego pomysłu. Wyzwanie wydawało się dość ciekawe i Max chętnie je podejmie.
-Ja tam bym wolał przenieść naszą komunę do komnaty tajemnic. Słyszałeś o niej? - Legendarne miejsce stworzone przez jednego z założycieli zamku zawsze intrygowało Felixa, który żałował, że nie zna mowy węży, aby się tam dostać. Musiałby znaleźć kogoś, kto otworzy przejście i pójdzie z nim, a nie znał wiele osób chętnych na taką przygodę.
-No weź stary, kumplowi w niedoli byś nie pomógł. - Zaśmiał się na jego słowa. Puchonki zawsze by przyjął z otwartymi ramionami, a i one nie miały w zwyczaju od niego uciekać. Ktoś kiedyś wyczarował nawet na murze Hogwartu "Ojcowie chowajcie puchonki, Solberg wrócił do zamku". Nawet się uśmiechnął wtedy na ten widok. Oczywiście takie przejawy wandalizmu szybko są sprzątane przez kadrę zamku. Max do dzisiaj nie odkrył, kto był autorem tego wyjątkowego listu miłosnego w jego stronę.
-Myślę, że wolisz mnie wyciągać w ten sposób niż gdyby moja "krępująca część ciała" machała Ci przed oczami. - Zażartował w stronę Lucasa. W końcu w tej pozycji było mniejsze ryzyko, że Sinclair niechcący zobaczy tę część Maxa, której chłopak na co dzień raczej nie eksponował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySro 22 Kwi 2020 - 17:23;

Prawda była taka, że TEN duet mógł nawet wpaść na genialny pomysł wysłania sowy do dyrektora szkoły i nikt nie byłby wcale zdziwiony...
- No dobra, niech Ci będzie, że to tylko ciekawość. - przyznał mu, tak naprawdę nie do końca przekonany, jednak nikomu nic nie chciał wmawiać. - Poza tym, że niezła z niej laska, to wydaje się być spoko. Więc jakby tylko udało Ci się wywołać u niej stare wspomnienia ze szkoły, kto wie... - z każdym słowem, Sinclair nakręcał się też sam i był coraz bardziej ciekawy czy Max złapie połknie haczyk.
Kumpel najwidoczniej świadomy jego podpuszczania i tak honorowo przyznał, że podejmie się wyzwania. A nawet, wyszedł z propozycją hazardową...
- Jasne. O coś konkretnego czy o hajsik? - zakłady to było to co dawało szkolnemu życiu smaczek, a jeśli w gre wchodziło, coś czego był prawie pewien, to zabawa była mniejsza, ale zawsze to jakaś rozrywka.
- Czy słyszałem o komnacie tajemnic? Pomyślmy... Chyba każdy ślizgon już teraz o niej słyszał. A co? Aż tak bardzo Cię fascynuje? Tak bardzo jak Dear? - poruszył znacząco brwiami, śmiejąc się. - Pomógłbym, pomógł. Może nawet też bym skorzystał z tego miłego towarzystwa...
Po akcji ratunkowej dla ślizgona, nawet papieros smakował lepiej. Można było odetchnąć, bo tyłek Solberga był już bezpieczny. Zaśmiał się po raz kolejny, słysząc słowa kumpla.
- No racja, jakbym Cię miał wyciągać ZA zadek z tej dziury to byłoby dużo, dużo gorsze. Wtedy to na pewno zawołałbym już jakąś puchonkę, ona by chociaż z widoków skorzystała... - oznajmił, zaciągając się kolejny raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPią 24 Kwi 2020 - 4:53;

Max coraz poważniej zaczął myśleć, jak tu sprawić, żeby Panna Dear dała się zaprosić na ich imprezę. Przecież, gdy już zaproponował zakład, zrobi wszystko żeby go wygrać. No i nie wyobrażał sobie przyznawać Lucasowi racji w takim temacie. Jego męska duma bardzo by ucierpiała.
-Może o buteleczkę starej dobrej Ognistej? - Zaproponował kumplowi. Raczej nie lubił się zakładać o same pieniądze. Najbardziej cieszył go hazard z wysokimi stawkami, ale w tej sytuacji litr dobrego trunku w zupełności by mu wystarczył. Zwłaszcza, że w czerwcu w końcu zostanie pełnoletni i nie będzie już musiał aż tak kombinować w temacie używek. Oczywiście w zamku było to ściśle zakazane, ale chłopacy i na to mieli swoje sposoby.
-Tutaj wybieram jednak Dear. Na pierwszy rzut oka widać u niej dużo więcej zalet niż w jakiejś starej, opuszczonej jaskini. - Czuł, że teraz przez długi czas Sinclair nie da mu spokoju w temacie opiekunki Slytherinu. -W sumie jako pokój wspólny może by się nie sprawdziła, ale na imprezę idealna, Pomysł tylko, wejdą nieliczni, przestrzeni dużo no i poza zasięgiem kadry... - Oczywiście sam Solberg wiedział o komnacie tylko tyle, co podawały historie, ale chętnie zwiedziłby to miejsce sam. Musiał tylko znaleźć kogoś wężoustego i skłonnego do ryzyka.
-Muszę w takim razie lepiej planować przyszłe upadki. Zrobić Ci listę, czy wiesz które borsuczki sprowadzić? - Zaśmiał się  przy okazji krztusząc wpuszczanym do płuc dymem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySob 25 Kwi 2020 - 19:23;

Czy Solbergowi uda się sprawić, żeby Beatrice przyszła na ich impreze w czerwcu? Hmm, tego chyba nie wie nikt, jednak zdecydowanie Lucas w tej kwestii wolał myśleć racjonalnie, a rozum podpowiadał mu, że nie ma opcji, aby świeżo upieczona nauczycielka eliksirów dała się na to namówić.
Usłyszawszy proponowaną przez kumpla nagrodę, bez zastanowienia kiwnął głową i rzucił:
- Stoi
Jeśli chodziło o alkohol to Sinclair przeważnie go sobie nie odmawiał, a ten zakład to będzie idealna okazja, żeby przy okazji się napić, jak wygra. A chyba już wspominał o tym, że jest praktycznie pewny tego, że wygra, prawda?
- Stawiałem, że komnata tajemnic jest równie fascynująca jak nasza nowa opiekunka, ale widzę, że miałem jednak racje - masz na celowniku nauczycielke! No, bo Maksymilian, mierzysz wysoko, szacuneczek. Żebyś tylko nie spadł, chłopie. Bo jak wiemy, Ty sobie lubisz robić krzywde. - podsumował go żartobliwie. Jednak chwilę później skrzywił się, na pomysł imprezy w komnacie tajemnic.
- Niee, stary to nie jest klimat na impreze, a poza tym... zimnoo. - wytłumaczył - To tak, jakby w lochach urządzić. A poza tym, kto wie jak tam wejść?
Prawda była taka, że nie znał nikogo, kto dałby rade wpuścić ich do tego tajnego, legendarnego pomieszczenia. Potrzebny był ktoś kto znał mowę węży, a nie miał nikogo takiego wśród znajomych.
- Możesz zrobić liste, przynajmniej będę wiedzieć na zaś, z kogo byłbyś zadowolony - odparł, prostując się, po czym wziął kolejnego bucha - Merlinie, to Ty taki wybredny jesteś? Najpierw Dear, teraz konkretne puszki mają Cię ratować. Nieźle, Maksiu, nieźle. - dodał, śmiejąc się. - Wymagający jesteś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 28 Kwi 2020 - 2:35;

Takie zakłady to on uwielbiał. Nawet jeżeliby przegrał, to nie tracił zbyt wiele, a wygrana mogła być słodka. Wyobrażał sobie zdziwienie Lucasa, gdy przyprowadzi Dear na ich urodziny. Jeżeli oczywiście mu się to uda. Niestety musiał przyznać, że jego szanse na powodzenie nie były wielkie. Ale przecież nie o to chodziło. Liczyło się samo wyzwanie i ciężko było zaprzeczyć, że było to jedno z ciekawszych jakiemu do tej pory miał okazji stawić czoła. Podrywanie uczennic i zapraszanie ich na imprezy zazwyczaj nie stanowiło dla nich wyzwania. Z nauczycielką to już całkiem inna liga.
-Wiesz stary, Dear wydaje się jednak bardziej gościnna niż jakaś stara podziemna komnata. A poza tym, w razie czego dowiodłeś dzisiaj, że bardzo dobrze idzie Ci ratowanie mojego dupska. - Max nie potrzebowałby dużej zachęty by ruszyć do komnaty tajemnic. Domyślał się, że centralnego ogrzewania to tam raczej nie ma, ale intrygowało go to miejsce ze względu na jego historię, czy też legendę. Nie wszyscy nadal wierzyli w istnienie tego miejsca.
-Już wiem, co Ci kupię na urodziny. Sweter i skarpetki. Najlepiej takie z pomponikami. - Nie miał pojęcia, że z Lucasa taki zmarzluch. Max sam raczej nie miał nic przeciwko chłodu. Upały męczyły go dużo bardziej i zazwyczaj gorzej sobie z nimi radził.
-Wystarczy jeden wężousty kamerdyner. - Nie mógł nie wyobrazić sobie kolesia we fraku stojącego przed wejściem do komnaty, syczącego w celu otwarcia miejsca dla każdego gościa.
-Po prostu chcę uniknąć przypału, gdybyś mi sprowadził kogoś, kto niezbyt chce mnie oglądać. A obydwaj wiemy, że takie laski kręcą się po Hogwarcie. - Zamierzenie lub nie, Solberg parę razy nagrabił sobie u dziewczyn. Niektóre z nich dawno puściły mu to w niepamięć, ale były też takie, które do dzisiaj chowały urazę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Galeony : 874
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 893
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 28 Kwi 2020 - 22:05;

Zakładanie się uczniów o to czy któremuś z nich uda się wyciągnąć nauczycielkę na studencko-uczniowską impreze, brzmiało wręcz absurdalnie, ale dla nich nie było rzeczy niemożliwych. Bo skoro można, to czemu by nie spróbować założyć się o coś takiego. Najlepsze było to, że nie wiadomo co z tego wyniknie.
- Gościnna? Gdzie ona Cię tak ugościła? - odezwał się zaciekawiony, posyłając kumplowi pytające spojrzenie. - Jasne, że będę Cię ratował, mordo, tylko najpierw daj znać o jakichś szczegółach. Bo coś mi się wydaje, że w przypadku Beatrice to tylko pomogą twarde argumenty i dyplomacja
Nie wiedział dlaczego właśnie ich rozmowa zeszła na jakieś ewentualne wyciąganie młodszego ślizgona z opresji, bo przecież nie można było od razu zakładać, że wpakuje się w jakąś chryje. Chociaż, sądząc trzymającym się go pechu, który ostatnio dawał o sobie znać; może być różnie.
Jak tylko usłyszał kolejne słowa Maxa, prychnął wypuszczając z ust od razu solidną porcje dymu tytoniowego. Zaśmiał się do kumpla.
- O pomponach to Ty zapomnij. Wolałbym skarpetki w cukierki. To bardziej do mnie pasuje niż jakieś tam dyndające pomponiki. - wytłumaczył, gasząc peta na kamiennym stopniu schodów.
Ale to prawda. Sinclair nie lubił chłodu. Zima, gdyby nie to, że była ładną porą roku, byłaby najgorszym okresem w ciągu roku dla chłopaka. Chyba gorszą, pod względem temperatury była późna jesień, kiedy dochodził jeszcze zimny wiatr, a jak wszyscy wiemy... wiatr to największe zło.
- A ciekawe skąd weźmiesz takiego "kamerdynera", co? To chyba nie takie proste znaleźć kogoś kto mówi w języku węży i jeszcze dodatkowo zgodzi się otworzyć Ci tę komnatę - naprawde nie wiedział, co ten Solberg tak się uparł na tę komnate tajemnic. W sumie to chyba każdy kto o niej opowiada, jest nią zafascynowany, ale... bez przesady. - Chłopy, to Ty nie wiesz, że nie pali się za sobą mostów? Merlinie, dużo jeszcze będę Cię musiał nauczyć... - podsumował go, po czym wyprostował się i chowając ręce do kieszeni kurtki, odezwał się do kumpla. - Dobra, może zwijajmy się stąd, zanim ktoś nas tu nakryje z tymi szlugami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, leworęczność
Galeony : 160
  Liczba postów : 2105
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySro 29 Kwi 2020 - 5:25;

Może słowa Maxa nie do końca zabrzmiały tak, jak powinny, ale nie będzie się przecież teraz wykręcał.
-Ugościła w swoim gabinecie. Miałem okazję tam zabawić przez chwilę ostatnio. - Nie wtajemniczał Lucasa w szczegóły kuchennego zajścia. Na pytanie o obitą mordkę powiedział tylko tyle, że dostał parę strzałów i urwał temat. Chyba pierwszy raz od kiedy się znali, nie potrafił wyjawić mu okoliczności dostanie wpierdolu. Przynajmniej dopóki to wszystko się nie wyjaśni. Jeżeli jakimś cudem, Sinclair by się od kogoś dowiedział, Max by nie zaprzeczył, ale tak musiał jeszcze trochę poczekać, żeby usłyszeć to z jego własnych ust. -A szczegóły zazwyczaj wychodzą gdy już jest za późno. - Dodał po chwili namysłu. W końcu nie zawsze dało się o wszystkim poinformować za wczasu.
-Skarpetki w cukierki, a najlepiej to tylko słodycze. Ciepło i cukier, dwie rzeczy potrzebne Lucasowi do życia. - Rozbawiła go reakcja kumpla na jego pomysł prezentowy. Doskonale wiedział, że ten ma upodobanie do wszystkiego, co w składzie ma tylko cukier. Wpuścić takiego do miodowego królestwa i sam opróżni wszystkie półki.
-Mamy czas, ktoś by się na pewno znalazł. - Na tym etapie było to już czyste teoretyzowanie. Wiedział przecież, że nie ma szans aby urządzić taką akcję. Zresztą był w stanie się założyć o którąś ze swoich kończyn, że wiele osób bałaby się postawić nogę w Komnacie i impreza skończyłaby się szybciej niż zaczęła.
-Staram się, ale nie zawsze wychodzi. W końcu każda laska jest inna no nie? - Nie miał w zwyczaju celowo ranić kogokolwiek, ale były sytuacje, że popełniał głupie, niezbyt przyjemne w skutkach błędy. Jednym z takich błędów była gryfonka Liv, która do teraz nie mogła mu wybaczyć.
-Jasne, tylko uważaj żeby nie wpaść na ten cholerny stopień! - Dopalił papierosa i razem z Lucasem ruszył w dół schodów uważając, żeby tym razem pokonać tę trasę bez wypadków. Uznali, że na dzisiaj dosyć już tych poszukiwań i odeszli w stronę lochów.


//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyCzw 21 Maj 2020 - 15:22;

kostka: 2 i 4

Szwendała się po zamku bez celu, próbując po prostu zabić nudę, która tego popołudnia doskwierała jej niemiłosiernie. Zrezygnowała z wyjścia na błonia, bo uznała, że na zewnątrz jest wyjątkowo chłodno jak na maj i nie chce marznąć. Była to jedna z tych idealnych okazji na zabawę w małego odkrywcę. Zamek był tak wielki, że nie sposób było znać wszystkie jego zakamarki, a przynajmniej ona nie słyszała jeszcze, żeby ktoś znał go jak własną kieszeń. Te wszystkie ukryte pokoje, schody...
No właśnie, schody.
W czasie ekspansji zawitała aż na siódme piętro, gdzie natknęła się na coś podobnego do klatki schodowej. Oczywiście musiała sprawdzić, dokąd ją poprowadzą, więc nie myśląc wiele - bo też i nad czym się miała niby zastanawiać - zaczęła po nich wchodzić. Ręką wodziła po ścianie, stawiając krok za krokiem, aż doszła na szczyt... a tam nie było nic. Ściana. Poczuła się zawiedziona, bo jednak liczyła, że uda jej się odkryć jakiś hogwarcki sekret, ale najwyraźniej nie był to ani dobry dzień, ani godzina. Jedynym ciekawym elementem okazał się parapet, na który zresztą wskoczyła. Rozejrzała się na boki, stwierdzając, że miejscówka nie była taka najgorsza, jak mogło się na początku wydawać. Ot, można było posiedzieć, a wyżej nawet ukryć się przed ciekawskim wzrokiem uczniów czy nauczycieli. Jej uwagę zwróciło też załamanie powietrza po drugiej stronie parapetu. Zmarszczyła brwi, bo ewidentnie coś było nie tak.
- Finite - wypowiedziała formułkę, która, taką miała nadzieję, ujawni jej, co też się kryło pod zasłoną czaru. Jak wielkie było jej rozczarowanie, kiedy okazało się, że ktoś zostawił tu "na później" paczkę papierosów i popielniczkę. W dodatku nie byle jaką, bo gryzącą, o czym miała okazję się przekonać. Spojrzała na przedmiot wzrokiem mówiącym "jak mogłaś mi to zrobić" i odsunęła go z powrotem w kąt, odwracając głowę ku dolnej części schodów. Albo jej się zdawało, albo rzeczywiście słyszała kroki?
- Palisz, Brewer? - rzuciła w kierunku pierwszych stopni, przy których zauważyła jego sylwetkę. Nie wiedziała, co zrobić ze znaleziskiem, bo sama nie paliła, więc były jej kompletnie niepotrzebne. - Mam tu jakieś... Błękitne Gryfy. - przeczytała nazwę z opakowania i potrząsnęła nim.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPią 22 Maj 2020 - 21:30;

Kostki: 5

Mógłby siedzieć na dupie w dormitorium, ale po chuj? Owszem, zbliżał się koniec roku szkolnego, owszem, powinien zacząć ogarniać dupę i brać się do szykowania na zmiany, jakie miały nadejść, ale gdyby faktycznie się przejmował, to zapewne mógłby spokojnie uznać, że nie jest już Maxem Brewerem, ale jakąś popierdoloną pizdą, co na pewno by mu nie odpowiadało. Nie zamierzając zatem spędzać kolejnego popołudnia nad książkami, wybrał się na spacer, czy raczej do miejsca, gdzie mógł czasem ukradkiem palić i mieć wszystko głęboko w dupie, nie spodziewał się zaś, że się tutaj na kogoś natknie. A już na pewno nie wpadł na to, że będzie to Krawczyk, której posłał uśmiech, gdy tylko usłyszał jej głos. Wsunął dłonie w kieszenie spodni i przystanął te parę stopni pod nią, by uważnie jej się przyjrzeć, a jego ciemne oczy błysnęły lekko, gdy nieznacznie podrzucił brwiami.
- Może to moje? - rzucił jeszcze zaczepnie, chociaż doskonale wiedział, że nie. Nie zostawił tutaj żadnych jebanych fajek, nie był takim znowu debilem, czy coś, ale skoro już się tutaj pojawiły, to chyba byłby pojebany, gdyby nie skorzystał. Dzięki temu mógł zaoszczędzić i nie musiał odkładać znowu z kieszonkowego, żeby móc sobie skombinować paczkę czy dwie. Podszedł zatem ostatecznie do dziewczyny, zabrał od niej Błękitne Gryfy i wysunął jednego, by sięgnąć zaraz do kieszeni spodni i wysunąć z niej zapaliczkę.
- Liczę na to, że mnie nie podpierdolisz - dodał, przekrzywiając głowę i już po chwili zaciągnął się papierosem, po czym usiadł na parapecie i wsparł się plecami o okno czując, że nieco tu pizga, ale chwilowo miał to w dupie. Nawet wtedy, gdy na odsłoniętych przedramionach pojawiła mu się gęsia skórka. Kto bowiem przejmowałby się takim gównem? - Tylko nie mów, że przyszłaś tutaj szukać jakiegoś natchnienia - mruknął do niej zaczepnie i wydmuchał dym w przeciwnym do niej kierunku. Nie wiedział, czy paliła i nie bardzo chciał ją tym drażnić. Jak go złapią? To chuj, już mu się to zdarzało.


@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySob 23 Maj 2020 - 12:18;

Wciąż odczuwała - niknące już, ale jednak - rozczarowanie spowodowane niepowodzeniem wycieczki, jaką sobie zorganizowała. Tyle że czy na pewno mogła uznać jej koniec za porażkę? Jakby nie było znalazła nowe, nieznane sobie wcześniej miejsce, a że akurat nic więcej prócz schodów tu się nie kryło, totrudno, nie mogła mieć do nikogo i niczego pretensji. Obracała w palcach paczkę fajek z rosnącym przekonaniem, że zaraz już ich nie będzie miała.
- Coś mi się wydaje, że wcale nie i po prostu korzystasz z okazji - odpowiedziała i nawet się nie zdziwiła, bo sama postąpiłaby tak samo, zresztą jak chyba większość ludzi. Nie potrafiła przywłaszczyć sobie czegoś pożyczonego, ale takie pozostawione na pastwę losu rzeczy to była inna bajka. Ganianie za właścicielem po całym zamku ani nie było wymarzonym zajęciem, ani zbyt mądrym przy takiej ilości uczniów, nie wspominając już o tym, że każdy by twierdził, że to jego, więc takie działanie byłoby kompletnie bez sensu. Przynajmniej na kolejny raz będzie nauczka, żeby lepiej pilnować lub chociażby ukrywać swoją własność, bo dziecinnie proste było znalezienie jednej takiej tutaj, na parapecie.
- No tak, bo po to ci dałam fajki, żeby zaraz lecieć po nauczyciela. Aż tak nisko mnie oceniasz? - prychnęła w odpowiedzi, unosząc jedną brew, po czym podciągnęła jedną nogę na parapet i otaczyła ją rękami, dzięki czemu mogła oprzeć na kolanie policzek i mieć głowę zwróconą w stronę Brewera. Znając jej szczęście to ześlizgnęłaby się ze schodów i z impetem zleciała na sam ich dół, ale nawet nie planowała wydać chłopaka. Palił to palił, jego wybór i jej nic do tego. Poza tym sama mu dała paczkę, więc szczytem chamstwa byłoby teraz lecieć po kogoś z kadry, żeby wlepił mu szlaban, a i tak w tym czasie Gryfon zapewne zdążyłby dotrzeć na drugi koniec szkoły. Nie można było jej zarzucić bycia paplą, o nie.
- Skąd wiedziałeś? Dokładnie tak było, a zamiast natchnienia znalazłam jakąś marną paczkę papierosów i popielniczkę, która w dodatku chciała mi upierdzielić palca! Nie wiem, jak z tego wyjdę - westchnęła teatralnie, wystawiając w jego stronę palec wskazujący, na którym widoczny był jeszcze czerwony ślad. Proszę państwa, tragedia stulecia. - Zawsze mnie zastanawiało, co jest takiego pociągającego w paleniu, że tyle osób to robi - rzuciła, wpatrując się w wydobywający się z ust chłopaka dym. W głębi duszy była wdzięczna, że nie dmuchał jej nim prosto w twarz, bo jednak najprzyjemniejsze to nie było.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyNie 24 Maj 2020 - 23:15;

Uśmiechnął się do niej zaczepnie i wywrócił oczami. Oczywiście, to nie była jego paczka fajek, ale chuj z tym, jak ktoś nie wiedział, jak ich pilnować, to później tracił, inaczej się na to spojrzeć nie dało, a on nie zamierzał przejmować się tym, że komuś podpierdolił szluga. Nie zamierzał zabierać całej paczki, chuj z tym, jednak daleki był od rzucania jakiś zaklęć ochronnych, czy czegoś podobnego. Jak ktoś w dupie był i gówno widział, a co za tym idzie, nie wiedział, jak ukrywać swoją własność, to już nie był jego problem.
- Sprawdzam cię - powiedział rozbawiony i mrugnął do dziewczyny, znowu zaciągając się głęboko i pozwalając, żeby dym przedostał się nie tylko do jego ust. Zerknął przy okazji na Krawczyk, kiedy ta znowu się odezwała i z miejsca właściwie poczuł, jak nachodzi go ochota na kolejne, kurwa, debilizmy. Nie należał do osób, które dają sobie spokój, gdy pojawia się coś, co spokojnie można uznać za zaczepianie, nic zatem dziwnego, że wydmuchał dym, a następnie odwrócił się w stronę dziewczyny, właściwie w momencie, w którym uniosła do niego rękę. Ujął ją w dłoń i nim zdołała zaprotestować, pocałował ją w ugryziony palec, a jego ciemne oczy błyszczały rozbawieniem.
- Podobno jestem całkiem niezły z uzdrawiania - mruknął do niej zaczepnie, bo oczywiste było, że teraz pierdolił jak pokruszony. To znaczy, tak, nieźle mu szło z magią leczniczą, ale nie musiał o tym pierdolić na lewo i prawo, to raz, a dwa - to co właśnie zrobił nie miało raczej zbyt wiele wspólnego z faktycznym przywracaniem do zdrowia, ale chuj go to bolało. Ola chyba wiedziała już, jaki z niego aparat i że tak łatwo z nim się nie da, w końcu miała całkiem dobry przykład w czasie Celtyckiej Nocy, a później jeszcze te zajęcia z mugoloznawstwa, kiedy próbowali odegrać smutek, a szło im tak chujowo, jak tylko się dało.
- Może Harrington powinien był wybrać dla nas jakąś inną emocję do odegrania. Nie wiem, irytację? - rzucił jeszcze zaczepnie. - Nie chcesz się przekonać? - dodał zaraz, w kontekście jej stwierdzenia o papierosach, ale zamiast proponować jej jednego z paczki, zaciągnął się znowu i nachylił się ku niej, jakby chciał ją po prostu pocałować. Zaczepiał ją, to było wręcz oczywiste, ale czego innego miałaby się po nim spodziewać? Grał zgodnie z regułami gry, jakie sobie ustalili na Celtyckiej i właściwie koło chuja mu latało, co inni mogą pomyśleć.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPon 25 Maj 2020 - 12:59;

Nie od dziś wiadomo, że ojojane i pocałowane przez mamę miejsca magicznym sposobem przestają boleć, tyle że... no właśnie, przez matkę, a Brewer nią nie był. Zdecydowanie. Była tak zaskoczona jego nagłym posunięciem, że nie zdążyła odpowiednio zareagować i nic nie mogła poradzić na wypływający na twarz rumieniec. Mimo że nie miała jak się zobaczyć to była tego pewna, bo czuła rozchodzące się po policzkach ciepło. Za to tym razem w odróżnieniu od zdarzenia na Celtyckiej nie miała zamiaru chować się za włosami, na cholerę miała mu jeszcze dawać z tego satysfakcję. A myślała, że to ona wtedy wyczerpała limit głupich pomysłów na najbliższy czas, a najlepiej na zawsze. Ależ była w błędzie, mogła sobie to uświadomić już na lekcji mugoloznawstwa.
- Mhm, w to nie wątpię. Aż dziwne, że z takimi umiejętnościami jeszcze nie pracujesz w Mungu albo przynajmniej nie jesteś pomocnikiem szkolnej pielęgniarki - odparła tonem, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że wierzy mu tak samo jak w to, że paczka papierosów była jego. Obu opcji co prawda nie mogła wykluczyć, ale też nie miała dowodów, żeby faktycznie uznać je za prawdziwe.
- A może szaleństwo? Albo wstręt? - uniosła brwi w rozbawieniu. Z tymi emocjami raczej byłoby mniej problemów niż z przydzielonym im smutkiem, ba, niewykluczone, że z każdą inną poszłoby lepiej. Aktorzy z nich byli wyśmienici, nie ma co, nic, tylko czekać na propozycje grania na światowych scenach. Widząc, jak chłopak się nachyla, z błyskiem w oku też się przybliżyła, niewiele się nad tym zastanawiając. Let the party started. Zlikwidowała przestrzeń między nimi praktycznie do zera i wyraźnie mogła poczuć zapach papierosowego dymu. Nawiedziło ją również silne uczucie deja vu, aż musiała się uśmiechnąć figlarnie pod nosem.
- Może innym razem - wyszeptała, prawie stykając się z nim ustami, po czym wyprostowała się i oparła się plecami o okno, od którego chłodnego dotyku przeszedł ją dreszcz. Uśmiechnęła się jeszcze niewinnie do chłopaka i zamachała nogami w powietrzu. Nie robiła przecież nic złego, była najgrzeczniejszą pod słońcem Puchonką, Krawczykówną, która nie wplątywała się w żadne takiego rodzaju gierki. Ale chyba coś się tu nie zgadzało.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPon 25 Maj 2020 - 22:38;

Do matki było mu tak, kurwa, daleko, że nawet nie było sensu sprawdzać, ile ta odległość dokładnie wynosiła. Nie zmieniało to jednak faktu, iż pocałował ją w palec i nie czuł się z tego powodu zażenowany, nie czuł się źle, właściwie to nawet miał się całkiem dobrze, bo bawił się w gruncie rzeczy wyśmienicie. Do chuja pana, tym lepiej, że Ola po prostu rumieniła się wściekle, jakby nie do końca umiała przejść do porządku nad tym, co właśnie odpierdolił. Nie było to nic niesamowitego, nic porażającego, nie było to żadne pierdolone gówno z jego strony, ale i tak czuł, że chwilowo można uznać go za zwycięzcę w potyczce, jaką przypadkiem zaczęli toczyć i chyba nawet nie do końca zdawali sobie z niej sprawę. A przynajmniej on miał takie odczucia i chuj tam z tym.
- Muszę to wszystko dobrze przemyśleć, w końcu jestem aktorem niebywałej sławy i nie ma szans, żebym był też medykiem - rzucił na to, robiąc raczej dość tragiczną minę. Nie, zdecydowanie nie umiał za dobrze odgrywać emocji, może lepiej by mu szło, no kurwa, z pożądaniem albo czymś podobnym, nie mógł jednak tego w żaden sposób sprawdzić. O, no jasne, poza jedną sprawą, na którą aż ciężko westchnął, bo nie do końca chciał bawić się w to gówno. - Może być i odraza. Z tym dałbym radę, jakbym popatrzył na mordę Callahana, czy jakiegoś innego jebanego gumochłona - mruknął, a później przeszedł do zdecydowanie ciekawszych zajęć, będąc absolutnie pewnym, że Krawczyk nie da się wciągnąć w tę niemądrą zabawę, ale i tak spodobał mu się jej figlarny uśmiech. To nie był jeszcze koniec, tego był pewien, ale musiał sobie dawkować tę całą przyjemność, jeśli chciał się przekonać, w jaką dokładnie grają grę. I po co to właściwie robią, ale to była już zupełnie inna kwestia, której nawet nie chciało mu się teraz, kurwa, poruszać. Uśmiechnął się do niej, uznając jej zachowanie za zaproszenie do dalszego wspólnego spędzania czasu
- Słyszałaś o tych całych przedstawieniach, które Forester zamierza wkrótce pokazać? - rzucił, teoretycznie obojętnie, paląc nadal i opierając się również plecami o okno. Siedzieli dość blisko siebie, ale Max poprawił się na tyle, by znaleźć się ociupinkę, ledwie, ledwie, kurwa, bliżej dziewczyny, jakby chciał, żeby ogrzała się ciepłem jego ciała. To oczywiście była zaczepka z jego strony, jak wszystko, co tutaj odpierdalał, ale w gruncie rzeczy nie lubił i nie chciał zachowywać się inaczej, skoro takie coś mu się podobało, to w to szedł, tym bardziej że Ola nie wyglądała, jakby zamierzała go z miejsca rozpierdolić i uznać, że jest chujem niemytym, czy coś tam. A skoro już nieco lepiej się poznali, to czemu właściwie nie mieliby sobie, kurwa, pogawędzić? To też było całkiem niezłe.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 26 Maj 2020 - 13:24;

- Kurczę, to faktycznie mogłoby nie iść ze sobą w parze - zgodziła się, kiwając kilka razy głową z poważnym wyrazem twarzy, bo akurat aktorstwo i leczenie były ciężkie do pogodzenia ze sobą ze względu na ich duże wymagania. Ale taka byłaby szkoda, gdyby talent Brewera się zmarnował! Prawdziwy cios dla czarodziejskiego świata sztuki.
- Coś mi się obiło o uszy, nawet fajny pomysł. Gdybym tylko lepiej umiała śpiewać, to pewnie bym startowała, chociaż nie wiem, czy poznaliby się na moim talencie. A co, bawisz się w aktora? - spytała ze słyszalnym rozbawieniem w głosie. W gruncie rzeczy zarzucił tym tematem tak nagle, że mimowolnie taka opcja przeszła jej przez myśl. Jak by nie patrzeć, to ich znajomość przebiegała z deczka inaczej i cały czas nie wiedziała o nim wiele więcej prócz tych podstawowych informacji, więc nie licząc wspominanej już wcześniej lekcji mugoloznawstwa, nie miała pojęcia czy chłopak czasem nie śpiewa, czy coś. No i zajebiście, poleciała ślinę z kimś, kogo na dobrą sprawę nie znała i przy okazji w pełni świadomie - w odróżnieniu od tego pierwszego czynu - wplątała się w jakąś gierkę. Jeszcze lepiej - na razie nie zamierzała robić nic, żeby ją zakończyć, a po prostu obserwować rozwój sytuacji. Była głupia? To na pewno. Tłumaczenie się ludzką ciekawością jej samej tym razem nie przekonywało.
- No nie gadaj, że bierzesz w tym udział - dodała po chwili, siląc się na powstrzymanie od wybuchu śmiechu, ale na nic się to zdało. Parsknęła, już w myślach zaznaczając termin, żeby przypadkiem go nie przegapić i koniecznie iść zobaczyć wszystkich występujących. Powinna wziąć ze sobą popcorn czy to będzie bardzo nie na miejscu? Do tej pory nie skupiała się zbytnio, słysząc rozmowy o owym wydarzeniu, więc w sumie nawet dokładnie nie wiedziała, kto z jej znajomych się w to wkręcił. Natomiast szanse na to, że Forester wziąłby ją do przedstawienia, wydawały się tak realne, jak to, że owce zaczną latać, no po prostu kompletnie nie widziała siebie na scenie i pewnie jedynie by zepsuła cały efekt, na który pracowali inni. Nawet nie chciała skazywać Hogwartczyków na wysłuchanie jak śpiewa, chociaż może nie szło jej to wcale tak źle skoro na urodzinach Nancy i Yuuko nikt nie uciekł z krzykiem. Była jeszcze jedna możliwość - wszyscy byli tak pijani, że nikt nawet nie zwrócił na nią wtedy uwagi, co było całkiem prawdopodobne.
- Hogwart nie jest dla ciebie zbyt małą sceną, skoro, jak to sam powiedziałeś, jesteś aktorem niebywałej sławy? - rzuciła jeszcze, specjalnie podkreślając ostatnie słowa. Oczywiście nie mogła nie zauważyć, jak się przysunął, bo byli w miejscu, gdzie dosłownie nic się nie działo, więc każdy najmniejszy nawet ruch łatwo było wychwycić. Nie odsunęła się ani nic, bo i po co? Ot, zwyczajnie sobie siedzieli i rozmawiali jak dwójka znajomych.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyCzw 28 Maj 2020 - 22:26;

- Sama widzisz, przed jakimi trudnymi wyborami stoję - powiedział na to dość zaczepnie, jednocześnie śmiejąc się cicho. Nie wiedział zupełnie, czego Ola właściwie chce i jaka jest, ale chuj go to w sumie obchodziło. Jeśli jeszcze nie spierdalała od niego w podskokach i nie wstydziła się, bo go pocałowała, to w gruncie rzeczy nie miał powodów do tego, by omijać ją szerokim łukiem. Nie odpowiadał jednak zupełnie za bagno, w jakie sama się wepchnie, jeśli postanowi jakoś się angażować, w końcu raczej powszechnie było wiadomo, że nie należy do osób przesadnie zaangażowanych w jakieś związki.
- Zawsze możesz zatańczyć. Tylko nie na tej potańcówce organizowanej przez Whitehorn, bo oczywiście jesteśmy na to za młodzi - stwierdził jeszcze, robąc przy okazji taką minę, jakby chciał się rozpłakać, przez co znowu wyglądał jak skończony debil, bo zdecydowanie nie potrafił faktycznie grać, a jeśli to już robił, to nie na poważnie. Bo, kurwa, po co?
- Bawię, jak bawię. Musiałem być na jego jebanej lekcji, a później jeszcze złapał mnie na korytarzu z fajkami, więc zostałem zmuszony do tego, by ujawnić swój zajebiście, kurwa, beznadziejny talent dokładnie każdemu w tej szkole - powiedział i parsknął z ubawienia. Dopalił, zgasił papierosa o kamienny mur, a później całość rzucił do kąta, gdzie znajdowała się wściekła popielniczka. Skoro tak lubiła niedopałki, to akurat miała się czym zająć, a on miał już puste ręce. Założył je więc za głowę, zamknął na moment oczy i zanucił pod nosem kawałek z Upiora, który mieli śpiewać z Lou, po czym zerknął spod przymkniętych powiek na swoją towarzyszkę, jakby chciał się przekonać, czy ta miała w ogole pojęcie, o co tutaj dokładnie chodzi, czy nie znała ani kapki mugolskich przedstawień.
- No, poczekaj, wkrótce pozna mnie cały świat. Po tym, jak Forester wyniesie nas na wielkie sceny, jak tylko przekona się, jaki mamy wykurwisty talent - powiedział na to, wzdychając ciężko, jakby w tej chwili zdawał już sobie sprawę z tego, jak wielkie i trudne czeka go życie, gdy zostanie aktorem wielkiej sławy, czy kimś tam, chuj wie kim i właściwie nie bardzo go to nawet obchodziło. Doskonale wiedział, że w tym to sobie nie poradzi, jeszcze śpiewanie, no dobra, nie szło mu źle, może nawet mógłby grać na gitarze. Kiedyś chciał się tego, kurwa, uczyć, więc... Zawsze istniała szansa, że jeszcze przyjdzie mu jakoś zapoznać się z tymi wszystkimi pojebanymi nutami, czy coś tam, z czego dowie się, jak właściwie się gra.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyPią 29 Maj 2020 - 18:14;

Tak na dobrą sprawę sama nie potrafiła powiedzieć, czego chce. Szukała rozrywki? Były zdecydowanie lepsze na jej znalezienie, a poza tym życie fundowało jej już wystarczająco wiele na co dzień, chociaż momentami nie wiedziała, czy przez złośliwości losu ma płakać, czy się śmiać. Albo może jedno i drugie? Ale jedno było pewne - nie zamierzała brnąć w to na tyle daleko, żeby pozbawić się możliwości taktycznego odwrotu. Druga sprawa, że w sumie to skąd ma mieć pewność, że granica została przekroczona? Na razie jednak nie było do tego blisko, więc mogła zająć się innymi, ważniejszymi rzeczami.
- To jest nie fair! Przecież nie jesteśmy w pierwszej klasie, żeby, nie wiem, zgubić się po drodze czy coś. Nie cierpię, że traktują nas jak dzieci, mimo że już za chwilę idziemy na studia... Poza tym co oni myślą, że co byśmy tam zrobili? - zakończyła swoją wypowiedź pytaniem, które zadawała sobie po usłyszeniu o potańcówce całkiem często. Jasne, pewnie któryś z uczniów (albo i nie jeden) przemyciłby alkohol, ale czy studenci też nie mieli w głowach głupich pomysłów? Kiedy dowiedziała się o zakazie, myślała nawet, żeby zrobić coś podobnego w zamku dla tych, którzy nie mogli pójść do Doliny Godryka, ale ostatecznie stwierdziła, że nie wie, ile byłoby chętnych osób i sama organizacja by ją przerosła. Pozostawało więc płakanie w kąciku.
- Konsekwentny jesteś - skwitowała, podążając wzrokiem za papierosem, który wylądował w gryzącej popielniczce, na co mimowolnie spojrzała na swój palec. Śladu prawie już nie było. Z tego co zdążyła zauważyć, Max kompletnie nie przejmować się zasadami, więc w sumie nic dziwnego, że raz przyłapany przez nauczyciela z fajkami nie przejął się tym i dalej robił to samo. Przekrzywiła głowę w zamyśleniu, kiedy zaczął nucić jakiś utwór, który ewidentnie był jej znajomy, ale za cholerę nie mogła przypomnieć sobie, skąd go kojarzy.
- Jak dla mnie to musisz jeszcze poćwiczyć z tym śpiewaniem - powiedziała, wciąż próbując znaleźć dalszy ciąg piosenki albo zwizualizować miejsce, sytuację, w której ją słyszała. Nic, totalna pustka. A może tylko jej się wydawało, że ją zna? - Żeby ci tylko sława do głowy nie uderzyła - odparła, unosząc jeden kącik ust w uśmiechu. Słyszała, co się działo z niektórymi, do czego się doprowadzali, kiedy już liznęli luksusu i obracali się wśród gwiazd i było to przerażające.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyWto 2 Cze 2020 - 23:34;

Max po prostu się bawił. Lubił to, podobało mu się to, może czuł się wtedy lepiej, ale to nie chodziło o jakieś jebane dowartościowywanie się, nic z tych rzeczy, po prostu odpowiadał mu ten sposób spędzania czasu i nie miał nic przeciwko temu, żeby innym zawracać w głowach, niezależnie od tego, jakiej byli płci albo czego oczekiwali od życia. Nie miał niestety zahamowań i to z całą pewnością nie było dobre, ale właściwie - miał na to nieco wyjebane, bo po prostu korzystał z życia dokładnie tak, jak sam chciał, robił to na swoich warunkach i nie zamierzał przejmować się innymi. Jeśli patrzyli na niego krzywo albo uważali za jakąś jebaną latawicę, to zdecydowanie nie był jego problem i chuj.
- Chlali, palili i gździli się po lesie? - rzucił, wyraźnie rozbawiony. - A do tego przecież nie trzeba nawet wychodzić z zamku - dodał i parsknął ubawiony, wyraźnie nawiązując do ostatniej, zdecydowanie głośnej historii, która krążyła już po zamku. Zresztą, sam przed chwilą palił, a nadal znajdował się na terenie szkoły, więc jak dla niego to było jedno wielkie, kurwa, pierdolenie, ale nie zamierzał się tym jakoś szczególnie mocno przejmować, bo też na chuj? Wzruszył lekko ramionami na znak, że nie wie, o co w tym gównie chodzi, ale jemu też niezbyt podobało się to, że ich uziemili, jakby mieli jakieś pieprzone trzy latka i nie mieli pojęcia, co właściwie powinni robić ze swoim życiem, co było w chuj żałosne.
Parsknął jedynie na jej uwagę o konsekwencji, bo nie bardzo to do niego pasowało, a później roześmiał się głośno, kiedy stwierdziła, że zdecydowanie powinien poćwiczyć. Jego ciemne oczy błyszczały, gdy się jej przyglądał, jakby chciał ją zapytać, czy ma śpiewać dalej, ale jak na razie nie robił nic takiego, po prostu dochodząc do wniosku, że nie ma takiej potrzeby. Założył ręce na piersi i wyciągnął przed siebie nogi, którymi lekko zakołysał.
- To może ty nam coś zaśpiewasz, co? I uważaj, bo już uderzyła! - rzucił jeszcze na to, po czym całkiem zabawnie poruszył brwiami, jakby chciał jej coś zasugerować, ale nie zamierzał przecież, kurwa, robić niczego złego, rzucać się na nią, czy cokolwiek takiego, miał jednak jakiś kompas moralny i nie był na tyle pojebany, żeby robić coś wbrew czyjejś woli, o takie rzeczy nie należało go zdecydowanie podejrzewać, bo nie był pogiętym na wszystkie strony psycholem. - Może jakaś aria? Do tego najlepiej smutna, myślę, że byłabyś zabójcza w takiej roli.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyCzw 4 Cze 2020 - 22:02;

- No dobra, jesteśmy zbyt przewidywalni - westchnęła, bo rzeczywiście sporo osób w ich wieku lub też młodszych nie potrafiło gdzieś pójść i nie zrobić "przypału". No dobra, jej też się zdarzało, więc w sumie to nie miała co zwalać winy na innych i narzekać, że to przez nich nakładane są takie ograniczenia. Nie zamierzała jednak być jakimś wzorem świętości i kiedy mogła, to po prostu korzystała z życia. Z rozsądkiem, rzecz jasna!
- Muszę to przemyśleć. Raczej nie daję publicznych występów, wyjątkiem są imprezy, ale to co innego. Nie licząc czterech ścian sypialni i kabiny prysznicowej, to tylko nieliczni mają zaszczyt usłyszeć jak śpiewam - powiedziała poważnym głosem, jakby próbując dać mu do zrozumienia, że to naprawdę będzie historyczna chwila i zapamięta ją do końca życia, bo straci słuch nigdy już nie usłyszy tak pięknego wykonania jakiegoś utworu. Prychnęła, kiedy poruszył brwiami i pod nosem mruknęła, że właśnie zaczęła dochodzić do takiego wniosku. Co za ulga, że jej nie groziła żadna sława.
- Zabójcza, mówisz? Mam cię ukatrupić na miejscu? - uniosła brwi i rozejrzała się, czy przypadkiem nikt się tu nie przypałętał. Każdy potencjalny świadek był niemile widziany. - Nie no, ja i smutna... To jest jak ta gra, wybierz jedno. Ale jeśli bardzo chcesz, to wybiorę jakiś wolniejszy kawałek Marleigh Hazelton albo Christoffa Tailora- rzuciła pierwsze lepsze nazwiska i zaczęła zastanawiać nad tym, czy zna jeszcze kogoś, kto tworzy smutne piosenki, chociaż oczywiście odpowiedź była twierdząca, ale niektóre z tych utworów, które przyszły jej do głowy, sprowadzały ze sobą masę wspomnień, a to potrafiło wywołać u niej płacz. Ta świadomość przemijania i pędzącego nieustannie do przodu czasu... A kiedy już zaczynała zatracać się w przeszłości, ciężko było jej z powrotem wrócić do tego, co było tu i teraz. Nie, musiała znaleźć coś takiego, żeby nie stracić kontroli. - Może jednak Celestyna Warbeck? - myślała na głos, marszcząc przy tym brwi i podgryzając nieświadomie wargę. Trybiki w jej głowie pracowały na maksymalnych obrotach w celu znalezienia tej odpowiedniej piosenki, którą mogłaby pokaleczyć uszy chłopakowi, a w końcu hity tej wiedźmy znała praktycznie na pamięć, bo dziadkowie z Polski namiętnie jej słuchali. Nagle zamarła w bezruchu i powoli podniosła na Maxa błyszczące oczy, z których dało się wyczytać tylko jedno - nachodzi katastrofa, ratuj się kto może!
- O słodka szyszymoro, wiem! LADY MORGANA! - wykrzyczała i momentalnie zerwała się z parapetu, zeskakując z niego, bo jak to tak dawać występy na siedząco? - Ale Ty śpiewasz ze mną - dodała po chwili z uśmiechem tańczącym na wargach. O nie, nie da się wkopać w pokaz solowy. Sam rzucił pomysł, żeby zaśpiewała, więc niech też bierze w tym udział. Może i Morgana niekoniecznie tworzyła smutne arie, ale ona nie chciała z takimi próbować. Po co miałaby robić z siebie beksę?

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Brewer

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
Galeony : 1086
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 944
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18474-max-nie-zaprasza#526263
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptySob 6 Cze 2020 - 22:54;

- Najlepsze w tym wszystkim jest to, że oni sami też to na pewno odpierdalali w naszym wieku, a teraz udają, że tego nie pamiętają - stwierdził jeszcze, a później wywrócił oczami, jakby w ten sposób chciał podkreślić, że to jest jedno wielkie pierdolenie, ale w sumie nie ma sensu się tym jakoś szczególnie mocno przejmować. Zaraz zresztą Ola podjęła temat, a Max uśmiechnął się pod nosem, zaś jego ciemne oczy znowu błysnęły i pewnie rzuciłby jakimś mądrym komentarzem, że w takim razie może być niczym jej prysznic, czy coś równie górnolotnego, gdyby, kurwa, nie wyskoczyła z tymi starociami, których tekstów prawie nie znał, ale już wyobrażał sobie jej popis z tym związany. Nic dziwnego, że parsknął z ubawienia, usiłując wyobrazić sobie ten niezapomniany popis, który był wręcz niesamowity w jego głowie, ale kiedy dotarła do Lady Morgany, to już śmiał się w głos.
- Myślę, że jak tylko usłyszą nas na dole korytarza, to zlecą się, żeby posłuchać, kto tak wspaniale śpiewa - stwierdził, nadal rozbawiony, ale właściwie pomysł całkiem mu się podobał i nie czuł się z tego powodu jakoś źle, spokojnie mógł wziąć w tym udział. To mimo wszystko była dobra, nieco pojebana zabawa, ale jemu podobne rzeczy nigdy nie przeszkadzały, bo po prostu mało co serio traktował w życiu i w dużej mierze nastawiał się po prostu na świetną zabawę, co bardzo mu odpowiadało. Tak było pod wieloma względami zdecydowanie łatwiej, po prostu, a on lubił czuć się swobodnie i nie musieć krępować się jakimiś konwenansami, czy innymi obostrzeniami, które jedynie by go we wszystkim blokowały. To ani trochę mu nie odpowiadało. - Wybieraj przebój, który chcesz dzisiaj wyśpiewać światu - dodał jeszcze przeczesując włosy dłonią i mrugnął do dziewczyny na znak, że to świetny pomysł. Nie zamierzał jej uciekać, czy robić ją w balona, a co za tym idzie - nie śpiewać razem z nią, w końcu nie przeszkadzało mu to ani trochę, a głosu aż tak złego nie miał, więc w gruncie rzeczy nie miał się czego obawiać. Nawet gdyby zawodził jak szyszymora to pewnie by sie nie wycofał, bo po prostu uznał to za całkiem ciekawą rozrywkę, która mogła im ubarwić to całkowicie przypadkowe spotkanie. Rozmawiało im się w sumie w chuj dobrze, chociaż totalnie niepoważnie, ale znowu, to było coś, co Maxowi odpowiadało. Kurwa, nawet bardzo, bo ciągłe życie na wysokim C było popierdolone i był pewien, że po prostu nie dałby rady zachowywać się, jakby miał jakiś kij wciśnięty w dupę, który aż gardłem by mu wyłaził.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 757
  Liczba postów : 591
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Schody donikąd QzgSDG8




Gracz




Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd EmptyNie 7 Cze 2020 - 22:04;

Oj tak, to, że kadra Hogwartu w swoich młodych latach też potrafiła się całkiem nieźle zabawić, było prawie że pewne. W końcu chyba każdy korzystał z tego czasu, a niektórzy to już w ogóle robili to za przynajmniej trzy osoby. I fajnie, nikt niczego nie zabrania, ale trzeba umieć ponieść konsekwencje, jeśli coś się przeskrobało i zostało złapanym. Ile za to powstawało wspomnień, które później powracały, wywołując na twarzach uśmiechy...
- A niech się schodzą, może nawet pozwolę im do nas dołączyć i stworzymy jeden wielki zespół czy coś podobnego - odpowiedziała rozbawiona i machnęła ręką na znak, że wszystko jej jedno, czy ktoś rzeczywiście tu przyjdzie zwabiony syrenim śpiewem, czy też dalej korytarz będzie świecił pustkami. Nie miała nic przeciwko ani temu pierwszemu, ani drugiemu, chociaż jeśli uda im się rozkręcić na tych schodach jakąś mini imprezę, to może być naprawdę ciekawie.
- Jesteś pewny? To co powiesz na "Dżagę"? - spojrzała na niego prowokująco, ale raczej nie sądziła, żeby miał jakieś zastrzeżenia. Przecież to był tak świetny kawałek, że ciężko było znaleźć coś lepszego. - To jest tak popularne, że nie uwierzę jeśli powiesz, że nie znasz słów - powiedziała i zaczęła nucić piosenkę, ale na razie ograniczała się tylko do samej melodii. Sama dokładnie nie wiedziała jak doszło do tego, że znała cały tekst i to nie tylko tego jednego przeboju Lady Morgany, ale także kilku innych, tych najbardziej znanych. Nigdy nie słuchała ich z własnej woli, bo kompletnie nie był to ten rodzaj muzyki, za którym przepadała, więc jedyną możliwą opcją pozostawały imprezy. Rzeczywiście raczej nie było takiej, żeby przynajmniej raz nie leciał jakiś utwór artystki. Może i w takich chwilach Krawczyk dobrze się bawiła, ale poza nimi nie mogła znieść żadnej z piosenek, no nie było szans.
Co więc podkusiło ją do tego, żeby to właśnie jedną z nich zaśpiewać teraz z Brewerem?
Tego to sam Merlin nie wiedział.

@Maximilian Brewer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Schody donikąd QzgSDG8








Schody donikąd Empty


PisanieSchody donikąd Empty Re: Schody donikąd  Schody donikąd Empty;

Powrót do góry Go down
 

Schody donikąd

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Schody donikąd JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
siodme pietro
-