Share
 

 Lyall Everett Morris

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Lyall Everett Morris QzgSDG8




Gracz




Lyall Everett Morris Empty


PisanieLyall Everett Morris Empty Lyall Everett Morris  Lyall Everett Morris EmptySob Lis 23 2019, 02:58;

   Lyall Everett Morris

   DATA URODZENIA 04 kwiecień 1999r.
   CZYSTOŚĆ KRWI 75%
   MIEJSCE URODZENIA Wyspa Man
   MIEJSCE ZAMIESZKANIA Wyspa Man
   W HOGWARCIE JEST OD KLASY I
   OBECNIE JEST NA ROKU X
   WYMARZONY DOM  Ravenclaw
   WYBRANY WIZERUNEK Greg Nawrat
   

   
Wyglad

   WZROST 196cm
   BUDOWA CIAŁA Atletyczna budowa ciała
   KOLOR OCZU błękit
   KOLOR WŁOSÓW Ciemny blond
   ZNAKI SZCZEGÓLNE znamię na wierzchu lewej dłoni, cierniowa bransoleta, której nie jest w stanie zdjąć z nadgarstka, złe intencje
   PREFEROWANE UBRANIA głównie w ciemnych kolorach, uczniowska szata na wierzch, mundurek "zgubił" w piątej klasie  


   Tarcza   

♪♫
Jego matka miała ciepłe dłonie, gładziła nimi jego jasne włosy kiedy jeszcze był małym chłopcem szepcząc o doskonałości, o sile genów, o odpowiedzialności i wielkiej przyszłości, która na niego czekała. Zagadkowy termin przeznaczenia, szpetne znamię na wierzchu dłoni, tyle informacji, że nawet jako dorosły mógłby ich nie dźwignąć, jednak kornie, z wielką do matki miłością kiwał głową powtarzając:
Jestem tarczą, jestem tarczą, jestem tarczą.
Półświatek wyspy Man był skażony kryminałem. Zdawało się, że każdy wiedział, że tam się po prostu nie podróżuje jeśli chce się wrócić z obiema nerkami i swoją różdżką. Kto potrzebował wiedzieć, ten też wiedział, że jeśli szukasz czegoś, czego nie powinno się móc znaleźć to właśnie tam należałoby zacząć o pytanie. I tu nie chodzi nawet o jakąś przestępczą lojalność, bo dobrze poinformowany auror wiedząc kogo szukać mógł tutaj w czasach powrotu czarnego pana rozpytywać o śmierciożerców równie dobrze, jak poszukiwacz zakazanych artefaktów jakiegoś kąska. Za odpowiednie pieniądze każdą informację tu przehandlujesz. Morris to zepsute nazwisko, każdy o tym wie kto ma chociaż półdupkiem styczność z kryminałem. Wpasowywali się w przestrzeń wyspiarską z łatwością, żerując na potrzebie biznesowej smykałki, cwaniactwa i głupiego szczęścia. Mieli też swoje zabobony, ale kto by ich słuchał. Na przekleństwa starego Morrisa spluwali jedynie przez ramię kiedy zbierało się na deszcz. Matka Lyalla była trochę szalona, przypisywała symbolom ogromne znaczenie, od maleńkości tłocząc mu w głowę przekonanie o konieczności bycia najlepszym, najsilniejszym i najodważniejszym, bo tylko taki będzie mógł być tarczą swojej rodziny.
A rodzina, moi drodzy, rodzina jest najważniejsza.
Cierpi na syndrom bardziej w środku, niż na zewnątrz. Choroba nosząca potoczną nazwę "przesada" wywołuje alergię na drobne podmioty życia codziennego. Kiedyś wyrośnie - mówiła matka, wierzyła przecież w jego całkowite oczyszczenie, krystaliczną świadomość, błyszczącą fasetami diamentową jaźń w ciemności umysłu. Historycznego powinowactwa jednak nie można się wyprzeć, odwrócić od genotypu, który ukształtowany został u kolebki istnienia świata. Kryminalista zawsze zostanie kryminalistą, nawet jeśli bardzo będzie wierzył w to, że nie.
Nosi w sobie piętno 'kiedyś', nie ważne ile czasu zdrapuje z siebie brud nigdy nie będzie wystarczająco czysty. Ma skórę miękką i gładką, bo w oparach wrzącej wody pod prysznicem z zapamiętałością autodestrukcyjnego maniaka za każdym razem przechodzi przez to pieprzone katharsis, by w końcu zmyć z siebie brud odpowiedzialności bycia potomkiem swoich rodziców. Kiedyś będzie wolny, ale jeszcze nie dziś.
Jestem tarczą.
Oddycha głęboko, przeżywa zapętlenie jednej myśli o dominacji, opcja zapętlenia trwale zakodowana w głowie i wcale nie nazywa tego katatonią. Jest po prostu milczący. Zamyślony, niech będzie. Przygląda się z wielką uwagą temu co los toczy wokół niego, choć wcale nie angażuje się w werbalne dyskusje. Lyall jest bardzo fizyczny, wyłamuje palce, przypiera do zimnej ściany, zna każdy milimetr układu nerwowego człowieka. Rzeczywistość nie jest straszna, rzeczywistość jest przewidywalna, a to nieprzewidywalności byłby obawiał się, gdyby w ogóle, gdyby jakieś lęki kiełkowały śliskim pędem w jego świadomości.
Cierpi na syndrom chwytania zbyt mocno, braku wrażliwości, zatapiania zębów i palców w tym, co chwyci w dłonie. Ulotność życia jest zbyt oczywista, by mógł uniknąć hedonizmu w swoich zachowaniach, choć to reakcje zupełnie nieświadome. Nie spadniesz w ciemność, trzyma Cię mocno, senne uczucie bezradnej bezwładności Ci nie grozi, ale czy tego się boisz?
Jak dobrze, że istnieją bezpieczne słowa, krótkie komendy, jak do psa którym przecież jest, które oznaczają, że zaciśnięte na gardle dłonie mimo szczerych chęci nie spowodują całkowitego braku przepływu krwi do mózgu. Komendy, dzięki którym jest nadzieja, że żółto-sine od uderzeń ciało jednak wytrzyma, że na blade dłonie nie tryśnie rubinowa krew.
Rozpaczliwie łapie się skrawka złotego świtu wślizgującego po podłodze pomiędzy kurtynami w oknie. Koniec pełni, słaby niestabilny spokój na kolejne kilka tygodni. Nie krzyczy, jeśli w ogóle mówi, to mówi cicho, czasem za cicho. Żyje najmocniej jak tylko się da ale najbardziej podnieca go ten toksyczny masochizm krótkiej smyczy.
Mógłby się na niej powiesić, ale jaka byłaby radość z umierania?

   
Smycz
   

Ellan Vannin, Wyspa Man, miejsce tak indywidualne, że się nawet nie przyznaje do bycia częścią całości. Miejsce, które jednocześnie zachowując pewien ustrój polityczny związany z obronnością i relacjami zagranicznymi zbieżny z Wielką Brytanią, trzyma się swojej daleko idącej autonomii. W żadnym innym miejscu na świecie ród Morris nie czuł by się tak doskonale wpasowany w rzeczywistość niż właśnie tu.
Czarodzieje Wyspy Man to socjeta dość zamknięta, choć nie od razu to widać. Przyjmują gości i nawiązują relacje, rzadko jednak wiążą się i koligacą z rodami spoza wyspy wierząc, że to właśnie podkreśli ich trwającą od wieków niezależność od reszty Królestwa Brytyjskiego.
Nazwisko Morris jednak nawet pośród swoich pada jak splunięcie, przekleństwo którego nie chce się wymawiać zbyt często. Zajmują się podłymi rzeczami przez co uciera się, że podli z nich ludzie. Caelan i Sophia Morris pomimo białego już włosa i silnego przygarbienia starczego wciąż prowadzą Antykwariat Wisielców, miejsce w którym możesz sprzedać swoje marzenia i kupić komuś jakiejś parszywe nieszczęście. Twórcy i handlarze niebezpiecznych przedmiotów magicznych, wychowali sobie garść dzieci bardziej jak popleczników niż potomków, a oni uczeni doświadczeniem, wychowali sobie kolejne pokolenie pozbawionych skrupułów sługusów.
Lyall ganiając po ogrodzie gnomy słuchał opowiadań o homunculusach, doświadczeniach na ludziach i efektach zaklęć czarnomagicznych. Sam drążył, zadawał pytania i szukał odpowiedzi, od małego nauczony jakby ta dziedzina magii nie była czymś złym, pytał, obserwował swoich dziadków, wujów przy pracy. Podsłuchiwał z ciekawością o czym się rozprawia pod osłoną nocy w zamkniętych gabinetach domu-labiryntu w którym dorastał. Oglądał zamknięte w szklanych szkatułach, opieczętowane runami zaklinane zwoje, na wczasy jeździł do Salamanki uczyć się o diable żyjącym w dziurze. No nie da się, nie da się po prostu założyć, że mogło z niego wyrosnąć coś porządnego.
Szesnaście lat temu ojciec Lyalla usłyszał wyrok skazujący z ust samego starego Courtenaya, co znaczyło ni mniej ni więcej tyle, że prawdopodobnie nie zobaczy nigdy więcej słonecznego światła. Pięć lat później matka poszła w jego ślady, znalazła jednak wybitnego obrońcę z szanowanego rodu hodowców magicznych zwierząt, który był w stanie zdziałać cuda. Obecnie Lyall nie jest już w ogóle przekonany kto się składa na członków jego rodziny praktycznie, a kto jedynie teoretycznie.
I gówno go to w zasadzie obchodzi.

★ Matka Morris - wyszła z Azkabanu cztery lata temu, wciąż zajmuje się przemytem za nic mając swoją odsiadkę. Nikt w rodzinie nie wie jak udało się jej wyrwać tak krótki wyrok, ale też rodzinny biznes na tym tylko zyskał, więc nikt nie kwestionuje.
★ Ojciec Morris - kryminalista pełną mordą, dożywocie w więzieniu za najobrzydliwsze rzeczy. Żaden tam śmierciożerca, zwykły prawilny bandzior handlujący przeklętymi artefaktami, kradzionymi trofeami, nerkami i nieletnimi dziećmi. Tu czasem kogoś zabił, tam czasem kogoś zabił, stało się, po co drążyć temat.
★ Wujek Olaf Morris - wcale nie ma na imię Olaf, ale wszyscy mówią na niego Olaf. W czasie kiedy rodzice Lyalla byli w zamknięciu to on głównie pilnował, żeby dzieciak chodził do szkoły bo wiadomo, że nastoletni Lyall to zaraz chciał w ślady rodziców i na ścieżkę przestępstw, zła i nierządu,
★ Aslan Colton - bracia krwi. Kiedyś widział jakiś idiotyczny film o chłopcach nacinających sobie ręce. Pomysł był głupi, goiło się koszmarnie ale po dziś dzień mają na pamiątkę blizny i nierozerwalną przyjaźń większą niż życie.
★ Penelopa - narzeczona. Nie ma nawet na imię Penelopa, ale tak mało go obchodzi, że nie zapamiętał nawet jak dziewczyna się nazywa.


Ciekawostki
   


★ Jak miał sześć lat babcia założyła mu na rękę cierniową bransoletkę, której po dziś dzień nie da rady zdjąć. Kolce zaciskają się i kaleczą go kiedy tylko próbuje wypowiedzieć się niepochlebnie o swojej rodzinie.
★ Jak na syna czystokrwistego rodu ma doskonałe maniery i zna konwenanse pożycia czarodziejskiej socjety. Niestety nikt nigdy nie poważał i najpewniej poważać rodu Morris nie będzie ze względu na ich tragiczną reputację.
★ Uprawia szermierkę, choć preferuje szablę bardziej niż szpadę czy floret.
★ Bardzo lubi króliki.
★ Nie umiem w ciekawostki.


   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lyall Morris

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 196
C. szczególne : blizna na dłoni, cierniowa bransoleta, złe intencje
Galeony : 366
  Liczba postów : 378
https://www.czarodzieje.org/t17873-lyall-everett-morris
https://www.czarodzieje.org/t17887-alma#504904
https://www.czarodzieje.org/t17877-lyall-everett-morris#504729
https://www.czarodzieje.org/t18495-lyall-morris-dziennik#526869
Lyall Everett Morris QzgSDG8




Gracz




Lyall Everett Morris Empty


PisanieLyall Everett Morris Empty Re: Lyall Everett Morris  Lyall Everett Morris EmptyNie Lis 24 2019, 00:40;

zafajdany kufer i gotowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Lyall Everett Morris QzgSDG8




Gracz




Lyall Everett Morris Empty


PisanieLyall Everett Morris Empty Re: Lyall Everett Morris  Lyall Everett Morris EmptyNie Lis 24 2019, 14:05;



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lyall Everett Morris QzgSDG8








Lyall Everett Morris Empty


PisanieLyall Everett Morris Empty Re: Lyall Everett Morris  Lyall Everett Morris Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lyall Everett Morris

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lyall Everett Morris QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-