Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Huśtawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 17 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32579
  Liczba postów : 104141
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Specjalny




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw Sty 27 2011, 23:25;

First topic message reminder :




Na łące rośnie kilka samotnych drzew i jakiś czas temu ktoś postanowił to wykorzystać. Do jednej z grubszych gałęzi zostały przymocowane dwie liny, na końcu połączone drewnianą deseczką. Tworzą prowizoryczną huśtawkę, ale czy czegoś więcej potrzeba, żeby na niej usiąść i trochę się pokołysać? Jest zrobiona na tyle solidnie, i zapewne wzmocniona jakimiś zaklęciami, że nie ma obaw, by można było spaść.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Benjamin Ash Benoui
Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Lis 18 2019, 17:56;

Nigdy jakoś nie zakochał się w facecie. Co jak co, ale z facetami tylko zawsze chodziło o zabawę, nigdy o nic więcej. Owszem, było wiele chłopców starszych, którzy mu się podobali i nieraz marzył, żeby ten chociaż na niego spojrzał. Pewnie dla takiego lidera mógłby się skusić na jakikolwiek związek, chociaż on byłby bardziej z rozsądku niżeli z miłości. Ben lubił się podlizywać, a starszy ślizgon był bardzo do tego odpowiedni. Bywało, że był w stanie zrobić dla niego wszystko, co ten by zapragnął. Ale to były młodzieńcze lata, teraz to on jest dorosłym facetem i wie czego chce. O jego orientacji nie wie nikt, chyba jedynie jego brat, któremu przyznał się przy piwie kremowym. Nie mówi o tym głośno, bo sam nie jest pewny swojej orientacji. A nie widzi powodu, żeby się tym chwalić, bo nie wie czy na stałe nie będzie kochał kobiety.
Jeżeli chodzi o seks to na pewno bardziej podniecają go faceci. O wiele lepiej czuje się w ich towarzystwie w łóżku. Kobieta też jest ok, ale jednak to nie to samo. Ale co los przyniesie tego nie mógł przewidzieć.
- Ćwiczyłem. Robię to codziennie w tych godzinach. - mruknął do niego i spuścił wzrok na swoje buty.
- Mam nadzieję, że się nie zgubiłeś i nie będę musiał Cię odprowadzać... Nie lubię osób zależnych od kogokolwiek... - oznajmił. Dając mu do zrozumienia, że jeżeli chce z nim uzyskać jakąkolwiek relacje może być ciężko. Ben jest dość naiwny, ale jednak nie rzuca się na każdego kogo napotka.
Powrót do góry Go down


Joe Holman
Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw Lis 21 2019, 20:09;

Joe seks uprawiał tylko raz. Spowodowane było to tym, że aby z kimś pójść do łóżka potrzebował tej osobie ufać i wiedzieć, że ta osoba ufa jemu. Musiał być z nią w poważnej relacji i robić to, aby był to pewien dodatek. Nie chciał iść do łóżka z byle kim, tylko po to, aby zaspokoić swoje potrzeby, to zdecydowanie nie w jego stylu. I dotychczas nadarzyła się tylko raz taka sytuacja, z jego drugim partnerem. Niestety, niedługo później partnerzy ze sobą zerwali. A dokładniej chłopak zerwał z Joe, ponieważ przerastała go chorobliwa zazdrość nastolatka. Po tym incydencie Puchon nauczył się nad tym panować i nie był już tak zazdrosny o byle błahostkę jak kiedyś, a przynajmniej tak mu się zdawało, ponieważ w praktyce nie miał jak tego sprawdzić, bo od tamtego momentu nikogo innego nie miał.
-Podziwiam - Joe lubił czasami pobiegać czy pograć w Quidditcha, natomiast do największych fanów sportu nie należał. -Osobiście za sportem nie przepadam, chociaż oglądać lubię.
Puchon zaczął odnosić wrażenie, że Ślizgon nieszczególnie zainteresowany jest rozmową z nim. Miał nadzieję, że jeśli odrzuci na początku ocenianie po wyglądzie, wyjdzie to na dobre, jednak teraz się przekonał, że czasem wygląd mówi więcej, niż może się zdawać. Rzecz jasna Joe dalej nie mógł stwierdzić, czy jego rozmówca jest taki na co dzień, względem bliższych mu osób, nie znał go. Natomiast na ten moment nie sprawiał wrażenia uprzejmego czy otwartego.
-Spoko, raczej trafię do zamku. Nie będę Ci w takim razie przeszkadzał, skoro chciałeś poćwiczyć. - uśmiechnął się delikatnie i już zaczął się odwracać, aby pokierować się w stronę budynku.
Powrót do góry Go down


Benjamin Ash Benoui
Benjamin Ash Benoui

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Tatuaże na rękach, oraz orzeł na piersiach.
Galeony : 132
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t15746-benjamin-ash-benoui
https://www.czarodzieje.org/t15754-ash#424855
https://www.czarodzieje.org/t15745-benjamin-ash-benoui
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPią Lis 22 2019, 10:34;

Oj Ben nie miał takich problemów. On nie musiał danej osobie zaufać, ani poczuć cokolwiek do niej. Prawie zawsze robił to tylko i wyłącznie dla samego siebie, dla frajdy. Gdyby on miał czekać na moment kiedy się zakocha to trwałoby chyba wieczność. Zazdrość ślizgonowi się podobała. Lubił gdy ktoś był o niego zazdrosny, nawet wielokrotnie spotykał się z kimś tylko po to. Sprawiało mu to niejaką frajdę. Tylko, że takie sytuacje są fajne do czasu, później zaczyna go to denerwować. Jedna dziewczyna właśnie przez zazdrość śledziła go i robiła mu awantury o zwykłe picie piwa w towarzystwie jakiejkolwiek dziewczyny. No to już było przegięcie. Rozumiałby gdyby zachowywał się jakoś podejrzanie, przykładowo gdyby się do niej migdalił czy też wysyłał zalotne pocałunki, ale tak nie było. To była chora sytuacja i wiedział, że na taką następną nie może sobie więcej pozwolić. On ma swoich znajomych i nie ma zamiaru zrywać z nimi kontaktu bo jakieś panience się to nie podoba. Taka jest od razu skreślona z jego listy.
- Najgorzej jest zacząć... Uwierz mi. - mruknął do niego.
Doskonale pamięta chwilę kiedy naprawdę bardzo mu się nie chciało, jednakże on potrafił siebie motywować do działania. Teraz może mówić nie, ale gdyby się na coś uparł byłby w stanie zmienić swoje nastawienie. Trenowanie to takie jego hobby. Oderwanie umysłu od rzeczywistości, a to naprawdę bardzo pomaga. Gdy ma tylko jakiś problem, którego nie potrafi rozwiązać od razu bierze się za trening, a później sam wpada na doskonały pomysł.
- Nie będę Cię zatrzymywać... Puchonie? - Zapytał upewniając się, że chłopak właśnie należał do domu borsuka. Sam nie wiedział dlaczego, ale ten nastolatek bardzo pasował mu do puchonów, na pewno nie był w Slytherinie pewnie by go wtedy skojarzył, a i na pewno ta rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie miał najmniejszego zamiaru mówić chłopakowi, żeby został. Był dla niego zwykłym uczniem, który szlajał się po okolicach zamku. Benowi samotność nie przeszkadzała. Ma ochotę wracać to niech wraca. Jeszcze pewnie nie raz na siebie wpadną.
Powrót do góry Go down


Joe Holman
Joe Holman

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
Galeony : 47
  Liczba postów : 19
https://www.czarodzieje.org/t17840-joe-holman#502164
https://www.czarodzieje.org/t17844-poczta-joego-holmana#502898
https://www.czarodzieje.org/t17841-joe-holman#502170
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Lis 25 2019, 16:38;

Zimno coraz bardziej zaczynało męczyć Joego. Pochodził z Kanady, więc teoretycznie powinien być odporny na brytyjskie chłody, jednak szczególnie się to nie sprawdzało. Rzeczywiście, kiedy w zimę wraca do swojego rodzinnego miasta, temperatura jest zdecydowanie niższa, niż na wyspach, jednak nie zmienia to faktu, że chłopak na chłód odporny nie jest nigdy. Coraz ciężej było już mu otwierać buzię, żeby coś powiedzieć, dlatego dosyć na rękę było mu wrócenie do zamku.
-Domyślam się... - wcale się nie domyślał, bo już prawie w ogóle nie myślał, natomiast tak chyba wypadało powiedzieć. Joe nigdy regularnie nie ćwiczył i nie miał tego w planie, dlatego nie miał punktu odniesienia, ale skoro Ash tak mówił, to niech tak będzie.
-Tak, jestem z Huff. Powodzenia życzę w treningu. Do potem! - odwrócił się na pięcie i szybkim tempem pokierował się w stronę Hogwartu. Odwrócił się jeszcze na chwilę za siebie, aby zobaczyć chłopaka, jednak ten już zajął się własnymi sprawami.
Po tej niedługiej rozmowie, a raczej szybkiej wymianie zdań, Joe stwierdził, że Ślizgon był naprawdę atrakcyjny. Miał nadzieję, że jeszcze uda mu się z nim pogadać w nieco lepszych warunkach i z nieco większym zaangażowaniem obu stron.

//zt
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 01 2020, 21:50;

Ostatnie dni pokazały mu, że wcale nie jest tak stabilny i wytrzymały, jak do tej pory mu się zdawało. Nikt wcześniej po prostu nie uderzył wystarczająco mocno. A może w odpowiednie miejsce? Odpowiednią techniką i w chwili, gdy najmniej się tego spodziewał. A może po prostu to był ten jeden raz za dużo? Najłatwiej by było po prostu zacząć się wściekać. Nienawidzić Finna i robić na złość wszystko to, co by Garda zdenerwowało. I naprawdę tego chciał całym swoim puchońskim, zdeptanym sercem, wiec pierwsze co zrobił, to zakopał na dnie swojego braku szafy to, o co Szwed upominał go najczęściej - czujnik tajności. A przynajmniej tą chęcią nienawiści to sobie tłumaczył, a prawda była nieco żałośniejsza, bo zwyczajnie nie chciał nosić blisko serca czegoś, co tak silnie mu o nim przypominało.
Na zajęcia jeszcze nie chodził, choć może powinien, by towarzystwem odciągać swoje myśli, ale nie chciał już wyręczać się innymi prefektami, by ktoś wyrabiał jego dyżury. Dlatego też kończył właśnie standardowe kółko po błoniach i przysiadł na jednej z huśtawek, by zrobić przerwę na koniecznego już teraz papierosa. Poprawił kołnierz kurtki, bo oczywiście szalika też nie miał, skoro i ten miał od Garda, co paradoksalnie powodowało, że myślał o nim za każdym razem, gdy tylko do jego szyi dobierał się wiatr. Zachowywanie pozorów wychodziło mu gorzej, niż to sobie zaplanował, bo jakimś cudownym sposobem wszyscy i tak już wiedzieli, a czuł to w każdym spojrzeniu wycelowanym na jego twarz i cienie pod oczami, choć jak do tej pory korytarzem przeszedł się jeden jedyny raz. Zanim zaciągnął się porządnie, musiał stoczyć bój z wciąż gasnącymi zapałkami, dopiero po tym podwinął nieco rękaw kurtki, by zerknąć na wciąż opatrzony tatuaż, który zrobił u Noxa zaledwie dwa dni wcześniej. Wypuścił niebieski dym, przymykając oczy, nieco zirytowany tym, że nadal nie przyzwyczaił się do braku zegarka w tym miejscu. Tę pustkę przynajmniej już czymś wypełnił.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 01 2020, 22:35;

Był spóźniony. Teraz, wczoraj, zawsze nie na miejscu i nie na czas. Na zajęcia po feriach też nie zdążył w terminie, choć i tak wysiadając z pociągu był zaskoczony, że w ogóle udało mu się wszystkie tegoroczne obowiązki wypełnić. Trochę to wyglądało, jakby i jego rodzina godziła się, tak jak on, ze stratą swojego ulubionego niewolnika, w związku z czym chciała go wyżymać z resztek sił po dwakroć by nic się przypadkiem nie zmarnowało. Wszedł na teren szkoły ze szmacianą torbą podróżną zarzuconą na ramię i stał tak stanowczo zbyt długą chwilę w bramie, patrząc jak idiota na górujący w oddali majestat zamku.
Pokręcił przecząco głową i ruszył okrężną drogą do drzwi wejściowych. Wzdłuż lasu, w stronę jeziora, domku gajowego, przez polany i łąki, wzrok odwracając od szkoły jak zawstydzona kochanka unikająca spojrzenia swojego amanta. W oddali, na jednej z dwóch huśtawek smętnie wiszących z gałęzi jednego z kilku drzewek na skraju polanki, dostrzegł humanoidalną postać, co więcej, był to humanoid, który nie był członkiem jego wdzięcznej rodziny w związku z czym decyzja o skierowaniu kroków w tamtą stronę wydawała się rozsądniejsza i bardziej kusząca, niż zmierzanie w stronę zamku.
Znajdowanie sobie wymówek byle tylko nie czuć ciężkiego brzemienia konieczności ciągnącego się za nim jak kula u nogi, nie brnąć dalej w obowiązek pobierania nauki, nie funkcjonować w społeczeństwie szkolnym - aw, heck - żadnym społeczeństwie nie funkcjonować. Jeśli może odwlec powrót do codzienności choćby o jeszcze pięć minut, dwa mrugnięcia, jeden leniwy oddech...
Zatrzymał się przed puchonem czując przyjemną miękkość w okolicach krtani. Co on miał z tymi puchonami, to jak reakcja alergiczna tylko w drugą stronę. Nim Schuester zdołałby zareagować wyciągnął rękę z kieszeni kożucha-pilotki i położył mu ją na głowie patrząc na niego z góry.
- Sky. - powiedział tylko, a cień uśmiechu przemknął mu po ustach, choć nawet pod światło, kiedy twarz miał ocienioną, wydawał się wybitnie zmęczony. Wszystkim.
Ukucnął naprzeciw Skylera i zsuwając mu łapsko z głowy dotknął najpierw jego uda, potem drugiego, a potem kurtki w pierwszym momencie sprawiając całkiem słuszne wrażenie zboczeńca. A on tylko szukał jego papierosów.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 01 2020, 23:23;

Raz na jakiś czas wydawało mu się, że wpada w irytację, więc próbował podsycać tę emocję, by skierować ją na Finna lub Marlowa, ale w efekcie zawsze dochodził do wniosków, że jedyną osobą, do której rośnie jego złość jest on sam. Choć może "złość" nie jest odpowiednim słowem i użyć powinien raczej jakiegoś z rodziny pogardy czy rozczarowania. Jakkolwiek by tego nie nazwał, to szurając butem po twardej od zimna ziemi, czuł się po prostu jednym słowem - źle. Wcale nie dlatego, że szkoda mu było wydeptanej pod huśtawką trawy, a z powodu, że gdy tylko zostaje sam, to jego myśli zaczynają układać się w najboleśniejsze sploty wniosków. Z drugiej strony uparcie od ludzi stroni, zamiast wcisnąć się na każde możliwe lekcje, wbić na spotkanie tych kół, do których nawet nie należy, a na końcu przesiedzieć do ostatniej możliwej chwili w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu. Rozwiązanie było proste, a przy tym tak banalne do wykonania, więc czemu po prostu tego nie zrobi? Przed oczami pojawił mu się obraz tego, jak łatwo zaczynał rozklejać się przed Mefisto, który przecież nawet o nic go nie wypytywał, ale zanim zdąży wyciągnąć wniosek, że tego typu własnych reakcji może się obawiać, to rozproszył się już nogami, które stanęły na drodze jego spojrzeniu. Uniósł głowę, przesuwając wzrok coraz wyżej i wyżej, aż dotarł do lujowej twarzy w tym samym momencie, gdy jego dłoń opadła mu na włosy.
- Lyall - odpowiedział automatycznie, nie bez nuty zdziwienia, dopiero po chwili reflektując się i przybierając jeden z wyuczonych uśmiechów. Zaczął już się nawet podnosić, ale w chłopak zareagował szybciej i już zdążył zniżyć się do jego poziomu, więc opadł te niewidoczne kilka milimetrów znów na deskę huśtawki, by złapać z nim kontakt wzrokowy. Mózg odszukał już jakieś standardowe smalltalkowe tematy, które mógłby poruszyć, ale ledwo rozchylił usta, a rozproszył się ciepłem dłoni na swoim udzie. Zamrugał ze zdziwienia, wykręcając głowę w bok, gdy ciepło przeszło i na drugie udo, ale nie był przecież jakimś niewinnym puchońskim dziewczęciem, by spłoszyć się przez coś takiego. W pierwszej chwili miał jednak nieprzyjemną wywrotkę w żołądku, gdy mozg zaprotestował, że, o ironio, Finnowi by się to nie spodobało.
- Ciebie też dobrze widzieć - wymamrotał, nieco niewyraźnie przez trzymanego w ustach papierosa, zaraz jednak zaciągając się i łapiąc Gryfa między palce. - U mnie wszystko dobrze. Miło, że pytasz - kontynuował, nawet nie myśląc o tym, że kłamie, a jedynie chcąc pociągnąć żart dalej, by... by co? Rozluźnić się? Nie myśleć o Finnie? Nie musieć zapytać "O chuj Ci chodzi, chłopie?"? Bo przecież te puchońskie szare komówki, które ledwo zipały od kolejnej nieprzespanej nocy, nie potrafiły połączyć faktów, by stwierdzić, że ktoś go nie maca z samej czystej przyjemności macania, podsyłając mu raczej wniosek, że jest to efekt jego nędznej wśród uczniów reputacji. - Już skończyłeś? - spytał, chyba jednak nieco spłoszony, bo wyprostował nogi, nie odrywając tyłka od desek, więc ni to stał, ni to zawisł odchylony do tyłu, opierając się na napiętej huśtawce.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 01 2020, 23:47;

Bez jakiejś przesadnie lubieżnej miny, raczej jak ktoś kto próbuje z dna szkolnej torby wygrzebać dawno temu zagubionego sykla brakującego mu do piwa, oklepał co miał do oklepania aż palce natrafiły na kanciasty kształt w kieszeni puchońskiej kurtki. Dopiero wtedy, z niebezpiecznie bliska, podniósł na Skylera niepoprawnie błękitne oczy. Gdyby mu je wykluczyć z reszty twarzy byłyby urzekającymi oczami kogoś o szczerych intencjach, okolone jednak ponurym cieniem niewyspania, jakże podobnym do tego, który z taką gracją nosił na twarzy Schuester, zaciśniętymi mięśniami żuchwy i odrą linią nosa przypominał raczej padlinożercę szukającego w rozmówcy ułamka słabości, by mieć przyzwolenie na wprowadzenie swojej własnej symfonii chaosu w oto kolejne życie na swojej drodze.
Linia Morrisowych brwi złamała się, choć jedynie na pół sekundy, kiedy analizował słowa puchona, bo - no cóż - przecież o nic nie pytał. Byłby się zawstydził swojej ujmującej bystrości umysłu, kiedy tak ominął go ten żart wielkości arbuza, mimo, że Sky podrzucił mu go prosto w twarz - zwalił to jednak na swoje fizyczne i psychiczne zmęczenie.
- U mnie też, dzięki, że pytasz. - powiedział wyciągając Gryfy z kieszeni chłopaka. Z namysłem wyłuskał jednego z paczki, a choć puchoński towarzysz odsunął się tak daleko, jak tylko pozwalały mu sznurki huśtawki, nachylił się nieco by mu tę paczkę z powrotem wsadzić w kieszeń. Tym razem precyzyjnie, bez oklepywania.
Patrzył tak chwilę na niego, ważąc w głowie kolejny krok - mógłby odpalić papierosa od różdżki, mógłby, bo zdawało mu się, że wyczuł je w drugiej jego kieszeni, użyć schuesterowych zapałek, a jednak postawił na scenariusz najgorszy z możliwych - jak zwykle zresztą, przecież nie mógł żyć kiedy nie wybierał rzeczy najmniej rozsądnych i najbardziej prowokacyjnych - objął wielkim łapskiem dłoń Skylera i przymykając powieki przekrzywił głowę, by odspawać peta od jego peta.
I jak gdyby nigdy nic, jakby nie robił nic zupełnie dziwnego ani niecodziennego, opadł tyłkiem na swoją torbę wyciągając nogi przed siebie na ziemi i patrząc gdzieś w przestrzeń przez ramię, w kierunku w który zapewne wpatrywał się jego niespodziewany towarzysz chwilę przed tym nim zdecydował się zaburzyć mu tę chwilę spokoju.
- Użalałeś się nad sobą? - zapytał po chwili ciszy i zaciągnął się papierosem, przenosząc bystre i absurdalnie przepełnione zainteresowaniem spojrzenie na Skylera- Zanim przyszedłem, użalałeś się nad sobą? - wpatrywał mu się intensywnie w oczy, jakby samym wzrokiem chciał mu przekazać, że mu zajebie w pysk jeśli ten skłamie - Nie wyglądasz dobrze. - dodał.
Boże, Luj to jednak wspaniały i towarzyski człowiek. Podejść, okraść, dojechać i obrazić. Zabrakło chyba, żeby splunął w jego kierunku takie to wszystko było wysycone brakiem sympatii. A jednak, po tych wszystkich abstrakcyjnych słowach... uśmiechnął się. Tak po prostu. I choć uśmiech nie sięgał jego oczu, które wydawały się być przez ułamek chwili jakieś takie smutne, to jednak był to uśmiech całkiem sympatyczny. Nie od dziś wiadomo, że Morris to pojeb.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Mar 02 2020, 08:24;

Na chwilę zapomniał o wypalanym Gryfie i po prostu stał tak w znieruchomieniu, patrząc na każdy gest Lyalla, wyrzucając sobie, że nie domyślił się, że chodzi o papierosy. Tylko o papierosy. Czemu to go w ogóle jeszcze dziwi? Nie pierwszy raz przecież pomyślał sobie zbyt wiele, ale ta jego własna reakcja... to ona go w tym wszystkim ubodła. Wycofał się jak nieoswojone szczenię. Czy może raczej oswojone zbyt dobrze, ale przez konkretnego właściciela, którego teraz zabrakło. Wywiózł go gdzieś do lasu i odjechał do Szwecji, zostawiając go tu żałośnie zagubionego. Przecież było im tak dobrze. Mogło tak być nadal. Nauczyłby go nowych sztuczek, nakreśliłby nowe zakazy i po prostu byłby grzeczny. A zamiast tego wolał się poddać, wyjechać i zabrać ze sobą jego nadzieję.
- Może chcesz jednego? - spytał po fakcie, gdy Lyall odkładał już paczkę z powrotem do jego kieszeni, domykając w ten sposób tę ich wymianę uprzejmości, która zawisła między nimi umownie, gdzieś poza prawidłową linią czasu a abstrakcją nieporozumienia w jego własnej głowie. Uśmiechnął się nawet lekko, gdy poczuł jak kieruje jego dłonią, masochistycznie czerpiąc przyjemność z tej niezręczności, która przecież towarzyszyła mu tak często, podświadomie nawoływana, jakby łatwiej się przy niej oddychało.
Wyprostował się nieco, instynktownie próbując chociaż trochę nadrobić różnicę wzrostu między nimi, przez co linki huśtawki straciły na napięciu i drewniane siedzenie niezbyt komfortowo szturchało go teraz w tył kolan, ponaglając do jakiejś decyzji. Prychnął teatralnie z oburzenia, co zaraz powtórzył jeszcze dwa razy, wsuwając Gryfa między wargi i krzyżując ręce na torsie. Zaciągnął się i prychnął jeszcze raz, tym razem zakrywając przez to twarz niebieskim dymem, chcąc choć na chwilę uciec od przenikliwego spojrzenia.
Dlaczego ludzie z takim zamiłowaniem mu to powtarzali? "Nie wyglądasz dobrze" i wszystkie inne wariacje tego, by zwrócić mu uwagę, że coś jest nie tak. Jeżeli tak często wyglądał źle, to może powinni już przyjąć to za normę? Może te ciemniejsze półksiężyce pod jego oczami są już tam na stałe i wcale nie zamierza ich stamtąd przepędzać?
Przesunął kciukiem po wilgotnej końcówce filtra i zawiesił wzrok na specyficznym uśmiechu, po czym westchnął bezgłośnie, dłonią szukając już huśtawki, by zaraz powoli znów na niej usiąść. Prychnął jeszcze raz, choć teraz wystrzelone spomiędzy warg powietrze nabrało zdecydowanie więcej rozbawienia i rezygnacji.
- Wcale nie przestałem po tym jak przyszedłeś - odpowiedział w końcu, siląc się na wzruszenie ramionami, by pokazać jak to wszystko mało go obchodziło. A przynajmniej jak chciałby by było. - I pewnie wcale nie przestanę po tym jak pójdziesz - dodał, drapiąc się kciukiem w policzek, zaraz zajmując usta fajkiem, zaciągając się głęboko, jakby dym miał odkazić go od środka ze wszystkich negatywnych myśli. - Jak chcesz możesz się poużalać ze mną - zaproponował z niewypowiedzianymi słowami "bo też nie wyglądasz dobrze", na które był zwyczajnie za miły, by nakreślić je dźwiękiem i tak szczerze wątpiąc, by Morris jakichś problemów nie miał. Każdy miał swoje, więc i on musiał mieć jakiś materiał do przepracowania w bezgłośnym lamencie -Albo ja mogę za Ciebie- dodał ciszej, kierowany nagłą myślą, że może tego właśnie potrzebuje, by poczuć się lepiej. Pomóc komuś, skupić się na obcym nieszczęściu, skoro ze swoim nie potrafił nic zrobić.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Mar 02 2020, 18:31;

Biedny Skyler mający chaos w głowie, z jednej strony pragnący być zachowawczym, dobrze wyszkolonym szczeniaczkiem - z drugiej zawiedziony, że niespodziewane oklepywanie nie wiązało się z niczym więcej niż papierosami. Burza w głowie puchona musiała nosić ciemny kolor granatu, skoro przysłaniała gęstymi chmurami rozsądek na tyle, by kontynuował te bezcelową posiadówkę w towarzystwie Lyall'a. Bo widzisz, Lyall lubił szczeniaki. Niezależnie od tego, czy wesoło hasały po trawniku, czy skwierczały w piekarniku, doprawione rozmarynem obelg i kremową polewką rozkosznego upodlenia.
Uniósł brwi zaciągając się i z absolutną powagą odpowiedział:
- Nie dzięki, nie palę. - kretyńska wymiana zdań ciągnęła się dalej, a choć nie miała absolutnie najmniejszego sensu, to przynajmniej w Morrisie wywoływała cień zadowolenia. Jakby tego potrzebował właśnie, czegoś bezpretensjonalnego, prostego aż głupiego, czegoś co nie wymagało od niego ani wysiłku, ani elokwencji ani nawet, żeby się starał. Chociaż przez chwilę nie musieć się strać na rzęsach tańczyć...
Z każdym prychnięciem puchona uśmieszek na gębie Morrisa jakby się rozciągał odrobinę, choć jego trzewia opuszczało ledwie głośniejsza od zwykłej seria wydechów mająca chyba imitować jakiś żałośnie zduszony śmieszek.
- Nie? - przekrzywił głowę jak zainteresowany pies, gdzie to określenie pasowało do niego znacznie trafniej niż do Schuestera.- Lubisz się poużalać? - obserwował go jakby coś chciał w nim wyczytać, zbadać geometrię jego osoby, zrozumieć mechanizm jaki toczy kulę jego myśli. Z tych odległości między nosem a ustami, z częstotliwości oddechów i mrugnięć, poświęcał mu całą swoją uwagę w sposób tak bezpośredni i otwarty, że mogłoby to być wręcz niezręczne.
Na jego propozycję uśmiechnął się nagle, szeroko. Nogę jedną podciągnął bliżej siebie i łokieć wspierając o kolano poczochrał swoje włosy, by ostatecznie oprzeć brodę na nadgarstku. Czy chciał się poużalać nad sobą? No ba. Bywały czasy, kiedy melancholijnie wylegiwał się o tu całkiem niedaleko pod gruszą, patrzył pustym wzrokiem w przestrzeń i liczył na cud skończenia. Morris do bólu lubił wytarzać się w swoim nieszczęściu, zatopić się w nim po uszy, pozwolić, żeby nosem, oczami wlewało się do tej pustki jaką miał czelność przed ludźmi nazwać osobowością i topić się w nim z czystą, niekłamaną przyjemnością. Teraz? Nie miał czasu by go trwonić na żal, dysząca w kark bestia przyszłości skubała go w dupę za każdym razem, kiedy ociągał się za bardzo, w wieczornych ciemnościach czasem, stojąc w oknie swojego dormitorium w kruczej wierzy, miał wrażenie, że widzi jak szczerzy się żółtymi kłami wołając “już niedługo Lyle, już niedługo”.
Cmoknął mrugając do niego i wyrywając się z tego zamyślenia, po czym wyciągnął peta z gęby.
- A możesz… poużalać się nade mną? - przechylił głowę niemal… zalotnie? i uśmiechnął się, trącając palcem sznurówkę swojego buta. Trzeba przyznać, że kiedy się uśmiechał, nie wydawał się aż tak pojebany. To musi być miłe, prawda? Nie pacną Cię nigdy nikt w głowę lujek i nie powiedział, że biedny jesteś. Inna rzecz, że łeb masz zawsze gdzieś pod sufitem, a jakby ktoś już pacnął, to byś mu tę rękę najpewniej złamał. Kolejny obłoczek błękitu objął jego twarz kiedy wzrok w końcu odpłynął od twarzy Skylera ciągnięty niewiadomą siłą gdzieś na linię dalekiego horyzontu.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Mar 02 2020, 19:40;

Uśmiechnął się i zakołysał lekko na huśtawce, zadowolony z tej niezręczno-swobodnej wymiany zdań, czując, że jednak popełniał błąd stroniąc od ludzi. W samotności czuł, że brakuje mu oddechu, dopiero wśród ludzi, gdy zaznał już ulgi, zdawał sobie sprawę, że do tej pory balansował na granicy podduszenia. Zupełnie jakby oddychał nie tlenem, a czyjąś uwagą. Attention whore. To tłumaczy tę żałosną potrzebę bycia potrzebnym, niesienia pomocy, zasypywania wypiekami, o które nikt przecież nie prosił i usilne próby posiadania kogoś na wyłączność. Ale nikt przecież nie jest w stanie żyć tylko dla niego. A przynajmniej on nie jest w stanie nikogo utrzymać wystarczająco długo, by wydać się komuś całym światem. Skrzywił się minimalnie, bo pytanie Lyalla wyrwało go właśnie z... użalania się. Co mógł więc mu odpowiedzieć. Przesunął dłonią po zmęczonej twarzy, zaraz pochylając się do przodu i opierając łokcie o kolana, a dłoń o policzek, po czym przytaknął mu ostrożnie, zawieszając się w tym minimalnym, rytmicznym kiwaniu głową, jakby był jednym z bobbleheadowych piesków na karoserii mugolskiego golfa.
- Tak, chyba tak - przyznał, uświadamiając siebie samego niechętnie. Na to właśnie wychodziło. I to był powód, czemu uciekał od towarzystwa innych. Nie chciał uśmierzać tego bólu ani towarzystwem, ani eliksirami, ani alkoholem, ani nawet ulubionym ze swoich zagłuszaczy czyli szeroko rozumianą bliskością drugiego człowieka, chociażby rozgorączkowaną plątaniną spoconych ciał. Chciał cierpieć, chciał pamiętać i móc szczerze powiedzieć Finnowi "Zobacz co mi zrobiłeś, nie mogę złapać oddechu", gdy bolesna prawda była taka, że Finna już nie ma i nigdy już nie będzie go w takim sensie, w jakim go dla siebie chciał. A życie toczyło się dalej. Serce nadal biło. Żył. Oddychał. I wiedział, że z czasem zakocha się jeszcze raz, by znów móc wszystko zepsuć i się nad sobą użalać. Ta świadomość wymusiła na nim głębszy wdech, jakby wynurzył się właśnie z zbyt długiego trwania pod powierzchnią własnych urojeń. Musi przestać. Musi zacząć łapać się tego wszystkiego, co pomoże mu rozplątać ogromny supeł w jego żołądku. I Lyall właśnie pociągnął za jeden z końców liny.
Spojrzał na niego półprzytomnie, zaraz otwierając zaspana oczy nieco szerzej, jakby dopiero teraz naprawdę go zobaczył. Przesunął wzrokiem po linii jego żuchwy, otaczając spojrzeniem cały jego półprofil i zwilżył usta, zaraz zaciągając się na chwilę zapomnianym papierosem.
- Lyall - rzucił, by zwrócić na siebie jego uwagę, od razu wypuszczając też cały wstrzymany w płucach niebieski dym - Musisz mi najpierw dać powód - przypomniał mu nieco ciszej niż wcześniej, bo teraz, pochylony w jego stronę, był i tak wystarczająco słyszalny. - I dać spróbować pomóc, jeśli jakoś się da - dorzucił, unosząc zmarszczone w automatycznej trosce brwi, gdy musnął spojrzeniem jego cienie pod oczami.
Byle znów poczuć się potrzebnym.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyPon Mar 02 2020, 20:28;

Pomyślałby kto, że się tak dobrali jak w korcu maku. Attention whore i ktoś, kto na nadmiar atencji reagował żywo alergią i agresją, wybierając ciszę i zimno półcieni korytarzy, obserwując w milczeniu toczące się przez szkołę życie szkolnej gawiedzi. Nie mógł pozwolić sobie na posiadanie, nie był też godny mieć kogoś na wyłączność, a choć ochoczo zapadał się w te płytkie relacje czym one były, jak nie kałużami właśnie, w które wskakując czuł chwilowy zastrzyk radości, a potem odchodził, zostawiając tylko wzburzony muł i falującą niespokojnie powierzchnię. Potwierdzenie jakie padło z ust puchona sprawiło jedynie tyle, że pokiwał głową. W użalaniu się i lubości do stanu smutku mogli akurat prowadzić daleko zakrojoną konkurencję olimpijską. Milczał jednak, nawet nie z powodu jakiejś zaskakującej potrzeby uszanowania tego wyznania, a zwyczajnie dlatego, że taki już był ułomny ten Morris. Budzący wątpliwość co właściwie robił w Ravenclawie, skoro w bezruchu wydawał się umysłową amebą wpatrującą bezcelowo w dal.
W oddali chmury głaskały ciemną linie lasu, może to mgła wślizgiwała się między zmarznięte, strzeliste sosny. Las każdemu chyba kojarzył się z wolnością, otwarte przestrzenie łąk, tak siedząc pod gołym niebem. Na wnętrzu powiek wciąż miał wypalone wspomnienia rzeczy, które mu tę naturę surową obrzydziły już ponad dekadę temu. Nigdzie nie znajdywał swojego dobrego miejsca, niczym nie mógł już zapełnić tej dziury, zagłuszyć niosącego się echa, uśmierzyć żadnym alkoholem, eliksirem, żadną bliskością czy wypiekami. Cokolwiek kwitło w jego głowie i sercu jako namiastka przyjemności było natychmiast lokalizowane i resekowane z chirurgiczną precyzją w taki sposób, by mógł patrzeć jak mu to zniszczą. Zadepczą. Obrzydzą.
W ciszy przedpołudnia usłyszał jego głębszy wdech i zamknął oczy czując, jak drżą mu ramiona. Pewne gesty, odruchy, działały lepiej i głębiej niż inne, a Morris na przestrzeni lat dorobił się jednego, rzeczywistego, fizycznie odbijającego się na jego czynach uzależnienia. Ciężar tego westchnienia i niewypowiedziana w nim samoświadomość zdradzała jedynie jak subtelną i delikatną strukturę nosił w głowie Schuester. Strukturę, którą raz dostrzegłszy Lyall nie mógł zostawić obojętnie. Był chory na wszelkie objawy delikatności i słabości.
Potrzebował chwili, dwóch, jeszcze jednego bucha dymu nim zareagował na jego słowa zachowując opanowanie w głosie i pozbawioną ciemności kiełkujących głęboko myśli i potrzeb mimikę. Patrzył na niego z uśmiechem, jakimś takim wdzięcznym uśmiechem choć Skyler zasadniczo niczego jeszcze nie zrobił. Przyglądał się szaroniebieskim tęczówkom, a dreszcz wciąż uparcie kąsał go w kark bo - jebcie mnie własną pięścią - on to mówił szczerze. Zaraz zasłabnie.
- Nie da się. - odpowiedział choć tonem pozbawionym żalu- Ale poużalać się można..? - uniósł brwi pytająco jak jakiś uczniak szukający potwierdzenia u nowo napotkanego mistrza żałości.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySro Mar 04 2020, 20:40;

Czasami człowiek po prostu nie wie co zrobić z dłońmi podczas rozmowy. Włożyć do kieszeni? Spleść za plecami? A może schować poprzez splecenie rąk na torsie? Z tym jednak aktualnie nie miał problemu, bo jedna z dłoni zajęta była papierosem, a druga wspierała nieco wygięty w ten sposób policzek. Problem tkwił w oczach. To one nie mogły znaleźć miejsca, na których mogłyby wesprzeć wydelikacony wzrok, którego wciąż coś uwierało. W efekcie ledwo zawisł spojrzeniem na jasnych tęczówkach, które swoją intensywnością zdawały się rozbierać go do samej duszy, a już spadał gdzieś na ziemię, po drodze odbijając się tylko od wygiętych w uśmiechu ust. Czuł się niezręcznie, ale w tej niezręczności odnajdywał wytchnienie, mogąc w końcu wytarzać się w niej jak puszczone ze smyczy szczenie, nie przejmując się wciąż wiszącą na szyi obrożą, na którą zresztą przesunął dłoń z policzka, jakby faktycznie sprawdzał czy nadal tam jest. Szyja - może i skryta pod cienkim golfem, ale jednak tam była, ale obroża? Wsunął kciuk pod czarny materiał, przesuwając nim wzdłuż mięśnia, aż nie dotarł do zagłębienia pod grdyką. Niczego tam nie było. Nieskrępowana niczym poza golfem skóra. A jednak wyraźnie czuł jakby coś okalało mu gardło i ograniczało jego swobodę.
Zaciągnął się ostatni raz i poruszył palcami, by zaraz wdeptać w ziemię porzuconego i jakże zakazanego na tym terenie peta, od razu pochylając się do przodu, by oprzeć się przedramionami o kolana, a dłonie spleść ze sobą, jakby faktycznie był jakimś opłaconym terapeutą, gotowym wysłuchać zarówno prawdy jak i kłamstwa.
- Można - zapewnił go i uśmiechnął się z lekkością, bo jego serce już zadrżało z ekscytacji, że może na coś się przydać. - Pokaż gdzie boli. Wyojojam ile tylko chcesz  - zapewnił poważnie, oferując całą moc swojego użalania się, gotów ulżyć sobie zmianą przedmiotu swojej uwagi. Jakże samolubne było z niego stworzenie w tej chęci pomocy i dobrych uczynków. Zawsze gotowy przybiec, teleportować się, zapocić, byle tylko poprawić komuś humor, ulżyć w czymkolwiek i poczuć to przyjemne uczucie zapewnienia, że gdyby zniknął, to ktokolwiek by zauważył. Ile osób lubiło go faktycznie poza tą pierwszą warstwą pomocnego Puchona? Flora. Na pewno Flora. Ona przecież zdążyła już zwiedzić prawie wszystkie kręgi, na które składa się Skyler Schuester i wciąż trwa przy nim pełna wyrozumiałości i ciepła. Wypuścił powietrze, jakby wraz z nim ulecieć miały z niego splątane myśli i przesunął językiem po tylnych zębach, w zamyśleniu nad tym czy powstrzyma się przed jakąkolwiek próbą pomocy poza wysłuchaniem żalów Lyalla. - Hit me, czekam - zachęcił go jeszcze, w swoim mniemaniu ogłaszając wszem i wobec, że przyjmie na klatę każdą historię.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw Mar 05 2020, 18:33;

Prawdopodobnie gdyby wiedział jaką niezręczność wywołuje w Skylerze... nic by z tym nie zrobił, bo był skończoną pałą, co było jednak oczywiste już od około trzeciego roku uczęszczania do tej szkoły. Mimo to i on znajdował przyjemność w tych drobnych gestach jakie się Schuesterowi wymykały niekontrolowanie i naprawdę trudno było powiedzieć, czy go ten wstyd urzeka, czy zwyczajnie cieszy go cudzy dyskomfort. Może jedno i drugie?
Błękitny filter dymu zabarwiał w oczach Morrisa twarz puchona na nieziemski kolor, a sam Lyall wydawał się dryfować gdzieś na dalekie wody swoich myśli. Nikotyna leniwie rozlewająca się po jego organizmie przynosiła jakieś pokrętne ukojenie, choć pod skórą, na granicy świadomości wciąż czaiła się ta ciemność, głodna i spragniona, naga i podróżna, uwięziona, chora, umarła, czekająca jedynie na kolejny przebłysk w słowach i gestach Sky'a, gotowa zedrzeć z siebie tę żałosną ludzką skórę i wchłonąć go prosto w czułe ramiona i tak jak czarna dziura zdezintegrować go swoją potrzebą tak, by stał się częścią tego organizmu już na zawsze.
Siwy płatek popiołu zawirował w powietrzu i opadł krukonowi na łydkę, co ten obserwował przez chwilę z fascynacją równą umysłowemu niedorozwinięciu, po czym powolnym gestem wytarł okryszek z dżinsów pozostawiając na nich szarą, maleńką smużkę. To tak jak z ludźmi w życiu, pojawiają się, sam nie wiesz czemu, chcesz wejść z nimi w interakcje, a oni znikają pozostawiając tylko trochę syfu.
Pochylił się ochoczo, w odpowiedzi na pochylenie się Schuestera, tym samym zmniejszając dzielący ich dystans Jak na prefekta łamanie szkolnego regulaminu przychodziło mu całkiem łatwo - sam również powoli dopalił swojego śmierdziela - i całe szczęście, bo ta nieznośna lekkość schuesterowwego uśmiechu aż mu tik w oku wywołała. Skinął głową słysząc, że "można" i przymknął lekko oczy pozwalając ostatnim nikotynowym kłębkom pokręcić się po swoich płucach.
Pokaż gdzie boli.
Wybitnie długo zwlekał z odpowiedzią, tak jak ze spojrzeniem w kierunku puchona. Zagasił peta, zagrzebał go w piasku, popatrzył na odległą wierzbę bijącą.
Hit me, czekam.
Oblizał usta przenosząc na niego wzrok i ze śmiertelną powagą położył powoli dłoń na własnej piersi. Chciał, to ma:
- Tutaj. - głosem ledwie głośniejszym od szeptu, brzmiącym jednak tonem, któremu nie można było zaprzeczyć istnienia. Wpatrywał się w swojego rozmówcę tak jak chwilę temu, teraz na próżno było jednak szukać błąkającego się po jego wargach uśmiechu. I nie wiadomo, czy to cyrk, gra jakaś, czy szczerze mówił, czy coś chciał z tego ukręcić padalec szatan diabeł Boruta jeden.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw Mar 05 2020, 23:40;

Wsunął palce między gęstwinę swoich myśli i siłą wypchnął wszystkie poza ramy świadomości, pozostawiając tylko tę jedną, która umożliwiała mu pełne skupienie się na Lyallu. Zupełnie jakby na świecie nie było zupełnie niczego, włącznie z czasem, a oni znajdowali się gdzieś zawieszeni w pustce, bez przeszłości i przyszłości. Tylko oni i grawitacja, choć co i do tego pewności mógł nie mieć. Wpatrywał się w niego z rozmiękłą od ciepła koncentracją, naiwnie wierząc, że jeśli odpowiednio mocno skupi się na wyrazie jego oczu, minidrżeniach mięśni twarzy czy chociażby kierunku, który na ustach obrał język, to naprawdę będzie w stanie zrozumieć wszystko, jeszcze zanim padną pierwsze słowa wyjaśnienia. Widząc dłoń wspierającą się na piersi miał wrażenie, że i na swojej poczuł charakterystyczny ciężar, jakby jego ciało chciało krzyknąć, że i jego boli to samo. Może i powinien pomyśleć, że Lyall właśnie zwyczajnie się z niego naśmiewa, ale o ile zazwyczaj szybko odsuwał od siebie jakiekolwiek podejrzenia, tak teraz nawet nie przebiegły obok nurtu jego myśli. Zamiast tego uniósł zmarszczone w zmartwieniu brwi, podarowując mu tę jedną minę pełną empatycznego cierpienia i westchnął przymykając oczy, rozumiejąc, że żadne wyjaśnienie nie nastąpi.
- Oj - odpowiedział mu równie cicho, zgodnie z obietnicą, choć ta krótka nuta zadrżała nisko od chrypy, zanim nie zginęła zupełnie w przełykanej ślinie. Rozchylił powoli powieki, nie do końca pogodzony ze swoją bezsilnością, ale w pełni zaangażowany w powierzoną mu rolę użalacza. Bolało. Bolało równie silnie, jakby wciąż chodziło o niego samego, a jednak... odnajdywał w tym pewną łaskę i ulgę, bo choć serce wciąż było rozrywane, to umysł mógł uzyskać upragnioną przerwę od monotematyczności. Znieruchomiał, orientując się, że zaczął minimalnie bujać się na boki huśtawki i opuścił brwi, by zmarszczyć je w poszukiwaniu jakiejś odpowiedzi, która nie chciała nadejść, skoro na siłę wstrzymywał napływające do ram myśli. - Oj - powtórzył tempo z westchnięciem i przesunął dłonią po policzku, który zaraz lekko poklepał, chcąc rozbudzić się z zawieszenia i znieść sztywne ramy, tamujące napływ myśli.
- A ta osoba, przez którą boli, o tym wie?
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 08 2020, 19:55;

Nie miał tyle wstydu by się speszyć uwagą jaką obdarowywał go puchon. Więcej nawet, trudno powiedzieć czy to w ogóle odczuwał, obrośnięty twardą skórą pełną wypracowanych przez lata zgrubień, znieczulił się finalnie nie tylko przed uzewnętrznianiem swoich emocji, ale też i kompletnie gubiąc sens tych nieśmiało objawionych jego osobie. Był. On i on, drzewo, wiatr głaszczący kosmyki Skylerowyh włosów, nieobecne przez chwilę spojrzenie Morrisa i taka cisza, która jak rzadko - nie przeszkadzała wcale. Kiedy już mu się przyglądał po tym zagadkowym prawdziwym-nieprawdziwym wyznaniu, obierał sobie jego minę jak słodki owoc, odprowadzając wzrokiem unoszący się w smutku łuk brwi, tę głębię studni kropek jego źrenic, napawając się jak lepkim sokiem z pomarańczy oblewającym jego ramiona, jakby twarz na słońce wychylał po dziesięciu latach w czarnej kopalni. Taki zachłanny tej uwagi jego nagle, jak nigdy nikt chcąc tego Oj, z ust mu spijać, zlizać, zdrapać ostatki brzmienia tej sylaby choćby do krwi taki głodny empatii.
Wziął powolny, głęboki wdech, jakby płuca mu zdrętwiały i zapomniały jak się tlen zdobywa, jak rozprowadza go po organizmie. Drżenie jakieś się w ten oddech wkradło, choć spojrzenie jasnych oczu zdradzało, że daleko było temu do wzruszenia. Przełknął ślinę, a zdawał się prawie wcale nie mrugać, jakby się bał, że ta mina Schuestera zniknie zaraz, rozpłynie się jak tylko przestanie poświęcać jej sto procent swojej uwagi. I znowu milczał, tłuk i prostak o umyśle ciosanym grubo niczym pajdy chleba. Po raz kolejny samemu sobie gotów wręczyć złotą gwiazdkę za to, że choć myśli już trzecie okrążenie, to koń uczynków dalej w boksie. Był jednak przekonany, że następnym razem już go nie utrzyma.
Niepokojącą powagę jego twarzy przeciął złamany uśmiech jednego kącika ust, pojawiając się powoli jak zza mgły jakiejś, z zamyślenia, jakby przypomniał sobie, że nie powinien.
- Myślę, że nie. Choć może tak? - zmrużył oczy - Czy to coś zmienia? Sprawia, że boli bardziej? Mniej? - przechylił głowę. Szukał co w Schuesterze tak rezonowało, czemu reagował tak ekspresyjnie, szukał w nim czegoś co pozwoliłoby mu cały ten niepokój sytuacją zrzucić na cudze barki.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 08 2020, 20:00;

Nie był za dobry w ukrywaniu emocji, a teraz nawet nie starał się ich zakryć. W końcu nie były do końca jego, więc nie było się czego wstydzić. Uniesione w bólu brwi odbijały to, co czuł, myśląc o tym wszystkim, co mogło kotłować się w umyśle Krukona, że postanowił tak prostym, a tak wymownym gestem pokazać, że cierpi. Działał niczym lustro, pełne nagiego współczucia, odbijając wszystko to, co wydawało mu się, że dostrzega w rozmówcy, a jednak… jego ekspresyjna mimika zawsze zdradzała za wiele. Powieki na chwilę opadające pod ciężarem empatii, wyrwany oddech przy opadających w rezygnacji ramionach i to ciepłe spojrzenie, którego niezdolna była ostudzić chłodna barwa szaroniebieskich tęczówek. Wszystko to wydawać się może przesadzone, gdy przyrównane zostanie do niewzburzonej większymi emocjami twarzy Lyalla, a jednak i w tym braku wyraźnego smutku, Skyler odnajdował największy wyraz cierpienia. Ten moment, w którym boli Cię tak intensywnie i tak długo, że nie jesteś już w stanie nad tym zapłakać, a nawet odpowiednio się pożalić. Pozostaje wtedy jedynie ułożyć dłoń na sercu i powiedzieć ciche “tutaj”.
- Chyba tak - odpowiedział z opóźnieniem, a i tak nie będąc w stanie jeszcze tego uzasadnić. Czas na odpowiedź poświęcił na to, by zdecydować co właściwie wolał, patrząc na swoją przeszłość, wybierając instynktownie. Finn zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo go tym rani. Musiał zdawać sobie z tego sprawę i jego słowa to potwierdzały. I właśnie przez to nie potrafił być na niego zły. Na Ezrę przecież był. Chodził wściekły, krzyczał i czerpał garściami ze wszystkiego, co tylko mogło na chwilę to ugasić, bo przecież Clarke, w swojej bezkresnej nonszalancji, nie miał zielonego pojęcia jak bardzo go tym wyniszczył. Zawiesił się nad tymi myślami, przez chwilę nie mogąc złapać stabilności swojego osądu i w tym chwilowym oderwaniu od rzeczywistości zbudowanej tylko z sylwetki Lyalla, przegryzł wargę i dopiero wypuszczając ją powoli z pułapki swoich zębów był gotowy na dokładniejszą odpowiedź. - Jeśli wie i żałuje, to zasługuje na wybaczenie - zaczął powoli, ważąc słowa, by dobrze przekazać co w swojej puchońskiej naiwności wymyślił - Jeżeli nie wie, to trzeba uświadomić - dodał mniej pewnie, krzywiąc się nieco z przebijającą się przez te słowa hipokryzją - A jeśli wie i nie żałuje, to… - urwał, dopiero wypowiadając tę kontynuację na głos, orientując się w tym, że nie wie jak powinno brzmieć zakończenie. Zemścić się? Tego nie mógł i nie chciał polecać nikomu.
Powrót do góry Go down


Lyall Morris
Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyNie Mar 08 2020, 20:02;

Jak wiele mądrzejszy by się stał, gdyby nauczył się w tej swojej całej niekłamanej i krukońskiej inteligencji dostrzegać w ludziach siebie samego, tego, że szczery rozmówca jest lustrem Twoich własnych uczuć, a już z pewnością taki empatyczny borsuczy książę jak Skyler. Nie umiał tego, nie zaobserwował, to w końcu jest nawyk, który wynosimy z domu, coś czego uczymy się w wieku tak młodym, że nawet nie pozostaje to w naszej pamięci, a cóż, jeśli chodzi o empatię i projektowanie uczuć to jeśli chodzi o rodzinę, Morris wyciągnął tę najkrótszą słomkę.
Przyglądał się Schuesterowi zachłannie, spragniony tego co oferowały jego oczy skryte pod łukami wygiętych żalem brwi. Nie potrafił poznać, czy to szczere współczucie czy nie, ale nie sądził, że to w tej chwili dla niego w jakimkolwiek wymiarze jest istotne. To równie dobrze na chwilę obecną mogła być doskonale uszyta rola, gra aktorska powiernika tajemnic, a luj by to łyknął jak młody pelikan. Świadomość tego jaki głodny był tego ojojania, tego patania po głowie, tego biednego lujka była wstrząsająca. Podciągnął drugą nogę zginając ją w kolanie i dźwignął się z siadu do kucków łapiąc jeden ze sznurów na których powieszona była huśtawka. Był jak małpa w zoo. A może... może właśnie jak zwiedzający? Z takim zainteresowaniem przyglądał się puchonowi, że to wręcz idiotyczne, że mu ta ciekawość wszelkie ślady zmęczenia spłukała z twarzy.
- Jeśli mówisz, że tak to Ci wierzę. - powiedział zachęcająco, choć nie miał przekonania, czy szczerze to wyznaje czy jedynie chce sprowokować w rozmówcy więcej tego narkotyzującego, słodkiego w głowie jak opium, mięciutkiego puchoństwa. Wysłuchał z uwagą jego słów, wpatrując się mu prosto w oczy.
- Obawiam się, że nawet jeśli wie, to nie żałuje. - przechylił lekko głowę zbliżając się niebezpiecznie do twarzy puchona- Wiesz jak to jest? Kiedy Twoją krzywdę ktoś tłumaczy Twoim dobrem? - chciał czuć zapach jego uczuć, czy to w ogóle było możliwe? Wiedzieć jaki smak pozostawiają na języku, sprawdzić czy są w dotyku miękkie czy twarde, ciepłe czy zimne, czy kiedy się je miażdży bolą, czy przynoszą ulgę- Do momentu w którym sam zaczynasz w to wierzyć. I to, że boli tutaj... - mówił coraz ciszej i ciszej dotykając ponownie swojego torsu między rozpiętymi połami kurtki - ...staje się jedyną rzeczą którą jesteś w stanie rozpoznać w swoim życiu i mieć pewność, że jest Twoja. - zatrzymał się nieprzyzwoicie blisko przed schuesterową twarzą. Jego wzrok powoli ześlizgnął się z jego oczu po gładkiej linii nosa, na miękki łuk warg.
Głodny, wiecznie głodny, chciałby wyrwać zachłannie chociaż odrobinę tego co dziś dostrzegł. Wyprostował się więc i złapał torbę z ziemi po to tylko by zarzucić ją na ramię i ruszyć w kierunku szkoły.
Powrót do góry Go down


Skyler Schuester
Skyler Schuester

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 24
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1521
  Liczba postów : 2519
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySob Mar 28 2020, 20:21;

Uśmiechnął się lekko, dziwnie pokrzepiony tym zapewnieniem wiary, której nie śmiał nawet podważać. Równie przyjemnie było tak naiwnie wierzyć w te słowa, jak i zanurzyć się w mile łechtającej ego myśli, że i jemu ktoś potrafi zaufać bez podejrzeń. W tym wszystkim łatwiej było utrzymać intensywne spojrzenie oczu, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy zbliżyło się tak niebezpiecznie wręcz blisko jego własnego.
Jego koncentracja zawsze była ograniczona. Działała wybiórczo, często ignorując otoczenie i słabsze bodźce, pozostawiając większy procent uwagi na konkretnych aspektach. Wpatrywał się więc w jasne, przenikliwe punkty, wcale ich nie analizując, nie dostrzegając drobnych przebarwień na tęczówce, ciemniejszych pierścieni, nie zwracając uwagi ani na układ rzęs, ani na to, jak układała się cienka skóra w zewnętrznych kącikach oczu. Patrzył całościowo, sięgając w głąb, szukając w tym spojrzeniu istoty tego, co Lyalla czyni Lyallem, przedzierając się przez własne odbicie w ciemnych źrenicach, by zanurzyć się w czerni i utopić tam każdą przepływającą myśl. I przez tę krótką chwilę Krukon był jedynie swoim spojrzeniem wraz z wypowiadanymi cicho słowami. A sam Sky nie zdawał sobie sprawy ani z tego, że dusi w sobie oddech, ani nawet z faktu, że głowa zachwiała mu się w gładkim przytaknięciu na jego pytanie. Brwi uniosły się ściągnięte w niemych pytaniach: "Kto? Kto Ci to zrobił, Lyall? Kto Cię tak skrzywdził i jak mogę dać Ci coś lepszego na własność?". Ocknął się z tego transu dopiero, gdy wzrok Krukona spadł niżej, więc i wtedy usta rozchyliły się nieco, by wypuścić gorące od wstrzymania powietrze. Zdążył tylko przełknąć ślinę i rozchylał już wargi szerzej, by podzielić się jakąś puchonią myślą, ale zamrugał tylko zdziwiony, gdy Morris odwrócił się od niego, kończąc to spotkanie. Zerwał się z ławki z opóźnieniem, rzucając za nim nieco zachrypnięte "czekaj", zaraz nadganiając ten stracony na rozeznanie w sytuacji czas, by wraz z Krukonem ruszyć w stronę zamku.

| zt x 2
Powrót do góry Go down


Fabien E. Arathe-Ricœur
Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 854
  Liczba postów : 236
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyCzw Kwi 16 2020, 20:50;

Pogoda z dnia na dzień robiła się coraz przyjemniejsza. Słońce wychodziło zza chmur znacznie chętniej i na dłużej, ogrzewając ziemię. Ptaszki śpiewają, ciepły wietrzyk rozwiewa włosy... Ze wszech miar sielska i anielska pogoda, niemalże idylliczna. Nic dziwnego, że coraz więcej osób wychodziło na zewnątrz. Uczniowie i studenci stadnie migrowali na błonia, kadra nauczycielska zauważalnie częściej decydowała się na zajęcia na zewnątrz, aby trochę przewietrzyć swoich słuchaczy. Możliwe, że w płonnej nadziej wywiania z ich głów zimowej stagnacji.
Fabien również postanowił udać się na spacer. Dość miał zimnych murów, szczególnie przytłaczających go od pechowej lekcji wróżbiarstwa. Rozprostowanie kości, wystawienie twarzy do Słońca, tego mu było trzeba. Kluczył zatem niespiesznie po błoniach, z okien Hogwartu musiejąc wyglądać zgoła zabawnie. Lub niepokojąco. Jakby się zgubił, robiąc to kółeczka wokół drzew, to bezcelowe zawijaski, nie ruszając się w efekcie poza jeden pagórek. Ale właśnie o to mu chodziło: nie musieć myśleć nad niczym, nawet nad kierunkiem podróży.
Powietrze przesycone było zapachem kwiatów. Uległ mu w pewnym momencie, podchodząc pod kwitnącą wiśnię nieopodal huśtawki. Nie wziął ze sobą koca, ale to mu nie przeszkadzało. Zdjął bowiem z ramion bluzę i rzucił ją na ziemię, zanim usiadł w plamie ciepłych promieni.
Zabrał za to ze sobą flet. A nawet dwa! Wyciągnął jeden metalowy, drugi bambusowy, kładąc oba futerały przed sobą. Zaczynając od prostego ćwiczenia oddychania. Bambusowy flet wymagał od niego odrobiny wprawy, jeśli chciał dobrze wydobywać zeń melodię. Zatem nawet, jak układ dziurek i metodyka gry były te same, nie było tak łatwo przerzucić się z jednego instrumentu na drugi.
Dźwięk tego fletu również był inny - wręcz naturalny. Przypominał wiatr, szeleszczący pomiędzy liśćmi. Tak różny od ostrego, metalicznego brzmienia zachodniego odpowiednika. Znacznie spokojniejszy, łagodniejszy, daleki od perfekcji. Grając na tym flecie trzeba pogodzić się z pewnym wybrakowaniem, trzeba je zaakceptować, ba - docenić piękno w czymś wadliwym. Tego potrzebował. Docenić własne niedoskonałości, chwilę odpuścić parcie w stronę ideału. I po prostu cieszyć się chwilą.

@Lucia S. Ritcher
Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4882
  Liczba postów : 2604
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySob Maj 02 2020, 18:17;

Po tym, jak ćwiczyła zaklęcia z Lou, a właściwie po tym, jak udało im się odbyć mały pojedynek, była właściwie pewna, że powinna więcej ćwiczyć zwykłej ofensywy i defensywy. Cały czas wiedziała, że nie zamierza pchać się do pracy aurora, ale zajęcia z historii magii przypomniały jej równocześnie, jak krucha może być stabilizacja i jak szybko może zostać zniszczone coś, co wydaje nam się, że jest trwałe, ale tak naprawdę było to jedynie domkiem z kart. Poświęciła zatem nieco czas na oczytanie się w zaklęciach, a następnie wybrała w nieco ustronne miejsce, bo niekoniecznie chciała mieć widownię. Nie wiedziała, czy jej się uda, nie wiedziała nawet, czy powinna próbować, ale tak się składa, że była istotą niesamowicie upartą, toteż chcąc się rozwijać, wciąż i wciąż próbowała różnych rzeczy.
Nie do końca wiedziała tylko, jak powinna rozumieć tę piaskową skorupę. To brzmiało niesamowicie abstrakcyjnie i wydawało jej się, że od metusque lepszym zaklęciem było po prostu protego, ale oczywiście - mogła się mylić. W końcu ten drugi czar skupiał się jedynie na zaklęciach, podczas gdy pierwszy czysto teoretycznie chronił również w jakimś niewielkim stopniu przed obrażeniami fizycznymi. Podwójna osłona, można zatem powiedzieć, aczkolwiek Victoria i tak nie wyobrażała sobie, żeby piaskowa zbroja mogła osłonić ją, chociażby przed lecącym nożem. Nie miała zbyt wielkiej ochoty sprawdzać tego w praktyce, wolałaby bowiem przeżyć ćwiczenia, jakie chciała przeprowadzić, nic zatem dziwnego, że nie prosiła nikogo o pomoc oraz żadną asystę. Zaszyła się na ile to było możliwe, by po prostu poćwiczyć rzucanie tego czaru.
- Metusque - powiedziała, gdy wydobyła już różdżkę i skierowała ją ku własnym nogom. Przez chwilę wydawało jej się, że nic się nie dzieje, a potem spostrzegła drobiny piachu, które wzbiły się w górę jak jakiś tuman kurzu. Odskoczyła nieco przestraszona, co było wręcz absurdalne, a czar wyszedł jej mniej więcej tak dobrze, jakby postanowiła wskoczyć w jakąś wydmę nad morzem. Mówiąc inaczej, nie wyszedł jej właściwie wcale. Pewnie wiązało się to również z faktem, iż dziewczyna nie miała do zaklęcia zbyt wielkiego przekonania, a doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że bez kontroli nad czarami właściwie ani rusz. Odchrząknęła zatem.
- Metusque - powtórzyła zatem nieco pewniej, niż chwilę wcześniej, jednak efekt był podobny. Teraz czuła się już właściwie jak podczas spaceru po plaży i miała ochotę splunąć piaskiem. Ktokolwiek wymyślił to zaklęcie, musiał chyba mieszkać nad morzem albo bardzo kochać te sypiące się wszędzie drobiny. Odgarnęła włosy z czoła, po czym przystąpiła do następnego rzucenia tego czaru, co wyszło jej już nieco lepiej, bo piach zaczął się w końcu formować w coś przypominającego osłonę, jakąś skorupę, czy coś takiego, choć nie umiała tego nawet zbyt dobrze określić. Nie utrzymała jednak zbyt długo czaru i skończyła w piaskowym deszczu, przez co aż z irytacją się otrzepała i niewiele brakowało, a pisnęłaby co najmniej sfrustrowana. Tak miało to wyglądać? Miała nadzieję, że nie, bo naprawdę powoli miała dość tego zaklęcia.
- Metusque - rzuciła uparcie chyba po raz czwarty już, ale nie zamierzała zasypywać gruszek w popiele, to nie mogło być po prostu aż tak trudne! Efekt może jej nie zadowalał, ale był dość bliski temu, co zostało opisane w książkach, a zatem mogła właściwie ogłosić jakiś mały, niewielki sukces. Do ideały było jeszcze daleko, ale miała wrażenie, że to jej własne ograniczenia powodują, że czar nie bardzo ma ochotę wychodzić. W pewnym sensie brzydziła się tego piaskowego pancerza, bo nie lubiła być brudna, nie lubiła, kiedy drobiny strzelały jej między zębami i chyba nie była przekonana do tej formy osłony. Mogła więc, jak sądziła, potraktować metusque jako formę ciekawostki i raczej nic więcej, bo to chyba nie przyniosłoby niczego dobrego.

z.t

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Victoria Brandon
Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : Piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefektka naczelna
Galeony : 4882
  Liczba postów : 2604
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyWto Maj 12 2020, 22:53;

Była właściwie pewna, że to było właściwe miejsce. Chociaż musiała przyznać, że huśtawek to w okolicy było naprawdę pod dostatkiem, więc propozycja profesora była nieco podchwytliwa, o czym nie dało się w żaden sposób zapomnieć. Kiedy dotarli na wybrane przez nią miejsce, pozostawało jej tylko ciężko westchnąć i stwierdzić: zatem druga huśtawka, tam, gdzie ćwiczyłam z Lou. Skoro nie mieli zbyt wiele czasu, Victoria niewiele myśląc złapała Teddy'ego za dłoń i pociągnęła go za sobą, wlokąc go właściwie, co musiało wyglądać zabawnie, biorąc pod uwagę jej wzrost i posturę i fakt, że właśnie zmagała się z kimś o wiele od siebie większym. Nie zamierzała się zniechęcać, bo to bieganie z miejsca w miejsce mogło być całkiem ciekawe, mogło być całkiem miłe i właściwie ta zabawa nawet jej odpowiadała. Oczy jej lśniły z ekscytacji, kiedy tak biegła w stronę właściwej huśtawki, w ogóle nie zwracając uwagi na to, czy są tam inne osoby. To się nie liczyło.

______________________

they can see the flame that's in her eyes

Nobody knows that she's a lonely girl


Powrót do góry Go down


Thaddeus H. Edgcumbe
Thaddeus H. Edgcumbe

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 195cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
Galeony : 182
  Liczba postów : 825
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyWto Maj 12 2020, 22:59;

Dobra, oboje się wybitnie pomylili - mieli na myślę tę samą huśtawkę i oboje nie trafili w tą wybraną przez Alexandra. Cóż zrobić - Thaddeus mógł tylko się zaśmiać z ich pomyłki, jednocześnie mimo wszystko czerpiąc pociechę z tak dynamicznej gry. Takie lekcje to on rozumiał! Czuł się NIEMAL jak na boisku Quidditcha, choć zamiast kafla, trzymał w dłoni rękę Victorii. A raczej to ona trzymała jego.
To była rozgrzewka — stwierdził rozbawiony, dając się dalej grzecznie Krukonce prowadzić. Tym razem nie było już wątpliwości co do miejsca zadania. Chyba. Na pewno.

z/t Thaddeus + Victoria
Powrót do góry Go down


Vittoria Sorrento
Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 523
  Liczba postów : 1356
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyWto Maj 12 2020, 23:37;

Razem z @Maximilian Brewer doszli pod Huśtawkę - to właśnie taka była odpowiedź na zagadkę. Była tego pewna. Problem jest taki, że nie było tu nigdzie widać żadnej wstążki. I w sumie nic związanego z gruszą...
-W przód i tył latać tam można wiosną... Musi chodzić o huśtawkę, prawda? - Spytała Maxa zerkając na niego i oczekując albo potwierdzenia, albo zaprzeczenia. Niezależnie od jego odpowiedzi zaczęła się rozglądać wokół siebie będąc przekonaną, że gdzieś tu musi być wstążka. I nagle ją olśniło!
-Boże, to nie ta huśtawka - Westchnęła niezadowolona, przypominając sobie, że na terenie błoni są jeszcze co najmniej dwie! Przy którejś na pewno musi być poszukiwana wstążka! Gorzej, że niepotrzebnie stracili czas, przez to na pewno będą w tyle za bardziej zmotywowanymi parami.
-Idziemy dalej?

z/t
Powrót do góry Go down


Maximilian Brewer
Maximilian Brewer

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Blizny na całym ciele, które wychynęły po usunięciu wszystkich mugolskich tatuaży, runa agliz na lewym ramieniu, krwawa obrączka na palcu serdecznym prawej dłoni, blizna w kształcie błazeńskiej czapki na prawej piersi, trzy blizny przez całe plecy, blizna w kształcie kluczy tuż nad sercem
Dodatkowo : Jasnowidzenie
Galeony : 6333
  Liczba postów : 2317
https://www.czarodzieje.org/t18375-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18475-listy-tradycyjne-maxa#526264
https://www.czarodzieje.org/t18374-maximilian-brewer
https://www.czarodzieje.org/t18428-maximilian-brewer-dziennik#52
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Moderator




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptySro Maj 13 2020, 00:22;

Max miał ochotę wyjąć papierosy i po prostu zapalić, ale miał wrażenie, że za chwilę dostanie za to wpierdol, a tego, cóż, miał chwilowo nieco dość. Już mu wystarczyło, że musiał odpierdalać szlaban po ostatnich zajęciach z zaklęć, więc wolał być grzeczny i po prostu przyjść na miejsce, robić to, co do niego należało. Wsunął dłonie w kieszenie spodni i patrzył na drzewo, na którym znajdowała się huśtawka, przyglądając się uważnie temu, co miał przed nosem, ale jakoś żadnych pieprzonych wstążek nie wiedział.
- To chyba nie do końca tutaj, dziecino - rzucił całkiem swobodnie, uśmiechając się nawet lekko, bo wcale mu nie przeszkadzało to, że udało im się w gruncie rzeczy klasycznie wdepnąć w eleganckie gówno. Nie zamierzał jednak robić jej żadnych przytyków, czy czegoś takiego, więc kiedy przypomniała sobie, że jest tutaj również inna huśtawka, nie protestował i po prostu zawrócił, lekko wzruszając ramionami.
- W porządku, ty tu dowodzisz. Chociaż myślę, że wstążki to już są zebrane, biorąc pod uwagę, jak się po nie rzucili - powiedział jeszcze nieco rozbawiony, rozglądając się po okolicy, ale, kurwa, nie zamierzał zapierdalać dookoła, jak jakiś pojebany samochodzik. Ruszył za dziewczyną, uznając, że ona na pewno lepiej zna się na okolicy i lepiej od niego wie, dokąd chce dotrzeć i co chce osiągnąć. On po prostu nie uważał, żeby był sens w biciu się na gołe klaty.

z.t

______________________

Never love

a wild thing


Powrót do góry Go down


Bonnie Webber
avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, lekki amerykański akcent, szare oczy, długie włosy sięgające do bioder często związywane
Galeony : 145
  Liczba postów : 536
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
Huśtawka - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 EmptyWto Cze 16 2020, 20:25;

Skończyła już wszystkie zajęcia i powinna iść uczyć się do Owutemów. Pamiętała jednak obietnicę złożoną Lucasowi i zamiast wkuwać w dormitorium postanowiła uciąć sobie krótki spacer na świeżym powietrzu. Po przejściu błoni dotarła na jeden z pagórków, gdzie odnalazła drzewo z... huśtawką. Idealne miejsce na obiecany i pełnoprawny odpoczynek oraz poświęcenie czasu na zabawę ze swoim miniaturowym towarzyszem. - Widzisz to, Hulk? Dla ciebie gałęzie, dla mnie huśtanie. - zagaiła do nieśmiałka siedzącego na jej ramieniu, czyli w swoim ulubionym miejscu. Być może było to dziecinne z jej strony, ale gdy tylko zobaczyła jakie rozpościerają się stąd widoki w mig rozwiały się jej wszelkie wątpliwości. Zsunęła torbę na trawę, nieśmiałka wsunęła na najniższą gałąź drzewa i przez chwilę odprowadzała go wzrokiem. Hasał jak szalony, ganiał się z wiatrem, kłócił z liśćmi, przeskakiwał przez supeł liny i ogólnie rzecz biorąc wariował z radości. Usiadła na huśtawce i oglądała sobie nieśmiałka, ciesząc się do niego od ucha do ucha. Taki mały a ile dawał jej radości. Może to w końcu ten czas, aby poćwiczyć te zaklęcie patronusa? Czytała już na ten temat podręcznik i najważniejsze jest dobranie odpowiedniego wspomnienia. Najpierw chciała nauczyć się go "na sucho" zanim miałaby stanąć twarzą w twarz z dementorem, który wcale nim nie był. Mimo wszystko wolała nie ryzykować, tchórzyła i gotowa była poświęcić dwakroć więcej czasu na ćwiczenie jak najdalej od niego. Zdecydowanie milej było wypełniać się dobrymi wspomnieniami w towarzystwie Hulka aniżeli mrożącego krew w żyłach "magicznego i sztucznego" dementora. Zdawała sobie sprawę, że podchodzi do ćwiczenia w zły sposób, ale nie potrafiła zmusić się do pójścia na siódme piętro, gdzie zazwyczaj uczniowie i studenci uczyli się go żywcem z dementorem twarzą w twarz. Odbiła się nogami od ziemi i wprawiła huśtawkę w ruch. Zamknęła oczy, a wiatr mile rozbijał się o jej policzki. Wyciągała z siebie najpiękniejsze wspomnienia i dziwnym trafem najbardziej ciągnęło ją do swojego zakochania, a nie do wygrzebywania z pamięci wszystkich tych przemiłych wydarzeń, które ją w pewien sposób ukształtowały. Próbowała inkantować zaklęcie pod które podłożyła wspomnienia związane z odkrywaniem w sobie pasji do zielarstwa, eliksirów i stworzeń magicznych. W odpowiedzi jej różdżka prychnęła. Następnie dobrała do zaklęcia spotkania z braćmi, wygrzewanie się na słońcu, moczenie stóp w piasku... wszystko to było takie... niewystarczające. Gdy zaczęła myśleć o Boydzie to cóż... nie mogła się skoncentrować na inkantowaniu, bowiem od razu jej usta uśmiechały się jakby odłączone od jej siły woli. - Ahh, Hulk, ty byś umiał wyczarować patronusa, prawda? - zadarła głowę i spoglądała na zielonego patyczkowatego ludzika głaszczącego teraz listki. - Pomyślałbyś o drzewie i proszę... zaklęcie gotowe. - oparła skroń o linę i wciąż z półprzymkniętymi powiekami szukała najcieplejszych wspomnień. Wbrew pozorom nie było to łatwe. Zajęta własnymi myślami nie zwracała uwagi na to czy ktoś postanawia naruszyć jej skromne towarzystwo.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Huśtawka - Page 14 QzgSDG8








Huśtawka - Page 14 Empty


PisanieHuśtawka - Page 14 Empty Re: Huśtawka  Huśtawka - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Huśtawka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 17Strona 14 z 17 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Huśtawka - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-